Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Agharta - Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 24 sty 2013, 19:04

połączyłam dwa wątki," Agharta " i "Wewnętrzna ziemia" ,ponieważ mają identyczną tematykę . Usunełam powielone posty i filmiki które nie działały.Oczywiście najpierw sprawdziłam na YT



Jakie tajemnice kryje Masyw Bucegi?

Czy to możliwe, że głęboko pod naszymi stopami istnieje obca cywilizacja, która zna prawdziwą historię ludzkości, a nas wykorzystuje do swoich celów? Według wielu badaczy, tak właśnie jest


Bucegi – Góry Żalmokszysza (Zalmoksisa) dla wielu Rumunów stanowią region, gdzie zjawiska niewyjaśnione osiągają apogeum. Mowa jest o tajnych tunelach wewnątrz gór prowadzących do wnętrza ziemi, o komnatach, gdzie starożytna cywilizacja zostawić miała holograficzne zapisy dotyczące prawdziwej historii ludzkości sięgającej co najmniej setek tysięcy lat.

Zagadnieniem podobno interesował się sam Nicolae Ceausescu, który w 1968 roku założyć miał tajną organizację badającą ukryte zdolności ludzkiego umysłu.

Obrazek
Bucegi, czyli Buce Góry – to znaczy Góry Bukowe. Na zdjęciu Babele, czyli Babska
Obrazek
Góry Bucegi (węg. Bucsecs-hegység, 531.11) leżą w centralnej Rumunii, na południu Wyżyny Transylwanskiej, na południe od Braşova. Są częścią Południowych Karpat.

Olbrzymy

Oprócz tuneli, masyw Bucegi to miejsce, gdzie mają znajdować się dowody na istnienie rasy olbrzymów. Potwierdzeniem ich rzekomego istnienia miał być artykuł w gazecie, gdzie grupa dziennikarzy podąża za badaczem Vasilem Rudanem. Stwierdził on, iż pewna część mieszkańców lokalnej wioski natrafiła na cmentarzysko olbrzymów, gdzie szkielety miały co najmniej 2 metry 40 centymetrów. Wielu z nich miało wyglądać jak Cyklopy. Należy również pamiętać, że opisy olbrzymów to w historii ludzkości nic nowego: pojawiają się one w sumeryjskich, egipskich, hetyckich czy greckich legendach. Olbrzymy miały być efektem unii pomiędzy ludźmi a bogami.

Sfinks z Bucegi

Kolejnym zagadnieniem związanym z górami jest tzw. Sfinks z Bucegi. Znajduje się on bardzo blisko słynnej Transylwanii. W 2003 roku Pentagon miał w tajnym raporcie stwierdzić, że podobna struktura istnieje w okolicy Bagdadu (pomijając oczywiście egipskiego Sfinksa). Wojna miała pomóc Amerykanom w uzyskaniu dostępu do największych sekretów ludzkości zakopanych na terenie Iraku


Obrazek
Sfinks z Bucegi.



Cały Wachlarz zjawisk


Masyw Bucegi to miejsce o rzekomym wielkim natężeniu energetycznym, w rezultacie czego dochodziło do wielu zjawisk mogących uchodzić za niewytłumaczalne:

1. W roku 1993 – na południu miasta przez około dwa tygodnie – ludzie nie mogli zasnąć. Nie miał tutaj znaczenia ich wiek ani stan psychofizyczny. Co ciekawe, ludzie nie czuli przez ten czas zmęczenia, doświadczali za to niezrozumiałego stanu euforii. Wszystko działo się w nocy. Fenomen zniknął równie gwałtownie jak się pojawił.

2. Trzęsienia ziemi powtarzające się codziennie o tej samej porze powodujące uszkodzenia budynków. Podejrzewano, że są one efektem prac podziemnych, jednak w tym czasie nikt ich w tym rejonie nie wykonywał.

3. Tajemnicze dziury w ziemi.

4. ”Naładowani” ludzie rażący prądem innych podczas np. powitania. Na początku wydawało się to zabawne, jednak z czasem przerodziło się w życiowy dylemat dla wielu tych osób.

5. Tęcze na niebie bez śladu deszczu.

Teorie co do pochodzenia tych zjawisk są różne. Jedna z nich zakłada, że są one efektem zaawansowanej technologii mogącej istnieć we wnętrzu gór, a powyższe zjawiska to efekt uboczny ich działalności.

Znajduje się tam także tzw. „holograficzny Krzyż” (nie jest to oczywiście „zjawisko niewyjaśnione”, ale warto o nim wspomnieć). To pomnik, który powstał w latach 1926-1928. Znajduje się na wysokości 2291 metrów nad poziomem morza. Sam krzyż ma wysokość 28 metrów, stoi na siedmiometrowym piedestale. Oświetlany jest przez 120 żarówek.

Na zakończenie, zachęcamy do obejrzenia poniższego materiału video, który zawiera dokumentację fotograficzną kilku fenomenów świetlnych z opisywanego regionu.



Wszystko to można potraktować jak scenariusz taniego filmu science-fiction.

Pamiętajmy jednak, że
truth is often stranger than fiction.

Tłumaczenie i opracowanie: Serwis NPN

Źródło: http://www.abovetopsecret.com/forum/thread661940/pg1
http://npn.org.pl/?p=2363
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Agarta

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 26 sty 2013, 23:23

W jednym z wątków >> >Channel< napisała;

Channel pisze:Wszystko to wyglada jak opowiesci o Agharcie -wewnętrznej Ziemi ,jest tylko mała niezgodność, Agharta ma wewnętrzne Słońce znane nam jako jadro Ziemi . ;)


Podobno istnieją we wnętrzu naszej matuchny Ziemi jakieś rozwinięte i to znacznie lepiej od naszej, cywilizacje, ale ich miejsce pobytu nie jest ową Agartą.
Tak można odczytywać wiele doniesień, jednak rzeczywistość okazuje się być prostsza od przedstawianych domniemywań.
Choć określenie "prostsza" też moze być na wyrost, gdyż w grę wchodzi mechanika międzywymiarowa, o której nasi naukowcy nawet jeszcze nie śnili.
Oczywiście nie silę się na lepiej wyuczonego od naszych jajogłowych, ale wyjaśnienie z którym się spotkałem, a dotyczące owej mitycznej krainy i jej ulokowania, w moim skromnym przekonaniu jest jak najbardziej na rzeczy. :)
Niebawem kliknę trochę o tym (niebawem, bo to troszkę przepisywania).
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 27 sty 2013, 10:01

Czekam z niecierpliwością ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 28 sty 2013, 21:39

Wewnętrzna Ziemia

Co wiki o tym mówi:

Teoria pustej Ziemi – to hipoteza, że Ziemia jest w środku pusta.
Hipoteza pustej Ziemi była dyskutowana przez Platona. W XVII wieku Edmund Halley uważał, że Ziemia zbudowana jest z czterech sfer.[1] O słońcu istniejącym wewnątrz Ziemi pisał Leonard Euler. W mitologii wielu kultur wspomina się o podziemnych krainach ze słońcem, podobnie jak to ma miejsce na powierzchni Ziemi. Jules Verne opisał taki świat w “Podróży do wnętrza Ziemi”, chociaż tam jest mowa tylko o olbrzymiej grocie.

John Cleves Symmes, Jr. (ur. 1779 w New Jersey, zm. 1829) – filozof przyrody, w roku 1818 opisał teorię Pustej Ziemi jako skorupy o średnicy 1264 km z otworami na obu biegunach o średnicy 2214 km oraz czterema wewnętrznymi skorupami także otwartymi na biegunach. Teorie Symmensa były popularne w Stanach Zjednoczonych i starano się tam zorganizować ekspedycję na biegun południowy, żeby wejść do wnętrza Ziemi.

ObrazekObrazek

Hollow Earth Stewart Swerdlow (Napisy PL)



UFO Hitler Nowa Szwabia Baza 211 Antarktyda



The Hollow Earth



http://treborok.wordpress.com/about/wewnetrzna-ziemia/

edit:
widok z........niestety nie wiem


0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » wtorek 29 sty 2013, 23:11

chanell pisze:Czekam z niecierpliwością ;)


Na szczęście nie musiałem przepisywać, znalazłem w swoich archiwach, choć jeszcze niekompletne, ale jest tego sporo:

LO pisze:Agartha

Cywilizacje Agarthy z Wewnętrznej Ziemi, które istnieją w strefie modulacji częstotliwości, pomiędzy Ziemią, a jej sobowtórem w równoległym wszechświecie, między pasmami czasu D-3 i D-4, tak właściwie istnieją one w rdzeniu Słońca Ziemi, wewnątrz 3,5 – wymiarowego poziomu częstotliwości. Cząsteczki w wibracji D-3,5 wibrują pod kątem 22,5 st. odwrotnego do cząsteczek w D-3 obrotu kątowego (atmosfera Ziemi) oraz pod kątem 22,5 st. obrotu kątowego w stosunku do cząsteczek w D-4. (Cząsteczki D-4 wirują pod kątem 45 st., odwrotnie do obrotu kątowego cząsteczek D-3). Kryształ ze złotym rdzeniem Pola Merkaba Tary-Ziemi D-4, ukazuje się jako Słońce, dla tych z Wewnętrznej Ziemi. Ten obszar D-3,5 zwany jest Wewnętrzną Ziemią, ponieważ ktoś, kto chce pojawić się na poziomie częstotliwości D-3,5 Słońca, gdzie istnieje Agartha, musi podróżować przez zewnętrzne portale Ziemi, w dół przez Ziemię do pola morfogenicznego Ziemi D-2, a dalej do kryształu z żelaznym rdzeniem D-1, w środku Ziemi (który rzeczywiście istnieje wewnątrz kuli Słońca). Tak, jak kryształ ze złotym rdzeniem Pola Merkaba Tary-Ziemi D-4 ukazuje się jako Słońce, kiedy postrzegany jest z poziomu częstotliwości D-3,5 Agarty, kryształ z żelaznym rdzeniem Pola Merkaby Ziemi D-1, ukazuje się jako Słońce Ziemi, kiedy patrzy się na niego z poziomu częstotliwości D-3 (1). To, co postrzegacie jako Słońce, w zasadzie przedstawia kryształ z żelaznym rdzeniem Pól Merkaba D-1, jedenastu planet plus Słońce waszego lokalnego Układu Słonecznego. Chociaż planety i Słońce wydają się uzewnętrznione z Ziemi, w rzeczywistości substancja Ziemi i lokalnych planet istnieje wewnątrz substancji energetycznej, tego co postrzegacie jako Słońce. (Ponieważ Słońce jest w zasadzie ósmą gwiazdą w Układzie Plejad, wasze Słońce i jego zawartości również zawierają się wewnątrz substancji energetycznej Alcyone, Centralnego Słońca Plejad). Wasza teluryczna/elementarna Ziemia D-2 i atmosferyczna Ziemia D-3, a także te poziomy planet w waszym lokalnym Układzie Słonecznym, w rzeczywistości obracają się wokół orbit kryształów o żelaznym rdzeniu ich Pól Merkaba w D-1, które istnieją wewnątrz rdzenia każdej z planet, a zbiorowo przejawiają się jako wasze Słońce. Kiedy postrzegane są z poziomu wibracyjnego trzeciego wymiaru, tam gdzie obecnie skupiona jest wasza świadomość oraz instrumenty, Pola Merkaba D-1, które istnieją w obrębie rdzenia Ziemi i lokalnych planet, a które są wewnątrz rdzenia Słońca, wydają się być umiejscowione na zewnątrz planet, wiele mil z dala od siebie, w przestrzeni kosmicznej. Macie do czynienia z wielowarstwowymi polami rzeczywistości, które mają miejsce w tej samej przestrzeni, lecz wyglądają na rozdzielone z powodu związku pomiędzy rytmem drgania cząsteczkowego, a obrotem kątowym wirowania cząsteczkowego.

Postrzegalne doświadczenie ruchu, upływu czasu, materii, przestrzeni, odległości między przedmiotami oraz oddzielenia form, jest iluzją stworzoną przez wielowymiarową, holograficzną refrakcję cząsteczek i antycząsteczek, które drgają, i wirują z różnymi prędkościami oraz obrotami kątowymi, w odniesieniu do siebie nawzajem. Ruch cząsteczek sam w sobie jest holograficzną iluzją; ruch wygląda tylko na taki, kiedy świadomość postrzega siebie przez warstwowe pryzmaty wielowymiarowego porządku. Miną stulecia, zanim wasi naukowcy zaczną pojmować te fakty konstrukcji rzeczywistości. Tak, czy inaczej, podczas gdy wasza świadomość skupiona jest wewnątrz wielorakich warstw wymiarowej rzeczywistości, koncept przestrzeni, czasu, materii i ruchu, rzeczywiście będzie wydawał się mieć zastosowanie, tak więc będziemy kontynuować naszą rozprawę, podążając za tym paradygmatem percepcji.

Możecie już zacząć rozciągać swoje percepcyjne i koncepcyjne pola, przez proste rozważenie następujących konceptów i pozwolenie waszym intuicyjnym zmysłom, na przyniesienie instynktownego poznania tych rzeczywistości, o którym mówimy. Kiedy spojrzycie na swoje Słonce z trzeciego wymiaru, widzicie Pole Merkaba Ziemi w D-1 oraz jej siostrzane planety. Z poziomu częstotliwości D-3, kiedy widzicie Pole Merkaba D-2, otaczające kryształ Ziemi z żelaznym rdzeniem, który utrzymuje pole morfogeniczne Ziemi, wygląda na solidny wytwór materii ciała waszej Ziemi oraz elementarnego/telurycznego królestwa. Z pola widzenia D-3, Pole Merkaba D-3 jest atmosferą Ziemi, w której ma miejsce obecna rzeczywistość. Odległość zewnętrznej przestrzeni, którą postrzegacie pomiędzy Ziemią, Słońcem i planetami, reprezentuje strefę magnetycznego odpychania, która oddziela pasma częstotliwości D-1, D-2 i D-3 z HU-1, od obracających się w przeciwnym kierunku pasm częstotliwości D-4, D-5 i D-6 z HU-2.

