ODDYCHANIE

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 4915
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 3
x 93
Podziękował: 3609 razy
Otrzymał podziękowanie: 7306 razy

ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: Thotal » piątek 29 mar 2013, 10:58

ODDYCHANIEOpracowane w oparciu o fragment książki "Doktor z Lhasy" - T. Lobsang Rampa - z 1959r.

Mój Przewodnik, Lama Mingyar Dondup przekazał mi naukę oddychania po tym, jak pewnego dnia przyłapał mnie dyszącego na szczycie wzgórza, gdy niemal padałem z wyczerpania.

Dyszysz i sapiesz jak starzec, Lobsang - powiedział. - Nauczę cię jak to pokonać, ponieważ nie powinno się zmagać z tak wiel­kim trudem z tym, co jest zwykłym, naturalnym, codziennym zja­wiskiem. Zbyt wielu ludzi zaniedbuje oddychanie. Myślą, że jedy­nie wdycha się porcję powietrza, wydycha ją i wdycha kolejną.

- Ale, Dostojny Mistrzu - odpowiedziałem - oddycham całkiem nieźle od ponad dziewięciu lat. Jak inaczej miałbym oddychać jeśli nie tak, jak zawsze to robiłem?

- Lobsang, musisz pamiętać, że oddech naprawdę jest źródłem życia. Biegasz, chodzisz, ale bez oddychania nic nie mógłbyś zro­bić. Musisz nauczyć się nowego sposobu, a przede wszystkim musisz przyswoić sobie standardowy czas oddechu. Dopóki go nie znasz, nie będziesz mógł zastosować różnego tempa oddychania, a my używamy różnego tempa dla różnych celów.

- Zwróć uwagę na swe serce, na puls - powiedział i wziął mnie za lewy nadgarstek wskazując miejsce. - Twój puls bije w rytmie raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. Wyczuj własny puls palcem, a zrozumiesz o czym mówię.

Uczyniłem jak polecił. Położyłem palec na lewym nadgarstku i wyczułem szybkość pulsu, gdy on powtarzał: raz, dwa, trzy, czte­ry, pięć, sześć. Spojrzałem na mojego Przewodnika.
- Gdy o tym pomyślisz - kontynuował Lama - odkryjesz, że robisz wdech w czasie, gdy twoje serce wykonuje sześć uderzeń. Ale to nie wystarczy. Będziesz musiał zmieniać rytm oddechu dość często. Zajmiemy się tym za chwilę.

Przerwał i popatrzył na mnie.
- Czy wiesz, Lobsang, że wy chłopcy - patrzyłem na was jak gracie - często dostajecie zadyszki, ponieważ nie macie żadnego pojęcia o oddychaniu? Sądzicie, że skoro tylko wdychacie i wydy­chacie powietrze, to to już jest wszystko. Mylicie się bardzo. Są cztery główne metody oddychania, zbadajmy je i zobaczmy co nam oferują, czym są.

Pierwsza metoda jest bardzo kiepska. Zna­na jest jako oddychanie szczytowe, ponieważ w tym systemie je­dynie górna część klatki piersiowej i płuc jest używana, a to jak powinieneś wiedzieć, jest najmniejsza część przestrzeni jaką zajmu­je powietrze w płucach. Tak więc, gdy oddychasz szczytowo, wciągasz niewiele powietrza w płuca i pozostawiasz wiele zużyte­go powietrza w głębszych częściach płuc. Widzisz, poruszasz jedy­nie górną częścią klatki piersiowej. Dolna część i brzuch pozostają nieruchome, a to jest naprawdę bardzo zła rzecz.
Zapomnij o od­dychaniu szczytowym, Lobsang, ponieważ jest zupełnie bezużyte­czne. Jest to najgorsza forma oddychania, musimy więc przyjrzeć się innym. Przerwał i obrócił się w moim kierunku.

- Patrz, to jest oddychanie szczytowe. Zwróć uwagę na napiętą pozycję, którą muszę przyjąć. Jest to, jak odkryjesz później, typ oddychania stosowany przez większość ludzi z Zachodu i wię­kszość ludzi poza Tybetem i Indiami. Sprawia, że ich myśli są mętne i są mentalnie ospali.

- Teraz zajmiemy się drugim spo­sobem oddychania. Znane jest jako oddychanie środkowe. To też nie jest zbyt dobra forma. Nie ma sensu omawiać jej szerzej, po­nieważ nie chcę byś jej używał, ale gdy będziesz na Zachodzie usłyszysz, że ludzie określają to oddychaniem żebrowym lub od­dychaniem, przy którym przepona jest nieruchoma.

Trzeci system oddychania jest oddychaniem dolnym, i podczas gdy jest nieco le­pszym niż pozostałe dwa, wciąż jest niepoprawny. Niektórzy na­zywają ten rodzaj oddychania oddychaniem brzusznym. W tym systemie płuca nie napełniają się całkowicie powietrzem. Nie na­stępuje też pełna wymiana powietrza w płucach, co ponownie prowadzi do nieświeżego oddechu i choroby. Tak więc w ogóle nie stosuj żadnego z tych systemów, ale stosuj to, co ja i inni lamowie, wykonuj Pełen Oddech.

Teraz pokażę ci jak to robić.

Ah, pomyślałem, dochodzimy do sedna sprawy, nareszcie nauczę się czegoś, ale po co on mi opowiada o tych wszystkich innych rzeczach skoro uważa, że nie wolno ich robić?
- Ponieważ, Lobsang - powiedział mój Przewodnik widocznie czytając w moich myślach - powinieneś znać wady tak samo jak i zalety. Ponieważ jesteś tutaj w Czakpori, z pewnością zauważy­łeś, że kładziemy bez przerwy nacisk na wagę trzymania za­mkniętych ust. Nie jest to jedynie po to, by nie wypowiadać fałszywych opinii, ale też po to, by oddychać tylko przez nos.
Jeśli oddychasz ustami, tracisz korzyści z używania filtrów powietrza w nozdrzach i mechanizmu kontroli temperatury, który posiada organizm ludzki. I znowu, jeśli wciąż będziesz oddychać ustami, nozdrza w końcu zablokują się, co może prowadzić do kataru, bólu głowy i całej masy innych dolegliwości.

Z poczuciem winy zdałem sobie sprawę, że obserwuję mojego Przewodnika z otwartymi ustami. Zamknąłem usta tak pospiesz­nie, że oczy Lamy zaiskrzyły się z rozbawienia, ale nic nie powie­dział na ten temat.
- Nozdrza są naprawdę bardzo ważną rzeczą - kontynuował - i muszą być utrzymywane w czystości. Jeśli kiedykolwiek będziesz miał zapchany nos, wciągnij nim trochę wody i pozwól jej wpły­nąć do ust, tak żebyś mógł wypluć ją nimi.
Cokolwiek robisz, nie oddychaj ustami, a jedynie przez nos. Nawiasem mówiąc, lepiej będzie jeśli użyjesz ciepłej wody. Zimna woda może sprawić, że będziesz kichał.

- Teraz Lobsang, zajmiemy się prawdziwą metodą oddychania, która umożliwiła niektórym lamom z Tybetu znaczne przedłużenie życia.

Zajmijmy się Pełnym Oddechem.
Jak nazwa wskazuje meto­da ta obejmuje trzy pozostałe systemy: dolne, środkowe i szczyto­we oddychanie. Płuca naprawdę wypełnione są powietrzem, krew jest zatem oczyszczona i tętniąca siłą życiową. Jest to bardzo łatwy sposób oddychania.
Musisz siedzieć lub stać w miarę wygod­nie i oddychać przez nos. Widziałem cię chwilę temu, Lobsang, jak kucałeś przygarbiony. Nie możesz oddychać prawidłowo, gdy jesteś zgięty w pół. Musisz trzymać kręgosłup prosto. To cały se­kret poprawnego oddychania.

- Właśnie tak masz siedzieć, Lobsang. Z prostym kręgosłupem, kontrolując brzuch, trzymając ręce wzdłuż boków. Siedź w ten sposób. Rozszerz klatkę piersiową, wypchnij żebra na zewnątrz i potem przesuń w dół przeponę, by wypchnąć dolną część brzu­cha.

W ten sposób wykonasz pełen oddech. Nie ma w tym nic magicznego, Lobsang. Jest to po prostu zwykłe oddychanie.

Masz nabrać tyle powietrza ile zmieścisz, potem masz usunąć całe po­wietrze i nabrać ponownie. Przez moment możesz sądzić, że to jest zawiłe i wymaga zaangażowania, może ci się nawet wyda­wać, że jest to za trudne, nie warte wysiłków, ale to JEST warte wysiłków.
Wydaje ci się, że nie jest, bo jesteś ospały, przyzwy­czaiłeś się do raczej niechlujnego oddychania, musisz więc zacząć przestrzegać dyscypliny oddechu.

Oddychałem jak mi zalecono i ku mojemu ogromnemu zdumie­niu przekonałem się, że było to naprawdę łatwe. Przez parę se­kund czułem, że kręci mi się w głowie, po czym było jeszcze ła­twiej. Widziałem kolory bardziej wyraźnie i po paru zaledwie mi­nutach czułem się znacznie lepiej. Usiadł wygodnie i obserwował mnie, gdy oddychałem w spo­sób, który zalecił.
Z pewnością nawet na tak wstępnym etapie na­uki mogłem docenić mądrość tego co mówił.
- Jedynym celem oddychania, bez względu na to, jaki system się stosuje - kontynuował Lama - jest nabrać tyle powietrza ile to możliwe i rozprowadzić je po całym ciele w innej postaci, w po­staci nazywanej praną.
Prana jest siłą życiową. Jest siłą, która po­budza człowieka i wszystko co żyje - zwierzęta, rośliny, nawet ryby muszą pobierać tlen z wody i przekształcać go w prane.

Jednakże, zajmijmy się twoim oddechem, Lobsang.
Powoli zrób wdech. Zatrzymaj powietrze na parę sekund. Potem bardzo powoli zrób wydech.
Z czasem poznasz, że istnieją różne tempa wdy­chania, zatrzymywania oddechu i wydychania, które spełniają róż­ne zadania, na przykład oczyszczanie, pobudzanie itp.

Jedną z najważniejszych form oddychania jest oddech oczyszczający.
Zaj­miemy się nim teraz.
Chciałbym żebyś od teraz zawsze stosował go na początku i końcu każdego dnia oraz na początku i po za­kończeniu każdego ćwiczenia.

- Teraz, Lobsang, pokażę ci oddech oczyszczający - kontynuo­wał mój Przewodnik, Lama Mingyar Dondup. - Zrób trzy pełne oddechy.
Nie, nie takie płytkie. Głębokie, naprawdę głębokie, naj­głębsze jakie zdołasz. Wypełnij płuca. Wyciągnij się w górę i po­zwól powietrzu wypełnić płuca. O, właśnie tak.
Teraz, po trzecim wdechu, zatrzymaj powietrze przez około cztery sekundy, zwiń usta w trąbkę jakbyś miał gwizdać, ale nie nadymaj policzków. Wydmuchnij jak najmocniej trochę powietrza przez usta. Dmuchnij mocno, z siłą.
Potem zatrzymaj na sekundę resztę powietrza. Wy­dmuchnij jeszcze trochę z największa siłą na jaką cię stać.
Zatrzy­maj znowu na sekundę i wypuść całe pozostałe powietrze, aż nie pozostanie ani odrobina w twoich płucach.
Wydychaj najsilniej jak możesz.
Pamiętaj, w tym wypadku MUSISZ wydychać ze znaczną siłą przez usta.
I co, nie uważasz, że to jest nadzwyczajnie od­świeżające?

