Eter/orgon - czym jest

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2746
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 5
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1539 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: Dariusz » niedziela 30 mar 2014, 22:08

Na Taraka znalazłem takie oto, ogólne rozważania o eterze/orgonie i obu naszych bohaterach, choć nie tylko:

Jarosław Markiewicz pisze:Eteroid i orgon
Wilhelm Reich i "krąg energetystów"


Rychnowski i Reich żyli już po pierwszej wyprawie ratunkowej naszej kultury na Wschód: elity Europy zapoznały się z naukami rosyjskiej damy, Heleny Bławatskiej, która upowszechniała teozofię. Pojęcie prany było już w powszechnym użyciu; Rychnowski - jeśli sobie dobrze przypominam - zastanawia się nawet czy eteroid to nie jest prana. Ale Hindusom nie przyszło do głowy, żeby pranę chwytać czy kondensować za pomocą maszyn.

To mogło się pojawić tylko w naszej stechnicyzowanej kulturze. Hindusi odróżniają 64 rodzajów prany i wypracowali systemy ćwiczeń fizycznych i psychomentalnych umożliwiających bezpośrednie "dożywianie się" praną. Poniżej wspominam o Gurdżijewie, który trafiając w naszą mechanistyczną mentalność, mówi o akumulatorach energii w naszym ciele.

Zbudowałem według wskazówek Reicha, akumulator orgonalny. W moim wykonaniu wyglądał on tak: skrzynka z desek od wewnątrz i zewnątrz obita cienką blachą, (miałem spory zapas blach offsetowych formatu A3, nie był to najlepszy metal, Reich zalecał blachą miedzianą lub srebrną), tę skrzynkę okleiłem grubym bawełnianym materiałem pozyskanym z jakiegoś worka - miałem zatem dwie warstwy organiczne i dwie warstwy blachy - zrobiłem też otwór o średnicy ok. 7 cm.

I rozpocząłem serię eksperymentów z roślinami doniczkowymi, ze znajomymi, którzy sądzili, że siadają na zwykłym taborecie - aparat najwyraźniej działał. Rośliny rosły znakomicie, znajomym po 10 minutach mijały bóle głowy, brzucha, a nawet depresje. Niektórzy zaczynali się śmiać bez powodu jak rozchichrane nastolatki, inni zaczynali ziewać, a po serii ziewnięć czuli się dziwnie wzmocnieni.

Te śmiechy i ziewanie poszerzyły krąg moich poszukiwań o Gurdżijewa, kaukaskiego mędrca.

Warto przytoczyć tu opinię Gurdżijewa o śmiechu:

...Śmiech jest odtrutką. Ale ta odtrutka jest potrzebna tylko wtedy, gdy nie potrafimy posłużyć się całą dostępną nam energią. Mówi się, że Chrystus nigdy się nie śmiał...nie znajdziecie w Ewangeliach żadnej wzmianki o tym by Chrystus śmiał się kiedykolwiek. Ale istnieją różne sposoby nie śmiania się. Są ludzie, którzy się nie śmieją, ponieważ są całkowicie pogrążeni w uczuciach negatywnych, w złości, w lęku, nienawiści, podejrzliwości. Ale są też tacy - warto dodać, że spotkać ich można bardzo rzadko - którzy się nie śmieją, ponieważ nie mają uczuć negatywnych.

Starożytni Grecy uważali, że śmiech może doprowadzić do katharsis, oczyszczenia, a oczyszczenie prowadzi do nowego widzenia świata i siebie.

Drugie zjawisko, które obserwowałem u swoich "królików doświadczalnych" - ziewanie - wyjaśnia Gurdżijew - następuje w chwili, kiedy organizm przełącza się w pobieraniu energii z małego akumulatora na większy.

Skonstruowany przeze mnie aparat wykazywał najsilniejsze działanie o wschodzie słońca i o zmierzchu, to skierowało moją uwagę na książki Carlosa Castanedy.

W ten sposób wyłonił się "krąg energetystów" - Rychnowski, Reich, Gurdżijew, Castaneda. Z czasem do tego kręgu w moich badaniach dołączyli William Blake, Swedenborg, a nawet św. Franciszek, nie licząc oczywiście tybetańskich tantryków i japońskich praktyków i teoretyków dzioriki.

Kiedy teraz relacjonuję tamte wydarzenia, niektóre odkrycia wydają mi się naiwne i trywialne - np. ciało jako pole energii i świadomość jako pole energii, a przecież - pole energii jest jedno.

I właśnie do Einsteina, który pracował nad jednolitą teorią pola, udał się Reich z urządzeniem, którego konstrukcję powyżej opisałem. Reich zaniósł też bardziej wyrafinowane urządzenie - orgonoskop, dzięki któremu Einstein zobaczył na własne oczy błękitnawą emanację energii orgonalnej. Podobno Leopold Infeld, sekretarz-astystent podsunął Einsteinowi jakiś sposób spławienia namolnego Reicha.

Reich był przekonany, że teoria energii orgonalnej pozwala sensownie rozumieć zachowanie się materii na poziomie subatomowym, a także ludzkiej psyche. Nastawienie poznawcze jest sensownie interesowne, bo daje ładowanie, wiedza i zbawienie są razem, jak u gnostyków.

"Silnik orgonalny będzie pierwszym krokiem w technologicznej rewolucji, która doprowadzi do cicho funkcjonujących maszyn przyszłości, zastąpi dotychczasowe prymitywne silniki, zasilany będzie nieograniczonymi zasobami siły zawartej w Kosmicznym Oceanie Orgonalnej Energii. Poruszy międzyplanetarne statki, bo człowiek dzięki orgonowi będzie miał własne pole grawitacyjne."

Niejako na marginesie znajdujemy w tych słowach Reicha wyjaśnienie zjawiska lewitacji. Wg Hindusów lewitują ci, którzy "napełnili się" odpowiednim rodzajem prany. W tym wypadku materialne ciało ulega silniejszej energii "ducha".

Jednakże Budda Śakjamuni twierdził, że energia pozwalająca lewitować jest ciągle za mała, żeby nastąpiło ostateczne wyzwolenie, dlatego radził, żeby nie marnować energii na czcze popisy.

Homo energeticus jest rodzajem akumulatora, ten akumulator sam się wytwarza z substancji otoczenia człowieka, z tego co nazywamy pożywieniem, wodą, powietrzem - około 18-20 roku życia przychodzi silne wspomaganie hormonalne - i w orgazmie człowiek może dowiedzieć się czym w istocie się odżywia, doświadczyć bezpośredniego ładowania.

I w tym momencie może się zacząć prawdziwy rozwój człowieka - tak by powiedział Gurdżijew.

Wszelkie stany negatywne, osobiste i losowe nieszczęścia, smutki i melancholie, osłabienia i choroby - świadczą o tym, że nasz akumulator się rozładowuje, może został wadliwie zbudowany lub pomyślany.

Stany szczęścia, radości, spokoju, przyjemności - to wtedy, kiedy się spokojnie i bez obaw ładujemy.

Stany ekstatyczne - to objawy gwałtownego ładowania, oszołomienia.

Sposób funkcjonowania mniejszych akumulatorów w ludzkim ciele przedstawia Gurdżijew, który mówi o kilku akumulatorach umiejscowionych przy centrach-ośrodkach: intelektualnym, emocjonalnym, ruchu... Rozładowanie małych akumulatorów powoduje zwykłe zmęczenie. Sięgamy do dużego akumulatora - i uwaga - połączenie z dużym akumulatorem można przeprowadzić tylko za pomocą centrum emocjonalnego. Erotyzm, orgazm "dzieją się" na terytorium emocjonalnym, pozostałe terytoria poddane są wówczas orgazmicznym wstrząsom. "Nowe poznanie i nowe rozumienie przyjdzie poprzez centrum emocjonalne, a nie intelektualne" - Uspienski cytuje tu Gurdżijewa.

Taki też prawdopodobnie jest powód dla którego Pieśń nad pieśniami znalazła się w Biblii.

Biblie i święte pisma są źródłem następujących Błędów - powiada natomiast William Blake:

1. Że człowiek składa się z dwóch podstawowych komponentów, tzn. Ciała i Duszy.

2. Że Energia, zwana Złem, pochodzi wyłącznie od ciała, że Rozum, zwany Dobrem, pochodzi wyłącznie od duszy.

3. Że Bóg będzie dręczył Człowieka w Wieczności za folgowanie Energii.

Zaś następujące Przeciwieństwa tych twierdzeń są Prawdziwe:

1. Człowiek nie ma Ciała różnego od duszy; gdyż to co nazywa się Ciałem jest częścią Duszy postrzeganą przez pięć Zmysłów, będących oknami duszy w naszym czasie.

2. Energia jest jedynym życiem i pochodzi od Ciała; zaś Rozum jest ograniczeniem

i okowami Energii.

3. Energia jest Wieczną Radością. (Przekład Krzysztof Puławski)

Wilhelm Reich był radykałem, był pewien swego, pewien swoich podstawowych badań - świat nauki zaczął go traktować jak wariata, proroka, szamana. A jako prorok był bardzo nieostrożny, twierdził, że antyseksualne, purytańskie, powiktoriańskie społeczeństwo Zachodu ma trudności z dojściem do prawdziwego, głębokiego orgazmu. Do dzisiaj, pomimo dwóch co najmniej seksualnych rewolucji licząc od lat trzydziestych, ekscytacja erotyczna jest stałym składnikiem naszego psychicznego tła. Zachłanność na erotyzm jest miarą pranicznego niedożywienia. Ten praniczno-orgonalny głód może byś ilustrowany produkcją i spożyciem filmów porno.

Dlaczego tak się dzieje? Tak jak w historii indywidualnej sięgamy do dzieciństwa, żeby odnaleźć tam przyczyny naszych aktualnych zachowań, w tym wypadku musimy sięgnąć do dzieciństwa naszej cywilizacji. Grecy i Rzymianie wypracowali większość naszych pojęć i obrazów świata. Chrześcijanie to byli ówcześni talibowie. Walka z pożądaniem, lubieżnością i przyjemnością erotyczną stała się pierwszą troską kościoła. św. Augustyn pisze, że w jego czasach pewna umiejętność bardzo była ceniona na ucztach.: "Inni niższą częścią ciała stosownie od uznania wydają, nie wydzielając przy tym przykrych zapachów, tak melodyjne dźwięki, iż ma się wrażenie, że śpiewają także tą częścią." Augustyn na tej podstawie wnioskuje, że przed wygnaniem z raju i grzechem pierworodnym mężczyźni mogli płodzić bez lubieżności, bo w tych czasach (Augustyna i naszych - przyp. J.M.) upadku członek tylko w sprawach lubieżnych powstaje, a w raju był na zawołanie.

Reich mówił: Metafizyczna intuicja ma fizyczną podstawę, Bóg i kosmiczna energia są jednym. Nie ma różnicy między nauką a religią, nauką a sztuką, fizyką i psychologią...

Mrowiące uczucie podniecenia seksualnego jest manifestacją kosmicznej energii, emanacją Boga - w domyśle. Teraz odcięli się od niego także ortodoksyjni żydzi.

Na początku lat 30-tych XX wieku Reich pracował w klinice psychiatrycznej w Berlinie. Tutaj doszedł do wniosku, że psychoanaliza jako dział medycyny powinna się zająć przede wszystkim schorzeniami seksualnymi, bo wszystkie inne schorzenia psychiczne i fizyczne objawiają się w "pancerzu mięśniowym", Reich często nazywa ten pancerz "charakterologicznym". Dzisiaj wszyscy, którzy wywodzą się z jego szkoły (Boadella, Lowen, Mindell i in.) proponują pracę nad ciałem, uwalnianie od "bloków mięśniowych". Po odblokowaniu - następuje zwykle ostra reakcja mentalna i uczuciowa. Pacjenci rzucają się z pięściami na swoich dobroczyńców. Psychiatrzy mają na tę okoliczność przygotowane materace lub kukły do bicia. Uwolniona w ten sposób energia zaczyna przepływać przez zablokowane urazami mięśnie, chory wraca do urazu, odreagowuje to, czego nie mógł kiedyś, w stosownej chwili, stan jego się polepsza - lecz nie na zawsze. Zwykle okazuje się, że pod jednym urazem ukryty jest uraz następny, jeszcze głębiej schowany. Człowiek doświadczony urazem - widzi świat poprzez uraz, buduje swoje ego wokół urazu i razem z urazem, buduje światopogląd, zapisuje się do jakiejś partii politycznej i walczy z tymi, którzy są po drugiej stronie barykady, walczy z innowiercami etc.

Błędne koło. Jak na obrazie Jacka Malczewskiego krążymy w tym kole i nie wiemy dlaczego większość kobiet ciągle ma dolegliwości z tzw. przydatkami, a większość mężczyzn choruje na prostatę - są to objawy niedożywienia orgonalnego wynikające ze stałej lub przejściowej niemożliwości osiągania pełnego orgazmu.

A jaki orgazm jest pełny?

Edward Stachura tak o tym pisze w Fabula rasa:"- Akt seksualny (orgazm) jest przeżyciem tak intensywnym, że twoja świadomość się w nim zatraca zupełnie, doszczętnie. Tak, że cię wtedy nie ma, nie ma twojej świadomości, a kiedy nie ma twojej świadomości , nie ma ciebie, nie ma konfliktów, nie ma lęku, nie ma udręki, nie ma żadnych cierpień psychicznych... jakże musi wydawać się krótki ten pozaczasowy moment uniesienia, prawdziwego, pozaświadomego bycia."

W książce Capry Niezwykła mądrość znajduję fragment, który znakomicie obrazuje owo radosne postrzeganie rzeczywistości, której się nie postrzega.

"Kiedy jesteś zdrowy, nie jesteś świadomy żadnej z części swojego ciała, których są miriady. Twoja świadomość polega na tym, że jesteś pewnym pojedynczym organizmem. Wtedy tylko, gdy dzieje się coś złego, stajesz się świadomy swoich powiek czy gruczołów. Podobnie stan doświadczania całej rzeczywistości jako zjednoczonej całości jest stanem zdrowia dla mistyków. Podział na oddzielne przedmioty bierze się, dla nich, z jakiegoś umysłowego zaburzenia."