Wszystkie wymiary istnieją w tej samej przestrzeni, lecz wydają się funkcjonować osobno, z powodu temp drgania cząsteczkowego, z których są złożone. Tempa drgania cząsteczkowego powstają dzięki stopniom obrotu kątowego, pod jakim cząsteczki i antycząsteczki wirują, w stosunku do siebie nawzajem. W jednym wszechświecie istnieje 15 głównych pasm wymiarowych. Pasma częstotliwości wymiarowej pogrupowane są w zestaw po 3, a każdy z zestawu 3 wymiarów reprezentuje Harmoniczny Wszechświat. Stąd jest 5 harmonicznych Wszechświatów wewnątrz 15-to wymiarowego Wszechświata. Stopień obrotu kątowego wirowania cząsteczkowego przesuwa się o 90 st. z jednego wymiaru do drugiego, wewnątrz jednego Harmonicznego Wszechświata. W każdym Harmonicznym Wszechświecie zawierającym 3 wymiary, istnieją dwa 90-cio stopniowe przesunięcia obrotu kątowego wirowania pomiędzy cząsteczkami. Między jednym Harmonicznym Wszechświatem, a drugim, jest 45-cio stopniowy, odwrócony obrót kątowy wirowania cząsteczkowego. Ten 45-cio stopniowy, odwrócony obrót kątowy wirowania cząsteczkowego wytwarza Strefę Magnetycznego Odpychania lub „próżnię” między Harmonicznymi Wszechświatami, co utrzymuje pola rzeczywistości tam zawarte, oddzielone od siebie. Strefy Magnetycznego Odpychania są tym co postrzegacie jako pozornie bezkresne ślady zewnętrznej przestrzeni kosmicznej. Dzięki tej strukturze pokrewnych ruchów obrotowych wirowania cząsteczkowego, tworzone są nieustannie i podtrzymywane holograficzne iluzje wielowymiarowej rzeczywistości, materii, czasu, przestrzeni, ruchu oraz wyindywidualizowania formy. Niech to będzie podsumowaniem naszego krótkiego wstępu do lekcji z wielowymiarowej fizyki; mamy nadzieję, że dostarczyliśmy nieco interesujących pomysłów, do zbadania dla waszych odważniejszych naukowców.


Podróżnicy II, str.: 186 – 189

LO pisze:...
Wiej, w naszych dyskusjach, wspomnieliśmy o istnieniu Wewnętrznej Ziemi, Agarty, która zlokalizowana jest z strefie modulacji częstotliwości, pomiędzy Ziemią, a sobowtórem Ziemi we wszechświecie równoległym. Agarta reprezentuje część Ziemi i podobnie jak Ziemia, posiada trzy poziomy ciała planetarnego. Trzy podstawowe poziomy ciała Ziemi istnieją w wymiarach 1,2,3. Istnieje związek prędkości drgania cząsteczkowego pomiędzy Ziemią, a jej sobowtórem:
- Prędkość drgania cząsteczkowego Ziemi D-2 = prędkość drgania
antycząsteczkowego równoległej Ziemi
- Prędkość drgania cząsteczkowego Ziemi D-3 = prędkość drgania
cząsteczkowego równoległej Ziemi D-2, itd.

Prędkość drgania cząsteczkowego wewnątrz każdego pasma wymiarowego, we wszechświecie antycząsteczkowym, jest szybsza od odpowiadającego mu wymiaru we wszechświecie cząsteczkowym. Prędkości drgania cząsteczkowego pasm wymiarowych we wszechświecie cząsteczkowym, poruszają się jeden wymiar za pasmami wymiarowymi wszechświata antycząsteczkowego. Prędkość drgania cząsteczkowego we wszechświecie równoległym D-2, byłaby prędkością, z jaką drgają antycząsteczki w D-1, we wszechświecie równoległym.
Cząsteczki Ziemi D-2, umiejscowione są w tym samym wymiarowym Zunifikowanym Polu, co antycząsteczki D-1, równoległej Ziemi:
- cząsteczki D-2 = antycząsteczki D-1
- cząsteczki D-3 = antycząsteczki D-2
- cząsteczki D-4 = antycząsteczki D-3 i tak dalej.

Pasma częstotliwości, które tworzą D-2 Ziemi, są tymi samymi pasmami częstotliwości, które tworzą antycząsteczki D-1 równoległej Ziemi.
Cząsteczki Ziemi D-3, współistnieją z antycząsteczkami równoległej Ziemi D-2. Antycząsteczki równoległej Ziemi D-2, współistnieją z cząsteczkami Ziemi D-3, itd.

Kiedy obserwuje się krajobraz Ziemi D-3 (którymi są wymiarowe pasma częstotliwości, które wydają się stałe dla świadomości znajdującej się w D-4 cząsteczkowego wszechświata), ktoś postrzega zarysy cząsteczkowej Ziemi D-3 oraz antycząsteczkowej Ziemi D-2.

Jeśli ktoś ma zrozumieć pola rzeczywistości, w których Agarta, Wewnętrzna Ziemia, ważne jest aby zdac sobie sprawę z tych bliskich związków pomiędzy cząsteczkową zawartością Ziemi, a antycząsteczkową Ziemią. W poglądzie powyższych wymiarowych, cząsteczkowych i antycząsteczkowych związków, trzy poziomy ciała planetarnego Ziemi i równoległej Ziemi, można zrozumieć następująco:
- Ciało elementalne Ziemi D-2 = kryształ żelaznego rdzenia antycząsteczkowej
Ziemi D-1.
- Ciało mentalne/atmosfera Ziemi D-3 = ciało elementalne antycząsteczkowej
Ziemi D-2.
- Ciało mentalne/atmosfera antycząsteczkowej Ziemi D-3 = ciało astralne
Ziemi D-4, którym jest kryształ złotego rdzenia Pola Merkaba Tary,
znajdujący się wewnątrz centrum Ziemskiego Słońca.

Agarta reprezentuje pole rzeczywistości Ziemi, które istnieje pomiędzy Ziemią, a jej równoległym sobowtórem. Kryształ żelaznego rdzenia Ziemi D-1 umiejscowiony jest w pasmach częstotliwości pierwszego wymiaru cząsteczkowego wszechświata, na poziomie przyrostu – 0. Kryształ żelaznego rdzenia antycząsteczkowej Ziemi D-1 umiejscowiony jest wewnątrz pasm częstotliwości D-2 cząsteczkowego wszechświata, w królestwie ziemskich elementali, na poziomie przyrostu – 1. Kryształ żelaznego rdzenia Agarty D-1, postrzegany może być jako umiejscowiony w połowie drogi między kryształowym rdzeniem Ziemi D-1, a kryształowym rdzeniem równoległej Ziemi D-2, w cząsteczkowym wszechświecie, co reprezentowałoby poziom przyrostu – 0,5 w pasmach częstotliwości D-1. Dla Ziemi, równoległej Ziemi i Agarty, ciało elementalne znajduje się jedno pasmo wymiarowe powyżej umiejscowienia kryształu żelaznego rdzenia, zaś ciało mentalne/atmosfera znajduje się jedno pasmo wymiarowe nad ciałem elementalnym i dwa pasma wymiarowe nad kryształem żelaznego rdzenia.


Podróżnicy II, str.237,238

cdn.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 31 sty 2013, 00:46

Ciężki orzech do zgryzienia, czyż nie prawda? ;)
Ale za to jakie ciekawe.
Warto pokusić się o wnikliwe przeczytanie tego.
Jeśli czytają nas ludzie ze środowisk, choćby zbliżonych do naukowych, to warto byłoby by rozpatrzyli te podpowiedzi. :D
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 31 sty 2013, 13:26

Dariusz pisze:Ciężki orzech do zgryzienia, czyż nie prawda? ;)
Ale za to jakie ciekawe.
Warto pokusić się o wnikliwe przeczytanie tego.
Jeśli czytają nas ludzie ze środowisk, choćby zbliżonych do naukowych, to warto byłoby by rozpatrzyli te podpowiedzi. :D

Oj ciężki ,prawie nic nie rozumiem ,miną stulecia za nim moja dusza to pojmie ,nie mówiąc o tym ze tego życia nie wystarczy żeby mój rozum to pojął :shock: może dla zrozumienia tego zagadnienia potrzeba umysłu takiego jak miał Nikoś Tesla lub Leoś da Vinci ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 31 sty 2013, 21:36

Ogólnie można to uprościć mniej więcej tak:
Ziemia ma swoje sobowtóry w innych wymiarach, a pomiędzy tymi wymiarami jest ulokowana Agarta.
Ot i cała polityka, a szczegółami niech się zajmują ci od matematyki, fizyki, astronomii i temu podobnych nauk.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 05 lut 2013, 15:07

Ziemię przeszywają tunele

Obrazek
Zjazd w otchłań Ziemi

Korytarze pod światem


Polski badacz Jan Pająk twierdzi, że system dawnych tuneli obejmuje całą naszą planetę w tym nawet dno Wszechoceanu. Tunele te są literalnie wytopione w skałach. Ich ściany pokryte są zeszkloną skałą. Współczesnej Ludzkości taka technologia tworzenia podziemnych tuneli jest całkowicie nieznana (Zob. Jan Pająk, Kazimierz Pańszczyk – „Tunele NOL spod Babiej Góry”, Kraków 1998 lub w Internecie na stronie - http://energia.sl.pl/tekst_4b.htm – przyp. tłum.)

Najstarsze tunele, których wiek szacuje się na miliony lat, zostały znalezione w 1965 roku przez argentyńskiego etnologa Juana Moricza. W Ekwadorze, w prowincji Morona-Santiago jego ekspedycja zbadała i zmapowała system tuneli, w większej części skręcających pod katem prostym i znajdującym się 230 m pod ziemią. Ich gładkie ściany wydają się być wypolerowane. W nich spotyka się szyby wentylacyjne o średnicy 70 cm. Te przedziwne podziemne konstrukcje ciągną się na przestrzeni setek kilometrów, w różnych kierunkach, w tym także w kierunku Pacyfiku. Większość z nich do dziś dnia pozostaje niezbadana.

Amerykański specjalista Andrew Thomas jest przekonanym, że dawne podziemne tunele przeszywają kontynent północnoamerykański i łączą go z Europą i Wschodnią Azją. W niektórych miejscach znajdują się skrzyżowania tych tuneli – ich węzły. Jeden z takich węzłów znajduje się pod Mt. Shasta w Kalifornii. Stąd właśnie jedno z odgałęzień biegnie do wielkiej podziemnej przestrzeni znalezionej w 1980 roku pod dnem Oceanu Spokojnego nieopodal brzegów Kalifornii.

Jeszcze jednym węzłem jest Tybet, który też jest podziurawiony podziemnymi tunelami z idealnie gładkimi ścianami. Buddyjscy mnisi twierdzą, że właśnie tutaj we wnętrzu gór i ziemi znajduje się legendarna Szamballa, w której zamieszkują święci mędrcy. Ci zagadkowi ludzie poruszają się w tunelach w urządzeniach przemieszczających się z ogromna prędkością. (Zob. Antoni F. Ossendowski – „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”, Warszawa 1923 – przyp. tłum.)

Obrazek
Jeden z najmłodszych i najsłabiej obrobionych tuneli.


Olbrzymie niezbadane puste przestrzenie odkryto niedawno pod płaskowyżem Giza w Egipcie. One rozprzestrzeniają się ogromnymi galeriami na północ – w kierunku Morza Czarnego i Kaukazu, na wschód – do Tybetu i na zachód – do Atlantyku. Tam właśnie – najwidoczniej – spotykają się z tunelami z systemu amerykańskiego.

W rejonie Kaukazu i na Krymie jest rozmieszczony jeszcze jeden węzeł podziemnego systemu korytarzy. Speleolodzy znaleźli na Kaukazie, pod Grzbietem Uwarowa tunele biegnące z Krymu, Morza Kaspijskiego i Powołża. Na Powołżu znajduje się Niedźwiedzia Grzęda, pasmo górskie, w łonie którego też znajduje się sieć tuneli. Większość z nich ma kolisty przekrój, którego średnica waha się pomiędzy 7 a 30 metrów. Spotyka się tam także sale o ogromnych rozmiarach.
Badacz P. Mironiczenko w swej książce pt. „Legenda o LSP” pisze, że cała Rosja jest przecięta wieloma dawnymi podziemnymi tunelami – w rtym Syberia i Daleki Wschód. Jak dotąd wiele z nich jest nie odkrytych. Podobne odkrycia mają miejsce zazwyczaj przypadkowo, i tak np. w latach 50., w czasie budowania tunelu kolejowego pod dnem Cieśniny Tatarskiej łączącym Sachalin z resztą kontynentu. Według wspomnień jednej z pracownic na tej budowie, doktora nauk matematyczno-fizycznych L. Berman – budowniczowie nie tylko budowali, ale i wykorzystali do budowy tego tunelu jeszcze starszy tunel. Do jego końca nie doszli. Domniemywa się, że biegnie on poprzez Sachalin do Japonii i dalej do Ameryki.