Ku własnemu zdumieniu, musiałem przyznać rację. To wydy­chanie i dmuchanie wydawało mi się nieco głupie, ale przećwi­czyłem to parę razy i rzeczywiście odkryłem, że drżę wypełniony energią, czując się lepiej niż kiedykolwiek.
Tak więc dyszałem i dmuchałem rozszerzając się i wypychając policzki. Nagle poczu­łem zawroty głowy. Wydawało mi się, że robię się coraz lżejszy i lżejszy. Jak przez mgłę usłyszałem mojego Przewodnika.
- Lobsang, Lobsang, przestań! Nie wolno oddychać w ten spo­sób. Oddychaj tak jak powiedziałem. Nie eksperymentuj, bo to niebezpieczne. Zatrułeś się teraz oddychając za szybko. Ćwicz tyl­ko to, co polecam ci ćwiczyć, ponieważ mam doświadczenie. Później możesz próbować czego zechcesz.

Ale, Lobsang, zawsze ostrzegaj tych, których będziesz uczył, by dokładnie stosowali się do wskazówek i nie eksperymentowali. Nie zezwalaj, by robili do­świadczenia z różnymi tempami oddychania, o ile nie mają kom­petentnego nauczyciela, ponieważ jest to naprawdę niebezpieczne. Stosowanie się do zaleceń jest bezpieczne, zdrowe i nic nie może się stać tym, którzy stosują się do instrukcji.

- Lobsang, dobrze będzie wzmocnić siłę twojego układu nerwo­wego.

Stój wyprostowany, tak jak ja stoję. Nabierz powietrza w płuca ile tylko zdołasz, gdy poczujesz, że twoje płuca są pełne wciśnij jeszcze jeden mały wdech.
Wydychaj powoli, powoli.
Na­pełnij płuca ponownie i zatrzymaj oddech.
Wyciągnij ramiona pro­sto przed siebie, bez żadnego wysiłku, po prostu trzymaj ręce przed sobą poziomo. Patrz na mnie.
Zegnij ręce w kierunku bar­ków, stopniowo zaciskając mięśnie.
Do momentu, gdy twoje dło­nie dotkną barków mięśnie będą twarde, a pięści zaciśnięte. Patrz na mnie, zobacz jak zaciskam dłonie.
Zaciśnij je tak mocno, że aż zadrżą z wysiłku.
Ciągle trzymając napięte mięśnie, wypchnij pię­ści powoli na zewnątrz, potem cofnij je do poprzedniej pozycji parę razy, powiedzmy sześć.
Zrób energiczny wydech, naprawdę energiczny, tak jak poprzednio, z ustami zwiniętymi w trąbkę, tak silnie, jak potrafisz.
Zrób to kilka razy i zakończ ćwiczenie wyko­nując ponownie oddech oczyszczający.

Spróbowałem i stwierdziłem, że tak jak poprzednim przypadku jest to bardzo skuteczne. Poza tym było to zabawne, a ja zawsze byłem skory do zabawy!
- Lobsang - mój Przewodnik przerwał moje myśli - chciałbym podkreślić ponownie, że szybkość cofania pięści i napięcie mięśni decydują o tym, jak wiele korzyści osiągasz. Naturalnie, zanim za­czniesz ćwiczenie, musisz być pewien, że masz absolutnie pełne płuca. Jest to, nawiasem mówiąc, naprawdę bezcenne ćwiczenie, które bardzo pomoże ci w przyszłości.

Usiadł i przyglądał się jak ćwiczę, delikatnie poprawiał błędy, chwalił, gdy wykonałem ćwiczenie poprawnie. Gdy uznał, że ro­bię wszystko dobrze, polecił mi powtórzyć wszystko raz jeszcze, by mieć pewność, że nie potrzebuję dalszych instrukcji. W końcu skinął na mnie bym usiadł obok. Opowiedział mi jak po odczyta­niu starych kronik znalezionych głęboko w jaskiniach pod Potalą powstał tybetański system oddychania.

Później, w czasie studiów, nauczono mnie różnych rzeczy na te­mat oddychania, ponieważ w Tybecie nie leczymy jedynie za po­mocą ziół, ale również przez zalecanie właściwego oddychania.

Oddech jest rzeczywiście źródłem życia.

Chciałbym podać tu parę wskazówek, które mogą być przydatne cierpiącym na pewne prze­wlekłe dolegliwości. Ich zastosowanie, może zmniejszyć lub usunać różne cierpienia. Można tego dokonać poprawnie oddychając, ale pamiętaj - oddychaj tylko tak, jak zaleca się na tych stronach, eksperymentowanie jest niebezpieczne, o ile nie ma się odpowied­niego nauczyciela.
Eksperymentowanie na ślepo jest prawdziwą głupotą.

Zaburzenia żołądka, wątroby i krwi mogą być usunięte przez to, co nazywamy "zatrzymanym oddechem".
Nie ma w tym nic magicznego za wyjątkiem efektów, które mogą się wydać bez po­równania dużo bardziej magiczne.
Powinieneś stać wyprostowany lub jeśli jesteś w łóżku - leżeć prosto. Załóżmy, że nie musisz le­żeć w łóżku. Stań z piętami razem, odchyl do tyłu barki i wysuń klatkę piersiową. Dolna część brzucha powinna być napięta. Zrób pełny wdech, wciągnij powietrza ile możesz i zatrzymaj je, aż po­czujesz lekkie - bardzo lekkie - tętnienie w obu skroniach. Jak tylko to poczujesz, zrób energiczny wydech przez otwarte usta, NAPRAWDĘ energiczny, wiesz, nie zwykły wydech, w którym wypuszcza się powietrze powoli, ale wydech, w którym wyrzucisz powietrze ustami z całą siłą jaką dysponujesz.
Następnie wykonaj oddech oczyszczający.
Oddech oczyszczający jest absolutnie bezcenny dla poprawienia zdrowia.

Zanim zajmiemy się oddychaniem musimy mieć rytm, jednostkę czasu, która reprezentuje normalny wdech.

Wspomniałem już o tym, ale powtórzenie w tym wypadku będzie przydatne, pomoże na stałe utrwalić się tej idei w umyśle. Bicie serca danej osoby jest właściwą normą dla oddychania. Oczywiście mało kto ma tę samą normę, ale to bez znaczenia.
Możesz wyznaczyć swój nor­malny rytm oddychania umieszczając palec na pulsie i licząc. Po­łóż palce prawej ręki na lewym nadgarstku i wyczuj puls. Załóż­my, że jest to przeciętny puls: raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. Spraw, by ten rytm mocno utrwalił się w twojej podświadomości, byś pamiętał go nieświadomie, podświadomie, byś nie musiał my­śleć o nim.
Nie ma znaczenia jaki jest twój rytm, tak długo jak go znasz, tak długo twoja podświadomość go zna, ale przyjmijmy, że twój rytm jest przeciętnym rytmem, w którym wdech trwa przez sześć uderzeń serca. Tak jest zazwyczaj.
My będziemy pró­bować zmieniać ten rytm dla różnych celów. Nie ma w tym nic trudnego. Jest to bardzo łatwa rzecz, która może prowadzić do niesłychanych rezultatów w poprawie zdrowia.

W Tybecie wszy­scy adepci wyższego stopnia uczeni byli sztuki oddychania. Mieli­śmy specjalne ćwiczenia, które należało wykonywać przed rozpo­częciem innych zajęć. Była to wstępna procedura we wszystkich przypadkach. SPRÓBUJ!

Przede wszystkim, siedź wyprostowany lub stój jeśli wolisz, ale nie ma sensu stać, jeśli możesz siedzieć.
Wdychaj powietrze powoli, napełniaj klatkę piersiową i brzuch i licz jednocześnie sześć uderzeń serca. Jest to, jak wiesz, dość pro­ste. Musisz jedynie sprawdzać palcem puls na nadgarstku. Niech serce pompuje: raz, dwa. trzy, cztery, pięć, sześć. Gdy będziesz miał pełen wdech po sześciu uderzeniach zatrzymaj oddech na trzy uderzenia serca. Potem wydychaj nosem przez sześć uderzeń serca, czyli przez taki sam czas jak przy wdechu. Opróżnij płuca, trzymaj je puste przez trzy uderzenia i zacznij od nowa.
Powta­rzaj ile raz zechcesz, ale nie przemęczaj się. Gdy tylko poczujesz zmęczenie, przestań.

Nigdy nie powinieneś męczyć się ćwiczenia­mi. Jeśli to zrobisz, zniszczysz cel tych ćwiczeń, którym jest sto­nowanie i stworzenie dobrego samopoczucia, a nie doprowadzenie do znużenia czy zmęczenia.

Zawsze zaczynaliśmy od oddechu oczyszczającego, który można wykonywać dowolnie często. Jest on absolutnie nieszkodliwy i bardzo pożyteczny. Powoduje usuwanie nieświeżego powietrza z płuc, usuwanie nieczystości. W Tybecie nie ma gruźlicy!
Tak więc możesz wykonywać oddech oczyszczający kiedykolwiek zechcesz i zawsze odczujesz jego pozytywne skutki.

Jedna z doskonałych metod na uzyskanie kontroli umysłu pole­ga na oddychaniu w niżej podany sposób.

Siedź wyprostowany i wykonaj pełen oddech.
Potem wykonaj jeden oddech oczyszczają­cy.
Następnie oddychaj w tempie JEDEN, CZTERY, DWA. To znaczy (weźmy teraz sekundy dla odmiany!) rób wdech przez pięć sekund, potem zatrzymaj oddech na cztery razy pięć sekund, czyli dwadzieścia sekund.
Następnie wydychaj przez dziesięć se­kund.
Możesz wyleczyć się z wielu bolesnych dolegliwości oddy­chając poprawnie, a ta metoda jest naprawdę bardzo dobra. Jeśli czujesz ból, możesz leżeć lub siedzieć wyprostowany, to nie ma znaczenia.
Oddychaj rytmicznie, myśląc o tym, że z każdym wde­chem ból znika, z każdym wydechem ból jest wypychany na zewnątrz. Wyobrażaj sobie, że za każdym razem, gdy nabierasz powietrza, wdychasz siłę życiową, która zastępuje ból.
Wyobrażaj sobie, że za każdym razem, gdy wydychasz, wypychasz ból na zewnątrz. Połóż dłoń na bolącym miejscu i wyobrażaj sobie, że twoja ręka, z każdym oddechem zmiata przyczynę bólu. Rób to przez siedem pełnych oddechów.
Następnie wykonaj jeden oddech oczyszczający i odpoczywaj przez kilka sekund oddychając powoli, normalnie.

Prawdopodobnie stwierdzisz, że ból zniknął zupełnie lub zmniejszył się w znacznym stopniu i już ci nie przeszkadza. Jeśli jednak z jakiejś przyczyny ciągle czujesz ból, powtórz jeszcze raz to samo, powtórz cykl raz lub dwa razy, aż w końcu poczu­jesz ulgę.

Oczywiście rozumiesz, że jeśli będzie to niespodziewany ból, który powraca, będziesz musiał spytać o niego swojego leka­rza, gdyż ból jest naturalnym ostrzeżeniem, że dzieje się coś złe­go. Jeśli jest się tego świadomym, zmniejszenie bólu jest całkowi­cie poprawne i dopuszczalne, ale należy zrobić wszystko, by od­kryć przyczynę bólu i wyleczyć ją.
Nie powinno się nigdy pozo­stawiać bólu niezaleczonym.

Jeśli czujesz się zmęczony lub nagle brak ci energii, podaję ci najszybszą metodę odzyskania jej.
Znowu nie ma znaczenia czy stoisz czy siedzisz, trzymaj stopy razem, palce i pięty powinny się dotykać. Złóż ręce razem, tak by palce obu dłoni splatały się, a twoje stopy i ręce tworzyły coś w rodzaju obwodu zamkniętego. Weź parę dość głębokich oddechów wydychając powoli. Przerwij na trzy uderzenia serca i wykonaj oddech oczyszczający. Odkry­jesz, że twoje zmęczenie zniknęło.