Wilhelm Reich rzecz całą ujmuje w kategoriach - jak powiada - mordu dokonywanego na Chrystusie. Reich sądził, że Chrystus - o którym powyżej Gurdżijew wspomina, że nigdy się nie śmiał - w pełni otworzył się na przepływ energii kosmicznej, którą nazywał Ojcem. Cała nauka Chrystusa - według Reicha - była propagowaniem włączenia się człowieka w naturalny obieg energii w uniwersum. Nie zrozumieli tego ci, którzy Go ukrzyżowali, ani też ci, którzy na Jego naukach założyli kościoły. Pisze Reich:

Ani jeleń, ani niedźwiedź, słoń, wieloryb, ani ślimak nie mogłyby zasiąść tak jak człowiek. Wyschłyby, zmarłyby, natychmiast. W zoo można zobaczyć, co siedzenie robi z dzikimi zwierzętami... Znieruchomienie wynikające z fizycznego i emocjonalnego opancerzenia czyni człowieka nie tylko zdolnym do siedzenia, budzi w nim również pragnienie (podkreślenie W.R.) siedzenia. Usztywnienie duszy i ciała sprawia, że ruch jest bolesny. Siedzenie utrzymuje przemianę energii na niskim poziomie, nie dopuszcza do wielkiego pobudzenia...To prawda, że kultury przychodzą i odchodzą, cywilizacje rodzą się i ponownie znikają, ale w świetle podstawowej tragedii ludzkości, której kulminacją jest bezustanny Mord Na Chrystusie, nie znaczy to zbyt wiele. W rzeczywistości cywilizacja znika, gdy jej synowie i córki mają już po dziurki w nosie nieustannego siedzenia. Wywołują wielką lub małą rewolucję albo wypowiadają wojnę innym narodom, ale w końcu tak naprawdę niewiele z tego wynika...w ciągu dziesięciu lub dwudziestu lat ten nowy naród lub kultura działają dokładnie tak samo, jak ta, którą zniszczyli.(Mordercy Chrystusa, przekł. Henryk Smagacz)

Pozostały mi do przedstawienia badania Reicha nad radioaktywnością, odkrycie Deadly Orgon czyli zabójczej energii orgonalnej i "ujeżdżacza chmur" czyli "działa orgonalnego", błyskawicznie zmieniającego pogodę. Pozostały mi też do przedstawienia fakty z ostatnich lat życia Reicha, kiedy to w najbardziej demokratycznym kraju na świecie w roku 1956 został skazany za "czary", w kilkanaście miesięcy później zmarł w więzieniu na zawał serca, a wszystkie jego notatki zostały spalone.

Jarosław Markiewicz
http://www.taraka.pl/eteroid_orgon
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2746
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 5
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1539 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: Dariusz » wtorek 08 kwie 2014, 19:48

Władimir Akimowicz Acjukowskij pisze:Władimir Akimowicz Acjukowskij – Hipotezy Eterodynamiczne

Obrazek

Eterodynamika – to nowy kierunek w fizyce, oparty na istnieniu w przyrodzie eteru – gazopodobnej struktury wypełniającej cały obszar świata, będący materiałem budowlanym dla wszystkich rodzajów “cząstek elementarnych” materii takich jak atomy, molekuł, substancje, przedmioty, planety, gwiazdy, galaktyki i w ogóle wszystko na świecie. Gdyż w świecie materii eter jest jego materialną podstawą. Pola siłowe – to przejaw różnych form ruchu całego eteru, a wszystkie rodzaje fundamentalnych interakcji dochodzą do skutku poprzez te pola.



Opracowania W.A. Acjukowskiego metodologii eterodynamiki pozwoliły nie tylko jednoznacznie określić to, że eter jest gazem, przy czym gazem zwykłym pod względem swoich właściwości, dający się skompresować oraz posiadający lepkość a zarazem będący niezwykłym: jego cząstki – amery są wiele raz mniejsze od elektronów, średnica amera aby to zobrazować jest w takiej proporcji do elektronu, jak elektron do galaktyki. Za to ciśnienie i zawartość energii w eterze przewyższa jakiekolwiek wyobrażenie, dlatego, że szybkość cieplnego ruchu amerów wielokrotnie przewyższa szybkość światła. Wszystkie te właściwości eteru nie są postulowane a ściśle wyliczone przy użyciu standardowych formuł mechaniki gazu.

Pomimo licznych prób poprzednich autorów teorii, modeli i hipotez próby wyjaśnienia świata eteru na tej podstawie zwykle kończyły się niepowodzeniem, tak więc fizycy zwykle kończyli badania motywując to zazwyczaj tak: “jeżeli W. Thomsonowi (lord Kelvin), który całe życie pracował nad stworzeniem teorii eteru nie udało się tego zrobić, znaczy to, że eteru nie ma i nie warto dalej próbować!”

Nikomu nie przyszło do głowy, że zastosowana przez licznych autorów metodologia mogła być błędna. A przecież nie wyszło im tylko dlatego, że wszyscy uważali eter za idealny: to jest idealnie twarde ciało (ale wtedy kiedy planety przeciskają się przez eter?!), jest to idealna ciecz (a jak wtedy będzie z różnymi szczególnymi masami substancji?). Eter u każdego autora zajmującego się nim był jedną częścią. Jedni autorzy badali światło a grawitacja tu nie miała nic do rzeczy, inni badali grawitację, ale nie światło. Praktycznie nikt nie powiązał eteru, substancji i pól sił jako współdziałających w jednym systemie.

Tak czy inaczej, jednolitego obrazu świata na podstawie eteru dotychczas nie zbudowano. Jednak stosowanie innej metodologii zasadniczo zmieniło wszystko. Udało się jednak zbudować eterodynamiczny obraz świata i to jest tak, jakby:
- wewnętrznie nie sprzeczne (czego nie można powiesz na przykład o teorii względności A. Einsteina);
- odpowiada rzeczywistości (t. je. nie ma ani jednego zjawiska, które zasadniczo nie można było by wytłumaczyć i obliczyć na podstawie eterodynamiki);
- każdemu materialnemu tworzeniu i zjawisku fizycznemu pozwala zaproponować obrazowy model, mechanizm, który pomaga wniknąć w istotę przedmiotu (co korzystnie odróżnia ją od mechaniki kwantowej), a nie ogranicza się tylko do zewnętrznego opisu, jak to się robi w większości przypadków;
- pozwala na wykonywanie użytecznych prognoz, które mogą być testowane w warunkach laboratoryjnych i terenowych.

Tym nie mniej eterodynamiczna mapa świata jest wciąż hipotezą, ponieważ:
- nie wszystkie z tych zjawisk rozpatrywano;
- matematyczne obliczanie odrębnych zjawisk;
- nie wszystkie prognoza zweryfikowano, sprawdzono.

Przed nami ogromne zadania, które można wykonać tylko zespołowym wysiłkiem. Eterodynamika jest otwarta na dopełnienia i udoskonalenia. Kiedy wszystko zostanie wypełnione w wystarczającej ilości, eterodynamika przestanie być teorią. Ale do tego jeszcze daleko. Być może do tego czasu pojawią się jakieś nowe okoliczności i idei, które zmienią eterodynamikę. Chociaż jej skromny autor uważa, że ​​jest to mało prawdopodobne.

Tak więc, jak dotąd eterodynamika jest tylko hipotezą, z której wyłaniają się inne hipotezy, o charakterze bardziej prywatnym. Hipotez spełniających następujące wymagania:
- hipoteza powinna spełniać warunki dostępności i być faktycznym materiałem;
- hipoteza powinna posiadać wspólną i proroczą moc;
- hipoteza nie powinna być sprzeczna.

Wszystko to spełnia eterodynamika. Mimo różnorodności obszarów, mieszczących się w obszarze eterodynamiki, opiera się ona na ogólnych zasadach oferuje swoim rozumienie istotę zjawisk. To pozwala w wielu przypadkach znaleźć nowe kierunki badań, co jest głównym cel przy wysuwaniu hipotez.

Autor ma nadzieję, że problematyka eteru zainteresuje czytelników a przede wszystkim tych, którzy pracują w dziedzinie nauk stosowanych, przyrodoznawstwa i przed którymi praktyka wysunęła nowe i ekscytujące zadania.


Spis treści (wybrane rozdziały)

7. Jak działa substancja?
8. Co to jest energia elektryczna?
10. Grawitacja i rozszerzanie Ziemi
12. Kosmologia i obieg eteru w przyrodzie
14. Dlaczego Ziemia jest geoidem?
15. Czy można robić złoto?
16. Czy można zrozumieć, czym jest biopole?
17. Hałaśliwy duch
18. Gdzie można uzyskać czystą energię?
19. Jak dolecieć do gwiazd?
21. Skąd wzięła się ropa naftowa?
22. Czym pachnie zapach?
7. Jak działa substancja?


“Żył-był na świecie elektron,
On w atom Bohra był włączon,
Orbita jego pobiegła w krąg jądra.
Takie-to, bracia, zdarzają się rzeczy! “
(piosenka studencka)


Urządzenie substancji – to urządzenie jego molekuł i atomów, jąder atomowych i elektronowych powłok. Żeby zorientować się w złożonych strukturach, zawsze wypada zacząć od najprostszych. Spróbujemy na początek zrozumieć, jak zbudowane jest jądro wodoru i najprostsze jądra złożone – deuteron jako jądro atomowe deuteru.

Jądro wodoru – proton – to samo spiralny toroidalny wir zagęszczonego eteru, otoczony przez graniczną temperaturę warstwy eteru, która z jednej strony nie daje mu się rozpaść, a z drugiej strony nie przeszkadza protonowi w tworzeniu wokół siebie spiralnego potoku eteru, mającego toroidalne pole magnetyczne i pierścieniowy element pola elektrycznego.

Ponieważ proton ma toroidalny wir ze szczelnymi ścianami, to staje się oczywiste czym w nim jest powłoka i zagęszczona centralna część – rdzeń. I jedno i drugie tworzy wszystkie te zagęszczone ścianki rurki wirowej. W centrum protonu powinien istnieć nieduży otwór, który niezupełnie swoim wyglądem przypomina kulę a raczej obwarzanek. Analogicznie do wirów gazowych można sądzić, że stosunek większej średnicy do grubości protonu jest równa około 1,76. To oznacza, że wir tworzący proton nie jest okrągły ale wygląda jak szybszy odcinek elipsoidy. Fakt ten ma istotny wpływ na strukturę organizacji jąder atomowych.

Proton jest stabilny i sprężysty. Czas jego istnienia najprawdopodobniej, to więcej niż dziesięć miliardów lat. Bezpośrednie pomiary doświadczalne nie istnieją natomiast te, które istnieją są metodycznie błędne, ale to nie ma znaczenia ponieważ pośrednie dowody wskazują właśnie na taki rząd wielkości.

Ponieważ proton jest elastyczny, może on być poddawany sprężystym deformacjom. Jednakże, wymaga to dużych sił, które są współmierne z tymi powodującymi rozpad protonu. Siły te pojawiają się gdy proton przyłącza się do innego protonu, natychmiast zamieniając się w neutron.

Co to jest neutron? To ten sam proton, ale dodatkowo wraz z temperaturą otoczony jest jeszcze warstwą graniczną gradientu, która dzięki obniżonej lepkości nie pozwala poprzez ruch pierścieniowy wyrwać się na zewnątrz. Gdyby nie to, to ten ruch pierścieniowy nie pozwoliłby protonom utrzymać się blisko siebie: toroidalnie lub pierścieniowo mogą być zorientowane równolegle do warstwy granicznej: przy dowolnej wzajemnej orientacji protonów jeden z ruchów toroidalnych lub pierścieniowych będzie zorientowany równolegle do warstwy granicznej: to stworzy nadmierny nacisk w inter nukleonicznej luce i protony się rozlecą. A dzięki obecności gradientu w warstwie granicznej pojawia się optymalny wariant: toroidalne potoki dwóch protonów są antyrównoległe, a ruch pierścieniowy wychodzący poza jest tylko u jednego z nich, dlatego nie ma odpychania nukleonów. Oczywiście, warstwa graniczna gradientu nie występuje, ponieważ korzystne jest utrzymanie nukleonów blisko siebie. Po prostu ta warstwa powstaje dzięki podniesionemu gradientowi szybkości przy antyrównoległej orientacji toroidalnych ruchów w nukleonach. A antyrównoległe połączenie uzyskuje się automatycznie – nukleony zmuszone są do poruszania się właśnie w taki sposób, gdyż nacisk w eterze na powierzchnię nukleonów jest taki, że zmuszone one są pod ich wpływem obrócić się się przeciwrównolegle.

“Przyjacielskie” przyłączenie nukleonow do siebie dochodzi bocznymi ściankami. Jeśli proporcje każdego nukleonu byłyby inne, np. jeżeli protony stanowiłyby cienkie pierścienie, to można oczekiwać, że one się na siebie położą łącząc się końcami. Ale przy stosunku, który jest charakterystyczny dla generowanych wirów toroidalnych gazu, minimalnej energii połączeń (negatywna energia połączenia) odpowiada tylko połączeniom nukleonów bocznymi ściankami. A kiedy są tak połączone, to się deformują poprzez zewnętrzny ciśnienie eteru, jeszcze więcej przypłaszczając się do siebie: ponieważ ciśnienie eteru w warstwie granicznej jest obniżone i wyrównane tylko ze względu na zwiększoną gęstość eteru w nim. Okazuje strukturę podobną do dwóch balonów, dociskanych do siebie.

Obliczenia wykonane na podstawie zestawienia energii pola elektrycznego protonu z energią jego mechanicznego pierścieniowego ruchu wynika, że ścianki protonu poruszają się z szybkością przynajmniej 13 razy przekraczającą szybkość światła, przy czym okazało się, że eter w warstwie granicznej między nukleonami zagęszczony jest w sumie 16-20 razy. Jest to całkiem możliwe!

Łączenie kolejnych nukleonów jest podobne. Jednak, kiedy łączą się ze sobą cztery nukleony to pojawia się nowa możliwość: cztery nukleony mogą utworzyć strukturę pierścieniową kiedy w obwodzie przechodzi ogólny przepływ eteru, a wewnętrzny przepływ porusza się w przeciwnym kierunku, także staje się on ogólny. Ze względu na to, energia wiązania wzrasta gwałtownie i tworzy stabilne cząstki alfa. W wyniku deformacji cztery nukleony w składzie cząstki alfa przyciskają się do siebie, ogólna powierzchnia robi się wypukła jak kula a więzi energetyczne kolejnych połączeń poszczególnych nukleonów stają się nieznaczne jeśli tylko nie stanowią żadnego rodzaju zakończonych struktur, np. takich jak deuteronu lub cząstek alfa.