Dawni ludzie czekali na atak atomowy


Zauważono, że im starsze i głębsze tunele, tym one są lepiej i staranniej skonstruowane i dokładniej zorientowane. Tunele o wieku 12.000 lat znalezione w Zachodniej Europie – są najmłodszymi, a ich konstrukcja jest najbardziej prymitywna ze wszystkich podziemnych budowli tego rodzaju. Ale i one także nie mogły być zbudowane przez ludzi zasiedlających tamte tereny. A co dopiero mówić o tych starszych tunelach, których wiek ocenia się na dziesiątki, setki tysięcy a nawet miliony lat! Należałoby więc przypuszczać, że w tych czasach na Ziemi istniała jakaś wysoko rozwinięta cywilizacja, która z jakichś nieznanych i niezrozumiałych przyczyn znikła z powierzchni planety pozostawiwszy na niej tylko naszych nieucywilizowanych przodków.

Mówiąc o przyczynach jej zniknięcia, niektórzy specjaliści wskazują na możliwość rozpętania przez nią wojny jądrowej. (Zob. Miloš Jesenský – „Bogowie atomowych wojen”, Ústi n/Labem 1998, i w Internecie na stronie - http://hyboriana.blogspot.com/2012/07/b ... jen-1.html i dalsze - przyp. tłum.) Dokładne badania wykonane przez grupę francuskich uczonych kilkudziesięciu dużych kraterów na powierzchni naszej planety – które powszechnie uważa się za kratery poimpaktowe – wykazało, że mogły one powstać w rezultacie jądrowych wybuchów. Wiek tych kraterów wynosi 25.000 lat. Najgłębszy z nich znajduje się w Południowej Afryce. Według obliczeń uczonych, powstała ona od eksplozji jądrowej o mocy 500 kt TNT (czyli 0,5 Mt – przyp. tłum.) przy czym moc bomby zrzuconej na Hiroszimę wynosiła zaledwie ok. 20 kt.

Najwidoczniej, 25.000 lat temu ówczesna Ludzkość wiedziała o skutkach atomowego bombardowania i zawczasu przygotowywała się do niego. Właśnie do tego celu służyły podziemne budowle. Ale czy one cos na to pomogły: odkryte tunele były puste. A zatem powstaje pytanie: kto skonstruował jeszcze starsze podziemne instalacje o wieku setek tysięcy i milionów lat? W jakim celu je zbudowano?


Podziemna kraina


Najprościej można objaśnić ich powstanie poprzez działanie Przybyszów z Innej Planety. Jednakże większość badaczy skłania się ku hipotezie, że instalacje te zostały zbudowane przez mieszkańców Ziemi, którzy mieli wysokie technologie. Najstarsze tunele zostały zbudowane z powodu przewidywania jakiejś globalnej katastrofy. Na szczęście nasza nauka już oswoiła się z myślą, że od czasu do czasu na Ziemi mają miejsce straszliwe kataklizmy. Najbardziej śmiercionośne miały miejsce około 60 MA temu. (A dokładniej 64,8 MA, kiedy to doszło do impaktu 10-kilometrowej średnicy asteroidy Chicxulub w okolice Jukatanu, którego efekty ekologiczne doprowadziły do wymarcia m.in. dinozaurów – uwaga tłum.) Nie tak silne, ale również zagrażające egzystencji Ludzkości katastrofy miały miejsce 100.000, 41.000 i 21.000 lat temu. Wiedząc o tym, ci ludzie początkowo zbudowali tunele, a potem wszyscy uciekli do wielkich podziemnych pustek pod ziemią, gdzie są tameczne morza, flora i fauna. (Ciekawie opisał to polski pisarz W. Montyhert w swej powieści fantastycznej „Atlantyda i Agharta”, 1935, którą polecam, bo mimo jej okultystycznego i metafizycznego balastu, to jej lektura jest nader interesująca – uwaga tłum.) Istnienie pod ziemią samowystarczalnej biosfery z wieloma dawnymi formami życia teoretycznie dopuszcza współczesna nauka. Ludzie mogli się zaadaptować w tym podziemnym świecie i nadal wieść swe bytowanie.

Mamy wszelkie podstawy sądzić, że oni mieszkają do dziś dnia pod naszymi stopami. W Anglii, w czasie kontroli kopalni górnicy usłyszeli dochodzące spod ziemi dźwięki pracujących mechanizmów. Ludzie przebili skałę w kierunku dochodzących dźwięków i ich oczom ukazał się pionowy, okrągły w przekroju szyb o idealnie gładkich ścianach. Tymczasem tajemnicze dźwięki nasiliły się. Znaleziskiem zainteresowały się zrazu specsłużby i usunięto robotników z kopalni. O dalszych badaniach i odkryciach w tej kopalni – jak zwykle w takich przypadkach – niczego nie wiadomo. Specsłużby wmieszały się także do badań tajemniczych podziemi pod Nową Zelandią, z których dobiegały tajemnicze stukania i dźwięki przypominające ryk syreny. Z tej samej przyczyny jest niedostępny dla ludzi podziemny labirynt w prowincji Hunan w Chinach. Według wieści stamtąd dochodzących, odkryto tam podziemną salę z mnóstwem starych rysunków z wyobrażeniami ludzi we współczesnej odzieży siedzących w aparatach przypominających UFO. W podziemiach słychać od czasu do czasu jakieś dziwne dźwięki dobiegające spod ziemi.

Obrazek
Grupa XIX-wiecznych myśliwych z ustrzelonym przez nich... pterodaktylem!


I jeszcze jeden dowód na istnienie zamieszkałego podziemnego świata – pojawiające się na Ziemi zagadkowe żywe stworzenia: pterodaktyle, podwodne dinozaury, chupacabry i inne zwierzęta, które uważa się za dawno wymarłe czy w ogóle nieznane, pojawiające się od czasu do czasu znikąd i przepadające bez śladu. Oczywiście podziemny świat jest połączony z naszym setkami podziemnych i podwodnych korytarzy. To właśnie dzięki nim przenikają do nas te stworzenia.

Jan Pająk i inni badacze uważają, że ta podziemna cywilizacja jest wyżej rozwinięta technicznie od naszej. To właśnie stamtąd przybywają do nas aparaty latające, które my nazywamy UFO. W samej rzeczy: gdyby to byli Kosmici, to Ich statki nie pojawiałyby się tak często. Logicznym więc jest, że miejsce, skąd Oni przybywają nie znajduje się w Kosmosie, ale gdzieś obok nas. I oczywistym jest, że ufopiloci chronią miejsce skąd do nas przylatują i dlatego podszywają się pod Kosmitów.
O podziemnym świecie zaludnionym przed milionami lat nic nie wiedzą uczeni. Ale doskonale wiedzą o nim służby specjalne. Nie jest wykluczone, że one utrzymują już od wielu lat sekretne kontakty z Nimi


Moje 3 grosze


Obawiam się, że ten ostatni wniosek jest jednak na wyrost, ale faktem jest, że służby się zajmują takimi dziwnymi rzeczami, choćby ze względu na bezpieczeństwo państwa. Na pewno zajmowały się tym służby Hitlera i Himmlera, którzy wysyłali ekspedycje w celu ich odszukania. Wiadomym jest, że nazistowscy speleolodzy przeszukiwali jaskinie na całym świecie w poszukiwaniu wejść do Agharty. No i im się to nie udało


Mnie bardziej interesuje związek planetarnego podziemia z UFO. Gdyby enuncjacje tu wymienionych badaczy i poszukiwaczy były prawdziwe, to hipoteza ETI straciłaby w ogóle rację bytu, bo zamiast ETI byliby Interterranie – jak nazwał Ich Robin Cook w jednej ze swych powieści („Uprowadzenie”, 1999), albo Ludzie Oceanu. Oczywiście są to jedynie hipotezy, ale o wiele bardziej prawdopodobne od jakichś mniej czy bardziej zakamuflowanych wizyt i akcji Obcych z Kosmosu.

Na temat kryptyd już wypowiadałem się wcześniej i uważam, że istnieją dwie zasadnicze możliwości:

· Kryptydy pochodzą z Interterry czy jak kto woli z Agharty;
· Kryptydy pochodzą z innego czasu i są przenoszone przy wykorzystaniu chronomocji.

Nie mogą to być zwierzęta z innych planet po prostu dlatego, ze nie byłyby się w stanie zaadaptować do warunków ziemskich.

Tak czy inaczej, ich istnienie stanowi kolejną poszlakę na to, że na Ziemi dzieje się coś niezwykłego i na da się tego objaśnić na mocy naturalnych praw fizyki, i co za tym idzie interwencją Kogoś, kto istnieje równolegle do nas na tej planecie



Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 39/2012, ss.18-19
Przekład z j. rosyjskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©


http://wszechocean.blogspot.com/2013/02 ... l?spref=fb
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 08 sie 2013, 01:28

Liczne światła w środkowej Norwegii mogą wskazywać na istnienie tam podziemnych baz



Jak wiadomo jedna z teorii spiskowych zakłada, że jakaś cywilizacja funkcjonuje pod ziemią. Jako dowody zwolennicy tej teorii podają na przykład liczne obiekty wlatujące do kraterów wulkanów na całym świecie. Dowodem popierającym tę teorię mogą być też rozmaite incydenty z wylatującymi i wlatującymi gdzieś obiektami. Być może jedno z takich miejsc znajduje się w okolicy Hessdalen w Norwegii.
Światła pojawiają się w Hessdalen i w dolinie o tej samej nazwie. Miejscowość znajduje się w środkowej Norwegii w regionie Trøndelag. Niektóre ze świateł są stacjonarne, inne są ruchome. Pierwsze doniesienia o nich udokumentowano już 200 lat temu. Zdecydowanie największa częstotliwość ich występowania przypadła na lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku.

Obiekty widywane w okolicy Hessdalen czasami latają w powietrzu nawet do kilkudziesięciu minut, a niekiedy wykonują niesamowite akrobacje, w tym szybki ruch w górę i w dół. Często trajektoria lotu świateł wskazywała na to, że może nimi kierować "coś rozumnego". Uważa się, że rozwiązanie tej zagadki pomoże w wyjaśnieniu niektórych z obserwacji klasyfikowanych, jako niezidentyfikowane obiekty latające. Powstał nawet specjalny Projekt Hessdalen, dzięki któremu udostępnione są w Internecie kamerki pokazujące dolinę.

Światła z Hessdalen są obecnie ogólnie uznawanym fenomenem, który wciąż wymaga wyjaśnienia. Niektóre z hipotez są naprawdę ciekawe, na przykład ta zakładająca, że światła to jakieś formy plazmy objawiającej się w ten sposób w strefie subarktycznej. Jednak mimo tego, że badaniem fenomenów w Hessdalen zajęli się poważni naukowcy z wielu krajów nie ustalono przyczyn występowania świateł i nadal mamy jedynie mgliste teorie, jedna dziwniejsza od drugiej.



http://innemedium.pl/wideo/liczne-swiat ... emnych-baz
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Fair Lady
Posty: 1541
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » piątek 23 sie 2013, 13:35

Dariusz -
Ciężki orzech do zgryzienia, czyż nie prawda? ;)
Ale za to jakie ciekawe.
Warto pokusić się o wnikliwe przeczytanie tego.
Jeśli czytają nas ludzie ze środowisk, choćby zbliżonych do naukowych, to warto byłoby by rozpatrzyli te podpowiedzi


To co tak obszernie przedstawione jest powyzej jako pasma drgan o nazwach D-1..6, czy HU-1, 2 to pewne okreslenia umowne.

Chodzi o swiaty fraktalne ("co na gorze to i na dole") - opis powyzszy ukazuje budowe krystaliczna form materialnych. Te katy wirowania, to katy (dwuscienne) tzw. torsyjne. Poprzez takie polaczenie krawedzi i scian uzyskuje sie najrozniejsze twory o wlasciwosciach chemiczno-fizycznych.

Te trzy wymiary dotycza hybrydyzacji (laczenia elementow) - wyroznia sie wlasnie te trzy rodzaje w zaleznosci od wielkosci katow torsyjnych.

Dla przykladu podam czasteczke wody. H2O to najpopularniejsze polaczenie w swiecie nas otaczajacym to hyrydyzacja sp3 (do potegi trzeciej).
Kat torsyjny ukladu wynosi 104,5°.

Mowa jest tez o zelaznym precie w srodku Ziemi, czy cos w tym stylu. Ten "pret" to tzw. sworzen, wystepuje nie tylko w mechanice, tak samo nazywa sie wlasnie czesc konstrukcji krystalin.

Kogo zainteresuje temat to prosze spojrzec na swietageometrie.info
http://forum.swietageometria.info/index ... en#msg8995

Tam akurat jako przyklad podalam czworoscian foremny.
0 x



LibraWomen
Posty: 17
Rejestracja: czwartek 19 wrz 2013, 14:25
Otrzymał podziękowanie: 19 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: LibraWomen » czwartek 19 wrz 2013, 14:38

Pasma częstotliwości wymiarowej pogrupowane są w zestaw po 3, a każdy z zestawu 3 wymiarów reprezentuje Harmoniczny Wszechświat.


Może kogoś zaciekawi zbieżność informacji w/w oraz poniżej z innego źródła informacji nt. struktury wszechświata.

Jeśli wierzyć prawdziwości, nasi przodkowie "Słowianie" posiadali już dawno takową wiedzę i "może" niekoniecznie nasi naukowcy dojdą do tego za x-lat, tylko już dawno do tego doszli i jest "zapomnianą wiedzą naszych bliższych przodków niż nam się wydaje".

Wszechświaty w kulturze Słowian

Nasi przodkowie, Słowianie sprzed czasów chrystianizacji dysponowali niesamowitą kulturą oraz ogromną wiedzą ezoteryczną i kosmologiczną, podważającą pieczołowicie kultywowany mit, że to "zachodnia cywilizacja" dała nam "pismo i kulturę", że przed tym Słowianie byli bez mała dzikusami chowającymi się po krzakach. Cywilizacja zachodnia wniosła jedynie zepsucie, demoralizację, ignorancję, głupotę, despotyzm, zakłamanie, obłudę, chciwość, itp. Kultura zachodnia w konfrontacji z kulturą naszych pradziadów to kultura... głupców, chciwców, kłamców, oszołomów, niegodziwców i barbarzyńców.

Nasi przodkowie dysponowali wiedzą nie tylko o budowie materii, naszego Wszechświata, ale także wiedzą na temat innych wszechświatów i płaszczyzn. Główny podział opierał się na 3 światach tj Prawi, Jawi, Nawi.

Świat Prawi (Świat Ognisty w klasyfikacji Agni jogi) - składa się z przestrzeni i rzeczywistości znajdujących się najbliżej Pierwotnego Źródła Światła (Ra-M-Ha).

Świat Jawy (nasz «gęsty» świat fizyczny, rozpoznawalny zwykłymi zmysłami) - to czterowymiarowy Świat ludzi i istot żywych. Otaczający nas Jawny Świat to Świat żółtych Gwiazd i systemów słonecznych, będący niczym ziarnko piasku w bezkresnym Wszechświecie.

Na równi z nim istnieją Gwiazdy i Słońca białe, niebieskie, liliowe, różowe, zielone i inne, naszymi zmysłami niepojmowane. Choć jest ich nieskończenie wiele, to są niczym w porównaniu z innymi światami leżącymi poza znanym nam Wszechświatem.

Świat Nawi (cienki, astralny, zmysłowy) zawiera w sobie więcej wielowymiarowych obszarów i realności, niż Świat Jawi. Początkowo Świat Nawi był jednolity, lecz wskutek ciągłych konfrontacji Sił Światła i Ciemności - wszystkie Ciemne Światy Nawi zostały oddzielone od Jasnych Światów i przesunięte poniżej Świata Jawi.

Wszystkie podania narodów słowiańskich o stworzeniu świata, mówią o tym, że widziana przez nas materia (Jawa) została utworzona jako ostatnia. Najpierw jak wyżej jest to opisane powstawały światy Prawi (światy Bogów), później zostały stworzone Światy Nawi, a na samym końcu nasze światy fizyczne. I o ile Świat Ludzi jest czterowymiarowym (trzy wymiary przestrzeni i jeden wymiar czasu), to Światy, rozmieszczone na Złotej Drodze, posiadają następującą liczbę wymiarów: Świat Legów - 16, Świat Arlegów -256, Światy Aranów- 65536, dalej są jeszcze inne wielowymiarowe światy aż do Światów Prawi.

Przed powstaniem światów Jawy, istniały tylko światy Prawi i Niebieskie światy Nawi (Jasna Nawi nosi miano Sławi, a jeszcze inna jej nazywa to Niebieski Świat lub Swarga Niebieska, zaś ciemna Nawi to piekło), obecnie dla nas światy Nawi są tylko «Krajem snów» (marzeń sennych) i są postrzegane wyłącznie przez nielicznych ludzi, jednakże nie wszyscy z nich posiadają niezbędną czystość duchową by móc eksplorować wyższe pokłady Nawi (Jasna Nawi czyli Sławi) i z reguły ich doświadczenia tyczą się niskich Nawi (ciemnych, piekielnych).

Sporadycznie podczas specjalnego typu snu, który zostaje zesłany na człowieka przez jego duchowego opiekuna, śpiąca osoba widzi w swym śnie ten Świat oświetlony przez niebieskie światło (sławi) i gdyby nie przyciąganie ziemskiego ciała, dusza nie wróciłaby z tej świętej podróży. Niektórzy widzą w śnie tylko wejście do «Niebieskiej Krainy» w postaci świetlistego tunelu. Tacy ludzie po przebudzeniu wspominają szczególne, nie wiadomo skąd idące światło, którego źródło nie jest dla nich zrozumiałe. I tylko nieliczni ludzie żyjących na ziemi, a mający jasne dusze mogą świadomie brać udział w życiu Światów Sławi, zabierając stamtąd mgliste wspomnienia. Jednakże odbywa się to w stanie śpiączki lub w bardzo głębokim śnie, po wybudzeniu z którego niczego lub prawie niczego nie pamiętają.

Gęstość albo rozrzedzenie materii różnych światów, to tylko nasze względne, ludzkie postrzeganie i nieudolna próba, zresztą błędna opisu światów oscylujących z różnymi częstotliwościami. W świecie Jawi (fizycznym) istnieją tak zagęszczone światy, w porównaniu z którymi gęstość naszej ziemskiej materii przejawia się jako bardzo nieznaczna. Wszystkie te światy są zamieszkałe, a organy postrzegania istot tam żyjących przystosowane są (co wydaje się zrozumiałe) do postrzegania środowiska ich otaczającego (podobnie jak nasze zmysły postrzegają naszą materię) nie zaś materii innych światów. W każdym świecie zamieszkujące go istoty uważają «za istniejący» tylko swój świat, a wszystko leżące poza granicami ich zdolności postrzegania wydaje się im nieistniejącym i odległym. Jednakże prócz światów Jawi, jak wyżej było wspomniane, istnieją także najwyższe światy Nawi i Prawi, których słowami naszego ograniczonego języka werbalnego nie da się poprawnie opisać, gdyż język werbalny jest tworem sztucznym, procesem naszego mózgu czyli organu fizycznego, który egzystuje w naszym świecie Jawi i jest przystosowany wyłącznie do opisu zjawisk w nim zachodzących.

Życie we wszystkich światach ewoluuje cykliczne ruchem spiralnym, i w każdym z dużych cykli, jak i w wielkiej liczbie małych (każda mała spirala zakręcona jest naokoło większej) powtarzają się podobieństwa jednych i tych samych wydarzeń. Kształtowanie świata rozwija się niczym spirala wokół wewnętrznego duchowego punktu, do którego on zmierza. Zarówno cykle jak i powtarzania czasów choć podobne, to nie są takie same i wydarzenia z przeszłości nigdy nie powracają. Wzajemne oddziaływanie galaktyk i innych obiektów Wszechświata jest niezmiernie skomplikowanie. W trakcie cykli stale odbywa się przenikanie energii w materię i na odwrót.

Każda planeta, gwiazda, słońce posiada swego sobowtóra w innych realnościach. (w Jawi, Prawi, Nawi). Tym samym widziany przez nas świat zgęszczonej materii (świat mineralny), stanowi jedynie cień innych światów, utworzonych nie z materialnych atomów, a z cząstek cienkiej (subtelnej) energii. Śmierć starego i powstanie nowego we wszechświecie jest czymś normalnym i stale obecnym. Jest to niczym silnik pozwalający istnieć wszechświatom i można porównać to do życia na ziemi: rodzi się nowy człowiek, wzrasta, ma potomków, starzeje się, umiera, a jego cykl powielają kolejne pokolenia rodzących się, starzejących, umierających. Co się narodziło w świecie Jawi, to i umrzeć musi. Taka jest kolej rzeczy, która dotyczy nie tylko ludzi, lecz planet, gwiazd, słońc, galaktyk, itp. Wszystko jest jedynie skalą czasu w jakiej to się odbywa.

........................................
Źródło: http://ag.108.pl/index.php/polska/140-w ... ze-slowian
........................................

Ciekawostką jest analogia "Navi" - film Avatar, czyżby reżyser korzystał z historii Słowian ;) Może chciał coś nam przypomnieć :) Albo to tylko przypadek jakich wiele w naszym świecie.
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 19 wrz 2013, 19:40

Witaj pośród nas, @LibraWoman. :D
Masz ciekawe zainteresowania więc myślę, że wniesiesz trochę informacji do wątku o Słowianach >> jak i do tematów dotyczących szeroko pojętej mechaniki kwantowej.
Przyznam, że po Twoim poście jestem jeszcze bardziej dumny z tego, iż jestem Słowianinem jednak ten schemat wszechświata jest i tak troszkę zawężony. Niemniej niesamowity. :D
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12961
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12894 razy
Otrzymał podziękowanie: 19604 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 19 wrz 2013, 19:50

Witaj @Libra, b.ciekawy art., w końcu wiemy w co wierzyli Słowianie,-
i nie są to kościelne klechdy- wspaniale!
0 x


panta rhei

Fair Lady
Posty: 1541
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » piątek 20 wrz 2013, 12:57

W kosmologii nordyckiej glownie opartej na przekazach Suori Sturlusona "Edda" rowniez jest mowa o trzech swiatach glownych.

Na pierwszym poziomie zwanym Asgard Agharta, ktory byl domem dla Aesirow (meskich bohaterow), Vanaheim dom Vanirow (cos na wzor druidow), oraz Alfheim kraina jasnych elfow (aniolow).
W srodkowej Ziemi zwanej Midgard mieszkali Humans. Midgard byl polaczony z Asgard poprzez Bifrost teczowy most Jotunheim kraine gigantow.
W trzecim swiecie mialy domy ciemne elfy - Svartalfheim, karly - Nidavellir.
Na polnocy byl Niflheim dom smierci, na poludniu Muspelheim kraj demonow i olbrzymow.

A calosc opierala sie na wszechswiatowym swietym drzewie - jesionie. Yggdrasil. Nazwa pochodzi od okrutnego "Ygg" konia Odyna (moze chodzilo o rodzaj smoka).

Obrazek
0 x



Fair Lady
Posty: 1541
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » poniedziałek 23 wrz 2013, 16:28

A oto inna wersja Yggdrasil znana pod nazwa Sephiroth.

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 27 wrz 2013, 11:30

Witaj LibraWomen na naszym forum :)

Bardzo ciekawy artykuł ! Zapraszam do tematu o Słowianach.
ps; zawsze wiedziałam że jesteśmy tajemniczym i starym ludem ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Fair Lady
Posty: 1541
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » piątek 27 wrz 2013, 12:07

chanell - dawno temu wstawialas taki artykul o tajemniczej gorze w Rumunii, niektorzy dopatrywali sie zwiazku z Agharta, prosze wstaw tu.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 07 lis 2013, 16:34

Fair Lady pisze:chanell - dawno temu wstawialas taki artykul o tajemniczej gorze w Rumunii, niektorzy dopatrywali sie zwiazku z Agharta, prosze wstaw tu.


Sorry Lady ,nie zwróciłam uwagi że to napisałaś .Chyba wiem o czym myslisz ,poszukam .Tymczasem mam inny ciekawy art.


Czego naziści szukali w Himalajach?

75 lat temu pod patronatem Heinricha Himmlera wyruszyła do Tybetu ekspedycja SS-mana Ernsta Schäfera. Oficjalnie miała badać przyrodę i kulturę kraju na "dachu świata". Jej nieformalny cel był dużo bardziej enigmatyczny. Odkrywcy mieli przyjrzeć się doniesieniom o mitycznej podziemnej krainie Agartha leżącej pod Himalajami, gdzie rezydować miał "Pan świata" znający wielkie sekrety, w tym ten, jak zdobyć władzę absolutną


Ferdynand Ossendowski (1876-1945) - polski pisarz, uczony i dziennikarz w bestsellerze "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów", opisał swą tułaczkę po Azji, kiedy uciekał przed bolszewikami. Autor - zwolennik antykomunistycznej frakcji "Białych" i doradca słynnego gen. Kołczaka - przebywając wśród buddystów słyszał co rusz o tajemniczej Aharcie - podziemnym królestwie ludu znającego wszystkie tajemnice kosmosu. Rządził tam "Pan świata", który wprowadził swe plemię pod ziemię, gdzie żyje ono do dziś bez kontaktu z ludźmi.
REKLAMA

Od lamów, książąt oraz zwykłych ludzi Ossendowski słyszał relacje o panditach - uczonych z Aharty, którzy posiedli sekret wielkiej mocy goro mogącej "wysadzić w powietrze połowę planety, osuszyć morze, stepy zmienić w ocean, a góry rozsypać w piasek pustyni" - pisał. W swojej podziemnej bibliotece panditowie mieli trzymać całą wiedzę dostępną na Ziemi oraz "dalekich gwiazdach". Co więcej, Polak usłyszał "proroctwo". zgodnie z którym lud Aharty ponownie wyjdzie na powierzchnię, gdy ludzkość przetrzebią wielkie wojny.

Ossendowski twierdził, że Azjaci uznawali Ahartę - czy raczej Agarthę, jak brzmi jej popularniejsza nazwa - za miejsce zupełnie realne. W literaturze europejskiej wątek tej nadprzyrodzonej krainy ukrytej gdzieś pod Himalajami pojawił się pod koniec XIX w. Nie dziwi, że zafascynowani mistyką i okultyzmem naziści postanowili dotrzeć do "Pana świata", by wydrzeć mu tajemnicę goro. Mówi się, że śladów Agarthy na rozkaz szefa SS, Heinricha Himmlera (1900-45), miała szukać podczas rozpoczętej wiosną 1938 r. wyprawy do Tybetu grupa Ernsta Schäfera (1910-92).

Tajemnica Thule

Schäfer był zoologiem, synem kolońskiego przemysłowca. W 1933 r. wstąpił do NSDAP i SS, gdzie doszedł do stopnia Sturmbannführera. Ten "hitlerowski Indiana Jones" na początku lat 30. wziął udział w dwóch amerykańskich wyprawach do Tybetu, z których przywiózł cenne informacje o tamtejszej przyrodzie. Pod koniec dekady nadarzyła mu się okazja do zorganizowania własnej ekspedycji na "dach świata" pod patronatem Heinricha Himmlera - szefa Eskadr Ochronnych NSDAP (SS), a także ideologa organizacji Ahnenerbe (niem. Dziedzictwo przodków), która szukała naukowego uzasadnienia nazistowskich teorii rasowych.

Zadania założonej w 1935 r. instytucji były zróżnicowane. Ahnenerbe organizowała m.in. ekspedycje do miejsc związanych z prahistorią oraz kulturą ludów germańskich (m.in. na Krym, do Francji czy Karelii). Jej wysłannicy w 1938 r. dotarli nawet na Antarktydę, a w planach mieli zbadanie Ameryki Południowej, wierząc, że wielkie cywilizacje prekolumbijskie były dziełem aryjskich imigrantów.

Korzenie filozofii Ahnenerbe tkwiły w przekonaniu, że rasa nordycka panowała kiedyś nad planetą i jest predysponowana do światowej hegemonii pod wodzą Führera. Nieoficjalnie organizacja była "przedłużeniem" okultystycznego Towarzystwa Thule założonego pod koniec I wojny w Monachium. Z niego wywodził się Karl Harrer - współzałożyciel Niemieckiej Partii Robotników - poprzedniczki NSDAP, a także grono wysokich rangą hitlerowców jak Himmler, Rudolf Hess, Alfred Rosenberg czy kat Polaków, Hans Frank. Łączyła ich tajemna wiedza o zaginionej cywilizacji i wiara, że przy pomocy jej dziedzictwa uda się zaprowadzić nowy porządek świata.

W poszukiwaniu ojców

Towarzystwo Thule, którego symbolem była swastyka, wzięło nazwę od legendarnej wyspy opisanej w IV w. p.n.e. przez greckiego podróżnika Pyteasza z Massalii. Miała ona leżeć na Atlantyku, na północ od Brytanii. W średniowieczu uznawano ją za synonim krańca świata. Choć współcześnie historycy uznają, że pod tą nazwą kryje się Północna Skandynawia lub Szetlandy, niemieccy okultyści okresu międzywojennego utożsamiali Thule z Atlantydą. Wierzyli, że była ona centrum dawno zaginionej rozwiniętej cywilizacji stworzonej przez nadludzi - przodków Aryjczyków, którzy po jej upadku wywędrowali do Azji Środkowej.

W bestsellerze "Poranek magików" polsko-francuski chemik, dziennikarz i szpieg, Jacques Bergier (1912-78) i Louis Pauwels (1920-97) wspominają, że członkowie Thule uznawali Aryjczyków za pierwotnych mieszkańców Ziemi. "Członkowie tej organizacji pragnęli zostać panami świata, a ich rządy miały trwać 1000 lat, aż do następnego potopu" - pisali. Nie dziwi, że Himmler i towarzysze uznali pogłoski o Agarcie i jej sekretach za godne rozpatrzenia, tym bardziej, że - jak dodają Pauwels i Bergier - w tym czasie żył w Berlinie buddyjski mnich, który twierdził, że wie coś o kluczu do tajemnej krainy.

Ponieważ Hitler nie patrzył przychylnie na działalność lóż masońskich i innych sekretnych organizacji, Towarzystwo Thule rozwiązano. Podobny los spotkał prawdopodobnie inną okultystyczną grupę wspomnianą przez autorów "Poranka magików" - berlińskie towarzystwo Vril, którego członkowie próbowali "podpiąć się" do elementarnej siły kosmicznej. Himmler i inni wysoko postawieni hitlerowcy swoje okultystyczne zainteresowania rozwijali jednak w nowej formie. Jedną z nich była właśnie Ahnenerbe.

Co znalazł Schäfer?

Organizowana pod auspicjami SS ekspedycja do Tybetu napotykała różne przeciwności. Główną okazał się stan psychiczny wyznaczonego na jej kierownika Ernsta Schäfera, który kilka miesięcy przed wyprawą śmiertelnie postrzelił na polowaniu swoją młodą żonę. Zdoławszy się otrząsnąć, wyruszył 21 kwietnia 1938 r. z Genui wraz z grupą młodych i wysportowanych, specjalnie dobranych SS-manów. Ich celem był Cejlon, skąd przedostali się do Kalkuty, a potem królestwa Sikkim w Himalajach. Pozwolenie na wjazd do Tybetu otrzymali w grudniu (zobowiązano ich jednak do poszanowania buddyjskiego prawa i zabroniono m.in. zabijania zwierząt). W styczniu 1939 r. Niemcy dotarli do Lhasy, gdzie spotkali lokalne elity.

Dr Nicholas Goodrick-Clarke (1953-2012) - specjalista od europejskiego okultyzmu, tak pisał o wynikach ekspedycji: "Choć oficjalnie nie wspominano o ezoterycznych zainteresowaniach Himmlera związanych z pochodzeniem Aryjczyków, uczestnicy wyprawy dokonali pomiaru twarzy tybetańskich nomadów. Zachowała się bogata dokumentacja na temat świąt religijnych i ludowych, życia mieszkańców Tybetu oraz [
] wykorzystywania przez lamów dziwnych dźwięków do inwokacji bóstw. Schäfer przybył do Berlina z wieloma zwierzętami i 108 tomami świętych pism tybetańskich, które dostał od Dalajlamy".

Podróżnicy wrócili w sierpniu 1939 r. Na lotnisku Tempelhof czekał na nich podekscytowany szef SS. Przywieźli ze sobą podarki dla Hitlera oraz bogaty zbiór informacji o faunie i florze Himalajów, a nawet zwyczajach seksualnych Tybetańczyków, które ich mocno szokowały. Ale co z konkretami na temat Agarthy? Tu niestety urywa się wszelki ślad. Istnieje wiele domniemań i hipotez. Prawdopodobnie mnisi nie mieli zamiaru ujawniać Niemcom swoich sekretów, tym bardziej, że nie byli to pierwsi poszukiwacze bram do podziemnej krainy. Opowieści o ludziach, którzy odwiedzili Agarthę zainteresowały kilkanaście lat wcześniej jednego z twórców sowieckiego aparatu represji, Gleba Bokija (1879-1937), który na własną rękę chciał poszukiwać Szambali, jak brzmi nazwa tej krainy w kulturach Azji Centralnej.

Koncepcja Szambali - podziemnego królestwa pod Himalajami, wywodzi się z tradycji hindusko-buddyjskiej i jest obecna w podaniach wielu azjatyckich ludów. Do Europy przesiąkła w końcu XIX w., pojawiając się w literaturze okultystycznej, m.in. w dziełach rosyjskich mistyków - Heleny Bławatskiej i Nikołaja Rericha.

Dla członków Thule wojna III Rzeszy z ZSRR była jak palec opatrzności, gdyż uznawali, że pozwoli ona odzyskać świętą ojczyznę Aryjczyków. Wehrmacht połamał sobie jednak zęby na wielkiej Rosji. Po wojnie Ahnenerbe została uznana przez Trybunał Norymberski za organizację zbrodniczą. Oprócz archeologii i historii jej członkowie zajmowali się bestialskimi testami na więźniach obozów zagłady. Ofiary zamrażali, umieszczali w komorach próżniowych, a nawet poddawali amputacji bez znieczulenia. Dyrektora Ahnenerbe, Wolframa Sieversa, znanego z kolekcjonowania czaszek Żydów, powieszono w 1948 r. Nad jego zwłokami odśpiewano tybetańską pieśń


________________

Cytaty pochodzą z:

F. Ossendowski, Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów, Gdańsk 2002.

J. Bergier, L. Pauwels, The Morning of the Magicians, Rochester 2009.

N. Goodrick-Clarke, Black Sun: Aryan Cults, Esoteric Nazism and the Politics of Identity, Nowy Jork 2003.
Autor:
Piotr Cielebiaś
Źródło: Onet

http://strefatajemnic.onet.pl/extra/cze ... jach/9kby7

edit:
Lady znalazłam ten artykuł o którym pisałaś,jest tu na forum .Wklejam link

viewtopic.php?f=50&t=532
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1078
x 319
Podziękował: 11529 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 10 lis 2013, 10:52

Szukając materiałów o podziemnych światach ,natrafiłam na ciekawy artykuł na forum David Icke pl. Niestety nie dam rady sprawdzić źródła ,ponieważ link który podany jest pod artykułem nie działa ,albo u mnie nie działa. Kiedy w niego klikam pokazuje się komunikat : " błąd - dostęp zabroniony " .Przy okazji zauważyłam że my jako forum ,jesteśmy tam często cytowani :D


Sfinks Karpat

W paśmie Bucegi w południowych Karpatach znajduje się obszar, gdzie według niektórych badaczy kryją się pozostałości nieznanej kultury. W jego centrum znajduje się tajemnicza skała, z racji podobieństwa do egipskiego monumentu nazywana „Sfinksem”, która uznawana jest przez niektórych za posąg tak stary, że czas zatarł na nim wszelkie szczegóły. A to tylko jedna z wielu tajemnic Bucegi.

Obrazek

Wielkiego Sfinksa znają wszyscy, ale o jego odpowiedniku znajdującym się na terenie Rumunii słyszało już znacznie mniej ludzi. Znajduje się on na rozległym płaskowyżu położonym na wysokości ponad 2000 m. n.p.m. w południowej części Karpat, na szczycie masywu Bucegi. Oprócz niego znajdują się tam inne enigmatyczne kamienne formacje o nazwach takich jak Babele (Skała Starej Baby), szczyt Omu, Brodata twarz czy też Pojawiająca się głowa. Na obszarach położonych niżej i oddalonych o dzień drogi od Sfinksa odnaleźć można wiele naturalnych jaskiń, w tym m.in. Ialomitę (przy której wejściu znajduje się klasztor o tej samej nazwie), Coacazej, Jaskinię Nietoperzy czy Niedźwiedzi.

„Karpacki Sfinks” i region, w którym jest on położony, uznawane są za miejsca, gdzie dzieją się rzeczy niezwykłe, o których krąży wiele legend. Wielu świadków twierdziło, że doświadczyło tam istnienia „wirów energetycznych” a także innych zdarzeń o naturze nadprzyrodzonej, z przechodzeniem w odmienne stany świadomości włącznie. Kolejna z legend mówi o zlokalizowanej tam jaskini, która ma stanowić przedmiot zainteresowania rumuńskich oraz amerykańskich specsłużb. Jak twierdzi rumuński pisarz, Radu Cinamar w książce „Transylwański wschód słońca” (2009), ma ona zawierać „holograficzną bazę danych” pozostawioną przez nieznaną cywilizację oraz „wejścia do trzech tuneli prowadzących do wnętrza Ziemi”. Poszukiwania rzekomej cudownej komnaty nie przyniosły oczywiście żadnego skutku, jednak wydaje się, że nie jest to idea całkiem bajkowa.

Obrazek

Uczeni [jak np. żyjący na przełomie XIX i XX wieku historyk i entomolog Nicolae Densusianu-przyp.tłum.] sugerowali, że karpacki Sfinks i inne związane z nim „zabytki” świadczą o istnieniu w Bucegi zaawansowanej, choć zaginionej cywilizacji. Jednym z nich był Dan Barneanu oraz nieżyjący już peruwiański ezoteryk, protohistoryk, mason i znawca Nostradamusa, Daniel Ruzo (1900-1991). Badania legend i mitów przekonały go o istnieniu pierwotnej cywilizacji o ogólnoplanetarnym zasięgu, która została zniszczona wskutek kataklizmów naturalnych, a jej jedyni przedstawiciele schronili się w podziemnych jaskiniach i tunelach. Stoi to w wyraźnej opozycji do klasycznej teorii, która zakłada, że narodziny cywilizacji miały miejsce pięć – sześć tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie.

Ruzo większą część swojego życia spędził na poszukiwaniach fizycznych dowodów istnienia starożytnej prehistorycznej kultury. W 1952 r. w jego ręce trafiła fotografia olbrzymiej, wyrzeźbionej w skale głowy pochodzącej z płaskowyżu Marchuasi w peruwiańskich Andach. Od 1953 do 1960 Ruzo intensywnie poszukiwał „rzeźby” z Marchuasi (płaskowyż pokryty jest wieloma formacjami skalnymi, które mogą być zarówno pochodzenia naturalnego jak też utworzone celowo) przekonany o tym, iż stanowi ona ślad zaginionej cywilizacji. Wędrował także poza granice Peru aby wykazać, że monumenty z Marchuasi nie są wyizolowanym fenomenem i stanowią część większego kompleksu starożytnych stanowisk. Podobnych miejsc szukał w Brazylii, Meksyku, Francji, Anglii i Egipcie. W 1968 r. odbył podróż do gór Bucegi w Rumunii aby zobaczyć tamtejszego „Sfinksa”. Był zdumiony tym co tam odkrył.

Barneanu również doszedł do wniosku, że skała o nazwie Sfinks i niektóre sąsiadujące z nią obiekty są pozostałością po starożytnej cywilizacji. Rumuński badacz, którzy posiada bogate archiwum fotografii (wśród których znajdują się także te z podróży, którą odbył do Bucegi z Ruzo), spisał wnioski Peruwiańczyka na temat znajdujących się tam obiektów. Ruzo uznawał, że skała o nazwie Sfinks to „starożytny posąg wyrzeźbiony zanim potop uszkodził jego twarz”. Uznał też, że Bucegi to miejsce, gdzie schronienie znaleźli przedstawiciele przedpotopowej cywilizacji ocaleni z katastrofy. Jak mówił: „Tu, w górach Rumunii są podziemne tunele, w których ludzkość schroniła się podczas potopu. Są to jaskinie skarbów, do których odwołuje się tak wiele legend.”