Ludzie często są bardzo, bardzo nerwowi, idąc na rozmowę kwalifikacyjną. Mają wilgotne ręce i być może drżą im kolana. Nie ma potrzeby tak się czuć, ponieważ istnieje łatwy sposób na pokonanie tego.
Oto technika, którą możesz zastosować na przy­kład w poczekalni, może u dentysty!

Weź naprawdę głęboki wdech (przez nos, oczywiście) i zatrzymaj go na dziesięć sekund. Wydychaj powoli, kontrolując oddech przez cały czas.
Pozwól so­bie wziąć dwa lub trzy zwykłe oddechy, po czym zrób ponownie głęboki wdech, wciągając powietrze przez dziesięć sekund.
Zatrzy­maj oddech, po czym wydychaj również przez dziesięć sekund. Zrób tak trzy razy.
Można to zrobić nie będąc przez nikogo za­uważonym. Odkryjesz, że całkowicie się uspokoiłeś. Serce przesta­nie walić i poczujesz się pewniej.
Gdy będziesz opuszczał pocze­kalnię, wchodząc na rozmowę odczujesz, że w pełni się kontrolu­jesz. Jeśli poczujesz przypływ nerwowości - weź głęboki wdech i zatrzymaj go przez parę sekund, co możesz łatwo zrobić w cza­sie, gdy twój rozmówca będzie mówił. To przywróci ci zachwianą pewność siebie.

Wszyscy Tybetańczycy używają metod podobnych do tej. Używaliśmy kontroli oddechu przy podnoszeniu ciężkich przedmiotów.

Najłatwiejsza metoda, przy podnoszeniu czegoś, po­wiedzmy mebla lub ciężkiego pakunku, polega na wzięciu napra­wdę głębokiego oddechu i zatrzymaniu go w czasie podnoszenia. Po zakończeniu podnoszenia wypuść powietrze powoli i kontynu­uj oddychanie w normalnym tempie. Podnoszenie przy zatrzyma­nym wdechu jest łatwiejsze.
Warto tego spróbować. Warto spróbo­wać podnieść coś ciężkiego z płucami pełnymi powietrza i porów­nać różnicę.

Gniew również można kontrolować przez głębokie wdychanie, zatrzymywanie oddechu i powolne wydychanie.

Jeśli z jakiejś przyczyny czujesz się naprawdę wściekły - słusznie, czy też nie! - weź głęboki oddech.
Zatrzymaj go na parę sekund i zrób powoli wydech.
Poczujesz, że twoje emocje są pod kontrolą i jesteś pa­nem (lub panią) sytuacji.
To bardzo szkodliwe poddawać się gnie­wowi i podrażnieniu, ponieważ może to prowadzić do wrzodów żołądka.
Pamiętaj więc o tym ćwiczeniu - głęboki wdech, zatrzy­manie i powolny wydech.

Możesz wykonywać wszystkie te ćwiczenia z pełnym zaufaniem, wiedząc że nie mogą zaszkodzić ci w żaden sposób, ale - tutaj słowo ostrzeżenia - trzymaj się ściśle zaleceń, nie próbuj niczego bardziej zaawansowanego bez pomocy kompetentnego nauczyciela, ponieważ źle dobrane ćwiczenia oddechowe mogą bardzo zaszko­dzić.

W więzieniu uczyliśmy więźniów oddychać w ten sposób. Poszliśmy nawet dużo dalej i uczyliśmy ich jak oddychać, by nie czuć bólu. To, w połączeniu z hipnozą, umożliwiło nam wykony­wanie głębokich operacji brzusznych oraz amputacji kończyn. Nie mieliśmy środków znieczulających, musieliśmy więc uciec się do tych metod uśmierzania bólu - hipnozy i kontroli oddechu. Są to metody naturalne.



(Opracowane w oparciu o fragment książki "Doktor z Lhasy" - T. Lobsang Rampa - 1959


http://www.shaumbra.pl/artykuly/oddychanie.html



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
devi
Posty: 520
Rejestracja: wtorek 02 lut 2016, 14:17
x 1
x 27
Podziękował: 345 razy
Otrzymał podziękowanie: 1026 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: devi » środa 03 sie 2016, 11:47

Naprzemienne oddychanie nozdrzami

Jest to najgłębsze i najpotężniejsze ćwiczenie oddechowe, służące oczyszczeniu duchowemu i fizycznemu.

Wdech należy wziąć cicho przez lewe nozdrze, zatrzymać tak długo, jak dobrze się z tym czujesz, i cicho wypuścić przez prawe. Następnie powietrze jest brane cicho przez prawe nozdrze, zatrzymywane i wydychane przez lewe.

To jedno ćwiczenie. Można wykonywać je pojedynczo, trzy lub dziewięć razy dziennie. Ja doświadczyłem, że trzykrotne wykonanie go stymuluje głębokie doznania oczyszczające.

Oddech można przytrzymać na końcu wdechu tak długo, jak jest to wygodne, albo też możesz łączyć go z wydechem, jak w dwudziestu oddechach połączonych. Powinieneś poeksperymentować.

Na początku będziesz zapewne musiał skorzystać z palców, by zamykać na zmianę nozdrza. Łatwo jest to zrobić, kładąc na jednym nozdrzu kciuk, na drugim – czwarty palec, a palce trzeci i drugi opierając na nasadzie nosa.

Zgodnie z fizjologią, nos nie jest jednym organem, lecz całym ich zespołem. Istnieją w nosie organy, które regulują temperaturę ciała i wiele funkcji fizjologicznych.

Gdy leżysz na lewym boku, oddech ma tendencję dominować w górnym, czyli prawym nozdrzu. Wywiera to wpływ na cały szereg organów. Kiedy leżysz na prawym boku, stymulowane są inne organy, gdyż oddech dominuje w lewym nozdrzu.

Za: ‚Świadomy oddech’, Leonard Orr
https://dakinka.wordpress.com/2015/03/3 ... nozdrzami/

POLECAM
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 7950
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 19
x 206
Podziękował: 12896 razy
Otrzymał podziękowanie: 10917 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: grzegorzadam » środa 03 sie 2016, 14:09

Ukryte terapie globalnie cz 5 ćwiczenia poprawiające oddychanie wg dr Butejko
Opublikowany 26.01.2016
Ćwiczenia oddechu oparte nie tylko na odkryciu dr. K. Butejki i duńskiego fizjologa Bohr'a. Po wytrwałym stosowaniu (przestawieniu się na "Dietę powietrzną") skutki gwarantowane w przeciwieństwie do metod farmaceutycznych. Jednak bez wytrwałości i systematycznej pracy z tymi ćwiczeniami, nie będzie efektów.
Jeszcze raz dzięki fundacji "WIMED" i jej założycielowi Panu Zdzisławowi za udostępnienie tych filmów w sieci.
Gdy ktoś zechce przetłumaczyć te moje napisy na inny język to niech mi pośle swego maila, to prześlę na wkazany adres tzw. przeze mnie "skorupę" z polskimi napisami (a na życzenie pustą - tylko z czasami). Wystarczy wtedy wpisać napisy w swoim języku (przekodować je na "unicode") i wkleic do filmu.


https://youtu.be/4se_nIv9vxc

5 tajemnic oddychania

https://youtu.be/iBVJV7M9Kdk
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 7950
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 19
x 206
Podziękował: 12896 razy
Otrzymał podziękowanie: 10917 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: grzegorzadam » sobota 20 sie 2016, 12:37

Wpływ oddychania na rozwój duchowy, cz. 1


Gdy zapragniesz doświadczyć stanu wyższej świadomości, zwiększonej wrażliwości psychicznej, poprawy zdrowia, wyglądu, czy pełniejszego cielesnego orgazmu, kluczem do tego będzie pogłębiony oddech.

Od zarania dziejów używano oddechu do rozwoju osobistego i duchowego. Jogowie kładą wielki nacisk na naukę powolnego i głębokiego oddychania. Twierdzą, że nie sposób uczynić znaczących postępów w rozwoju duchowym, jeśli nie nauczymy się świadomie oddychać. Świadome oddychanie jest podstawą kontrolowania oddechu. Już nawet sam fakt uświadomienia sobie własnego oddechu powoduje, że ten zaczyna się zmieniać. Energia ukryta w oddechu jest tak wielka, że samo tylko jej obserwowanie może w ciagu kilku dni do tego stopnia odrodzić ciało materialne, iż nie będzie ono potrzebowało snu. Na tym właśnie opiera się sekret Apanansati.

Ta buddyjska metoda mówi, że mamy być stale, przez 24 godziny na dobę, świadomi oddechu. Budda uczył „nawet we śnie próbuj być świadomy oddechu”. Nieustanna świadomość oddychania, zatrzyma umysł, ruch umysłu. Niektóre źródła podają, że utrzymanie świadomości oddechu przez tylko jeden dzień sprawi, że staniemy się oświeceni. Póki co, nie jest to łatwe, dla wielu niemożliwe, aby obserwować umysł non stop, ale nawet już godzina dziennie może przynieść nieocenione korzyści.

Oddech jest praną, witalnością, światłem i życiem. W naszym ciele są niezliczone miliardy komórek. Przez stałą regularną praktykę cała nasza istota może zostać wypełniona energią. Warto zwrócić uwagę, że pracą wszystkich narządów w ciele kieruje podświadomość. Na takim stopniu rozwoju, na jakim obecnie się znajdujemy, nie mamy możliwości kierować pracą serca, nerek, żołądka, wątroby itd. Wszystkim tym steruje podświadomość, bez udziału naszej woli. Płuca są jedynym organem w naszym ciele, którym możemy bez problemu świadomie kierować. Można powiedzieć, Bóg nam dał możliwość wyboru sposobu oddychania. Rzecz jasna, pracą płuc również musi kierować podświadomość. Zdając się tylko na świadome oddychanie długo byśmy nie pożyli, gdyż musielibyśmy pamiętać o oddychaniu 24 godziny na dobę. Niemniej jednak, skoro możliwość wyboru kierowania oddechem jest nam dana, to z pewnością ta funkcja jest dla nas istotna i nie powinniśmy jej bagatelizować. Poleganie tylko i wyłącznie na automatycznym oddechu sprawia, że dostarczamy do organizmu tylko niezbędne minimum energii – tyle ile zużywamy do bieżącej aktywności. To nie wystarczy, jeśli naszym celem jest wykroczyć poza swoje dotychczasowe możliwości. Przeciętnie do oddychania wykorzystujemy zaledwie jedną dwudziestą wszystkich pęcherzyków płucnych. Podczas głębokiego oddychania jesteśmy w stanie przyswoić od 6 do 10 razy więcej powietrza niż oddychając nieświadomie.

Zwiększona ilość energii pranicznej potęguje wszelkie zdolności twórcze i parapsychiczne – sprawia, że myślenie i postrzeganie stają się czystsze i dokładniejsze
O jednej rzeczy warto pamiętać. Wszelkie formy pracy z ciałem duchowym pochłaniają ogromną ilość energii pychicznej. Bez zwiększenia ilości prany nie sposób osiągnąć sukcesu. Energii wymaga nawet najkrótsza koncentracja. Każda afirmacja czy modlitwa jest również skuteczniejsza, jeśli towarzyszy jej zwiększona ilość prany. Dlatego jeśli nie zadamy sobie trudu, aby „zwiększyć ciśnienie” prany w naszym systemie, nasz rozwój będzie bardzo powolny. Organizm ma możliwość magazynowania prany, którą można porównać do prądu elektrycznego. Niestety, nasze „akumulatory” są puste. Zauważcie, całe nasze życie to nieprzerwany ciąg oddechow, a nasze akumulatory są puste. Ziewanie to ładowanie pustych akumulatorów, właściwie można powiedzieć podładowywanie, tylko tyle, ile konieczne w danej sytuacji. Normalnie podladowujemy je w czasie snu, dlatego osoby, które stosują techniki oddechowe nie potrzebują tak dużo snu. Zwróćcie uwagę iż, czasem ziewamy również wtedy, kiedy czujemy się dobrze, wypoczęci i naładowani energią, np. w momencie kiedy postanowimy wykonać jakieś ćwiczenia głębokiego oddychania – Szczególnie osoby, które początkują. Zaczynają głęboko świadomie oddychać i nagle ziewają. To właśnie dlatego, że organizm, który w danej chwili nie potrzebuje sięgać do zapasów, tę dodatkową dawkę energii, która nie jest mu w danej chwili potrzebna, postanawia przeznaczyć na podładowanie pustych akumulatorów. W miarę jak ćwiczenia oddychania robimy systematycznie, kiedy akumulatory nie są już całkiem puste, już nie obserwujemy takich reakcji.