Stąd natychmiast widać, że energie wiążące związki parzystych nukleonów powinny być większe od nieparzystych, przynajmniej w lekkich jądrach. A poza tym, i to istotne, wszystkie struktury jąder należy rozpatrywać jako składające się z cząstek alfa i dodatkowo przyłączonych do nich nukleonów. Wtedy łatwo uzyskać wyjaśnienie struktury jąder z tzw. liczbami magicznych neutronów, u których energia związków jest duża, i które w związku z tym są szczególnie stabilne. Jednak analiza energiami izotopów w magicznych liczbach neutronów pokazuje, że niektóre z nich mają większą energię wiązania.

Strukturami wsparcia dla jąder atomowych wszystkich izotopów stają się jądra z liczbami neutronów:

2 – hel (1 alfa-cząstka);
8 – tlen (4 alfa cząstki);
20 – wapń (10 alfa cząstek);
28 – nikiel (14 alfa cząstek);
50 – ruten (22 alfa cząstki + 10 neutronów);
82 – gadolin (32 alfa cząstki + 18 neutronów);
126 – tor (45 alfa cząstek + 36 neutronów).

W ostatnich trzech przypadkach do początkowej struktury jądra poprzedniego rzędu są dodawane jako cząstki alfa aż do oddzielnych nukleonów, które najwyraźniej zainstalowane są w szczelinach pomiędzy cząstkami alfa. W związku z tym ogólna liczba dodatkowych nuklenów rośnie z powiększeniem się jądra atomowego: powierzchnia rośnie a szczeliny stają się większe.

Uwzględnienie deformacji nukleonów pozwala w prosty sposób wytłumaczyć przeplot poziomów energii każdego z późniejszych przyłączonych nukleonów: Wiadomo, że w przypadku połączenia z rdzeniem innego nukleonu daje to pewien wzrost energii wiązania, przyłączenie jeszcze jednego – także daje wzrost, ale mniejszy, następnego – jeszcze zwiększy się niż poprzednie, ale będzie mniejszy niż pierwszy i t. d.

Wyjaśnienie jest takie: jeżeli na powierzchni jądra jest jeden dodatkowy nukleon, wtedy będzie miał on jedną powierzchnię połączenia z tym jądrem. Przyłączenie drugiego nukleona dodaje dwie powierzchnie – między nowym nukleonem, powierzchnią jądra i poprzednim nukleonem, znaczy to, że ogólna energia połączeń będzie większa niż w poprzednim przypadku. Przyłączenie trzeciego nukleonu również da dwie powierzchnie ale będą one bardziej wypukłe od dwóch poprzednich nukleonów, deformowanych kosztem ich wzajemnego związku, znaczy to, że wzrost wiązania tej energii będzie mniejszy. Połączenie czwartego nukleonu daje nową cząstkę alfa i więzi energetyczne ponownie wzrastają, choć ze względu na rosnące wybrzuszenie nukleonów nie będzie aż tak wielka.

Te nukleony w jądrach, wokół których nie utworzyła się warstwa graniczna , t. je. protony, wydmuchują z jednego końca siebie zakręcone potoki eteru, a innym końcem następuje jego wciąganie. To znaczy, że każdy proton staje się gazowym dubletem – początkiem i końcem wirowego strumienia eteru. Te strumienie kosztem lepkości łapią otaczający eter. Jednak przyłączonych potoków nie udaje się zamknąć przez otwór w protonie: mały otwór. Dlatego ten przyłączony potok zamyka się sam dla siebie oprócz protonu, tworząc wir eteru (pojęcie przyłączonych wirów w aerodynamice wprowadzone przez N.E. Żukowskiego). To w połączeniu wirowym w przestrzeni jest ograniczone jedynie przez warunki własnej stabilności w związku z tym, że są to znacznie większe objętości niż potok eteru wokół jądra i wychodzi elektronowa powłoka atomu. W prosty sposób można zobaczyć, że w tym przyłączonym wirowym ruchu przeciwstawnym ruchowi potoku eteru wyciekającego z jądra: kierunek ruchu pierścieniowego jest taki sam a ruch toroidalny zamyka się w przeciwległą stronę. To jest najprostsze wyjaśnianie ujemnego ładunku elektronów powłoki.

W proponowanym modelu nie ma tego paradoksu, nad którym męczył się w 1911 roku E. Rutherford, proponując planetarny model atomu, i który “skutecznie rozwiązał” N. Bohr w 1913 roku. Jak już wspomniano, ten paradoks polegał na tym, że w modelu planetarnym elektron poruszający się wzdłuż swojej orbity traci swoją energię przez promieniowanie i ostatecznie spada na jądro. Ale on z jakiegoś powodu nie promieniował i nie spadał. N. Bohr zaproponował wyjaśnianie: elektron nie spada dlatego, że posuwa się on po orbicie stacjonarnej. Prawda, ale dlaczego elektron wybrał właśnie orbitę stacjonarną Bohr nie potrafił odpowiedzieć. To jest oczywiste: jeżeli elektron nie wybrał stacjonarnej orbity, na pewno spadłby na jądro i zniknął na zawsze. Tak więc, aby przejść biedak nie miał dokąd pójść.

Wszystkie podobne wyjaśniania ułożono z tego paradoksu i właśnie z takiego wyjaśniania zrodziła się cała mechanika kwantowa. A w modelu wirowym paradoks ten nie występuje ponieważ tu nie ma elektronu jako takiego i nie ma co spadać (wcale nie istnieje i nie ma w “powłoce elektronowej” atomu).

W ten sposób przyczyną pojawienia się przy atomach “elektronicznych powłok” są przyłączone wiry eteru pojawiające się jako skrętne strumienie eteru, wydmuchiwane protonami. Te strumienie mogą mieć różną intensywność, niektóre z protonów w jądrze są rozmieszczone szeregowo i wtedy intensywność strumieni wzrasta. Przy równoległych potokach intensywność strumieni również rośnie ale liczba strumieni przy tym jest zachowana a intensywność wzrasta kosztem zmniejszenia kąta korpusu każdego strumienia. Istnieje możliwość stosunkowo prostego modelu struktur atomowych powłok. Przy tym mogą być wykorzystane doświadczenia zdobyte przez mechanikę kwantową.

Rzecz w tym, że wszystkie stosunki kwantowe (oprócz filozoficznej treści zasady nieoznaczoności Heisenberga) wywodzą się z mechaniki rzeczywistego sprężonego gazu, z którego pojawia się eter. Obejmuje to równanie Schrödingera, które nie jest czymś szczególnym i jest po prostu tylko równaniem całego ruchu punktów materiału w polu sił, ale wyrażone nie przez amplitudy odchyleń a przez pełną i potencjalną energię. Tutaj jest odniesienie do proporcjonalność energii częstotliwości (dla nośnika nieściśliwego współczynnik ten nie działa, a dla ściśliwych wychodzi dokładnie). Obejmuje to wszystkie prawa zachowania, które powinny być omówione oddzielnie, itp. i pojęcie psychicznej funkcji, które wyraża gęstość oscylujących materialnych punktów, które mogą być postrzegane jako strumień masy gęstości ośrodka w którym jest proporcjonalny do wartości psi-funkcji. Na to zwrócili uwagę E. Madelung w 1926 r. i A. Eddington w 1940 r. A wynika to z prostej zasady budowy przyłączonych wirów jako “elektronowych powłok atomów”: jeżeli znane jest znaczenie psi-funkcji, to jej skrajności odpowiadają centra przyłączonych wirów, wartości zerowe – granice wirów, a amplitudzie – masowa gęstość eteru w wirach. Ostatnie w przybliżeniu, oczywiście. I wtedy łatwo skonstruować strukturę każdego atomu i molekuły. Jeżeli by wszystkie niezbędne psi-funkcje zostały obliczone, to było by możliwe zbudowanie wszystkich eterodynamicznych struktur atomów i molekuł. Niestety, w czasach istnienia mechaniki kwantowej obliczono psi-funkcje tylko dla niektórych szczególnych przypadków, co stanowi przeszkodę dla udanego zastosowania mechaniki kwantowej w tej dziedzinie. Obecnie zaprzestano działań w tym zakresie i niestety odwrotnie, przystosowuje się eterodynamikę do rozwiązywania tych zadań mechaniki kwantowej, do których ona jeszcze nie dotarła?


8. Co to jest energia elektryczna?
“- Co to jest elektryczność? – zapytał profesor.
- Wiem, ale zapomniałem! – odpowiedział uczeń.
- Co za ogromna strata, – zawołał profesor. -
Jedyny człowiek na całym świecie, który wiedział a zapomniał!”
Stary dowcip


Pomimo niewątpliwych sukcesów współczesnej teorii elektromagnetyzmu, która opiera się ona na tworzeniu takich dziedzin jak elektrotechnika, radiotechnika, elektronika, nie ma podstaw sądzić, że teoria ta jest zakończona. Podstawowym brakiem w istniejącej teorii elektromagnetyzmu należy zauważyć, że jest nieobecności założeń modelowych, niezrozumienie sedna elektrycznych procesów; stąd – praktyczna niemożliwość dalszego rozwoju i doskonalenia teorii. A z ograniczeń tej teorii wynikają liczne trudności.

Nie ma podstaw do tego aby sądzić, że teoria elektromagnetyzmu osiągnęła wysoką doskonałości. W rzeczywistości teoria zyskała szereg zaniedbań i paradoksów do których wymyślono bardzo niezadowalające wyjaśnienia, lub takich wyjaśniań nie ma w ogóle.

Na przykład, jak wytłumaczyć, że dwa wzajemnie stałe identyczne ładunki, których zasada polega na wzajemnym odpychaniu się od siebie według prawa Kulona, w rzeczywistości powoduje przyciąganie się o ile one wspólnie poruszają się w stosunku do dawno opuszczonego źródła? A przecież przyciągają się dlatego, że teraz wspólnie są prądem a ten sam prąd przyciąga się, i to jest eksperymentalnie dowiedzione.

Dlaczego energia pola elektromagnetycznego będąca na jednostkę długości przewodnika z prądem, tworząc pole magnetyczne dąży do nieskończoności, jeżeli usuniemy odwrotny przewodnik? Nie energia całego przewodnika a ta będąca na jednostkę jego długości, np. na jeden metr?

Jak rozwiązać problem rozchodzenia się fal elektromagnetycznych, emitowanych przez dipol Hertza (to jest dipol ze skupionymi parametrami), umieszczonym w środowisku półprzewodników? Mimo trywialności postawionego pytania, zadanie promieniowania dipolu Hertza w środowisku półprzewodników nigdy nie zostało rozwiązane, próby rozwiązania tego problemu niezmiennie kończyły się niepowodzeniem. Napisane w podręcznikach i informatorach skompilowane są z dwóch decyzji na podstawie “zdrowego rozsądku” a nie w postaci dokładnego rozwiązania. A przecież rozwiązując ten problem można by uzyskać wiele cząstkowych wyników – promieniowanie dipolu w idealnym środowisku przy braku przewodności, tłumienie fali płaskiej w półprzewodniku w nieskończonej odległości od dipol i wiele innych (pojedynczo, niezależnie od siebie, niektóre z tych problemów zostały rozwiązane).

Nie rozwiązano również problemu powstania pola magnetycznego w pulsującym polu elektrycznym i elektrycznego potencjału indukowanego w pulsującym polu magnetycznym do pojedynczego przewodnika oraz wiele innych. Metodologia elektrodynamiki nie zawsze odznacza się właściwą sekwencją. Na przykład statyczny postulat Maxwella (twierdzenie Gaussa) umieszczany w podręcznikach teoretycznych podstaw elektrodynamiki w dziale statyki, po przedstawieniu jego w dyferencjalnej formie lokuje się już do działu dynamiki, chociaż ostatnia forma przedstawienia na fizycznej zasadzie niczym nie różni się od poprzedniej. Przy wyniku ignoruje się opóźnianie w znaczeniu elektrycznego potencjału D przy przemieszczeniu ładunku q wewnątrz otoczonego przez powierzchnię miejsca S.

A co to jest “potencjał wektorowy”? Nie skalarny potencjał – jest to praca po przemieszczeniu jednostkowego ładunku z nieskończoności w dany punkt obszaru, a mianowicie wektorowy? Jakie ma on znaczenie fizyczne, z wyjątkiem, że musi spełniać pewne warunki matematyczne? Kto może podzielić się tym sekretem?

Przedstawione punkty oraz inne względy nie pozwalają nam rozważyć rozwoju teorii elektromagnetyzmu jak również każdej innej nauki ponieważ, uważane one są za w pełni ukończone. Dalsza ewolucja ich jest możliwa tylko na podstawie szczegółowej analizy jakościowej procesów zachodzących w zjawiskach elektromagnetycznych. Dobrze jest przypomnieć, że my dzisiaj i od wiele lat korzystamy z teorii, które w ostatecznej formie, J.K. Maxwell przedstawił w swoim słynnym “Traktacie o elektryczności i magnetyzmie”, wydanym w 1873 roku. Niewiele osób wie, że w tej pracy Maxwell podsumował swoje wcześniejsze lata 1855-1862. W swojej pracy Maxwell opierał się na eksperymentach prac M. Faradaya, opublikowanych w okresie 1821-1856. (w całości Faraday opublikował swoje “Eksperymentalne badania o elektryczności i magnetyzmie” w 1859 r.), na pracach W. Thomsona z okresu 1848-1851 r., pracach Helmholtza “O utrzymaniu siły” 1847 r., pracy U. Rankina “Mechanika Stosowana” 1850 r. i innych licznych pracach tego okresu. Maxwell nigdy nic nie postulował tak jak obecnie lubią to fantazjować pewni teoretycy, wszystkie jego wnioski opierały się na czysto mechanicznym rozumieniu eteru jako o idealnej niewiążącej i nieściśliwej cieczy, o czym Maxwell w swoich pracach niejednokrotnie pisał. Można zapoznać się z częścią prac Maxwella, przełożonych na język rosyjski przez Z.A. Cejtlina (J. C. Maxwell. Ulubione. Dzieła o teorii pola elektromagnetycznego. GITTL, Moskwa, 1952, 687 pkt.).

W uwagach L. Boltzmanna do pracy Maxwella “o Faradayowskich siłowych liniach” (1898 r.) zaznaczono:
“Chciałbym powiedzieć, że zwolennicy równań Maxwella być może oprócz liter, nic nie zmienili. Jednak to przemawiałoby za. Oczywiście, nie należy się dziwić, że do tych równań w ogóle można coś dodać i powiem więcej, jak niewiele zostało do nich dodane”. To zostało powiedziane w 1898 roku. I pozostaje w pełni aktualne do dziś, prawie sto lat później.

Faktycznie teoria elektromagnetyzmu zatrzymała się w swoim rozwoju na poziomie Maxwella, wykorzystywana w mechanicznym przedstawianiu pierwszej połowy XIX wieku. W XX wieku pojawiły się liczne podręczniki do elektrotechniki, elektrodynamiki i radiotechniki doskonalące (lub pogarszające?) to przedstawianie, ale nie zmieniające niczego w przedmiocie zasadności. Czego brakuje w teorii elektromagnetyzmu dzisiaj? Nie wystarczy zrozumienie, że każdy model, w tym model elektromagnetyzmu opracowany przez Maxwella jest ograniczony, a zatem może i powinien zostać poprawiony. Nie wystarczy zrozumienie potrzeby powrotu do modelowania, mechanicznego modelowania elektromagnetyzmu. Maxwell operował pojęciami eteru jako idealnej, t. je. idealnej niewiążącej i nieściśliwej cieczy. A eter okazał się gazem, przy czym gazem lepkim i ściśliwym. To znaczy, że wykorzystane przez Maxwella reprezentacja R. Helmholtza o tym np., że wiry nie tworzą się i nie znikają, a tylko przesuwają i deformują co wskazuje, że na całej długości obrotu tej powierzchni poprzecznego przekroju wiru jest stała wielkość, nie zawsze jest prawdą. W realnym gazie wiry tworzą się i znikają a tego Maxwell nie uwzględnił. Równania Maxwella nie odzwierciedlają procesów w trzech wymiarach, pierwsze i drugie równanie Maxwella rozpatruje proces w płaszczyźnie. To prawda, że ta płaszczyzna obraca się w osiach współrzędnych, co tworzy efekt objętości ale w rzeczywistości istota pozostaje ta sama, płaszczyzna zostaje płaszczyzną. Jeśli proces rozpatrywałoby się w trzech wymiarach, to trzeba by wziąć pod uwagę zmiany w intensywności wiru wzdłuż jego osi, wtedy powinny być w jakimś stopniu objęte procesy formowania wiru i jego rozpadu. Ale to jest dokładnie to, czego brakuje w równaniach Maxwella. I takie zadania, w których te problemy na przykład zadanie dipolu Hertza w środowisku półprzewodników, zasadniczo nie może być rozwiązany za pomocą równań Maxwella.

Maxwell nie uwzględnił faktu bezpośredniego współdziałania przewodnika z polem magnetycznym w chwili odcięcia przewodnika od tego pola. Prawo Faradaya, staje się bezpośrednim następstwem pierwszego równania Maxwella, w tym sensie, że jest opisowe prawo fenomenologiczne, prawo działania w pewnej odległości, prawo dużego zasięgu, ponieważ zmienianie pola odbywa się w jednym miejscu, wewnątrz konturu, a wynik tej zmiany – EMF jest na peryferiach obiegu. A dziś są już znane znaczne różnice pomiędzy obliczeniami zgodnie z prawem Faradaya, a wynikami pomiarów bezpośrednich. Różnica w niektórych przypadkach jest nie jeden albo dwa procent, a kilku krotna! Lista tych błędów może być kontynuowana, jeżeli będzie to konieczne.

Najmniej z tych zarzutów można postawić samemu J. K. Maxwellowi. Teoria elektromagnetyzmu Maxwella okazała się tak dobra, że na jej podstawie stworzono szereg najważniejszych dziedzin współczesnej nauki, rozwiązuje ona olbrzymią ilość zadań, wychowały się na niej pokolenia naukowców. Ale te zarzuty są słuszne w stosunku do późniejszych pokoleń naukowców, wyobrażających sobie, że dzięki Maxwellowi wszystko zostało zrobione i nie trzeba rozwijać nauk Maxwella dalej. Nie wdając się w szczegóły, należy zauważyć, że udział pojęć eteru w postaci lepkiego środowiska ściśliwego pomogło wyjaśnić kilka pojęć teorii elektromagnetyzmu, w szczególności pewne rozwiązania niektórych z powyższych
paradoksów. Przeniesienia ładunków na przykład, chociaż pozostaną niezmienione w stosunku do siebie przesuwają się w stosunku do eteru, dlatego pojawia się pole magnetyczne, które zaczyna je łączyć.

Okazało się, że w bliskiej strefie pola nadajników jest wydłużone pole elektryczne, w którym tworzą się jeszcze tylko wiry eteru. W takim polu wektor elektrycznego napięcia rozmieszczony jest nie w kierunku ruchu energii a wzdłuż niego. Tylko w pewnej odległości od nadajnika w rezultacie wektorowej budowy takich pól tworzy się fala, w której wektor elektrycznego napięcia rozmieszczony jest już prostopadle do kierunku rozszerzania energii.

Okazało się, że wskutek ściśliwości eteru pole magnetyczne też się może ściskać, i ten ścisk zauważalny jest nawet w polach tworzonych przez prąd mierzony w dziesiętnych częściach ampera. Eksperymentalna weryfikacja ogólnego prawa sumy prądu, którego jak się okazało nikt nigdy nie testował z powodu bycia oczywistym, że istnieje i które bezpośrednio wynika z drugiego równania Maxwella okazało się, że dokładnie to prawo zachowuje się tylko w przypadku znikomo małego natężenia pola magnetycznego. Nawet w normalnych przypadkach, różnice od rzeczywistych natężeń pól obliczanych na podstawie tego prawa mogą być bardzo duże i przekraczać wszelkie granice możliwych błędów pomiarowych lub bez efektów granicznych. Można było obliczyć siłę elektromotoryczną powstającą na przewodniku ulokowanym w pulsującym polu magnetycznym a eksperymenty potwierdziły poprawność tych obliczeń.

Okazało się możliwe stworzenie pojęcia “indukcyjności wzajemnej przewodów”, chociaż w elektrodynamice istnieje pojęcie “wzajemnych pętli indukcyjnych”. Dało to możliwość opracowania metodyki tworzenia wzorcowych barier w liniach łączności burtowej oprzyżądowania samolotów, wprowadzając je w odpowiednie standardy i z powodzeniem
stosując je w praktyce zapewniając odporność płyt elektrycznych linii zasilania. Wcześniej to w żaden sposób nie chciało działać…

A to dopiero początek. Teoria elektromagnetyzmu czeka na swoich Faradayów i współczesnych Maxwellów. Nie można nieskończenie eksploatować autorytety wielkich, dawno odeszłych uczonych. Trzeba pracować i to samemu.
...
http://treborok.wordpress.com/nauka/wla ... ynamiczne/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2746
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 5
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1539 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: Dariusz » wtorek 08 kwie 2014, 21:05

Władimir Akimowicz Acjukowskij pisze:Władimir Akimowicz Acjukowskij – Hipotezy Eterodynamiczne 2

10. Grawitacja i rozszerzanie Ziemi

“Ciężar opartego (opierającego się) ciała jest
niczym innym, jak zatrzymanym ruchem”
M.W. Łomonosow


Grawitacyjne zjawiska w ciągu całego istnienie ludzkości wywoływały ożywione zainteresowanie, ponieważ w swojej codziennej praktyce człowiek nieustannie miał z nimi do czynienia.

Przyrodoznawstwo wysunęło dwa pytania w tym zakresie – o przyrodzie grawitacji i o prawie grawitacji. Odpowiedź na pierwsze pytanie powinno rzucić światło na naturę grawitacji, jej wewnętrzny mechanizm, na urządzenie pola grawitacyjnego, jak również praktyczne aspekty związane z możliwością rozumienia sedna grawitacyjnych procesów, np., czy możliwe jest zwiększenie lub zmniejszenie masy ciał, czy można ekranować wpływ przyciągającego ciała itp.

Odpowiedź na drugie pytanie powinna prowadzić do poznania funkcjonalnych związków potrzebnych do obliczenia ruchu ciał w polu grawitacyjnym innych ciał, na przykład, do obliczania trajektorii ruchu planet i komet, lub do obliczenia balistycznej trajektorii ciał w polu grawitacyjnym Ziemi.

Próby dania odpowiedzi na pierwsze pytanie próbowało wielu naukowców. Zajmowali się tym Kartezjusz, który zaproponował teorię eteru wirów, Hook, Lesage, Bjerkness, a w Rosji – Łomonosow, Jarkowski, Żukowski, Sawczenko, Orłowski i wielu innych.

Sądzono, że dzięki ekranującym właściwościom ciał cząstki eteru mają różny wpływ na “przyciągane” ciała: od strony “przyciągającego” ciała cząstki eteru są osłabione a od strony wolnego obszaru mają pełny impuls. Podobny punkt widzenia podzielało wielu innych badaczy tego zagadnienia. Pozostaje niejasne to, że siła ciążenia była proporcjonalna do masy przyciągającego ciała a nie obszaru jego poprzecznej części. Niejasne także pozostawało pytanie o tempo rozprzestrzeniania oddziaływania grawitacyjnego.

M.W. Łomonosow sądził, że w rzeczywistości odbywa się nie “przyciąganie”, a “odpychanie” ciał od siebie cząstkami eteru. Uważał, że dzięki ochronnym właściwościom ciał cząstki eteru rozmaicie oddziałują na “przyciągane” ciała: od strony “przyciągającego” ciała cząstki eteru są osłabione, a od strony wolnego obszaru mają pełny impuls. Do podobnego punktu widzenia doszło wielu innych badaczy zajmujących się tym zagadnieniem. Niejasne było jednak to, że siła ciążenia była proporcjonalna do masy przyciągającego ciała a nie jego pola części poprzecznej. Ponadto niejasne było pytanie o prędkości rozchodzenia się oddziaływania grawitacyjnego.

Odpowiedź na drugi pytanie w niezbędnej dla swoich czasów pełni udzielił jak wiadomo, I. Newton w “Podstawy matematyczne filozofii przyrody” (1687 r.)., w których połączył wiedzę uzyskaną przez Galileusza, I. Keplera, Kartezjusza, H. Huygensa, Johna Borelli, R. Hookea, E. Halleya itp. Zgodnie z prawem ciążenia nazwanym przez Newtona Wszechświatowym, każdy obiekt we wszechświecie przyciąga każdy inny obiekt z siłą, która jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich mas i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między ich środkami i “proporcjonalna do pewnej ilości materii, która je utrzymuje”. Z chwilą ogłoszenia tego prawa grawitacja została uznana przez przyrodników jako uniwersalna właściwość materii (podobnie jak inercji).

To, że siła grawitacji jest proporcjonalna do masy ciała, Newton wywnioskował z eksperymentu polegającego na tym, że Jowisz oddziaływuje na jego satelity, Słońce na planety, Ziemia na Księżyc i na znajdujące się na powierzchni Ziemi przedmioty w ten sposób, że ich przyśpieszenia są w równej odległości od odpowiedniego centralnego ciała. Prawo odwrotnych kwadratów jest bezpośrednią konsekwencją upowszechnienia praw Keplera, który uważał, że ruch planet nie jest uporządkowany ale samoczynnie błądzi: to odbywa się pod wpływem pewnego zewnętrznego czynnika – Słońca, w którym znajduje się “napędowa dusza” całego systemu planetarnego. Jeśli sama planeta krąży wokół słońca na przemian w dwóch różnych odległościach od niej, to okresy te będą traktowane jako kwadraty odległości lub promienie obwodu.

Należy zauważyć, że po Newtonie były przeprowadzane próby sprecyzowania prawa powszechnego ciążenia dlatego, że nie rozstrzygnięto różnic pomiędzy obliczeniami i danymi eksperymentalnymi z obserwacji pozycji planet. Jednak szybko okazało się, że błędne dane zostały uzyskane z obserwacji i od tego czasu prawo Newtona zaczęto uważać za zgodne z prawdą.

W XX stuleciu ponownie podjęto kwestię kompletności prawa powszechnego ciążenia Newtona. Wynikało to z dwóch czynników. W latach1895-1896 H. Seeliger sformułował znany paradoks grawitacyjny wynikający z prawa powszechnego ciążenia Newtona. Niejasna była kwestia prędkości rozszerzania wzajemnego oddziaływania grawitacyjnego, choć 1796 roku P.S. Laplace próbował dać odpowiedź na to pytanie.

Seeliger wykazał, że idąc za prawem powszechnego ciążenia Newtona, intensywność pola grawitacyjnego w dowolnym punkcie przestrzeni jest nieskończona. W świetle tej paradoksalnej sytuacji Seeliger doszedł do następującego wniosku: “Prawo ciążenia Newtona niewątpliwie nie jest do końca rygorystyczne, powinno być modyfikowane przez niektóre współczynniki dzięki czemu te trudności zostaną rozwiązane”. Aby wyeliminować trudności Seeliger zaproponował przedstawienie prawa Newtona jako:

F = (f·m1·m2·e-kr) / r2,


jednak obliczanie wielkości “k” napotkało trudności. Wartość “k” wyliczona dla Merkurego, nie nadawała się do obliczeń w stosunku do innych planet.

Znaczne trudności pojawiły się z wyjaśnianiem szybkości rozszerzania grawitacyjnego oddziaływania ciał. Zgodnie z prawem Newtona szybkość rozszerzania grawitacji jest nieskończenie wielka, zaburzenia są przekazywane natychmiast. Wynika to bezpośrednio z samego wyrażenia prawa: formuła jest statyczna, nie ma opóźnienia. W pewnym momencie zwrócił na to uwagę P.S. Laplace, który na podstawie analizy wiekowych przyspieszeń Księżyca doszedł do wniosku, że końcowa prędkość rozszerzania grawitacji jest wielka, nie mniej niż 50 milionów razy większa od szybkości światła. Szybkość światła do tego czasu była już dobrze znana dzięki pracom O.K. Romera (1676 r). i J.Bradleja (1728 r).. Ten ostatni fakt potwierdza się we wszystkich doświadczeniach mechaniki nieba, operującej wyjątkowo statycznymi formułami, wynikającymi z praw Newtona i Keplera, to wynika z przypuszczenia, że szybkość rozszerzania grawitacji znacznie przekracza szybkość światła.

Należy zauważyć, że już przed Laplacem pokazano, że nawet w odległości Ziemia – Księżyc (380.000 km lub 1,3 sekundy czasu szybkości światła) opóźnianie rozszerzania realnej grawitacji nie można lekceważyć: zbyt duże błędy w obliczeniach pozycji księżyca z czasem się kumulują. Co możemy powiedzieć o odległościach między innymi planetami?!

Ogólna teoria względności inaczej postawiła problem w odniesieniu do pierwszego i drugiego pytania. Grawitacja w ogólnej teorii względności tłumaczy “zakrzywienia przestrzeni”, powstaniem wskutek obecności w niej grawitacyjnych mas. Dlaczego przestrzeń jest “zakrzywiona”, jeżeli te masy w niej występują, na czym polega mechanizm “zakrzywienia”, tego ta teoria nie wyjaśnia. Według ogólnej teorii względności prędkości propagacji grawitacji jest równa prędkości światła, co jest całkowicie sprzeczne z obliczeniami Laplace’a. Jednak żadnych wyliczeń tych danych zwolennicy ogólnej teorii względności nigdy nie robili. I innym odradzali.

Zaangażowanie termodynamicznych koncepcji do analizy zjawisk grawitacyjnych jest słuszne, ponieważ wiry eteru jak każdego innego gazu ze względu na powierzchnię gradientu prędkości posiadają obniżoną temperaturę w stosunku do otaczającego ich środowiska. Wszystkie pozostałe rodzaje ruchu eteru rozchodzą się na nieduże odległości i tylko pole temperatury gradientu podobnie jak grawitacja, rozchodzi się na bardzo znaczne odległości. Jeżeli mamy rozwiązać równanie przewodności ciepła tak jak to zrobiono w książce A.N. Tichonowa i A.A. Samarskiego “Równania fizyki matematycznej” (M., Nauka, 1966, str. 447-455), i przypomnieć sobie, że dla każdego gazu ciśnienie gradientu jest proporcjonalne do gradientu temperatury, co możemy ponownie spróbować wywnioskować z prawa powszechnego ciążenia i co przez autora zostało wykonane, z zapożyczaniem ze wspomnianego podręcznika zasadniczej części wywodu. Okazało się, że w prawie ciążenia pojawia się dodatkowy czynnik, praktycznie nie wpływający na małych odległościach, ale odgrywający istotną rolę na dużych: na odległości rzędu kilkudziesięciu lub kilkuset jednostek astronomicznych zmniejszanie sił przyciągania jest szybsze niż odwrotność kwadratu odległości. To w szczególności oznacza, że planety przyciągają się Słońcem, a gwiazdy między sobą nie! I paradoks Seligera automatycznie się rozwiązuje. Szybkość rozprzestrzeniania grawitacji miała równą szybkość rozszerzania pierwszego dźwięku w eterze, jest ona 13 rzędów wielkości większa niż prędkość światła. Tak więc Laplace, określając dolną granicę wartości tej prędkości miał rację, jak również robiąc doświadczenia mechaniki nieba. I teraz wszystkie końce, wreszcie mamy powiązane i to bez żadnej przesady.

Należy zauważyć, że wskazane wyrażenie otrzymuje się w rezultacie wycofania prawa ciążenia a nie aproksymacji eksperymentalnych danych jak to zostało zrobione przez Newtona. Ostatnie jest fenomenologicznym podejściem. Dynamiczny model tego podejścia pozwolił wyprowadzić prawo, czego fenomenologia zrobić tego w zasadzie by nie mogła.

Na podstawie powyższego wywodu, jest nadzieja na obliczenie zachowania Plutona, który jest dobrze dopasowany do prawa Newtona. Jednak ta praca czeka na entuzjastów.

Co do zachowania peryhelium Merkurego, nie jest to w pełni zgodne z prawem grawitacji Newtona, obecność dodatkowego określenia w wyrażeniu prawa ciążenia też nie może tego wyjaśnić, również i ta praca czeka na swoich entuzjastów. Zadaniem ich będzie zorientowanie się w wielu istniejących możliwościach w celu wyjaśniania stuletniego przesunięcia peryhelium Merkurego. Tu można wymienić pewne z możliwych przyczyn tego niezbyt wyraźnie utrwalonego zjawiska: to i najbliższa do Słońca planeta, która jest jeszcze nie zbadana, niesferyczność Słońca (wystarczy mieć wypłaszczenie Słońca 0, 001 a nawet mniej, żeby w pełni wyjaśnić efekt na Ziemi tej niesferyczności, który jest 0, 0033, czyli o trzy razy większy. Dlaczego Słońce nie mogłoby mieć takiego samego?), obrót Słońca, nie centralność masy Słońca i jego obrotu, Słońce i planety krążą wokół wspólnego centrum masy, obecność wyrzutów masy w charakterze protuberancji, i kto wie co jeszcze. Żeby zorientować się w tym wszystkim pamiętając, że przesunięcie peryhelium wynosi w sumie 43″ w ciągu stulecia (!) lub 34″, jak stwierdzono, jest potrzebna cierpliwość.

Pod wpływem gradientu ciśnienia, które jest utworzone przez ochłodzenie masy materii eter sam zaczyna przesuwać się w kierunku mas i jest pochłaniany przez nie. W wyniku tego wszystkie elementy, planety i gwiazdy ciągle powiększają swoją masę i zwiększają wielkość. Udało się ustalić, że przy wpadnięciu w ciało niebieskie eter nie ulega adiabatycznym zmianom, to znaczy, że objętość jednostki jego masy nie zamienia się: po mierze posuwania się do ciała, warstwa eteru padającego jest zmniejszona ale proporcjonalnie rośnie jego grubość. A to oznacza, że eter pada z nieskończoności jako twarde ciało i wchodzi w nie z drugą prędkością kosmiczną, równą dla Ziemi 11,18 km/s, dla Słońca 618 km/s. Znając gęstość eteru w przestrzeni okołoziemskiej udało się obliczyć prędkość pochłaniania masy przez Słońce i planety. Dla Ziemi stały czas wzrostu masy okazał się równy 3,75 mld. lat, w którym to czasie jego masa wzrosła o “e” razy.

Gdzie się podziewa ta masa?

Dodanie masy prowadzi do pęcznienia Ziemie. Nadmiar masy tworząc się wewnątrz Ziemi wychodzi po jej drugiej stronie w postaci grzbietów rafowych rozmieszczonych na dnie oceanów przesuwając się po obu stronach dna. W przeprowadzonych specjalnie wyprawach badawczych (głównie francuskich) pomiary wykazały, że osie średnich oceanicznych grzbietów – północno – i południowo-atlantyckich, zachodnio- Indyjskich, a także Australo-Antarktycznych, południowo – i wschodnio-pacyficznych wyniesienia oceaniczne mają wiek nie przekraczający 10-20 milionów lat. Im bliżej wybrzeży wiek skał rośnie jednostajnie osiągając na swoim końcu 200 milionów lat. A na kontynentach ten wiek radykalnie się zwiększa gdzie cała powierzchnia płyt kontynentalnych liczy 4-5 miliardów lat. W czym rzecz?

Wydaje się, że tworząca się masa wewnątrz Ziemi spowodowała napięcia w skorupie, która w końcu pękła a zastygające płyty zostały odsunięte od siebie. Ten ruch kontynentów trwa do dziś i nazywa się “spreading”.

Jednak przyrostowi masy nie towarzyszy proporcjonalny przyrost powierzchni planety: jej kontynenty nie zmieniają się. Dlatego dno oceaniczne przesuwając się od osi grzbietów rafowych osiągając kontynenty przechodzi pod nimi. Zjawisko to nazywa się “subdukcją”.

Promień Ziemi stopniowo wzrasta. Wzrost tego promienia nie odpowiada zmianom promienia płyt kontynentalnych, które zachowały się od chwili rozdzielenia powierzchni Ziemi, i które były mniejsze niż teraz. Taka rozbieżność promieni stopniowo wzrastała co nieuchronnie prowadziło do nagromadzenia naprężeń w skorupie. A to nieuchronne doprowadzało do tworzenia się gór. Oczywiście, to nie jest jedyna przyczyna tworzenia się gór (orogeneza). Powstanie Amerykańskiej Kordyliery prawdopodobnie ma inną przyczynę: zbliżenie dna oceanicznego i brak subdukcji na zachodnim wybrzeżu Północnej i Południowej Ameryki spowodowało w tym miejscu wgniecenie skorupy, co skolei doprowadziło do powstania grzbietu. Mogą być również inne przyczyny, ale są one oparte na globalnym procesie zwiększania masy ziemi ze względu na absorpcję kosmicznego eteru.

Z tego punktu widzenia może być rozpatrywane pojawienie się planetarnych pól magnetycznych.

Już dawno zauważono, że pole magnetyczne jest obecne tylko przy obracających się planetach. Dlatego wysunięto hipotezę, że istnieje podstawowe prawo przyrody zgodnie, z którym każde masywne obracające się ciało powinno posiadać magnetyzm. Jednak weryfikacja tego przypuszczenia nie potwierdziła się: obrót masywnej złotej kuli z dużą szybkością nie spowodował pojawienia się dodatkowego pola magnetycznego.

Obecnie wysunięta hipoteza o hydromagnetycznym dynamo. Zgodnie z tą hipotezą w elektroprzewodzącym płynnym jądrze Ziemi mogą odbywać się dość złożone i intensywne ruchy, które prowadzą do samowzbudzenia pola magnetycznego, podobnego do tego jaki wytwarza generator prądu i pola magnetycznego w dynamo-maszynie z samowzbudzaniem.

Jednak naszym zdaniem hipoteza ta jest nieprawidłowa, ponieważ nie ma tu analogii z dynamo-maszyną. W realnej dynamo-maszynie wirnik przecina pole magnetyczne statora, a w obracającej się Ziemi takiego statora niema, stworzone przez nią linie pola magnetycznego obracają się z nią, także trudno tu mówić o samo-wzbudzeniu. To musi być coś innego.

Z punktu widzenia eterodynamiki proces ten można zinterpretować w następujący sposób.

Absorpcja eteru z otoczenia Ziemi prowadzi w zewnętrznych warstwach do pojawienia się siły Coriolisa oddziałującej na pochłaniany eter. Nietrudno zgadnąć, że spowoduje to wzbudzenie w warstwie powierzchniowej Ziemi wirowego potoku eteru. W centrum Ziemi siły te ubywają, dlatego będąc tam nie mogą się oprzeć potokowi wiru eteru pochodzącego z powierzchni. To pozwala wirowemu potokowi eteru wycofanie przez centrum co w konsekwencji tworzy ogólny efekt ziemskiego magnetyzmu. Oczywiście, na ten proces nakładają się również inne spowodowane różnego rodzaju struktury nieprawidłowości Ziemi oraz innych przyczyny. Przeprowadzone obliczenia wykazały, że Merkury i Wenus powinny posiadać słabe pola magnetyczne (na razie ich nie znaleziono), w przypadku Ziemi obliczenia dały pozytywne wyniki, podobnie jak w przypadku Jowisza. Powinno istnieć pole magnetyczne na Marsie, jednak 2-3 krotnie słabsze niż na Ziemi. Tego pola na razie również nie wykryto. W zasadzie dokonuje się wyliczeń dla całego systemu słonecznego, w tym planet u których pola magnetycznego jeszcze nie znaleziono.

Tak więc w zasadzie eterodynamiczne modelowanie jest przydatne przy rozpatrywaniu zjawisk grawitacyjnych.
A czy możliwa jest w takim razie antygrawitacja? Co w tej kwestii powie wszechmocna eterodynamika?

Niestety w tej kwestii nic dobrego ona nie ma do powiedzenia. Każda substancja jest wirem eteru, wykształca więcej chłodu niż otaczające ją otoczenie. A co za tym idzie tworzy spadek temperatury, czyli grawitację. Niestety nie jesteśmy w stanie spowodować podniesienie temperatury. Dlatego z oczywistych względów nie jesteśmy w stanie stworzyć antygrawitacji. Ale to jeszcze niczego nie dowodzi. Czego chcą ci, którzy nie byli przeciwni zajęciem się antygrawitacją? Chcą latać. A to jest już zupełnie inna sprawa! Dla tego to nie koniecznie musi powodować antygrawitacja. Samoloty tworzą opór grawitacyjny innymi siłami. Być może tworzą to eterodynamiczne siły będące w opozycji do grawitacji, jest to całkiem możliwe i ma to dużą przyszłość.

A zresztą, kto wie! Nagle znajdzie się ktoś, kto nie uwierzy autorowi i stworzy antygrawitację. Gdyż, jak wiadomo tworzą nie ci, którzy są w pełni świadomi tego co robią, a ci co właśnie tego nie wiedzą!
...
http://treborok.wordpress.com/nauka/wla ... amiczne-2/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2746
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 5
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1539 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: Dariusz » środa 09 kwie 2014, 13:26

Władimir Akimowicz Acjukowskij pisze:12. Kosmologia i obieg eteru w przyrodzie

“Co było, to zostanie na zawsze,
bo duch jest nieśmiertelny,
To, co istnieje teraz,
czas zamieni pewnego razu w eter”
Napis z płyty kamiennej na pustyni Gobi


Każdy proces w swojej konkretnej formie powinien posiadać początek i koniec tylko Wszechświat ogólnie rzecz biorąc
zachowuje się bez zmian. I to jest tylko średnia. We Wszechświecie ciągle rodzą się i gasną gwiazdy, ciągle rodzą się i znikają atomy substancji, wszystko znajduje się w ciągłym i wiecznym obiegu. Wszystko to rodzi się z eteru i wróci do niego rozpuszczając się w nim. Dzisiaj jesteśmy w stanie prześledzić obieg eteru w jego konkretnych formach. Spróbujmy to zrobić. Aby to zrobić, trzeba powiązać niektóre procesy w galaktykach, które do niedawna wydawały się nie mieć nic wspólnego w stosunku do siebie. A procesy te są następujące.

Po pierwsze, w ramionach spiralnej galaktyki znaleziono pole magnetyczne o sile około 10 mkGs. Dziwne pole magnetyczne, które niema żadnego źródła. Jedynie linie energetyczne nie są zamknięte w sobie. Całkowicie unikatowe w tym sensie, że wszystkie pozostałe pola magnetyczne mają linie pola zamknięte w sobie. Pole magnetyczne spiralnych ramion nie są zamknięte.

