Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Słowiański panteon i demonologia

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » poniedziałek 21 kwie 2014, 20:02

Chyba jednak rozsądniejszym będzie poświęcić osobny temat dotyczący bogów i demonów, w jakich wierzyli nasi przodkowie.
Poprzenosiłem tu odpowiednie posty z tematu o duchowości słowiańskiej >>.

Na pierwszy rzut idzie oczywiście:

Świętowit

Obrazek Obrazek

Świętowit - jeden z naczelnych bogów Lechitów, wyobrażany w czterech połączonych postaciach. Obdarzający swych wyznawców pomyślnością i siłą militarną, uznawany za boga gromowładnego - w pokrewnej tradycji staropolskiej cechy te posiada bóg Jasz, Jesza lub Piorun. Atrybuty Świętowita to ekwipunek wojownika oraz róg z miodem pitnym pozwalający widzieć przyszłość. Jego święte zwierzę to biały rumak. Świętowit wiązany jest również z mocą Księżyca, którego nazwa w języku polskim oznacza władcę lub syna władcy.

http://www.bogowiepolscy.net/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Kiara » poniedziałek 21 kwie 2014, 21:19


Świętowit - jeden z naczelnych bogów Lechitów, wyobrażany w czterech połączonych postaciach. Obdarzający swych wyznawców pomyślnością i siłą militarną, uznawany za boga gromowładnego - w pokrewnej tradycji staropolskiej cechy te posiada bóg Jasz, Jesza lub Piorun. Atrybuty Świętowita to ekwipunek wojownika oraz róg z miodem pitnym pozwalający widzieć przyszłość. Jego święte zwierzę to biały rumak. Świętowit wiązany jest również z mocą Księżyca, którego nazwa w języku polskim oznacza władcę lub syna władcy.



Ten krótki opis dla kogoś kto chociaż trochę zajmie się symboliką to same sprzeczności, sadzę iż chodziło dawno temu o przekodowanie wiedzy pierwotnego wzorca , zatarcie śladów dawnych i powielanie kłamstwa.
Prawdą jest iż to jeden z naczelnych Bogów , a raczej naczelne Bóstwo, to Światowid.

Rzeźbę tworzono z obrabianego JEDNEGO okrąglaka bo jej zadaniem było przejawienie 4 aspektów JEDNI czyli 4 żywiołów wywodzących się z niej. Oczywiście nie dla wyznawców bo dawno temu ludzie opierali się na wiedzy przekazywanej im prze nauczycieli w świętych miejscach , a nie na kultach symboli tej wiedzy , takich jak Światowid. Światowid pierwotny jak najbardziej jest symbolem wiedzy pełni, a nie bożkiem kultowym , któremu należało oddawać cześć to późniejsza bzdura.

Kolejna bzdura to uznanie Światowida za Bożka gromowładnego , czyli Pana Burzy , bo nim nie był i nie jest, on nie jest symbolem walki, a wyłącznie pełni wiedzy. Światowid ma związek z księżycem,w pewnym sensie tak, ale księżyc nie reprezentuje aspektu męskiego,a żeński pra początek cykli życia fizycznego na ziemi realizowany przez aspekt żeński. Jak najbardziej w różnych językach jest ONA księżyc , a nie jak u nas On księżyc ( myślę że u nas to gruba manipulacja jakichś agresorów którzy zmieniali wiedzę), księżyc nigdy nie był gromowładny !!!!! Kolejna sprawa z koniem ... biały koń ( w symbolice ) jest odpowiednikiem pełni jasności , czyli SŁOŃCA nie księżyca. Księżyc dla bardzo, bardzo odległej przeszłości , (gdy ziemia była pogrążona w ciemności , bo wcielone Energie nie mogły jeszcze tolerować większej dawki światła , dopiero się tego uczyły tego i uruchamiały swoją szyszynkę) był "słońcem nocy" ,towarzyszył mu czarny koń , a nie biały koń.
Legendy o 'wampirach" mogących żyć w ciemnościach, trzeba potrafić odczytać i zrozumieć, dla tych Energi nawet odbite światło słońca przez księżyc było zbyt mocne do pewnego czasu.

Tyle o księżycu , ale Światowid , i dawna wiedza o nim oraz kapłanach/ nauczycielach ma związek nie z księżycem a z Wenus i z pentagramem , który w naszym Słowiańskim wydaniu jest rzeźbą Światowidem. A skoro Wenus , to wiosna , maj i czerwony koń, bo jest on symbolem budzącego się życia czyli fazy wschodzącego Słońca na niebie.
Idąc dalej i analizując informacje związane ze Światowidem ... zależnie od odczytywania ich z jednej z 4 jego stron możemy mówić o barwie związanego z nią konia. Każdy z 4 koni to 1/4 wiedzy Światowida.

A co z księżycem.... Ona księżyc , Luna , to niższy aspekt energii Wenus , wydzielona dla rozwoju Córek i Synów Ciemności by mogli ewoluować w warunkach właściwej ilości światła na ziemi, ilości odpowiednich dla swojego rozwoju.

Warto poznawać , warto analizować i wyciągać wnioski, nie warto bezmyślnie powielać cudze blednę interpretacje.

Róg , który towarzyszy Światowidowi jest symbolem dźwięku, który stwarza, miód zaś jest symbolem najwyższych uczuć. Czyli gdy wiedza Światowida wpisze się w przestrzeń ziemi i ludzkich serc zabrzmi róg..... popłynie dźwięk , który w swojej "słodyczy" przypomina miód.... ( Słowianie dawni nie znali czekolady.... ;) :D , to nie jest nasz odnośnik dla słodyczy) wibracja miłości bezwarunkowej. Harmonia nastąpi gdy połączą się dwa smaki , słony i kwaśny, dwa kierunki, północ i południe , dwie świetlistości jasny i ciemny , dwa aspektu żeński i męski itp.... a każdy z nich osiągnie swoją pełnię doskonałości. Będzie to czas całkowitych zmian , wiedza Światowida popłynie we wszystkich kierunkach i zaistnieje na całej ziemi.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

ex-east
Posty: 1051
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 82
Podziękował: 357 razy
Otrzymał podziękowanie: 1303 razy

Re: Słowiańska "duchowość"

Nieprzeczytany post autor: ex-east » wtorek 22 kwie 2014, 12:35

Dariusz pisze:W temacie tym chciałbym skupić się na wierzeniach i zwyczajach kultywowanych przez naszych przodków, tych bliższych i tych z czasów zamierzchłych.
Być może znajdziemy wiele powiązań z wierzeniami i zwyczajami innych kultur, jak np. celtyckich, nordyckich i jakich tam jeszcze,

Swietny temat.
Te Swieta Wielkanocne dane mi bylo spedzic po pogansku, w krainie, w ktorej na obszarze wielkosci mazowieckiego znajduje sie ponad polowa wszystkich megalitycznych struktur Angli.
Odwiedzilem dwa kregi : Marry Maidens oraz Boscwan- Un. Ten drugi jest mniej znany i trudniej dostepny ( nie da sie pod niego autem podjechac, to tubylcom sie nie chce szukac ;-) ). Oba kregi skladaja sie z 19tu okolo metrowej wysokosci kamieni rozmieszczonych nie tyle po okregu, co po elipsie. Dodatkowo w Boscwan-Un wewnatrz elipsy, ale nie w samym jej srodku
tylko troche z boku, wbity jest pochylony, 2,7 mtr dlugi (okolo 2 mtr nad ziemia jego czubek) , uksztaltowany w trojkat kamien. Jego cien wskazywal po kolei na kazdy kamien.
Pod pochylonym kamieniem w "srodku" ktos zostawil dary - swieczke oraz jakies szczatki niewiadomoczego ;-) .
Nie wydaje sie jednak, ze kregi mialy sluzyc do kontaktu z bogami. To raczej konstrukcje astrologicznie zorientowane. Doszlo to do mnie po tym, jak skojarzylem iz w noc przed wizyta na rozgwiezdzonym niebie zobaczylem wianyszek gwiazd ukladajacyh sie w elipse, a w srodku , prawie w centrum bardzo jasna gwiazde. Od razu przyszlo skojarzenie " jako w gorze tak i na dole" .
Oba kregi byly oddalone od siebie o kilka kilometrow, a gdy stojac w srodku Mary Maidens poprowadzilem wzrokiem linie laczaca oba kregi to jej przedluzenie celowalo w odlegla gore ze scietym na plasko czubkiem, na ktorym, jak mi sie wydawalo, tez znajdowaly sie jakies konstrukcje kamieni.
Wszystko to przypomnialo mi o lay lines okalajacychh Ziemie, a w tym i kraj Slowian , slynne Odry i Wesiory, gdzie rowniez znajduja sie kregi.
Kiedy przesuwalem dlonmi ponak kamieniami w kregu, czulem mrowienie w rekach oraz cieplo w stopach, mimo, ze stalem boso w chlodnej trawie pelnej porannej rosy.
Pojawilo sie uczucie skads dobrze znane, ale trudne do okreslenia. Tak, jakbym juz skads znal ta energie, ale nie z Ziemi
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15575
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29127 razy
Otrzymał podziękowanie: 23434 razy

Re: Słowiańska "duchowość"

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 24 kwie 2014, 21:29

Vrota Bogo Slovena – Veddana
Opublikowany w Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody przez bialczynski w dniu 24 Kwiecień 2014 r.

Obrazek

[CB] Cytuję:


Ze zgliszcz wyłoni się NOVE. Tak jak feniks - z popiołów powstanie na zgliszczach świata, co sam się do rozpadu doprowadził. Wydobyte i wytopione zostanie ze starych form, co choć są już zmurszałe, zatrzymują w sobie drobiny do całości dzieła niezwykle potrzebne. A każdy różne NOVEGO niesie ilości. W momencie powołania do zaistnienia, który już był i jest, i będzie, zostanie pewien blask z Ziemi - co znaczy: “gotowość”.

Rozpocznie się wszystkiego niewyobrażalna wprost wrzawa. A uczynią to ludzie. I nadejdzie sąd. A każdy sam sobie sędzią i katem będzie. Wszystkie rachunki wyrównane zostaną i nic w tym strasznego nie ma.

Takie bowiem jest prawo, choć te dni dniami strachu coraz większego będą.

Rzecz cała od rodu słowiańskiego zacząć się powinna. Są bowiem - bo być muszą - ludzie, którzy przygotowani będą. Oni w sobie Słowo niosą, które rozpoczyna wszystko na nowo. Zabrzmi ono, gdy wszelkie elementy scalą się w jedno. Dlatego też szarpać będzie ludzi okrutnie - to, co w nich jak perły,ciągnąć ich ku Novemu zacznie. Stare, choć coraz słabsze, w drugą stronę zaś wieść będzie. Ci, co nie zechcą ku całości dążyć, samoczynnie się oderwą. A dziury w ich ciałach tak ogromne powstaną, że schodzić będą.

Z Polski rzecz cała musi wypłynąć, a praca czeka ogromna tych, których do niej przeznaczono. Są oni dla ludzi kierunkiem i drogowskazem. Do nich lgnąć będą choćby i na moment. Przez nich jak przez bramę docierać będą do całości, gdy wszyscy skierują się ku jedności. Dla wielu niewidzialne będzie to zjawisko, bo Całość bez bogactw materialnych będzie się tworzyła. Gromadzić z ludzi to, co czyste jest, żadną skazą ni kłamstwem nie naruszone. Tak jak ognie wśród ciemności, światło spójnych praw jasne i czyste widocznym stawać się będzie i zawezwie prawych. Nic, co potrzebne, nie może zostać zapomniane ani poniechane.

Wszystko zmierza teraz do jedności, która jest niepodzielna. Ogarnia wszystko. Niewidoczna czas jakiś, przenikała wszystko i była zawsze obecna - teraz zaś budzi się jako nowa siła. Zawiera ona dorobek wszystkich istot, a ostatni jej ziemski aspekt właśnie dołącza do Całości.

Wiekami odciągano myśl człowieka od człowieka, kierując ją na boga. Istota ludzka miała zapomnieć, że tylko w porozumieniu z drugą istotą ludzką dochodzi do całościowego rozwoju człowieka. Ale nie masz w całym Wszechświecie nikogo, kto mógłby być pierwszy przed człowiekiem. I nie masz nic ważniejszego dla człowieka niż drugi człowiek, który wskazówką, książką życia jest.

Czas teraz taki, że nie pomogą kapłańskie zapory. Jeśliś kiedykolwiek pracował dla zgody z prawami, masz tę prawdę w sobie. Sama wypłynie z ciebie i rozumienie faktów trudnych do rozpoznania przyniesie. Bo czas rozliczenia pozoru i fałszu, uprawianego przez wieki na Ziemi, już przyszedł, a żadna jednostka przed nim nie umknie.

Przez tych, co zdolni są, by owego ducha wszechrzeczy przejawiać- będzie się moc wielka pokazywać, nigdy nie znana wcześniej. Przyjście Novego zapowiedziane było wielokrotnie, ale słowom prostym zawiły sens nadano i obrócono zapowiedź w groźbę, by fakty mogły być przeinaczane. Wszystkie stare słowa jednak są martwe wobec Słowa Novego, a zabrzmi ono, gdy wszystkie elementy stare zdatne do nowego przez bramę przepłyną i stopią się w całość. Nove Słowo wtedy wybrzmi i nie z ust ono padnie, a właśnie zabrzmi mocą przeogromną. Dźwięk jego jak fala się rozejdzie, by poruszyć nowe tryby życia.

Jakbyś kamień w wodę rzucił, który kręgi tworzy i rozprzestrzenia, tak też nowy duch ogarniać pocznie wszystko. A słowa i ludzie, co częściami tego ducha wypełnieni będą, sobą Nove poniosą. Bo oni są Słowa przejawem. Słowem zaś żywym tylko takie, które w sobie ma moc zdolną pustkę wypełnić.

Zadanie to Słowianom jest przeznaczone, między nimi światła najwięcej. Tam też w pierwszym momencie wszystko się zacznie. Stamtąd rozprzestrzeni się na świat cały przyzwanie dla wszystkich, co jak w śnie lunatycznym zamknięci są, by otworzyli oczy. A tego ci, co władzę sprawują, boją się najbardziej i myślą w naiwności i próżności swej głupi, że bieg i porządek rzeczy uda im się odwrócić. Nikt jednak władzy nie ma, aby zmienić to, co już jest dawno rozpoczęte. Żadna istota takiej siły nie ma. Ani jej nawet sobie wyobrazić nie umie. Nigdy wcześniej rzecz taka nie miała miejsca.

Dla tych, którzy się prawdy boją, będzie strachem. Dla tych, co jej poszukują - drogowskazem. Wielu nie zdoła znieść widoku siebie. Lustrem staną się oczy drugiego człowieka. Nikt śmierci nieść nie będzie ani też pożogi. Bez katów i mścicieli rzecz się rozliczy. Prawa, co tak stare, że najstarsze, przypominane będą. I tylko ci, co wedle nich żyć potrafią, zostaną. Wszelkie istnienie kiedyś z jednego wywiedzione spójną całością zacznie się czynić.

I wzrastać zacznie nowy świat, w którym nic, co w poprzednim było, nie może zaistnieć. Między ludźmi granic żadnych nie będzie, a każdy na swoją miarę wszystko otrzyma. By jednak zaistnieć w czasie i miejscu tym - wpierw trzeba sen przerwać i ułudę, i kłamstwo, co mocno okowami świat cały spowija.

Odsłonić to, co zasłonięte przed oczyma i uszami.


Obrazek

Te słowa nie są odkryciem ostatnich lat – to słowa znane od dawna, mam nadzieję, że przypomną sobie je dzisiaj wszyscy, którzy już je zapomnieli, a także poznają je ci, którzy dotychczas ich nie znali. SŁOWA TE NIE UTRACIŁY MOCY ANI WAŻNOŚCI, LECZ NICZYM STARE WINO NABRAŁY JEJ.


Nieprawdą były te wszystkie poglądy, które głoszą iż Słowianie nie znali boga, przed chrześcijaństwem. Wymysłem to było i niezrozumieniem a też i celowym zakłamywaniem Prawdy. Wielu dało się zwieść tej kuszącej myśli, która człowieka stawia ponad wszystkim. Złudna to myśl, ale tylko w części. W tej części, która przypisuje Pełną Moc Wolnej Woli. Wnikliwe umysły studiujące Lekcje, wnikliwi obserwatorzy Życia, wnikliwi uczniowie Świadomości, wiedzą o ograniczeniach owej Woli Wolnej pod rządami Przeznaczenia i Wyroków płynących z Praw RzeczyIstności. Wolna Wola nie ma Mocy Pełnej, lecz jest ograniczona Klatką Przeznaczenia i Wyroków. Jest wręcz Niewidzialna i Niedotykalna. Lecz Człowiek jest równy Bogom, bo Najwyższy jest w Nim i On jest Częścią Najwyższego. Jesteśmy Świadomością Nieskończoną, która nie potrzebuje zwierzchnictwa i pośrednictwa. Jesteśmy Światłem Świata i odpowiadamy przez Naszą Wiarę i Naszą Wiedę za Naszą Matkę Rodzicielkę, która nas z Siebie wydała i za Ojca, który zamieszkuje w naszych Materialnych Ciałach. Odpowiadamy za Ziemię i za Przyrodę, za Ród Nasz Słowiański, za Słowo i za Czyn.

Otwarły się WROTA SŁAWY – dla Słowa i Czci Słowian Odrodzonych! Otwarły dla Braty-Słavii – Braterstwa Słowa! Rada Brati Slova – VRota Slovena – Veddana Sloviana.

SŁAWA! SŁAWA! SŁAWA!!! Slovianskie Slovo – Slovianska Sprava – Slava! Slavija! Slavja!

Obrazek

Niech nikogo nie zmylą jej oczy!

http://bialczynski.wordpress.com/2014/04/24/39513/
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiańska "duchowość"

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 27 kwie 2014, 22:11

Ciekawym wielce, dlaczego pośród tych bóstw nie ma Światowida?

PANTEON SŁOWIAŃSKI

Białobóg – bóstwo dobroci i szczęścia. Nie należy do pierwotnego panteonu, stworzone zostało ok. 12 wieku w wyniku kontrofensywy wiary pogańskiej.

Chors – bóg księżycowej tarczy. Jeden z synów Swaroga

Czarnobóg – bóstwo zła i nieszczęścia. Razem z Białobogiem byli odzwierciedleniem dualizmu chrześcijańskiego (Bóg i Szatan).

Dadźbóg – opiekun ognia domowego, rozdawca łask i bogactw, trzyma pieczę nad kopalniami. Syn Swaroga.

Dennica – bogini zorzy porannej, światła dziennego, dnia. Niesie pomoc zbłąkanym ludziom i zwierzętom. Córka Swaroga; według jednych źródeł siostra Boga-Słońca, według innych jego matka.

Dola – bóstwo indywidualnego losu ludzkiego, niewidzialna towarzyszka każdego człowieka. Córka Roda.

Jarowit – uosobienie sił młodości. Bóg wiosny, płodności oraz miłości.

Łada – bogini płodności i wegetacji.

Mokosz – Matka Wilgotna Ziemia. Bogini Ziemi, płodności, aktywności seksualnej, patronka małżeństw. Opiekunka sfery zajęć kobiecych, m.in. macierzyństwa, przędzenia lnu. Silnie związana z wodami.

Nyja – bogini świata podziemnego. Obiecuje ponowne odrodzenie po śmierci, patronka reinkarnacji. Towarzyszka Welesa.

Perepłut – bóg wody, opiekun korzeni drzewa życia. Jest on także patronem piwa, miodu, tańca i libacji.

Perperuna – bogini urodzaju, uosobienie deszczu. Partnerka Peruna.

Perun – bóg błyskawicy, burzy, a także walki. Opiekun warstwy rycerskiej, pilnuje przestrzegania przysiąg. Syn Swaroga.

Pochwist – bóstwo niepogody, wirów powietrznych. Syn Strzyboga.

Podaga – bóstwo pogody, zjawisk atmosferycznych.

Porenut – bóg atmosferyczny. Syn Peruna.

Porewit – bóg siły. Syn Peruna.

Prowe – bóstwo prawości i prawa, strażnik sądów.

Radogost - bóg czczony w świątyni w Radogoszczy na Połabiu; posiada cechy solarne oraz wojenne. Możliwym jest, iż jego imię związane jest z gościnnością.

Rod – bóg-stwórca, stworzyciel świata, ojciec wszystkich bogów, istot demonicznych a także ludzi. Opiekun losu i przeznaczenia. Pojawia się zawsze z Rodzanicami.

Rodzanice – trzy boginie losu ludzkiego, pojawiające się przy nowo narodzonym dziecku i wyznaczające jego los. Partnerki Roda.

Rujewit – bóg wojny, ran oraz płodności. Syn Peruna.

Simargł – bóg ziemi, zboża i żniw. Opiekun wszystkich roślin i zwierząt należących do sfery gospodarskiej, życia rodzinnego, wegetacji.

Strzybóg – bóg żywiołu powietrza, ojciec wiatrów.

Swarożyc – bóg Słońca na niebie, na ziemi utożsamia ogień. Syn Swaroga.

Swaróg – bóg nieba, boski kowal. Główny bóg rządzący przyrodą i społeczeństwem, stworzył on prawo.

Świętowit – bóg mocy twórczej, siły życia, twórczości przyrody. Ogarnia wszechświat swym spojrzeniem. Zajmuje się obfitością plonów, powodzeniem wypraw wojennych.

Trzygłów – bóg sprawujący pieczę nad trzema światami: niebem, ziemią i podziemiem. Jego siedzibą jest góra wyłoniona z chaosu, zwana Osią Kosmiczną.

Weles – bóg magii, śmierci, przysiąg oraz chorób. Władca Nawii, krainy umarłych i nawek, dusz ludzkich. Także opiekun bydła.

Wiły – trzydzieści sióstr ściśle związanych z Mokoszą. Boginie przyrody (powietrza, wody i gór). Pomagają ludziom i zwierzętom, jeśli uznają to za stosowne, jednak mogą również być niebezpieczne.

Żywia – bogini życia i sił witalnych.
http://welesowy-jar.fm.interia.pl/pante ... ianski.htm
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

ex-east
Posty: 1051
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 82
Podziękował: 357 razy
Otrzymał podziękowanie: 1303 razy

Re: Słowiańska "duchowość"

Nieprzeczytany post autor: ex-east » poniedziałek 28 kwie 2014, 09:19

jest Świętowit za to
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiańska "duchowość"

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » wtorek 29 kwie 2014, 20:11

ex-east pisze:jest Świętowit za to

Jednak to nie ten sam kaliber. :D

EDYCJA:

Coś jeszcze o Światowidzie znajdę, a póki co wklej panteon "demonów" słowiańskich:

DEMONOLOGIA

Czyli co w trawie piszczy.



Atwory - opiekuńcze demony przynoszące pieniądze, przybierają postać komet

Barstuk - opiekuńczy demon mieszkający w bzie

Bazyliszek - potwór o postaci podobnej do koguta, z koroną na głowie, wężowym ogonem i żabimi oczami, którymi zabijał

Bezkosty - upiór pozbawiony kości

Bies - demon przyrody, nieprzychylny ludziom, kryjący się w lesie, na bagnach, itp., strzeże ukrytych skarbów

Błędnica - demon leśny, powodujący błądzenie ludzi w lesie, sprowadzający ich na bezdroża

Boginka - żeński demon przybrzeżny, starucha podmieniająca dzieci ludzi na swoje

Borowy - strażnik i opiekun lasu przeganiający obcych

Chały - smoki powietrzne wywołujące grad i wichury

Chmurnicy - ludzie walczący ze złymi płanetnikami

Chowańce - domowe diaboliczne demony-darmozjady

Cicha - groźny demon zabijający małe dziewczynki

Didki - krasnoludki leśne

Dobrochoczy - pozytywny demon leśny

Domowy (Uboże) - duszek opiekuńczy zajmujący się danym gospodarstwem, może wywodzić się z dusz zmarłych

Drzewice - demony drzew

Dziady - duchy przodków

Dziwożony - porywają dzieci lub dorosłe dziewczęta

Jaroszki - demony o postaci małych zwierząt, ściągające ludzi na bagna

Julki - karzełki sprzyjające podróżnym

Konopielki - opiekunki konopi, lnu i warzyw

Krasnoludki - demony opiekuńcze pomagające w pracach domowych, zapewniają dostatek w zamian za pożywienie

Latawce - demon powietrzny o iskrzącym ogonie, przegania lub sprowadza chmury gradowe

Mamuny - owłosione kobiety podmieniające dzieci

Morana (Marzanna) - personifikacja zimy, choroby i śmierci, ogólnego zła

Morowice - chude kobiety ubrane na biało, rozsiewające zarazę, palące zborze, itp.

Mrzelc - personifikacja mrozu, kudłaty i wąsaty demon "obrośnięty" soplami

Nawki - dusze zmarłych

Nocnice - zmory wywołujące płacz niemowląt

Odyniec - demon zwiastujący wojnę, ukazujący się w świętym jeziorze Swarożyca

Piwosznik - demon zaciągający ludzi do karczm

Plonki - skrzatki zanoszące ludziom różne dobra w zamian za zaprzedanie im duszy

Płanetnik - półdemon-półczłowiek, kieruje chmurami

Południca - żeński demon polny opiekujący się zbożem, wywołuje udar słoneczny

Rachmany - duchy podziemne związane ze światem zmarłych, żywiące się ofiarami ze skorupek jaj

Rusałki - żeńskie demony, które mogą utopić lub "załaskotać" na śmierć młodych mężczyzn (leśne, polne, żytnie, itp.)

Skarbniki - demony żyjące między innymi w kopalniach, odnajdujące skarby lub sprowadzające górników na manowce

Sporysz - demon podobny do chomika, opiekuje się zbożem i zapewnia dobre plony

Starucha Mąk - żeński półdemon, czarownica mieszkająca w lesie i szkodząca ludziom

Strzygi - żeńskie demony nocne duszące ludzi i żywiące się ich krwią

Świcki - duszki bagienne ukazujące się pod postacią płomyków, pomagają przejść przez bagna lub topią i parzą

Upiory - dusze samobójców lub czarowników, ożywione po śmierci, straszą ludzi i piją ich krew

Utopce - dusze ludzi zmarłych poprzez utonięcie, topią pływających

Wilkołaki - czarownicy potrafiący zamieniać się podczas pełni księżyca w wilki

Wodnik - demon wodny, władca jeziora lub stawu, żądający jakiejś daniny w zamian za bezpieczeństwo pływających

Zmory - demony duszące ludzi lub zwierzęta podczas snu

Żmije - demony chmur szkodzące ludziom, odbierają moc słońcu, wiążą wody
http://welesowy-jar.fm.interia.pl/pante ... ianski.htm
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiańska "duchowość"

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » środa 30 kwie 2014, 19:46

A jednak Świętowit>> to nasz stary Światowid/Światowit, te trzy różne określenia tyczą się tej samej persony, bóstwa.
Wielu i wiele zdaje się potwierdzać tę, choć też nie brakuje głosów przeciw >> tej tezie, lub np. propagator Słowiaństwa i demaskator wszystkiego, co przyczynia się do niszczenia naszych korzeni, "opolczyk" tak pisze:

opolczyk pisze:...
Posąg Świętowita błędnie nazywanego Światowidem tuż przed usunięciem go z “widoku” w Domu Turysty na Ślęży
...


Przeczytajmy jednak poniższy artykuł:

Igor D. Górewicz pisze:Świętowit - słowiański Bóg

Obrazek

W XIX wieku romantyczni badacze Słowiańszczyzny pisali o słowiańskim bogu Światowidzie, czyli "widzącym świat", bo swymi czterema licami patrzącym w cztery jego strony. Żyjący w XX wieku, a tworzący głównie w USA polski artysta Stanisław Szukalski utworzył nawet własny neologizm, mający dokładnie wyjaśniać i zastąpić imię owego boga - "Świat-Owid, czyli Owidzacz Świata, bo świecący w czterech kierunkach widnokręgu". Kiedy indziej zaś, imię to przedstawiano w formie Swantewit, co było najbardziej dosłowną transkrypcją formy Svantevith, pozostawionej nam przez łacińskie kroniki. Pojawiała się także forma "Światowit". Imiona w tej postaci do dziś pokutują w kulturze polskiej, dostarczając pomysłów komisjom nadającym nazwy ulic w miastach, właścicielom restauracji, a nawet posłużyło PKP i dziś przemieszczając się linią kolejową na trasie Szczecin - Przemyśl jedziemy właśnie pociągiem o nazwie "Światowid".



Od dłuższego już jednak czasu wiemy, że właściwe imię tego słowiańskiego boga - tak trudne do wymówienia i zapisania przez łacinników, zniekształcone więc do postaci Svantevith - brzmi Świętowit. Piękne to imię, a oznacza ni mniej ni więcej, tylko "Silnego Pana", "Silnego Zwycięzcę" bowiem słowiańskie "święty", "svęt" oznaczało właśnie "silny" (podobnie jak "jary"), bez dzisiejszego, a wprowadzonego dopiero przez chrześcijaństwo znaczenia "sanctus". "Wit" od "witjaz?" natomiast pozostaje w związku z takimi słowami, jak witeź, wiciądz, będącymi oznaczeniami zwycięzcy, dzielnego wojownika, obdarzonego sukcesami na tym polu. Pierwszy podobne znaczenie imienia Świętowit przedstawił w XVIII wieku Christian Knauthe, opisujący Świętowita jako głównego boga Słowian Połabskich i tłumaczący jego imię wersji serbsko-łużyckiej jako "swjaty wiczass".


Średniowiecze chrześcijańskie miało własne teorie dotyczące pochodzenia imienia i samego kultu Świętowita. Otóż średniowieczni mnisi z Korbei, którzy próbowali udowodnić swe prawa do posiadania słowiańskiej wyspy Rugii - gdzie kult Świętowita był najbardziej rozwinięty i znany - ukuli teorię, iż pierwszy akt chrystianizacji Rugii miał miejsce w IX wieku za pośrednictwem właśnie mnichów z Korbei, którzy postawić mieli kaplicę swego patrona św. Wita. Gdy Rugianie odstąpili od chrześcijaństwa, popaść mieli w bałwochwalstwo a za swego boga uznać Świętowita, czyli zniekształconego św. Wita. Zgodnym wyrokiem wszelkich naukowców teoria ta nic z rzeczywistością wspólnego nie ma.

Świętowit jest najlepiej udokumentowanym ze słowiańskich bogów, gdyż o ośrodku jego kultu w Arkonie na wspomnianej Rugii pisali w obszernych fragmentach XII-to wieczni kronikarze Helmold i Saxo Gramatyk. Pierwszy z nich donosi m.in.: " Wśród zaś wielorakich bóstw Słowian wybija się nad innymi bóg ziemi Rugian, Świętowit, mianowicie jako skuteczny w wyroczniach; w porównaniu z nim innych uważali oni tylko za półbogów ". Rzeczywiście Świętowit stał na czele panteonu i choć jego imię nie powtarza się nigdzie poza Pomorzem Nadodrzańskim i ziemiami Obodrytów, to wiadomo, że był bogiem wszystkich Słowian, choć czczony pod innymi imionami, tym bardziej, że: "...wszystkie kraje Słowian składały tam (do jego świątyni w Arkonie - I.D.G.) corocznie trybut, uznając go za boga bogów " (Helmold). Saxo Gramatyk natomiast pisze, iż " każdy mężczyzna i każda niewiasta rocznie składali pieniążek na cześć bóstwa jako dar ". Sława jego potęgi była tak duża, że nawet król duński Swen wyruszając na wojnę dla zjednania sobie przychylności Świętowita słał dla niego dary, co oburzało Saxa Gramatyka, uznającego to za świętokradztwo i przyczynę śmierci Swena. Świętowitowi, czy jego kącinie (świątynia słowiańska), należna także była 1/3 łupów wojennych, zdobytych przez Ranów - Rugian nijako pod jego wodzą. Jemu też służyć miał elitarny oddział 300 konnych wojowników, którzy pilnowali i powiększali majątek świątyni. Przetrzymywany w skrzyniach, a przebogaty skarb ten mieścił " ozdoby i upiększenia (...) obfitości i pieniądze (...) purpurowe tkaniny ze starości nadpsute ".

To właśnie swemu rozbudowanemu kultowi Świętowit zawdzięcza swoją trwającą do dziś sławę. Centrum tego kultu była zdobiona wspaniałymi płaskorzeźbami świątynia na głównym placu Arkony. Zwieńczona ona była czerwonym dachem (kolor magii i wojny, bardzo ceniony i drogi), zaś wewnątrz stały cztery słupy, między którymi zwisały ciężkie czerwone kotary, tworzące jakby drugi szereg "ścian", odgradzających serce świątyni, samo najświętsze sacrum, centrum wszechświata i punkt odniesienia dla wszystkich wyznawców. W owym centrum znajdował się ogromny posąg - kształt posągu jako słupa odzwierciedla starą ideę axis mundi , osi wszechświata, załamującej rzeczywistość i łączącej poziom ziemski z niebiańskim - o czterech głowach i czterech karkach, z których dwie zwrócone były jakby w stronę piersi, a dwie w stronę pleców, przy czym w każdej parze oczy jednej głowy spoglądały w prawo, drugiej zaś w lewo. Opisujący to Saxo zwrócił uwagę, że głowy i twarze posągu z podgolonymi brodami i przyciętymi włosami wymodelowane były tak, by odzwierciedlać w tym względzie zwyczaje ówczesnych Ranów. Szata, posągu była długa i sięgała aż do goleni. Stworzony on był z różnych gatunków drewna tak, iż golenie "..były połączone z kolanami tak niewidocznie, że miejsca ich spojenia tylko przy bacznej obserwacji można było dostrzec ". Lewą ręką postać podpierała się pod bok, a w prawej ręce dzierżyła róg z drogocennych kruszców. U stóp spoczywały prawdziwe uzda i sidło, a także znacznej wielkości i pięknej roboty miecz, który " podziw dla nich zwiększał (...) którego pochwa i rękojeść rzucały się w oczy zewnętrznym wyglądem srebra i znakomitej ozdoby rzeźbiarskiej ".

Wspomniane wnętrze świątyni i sam posąg otoczone były tak wielką czcią, że oglądać je mógł wyłącznie kapłan. Ale nawet on zamiatając wnętrze wstrzymywał oddech, by nie splugawić swym tchnieniem bóstwa i wybiegał co chwila na zewnątrz by nabrać powietrza. Co roku przy świątyni celebrowano Święto Plonów, na które ściągały tłumy z wielu krajów słowiańskich. Wówczas kapłan wyciągał róg z ręki posągu, publicznie zaglądał, czy nie ubyło z niego miodu nalanego tam rok wcześniej i jeśli nie ubyło - ogłaszał wróżbę dostatku na przyszły rok, jeśli zaś miodu ubyło wówczas nakazywał czynić sowite zapasy. Następnie wylewał zawartość pod stopy posągu, napełniał ponownie i przepijając prosił o łaskę dla siebie i całej ojczyzny, napełniał jeszcze raz i oddawał róg na powrót statule. Następnie przynoszono w ofierze kołacz wysokości niemal człowieka, za którym stawał kapłan i pytał tłumu, czy widzą go zza kołacza. Tłum odpowiadał, iż widzi go, na co kapłan życzył wszystkim, by za rok nie mogli go zza kołacza dojrzeć, co oznaczało życzenie, by za rok plony były jeszcze obfitsze, a kołacz jeszcze większy.

Obok kąciny trzymano białego konia bogu poświęconego, o którym mówiono, że choć zamykany na noc zwykle nad ranem bywał cały spieniony i ubłocony, gdyż Świętowit nocami bieżył po świecie i walczył ze swymi wrogami. Koń ten, którego nikt poza kapłanem nie mógł dosiadać służył również do wróżb państwowych o powodzeniu planowanych wypraw. Kładziono w tym celu potrójny rząd skrzyżowanych ze sobą włóczni, wbitych ostrzem w ziemię i prowadzono przez nie świętego konia, jeśli przestąpił przez nie najpierw prawą nogą oznaczało to pomyślną wróżbę, jeśli lewą całą wyprawę odwoływano.

Tak wysokie sformalizowanie świętowitowego kultu na Rugii było wynikiem woli stworzenia prawdziwie państwowej religii, dającej możliwość integracji wewnętrznej i wzmocnienia władzy plemiennej niezbędnej dla zachowania niezależności plemiennej Rugian otoczonych przez wrogie państwa chrześcijańskie. Przejawem tej formalizacji była przede wszystkim sama świątynia, gdyż pierwotnie Słowianie jako panteiści (ubóstwiający Naturę) oddawali cześć swoim bogom (podobnie jak pierwotnie starożytni Grecy) w szczególnie pięknych, dzikich, przykuwających uwagę miejscach naturalnych, jak wzgórza, uroczyska, źródła, kręgi dębów itp. Nieco później zaś aranżowano podobne miejsca, stawiając ołtarze, systemy słupów-posągów etc. Słowiańskie kąciny jednak są charakterystyczne wyłącznie dla terenów nadbałtyckiej Słowiańszczyzny zachodniej.

Arkona otoczona morzem wrogów broniła swej niezależności i swego Boga przez 200 lat, aż do 15 czerwca 1168, kiedy to król Danii Waldemar II podbił i zniszczył stolicę Rugii, " wówczas nakazał on ściągnąć ów starożytny posąg Świętowita czczony przez wszystkie ludy Słowian i rozkazał nałożyć powróz na jego szyi, ciągnąć na oczach Słowian pośród wojska, na koniec rozbić na kawałki i wrzucić do ognia. Zniszczył też miejsce święte, niwecząc cały jego kult, a bogaty skarbiec złupił " (Helmold). Minęły kolejne setki lat, a profesor Władysław Filipowiak, odkrywca posążka Świętowita z Wolina, mówił: " w latach 80-tych, kiedy byłem na Rugii, w kościele jesienią były poukładane plony. Kościół jest protestancki, ale tradycje...! Czy nie sięgają tak daleko wstecz? ".

Dziś po Arkonie, a szczególnie po wspaniałej świątyni nie zostało nic. Ulokowana była na urwisku wapiennym ostro schodzącym do morza, które z biegiem czasu, skutkiem erupcji pochłaniał żywioł. Tak więc jak w przypadku kościoła w Trzęsaczu, stopniowo kącina pogrążyła się w Bałtyku, z tym, że w przypadku kąciny działo się to o wiele, wiele wcześniej...

Jakim więc bogiem jest Świętowit, co utożsamiał dla dawnych Słowian? Jedni badacze uważali, iż był to bóg lasu, urodzaju, słońca, ognia i wojny, inni, iż początkowo był "bogiem wojny i urodzaju, także losu i przepowiedni", a Aleksander Brückner uważał, iż był Świętowit lokalnym wcieleniem Dadźboga, boga - dawcy dostatku. Sprawowane jednak przez Świętowita funkcje naczelne, władcze, cechy kultu, militarne i władcze atrybuty ukazują go wybitnie, jako przejaw ogólnosłowiańskiego Peruna, którego imienia prawem tabu nie należało nadużywać i stąd przydomek "Silny Pan" dla boga piorunów i wojny jakim był Perun. Aleksander Gieysztor wskazuje na cały szereg podobieństw Świetowita do innych indoeuropejskich bogów naczelnych, których atrybutem był piorun, czy biały koń, lub rydwan (Jowisz, Dzeus, Mitra), którzy byli niejako przeniesieniem idei Wielkiego Ojca do sfery świętości. Wspominaliśmy przecież o białym koniu, na którym Świętowit walczy z wrogami, tak też czyni Perun, posługujący się w walce ze smokiem wielkim młotem bojowym, lub toporem jako bronią. W przypadku XII-to wiecznego Świętowita archetypiczny młot uległ młodszemu archetypowi miecza. Sprawa będzie jeszcze jaśniejsza, gdy powiemy, że zachowało się stare bałtyjskie przysłowie " Perkunu yra dang ", co XV wieczny rękopis ruski tłumaczy jako " Perun jest mnog ", czyli "Perun jest wieloraki".

W latach 70-tych XX wieku podczas systematycznych prac archeologicznych prowadzonych w centrum Wolina odnaleziony został posążek o wysokości 9,2 cm datowany na drugą połowę IX wieku! Znaleziska tego dokonał jak wspomnieliśmy prof. W. Filipowiak, który wspomina, iż odkrycia dokonano w klepisku (podłodze) spalonej chaty, ulokowanej w sąsiedztwie tzw. starszej świątyni pogańskiej. Posążek przetrwał pożar i zniszczenie dzięki temu, iż znajdował się właśnie w owym glinianym klepisku. Posążek ten jest czterotwarzowy dlatego też utożsamiono go ze Świętowitem. Dodać trzeba, że styl artystyczny owego przedstawienia odznacza się wysoką schematycznością - najpewniej celową - ale jednocześnie symbolicznością i wysublimowanym pięknem prostej formy. Boki czworobocznego posążka, jego trzpień pokryte są ideogramami, których znaczenia możemy się co najwyżej domyślać. Był to z pewnością tzw. idol osobisty, przeznaczony do ochrony konkretnej osoby (jak krzyżyki noszone na szyi przez chrześcijan), lub idol chroniący dom - na co wskazywać by mogło ukrycie go w podłodze. Podobnego odkrycia czterotwarzowego posążka, będącego analogią dla wolińskiego Świętowita, dokonano w duńskim Svendborgu, gdzie dotarło osadnictwo słowiańskie.

Wiele nieporozumień wprowadza natomiast tzw. "Światowid ze Zbrucza", wyłowiony z rzeki o tej nazwie nieopodal wsi Horodnica (dzisiejsza Ukraina) w 1848 roku. Ten kamienny wielki posąg o wysokości 257 cm stał niegdyś w swym sanktuarium na odległej o 2 km od miejsca jego odnalezienia górze Bogit. Nieporozumienie o którym mówimy ma swe źródło u samej nazwy nadanej posągowi przez znalazcę Mieczysława hrabiego Potockiego, który ze względu na cztery twarze górnej części posągu nazwał go właśnie "Światowid". Jak podaliśmy na wstępie już konstrukcja samego imienia w tej wersji jest błędna (to w końcu XIX wiek), tu w dodatku nadana została zupełnie błędnie, gdyż posąg ten przedstawia idee o wiele szersze, niż przedstawienie jednego boga. Słup bowiem jest zapisem wiedzy astronomicznej ówczesnych Słowian (Słońce, księżyc, gwiazdy), modelem wszechświata, ujętego w archetypy, oraz konstrukcję społeczną zgodną z tym modelem. Dlatego też w przypadku słupa ze Zbrucza używa się nazwy "tzw. Światowid ze Zbrucza" podkreślając odmienność od poświadczonej idei Świętowita.

Świętowit poprzez swą sławę stał się symbolem Słowiańskiej religii i mitologii, a imię jego występuje często w tytułach książek i artykułów dotyczących Słowian. Jego to przedstawiało także wielu artystów, a tu i ówdzie można spotkać ludowe posążki i posagi upamiętniające Świętowita. Z tym ostatnim mamy szczególnie często do czynienia w Wolinie, dla którego mały posążek stał się współczesnym symbolem rozpoznawalnym w znacznej części Europy.

Igor D. Górewicz

Wybrana literatura dla zainteresowanych:

A. Brückner "Mitologia słowiańska i polska", Warszawa 1980,
B. Gierlach "Sanktuaria słowiańskie", Warszawa 1980,
A. Gieysztor "Mitologia Słowian", Warszawa 1982,
M. Kowalczyk "Wierzenia pogańskie za pierwszych Piastów", Łódź 1968,
G. Labuda "Słowiańszczyzna starożytna i wczesnośredniowieczna. Antologia tekstów źródłowych", Poznań 1999,
H. Łowmiański "Religia Słowian i jej upadek <ww. VI - XII>", Warszawa 1979,
L. Pełka "U stóp słowiańskiego Parnasu", Warszawa 1960,
Słownik Starożytności Słowiańskich, t. I - VII,
J. Strzelczyk "Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian", Poznań 1998.
http://www.rodzimawiara.org.pl/ksiaznic ... bog14.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiańska "duchowość"

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » środa 30 kwie 2014, 21:10

Kto szuka, nie błądzi.
Oto inne spojrzenie na to i wiele innych zagadnień, dotyczących wierzeń słowiańskich:

NA POCZĄTKU BYŁ CHAOS...

Religia naszych przodków wywodzi się z rdzenia indoeuropejskich religii politeistycznych. Jak sama nazwa wskazuje wierzono w wielu równorzędnych bogów bądź też w Jednego głównego oraz resztę jako Jego uosobienia (czyli henoteizm). Niektórzy dla danego plemienia byli ważniejsi ze względu na rodzaj wykonywanej pracy. Dla np. rolników znaczenie miała gleba, dla rybaków woda itp. Wynika także stąd fakt, iż nasi przodkowie boską siłę upatrywali w przyrodzie. Dlatego też religia naszych przodków była tzw. religią naturalną opartą na prawach przyrody. My wszyscy (tj. Polacy) jesteśmy Słowianami, przodkami tych wielkich wojowników. Jednak Słowianie to nie tyko Polacy. Słowian w świecie jest blisko pół miliarda, co stanowi ponad 5% ziemskiej populacji- to bardzo dużo.

Obrazek

W ciągu ostatniego tysiąca lat Słowianie przestali być jednym narodem i podzielili się na szereg mniejszych. Na początku było ich 3- na zachodzie, wschodzie i południu. Dlatego też dzisiaj dzieli się Słowian właśnie na te trzy grupy. Do narodów Słowian zachodnich należą: Polacy, Czesi, Słowacy, Łużyczanie (jest to najmniejszy naród słowiański zamieszkujący Łużyce w Niemczech). Do Słowian wschodnich należą: Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Łemkowie (ci też nie mają własnego kraju). Do Słowian południowych należą: Słoweńcy, Chorwaci, Bośniacy, Serbowie, Czarnogórcy, Macedończycy, Bułgarzy. Jednak mnie najbardziej interesuje starodawna religia naszych przodków...


Obrazek Obrazek

ERA CHRZEŚCIJAŃSTWA

W roku 1168 Duńczycy zniszczyli ostatnią na świecie czynną świątynię Słowian, która mieściła się w Arkonie (dzisiejsze Niemcy). Jednak całkowita chrystianizacja naszych przodków rozpoczęła się po wybudowaniu wielu kościołów i przez to wprowadzeniu tzw. sieci parafialnej. Ostatnie prasłowiańskie rytuały odbywały się w Polsce aż do końca średniowiecza, kiedy to stały się karalne. Warto dodać, iż rodzimowiercze praktyki były jeszcze bardzo długo praktykowane (np. ofiarę składano jeszcze w XIX wieku) i w zasadzie dzięki wąskiej grupie ludzi przestrwały one do dzisiaj. Jednak wiele głównych obrzędów i idei, w ściśle zmienionej formie, pozostało aż do przełomu XIX i XX wieku (czyli do czasu zaniku kultury chłopskiej, która była całkowicie odizolowana od miast). A jednak coś pozostało. Nawet sobie nie zdajemy sprawy, iż to COŚ jest nam bardzo dobrze znane. Każdy z nas lubi ubierać choinkę w świecidełka, czasem dostanie pod nią rózgę. Lubimy także malować pisanki, zapalać świece na grobach i kolędować. A ileż to razy spluniemy przez lewe ramię, gdy nam czarny kot przebiegnie drogę lub gdy ujrzymy kruka tegoż właśnie koloru. Dlaczego boimy się wychodzić sami do lasu mówiąc, iż “Licho nie śpi”? Dlaczego urządzamy stypę ku czci zmarłego? Dlaczego boimy się nocnej Zmory? A Wilkołaki i Wampiry? A różne święta? Dożynki, Zaduszki, topienie Marzanny i wiele innych? Oto są symbole naszych prasłowiańskich korzeni! Przecież Marzanna to słowiańska boginka zimy, Licho to duch leśny (starsi ludzie pamiętają także Ubożę), Zmora to zjawa napadająca człowieka we śnie, Wampir i Wilkołak to nie horror z Hollywood, lecz potwory znad Wisły! Powiedzmy sobie prosto w oczy- wierzymy w wiele duchów i przesądów- to całkiem normalne! To wszystko jest pozostałością po naszej dawnej arcyciekawej religii, która przez sformułowanie “poganizm” nabrała pejoratywnego znaczenia...

Obrazek

Religia starożytnych Słowian jest religią politeistyczną (lub henoteistyczną- zależnie od punktu patrzenia) przejawiającą pewne podobieństwa do religii innych ludów indoeuropejskich. Tak więc nasi przodkowie dzielili swych bogów na 3 główne grupy: władzy zwierzchniej, walki zbrojnej oraz pomyślności gospodarczej. W związku z masową chrystianizacją na początku drugiego tysiąclecia naszej ery wiele zabytków dawnej kultury Słowian zostało barbażyńsko zniszczone. Dzisiaj źródeł rodzimej wiary naszych przodków jest niewiele- najstarsze pochodzą z VI wielu. Jednak dociekliwi badacze i historycy na podstawie tych materiałów i, jakże ważnych, podań i wierzeń ludowych odtworzyli zarys religii przodków. Jedno jest pewne i namacalne- starożytni Słowianie pozostawili po sobie kilka kamiennych posągów m.in. wyłowiony z dna rzeki (w 1848 r.) czterotwarzowy Świętowit ze Zbrucza. Mało kto wie, iż najświętszym symbolem dla Słowian była swastyka, a także inne solarne symbole (np. Ręce Boga, Świąszczyca). Jest to bardzo stary symbol pomyślności, Słońca, ognia i światła. Dzisiaj wizerunek np. swastyki ma bardzo pejoratywne znaczenie. Nasi przodkowie rysowali ją nad wejściem do swych domostw, by ta uchroniła rodzinę przed nieszczęściami i zapewniła dostatek. Była tym, czym dzisiaj krzyż dla Chrześcijan.


SŁOWIAŃSKI ZEUS

Obrazek

Nikt nie jest pewien, kto był głównym Bogiem Słowian, ponieważ nasi przodkowie przestawiali Jedynego Boga pod wieloma postaciami. Najbardziej "popularnymi" imionami były Perun oraz Świętowit(osobiście opowiadam się za tą drugą alternatywą). W związku z tym, iż nazwa Perun pochodzi od pioruna, większość naukowców uznaje właśnie Peruna jako głównego Boga. Tak więc najogólniej powiedzieć można, iż Perun (lub Świętowit) był znany w całej Słowiańszczyźnie niekiedy pod trochę zmienionymi nazwami. Jego posąg istniał m.in. w Kijowie już w 944 roku. W 980 jego wyobrażenie (oraz podobizny innych bogów) ustawił ks. Włodzimierz, jednak zniszczył je po swym chrzcie w 988 r. Sanktuarium Peruna istniało także w okolicy Nowogrodu Wielkiego. W Polsce (acz nie całej) znany był jako Pierun (głównie Małopolska), gdyż zmiękczanie liter G i P było tutaj bardzo powszechne. Gdzie indziej (też w Polsce) nazywano go Pieronem. Dzisiaj ta nazwa ma całkowicie pejoratywne znaczenie. Przypomnijmy sobie pewne wyrażenie z naszego codziennego języka. Gdy nam coś wychodzi nie tak jak powinno, głośno mówimy: “Pieron jasny!”, prawda??? Wyobraźcie sobie, iż ok. 1000 lat temu to sformułowanie znaczyło tyle, co dzisiejsze “Boże drogi!”. Powiedzenie “Pieron jasny” zostało spejoratyzowane przez Kościół by odciągnąć od niego ludność. Nic więc dziwnego, iż dzisiaj dla nas to po prostu (brzydko mówiąc): “Kurde!”. Religia Słowian była religią przyrody, dlatego też kolejne które podam określenie Najpotężniejszego Boga przodków nikogo chyba nie zaskoczy- nazywano go także... po prostu Piorunem. Tyle co do Polski. W zasadzie słowo Perun w odniesieniu do Boga było znane na całej Słowiańszczyźnie, lecz były miejsca, gdzie czczono najwyższego pod inną nazwą. I właśnie tu trzeba powiedzieć, iż Perun był jedynie wcieleniem, jedną z wielu postaci, Najpotężniejszego Świętowita. Imię Świętowit to skót od Świętowity. W dawnej polszczyźnie powszechne były formy typu zabit, martw, chorowit. Tak więc Świętowity to ta sama forma językowa co np. chorowity. Czyli Świętowit to po prostu "Ciągle Święty". Przestawiłem tu oczywiście jedną z wielu koncepcji. Wnioskować z niej można, iż religia naszych przodków była ściśle hentoistyczna. Bogiem Jedynym był Świętowit, a inni bogowie są Jego charakterami. Czyli gdy Słowianin chciał się pomodlić do Słońca, zwracał się do Świętowita poprzez jego postać-Swaroga. Tę ideę uważam za najtrafniejszą. Przyjął ją m.in. Rodzimy Kościół Polski. Jest jednak bardzo wiele różnych podejść i pomysłów interpretowania panteonu. Kolejny z nich głosi, iż wszystkie imiona odpowiedników Świętowita są nazwami INNYCH bogów (np. Jego synów, braci). No ale zanim przedstawię dokadnie ten pogląd, zaprezentuję (dla formalności) wersję powszechnie przyjmowaną przez historyków: otóż wiele osób twierdzi, iż połabskimi odpowiednikami Peruna byli na przykład Świętowit (błędnie nazywany Światowitem, Swantewitem lub, kompletnie ignorancko, Światowidem). Świętowit to bóg wojny i urodzaju Ranów (jednego z plemion połabskich na terenie dzisiejszych Niemiec- wyspa Rugia) tożsamy z Perunem i Rugiewitem. Głównym ośrodkiem kultu Świętowita była Arkona, gdzie w świątyni znajdował się ogromnych rozmiarów czterogłowy, drewniany posąg z rogiem obfitości w dłoniach, corocznie napełniany winem w trakcie święta zwanego Libacją (i znów mamy przykład zmienionego, na pejoratywne, znaczenia; dzisiaj libacja to popijawa). W Arkonie istniała słynna wyrocznia, dzięki której kapłan decydował o polityce plemienia (do wróżb wykorzystywano konia poświęconego bóstwu i rzucanie losów), oraz skarbiec świątynny pełniący funkcję skarbu publicznego Ranów (zwanych też Rugianami). Kapłan dysponował też drużyną Boga liczącą 300 konnych. Jak już wspomniałem wg większosci historyków innym utożsamieniem Peruna był Rugiewit. Był on bogiem wojny Rugian. Jego posąg o 7-miu twarzach znajdował się w świątyni w Korzenicy (Gardziec Rugijski, obecnie niemiecki Garz), było to też miejsce kultu Porenuta i Porewita. Rugiewit był czczony też pod imionami Świętowita i Peruna jak już wcześniej podałem. Dodać należy, iż połabski Jarowit też może być z nim utożsamiany, lecz nie wszyscy badacze są co do tego zgodni. Tak więc wszystkie wytłuszczone nazwy w powyższym tekście odnoszą się, wg większości badaczy, do Jednego Głównego Boga Słowian- Peruna (jak głosi oficjalna teoria- wg mnie błędna).

Obrazek

PANTEON BOGÓW SŁOWIAŃSKICH

Obrazek

A teraz pragnę przedstawić bardzo ciekawą interpretację genealogii słowiańskich bóstw, o której wcześniej zacząłem. Wg tej teorii u Słowian nie było henoteizmu lecz czysty politeizm. Jak już wspomniałem we wstępie, religia Słowian jest religią indoeuropejską. A wszystkie te religie mają jedną, bardzo ważną, cechę. Jak pamiętacie z mitologii zarówno Greków jak i Rzymian, był jeden bóg i bogini, którzy mieli siedmioro (ta liczba jest stała zawsze!) dzieci, z których najsilniejszy syn pozbawił ojca władzy (jak Zeus). Tak więc teoria ta twierdzi, iż takie coś miało miejsce i w naszej starej religii. To jest bardzo śmiałe stwierdzenie, lecz nie pozbawione podstaw. Tak więc takim Prabogiem i Ojcem Bogów u Słowian miał być (powtarzam- wg tej konkretnej teorii) prawie zapomniany Trzygłów (Triglav)- Pan nieba, ziemi i piekła. Miał On 7 dzieci: Wołosa, Swaroga, Chorsa, Strzyboga, Ładę, Peruna i Mokoszę. Poniżej przedstawiam ich charakterystykę:

-Wołos (Weles)- władca magii, klątwy, przysięgi, zaświatów, bydła i raju (czyli Nawii).

-Swaróg- bóg Słońca. Miał 3 synów: Swarożyca (ogień ofiarny i domowy), Dadźboga (dawca bogactw), Radogosta (Redigosta lub Radosta- np w Górach Świętokrzyskich jest Góra Radostowa).

-Chors- bóg Księżyca. Miał córkę Łunę.

-Strzybóg- bóg pogody i klimatu. Miał trójkę dzieci: Płanetnika (bożka chmur, którego dziećmi były demony Wiatry), Godę i Pogodę (która była matką Śwista i Pośwista). Płanetnik często wciągał młodych ludzi w chmury w czasie burzy.

-Łada- bogini wojny. Ma trójkę dzieci: bliźniaków Lela i Polela oraz córkę Bodę.

-Perun- odpowiednik mitycznego Zeusa gromowładnego, najpotężniejszy z bogów, pan nieba i piorunów. Jego żoną jest Perperuna i mają trzech synów (bardzo ważnych dla Słowian): Świętowita (boga wojny i urodzaju), Jarowita (bóg wojny i zwycięstwa- przed wyprawą składano mu konia w ofierze) oraz Rugiewita (również boga wojny. Rugiewit miał 2 synów: Porenuta i Porewita)

Obrazek

-Mokosz(a)- bogini (inne źródła mówią o bogu) natury, Matka Ziemia (jak Demeter u Greków). Miała czwórkę dzieci: Jaryłę (boga rolnictwa), Dolę (bogini ludzkiego losu), Roda (boga płodności i narodzin dziecka. Pomagały mu w tym jego liczne córki- Rodzanice- które brały pod opiekę ludzki los) oraz Ubożę (dobry duch domowy).

Obrazek

Tyle jeśli chodzi o panteon bogów Słowiańskich (tych głównych) wg teorii ściśle politeistycznej. Oprócz nich mamy jeszcze szereg innych bóstw nie wchodzących w skład gromowładnej rodzinki. Są to m.in. różnego rodzaju Skrzaty, dobre duszki lasu, bóg prawa i sprawiedliwości Prowe, czy bóg Simargł. Jednak życie nigdy nie jest usiane płatkami róż i zawsze jest ta ciemna strona mocy. Tak było i u naszych przodków. Jednak ciężko wyróżnić odpowiednika szatana, bo określenie DIABEŁ jest sporne i może pochodzić od Chrześcijaństwa. Najbardziej bliskim mu ciemnym charakterem jest Żmij- odwieczny wróg nieba, który nienawidzi Peruna. Według innych źródeł postać pozytywna walcząca ze smokami i bazyliszkami (przypomnij sobie polskie mity z bajek!!!). Do innych "złych" należą Czarnobóg, Wilkołaki, Wampiry (Wąpierze), Rusałki, Chochliki, Licha, Topielce, a także bóg najprawdopodobniej odrzucony od rodziny królewskiej- Perepłut- który rządzi żywiołem wody. Jednak nie jest on całkowicie ciemnych charakterem, bo zsyła deszcze, rodzi ryby i daje czystą wodę. Niebezpiecznym bożkami są też Regr i Poregr.

Obrazek Rys. zmora

Przedstawiłem tutaj 3 główne teorie: henoteistyczną, "wielopostaciową" oraz politeistyczną. Osobiście opowiadam się za tą pierwszą ze względu na jej najbardziej uniweralny charakter i osobiste uczucia duchowe. To jest oczywiście moja prywatna opinia, z którą nie koniecznie każdy może się zgodzić. Jednak nasi rodzimi Bogowie są tak arcyciekawi, że z pewnością niejednego z Was zainteresują! W końcu to nasze dziedzictwo narodowe i duchowe.

Obrazek

Co się jednak działo ze Słowianami po śmierci? Nasi przodkowie często (acz nie zawsze!) nie urządzali sobie pięknych grobowców. Początkowo zwłoki zmarłego palono na stosie (jeśli to był mężczyzna, to wraz z nim czasem jego żonę). W późniejszym okresie grzebano do ziemi, ale bez żadnych dodatkowych ozdób jak to miało miejsce u Germanów. Wierzono, iż dusza (zwana nawią) idzie po zgonie do nowego świata- zwanego również Nawią. I szli tam nie tylko dobrzy- w słowiańskiej krainie zmarłych było miejsce dla wszystkich, bo opiekę i rządy nad nimi sprawował bóg Wołos (Weles), który oczywiście grupował dusze według ich zasług i podstępków i dawał im albo szczęście, albo męki.


Obrazek

CHARAKTERYSTYKA WYBRANYCH BOGÓW
na podstawie Encyklopedii PWN

1) Chors- często spotykany na Rusi. Jego posąg postawiono (wg "Powieści dorocznej" z 980 roku) w Kijowie z woli ks. Włodzimierza obok posągu Peruna. Wskazuje się na irańską etymologię jego imienia. Zdaniem niektórych badaczy bóstwo słoneczne, najprawdopodobniej jednak bóg księżyca (V. Pissani). Taką interpretację uzasadnia wspomniany w "Słowie o wyprawie Igora" związek Chorsa z lunarnymi aspektami wilkołactwa.

2) Dadźbog (Dadźbog, Dażbog)- zapewne bóg ognia domowego i ofiarnego, a na Rusi również opiekun książąt. Imię Dadźboga oznacza dawcę bogactw i pomyślności. Wg "Powieści dorocznej" z 980 r. jego posąg stał w Kijowie. Dadźbog jest synem Swaroga.

3) Jarowit- słowiański bóg wojny. Znany z opisów misji św. Ottona z Bamberga na Pomorzu Zach. Odpowiednik rzymskiego Marsa. W 1128 r. w Wołogoszczy stała świątynia Jarowita, w której przechowywano bogato zdobioną tarczę boga, uważaną za talizman miasta.

4) Lel i Polel- bóstwa rodzime polskie, bliźniaczy synowie Łady, wg Macieja z Miechowa analogicznie do greckiego Kastora i Polluksa, synów Ledy. Wspomniani następnie w "Kronice polskiej" M. Bielskiego, a jako Lelum i Polelum również przez M. Kromera. Pod tymi imionami występują w dramacie J. Słowackiego "Lilla Weneda".

5) Łada- w stworzonym przez Jana Długosza polskim panteonie pogańskim występuje jako bogini wojny, lub jako bogini Mazowsza. Wg Macieja z Miechowa Łada to matka Lela i Polela, odpowiedniczka greckiej Ledy.

6) Mokosz(a)- bogini bardzo popularna na Rusi. Wg "Powieści dorocznej" z 980 roku posąg Mokoszy wraz z posągiem Peruna i wyobrażeniami innych bogów postawił w Kijowie ks. Włodzimierz. Być może jest to słowiański odpowiednik znanej w wielu religiach postaci Matki Ziemi.

7) Perun- potężny bóg nieba i piorunów, mąż Perperuny. Posąg Peruna istniał prawdopodobnie w Kijowie już w 944 roku. W 980 jego wyobrażenie (oraz podobizny innych bogów) ustawił ks. Włodzimierz, zniszczył je po swym chrzcie w 988 roku. Sanktuarium Peruna istniało w okolicy Nowogrodu Wielkiego. Ślady kultu Peruna u Słowian zachodnich zachowały się tylko w nazewnictwie geograficznym. Znany w folklorze i nazewnictwie geograficznym Słowian południowych. Otaczany olbrzymią czcią przez Słowian połabskich. Jego posągi charakteryzowały się głową z czterema twarzami, rogiem obfitości w dłoniach i niekiedy wyrytą swastyką u dołu.

8) Porenut i Porewit- 2 bóstwa czczone, oprócz Rugiewita, w świątyni w Korzenicy (Gardziec Rugijski, obecnie niemiecki Garz) na Rugii, gdzie istniały drewniane posągi: Porenuta z 4 twarzami (piątą umieszczoną na piersi) i Porewita z 5 głowami.

9) Prowe- wg "Kroniki Słowian" bóg szczególnie czczony przez obodrzyckie plemię Wagrów. Miejscem jego kultu był gaj dębowy pod Stargardem Wagryjskim, zniszczony w 1156. W obecności księcia i kapłana odbywały się tam sądy i zapewne wiece plemienne Wagrów. Imię boga, zapisane Prove lub Prone próbuje się odczytać jako Prawo (=personifikacja prawa).

10) Radogost (Redigost)- bardzo ważny bóg dla plemienia Lutyków, którzy jego sanktuarium wystawili w Radogoszczy. "Chronica Slavorum" Helmolda wspomina, iż Radogost był uważany m.in. za boga ziemi u Obodrytów. W Radogoszczy mieściła się potężna świątynia w kształcie trójkąta, w której stało wiele posągów bóstw (m.in. Radogosta) z napisanymi (wg kroniki Thietmara) u dołu imionami (kolejny dowód na istnienie pisma Słowian). Tę olbrzymią świątynię zniszczyli prawdopodobnie Sasi w 1068 roku. Wg innych źródeł istniała jeszcze do początku XII wieku.

11) Rod i Rodzanice- Rod- słowiański bóg narodzin i płodności, nowego życia. Rodzanice- wspomniane w źródłach ruskich boginki lub demony losu i ludzkiej doli. Znane też Słowianom południowym. Rod jako bóstwo bliski jest także personifikacji Doli. Podobno kobiety w czasie porodu wzywały Roda i Rodzanice, by ulżyły w cierpieniu i sprowadziły na świat zdrowe dziecko. Rodzanice rozstrzygały o losie człowieka zaraz po narodzinach.

12) Rugiewit- bóg wojny szczególnie czczony przez Rugian. Posąg Rugiewita o 7-miu twarzach znajdował się w świątyni w Korzenicy (Gardziec Rugijski, obecnie niemiecki Garz), było to też miejsce kultu Porenuta i Porewita. Porównywany do rzymskiego Marsa.

13) Simargł- jego posąg wystawił w 980 roku ks. Włodzimierz w Kijowie. Bóg ten jest pokrewny perskiemu Senmurwowi (skrzydlatemu potworowi o psiej głowie, który był stróżem drzewa życia). Kolejny dowód na irańskie korzenie Słowian?

14) Strzybóg- zapewne słowiański bóg wiatru. Wg "Powieści dorocznej" z 980 roku jego posąg postawił ks. Włodzimierz w Kijowie. W "Słowie o wyprawie Igora" wiatry są zwane "stribożymi wnukami". Poza Rusią istnienie kultu Strzyboga potwierdza nazewnictwo geograficzne, np. wieś Strzyboga koło Skierniewic.

15) Swarożyc- bóg ognia ofiarnego i domowego. Bardzo czczony przez Lutyków w świątyni w Radogoszczy, gdzie istniała jego wyrocznia (do wróżb używano poświęconego mu konia). Krwawe ofiary ludzkie dla Swarożyca wspomina list Brunona z Kwerfurtu do Henryka II. Na Połabszczyźnie Swarożyc wykazywał cechy bóstwa wojennego. Bóstwo poświadczone w nazewnictwie geograficznym, np. Swarzędz.

16) Swaróg- zapewne słowiański bóg Słońca. Wg pisemnych danych z 1114 roku odpowiednik greckiego boga Hefajstosa. Jego synem był Dadźbog porównywany z greckim Heliosem.

17) Świętowit (błędnie Światowid, Swantewit)- bóg wojny i urodzaju. Główny ośrodek kultu mieścił się w Arkonie na Rugii, gdzie w świątyni znajdował się ogromnych rozmiarów czterogłowy, drewniany posąg Świętowita, z rogiem obfitości w dłoniach, corocznie napełnianym nowym winem (w święto Libacji). W Arkonie istniała również słynna wyrocznia, dzięki której kapłan decydował o polityce plemienia (do wróżb wykorzystywano konia poświęconego bóstwu i rzucanie losów), oraz skarbiec świątynny pełniący funkcję skarbu publicznego Rugian. Kapłan dysponował też drużyną boga liczącą 300 konnych.

18) Trzygłów- poświadczone ośrodki jego kultu: Szczecin, gdzie w głównej świątyni miasta znajdował się jego posąg o 3 głowach, i Brenna (dzisiaj Brandenburg w Niemczech). 3 głowy szczecińskiego Trzygłowa miały symbolizować jego władzę nad niebem, ziemią i światem podziemnym (dlatego uważany jest przez niektórych za głównego praboga Słowian). Przy szczecińskiej świątyni hodowano czarnego konia poświęconego Trzygłowowi, używanego do wróżb. Składano w niej dziesiątą część łupów, co pozwala przypuszczać, iż istniał tam skarbiec. Być może w swoim czasie Trzygłów był największym i najważniejszym bogiem dla starożytnych Słowian.

19) Ubożę- w wierzeniach staropolskich duch domowy dbający o pomyślność domu i opiekujący się domem. Wg kazania pochodzącego z XV wieku dla Uboża zostawiano resztki z obiadu. Podobne istoty czczono na całej Słowiańszczyźnie. Na Rusi zwany domowym.

20) Weles (Wołos)- bóg magii, klątwy i wiecznego natchnienia, być może opiekun zajęć gospodarskich. Wg "Powieści dorocznej" z 907 i 971 roku wraz z Perunem wzywany na gwaranta przysiąg strony ruskiej w traktatach z Bizancjum. Weles był również opiekunem zmarłych i świata podziemnego, słowiańskiego raju- Nawii.


RENESANS

Obrazek

W XVIII wieku pojawiła się koncepcja, aby... powrócić do rodzimej wiary słowiańskiej. To śmiałe twierdzenie nie było pozbawione podstaw. Jesteśmy nauczeni przez niektóre książki i Kościół Rzymsko-Katolicki, iż w magicznym roku 966 nagle zeszliśmy z drzew, przestaliśmy być małpami, uwierzyliśmy w Jahwe i wszyscy byli dumni i szczęśliwi. Czyli cud i olśnienie, na który wyczekiwał cały naród. Czy nie widzisz, Drogi Czytelniku, iż ten mit to totalna bzdura? W XVI wieku chrześcijanie stanowili niewielki odsetek, ponieważ msze były odprawiane po łacinie (bardzo logicznie :)), a kościoły stały w miastach. Mimo, iż praktyki rodzimowiercze były zakazane i wiele osób zginęło za swe własne obyczaje w swym własnym kraju, to jednak w zaciszu wiejskich chałup kultywowano stare obrzędy, składano ofiarę i czczono przyrodę. To, co zaraz napiszę jest autentyczne, ale nigdzie nie podawane. Otóż gdy w XVIII wieku Kościół chciał sprawdzić, czy pogaństwo zostało już całkowicie wytępione, wybrano się do kilku niewielkich wsi, które leżały w lasach, z dala od wszelkiej "cywilizacji". I co się okazało. Otóż ludzie ci, nie wiedzieli, kto to byli... Jezus i Maryja!!! Nie umieli się przeżegnać, a w równonoce i przesilenia składali ofiarę Słońcu na pobliskim wzniesieniu!!! Czyli rodzima wiara naszych przodków wciąż była ledwo żywa. I w tym momencie pewien ksiądz (tak, to prawda) postanowił to jakoś odbudować. Przekonał miejscową szlachtę. Przyszło mu to bardzo łatwo, ponieważ owi szlachcice należeli to tej wiejskiej społeczności późnopogańskiej, i zbudowano świątynię z posągiem Świętowita. Działo się to oficjalnie i zgodnie z prawem, ponieważ Rzeczpospolita była w sprawach wiary liberalna. I tak oto dzięki owym szlachcicom przez kilka pokoleń kultywowano rodzimą wiarę. W międzyczasie trochę to raz podumierało, raz się odradzało (zwłaszcza po odnalizieniu zbruczańskiego posągu). Do tradycji rodzimej odwoływali się romantycy, np. Słowacki pisał wiele pieśni (jedną z nich znaleźć można w www.ashervah.republika.pl/swieta_ksiega.zip). Po odzyskaniu niepodległości zarejestrowano oficjalnie Świątynię Wyznawców Świętowita. Do dawnych obyczajów odwoływała się też Zadruga. Po wojnie komuniści oczywiście wszystkiego zakazali, bo niebyliby sobą. W III RP od roku 1995 działa legalnie Rodzimy Kościół Polski jako kontynuator ŚWŚ z II RP(strona: http://www.r-k-p.prv.pl ). Znajdziecie tam wiele potrzebnych informacji o nim, więc ja sam nie będę wdawał się w szczegóły. Dodam tylko, że to nie jest sekta, lecz posiadająca sporo wiernych religia. Oprócz RKP istnieje także organizacja Rodzima Wiara. Warto o tym wspomnieć przy okazji omawiania religii naszych przodków. Pewnie zauważyłeś, Drogi Czytelniku, iż mój stosunek do słowiańskiej wiary jest sakralny. Nie należę jednak do żadnej organizacji religijnej związanej z naszą pierwotną wiarą. Jednak jako Słowianin, jako Polak czuję w głębi duszy muzykę tej ziemi i tych lasów. To jest we mnie i nie mogę i nie chcę się tego wyrzec.

Polecam ciekawy artykuł o bogach słowiańskich w dziale teksty.
http://www.ashervah.republika.pl/religia.htm
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6441
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11524 razy
Otrzymał podziękowanie: 11988 razy

Słowiańska "duchowość"

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 30 kwie 2014, 21:38

No i bardzo dobrze ,bo zaczyna się robić bałagan,trzeba będzie jeszcze wyłowić bogów i bóstwa z innych wątków o Słowianach . ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

baba
x 116

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: baba » czwartek 01 maja 2014, 09:15

Hmm, nie wiem może to moje "pobożne" życzenia ale jakoś do "boga bogów" bardziej mi pasuje
słowiańskim bogu Światowidzie, czyli "widzącym świat"

bo przecież już z "innych" źródeł wiemy czy domniemujemy, że świat stwarza świadomość czyli "widzenie" go przez boga, interpretowanie "boga bogów" wyposażonego w atrybut rogu obfitości i dopiero potem inne typu miecz przez sprowadzenie go do roli boga wojny i urodzaju to chyba spłycenie i pomniejszanie samego boga jak i religii, stopnia pojmowania świata tych naszych wierzących przodków przez sposób pojmowania ich interpretatorów. 8-)

Nie wiem czy to już było gdzieś pisane ale swastyka jest symbolem krzyża w trakcie obrotu i jest bardzo "mocnym" pozytywnym symbolem, faszyści byli z tego co wiem zafascynowani różnego rodzaju symboliką mocy, którą chcieli dla "swojej" sprawy wykorzystać a chrześcijaństwo krzyż "zatrzymało" i przerobiło na symbol cierpienia też pewnie nie bez powodu jakiegoś. Może to takie próby odebrania mu "mocy" czy zmiany jej "wartości"? 8-)

Jednak symbol krzyża w trakcie obrotu wrócił w innej postaci jako pierwszy i bodajże główny symbol reiki tzw Czo Ku Rej, jest to jedyny symbol, który "wolno" wysyłać innym ludziom bez pytania ich o zgodę bo jest czymś w rodzaju życzenia pomyślności zgodnej z wolą stwarzającego źródła/boga, na którą "wysyłający" nie ma żadnego wpływu żadnymi własnymi zamysłami czy intencjami.
Obrazek
To jest jedno z ramion krzyża, znak pomyślności, w pełnym "rytuale" wykreśla się chyba w kierunku ziemi cztery takie obracając się w cztery strony świata i cztery lustrzane lewą ręką w kierunku nieba. Ale nie dam sobie "głowy uciąć" czy dobrze pamiętam. W każdym razie na pewno chodzi w końcowym efekcie o powstanie rysunku krzyża w obrocie wirowym wokół własnej osi. Połączenie krzyża i spirali. 8-)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15575
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29127 razy
Otrzymał podziękowanie: 23434 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 01 maja 2014, 22:18

Słowiański mit o początku świata
Na początku była jedynie światłość, bezkresne otchłanie mórz i łabędź o piórach białych jak amfetamina w postaci proszku. Pod postacią tegoż to stworzenia wręcz boskiego, dryfującego i okrążającego ten przedziwnie skonstruowany wymiar skrywał się bóg Świętowit. Magiczne krainy są iście piękne i niezwykłe, jednakże samotność pod postacią smoczej paszczy odbiera szczęście każdemu, kto w nich zamieszka. Stąd też bóg Świętowit postanowił stworzyć sobie przyjaciół, a jak to uczynił? Spostrzegł na tafli wody swój cień, oddzielił cień od ciała i tak powstali bogowie : Swaróg i Weles.

Obrazek

Swaróg uplótł sobie łódź z światła, kołysał się na srebrzystych falach. Weles zaś zaprzedał duszę swą głębinom morskim i tam zamieszkał. Mijały dni, mijały lata... i co? I tak całe życie kołysać się na tych pieprzonych falach? Zwymiotować można. Tak więc zarówno Weles jak i Swaróg postanowili stworzyć coś, co oddzieli dwa świata, a imię temu nadali : ląd.
Jak jednak stworzyć ląd? Otóż Swaróg kazał Welesowi zanurkować i z samego dna wielkiego ziornika wodnego zebrać garść piasku, z którego później powstanie ląd. Dotykając Dna Weles miał wypowiedzieć zaklęcie, pewną magiczna formułę " Z mocą Swaroga i moją".

Dwa razy bóg próbował dotknąć dna, jednak jego starania poszły na marne. Dopiero za trzecim razem zanurkował wystarczająco głęboko i miał okazję zabrać kiść ziarenek piasku dotykając dno. (swoją drogą, to ciekawe, że on musiał się tak natrudzić, by go dotknąć, a tak wielu ludzi samą swoją formą bytu stoi na jego powierzchni). Jednakże, jako iż Weles był samolubny, do ust włożył sobie parę ziarenek piasku, by stworzyć własną ziemię, na której on będzie królem bezwzględnym.

Kiedy Weles wynurzył się z groty podwodnej, podał Swarogowi garść piasku. Ten rozrzucił je po tafli srebrzystej, a one utworzyły ląd. Ziarenka w ustach Welesa również zaczęły rosnąć, więc ten był zmuszony do ich wyplucia. W miejscu jego splunięcia zaczęły piętrzyć się góry.

Obrazek

Jednakże tereny nowej formy świata były iście małe, tak małe, że ledwo mieścili się na niej obydwaj bogowie. Stąd też chytry Weles uknuł spisek przeciwko Swarogowi. Sam chciał opanować wyspę, uznał więc, że utopienie Swaroga byłoby dobrym pomysłem. Nocą mroczną jak trzynastolatki wielbiące krrrew podczas podróży Swaroga do krainy snów - Weles podniósł go i udał się w stronę morza. Każdy jego krok jednakże, oddalał go od brzegu. Nie mógł nigdy dojść do morza, gdyż ziemia stale się poszerzała. W końcu zdesperowany - zrezygnował.

Nad ranem Swaróg spostrzegł, jak nocą ląd się powiększył. Początkowo obydwaj z Welesem się cieszyli, jednakże do głowy Swaroga zapukała niepokojąca myśl : "A co jeśli niebo nie będzie w stanie przykryć lądu?". Podzielił się nią więc z Welesem, ten jednak lekceważąco podszedł do tej sprawy, machnął ręką. Jednakże tego to zdziwiło i uznał, że były mieszkaniec głębin coś przed nim ukrywa. Wysłał więc pszczołę z nakazem śledzenia go. Owe skrzydlate stworzenie w paski (nie, nie mowa tu o latającej zebrze) usiadła naszemu egoiście na ramieniu i zachowywała się w stosunku co do niego jak paparazzi w stosunku do Kim Kardashian : obserwowała jego każdy ruch. Weles stworzył z wody kozła, z którym rozmawiał (a mówią, że to ja mam nie po kolei w głowie...). Ośmieszał jego Swaroga i nabijał się z jego niewiedzy. "Przecież wystarczy tylko kijem naznaczyć wszystkie strony świata, by ten przestał się rozrastać!" - mówił do kozła.
Kiedy pszczoła przekazała te informacje Swarogowi, ten skręcił fale i połączył z światem, wyznaczył wszystkie kierunki świata i rzekł : Wystarczy Ziemi. I oto świat przestał się rozrastać i stał się takim, jakim go widzimy.I o to nastał spór : kto obejmie władzę nad tą powłoką? I o to Świętowit zszedł do bogów i podzielił między nimi ląd. I tak to Swaróg stał się bogiem ognia, słońca i ziemi, zaś Welesowi przypadła kraina podziemna, cmentarzysko dusz, bowiem otrzymał Nawię, łąkę dla duszy zmarłych ludzi. :D

http://v-xxx-xxx-v.blogspot.com/2013/02 ... ta_14.html
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 01 maja 2014, 22:50

Syrena facetem? :shock:
Nie przyszło mi to nigdy do głowy :( , a powinno, bo wszak i one muszą się mnożyć. :lol:
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » piątek 02 maja 2014, 17:08

Temat to o słowiańskich bogach więc słusznym będzie zamieszczenie tu artykułu o słowiańskich kapłanach:

TERESA TRĘBACZKIEWICZ-OZIEMSKA pisze:ROLA KAPŁANÓW POGAŃSKICH W ŻYCIU PLEMION SŁOWIAN POŁABSKICH

Instytucja kapłanów w społeczeństwie Słowian północno-zachodnich od dawna intrygowała naukę. Wielu badaczy poświęciło temu zagadnieniu sporo uwagi, chociaż właściwie na marginesie ogólnych rozważań na temat charakteru pogańskiej religii lub form ustrojowych u Słowian. Jedynym źródłem, z którego czerpano wszelkie wiadomości na temat kapłaństwa, były skąpe w tym względzie przekazy pisane. Wszystko to, co zostało w nich jednoznacznie i jasno przedstawione, a więc funkcje obrzędowe kapłanów, zabiegi o charakterze magicznym itp., nie powodują na ogól wśród badaczy dyskusji. Natomiast zagadnienie udziału kapłanów w życiu społecznym, ich ewentualnego wpływu na bieg wydarzeń politycznych, wreszcie charakteru i zakresu władzy kapłańskiej jako instytucji w łonie organizmów plemiennych Słowian, budziło sporne poglądy.
Artykuł niniejszy nie ma charakteru polemicznego, jest tylko jeszcze jedną próbą określenia roli kapłanów w społeczeństwie Słowian połabskich. Opierając się na trzech podstawowych w tym zakresie źródłach - kronikach Thietmara, Helmolda i Saxo Grammatyka - warto zwrócić uwagę, że zainteresowanie kronikarzy skupia się na ogół na ośrodkach kultu pogańskiego szczególnej rangi, mianowicie Radogoszczy (Retrze) w ziemi Redarów i Arkonie na Rugii. Poświęcając sporo uwagi kultom pogańskim, opisom świątyń, uroczystościom obrzędowym, wspominają kronikarze o kapłanach, używając zresztą na ich określenie różnych terminów: minister u Thietmara, flamen, sacerdos u Helmolda i Saxo Grammatyka. W świetle dotychczasowych badań wydaje się, iż terminy te były przez kronikarzy używane zamiennie i odpowiadają temu samemu pojęciu kapłana. Przywileje i obowiązki kultowe kapłanów.
O kapłanach radogoskich w ziemi Redarów informują skromne wzmianki zaczerpnięte z kroniki Thietmara. Dając opis świątyni w Radogoszczy Thietmar zaznacza, iż "dla strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów". Do obowiązków kapłanów należała więc w pierwszym rzędzie troska o całość świątyni, a przede wszystkim o znajdujący się wewnątrz posąg Boga Swarożyca. Poza tym kapłani byli obowiązani do przeprowadzania wróżb "przez losy oraz przez konia". Wróżono przed podjęciem decyzji wagi ogólnoplemiennej, a także dla rozstrzygnięcia, jakie ofiary należy złożyć dla zapewnienia sobie przychylności boskiej. Samo składanie ofiar także należało do obowiązków kapłańskich. Thietmar stwierdza, iż podczas czynności kultowych kapłani są szczególnie uprzywilejowani, gdyż oni "jedynie mają prawo siedzieć, podczas gdy inni stoją". Sporo szczegółów o organizacji kapłaństwa na Rugii zawierają kroniki Helmolda i Saxo Grammatyka. Saxo Grammatyk opisuje nawet wygląd kapłana, który odznaczał się "wbrew powszechnemu miejscowemu zwyczajowi długością spadających włosów". Kapłani rugijscy, podobnie jak wieleccy, mieli wiele obowiązków kultowych, jak modły, składanie ofiar ze zwierząt i ludzi (przeważnie, a może wyłącznie, chrześcijan), a także z płodów roślinnych i miodu, jak również pilnowanie przestrzegania tych obowiązków przez wiernych. Kapłani i tu spełniali funkcje wróżbitów. Rozmaite sposoby wróżenia opisuje dokładnie Saxo Grammatyk. Wróżb dokonywano przed podjęciem wyprawy wojennej, jak również dla określenia urodzajów w danym roku. Pod przewodnictwem kapłanów odbywały się uroczystości doroczne, jak np. święto plonów, w czasie których kapłan spełniał cały szereg obrzędów ku czci bóstwa.
Do obowiązków kapłanów należało wreszcie utrzymywanie w czystości świątyni, opieka nad koniem poświęconym bóstwu (którego dosiadać mógł tylko kapłan) oraz nadzór nad świątynnym skarbcem, do którego wpływały dary, podatki i daniny z sąsiednich ziem. Do świątyni prawo wstępu mieli tylko kapłani. Podobnie w ziemi Wagrów, jak podaje Helmold, w obręb świętego miejsca poświęconego bogu imieniem Prowe wejść mógł tylko kapłan, a także wyjątkowo przynoszący ofiary i szukający azylu. Nic nam nie wiadomo na temat liczby kapłanów pozostających na służbie Świętowita w Arkonie, wydaje się tylko, iż rozliczne obowiązki kultowe, jakie wchodziły w skład funkcji kapłańskich, musiały być spełniane przez większą ilość ludzi. Jeżeli chodzi o Radogoszcz, to Thietmar mówi o kapłanach radogoskich w liczbie mnogiej, tak samo w innym miejscu o większej ilości kapłanów jednej Bogini.

Poza kultowe funkcje kapłanów. Wiemy z przekazu Helmolda, iż kapłan uczestniczył w rozprawach sądowych. Nie jest jasno powiedziane, czy sam pełnił funkcję sędziego. Być może, iż tylko jego obecność, jak i miejsce sądu - święty gaj, nadawały wyrokowi sądowemu sankcję religijną. Kapłan występował też w roli posła. Helmold podaje wyraźnie, iż kapłan jako poseł do księcia Henryka ofiarowywał temuż różne sumy w zamian za zawieszenie broni. I tu może się nasunąć podejrzenie, że kapłan został wydelegowany przez wiec dla podjęcia rokowań pokojowych, gdyż jako opiekun świątynnego skarbca był najlepiej poinformowany o jego zawartości, a tym samym o możliwościach finansowych układu z Henrykiem. Rola posłów zresztą była udziałem także innych ludzi, np. z kręgu starszyzny plemiennej, wydelegowanych przez wiec. Należy się w tym miejscu zastanowić nad pozycją kapłana na wiecu. Wiec, jak wiadomo, był władzą naczelną u Wieletów, podobnie u Ranów, z tym że na Rugii wyraźniej się rysuje szczególne znaczenie starszyzny plemiennej (priores) oraz księcia (w źródłach - rex). Nie wiadomo, czy kapłani byli pełnoprawnymi członkami zgromadzenia ogólnego, czy nawet, jak chcą niektórzy, starszyzny plemiennej - "koła możnych stanowiącego kierowniczy organ wiecu". Fakt, iż radzono się w sprawach wagi ogólnoplemiennej Bogów, którzy mieli rozstrzygnąć, jak w danym momencie należy postąpić, nie świadczy o ograniczonej na rzecz kapłanów roli wiecu czy starszyzny plemiennej, jedynie o pewnych ograniczeniach wypływających z systemu wierzeń.
Kapłani-wróżbici mogli interpretować pewne zjawiska dowolnie, tylko problem w tym, czy ich interpretacja podporządkowana była uświęconym tradycją sposobom objaśniania, czy też tendencyjna, zależnie od potrzeb chwili i woli kapłanów. Faktem . jest w każdym razie, iż wyniki wróżb nie zawsze były respektowane przez starszyznę plemienną. Świadczy o tym fragment z kroniki Thietmara dotyczący pewnego zdarzenia w czasie wyprawy wojennej Wieletów u boku wojsk cesarskich, kiedy to w wezbranej rzece zatonął "obraz bogini wraz z doborowym oddziałem pięćdziesięciu wojowników". Niektórzy przyjęli to za "złą wróżbę" i żądali powrotu do domu: "Tam malo omine residui domum venientes a servicio saesaris se malorum instinctu abalienare nituntur; sed habito post communi suimet placito a prioribus suis convertuntur". Owi "źli" ("mali"), jak mówi Thietmar, właśnie mogli pod wpływem kapłanów żądać powrotu i złamania sojuszu z Niemcami. Jednakże głos starszyzny, a w ślad za tym uchwała wiecu przeważyły i Wieleci pozostali.
Stosunek kapłana do wiecu ilustrują też słowa Helmolda, iż kapłan "zwoławszy króla i naród, objawił im, że Bogi silnie są zagniewane i że gniew ich nie inaczej złagodzonym być może, jak krwią kapłana, który śmiał pośród nich obce obrzędy religijne odprawiać". To zdanie wywołuje wręcz przeciwstawne opinie w literaturze. Mówi się albo o ograniczonych kompetencjach kapłana, który dla swych poczynań musi uzyskać zgodę wiecu, lub też o decydującym znaczeniu kapłana, który miał prawo zwołać wiec i obwieścić mu "wolę Bogów". To, że właśnie kapłani wypowiadali na wiecu wolę Bogów, a nawet zwoływali lud, aby tę wolę zakomunikować, nie stanowi żadnego jeszcze argumentu dla twierdzenia, iż byli rzeczywistymi członkami wiecu, a nie tylko wróżbitami towarzyszącymi obradom, pośrednikami między bóstwem a człowiekiem. Wydaje się, iż przytoczona wyżej wiadomość świadczy jedynie o możliwościach i sposobach walki kapłanów pogańskich z ekspansją nowej wiary. W szczególnie trudnych dla pogańskiej religii czasach kapłani uciekali się do różnych sposobów, mniej lub bardziej skutecznych, dla pognębienia chrześcijan.
Ciekawe pod tym względem dla porównania są relacje kronikarzy o walce kapłanów z chrześcijaństwem na Pomorzu. W specyficznych warunkach kapłani mogli postępować nawet niezgodnie z obowiązującymi na ogół regułami i dlatego niebezpieczne jest uogólnianie poszczególnych faktów. Niebagatelną rolę dla rozstrzygnięcia kwestii znaczenia kapłanów na wiecu miałoby poznanie, w jakich warunkach i z jakiej grupy społecznej rekrutowali się kapłani; brak informacji źródłowej na ten temat. Wiele miejsca w literaturze poświęca się również zagadnieniu - kapłan a książę w odniesieniu do Rugii. Materiału do rozmyślań dostarczyła tu kilkakrotnie powtarzana przez Helmolda opinia, iż książę w porównaniu z kapłanem "mało znaczy... kapłan zależy od skinienia losów, król zaś i lud od jego woli". Saxo Grammatyk nic o tej przewadze kapłana nie wspomina. Wydaje się, że słowa Helmolda: "Ille ad nutum sortium, porro rex et populus ad illius nutum pendent" należy w ten sposób interpretować, iż kronikarz zaobserwował pewną zależność poczynań księcia i ludu od odpowiedniej interpretacji przez kapłana wyniku wróżby. W innym miejscu Helmold mówi: "...maior flaminis quam regis veneracio apud ipsos est".
To, iż w okresie starć pogaństwa z chrześcijaństwem lud chętnie słuchał kapłana, jest chyba sprawą zrozumiałą. Książęta często zawierali przymierza z obcymi i chętnie godzili się na przyjęcie nowej wiary, co wprowadzało niepokój wśród ludu. Niewątpliwie kapłani oddziaływali na umysłowość członków plemienia, mieli w pewnym sensie nad nimi "władzę duchową", w pewnych wypadkach mogli oddziaływać na bieg poszczególnych wydarzeń, jednakże nie wydaje się, by to mogło wiązać się rzeczywistą ich przewagą nad księciem i wiecem. Wiec i książę np. prowadzą pertraktacje z Duńczykami, podczas gdy Saxo Grammatyk nic nie mówi o kapłanach, a przecież jako uczestnik wyprawy duńskiej był chyba najlepiej zorientowany w tych sprawach. Zastanawia, iż nie przekazał też imienia żadnego z kapłanów, chociaż imiona księcia i niektórych przedstawicieli starszyzny są znane. Niewątpliwie wpływ na znaczenie kapłanów miała ranga ośrodków kultu. Redarowie byli głównym plemieniem związku wielookiego i chyba też dlatego ich ośrodek kultowy zyskał taką sławę. Potem, po faktycznym rozpadzie związku, upadku świątyni Swarożyca w Radogoszczy (1067 r.), ostoją w walce Słowian o zachowanie niepodległości i religii pogańskiej stali się Ranowie. Świątynia Świętowita w Arkonie cieszyła się największą czcią u Słowian.
Dary do świątyni napływały ze wszystkich zakątków Słowiańszczyzny. Rugia stanowiła bastion pogaństwa, utrzymanie starej wiary łączyło się w pojęciu Słowian połabskich z zachowaniem niepodległości. Stąd przede wszystkim szczególna rola bóstwa; "Bóg słowiański był rodzajem wodza plemienia wyposażonego w nadnaturalne zdolności", gwarancją niezawisłości plemienia. Dlatego też zaopatrzono posąg bóstwa w insygnia władzy, utrzymywano dla niego wierzchowca i zbrojną drużynę, jemu też oddawano część łupów. W rzeczywistości kapłani byli jedynie sługami bóstwa. Jak dalece - świadczy najlepiej opis sprzątania świątyni, podczas której to czynności kapłan nie miał prawa swobodnie oddychać w jej wnętrzu i dla nabrania tchu musiał biec do drzwi. Wszystko, co znajdowało się w świątyni - koń, skarbiec, załoga - nie stanowiło własności kapłana i przypuszczalnie nie było w każdej chwili do jego dyspozycji i dlatego też chyba, jak podkreśla Wachowski, "z własnego zapoczątkowania arcykapłan nie mógł wymierzyć kary za obrazę Bogów, pomimo że w świętej drużynie posiadał potrzebną do tego siłę zbrojną". Kompetencje kapłana czy kapłanów w Arkonie były większe niż w innych ośrodkach kultu na Rugii, chyba właśnie ze względu na sławę arkońskiej świątyni. Być może ograniczały się przeważnie do przewodzenia we wszystkich uroczystościach związanych z kultem.
Nie jest wykluczone, że kompetencje kapłanów ulegały zmianie w miarę rozwoju wypadków dziejowych. Do ustalonych od dawna i wykonywanych funkcji mogły dochodzić nowe, zależnie od potrzeb chwili, a może od wpływu obcych religii. Funkcje i znaczenie kapłanów nie musiały też być jednakowe na całym terytorium Słowian połabskich. Warto zwrócić uwagę na tezę Wieneckego, z którym w innych wypadkach nie zawsze można się zgodzić, iż w pojęciu kronikarzy wychowanych w duchu chrześcijańskim, często opierających się na wzorach antycznych, instytucja kapłaństwa była niejako zjawiskiem w społeczeństwie niezbędnym. Wszyscy wróżbici-czarodzieje, jakich np. spotykamy w tym czasie na Rusi, gdzie nie ma mowy o kapłanach, mogli uchodzić w oczach tych kronikarzy za kapłanów. Nie znaczy to, byśmy w ogóle nie mieli do czynienia u Słowian połabskich z właściwymi kapłanami, tylko że wśród opisywanych przez kronikarzy mogli znajdować się tacy właśnie wróżbici o dosyć ograniczonych kompetencjach. Należy chyba zgodzić się z tezą Urbańczyka, że "do wytworzenia zawodowego kapłaństwa doprowadziła na Pomorzu wyjątkowa sytuacja, parowiekowy kontakt z chrześcijaństwem i walka z nim". Podsumowując trzeba stwierdzić, iż kapłani nie zajmując jakiejś szczególnej, usankcjonowanej prawnie pozycji w hierarchii organów władzy naczelnej plemienia, mieli duży wpływ na kształtowanie świadomości ludności, zwłaszcza najszerszych, rzesz pospólstwa, i dzięki dopełnianiu i przestrzeganiu wszystkich czynności związanych z pogańskim kultem stworzyli, nawet niezależnie od swej woli, tę potencjalną siłę, która tak długo potrafiła bronić plemiennych tradycji.

Źródło: Acta Archeologica Lodziensia #17 (skrócono artykuł o przypisy)

TERESA TRĘBACZKIEWICZ-OZIEMSKA
http://www.ashervah.republika.pl/tekst28.htm
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 08 maja 2014, 17:04

Skoro wyjaśniliśmy już sprawę dotyczącą Świętowita i Światowida, to zajmijmy się innymi bogami z panteonu słowiańskiego:

białczyński pisze:O bogach, których jedni czczą, a inni wciąż poddają w wątpliwość

Spor bóg Sporny czy też Pan Dostatku i Dawca Bogactwa

Jednym z nich jest Spor, zwany na Rusi Czerwonej, czyli na Ukrainie i w Małopolsce Sporyszem, a na Rusi Białej Sparyszom, a czczonym dzisiaj także w Rosji jako Sporysz:

Obrazek Спорыш – славянский бог достатка

Poddawanie w wątpliwość istnienia bogów Dostatku i Szczęścia to zaprzeczanie jednemu z najgłębszych sensów pierwotnej potrzeby religijności, której celem było wyproszenie od bóstw właśnie powodzenia, ochrony przed klęską i chorobą, dawstwo bogactwa i szczęścia. To nieporozumienie zupełne, bo czy widać na horyzoncie jakieś inne bóstwo, które tę funkcję mogłoby spełniać w Słowiańskiej Baji. Z nazwy mógłby to być Dażbóg tylko,że jest Panem Nieba, bogiem sprzężonym niemalże w trójcę ze Swarogiem i Swarożycem, a niekiedy nawet kwestionowanym i utożsamianym z jednym z tych dwóch ostatnich, najczęściej ze Swarożycem. To też niemożliwe rozwiązanie, złożenie w jedną postać tych dwóch – takie rozwiązanie sugerował Bruckner. Czy byli niegdyś tylko Bogowie Ognia u Słowian, podczas gdy wszędzie na świecie, we wszystkich naturalnych religiach Władcy Ognia i Władcy Nieba to różne bóstwa i wyraźnie rozróżnialne Żywioły. Nie jest możliwe, aby u Słowian nie istnieli bogowie Nieba, Dnia, Nocy, Gwiazd i Światła, a także nie jest możliwe żeby nie istniał bóg Słońca, Zorzy, Tęczy, Ognia Niebieskiego (Ognia Prawi), Ognia Ziemskiego (Ognia Jawi) i Ognia Podziemnego (Ognia Nawi).



Inna poddawana w wątpliwość bogini – Żywia-Siwa (znana Polakom, Czechom, Ślązakom, Łużyczanom, Wędom z Wendlandii i Drawenii, Serbom, Słowakom)

Obrazek Tu utrwalona w Westfalii – kraju przez tysiąclecia słowiańskim

Z Wikipedii

Siwa – wymieniana przez Helmolda z Bozowa bogini Słowian połabskich.

Opisując najwyższe bóstwa obodrzyckie, niemiecki kronikarz wymienia prócz Prowego i Radegasta boginię imieniem Siwa, określając tę trójkę mianem bóstw „najpierwszych i najstarszych”. Imię bóstwa próbuje tłumaczyć się jako Żywa, Żywia.

W Kronice Długosza pojawia się męskie bóstwo o imieniu Żywie, określony jako bóg życia. Najprawdopodobniej chodzi o jedno i to samo bóstwo (analogicznie jak w zestawieniu Podaga-Pogoda).



Wiele osób zastanawia się, którym bogom oddawać cześć, czy też którzy z nich są zakorzenieni w najdawniejszych wierzeniach Słowian. Sądzę, że to nie ma większego znaczenia jeżeli tylko wierzymy, że istnieją siły sterujące Wszechświatem i układające przez owo sterowanie dzieje naszego Świata.

Niektórzy powiadają tego a tego boga - nie było, ten a ten – miał inne funkcje, ten a ten – to wymysł jednego, czy drugiego rekonstruktora Baji (mitologii czy też Pocztu Bogów Wiary Przyrodzonej Słowian), okazuje się jednak, że Rodzimowiercy w różnych słowiańskich krajach, czy różne kręgi rodzimowiercze w Polsce, czczą tych bogów dzisiaj.

W różnych miejscach spotyka się zestawienia typu: bogowie potwierdzeni z wielu źródeł historycznych, bogowie potwierdzeni z jednego źródła, bogowie niepotwierdzeni, ale możliwi, bogowie wymyśleni.

Powiedział kiedyś Bronisław Trentowski, wielki polski filozof, wolnomularz, ale i twórca jednej z pierwszych pełniejszych mitologii słowiańskich (do dzisiaj zresztą nie wydanej drukiem w całości), święte słowa takie oto: „Każdy może mieć swoich własnych bogów i ma prawo ich mieć oraz ich czcić w taki sposób jaki mu odpowiada”.To może nie dosłowny cytat, ale taki jest sens jego słów. Racja, bo każdy nosi swojego boga w sobie, jest to bóg „tylko-swój” – niepowtarzalne wyobrażenie złożone ze słów i pozawerbalnych emocji, doświadczeń własnych, nabytej wiedzy, przekazanych genetycznie atawizmów i przeczuć – jedno czy wieloosobowy, albo i taki i taki – ale absolutnie oryginalny, a nie jeden bóg wszech-mas ludowych.

Nie są więc ważne konkretne nazwania – takie lub inne, nie ważne czy czczony był tu czy tam, czy przez wszystkich, czy tylko przez jedno plemię – ważna jest własna wizja Świata, a jeśli jest oparta na wierze, to wiara ta może być wyrażana, na tyle sposobów ilu jest ludzi wierzących na Ziemi. Każdy człowiek jest osobnym światem, osobnymi dziejami, jest osobną istotą rozumną i nawet jeśli dwóch ludzi używa dobrze zdefiniowanych ścisłych pojęć na oznaczenie Tego Samego, to o interpretację własną, indywidualną tych pojęć i Tego Samego, mogą toczyć spór w nieskończoność. Jest tak, bo każdy z nich jest światem zamkniętym i nosi w sobie doświadczenie, dzieje i przekazy tylko swoich własnych a nie innych przodków, swoich a więc nie przodków Innych.

Ponieważ z mitologii Słowian usiłuje się niejednokrotnie czynić coś w rodzaju zabawnego skansenu, podobnie jak z całej Wiary Przyrodzonej Słowian (choć jakoś nie przychodzi to do głowy różnym mędrkom na przykład w stosunku do Wedy i wedaizmu, hinduizmu czy buddyzmu, a nawet do zoroastryzmu, które są tym samym – wiarami przyrodzonymi panteistycznymi) pokażę tutaj kilka takich spornych postaci bogów, w których wierzono i wierzy się nieprzerwanie w różnych słowiańskich krajach, czy w różnych grupach wyznaniowych, a o których niektórzy wciąż piszą w tonie wątpliwości.

Będziemy ten artykuł rozwijać konsekwentnie podając także przykłady żywej czci, wobec której faktycznego istnienia, kwestionowanie niektórych boskich postaci Pocztu Słowiańskich Bogów, jest zupełnie nieuzasadnione. Jest to wiara żywa, a nie wykopalisko – jest żywa bo przeżyła czas wielowiekowej niszczycielskiej nagonki.



Oto przykład żywego, aktualnego kultu Dażboga w Rosji

Obrazek

Слов’янський Бог літнього сонця, син Сварога, Прабатько русичів-українців: „Дажбожі внуки ми – улюбленці Богів, і Боги свої десниці тримають на ралах наших”, бо ми „славимо Дажбога, і буде він наш по крові тіла (кровний) заступник від Коляди до Коляди” (Велесова Книга, дошки З-А, ЗІ). За Володимиром Шаяном, Дажбог – це животворче горіння в душі нації, він – Батько людського щастя, добра, блага, любові, Добростану і саме в цьому розумінні – багатства. Дажбог також творець земного буття: „Се бо Дажбог створив нам яйце, що є світ-зоря, яка нам сяє, і в тій безодні повісив Дажбог Землю нашу, аби тая удержана була. Так се Душі Пращурів суть, і ті світять нам зорями од Іру” (дошка 1). Про Сотворення Світу з яйця – універсального зародка всього сущого і символу родючості й періодичного оновлення (воскресання) Природи наші Пращури знали з давніх давен, як і про те, що Земля кругла, знали задовго до Коперніка. Дажбог вважається одним з Божественних Батьків русичів-українців. Він, як і Сварог, є також розпорядником Прави: „Права бо є невідомо уложена Дажбом, а по ній, як пряжа тече Ява, і та соутворює життя наше” (1).
Інші форми імені: ДАБОГ – болгарське; ДАЖБОЖИЧ – нащадок Дажбога (ім’я наявне в словниках староукраїнської мови XIV – ХVІІ ст. уже як прізвище); ДАЙБОГОВИЧ, ДАЙБОЖИЧ – варіанти імені Дажбожич.

[powyższy opis pochodzi ze strony rodzimowierczej, rosyjskiej. C. B.]

Obrazek Jeszcze inny rosyjski wizerunek Dażboga nawiązujący do postaci Swarożyca, ale tutaj jednak wizja pokazuje go jako osobnego – Pana Światła, powożącego Świetlistym Rydwanem a nie Niosącego Złotą Tarczę. W to wierzy dzisiaj wielu Rosjan – konkretnie wierzą Oni w uosobienie takiej kosmicznej siły, działającej w określanym umownie jako „Światło” obszarze i zakresie, która jako jedna z wielu, w sposób istotny steruje dziejami Świata – naszego i nie tylko.

Ja wiem , że światło jest osobną siłą, innym żywiołem niż ogień, wiedzą o tym też Chińczycy i dziesiątki innych nacji i wydzielają ten żywioł w Kole Świata, nie bez powodu. I różnicują go z Ogniem. Dlaczego słowiańskie rozumienie rzeczywistości miałoby być nielogiczne? Bo tak i już? Księga Przemian pokazuje Osiem Żywiołów nie dlatego, że tak sobie to ktoś wymyślił. Pokolenia obserwowały Rzeczywistość, a wydzielanie na podstawie tych obserwacji obszarów „filozoficznych podziałów” też trwało pokolenia. Jeżeli nie znajdujemy odpowiednich imion potwierdzonych z jednego źródła, czy z dwóch, to nie znaczy, że obszar manifestacji danej siły (żywiołu czy mocy) zniknie z rzeczywistości, to nie znaczy, że możemy go pomijać w swoich działaniach rozumnych czy po prostu modłach o lepsze jutro. Niektórym się chyba wydaje, że możemy nie modlić się do Dawców Szczęścia i Dostatku, albo nie dbać w sposób logiczny i rozumny o szczęście i dostatek - bo nie znamy dawnych imion bogów którzy tym obszarem władają, albo nie znamy dawnych mian, które określają te stany przyrody. To jest tak jakby twierdzili, że ten obszar pomnażania, owocowania, plenienia się, zwykłego rozmnażania płciowego, wytwórstwa – czyli sporzenia, przysparzania (Spor), śreczenia- pośredniczenia (Śrecza) – czyli handlowania, wymiany, zarabiania – po prostu – nie istnieje i ich nie obchodzi! Oczywiście można przypisywać do czterech czy ośmiu znanych imion bogów wszystkie obszary i kazać im władać wszystkimi stanami występującymi w Przyrodzie – tylko jaki to ma sens? To ma sens tylko wtedy kiedy stajemy się monoteistami i modlimy się do Jedynego Boga, albo gdy nie wierzymy w istnienie boga – wtedy modlitwy tracą sens. Inna rzecz czym jest modlitwa i jak kto ją rozumie i po co ją czyni. W chińskim Kole Świata ten obszar odpowiadający rozmnażaniu i rozwojowi określa się jako „Bagno” albo „Zaczyn” – zwłaszcza to drugie, ale właściwie obydwa obrazy razem, oddają sens tego żywiołu.

Jeżeli nie znamy imion starych bogów władających Szczęściem i Dostatkiem to nadajemy im nowe dzisiejsze imiona po to by móc z nimi prowadzić dialog. Jeżeli nie znamy starodawnych nazw stanów przyrodniczych takich jak pomnażanie, czy wytwórstwo to nadajemy im nowe nazwy, współczesne – bogacenie się i praca – po to by móc funkcjonować w Świecie w którym te stany przecież istnieją.

Chcemy czy nie ten obszar, ten żywioł występuje w Świecie. Znamy imiona bogów, którzy nim władają czy nie, to musimy uwzględniać ich działanie w Świecie, chyba że chcemy walić głową w mur przez nich stworzony lub nieustannie się o ich dzieło, o wynik ich działań, potykać.

Tak samo podział na 12 mocy nie jest przypadkowy ani wymyślony, ani wyssany z palca. Jeżeli komuś się wydaje, że 12 znaków zodiaku, w ogóle Zodiak i astrologiczne podziały to dowolność i wymysł to jest w grubym błędzie. Ustalenie że Dwanaście Mocy rządzi całym światem wewnętrznym Człowieka zajęło wieki, ale jest to obserwacja, która nie jest może mierzalna jak ścisła nauka, ale i wiele nauk – w tym biologia, medycyna, i psychologia – to dziedziny mało ścisłe. Zodiak i tak zwane Wpływy Planet to tylko umowne pojęcia, konstrukty które jednak charakteryzują i opisują konkretny rodzaj oddziaływania. Wiązanie tego rodzaju oddziaływania z układem planet na niebie może ma trochę sensu a może nie ma, ale wszyscy dobrze wiemy o wpływie Księżyca na psychikę, menstruację, pływy wodne, zmiany pogody związane z Pełnią. Prze ostatnie 30 lat obserwuję zmiany pogody, które przynosi Pełnia i wynika z nich, że na 12-13 pełni w roku, 8-11 przynosi zmianę typu pogody w Małopolsce. Jest taki rodzaj mocy który steruje „księżycową” stroną ludzkiej natury (księżyc jest tutaj umownym symbolem tych mocy i struktur psychicznych, ale też faktycznie oddziałującym ciałem kosmicznym, który ujawnia, uzewnętrznia te siły w Człowieku i Środowisku, powoduje określony typ reakcji ludzkich i podjęcie określonych działań. Jest taki rodzaj wiatru i spadku ciśnienia który wywołuje statystyczny wzrost liczby samobójstw. Wiązanie tych sił wprost z okresami i porami roku, miesiącami – jest do pewnego stopnia uzasadnione. Nie w taki prosty sposób jednak, jak to jest w komercyjnych horoskopach, bo świat tych horoskopów to jest świat rozrywki a nie poważnych refleksji – co nie powoduje jednak że nie należy podejść do tego także od tej poważniejszej strony.

Na tym polega sens odtworzenia pełnej mitologii Słowian, aby była ona kompletna na tyle, żeby nie pomijała żadnego ważnego Aspektu Rzeczywistości, a więc żeby była systemem wierzeń spoistym i zamkniętym, mogącym regulować dokładnie nasze życie na każdym poziomie jego złożoności i była jednocześnie systemem pozwalającym człowiekowi reagować adekwatnie na obserwowane w Świecie Przyrody zależności i oddziaływania.Żeby można było jej wiedzy praktycznie używać w życiu własnym osobistym i społeczności.

Oczywiście można ją rozwinąć na własne potrzeby, czy potrzeby wspólnoty wiary, do takiego stopnia jak jest rozwinięty wedaizm, można uwzględnić poprzez stworzone (czy odtworzone) postacie najdrobniejsze siły i pokazać ich działanie w Świecie, podając przypowieści o ich byciu i działaniu (o ich dziejach) w kontakcie z innymi siłami. Wpierw jednak trzeba mieć niezbędne minimum.



Chołda-Gołda- Gogołada, która też ponoć nie istnieje (Bogini z Łużyc, Wędlandu, Drawenii)

Tutaj w dawnym malarstwie niemieckim:

Obrazek Holda
Obrazek Hołda – Gołda – Gogołda-Gogołada
Obrazek Holda czczona współcześnie, choćby w kultach celtyckich, ale i w słowiańskich, na przykład w Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata


Kolejny bóg znany z Załabia i Nadłabia a także ze Śląska Flins-Wijns oraz z Polski jako Hajdaż-Hejdasz, Hejnal, Gwizd-Świst.

Jakoś dziwnie trudno połączyć dawne nazwy gór i cześć na nich oddawaną poszczególnym bóstwom – te ze Śląska i te z Nadłabia i te z polskich kronik?! Nie rozumiem tego. O Hejszowinie-Szczelińcu Wielkim i czci Flinsa w Sudetach pisałem dopiero co w poprzednim artykule, podobnie jak o rzekomo nieistniejącej Stryji-Powietrzu (trochę elementarnego ładu w systematyce bogów i szacunku dla przyrodniczej konstrukcji Świata pomogłoby bardzo w logicznym ułożeniu Pocztu Boskiego (panteonu).

Obrazek Flins

Tu za Wikipedią – żeby uzmysłowić skalę problemu polskiej Wikipedii

Flins (Flynz) – rzekome bóstwo słowiańskie, po raz pierwszy wzmiankowane w „Kronice Saskiej” (Cronecken der Sassen) brunszwickiego urzędnika i pisarza Konrada Bothego, z 1492 roku. Przypuszcza się że Flins, podobnie jak inne bóstwo, Krodo, jest najprawdopodobniej wymysłem Bothego, ponieważ brakuje świadectw autentyczności jego kultu.

Według podania jego złoty posąg miał stać na górze nieopodal Świeradowa-Zdroju, koło Budziszyna oraz w Iławie koło Szprotawy. Opisywany jako trup w płaszczu, z długą brodą, w jednej ręce trzymający pęcherz lub róg albo też pochodnię, zaś drugą podtrzymujący stojącego lwa. Legenda o Świeradowie-Zdroju wspomina zaś samego lwa.

Stanisław Staszic opisując Góry Izerskie zamieścił o Flinsie następującą informację: Welikońskie góry pierworodne leżą w Xięstwie Jaworskiem, mil 10 wzdłuż, a około 6 mają wszerz. Tu są najdawniejsze osady Serbów, i Wendenczyków, narodów Sławiańskich. Skład tych gór jest granit i gnejs jednolity, w jednym i drugim kwarc przemaga. Szczególnie w górze Flins. Nazwisko jej od bożka śmierci u Serbów i Wendenczyków, który tu z dawnych podań miał mieć kościół.

W swojej książce, wydanej w 1732 r., „Die ausführliche Nachricht von der Stadt Zörbig”, Friedrich Gottfried Elteste wspomniał, iż w mieście Zörbig w Saksonii Anhalt w Niemczech znajdował się kamień nazywany przez tubylców Flynzem, od stojącej tu niegdyś figury rzekomo czczonego przez Serbów boga Flynza. Od 1837 r. kamień został objęty ochroną prawną jako zabytek dawnego kultu pogańskiego[1].

Natomiast dr Felix Matuszkiewicz, autor monografii Szprotawy, podaje, że na rynku stał niegdyś posąg „kamiennego mężczyzny z miotłą”, a według starego przekazu Flins miał być tu i w okolicy gorliwie czczony.

[Jako żywo miotła nie jest narzędziem śmierci. Ale tak jak na obrazku pokazana miotła symbolizuje różę wiatrów, trąbę powietrzną, która może być niszczycielska i śmiertelna. Miotła jest symbolem wiatru! O związkach słowa flins z wijns i swis-świst oraz hwizd-gwizd - napisałem już nie raz w Księdze Tura, a też w poprzednim artykule również, więc jeżeli pozwolicie, już nie będę tego teraz powtarzał, dlaczego Flins i Świst to to samo bóstwo. C.B.]



Białobóg – bóg czczony współcześnie w Rosji, na Ukrainie, w Serbii i w Polsce (Starosłowiańska Świątynia światła Świata)

Obrazek Wizerunek rosyjski i rosyjska definicja

Белбог -
(Белобог, Белун) — воплощение света, бог добра, удачи, счастья,
блага, олицетворение дневного и весеннего неба.
Святилище его было на холме, открытом солнцу, а многочисленные золотые
и серебряные украшения Белбога отражали игру лучей и даже ночью
озаряли храм, где не было ни единой тени, ни единого мрачного уголка.
«На белой Руси не без добрых людей», — издревле говорили в народе,
именуя белым и Отечество свое, и царя, и веру.
А белый свет всегда был воплощением мира, земли и небес,
всей необъятной Вселенной.
Живая память о древнем Белбоге и доныне сохраняется в преданиях о Белуне.
Рядом с Триглавом всегда находились Белобог(Белбог) и Чернобог,
которые пребывали в постоянной борьбе друг с другом:
дневной свет тускнел в надвигающихся сумерках,
а ночную тьму рассеивала утренняя заря; на смену грусти спешила радость:
вслед за жестокостью и завистью приходило время бескорыстных и добрых дел.
Белобога изображали мудрым седобородым и седовласым старцем.

Obrazek Wizerunek polski bogini-boga (bóstwa Trójgłowego, bóstwa Jasnego Działu) – z atrybutami przynależnymi Białobodze


Oto inny przykład Krodo

definicja z Wikipedii

Krodo – rzekome bóstwo saskie, wzmiankowane w „Kronice Saskiej” (Cronecken der Sassen) brunszwickiego urzędnika i pisarza Konrada Bothego, z 1492 roku. Według relacji G.Fabriciusa z 1597 roku było to natomiast bóstwo słowiańskie.

Obrazek Rzeźba współczesna z Harskiego Grodu który dzisiaj zwą Harzburg, a Haria leży w całkiem innej części Słowiańszczyzny (Chorwacja, Małopolska, Ukraina). Czy został więc tutaj przywleczony przez harskie plemię zdążające na Północ do Danii, Norwegii?

Krodo to nikt inny jak chorwacko-ruski Rgieł – Bóg Uprawy i Hodowli. Tutaj jest pokazany jak władca ryb, rybak z wiadrem z kwiatami – dziwaczny pomysł. Koło szprychowe było znakiem Słońca, słońca przychylnego uprawom, obficie znoszonym w koszach (a nie wiadrach) z pól i zagonów warzywnych - jeśli w wiadrach to winne grona. Może był to kosz kwietny i owocowy a nie wiadro, może to było nieudolne oddanie takiego kosza – wtedy wracamy sensownie do postaci Rgła. Miano Krodo – jest nie do wyjaśnienia, zapewne więc jest przekręcone po niemiecku z imienia słowiańskiego - Rodo (końcówka jak w Wodo – Pan Wód, Wodo i Woda więc może Rodo i Roda, ale my znamy słowo Rod), albo Rodło-Radło (Oradło). Rodło jedna z run słowiańskich, radło narzędzie rolnicze. Rgiełc, zwany inaczej Pan Żelazne Zęby – to nic innego jak radło. Ale może skoro Rodo to zatem nie Rgieł a Rod? Rod mógłby być pokazany jako ten którzy stwarza – kwiaty i stwarza ryby. Rgieł z kolei mógłby być ukazany jako ten który przydeptuje rybę, który nią włada, jeśli figura pochodziła z czasów, kiedy ryby w ogóle hodowano, a nie łowiono. Z kolei do postaci Wodo – który jest Władcą Ryb i który mógłby mieć wiadro pełne wody, nie bardzo pasują opisane tutaj róże czy też inne kwiaty i to koło – bo na koło sterowe, takie jak na żaglowcach było chyba w X wieku za wcześnie. Nie wiemy jakie szprychy miało koło, ale mogło to być koło Rodła.

Z Wikipedii

ego posąg miał jakoby znajdować się w Harzburgu i został zniszczony przez Karola Wielkiego.

Według opisów posąg, umieszczony na słupie, miał przedstawiać bosego Kroda odzianego w lnianą szatę, stojącego na rybie, trzymającego koło i wiadro wypełnione różami. Również Widukind z Korbei wzmiankuje podobny posąg (nazywając go Saturnem), który Sasi mieli zdobyć na Słowianach Połabskich.

[Powyższe drobiazgowe rozważania pokazują jak podchodzę do każdego bzdurnego tematu i drobiazgu, uważam że warto tak postępować, żeby znajdować odpowiedzi zbliżone do pewnych. Nie lekceważyłbym tych kronikarskich wzmianek, bo historia badań pokazała już wiele razy, że pogarda dla kronikarzy jako "dawnych prymitywów" i "bajarzy" okazała się błędem. Poczynając od Troi Homera, biblijnego Potopu, wielu bogów słowiańskich - na przykład, a kończąc na wciąż lekceważonych Długoszu, opowieściach ludowych, porzekadłach, czy zwykłych bajkach. To nie są bajki - to jest Baja - Rzeczywista Opowieść o Materii Świata - jej Obraz jest zamknięty w syntetycznych symbolach.Koniecznie tylko należy stosować zasadę nie mnożenia bytów nad potrzebę.

Ciekawe dlaczego w tym wypadku dwa niezależne źródła potwierdzające postać i możliwość jej nawiązania do innych regionów Słowiańszczyzny - harskich, czyli chorwacko-ruskich, nie wystarczają, by uznać realność owego bytu. C. B.]



Kolejna bogini, której jakoś uznać mnie chcą to słynna Cica – Bogini Karmicielka, którą my nazywamy Warzą-Cicą – Opiekunką i Dawczynią Jadła.
https://bialczynski.wordpress.com/2010/ ... atpliwosc/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 17 maja 2014, 18:45

Czesław Białczyński pisze:Poczet „Bogowie Słowian” – Apokryf uzupełniony o obrazy z Księgi Ruty

Zapraszam do Pocztu Bogów na Czarny Pasek – wszystkie części zostały uzupełnione o znaki boskie i obrazy bogów z Księgi Ruty. Jako że będzie ona w sprzedaży z końcem kwietnia, początkiem maja 2013 roku, możemy już zdradzić te wizerunki wykonane przez Jerzego Przybyła. Poczet został też uzupełniony o imiona bogów nawiązujące do ich pełnych funkcji i innych panteonów-Pocztów Boskich krajów Ariów (Sistanu).

CB


Copyright © by Czesław Białczyński, all right reserved ® by Jerzy Przybył, by Zdzisław Beksiński

Obrazek

Tum Gaja – Ruji (Maji)

Obrazek

Bogowie Żywiołów i Bogowie Mocy
Żywiołowie i Mogtowie

Żywiołowie: Sporowie i Simowie
Mogtowie: Prowowie, Bożebogowie, Rgłowie


Obrazek

Żywiołowie
TYN SPORÓW (Grubów)


Obrazek

Członkowie rodu: Spor, Śrecza, Wołos, Rosza, Rada-Zboża

Główność: jednogłowy

Przynależność: Twer Swąta, Trzem Czarnogłowa, Tum Jeszy, Tyn Grubów

Głowny przybytek, miejsce przebywania: Ziemia, Wela, Niebo

Atrybuty

żywe:
Grusza i Jabłoń, Wół i Krowa, Groch i Grzyby, Stokrotka i Sporysz, Sroka, Żuk Gnojnik i Pszczoła,

kamień: Diament Żółty i Jaspis

minerał: Sól – Kamień Jadalny

rzeczy: Skóra, Futro

maści (barwy): Złotoczerwona (marchwiana),

czerty i rezy (liczby): Czertę 7, Liczbę 7,

taje (guzły) i gramoty (zapisy, sjenowity, wici): Taję S, Gramotę n,

Miesiąc Lipień,

Na Weli

Niwa (symbol):
Niwa Zaczynu (Bagna)

Tyn: Dwór Złoty

Wieńce i ofiary: Stokrotkę i Groch

Obrzędowy wypiek (potrawa, obiad – potrawa obiata): prosiniec (pieczywo), rosół (potrawa), rostruchan-roztuchan (napój)



SPOR


Postacie-wcielenia (równe miana): Spor-Tyja, Spor-Darz i Spor-Spór.

Inne nazwania jego osoby (przydomki): Hejdaż – Pan Dostatku i Bogactwa, Bogoc, Usład, Us-Złat, Złotowąs, Złotobóg, Bóg Dawca Dostatku, Dawca Złotych Taj, Pągacz-Pagan, Pan Pągów-Pagów (Złotych Kul i Pąków oraz ZŁOTYCH KRĘGÓW, pag – okręg, opole, stąd pagus – mieszkaniec okręgu, poganin)

Zajmowany krag:Czwarty Krąg

funkcja (zakres działania):dawca dostatku i bogactwa pod każdą postacią

ród: Grubowie

pochodzenie: Dzięgle – Czarnogłów i Białoboga

narzędzia czarowne – oznaki władzy: Wiecznie Sypiący Róg Obfitości

Pomocnicy (Stworze – bogunowie): Kłobuki (Hobołdy, Choboldy, Chobołdy, Chobardy, Koboldy, Kobołdki, Kubołcziki, Kubołtki, Stopany, Kauki)

Wizerunki:

Obrazek

Znaczenie mian i imion oraz przydomków, i ważniejsze pojęcia wywodzone z jego miana:

SPOR to określenie znaczące: duży, większy, rozkrzewiony, wydatny, obfity, ale i oszczędny (w polskim skrzętny). Określenie to ma związek z rdzeniem pry, od którego wywodzą się znaczenia prawy, prosty, prawiący, pierwy (omawiamy te odniesienia przy osobie Prowego i Czstnoty-Pirwy), a także, poprzez per, pir, znaczenia „piorunowe”, „ogniowe”, „świetliste”. Od tego samego rdzenia pochodzi również krąg znaczeń sprośny, proszący, prośny, prosię, prosiniec – wiążący się z indoeuropejskimi bóstwami obfitości. Miano to zawiera również odniesienie do sprys – drąg, promień, które podkreśla męskość bóstwa, oraz do sprychny – zwinny, prędki i sprych – skok.

Spor nosi przydomki (wtórne miana-imiona) Spora-Tyi (Gruba-Chrubacza), Spora-Darza (Hejdaża) i Spora-Spóra.

Przydomek Darz został omówiony przy osobie Dażboga. Pochodzące od niego słowo hejdaż podkreśla nadzwyczajną, niezwykłą obfitość, jaką Spor darzy wybranych, a także jego niebiańskie cechy i pochodzenie (dag – płonąć).

Miano Spór zawiera znaczenie wspór, co podkreśla właściwość wspierania ludzi w przedsięwzięciach przez tego boga i cechy męskie bóstwa. Także wywodzone z indoeuropejskiego rdzenia per (zawartego również w określeniu Peruna czy Prowego i Perepułta) oznacza upór, prę – siłę, zadzierzystość, ostrość (litewskie spirti – wierzgać, niemieckie spornen – wierzgać, sporen – ostrogi, pruskie spartis – siła), opór – zapierać się, opierać się, spierać się. Spór to także sąd i sądzenie (cerkiewne prja, rasprja – spór, proces, sąpir – przeciwnik, pirenja – debata). Oznacza również nacisk, napieranie, rozgrzewanie, rozgorzenie i dosięganie (serbskie dopirati), wzlatywanie, przekraczanie, przebijanie oraz to wszystko, co się wiąże z rdzeniem per w znaczeniu prać – uderzaćb.

Tyja, wymieniony jako bóstwo przez „Statuty gnieźnieńskie” i powtórzony słusznie przez Jana Długosza w jego „Kronice” (wbrew prześmiewkom A. Brucknera), to przydomek zawierający wiele znaczeń wywodzących się z rdzenia tyć, takich jak tować, tuczyć – przychodzić do sił, podrastać, wzbierać, tyć – grubieć (tusza, tucha, tuk), dawać otuchę – przynosić nadzieję, pocieszać (bułg. raztusza – pocieszenie), stuchać – wróżyć, tuszyć – mieć przeczucie, nadzieję, życzenie.

Wszystkie te przydomki określają Spora na tyle, że można pokusić się o opis wyglądu i przyrodzonych cech tego boga. Nie jest on wcale bogiem łagodnym, lecz ostrym, walecznym, napierającym, zadzierzystym. Jest bez wątpienia gruby i wielki, ale przy tym szybki i zwinny. Przynosi czasem nadzieję, a czasem spór-sąd – jest więc kapryśny. Kiedy już jednak obdarzy kogoś powodzeniem i szczęściem, to zawsze bez umiaru. Jest prawy, silny i męski. Jest także sprośny, rozpierający (rubaszny) j tryskający siłami życiowymi, żywotny, życiodajny i szczęśliwy.



SPORZA-ŚRECZA


Postacie-wcielenia (równe miana): Sporza-Śrecza, Sporza-Spiecha i Sporza-Cwetna

Inne nazwania jego osoby (przydomki): Cetna-Keltna – Pani Powodzenia i Szczęścia, Władczyni Pomyślności, Średcza – Środkowa, Godząca i Pośrednicząca, Złota Baba (cwiet, swiet – złoto, barwa, kwiat).

Zajmowany krag:Czwarty Krąg, Krąg Wielkich Żywiołów

funkcja (zakres działania):rządzi szczęśliwymi spotkaniami i wynikającymi z nich sporzącymi działaniami, jest boginią rozmnażającą, powielającą, przynoszącą uśmiech szczęścia. Daje tym którzy są zapobiegliwi, skrzętni, oszczędni.

ród: Grubowie

pochodzenie: Dzięgle – Czarnogłów i Białoboga

narzędzia czarowne – oznaki władzy: Samonapełniający się Kuferek-Kosz i Ozdoby (Naszyjnik, Kolczyki, Szpile, Bransolety, Opaski i Pierścienie).

Pomocnicy (Stworze – bogunowie): Spory (Sporysze, Sparysze, Sporzce, Korgorusze, Kolowiersze, Rungitisy)

Wizerunki:

Obrazek
https://bialczynski.wordpress.com/2013/ ... iegi-ruty/

cdn.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 17 maja 2014, 19:30

cd.


WOŁOS


Postacie-wcielenia (równe miana): Wołok-Sporzec, Rogalec-Hammon i Kłąb-Klimba

Inne nazwania jego osoby (przydomki): Hammon – Święty Byk – Władca Płodności Bydła i Pan Bydła

Zajmowany krag:

funkcja (zakres działania):włada płodnością i mnożnością wszego żywego

ród:Grubowie

pochodzenie: z rodu Rgłów – Syn Śreczy i Rgła

narzędzia czarowne – oznaki władzy: Bycze Rogi i Zgrzebło

Pomocnicy (Stworze – bogunowie): Skotniki (Chlewniki, Lopematy)

Wizerunki:

Obrazek

Znaczenie mian i imion oraz przydomków, i ważniejsze pojęcia wywodzone z jego miana:

Niemcy nazwali go „słowiańskim bogiem Hamnon – Suentebuek” (Rogalem –Świętym Bykiem), co zgadza się z byczym wyglądem i rogatością Wołosa, cechami boga znanymi z opisów ruskich z X wieku. Przydomek Sporzec oznacza pierworodnego syna Spora. Przydomki Rogalec i Kłąb mają takie same odniesienia, jak omówione niżej przydomki Rgiełca: Rogołec i Kiełt. Jednakże określenie Klimba (Kłymba, Kłąb) kieruje opis boga bardziej ku cesze kłębienia – mieszania, łączenia, bełtania, burzenia się, kotłowania, zwijania w kłębek. Przydomek ten wiąże się z kręgiem takich znaczeń, jak głąb – kłąb (głębia-kłębia) oraz klępa – klempa (samica krowy, łosia, żubra, tura, konia i człowieka, czyli ogólnie samica pokrywana ku rozmnożeniu i rozpłodowi).

Ostatnim, ale bardzo ważnym przydomkiem jest Wołok. Zarówno słowo wół (wołek), jak i wilk (wołk) pochodzi od tego samego rdzenia wel – wielki. Z tego samego rdzenia wywodzą się więc takie wyrazy, jak wołchw – czarownik, wołchwowanie – czarodziejstwo, wele, wołot, ielki, Wela, Weles, wał, wełna -fala, wełna – sierść, Wełm, włos – włos i włos – kłos (źdźbło, runo), a także włóczyć, wlec, włóczęga, własność, włość, włodarz, władza, władać (więc Wład-Ładziwc i Łado), ład, ładność, itp. Jest to olbrzymi krąg splatający się w jedność wyjaśnialną tylko w obrębie baju-mitu, który obejmuje postacie zarówno Łada, Ładziwa, Welesa, Wodo-Wełma, Chorsa, jak i Wołosa-Wołoka.

Wołos jest bogiem wołowym, bogiem, z którym łączy się kult przetrwały do dziś w folklorze na Rusi jako obrzęd wołoszenia, u Słowian Zachodnich jako Chodzenie z Turoniem. Bogiem wilczym (wołkowym) jest Weles; według baju, chciał on być Pasterzem Całej Trzody Świata i ukradł bydło Perunowi, który je miał powierzone pod opiekę przez Borowiła. Weles uciekł ze wszystkimi zwierzętami na Welę, ale został pokonany i jedyne, na co mu pozwolono, to wypasanie wilków. A żeby to była dlań kara, a nie nagroda, dano owemu bogu Kozią Głowę (jedni mówią, że zamiast własnej, drudzy, że jako głowicę zdobiącą nieodłączną pasterską laskę). Tak to Weles pasa nocami wilki, a wilki gonią go z powodu zapachu koziego włosia (lub widoku koziej głowy). Jest widywany na Ziemi jako Wilczy Pasterz, choć niektórzy twierdzą, że Wilczy Pasterz to Zdusz – król Wilkołaków.

Przydomek Wołok w wypadku Wołosa odnosi się więc do włóczęgi (bo pasterstwo wiąże się ze zmianą miejsca) oraz wołka – wołu, oznaczając Wołowego (Skotnego) Boga. Słowo wołać pochodzi również od miana tego boga i czynności pasterskich (nawoływania po halach i borach).

Kapłańskie gromady wołchwów obsługują świątynie (światliszcza) zarówno Wołosa, jak Welesa, Wodo-Wełma i Ładów. Jest to jedna z bardzo starych gromad kapłańskich, wywodząca się swoimi praktykami z czasów koczowniczego, pasterskiego trybu życia plemion słowiańskich.



ROSZA


Postacie-wcielenia (równe miana): Rosta-Rostwa, Raza-Rasa, i Rusza-Roża

Inne nazwania jego osoby (przydomki): Pani Wszelkich Robót, Pani Robótnej, Pani Czynu, Pani Obfitości.

Zajmowany krag:Krąg Szósty

funkcja (zakres działania): rządzi obfitością, daje tęgie brzuszysko i zwały tłuszczu, ale także pożytki tym którzy są robotni, szparcy, obrotni, gospodarni. Sporzącą w robocie – czyli poruszającą, dającą ruch, rozpoczynającą każde dzieło.

ród: Grubowie

pochodzenie: z rodu Wodów – Córka Śreczy i Wodo

narzędzia czarowne – oznaki władzy: Posiada obfite kształty postaci podobnie jak Obiła. Posługuje się Złotym Koszem, który zawsze nosi na plecach i Złotymi Grabiami.

Pomocnicy (Stworze – bogunowie): Plonki (Plunki, Plujki, Aitwory, Atwory, Otwóry, Oćwiary, Otwiry, Puki, Pukieny, Aitwarasy),

Wizerunki:

Obrazek

Znaczenie mian i imion oraz przydomków, i ważniejsze pojęcia wywodzone z jego miana:

Rosza jest córką Wodo i Śreczy. Nosi przydomki Rosty-Rostwy, Rasy-Razya i Ruszy-Roży. Miano główne, Rosza, wraz z pozostałymi przydomkami tworzy krąg znaczeń wypływających z pojęcia wzrostu, rośnięcia, zboża (roża), kwitnienia oraz rosy – kroplistego osadu wody, wspomagającego swą wilgocią rośnięcie i dającego bujność roślinom, poruszającego ich siły żywotne. Rosza jest Panią Wspierającą każde działanie, czyn, przedsięwzięcie, sporzącą w robocie – czyli poruszającą, dającą ruch, rozpoczynającą każde dzieło. Nie jest przy tym, jak Rudź, opiekunką myśli, pomysłu, lecz pierwszego i każdego następnego kroku – działania, czynu. Przydomki Rosta (Rostwa) i Rasa odnoszą się do tego samego, czyli do wzrostu, rośnięcia. U Słowian Południowych wyraz rost (rosłość, wzrost, rośnięcie) zastępuje słowo rast (rastienie, rasti), co wynika stąd, że wyraz ów bierze początek w rdzeniu or (ordt, orsti) oznaczającym także świeżość, moc, młodość (orewit, orz, jary, jarowity, orzga – rózga obrzędowa dąjąca swym uderzeniem moc płodności, ożóg – rozpalacz nieci i gaśnica żywota). Miano Rosza, Rosa, Rossa nawiązuje także do rosochatości, czyli rozkrzewienia, bujności, rozsiewania, rozsadzania, rozpościerania, obejmowania czynami coraz większych przestrzeni.

Wielką cześć owej bogini oddawano na wzgórzu Rossa w Wilnie nad rzeką Wiliją (związek z wii – wijący, uwiłty i wilgny, wilgotny nie jest przypadkowy). Z lędźwi bogini Rossy zrodził się Rusłan (Urusłan), a od niego mają pochodzić Rosowie-Rosjanie (Rassijanie) i Rosiowie-Rusowie. Nazwy owych wielkich plemion, które dały początek narodom Rosjan, Ukraińców (Rusinów: Małych, Czarnych i Czerwonych) oraz Białorusinów, nawiązują zarówno do rosy – wilgoci (jak wszyscy Słowianie tak i oni zakładali grody na moczarach, w widłach rzek i byli od niepamiętnych czasów rolnikami), lecz także do owego rozprzestrzenienia, rozsiania, danego im przez opiekującą się nimi Matkę Roszę. Plemiona te były znane już starożytnym pisarzom pod mianami Rossolanów, Roksolanów, Rosówb. Również Polacy przechowali pamięć owych mian, nazywąjąc ruskie panny Roksolankamic. Niektórzy zachodni i południowi żercy i kudawowie uważają, że pochodzą oni od bogini Rudzi, a nie Roszy (irańska Rudabe) albo wprost od Rodżany. Bezpośrednio od bogini pochodzi również plemię Raszan z ludu Sorbów, które nad rzeką Rasą, czcząc boginię w swoim grodzie zwanym Raszką, zbudowało zalążek nowej ojczyzny – Serbii Naddunajskiej (Bałkańskiej). Rasa była rzeką bogini Roszy. Ośrodek wiary Roszy znajdował się również w białochorwackim Rosiejowie w Wiślanii, gdzie nachodzi się kopiec (bugryszcze) Roszy. Pamięć bogini przetrwała jedynie w obrzędach i podaniach ludowych Rusi, gdzie pod wpływem chrześcijaństwa dawną boginię zamieniono w demona konopnych upraw – Rosomocha.

Rostruchanami (roztuchanami), nazywano kielichy używane początkowo podobnie jak kruże czy wilki, w czasie obrzędowych uczt, a z czasem przy wszystkich innych biesiadach. Uczty i igry ku czci Roszy nazywano Rosgardami (gardzic – wojownik Perperuny, bohater). Wyraz przetrwał w języku polskim w formie rozgardjasz, od XVIII wieku oznaczając już tylko biesiadowanie, nieład, zamieszanie weselne, a także w języku pruskim, gdzie rozgard – wspólna łąka (jak wiadomo uczty świąteczne odbywały się zawsze na wspólnej ziemi, najczęściej świątynnej).

Zwierzęciem Roszy przynoszącym szczęście jest ropucha i bardzo rzadki drapieżnik rosomak. Rośliną symbolizującą Roszę jest powszechnie używany do dzisiaj w lecznictwie ludowym i czarach rozmaryn (Morska Rosa – tu widać ostatni chyba już współczesny ślad mitu o narodzinach i pochodzeniu bogini od Pana Mórz Wodo-Wełma). Od imienia tej bogini pochodzi nazwa posiłku będącego wywarem z mięsa i roślin obgotowanych w wodzie – rosołu, który początkowo był potrawą wyłącznie świąteczną, ucztową, poświęconą bogini Roszy (tak jak np. kisiel był poświęcony Welesowi i Nyi). Rosół jeszcze obecnie, z początkiem XXI wieku, jest na wsiach polskich, czeskich, słowackich, rosyjskich, ruskich i południowosłowiańskich uświęconym pierwszym daniem niedzielnego obiadu, jedzonego zawsze w samo południe (dokładnie o godzinie 12), po wcześniejszym odbyciu religijnych obrzędów. W związku z odniesieniami scytyjsko-perskimi pozostają też takie znaczenia, jak rasa – ród, rasowy – rodowy i rjasa – bogata tkanina, z której wykonywano szaty książęce (wcześniej być może kapłańskie, podobnie jak z futra rosomaka). Przydomek Raza, podobnie jak Roża, wiąże się z rdzeniem raz – obrabiać pole, pracować, bronować, orać i raz – ścinać, zboże, mleć na mąkę (razowy – grubo zmielony, żytni, reg, rougos – ziarno, rzezać – ciąć, zabijać zwierzęta, ludzi) oraz raz, razić – uderzać. Jak wiadomo w najdawniejszych czasach napaść i grabież były środkiem pomnażania bogactwa czy zdobywania pożywienia. Stąd także takie wyrazy, jak obraza, uraza, uraz, odraza, narażać się, narazić, przerazić,, a nawet – razem, wraz – pospołu, należą do kręgu pojęć bliskich imieniu bogini Roszy. W tym samym kręgu pozostają też słowa, takie jak wyrażać, wyraz, narzaz – danina, nacięcie, rzeźwy, rześki oraz zaraza – siła porażająca, kładąca pokoteme. Przydomek Roża dodatkowo nawiązuje do rogowatości, Togów, kolców oraz róż.

Istyjskim odpowiednikiem Roszy jest bóg Pilwits – dawca bogactwa. Istowie znają także i obchodzą wielkie święto zwane Rosąf.



RADA-ZBOŻA


Postacie-wcielenia (równe miana): Zboża-Sporzyca, Czisła-Czisłoboga i Krza

Inne nazwania jego osoby (przydomki): Pani Radości dla wszystkich, Pani Zaczynu, Pani Wzrostu, Władczyni Zasiewów i Urodzaju, Opiekunka Czisła (Kalendarza – Kulędarza, Koło Dara, Kłodarza).

Zajmowany krag:Szósty Krąg

funkcja (zakres działania):opiekunka kalendarza, daje radość każdemu – czyli możliwość i umiejętność radowania się i śmiechu. Dba o urodzaj i plenność nasienia oraz ziarna roślinnego.

ród: Grubowie

pochodzenie: z rodu Bożów i Grubów – Córka Rodżany, Bożeboga i Spora

narzędzia czarowne – oznaki władzy: Rozsiewające Bukiety. Pierwszy z nich to Bukiet Zbóż Rozsiewający Sytość, drugi – Bukiet Kwiatów Rozsiewający Radość.

Pomocnicy (Stworze – bogunowie): Radunice (Radice, Jumisy, Jumaleńsze),

Wizerunki:

Obrazek

Znaczenie mian i imion oraz przydomków, i ważniejsze pojęcia wywodzone z jego miana:

Święto Rady-Zboży jest obchodzone na wiosnę razem z Dziadami Wiosennymi i nazywane Radunicą.

Rada, córka Spora i Rodżany, nosi przydomki Zboża-Sporzyca, Czisła-Czisłobogaa i Krza. Dwa przydomki: Zboża i Sporzyca znaczą właściwie to samo – córka Spora, z tym że pierwszy może również oznaczać córkę Boża-Bożeboga (pochodzącą z Boża), który jak wiadomo miał swój udział w jej spłodzeniu. Słowo „zboża” ma identyczne znaczenie jak „sporza”, a cała zmiana brzmienia wyrazu polega na udżwięcznieniu „s” i „p”.

Przydomek Krza oznacza Panią Rozkrzewiającą, rozradzającą zboża i wszelki pożytek ziemi. Słowo to nawiązuje zarówno do kri – krzak, krzew, jak i do kri – krew, krow – krowa. Inne nawiązania to krzesanie (ognia), krzątanie (praca, sprzątanie ), wskrzeszanie (odradzanie) i krzczyca (czub, wiecha, warkocz włosów). Znaczenie rdzenia spor omówiono w Tai Szóstejb.

Miano Czisła oznacza mnożność, bezlik, wielką liczbę, niezliczoność i w ogóle liczbę. Pożytki dawane przez Zbożę są bowiem niezliczone, tak jak niezliczona jest ilość zbożowych ziaren sypanych w grzędy i liczba kłosów w łanach. W języku rosyjskim czisło oznacza nie tylko liczbę, ale i datę, konkretny dzień, co wiąże się z kalendarzem – bardzo ważnym przy uprawie roli, wyznaczaniu terminów siewu i zbioru zbóż. Wyraz ten oznacza również grono. Istyjskim odpowiednikiem Rady-Zboży jest bóg Ceroclis.


Obrazek
https://bialczynski.wordpress.com/2013/ ... iegi-ruty/

cdn.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » poniedziałek 26 maja 2014, 21:26

Grzegorz Niedzielski pisze:"A jako że państwu Lechitów wydarzyło się powstać na obszarze
zawierającym lasy i gaje, o których starożytni wierzyli [...]
że Diana rości sobie władztwo nad nimi [...] przeto [...]
Diana w ich języku Dziewanną zwana [wraz z ] Marzanną
cieszyły się szczególnym kultem i szczególnym nabożeństwem."

-- Jan Długosz, Kroniki Sławnego Królestwa Polskiego, 1455 r.

"Džiwica, bogini lasów i myślistwa, osobliwie u południowych Łużyczan.
Piękna ta niewiasta z łukiem i strzałami (třjelba)
ma charty (khort). [...] Sądzą, że poluje ona i przy świetle księzyca."

-- Oskar Kolberg (1814-1890) o wierzeniach łużyckich.


Dziewanna – pani lasów i gajów
Grzegorz Niedzielski

Obrazek Bogini Dziewanna (ilustracja: K.Perkowski)

Dziewanna w przekazach etnograficznych oraz źródłach staropolskich to bogini młodości, wiosny, zwierząt, łowów i dzikiej przyrody. Zapamiętana szczególnie w wierzeniach polskich i łużyckich jako opiekunka lasów i borów. Powszechnie utożsamiona z Dianą-Artemidą oraz z wczesnowiosennym, iglastym Gaikiem/Latkiem - który i dziś zwykle towarzyszy wyobrażeniu bogini Marzanny. Zapraszamy do lektury artykułu Grzegorza Niedzielskiego - "Dziewanna – pani lasów i gajów", a w nim między innymi:

1. Omówienie licznych, w tym staropolskich źródeł historycznych wspominających boginię Dziewannę (lub jej odpowiedniczkę) oraz związany z boginią obrzęd powitania wiosny.

- Słowo św. Grzegorza o bałwochwalcach XIV w. (bóstwo Diva).
- Roczniki Długosza 1455 (Dziewanna-Diana jako bogini lasów i gajów).
- Kronika Miechowity 1521 (Dziewanna jako bogini Diana).
- Marcin Kromer, De origine... , 1555 (Ziewonia-Marzanna, opis obrzędu).
- Aleksander Gwagnin, Kronika Sarmacji
, 1578 (Diania - Ziewonia, opis obrzędu na Śląsku).
- Maciej Stryjkowski 1582 (Dziewanna-Ziewonna-Marzanna i opis obrzędu).
- Joachim Bielski 1597 (Ziewana-Diana-Marzanna i opis obrzędu).
- Marcin z Urzędowa 1543–1553 (opis żywego obrzędu Sobótki ku czci "Artemidy-Diany").

2. Kolejne szczególnie istotne ślady to przekazy etnograficzne o łużyckiej bogini Dziwicy (polującej z psami) oraz o zaklęciu ludowym do dziewanny (rośliny) z terenu lubelskiego, a dotyczącym uleczenia bydła. Oba zapisy (opublikowane przez Oskara Kolberga) zamieszczamy w poniższym artykule. Warte odnotowania są również Dziwożony - boginki z polskich wierzeń ludowych (opisywane jako szkaradne lub piękne), jak wynika z przeprowadzonej rekonstrukcji pierwotnie zapewne istoty z orszaku bogini (lub zniekształcony ślad samej bogini). Następnie z terenu Słowiańszczyzny południowej boginki Samodivy - w wierzeniach ludowych piękne, jasnowłose, w szatach z piór (umożliwiających latanie), uwodzące młodzieńców i identycznie jak staropolska Dziewanna i łużycka Dziwica zamieszkujące lasy, władające łukiem, a nawet dosiadające zwierząt, np. jeleni. Powracając do Polski, w odniesieniu do ludowej wiedzy o gwiazdach, takie określenia wieczornej Wenus jak: Zwierzynka, Zwiernica, Zwierza Gwiazda, Wilcza Gwiazda, Gwiazda Wołu, Gwiazda Zającowa i Gwiazda Bydlęca pozwala łączyć pojęcie Gwiazdy Wieczornej z boginią Dziewanną jak i łużycką Dziwicą. W powyższym kontekście kolejna interesująca postać to dolnośląska Waleska (Valeska, Walaszka) - piękna, złotowłosa, niezwykle silna, polująca, władająca magicznym łukiem, równocześnie legendarna założycielka Kłodzka. Warto również zauważyć, iż na podstawie źródeł i zapisów etnograficznych niezwykle trudno orzec czy Dziewanna i Marzanna to w istocie jedna czy dwie boginie. Bardzo możliwe, że oba rozumienia ich postaci funkcjonowały równolegle, np. w zależności od regionu.

3. Poszukując powiązań na tle indoeuropejskim należałoby wziąć pod uwagę imiona bogiń utworzone od praindoeuropejskiego rdzenia *di-"świecić jaśnieć". Tu w pierwszym rzędzie utożsamiana z Dziewanną rzymska Diana czy łączona z Ceres bogini Dea Dia (por. utożsamienie Ceres i Marzanny oraz zjawisko jedności Marzanny i Dziewanny w obrzędowości ludowej) i celtycka/galijska bogini Divona/Devona. Ponadto takie znaczenia jak: dziewiczość (w pierwotnym znaczeniu młodości), władanie lasami, patronowanie wiośnie i zwierzętom, wszelkim ziołom, obdarzanie światłem i ogniem - pozwalają uwzględnić (oprócz wspomnianej Diany) grecką "dawczynię ognia", "światłonośną", dzierżącą pochodnię i odzianą w żółte szaty Artemidę, a także celtycką ognistą Brigid. Warte uwagi są także liczne i wyraźne zbieżności obrzędowe - w odniesieniu do bogiń wspomnianych powyżej - u ludów słowiańskich, germańskich, celtyckich, jak i starożytnych Greków i Rzymian.

4. Jak wynika z przedstawionych powiązań - unikatowy polski/ludowy kult Matki Boskiej Gromnicznej uznać można za jeden z najważniejszych śladów pamięci o bogini Dziewannie (por. ziele dziewanny zwane "królewską świecą" i stanowiące dawniej podstawowy materiał do wytwarzania knotów do świec, przyozdabianie świec-gromnic gałązkami świerka i tym podobne). Wskazać można tu na szereg "światłonośnych", "leśnych-iglastych" i "wilczych" powiązań z: litewską boginią Žvėrūną, celtyckim świętem Imbolc i kultem bogini Brygid, boginiami Dianą (zwaną także Luciną) i dzierżącą pochodnię Artemidą, a także z symboliką innego święta - Dnia św. Łucji zastępującej tu kult dawnej, germańskiej bogini Lusse - odpowiedniczki rzymskiej Diany.

Obrazek Para z Gaikiem / Latkiem. Opole/Polska,
fot. http://www.facebook.com/MuzeumWsiOpolskiej.


5. Za świętą roślinę bogini Dziewanny należy uznać w pierwszym rzędzie światłolubną i kwitnącą na żółto dziewannę (Verbascum L.), która według wierzeń ludowych posiada moc uleczenia zwierząt, ponadto zwana jest "panną-dziewanną", "panną-dziwaną", "matką wszystkich ziół", uznawana za warkoczyki ludowej Matki Boskiej, w tradycji dająca światło świecy i sobótkowy ogień (por. ogniste cechy bogini Artemidy). Kolejne zioła, których symbolika wskazuje na związki z dawną boginią lasów i gajów to przede wszystkim bylica, w Polsce podobnie jak dziewanna nazywana "matką wszystkich ziół" (jej nazwa łacińska - "Artemisia" - pochodzi wręcz od imienia bogini Artemidy) oraz dziurawiec zwany w Polsce zielem boginki. Wszystkie trzy powyższe zioła związane są trwale w tradycji ludowej z ogniem/światłem i Nocą Świętojańską / Sobótką. Drzewa poświęcone bogini Dziewannie - poprzez silnie utożsamiany z nią wczesnowiosenny i obowiązkowo iglasty Gaik (Latko) - to przede wszystkim wiecznie zielone sosna i świerk. Co interesujące gałęzie drzew iglastych wykorzystywano również do przystrajania posągów rzymskiej Diany (sosnowy wianek) i poświęcano greckiej Artemidzie (jodła). Święte zwierzęta Dziewanny to psy, szczególnie myśliwskie, następnie wilki i co prawdopodobne na tle powiązań przedstawionych w tekście, jeleń i zając. (KP)

I o wiele więcej w poniższym artykule. Zapraszamy.


> Wersja PDF artykułu (białe tło) <

___________________________________________________________

Dziewanna – pani lasów i gajów
Grzegorz Niedzielski


Spis treści:

1. Źródła
2. Dziewicza, jasna, czy leśna?
3. Ogniste ziele
4. Gaik (Latko)
5. Św. Łucja i wieczorna Wenus
6. Pani Lasu i Dzikiego Zwierza



> Wersja PDF artykułu (białe tło) <

___________________________________________________________

1. Źródła

W artykule opisującym i rekonstruującym postać Marzanny wspominałem, że nie sposób dokonać analizy jej archetypu, pomijając drugą z bogiń - Dziewannę. W istocie, obie są niezwykle mocno ze sobą powiązane, niezależnie od tego, czy będziemy je postrzegać jako dwa oblicza jednego bóstwa, czy też jako matkę i córkę, czy nawet jako antagonistyczne boginie, reprezentujące śmierć i życie lub zimną i ciepłą porę roku. W wielu źródłach etnograficznych, szczególnie w pieśniach "marzanich", ich postacie przenikają się tak mocno, że dochodzi do stopienia ról, w efekcie czego Marzanna opisywana jest jako pani wiosny, pasąca na łące gęsi i powodująca wzrost traw: „Mařeno [Marżeno] krasna, kaj si huśi pasła? / Pod kepečkem z robenečkem, ež se zema třasła, / aby trava rustla, trava zelena, ež po kolena. / A vy devečky, vijte venečky / z modrej fijalenky, z biłej ružičky”.[1] Jak można wnosić z porównania zapisów folklorystycznych, jest to już Marzanna odmieniona, młoda, zwykle łączona z tzw. Gaikiem lub Latkiem, czyli z Dziewanną. Z drugiej strony, znane z demonologii ludowej bóstwa lasu, których imiona wyprowadzać można od ie. rdzenia *di-"świecić, jaśnieć" (dziwożony, diwa-baby, samodiwy), od którego utworzone zostało najprawdopodobniej również imię Dziewanny, ukazywane są najczęściej w postaciach budzących grozę, czy wręcz groteskowych, przynależnych zwykle bóstwom śmierci i zaświatów. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy i czy w związku z tym można w ogóle rozdzielać Marzannę i Dziewannę na odrębne postacie, jak uczynił to Jan Długosz? Aby odpowiedzieć na to pytanie, powróćmy do jego Roczników, czyli kronik sławnego Królestwa Polskiego które głoszą:

"Dianie natomiast, uważanej według wierzeń pogańskich za niewiastę i dziewicę zarazem, matrony i dziewice oddawały cześć przez składanie przed jej posągami wieńców. Rolnicy zaś i prowadzący gospodarkę rolną czcili Cererę, na wyścigi składając jej w ofierze ziarna zbóż. (...). A jako że państwu Lechitów wydarzyło się powstać na obszarze zawierającym lasy i gaje, o których starożytni wierzyli, że zamieszkuje je Diana i że Diana rości sobie władztwo nad nimi, Cerera zaś uważana była za matkę i boginię urodzajów, których dostatku kraj potrzebował, przeto te dwie boginie: Diana w ich języku Dziewanną [Dzewana] zwana i Cerera zwana Marzanną [Marzyana] cieszyły się szczególnym kultem i szczególnym nabożeństwem."[2]

W dalszej zaś części Roczników, opisując rzekome rozbicie i zniszczenie pogańskich wizerunków bogiń i bogów na czwartą niedzielę wielkiego postu, zwaną Laetare, kronikarz pisze:

"Kiedy ten nadszedł, każde miasto i każda wieś zmuszone były rozbijać wizerunki swoich bogów, a potłuczone, wobec tłumów obojga płci topić w jeziorach, błotach i bagnach i zarzucać je kamieniami; podczas tego czciciele bogów i bogiń, ci zwłaszcza, dla których były te świętości źródłem zarobku, głęboko żalili się i płakali... Dokonane wówczas zniszczenie i zatopienie fałszywych bogów i boginek bywa przedstawione i wznawiane w niedzielę W. Postu Laetare, w tym dniu w wielu polskich wsiach noszą na wysokich tykach wyobrażenia Dziewanny i Marzanny, wrzucają je do trzęsawisk i topią; tradycja tego staroświeckiego zwyczaju aż dotąd u Polaków nie zaginęła."[3]

Obrazek "Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego"
Jan Długosz. Wydanie z roku 1615.


Oczywiście, kronika Długosza nie jest jedynym, polskim źródłem wymieniającym boginię, czytamy bowiem później:

"Dianą mienili Dziewianą"; oryg. Dianam nuncupabant Dzeuiana.[4] (Maciej z Miechowa, Chronica Polonorum, 1521 r.)

"Bo przed thym ledá co chwalili / Plánety / Pogody / Pogwizdy / Heli / Láde / Dziewánnę / to iest Diánę / Márzánę / y wiele takich."[5] (Marcin Bielski, Kronika wszystkiego świata, 1551 r.)

"Chwalili tedy Polacy i narody insze słowiańskie za bogi... Dyannę nazywając... Ziewonią
",[6] "...po wsiach niektórych bałwany, Marzanę i Ziewonią, na żerdzi wetknąwszy, albo (jako starzy udawali) na sanki włożywszy, frasowliwym i żałobnym śpiewaniem po wsi nosić i w kałużę albo rzeki jawnie rzucić zwyczaj był w niedziele czwartej wielkiego postu."[7] (Marcin Kromer, De origine et rebus gestis Polonorum libri XXX , 1555 r.)

"Dianę, boginię łowów, swym językiem zwali Ziewonią albo Dziewanną."8 "...co i dziś w Wielkiej Polszcze i w Sląsku zachowują, albowiem dzieci w niedzielę Srzodpostną, uczyniwszy sobie bałwan na kształt niewiasty Ziewoniej, albo Marzanny, to jest Diany boginiej łowów, który pierwej chwalili, wetknąwszy na kij długi noszą, żałobnie śpiewając, a jeden po drugim opiewając, albo na wózku wożąc. Potym w kałużę albo w rzekę z mostu wrzucają, a do domów co wskok uciekają, jakoby od bałwanów do prawdziwej chwały Christusa Pana."[9] (Maciej Stryjkowski, Kronika Polska, Litewska, Żmudzka i wszystkiej Rusi, 1582 r.)

"Dianę / ktorą Ziewonią pogáńskim ięzykiem názywáli / zá bogi chwalili"[10] (Aleksander Gwagnin, Sarmatiae Europeae descriptio, 1578 r.)

"Za mej też jeszcze pamięci był ten obyczaj u nas po wsiach, iż na białą niedzielę (w) poście topili bałwan jeden, ubrawszy snop konopi albo słomy w odzienie człowiecze, który wszystka wieś prowadziła, gdzie najbliżej było jakie jeziorko albo kałuża, tamże zebrawszy z niego odzienie wrzucili do wody, śpiewając żałobliwie: 'Śmierć się wije po płotu, szukając kłopotu etc." Potem co najprędzej do domu od tego miejsca bieżeli, który albo która się wtenczas powaliła albo powalił, wróżkę tę mieli, iż tego roku umrze. Zwali tego bałwana Marzana, tak bym rzekł, że to był bóg Mars, jako Ziewana Diana." (Joachim Bielski, Kronika polska Marcina Bielskiego nowo przez Joachima Bielskiego, syna jego, wydana; 1597 r.).


Obrazek Strona 24 z "Chronica Polonorum"
Macieja z Miechowa (1519/1521r.)


Marcin z Urzędowa w swoim dziele Herbarz Polski to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych i inszych rzeczy do lekarstw należących księgi dwoje (powstały w latach 1543 – 1553) podaje zaś, nie wymieniając wprawdzie samego imienia Dziewanny, ale odnosząc wyraźnie zapis do rodzimych, słowiańskich obrzędów:

"Ziele to [bylicę] wezwano z Gréckiégo słowá <<Artemeisa>>, od Artemis Boginiéy Diány (...) Abowiém tá to ziele wynálázłá / y pań Gréckich iego vżywánia náuczyłá (...) Przeto oné Pogánki świećiły iéy to żiele / y gdy iéy [Diany] dźień świącono / wieszáli po domách / drugié sie nią opásowáły: á to czyniły dwudżiestégo dniá y czwartégo / Kśiężycá Czérwcá / v nas dźień S. Janá: tám téż w nocy ognie paliły / táńcowáły / śpiéwáły / diabłu cześć á modłę czyniąc. Tego obyczáju pogáńskiégo do tych czásów w Polscze niechcą opusczać niewiásty / bo tákiéż to ofiárowánie tego żiela czynią / wieszáiąc / opásuiąc sie niém. Swiętá téż téy diablicy święcą / czyniąc sobótki / paląc ognie / krzesząc ogień deskámi / áby była práwa świętość diabelska: támże śpiewáią diabelskié pieśni / plugáwé / táncuiąc / á diabeł téż skacze / ráduie się ze mu krześćiánie czynią modłę á chwáłę / á miłégo Bogá niedbáią / ábowiem dźień świętégo Jana / wieśniaków przy chwale miłégo Bogá nie będzié / á około sobótki będą wszyscy czynić rozmáite złości."[11]

Obrazek Herbarz Polski to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych i inszych rzeczydo lekarstw należących księgi dwoje (powstały w latach 1543 – 1553) Marcina z Urzędowa.
Fragment poświęcony bylicy i żywym obrzędom sobótkowym.


Co bardzo istotne, informacje o słowiańskim, żeńskim bóstwie o imieniu wywodzącym się od rdzenia *di-, nie ograniczają się bynajmniej do terenów Polski. Źródło rosyjskie, Słowo św. Grzegorza podaje przecież: "tem že bogomъ trebu kladutь i tworjatь i slovenьskyi jazykъ, vilamъ i Mokošьu, Dive, Perunu, Chъrsu, rodu i rožanici, upiremь i beregynjamъ i Pereplutu
"
[12] Zwróćmy uwagę, że wzmiankowana Diwa nie należy do postaci podrzędnych i wzmiankowanych grupowo (jak wiły, rodzanice, upiory oraz beregynie), ale pojawia się wśród imion tak znacznych bóstw panteonu wschodniosłowiańskiego, jak Mokosza, Perun i Chors. Jej miano zapisane zostało z dużej litery, jako imię własne, czego nie zastosowano nawet w przypadku roda. Nie chodzi więc w tym przypadku o żeńskiego demona leśnego (chociaż może mieć z nim wiele wspólnego), ukazywanego jako należącego do grupy jemu podobnych – dziwożon czy samodiw, ale znaczącą boginię tak, jak w przypadku Mokoszy. Z zachodniej części Słowiańszczyzny znamy zaś osiemnastowieczny przekaz niemieckiego księdza i historyka, Christiana Knauthe (1706-1784): "Dziewanna, Dzievonia, war die Göttin über die wilden Thierre und Wälder, das es also soviel ist, als eine Wild- und Waldgõöttin. Das Wort kommt von Dziwina, fera, ferina, ein Wild, her."[13] - "Dziewanna, Dzievonia była boginią całej dzikiej ziemi i lasów, a zatem to Dzika i Leśna Bogini. Wyraz ten pochodzi przeto od fera, ferina – Dzika. [łac. fěră – "dzikie zwierzę, zwierzyna", fěrina – "dzika, zwierzęca" - przyp. aut.]". Można co prawda, w tym przypadku domniemywać zależności przekazu od kroniki Długosza, jednak wspiera go informacja odnotowana przez znakomitego, polskiego folklorystę, Oskara Kolberga w Łużycach:

"Džiwica, bogini lasów i myślistwa, osobliwie u południowych Łużyczan. Piękna ta niewiasta z łukiem i strzałami (třjelba) ma charty (khort). Mówią też o kimś, kto w południe został w lesie: Hladaj so, zo džiwica k tebi ńepřińdže. Sądzą, że poluje ona i przy świetle księzyca. Džiwi [znaczy tu] dziki, a džiwina – dziczyzna."[14]

Do podanych informacji należałoby ponadto dołączyć, z pewną dozą ostrożności, staroczeską glosę do Mater Verborum, średniowiecznego słownika powstałego w Szwajcarii w XIII wieku: "deuana letnicina y perunoua dci", do czego autor glosy dodaje: "Diana, latone et iouis filia."[15] Zgodnie z nią, o ile jest autentyczna, Devana miałaby być córką Latony i Peruna / Jowisza. Jak jednak było w rzeczywistości?


Następny rozdział >>>

> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

__________________________________________________________

[1] M. Łuczyński, Semantyka obrzędów wiosennych związanych z Marzanną i Jaryłą (Próba rekonstrukcji „prasłowiańskiego tekstu“) [w:] Respectus Philologicus, nr: 10 (15) / 2006, s.172
[2] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady. Teatr święta zmarłych, Gdańsk 1999, s. 421-422
[3] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 321-323
[4] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 427
[5] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 431
[6] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 428
[7] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 325
[8] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 429
[9] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 322
[10] Cytat za: L. Kolankiewicz, Dziady..., dz. cyt., s. 430
[11] Cytat za: A. Kowalik, Kosmologia Słowian: prolegomena do teologii politycznej dawnych Słowian, Kraków 2004, str. 80
[12] Cytat za: A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 67
[13] Cytat za: A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 67
[14] O. Kolberg, Łużyce, Kraków 1985, s. 126
[15] A. Patera, Чешскія глоссы въ Mater Verborum. Разборъ А. О. Патеры и дополнительныя замечанія И. И. Срезневскаго, St. Peterburg 1878, s. 48
http://www.bogowiepolscy.net/dziewanna-1.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiańska "duchowość" - obrzędy

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » piątek 30 maja 2014, 20:35

Grzegorz Niedzielski pisze:Dziewanna – pani lasów i gajów

Grzegorz Niedzielski


Spis treści:

1. Źródła
2. Dziewicza, jasna, czy leśna?
3. Ogniste ziele
4. Gaik (Latko)
5. Św. Łucja i wieczorna Wenus
6. Pani Lasu i Dzikiego Zwierza


> Wersja PDF artykułu (białe tło) <


_____________________________________________________________

2. Dziewicza, jasna, czy leśna?

Jan Długosz rozpoczynając swój wywód o Dziewannie pisze: "Dianie natomiast, uważanej według wierzeń pogańskich za niewiastę i dziewicę zarazem, matrony i dziewice oddawały cześć przez składanie przed jej posągami wieńców". Jest to oczywiście typowa dla tamtych czasów interpretatio romana, utożsamiająca rodzime bóstwo z rzymską boginią Dianą, dziewiczą panią świata roślinnego i porodów, kojarzoną z górami, lasami oraz dziką zwierzyną, a w późniejszym okresie, przez stopienie z sabińską Luną, również z księżycem. Imię Diany, jak twierdzi Georges Dumézil, jest przymiotnikową formą dawnego, latyńskiego *divios i koresponduje z późniejszymi określeniami divus, dius, oznaczającymi niebiosa. Diana nie była jedyną, rzymską boginią, której imię utworzono od tego rdzenia, gdyż wymienić tutaj można, dla przykładu, panią roślinnej wegetacji, znaną jako Dea Dia, utożsamianą z Ceres.[16] W religii Celtów pojawia się natomiast Divona / Devona czczona w Burdigali (Bordeaux), bogini wiosennych świąt i świętych źródeł w Cahors, Quercy (Francja), zwanych Divona Cadurcorum. Imiona wszystkich pochodzą od ie. *di-"świecić, jaśnieć", skąd *diw-"dzień" i *deiwos"jasne niebo, bóg". Z tego samego źródła wywodzi się imię wedyjskiego boga jasnego, dziennego nieba – Djausa, łacińskie Deus– "Bóg", czy nasz dzień. Opieka bóstw których imiona wywodzą się od ie. *di-"świecić, jaśnieć" nad światem roślinnym, zauważalna zarówno w przypadku Diany, jak i Dea Dii wywodzić się może z prostej obserwacji zależności wzrostu i wegetacji roślinnej od odpowiedniej intensywności światła słonecznego, powiązanego z ciepłą porą roku i dominacją dnia. Czy można to samo odnieść do Dziewanny i odpowiadających jej: Divy, Devany, Dzievoni, Džiwicy?

Obrazek Diana - Artemida. Posąg rzymski wg oryginału greckiego
autorstwa Leocharesa. Fot. Wikipedia.


Jak się wydaje, Jan Długosz, poprzez utożsamienie z Dianą, czyni z lechickiej Dziewanny / Dzewany w pierwszym rzędzie "dziewicę", dokonując zarazem jej ideowej chrystianizacji, szczególnie że ma być zarazem "matroną", doskonale wpisując się tym sposobem w kult Najświętszej Marii Panny, dziewicy i zarazem matki Jezusa. Słowiańskie dziewica oznaczało jednak pierwotnie "miłą i młodą dziewkę, dziewczynę", następnie "kobietę niezamężną", a dopiero w dalszej kolejności "kobietę niewinną, seksualnie nietkniętą" - virgo intacta. Terminu dziewka – děvъka, zdrobniale děva / děvica używano zresztą w staropolszczyźnie również w znaczeniu "córka". Może stąd pojawiło się w Mater Verborum twierdzenie, że "deuana letnicina y perunoua dci" – "Devana, latonowa i perunowa córka". Pochodzenie tego terminu w języku polskim jest nie do końca jasne, chociaż Aleksander Brückner łączy go z pniem *dhei[/]i– "doić", Franciszek Sławski zaś z rdzeniem [i]*děv-, który w polszczyźnie przekształcić się miał później w dziew-. Jego zdaniem, termin *děva[/]i wiąże się z czasownikiem [i]*dojiti - "karmić piersią, ssać" i znaczył w źródłosłowie - "ssąca", chociaż mógł również znaczyć "mogąca karmić piersią" (F. Sławski, Słownik etymologiczny języka polskiego).

Obrazek Bogini Artemida, wyobrażenie współczesne
(Géza Maróti 1875-1941). Fot. Wikipedia.


Niezależnie od tego, warto zauważyć, że i rzymska Diana znana była jako dziewicza (łac. virgō) bogini narodzin i opiekunka kobiet. Jeśli jednak przyjrzeć się łac. virgō znaczącemu, identycznie jak w przypadku naszej dziewicy – "niezamężna, młoda kobieta", to łatwo zauważyć, że termin ten łączy się tam z virgā– "gałąź, różdżka, witka", virgultŭm– "krzew, krzak, zarośle", vĭrěō– "być zielonym, zielenić się; być świeżym, rześkim, silnym", vĭrěns– "zieleniejący, kwitnący, świerzy, młodzieńczy". Podobna sytuacja występuje w przypadku greckiej odpowiedniczki Diany – Artemidy, której imię łączono w antycznej Grecji w etymologii ludowej z terminem άρτεμής (artemes) – "zdrów i cały, nienaruszony", rozumianym jako "dziewiczy". Rzecz jednak w tym, że przymiotnik ten nie oznaczał pierwotnie seksualnej niewinności, ale ogólne zdrowie ciała.[17] Artemida, jak Diana, była opiekunką położnic i boginią narodzin (stąd epitet Locheia, od gr. lochia– "oczyszczanie się położnicy po porodzie'), a także opiekunką, dosłownie "żywicielką" młodzieży, dzieci (Kourotrophos). Ponieważ w artykule o Marzannie porównywałem już Dziewannę do celtyckiej, znanej z ludowej obrzędowości Bride / Brigit, bogini wiosny i ciepłej pory roku, późniejszej "dziewiczej" św. Brygidy, warto przywołać w tym miejscu i jej postać. Głównym świętem Brigit pozostawał Imbolc (1 lutego – św. Brygidy, obecnie również święto Matki Boskiej Gromnicznej, obchodzone następnego dnia), tradycyjnie związany z początkiem laktacji owiec, które wkrótce urodzą na wiosnę jagnięta. Informację tą można połączyć z sugerowanym przez F. Sławskiego, jako źródłosłowem dziewicy - "mogącej karmić piersią" czasownikiem *dojiti - "karmić piersią, ssać". We wszystkich prezentowanych przypadkach "dziewicze" funkcje czy etymologie bogiń pozostają jednak wtórne wobec ich postaci, wynikając z ich młodzieńczości i wydaje się, że nie inaczej jest w przypadku Dziewanny i jej odpowiedniczek - Divy, Devany, Dzievoni czy Džiwicy. "Dziewictwo" oznacza więc u swoich źródeł pełnię zdrowia i sił, młodzieńczość, wigor, rozkwit, po przełożeniu na symbolikę makrokosmosu łączące się z wiosną, światłem i życiem stojącym w opozycji do starości, mroku i śmierci (patrz: Marzanna i rdzeń *mar-/mor- znaczący m.in. "śmierć"). Raczej trudno sobie wyobrazić, by owa pełnia sił i rozkwitu pomijała seksualność, kojarzoną w pierwszym rzędzie z żywiołem ognia. Jego rytualne rozpalanie z okazji świąt za pomocą świdra ogniowego, cechowało się przecież symboliką wskazującą na stosunek seksualny.[18]

Czy zatem imię Dziewanny pochodziło od zdrobniałego děva / děvica? Twierdzenie takie byłoby mocno pochopne, chociaż "dziewictwo" w powyżej prezentowanym rozumieniu "młodzieńczości, wigoru" z całą pewnością stanowiło istotny komponent jej postaci. Aby ukazać właściwe źródła jej imienia należałoby wziąć pod uwagę drugą część przekazu Długosza, według którego opiekowała się ona lasami i gajami: "...państwu Lechitów wydarzyło się powstać na obszarze zawierającym lasy i gaje, o których starożytni wierzyli, że zamieszkuje je Diana i że Diana rości sobie władztwo nad nimi...". To samo twierdzi Christian Knauthe ("Dziewanna, Dzievonia była boginią całej dzikiej ziemi i lasów, a zatem to Dzika i Leśna Bogini. Wyraz ten pochodzi przeto od fera, ferina – Dzika.") oraz Oskar Kolberg ("Džiwica, bogini lasów i myślistwa... Džiwi [znaczy tu] dziki, a džiwina – dziczyzna"). Skoro tak, należałoby poszukać śladów naszej bogini wśród wzmiankowanych przez folklorystów bóstw lasu, znanych z demonologii ludowej.

W wierzeniach ludowych z terenów południowej Słowiańszczyzny napotykamy bułgarską samodivę / samovilę - piękną, jasnowłosą boginkę w pozwalającej jej latać szacie z piór, żyjącą w odosobnionych, dzikich miejscach pośród gór i lasów. Zgodnie z opowieściami, samodivy były walecznymi boginkami, uzbrojonymi w łuk i strzały, dosiadającymi dzikich zwierząt, np. jeleni, obuzdanych wówczas żmijami. Cechowała je żywiołowa wręcz pasja miłosna, przenoszona na młodzieńców, których potrafiły czasami zamęczyć seksualnie na śmierć (zapewne tego samego dotyczą polskie opowieści o boginkach i rusałkach "załaskotujących" na śmierć chłopców; nb. termin łaskotać, łaskać oznaczał dokładnie "pieścić, delikatnie dotykać, głaskać" i jest spokrewniony z niem. lust –"pożądanie, pragnienie"). Pojawiały się na świecie wiosną i latem, szczególnie lubiąc święta Wielkanocne.[19] Widać tutaj charakterystyczną zbieżność ich postaci z łużycką Džiwicą, określaną jako "piękna niewiasta z łukiem i strzałami", a także istotny związek z wiosennymi świętami, w ramach których chodzono na Śląsku z Dziewanną, w innych zaś miejscach z Latkiem, czy Gaikiem. W wierzeniach bułgarskich waleczne samodivy strzegą usilnie miejsc swego zamieszkania. Dlatego też prowadzą często walki z wypasającymi owce pastuchami, co jest efektem wchodzenia zwierząt w szkodę na należące do nich polany.[20] Możliwe w takim razie, że analogiczną, wojowniczą, polską boginką, mieszkającą w porosłych lasem górach była legendarna Diana z Łysej Góry, o której czytamy w Nowych Atenach Benedykta Chmielowskiego:

„Łysa Góra, vulgo Świętokrzyska w Sędomierskim Województwie, na której o mil 10 pod czas pogody widać Kościół i Klasztor. Był tam niegdy Polaków Asylum Forteca i Antemurał, jako z kamieni wielkich i murów trzech olim górę tę otaczających łatwo wnosić. Tam bogata mieszkając Pani a tryumfując z Nieprzyjaciół, udała się za Dianę Boginię, od pospólstwa odbierając cultum, za to a DEO deorum piorunem zabita, według Kronik tamecznych.”[21]

Ponieważ Długosz pisze o Dianie - Dziewannie "...lasy i gaje, o których starożytni wierzyli, że zamieszkuje je Diana i że Diana rości sobie władztwo nad nimi...", łatwo sobie wyobrazić że strzegła ona usilnie swego królestwa, podobnie zresztą jak łużycka Džiwica. Z kolei według dolnośląskiego podania, władczyni położonego na wzniesieniu zamku w Kłodzku, księżniczka Valaszka, wieszczka i niezwyciężona wojowniczka, szczególnie łuczniczka, potrafiła strzałą z łuku dosięgnąć z zamku lipy rosnącej w oddalonym o milę Żeleźnie. Jej łuk i pasmo złotych włosów miało być przechowywane w kościele św. Piotra i Pawła.[22] Możliwe, że jest to kolejna reminescencja wojowniczej, słowiańskiej Diany – Dziewanny, jasnowłosej i zbrojnej w łuk królowej samodiv mieszkającej na górze. Co ciekawe w powyższym kontekście, imię przywołanej już, celtyckiej Brigit wywodzi się od wzniesienia, góry, z pie. *bheregh- "wysoki, wywyższony, położony na wzniesieniu" (por. z scs. bregu - "góra, wysokość", st.ang. beorg / beorh / biorh - "wzgórze, góra, kopiec, kupa kamieni, miejsce pochówku", st.irl. brigh - "góra", sansk. b'rhant"wysoki"), podobnie jak beregyń, wschodniosłowiańskich odpowiedniczek samodiv (od pregynia - "wzgórze porośnięte lasem").

Obrazek Celtycka bogini ognia - Brigid.
Ilustracja:Egoddesscards.com


Bułgarskiej samodivie odpowiada znana z folkloru małopolskiego dziwożona, pojawiająca się u Czechów jako divá žena, Ukraińców – diwa baba, a Hucułów – dykaja żena. Dziwożony zamieszkiwać mają górskie jaskinie, a opisywane są jako złośliwe, brzydkie i groteskowe postacie o karykaturalnie dużych piersiach, zarzucanych podczas pracy lub biegu na plecy.[23] Skąd taka odmiana postaci, w porównaniu z pięknymi, południowosłowiańskimi samodivami? Folklor bułgarski również wspomina o olbrzymich piersiach samodiv, jednak obdarzone nimi pozostają jedynie niektóre z nich, przede wszystkim te, które posiadają dzieci. Z kolei przypisywane dziwożonom podmienianie dzieci jaskrawo kontrastuje z wychowywaniem i karmieniem piersią przez zaprzyjaźnione samodivy chłopców, co w efekcie sprawia, że wyrastają na wielkich bohaterów (Królewicz Marko, Momčil junak itp.).[24] Przypomnijmy tu, że zarówno Diana, jak i Artemida były opiekunkami dzieci i kobiet. Najwyraźniej doszło tutaj do ostatecznej demonizacji postaci z dawnych wierzeń, które wcześniej dysponowały dwoma obliczami, zarówno strasznym, jak i pięknym.

Nazwa południowosłowiańskich samodiv wiązana jest z bułgarskim div –"dziki" chociaż, jak pisze Christo Wakarelski, pierwotnie należałoby upatrywać ich źródła w indoeuropejskim określeniu bóstwa, jak w łot. divs –"bóg". Podobna sytuacja zachodzi w przypadku polskich dziwożon i jej bliskich odpowiedników. Franciszek Sławski rozpatrując w Słowniku prasłowiańskim termiy diva, divica i im pokrewne ukazuje dwa sposoby ich rozumienia, jako odnoszące się do "dzikości", czyli stanu naturalnego, nieucywilizowanego, jak i "zadziwienia" – zdumienia czymś niezwykłym, pięknym - "zadziwiającym". W ten sposób prasłowiańskie divota to "zdumienie, podziw, zachwyt", jak i "dzikość, pierwotność" (a także "dzika zwierzyna"); divъ– "duch, demon", ale i "to, co budzi zachwyt, coś cudownego". Słowianie zastąpili jednak dawne, pochodzące od określenia jasnego nieba określenie bóstwa - *deiwos, terminem bogъ– "bóg", charakterystycznym dla kręgu indoirańskiego (st.per. baga– "bóg"; st.ind. bhaga– "przydzielający, dawca, pan, bóg"), znaczącym "przydzielający bogactwo, dawca, pan". U ludów irańskich pierwotne określenie niebiańskiego bóstwa, *deiwos przekształciło się w termin określający złego ducha, demona (irań. daēva– "demon, potwór, stary bóg, bóg starej wiary"). Nie można tym samym wykluczyć, że demonizacja i ostateczne upotwornienie dziwożon i ich odpowiedniczek, mogło u większości Słowian nastąpić w podobny sposób. Potwierdzeniem prawidłowości wywodzenia miana dziwożon, samodiv itp. od pierwotnego, indoeuropejskiego określenia bóstwa i rdzenia *di-"świecić, jaśnieć" jest natomiast fakt, że spotykamy w Polsce i na wschodniej Słowiańszczyźnie również określenia żeńskich bóstw natury, lasu, wód i gór wywodzące się od bogъ– "bóg": boginki, bohynki, bohynie, bogunki. Najwyraźniej określenie boginka (pochodzące od bogъ) zastąpiło w ten sposób pierwotne diva. W Małopolsce, gdzie u górali na Podhalu spotykamy wierzenia o groteskowych dziwożonach, mamy jednocześnie do czynienia z na ogół pozytywnie waloryzowanymi boginkami, również zasiedlającymi lasy, góry i wody, psotnymi ale pomagającymi ludziom, nie porywającymi dzieci, o posturze pięknych, młodych kobiet.[25] Są w ten sposób dokładnymi odpowiedniczkami południowosłowiańskich samodiv. Jednak na innych terenach Polski, tym samym boginkom przypisuje się już wszystkie złe i potworne cechy charakterystyczne dla dziwożon. Możliwe, że należałoby w tym upatrywać wpływów Kościoła. Czy jednak źródłosłów miana samodiv i dziwożon można odnieść do długoszowej Dziewanny?


Następny rozdział >>>

> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

____________________________________________________________

[16] G.Dumézil La religia Romaine archaique, Paris 1974, część 3, rozdz. 1.
[17] I. R. Danka, Pierwotny charakter Apollina i Artemidy, Wrocław 1987, s. 44
[18] A. Kowalik, Kosmologia..., dz. cyt., s. 83
[19] Ch. Wakarelski, Etnografia Bułgarii, Wrocław 1965, s. 222-223
[20] Ch. Wakarelski, Etnografia..., dz. cyt., s. 222-223
[21] B. Chmielowski, Nowe Ateny, [w:] http://literat.ug.edu.pl/ateny/0032.htm [dostęp 15.08.2011].
[22] M. Derwich, M. Cetwiński, Herby, legendy, dawne mity, Wrocław 1989, s. 43-44
[23] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia demonów, Wrocław 2000, s. 150-151
[24] Ch. Wakarelski, Etnografia..., dz. cyt., s. 222
[25] B. i A. Podgórscy, Encyklopedia..., dz. cyt., s. 45
http://www.bogowiepolscy.net/dziewanna-2.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 31 maja 2014, 18:43

Może dajmy już spokój Dziewannie i idźmy dalej.

Kazimierz Perkowski, Dawid Walkowiak, Mariusz Malinowski pisze:Góra Lecha - Gniazdo Bogów

"[Bogom i przodkom] wybudowano w mieście Gnieźnie najważniejszą świątynię,
do której pielgrzymowano ze wszystkich stron." -- Jan Długosz (1455)


"Lech - w mitologii zachodniosłowiańskiej i polskiej syn Pana, brat Czecha i Rusa,
eponimiczny heros Lechitów-Polaków."
-- Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich, Andrzej Kempiński


___________________________________________________________

Góra Lecha w Gnieźnie to historyczne i zwyczajowe określenie gnieźnieńskiego Wzgórza Lecha. Wzgórze to, ongiś znacznie wyróżniające się z okolicznego krajobrazu - otoczone przez rzeki i jeziora - stanowiło idealną lokalizację dla jednego z najważniejszych ośrodków kultowych dawnych Polan[1]. Naszym przodkom kojarzyło się zapewne z mitologicznym modelem kosmicznej góry - domem bogów wyłaniającym się z wód Praoceanu. Jakich bogów czczono zatem na szczytach tej świętej góry Polan? Z pomocą przychodzi nam uważna analiza technik chrystianizacyjnych (przede wszystkim inkulturacji[2]) oraz nowy stan badań źródeł staropolskich.

Infografika Góra Lecha - Gniazdo Bógów (jpg, format A4), kliknij aby powiększyć:

Obrazek

____________________________________________________________

Lech

Miejsce skąd do Gniezna przywędrował Lech – w przekazach mityczny przodek Polan, Pomorzan i Połabian - określa się bardzo konkretnie. Wg Kroniki Wielkopolskiej miała to być rzymska prowincja Panonia (obecne tereny Słowenii, Zachodnich Węgier, Austrii – w zlewisku Sawy i Dunaju). Na ile to informacja historyczna, a na ile mitologiczna trudno osądzić. Z pewnością w okresie wielkiej wędrówki ludów i później na terenie rzymskiej Panonii pojawiają się ludy słowiańskie, a na temat przodków Lechitów staroruski kronikarz Nestor pisze, iż przybywszy z okolic naddunajskich "siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lutyczanami, inni — Mazowszanami, inni — Pomorzanami".

Profesowie Jacek Banaszkiewicz, Marek Derwich i Marek Cetwiński uznają Lecha nie za postać historyczną, ale jednoznacznie mitologiczną[3], za herosa – półboga, mitycznego przodka Polaków. W przekazach jest on przecież synem leśnego boga Pana, buduje swą siedzibę w pobliżu gniazda orłów na wzgórzu, a od jego imienia zostaje nazwany lud Lechitów i kraina Lechia.

Jest więc Lech wyraźnym odpowiednikiem między innymi Romulusa, mitycznego przodka Rzymian, syna boga Marsa i kapłanki Westy z rodu Eneasza - od imienia Romulusa zostaje nadana miastu i państwu nazwa. Pozostając na gruncie indoeuropejskim - polska badaczka tematyki celtyckiej Janina Rosen-Przeworska zauważa w swojej "Ikonografii wschodnioceltyckiej", że termin lech poświadczony jest również w językach celtyckich i posiada tam interesujące podwójne znaczenie: 1.kamień (por. kultowy cromlech), 2.bohater, heros, przodek. Niebywale pasuje to do naszego Lecha jak i ustanowionego przezeń „kamiennego” sanktuarium w Gnieźnie.

Przejdźmy jednak do śladów jakie pozostawić mógł na Górze Lecha kult bogów naczelnych, a co jest głównym tematem niniejszego opracowania.

Źródła staropolskie

Badania współczesne zdecydowanie odrzucają hiperkrytyczne, czy wręcz pochopne wnioski prof. Aleksandra Brücknera (przełom wieku XIX i XX). Obecnie religioznawca prof. Andrzej Szyjewski w "Religii Słowian"[4] określa je wprost mianem "ciekawostki bibliograficznej", a historyk mediewista prof. Krzysztof Bracha w artykule "Tria ydola Polonorum"[5] zwraca uwagę na zapomnianą Postyllę Koźmińczyka z roku 1405[6]. Badacz ocenia Postyllę jako wiarygodną i ważną. Wcześniej już Aleksander Gieysztor wskazuje na konieczność ponownych badań panteonu Polan, określając przy tej okazji Jana Długosza pierwszym polskim strukturalistą i komparatystą[7]. Pamiętajmy także, że to Aleksander Gieysztor był w Polsce pionierem nowoczesnych badań nad religią naszych przodków - jako jeden z pierwszych wskazywał na źródła pozakronikarskie, przede wszystkim religioznawstwo porównawcze oraz przebogatą w krajach słowiańskich kulturę ludową (legendy, baśnie i etnografię). Następnie uznany badacz prof. Włodzimierz Szafrański w sposób zdecydowany odrzuca, a nawet potępia ustalenia Brücknera wskazując na niemal stuletnie piętno jakie odcisnęły na badaniach religii Słowian. Profesor Szafrański uznaje równocześnie przekazy o bóstwach Polan za wartościowe i wiarygodne[8]. Błędy w rozumowaniu Brücknera zauważają także profesorowie Marek Derwich i Marek Cetwiński, bez zbędnych lęków czy oporów badając przekazy staropolskie.

Strukturalizm - stanowisko metodologiczne w najogólniejszym sensie głoszące,
że dla zrozumienia pewnych zjawisk niezbędne jest uchwycenie struktury w której one
występują, lub budowa takiego modelu, który wyjaśnia ich rolę w ich środowisku.

Antropologia kulturowa - dyscyplina nauk społecznych badająca organizację
kultury, rządzące nią prawa, historyczną zmienność i etniczną różnorodność kultur
w celu skonstruowania ogólnej teorii kultury.


Również wybitny antropolog kultury prof. Leszek Kolankiewicz wyraża zdziwienie dotychczasowym ignorowaniem staropolskiej Postylli Koźmińczyka, tym bardziej, że w kluczowym fragmencie nie uwzględnionej przez Brücknera (fragment opracowany dopiero po roku 1979, a po raz pierwszy wykorzystany do badań w roku 1999). Prof. Kolankiewicz podejmując się szczegółowej analizy imion bóstw prapolskich wykazuje ich poprawny i niezwykle archaiczny źródłosłów. Równocześnie uznaje, podobnie jak prof. Szafrański, że ich odrzucanie (wzorem Brücknera) jest bezpodstawne[9]. Za prof. Henrykiem Łowmiańskim przypomina także, iż skuteczna chrystianizacja Polski następowała dopiero na przełomie XII i XIII wieku trwając przynajmniej do wieku XV (co znacząco uwiarygadnia źródła staropolskie). Wreszcie archeolog Tomasz Sawicki, jeden z dyrektorów Muzeum Początków Państwa Polskiego, stwierdza iż co do umiejscowienia pogańskiego kultu w Gnieźnie relacja Jana Długosza potwierdza się[10]. Śladami tymi podąża badacz tematu Grzegorz Niedzielski publikując serię szczegółowo udokumentowanych artykułów[11].

Z technik inkulturacyjnych:
"[Natomiast] należy święcić wodę i skrapiać nią owe [pogańskie] świątynie, budować
ołtarze, umieszczać [w nich] relikwie, ponieważ, jeśli owe świątynie są dobrze zbudowane,
koniecznym jest, aby były przemienione z miejsc kultu bożków na przybytki prawdziwego
Boga. Aby lud ów, widząc świątynie swoje nie zburzone, usunął błąd z serca i Boga
[...] poznając i wielbiąc z większym zaufaniem przychodził w miejsca, do których nawykł."
-- Papież Grzegorz I do Mellitusa, później biskupa Canterbury, początek VII wieku[2]


Różne źródła staropolskie umiejscawiają w Gnieźnie kult niebiańskiego boga Jasza/Jessy (jako Jowisza), bogini rolników, władczyni życia i śmierci Marzanny/Marzy (jako Cerery i bogini "marsowej") i Nyji/Niji (jako Plutona) boga obdarzającego bogactwem oraz przewodnika dusz ludzkich[12]. Jak wskazuje prof. Leszek Kolankiewicz "wszystkie prapolskie idolorum nomina [łac. określenia idolów/bóstw] mają bardzo archaiczne źródłosłowy, z reguły praindoeuropejskie, uprawniają więc do ostrożnych porównań". Pójdźmy zatem tą drogą.

____________________________________________________________


Szczyt Żniński (Żninek)

Najwyższy szczyt Wzgórza Lecha (ponad 120m n.p.m.), jednocześnie ważne miejsce świątynne, wiązane z ośrodkiem władzy piastowskiej - książęcej. W fazie przedchrześcijańskiej rodzaj stromego, wyróżniającego się wzgórza z obudową kamienną na całej powierzchni (model Łysej Góry?), otoczonego rowami prawdopodobnie o znaczeniu kultowym. Wokół konstrukcji odnaleziono naczynia (datowane już od końca VIII wieku oraz nienaruszone kości zwierząt) wskazujące na składanie licznych ofiar[13]. W miejscu tym zidentyfikowano także kamienny obiekt o kształcie podkowy, być może nawiązującym symbolicznie do kształtu księżyca. Lokalne podania jak i kroniki staropolskie mówią powszechnie o istnieniu w tym miejscu świątyni pogańskiej. Między innymi Jan Korytkowski, kanonik gnieźnieńskiej kapituły metropolitarnej, pisał w roku 1880: "Kościół kolegiacki św. Jerzego na zamku, według ustnego podania przez Mieczysława I z pogańskiej świątyni przerobiony, był pierwszym kościołem parafialnym w Gnieźnie, a zarazem kaplicą książęcą..."

Jakiego boga czczono zatem na szczycie żnińskim? Dotychczasowe hipotezy o kulcie boga Nyji (dokładnie w tym punkcie Góry Lecha) nie wydają się prawidłowe. Kult Nyji (kojarzonego przez Długosza z zaświatowym Plutonem) należałoby lokalizować raczej w obrębie niższej, "cmentarnej" części wzgórza (tzw. Bożej Roli - o czym dalej), natomiast sam szczyt żniński poprzez swoja specyfikę, dane etymologiczne i praktykę inkulturacyjną (zbudowano w tym miejscu kościół św. Jerzego)[14], wskazuje na pierwotne poświęcenie go bogu niebiańskiemu - patronującemu Księciu i jego drużynie (analogicznie jak kult Peruna na Rusi Kijowskiej u księcia Włodzimierza, czy rzymski Jowisz będący źródłem władzy). Na uwagę zasługuje również herb Piastów - orzeł - w wierzeniach indoeuropejskich ptak poświęcony bogom niebiańskim, symbol władzy, także książęcej i królewskiej.

Obrazek Pieczęć majestatyczna króla Polski Przemysła II z dynastii Piastów z napisem:
"Reddidit ipse potens vitricia signa Polonis" (Sam Najwyższy przywrócił Polakom zwycięskie znaki).
Warto zauważyć, że orzeł i przydomek "Najwyższy" to dawne odniesienia do Gromowładcy,
struktura ta czyniła przekaz zrozumiałym dla wszystkich poddanych króla, w tym okresie
w większości tylko powierzchownie lub w ogóle nie poddanych ewangelizacji.


Jak podaje Słownik etymologiczny języka polskiego nazwę szczytu żnińskiego (Żninek) należałoby wiązać z pojęciem żąć, żniwa, żniwiarz. To, jak i stare indoeuropejskie powiązanie z pniem ghen-, oznaczającego ‘bicie, zabijanie’[15] (por. piorun/prać od uderzający/uderzać) już pośrednio wskazuje na boga niebios - postać aktywną i zwycięską, patronującą plonom jak połabski Świętowit czy rzymski Jowisz.

Kamienne niebo

Zagadkowe kamienne obłożenie szczytu żnińskiego (najwyższego na wzgórzu) staje się zrozumiałe jeśli odnieść je do dawnych, słowiańskich wierzeń o niebie: niebo jest więc w polskich wierzeniach ludowych kamienne[16], podczas gdy gwiazdy świecą poprzez powstające w nim otwory i pęknięcia[17], może także przybierać formę pałacu zbudowanego z kamieni, w tym drogich klejnotów, a Bóg by ukarać ludzi zrzuca z niebios kamienny grad i pioruny[18]. W micie niebo ma też tworzyć analogię do gigantycznego żarna, którego centralnym punktem byłaby piasta koła (środek koła), mająca swoje mityczne odwołanie do legendarnej postaci Piasta-oracza (utożsamianego później z Piastem-kołodziejem) założyciela pierwszej polskiej dynastii[19]. Uzupełniając powyższe, tacy badacze jak Tomasz Gamkrelidze i Wiaczesław Iwanow podkreślają niezwykły związek kamienia i nieba w językach indoeuropejskich: „w języku indoeuropejskim słowo ‘kamień’ oznacza także ‘niebo’ - rozumiane jako ‘kamienne sklepienie’, por. staroindyjskie asman – ‘skała’, ‘kamienne narzędzie’, ‘kamienny młot’, ‘kamień Gromowładcy’, ‘niebo’; por. awestyjskie asman – ‘kamień’, ‘niebo'”[20].

Bóg Jasza

Na powyższym nie koniec. Wybudowany na szczycie żnińskim kościół (jeden z najstarszych w Polsce), a w szczególności jego wezwanie - św. Jerzego - dostarcza kolejnych ważnych danych. Legendarna charakterystyka postaci tego świętego - tu badacze właściwie są zgodni - wskazuje na powiązanie z wcześniejszym indoeuropejskim bogiem gromowładnym (i zastępowaniem jego kultu). Wiązano więc wspomnienie św. Jerzego z wiosennym świętem wschodniosłowiańskiego Jaryły - boga o cechach gromowładcy[21], a ogólnie w krajach słowiańskich z nadejściem ciepłej życiodajnej pory roku. Dla przykładu na Morawach lokowano Jerzego wręcz w towarzystwie bóstw słowiańskich - tam klucze do wiosennego "otwarcia ziemi" powierza mu bogini Marzanna: "Dałam ci je, dałam świętemu Jerzemu, aby nam otworzył zieloną trawinę"[22]. Aleksander Gieysztor zauważa, że data wspomnienia św. Jerzego odpowiada dokładnie(!) rzymskim Vinaliom, kiedy to gromowładny Jowisz zstępował do rolników, proszony o dobrą pogodę[23].

Obrazek Herb Jasienicy z liśćmi jesionu (Śląsk Cieszyński). Św. Jerzy w wierzeniach słowiańskich wiązany jest z gromowładcą. W polskich wierzeniach ludowych drzewo jesion posiada moc odstraszania węży, stanowi to dawną właściwość boga gromowładnego.

Jaki więc bóg doznawał szczególnej czci na wzgórzu Żnińskim? Według źródeł staropolskich gromowładny bóg Polan to Jasza/Yassa (imię z najstarszego znanego źródła, rok 1405) lub Jesza/Jessa (źródła późniejsze), rzadziej określany jako Piorun lub Grom, wymieniony po raz pierwszy w roku 1405 jako idola polonorum czyli rodzimy bóg polski[24], wiązany w kronikach również z Gnieznem[25]. Należy zauważyć, że przed Długoszem - z bóstw prapolskich - wzmiankowany najczęściej: Koźmińczyk (bóg Yassa, żywy obrzęd/pieśni na wiosnę - 1405, źródło nieznane A. Brücknerowi!), Statua provincialia (Yassa - 1420), Sermones Cunradi (Yassa/Ysaya - 1423), Postilla Husitae przed (Yesse - 1450), Glosa przy S.Adalberti (agyejsze - 1450).

Prof. Kolankiewicz wskazuje na znaczący związek imienia Jesza/Jasza ze zwrotem "oby - bóg daj" oraz w ślad za prof. Szafrańskim na związek z celtyckim bogiem Esusem. Imię polskiego gromowładcy, podobnie jak rzymskiego Jupitera (i wielu innych bogów niebiańskich), można wiązać także z "jasnością" czy adoracją typu „obyś jaśniał [Panie]!” (jak zauważają J.W. Suliga, G. Niedzielski), a poprzez indoeuropejski rdzeń *ansu (pan, władca, bóg) z takimi teonimami jak: nordycki Ass, celtycki Esus, sarmacki Uaszo, perski Asza/Asura. Spokrewnione znaczeniowo indoeuropejskie *awes-, aus-, *awsa- (świecić, błyszczeć) objawia się natomiast w imieniu bliskiego Polanom kaszubskiego boga Jaster, Jastrzebóg (jak dotąd ignorowanego w komparatystyce, por. staropolskie i staromorawskie "jastny" czyli "jasny") oraz u rosyjskiego boga Usień, Awsień, a na gruncie bałtosłowiańskim u łotewskiego boga Jeusens, Jusens, Usinsz.

Z powyższymi danymi współgrają: "yasta" czyli uczta ofiarna w Persji (por. kaszubskie Jastrowe Jodo - wielkanocna święconka, Jastarnia i bóg Jaster), w Indiach uczta ofiarna to "iśta", gdzie bóg Śiwa w najstarszych tekstach zwany jest Iśaną, a "jaśas" (yaśas) to "blask/zaszczyt" i "sława/chwała" jeden z przejawów boga jako Bhagawany - w hinduizmie najwyższej i osobowej postaci Absolutu.

Nie bez znaczenia wydaje się także legendarna postać Jasia, Jasieńka, Jasienia, Jaszinka z wielu podań i pieśni ludowych (por. źródła o śpiewach i tańcach dla boga Jaszy). Tym bardziej, że jego partnerkę Marysię od dawna uznaje się w badaniach (R. Katičić, M. Łuczyński, J. Krzysztoforska-Doschek) za ślad kultu bogini Marzanny[26], a sam Jaś/Jasień u boku Marzanny-Marysi wyraźnie zastępuje w Polsce postać Zielonego Jerzego - pojawiającego się w analogicznych pieśniach innych krajów słowiańskich. Zwracają uwagę takie cechy naszego Jasia jak pochodzenie „z rajskiego podwórza” (pieśń „Z wysokiego pola”), wojownicza i uwodzicielska natura, jego biały rumak, nazywanie Jasia "sokołem" i "orłowcem", walka ze żmiją, czy ofiarowanie Jasiowi dębowych liści (pieśń „Głęboka studzienka”). Mamy zresztą - dokładnie jak w przypadku ludowego Jerzego - bezpośrednie zestawienie polskiego Jasia i Marzanny. Na Śląsku Opolskim w momencie, gdy wrzucano Marzannę do wody śpiewano: „Puyń ze Marzanecko do Pryski, / Przynieś ną na bezrok na fryski. / Puyń ze Marzanecko do Brzega / Bo cie tam Jaśkowi potrzeba” (ze wsi Gosławice pod Opolem, Malinowski 1877, s. 626).

Warto dodać, że inkulturacyjne[27] zestawienie boga Jasza i świętego Jerzego nie byłoby czymś wyjątkowym. Przywołać tu można takie połączenia chrystianizacyjne jak Jariło i św. Jurij, Świętowit i Święty Wit, Mokosz oraz św. Mokrinja i wiele innych.

____________________________________________________________


Szczyt Boża Rola

Boża Rola to drugi (niższy i bardziej płaski) szczyt Góry Lecha, a także kolejne ważne miejsce kultu przedchrześcijańskiego. W rejonie tym (obecnie Archikatedra Gnieźnieńska) zidentyfikowano grupę palenisk kultowych (w badaniach archeologicznych dr Gabrieli Mikołajczyk)[28]. Największe spośród nich obłożone było drewnem, a co charakterystyczne, jego powierzchnię odnawiano aż czterokrotnie, układając na pokład popiołu i węgli następną warstwę kamieni. I w tym przypadku odkryto resztki naczyń ceramicznych, datowanych podobnie jak te pod kościołem św. Jerzego. Czy odkryte paleniska nawiązują do relacji o gnieźnieńskiej świątyni Nyji (i/lub Marzanny) poświęconej przodkom dawnych Lechitów? Zespół kamiennego kopca na szczycie żnińskim i tajemniczej drewnianej konstrukcji palenisk na Bożej Roli nawiązywać może do powszechnego w Europie układu zawierającego miejsce kultu oraz budynek zebrań plemiennych. Dla przykładu u German miejsca te zwały się odpowiednio hörg (kamienny kopiec) i hof (hala uczt ofiarnych). Dodajmy, że w okresie późniejszym Boża Rola stanowiła rodzaj honorowego cmentarzyska, a nazwa tej lokalizacji jest tradycyjnym, wręcz archaicznym określeniem cmentarza w Wielkopolsce[29]. Buduje to wyraźną analogię do przekazów staropolskich.

Jednak najistotniejsze informacje zdaje się nieść struktura kultowa - wybudowanej w tym miejscu - Archikatedry Gnieźnieńskiej; tj. wezwanie Wniebowzięcia NMP (w tradycji polskiej Matka Boska Zielna, patronka żniw, często uważana wręcz za połowicznie pogańską) oraz szczególny kult św. Wojciecha - Patrona Polski. Wezwanie maryjne pierwszej katedry jest tu szczególnie istotne gdyż dopiero po stu latach od śmierci abp. Wojciecha (997r.) w dniu 1 maja 1097 r. w uroczystej konsekracji/dedykacji prezbiterium dodano świątyni gnieźnieńskiej wezwanie św. Wojciecha.

Bogini Marzanna

Wspomniana już powyżej Marzanna (również Morana, Marza, Marmuriena) to prawdopodobnie najlepiej poświadczona bogini słowiańska. Źródła staroczeskie przyrównują ją do bogiń Hekate i Prozerpiny, staropolskie do Cerery i bogini "marsowej" (por. w badanich A.Kempińskiego jej słowacka forma Marmuriena i rzymski, agrarny Mars - Marmor, Mamurius)[30]. Zachowany do dziś obrzęd topienia jej wizerunku ukazuje wprost niezwykłą żywotność kultu Marzanny u Słowian Zachodnich. Co istotne, rytuał ten pierwotnie oznaczać mógł nie tyle odpędzenie zimy co odnowienie sił bogini. Zachowane ślady ukazują w każdym z tych przypadków związki z naczelną władczynią cyklu życia i śmierci. W samym obrzędzie topienia Marzanny równie ważnym elementem jest przecież przyniesienie młodej gałązki, nowego gaika/maika/nowego latka, a według niektórych relacji wręcz odrodzonej bogini Dziewanny (J.Lompa, J.Frazer). Obrazuje to moment cyklicznego przechodzenia pomiędzy życiem, a śmiercią. Warto tu dodać uwagę poczynioną przez badaczy Leszka Kolankiewicza i Zygmunta Krzaka - wskazują oni na częste powtórzenie rdzenia "anna/ana" w licznych imionach bogini Wielkiej Matki na terenie całego Starego Świata.

Obrazek Górny Śląsk, kobiety z wyobrażeniem Marzanny, przełom wieków XIX i XX.

Obrazek Wykonywane do dziś wyobrażenie Marzanny, tradycyjnie ze słomy zbożowej. Fot. Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu ( mwmskansen.pl )

Postać Matki Boskiej byłaby więc najodpowiedniejszą by wpisać się (i wypierać) tak istotny kult bogini rodzimej. Należy tu zaznaczyć, że aż do wieku XVI imię Maria wymawiano w Polsce jako Marza i wymowa taka była zwalczana przez Kościół[31]. Ks. Jan Wiśniewski w swojej pieczołowicie przygotowanej "Monografii dekanatu Iłżeckiego" z 1911 roku stwierdza, iż nazwa miejscowa Świętomarz (miejscowość u stóp kieleckiej Łysej Góry, również miejsce „starożytnych targów”) pochodzi od pierwotnego kultu słowiańskiej bogini Marzanny[32]. Co ciekawe, wzniesiony w Świętomarzy kościół (wiek XI) posiada wezwanie identyczne z gnieźnieńskim - Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny czyli Matki Boskiej Zielnej. Na koniec dodajmy, że kult bogini Marzanny (nazywanej także Marzą) lokują w Gnieźnie kronikarze staropolscy: Maciej Stryjkowski i Marcin Bielski, który w roku 1551 pisze: "Marsá zwali Marzá / tę potym náaszy Marze albo Márzáne / [
] topili w wodzie vbrawszy iako cżłowieka pierwey w Gnieźnie / á potym po wsiách wszędzie"
, a jego syn Joachim, sekretarz Zygmunta III Wazy dodaje: "Marzana, tak bym rzekł, że to był bóg Mars". Prof. Leszek Kolankiewicz wskazuje tu ostrożnie, iż gnieźnieńskie zestawienie bogini Marzanny i boga Nyji jako pary zaświatowej nawet traktowane jako fantazja byłoby jednak poprawne mitologicznie[33]. Wśród innych religii wywodzących się z tego samego co słowiański - praindoeuropejskiego etnosu - wyłaniają się przecież analogiczne pary bóstw (np. Prozerpina i Pluton). Tu należy od razu dodać, że w śląskich obrzędach poświęconych Marzannie pojawia się jej partner – Marzaniok, w słowackich Dadko, a na Łużycach notowani są „Wodny Muż Nikus” i „Wodna Panna” - a ta zaprasza do ich zaświatowego pałacu... „Pięknego Jerzego” (Kolberg, Łużyce).

Bóg Nyja

Nyja - bóg zaświatów, dawca bogactwa (por. Pluton i Weles), opiekun i przewodnik dusz, to jedyna (obok bogini Dziedzileli) postać Olimpu Długosza zaakceptowana przez hiperkrytycznego Aleksandra Brücknera. A to za sprawą (znanej temu badaczowi) niezależnej wzmianki Jakuba Parkoszowica[34] oraz polskim porzekadłom ludowym "pójdziesz ty do Nyje" i "bydlić w Nyi"[35].

O bogu Nyji wspominają: Koźmińczyk (1405, bóstwo Nija), Parkoszowic (1440, Nija), Długosz (1455, gnieźnieński bóg Nyja jako Pluton). Przypomnijmy, że Aleksander Brückner nie znał wspomnianej powyżej Postylli Koźmińczyka, przekazu starszego o niemal półwieku od wzmianki Parkoszowica. Czy uwzględniając o wiele starszą od traktatu Parkosza Postyllę (czy też jej kluczowy dla nas fragment) obszedłby się Brückner łaskawiej z panteonem prapolskim i kroniką Jana Długosza?

Aby wykazać inkulturacyjną rolę postaci św. Wojciecha i zastępowanie nim kultu boga Nyji, lechickiego władcy zaświatów, należałoby odnaleźć związki świętego Wojciecha z bogactwem i hodowlą bydła (por. staroruski zaświatowy bóg Weles/Wołos), z samą krainą zaświatów, przewodzeniem duszom, wykazać powiązanie Wojciecha ze zwierzętami o symbolice chtonicznej/podziemnej (gady, płazy itp.), zjawiskami wiązanymi (w wierzeniach słowiańskich) z formą przejścia do zaświatów tj. ogniem, wodą, śniegiem, czy wreszcie z przeciwstawieniem gromowładcy. Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, ale wszystko to bez wyjątku funkcjonuje (nawet do dziś) w polskiej kulturze ludowej.

Obrazek Postacie rogate, tzw. "koziołki": pierwszy od lewej - Lednica (okres nieznany) i dwa z Opola (wiek XI).

Ludowy święty Wojciech patronuje więc (co niezgodne z jego oficjalną charakterystyką) hodowli bydła: "Na świętego Wojciecha wołowa pociecha", w Karpatach ów patronat przybiera nawet formę uroczystego wyprowadzenia stad owiec zwanego Redykiem i co istotne, już w samym Gnieźnie mamy do czynienia z poświęconym świętemu jarmarkiem, zwanym bydlęcym lub końskim:

"Jarmarków odbywa się w Gnieźnie osiem, [...]. Największy i najzacniejszy jarmark jest w maju,
trwający ośm tygodni, na który przybywają ludzie z bardzo dalekich okolic. Najważniejszym
przedmiotem handlu są konie i bydło, które tylko przez cztery tygodnie kupuje się i sprzedaje.
(...) W czasie tego znakomitego jarmarku (w maju na św. Wojciecha) jest bardzo pięknie. (...)
Najpiękniejszy widok przedstawia las w pobliżu miasta, w którym się ludzie ze wsi i z
odleglejszych miasteczek zatrzymują na noc, by bydłu, prowadzonemu na jarmark dać wypoczynek.
(...) i spostrzega się mnóstwo ogni w lesie, (...) [a] przy ogniskach widać tysiące ludzi,
którzy skracają sobie czas jedząc, pijąc, śpiewając, tańcząc, gwiżdżąc i bawiąc się rozmaicie
"
(przekaz z roku 1623) [36]


Następnie św. Wojciech określa czas końca zimy: "Gdy przed Wojciechem grzmi, długo jeszcze zima śni", wreszcie uważany jest za władcę bocianów, w wierzeniach zachodniosłowiańskich nosicieli dusz ludzkich: "W dzień Wojciecha świętego ptaki przylatują jego", wreszcie same bociany w Polsce powszechnie zwane są "Wojtkami"[37]. Idąc dalej, "bocian-Wojtek" (nosiciel dusz ludzkich) na czas zimy rezyduje w zaświatowej krainie dusz - Wyraju, a przybywając na wiosnę przynosi ostatni śnieg. W legendach nie potrafi upilnować powierzonych mu przez Boga gadów (które rozchodzą się po świecie), za karę zostaje strącony na ziemię, w jednym z wariantów nawet pod most. Mało tego, bocian walczy z orłami (ptakami gromowładcy), posiada moc ukarania krzywdzących go ludzi podpaleniem domostwa ale i przysparza szanującym go ludziom wszelkiej pomyślności.

Co interesujące, przybycie duszy (poczętego dziecka) przedstawiane jest jako wyciągnięcie (przez bociana) żaby z mokradeł (por. woda i bagna jako brama zaświatów), przeniesienie jej na dach domu i wpuszczenie dziobem poprzez komin do środka domostwa (dziób bociana w wierzeniach ludowych posiada symbolikę falliczną). Stąd do dziś tak popularne wierzenie (u Słowian Zachodnich) o bocianie przynoszącym dzieci[38]. I dalej, czy polskie przysłowie "Kle, kle, Wojtuś, kle, kle, twoja matka w piekle" wskazuje na dawną relację Nyji i Marzanny? Z pewnością "bocian-Wojtek" jawi się tu jako ślad życzliwej postaci pana zaświatów, co wymagałoby jednak dalszej, odrębnej analizy religioznawczej.

Obrazek Bocian to w wierzeniach polskich dawca pomyślności i przewodnik dusz. Cechy te odpowiadają śladom kultu słowiańskiego/indoeuropejskiego boga zaświatów, którego świętym zwierzęciem mógł być (także) bocian.

Również oficjalna charakterystyka postaci świętego Wojciecha wskazuje na zastępowanie kultu dawnego, cyklicznie odradzającego się boga o cechach chtonicznych. W tym kontekście szczegółową analizę legendy św. Wojciecha daje nam Grzegorz Niedzielski w swojej "Mitologii plemion prapolskich"[39] wykazując szereg wyraźnych analogii mitologicznych z bóstwem zaświatowym, a które trudno podejrzewać o przypadkowość. Szczególnie chodzi tu o sceny podróży i śmierci świętego. Tutaj przypomnijmy jeszcze wyraźny strukturalny związek Wojciecha z chłodniejszą porą roku: translacja relikwii (wyniesienie z grobu do ołtarza) świętego Wojciecha odbywa się wraz z nastaniem jesieni: 20 października - wg wiedzy ludowej jest to czas pojawienia się na nieboskłonie Plejad i Oriona - gwiazd (uwaga) łączonych przez lud ze św. Wojciechem. Następnie, w roczniku hildesheimskim rok 1000 określa się jako rok św. Wojciecha męczennika czasu Postu Czterdziestodniowego[40]. Po czym 23 kwietnia (zachód "wojciechowych" Plejad i Oriona w wierzeniach ludowych!) odbywa się w Gnieźnie do dziś uroczysta procesja obrazująca pogrzeb świętego.

Obrazek Para bogów zaświatowych - Persefona i Hades na tronie.

Na uwagę zasługuje także powiązanie kultu Wojciecha z pomorskim bogiem Trzygłowem, który to w badaniach powszechnie wiązany jest (przede wszystkim) ze strefą zaświatową. W Szczecinie, na gruzach zniszczonej (w wyniku misji chrystianizacyjnej) świątyni Trygława pobudowano kościół właśnie pod wezwaniem świętego Wojciecha. Z jednej strony może to być odczytywane jako patronowanie piastowskiej misji chrystianizacyjnej na Pomorzu, jednak z drugiej zachodzi wyraźna zbieżność strukturalna. Ponadto głaz Trygław z pomorskiego Tychowa - otoczony cmentarzem - do dziś nosi inskrypcję przeciwstawiającą sobie wierzenia chrześcijańskie i rodzime w odniesieniu do wędrówki dusz[41]. Z obszaru Polski znane są podobne głazy lub „kamienie św. Wojciecha”, np. w wielkopolskim Budziejewku albo w kujawsko-pomorskim Strzelnie czy Leosi gdzie kamień wręcz zwie się zamiennie św. Wojciecha lub Diabelcem(!).

Obrazek Głazy Trygław, św.Wojciech i św.Wojciech-Diabelec
fot. http://www.tychowo.pl i Wikipedia


Pamiętajmy przy tym, iż nie można interpretować kultu św. Wojciecha wprost jako kultu dawnego boga lechickich Polan - inkulturacja nie jest bowiem prostym zastąpieniem dawnych wierzeń nowymi. Dopiero szereg "egzotycznych", ludowych skojarzeń św. Wojciecha z wodami, bydłem, ptakami itd. oraz znajomość metody chrześcijańskiego inkulturowania wierzeń rodzimych (w zestawieniu z historyczną hagiografią i dokumentami o życiu świętego) daje badaczom odpowiednie narzędzie do szczegółowych analiz, a w szczególności przesiewania i wyłuskiwania elementów związanych z dawnymi wierzeniami.

____________________________________________________________

Oczywiście to nie wszystkie lokalizacje kultowe jakie można by w Gnieźnie podejrzewać o pochodzenie przedchrześcijańskie. Na uwagę zasługuje chociażby kościół pod wezwaniem świętego Michała, którego postać jak wykazuje badacz tematu Grzegorz Niedzielski można z powodzeniem wiązać z postacią u[]Łady-Swarożyca[/u][42], kościół świętych Piotra i Pawła (ślad kultu Lela i Polela?) czy jezioro Jeleń, którego symbolika tak poprzez nazwę jak i wody nawiązuje w wierzeniach słowiańskich do sfery chtonicznej.

Opracowanie: Kazimierz Perkowski, Dawid Walkowiak, Mariusz Malinowski.

____________________________________________________________

> Powyższy artykuł w formie PDF Obrazek (białe tło), kliknij tutaj<

____________________________________________________________

Przypisy:

[1] Wzgórze Lecha - dziś mniej rozpoznawalne ze względu na zniwelowanie terenu miasta po pożarze Gniezna z 1819 roku, a także powstałą zabudowę. Polanie - plemiona prapolskie, szerzej Lechici, historyczne określenie plemion lechickiej grupy językowej z obszaru Słowiańszczyzny Zachodniej.
[2] Inkulturacja, wg jej przeciwników wręcz rodzaj akulturacji. Stosowana w trakcie misji chrystianizacyjnych. W teologii chrześcijańskiej inkulturacja oznacza proces zakorzenienia Ewangelii w różnych kulturach i wierzeniach, m.in. z wykorzystaniem narzędzi językowych tych wierzeń i kultur. Według Relacji Końcowej Nadzwyczajnego Synodu Biskupów w 1985 r. - inkulturacja to "wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie i zakorzenienie chrześcijaństwa w innych kulturach." Jest to mechanizm wykorzystywany od wieków, dla przykładu przytoczmy tu list papieża Grzegorza I do Mellitusa, później biskupa Canterbury z początku VII wieku: "[Natomiast] należy święcić wodę i skrapiać nią owe [pogańskie] świątynie, budować ołtarze, umieszczać [w nich] relikwie, ponieważ, jeśli owe świątynie są dobrze zbudowane, koniecznym jest, aby były przemienione z miejsc kultu bożków na przybytki prawdziwego Boga. Aby lud ów, widząc świątynie swoje nie zburzone, usunął błąd z serca i Boga prawdziwego poznając i wielbiąc z większym zaufaniem przychodził w miejsca, do których nawykł."
[3] M. Derwich, M. Cetwiński, Herby, legendy, dawne mity, KAW 1989 oraz J. Banaszkiewicz, Polskie dzieje bajeczne mistrza Wincentego Kadłubka, Wrocław 1998.
[4] A. Szyjewski, Religia Słowian, Kraków 2003.
[5] K. Bracha, Tria ydola Polonorum na Zielone świątki w krytyce kaznodziejskiej późnego średniowiecza, [w:] Sacrum pogańskie - Sacrum chrześcijańskie. Kontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej, Wydawnictwo DIG, Warszawa 2010.
[6] http://www.bogowiepolscy.net/postylla.html (czerwiec 2012).
[7] A. Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 1986, str. 145-152.
[8] W. Szafrański, Pradzieje religii w Polsce, Warszawa 1979, str. 355-386, oraz W. Szafrański, Prahistoria religii na ziemiach polskich, Wrocław 1987.
[9] „Ostrożność wynikła z miażdżącej krytyki Brücknera jest jednak niezrozumiała w świetle źródeł piętnastowiecznych, które przecież wszystkie bez wyjątku charakteryzują owe imiona expressis verbis jako nomina idolorum, określając ich imiona jako idola [bóstwo], diabolos, wreszcie w duchu humanistycznym - deos et deas, a więc - tak czy inaczej - jako bóstwa. Dlaczego mielibyśmy kwestionować te kwalifikacje źródłowe?" L. Kolankiewicz, Dziady. Teatr Święta Zmarłych, Warszawa 1999, str. 257-467, str. 433.
[10] T. Sawicki, Wczesnośredniowieczny zespół grodowy w Gnieźnie, [w:] Gniezno w świetle ostatnich badań archeologicznych. Nowe fakty. Nowe interpretacje, pod red. Zofii Kurnatowskiej, Poznań 2001, str.92
[11] G. Niedzielski, Jassa - polański bóg niebios. G. Niedzielski, Łada - wódz i bóg wojny czy strażnik ładu i prawa? Artykuły dostępne na stronie: http://www.bogowiepolscy.net (czerwiec 2012).
[12] T. Sawicki, Badania przy kościele św. Jerzego w Gnieźnie, [w:] Gniezno w świetle ostatnich badań archeologicznych. Nowe fakty. Nowe interpretacje, pod red. Zofii Kurnatowskiej, Poznań 2001, str. 165
[13] T. Sawicki, Badania przy kościele
, str. 180
[14] Inkulturacja – patrz przypis [2]
[15] Aleksander Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego, Warszawa 1985, str. 662-663, również na http://www.Etymologia.org (czerwiec 2012).
[16] "
podczas gdy kopuła niebieska obraca się, niekiedy traktowana jako kamienna, a gwiazdy i słońce i błyskawice świecą przez otwory lub pęknięcia" - A. Gieysztor, Mitologia
, s. 84, oraz D. Simonides, Dlaczego drzewa przestały mówić, Nowik 2010, str. 15.
[17] A. Gieysztor, Mitologia
, s. 84.
[18] J. Bartmiński, Słownik stereotypów i symboli ludowych (Kosmos), Lublin 1996, str. 85-118.
[19] M. Cetwiński, M. Derwich, Herby, legendy, dawne mity, Wrocław 1987, m.in. str. 51.
[20] M. Mazurkiewicz, Kamień piorunowy w polszczyźnie i kulturze ludowej, [w:] Język a Kultura, pod red. J. Anusiewicza i J. Bartmińskiego, CPBP 1988.
[21] A. Gieysztor, Mitologia
, str. 108-111 ; oraz Andrzej Kempiński, Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich, Warszawa 2001.
[22] Na Morawach z okazji obrzędu topienia Marzanny pytano ją w pieśni, gdzie zapodziała klucze, a wtedy odpowiadała: "Dałam ci je, dałam świętemu Jerzemu, aby nam otworzył zieloną trawinę", patrz: Tomiccy J. I R., Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa 1975, str. 184 – 185;
[23] A. Gieysztor, Mitologia
, str. 110 ;
[24] http://www.bogowiepolscy.net/postylla.html (czerwiec 2012) i L. Kolankiewicz, Dziady
, str. 257-467; Źródła historyczne: Postylla Koźmińczyka (ur.1370, zapis: 1405-1412) - bóg Yassa, żywy obrzęd na wiosnę); Statua provincialia (1420) - Yassa; Sermones Cunradi (1423) - Yassa/Ysaya; Postilla Husitae przed (1450) Yesse. Glosa przy S.Adalberti (vita ~1450) – Agyejsze; Roczniki Długosza (1455) - bóg Jowisz-Jessa; Kronika Miechowity (1521) – Jessa; Kronika Polska[
] Stryjkowski (1574) – Jessa; Kronika Gwagnina (1578) -Jossa.
[25] T. Sawicki, Badania przy kościele
, s. 165.
[26] M. Łuczyński. Semantyka obrzędów wiosennych związanych z Marzanną i Jaryłą (Próba rekonstrukcji „prasłowiańskiego tekstu”,w: Respectus Philologicus, 10(15)/2006, oraz J. Krzysztoforska - Doschek, Prasłowiańskie źródła nowszej poezji polskiej, Kraków 2000.
[27] Inkulturacja – patrz przypis [2]
[28] T. Janiak, Relikty romańskiej konfesji św. Wojciecha w katedrze gnieźnieńskiej, [w: ] Gniezno w świetle ostatnich badań archeologicznych. Nowe fakty. Nowe interpretacje, pod red. Z. Kurnatowskiej, Poznań 2001, str. 131
[29] J. Karłowicz, Słownik gwar polskich, t. I, Kraków 1900, str. 109
[30] L. Kolankiewicz, Dziady
, str. 257-467 ; Marcin Bielski 1551 (Marza - bogini "marsowa", por. jej słowacka forma Marmuriena); A. Kempiński, Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich. Warszawa 2001; A.Pater, Czeskie glosy w Mater Verborum, St. Petersburg 1878.
[31] A. Brückner, Słownik etymologiczny
, Etymologia.org: " Marja, u ludu do XVI wieku Marzą, co kościół łaciną wytępił, tak. że tylko w kilku nazwach miejscowych (Świętomarza) i roślinnych (marzymięta) ocalała. Zdrobniałe Masia [ros. Masza] (u Reja nieraz, »gonna Ma-siat, co na posługach-gonach biega)[...] Od Marji i Ma-rjany nie odróżnimy. Marzona, Marzaneczka, w pieśni obrzędowej na Zachodzie, przy topieniu Marzony w niedzielę środopostną (albo inną bliską), tę samą nazwę otrzymała; odmiana u Czechów w Marzenę nie dowodzi niczego; cały obrządek przeniesiono do Czech i do nas w XIV wieku dopiero z pobliskich Niemiec" (uwaga, kontrowersyjny pogląd Brücknera o późnym, niemieckim pochodzeniu obrzędu topienia Marzanny w świetle obecnego stanu wiedzy nie jest już do utrzymania).
[32] J. Wiśniewski, Monografie dekanatu Iłżeckiego [w:] Monumenta dioecesis sandomiriensis, J.K.Trzebiński, Radom 1911, str. 438; patrz również: http://www.milaparila.pl (czerwiec 2012).
[33] L. Kolankiewicz, Dziady
, str. 274 „W świetle logiki mitologicznej fantazja ta jest, by tak rzec, prawidłowa”.
[34] M. Kucała, Jakuba Parkosza traktat o ortografii polskiej, Warszawa 1985, str. 47, 68, 98 (cz.2)
[35] A. Brückner, Mitologia słowiańska i polska, Warszawa 1980, "Natomiast Nyja, tj. Pluton może istotnie być resztką pogańską", http://pl.sventevith.com/mitologia-%C5% ... ej-polskie (czerwiec 2012)
[36] Akta burmistrzowskie z r. 1623, Archiwum Poznańskie - w: Gniezno, dr. S. Karwowski, Poznań 1892 r., str. 94; Pod koniec XIX w. w Gnieźnie odbywały się: "dwudniowe jarmarki kramne, na bydło i konie 4 lutego, 29 lipca, i 28 października, jednodniowy 29 kwietnia i pięciodniowe kramne 30 kwietnia."
[37] Z informacji Muzeum Etnograficznego im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej w Toruniu, http://www.etnomuzeum.pl/pl/na-swietego ... w-pociecha (czerwiec 2012).
[38] Wszystkie informacje etnograficzne za: A.W. Góra, Bocian w słowiańskich wyobrażeniach ludowych [w:] Gadki z Chatki nr 74 i 75, Lublin 2008. Patrz także: http://www.gadki.lublin.pl (czerwiec 2012).
[39] G. Niedzielski, Królowie z gwiazd. Mitologia plemion prapolskich, Sandomierz 2011, str. 225-238.
[40] G. Labuda, Święty Wojciech w działaniu, w tradycji i w legendzie, [w:] Święty Wojciech w polskiej tradycji historiograficznej, wyboru dokonał i opracował Gerard Labuda, Warszawa 1997
[41] W pierwszą niedzielę 1874r. wzniesiono na nim drewniany krzyż z figurą ukrzyżowanego Chrystusa. Figura jest dziełem rzeźbiarza Wilhelma Theodora Achtermanna (1799-1884), została odlana w berlińskiej odlewni żeliwa przez Moritza Geißa. Pod krzyżem znajduje się tablica z czterowierszem, ufundowana przez Hansa-Hugo von Kleista-Retzowa z Kikowa i Hugo von Kleista-Retzowa z Tychowa. Autorem czterowiersza jest ten pierwszy. Tekst w tłumaczeniu na j. polski brzmi: "Bałwochwalstwo i grzech pokrywały kraj ciemnością, zanim Jezus przez swoją śmierć przyniósł światło i życie. On umieścił Trygława pod kamieniem, zamykając go. I prowadzi swoje dzieci w ramiona Ojca". Obecnie, corocznie w dzień Wszystkich Świętych kamień używany jest jako ołtarz na którym odprawiana jest Msza.
[42] G. Niedzielski, Jassa - polański bóg
,


____________________________________________________________
http://www.bogowiepolscy.net/gora-lecha.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » środa 11 cze 2014, 19:44

post o Vrotach Boga Slovena przeniosłem do: POLSKA - czy jesteśmy narodem wybranym? >>
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » środa 18 cze 2014, 23:39

Obrazek Być moze to jedna z podobizn Chorsa
Obrazek Kamienne wyobrażenie Chorsa

Igor D. Górewicz pisze:Chors i magia księżyca

Chors to kolejny z Bogów, którym jak wspomina "Powieść lat minionych" książę Włodzimierz wystawił w Kijowie posągi, by podnieść ich znaczenie w kulcie publicznym. Mimo to wielu naukowców poddaje pod wątpliwość słowiańskie pochodzenie owego boga, widząc w nim raczej boga któregoś z niesłowiańskich plemion zamieszkujących Ruś. Imię jego próbowano wywodzić od perskiego "khor, khores" na oznaczenie słońca, wysuwano więc wniosek, iż Chors był bogiem słonecznym. Nie wydaje się to jednak słuszne, gdyż znamy Bogów słowiańskich, mających związek ze słońcem. W związku z tym próbowano powiązać Chorsa z kultem księżyca. Otóż "Słowo o wyprawie Igora" pisze o wielkim księciu Wsiesławie, iż przed pianiem koguta - czyli w nocy - przebiegł w postaci wilka od Kijowa do Tmurokania (nad Krymem) "wielkiemu Chorsowi drogę przebiegając". Nocą słońca nie ma więc aluzja do niego nie ma sensu, a Wsiesław bieżał więc z północy na południe, podczas gdy księżyc "wędruje" po niebie ze wschodu na zachód, a więc książę "przebiegał" drogę księżyca. Badacze "Słowa" stwierdzili, iż ustami pieśniarza Bojana często posługuje się ono zwrotami archaicznymi już w czasie powstania utworu, być może więc "przebiegać drogę Chorsowi" byłoby poetyckim zwrotem oznaczającym bieganie nocą. Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że mowa tu o wilkołaku, lycantropia natomiast jest najściślej powiązana z nocą i fazami księżyca, a dokładniej jego pełnią, czyli "szczytem panowania".

Trzeba dodać, że istnieje słowiańska etymologia imienia "Chors", które można wyprowadzić od słowa "wycharsły", czyli "wynędzniały". Mogło by to odnosić się do księżyca, który w porównaniu z głównym Bogiem - Słońcem świeci bardzo słabo, albo też jest tu aluzja do "chudnięcia" księżyca po pełni. Słowiańskości owego imienia dowodzi ponadto występowanie imienia Chrs, Chrsović u Serbów. Pozostało zresztą sporo nazw topograficznych typu Chors, Churs, Korsuń, Chersoń, podobnie brzmi też słowo "korża" będąca dawniej ukraińskim jadłem obrzędowym. U Słowian ponadto księżyc jest rodzaju męskiego, podobnie jak w euroazjatyckim kręgu kulturowym, odwrotnie natomiast niż w Europie Zachodniej i Północnej. Chors więc znakomicie wypełnia powyższe warunki, nie znamy bowiem żadnej innej postaci personifikującej księżyc.

Księżyc natomiast musiał doznawać silnej czci kultowej, skoro samo słowo "księżyc" oznacza syna, bądź młodego księdza, czyli księcia. Pierwotnie bowiem naszego satelitę nazywano miesiącem, a "księżycem" wyłącznie młody miesiąc po nowiu. Znaczenia księżyca-miesiąca dowodzi fakt, że pierwotnie słowiański rok podzielony był na 13 miesięcy księżycowych, stąd zresztą nazwa miesiąca jako jednostki podziału czasu. Kulturowe zjawisko czci księżyca ma dala nas i inne konsekwencje, jak choćby nazwa dnia tygodnia - soboty, która pierwotnie (ok. 2000 lat p.n.e.) w Babilonii oznaczała pełnię, bądź dzień pełni (sabattu, sabpatuu). Słowianie zauważyli wpływ księżyca na przypływy i odpływy, a jego cykli na fizjologię kobiet (być może stąd utożsamienie księżyca z pierwiastkiem żeńskim). Nazywano księżyc "wszechwiedzącym", "carem", a jeszcze setki lat po przyjęciu chrześcijaństwa - "bogiem". Zwracano uwagę np. by dokonywać zasiewów, strzyc włosów w okresie "wzrostu" księżyca, bowiem widziano w nim siłę odnawiającą, odradzającą, która ma wpływ na lepszy wzrost roślin, wzmocnienie itp. Modlono się więc np. "odmłódź ty mnie, jakeś odmłodził samego siebie. Kiedy Ciebie żmija ukąsiła, wtedy mnie głowa rozbolała...", albo podrzucając motety ku niemu wołano: "masz pieniądze, daj mi zdrowie", co dokładnie odzwierciedla dawne pogańskie ofiary zwane obiatami. Gdzieniegdzie wierzono, iż księżyc marnieje (czy to nie owe "charśnięcie") gdy zjadają go wilki, albo na trzy dni chowa się do wody, by tam się odrodzić. Do dziś zresztą księżyc wywiera swą tajemniczością spory wpływ na ludzką wyobraźnię.
http://www.tryglaw.org/bogowie_slowian_chors
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 19 cze 2014, 16:36

Bogowie przyszli z Iranu? W poszukiwaniu zaginionej mitologii Słowian.

Obrazek

O świecie religijnej wyobraźni dawnych Słowian wiemy niewiele. Dziejopisom nie zależało na utrwaleniu pogańskiej przeszłości. Jednak to, co przetrwało, wydaje się bardzo frapujące


Niektórzy twierdzą, że „historia badań nad religią Słowian jest historią rozczarowań”. Inni, że Słowianie w ogóle nie posiadali mitów ani mitologii. Nie zachował się przecież żaden zbiór słowiańskich mitów.

A jednak żywy jest mit kosmogoniczny o bogu dryfującym po świecie pokrytym wodą – w łodzi, do której zaprosił diabła. W micie tym – dualistycznym, mówiącym o bogu, który wycofuje się ze świata – dostrzec można echa
religijności irańskiej. Skąd u Słowian świat bliskowschodnich wyobrażeń?

Wpływ duchowości irańskiej na słowiańskie wierzenia jest dla współczesnych badaczy faktem. Był wszak czas, gdy Słowianie i Irańczycy niemal sąsiadowali ze sobą. – Trzydzieści podstawowych pojęć religijnych używanych przez Słowian to czyste irańskie słowa – podkreślał w Dwójkowym „Klubie Ludzi Ciekawych Wszystkiego” prof. Władysław Duczko. Stąd również, z dualizmu wschodniego, owa wizja świata podzielonego na domenę dobra i zła, światła i ciemności. Świata, w którym toczy się nieustanna walka.

Czy mitologia słowiańska jest dziś w ogóle możliwa do zrekonstruowania? Przecież historia, którą jak zawsze piszą zwycięzcy, nie przekazuje nic – prócz kilku wzmianek – o świecie słowiańskich bogów. Dziejopisowie, przypominali goście Hanny Marii Gizy, wypełniali pewne zamówienia, dalecy byli od obiektywizmu. Celem było ukazanie chwały dynastii, władcy czy też konkretnego biskupstwa, a nie przedstawienie pogaństwa.

Jak zatem dotrzeć do zaginionych wierzeń? – Można zestawiać dane dotyczące Rusi oraz Połabszczyzny i domyślać się, że pośrodku powinno znajdowac się coś pośredniego – mówił prof. Leszek Słupecki o tej swoistej, niedoskonałej jednak, metodzie porównawczej.




Więcej o nieznanym obliczu słowiańskiej mitologii w nagraniu audycji Hanny Marii Gizy.

Całość audycji Programu Drugiego Polskiego Radia można wysłuchać tutaj:

http://www.polskieradio.pl/8/405/Artykul/985382,Bogowie-przyszli-z-Iranu-W-poszukiwaniu-zaginionej-mitologii-Slowian

Tags: iran, mitologia, polskie radio
http://www.slowianskawiara.pl/bogowie-p ... i-slowian/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » poniedziałek 23 cze 2014, 23:13

Słowacka wizja Baji Słowian – Karol Ondreicka i Ivan Hudec

Obrazek
Vesna (front cover) - kolory biały, żółty i czerwony wydają się być związane z kolorami słońca czczonymi przez wszystkich Indoeuropejczyków. Kogut jako symbol Słońca (Ognia, Światła Dnia), zajmuje centrum w przedstawieniu bogini wiosny Vesny i symbolizuje odwieczne przebudzenie.

Wydawnictwo wyszło w roku 2000 z inicjatywy Instytutu Słowacko-Amerykańskiego w celu popularyzacji w USA wiedzy o mitologii i pogańskich bogach Słowian. Zwracam uwagę na fakt, iż ta wizja powstała niezależnie, w tym samym czasie co Księga Tura (cztery lata później, bo Księga Tura leżała u wydawcy od 1996roku, ale książki wyszły jednocześnie w dwóch różnych zakątkach Świata, moja w Polsce po polsku, a ta w USA w języku angielskim). Obie książki wykazują istotną zbieżność wizji Baji – czyli Mitologii Słowian. Wizja słowacka jest niemal ideową kopią Wielkiego Tajemnika Słowian, zwłaszcza wizji z Księgi Tura mimo, że jest pisana z zupełnie innych pozycji – socjologiczno-antropologicznych.



Slavic myths / Ivan Hudec & Dusan Caplovic ; illustrated by Karol Ondreicka

general editor, Ladislaus J. Bolchazy ; english translation by Emma Nezinska & Jeff Schmitz ; with Albert Devine & Patric Romane

[tłumaczenie z angielskiego: © Czesław Białczyński]


Obrazek
Bogowie patrzą na nas z Góry – w dole alegoria słowiańskich dziejów od czasów prehistorycznych. Wojenne atrybuty i postacie zbrojne są symbolem licznych prób i wojen jakie musiała przejść Słowiańszczyzna broniąc swojej pozycji w dawnej i nie tak dawnej przeszłości.

Obrazek
Wszystkowidzące Oko – jest prastarym Indoeuropejskim pogańskim symbolem Słońca – Światła, Ciepła, Siły Ożywczej, Władzy i Suwerenności. Symbolika Wszystkowidzacego Oka nawiązuje też do pojęcia Sprawiedliwości.

Obrazek
Patrz Orlim wzrokiem – Trzy koncentryczne koła – granatowe, błękitne i złote przypominają Słońce. W większości światowych mitologii Oko jest symbolem kontroli, uwagi i nadzoru, podczas gdy Orle Oko jest potrójnym symbolem spostrzegawczości, boskiej powagi i królewskich prerogatyw (królewskiej wszechwiedzy).

Obrazek
Stara słowiańska moneta z motywem władcy na koniu i orła

Obrazek
Oślepiający i Oślepiony (Objawiający i Objawiony) – Swaróg: Władca Niebiańskiego Ognia – bóg o Dziewięciu Obliczach, Władający Dziewięcioma Boskimi Mądrościami. Promieniste nacięcia na całym jego ciele symbolizują ów Niebiański Ogień, którym włada i którego udziela Światu.

Obrazek
Wczesnosłowiańska pogańska ozdoba – zapinka – symbolizująca etniczne słowiańskie wielogłowe bóstwo.

Obrazek
Objawiający i Objawiony II – Swaróg, Bóg o Dziewięciu Obliczach, Władca Dziewięciu Mądrości jest Stwórcą Wszechświata – ważany był za posiadającego wyjątkową sprawność w palcach i władał Kowalskimi Szczypcami – symbolem technologicznego postępu.

Obrazek
Objawiający i Objawiony III – Swarożyc – Swarogowy Syn, który niezawiśle króluje nad Światem-Ziemią. Reprezentuje pełną gamę Żywiołu Ognia, ale przede wszystkim jest Panem Słońca i Ognia Ziemskiego. Jego atrybutami są Promieniste Miecze, Kogut-Ogniowy Kur i Koń ze Złocistą Grzywą.

[Koń ze Złocistą Grzywą - Złotys, którego śmierć opłakiwał Swarożyc, a z jego łez skapujących do Morza powstało głozno-bursztyn (głaza - oczy, głozy-śljozy - łzy- przypisek tłumacza].


Obrazek
Kogut Złotożar – Kur Złotożyr. Jest tym który każdego ranka oznajmia Światu nadejście Swarożyca. Zajmuje poczesne miejsce w Mitologii Słowian i Folklorze oraz we wszystkich podaniach o Swarożycu. Także Ognisty Kogut, wiariant Kura Złotożara – jako Żyr znoszący Bogactwa do Domu i Zagrody, ale i Ogniowy Kur – wywołujący pożary.

Obrazek
Starosłowiańskie okucie żelazne

Obrazek
Ładność Świata (Ład Świata): Swarożyc i Dażbóg pod postaciami Słonecznych Wierzchowców – Symbol Jedności Ziemskiego Ognia – Słońca i Światła Ziemi (Światła Dnia), symbol Pokoju i Ładu, symbol Ładności (Harmonii i Piękna). Słowianie od głebokich pradziejów przyznawali temu zwierzęciu wyjątkowe miejsce i przywiązywali wielką wagę do konia. Był nie tylko Skrzystym Wierzchowcem Bogów, nie tylko symbolem Słońca i Światła – Boga Najwyższego, ale i męskiej siły (także sprawności wojennej), żywotności i płodności.

[Prasłowianie, Irańczycy i Indowie na Stepach Ukrainy udomowili konia i oddawali mu szczególną cześć wiążąc zarówno tytuł wojownika jak i władcy z określeniem Posiadający Konia - Aspa, Aspan, Waść, Waćpan, Wadźpan (pan i władca) - przypisek tłumacza].


Obrazek
Tysiąc Oczu – Pod opiekuńczym i bacznym spojrzeniem Bogów – Całej Przyrody, Ludzie sieją ziarno pośrednicząc w Zapładnianiu Matki Ziemi.

Obrazek
Ku Jasności: to przedstawienie Dażboga – u Słowian Boga Światła, Jasności i Ciepła. Trzyma Róg – w tle gałęzie Dębu. Obok niego Światowit po lewej i Radogost z Perunem – zazdrosnymi o jego popularność wśród ludzi.

Obrazek
Metamorfozy: Wcześni Słowianie byli zaskoczeni i zafascynowani dwoistością Rzeczy -tym że są one Odmienne a jednocześnie, że się Dopełniają.

[Idea Działu i Bogów Działu - przypisek tłumacza]


Obrazek
Czarne i Białe – Podanie o Stworzeniu Świata: Według Dawnych Słowian Świat powstał z Gliny i Grudy (będących odchodami Złotysa – Swarożycowego Wierzchowca), a dwa Gołębie – Biały i Czarny biły się o niego i rozciągały go nadając mu kształt i odciskając na nim własne ślady. Zawsze : Wszechświat – Ziemia – Środowisko – Przyroda – są widocznym znakiem Boga, Jego Obecności i Jego Mocy związanej z Żywiołem Ziemi i Nieba.

Obrazek
Sieć-Nieć: Sieć Żywota – Baja, zawiera w sobie powiązane byty bogów, ludzi, zwierząt, roślin, duchów, bogunów i zduszów (demonów). Te ostatnie są trzymane przez Bogów w ryzach. Baja jest obrazem dziejów i związków całego Świata.

Obrazek
Matka Ziemia: Przepigoła – kobiece bóstwo Żywiołu Ziemi odpowiadające innym takim jak Kybele, Themis, Rea, Demeter. Uważana też za Matkę Ludzi. W Słowiańskiej Baji bóstwo to jest przedstawiane jako mocno związane ze światem zmysłowości i przyjemności zmysłowej.

[U nas jako Plątwa-Przepigoła, czarna Bogini - Kalia - bogini, którą zmysłowość i przyjemność miłości z Czarodaną oraz chciwość Taj sprowadziły z właściwej drogi i sprowadziły na nią nieszczęście - gniew Swąta, karę - stała się symbolem Brzydoty i Złośliwości - Plątwą - przypisek tłumacza]


Obrazek
Siedząc na Drzewie Świata: Gigantyczny Dąb jest słowiańskim axis mundi, drzewem kosmicznym (może to być też lipa, jabłoń ze złotymi gałęziami, albo inne słowiańskie drzewo – np. wierzba) to Dom Bogów, ale także miejsce schronienia dla Ludzi, to przedstawienie całego Świata – z bogunami w gałęziach i z demonami u korzeni drzewa. Toczy się w nim życie ze wszystkimi jego aspektami – gonitwą, bitwami, ścieraniem się, ucieczką.

Obrazek
Dwoistość: Siem i Rgieł, jako Simargł – wcielenie zasady dualnej – opiekuńczości i świata podziemnego – podobnie jak Żywia i Weles oraz ich trzej synowie, bogowie wojenni: Rugiewit, Porewit i Porenut.

[Nie bardzo rozumiem tych trzech synów - zwłaszcza jako zrodzonych z Żywii i Welesa. U nas Rugiewit to Gaj-Gaik-Gaja albo Ruja-Roja-Rujewit - bóstwo Kiru Lata, Dojrzewania, Płodności - bóstwo dwugłowe, tak jak na obrazku. Z kolei Porewit i Porenut to: albo Borowił - Bóg Lasu, albo Porewit-Pizmarz - bóg Kiru Zimowego inaczej Kostroma-Kostrubonko-Kostrub, albo interpretuję go jako Porywistego lecz chybiającego syna Peruna razem z Porenutem - wtedy jako parę Perunic i Ysk-Łysk. - przypisek tłumacza]


Obrazek
Przyroda – czerwień, zęby i sierść: Człowiek wyszedłszy spod opiekuńczych konarów odwiecznego Dębu zanurza się w świecie ziemskiej przyrody, kreuje swój ludzki świat scierając się z roślinnoscią i zwierzętami w walce o byt (żywność i schronienie). Obraz codziennego dramatu śmierci i przetrwania.

Obrazek
Gieroj-Heros-Bohater: Słowiański bohater, podobnie jak Prometeusz wykrada strzeżony przez bogów i demony sekret. Lecz jest to ziarno wiedzy – Wiedzy o Ogniu, o Uprawie, o Kalendarzu – jest to mitologiczny motyw występujący pod różnymi postaciami w wielu indoeuropejskich obchodach i obrzędach sezonowych związanych ze zmianami pór roku.

Obrazek
Pogańskie ozdoby związane z kultem Wołosa – boga Bydła, Hodowli i Upraw

Obrazek
Wołos: Wołos – reprezentuje zgodnie z modelem mitologii indoeuropejskiej trzecią warstwę społeczną – wytwórców, rolników, rzemieślników – Jest zaangażowany w procesy wytwórcze i płodność. Złoty blask lejący się z jego oka symbolizuje promienie słoneczne.

Obrazek
Jasne i Ciemne strony Życia: Skrzysty Wierzchowiec udaremnia ciemne zamiary demonów.

Obrazek
Chmarnik – demoniczne wcielenie sił zakłócających ład i porządek Świata. W mitach bywa pokonany przez boskiego lub śmiertelnego bohatera.

Obrazek
Zabicie Smoka: Swarożyc – Władca Nieba, pokonuje Chmarnika.

Obrazek
Figurka starosłowiańska- Swarożyc na boskim rumaku zdąża do boju.

Obrazek
Vesna – patronowała wiośnie, a ze swoimi falującymi włosami, przeplecionymi kwieciem, stanowiła poważną pokusę nawet dla Peruna.

Obrazek
Mokszysz – syn Mokoszy ze śmiertelnikiem był pierwszym kapłanem uczącym ludzi oddawać cześć Mokoszy i innym bogom. Z tyłu kamień ofiarny – krwawe ofiary często zaspokajały słowiańskich bogów.

Obrazek
Drzewa i Duchy Drzew: Kult drzew zajmował czołowe miejsce wśród Słowian tak jak wśród wszystkich Indoeuropejczyków.

[Wspaniale zachowany jest wedyjski kult drzew w Indiach - przypisek tłumacza]


Obrazek
Jaryło – Młodzieńczy Bóg: Jest bogiem Miłości Zmysłowej, Witalności i Zasiewu.Na Słowacji centrum kultu Jaryły był Dewin, który widać na obrazie.

[Na wiosnę odbywa się wielkie święto w którym biorą udział postacie Męska i Żeńska reprezentujące Jaryłę - Bóstwo Płodności uosobienie Wiosny w dwóch postaciach, w uroczystym pochodzie wiedzione orszakiem wokół terytorium plemienia - przypisek tłumacza]


Obrazek
Słowiańskie figurki przedstawiające motywy zwierzęce są dowodem Kultu Zwierząt

Obrazek
Róg był ważnym obiektem obrzędowym, jak również wieńce, ziarna, kłosy, owoce i korzenie – symbole płodności Wołosa – Boga Upraw i Hodowli.

Obrazek
Słodka Pizmara:Dziewczyna zza Modrego Dunaju, która zauroczyła swą dziewczęcością samego Swarożyca.

[U nas to Gogołada i jej córka Gogółka-Gółka ponieważ Pizmar - po pierwsze rodzaju męskiego,a po drugie znaczenie jest oczywiste i odwrotne niż w galić- gadać, śpiewać , grać. Piz-morzyć - rzucać mór, wytracać, zabijać szybkim, gwałtownym uderzeniem - piźnięciem. mamy też podanie o zakochanej w Swarożycu Sołnce-Sole].


Obrazek
Pizamara jako Bogini Muzyki (Gądźby): Dusze zmarłych – w słowiańskiej mitologii – spod Wyraju, mogą się dostać do Nieba i złączyć z Bogami. Tam pędzą bezczynny żywot pełen przyjemności i rozrywek. Tutaj Pizamara przygrywa bogom ku ich uciesze.

Obrazek
Porenut, Rujewit i Porewit – jako wielogłowi Bogowie Wojny.

Obrazek
Dawni Słowianie czcili bardzo orły, a polowanie na orła przy pomocy łuku było częścią obrzędu przyjęcia do bractwa myśliwskiego. Waga tego motywu wiąże się z Wielkimi Bitwami i Dzikimi Łowami w trakcie których słowiańscy bogowie polują na Światło pod trzema postaciami: Świętej Krowy, Biedronki i Orła. Dlatego później, szczególnie Rosjanie i Polacy, element polowania na orła i polowania z sokołem związali mocno ze swoją tożsamością narodową.

Obrazek
Słowiański Pan: U Słowian tę samą funkcję spełnia Lesowik – rogaty, z nieobciętymi, dzikimi włosami bożek leśny.

Obrazek
Trzy pogańskie Gracje: Po lewej Wesna – uwodzicielka Peruna, w środku Żywia – Pani Lata, dawczyni żywotnych energii, po prawej Morena – związana z Zimą, Śmiercią i Zapomnieniem. Mogą one reprezentować trzy pory roku: Wiosnę, Lato i Zimę powiązaną z Jesienią.

Obrazek
Kobiece bóstwo Płodności Żywia – wciela w lato wszystkie energie życia.

Obrazek
Niepocieszona Chorsina – Chors to bóg Księżycowy, zachowany w podaniach Kijowian. jest bardzo mało powieści na jego temat.

[Chors ma postać męską -Miesiąca-Księżyca, a także żeńską Łuny - Chorsiny, co przedstawiono na obrazie.]


Obrazek
Trójgłowy Wilk który pomaga Welesowi strzec Zaświaty, jego uprawy i hodowle – dziwne rosliny dające słodkie pożywne ziarno.

Obrazek
Obrzedy ogniowe

Bardzo głęboki archetyp we wszystkich kulturach. U Słowian najpierw brano ogień z miejsc rozpalonych przez pioruny, potem rozpalano go męskim trzonkiem, rodzajem wiertła ogniowego – uczynionym z z twardej dębiny, które wwiercano w miękkie lipowe deseczki ogniowe .


Obrazek
Słupy słowiańskich idoli były formowane jako symbole wznoszące się do nieba ale też jako falliczne symbole płodności (back cover)


Odpowiedzi: 2

gmk said, on 2 Listopad 2010 at 22:10

Fajna grafika ale jak to się ma do ostatnich odkryć a szczególnie tych, które w ramach haplogrup czyli „ojcowskiego” DNA wyraźnie wskazują na Polaków jako najstarszy lud Europy (powyżej 10.000 lat trwania w miejscach gdzie do dzisiaj występują!) i poddają w wątpliwość ich słowiańskie pochodzenie?

_____________________________________________________________

bialczynski said, on 3 Listopad 2010 at 8:40

Ten tekst ma charakter autorski i pochodzi z książki, która powstała na Słowacji parę lat temu. Wtedy tylko bardzo nieliczni odważali się głosić inne tezy niż te do których prowadziła błędna interpretacja – jak to się okazało w 2009 roku – śladów archeologicznych. Tylko naukowcy patrzący holistycznie (całościowo) na historię i prehistorię, używający też innych narzędzi (niearcheologicznych) i to naprawdę na marginesie głównego nurtu twierdzili inaczej. Dowody mieli słabe bo oparte tylko na logice + zdrowy rozsądek, albo na lingwistyce, albo na marginalnych artefaktach archeologicznych wskazujących jednak ciągłość. Nic dziwnego że autor nie będący specjalistą uległ presji poglądów głoszonych jako „prawda najwyższa i jedyna”. To tylko nauczka, jak może być niebezpieczne głoszenie „jedynie słusznych” poglądów i uleganie presji tłumu lub propagandy – w tym wypadku jej źródłem był Berlin, który ją systematycznie sączył w Świat wykorzystując też i Polaków. Przedstawiamy niniejszą wizję jako ciekawą graficznie, ale z nieco zdezaktualizowanym komentarzem. Jednak ten komentarz jest autorski, więc nie wolno nam go zmieniać.

Pozdrawiam

C.B.
http://bialczynski.wordpress.com/kroles ... van-hudec/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » piątek 04 lip 2014, 21:48

Bronisław Trentowski „Bożyca lub teozofia – Wiara Słowiańska lub etyka piastująca Wszechświat”

Dzieło do dzisiaj nie wydane a postać zepchnięta za burtę społecznej pamięci choć autor był i pozostaje jednym z największych polskich filozofów.

Obrazek

Oto relacja Tadeusza Linknera na temat największego plagiatu i największego zaniedbania wydawniczego WSZECHCZASÓW w dziejach polskiej kultury – z książki Słowiańskie bogi demony

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
http://bialczynski.wordpress.com/2010/0 ... -linknera/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

ODPOWIEDZ