Kiedy dostarczamy organizmowi więcej powietrza, z którym przyswajamy większe ilości energii pranicznej, każda komórka każdego organu odżywia się lepiej i staje się zdolna do znacznie efektywniejszego wykonywania zadań. Dostarczenie większej ilości tlenu i prany do neuronów mózgu, uaktywnia go – powoduje powstanie wyraźniejszych i silniejszych impulsów, co sprawia że zmysły stają się bardziej wyczulone i że wzmacnia się cały system nerwowy – stajemy się bardziej świadomi subtelnych zjawisk energetycznych, jakie wokół nas zachodzą. Spowolnienie naszego oddechu do poniżej 4 cykli na minutę, sprawia że zaczyna funkcjonować przysadka i szyszynka, a aktywność mózgowa obniża się od 7-14 drgań na sekundę, co sprzyja osiągnięciu wyższych stanów świadomości i zdolności jasnowidzenia.

Zwiększona ilość energii pranicznej potęguje wszelkie zdolności twórcze i parapsychiczne – sprawia, że myślenie i postrzeganie stają się czystsze i dokładniejsze, znika poczucie zmęczenia i znużenia, a nasze ciało odmładza się. Człowiek przepełniony energią jest nastawiony optymistycznie do życia i sam pozytywnie oddziałuje na otoczenie.

Może teraz kilka słów o samej pranie. Większość z nas wie, że prana to małe świetliste drobinki, widocznie w powietrzu gołym okiem. Bardzo łatwo je zaobserwować, szczególnie w bezchmurne słoneczne dni na tle nieba. A oto co mówią na temat prany znawcy tematu:

„Prana” (dosł. z sanskrytu „oddech”) czyli siła życiowa, energia, która jest „sumą wszystkich energii wszechświata” zawarta w powietrzu, którym oddychamy. Energia ta, w różnym zakresie wibracji pochodzi wprost z Absolutu jako prapoczątek wszelkiego bytu. Należy ją również pojmować jako duchowy odpowiednik materialnej formy istnienia przyrody, jako przejaw Najwyższej Inteligencji i Świadomości Absolutu czyli Boga. Promieniuje nieustannie na wszystkie przestrzenie i wszystkie rzeczy. Nie jest niczyją własnością, należy do każdego i jest wszechobecna. Sprawia, że żyjemy, poruszamy się, myślimy, ta energia to boski prąd. Prana nie jest ani magnetyzmem, ani grawitacją, ani elektrycznością, lecz właśnie te zjawiska są przejawami prany wszechświata.

Skoro prana to suma wszystkich energii wszechświata, z czego zatem zbudowane jest nasze ciało duchowe, jak nie z prany? Można powiedzieć, że wszystkie żywe organizmy to gorzej lub lepiej zorganizowane narzędzia, służące do pobierania, magazynowania i organizacji prany. Dlatego też po opuszczeniu naszej cielesnej powłoki, po śmierci ciała fizycznego, kiedy już jesteśmy w świecie duchowym, nie mamy możliwości rozwoju.

Do końca rzetelnie spłacaj karmiczny dług. I moce wewnętrzne (Siddhi) dla przyszłego zdobywaj wcielenia… Ziarna mądrości nie mogą kiełkować bez powietrza ani też wzrastać.

Świadczą o tym powyższe fragmenty pochodzące z księgi Złotych Nauk pt. „Głos Milczenia”, istniejącej w Indiach od wieków. Kończąc nasze ziemskie życie, przechodząc na drugą stronę, do świata duchowego, jedyne co zabieramy ze sobą, to swój intelekt, siłę woli, zdolności duchowe, moce psychiczne (Siddhi) które w czasie życia zdążyliśmy w sobie rozwinąć. To co sobie wypracujemy tutaj, to nasze, to ze sobą zabieramy, i z tym się rodzimy w następnym wcieleniu. W świecie duchowym nie mamy możliwości się rozwijać, dysponujemy takimi zdolnościami, które posiedliśmy. Prana jest pokarmem dla naszego ducha, tak samo jak witaminy i mikroelementy zawarte w pożywieniu dla naszego ciała. Tak więc, to prana jest dla naszego ducha paliwem, dzięki któremu może on się rozwijać i przejawiać. Będąc w ciele fizycznym, mamy możliwość jej pobierania, bo mamy odpowiednie narządy fizyczne. W świecie duchowym już tej możliwości nie mamy, bo nie mamy organów fizycznych służących do pobierania i przyswajania prany.

http://przebudzenie.net/56-wplyw-oddych ... -cz-1.html
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 7950
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 19
x 206
Podziękował: 12896 razy
Otrzymał podziękowanie: 10917 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: grzegorzadam » sobota 20 sie 2016, 12:40

Wpływ oddychania na rozwój duchowy, cz. 2


Gdybym miała termin „pranayama” (kontrola oddechu) sprowadzić do jednego tylko zdania, to napisałabym oddychaj wolniej – to cała tajemnica pranayamy. Starożytni jogowie po prostu zalecali oddychać wolniej, a w miarę rozwoju coraz bardziej wydłużać oddech.

Nauka o oddychaniu była rozwijana na przestrzeni tysięcy lat. Powstało wiele systemów oddechowych nakierowanych na osiągnięcie konkretnych celów i dzisiaj jest to już wiedza tak rozległa, że trudna do ogarnięcia. Chciałabym napisać tylko krótko o pranajamie, nie wgłębiając się zbytnio w szczegóły, dlatego nie będę robić wykładów o kanałach przepływu energii subtelnych ani nic z tych rzeczy. Myślę że taka szczegółowa wiedza jest nam tak potrzebna tak jak wiedza o przyczepach mięśni ścięgien i wiązadeł osobie, która dla poprawienia kondycji chodzi na pływalnię lub ćwiczy aerobik. Oczywiście, to wszystko bardzo ciekawe zagadnienia i warto temat zgłębiać, jednak nie niezbędne, aby zacząć stosować techniki pranajamy. W zupełności wystarczą podstawy i zdrowy rozsądek, żeby nie przeholować i „na dzień dobry” nie ćwiczyć zbyt długo i intensywnie, tylko wydłużać czas w miarę praktyki. Poza tym artykuł ma za zadanie tylko wzbudzić zainteresowanie i zachęcić do studiowania odpowiedniej literatury na własną rękę.

Tak więc podaję kilka ciekawych, może mniej znanych ćwiczeń. Można wybrać sobie jedno lub dwa z nich i ćwiczyć systematycznie, a po jakimś czasie zmienić na inne. Ważne żeby do stałej praktyki włączyć jedno ćwiczenie głębokiego, powolnego oddychania. Może warto jeszcze wspomnieć, że odpowiednie ćwiczenia oddechowe w połączeniu z wizualizacjami to absolutna podstawa, jeśli chcemy rozwinąć „magiczne” parapsychiczne moce: czy to będzie psychokineza, wzrok hipnotyczny, siła spełniania życzeń, huna, jak również OBE. Niektóre osoby, które znają mnie z forum i miały okazję czytać moje wypowiedzi na ten temat, wiedzą że mam łatwość opuszczania ciała i robię to świadomie, tj. nie zasypiam, aby obudzić się w świadomym śnie, tylko obserwuję proces wychodzenia z ciała. Chciałabym w tym miejscu nadmienić, że nigdy nie wykonywałam żadnych ćwiczeń w celu uzyskania OBE. Myślę, że spontaniczne pojawienie się u mnie pewnych zdolności jest skutkiem wykonywania różnych technik ogólnorozwojowych, takich jak pranajama, medytacja, a przede wszystkim rebirthing.

1. Ćwiczenia całkowitego oddechu

Wdech – liczymy do 6, zatrzymanie powietrza – liczymy do 3, wydech – do 6, zatrzymanie powietrza – 3. Tak więc, system 6-3-6-3. Ćwiczenie najlepiej powtarzać 3 razy dziennie po 15 min. Jeśli nie ma takiej możliwości, to dwa razy lub raz dziennie. Wtedy można czas trwania stopniowo wydłużać. Po tygodniu, dwóch zwalniamy cykl oddechowy, tj. wdech – 8, zatrzymanie powietrza – 4, wydech – 8, zatrzymanie – 4, czyli system 8-4-8-4. Wtedy wychodzi 2½ pełnego oddechu na minutę. W miarę praktyki można cykl jeszcze wydłużać (należy pamiętać, że zawsze zatrzymanie ma być o połowę krótsze od wdechu i wydechu). Małe wyjaśnienie dla osób które nigdy nie stosowały pranajamy: napełniamy powietrzem najpierw brzuch, potem dolną część płuc, środkową, a następnie górną. Wydychamy w odwrotnej kolejności.

Każde ćwiczenie całkowitego oddechu można wzbogacić o ćwiczenia zaciskania mięśni zwieracza odbytu („aswini mudra”) zawsze w fazie zatrzymania oddechu, np. zatrzymujemy oddech licząc do trzech, w tym samym czasie trzy razy zaciskamy mięsień zwieracza. Drugi wariant, nieco trudniejszy: napinamy wszystkie mięśnie okolic odbytu, pęcherza, pośladków, tak jak w przypadku, kiedy mamy pilną potrzebę iść do toalety i musimy chwilowo wstrzymywać („mula banda”).

Ćwiczenie wskazane jest szczególnie osobom, które cierpią na hemoroidy (mogą nawet całkowicie ustąpić) i zaparcia. Ma działanie pozytywne na organy układu moczowo-płciowego, takie jak prostata, pęcherz moczowy. Zwiększa poziom energii w ciele, ma działanie pozytywne nie tylko na ciało, ale również na psychikę. Jest bardzo pomocne w terapii antydepresyjnej. Ogólnie zwiększa poziom energii w ciele.

2. Pranajama kwadratowa

To jedna z perełek, ćwiczenie absolutnie unikatowe, mało znane, ćwiczenie w pełni bezpieczne. Można wykonywać je tak długo, jak długo możemy się na nim skupiać, gdyż warunkiem tutaj jest, aby nie robić go mechanicznie, ale z uwagą. Ćwiczenie wyrównuje poziom prany – rozprowadza ją równomiernie po wszystkich ośrodkach w całym ciele.

Sposób wykonania: ćwiczenie składa się z czterech faz jednakowej długości, czyli wdech, zatrzymanie powietrza, wydech, zatrzymanie powietrza. Długość fazy ustalamy sami, np. wychodzimy z pułapu 4 sekund – tak, abyśmy nie mieli potrzeby odpoczywać i oddychać normalnie między cyklami. Poza tym zaleca się w tej pranajamie nie liczyć oddechów normalnie, tylko przyjąć powtarzanie w myślach OM, co ma dodatkowy plus, gdyż pozwala na „głębokie wchłonięcie mentalu”.

Tak więc wdech – 4 OM, zatrzymanie powietrza z jednoczesnym zaciśnięciem i trzymaniem zwieracza odbytu („aswini mudra”), następne 4 OM – wydech oraz zatrzymanie na bezdechu: również 4 OM z równoczesnym „aswini mudra” czyli:

Wdech: OM • OM • OM • OM
Zatrzymanie powietrza: OM •OM • OM • OM z zaciśniętym zwieraczem odbytu
Wydech: OM • OM • OM • OM ze zwolnionym zwieraczem
Zatrzymanie na wydechu: OM • OM • OM • OM z zaciśniętym zwieraczem
Ilość OM dokładamy w miarę wzrostu możliwości oddechowych. Jeśli mamy trudności z liczeniem OM, możemy sobie je grupować, np. serie po dwa OM lub po 3-4. W miarę praktyki wychodzi samo.

Powyższa pranajama łączy w sobie zalety wielu innych pranajam, a więc: rytmiczne oddychanie (równy rytm), mudra, ćwiczenie mentalne OM, kontrola oddechu.

Osoby, które nie mogą poświęcić specjalnego czasu na wykonywanie pranajam, mogą wykorzystać na „aswini mudrę” nawet czas podczas stania w kolejce do kasy – należy wciągnąć powietrze, na chwilę przytrzymać, w tym czasie zrobić 10-20 razy „aswini mudrę” (zaciśnięcie mięśni zwieracza) i tak kilka takich cykli. Powiedzmy w sumie 100 razy, to zajmie kilka minut. Takie samo ćwiczenie możemy robić stosując „warjoli mudrę”, czyli zaciskane i zwalnianie mięśni Kegla (ścianek pochwy), ogólnie mówiąc mięśni biorących udział w wydalaniu moczu lub też, po pewnej wprawie, całą grupę tych mięśni, czyli wdech, na wdechu 10-20 zaciśnięć, wydech z jednoczesnym zwolnieniem.

Tego typu ćwiczenia wpływają bardzo korzystnie na produkcję hormonów płciowych, mają działanie wybitnie odmładzające, co widać po błyszczących oczach już po krótkim okresie stosowania, poprawiają ogólny „sex appeal”, powodują większą przyjemność podczas stosunków (każda kobieta powinna je stosować) oraz oczywiście poprawiają wydolność płciową. Być może napiszę jeszcze jeden artykuł, w którym więcej uwagi poświęcę technikom tantrycznym.

Niektórzy przestrzegają przed robieniem tego typu ćwiczeń oddechowych z uwagi na domniemane zagrożenie przedwczesnego obudzenia energii kundalini. Moim zdaniem tego typu wymysły należy włożyć między bajki. Wyluzujmy i bawmy się. Energia kundalini nie obudzi się wcześniej niż ma się obudzić, nie ma takiej opcji.

Innym ćwiczeniem, które moim zdaniem zasługuje na uwagę, jest:

3. Wydymanie brzucha i klatki piersiowej

To ćwiczenie polecam głównie dlatego, że pobudza splot słoneczny, czyli ośrodek sympatycznego splotu nerwowego, który wg joginów jest ściśle związany z naszym ciałem astralnym i jego zdolnościami. Poza tym całe ćwiczenie zajmuje parę minut i wykonuje się je na leżąco, najlepiej zaraz po przebudzeniu oraz przed zaśnięciem wieczorem. Można również wykonywać je na stojąco lub leżąco w ciągu dnia. Myślę, że aby odnieść z niego korzyści, dobrze jest je wykonywać przynajmniej kilka tygodni. Tak więc, podczas zatrzymania oddechu, wydymamy na zmianę brzuch i piersi. Najpierw wciągamy brzuch do oporu, a wydymamy pierś, potem kurczymy pierś, a wydymamy jamę brzuszną. Podczas zmian naprężenia i kurczenia jamy brzusznej należy oddech bezwarunkowo wstrzymać, a dopiero po 5, potem 6, 7 itd. aż do 10-15 uniesieniach i opuszczeniach klatki piersiowej i brzucha, powoli wypuścić powietrze. Całość powtórzyć 3 razy. I to już jest koniec ćwiczenia. Co dwa, trzy dni dodać po jednym takim cyklu, aż dojdziemy do 10. Tak więc program może wyglądać następująco: robimy po 5 naprężeń brzucha i klatki piersiowej (trzy takie cykle). Co kilka dni dokładamy po jednym cyklu, aż dojdziemy do 10 cykli, czyli 10×3, następnie co kilka dni dokładamy po jednym naprężeniu brzucha i piersi, czyli 10×4, 10×5, 10×6 itd. aż dojdziemy do 10×10, a max 10×15.

4. Rebirthing – oddech połączony

Technika oddechowa oparta na sposobie oddychania niemowląt, całkowicie naturalny sposób oddychania. Oddech, który łączy ducha z materią. Oddech połączony zawsze towarzyszy głębokiej relaksacji, tak więc jeśli uda nam się zrelaksować, w ślad za tym nasz oddech naturalnie łączy się w jedno, bez przerw między wdechem i wydechem. Łatwiej jest odwrócić sytuację, tzn. zacząć oddychać oddechem połączonym, a w ślad za tym przyjdzie głęboki relaks. Oddech połączony, zwany rebirthingiem, może być ćwiczeniem-terapią samym w sobie, lub też można go wykonywać jako wstęp przed medytacją, wizualizacją, huną, afirmacjami, wszelkimi duchowymi ćwiczeniami, czy też wtedy, kiedy chcemy się zrelaksować, odpocząć. Znakomicie dotlenia nasze komórki i ma działanie wybitnie odmładzające, również odchudzające. Polecam go jako metodę ogólnorozwojową.

Pełne sesje rebirthingu, trwające dwie-trzy godziny polecam robić tylko po bliższym zaznajomieniu się z tematem (niezbędne jest zapoznanie się z odpowiednią literaturą lub też pierwsze kilka sesji pod okiem terapeuty). Osobom, które pragną rozpocząć przygodę z rebirthingiem samodzielnie, doradzam zacząć od sesji kilkuminutowych i w miarę praktyki wydłużać czas do godziny.

Wykonanie: nie na głodniaka. :) Na leżąco lub pół leżąco, może być w fotelu, w każdym razie tak, aby było nam wygodnie. Oczy zamknięte. Osoby początkujące mogą sobie wyobrazić duże, kręcące się młyńskie koło i oddychać na okrągło wraz z obrotami koła. Do góry wdech, na dół wydech. Pamiętać, aby od wdechu do wydechu przejść łagodnie bez zatrzymywania. Jak już dojdziemy do wprawy, możemy sobie koło darować. Oddech może być lekko głębszy niż normalnie i trochę szybszy, przy czym wdech aktywny a wydech puszczony luźno. Ważne jest, aby nie wstrzymywać i nie kontrolować wydechu, tylko aby był puszczony wolno – to nas ustrzeże przed objawami hiperwentylacji. Czasem możemy mieć momenty łapczywego łapania oddechu lub też chwile bezdechu, odpływania – wtedy po powrocie do świadomości dalej kontynuujemy oddech na okrągło. Właściwie rola trenera polega na tym, że przypomina nam o oddychaniu wtedy, kiedy widzi, że zapominamy czy odpływamy, ale możemy sobie również radzić bez trenera. Najczęstszymi objawami hiperwentylacji jest tężyczka – to opór materii przed energią (sztywnienie dłoni lub rąk do łokci, stóp lub okolicy ust). To tylko w początkowych sesjach, dlatego można sesje zacząć robić tak, jak pisałam wcześniej: od kilku minut i stopniowo wydłużać czas. Uważam, że rebirthing (jeśli wchodzimy w niego stopniowo) jest w pełni bezpieczny, bo nie może nam zaszkodzić to, że oddychamy swoim naturalnym oddechem. Poza tym sesje takiego oddychania są niezwykle przyjemne, czasem pojawia się uczucie delikatnego wibrowania, lub też unoszenia nad ciałem, błogostanu itd.

A oto korzyści jakie daje nam daje regularne praktykowanie oddechu połączonego: niwelowanie strachu, witalizacja aury, wzmocnienie świadomości, oczyszczanie i usprawnienie obiegu kwi, regeneracja umysłu, wzrost poczucia własnej wartości, samoświadomości, sprzyjanie samorealizacji, eliminacja kompleksów, wzmocnienie systemu nerwowego, doznanie kosmicznej harmonii, usunięcie blokad energetycznych, wzrost i centralizacja przepływu energii, oczyszczanie kanałów energetycznych („nadi”), pogłębienie spokoju, wzmocnienie sił duchowych, intuicji, pobudzenie przysadki mózgowej (wzrost produkcji hormonów), sprzyjanie osiągnięciu stanu alfa, wzmocnienie systemu immunologicznego, oddychanie komórkowe, odmłodzenie, długowieczność, wzrost sprawności, wydajności płuc, zwiększenie możliwości oddechowych, wzrost energii życiowej, poziomu tlenu, wzrost lekkości.

5. Oddech węża

Oddech ten ma niezwykle korzystny wpływ na stan skóry (stąd aluzja do aksamitnej gładkiej skóry węża). Poza tym chroni przed przeziębieniami, łagodzi również uczucie głodu. Nie wolno wykonywać go w zimnym pomieszczeniu.

Wykonanie: wdech ustami, wydech nosem. Przy wdechu język zwinięty w trąbkę, która posłuży do wciągania powietrza do wnętrza ciała, stąd usłyszysz przy tym odgłos podobny do siorbania. Teraz zatrzymaj w sobie przez chwilę powietrze, po czym pozwól mu spokojnie ulotnić się przez nos. Przy wydechu zamknij usta, przełknij ślinę i cofnij język wgłąb podniebienia – w ten sposób zostaje on zwilżony. Podczas wydechu również zwilżamy usta kilkakrotnie, oblizując je. Głębokość oddechu i czas trwania zależą od nas – jak nam wygodnie.

* * *

Na koniec jedno nietypowe ćwiczenie, absolutny fenomen i mało znana sprawa:

Kręcenie obrotów w prawo

To ćwiczenie opisane w książce „Zwiastuni Świtu. Nauki Plejadian” Barbary Marciniak. Jest ono również jednym z 5 ćwiczeń wchodzących w skład zestawu 5 odmładzających ćwiczeń, które znamy pod nazwą Rytuały bądź też Ryty Tybetańskie. Różnica polega tylko na tym, że w Rytach Tybetańskich robi się 21 obrotów w szybkim tempie, natomiast Plejadianie podają 33 obroty w wolnym tempie. Moim zdaniem można je robić w tempie, jakie nam odpowiada. Całe ćwiczenie trwa ok. 1 minutę. Można robić z rękami wyciągniętymi na boki, dobrze jest obrać sobie jakiś punkt w pomieszczeniu, np. okno lub drzwi (przydatne w liczeniu obrotów).

Oczywiście obroty należy zaczynać od kilku i codziennie dokładać po jednym, aby uniknąć nieprzyjemnych sensacji. Przeholowanie na pierwszy raz może się skończyć tym, że zakręci nam się w głowie, a nawet wymiotami. Poniżej zacytuję urywek z książki „Zwiastuni Świtu” na temat tego ćwiczenia:

Innym rodzajem aktywności jaki polecamy tym z was, którzy pragną osiągnąć duże przyspieszenie energii, jest wirowanie. Obracając się z lewej strony w prawą, wirując w kółko i koncentrując wzrok na swoim kciuku, licząc obroty. Zalecamy abyście obracali się trzydzieści trzy razy, przynajmniej raz dziennie. Możecie wykonać do 33 bardzo wolnych obrotów. Jeśli jesteście w stanie wykonać do 33 obrotów trzy razy dziennie, tak aby razem obrócić się 99 razy. To ćwiczenie niebywale przyspiesza wirowanie czakr w waszym ciele, co z kolei niezwykle wzmaga tempo w jakim możecie otrzymywać i interpretować dane.