Po drugie, w centralnym rejonie Galaktyki, z jego jądra we wszystkich kierunkach wypływa gaz. Początkowo zakładano, że jądro jest szczególnie masywnym ciałem, które rozkładając się wydziela gaz składający się z protonów i atomów wodoru. Kiedy przyjrzano się temu bliżej okazało się, że w jądrze Galaktyki w ogóle nic nie ma, jednie pustka. I ta pustka w tajemniczy sposób wydziela w wielkiej ilości gaz – masa jego wynosi połowę masy Słońca w roku. Po trzecie, sama forma naszej galaktyki spiralnej, prowadzi do różnych przemyśleń. Bardzo jest podobna do wiru, w którym tworzy się lejek. Jednak do utworzenia lejka potrzeba, aby coś do niego wpływało. W przeciwnym razie, w jaki sposób może być utworzony?

Po czwarte, w centralnej części galaktyki jest gromada gwiazd, a gwiazdy w ramionach spiralnych rozmieszczone są na
peryferiach tych spiralnych ramion, w ich ścianach, jak by w rurach.

Jak to wszystko powiązać?

Z punktu widzenia eterodynamiki wygląda to bardzo prosto. Co może wciekać do jądra Galaktyki tworząc spiralny “wir”? Oczywiście eter to nie wir, a “eterowir”! Gdzie podziewa się eter wpływając po dwóch spiralnych ramionach w jądro Galaktyki? W wyniku zderzenia strumieni eteru po ich chaotycznym wymieszaniu na dużych szybkościach tworzą się toroidalne spiralne wiry eteru. Wiry te są samouszczelniające i dzielą się do momentu kiedy nie osiągną pewnej krytycznej gęstości ciał. Najpierw tworzą się wirowe spirale toroidy – protony, zatem protony same sobie tworzą z otoczenia ich eteru elektronową powłokę, i wychodzi atom wodoru. Otrzymany protono-wodorowy gaz rozszerza się i stara się oddalić od jądra, co można zaobserwować.

A co się dzieje w spiralnych ramionach? Eter płynie w nich w kierunku jądra. Jednak, jak przystało na “wir”, eter nie może płynąć tam powoli. Rozkręca się stopniowo przesuwając do jądra i zwiększając z każdym krokiem swój obrót. Obliczenia wykazują, że na poziomie systemu słonecznego eter przesuwa się z szybkością 300-600 km/s prostopadle do osi spiralnego ramienia, w ciągu jednej sekundy przesuwa się w kierunku jądra galaktyki na jeden mikrometr. A koło jądra rdzenia ramienia maleje i stopniowo zmieniając szybkość do dziesięciu tysięcy kilometrów na sekundę wnika w obszar jądra galaktyki. Tu jeden strumień zderza się z innym, wpływającym z innego spiralnego ramienia, następuje kolizja strumieni, powstaje zmieszanie powstałych wirów i tworzy się makrogaz. Pozostałe już opisano.

Wtedy staje się oczywista obecność “otwartego” pola magnetycznego. Ponieważ pole magnetyczne jest wirującym przepływem eteru i widzimy go w spiralnych ramionach Galaktyki.

Co dzieje się dalej z makrogazem, wyodrębnionym z jądra Galaktyki? Przechodzi dalej ot co.

Wiadomo, że powierzchnia każdego wiru gazu jest mniejsza niż otaczające ten wir środowisko. Potwierdza to fakt, że przy każdym gradiencie gazu odbywa się jego ochłodzenie. Ochładzają się ścianki wlotów gazowych turbin, po przejściu trąby powietrznej na ziemi następuje ochłodzenie (szron). Wynika to z faktu, że w wirach odbywa się ponowny podział energii molekuł: część energii wchodzi do prawidłowego przebiegu strumieni, chaotycznie, tzn. cieplnej energii zostaje mniej i temperatura się obniża. Mówiąc szczerze wyjaśnienie jest dość słabe, ale faktem jest, że temperatura wirów w rzeczywistości jest niższa niż środowiska. Dlatego w środowisku tworzy się gradient temperatur, odpowiednio utworzone siły gradientu zaczynają działać, nazywamy to grawitacją.

Znaczy, że kiedy tylko pojawi się makrogaz, zaczyna działać grawitacyjne przyciąganie a gaz zbiera się w skupiska stopniowo formując się w gwiazdy. Ponieważ gaz się rozszerza starając się opuścić jądro, to utworzone z niego gwiazdy będą miały tendencję dążenia do peryferii Galaktyki. O tym jak wokół gwiazd tworzą się systemy planetarne wyjaśnione zostanie osobno po omówieniu dalszych losów gwiazd.

Te gwiazdy, które nie znalazły się w spiralnym ramieniu galaktyki stosunkowo powoli z początkową prędkością rzędu 50-100 km/s, oddalają się od jej centrum. Stopniowo wiry eteru – protony tracą swoją stabilność wskutek tarcia o eter: chociaż lepkość eteru jest mała, ale nie jest równa zeru. Z protonami dzieje się to samo co kółkami z dymu wypuszczanego z ust palacza: kółka stopniowo tracą swoją energię, szybkość obrotu maleje, gradient ciśnienia maleje, średnica wirów rośnie. A następnie wir traci swoją formę i zmienia się w wolny gaz. Pierścień przekształca się po prostu powietrze a eterowy wirowy toroid – proton – w wolny eter. Materia nigdzie nie zniknęła, a proton przyłączył do niego wir – powłoka elektronowa – zniknęła rozpuszczając się w eterze. Dlatego gromada kulistych gwiazd wokoło jądra galaktyki ma stosunkowo wyraźną granicę: wszystkie protony generowane w tym samym czasie, prawie w tym samym momencie zaczynają się rozpadać rozpuszczając się w kosmicznym eterze.

A co się dzieje z gwiazdami uwięzionymi w spiralnych ramionach galaktyki? Najpierw przesuwają się do granicznych warstw tych ramion, ponieważ ciśnienie eteru w tych “rękawach” jest rozdzielone w taki sposób, że wewnątrz i od zewnątrz, jeżeli są one podobne pod względem powierzchni ramion, gwiazdy zostają przesunięte do granicznej warstwy. Ale nawet w tych warstwach będą przesuwać się z jądra do peryferii. Jednak podczas gdy poruszają się z tą samą prędkością jak gwiazdy uwięzione w gromadach, stabilność protonów w nich będzie większa: przesuwają się one w strumieniu eteru, który je obmywa i tworzy zwiększony gradient prędkości na granicach każdego wiru. Czym wyższy gradient, tym mniejsza w tej warstwie lepkość gazu i tym mniej energii będzie oddawał wir do otaczającego środowiska. To znaczy, że protony w gwiazdach znajdujących się w spiralnych ramionach galaktyki będą istnieć dłużej a droga przechodząca przez nie będzie większa. Jest to bardzo wyraźnie widoczne na fotografiach ramion spiralnych galaktyk: promienie kulistej gromady gwiazd w pobliżu centrum to 2-3 długości spiralnych ramion.

Obrazek

Zanim gwiazda przebędzie wystarczająco długą drogę to upłynie wiele czasu, liczone w dziesięcioma (lub kilku dziesięcioma?) miliardów lat, protony oddają eterowi znaczną część swojej energii obrotu, tracą stabilność i rozpadają się rozpuszczając w eterze. Przejście eteru ze stanu wiru w stan swobodny oznacza zwiększenie ciśnienia i w tym miejscu każdy wir zostaje zagęszczony a ten sam eter zajmuje mniejszą objętość tworząc wir w jądrze, odwrotnie, obniżając ciśnienie, ponieważ wiry w trakcie kształtowania zmniejszają swoją energię. W związku z tym, istnieje różnica ciśnień w spiralnym ramieniu galaktyki: w jądrze mniejsze, a na peryferiach większe. Na tym polega różnica ciśnienia a eter pędzi znów od peryferii do jądra.

W ten sposób, w spiralnych galaktykach odbywa się obieg eteru: od peryferii do centrum eter płynie w charakterze strumieni, od jądra do peryferii przemieszcza się w składzie gwiazd. I jeśli nie w nieskończoność to w każdym razie wystarczająco długo. Wiele setek miliardów lat, o ile eteru tej galaktyki nie wessie inna galaktyka lub nowe centrum formacji wirowej.

W tym kontekście rozpatrzymy tak zwaną podwójną galaktykę. Mnóstwo takich podwójnych galaktyk znalazł astronom B.A. Woroncow-Weliaminow. Charakterystyczną właściwością dwóch współdziałających ze sobą galaktyk jest po miedzy nimi pomost z gwiazd łączący je wspólnie. W tym przypadku gwiezdny most przenika jedną z galaktyk i przechodzi dalej na znaczną odległość a następnie gwiezdna “droga” zawija się do tej galaktyki, którą przejęła i nie dochodząc do niej urywa się. O co w tym chodzi?

Obrazek

Rozwiązanie wydaje się takie. Eter z pierwszej galaktyki odsysa drugą, młodszą. Eter w pierwszej galaktyce zamiast udać się z peryferii do jej centrum, przechodzi do nowego centrum wiroformacji jądra drugiej galaktyki. Przepływ eteru nie tylko zabiera eter z pierwszej galaktyki, ale po drodze przechwytuje gwiazdy w niej a one tworzą most udając się do drugiej galaktyki. Jednakże eteryczny potok asymiluje się z jądrem drugiej galaktyki i dalej się on nie posuwa a zamiast tego gwiezdny strumień kontynuuje swój pochód siłą inercji przebijając drugą galaktykę. A ponieważ czas życia gwiazd jest znaczny, to i one siłą inercji kontynuują swój pochód porzucając drugą galaktykę. Po pewnym czasie gwiezdna substancja rozpada się a uwolniony eter z końca gwiezdnego strumienia śpieszy do jądra drugiej galaktyki. Po drodze przechwytuje te gwiazdy, które jeszcze nie zdążyły się rozformować, co widać w charakterze haczykowatego ogona gwiezdnej drogi. Tak więc z dwóch galaktyk wymieniających się eterem, pierwsza umiera a druga się rodzi.

Z jakiegoś powodu nagle zaczęło się wiroformowanie poza granicami pierwszej stałej galaktyki? Obecnie nic więcej nie wiadomo. Jednak warto wskazać na niektóre przypuszczenia. Być może takie wiroformowanie mogło mieć miejsce wewnątrz pierwszej galaktyki w wyniku dowolnego przypadkowego wysokoenergetycznego procesu, powiązanego z początkiem formowania wiru, na przykład przy zderzeniu strumieni eteru lub cząstek z dużą prędkością. A po tym, jak wiroformowanie ustabilizowało się albo w trakcie jego formowania centrum jego przeniosło się poza granice galaktyki, na przykład w wyniku eksplozji i odrzucenia jego strumieni.

Prawdopodobne?

Czy nie odbywają się podobne eksperymenty na akceleratorach wysokich energii, których utworzono nieco więcej niż potrzebuje ludzkość? Kto zna granice dopuszczalnego wzrostu poziomu energii na nich? Nie może się zdarzyć tak, że wskutek udanych eksperymentów na akceleratorach w przyszłości nikt nie będzie zadowolony z ich osiągnięć?..

cdn.
http://treborok.wordpress.com/nauka/wla ... amiczne-2/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2746
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 5
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1539 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: Dariusz » wtorek 22 kwie 2014, 20:59

Na tej stronie >> można znaleźć kilka fajnych i prostych doświadczeń, które w mniejszym lub większym stopniu ujawniają istnienie eteru, a przynajmniej tak twierdzi autor tej stony.
Polecam. :D

EDYCJA:

Tak na marginesie, to kompendium wiedzy o FIZYCE; jednak przedstawione od strony praktycznej, pozbawionej naleciałości akademickich.
Polecam: http://www.pinopa.republika.pl/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2746
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 5
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1539 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: Dariusz » piątek 23 maja 2014, 17:43

Obiektywne sposoby demonstracji energii orgonu

Orgon jest wszechobecny i wchodzi w skład wszystkich procesów życia na ziemi i w kosmosie. Badania Reicha i innych naukowców wskazały, że zaburzenia psychiczne, gniew blokują tą energię, a nawet wspomnienia traumatyczne, które objawiają się stałym napięciem mięśni.
Zauważono także, że duża ilość surowców znajdujących się w naszym otoczeniu: elektryczność, elektronika, azbesty, przedmioty metaliczne, wysypiska śmieci, cmentarze, miejsca masowych kaźni, itd, są silnymi źródłami "śmiertelnego Orgonu".

Niektóre właściwości energii orgonalnej (orgonu):
1. Jest ona wolna od masy, czyli nie posiada bezwładności, ciężaru etc.
2. Istnieje wszędzie, lecz jej koncentracja jest zmienna, zarówno w czasie, jak i przestrzeni.
3. Jest w ciągłym ruchu. Przemieszcza się nierównomiernie z zachodu na wschód z prędkością znacznie przekraczającą prędkość obrotową Ziemi. Ruch ten polega na pulsacyjnym rozszerzaniu się i kurczeniu z przepływem wzdłuż krzywej.
4. Przeczy prawom entropii. Energia orgonu przepływa od mniejszego stężenia ku większemu, co oznacza, że ściąga koncentrację na siebie. Jest to normalna cecha procesu kreacji, która dowodzi, że orgon jest żywą energią.
5. Tworzy materię.
6. Można nią manipulować i kontrolować ją.
7. Napływa ze Słońca w ogromnych ilościach. Oznacza to, że najwyższą gęstość osiąga ona po południu
i zanika w godzinach wczesnoporannych.
8. Ma na nią wpływ pogoda. Na akumulację orgonu mają wpływ takie czynniki, jak wilgotność, stopień zachmurzenia, temperatura oraz pora dnia.
9. Jest adsorbowana przez wodę.
10. Jest spolaryzowana. Polaryzacja orgonu oznacza, że możemy uzyskać dodatnią lub ujemną siłę.
11. Ma stałą tendencję do unoszenia się w górę.
12. Promieniuje na dużą odległość.
13. Mają do niej zastosowanie prawa optyki. Ulega refrakcji przy przechodzeniu przez pryzmat, jest odbijana przez wypolerowane powierzchnie etc.
14. Mają na nią wpływ istoty żywe. Jest to ważne, ponieważ człowiek i jego nastawienie mogą mieć wpływ na energię orgonu.
15. Przechodzi przez wszystkie materiały, lecz z różną prędkością.

Urządzenia produkowane z zastosowaniem energii orgonu mają zdolność ogniskowania pozytywnej energii życiowej
i rozpraszania obszarów trujących energii, czyli DOR-ów (Deadly Orgone Energy – Śmiertelne Promieniowanie Orgonowe).
Należą do nich m.in orgonity (ZOBACZ WIĘCEJ...) i chembustery (ZOBACZ WIĘCEJ...)

Fragmenty tekstów ze strony http://www.vismaya-maitreya.pl

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W ciągu wielu lat zostało opracowanych sporo metod dokumentowania, mierzenia, obiektywnego demonstrowania energii orgonu. Poniżej znajduje się spora lista opisanych w skrócie technik. Niemniej czytelnik, który byłby nimi szczegółowo zainteresowany proszony jest o bezpośrednie zwrócenie się do odpowiedniej literatury (Rozdział – Wybrane Książki
i Artykuły) po szczegóły.

A) Pola Bioelektryczne: Reich zidentyfikował różnorodne bioelektryczne zjawiska, które, jak sądził, demonstrowały mocniejsze prądy energii działające w ciele. Małe, miliwoltowe prądy “bioelektryczności", jak utrzymywał, były tylko drobnymi częściami tej większej energii obecnej i działającej w ciele. Identyfikował ją jako zarówno emocjonalną jak
i seksualną w swej naturze, a która później została ostatecznie zidentyfikowana jako energia orgonu.

B) Efekt Promieniowania z Upraw (Kultur) Bionowych: Pewne szczególne uprawy bionowe wyhodowane na piasku emitowały silne promieniowanie, które mogło być odczuwalne i widoczne w ciemności. To promieniowanie nie było rejestrowane przez przyrządy służące do wykrywania promieniowania jądrowego czy elektromagnetycznego. Co więcej,
to promieniowanie było w stanie zaćmić taśmy filmowe, wywołać statyczny ładunek na izolatorach i magnetyczny ładunek w metalowych elementach wyposażenia laboratorium.

C) Obserwacje Atmosferyczne oraz obserwację w Ciemni – ORGONOSKOP: Reich zaobserwował i podzielił różnorodne zjawiska, które mogły być widoczne w otwartej przestrzeni zaciemnionych pomieszczeń gołymi oczami przyzwyczajonymi
do tych warunków. Były obserwowane błyskotliwe, podobne do mgły formy, oraz tańczące, świecące drobne punkty.
Aby wykazać ich realność zostały wymyślone różnorodne techniki demonstrowania, a nawet wynaleziono nowe przyrządy służące do tego celu. Jeden z nich, to ORGONOSKOP zbudowany z pustych rur, obiektywów i fluorescencyjnego ekranu
do powiększania różnych subiektywnych zjawisk świetlnych. Skonstruowano również olbrzymi akumulator orgonu (wielkości pokoju), a doświadczenia w nim przeprowadzone wzmocniły i wyjaśniły wiele zjawisk. Zidentyfikowano, więc i określono specjalną jednostkę orgonu, której prawa działania zmieniały się zgodnie z kosmicznymi i atmosferycznymi czynnikami.
Te mikroskopijne cząsteczki były również obserwowane w świetle dziennym gołym okiem przez większość osób oglądających to zjawisko. Zaobserwowano również, że Ziemia, podobnie jak indywidualne istoty żywe, posiada swój “orgonowy płaszcz" lub pole orgonowe.

D) Zdjęcia rentgenowskie: Reich zaobserwował rentgenowskie “duchy" zjawiska (spontaniczne, niewyjaśnione zamglenia klisz rengenowskich), które mogły być wyjaśniane jako efekty działania promieniowania orgonu lub energii życiowej. Opublikował kilka zdjęć, na których “duchy" były wywołane celowo przez pobudzenie energii orgonu promieniowaniem rentgenowskim.

E) Zdjęcia promieniowania Orgonu: Reich zaobserwował, że wytwarzane przez niego specjalne “promieniujące" uprawy bionowe mogły powodować zamglenie klisz fotograficznych zamkniętych w metalowych pojemnikach trzymanych w pobliżu. Promieniujące hodowle bionowe uprawiane na talerzu ustawione pod kliszą były w stanie wywołać na niej obraz hodowli wraz z jej zawartością. Ostatnio Thelma Moss z UCLA wykazała, że zdjęcia pól energii życiowej mogą być wykonywane bez elektrycznego pobudzania (tak samo jak zdjęcia wg. techniki Kirliana) bez wzmacniania pól energetycznych; przez położenie na kilka dni żyjących obiektów na kliszy wewnątrz zaciemnionego akumulatora orgonu, co w prawidłowych warunkach powoduje pozostawienie obrazu.

F) Miernik pól energii Orgonu: Reich zaadaptował urządzenie do mierzenia siły pól energii orgonu. Przy pomocy cewek Tesli i specjalnego akumulatora zbudowanego z metalowych płyt, urządzenie było w stanie mierzyć różnice między poziomem energii ludzi lub przedmiotów.

G) Urządzenie do demonstracji pulsacji energii orgonu: Reich pokazywał, że pulsacja energii orgonu wielkiej metalowej kuli jest zdolna przejść na małe metalowe kule lub organiczne wahadełko zawieszone w pobliżu.

H) Różnica temperatur w akumulatorze (T0 – T) : Akumulator poprzez mocne ładowanie, w czasie słonecznych i jasnych dni, gdy ładunek energetyczny powierzchni Ziemi jest duży, wywoływał nieco wyższą temperaturę w swoim wnętrzu niż
w najbliższym otoczeniu lub identycznym naczyniu kontrolnym. Efekt ten znikał w czasie sztormów, pogody deszczowej,
kiedy ładunek orgonu powierzchni Ziemi jest słaby, (ale za to silny w atmosferze). Wyniki tych doświadczeń z temperaturą były wykonywane wielokrotnie celem sprawdzenia, ponieważ wykazują, że energia orgonu funkcjonuje przeciwnie do drugiej zasady termodynamiki (ujemna entropia).

I) Elektrostatyczny efekt pracy akumulatora: Elektroskop trzymany w środku akumulatora orgonu traci swój ładunek znacznie wolniej niż identyczny elektroskop w wolnej przestrzeni czy w kontrolnej komorze nie ładowanej orgonem. Częściowo naładowany lub całkowicie rozładowany elektroskop włożony do akumulatora orgonu ładował się jakby spontanicznie sam. Podobnie jak zjawiska temperaturowe, elektrostatyczne efekty znikają podczas pogody deszczowej
i burz, gdy ładunek orgonowy powierzchni Ziemi jest słaby.

J) Wzmacnianie i tłumienie jonizacji wewnątrz akumulatora: Liczniki ładunku i tuby Geigera-Mullera znajdujące się wewnątrz bardzo silnie naładowanego akumulatora przez kilka tygodni czy miesięcy, wydawały się być “martwe" przez pewien czas, lub czasami wykazywały jakieś słabe i nieregularne zliczenia, ale mogło to być spowodowane błędami odczytu pochodzącymi z promieniowania tła. Reich skonstruował próżniowe rury, które nazwał vacor tubes (podobne
w swojej konstrukcji do licznika GM, ale opróżnione znacznie poniżej poziomu, w którym mogłaby wystąpić jonizacja). Zostały one podłączone do detektora promieniowania radioaktywnego i początkowo nie odnotowywały żadnych zliczeń. Następnie po bardzo silnym naładowaniu ich w akumulatorze orgonu przez okres kilku tygodni czy miesięcy te same próżniowe rury “vacor tubes" zaczęły wykazywać bardzo duże ilości zliczeń na minutę pochodzących z tła, nawet przy bardzo niskim napięciu pobudzenia (zasilania w układzie GM). Wyniki tych doświadczeń stoją w sprzeczności z klasyczną interpretacją zjawiska jonizacji wewnątrz licznika GM, a nawet z klasyczną interpretacją zjawiska radioaktywnego rozkładu.

K) Zjawisko parowania wody i wilgotności w akumulatorze (EV0 – EV): Współczesne badania wykazują, że akumulator
ma zdolność wytwarzania wewnątrz nieco wyższej wilgotności niż w otoczeniu, co powoduje zahamowanie parowania wody z otwartych naczyń trzymanych w jego wnętrzu. Podobnie jak w przypadku innych zjawisk w akumulatorze ten efekt zanika przy deszczowej pogodzie.

L) Atmosferyczna pulsacja orgonowej energii i jej przeciwny potencjał. Bazując na obserwacjach zjawisk termicznych, elektrostatycznych i jonizacyjnych i ich charakterystyk w akumulatorze orgonu Reich zidentyfikował prawa i wzorce energetycznych cykli funkcjonujących w atmosferze i na powierzchni Ziemi. Te obserwacje poprowadziły dalej do odkrycia przeciwnego potencjału pracy wykonywanej przez energię orgonową, będącego zaprzeczeniem do zasad termodynamiki,
co wyjaśniło, dlaczego naturalne systemy orgonowe (jak organizmy, system pogodowy, planety) utrzymują wyższą koncentrację energii niż otaczające je środowisko. Z dwóch systemów orgonicznych silniejszy będzie “wysysał" energię
ze słabszego, aż do jego całkowitego wyczerpania lub osiągnięcia pewnej maksymalnej pojemności własnej. Później może nastąpić rozładowanie. W czasie słonecznej, jasnej pogody ładunek orgonowy powierzchni Ziemi jest silny i gdy jest stabilny lub jest w fazie wzrostu uniemożliwia jakikolwiek widoczny wzrost zachmurzenia. Jeżeli burze i deszczowa pogoda dominują ładunek orgonowy powierzchni Ziemi jest słaby, podczas gdy ładunek atmosferyczny jest wysoki. Ta utrata ładunku orgonowego powierzchni Ziemi powoduje zwolnienie aktywności żyjących stworzeń, a działanie akumulatora
w tym czasie jest osłabione.

M) Miliwoltomierz: Prawie wszystkie przedmioty i organizmy wraz z otaczającym je środowiskiem, włączając w to powietrze, wodę i samą Ziemię, posiadają ładunek, który zwiększa się i zmniejsza w cykliczny czy pulsujący sposób,
w rytmie kosmicznych jak i meteorologicznych czynników. W istotach żywych wyższy potencjał wywołuje okresy większej aktywności fizycznej i emocjonalnej, podczas gdy niski potencjał wyznacza okresy mniejszej aktywności. W naturze, wysoki potencjał atmosferyczny oznacza okresy zachmurzeń z silnymi burzami, podczas gdy wysoki potencjał Ziemi powoduje warunki bezchmurne. Maleńkie prądy są znakomitymi prognostykami biologicznych procesów zachodzących w otoczeniu, ale same w sobie są zbyt słabe, aby były czynnikami wywołującymi je. Reich oraz inni badacze, którzy zajmowali się tymi małymi potencjałami napięć (np. H. S. Burr) postrzegali je jako przejawy większych, wszechobecnych naturalnych zjawisk, które energetycznie łączyły razem Słońce, Księżyc, Ziemię, system pogodowy i wszystkie żyjące stworzenia.

N) Badania w Podnoszeniu Wzrastania Roślin i Upraw: Sadzonki, ziarna i rośliny pobudzone w akumulatorze dawały większy stopień wzrostu plonów i owocowania. Jest to jeden z silniej przemawiających i szeroko powtarzany eksperyment
z akumulatorem orgonu. W swoich własnych doświadczeniach widziałem sześciokrotne zwiększenie długości kiełków fasoli mung wewnątrz akumulatora orgonu w stosunku do kontrolnej grupy kiełków. Stopień kiełkowania, wzrostu, pączkowania, ukwiecenia i owocowania może być zwiększony przez naładowanie ziaren w akumulatorze. Nasiona mogą rosnąć bezpośrednio w akumulatorze lub być tam ładowane przez kilka godzin, dni czy tygodni przed wysianiem. Wzrost wydajności może być również osiągnięty przez ładowanie samej wody i następnie podlewanie nią upraw na zewnątrz.

O) Badania nad zwierzętami. Przeprowadzono kontrolowane badania skutków bezpośredniego promieniowania energii orgonu z akumulatora orgonu na myszach; osobnikach zranionych oraz mających zmiany nowotworowe. Badanie te potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia Reicha, że tkanki z większym ładunkiem energetycznym orgonu goją się szybciej, a wzrost raka jest zwolniony lub zatrzymany w stosunku do porównywalnych tkanek energetycznie osłabionych. Te odkrycia unieważniły wiele aspektów teorii dotyczących DNA na temat odróżniania komórek, które pokazały, że są bardziej pod bezpośrednim ustrojowym wpływem życiowych pól energii własnego organizmu.

P) Badania nad ludźmi: Oprócz klinicznych badań przeprowadzonych przez Reicha i jego współpracowników w iatach 40-tych i 50-tych, bardzo niewiele uczyniono w USA nad zbadaniem bioenergetycznych wpływów akumulatora na ludzi. Wszystkie badania nad tym tematem zostały zatrzymane przez policje medyczną w 1950 roku. Niemniej ostatnie badania
w Niemczech potwierdziły te wpływy. Generalnie osoby siedzące wewnątrz akumulatora, będą odnosiły różne wrażenia; ciepła, zarumienienia, a czasami uczucia swędzenia na powierzchni skóry; temperatura ich ciała będzie wzrastała, występowały będą rumieńce, podczas gdy ciśnienie krwi i tętno będą się normalizowały do wartości średniej i optymalnej, bez względu na to, czy pierwotnie były zbyt wysokie czy niskie. Prawidłowo używany akumulator ma wyraźny wagatoniczny i ożywiający wpływ.

Fragmenty książki "Podręcznik akumulatora orgonu"
http://www.orgon-polska.pl/czym_jest_orgon_badania.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2746
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 5
Podziękował: 5089 razy
Otrzymał podziękowanie: 1539 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: Dariusz » niedziela 01 cze 2014, 13:56

szymon pisze:Energia życiowa

Obrazek

Energia życiowa integruje i koordynuje molekuły i komórki fizyczne, łącząc je razem w jeden organizm. Jest ona manifestacją Światła na planie fizycznym i tchnieniem życia w organizmach. Wchłaniają ją wszystkie żywe stworzenia, gdyż pewna jej ilość jest niezbędna do ich istnienia. Oznacza to, że energia życiowa nie jest wytworem życia, lecz odwrotnie – organizmy są jej wytworami. U ludzi oraz u większości kręgowców energia życiowa jest pobierana i przetwarzana przez centra energetyczne (czakry) oraz rozprowadzana po całym organizmie za pomocą kanałów energetycznych (meridianów).

W starożytności energia życiowa w różnych kulturach była różnie nazywana:

* Indie – prana,
* Chiny – chi,
* Japonia – ki,
* Tybet – tumo,
* Hawaje i Polinezja – mana,
* Egipt – khajbit,
* Grecja – pneuma,
* Izrael – ruach, nefesz.

Pionierem badań energii życiowej w czasach nowożytnych w Europie był Phillippus Aureolus Theophrastus Bombastus von Hohenheim, nazywany Paracelsusem (1493-1541), który wprowadził pojęcie tzw. fluidu nerwowego, obecnego we wszystkich żywych istotach. Ponadto energię życiową nazywano m.in.:

* magnetyzmem zwierzęcym – F.A. Mesmer
* orogonem – W. Reich,
* odem – K. von Reichenbach,
* polem L – H.S. Burr,
* promieniowaniem radioelektrycznym – G. Lakhowski,
* promieniowaniem mitogenicznym – A. Gurwicz,
* neoenergią – S.V. King,
* quasi stałym polem bioelektrycznym – E. Kulin,
* biograwitacją – Dubrow,
* polem życia – E. Russel,
* pędem życiowym (élan vital) – H. Bergson,
* eterem nerwowym – Richardson
* eteriodem – F. Rychnowski.

Obecnie energia życiowa jest także nazywana: bioplazmą, biopolem, biomagnetyzmem lub bioenergią.

Energia życiowa pochodzi głównie ze Słońca i Ziemi. Światło słoneczne przekazuje energię życiową cząsteczkom powietrza. Energia w powietrzu jest wchłaniana w procesie oddychania lub bezpośrednio pobierana przez czakry ciała eterycznego. Energia ziemi natomiast jest pobierana przez czakry zlokalizowane w podeszwach stóp. Bardzo sprzyja temu chodzenie boso. Woda pochłania energię ze słońca, powietrza i ziemi, z którymi ma styczność na swej drodze. Rośliny pobierają ją ze słońca, powietrza, wody i ziemi. Natomiast zwierzęta i ludzie dodatkowo również z pożywienia. Najważniejszym centrum energetycznym, pobierającym energię życiową z atmosfery, jest czakra splotu słonecznego.

Spośród zwierząt kot jest posiadaczem wyjątkowo dużej ilości energii życiowej, co dało podstawę do przypisywania temu zwierzęciu aż dziewięciu żyć. Większość roślin, a zwłaszcza niektóre gatunki drzew (np. sosna), wykorzystują tylko małą część pochłoniętej energii życiowej, a większość oddają do otoczenia. Ludzie mogą pobierać tą energię, np. leżąc pod drzewami lub się do nich przytulając. Najwięcej energii życiowej w środowisku jest podczas dnia, a najmniej o 3-4 nad ranem. Podczas silnego i długotrwałego zachmurzenia wiele osób czuje się źle i to nie tylko z powodu niskiego ciśnienia, lecz głównie w wyniku spadku stężenia energii życiowej w powietrzu. Ogarnia ich umysłowa i fizyczna ociężałość oraz stają się podatni na choroby zakaźne.

Obrazek

Obrazek

Energię życiową można przekazywać innym osobom w celu ich leczenia lub wzmocnienia. Zdrowy człowiek nieustannie emanuje ze swego ciała energią, którą mogą wchłaniać inne osoby. Wzmożenie krążenia energii życiowej wystarcza do uleczenia wielu pomniejszych dolegliwości. Osoby dysponujące nadmiarem energii samą swoją obecnością sprawiają, że czujemy się lepiej. I odwrotnie, osoby wyczerpane wchłaniają energię z otoczenia jak gąbka, stąd po spotkaniach z takimi ludźmi odczuwamy zmęczenie bez żadnej racjonalnej przyczyny. Bioenergoterapeuci i uzdrowiciele oddziałują energią życiową na ciało eteryczne swoich pacjentów, przekazując ją za pomocą czakr dłoniowych. Większość technik energetycznych, także tych częściowo uznanych przez medycynę zachodnią, opiera się na pracy z energią życiową, np.: bioenergoterapia, reiki, akupunktura, akupresura, refleksologia, homeopatia, biorezonans, etheric healing, itp. Wschodnie sztuki walki, tai-chi, Qigong i joga opierają się na regulowaniu przepływu energii życiowej w organizmie, a feng-shui w pomieszczeniach.


/ Szymon


Autor: Beata Jusik
o 15:01
Etykiety: Czakry i czakroterapia
http://szkolatajemna.blogspot.com/2011/ ... ciowa.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

baba
x 62

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: baba » czwartek 05 cze 2014, 07:32

Kurczę pomyliły mi się w nocy tematy, czy mogę prosić i przeniesienie tego posta do wątku "Orgonity"?
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 4722
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 291
x 148
Podziękował: 24610 razy
Otrzymał podziękowanie: 6944 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: abcd » niedziela 20 gru 2015, 00:45

W orgonitach już to zapodano, a teraz w tym temacie (zwłaszcza od 9-tej min.) :


https://www.youtube.com/watch?feature=p ... fQgM#t=540
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 4722
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 291
x 148
Podziękował: 24610 razy
Otrzymał podziękowanie: 6944 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: abcd » czwartek 06 lip 2017, 11:00

Tajemnice Świata pisze:ORGON – ŻYCIODAJNA ENERGIA Z KOSMOSU
Luty 23, 2017

Obrazek
ORGON-FUTURYSTYCZNIE fot.depositphotos.com

Czym jest energia życiowa? Energia życiowa, zwana także Qi, Prana lub seksualną energią, jest podstawową energią naszych ciał, którą jesteśmy w stanie transformować w wyższą świadomość. Nasza aura jest osobistą tarczą energetyczną, która chroni nas przed wieloma zagrożeniami. Jeśli ciało zawiera więcej energii życiowej, to aura jest silniejsza.

Dlatego też wzmacnianie owej energii jest bardzo ważne dla naszego wzrostu, siły, zdrowia i ochrony przed kontrolą umysłu.

Jednak współczesny świat pragnie całkowicie kontrolować nasze umysły, osłabić energię życiową oraz naszą aurę, na wszystkie możliwe sposoby, m.in. nikotyną, alkoholem, fast foodami, modyfikowaną żywnością, konserwantami, urządzeniami elektrycznymi i elektromagnetycznymi.

Do tego dochodzi stres, agresja, choroby… Eureka!! Możemy całkiem pokojowo bronić się przed kontrolą umysłu i osłabianiem energii życiowej. Jak? Poznajcie niesamowitą energię, jaką jest Orgon.

Dr Reich i jego odkrycie


W 1940 roku austriacki emigrant dr Wilhelm Reich (psychiatra, psychoanalityk i naukowiec) przybył do Ameryki, uciekając z nazistowskich Niemiec.

Dokonał on naukowego odkrycia nieznanej do tej pory energii, występującej w atmosferze, kosmosie oraz w żywych organizmach.

Obrazek
fot.depositphotos.com

Dr Reich odkrył ją przypadkowo, następnie zademonstrował jako niebieską, świecącą energię naładowaną i promieniującą z mikroorganizmów, roślin, zwierząt i ludzi.

Energia ta istnieje również w wolnej postaci, w atmosferze i głębokiej próżni. Owa energia została nazwana orgonem.

Doktor Reich znalazł sposoby jej akumulowania, kierowania i wykrywania. Osiągnął też głębokie zrozumienie funkcji orgonu w naturze.

Energia orgonu odkryta przez dr. Reicha była wspólna z energią życiową.

Długo postulowana przez naukowca jako fakt i nieakceptowana przez wielu ludzi na świecie, energia orgonu została zebrana w jej wolnej formie bezpośrednio z atmosfery za pomocą urządzenia nazwanego później akumulatorem energii orgonu.

Zadaniem owego akumulatora było ładowanie ciała ludzkiego wielkimi ilościami energii orgonowej.

Samo urządzenie miało prostą budowę, przypominającą dużą, pustą w środku skrzynię.

Ściany akumulatora składały się z ułożonych na przemian warstw izolatorów i przewodników, materiału organicznego i nieorganicznego, zwykle wełny stalowej i wełny owczej. Badając bezpośrednie działanie akumulatora, doktor ujawnił wiele jego właściwości.

Dr Reich wykrył ładunek energii orgonu w ludzkim biosystemie. Wyraża się ona w emocjach, seksualności i może być mierzona elektrycznie.

Obrazek
fot.depositphotos.com

Osoby o ogólnie dobrej witalności pobierają orgon z atmosfery. Jednak podczas sesji w akumulatorze ładunek orgonu w organizmie może być zwiększony.

Badania pokazały, że osoby, które spędziły sesję w akumulatorze miały wzmocniony układ immunologiczny. Ponadto, w czasie około pół godzinnych seansów raz dziennie przez wiele dni, zmniejszyły się objawy ich niektórych chorób.

Jeszcze więcej kontrowersji dr Reich wzbudził opracowaniem metody uruchamiania małych silników z energią orgonu. Używał orgonu w swoim „cloudboosterze”, który mógł wpływać na warunki atmosferyczne i chmury.

Potrafił sprowadzić deszcz w czasie suszy, nawet na dużej pustyni. Dr Reich odkrył także niebezpieczną formę orgonu, jego odwrotność, którą nazwał „śmiertelnym orgonem” (DOR).
Orgon pozytywny, czyli POR korzystnie wpływa na organizmy żywe.Orgon negatywny, szkodliwy, czyli DOR, osłabia witalność organizmu, jego regenerację i nastrój. Najsilniejszym źródłem śmiertelnego orgonu są urządzenie elektryczne i elektromagnetyczne.

Orgon i Orgonit

Karl Hanz Welz rozwinął początkowe badania Reicha nad akumulatorem energii orgonu. Zamiast naprzemiennego układania warstw materiału organicznego i nieorganicznego w urządzeniu, po prostu zmieszał je ze sobą.

Mieszaninę tę nazwał orgonitem. Składała się ona z metalu (miedzi, żelaza lub mosiądzu) i żywicy. Skonstruował też pierwsze zasilane urządzenie orgonowe, które wytwarzało orgon, a nie jedynie go akumulowało.

Obrazek
ORGONIT MIEDZIANY DO DOMU fot.depositphotos.com

Obrazek
ORGONIT ALUMINIOWY NA ZEWNĄTRZ fot.depositphotos.com

Następnie pracami nad orgonitem zajęli się Don Croft i jego żona, którzy go ulepszyli, dodając do mieszaniny kryształy górskie. Obecnie tysiące ludzi używa orgonitów projektu Dona Crofta.

Czym właściwie są współczesne orgonity i jaką mają moc?

Otóż orgonity to standardowe urządzenia zabezpieczające przed tzw. smogiem elektromagnetycznym i różnymi wibracjami niekorzystnymi dla zdrowia, ludzi, zwierząt i przyrody.

W idei podobne są do działania akumulatorów orgonu dr. Reicha. Jednak orgonity nie kumulują orgonu wewnątrz, lecz przetwarzają wokół siebie, szkodliwy DOR na pozytywny POR. Są swego rodzaju emiterami, które nie rozładowują się, ani nie wymagają zasilania.

Działają tak w pomieszczeniach, jak i na otwartej przestrzeni, dzięki czemu ludzie i przyroda w okolicy ponownie mają więcej życiowej energii.

Współczesne orgonity oprócz metalu, kryształu górskiego i żywicy, mogą być wzbogacone o minerały takie jak:

* Ametyst
* agat
* bursztyn
* granat
* cytryn
* malachit
* piryt
* kwarc

Obrazek
MINERAŁY fot.depositphotos.com

* różowy
* sodalit
* turmalin czarny
* kwarcyt
* kamień księżycowy
* jaspis
* karneol
* awenturyn

Jakie jest ich działanie? Przede wszystkim, jak już wspomnieliśmy wcześniej, nastawione są na działanie ochronne, neutralizowanie smogu elektromagnetycznego i szkodliwego promieniowania, Ponadto wzmacniają i ożywiają organizm, dodają mu witalności i siły, usuwając stres i zmęczenie.

Obrazek
fot.depositphotos.com

Poprawiają sen, przyspieszają regenerację organizmu i procesy leczenia oraz osłabiają ból fizyczny.

Orgonity energetyzują wodę i pożywienie, przekształcają negatywną energię płynącą z wnętrza człowieka w energię pozytywną, pobudzają kreatywność, a także budują harmonijny świat relacji międzyludzkich.

Orgonity można stworzyć samemu lub prościej – kupić gotowe. Każdy z nich jest niepowtarzalnym, ręcznie robionym dziełem.

Najpopularniejsze są niewielkie tzw. Orgonity kieszonkowe, które można mieć zawsze przy sobie (w torebce, w kieszeni, w samochodzie) oraz trochę większe emitery, najczęściej przybierające formę piramidy, do postawienia np. na stole lub półce.

Dzięki orgonitom rośnie potęga naszych myśli, wzmacniamy pozytywną energię życiową u siebie i u innych w swoim otoczeniu.
Bliskie nam osoby zaczynają same emitować bardziej pozytywne wibracje, dzięki czemu nasz świat zmienia się na lepsze.

Zatem czyż nie warto spróbować…Sam stosuje orgonity już długi czas i jestem do nich w 100% przekonany.

Orgonity kupisz tutaj kliknij i kliknij

https://youtu.be/ny_teYpm-nM

https://youtu.be/sM7T7AelVDc

https://youtu.be/oGxYLUU5mSk
https://www.tajemnice-swiata.pl/orgon/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 7950
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 19
x 206
Podziękował: 12896 razy
Otrzymał podziękowanie: 10917 razy

Re: Eter/orgon - czym jest

Nieprzeczytany postautor: grzegorzadam » czwartek 06 lip 2017, 11:29

Dariusz pisze:Pamiętasz jego konstrukcję?
Jeśli tak to opisz w tym temacie >>.

Który to temat? ;)
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...


Wróć do „ETER - ORGON”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości