Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12961
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12894 razy
Otrzymał podziękowanie: 19604 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 06 sty 2013, 12:09

Tajemnica pochodzenia świata została opisana w Biblii
admin, pt., 2013-01-04 21:45

Obrazek
źródło: dreamstime.com
Do niedawna historie na temat stworzenia świata opisywane w Biblii były postrzegane, jako legenda. Potem uznano się, że mity i baśnie na ten temat starożytni Żydzi wzięli od Sumerów, którzy usłyszeli je od jeszcze starszych kultur, być może nawet od przodków nas Słowian. Jest to jednak wiedza tak zamierzchła, że jest praktycznie nie do zweryfikowania za pomocą źródeł naukowych, ponieważ ich po prostu nie ma.






Współcześni uczeni postanowili spojrzeć na Biblię jeszcze raz i sprawdzić, czy nie zawiera ona nieznanej wiedzy naukowej. Impulsem do nowego podejścia do badań naukowych Biblii jest to, że w starożytnych indyjskich pismach znaleziono wyrafinowany nowoczesny naukowy opis teorii Wielkiego Wybuchu, opisy wykorzystania broni jądrowej, oraz pojazdy latających. Więc może w Biblii, także znajdują się opisy i dane naukowe, które po prostu nie mogły być do tej pory rozszyfrowane.



Ten problem poważnie zainteresował dwóch amerykańskich naukowców, Jessiego Lawrence z University of California i profesor Michael Wysession z Washington University. To oni po raz pierwszy zobaczyli naukowego znaczenie starożytnych mitów.



Na przykład, wielu zastanawiało się nad stwierdzeniem, że Bóg oddzielił wodę nad sklepieniem z bardziej tajemniczymi wodami pod firmamentem. Społeczność naukowa tradycyjnie traktowała te słowa bardziej, jako dowód ignorancji autorów. Uważali, że to, o co chodziło z wodą pod "firmamentem", dotyczy raczej oddzielenia deszczu od ziemskich rzek, mórz i oceanów. Ale, według tych dwóch amerykańskich naukowców, nie ma tam mowy o niebie i deszczu. To raczej wspomnienie dużych podziemnych zbiorników wodnych. Odkryto je zresztą dopiero niedawno, i to na całej ziemi, na wszystkich kontynentach. Czasami są one zlokalizowane na głębokości ponad tysiąca kilometrów.



Są to ogromne zapasy wody, które przekraczają całkowitą ilość składników wody światowego oceanu. Jeśli było kiedyś ogromne trzęsienie ziemi na całym świecie w tym samym czasie, a woda mogła znaleźć ujście do powierzchni. Uczeni twierdzą, że ta woda już spowodowała w przeszłości jedną katastrofę. To wydarzenie znane jest, jako biblijny potop. Po jego zakończeniu woda wróciła do swoich podziemnych zbiorników.



Biblia jest pełna opisów dziwnych zdarzeń, które jak na przykład wniebowstąpienia przypominają opisy startów rakiet. Rozliczne anioły mogą być po prostu starożytnymi nazwami istot, których technologiczna przewaga była tak wielka, że wydawały się ówczesnym ludziom anielskimi istotami.



Wszystko wskazuje na to, że wszelkie opowieści stanowiące podstawy nowożytnych religii mają wspólne korzenie. Nawet jednak, jeśli założymy, że to starożytni Słowianie przekazali swoją wiedze zwaną do dziś w Indiach Wedami ( podobieństwo do słowa Wiedza jest uderzające) to pozostanie pytanie skąd wzięli tak wyrafinowane informacje, do których nowoczesna nauka dochodzi dopiero teraz.



Są tylko dwie możliwości, albo nasi przodkowie wiedzieli to od jeszcze starszych cywilizacji, które doszły do tego samemu i zniknęły, albo wiedza ta pochodzi od naszych konstruktorów, od istot, które manipulowały kiedyś przy genach zamieszkujących Ziemię humanoidów. Jeśli uznamy to za prawdę to można założyć, że nasi stwórcy staraliby się zaimplementować w naszej kulturze jakieś podstawy kulturowe i naukowe, których ślady pozostały do dziś obecne w starożytnych tekstach.




Źródło: http://english.pravda.ru/science/earth/ ... 0-flood-0/
http://innemedium.pl/wiadomosc/tajemnic ... a-w-biblii
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 24
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1319 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » niedziela 06 sty 2013, 16:58

Przepraszam bo pogubiłem się :?
tzn że nie pochodzimy od małp :lol:
to pa :lol:
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 06 sty 2013, 17:19

Ja tam odbieram, że jesteśmy właśnie zmanipulowanymi genetycznie małpami. Nikt tylko nie deklaruje procentowych udziałów w DNA małp i Polepszaczy, ale z ziemskich badań nad DNA wiadomo, że DNA ludzkie i małp różni się tylko w 2%.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12961
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12894 razy
Otrzymał podziękowanie: 19604 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 06 sty 2013, 17:44

Przebiśnieg pisze:Przepraszam bo pogubiłem się :?
tzn że nie pochodzimy od małp :lol:
to pa :lol:


w którymś art./filmie konkluzja była taka, że to małpy pochodzą od nas,-
chyba za sprawą szaraków(nie mylić z zającami)
8-)
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 24
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1319 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » niedziela 06 sty 2013, 19:03

Dodam do tego co piszecie szacowni, że ostatnio podwoziłem koleżanki do galerii we Włocławku ;)
No chyba nie uważają mnie za faceta bo poruszały przy mnie tzw babskie sprawy 8-)
Otóż jedna nazwała jednego takiego swojego znajomego zwierzakiem :lol:
No szczerze przyznam, że choć paliła mnie ciekawość wstydziłem się zapytać o gatunek tego zwierza :lol:
to pa :D
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 06 sty 2013, 19:32

Może to był kryptonim, bo chyba w Muppet Show było coś co się nazywało zwierzakiem i miało jakieś tam zachowania, ale nie wiem czy wiek podwożonych był stosowny do pamiętających Muppet Show.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12961
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12894 razy
Otrzymał podziękowanie: 19604 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: songo70 » środa 16 sty 2013, 08:16

czy są to pozostałości po poprzednich światach zniszczonych przez globalne katastrofy, czy szczątki urządzeń "bogów"? :?:

Dziwny obiekt w bryle węgla ujawniony we Władywostoku
admin, wt., 2013-01-15 18:14

Obrazek
Źródło: Valery Briera

Zapewne większość z nas, którzy mieli do czynienia z węglem kamiennym wiedza o tym, że czasami w rozłupanych bryłach daje się znaleźć ślady po roślinach sprzed kilkudziesięciu milionów lat. Nie ma w tym nic dziwnego, gdy znajdzie się takie skamieniałe skrzypy czy paprocie. Problem pojawia się wtedy, gdy w węglu odnajduje się coś, czego nie ma prawa tam być, na przykład fragment stopu metalu.


O odkrywcy tego zadziwiającego artefaktu z przeszłości wiadomo tylko tyle, że ma na imię Dymitrij i mieszka we Władywostoku. Dziwna bryła węgla zwróciła jego uwagę przed wrzuceniem jej do pieca i powstrzymał się z tym, bo z węgla wystawało coś, co przypominało pręt. Jego uwagę zwróciło to, że ten obiekt wyglada jakby był poddany obróbce.


Aby ustalić ponad wszelką wątpliwość, z czym ma on do czynienia zabrał bryłę do słynnego lokalnego biologa, Valerego Briera, który jest też badaczem rozmaitych zjawisk podchodzących pod anomalie. Ustalono, że węgiel, w którym znajdował się ten obiekt został przywieziony z Chakasji a wiek pokładów, z których go wydobyto szacuje się na około 300 milionów lat. Może to oznaczać, że ten stop znalazł się tam właśnie wtedy. Nie trzeba dodawać, że nie było wtedy na ziemi żadnego stworzenia, o którym wiemy, że byłoby zdolne do stworzenia takiego stopu.

Obrazek

Badania laboratoryjne wykazały, że fragment powstał po połączeniu najczystszego aluminium z mikro domieszkami magnezu. Powoduje to, że fragment jest bardzo trwały i odporny na zniszczenia. Głównie właściwości tego materiału powodują, że podnoszone są hipotezy wedle, których to, co znaleziono w węglu jest efektem jakiejś katastrofy, na przykład pieca hutniczego lub jakiegoś pojazdu latającego. Oczywiście tego typu wyjaśnienia nie mogą być przyjęte przez nowoczesną naukę, a skoro nie ma lepszych hipotez to nacieszmy się tym znaleziskiem zanim z powodu braku dobrego wyjaśnienia zostanie on schowany na dno najgłębszej szuflady w muzeum.






Źródło: http://trud-ost.ru/?p=173164

http://innemedium.pl/wiadomosc/dziwny-o ... adywostoku
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » środa 16 sty 2013, 15:04

Coś nieco innego i bardzo świeże. Ślady pozaziemskiego życia w niedawno spadłym meteorze.

To tylko nagłówek.

Pierwszy dowód życia Istniejącego poza Ziemią.
Poniedziałek, 14 stycznia 2013 21:39

"Informujemy o pierwszym przekonującym dowodzie na życie istniejące poza ziemią." Po intensywnej pracy laboratorium w Wielkiej Brytanii i na Sri Lance czterej naukowcy w artykule powiedzieli: "opisano odkrycie po raz pierwszy skamieniałych okrzemek w węglowym meteorycie który spadł w dniu 29 grudnia 2012 ". Okrzemki są różnego rodzaju algami.
Oni bardzo mocno powiedzieli, że zanieczyszczenia, zagrożenia z jakimi mierzą się naukowcy badając rzeczy, które spadają z nieba na ziemię jest wykluczone w meteorycie, który nazwali Polonnaruwa.

Źródło: http://www.lankaweb.com/
Za: http://beforeitsnews.com/space/2013/01/ ... 53082.html
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 24
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1319 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » czwartek 17 sty 2013, 19:03

Kim jesteśmy? - normalnie tajemnica :D

W religii i polityce ludzkie poglądy i przekonania niemal zawsze pochodzą z niesprawdzonej drugiej ręki, od władz, które same nie badały sprawy, tylko przejęły poglądy od jeszcze innych, których opinie nie są warte złamanego grosza- Mark Twain
to pa :D
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12961
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12894 razy
Otrzymał podziękowanie: 19604 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 19 sty 2013, 09:57

PRACowniA
11 Styczeń 2013
Natura, wychowanie i moje małpie geny
Filed under: Nauka,Różne,Świat wokół nas — koliber @ 09:22
Tags: channeling, człowiek, DNA, ewolucja, genetyka, histony, introny, Kasjopeanie, RNA
Lista nr 4 zgodności z informacjami od Kasjopean
Część 1. “Śmieciowe” DNA

Harrison Koehli
Sott.net
26 grudnia 2011, 10:32 CST

Czytelnicy powinni się już prawdopodobnie domyślić, że podejście zespołu SOTT.net do Eksperymentu Kasjopeańskiego opiera się w gruncie rzeczy na założeniu: 10% inspiracji, 90% Obrazekpracy w pocie czoła. Jedno zadane pytanie lub jedna uzyskana odpowiedź często wystarczają, aby zainspirować uczestników do przeprowadzenia szeregu badań, dostarczających informacji lub prowadzących do wniosków, które mogły być tylko pobocznie powiązane z pierwotnym pytaniem. W tym cała rzecz: odkrycia, a w tym przypadku informacje z sesji z Kasjopeanami, są raczej jak nić Ariadny, a nie jak księga „Boskiego Objawienia”. Podane wskazówki prowadzą zainteresowanych do podjęcia badań w ogromnym labiryncie informacji i „dezinformacji” – które w moim odczuciu prowadzą do sedna całej sprawy: tych obszarów wiedzy, które są nie tylko niezwykle istotne w dochodzeniu do zrozumienia ludzkiej kondycji i natury kosmosu, ale również są blisko ze sobą powiązane i zawsze zdają się być jeden krok przed tym, co jest obecnie uznane za „powszechną wiedzę”. Innymi słowy, jedna tajemnica wyjawia następną, i następną. To jest jak nigdy niekończąca się odkrywcza podróż i w moim odczuciu stanowi sedno nauki i mistyki. Cokolwiek innego, jak choćby wiara, że „wreszcie wiemy już wszystko, co można na ten temat wiedzieć”, prowadzi jedynie do intelektualnej stagnacji oraz śmierci ciekawości. Jak lubimy tutaj mówić – nie ma darmowych obiadów
ani nieomylnych tekstów.

Dla tych, którzy są ciekawi wiedzy, badania zainspirowane Kasjopeańskim Eksperymentem naprowadziły zespół SOTT.net na wiele tematów, na których się skupiamy. Bez nich oraz bez życiowych doświadczeń – których z pewnością byśmy nie mieli, gdybyśmy nie zaangażowali się w ten projekt – prawdopodobnie nigdy nie dowiedzielibyśmy się o historii kometarnych katastrof i związanym z tym zagrożeniem, o elektrycznej naturze wszechświata, psychopatii, ponerologii, teorii poliwagalnej oraz konieczności oddzielania ziarna od plew w odniesieniu do ogromnej ilości krążących „teorii konspiracyjnych”. Albo przynajmniej zajęłoby to nam znacznie więcej czasu. W końcu wszystkie te obszary wiedzy mają swoje autorytety i swoich zwolenników – naukowych indywidualistów, którzy doszli do wniosku, że nie wszystko się zgadza w ich dziedzinie nauki, czy to w historii, polityce, psychologii, ufologii, astrofizyce, meteorologii czy w innej. Ale zwykle czynią to na własną rękę, w oderwaniu od szerszego obrazu i bez wiedzy, jak to wszystko ze sobą powiązać. Temu procesowi poświęcają niekiedy całe swoje życie, czego mankamentem jest to, że pozostają nietknięte inne możliwe obszary badawcze (spójrzcie na badaczy zjawisk paranormalnych, którzy wyśmiewają „teorie konspiracyjne” lub zwolenników „teorii konspiracyjnych 9/11”, którzy wyśmiewają ufologów). My jednak próbujemy zestawić tak wiele tematów, jak tylko jest to możliwe, aby zaprezentować możliwie wszechstronny obraz rzeczywistości. Jeden z tych obszarów, którym zajmiemy się poniżej, ma związek z genetyką i możliwościami tkwiącymi w tym tajemniczym budulcu życia: DNA.

Śmieciowa wartość dla jednego


Biorąc pod uwagę, że struktura kwasu DNA została odkryta dopiero około 60 lat temu, nie dziwi fakt, że wciąż nie są rozwiązane wszystkie jego tajemnice. Możliwe konsekwencje i zastosowania epigenetyki (dziedziczne zmiany w ekspresji genu), której funkcję poznawano w ciągu ostatnich około 30 lat, są także ogromne. I wreszcie, kiedy około 10 lat temu rozpracowano genom człowieka, okazało się, że liczba genów jest zaskakująco niska, bo wynosi około 35 000. A geny stanowią tylko niewielki procent naszego DNA. Kwestia ta – biorąc pod uwagę, że przez długi czas za jedyną funkcję DNA uważano kodowanie białek, które tworzą naszą fizyczną strukturę – spędza sen z oczu naukowców już od lat. Termin „śmieciowe” DNA powstał w 1970 roku dla określenia długiej niekodującej części DNA o nieznanej funkcji, która stanowi około 98% ludzkiego genomu. Obecnie wiadomo, że przynajmniej część tego DNA pełni funkcję regulacyjną, podczas gdy pozostałe odcinki nadal stanowią tajemnicę. 23 września 2000 roku Laura zapytała Kasjopean o „śmieciowe” DNA:

P: Powiedzieliście kiedyś [26 listopada 1994 roku], że rdzeń DNA stanowi do tej pory nieodkryty enzym powiązany z węglem. Czy to prawda?

O: Tak.

Obrazek
© Pharmapolis.net — Introny to sekwencje niekodującego DNA, które są rozrzucone pomiędzy genami wszystkich eukariontów [organizmów jądrowych].

P: Tu, w tej książce napisano: “Coraz więcej dowodów wskazuje, że tylko stosunkowo niewielka część sekwencji DNA to tak zwane geny strukturalne. Geny strukturalne prowadzą do produkcji białka. Oszacowano, że istnieje około 50 000 genów strukturalnych, których przeciętna wielkość to w przybliżeniu 5000 par zasad, co stanowi jedynie około 250 milionów z szacowanych na około 3 miliardów par zasad [pary zasad, pary bazowe, składają się z adeniny (A) i tyminy (T) oraz guaniny (G) i cytozyny (C) – przypis tłumacza]. Co z resztą DNA? Niektóre odcinki DNA określa się mianem sekwencji repetywnych (powtórzonych), powtarzających się tysiące razy. Ich funkcja nie jest znana. Na przykład replikacja Alu zawierają ponad 300 000 kopii tej samej sekwencji 300 par zasad. [Alu jest retrotranspozonem – przyp. tłum. Patrz np. tutaj i tutaj] To DNA z pewnością nie jest śmieciowe i odgrywa jakąś ważną rolę w regulacji architektury chromosomów lub ich replikacji. Do 1977 roku sądzono, że geny są pojedynczymi sekwencjami DNA, które kodują RNA, a następnie białko. Jednakże dalsze badania wykazały większą złożoność. Obecnie wiadomo, że w obrębie genu istnieją fragmenty DNA, które nie kodują białek [są pozbawione informacji o strukturze białek – przyp. tłum.]. Te niekodujące fragmenty DNA, zwane sekwencjami interweniującymi lub intronami, okazują się być bardzo powszechnym zjawiskiem, ale nadal stanowią tajemnicę”. Czy to, o czym tu mowa, te introny, to rdzeń DNA, o którym mówiliście?

O: Częściowo.

P: A co chodzi z replikacja Alu zawierającą ponad 300 000 kopii tej samej sekwencji par zasad. Co to jest?

O: Jednostka (formacja) plemienna.

P: Co to jest jednostka/formacja plemienna?

O: Wydzielona strefa ważnych związków znacznikowych/markerów.

P: Co to koduje?

O: Fizjologiczny/duchowy profil wspólnoty.

Po pierwsze, dopóki w latach 80. nie odkryto rybozymów (substancji zbudowanych z RNA zdolnych do katalizowania, czyli przyspieszania pewnych reakcji chemicznych), naukowcy uważali, że tylko enzymy mogą pełnić funkcję biologicznych katalizatorów. Jednakże zdolność niektórych cząsteczek RNA do katalizowania reakcji ma sens z ewolucyjnego punktu widzenia (tj. co było pierwsze? Kwas RNA tworzący enzym, czy enzym katalizujący reakcję?). Rybozymy [Wiki pl] wyizolowano na intronie RNA. Ich kuzyni DNA – deoksyrybozymy (lub DNAzymy) zostały wyizolowane dopiero w 1994 roku, a informacje na ten temat opublikowano w grudniu tamtego roku, tuż po wspomnianej powyżej sesji. Jednakże ze względu na to, że kwas DNA nie posiada specyficznych funkcyjnych grup koniecznych do przeprowadzenia podobnych reakcji oraz z uwagi na stabilność struktury podwójnej helisy, DNAzymy musiały zostać stworzone w laboratorium – „w naturze” trzeba je dopiero odkryć – ale nawet w sztucznych warunkach działały wyłącznie podczas interakcji z jednym pasmem DNA. Zważywszy jednak na łatwość, z jaką udało się je stworzyć, oraz na ich zdolność do katalizowania reakcji, niewykluczone, że „rdzeń” DNA, o którym mowa powyżej, to w rzeczywistości naturalnie występujące deoksyrybozymy. Yingfu Li oraz Ronald Breaker, autorzy przeglądu badań na ten temat z 1999 napisali:

Niestety, struktury jednopasmowe są rzadko spotykane w naturze i pojawiają się w takich procesach komórkowych jak replikacja DNA, naprawa DNA lub ekspresja genu. Nic więc dziwnego, że kwas DNA wydaje się nie pełnić żadnej roli w procesie biologicznej katalizy.
Należy bardziej szczegółowo przebadać kilka podstawowych problemów, dotyczących funkcji kwasu DNA, aby ustalić, czy jest on naprawdę obojętną cząsteczką, tak jak myśleliśmy, czy też może aspirować do roli katalizatora, jaką pełnią białko i RNA.
Fakt, że natura zaangażowała DNA w niewielkim lub w żadnym stopniu w proces katalizy, jest nieco niepokojący i sugeruje, że potencjał katalityczny DNA może być nieadekwatny. Fakt, że kinetyczne właściwości kilku deoksyrybozymów są porównywalne do właściwości naturalnych rybozymów, oznacza, że tak nie jest. Najwyraźniej musimy zbadać bardziej dogłębnie zagadnienie katalitycznego potencjału DNA, aby ustalić jego ograniczenia jako enzymu.

Może warto również wziąć pod lupę histony, czyli “szpulkowate białka, na które nawinięta jest cząsteczka DNA, upakowana w jądrze komórki”, oraz enzymy, które na nie oddziałują, określając w efekcie ich funkcję. Strukturę dwóch ze wspomnianych powyżej enzymów odkryto w 2009. W artykule poświęconym temu odkryciu, opublikowanym na portalu R&D napisano:

Struktury [enzymów histonu] pozwalają zrozumieć, że sposób ułożenia DNA jest równie istotny i zawiły, jak same informacje w nim zawarte, oraz to, w jaki sposób enzymy, stanowiące część systemu nadzoru, zapewniają utrzymanie wspomnianego ułożenia w ładzie.
Enzymy te określa się mianem demetylaz histonowych, gdyż usuwają grupy metylowe (jest to proces chemicznej modyfikacji białka) z histonu [HK: Metylacja to jeden z mechanizmów epigenetycznych].

Mutacje w genie kodującym jeden z tych enzymów – PHF8 – wywołują rodzaj dziedziczonego opóźnienia umysłowego.
Wielu biologów badających modyfikacje histonów wysunęło hipotezę o kodzie histonowym, analogicznie do kodu genetycznego. W zależności od struktury histonów, dostęp do DNA w jądrze komórkowym może być ograniczony lub względnie wolny. Chodzi o to, że modyfikacje stanowią dla enzymów, które oddziałują na DNA, swoisty przekaźnik cennych informacji na temat samego dotarcia do DNA.


W celu wytłumaczenia roli, jaką demetylazy histonowe pełnią w komórce, Cheng porównuje ją do biblioteki wypełnionej tysiącami książek. „W celu znalezienia konkretnej książki, potrzebujesz wskazówek na temat sposobu organizacji zasobów”. Podobnie mechanizm, który odczytuje DNA, potrzebuje wskazówek, aby dostać się we właściwe miejsce”.

Histon składa się z rdzenia, wokół którego owinięty jest kwas DNA, oraz z elastycznych końcówek, sięgających poza rdzeń. Enzymy komórkowe przytwierdzają całą gamę różnych dodatków – grupy metylowe są tylko jednymi z nich – do końcówek histonów, aby przypominać komórce, w jaki sposób ma postępować z powiązanym z nim DNA.
Grupy metylowe mogą oznaczać różne rzeczy w zależności od miejsca, jakie zajmują na histonie. Dodatkowo, modyfikacje zmieniają się w zależności od komórki. Na przykład w komórkach mózgu zmiana w konkretnym genie może sygnalizować, że powinien być on często odczytywany, natomiast inny zestaw modyfikacji w konkretnym genie w komórce mięśniowej - że należy go wyciszyć.

Tak więc wydaje się, że zarówno DNAzymy, jak i histony implikują specyficzną ekspresję genu/epigenetykę (tzn. który gen się uaktywnia, a który wycisza i kiedy) oraz potencjalną technikę genetyczną, czy to stworzoną sztucznie, czy „naturalną” (np. nutrigenomika) – [nauka badająca uwarunkowane genetycznie różnice w reakcji organizmu na składniki pokarmowe – przyp. tłum.]. Na temat powyższych koncepcji powiemy szerzej przy innej okazji, a teraz przejdźmy do komentarzy na temat śmieciowego DNA jako „jednostki plemiennej i związków znacznikowych/markerów”, kodujących fizjologiczny/duchowy profil wspólnoty”.

W 2008 roku na popularno-naukowym portalu Physorg napisano:

W okresie ewolucji te [niekodujące] replikacje były rozrzucone w obrębie różnych gatunków, tworząc nowe regulacyjne miejsca w genomach. Jednakże zestaw genów kontrolowany przez omawiane czynniki transkrypcyjne może się istotnie różnić w zależności od gatunku oraz może stanowić główny czynnik rozwoju. Badania pokazują, że wspomniane replikacje nie są w żadnym razie „DNA śmieciowym”, gdyż stanowią ogromne źródło ewolucyjnej zmienności i mogą być kluczem do niektórych istotnych fizycznych cech, jakie wyróżniają ludzi spośród innych gatunków.



Ludzie i małpy dzielą zdecydowaną większość genów. Co więc sprawia, że ludzie są ludzcy?
Obrazek
Odkrycia dra Bourque’a i jego kolegów z Instytutu Badań nad Genomem w Singapurze (GIS) są niezwykle ekscytujące i mogą stanowić jedno z najważniejszych odkryć z zakresu biologii ewolucyjnej i regulacji genów ostatniej dekady” – powiedzieli: doktor Raymond White, profesor zwyczajny Rudi Schmid z Departamentu Neurologii Uniwersytetu Kalifornia w San Francisco oraz przewodniczący Rady Naukowej GIS.

“Już od jakiegoś czasu podejrzewaliśmy, że jeden z głównych sposobów różnicowania gatunków – na przykład, szczurów od małp – tkwi w regulacji ekspresji ich genów, tzn. w którym miejscu w ciele przebiega ekspresja genów, kiedy podczas rozwoju oraz na ile reagują one na bodźce środowiskowe” – powiedział dr White.

“Hipoteza formowania się nowych gatunków w wyniku epizodycznych dystrybucji rodzin sekwencji DNA w postaci genów regulacyjnych pozwala na przeprowadzenie wielu eksperymentów w celu ustalenia funkcjonalnych związków pomiędzy sekwencjami DNA regulacyjnego i genami, jakie znajdują się w pobliżu ich docelowego miejsca. Przewiduję, że wraz ze wzrostem wiedzy na temat wspomnianych zjawisk zaczniemy znacznie lepiej rozumieć, w jaki sposób i dlaczego szczur tak dramatycznie różni się od małpy, mimo że mają zasadniczo ten sam komplet genów i białek” – dodał.

Źródło genetycznej zmienności pozostawało tajemnicą i główną kością niezgody (gra słów przypadkowa) od czasu, kiedy Darwin opublikował swoją słynną książkę o ewolucji. Tak naprawdę, wbrew powszechnemu przekonaniu, Darwin nie zgadzał się z koncepcją o „losowych mutacjach” jako czynniku prowadzącym do zmian, umożliwiających przebieg procesu doboru naturalnego zgodnie z porządkiem rzeczy oraz formowanie się organizmów o nowych cechach. To ciekawy wycinek historii. W dzisiejszych czasach, kiedy zapytasz kogokolwiek ze średnim wykształceniem o historię teorii ewolucji, dowiesz się, że Lamarck był naiwniakiem, który uległ złudzeniu, i że jego teorie zostały obalone zaraz po pojawieniu się na scenie Darwina. No cóż, niezupełnie. Według Darwina zmiany dokonywały się wskutek „pośrednich i bezpośrednich działań powiązanych z zewnętrznymi warunkami życia oraz jako efekt ich podjęcia lub ich zaniechania [HK: innymi słowy, w myśl zasady: „kto nie wykorzystuje swojej siły, traci ją”]” (Darwin 1859, p. 489). Darwin wpadł nawet na pomysł, że to klimat i dieta były głównymi kandydatami odpowiedzialnymi za nabyte zmiany, przenoszone następnie w formie zmodyfikowanego materiału genetycznego na potomstwo (rzecz jasna, nie użył zwrotu „materiał genetyczny” – swoje hipotetyczne jednostki dziedziczenia nazywał „gemmulami”). Ten tu beznamiętny obserwator podejrzewa, że Darwin o czymś wiedział – o czymś, czego naukowa policja ówczesnych czasów nie aprobowała. Ale tym zagadnieniem zajmiemy się szerzej innym razem, w dyskusji o inżynierii biogenetycznej (zerknijcie do książki Evy Jabłonki i Marion Lamb – Evolution in Four Dimensions).

Wracając do “śmieciowego DNA”, w 2011 roku na portalu The Daily Galaxy napisano:

Naukowcy z Instytutu Technologicznego z Georgii ustalili, że wprowadzanie lub usuwanie dużych fragmentów DNA [wirusopodobnych sekwencji zwanych retrotranspozonami] położonych w pobliżu genów jest znacząco odmienne w przypadku ludzi i szympansów i fakt ten może tłumaczyć główne różnice występujące pomiędzy tymi dwoma gatunkami.

Zespół badawczy Instytutu pod kierownictwem profesora biologii Johna McDonalda potwierdził, że podczas gdy sekwencja genów zarówno u ludzi, jak i szympansów jest niemalże identyczna, to jednak w obszarach graniczących z genami istnieją duże genomowe „luki”, oddziałujące potencjalnie na to, które geny się „włączają”, a które „wyłączają”.
“ Pierwotnie wspomniane genetyczne luki były wywołane aktywnością sekwencji elementów transpozycyjnych pochodzenia retrowirusowego
Przy czym elementy transpozycyjne uważano kiedyś za „DNA śmieciowe” o minimalnej lub zerowej funkcji. Obecnie okazuje się jednak, że mogą one być jednym z głównych powodów różnic występujących pomiędzy nami a szympansami.
Nasze odkrycia są generalnie zgodne z założeniem, że morfologiczne i behawioralne różnice pomiędzy ludźmi i szympansami wynikają przede wszystkim z odmiennej regulacji genów, a w mniejszym stopniu – o ile w ogóle – z różnic występujących w samej ich sekwencji” – powiedział McDonald.

Tak więc, za różnice, jakie dostrzegamy w gatunkach posiadających podobne geny, mogą być odpowiedzialne nowe i odmienne “miejsca regulacyjne”, które włączają i wyłączają pewne geny. W tym miejscu warto nawiązać do pojęcia „jednostki (formacji) plemiennej”, jakiego użyli Kasjopeanie. Plemię jest podstawową formacją społeczną – w normalnych warunkach, bo my rzecz jasna odeszliśmy już dość daleko od naszych ewolucyjnie „dopasowanych” struktur społecznych, nie wspominając o diecie – ale to już zupełnie inny temat. Powiem więcej – pozwoliło nam to przetrwać nieprzerwanie przez setki tysięcy lat: dynamika formacji plemiennej sprzyjała rozwojowi pozytywnego charakteru, zdrowia psychicznego, przekazywaniu podstawowych umiejętności umożliwiających przetrwanie, a także prawdziwej kulturowej i ekologicznej trwałości. Nasze wyższe struktury mózgowe zostały w gruncie rzeczy zaprojektowane z myślą o społecznych interakcjach określonego typu, tj. bardziej prymitywne struktury przynależne ssakom, które sprzyjają społecznym więziom, funkcjonują w harmonii z wyższymi centrami odpowiedzialnymi za komunikowanie, obdarzając nas w efekcie charakterystycznym repertuarem ludzkich zachowań (więcej na ten temat przeczytajcie w książce Stephena Porgesa – Polyvagal Theory). Tak więc, nawet z małpim DNA, nasz unikalny profil ciała i umysłu, materii i świadomości jest poniekąd całkowicie odmienny. A umiejscowienie pewnych retrotranspozonowych „markerów” oraz ich wpływ na ekspresję genów (kto wie, na co jeszcze?) może stanowić klucz do niektórych dość niezwykłych fenotypowych różnic – naszego niepowtarzalnego „morfologicznego i behawioralnego zestawu” – tego wszystkiego, co czyni nas wyraźnie ludźmi. Kto wie, może dzięki temu da się nawet wytłumaczyć różnice w obrębie naszego gatunku, powiedzmy, pomiędzy tymi, który naturalnie „pasują” do plemiennego wzorca – którzy potrafią poddać się procesowi socjalizacji i żyć w harmonii z innymi – oraz tymi, którzy tego nie potrafią: psychopatami.

http://pracownia4.wordpress.com/2013/01 ... lpie-geny/
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 24
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1319 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » wtorek 22 sty 2013, 17:52





Jeżeli szacowny blu zmieni ten post to się nie obrazę filmik fajny moim skromnym zdaniem :D
to pa :D

Sie da, to sie zrobi, ale łatwo nie było, bo to nie YT. - blueray21
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » wtorek 22 sty 2013, 19:08

0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 27 sty 2013, 10:38

Lemuria. Ukryta historia ludzkiej rasy.



Znalazłam ten filmik dzisiaj na FB ,nie wiem na ile wiarygodne jest to źródło ,ale sam filmik ciekawy ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 27 sty 2013, 11:02

O ile pamiętam, są to fragmenty z książki "Misja" (polski tytuł) MICHEL DESMARQUET, natomiast wideo pokazuje absolutny mismasz z różnych miejsc i kultur, najmniej chyba mających wspólnego z Lemurią, oprócz posągów z Wyspy Wielkanocnej, ale to interpretacja pisarza. Podanych ram czasowych też nie traktowałbym zbyt poważnie.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 27 sty 2013, 11:36

Tak tylko że "Misja" nie ma nic wspólnego z cywilizacjami Ludzi, poza faktem iż kopiują je i starają się tą wiedzę wykorzystać dla siebie w tworzeniu sztucznych cywilizacji, których zresztą jest sporo.

Jednak przy uważnym czytaniu od początku można zauważyć mnóstwo niezgodności i nienaturalności. A na końcu wprost się przyznają iż nie posiadają jak ludzie ciał astralnych i to ich ogranicza w istnieniu.

I tu jest cały sekret syntetyków, oni nie posiadając Duszy/Ognia życia, nie tworzą swoich ciał subtelnych nie mają ich i na bazie przedniego nie mogą zbudować kolejnego , które jest efektem rozwoju osobistego i podstawą życia w kolejnym wyższym wymiarze.

Oni istnieją na zasadzie modyfikowanych dysków pamięci zwisami kolejnej informacji wyselekcjonowanych z sieci energio informacyjnej i klonowanych ciał. Ich programy oraz dopracowywane ciała materialne działają wizualnie tak samo, ale w rzeczywistości na innej zasadzie bo mają inną budowę wyjściową.
Zwyczajnie inne DNA nie kompozycje pierwiastków i elementów, coś jak wełna i anilana.... :lol: :lol:

Nie posiadają aż takiego spektrum wrażliwości , delikatności i uczuciowości jak Człowiek, ich reakcje są zaprogramowane precyzyjnym kopiowaniem reakcji Człowieka.


Obrazek

Nie mają pochodzenia jak Człowiek są wynikiem długotrwałych eksperymentów przeróżnych programów książka "Misją" to opisuje.
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Robin
Posty: 62
Rejestracja: piątek 25 sty 2013, 18:02
Lokalizacja: Kraków
x 6
x 7
Podziękował: 215 razy
Otrzymał podziękowanie: 138 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Robin » poniedziałek 28 sty 2013, 11:03

Songo70
Są tylko dwie możliwości, albo nasi przodkowie wiedzieli to od jeszcze starszych cywilizacji, które doszły do tego samemu i zniknęły, albo wiedza ta pochodzi od naszych konstruktorów, od istot, które manipulowały kiedyś przy genach zamieszkujących Ziemię humanoidów.


albo to my przywieźliśmy tę wiedzę na Ziemię :lol:
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Kiara » poniedziałek 28 sty 2013, 12:19

Cała wiedza o nas , o naszej historii oraz naszych możliwościach jest depozytem w KAŻDYM JEDNYM CZŁOWIEKU W JEGO KOMORKACH MA ZAPIS w Jaskini Serca w Świętym Świętych. Wiedza o naszej całej przeszłości zdeponowana jest w szyszynce , dostęp do niej czyli jej odczytanie z posiadanego w tzw. "twardego dysku" jest możliwe przez podniesienie własnej wibracji.

Każdy może to zrobić, naprawdę każdy, nie trzeba chodzić do jasnowidzów ( jasnowidze i channelerzy to ludzie którzy z jakiegoś powodu mogą i potrafią dokonać odczytu ), ale nie o to chodzi by robili to inni za nas. Jazdy Człowiek musi uwierzyć w siebie, sam musi zrozumieć iż czas pośredników dobiegł końca. Nikt nie ma większej wiedzy na temat innej osoby niż ona sama o sobie, nieprawidłowością w wielką w obecnych czasach jest szerzenie wiedzy iż są ludzie którzy mogą zastąpić nam nasz rozwój swoimi "wyjątkowymi" umiejętnościami naszego wnętrza i dawanie nam "dobrych rad". Nie! Nie tędy droga w obecnym czasie.

Nawet najbardziej szczere i dobre chęci innych nie są w stanie przeżyć naszych potrzeb w takim oglądzie, każdy jest tak wielką indywidualnością z unikalnym spektrum subtelnych odbiorów iż nie można powiedzieć iż moim zdaniem to czy to jest dla ciebie dobre... to zbyt mało.

Jedyne co można w takim wypadku to.... zauważyłam to , czy tamto... nie wiem czy przeżycie tego jest dla ciebie dobre i właściwe ( bo nikt nie zna planu przed urodzeniowego danej osoby i zestawu najlepszych dla niej doświadczeń), czasami te trudne , traumatyczne są najlepsze dużo bardziej właściwe niż te lukrowane , słodkie i radosne. Bo budują wiedzę i moc poradzenia sobie we wszelakich sytuacjach, pozbawianie ich ludzi jest wyrządzaniem im wielkiej krzywdy !
Większość jasnowidzów i wszelakich widzących terapeutów nie rozumie tego zagadnienia sądzą iż wyprowadzanie ludzi na drogę "usłaną różami..." jest dobre.
Nie, nie jest dobre i wcale nie jest włąściwe,bowiem błędy i korekty muszą następować przez pryzmat doświadczeń osobistych a nie cudzych, inaczej odcinamy człowieka od wiedzy oraz osiągania mocy co znacznie ogranicza i spowalnia jego osobisty rozwój, czyli otwierania siebie na swoją wewnętrzna wiedzę i możliwość korzystania z niej.

Zatem dlaczego mamy zamknięty dostęp do depozytu wiedzy wewnętrznej? by mógł następować rozwój w nas a nie powielanie gotowego wzorca. Czy nam to ktoś zrobił? Nie , sami to zrobiliśmy sobie przed urodzeniem żeby moc modyfikować wzorce zachowań , które są zupełnie inne na wyższych poziomach wibracyjnego życia ( zupełnie inaczej w tej samej sytuacji zachowuje się dziecko , a inaczej człowiek dorosły) , ale zrozumienie i wpisanie dojrzałego wzorca musi nastąpić na drodze doświadczania zdarzeń, które w odczuciu osobistym na dany moment wpisują się w nasza Świadomość jako najwyższe dobro.

Gdy osiągamy tzw. "stan Oświecenia" .. wówczas wzorzec wiedzy osiągnięty na drodze osobistego rozwoju zgrywa się w 100% z depozytem wiedzy Stwórcy w "jaskini naszego SERCA" , "Świętym Świętych", a wówczas rozpuszczają się wszystkie blokady stajemy się uwolnionymi z cyklu inkarnacji ( znaczy się nauki i podnoszenia mocy w trakcie wcieleń), tak wygląda droga samorozwoju i otwierania w sobie dostępu do wiedzy całkowitej której jesteśmy depozytariuszami od zawsze.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 24
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1319 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » poniedziałek 28 sty 2013, 16:40

Robin pisze:Songo70

Są tylko dwie możliwości, albo nasi przodkowie wiedzieli to od jeszcze starszych cywilizacji, które doszły do tego samemu i zniknęły, albo wiedza ta pochodzi od naszych konstruktorów, od istot, które manipulowały kiedyś przy genach zamieszkujących Ziemię humanoidów.



albo to my przywieźliśmy tę wiedzę na Ziemię


Przywieźliśmy i później ,,siła się różne doktory i profesory musiały natrudzić... "
Później był podział świadomości na zewnętrzną i wewnętrzną, mózgu na dwie półkule i polaryzacji na dodatnią - męską i ujemna żeńską i wolna wola i.... :D
to pa :D
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Kiara » poniedziałek 28 sty 2013, 17:57

Gdy zrozumiemy iż tak naprawdę jesteśmy "energetycznymi ziarnami życia" zasianymi w materię życia (zagęszczony orgon, plan fizyczny), zrozumiemy również iż cały depozyt wiedzy ( depozyt jej w kodzie DNA, posiadamy w sobie, identycznie jak każde inne wysiewane ziarno.

Gdyby drzewo miało świadomość jak Człowiek zapewne też chciało by poznać swoją przyszłość będąc jeszcze ziarnem, kiełkującą rośliną , lub już młodym drzewem. Identycznie jest z ludźmi mamy swoje procesy rozwojowe zapisane w etapach , uwarunkowane kolejnymi procesami dojrzewania w tych etapach.
Człowiek nie jest drzewem ma inne możliwości sprawcze, zarówno mentalne jak i fizyczne, więc poszukuje , chce wiedzieć , a gdy coś już wie koniecznie chce obejść lub wyprzedzić trudne swoje etapy dojrzewania i dorastania. Taki jest Człowiek , niecierpliwy , nieufny doszukujący się mądrości całkowitej w maleńkiej części swojej ludzkiej wiedzy.

W porównaniu ze wzrostem pięknego drzewa jesteśmy dopiero kiełkującym nasieniem , które jeszcze jest w swoim świecie podziemnym , ale za króciutką chwilkę ujrzy światło dzienne, bo jego pierwsze maleńkie listeczki przebiją się właśnie ponad powierzchnię ziemi.

Zatem cała wiedza , którą do tej pory poznaliśmy dotyczy jak na razie naszego etapu bycia "zasianym ziarnem życia" , jest to proces dotyczący naszego "świata podziemnego", chociaż nam wydaje się iż jest to cały piękny świat na powierzchni.

A to tylko połowa odkrytej naszej wiedzy o sobie, następna część przed nami ( i to niebawem), zaczniemy odczuwać i widzieć przez nasze nowe możliwości, czyli przekształcone "ciało ziarenka w ciało pędów nowej rośliny", samoświadomej i korzystającej z całego depozytu dotychczasowej wiedzy.

Zatem , czy właściwe jest potrzebne teraz otwieranie depozytów wiedzy przeszłej ( tu również odnośnik do wielkich usiłowań dostania się do depozytu wiedzy dawnej w Piramidzie Cheopsa) i używanie jej w obecnym etapie życia? Absolutnie nie, bo korzystali byśmy z wzorców zachowań które były dla nas dobre wieki temu. A , my już z nich wyrośliśmy, wyrośliśmy na drodze naszego epokowego rozwoju, już nie musimy ponownie uczyć się kreślić literki, my umiemy pisać i czytać, więc po co się cofać do przeszłości po wiedzę?

Gdy "wykiełkujemy" ponad powierzchnie ziemi ( co stanie się niebawem), zobaczymy i zrozumiemy całą naszą historię, ale już jako informację o sobie , o naszej drodze rozwoju, o naszej dotychczasowej historii.
Bowiem przed nami nowa wiedza, z nowymi możliwościami i nową większą mocą realizacji ich, zatem stare wzorce zachowań , myślenia i działania nie będą dla nas ani wystarczające , ani satysfakcjonujące.

Cała wiedza jest w nas, nie trzeba jej poszukiwać zewnętrznie, trzeba przejść kolejny etap własnego rozwoju , który otworzy nam w nas drzwi dostępu do niej.
Najpierw dzieje się wszystko w naszym wnętrzu , a następnie sami naszymi myślami emanujemy zewnętrznie , tworząc cykle zdarzeń , które zasiane przez nas na polu istnienia ( otaczającym nas orgonie) realizują się z mocą potrzeb i pragnień siejącego je, "ziarna życia" czyli nas samych dla siebie samych.

Bowiem jesteśmy równocześnie zasianym ziarnem jak i siewcami zdarzeń , które chcemy doświadczać i rozwijać się przez nie.

To piękna i prosta wiedza, można dokonywać poznania przez jej nieskończoną ilość aspektów informacyjnych.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 13 kwie 2014, 20:10

Bogowie To Nie Fikcja

Jako wprowadzenie film:
Michael Cremo Wywiad T.V.(1-8) PL



CAŁOŚĆ PLAYLISTA

—————————————————————————————————
Bogowie To Nie Fikcja


Dlaczego dla początków naszych dziejów większość historycznych hipotez przeczy rzeczywistości? Dlaczego od ponad wieku lat usiłuje się wmówić wszystkim, że pochodzimy od małpy, nie dając najmniejszego dowodu? Dlaczego od wielu lat nie można znaleźć odpowiedzi na zasadnicze pytania dotyczące zarania naszej cywilizacji?

Dlatego, że o tym wszystkim decyduje garstka arogantów mających przemożny wpływ na światową naukę, politykę i media. Pomagają im w tym tysiące wykształconych kontynuatorów, którzy powielając stare dogmaty i dokładając czasem coś od siebie, baczą pilnie by nie wprowadzić nic nowego, co mogło by zachwiać istniejącym monopolem na “najprawdziwszą prawdę”. Z nauki uczynili obowiązującą ideologię, by nie powiedzieć religię. Kontrolują wszystko. Używając wszelkich sposobów, tłamszą w zarodku inaczej myślących nie dopuszczając ich do głosu, wyśmiewając, niszcząc psychicznie, a nierzadko i fizycznie wyrzucając ich ze swego środowiska. To towarzystwo wzajemnej adoracji jest świadome, że prawda dla nich oznacza koniec. Koniec sławy, zaszczytów, tytułów, prestiżu, a przede wszystkim pieniędzy.

Zwykła, robocza hipoteza o ewolucji człowieka, która nie wiedzieć czemu stała się obowiązującą naukową “religią”, zaowocowała gadającą małpą i człowiekiem jaskiniowym uczącym się wszystkiego od podstaw, choć nie wskazano nauczyciela, a najzwyczajniejsze życie podpowiada, że jeszcze nikt sam jeszcze się niczego nie nauczył. Zaowocowała epokami kamiennymi, w których pierwotny człowiek wykazał się ogromnymi zdolnościami naukowymi i technicznymi, przeważnie przerastającymi dzisiejsze. To, że teoria ewolucji jest skłócona z drugą teorią mówiącą o liniowości postępu, jakoś nikomu nie przeszkadza.

Nie ma ludzi nieomylnych i nie ma ludzi, którzy znają prawdę. To nie jest winą zwykłych śmiertelników, że historia naszej cywilizacji jest sklecona z fantazyjnych hipotez opartych do tego na błędnym założeniu. Gdyby gmach historii był zbudowany na solidnych podstawach, to wyjęcie z jego fundamentu jednej zmurszałej cegły nie stanowiło by problemu, ale nasza najstarsza historia jest domkiem z kart i wyjęcie jednej karty, poruszenie jej czy nawet delikatne dmuchnięcie grozi jego zawaleniem. To właśnie dlatego nie wolno niczego zmieniać, bo nikt nie ma odwagi, a jeśli już, to i tak nie otrzyma żadnych sił i środków, by zbudować wszystko od nowa.

Nie mam zamiaru wywracać historii do góry nogami ale chcę pokazać, że zwykli ludzie padli ofiarą naukowego oszustwa, którego celem jest pominięcie prawdy. To prawdopodobnie dlatego antagonizuje się światowe religie oraz ignoruje lub ukrywa przekazy z przeszłości. Chcę pokazać, że prawdopodobnie było inaczej, prościej i logiczniej niż głoszą to dziś bardowie nauki. Odcięcie nauce korzeni starożytnej mądrości zaowocowało złym założeniem, nieprawdziwymi hipotezami i oszukańczymi dowodami. Mój pogląd na historię cywilizacji jest zupełnie inny i chcąc zasiać ziarno zwątpienia w przekazywaną dziś najstarszą historię, twierdzę że:

Na Ziemi w przeszłości istniała wielka techniczna cywilizacja – cywilizacja Bogów, której my ludzie zawdzięczamy swoje istnienie. Cywilizacja, która pozostawiła po sobie wiedzę i wyraźne materialne ślady, a które dzisiejsza historia przypisuje “na siłę” słabemu człowiekowi.

• • Ziemia co jakiś czas doznawała ogólnoświatowych kataklizmów – “wielkich uskoków skorupy ziemskiej” – niszczących zarówno dorobek cywilizacji Bogów jak i ludzkości. Widoczne ślady, które zostawił ostatni kataklizm są celowo niezauważane i lekceważone, a w zamian serwuje się nam historyjki o “gniewie ludu” czy lokalnym, stosunkowo niedawnym trzęsieniu ziemi.

• • • Atlantyda istniała naprawdę, ale nikt nie kwapi się z jej odszukaniem, gdyż stanowi to ogromne zagrożenie dla dzisiejszej, tak wypieszczonej lecz kłamliwej historii o pochodzeniu człowieka oraz całej naszej historii cywilizacji.

• • • • Wprowadzenie do historii super cywilizacji Egiptu, Rzymu czy Chin, nie bacząc że przeczy to głoszonej teorii liniowego postępu oraz przypisanie im budowli nigdy przez nich nie zbudowanych, uważam za oszustwo i bezprzykładne historyczne kłamstwo.

“Od najwcześniejszej młodości przyzwyczajani jesteśmy do tego, by słuchać zafałszowanych wieści, a nasz umysł od stuleci tak bardzo przesiąknięty jest uprzedzeniami, że strzeże fantastycznych kłamstw niby skarbu, tak iż w końcu prawda zaczyna się wydawać niewiarygodna a fałsz prawdziwy.” Powiedział to Sanchoniathon – fenicki dziejopisarz, już ponad 3 tysiące lat temu.

Dzisiejsza wizja historii cywilizacji propagowana w mediach i nauczana w szkołach już ma katastrofalne skutki dla całej naszej cywilizacji i cała ludzkość zapłaci za to najwyższą cenę. “Arki Noego” tym razem nie ma i nie będzie. Czy chcemy tego czy nie, następny ogólnoświatowy kataklizm zbliża się i jest tylko kwestią czasu. Ziemia już pokazała czego się można spodziewać dając “drobny” przykład na oceanie Indyjskim w grudniu 2004 r. oraz pokazała wielkość, pośpiech, a przede wszystkim możliwości niesionej pomocy. Kto i komu udzieli pomocy gdy klęska dotknie bez wyjątku wszystkich?

Trzęsienia ziemi zaczęły występować w miejscach spokojnych od stuleci. Sami stworzyliśmy warunki do drastycznych zmian w ziemskiej przyrodzie. Człowiek, jako teoretycznie najdoskonalszy produkt “małpiej ewolucji” zaczął zmieniać naturę nie mając pojęcia o konsekwencjach. Wyciął już ponad połowę lasów tropikalnych dających tlen, niszcząc przy okazji siedliska zwierząt i ludzi. Nie licząc się z niczym nadal zatruwa własne środowisko zapoczątkowując już widoczną zmianę klimatu. W końcu zaczął nieudolnie naśladować Boga nie przewidując ani korzyści ani zagrożeń.

Poprzez manipulację, a także ignorancję, arogancję, a przede wszystkim przez niedowiarstwo wielkich tego świata straciliśmy kilka wieków, które należało wykorzystać na przygotowania ludzkiej cywilizacji do rzeczy najważniejszej – do przetrwania. Czy jesteśmy przygotowani na światowy kataklizm? Absolutnie nie. Przez ostatnie dwa wieki technika uczyniła wielki krok do przodu, lecz władcy i “szamani” nauki cofnęli nas w duchową ciemność. Czy możemy jeszcze coś naprawić? Być może, choć nie ma pewności. Zabraknie zapewne tych kilkuset lat przygotowań, które zmarnotrawiono szerząc kłamstwa o nas i o naszej przeszłości, wymazując przy okazji z naszej pamięci realną możliwość zagłady. Swój koniec będziemy zawdzięczać małej grupie zarozumialców z naukowymi tytułami oraz tym decydentom, którzy wciąż myślą, że władza automatycznie daje im rozum.

Moja teoria jest bardzo prosta. Oddzielmy w historii wszystko to, co potrafimy wyjaśnić od niewyjaśnionego. Oddzielmy historię cywilizacji człowieka od “cywilizacji Bogów”. Oddzielmy budowle, które mógł zbudować człowiek od tych, których zbudować nie mógł, bo nie miał ani siły ani techniki. Uwierzmy w to, że człowiek to nie ewolucja, a tylko stworzenie i to zamierzone stworzenie. Uwierzmy w to, że nasza Ziemia-Matka jest w stanie zniszczyć wszystko, co się na niej znajduje bez żadnego ostrzeżenia. Jeżeli pójdziemy tym tropem, to może zrozumiemy bardzo wiele niewyjaśnionych spraw i to w sposób logiczny i prosty.

...
http://treborok.wordpress.com/about/bog ... ie-fikcja/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » poniedziałek 14 kwie 2014, 22:29

Bogowie To Nie Fikcja 1

Potop – czy tylko jeden?

Albowiem zagłada spotka cały świat i przyjdzie wielka fala, i zaleje całą
ziemię, i wszystko co się na niej znajduje ulegnie zagładzie. [Henoch].

Źródła pisane – Starożytni

Z wieścią o Potopie mamy do czynienia już od najmłodszych lat. Stykają się z nią wszyscy, zarówno wierzący jak i dalecy od tego. Wszyscy bez wątpienia zadają sobie te same pytania – czy był naprawdę, kiedy to było, jak wyglądał, czy faktycznie uratowała się tylko para ludzi? Wejdźmy w ten w gąszcz wiadomości na jego temat. Będzie to ciekawa wędrówka choć nie ma pewności czy przy jej końcu ujrzymy chociaż małe światełko.

Stary Testament – A potop trwał na ziemi czterdzieści dni i wody wezbrały, i podniosły arkę ponad ziemię. Kiedy przybywało coraz więcej wody i poziom jej podniósł się wysoko ponad ziemią, arka płynęła po powierzchni wód. Wody bowiem podnosiły się coraz bardziej nad ziemię, tak że zakryły wszystkie góry wysokie, które były pod niebem. Wody się więc podniosły na piętnaście łokci ponad góry i zakryły je. A wody stale się podnosiły na ziemi przez sto pięćdziesiąt dni.
Ale Bóg, pamiętając o Noem, o wszystkich istotach żywych i o wszystkich zwierzętach, które z nim były w arce, sprawił, że powiał wiatr nad całą ziemią i wody zaczęły opadać. Zamknęły się bowiem zbiorniki Wielkiej Otchłani tak, że deszcz przestał padać z nieba. Wody ustępowały z ziemi powoli, lecz nieustannie, i po upływie stu pięćdziesięciu dni się obniżyły. Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat. Woda wciąż opadała aż do miesiąca dziesiątego. W pierwszym dniu miesiąca dziesiątego ukazały się szczyty gór.

Obrazek

Zusiudra (Utnapisztim) – Ziusudra słuchał stojąc podle niego, stojąc po lewej stronie ściany

Ściano, chcę ci rzec słowo, słowo moje zachowaj, zaprawdę rady mojej wysłuchaj.
Wszystkie siedziby zaleje potop, który przejdzie nad stolicami, aby zniszczyć nasienie ludzkości

Ostateczny to wyrok, słowo zgromadzenia (bogów), słowo wypowiedziane przez Ana, Enlila i Ninhursang.
[kolejny fragment jest zniszczony]
Wszystkie niszczycielskie wichury i nawałnice razem sunęły ławą,
potop przetoczył się nad stolicami.
Po siedmiu dniach i nocach, po potopie, który przewalił się przez kraj,
na wysokiej wodzie wicher kołysał barką.
Bóg Utu pojawił się roztaczając światło na niebo i ziemię.
Ziusudra przebił otwór w barce i promienie boga Utu rozbłysły w niej.
Wówczas król Ziusudra padł na twarz przed bogiem Utu!
Król ubił woły i liczne owce (na ofiarę):
na życie nieba, na życie ziemi, niech będą zaklęci.
An i Enlil, na życie nieba, na życie ziemi niech będą zaklęci!

Za ich sprawą pojawiły się (znów) stworzenia, które podniosły się z ziemi.
Król Ziusudra padł na twarz przed Anem i Enlilem.
An zaś i Enlil
obdarzyli go życiem podobnym boskiemu,
podnieśli go do wiecznego życia podobnego boskiemu.
Wtedy to króla Ziusudrę, który
nasienie ludzkości ocalił,
osiedlili w krainie zamorskiej, w kraju Diimun, w kraju, skąd wschodzi bóg słońca Utu.

Potop Deukaliona – [...] na radzie niebieskiej postanowiono wytępić ród ludzki potopem. Wysłano wiatry, aby zewsząd pospędzały chmury. Z pierwszym gromem spadły wielkie deszcze. Morza i rzeki wystąpiły z brzegów. Najwyższe domy skryły się pod wodą. Nie było granicy między ziemią i morzem. Człowiek żeglował po polach, po których niedawno chodził za pługiem. Nereidy, zdumione i przerażone, pływały po ulicach miast zatopionych. Wszystko ratowało się bezładną ucieczką. Z białych fal wychylały się płowe grzywy lwów, a wilk prowadził trzodę owiec do nie istniejącej przystani. Ptaki znużone lotem, nie widząc nigdzie oparcia, spadały w głębinę. Ziemię zaległa cisza i pustka. Bogowie ze szczytów Olimpu słyszeli tylko oddech bezkresnego morza. Najwyższe góry znikły. Ponad falami wyrastał jeden wierch Parnasu, w Beocji.
Na bezbrzeżnym oceanie kołysało się nędzne czółno, a w nim drżało z trwogi dwoje staruszków: Deukalion i Pyrra. Ich słaby wzrok nie mógł ogarnąć całego bezmiaru klęski. Po dziewięciu dniach i dziewięciu nocach wędrowania czółno stanęło na szczycie Parnasu. Wody zaczęły opadać. Z wolna ukazywały się wzgórza, po nich wyższe płaszczyzny, wreszcie niziny pełne szlamu, w którym leżały trupy ludzi i zwierząt. [...] Dookoła świat się odnawiał. Z użyźnionej wielkimi deszczami gleby rodziły się rośliny, ptaki i zwierzęta. Niezmierna, zielona puszcza przykryła ziemię, nad którą śpiewały skowronki, przelatywały bociany i jaskółki. Dopiero z wolna i gdzieniegdzie podnosiły się nieśmiało pierwsze osady. Budowało je plemię wyrosłe z kamieni, a więc zdatniejsze do życia, wytrzymałe na ból i trudy. Deukalion, jak patriarcha, chodził wśród swoich dzieci, nauczał ich rzeczy niezbędnych do życia, krzewił cześć należną bogom i stawiał świątynie. Z okien dworzyszcza olimpijskiego Dzeus widział, jak świat dźwigał się do nowych przeznaczeń. Przekonał się niebawem, że ludzie, niepamiętni kary, jaka spotkała ich poprzedników, bynajmniej nie stają się lepsi, ale już więcej nie zsyłał na nich potopu.

Nie wszystkie źródła pisane podają wprost, że opisują Potop. Możemy tylko wnioskować, że chodzi o Potop na podstawie opisu kataklizmu, choć nie wszędzie występuje tylko woda.

Codex Troano (tłum. Le Plongeon) – W roku 0. Kan, w dniu 11. Muluc miesiąca Zac rozpoczęły się straszne trzęsienia ziemi, trwające bez przerwy do dnia 13. Chuen (trzy dni). Kraj bagnistych wzgórz, kraj Mu, padł ich ofiarą. Dwukrotnie wzniesiony w górę, w ciągu jednej nocy zniknął po nieprzerwanym działaniu podwodnych wulkanów. Ląd unosił się i opadał wielokrotnie. W końcu ziemia się zapadła i dziesięć państw zostało porozrywanych na części i zniszczonych. Zatonęły wraz z ludnością, liczącą 64 miliony, 8000 lat przed napisaniem tej księgi.

Chilam Balam (V część)
Stało się, gdy Ziemia zaczęła się odradzać. Nikt nie wiedział, co może nastąpić. Spadł ognisty deszcz, spadł popiół, kamienie i drzewa chyliły się ku ziemi. Kamienie i drzewa zostały rozbite
Zerwał się Wielki Wąż z nieba
i spadły na ziemię jego skóra i kawałki jego kości
a strzały trafiały sieroty i starców, wdowców i wdowy, którzy jeszcze żyli, choć już sił nie mieli do życia. I zostali oni pogrzebani na piaszczystym wybrzeżu morza. Wtedy nadeszły potworne fale wody. A wraz z Wielkim Wężem spadło na ziemię niebo i zatopiło ziemię


Platon – Kritias – Kiedy zaś bogowie czyszczą Ziemię wodami i zalewają ją, wtedy tylko wieśniacy i pasterze, którzy zamieszkują góry, zachowują się przy życiu, podczas gdy mieszkańców waszych miast niosą rzeki do morza. [...] Tak, Solonie, w pewnym okresie, wyprzedzającym największą katastrofę spowodowaną przez wodę, miasto Ateńczyków było najlepsze w wojnie, a przede wszystkim było rządzone zgodnie z dobrymi prawami. [...] W następnym okresie czasu pojawiły się trzęsienia ziemi oraz powodzie; w ciągu jednego dnia i jednej strasznej nocy cała wasza armia w jednym momencie zapadła się naraz pod ziemię. Podobnie znikła także wyspa Atlantyda, pochłonięta przez morze. Dla tej właśnie przyczyny to morze jest tam jeszcze do dzisiejszego dnia nieżeglowne i nawet niezbadane wskutek przeszkód, jakie stawia dno pełne szlamu i płycizn – szlamu zostawionego przez pochłoniętą wyspę.

Oera Linda Boek – Podczas całego lata Słońce kryło się za chmurami, jak gdyby nie chciało więcej patrzeć na ziemię. Panowała tu wieczna cisza i wilgotna mgła zawisła na kształt mokrego żagla ponad domami i polami. Powietrze było ciężkie i przygnębiające, a ludzie nie wiedzieli, co to radość i wesele. W czasie tej ciszy rozpoczęło się trzęsienie ziemi, jak gdyby zwiastujące jej zgon. Góry zionęły ogniem i płomieniami. Niektóre znów zapadały się w łono ziemi, w innych natomiast miejscach góry wyrosły ponad powierzchnię ziemi. Aldland, nazywana przez żeglarzy Atlan, zniknęła, a rozszalałe fale wzniosły się tak wysoko ponad góry i doliny, że wszystko zostało zniszczone, a ci, którzy uciekli przed ogniem, zostali strąceni do wody

Nie tylko w kraju Finda ziemia płonęła, lecz także w Twiskland (Germania). Wszystkie lasy płonęły jeden za drugim, a gdy wiatr powiał w tej części ziemi, cały nasz kraj został pokryty popiołem. Rzeki zmieniły swój bieg, a u ich ujścia powstały nowe wyspy z piasku i z tego, co woda naniosła. Trwało tak trzy lata, kiedy nastąpił wreszcie spokój i lasy ukazały się ponownie
Wiele krajów zniknęło pod wodą, w innych miejscach wynurzyły się nowe lądy ponad poziom wody, w Twiskland lasy zostały zniszczone w połowie kraju.

Kronika Akakor – Tatunca Nara opowiada następnie o dwóch globalnych katastrofach, które wyniszczyły niemal całą ludzkość. W roku 10 468 prz. Chr. miał mieć miejsce niewyobrażalny potop związany z drastyczną zmianą klimatu:
“Oto wieść o zagładzie ludzkości. Co zdarzyło się na Ziemi? Kto sprawił, że zadrżała? Kto sprawił, że zatańczyły gwiazdy? Kto kazał wodzie wytrysnąć ze skał? [...] Było straszliwie zimno i lodowaty wicher smagał ziemię. Było straszliwie gorąco i ludzie płonęli od swych oddechów. Ludzie i zwierzęta uciekali w panicznym strachu. Rozpaczliwie biegali we wszystkie strony. Próbowali wspinać się na drzewa, a drzewa odrzucały ich daleko od siebie. Próbowali dostać się do jaskiń, a jaskinie zapadały się nad nimi. Co było u dołu, zostało wywrócone do góry. Co było na górze, zniknęło w otchłani [...]“.

Koniec trzeciego świata według Indian Hopi – Kaskara “Ojczyzna” lub “Kraj Słońca”. Kontynent na Pacyfiku. Ameryka Południowa dopiero wynurzała się z oceanu. W tym świecie na Kaskarę napadli ludzie z Kraju Wschodu – Talawaiczique. W tym świecie nastąpiła katastrofa, w wyniku której Kraj Wschodu pogrążył się w oceanie. Kaskara także zaczęła pogrążać się w oceanie, ale w czasie dłuższym. Trzeci Świat pogrążył się w oceanie.

Z mapki poniżej widać, że przekazy o potopie (wielkiej wodzie czy wielkiej fali) spotkać można prawie na całej kuli ziemskiej. Zapewne nie są oznaczone wszystkie miejsca, bowiem etnografia jest stosunkowo młodą dziedziną. Pierwsi etnografowie swe wiadomości zdobywali zgoła w ekstremalnych warunkach i zapewne w wolnych chwilach pomiędzy walkami z tubylcami. Nie mamy też absolutnej pewności, czy niektóre przekazy nie zostały celowo “skażone” przez misjonarzy chrześcijańskich.

Obrazek

Wnioski są jednak interesujące. Przekazy o potopie są znane na całym niemal świecie. Trudno uwierzyć, że w tak oddalonych od siebie miejscach można by wymyśleć identyczną historię. Potop jednak musiał być i to o ogólnoświatowym zasięgu. Białe plamy na mapie (Azja, Afryka, Malajazja, Australia) mogą mieć kilka przyczyn: albo nie znamy przekazów z tamtych stron, albo na te tereny nie dotarły fale powodzi lub też w czasie potopu po prostu nie było tam ludzi, co jest być może niemożliwe ale nie wykluczone.

Co wiemy na temat potopu

Zajmijmy się na początek próbą zdefiniowania zjawiska nazwanego przez nas Potopem. Casey Wadowski zajmujący się problematyką potopu proponuje taki opis:

Krótkotrwałe, nagłe i jednoczesne wystąpienie wszystkich wód na powierzchni Ziemi (oceanów, mórz, jezior i rzek) ze swych stałych “siedzib” i zalanie całej powierzchni Ziemi łącznie z najwyższymi górami, zagłada ogromnej większości rodzaju ludzkiego i populacji zwierząt, zniszczenie prawie całego dorobku technicznego i kulturalnego ówcześnie żyjącej cywilizacji.

Oczywiście nie jest to ostateczna i jedynie prawdziwa definicja, ale nasz punkt wyjścia.

Czy możemy określić kiedy to było?

Należy chyba przyjąć, że jeden ze znanych nam, ostatnich wielkich kataklizmów prawdopodobnie wydarzył się około 12,5 tysiąca lat temu. Tu nauka mówi o zakończeniu epoki lodowcowej “z wielkim hukiem”, o gwałtownej zmianie klimatu, o bliżej niesprecyzowanym kataklizmie. Także na okres 12,5 tysiąca lat temu Artur Poznansky ocenia czas kataklizmu w Tiahuanaco.

Czy był to jedyny Potop? Prawdopodobnie nie. Według listy królów babilońskich (WB 444) po Potopie, w Sumerze rządziło 23 królów przez około 24,5 tysiąca lat. Zakładając, że mówią o Potopie, ale nie o ostatnim kataklizmie sprzed 12,5 tysiąca lat temu, należałoby umiejscowić go na minimum 37 tysięcy lat temu (24,5+12,5). Drugą “datę” podaje Zecharia Sitchin: pierwszy raz Nefilim odwiedzili Ziemię 450 tys. lat temu. Potop miał miejsce po 120 okrążeniach Nibiru wokół Słońca jakie upłynęły od pierwszych odwiedzin. Obliczenia wskazują na 18 tysięcy lat przed napisaniem tekstu przez Sumerów. Zakładając, że pierwszego opisu tego Potopu dokonano z początkiem panowania królów po Potopie, datę należy przesunąć jeszcze głębiej i to na 55 tysięcy lat temu (18+24,5+12,5). On sam umieszcza Potop na ponad 20 tysięcy lat temu. Gdyby jednak za pierwsze odwiedziny przyjąć datowanie Diodora (473 tysiące lat) Potop odsunie się jeszcze dalej, bo aż na 78 tysięcy lat wstecz i wygląda to dość ciekawie, bo Abu Zaid Al-Balhi budowę piramid umieszcza na 72 tysiące lat temu.

Prześledźmy tok rozumowania. Sumerowie nie mogli pisać o ostatnim kataklizmie, gdyż królowie “po Potopie” panowali około 24,5 tysiąca lat, więc czas od ostatniego kataklizmu jest po prostu za krótki, a i ostatnią cywilizację Sumerów umieszczamy około 5 tysięcy lat temu. Zakładając, że tego typu wydarzenie powinno rozpoczynać historię każdej cywilizacji, to czas zapisu należało by umieścić w początkach tej cywilizacji. Dlaczego te najstarsze źródła nie wspominają o kataklizmie opisywanym przez Platona? Sądzę, że ta cywilizacja nie była świadkiem tego kataklizmu. Jej już nie było lub całkowicie zginęła w tym właśnie kataklizmie.

Stary Testament – I żył Adam sto i trzydzieści lat, i spłodził syna na podobieństwo swoje, i na wyobrażenie swoje, i nazwał imię jego Set. • A Set żył sto lat i pięć lat, i spłodził Enosa. • A Enos żył dziewięćdziesiąt lat, i spłodził Kenana. • Kenan też żył siedemdziesiąt lat, i spłodził Mahalaleela. • A Mahalaleel żył sześćdziesiąt i pięć lat, i spłodził Jareda. • Żył też Jared sto sześćdziesiąt i dwa lata, i spłodził Enocha. • A Enoch żył sześćdziesiąt lat, i pięć, i spłodził Matuzalema. • I żył Matuzalem sto osiemdziesiąt i siedem lat, i spłodził Lamecha. • Lamech żył sto osiemdziesiąt i dwa lat, i spłodził syna. I nazwał imię jego Noe.
Noe miał sześćset lat, gdy nastał potop na ziemi. [...] W roku sześćsetnym życia Noego, w drugim miesiącu roku, siedemnastego dnia miesiąca, w tym właśnie dniu trysnęły z hukiem wszystkie źródła Wielkiej Otchłani i otworzyły się upusty nieba;

Potop biblijny nastąpił gdy Noe miał sześćset lat. Noe, według Biblii, urodził się 1056 lat po stworzeniu Adama, a więc Potop na Ziemi miał miejsce 1656 lat po stworzeniu pierwszego człowieka (według Biblii). Czas trwania biblijnego Potopu odbiega także od pozostałych. Według Biblii wody na Ziemi utrzymywały się przez 340 dni (40 dni i nocy padał deszcz, 150 dni wody wzbierały i 150 dni wody opadały), podczas gdy inne opisy wskazują na znacznie krótsze okresy.

Czy można połączyć Potop biblijny z potopem sumeryjskim? Wiemy dziś, że opowieści Starego Testamentu są kompilacją dużo starszych, sumeryjskich tekstów, więc może mówią o tym samym Potopie. Dlaczego więc takie rozbieżności o czasie jego trwania? Tego nie potrafię wytłumaczyć. Możliwe, że czas trwania Potopu biblijnego wyolbrzymiono, by podnieść jego rangę jako wielką karę za grzechy ludzi? Skoro tak, to chyba popełniono błąd. Biblijny Noe nie miał żadnych szans na zmieszczenie zapasu żywności i wody pitnej dla siebie i zwierząt na okres prawie całego roku w małej arce. Autorzy hebrajscy albo źle przetłumaczyli sumeryjski tekst lub po prostu przedobrzyli.

Grecki Potop Deukaliona łączony jest z wiekiem spiżowym (miedzianym, brązowym) ludzkości, w którym to Zeus za nieprawości i upadek moralny ludzi ukarał ich Potopem. Według Owidiusza Giganci pojawiają się w wieku żelaznym, a więc po Potopie Deukaliona. Natomiast walka Zeusa z Gigantami ma miejsce przed wiekiem spiżowym, gdyż w wieku spiżowym panuje on już niepodzielnie. Czy Giganci to nie tylko jeden krótki okres w dziejach Ziemi? Gdzie więc umieścić Potop Deukaliona? Nie wiem, chociaż
Platon w Kritiasie pisze:

Miały bowiem miejsce w ciągu tych dziewięciu tysięcy lat liczne i okrutne potopy. [...] Najpierw, Akropol nie wyglądał tak, jak teraz. Teraz mianowicie jedna jedyna noc potopu roztopiła ziemię i obnażyła to miejsce do naga, podczas gdy w tym samym czasie wystąpiły trzęsienia ziemi i trzeci z rzędu zalew wody przed katastrofą z czasów Deukaliona.

Wynikało by z tego, że potop Deukaliona był czwartym w ciągu 9 tysięcy lat (od kataklizmu sprzed 12,5 lat do czasów Platona). Literatura grecka wymienia następujące – potop Megarosa, Ogygesa, Dardanosa i Deukaliona, przy czym Bellamy umieszcza potop Dardanosa za potopem Deukaliona. W roku 1948 Claude Schaeffer, archeolog francuski, wystąpił z tezą o gwałtownych załamaniach kultur Bliskiego Wschodu w latach 2300, 1500 i 1200 r. pne. spowodowanych trzęsieniami ziemi.

Przenieśmy się na tereny rzadko (lub wcale) kojarzone z Potopem. Nie wszyscy zapewne wiedzą, że także Egipt doznał w zamierzchłych czasach katastrofy Potopu. Według przekazów starożytnych Egipcjan:

Kiedy Egipt został zalany wodą pojawił się bardzo wielki Bóg, który już od dawna żył na Ziemi i wydobył kraj z wody i błota, budując groble i tamy na Nilu. Z tego też powodu Egipt nosił nazwę “kraju wydobytego”. Bogiem tym był Ptah.

Cytat przytoczyłem za Arnoldem Mostowiczem. Według Greków, piszących u schyłku ery przed Chrystusem, Egipt nie doznał potopu przez ostatnie 8 tysięcy lat. Czy to wspomnienie może dotyczyć Potopu, o którym piszą Sumerowie i wspomina Biblia?

Obrazek

Podjąłem próbę naniesienia zdarzeń na osi czasu. Widać wyraźnie różnicę czasu pomiędzy Potopem na Bliskim Wschodzie a pozostałymi. Czy to może oznaczać, że Potopów było kilka? Prawdopodobnie. Wynika także jeszcze jeden wniosek. Z przekazu Platona statystycznie wynika, że kataklizm dotyka Europę co 2-2,5 tysiąca lat. Starożytni Grecy wojnę trojańską umieszczają około 1200 lat pne. Gdzie zatem jest prawdziwa Troja? Odkryte ruiny przez Schliemanna nauka od dawna kwestionuje jako prawdziwą Troję. Czy pozostałości Troi znajdują się gdzieś na dnie morza, a my jesteśmy dopiero w przededniu odkrycia jej ruin? Czy można łączyć jej zniknięcie z potopem Dardanosa? Teoretycznie można założyć wszystko. Potop ten można umieścić w terenie, gdzie być może istniała Troja, w okolicach morza Marmara. Morze to istnieje między dwoma cieśninami – Bosforem i Dardanelami. Oglądając mapę nie sposób oprzeć się wrażeniu, że obie cieśniny wyglądają jak głębokie pęknięcia w skorupie ziemi, a ich przedłużeniem jest podwodny rów przebiegający północnym skrajem morza Marmara. Jak wielkie musiało być trzęsienie ziemi, które to spowodowało? Kondratow w książce Tajemnice trzech oceanów pisze:

Kondratow – W mitologii greckiej mówi się o trzech potopach: Ogygesa, Deukaliona i Dardanosa. Historię potopu Ogygesa przytacza Warron, pisarz rzymski z I wieku pne. Pisał on, że w czasach Ogygea, dawnego króla Attyki, czynne były wszystkie wulkany na Morzu Egejskim i 9 miesięcy panowała noc. Fale potopu zatopiły nawet na jakiś czas Attykę, w której potem przez kilkadziesiąt lat nikt nie mieszkał. Na temat potopu Dardanosa Diodor Sycylijczyk, historyk grecki w I wieku pne. pisał, że zapadła się wtedy część wyspy Samotraki na Morzu Egejskim i niektóre części Azji Mniejszej, a między Morzem Czarnym a Egejskim ukształtowała się łączność, taka jak dziś, poprzez cieśniny Dardanele i Bosfor. [...] Geolodzy współcześni uważają, że [...] 8-9 tys. lat temu zaczęła się nowa transgresja Morza Czarnego i baseny Morza Czarnego i Śródziemnego połączyły się.

Do diagramu wstawiłem też ery Mezoameryki (zwane Słońcami). Za początek naszej już ery (V Słońca) przyjąłem kataklizm sprzed 12,5 tysiąca lat. Jak widać, przełomy poszczególnych Słońc nie korelują z innymi kataklizmami, chociaż koniec pierwszego “Słońca” wypada w pobliżu Potopu Sitchina. Być może kataklizmy Ameryki Środkowej nie były notowane w Europie. Najprawdopodobniej jednak nie znamy korelacji ich wydarzeń z naszym, europejskim kalendarzem. Z drugiej jednak strony, czy wiek poszczególnych “Słońc” odczytano prawidłowo? Czy ilość podanych lat nie jest jakąś wielokrotnością 52-letnich cykli? Nie uwzględnia się przecież w obliczeniach czwartego kalendarza zwanego “księgą lat”. Wnioski mogą być następujące: albo przekazy mówią o różnych kataklizmach, albo my wiemy o niewielu. Generalnie wróciliśmy do punktu wyjścia. Dzisiejsza wiedza nie pozwala na stworzenie logicznej chronologii nawet dla ostatnich kilkudziesięciu tysięcy lat.

Moja konkluzja to ta, że Potopu sumeryjskiego i biblijnego nie powinno się łączyć z kataklizmem z przed 12,5 tysięcy lat. Z przekazów starożytnych można wywnioskować, że Potop sumeryjski to czas sprzed co najmniej 37 tysięcy lat. Czy to w tych czasach żyli patriarchowie biblijni? Czy cywilizacja istniejąca po tym Potopie była też świadkiem Potopu sprzed 12,5 tysiąca lat? Brak sumeryjskich przekazów z tego okresu skłania do wniosku, że w tym czasie cywilizacja ta mogła już nie istnieć. Przekazy urwały się. Pojawiły się dużo, dużo później już w innej rzeczywistości, lecz bez dopisanego ciągu dalszego. Dlatego być może historia Żydów nie ma odzwierciedlenia w pisanych źródłach Egiptu. Czy miała miejsce tysiące lat wcześniej?

Po Potopie sprzed 12,5 tysiąca lat historia zaczęła toczyć się niejako od nowa. Według Egipcjan w okresie 8 tysięcy lat potopów było kilka, Platon w okresie 9 tysięcy lat wymienia ich trzy plus potop Deukaliona. Biorąc pod uwagę wszystkie źródła starożytnych należy zauważyć, że nie wszystkie “Potopy” to tylko woda. Powinniśmy raczej mówić o okresowych kataklizmach niszczących ludzi i ich dorobek, gdzie woda była jednym z niszczycielskich czynników.

Co mogło być przyczyną Potopu?

Woda. Banalne, prawda? Ale jak tę wodę zmusić do zatopienia najwyższych gór i do tego jednocześnie i wszędzie? Równomierne zatopienie całego świata nie wchodzi w rachubę. Z prostego wyliczenia wynika, że po prostu zabrakło by wody. Druga metoda to “potrząśnięcie tą wanną”, jaką jest Ziemia lecz Kto lub Co może tego dokonać? Stan mojej wiedzy podparty tezami C. Wadowskiego podsuwa trzy rozwiązania:

Krótkotrwałe działanie grawitacji dużego ciała niebieskiego.
Upadek wielkiego meteorytu do któregoś z oceanów.
Gwałtowny wstrząs całej skorupy Ziemi, czyli “wielki uskok skorupy ziemskiej”.

Poddajmy to ogólnej analizie.

Krótkotrwałe działanie grawitacji dużego ciała niebieskiego.

Księżyc oddziaływując grawitacyjnie na Ziemię jest w stanie spowodować przypływ o wysokości kilkudziesięciu metrów. Nie stwierdzono znaczącego wpływu Słońca na przypływy, podobnie jak i Jowisza. Jak wielkie musiało by być ciało niebieskie mogące spowodować spowolnienie (lub nawet krótkie zatrzymanie) ruchu obrotowego Ziemi i spowodować przypływ o wysokości kilku kilometrów? Sądzę, że musiało by mieć przynajmniej wielkość Ziemi. Siła wzajemnego oddziaływania grawitacyjnego jest wprost proporcjonalna do mas obu ciał biorących udział w takiej konfrontacji, a odwrotnie proporcjonalna do odległości między nimi podniesionej do kwadratu. Logicznie biorąc, spowodowanie Potopu na Ziemi mogło by spowodować ciało niebieskie wielkości Ziemi (lub zbliżonej) przelatujące w odległości mniejszej niż odległość do Księżyca i większej niż granica Roche’a (2,5 promienia Ziemi – około 15918 km).

Zbliżanie się takiego obiektu do Ziemi nie mogło być nie zauważone i zapewne znalazło by odbicie w źródłach pisanych jako zbliżająca się “gwiazda śmierci”, która z dnia na dzień stawałaby się coraz większa, jaśniejsza i która w końcu wielkością przerosła by Księżyc. Nic takiego w przekazach nie znaleziono. Można by w to włączyć “czarną dziurę” przelatującą w pobliżu naszego Układu. Masa olbrzymia, niewidoczna dla ludzkich oczu. Jednak wtedy ucierpiała by nie tylko Ziemia, ale prawdopodobnie wszystko co krąży w naszym Układzie Słonecznym. Być może nawet doszłoby do “porwania” najodleglejszych naszych planet (np. Plutona). Biorąc wszystkie “za i przeciw” spokojnie taką koncepcję możemy odłożyć na półkę.

Upadek wielkiego meteorytu do któregoś z oceanów.

Możliwe, ale nie tłumaczy jednoczesnego “wylania się” mórz wewnętrznych, jezior i rzek. Musiałoby także nastąpić zróżnicowanie zniszczeń. Przeciwna strona Ziemi powinna by zostać mniej zniszczona. Ponadto, jak pisałem uprzednio, fakt zbliżania się takiego meteorytu nie mógłby zostać nie zauważony. Koncepcja także może zostać odłożona, przynajmniej na razie.

Gwałtowny ruch całej skorupy Ziemi, czyli “wielki uskok skorupy ziemskiej” Hapgood’a.

Gwoli prawdzie, z podobną hipotezą już w roku 1978 wystąpił i to w Polsce Kazimierz Wadowski. Jego hipoteza pod nazwą “Teoria nagłej i krótkotrwałej zmiany prędkości obrotu ziemi jako przyczyna Potopu”, nie tłumaczy jednak (nie jest to przedmiotem rozważań) przyczyn nagłej zmiany prędkości obrotowej Ziemi. Obie teorie konkludują jednak zgodnie – skutki były katastrofalne. Dziś Casey Wadowski mieszka w USA i jak wiem nosi się z zamiarem wydania w Polsce swojej książki. Jednoczesny ruch całej skorupy ziemskiej, jej “poślizg” po płynnym jądrze spowodował by ogromny ruch wody w oceanach, “wytryśnięcie” wód wewnątrz kontynentów (mórz, jezior i rzek) oraz trzęsienia ziemi o niewyobrażalnej sile i czasie trwania. Zapewne uaktywniły by się także wulkany na ziemi i pod wodą. Doprowadziło by to do zmiany kształtu kontynentów, część ich została by na zawsze zatopiona (drogi niknące w oceanach i morzach, zatopione miasta), część wyniosła by się ponad poziom wody (nowe części lądów, nowe wyspy). Prawdopodobnie doszło by do zmiany stref klimatycznych na Ziemi. Wyrównywanie ciśnienia (zmienia się położenie geograficzne lądów, a i atmosfera ma swoją bezwładność) spowodowało by huraganowe wiatry i ulewne deszcze. W dalszym, dłuższym okresie zaczęła by się roztapiać czapa starego lodowca (być może tym tłumaczyć należy powstanie kanionów na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych i Kanady, jako efekt pękania co roku tam lodowych na jeziorze polodowcowym tworzącym się podczas każdego lata – efekt podobny do powodzi na Islandii, choć tu roztopienie lodowca spowodowało uaktywnienie się wulkanu).

Opisywane zjawiska zatrzymania Słońca, czy “dziwnej jego wędrówki po niebie” sądzę, że też można wytłumaczyć na gruncie hipotezy Hapgood’a. Na powierzchni Ziemi obserwatorowi wydawało by się, że punkty na nieboskłonie zatrzymały się, by po jakimś czasie zacząć poruszać się w innym kierunku. Nocą, widząc tylko gwiazdy obserwator mógł ulec wrażeniu, że część z ich szybko “osuwa” się na Ziemię. Zjawisko “ognistych deszczów” można by “od biedy” wytłumaczyć działalnością wulkanów na ogromną skalę. Wybuch sięgający stratosfery lub wyżej, może mógłby spowodować “gorące” opady na wielkim terytorium i w dużej odległości od wulkanu. Bardziej jednak pasuje tu “deszcz meteorytów” docierający do powierzchni Ziemi.

Teoria potopu

Ten sam Casey Wadowski stworzył roboczy scenariusz Potopu, w którym można odnaleźć miejsce dla Bogów-Nauczycieli, występujących w pisanych źródłach starożytnych (prawie wszystkich), a od których odżegnuje się dzisiejsza nauka. Niejako przy okazji nie sposób pominąć tematu wysokiej technicznej cywilizacji, która prawdopodobnie istniała w tamtych czasach. Pokrótce co wiemy i czego się domyślamy (wg. C. Wadowskiego):

• Nadejście kataklizmu (Potopu), było znane z dużym wyprzedzeniem.
• Wiedziano, że kataklizm będzie miał globalny zasięg.
• Znany był również charakter mającego nastąpić kataklizmu – “wody w krótkim czasie zaleją wszystkie kontynenty po najwyższe góry”.
• Niewielka ilość ludzi i zwierząt zostanie uratowana.
• Po Potopie powierzchnia Ziemi będzie nadal nadawała się do dalszego zamieszkania.
• Ziemski dorobek całkowicie ulegnie zagładzie ale cywilizacja przedpotopowa zabezpieczy posiadaną wiedzę tak, aby ją przekazać cywilizacji po potopowej w chwili kiedy będzie ona na nią gotowa.
• Po Potopie przedstawiciele przedpotopowej cywilizacji będą pomagali w odbudowie nowej cywilizacji.

Nie byłbym sobą, gdybym nie dorzucił swoich trzech groszy. Ostrzeżenie przed zbliżającym się Potopem było dane od Bogów (lub Boga). Spotykamy się z tym w potopie biblijnym, sumeryjskim i w przekazach Indii. Moja wiedza w tym zakresie jest prawdopodobnie ograniczona. Faktem jest, że niektórzy zostali ostrzeżeni. Ostrzec zaś mogli tylko Ci, którzy o nadciągającym kataklizmie doskonale wiedzieli. Henoch otrzymuje ostrzeżenie na kilkaset lat(!) przed potopem. Pan nakazuje przekazać Henochowi:

Albowiem zagłada spotka cały świat i przyjdzie wielka fala, i zaleje całą ziemię, i wszystko, co się na niej znajduje ulegnie zagładzie. Poucz go, aby uszedł cało, i jego potomstwo zostało zachowane ze wszystkich pokoleń świata.

Czy Bogowie znali dokładny termin? Być może znali w przybliżeniu. Być może przed “wielkim uskokiem
” nasilona działalność sejsmiczna dawała jakieś określone terminy w rodzaju “już niedługo” czy “w najbliższym czasie”, ale nie można mieć 100% pewności. Jako cywilizacja o wysokim stopniu rozwoju, być może monitorująca najmniejsze nawet zmiany współrzędnych geograficznych, znająca przyczyny i skutki działania siły odśrodkowej w globalnym znaczeniu, znająca oraz umiejąca obliczać masę kontynentów i lodu, a także zależność między tymi siłami w ruchu obrotowym, była w stanie przewidzieć przybliżony termin kataklizmu. Stąd przygotowania – zabezpieczenie zdobytej wiedzy w taki sposób, by ta “baza danych” nie została zniszczona. Mając taką wiedzę nie sposób było nie przewidzieć też skutków kataklizmu oraz jego zasięgu.

Czy zdawano sobie sprawę z możliwości uratowania tylko nielicznych? Chyba tak. Być może sięgnięto do środków ratowniczych na tak małą skalę (arki lub temu podobne), bo tylko takie były możliwości (Bogów mogło być kilkuset, a ludności być może tysiące razy więcej). Biblia budowę arki przypisuje Noemu, jednak z księgi Henocha wynika zupełnie cos innego:

Noe! Oto twoje postępowanie stanęło przede mną, postępowanie bez zarzutu, postępowanie miłości i sprawiedliwości. Teraz aniołowie przygotowują drewnianą [arkę] i kiedy wykonają to zadanie, położę moją rękę na niej i zabezpieczę. Wyjdzie z niej nasienie życia, ziemia się odmieni i nie pozostanie bez ludzi.

Biblijna arka Noego miała wymiary: długość – 300 łokci (ok. 150 m), szerokość – 50 łokci (ok. 25 m), wysokość – 30 łokci (ok. 15 m). Pan powiedział: “Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również i z ptactwa – po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi. Jak w takich gabarytach pomieścić taką ilość zwierząt? Sama para słoni wraz z żywnością i pitną wodą na 340 dni zajęła by mnóstwo miejsca. A gdzie reszta? Pewną wskazówkę do tego fragmentu możemy znaleźć w oryginalnej wersji sumeryjskiej. Bóg Ea powiedział do Utnapisztima (Zusiudra, sumeryjski Noe, syn ostatniego przedpotopowego króla Ubara-Tutu):

Mężu z Szurupak, synu Ubara-Tutu,
Zburz dom swój, arkę dla siebie wybuduj.
Dobytku poniechaj i ocal swe życie.
Pogardź majątkiem i ratuj swe życie,
zgromadź w arce nasienie wszelkiego stworzenia.

Gromadząc samo nasienie “oszczędzamy” zarówno na powierzchni jak i na pożywieniu. Być może w tym odnaleźć można sensowne wytłumaczenie dla małych wymiarów arki. Hebrajczycy nie mogąc sobie poradzić z problemem zaistnienia (rozmnażania) zwierząt po potopie, zmienili tekst i do arki “wprowadzili” wszystkiego żywego po parze.

Fakt zabezpieczenia zdobyczy wiedzy i techniki jest znany z przekazów starożytnych. Natomiast nic nie wiadomo w jakiej formie i dokładnie gdzie. Wiemy tylko, że miał mieć miejsce. Mając na uwadze piramidy w Giza nie sądzę, by w nich ukryto wiedzę przed ostatnim Potopem, chociaż możliwe, że wykorzystano istniejący już “schron”. Być może takich miejsc było więcej. Znajduje się przecież dzisiaj całe podziemne miasta. Czy zrobiono to “rzeźbiąc wiedzę” w kamiennych kolumnach ustawionych w kraju Siriad przez Toth’a? Możliwe. Możliwe także, że wiedza ta czeka na odkrycie w dalszym ciągu, ale my nie potrafimy jej odnaleźć.

Pomoc po Potopie jest opisana w wielu starożytnych źródłach. Sądzę, że w pierwszym rzędzie musiano rozwiązać problem odnalezienia żywych oraz zabezpieczenia żywności i wody pitnej. Głód może być przyczyną kanibalizmu, co za tym idzie polowania na innego, słabszego człowieka i chyba było to najważniejsze zadanie Bogów-Nauczycieli. Następnie od nowa organizowano społeczności, władzę, sądownictwo itd. Czy stąd pochodzi określenie “władza dana od Boga”?

Największy według mnie problem tkwi w tym, że nie wiemy czy był tylko jeden Potop, czy było ich kilka, o którym Potopie mówią fragmenty zapisków starożytnych. Wszystko to tworzy coś w rodzaju “zestawu Nostradamusa”. Jest tego dużo i we fragmentach, ale nie wiemy w jakiej kolejności je ułożyć.

Był taki człowiek

Cytat z książki “Ślady palców Bogów” Hancook’a:

Charles Hapgood wykładał historię nauki w Keene College w New Hampshire. Nie był ani geologiem, ani historykiem starożytności, a mimo to przyszłe pokolenia będą zmuszone docenić go jako człowieka, który zachwiał podstawami historii świata oraz geologii.
Hipoteza wysunięta przez Hapgooda w książce z 1953 roku jest teorią geologiczną, która w wiarygodny sposób wyjaśnia jak i dlaczego znaczna część Antarktydy zniknęła pod lodem cztery tysiące lat przed naszą erą, a także inne anomalie, których nauka nie potrafi wytłumaczyć. Akademiccy geolodzy z niechęcią odnoszą się do hipotezy Hapgooda, choć nikomu nie udało się udowodnić, że jest błędna. Pozostawia jednak wiele, na które brak odpowiedzi. Najważniejsze z nich brzmi: jaki mechanizm mógłby wywrzeć tak potężny nacisk na litosferę, aby spowodować tak wielkie jej przesunięcie? Einstein pisał w recenzji: “W strefie polarnej trwa nieustanne nawarstwianie się lodu, występujące nierównomiernie wokół bieguna. Rotacja Ziemi oddziałuje na tę masę lodu, wytwarzając moment odśrodkowy, który przenosi się na twardą skorupę naszej planety. Siła ta, osiągnąwszy pewną wartość, powoduje przesuwanie skorupy ziemskiej”.

Dziś ta hipoteza nie jest w ogóle brana pod uwagę. Czy należy ją ignorować tylko dlatego, że nikt z naszej cywilizacji nie doświadczył tego typu kataklizmu? Czy należy ją przemilczać tylko dlatego, że nikt nie potrafi wyobrazić sobie takiego “końca świata”? Czy z całą pewnością jest to niemożliwe? Stoimy na stanowisku, że skorupa Ziemi jest niewzruszona, jak starożytni Grecy przy tym, że Ziemia była płaska.

Coś w rodzaju podsumowania

Prawie za pewnik możemy przyjąć założenie, że co jakiś okres czasu ludzkość doświadcza kataklizmów niszczących istniejącą cywilizację i jej dorobek. Można przyjąć także, że przyczyny tych kataklizmów są dwojakiego rodzaju:

Natury kosmicznej (uderzenia meteorytów, komet lub innego gruzu kosmicznego).
Natury ziemskiej (trzęsienia ziemi, gwałtowne zmiany klimatu, potopy).

Pierwsza przyczyna jest już doskonale znana astronomom i uważana za wysoce prawdopodobną. Im bardziej poznaje się nasz Układ Słoneczny, tym więcej odkrywa się kosmicznych “wrogów”. Nie tak dawno astronomowie odkryli, że w kierunku Ziemi zmierza meteoryt o średnicy kilku kilometrów, którego kolizja z Ziemią jest możliwa za kilkanaście lat, o ile szczęśliwie nas nie ominie. Nie tak dawno również astronomowie nie zauważyli, że Ziemia była o krok od takiej “wizyty”. Tłumaczyli się tym, że sami dopiero zauważyli “najeźdźcę” gdy majestatycznie przemknął się między Ziemią i Księżycem.

Jeden wszak leci. Już uspakaja się ludzi, że prawdopodobnie przeleci obok. Słaba to pociecha, bo niepokój pozostaje. Co się stanie jeżeli trafi w Ziemię? Na taki atak z kosmosu nasza cywilizacja absolutnie nie jest przygotowana. Planuje się co prawda jakieś ataki rakietowo-jądrowe skierowane w tych “kosmicznych gości”, ale są to spekulacje obliczone bardziej na samouspokojenie niż na realne uniknięcie zagrożenia. Na razie korzystają z tego twórcy filmowi, przy okazji zbijając fortuny na ludzkim przerażeniu. Co się stanie, gdy taki atak nie zmieni orbity, a tylko spowoduje rozbicie obiektu na mniejsze? Czy śmierć “na raty” jest lepsza?

Zostaje nam, przynajmniej na razie, robić to, co Majowie robili co 52 lata. Bać się i modlić, by kolejny raz śmierć ominęła Ziemię. Data 4-Ahau 8-Cumhu jest ciągle aktualna, choć uczeni chyba nie potrafią jej dokładnie określić. Na razie “na topie” jest data 23 grudnia 2012 r.

Z drugim rodzajem kataklizmu nauka jeszcze nie wie co począć. Niedowierzanie, a wręcz ignorowanie problemu wcale nie przybliża nas do jego rozwiązania. Stwierdzenie, że coś takiego nie może zaistnieć powoduje brak problemu. Jak nie ma problemu, to nie ma o czym mówić, nie ma czego badać i nie ma podstaw do szukania środków zaradczych. Jak można przekonać niedowiarków? Tylko poprzez osobiste doświadczenie, tyle że to doświadczenie na pewno będzie ostatnim nie tylko dla nich. Wszyscy znamy nasze powiedzenie: Polak mądry po szkodzie. W tym wypadku odnosi się ono do całego świata. Nauka winna nam wszystkim dać odpowiedź na pytania:

Czy praprzyczyną trzęsień Ziemi jest pierwszy rozpad kontynentów oraz ich “wędrówka” powodowana dążeniem Ziemi do kształtu zrównoważonej kuli wymuszanego obrotem wokół własnej osi?
Czy skorupa Ziemi jako ciało sztywne i posiadające określoną, nierówno rozłożoną masę, może dążyć do stanu równowagi poprzez równomierne rozmieszczanie masy kontynentów na powierzchni obraca-jącej się kuli ziemskiej?
Czy dążąc do stanu równowagi cała sztywna skorupa Ziemi może “ślizgać się” po jej płynnym płaszczu? Czy taki “poślizg” jest w ogóle możliwy? Jakie siły są zdolne do pokonania siły tarcia na granicy skorupa-płaszcz, a tym samym ów “poślizg”? Jeśli taki “poślizg” jest możliwy, to jaka przyczyna może spowodować jego zaistnienie?
Czy obracająca się kula ziemska na dzień dzisiejszy, zgodnie ze znanymi prawami fizyki, znajduje się w doskonałej równowadze, czy też jest to stan chwilowej równowagi?

Jak dotąd, tylko jeden człowiek dopuścił taką możliwość. Charles Hapgood. Został wyśmiany i upokorzony tylko ze względów komercyjnych. Dlaczego nikt do tej pory nie sprawdził czy taka hipoteza jest możliwa do udowodnienia? Na to pytanie jest odpowiedź – nauka nie potrafi tego zrobić, a uczeni użyją wszelkich sposobów, byle tylko nie dopuścić do postawienia im takiego zarzutu.

Według hipotezy Hapgood’a “winą” za wielki uskok skorupy ziemskiej obarczyć należy masę nagromadzonego lodu na biegunie północnym (ówczesnym). Czy przyczyna jest jedna, czy tylko jedna z kilku? Skorupa ziemska nie jest na całej powierzchni jednakowa. Na wielkich nizinach jest cieńsza, a w rejonach wielkich łańcuchów górskich grubsza i zarazem cięższa. Jeśli przyjąć założenie, a jest chyba logiczne, że największe masy (a w zasadzie ich wypadkowa) winny rozłożyć się równomiernie w okolicy równika gdzie odziaływuje największa siła odśrodkowa, to patrząc na rozłożenie kontynentów jest do tego jeszcze daleko. Co to oznacza? Oznacza jedno

Skorupa Ziemi jeszcze się NIE USTABILIZOWAŁA.

Jeśli Hapgood miał rację, to być może my lub nasze potomstwo, doświadczymy dowodu na prawdziwość hipotezy “wielkiego uskoku skorupy ziemskiej”, lecz będzie to ostatnie życiowe doświadczenie. Czy nie nadszedł czas, by wreszcie uwierzyć, że mądrość starożytnych doskonale odróżniała “4-Ahau 8-Cumhu” od “Naui Ollin”?
http://treborok.wordpress.com/about/bog ... -fikcja-1/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 18 maja 2014, 21:40

Kosmiczny Projekt stworzenia ludzkości

Obrazek

http://popotopie.blogspot.com/

Wzorzec podobieństw anatomicznych, morfologicznych, genetycznych, molekularnych pomiędzy organizmami jest jednym z najpopularniejszych argumentów na rzecz wspólnego projektu wszystkich żywych organizmów, wzorzec ten zwie się "Homologią". W starożytności był znany i należał czasami do nauk tajemnych.<--break->
Jeden z największych mistrzów pradawnych czasów Arystoteles zauważył, że nawet w bardzo różniących się zwierzętach może występować wiele korespondujących ze sobą struktur, zarówno wewnętrzne narządy, jak i kości. Jeżeli byli byście genialnym genetycznym konstruktorem organizmów żywych-białkowych to z pewnością zastosowali byście podobną zasadę.
Przecież uruchomony żywy humanoid, czyli istota ludzka nie powinna widzieć labolatorium, gdzie została stworzona, robotów i cyborgów (Aniołów) pracujących nad złożeniem do kupy tak niezwykle złożonego biologicznego cyber organizmu żywego, jakim jesteśmy my ludzie. Nowo powołany człowiek mógłby wpaść w szok. Nie wspominając o cudowności Super Nadprzyrodzonej Istoty zdolnej tchnąć życie w ciało umieszczonego tam "wzorca-Adama", odbywać się to miało w specjalnym miejscu zwanym Ogrodem Eden.

Obrazek

Homologiczne wzorce podobieństw pomiędzy organizmami interpretowali różni naukowcy przez odwołanie się do archetypów, jako odbicie hierarchicznego uporządkowania stworzonych organizmów. W tym rozumieniu archetyp reprezentował ideę w Boskim umyśle – była to oryginalna idea lub prototypowy strukturalny plan, z którego wszystkie inne podobne rzeczy biorą wzór. Richard Owen zdefiniował strukturę homologiczną jako „ten sam organ występujący u różnych zwierząt pod każą odmianą i funkcją”

Obrazek

Obecnie naukowcy poszukujący śladów działania Stwórcy w wyjaśnianiu zjawiska homologii kładą nacisk na wspólny projekt zastosowany w świecie przyrody ożywionej i jedność planu organizacyjnego typów roślin i zwierząt. Ich zdaniem homologia (oraz konwergencja) jest przede wszystkim wynikiem aktywności Boskiego Projektanta, stąd homologiczne struktury występują również w niespokrewnionych organizmach. Wychodząc na spacer mamy szansę doświadczyć fantastycznego świata, wciągnąć gazy atmosfery planety kosmicznej w nasze stworzone i zaprojektowane płuca ! Poczuć życie tętniące dookoła ! Czyż to nie jest szokujące ? Nasze ciała są zdolne odczuć gorąco gwiazdy zwanej Słońcem !
Podobieństwo żywych organizmów zgodnie z ich zdaniem ma w tym przypadku podobną genezę jak podobieństwo niektórych rozwiązań w wielu wytworach naszej technologii. Naukowcy od Boskiego Cudu sądzą, że istnienie form życia jest wynikiem stwórczego planu, który spełniać musiał m.in. następujące kryteria:

1)Organizmy istnieją w tym samym wszechświecie i w swym działaniu muszą operować w ramach tych samych praw natury.

2) Istnieją na tej samej planecie.

3) Niektóre z nich żyją w podobnym środowisku

4) Posiadają jedno lub najwyżej kilka źródeł energii (życiowej)

5) związki organiczne w łańcuchu pokarmowym wyprodukowane przez jeden typ organizmu mogą być wykorzystywane przez inny organizm.

Skomplikowanie naszego żywego świata zwanego Ziemią jest przeogromne, jego "złożenie modułowe" jest czymś tak cudownym, iż ciężko jest nam uwikłanym w opowieść ewolucyjną przyjąć inne wspanialsze wyjaśnienie, a jednak już tylko sama ufologia jest zdolna zachwiać podstawami materializmu naukowego !

http://innemedium.pl/wiadomosc/kosmiczn ... -ludzkosci
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15585
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29143 razy
Otrzymał podziękowanie: 23449 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 31 lip 2014, 22:06

http://www.youtube.com/v/uTM-BnAsL18
Wojciech Musiał – Wojmus jest autorem trzech tomów Galaktycznej Rodziny, zajmuje się poszukiwaniem sensownych wyjaśnień naszego bytu na planecie Zienia oraz odkrywaniem innej rzeczywistości, w której wszyscy żyją, choć nie wszyscy żyjąc w niej o niej wiedzą. Poszukiwanie prawdy Wojmus realizuje także w świecie ezoteryki i channelingów, wiedząc o tym, że ta droga zdobywania wiedzy nie jest tak oczywista i jednoznaczna. Jak się zorientować co jest prawdą, autor Galaktycznej Rodziny postanowił się kierować regułą WingMakers:

„Jeśli materiał, który spotykasz w swoim życiu, rezonuje jako prawda w twym najgłębszym umyśle i sercu, to pozwól mu wpłynąć do swego wnętrza. Po jego przyswojeniu i zaakceptowaniu, pozwól mu natomiast swobodnie wypłynąć. Jeśli po czynności tej pozostawał on będzie blisko ciebie, znaczy to, iż znalazłeś wartościowy nabytek dla swego rozwijającego się systemu wierzeń. Jeśli natomiast opuści cię on lub przejdzie w stan hibernacji, znaczy to po prostu, że masz powód do kontynuowania swych poszukiwań”.

Wojmus jest przekonany, że Ziemia jest wyjątkowa, gdyż zgodnie została stworzona jako eksperyment i genetyczna biblioteka większości żyjących we wszechświecie gatunków. Nasza planeta jest nie tylko miejscem genetycznych eksperymentów i zbiorem wszelkiego żyjącego w kosmosie fizycznego życia, ale także polem doświadczalnym dla inkarnowanych dusz w 3-ciej gęstości fizycznej.
Odwieczne walki ludzi na naszej planecie odzwierciedlają sytuację we wszechświecie, gdzie także toczą się zbrojne rywalizacje między cywilizacjami.
Wojmus twierdzi, że Ziemia jest nietypową planetą pośród innych światów rozrzuconych po wszechświecie, wyróżniającą się od nich intensywnie tętniącym na niej życiem.

Strona Wojmusa: Wojmus.tnb.pl
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 31 lip 2014, 22:28

Czytałem jakieś jego dzieła i zetknąłem się również z twierdzeniami w innych źródłach, które potwierdzają jego informacje.
Warto zapoznać się z tym materiałem. :D
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Tajemnicze pochodzenie człowieka.

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 25 paź 2014, 01:08

Ukryta historia ludzkości w Biblii - Zbigniew Szczodrak

0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

ODPOWIEDZ