Wiemy, że jogini pewne ćwiczenia, choćby „grzbiet kota” opracowali na podstawie obserwacji zachowania zwierząt. Warto zwrócić uwagę, że małe dzieci często lubią kręcić się wokół siebie w lewo bądź w prawo. Czyżby intuicyjnie w ten sposób doładowywały się energią bądź też wyhamowywały jej nadmiar, kręcąc się w lewo? Tak sobie rozważam. :)
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1071
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 20
Podziękował: 57 razy
Otrzymał podziękowanie: 1280 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: barneyos » sobota 20 sie 2016, 13:18

OO, to się nam ładnie schodzi z następującymi tematami:

- taniec derwiszy
- uczucie wirowania i kręcenia się w czasie OOBE i LD.

Czyli ma to jakiś sens.
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 7950
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 19
x 206
Podziękował: 12896 razy
Otrzymał podziękowanie: 10917 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: grzegorzadam » czwartek 09 lut 2017, 08:11

Lekcja 14.
Życiodajny tlen, pożyteczny dwutlenek węgla.

Doktor Pokrywka Filip Żurakowski

Filip: Panie Doktorze, pisze Pan na swojej stronie http://www.longevitas.pl w wykładzie
„Profesor Konstantin Buteyko – choroba głębokiego oddychania” :

Zmniejszenie stężenia CO2 pobudza również system nerwowy, stwarzając poczucie ciągłego
napięcia układu nerwowego. Prowadzi to do drażliwości, bezsenności, bezpodstawnej
podejrzliwości, strachu lub nawet do omdlenia. Jednoczesny wzrost pobudzenia ośrodka
oddechowego zamyka drugi cykl obiegu pobudzenia w układzie nerwowym, będący bardzo
wrażliwym na czynniki zewnętrzne i nerwowe reakcje stresowe (przy obecności
nieprawidłowości metabolizmu i niedotlenienia komórek nerwowych). Dlatego niedobór CO2
w organizmie, nasilany w szczególności głębokim oddychaniem, uderza w pierwszej
kolejności w układ nerwowy.
Co może zmienić w swoim życiu zwykły człowiek, który nie na dostępu do komory
normobarycznej o regulowanym stężeniu dwutlenku węgla? Co powinien zmienić, aby
uniknąć tego napięcia, rozdrażnienia, bezsenności?

Doktor Pokrywka: Może zrobić dwie rzeczy:
1. Nauczyć się oddychać wolniej i płycej, aby mniej wydalać przy wydechu cennego
dwutlenku węgla ze swego organizmu.
Inaczej mówiąc opanować metodę WEGO
(Wolicjonalnej Eliminacji Głębokiego Oddychania) propagowaną przez profesora
Buteyko, a teraz przez jego kontynuatorów.
2. Uszczelnić w mieszkaniu okna i drzwi, zmniejszyć otwory wentylacyjne lub je
częściowo przymknąć i rzadziej wietrzyć.
Oczywiście ograniczone, regulowane
wietrzenie i wentylowanie jest konieczne dla zapobiegania wilgoci i dostarczania
tlenu. Ale nadmierne wentylowanie i zbyt częste wietrznie powoduje obniżenie i tak
zbyt niskiego poziomu dwutlenku węgla w mieszkaniach i pomieszczeniach pracy. W
takich mało wentylowanych pomieszczeniach należy kontrolować czujnikami stężenie
tlenu i dwutlenku węgla oraz wilgotność. Zawartość tlenu w powietrzu powinna
wynosić powyżej 19%, a dwutlenku węgla od 0,5 do 1,0%. Właściwy poziom
wilgotności to wilgotność poniżej 65%.

Filip : Teraz już rozumiem, dlaczego Pan mówi, że powinniśmy oddychać powietrzem, które
zawiera 15 do 30 razy więcej dwutlenku węgla. Rozumiem też coraz lepiej, dlaczego nie
należy głęboko oddychać.
Powtórzmy to jeszcze raz: oddychając głęboko człowiek co prawda
nabiera do płuc więcej życiodajnego tlenu, ale też więcej przy wydechu wydala cennego
dwutlenku węgla. A bez dwutlenku węgla nie nastąpi wspomniany w poprzedniej lekcji efekt
Bohra - innymi słowy dwutlenek węgla jest konieczny, aby tlen mógł dostać się do krwi i do
komórek. To, że tlen znalazł się w moich płucach wcale nie oznacza, że nie będę
niedotleniony na poziomie komórkowym.

A teraz proponuję przedstawić naszym czytelnikom najlepsze Pana zdaniem rozwiązanie:
komorę normobaryczną, o której pisze Pan we wspomnianym już wykładzie.

Doktor Pokrywka: W obecnych czasach człowiek żyje w atmosferze, w której panuje
ciśnienie ok. 1000 hPa (hektopaskali), a zawartość dwutlenku węgla wynosi 0,03 %. W
komorze normobarycznej odtworzone są warunki zbliżone do tych, w jakich żyli ludzie przed
potopem: ciśnienie ok. 1500 hektopaskali i około 0,5% dwutlenku węgla. Ponadto osiągamy
tam efekt bardzo pożądany , a trudny do uzyskania jakąkolwiek inną metodą: wysoki poziom
dwutlenku węgla i równoczesny wysoki poziom tlenu. Powietrze w komorze normobarycznej
zawiera około 32 do 35% przeliczeniowych tlenu, a więc natlenienie jest tam aż o 50%
lepsze niż na zewnątrz. Chodzi o to, że gdy sprężymy powietrze do 1500 hPa , dostępność
tlenu dla organizmu zwiększa się o 50 procent.
Dzięki profesorowi Warburgowi wiemy, że rak i inne choroby przewlekłe spowodowane są
niedotleniem komórek. Profesor Buteyko uświadomił nam dobitnie, że przy niedoborze
dwutlenku węgla w organizmie dostęp tlenu do komórek organizmu jest utrudniony.

W komorze normobarycznej w powietrzu mamy jedno i drugie: dość tlenu i dość dwutlenku
węgla. To samo, co mieli ludzie przed potopem, żyjący kilkaset lat, nawet do 900 lat.

Przepis polecany przez Filipa
Obrazek

Jednym z moich życiowych zadań jest propagowanie picia zdrowej kawy zamiast kawy
szkodliwej dla zdrowia. Dziś zamieszczę przepis na Kawę Kubata. W następnej lekcji
wyjaśnię, dlaczego tak ją nazywam i jak doszło do tego, że stałem się kawoszem.
Kawa Kubata
Składniki: woda, kawa świeżo zmielona, imbir, kardamon, goździki, można dodać wanilię (1
cm laski) i mielony cynamon.
Jak ja to robię:

Do jednego litra zimnej wody wsypuję 8 małych łyżeczek mielonej kawy. Kawę
rozsypuję po powierzchni, nie mieszam.

Dodaję 1/3 łyżeczki imbiru w proszku, 3 goździki, ½ łyżeczki mielonego
kardamonu.

Podgrzewam powoli na małym płomieniu na kuchence gazowej. Gdy na powierzchni
pojawią się bańki, wyłączam gaz i nakrywam rondel pokrywką. Czekam, aż opadną
fusy, a następnie wlewam do filiżanek, dla siebie i żony. Do ładnych filiżanek, takich
jak na zdjęciu, bo z ładnej filiżanki kawa lepiej smakuje.
Słodzę dwoma łyżeczkami
ksylitolu, bo lubię słodką kawę. Żona nie słodzi.
 W rondlu zostają jeszcze dwie filiżanki kawy na potem. Według mnie optymalna
porcja dzienna to dwie kawy na osobę.

Komentarz zdrowotny Doktora Pokrywki
Jedyna postać kawy, jaką polecam jej amatorom, to kawa z ekspresu ciśnieniowego lub
kawa gotowana, jak w przepisie podanym wyżej.
Kawa powinna być świeżo zmielona lub przechowywana po zmieleniu w lodówce najwyżej 1-2 dni.

Kawa mielona leżąc tygodniami na pólkach sklepowych ulega zakwaszeniu.
Dlatego zalecam kupowanie dobrej kawy ziarnistej i mielenie jej na bieżąco.
Z wymienionych dodatków najbardziej pozytywne działanie ma rozgrzewający imbir

http://longevitas.pl/wp-content/uploads ... _wegla.pdf
Ostatnio zmieniony czwartek 09 lut 2017, 08:25 przez grzegorzadam, łącznie zmieniany 1 raz.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 7950
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 19
x 206
Podziękował: 12896 razy
Otrzymał podziękowanie: 10917 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: grzegorzadam » czwartek 09 lut 2017, 08:23

Istnieje przekonanie, że woda gazowana niszczy zęby oraz kości, wypłukuje wapń i zwiększa zakwaszenie w żołądku, lecz tezy te nie zostały poparte jakimikolwiek badaniami.
U zdrowego człowieka woda gazowana nie wywołuje stanów chorobowych.

Jest wręcz przeciwnie, ponieważ jest zdrowym produktem, który można jeszcze ulepszyć poprzez dodanie większej ilości wodorowęglanu sodu i magnezu.

Łatwo jest skreślić coś korzystnego, jak choćby wodorowęglan sodu, gdy nie rozumie sie złożoności CO2 i związku dwutlenku węgla z sodą.
Brak CO2 (a co za tym idzie, również tlenu…) jest punktem wyjścia dla różnorodnych zakłóceń wewnątrz wewnątrz organizmu.
Jeśli niedobór CO2 utrzymuje sie przez długi czas, taka sytuacja może przyspieszać proces starzenia i powodować powstawanie różnych chorób, w tym nowotworów.
(…)
CO2 to produkt uboczny, którego potrzebujemy.
Związek ten stanowi kluczowy element istnienia życia.
Pochodzi on od żywych organizmów i nieustannie bierze udział w tworzeniu nowego życia.
Dwutlenek węgla w formie gazowej sprawia, że rośliny mogą rosnąć.

Jest to gaz życia a nie śmierci. możemy za jego pomocą leczyc nowotwory, ponieważ zwiększone zabezpieczenia buforujące pod postacią pH wewnątrz całego organizmu powodują redukcję kwasicy wewnątrz i na zewnątrz nowotworu, a w konsekwencji hamują rozwój złośliwego nowotworu..

Dr M. Sircus
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 7950
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 19
x 206
Podziękował: 12896 razy
Otrzymał podziękowanie: 10917 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: grzegorzadam » środa 22 lut 2017, 17:36

Dlaczego żyjemy 90 lat zamiast 900

Wodór działa na komórki organizmu człowieka jako czynnik antyoksydacyjny i przeciwzapalny.
Od kiedy zmieniła się atmosfera na Ziemi (czyli od potopu) żyjemy w stałym silnym stresie oksydacyjnym.
Stres oksydacyjny to zaburzenie równowagi pomiędzy oksydantami i antyoksydantami.
Powoduje on szybsze zużywanie się ciała człowieka, a w rezultacie skrócenie życia z dawnych 900 lat do obecnych 90 lat.

Aby zmniejszyć stres oksydacyjny należy zrobić dwie rzeczy:

zwiększyć zawartość dwutlenku węgla we wdychanym powietrzu,
dostarczyć swojemu organizmowi wystarczającą ilość wodoru.


Obie ww. substancje (dwutlenek węgla i wodór) były obecne w wystarczającej ilości w atmosferze ziemskiej najlepszej dla zdrowia człowieka, jaka panowała na Ziemi przed potopem. Obecnie dwutlenku węgla jest za mało, a wodoru nie ma wcale w powietrzu, którym oddychamy. W tym artykule zajmę się zdrowotną rolą wodoru i sposobami na dostarczenie wodoru do komórek naszego ciała.

Czym jest wodór i jak działa na organizm
Ze wszystkich pierwiastków chemicznych występujących we wszechświecie wodór jest pierwiastkiem najpowszechniej występującym. W badaniach nad terapeutycznymi gazami medycznymi wodór wysunął się na pierwsze miejsce.
Wodór jest gazem bezwonnym, bezbarwnym, palnym. Należy podkreślić, że działanie terapeutyczne ma wodór cząsteczkowy (molekularny) H2. Podawany dowolnym sposobem wodór cząsteczkowy ma wybiórcze właściwości antyoksydacyjne. Oznacza to, że wodór neutralizuje tylko jeden wybrany typ rodników tlenowych, a mianowicie rodniki hydroksylowe. Rodniki hydroksylowe to rodniki niszczące. Pozostałe rodniki tlenowe (ROS, reaktywne formy tlenu) odgrywają w organizmie pozytywna rolę.
Dzięki wychwytywaniu i eliminowaniu rodników hydroksylowych wodór w sytuacjach tego wymagających chroni komórki i całe narządy przed martwicą niedokrwienną. Naukowcy nazywają to antyapoptycznym działaniem wodoru.

Sposoby podawania wodoru

Obrazek
Napój Red-OX dostępny na stronie http://www.red-ox.pl

Naukowcy w badaniach nad myszami i szczurami stosowali:

bezpośrednią inhalację (oddychanie mieszanką powietrzna zawierającą 1 – 3% wodoru),
podawanie do picia wody nasyconej wodorem,
kroplówki z soli fizjologicznej nasyconej wodorem.


W swojej praktyce terapeutycznej i profilaktycznej stosuję i zalecam pacjentom dwa główne sposoby dostarczania wodoru do organizmu:
Picie wody Red- Ox (butelkowanej lub czerpanej bezpośrednio z urządzenia do wytwarzania wody Red- Ox).
Zażywanie oleju lnianego nasyconego wodorem (oleju Red- Ox) w postaci Pasty Budwig, Kefiru Budwig lub Jogurtu Budwig oraz jako dodatku do sałatek i surówek.


Wodór wolny oraz wodór w wodzie i związkach organicznych

Obecna atmosfera ziemska zawiera około 0,5 PPM wodoru. Gdzie zatem jest ten wodór, skoro jest najpowszechniej występującym pierwiastkiem we wszechświecie? Otóż większość atomów wodoru znajduje się w wodzie i związkach organicznych. W sumie wodór stanowi 75 % masy wszechświata.
Ze względu na bezpieczeństwo stężenie wodoru – gazu palnego – w powietrzu nie powinno przekraczać 4,6 % objętościowych.

Czy wodór jest wytwarzany w organizmie człowieka?

W komórkach ludzkiego ciała wodór nie jest wytwarzany. Jednakże powstaje w jelicie grubym. Obecne tam organizmy beztlenowe rozkładają niestrawione części komórek roślinnych i powodują w ten sposób uwalnianie wodoru w jelitach. Poprzez fermentację nieprzyswajalnych części roślin, dokonywanej przez mikroorganizmy w jelicie grubym powstaje dziennie ok. 12 litrów wodoru. I to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego warto jeść dużo warzyw– są one źródłem błonnika, a błonnik służy do wytwarzania wodoru. Powstały wodór wchodzi do układu krążenia i do płuc. Antybiotyki zaburzają ten zbawienny proces – powodują wytrucie mikroorganizmów wytwarzających wodór cząsteczkowy. Według starożytnego powiedzenia chińskiego szczęście mieszka w jelitach. Oto łańcuszek szczęścia: bogata pożyteczna flora jelitowa, błonnik, nasycanie komórek wodorem, eliminacja rodników hydroksylowych, wydłużenie odstępów między mitozami, lepsze zdrowie, dłuższe życie w dobrym nastroju oraz bogactwie przeżyć emocjonalnych i duchowych. I to właśnie jest szczęście mieszkające w jelitach, a z jelit docierające do mózgu i serca.
Część wodoru wydalana jest z gazami jelitowymi, ale część jest wchłaniana w jelitach do krwi i z krwią rozprowadzana do tkanek i komórek.

Antyoksydanty specyficzne i niespecyficzne

W słownictwie naukowym funkcjonuje pojęcie antyoksydantów specyficznych i niespecyficznych. Laikom pojęcia te sprawiają trudność, dlatego warto je tu przystępnie wyjaśnić. Specyficzny to inaczej selektywny, działający wybiórczo. I takim antyoksydantem jest wodór. Redukuje on (eliminuje) wybiórczo tylko jeden rodzaj rodników, a mianowicie szkodliwe rodniki hydroksylowe. Pozostawia w spokoju inne rodniki tlenowe, które są pożyteczne dla organizmu człowieka.
Natomiast niespecyficznymi antyoksydantami są antyoksydanty roślinne, które redukują wszystkie rodniki, również te pożyteczne. Ponadto tylko wodór ma zdolność wnikania do wnętrza komórki – do mitochondriów i jąder; redukuje również tam rodniki hydroksylowe.

Czy wobec tego rezygnować z warzyw i owoców?

Odpowiedź jest oczywista – nie rezygnować. Antyoksydanty roślinne też są w organizmie potrzebne, ale z umiarem. Dążymy do równowagi procesów utleniania i redukcji, a nie do tego, żeby którykolwiek z tych procesów całkowicie eliminować. Ponadto warzywa i owoce są źródłem naturalnych witamin i mikroelementów, a zawarty w nich błonnik pozytywnie działa na flotę jelitową i przyczynia się do powstawania w organizmie wodoru.

Woda wodorowana – woda wodzie nierówna

Autorzy opracowania „Ostanie badania nad wodorem jako terapeutycznym gazem medycznym” piszą, że wodę wodorowaną można uzyskać kilkoma sposobami, m.in.:

przez elektrolizę w urządzeniach typu Kangen,
przez rozpuszczenie wodoru w wodzie pod ciśnieniem (drogą saturacji).


Jako lekarz zajmujący się tym zagadnieniem czuję się zobowiązany powiedzieć, że tylko ten drugi sposób jest właściwy. Stosowanie wody z urządzeń typu Kangen w pierwszej fazie przynosi poprawę stanu zdrowia (efekt nasycenia organizmu wodorem), ale w drugiej fazie przynosi szkody, wynikające z zatrucia organizmu metalami ciężkimi. Szczegółowo wyjaśniłem to w moim opracowaniu „Tylko woda nasycona wodorem drogą saturacji jest bezpieczna dla zdrowia człowieka”, przywołanym w Bibliografii. Więcej na temat urządzeń do produkcji wody nasyconej wodorem można znaleźć na stronie http://redoxer.pl

Wodór w pobudzaniu naturalnych mechanizmów zdrowienia w różnych przypadkach medycznych

Chien–Sheng Huang i inni we wspomnianym wyżej artykule („Ostatnie odkrycia…”) piszą o badaniach nad wodorem w różnych modelach chorób. Ponieważ jestem lekarzem zajmujący się zdrowiem, a nie chorobami, wolę mówić o pobudzaniu naturalnych mechanizmów zdrowienia w różnych przypadkach medycznych.

Jak potwierdziły badania na szczurach i myszach, prowadzone przez wielu naukowców (Ohsawa, Cai, Matchett, Fujita, Li, Nakashima-Kamimura, Fukuda, Kajiya, Chen, Buchholz, Oharazawa, Kikkawa i inni) wodór jest terapeutycznym gazem medycznym, skutecznym w następujących przypadkach:

martwica pozawałowa (zmniejszanie rozmiarów martwicy);
uraz mięśnia sercowego po przeszczepie serca;
miażdżyca i powiązane z nią choroby układu sercowo – naczyniowego ( zapobieganie rozwojowi tych chorób);
choroba Parkinsona (opóźnienie rozwoju choroby);
choroba Alzheimera (usprawnianie procesów poznawczych, poprawa pamięci);
uraz rdzenia kręgowego (usprawnianie funkcji ruchowej po urazie);
zapalenie płuc, zespół zaburzeń oddychania;
zapalenie trzustki;
zapalenie jelit;
zespół jelita drażliwego;
reakcje alergiczne;
nowotwory (zmniejszanie rozmiarów nowotworów skóry u myszy).


Picie wody nasyconej wodorem stosowano do leczenia ludzi m.in. w celu poprawy metabolizmu u pacjentów z cukrzycą.

Podsumowanie

Wodór działa wybiórczo (selektywnie) – redukuje tylko rodniki hydroksylowe.
Wodór eliminuje rodniki hydroksylowe zarówno w macierzy tkankowej, jak i we wnętrzu komórki.
Biorąc pod uwagę p. 1 i p.2 – wodór jest najlepszym antyoksydantem.
Wodór jest przydatny w terapii zakażeń pasożytami i chorobotwórczymi bakteriami.
Antybiotyków należy unikać, gdyż poprzez zabijanie pożytecznych bakterii powodują obniżenie zdolności zdrowej flory bakteryjnej jelit do produkowania wodoru, który wchłania się do krwi i wraz z nią jest rozprowadzany po całym organizmie.

Swoim pacjentom polecam dwie drogi przyjmowania wodoru:

picie wody Red–Ox (butelkowanej lub wprost czerpanej z urządzenia do wytwarzania wody Red–Ox (powstającej poprzez ciśnieniowe nasycanie cząsteczkowym wodorem wody przefiltrowanej, przegotowanej i ustrukturyzowanej);
zażywanie oleju Red–Ox w postaci pasty Budwig lub jako dodatku do sałatek i surówek.

Bibliografia
Chien-Sheng Huang, Tomohiro Kawamura, Yoshiya Toyoda & Atsunori Nakao, Recent Advances in Hydrogen Research as a Therapeutic Medical Gas, 2010 (Tłumaczenie w języku polskim pod tytułem „Ostatnie odkrycia w badaniach nad wodorem jako terapeutycznym gazem medycznym” zamieszczono na www.longevitas.pl w zakładce Wykłady http://longevitas.pl/podsumowanie-zdrow ... oli-wodoru)
Pokrywka, Tylko woda nasycona wodorem drogą saturacji jest bezpieczna dla zdrowia człowieka, Kłodzko 2016
Otworzyć puszkę Pandory. Prawdziwa długowieczność to więcej niż 120 lat! Wywiad z lekarzem Janem Pokrywką przeprowadziła Marta Gadomska. Kłodzko 2011
Pokrywka, J. Szymański, Cztery filary prawdziwej długowieczności. Kłodzko 2011

http://longevitas.pl/wodor-jako-gaz-terapeutyczny/
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
marzana
Posty: 6
Rejestracja: wtorek 14 mar 2017, 10:16
Otrzymał podziękowanie: 12 razy
Kontaktowanie:

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: marzana » piątek 17 mar 2017, 18:32

Ostatnio bardzo skupiłam się na oddychani i tu mi pomaga. Rzeczywiście warto się skupić, poczytać, przede wszystkim wypróbować na sobie - oddychanie jest w naszym życiu niezwykle ważne.
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 7950
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 19
x 206
Podziękował: 12896 razy
Otrzymał podziękowanie: 10917 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: grzegorzadam » piątek 12 maja 2017, 07:04

Oddech a stan niedotlenienia. Domowy test na poziom tlenu

BY REDAKCJA · 4 MAJA 2017

Oddech jest najważniejszą czynnością życia i podstawową funkcją organizmu
Bez pożywienia człowiek przeżyje najwyżej miesiąc
Bez wody człowiek przeżyje najwyżej parę dni
Bez powietrza… człowiek przeżyje góra kilka minut
Skoro bez powietrza i tlenu przeżyjemy najkrócej, w wędrówce po zdrowie w pierwszej kolejności należy położyć nacisk właśnie na oddech. http://sekrety-zdrowia.org/sztuka-oddyc ... osc-zycia/


Obrazek
Oddech a stan niedotlenienia. Domowy test na poziom tlenu



Jako dzieci wszyscy oddychaliśmy brzuchem – to pozwala wykorzystywać całą pojemność płuc.
Z wiekiem oddychamy jednak coraz mniej wydajnie.
Pracujemy coraz bardziej klatką piersiową, a coraz mniej brzuchem.