Na długo przed katastrofą trwała według niego „epoka prawdy i wiedzy”. Ludzie, którzy tam zamieszkiwali przekształcili szczyty górskie, aby dać przyszłym pokoleniom znak, gdzie znajdują się korytarze. Wkrótce nadszedł koniec ich cywilizacji, choć nie wiadomo jaka była jego przyczyna. „Wkrótce po tych wydarzeniach ocalałej grupce przyszło żyć w wielce trudnych warunkach i z czasem przekształcili się w jaskiniowców. Jednak wszystkie symboliczne systemy, wszystkie legendarne postaci utrwalone w anonimowych mitach i opowieściach, które przetrwały do dziś, pochodziły z tego zaginionego ludu


Ruzo twierdził, że w pobliżu Sfinksa z Bucegi znalazł inne formacje i symbole, które miały stanowić pozostałości tej cywilizacji. Odnosząc się do jednej z nich, stwierdził: „Będąc przyzwyczajonymi do typowych budowli, które wznosi się od czasów Sumerów w tych posągach upatrujemy dziś dzieł natury. Są to jednak dzieła cudowne [
] stworzone przez cywilizację, której rozumienie świata było całkowicie odmienne od naszego.”

Ruzo uważał, że Bucegi kryje sekretne jaskinie i korytarze zawierające skarby starożytnych, które za wszelką cenę należy znaleźć. Wynikało to z jego przekonania, iż epoka w której żyjemy zakończy się kosmiczną katastrofą a ludzkość czeka dziś takie samo zagrożenie, jak w czasach Noego. Wiązało się to z jego poglądami natury ezoterycznej, w których „arki” epoki starożytnej odgrywały znaczącą rolę. Aby móc je jednak odnaleźć, trzeba włożyć w to wiele starań. Jak mówił Ruzo: „Jedynie mapa lub plan całego regionu przestudiowany przez kogoś, kto rozumie różnorakie odniesienia, może wskazać drogę do jaskiń, które służyły jako schrony dla rozbitków z poprzedniej cywilizacji.”

Peruwiańczyk nie był pozytywnie nastawiony do współczesnej ludzkości i możliwości naszego zrozumienia sensu dziejów, jak i przyszłości. Podsumowując swoje poglądy, stwierdził: „Posągi tej dawno zaginionej ludzkości znajdują się na wszystkich kontynentach. Ówcześni ludzie nie zadowalali się jedynie kształtowaniem górskich szczytów. Wznosili także budowle megalityczne, a monumentalizm był wyrazem ich kultury. Wraz z mijającym czasem budowle te stawały się jednak coraz mniej okazałe, a człowiek przyzwyczaił się do wizji przemijającego świata i życia. Znowu zapomniano o tragedii całej cywilizacji. Dziś ludzkość zapomniała o przeszłości. Ludzka świadomość zawiera bowiem mechanizmy, które pozwalają człowiekowi negować symptomy zbliżającego się końca, choć jest on bardzo blisko. Dopiero w obliczu nieuchronnej śmierci człowiek akceptuje swój koniec. Równia pochyła, po której staczają się całe imperia i instytucje tego świata staje się widoczna, gdy zaczyna się badać przeszłość. Wszystko wokół nas przemija. Dlaczego mielibyśmy wierzyć, że ten proces dla nas się skończył?”

Ruzo opuścił Rumunię wierząc, że klucz do zrozumienia naszej przeszłości i przyszłości leży na Płaskowyżu Bucegi, choć nie udało mu się go dokładnie zlokalizować. Pałeczkę przejął po nim Dan Barneanu. Ruzo poszukiwał śladów zaawansowanej cywilizacji, która zniknęła, ale jej pozostałości zdołały odcisnąć piętno na kulturze „kolejnej fali” ludzkości, czyli nas. Choć nie znalazł dowodów, mógł mieć je pod nosem. Nie zauważał ich, jako że nie pasują one do utartych wyobrażeń o zaawansowanych cywilizacjach. Mówiąc dokładniej, skąpe pozostałości po starożytnej, zaawansowanej cywilizacji zostały źle zinterpretowane przez uczonych, którzy jej nie rozumiejąc nadawali jej błędne cechy. Z tego powodu nasi poprzednicy uznani zostali za brutalnych jaskiniowców – podludzi, którzy żyli na Ziemi dostatecznie długo, ale nie pozostawili po sobie żadnych śladów. O kim mowa? O człowieku neandertalskim.

W ostatnich latach zmieniło się całkowicie nasze postrzeganie neandertalczyków. Jednym z ojców tego podejścia był pisarz Stan Gooch (1932-2010). Począwszy od lat 70-tych publikował on w swych książkach takich jak „The Dream Culture od the Neanderhals” („Kultura snu neandertalczyków”) czy „Cities of Dreams” („Miasta snów”) poglądy stojące w wyraźnej sprzeczności wobec utartego wizerunku Homo neanderthalensis. Ich mózgi były większe niż u ludzi, ale równocześnie nieco inaczej zbudowane. Według Goocha u neandertalczyków występowały znacznie większe móżdżki, które łączył on z takimi zdolnościami, jak intuicja, przeczucia, zdolności uznawane za nadprzyrodzone i inne. Miało to skutek w stworzeniu przez nich „zaawansowanej cywilizacji snów” jak mówi autor w książce „Cities of Dreams”. Neandertalczycy mogli rozwinąć głębokie zrozumienie świata zewnętrznego, które nie polegało jednak na logicznym, „naukowym” podejściu Homo sapiens. Gooch pisał: „Myślę, że neandertalczycy uzyskiwali wiedzę nie w sposób doświadczalny, lecz intuicyjny”. Twierdził on również, że to oni byli pierwotnymi twórcami kultury wysokiej, wartości symbolicznych oraz religijnych ceremonii, które zostały skopiowane i przyswojone przez wczesnych ludzi, którzy nie potrafili ich jednak w pełni zrozumieć. Cywilizacja neandertalska nie wytworzyła skomplikowanej technologii, jednak jej duch może żyć dziś w naszych wierzeniach, mitach, folklorze i tradycjach religijnych.

Czy to neandertalczycy byli starożytnymi, przedpotopowymi twórcami cywilizacji, o których mówił Ruzo? W Rumunii znajdywano ich szczątki, a jaskinie w Bucegi zawierały szczątki wskazujące na ich przebywanie w tym regionie. Czy przed kilkunastoma tysiącami lat kwitło tu centrum kultury neandertalskiej?

Niektórzy w znajdujących się w Bucegi skałach odnajdą wskazówki wiążące je z wyglądem zewnętrznym Neandertalczyków. Formacja skalna o nazwie „Brodata głowa” może przypominać oblicze jaskiniowca. Podobieństw tego typu dopatrzeć można się również w Sfinksie z Bucegi. Być może Neandertalczycy dostrzegali w nich to, co my, stąd też cały region mógł pełnić szczególną rolę w ich kulturze.

Interpretację tą wzmacniają legendy z Bucegi, wywodzące się z zamierzchłych czasów. Zostały one zebrane dzięki staraniom królowej rumuńskiej Elżbiety (1843 – 1916). Dodatkowo słynny antropolog i filozof Mircea Eliade (1907-1986) zebrał i poddał interpretacji wiele rumuńskich tradycji, które wywodzą się jeszcze ze starożytnej Tracji. Jak pisał w swej książce pt. „Zalmoxis”, kult „Zalmoksisa, jak i inne mity, symbole i rytuały wskazywały, że rumuński folklor miał swe głębokie korzenie w wartościach duchowych, które pojawiły się jeszcze przed wielkimi cywilizacjami w basenie Morza Śródziemnego.” Możliwe zatem, że cywilizacje, których poszukiwał Ruzo, ale też wielu innych, były w rzeczywistości światem Neandertalczyków


Obrazek

żródełko :http://www.infra.org.pl/historia-/zagad ... nks-karpat
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: Agarta

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 10 lis 2013, 11:50

Bo ten link jest niekompletny, ktoś tam na forum zapomniał wstawić go w URL.
Jednak w samym artykule nic więcej nie ma, jest to tłumaczenie artykułu z "Atlantis Rising", które chyba zapoczątkowała INFRA swoim tłumaczeniem, a inni kopiowali w łańcuszku:
http://www.infra.org.pl/historia-/zagadki-dziejow/1169-sfinks-karpat
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

quetzalcoatl888
Posty: 1237
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 8
Podziękował: 474 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » sobota 12 kwie 2014, 12:18

choc fabularne to warto obejrzec :)

http://www.filmweb.pl/film/Dziewi%C4%99 ... 009-343614

http://www.filmweb.pl/film/Mroczne+miasto-1998-4885

no wlasnie mialabyc shambala a sa archonci..:) nic nie wiadomo jak zwykle w kazdym razie wszystko to iluzja..:)
0 x



quetzalcoatl888
Posty: 1237
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 8
Podziękował: 474 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » sobota 12 kwie 2014, 13:52

tu troche o mrocznym miescie :)

http://translate.google.pl/translate?hl ... window%3D1

http://translate.google.pl/translate?hl ... window%3D1

w tym kontekscie scalaki jako pieczecie johna dee to wcale nie taki glupi pomysl..:)
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 13 kwie 2014, 19:20

Liga Światła pisze:Ahnenerbe i podziemny świat

Obrazek

W 1935 roku Reichsführer–SS Heinrich Himmler, Reichsbauerführer Richard Walter Darre oraz holenderski pseudonaukowiec Hermann Wirth założyli organizację badawczą „Ahnenerbe” — Towarzystwo Badawcze nad Pradziejami Spuścizny Duchowej, Niemieckie Dziedzictwo Przodków.

Obrazek Obrazek

Kilka lat później uprościli nazwę na Stowarzyszenie Badawczo–Dydaktyczne Dziedzictwo Przodków, ale w sumie była to nieistotna lingwistyczna kosmetyka.

Obrazek Obrazek Obrazek

Organizacja ta przejawiała aktywność w różnych dziedzinach naukowych i pseudonaukowych.

Członkowie „Ahnenerbe” bardzo żywo interesowali się tematyką podziemnej krainy i współpracując z innymi nazistowskimi organizacjami — Towarzystwem Thule i Towarzystwem Vril, usiłowali odnaleźć drogę do Agharty.

Obrazek Obrazek Obrazek

Zorganizowali w tym celu kilka wypraw naukowych, między innymi do Indii, Tybetu oraz w rejony arktyczne (Agharta).

Ich zdaniem we wnętrzu naszej planety zamieszkuje wysoko zorganizowana cywilizacja, która schroniła się tam uciekając przed kataklizmami. Wysoki poziom rozwoju miało zapewniać mieszkańcom Agharty opanowanie kosmicznej energii o nazwie vril.

Dla wielu ludzi z drugiej połowy XIX wieku i początków XX wieku, mit Agharty przestał być mitem, a stał się rzeczywistością. Teoria ta zaciekawiła również Hitlera. Nic, więc dziwnego, że „Ahnenerbe” prowadziła intensywne działania poszukiwawcze.

Edmund Halley angielski astronom i matematyk, który żył na przełomie XVII i XVIII wieku. Odkrył istnienie eliptycznych orbit kometarnych. Aby udowodnić słuszność swojej koncepcji przepowiedział powrót komety, która znana jest dzisiaj jako kometa Halleya.

Obrazek Obrazek

Halley był pierwszym uczonym, który założył, że nasza planeta jest pusta w środku! W 1692 roku napisał, że Ziemia jest skorupą grubą na 1000 kilometrów, w której znajduje się jądro o średnicy Merkurego. Jego zdaniem, jądro to ogrzewa i oświetla wewnętrzną część skorupy planetarnej i dzięki temu istniejące tam krainy mają swoją własną unikatową florę oraz faunę. Efekt polarnych zórz Halley objaśniał tym, że atmosfera „podziemna” wypływa na zewnątrz i świeci w zetknięciu z tą, którą oddychamy.

W kwietniu 1818 roku do Kongresu Stanów Zjednoczonych wpłynął list od emerytowanego kapitana piechoty Johna Clevesa Symmesa. Zawierał on informację, że Ziemia jest pusta w środku, a umiejscowione na biegunach otwory pozwalają przedostać się do jej wnętrza. Na poparcie głoszonej przez siebie tezy autor listu przytoczył opis masowej migracji ptaków w kierunku północnym. Według niego przyciąga je tam blask bijący z wnętrza naszej planety.

Symmes zwrócił się do Kongresu o pomoc w zorganizowaniu wyprawy badawczej. Był przekonany, że po dotarciu do osiemdziesiątego trzeciego stopnia szerokości geograficznej natknie się na ciepłą krainę, pełną bujnej roślinności oraz zwierzyny. Krainę, w której być może zamieszkują również ludzie. Niestety, Kongres nie podzielił optymizmu byłego żołnierza i pieniędzy nie wyasygnował.

Obrazek

W 1895 roku słynny norweski polarnik Fridtjof Nansen z zaskoczeniem zaobserwował świeże ślady lisa, biegnące wzdłuż osiemdziesiątego piątego równoleżnika! „Czy to zwierzę żyje w jakiejś oazie pośród wiecznego lodu?” — Zastanawiał się badacz. Z kolei w roku 1911 inny sławny odkrywca i zdobywca bieguna południowego — Roald Amundsen — znajdując się na Antarktydzie, siedemset kilometrów od morskiego wybrzeża, zaobserwował stada drapieżnych mew odlatujące w kierunku południowym. „Gdzie znajdą tam pożywienie?” — Zastanawiał się zdziwiony. Ale zostawmy na razie bieguny w spokoju! Wróćmy do opowieści o podziemnej krainie szczęśliwości, harmonii i miłości. Osobą, której zawdzięczamy pojawienie się, w tak zwanym szerszym obiegu, pierwszych informacji o Agharcie był francuski okultysta, markiz Alexandre Saint–Yves d’Alveydre.

Otóż d’Alveydre był autorem książki zatytułowanej: „Mission de l’Inde en Europeà” (1886). Opisał w niej dzieje Agharty oraz jej ustrój polityczny. Zejście części ludzi do podziemnych przestrzeni miało nastąpić około 3200 roku przed naszą erą i stanowiło początek nowej ery, zwanej Kali Yuga


Według autora przewyższają oni zwykłych ludzi zarówno pod względem technologicznym, jak i moralnym oraz społecznym. Ustrój społeczny Agharty, według d’Alveydre’a, funkcjonuje w oparciu o zasadę synarchii, czyli przeciwieństwo anarchii. Podziemne państwo rządzone jest przez Brahmatmę — istotę o niezwykłych mocach, której pomocnikami są Mahatma i Mahanga. Raz na jakiś czas Agharta wysyła na powierzchnię Ziemi wysłanników, których zadaniem jest ocena poziomu rozwoju ludzkiej cywilizacji.

I dopiero wówczas, kiedy mieszkańcy naszego świata stworzą rząd działający na zasadach synarchii, Agharta nawiąże kontakt z ludzkością i podzieli się z nią swą niezwykłą wiedzą techniczną i technologiczną.

Przekazy o podziemnych krainach były obecne w ludzkiej kulturze od czasów starożytnych. Gilgamesz — bohater sumeryjskiego eposu, w odwiedziny do swego przodka Utnapisztima udał się pod ziemię. Tam również trafił Orfeusz w poszukiwaniu swej ukochanej Eurydyki.

Zresztą tunele, labirynty i podziemia odgrywały, jak to się mówi „od zawsze” drugorzędną rolę w mitologii Azji, Europy, Ameryki oraz Afryki. Wiele legend i baśni opowiada o mieszkańcach podziemnego świata lub zagubionych ludach. Takie elementy można znaleźć w opowieściach ludów Tybetu, Chin, Kaszmiru, Persji, Ałtaju, Syberii, Uralu, Kaukazu, Rosji, Litwy, Węgier, Niemiec, Francji i Polski.

Obrazek

Relacja kartagińskiego nawigatora z 500 roku przed naszą erą, który w swoim dziele „Periplous” napisał, że słyszał opowieści o mieszkańcach podziemnej krainy, którzy przewyższają zwykłych ludzi i którzy „umykają szybciej niż konie”, jeśli próbować podążyć za nimi w głąb tuneli.

Platon pisał o tunelach wewnątrz ziemi oraz władcy, który „siedzi w centrum, na pępku ziemi; objaśnia religię całemu rodzajowi ludzkiemu”.

Był jeszcze Pliniusz. W „Historii naturalnej” napisał o mieszkańcach podziemnego królestwa, którzy zbiegli do krainy ciemności po zagładzie Atlantydy.

Skandynawskie Eddy wspominają o podziemnym mieście. W Mezopotamii wierzono w istnienie krainy Asar, a w starożytnym Egipcie krainy Amenti. Wspomina o niej „Księga Zmarłych”. W Azji Mniejszej po dziś dzień ludzie są przekonani, że istnieje Miasto Tajemnic — Szambala.

Persowie nazywają to miasto Alberdi lub Aryana
A jeśli kierować się zasadą, że w każdej legendzie jest ziarno prawdy


Dzieło markiza d’Alveydre jest bardzo ciekawe ze względu na to, że jego oryginalne dzieło zachowało się tylko w kilku egzemplarzach. Autor kazał zniszczyć cały nakład tuż po wydrukowaniu. Podobno został ostro upomniany przez tajemniczego Hindusa, który przybył do Paryża, tuż przed planowanym ukazaniem się książki.

Faktem jest, że później aż do śmierci nawet słowem nie wspomniał o Agharcie. A przecież wcześniej twierdził, że stamtąd promieniuje na ludzkość wiedza i mądrość. Z podziemnego królestwa mieli przybyć na Ziemię „boży wysłannicy”, tacy jak: Orfeusz, Mojżesz, Jezus. Okazuje się jednak, że markiz Alexandre Saint–Yves d’Alveydre wcale nie był jedyną osobą, która w XIX wieku pisała, o Agharcie. Nieco wcześniej temat ten poruszała przynajmniej trójka autorów. Pierwszym z nich był Louis Jacolliot. Człowiek ten długo przebywał w Indiach i na bazarach Kalkuty usłyszał podawaną z ust do ust historię o podziemnym królestwie, które jest położone gdzieś na północy.

Później dowiedział się jeszcze o sieci tuneli, która rozciąga się pod Himalajami. Z relacji tubylców wynikało, że w owej krainie leżącej głęboko w czeluściach naszej planety mieszka „największy ze świętych mężów” wraz ze swymi wyznawcami. Jacolliot zebrał wszystkie te informacje, uzupełnił je wnikliwymi studiami nad pradawnymi, sanskryckimi zapiskami na liściach palmowych i udostępnił tę wiedzę na kartach wydawanych przez siebie książki. Aghartę nazywa wprawdzie Asgarthą, ale jego opis podziemnego królestwa jest zadziwiająco zbieżny z tymi, które przekazali inni badacze.

W pracy zatytułowanej „Agrouchada Parikshai” znalazł się na przykład fragment mówiący o tym, że podziemnej cywilizacji przewodniczy Brahma–atma, który kieruje Wtajemniczonymi. Kolejną osobą, która wspominała o Agharcie była córka rosyjskiego pułkownika Helena, która po mężu nazywała się Bławatska. Do wcześniejszych informacji Jacolliota dołączyła ona jeszcze jedną, bardzo istotną. Twierdziła, że podziemne państwo połączone jest z naszym światem licznymi tunelami, których wyloty znajdują się w wielu punktach świata. Co więcej, głosiła, że udało się jej zwiedzić przedsionek jednego z takich tajemnych przejść. Ciekawą postacią piszącą o Agharcie oraz o potężnieje mocy, jaką dysponują jej mieszkańcy był ceniony dziewiętnastowieczny pisarz Edward Bulwer–Lytton.

Obrazek Obrazek

Dzisiaj jego twórczość jest już właściwie zapomniana, a z wielu powieści, które wydał, pamiętane są właściwie tylko dwie. Pierwsza to „Ostatnie dni Pompei”, która zawdzięcza popularność kilku ekranizacjom, natomiast druga nosi angielski tytuł „Coming Race”. Książkach ta zadziwiła i zafascynowała wielu ludzi. Jej narrator spotyka przedstawicieli rasy nadludzi, którzy mieszkają pod ziemią i dysponują tajemniczą siłą o nazwie vril.

Obrazek Obrazek

Dzięki niej mają władzę nad każdą formą materii ożywionej oraz nieożywionej. Według narratora powieści społeczność zamieszkująca podziemia była pierwotnie ludem żyjącym na powierzchni Ziemi. W obawie przed kataklizmem o kosmicznej skali zeszli przed tysiącami lat w głąb naszej planety i zamieszkali w podziemnych pieczarach. Tam znaleźli nową ojczyznę. Odkrycie siły vril sprawiło, że stali się społeczeństwem egalitarnym i przewyższającym inne rasy, dzięki praktykowaniu zasad dzisiaj powiedzielibyśmy eugeniki.

Obrazek

To niewinnie brzmiące słowo pochodzi z języka greckiego. Eugenes oznacza dobrze urodzony. Wprowadził je do języka nauki Francis Galton, kuzyn Karola Darwina, w 1883 roku. Dotyczyło ono selektywnego rozmnażania zwierząt i ludzi w celu ulepszania gatunków. Z czasem wprowadzono pojęcie eugeniki pozytywnej, która zachęcała do wzmożonego reprodukowania się osobników wartościowych oraz eugeniki negatywnej, która stała na stanowisku, że reprodukcję osobników mniej wartościowych należy maksymalnie ograniczać.

W XX wieku zaowocowało to między innymi obłąkańczą teorią rasową hitlerowców i niemieckimi obozami koncentracyjnymi.

W czasach Lyttona myśl o ulepszaniu gatunku ludzkiego wydawała się odkrywcza, rewolucyjna i wspaniała. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że w takim sposobie rozumowania ukryte jest ziarno zbrodni. A wracając do powieści „Coming Race”
Dzięki kontaktowi z narratorem mieszkańcy podziemnego świata dowiadują się o istnieniu ludzkości, a jej kondycja moralna oraz cywilizacyjna bardzo ich interesuje. Bohaterowi udaje się uciec z czeluści i pod koniec powieści ostrzega czytelników, że gdyby kiedykolwiek doszło do konfrontacji dwóch światów, to ludzka cywilizacja nie przetrwa tego starcia.

Obrazek

Walter Henryk Juvelius (Valter Juv) urodził się w 1865 roku. Trzydzieści dwa lata później opublikował pierwszy tomik wierszy. Juva zajmował się również tłumaczeniem takich autorów, jak: Goethe, Byron oraz Poe na język fiński. W życiu tego człowieka przez długi czas nie działo się nic szczególnie ekscytującego.

W roku 1906 Juva obronił pracę doktorską o żydowskiej chronologii. Kontakt z piśmiennictwem tamtego kręgu kulturowego okazał się niezwykle inspirujący, gdyż jakiś czas później Juvelius doszedł do przekonania, że biblijna „Księga Ezechiela” zawiera tajemny kod, który wskazuje miejsce ukrycia Arki Przymierza.

Ezechiel to jeden z tak zwanych czterech proroków większych i pierwszy prorok działający w czasach niewoli babilońskiej. Niekiedy nazywany jest ojcem judaizmu. Prorok był synem kapłana Buziego. Sam również był kapłanem. Początkowo mieszkał w Jerozolimie lub w jej okolicach. Później uprowadzono go do Babilonii wraz z dworem Jojakima.

To było w roku 597 przed naszą erą. W pięć lat później został powołany na proroka. Najczęściej mówi się o dwóch etapach jego działalności, które charakteryzują się odmiennymi przesłaniami. W pierwszym okresie, który trwał do 586 roku zapowiadał nieuchronną zagładę Jerozolimy i Judei.(Co zresztą sprawdziło się w stu procentach)

W okresie drugim, proroctwa zapowiadały odnowę i zbawienie wszystkich, z wyjątkiem wrogów Izraela


Obrazek Obrazek

Według Juveliusa, Arka Przymierza została ukryta przez kapłanów podczas najazdu Nabuchodonozora na Jerozolimę, a prorok znał owo sekretne miejsce. Ponieważ jednak lata mijały, wyzwolenie z niewoli nie następowało, a rodzinne miasto było daleko
Nie chciał, aby ta bezcenna wiedza została złożona do grobu wraz z nim. Będąca daleko od rodzinnych stron zakodował informacje o miejscu ukrycia Aron HaBrit (Arka po Hebrajsku)


Według Juveliusa zakodowane informacje zostały zawarte w „Księdze Ezechiela”. Juvelius był święcie przekonany, że złamał ów kod. Zaczął nawet rysować mapy oraz szkice, które wskazywały na podziemne tunele, prowadzące z głównego ujęcia wody w czasach Pierwszej Świątynie do Wzgórza Świątynnego.

Poeta zapałał żądzą odnalezienia Arki Przymierza. Zdawał sobie jednak sprawę, że bez odpowiedniego kapitału będzie to niemożliwe. W roku 1908, aby zrealizować plan poszukiwań, Juvelius założył w Londynie spółkę o nazwie JMPFW Ltd. Tę dziwną nazwę utworzyły pierwsze litery nazwisk przyszłych członków ekspedycji: Juveliusa, Millena, Parkera, Forta i Waughana.

Szefem grupy sponsorów został kapitan Montague Parker — syn angielskiego księcia. Juva zdołał go przekonać, że Arka oraz wiele skarbów, które z całą pewnością muszą być ukryte w tunelu, mają wartość przynajmniej 200 milionów dolarów. Pozyskawszy gotówkę Juvelius wyruszył do Stambułu, aby załatwić niezbędne pozwolenie rządu Imperium Osmańskiego. Udało mu się, ale musiał zagwarantować, że trzydzieści procent ewentualnego skarbu zostanie przekazane
No właśnie, nie bardzo wiadomo
Rządowi lub bezpośrednio samym urzędnikom.

Obrazek Obrazek

Grupa poszukiwaczy przybyła do Jerozolimy w sierpniu 1909 roku. Dysponowali wprawdzie zgodą na prowadzenie wykopalisk, ale nie pozwolono im na rozpoczęcie prac w pobliżu samej świątyni. Zaczęli, więc poszukiwania nad potokiem Gihon, mniej więcej 600 metrów na południe od jej terenu.

Aby wykopaliska w podziemnym wodociągu były w ogóle możliwe, należało najpierw zmienić bieg wody. A to oznaczało kosztowne i pracochłonne wznoszenie tam oraz intensywne pompowanie wody. Przez trzy lata ekspedycja wgryzała się powoli w grunt, ale efekty były coraz ciekawsze. W każdym razie poszukiwacze dotarli w końcu do starych tuneli. W niektórych z nich napotykali podobno na trujące gazy, które powodowały oparzenia. Juvelius na podstawie „Księgi Ezechiela” rzeczywiście przewidywał, w jaki sposób będą przebiegały korytarze i wytyczał właściwą drogę. Dzięki jego wskazówkom udało się również obejść kilka groźnych pułapek.

Głęboko pod ziemią członkowie wyprawy natknęli się na liczne przedmioty noszące pieczęcie króla Salomona. Wszyscy czuli, że Arka Przymierza jest coraz bliżej. Niestety, w drugiej połowie 1910 roku Juva zachorował na malarię i zmuszony był wrócić do Finlandii.

Zezwolenie na prowadzenie prac archeologicznych wygasało, bowiem w listopadzie 1911 roku. Juvelius w końcu wydobrzał i przygotowywał się do powrotu na miejsce wykopalisk. Wierzył, że przełomowe odkrycie zostanie dokonane lada chwila i chciał być przy tym obecny. Tego optymizmu nie podzielał jednak Parker. Najwyraźniej stracił w końcu nadzieję, że mapy kreślone przez Fina zdołają go doprowadzić do Arki w odpowiednio krótkim czasie. Postanowił, zatem poszukać innej drogi. Wykorzystał fakt, iż w kwietniu 1911 roku zbiegły się w jednym terminie aż trzy świętami — Pascha, Wielkanoc w kościele greckokatolickim oraz Nabi Musa.

Miał nadzieję, że ogarnięte nastrojem świąt Jeruzalem nie zwróci uwagi na jego prace archeologiczne. Za dwadzieścia pięć tysięcy dolarów przekupił Szejka Halila i uzyskał w ten sposób pozwolenie, aby przeprowadzić wykopaliska bezpośrednio pod świątynnym wzgórzem. Parker oraz jego ludzie przebrali się za Arabów i nocą prowadzili półoficjalne wykopaliska. Penetrowali dwa miejsca.

Jedno z nich znajdowało się w pobliżu dawnych Stajni Salomona, drugie przy studni pod skałą ofiarną. Przez tydzień wszystko układało się bez problemów i w końcu poszukiwacze dotarli do wykutego w skale pomieszczenia, które było zabezpieczone w szczególnie wymyślny sposób. Parker wiedział, że musi działać bardzo ostrożnie. Niestety, okazało się, że nie ma zbyt wiele czasu! Jednego ze stróżówce w meczecie obudziły odgłosy prowadzonych prac, a ponieważ nie znał układu łączącego Szejka Halila i Parkera, wybiegł na ulice i zaczął nawoływać do przeciwdziałania profanacji świętego miejsca.

Niedługo potem w mieście wybuchły zamieszki, z których opanowaniem Turcy mieli poważne kłopoty.

Parker poszedł jednak w zaparte i zaprzeczył pogłoskom o nielegalnych pracach wykopaliskowych. Jednak zarówno dla niego, jak i innych uczestników wyprawy, było jasne, że jakiekolwiek dalsze poszukiwania niebędące już możliwe. Przedstawicielom prasy oświadczył, więc, że z powodu ulewnych deszczy, które nie pozwalają na kontynuowanie prac ekspedycja opuści kraj jeszcze w kwietniu. Kiedy jednak Parker przybył do portu w Jaffie, został aresztowany i oskarżony o kradzież korony króla Salomona oraz jego pierścienia, Arki Przymierza, a dodatkowo jeszcze miecza proroka Mahometa.

Pomimo tak poważnych zarzutów, Parker zdołał jednak uciec i opuścił kraj drogą morską. Oczywiście rodzi się wiele pytań. Przede wszystkim o to, co stało się owej pamiętnej nocy, kiedy wybuchły zamieszki w Jerozolimie?

Plotki oraz niektóre relacje prasowe mówiły, wprost, że ludzie Parkera odnaleźli Arkę Przymierza. Podobno, dlatego tak pośpiesznie opuścili miasto. Nie chodziło, więc o obawę przed rozjuszonym tłumem, lecz o szybkie wywiezienie cennego znaleziska. Czy władze nie zdawały sobie sprawy z tego, co zostało odkryte, a potem starały się naprawić swój błąd, aresztując Parkera w JafTie?

Ludzie Parkera odnaleźli osiem żelaznych (nie pokrytych rdzą) tablic. Ich powierzchnie pokryte były napisami w sanskrycie


Oraz podobiznami węża lub żaby..

Ogdoada, czyli „ósemka”. W mitologii egipskiej była to grupa ośmiu bóstw, które czczone były w Szmunu — mieście ośmiu, które Grecy nazywali Hermopolis. Było to ściśle związane z koncepcją kosmogoniczną, która powstała w owym mieście. Według niej w pierwotnym praoceanie istniało osiem pradawnych bóstw, czyli właśnie ogdoada. Bóstwa żeńskie występowały pod postaciami węży, męskie natomiast pod postaciami żab.

Obrazek

Były połączone w pary, które uosabiały określoną cechę pierwotnego chaosu. Od owych cech pochodziły zresztą imiona poszczególnych bóstw. Nun i Naunet — prawoda, Kuk i Kauket — ciemność, Huh i Hauhet — nieskończoność, Amon i Amaunet — niewidzialność. Zgodnie z kosmogonią zrodzoną w Hermopolis, bóstwa ogdoady stworzyły kosmiczne jajo, z którego wykluł się bóg–stworzyciel.

Obrazek

(W Indiach, na przedmieściach Delhi, stoi od tysiąca sześciuset lat żelazna kolumna. Obecnie otoczona jest ruinami budowli Kutub Minar. I nie byłoby w tym fakcie niczego dziwnego, gdyby nie to, że ów żelazny, kilkumetrowy słup jest całkowicie odporny na korozję. A przecież przedmioty z żelaza rdzewieją!

Według badaczy, kolumna z Delhi powstała nie później niż w 415 roku naszej ery, ale do dzisiaj obiekt ten nie został porządnie zbadany. Nie wiadomo, zatem, czy został odlany, czy może sporządzono go na drodze zespolenia mniejszych elementów. Gdyby jednak kolumna okazała się odlewem, to byłoby wręcz niezwykłe! Bo czy można dać wiarę, że ponad półtora tysiąca lat temu odlano dziesięciotonowy walec z nierdzewnego żelaza?)

Nie wiadomo, co działo się z tabliczkami po 1911 roku. Wszyscy uczestnicy wyprawy nabrali wody w usta. Niektórzy publikowali wprawdzie ksiązkie, ale o znalezisku nie ma w nich ani słowa. Nie wiadomo, zatem, jakie były losy żelaznych tabliczek i w jaki sposób oraz dlaczego je rozdzielono. Nie wiem również, czy któryś z odkrywców próbował je szczegółowo badać.

Później w Europie rozszalała się pierwsza wojna światowa. Kolejne informacje o tabliczkach pojawiają się dopiero około 1927 roku. Sytuacja wygląda wówczas następującą. Dwie sztuki znajdują się w posiadaniu Rosjan. Zdobyli je na terenie Finlandii, więc mogły należeć do Juveliusa. Wiem również, że liczni agenci niejakiego Bokija (czytaj: Okultystyczno Masońskie: Czeka) poszukiwali kolejnych tabliczek w wielu krajach Europy.

Obrazek Obrazek

Radziecki wywiad miał dwie tabliczki. Ale był ktoś, kto miał ich znacznie więcej, bo aż cztery. Osobą tą był, Wolfgang Pelthof, który w pałacu swojego wuja Alberta von Kittlitza w miejscowości Zoblitz, prowadził przez kilka lat intensywne studia nad tekstem umieszczonym na tabliczkach. Był jednak amatorem i efekty
hmm, można określić je wyłącznie jakimś litościwym przymiotnikiem. Powiedzmy, zatem, że te sukcesy były umiarkowane. Kiedy zatem skontaktowali się z nim radzieccy agenci i zaproponowali spore pieniądze za przekazanie im tabliczek, po zastanowieniu zgodził się?

Niestety, do transakcji nie doszło! Dosłownie kilka dni przed przyjazdem do Zoblitz radzieckich agentów, którzy mieli zabrać tabliczki, do pałacu dokonano włamania.

Sytuacja na początku 1931 roku wyglądała następująco: dwie żelazne tabliczki znajdowały się w rękach wywiadu radzieckiego, cztery leżały w sejfie w Zoblitz, a jedną przechowywano w siedzibie polskiego wywiadu w Warszawie.

Polską tabliczkę przez przypadek zdobyli cztery lata wcześniej polscy agenci podczas akcji przeprowadzonej w Estonii
Nie wiadomo, gdzie była wówczas ósma tabliczka. Nie wiadomo równiej, w jaki sposób nasze służby specjalne zorientowały się, że dziwny przedmiot z napisami w egzotycznym języku jest ważny. Być może podjęto próbo odczytania tekstu
Mamy też niepotwierdzone informacje, że wywiad przeprowadzał konsultacje ze znanym polskim podróżnikiem, Ferdynandem Ossendowskim.

Ossendowski urodził się w Witebsku w 1876 roku. Od czasów szkolnych wykazywał niezwykłe zainteresowanie geologią i geografią. Nic, więc dziwnego, że jako dorosły człowiek podjął pracę w górnictwie. W ciągu kilku lat zaczęto go uznawać za jednego z najlepszych ekspertów od wydobycia złota w Rosji. Jego ukochaną krainą stała się Syberia.

Obrazek

Do tego stopnia, że zaangażował się w szaleńczy plan oderwania tej części kraju od carskiego imperium. Skończyło się to wyrokiem śmierci za zdradę stanu. Dzięki interwencji wielu wysoko postawionych osób, karę te zamieniono na więzienie. Plany eksploatacyjne rządu związane z Syberią były, bowiem szeroko zakrojone, a przydatność Ossendowskiego w procesie ich realizacji — oczywista dla wszystkich rozsądnie myślących ludzi.

Badacz spędził, więc w więzieniu zaledwie dwa lata. Później wrócił do życia publicznego. Nie na długo jednak. Po rewolucji październikowej uznano go za wroga nowej władzy i kiedy wojska bolszewików wkroczyły na Syberię, Ferdynand Ossendowski znalazł się na liście osób do zatrzymania. A tak naprawdę do zlikwidowania. Na szczęście badacz uniknął zatrzymania i uciekł w leśną głuszę. Posuwał się na wschód w kierunku Mongolii. Potem chciał przedostać się do Chin. Plan był szalony, wymagał, bowiem przebycia tysięcy kilometrów przez terytoria, które do dzisiaj trudno jest uznać za bezpieczne. Ale jak to często bywa z szaleńczymi przedsięwzięciami, wszystko udało się i Ossendowski dotarł do Mongolii. Tam spotkał innego uciekiniera z bolszewickiej Rosji, kapłana Tuszegun Lamę, który był postacią niezwykle malowniczą.

Szczycił się między innymi znajomością z władcą Tybetu, Dalajlamą. Najciekawsze były jednak wyjaśnienia tłumaczące powody obdarzenia taką łaską wędrownego mnicha. Ossendowski wypytywał swego towarzysza o legendarne moce tybetańskich lamów. Ten chętnie opowiadał o cudach, jakie są w stanie czynić. Pewnego razu powiedział jednak: „Istnieje człowiek jeszcze potężniejszo i bardziej święty. Jest nim Król Świata z Agharti.”

Obrazek

Ossendowski nie zrozumiał. A kiedy poprosił o wyjaśnienia, usłyszał, że Tuszegun Lama jest jedynym żyjącym człowiekiem, który odwiedził wspaniałe podziemne królestwo. Podobno z tego właśnie powodu Dalajlama obdarzał go wielkimi łaskami oraz przyjaźnią. W książce Ossendowskiwgo jest wiele nawiązań do Agharti.

Obrazek Obrazek

Z analizy tekstu, który został odczytany z „polskiej” tabliczki wynika, że jest to fragment dużego opisu stanowiącego rodzaj przewodnika dla ludzi pragnących trafić do podziemnego państwa!

W 1935 roku Polska posiadała już cztery tabliczki z ośmiu.Te tablice naprawdę mogły być przewodnikiem pozwalającym odnaleźć wrota, do Agharty.

Hitlera zafascynowały historie o podziemnej krainie, Dlatego, że była w nich mowa o wybranej rasie, która przewodziła i kiedyś jeszcze będzie przewodzić ludzkości, ale również o tajemniczej, potężnej sile vril. Dzięki niej można było budować oraz niszczyć, tworzyć i unicestwiać


Czego więcej potrzeba syjonistycznym szaleńcom takim jak Hitler lub Stalin? Ich wywiady szukały źródło potężnej mocy, źródła przewagi nad innymi i militarnego szantażu.

Tajemnicze tabliczki muszą pozostać ukryte, gdyż, jeśli głoszą prawdę i pradawna moc rzeczywiście istnieje, to zdobycie jej przez ludzi małych oraz podłych, zamieniłoby naszą rzeczywistość w koszmar, przy którym sowieckie szaleństwo i hitlerowska Trzecia Rzesza wydawałyby się czymś zupełnie niegroźnym.

Książki Edwarda Lyttona „Nadchodzącą rasą” i Willisa George’a Emersona „The Smoky God”

Ta druga książka, której bohaterem jest norweski żeglarz Olaf Jansen. W trakcie swoich podróżnym główny bohater trafił do wnętrza Ziemi przez wejście w okolicy bieguna północnego i spędził tam dwa lata. Spotkał inteligentną rasę wielkoludów, których stolica nosiła nazwę Ogród Edenu.

c.d.n
http://historiazakazana.hvs.pl/ahnenerb ... mny-swiat/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

quetzalcoatl888
Posty: 1237
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 8
Podziękował: 474 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: Wewnętrzna Ziemia - prawda czy mit ?

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » czwartek 17 kwie 2014, 15:49

wczesne chrzescijanskie mozaiki i inkaskie wzory

Obrazek


Obrazek


new yerusalem nasca

http://blog.world-mysteries.com/science ... m-diagram/


sanktuarium ksiegi i moray peru

https://www.pinterest.com/pin/145030050474165607/

http://www.goisrael.com/Tourism_Eng/Wha ... 0Book.aspx

moray peru
http://www.totallylatinamerica.com/peru ... y-Peru.jpg



coz podobno swiatynia salomona byla polaczona podziemnymi korytarzami z peru..w kazdym razie starozytny kalandarz hebrajski jak i z qumran byl sloneczny.. :)
0 x



ODPOWIEDZ