Płuca dostarczają do organizmu tlen i wydalają dwutlenek węgla.
Najważniejsze jest zrozumieć, że przez właściwy oddech – jego głębokość, częstotliwość, proporcje między wdechem i wydechem możemy w zdecydowany sposób utrzymać w organizmie właściwe proporcje między dwutlenkiem węgla i tlenem.

Kwas węglowy powstający z dwutlenku węgla jest bardzo słaby, ale w ciągu doby powstaje go w organizmie, w zależności od tempa przemiany materii ok ½ kilograma.
Jest więc najważniejszy ilościowo, spośród wszystkich kwasów powstających w ludzkim organizmie.
Jeśli przestajemy oddychać – zakwaszamy się w ciągu kilkunastu minut na śmierć.
Jeśli jednak dwutlenku węgla jest za mało we krwi w stosunku do tlenu to hemoglobina, która pobrała tlen w płucach, nie może oddać go komórkom.
Komórki zdrowe bez tlenu umierają. Trwa to 5-7 minut.

Serce, które nie ma programu awaryjnego przetrwania o nazwie rak czy nowotwór, jest przykładem obumierania całego narządu. Nazywa się to zawał.
Inne narządy czy części ciała, mają awaryjny program przetrwania „rak-nowotwór” i aktywując go przechodzą do namnażania komórek rakowych, które mogą żyć i wytwarzać energię bez tlenu.

Na szczęście nawet jeśli już masz aktywnego-wykrytego raka lub nowotwór możesz znów nauczyć swoje ciało prawidłowego oddechu.
Oddychając adekwatnie do potrzeb organizmu, pozwolisz na przyswajanie tlenu komórkom.
Dzięki temu Twój lepiej dotleniony organizm, będzie miał więcej energii i szybciej wykona procedurę zdrowienia.
Ciało wykorzysta też tlen jako najlepszego i skutecznego eliminatora komórek zdegenerowanych czyli rakowych lub nowotworowych.

Jak sprawdzić w jakim stanie niedotlenienia jesteśmy? Jak wykorzystać oddech do zdrowienia?
Proponuję każdemu, ale szczególnie chorym wykonanie testu, który powtarzany codziennie przynosi niezwykle efekty uzdrawiające.

Obrazek

Stan niedotlenienia test

Spróbuj wdychając powietrze wypiąć brzuch, a klatkę piersiową utrzymać w bezruchu – tak jakbyś próbował nadmuchać piłkę znajdującą się między kręgosłupem a pępkiem.
Po krótkiej pauzie, przy wydechu napinając mięśnie brzucha, wypychaj przeponą powietrze przez nos.
Poćwicz to kilka razy.

Wykonaj jak wyżej 2 lub 3 głębokie wdechy i wydechy brzuchem przez nos i po ostatnim wydechu pozostań na bezdechu, najdłużej jak możesz, zatykając palcami nozdrza.
Jeżeli wytrzymasz mniej jak 5 sekund to twój stan jest wręcz krytyczny.
Jeżeli mniej jak 10 sekund przebadaj się i zadbaj o siebie, zacznij ćwiczyć to co dalej polecam.
Większość osób wytrzymuje 20-30 sekund a to świadczy, że w 50-60% kwalifikują się do remontu.
Jeżeli wytrzymujesz 1 minutę świadczy to, że twoje możliwości energetyczne są 100%.
Wtedy nawet jeśli coś się w twoim organizmie popsuło będzie możliwa naprawa i możesz nawet takiej awarii nie zauważyć.
Zapisz osiągnięte wyniki.

Obrazek

A teraz zrób ćwiczenie: oddech – wdychaj powietrze brzuchem przez dwa nozdrza a wydychaj też brzuchem przez jedną dziurkę.
Rób to naprzemiennie, zacznij wydychać przez prawą dziurkę zatykając palcem lewą, potem zrób wdech przez dwie dziurki i znowu wydech tym razem przez lewą dziurkę, prawą zatkaj palcem.
Oddychaj w ten sposób około 2 minuty.
Gdy skończysz, zrób znowu test z punktu 1.
Jeżeli poczujesz zawroty lub ból głowy zmniejsz czas ćwiczenia-oddychania do indywidualnych możliwości.
Po każdym cyklu rób natychmiast test w/g punktu 1 i mierz czas bezdechu.
Będziesz zaskoczony/a jak szybko zwiększają się możliwości energetyczno-naprawcze twojego organizmu.

Rób wydech w ten sposób:
1 tydzień – 2 minuty, 2 tydzień 2-4 minuty, 3 tydzień 2-6 minut, 4 tydzień 2-8 minut
1 raz dziennie rano gdy w punkcie 1- osiągasz 1 minutę
2 razy dziennie rano i wieczorem gdy w punkcie 1- osiągasz ok. 45 sekund.
3 razy dziennie rano, południe i wieczorem gdy w punkcie 1- osiągasz ok. 30 sekund.
4 razy dziennie i więcej, z przerwami od rana do wieczora, gdy w punkcie 1- osiągasz ok. 20-15 sekund lub jeszcze mniej

Ćwicz systematycznie, szczególnie jeśli cierpisz na jakiekolwiek dolegliwości.

Ćwiczenie polecam również dla zdrowych by jak najdłużej pozostali zdrowymi.
Jest ono też świetnym przygotowaniem do zabiegów w saunie oraz ćwiczeń typu: Rytuały Tybetańskie, joga czy innej aktywności fizycznej.

Po takim teście i ćwiczeniu zrób kilka głębokich oddechów brzuchem i przeponą, trzymając się za ramiona skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękami.
Szczególną uwagę zwracaj na wydłużanie wydechu i skracanie wdechu.
Osoby leżące powinny mieć przy łóżku dużą butelkę z wężykiem i dmuchać kilkanaście razy dziennie do niej po punkcie 2 i 1, celem rozprężania pęcherzyków płucnych i wdychać powietrze przesycone dwutlenkiem węgla z butelki celem poprawy gospodarowania dwutlenku węgla i kwasu węglowego w organizmie.

Można też po teście i ćwiczeniu przez kilka minut, w ciągu dnia oddychać kontrolując długość wdechu, wydechu i bezdechu (przerwy po wydechu), w następujący sposób:

Sprawdzamy długość swojego spokojnego naturalnego wdechu brzuchem i liczymy w myślach np. 1,2,3 lub patrzymy na zegar-sekundnik
Wydychamy brzuchem-przeponą dwa razy dłużej jak wdychaliśmy
Tyle samo, to znaczy 2 razy dłużej jak wdychaliśmy lub tyle samo co wydychaliśmy pozostajemy na bezdechu – robimy pauzę
Powtarzamy wyżej wymiony cykl przez kilkanaście minut, kilka razy na dzień lub jednorazowo ok. 2 godzin.

Stanisław Olszewski
Fitoterapeuta

http://sekrety-zdrowia.org/oddech-stan- ... enia-test/
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

zdro
Posty: 89
Rejestracja: wtorek 31 sty 2017, 11:56
Podziękował: 90 razy
Otrzymał podziękowanie: 45 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: zdro » niedziela 11 cze 2017, 21:43

Widze ze nie bylo jeszcze zadnej wzmianki na temat metody oddechowej Wim Hofa na forum. Zaczalem od kilku dni praktykowac i jestem pod ogromnym wrazeniem co to robi pozytywnego z moim organizmem. Rezultaty sa juz po pierwszym razie, wiec naprawde warto sprobowac.


Na czym polega oddychanie metodą Wima Hofa?

etap 1 – usiądź lub połóż się wygodnej pozycji. Oddychaj głęboko – zrób 30-40 głębokich wdechów i swobodnie wypuszczaj powietrze. Ma to na celu nasycenie tlenem krwi i wszystkich tkanek w naszym organizmie. Jednocześnie zmienia się odczyn PH krwi – od bliskiego neutralnemu (7,2PH) może wzrosnąć nawet do 8PH. Odczyn zasadowy (alkaiczny) krwi powoduje, że wszelkie bakterie i wirusy zaczynają ginąć – zaczynają się procesy naprawcze i regeneracyjne w Twoim organizmie.

etap 2 – zrób ostatni wydech i zatrzymaj oddech na tak długo jak to będzie dla Ciebie komfortowe (na początku może to być kilkadziesiąt sekund a po jakimś czasie ćwiczeń nawet kilka minut). W tym czasie Twój organizm jest nasycony tlenem który jest wykorzystywany przez wszystkie komórki ciała. Jednak po pewnym czasie zapasy tlenu zaczynają się kończyć i „gadzi mózg” (pierwotna część naszego mózgu odpowiedzialna za podstawowe i pierwotne reakcje) zaczyna wszczynać alarm. Nie ma jeszcze prawdziwego zagrożenia, ale pierwotny instynkt gadziego mózgu każe zacząć produkcję adrenaliny. Dzięki tej adrenalinie zostaje zmobilizowany do działania układ odpornościowy organizmu. Ta sama adrenalina może także przyspieszyć produkcję ciepła.

etap 3 – weź głęboki wdech i wstrzymaj go przez około 15 sekund. Poczuj przypływ energii do swojego ciała.

Powtórz cały cykl 2-3 razy.

http://naturalnienaturalni.pl/historia- ... e-ice-man/

Dodadam od siebie, ze liczbe wdechow, czasu wstrzymania wdechu na etapie 3 oraz liczbe cyklow mozna dostosowac pod siebie. Ja robie jakies 50 wdechow, trzymam wdech na 40-60 sekund i robie po 6 cykli do 5 razy dziennie.
0 x



Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1071
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 20
Podziękował: 57 razy
Otrzymał podziękowanie: 1280 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: barneyos » poniedziałek 12 cze 2017, 10:32

To by potwierdzało koncepcję lepszego powietrza w pradawnych czasach - w tym powietrzu było więcej procent dwutlenku węgla i przez to człowiek był bardziej "czujący".
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 14
Podziękował: 792 razy
Otrzymał podziękowanie: 1287 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: Przebiśnieg » wtorek 13 cze 2017, 17:44

Szacowny nie lepszego innego.
Inny był wtedy skład Wody.
Słowiańska nazwa Woda Życia nie wzięła się z niczego.
Na temat oddychania mogę powiedzieć tylko tyle, że jak to twierdzi mój znajomy ,,ciało jest mądre"
Więc wystarczy obserwacja reakcji ciała w czasie deszczu burzy upału i w zależności od warunków funkcjonować.
Stosowanie w rożnych warunkach czegokolwiek na tzw jedno kopyto hm efektu pożądanego nie przyniesie.
Zresztą warto sprawdzić czy istnieje taka potrzeba.
to moze pozdrawiam :D
0 x



zdro
Posty: 89
Rejestracja: wtorek 31 sty 2017, 11:56
Podziękował: 90 razy
Otrzymał podziękowanie: 45 razy

Re: ODDYCHANIE

Nieprzeczytany postautor: zdro » środa 12 lip 2017, 10:42

Praktykuje Wim Hof Method juz od miesiaca czasu srednio 3 razy dziennie po 20-30 minut. Narazie jeszcze bez zimnych prysznicow i cwiczen, ale i te czesci zamierzam za niedlugo wdrozyc. Rezultaty sa powalajace. Przedtem tak mi siadl organizm, ze nie bylem w stanie oddychac w temperaturze 12 stopni celcjusza. Do tego jeszcze dochodzi wiele roznych cholernie nieprzyjemnych symptomow. W obecnej chwili wszystko przeszlo. Zimno kompletnie nie robi mi krzywdy. Wlaczylem rowniez metode BSM i czasem lacze z WHM.
0 x




Wróć do „Człowiek energetyczny”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości