Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Słowiański panteon i demonologia

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 17 lip 2014, 16:20

"Albowiem [
] Łado, Jassa, Kuja, Nija [
] które są
[...] imionami bożków tu w Polsce czczonych,
jak zaświadczają niektóre kroniki samych Polaków
"
-- Łukasz z Wielkiego Koźmina (1370 - 1412)

"Naprzód tedy Polacy, Pomorczycy, Mazurowie ty
naprzedniejsze bogi mieli: Jowisza, którego zwali Jessa,
tego chwalili za wszechmocnego i za dawcę wszech dóbr..."
-- Maciej Stryjkowski (1547 - 1593)

"[
] a jich broni Jaster"
"[
] a w barabónach Jastrzëbóg – biôjta jich szëkac"
"[
] Jastrzëbóg, on tam pewno je
"
-- Porzekadła kaszubskie


______________________________________________________________


Jasz - niebiański Bóg Polan

Obrazek Na ilustracji Jasz jako Świętowit - interpretacja współczesna

Najbardziej tajemniczy z Bogów dawnych Polaków: niebiański Jassa, a właściwie Jasz lub Jasza. Po blisko półrocznych poszukiwaniach, w których materiały zebrali i przedyskutowali wspólnie Grzegorz Niedzielski, Kazimierz Perkowski i Wojciech Jóźwiak, wskazać możemy na następujące powiązania:

1. W źródłach historycznych bóg Jassa / Jessa jest jednym z bogów wymienianych najczęściej, a określanych jako polski:

- Koźmińczyk (1405-1412),(Yassa, żywy obrzęd wiosenny i nieznane wcześniejsze kroniki).
- Statua provincialia (1420), (Yassa).
- Sermones Cunradi (1423), (Yassa/Ysaya).
- Postilla Husitae przed (1450) (Yesse).
- Glosa przy S.Adalberti (vita ~1450), (agyejsze).
- Roczniki Długosza (1455), (bóg Jowisz-Jessa).
- Kronika Miechowity (1521), (Jessa).

2. Polański Jassa / Jessa czczony był, jak wynika ze źródeł średniowiecznych, przede wszystkim w okolicach równonocy wiosennej, ale prawdopodobnie i jesiennej (oraz poranka i zachodu) poprzez uczty ofiarne z wykorzystaniem głazów z wnękami ofiarnymi. Analiza porównawcza wskazuje, iż mógł to być bóg-wojownik na białym rumaku, ale także przyjazny gospodarz i dostarczyciel dóbr, analogicznie jak zachodniolechicki Świętowit i ożywiający przyrodę jak zachodniolechicki Jarowit i wschodniosłowiański Jaryło - bogowie o cechach gromowładnych.

3. Najbardziej prawidłowa wymowa to Jasz/Jasza lub Jas/Jasa choć w zależności od regionu mogły pojawiać się inne formy, np Jaś/Jaśa (por. polscy: Jasień=Jaś=Jaszink). Większość znaczeń o takich rdzeniach ulega licznym modyfikacjom (s-ś-sz-ź-z, a-e-o-u). Imię Jassa wykazuje silne związki znaczeniowe z jasnością niebios, po czym najprawdopodobniej ekspanduje na inne pola znaczeniowe (jaść, jasion, jasieł itd).

4. Słowianie w odniesieniu do polskiego Jassy/Jessy kwalifikują się do grupy ludów indoeuropejskich gdzie rdzeń *ansu (pan, władca, bóg) przechodzi na bóstwa najwyższe i niebiańskie, czyli również: Celtowie - Esus, Germanie - Ass, Sarmaci - Uaszo (również plemię Jassowie), Persowie - Asza/Asura. Spokrewnione znaczeniowo indoeuropejskie *awes-, aus-, *awsa- (świecić, błyszczeć) objawia się natomiast w imieniu kaszubskiego boga Jaster/Jastrzebóg (jak dotąd ignorowanego w komparatystyce), a kulturowo najbliższego polańskiemu Jassie/Jessie. Oraz u rosyjskiego boga Usień/Awsień, a na gruncie bałtosłowiańskim u łotewskiego boga Jeusens/Jusens/Usinsz.

5. Interpretatio romana w odniesieniu do Jassy wydaje się być najbardziej prawidłowe, jeśli w pierwszym rzędzie zastosować je nie tyle do Jowisza co do dwu- lub czterogłowego Janusa, uważanego za poprzednika Jowisza. Janus dzierży klucz (por. polski herb Jasieńczyk i góra kultowa św.Piotr/Połom na kopcach jasienickich) analogicznie jak u wszystkich Słowian ludowy św. Jerzy, który otrzymuje klucz od Matki Boskiej lub Marzanny(sic!). Janus jest również bogiem wędrującym jak słowiańscy Świętowit i Jaryło oraz postacie władców wędrujących z legend polskich.

6. Wiele wskazuje za tym, że święte zwierzęta Jassy/Jessy (obok wspomnianego powyżej białego rumaka) to orzeł, jastrząb i jaskółka. Jesion podobnie jak dąb, posiada wszelkie znamiona drzewa gromowego, w tym w wierzeniach ludowych moc odstraszającą węże (symbolizujące świat bóstw podziemi). Zwrócić tu można uwagę także na kwiat jasieniec piaskowy oraz chaber, dawniej zwany również jasieńcem.

I więcej w poniższym artykule.

_____________________________________________________________


Jasz - polański bóg niebios

Grzegorz Niedzielski


Spis treści:

1. Jasz czy Jassa?
2. Jasny bóg
3. Jaster
4. Usień i klucze
5. Jesion
6. Pan urodzaju
7. Uczta i karczma

> Wersja PDF (białe tło) <

____________________________________________________________


1. Jasz czy Jassa?

O Jessie, według przekazu Długosza - słowiańskim Jowiszu, pisałem już w książce Królowie z gwiazd[1]. Postać ta jest jednak na tyle tajemnicza i zawiera tak wiele możliwości interpretacji, że poruszony przeze mnie temat w żaden sposób nie został wyczerpany i z całą pewnością można, a nawet należy go rozwijać. Lechicki bóg niebios, odrzucony przez Aleksandra Brücknera jako wymysł Długosza, powoli powraca do łask, w dużej mierze dzięki błyskotliwym uwagom Leszka Kolankiewicza zauważającego, że jego imię pojawiło się wcześniej w co najmniej czterech źródłach. Porównanie z Jowiszem, czyli klasyczna interpretatio romana wymaga jednak sprostowania i doprecyzowania. Wspomniane w tym miejscu źródła to przede wszystkim:

1.tzw. rękopis BJ 1446, znajdujący się w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej; czyli Postylla Łukasza z Wielkiego Koźmina, tzw. Koźmińczyka, rektora Akademii Krakowskiej (1410 – 1412);
2.Statuta provincialia breviter (ok. 1420 – 1422);
3.częstochowski rękopis Kazań Konrada na rok liturgiczny (1423);
4.Postylla anonimowego, polskiego husyty (1450).

Obrazek Formowanie się kanonu Długoszowego w XV wieku
(Leszek Kolankiewicz).


Nie będę rozwodził się szczegółowo nad uzasadnieniem autentyczności tzw. panteonu Długosza, gdyż musiałbym powtórzyć tylko to, co wcześniej zostało powiedziane. Zainteresowanych tym tematem odsyłam do książki Leszka Kolankiewicza Dziady. Teatr święta zmarłych oraz ustaleń Krzysztofa Brachy w artykule Tria ydola Polonorum na Zielone świątki[2]. Sam natomiast chciałbym zająć się bliżej imieniem i opisem funkcji boga. Koźmińczyk (1370 - 1412), potępiający pogańskie obrzędy obchodzone w Zielone Świątki wyraźnie wymienia imię Jassy, jako boga czczonego w Polsce:

"Nie ma innego imienia pod niebem, w którym możemy być zbawieni. Albowiem nie zbawia się człowiek w imię Łado [Lada], Jassa [Yas˂s˃a], !Quia [Quia], Nija [Nia], tylko w imię Jezusa Chrystusa... Nie Łada [Lada], nie Jassa [Yassa], nie Nija [Nia], które są skądinąd imionami bożków tu w Polsce czczonych, jak zaświadczają niektóre kroniki samych Polaków
"
[3].

Ostatecznie, zebrawszy imię boga ze wszystkich źródeł, otrzymujemy je w następujących formach:

- yassa (Statuta provincialia breviter)
- Jessa (Długosz)
- agyessze (Kodeks krasnostawski)
- Ysaya, Yassa, Yesse (statuty synodów polskich z początku XV).

Czy któreś z nich reprezentuje formę pierwotną, prawidłową i jak należy rozumieć znaczenie imienia? Aleksander Brückner odrzucał Jessę, jako boga wymyślonego przez Długosza, jedynym bowiem śladem etymologii imienia jaki odnalazł, była partykuła życzeniowa ješa, znacząca „oby!”. Leszek Kolankiewicz usiłował odzyskać ją w roli źródłosłowu imienia boga, przez porównanie do innej, popularnej w staropolszczyźnie partykuły życzeniowej „bogdaj”, znaczącej „daj Boże” (ponadto wskazując za Włodzimierzem Szafrańskim na możliwy związek z celtyckim bogiem Esusem). Wszystko to nie wyklucza pochodzenia ješy od imienia boga[4]. Tym sposobem jednak nie tłumaczy znaczenia miana Jessy. Powstaje też problem zapisu - nie wiemy która forma była najbardziej zbliżona do pierwowzoru i jak mogła ją zniekształcić osoba kronikarza. Czy na pewno długoszowy Jessa jest postacią prawidłową?

Obrazek "Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego"
Jan Długosz. Wydanie z roku 1615.


Przeprowadziłem w tym celu poszukiwania w obrębie nazw miejscowych oraz imion. W przypadku pierwszych, w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich[5] odkryłem, że nazwy oryginalnie wywodzące się od pni jas-, jes-, zostają w zniemczonym zapisie łacińskim zniekształcone do formy zawierającej złożenie długiego i krótkiego „s”: -ss-, charakterystycznego dla starej pisowni języka niemieckiego. Podaję przykłady:

Jaserń - Jessern
Jaseń - Jessen
Jaseniec - Jessnitz

Później zapis zmienia się, przyjmując rozpowszechnioną we współczesnym niemieckim pisownię -sch-:

Jasiona – Jeschiona
Jesiona – Jeschionne
Jesionna – Jeschona

Podobne zjawisko zachodzi przy zapisie imion. W dokumentach związanych z Jasieńskimi – Jasińskimi herbu Gozdawa i Poronia z terenów Pomorza i Kujawsko – Pomorskiego, następuje przemiana:

- najstarsze zapisy, 1465 rok: Jazinski, Jazienski, Jasińsky, Jasieński;
- rok 1466: Jasieniec, Jasinski, ale również: Jassinski, Jassienski;
- lata 1467 – 1471: Jeszniszky, Jessenczsky, Jasszynski, de Jassyenyecz;
- później: Iasziński, Iasieński, Iasiński, Yasinski, de Jaszinski, Jaszinski, ale również z niemieckim złożeniem głosek -sch- : Jaschinski, von Jaschinski, Jaschinsky, Jaschensky[6].

Wniosek z tego taki, że forma imienia boga, podana przez Długosza jako Jessa, najprawdopodobniej nie jest postacią pierwotną, ale zniekształconą przez autorów zapisów, posługujących się łaciną. Łaciński alfabet nie posiadał prostego odpowiednika fonetycznego dla słowiańskich głosek ś / sz. Jak podaje Edward Polański w artykule Reformy ortografii polskiej – wczoraj, dziś, jutro do 1440 roku, gdy Jakub Parkoszowic, rektor Akademii Krakowskiej i autor traktatu o ortografii polskiej, zaproponował nowy sposób oznaczania spółgłosek twardych i miękkich, literą "s" oznaczano aż sześć różnych dźwięków: s, ś, š (czyli sz), oraz z, ż, ź. Niektórzy autorzy dla oddania używanych w mowie polskiej dźwięków zaczęli używać dwuznaków (np. wzmiankowanego ss) i trójznaków (sch, jak w schuka, czyli "szuka"). W ten sposób w Bulii gnieźnieńskiej pojawiają się Curassek, czyli Kurasek, czy Cosussec - Kożuszek[7]. Rzeka Jasieł, prawy dopływ Wisłoki, to w zapisach średniowiecznych Jassel, Iassel, Iasol, czy Jasel[8].

Jaka forma imienia byłaby zatem prawidłowa? Jeśli wziąć pod uwagę podane wyżej przykłady, należałoby postulować formę Jasz(a) / Jas(a) opartą na rdzeniu jas-, oraz możliwe pochodne Jaś(a) / Jaz(a) / Jaź(a) / Jaż(a), z możliwością przechodzenia samogłoski „a” w „e”. Andrzej Bańkowski, w Słowniku etymologicznym języka polskiego, przy okazji hasła „Jaź”[9] podaje, że wcześniej mogła istnieć nazwa osobowa Jaź, w XIII – XIV wieku trudna do odróżnienia od imienia Jasz, a taka najprawdopodobniej powstałaby z doprowadzenia w bezpośredni sposób do pierwotnej formy Yassy.


Następny rozdział >>>

> Wersja PDF (wszystkie rozdziały) <

_______________________________________________________________

1. Niedzielski G., Królowie z gwiazd. Mitologia plemion prapolskich, Wydawnictwo Armoryka, Sandomierz 2011, str. 101 - 107
2. Kolankiewicz L., Dziady. Teatr święta zmarłych, Słowo / Obraz Terytoria, Gdańsk 1999, str. 415 - 467 oraz Bracha K., Tria ydola Polonorum na Zielone świątki... (w: Sacrum pogańskie - sacrum chrześcijańskie, Wydawnictwo DIG, Warszawa 2010), www.bogowiepolscy.net/postylla.html
3. Kolankiewicz L., dz. cyt., str. 416 - 417
4. Kolankiewicz L., dz. cyt., str. 436 -437. Zauważmy przy okazji, że pokrewna partykuła życzeniowa 'bodaj', łączyłaby się w ten sposób z imieniem czczonego na Łyścu Boda.
5. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich. T. 3, Warszawa, nakł. Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego, 1880-1914 , http://dir.icm.edu.pl/pl?start=76
6. http://kptg.pl/forum/viewtopic.php?t=56 za Acten der Ständetage Preussens, Königlichen Antheils (Westpreussen). Bd. 1, 1466-1471, strony: 26, 424,433,452,454,482,484,487,493,515,516,518,519,547 ;
7. http://www.mimuw.edu.pl/polszczyzna/PTJ ... 29-046.pdf
8. http://www.slownik.ihpan.edu.pl/search.php?id=6751
9. Bańkowski A., Etymologiczny słownik języka polskiego. Tom I, PIW, Warszawa 2000, str. 580


______________________________________________________________
http://www.bogowiepolscy.net/jassa-jessa.html#
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » wtorek 12 sie 2014, 21:45

...

O tym jak Swąt doprowadził Czarnogłowa i Białobogę do pomnożenia oraz o Żywiołach i Mocach, ich tytułach, atrybutach i innych mianach.

Według Witungów arkońskiej świątyni Swąta ze świętej wyspy Rui1, wajdelotów z uroczyska Szwintoroga nad Wiliją2, oraz podań Weidełtojsów ze świątyni Swajstiksa w Truso, w ziemicy Brusów z ludu Istów3

© copyright by Czesław Białczyński

Obrazek Drzewo Świata – Tim Lowly


Słowo o Białobodze i Czarnogłowie

Wszystkie rzeczy wtóre wynikają z trzech Rzeczy pierwszych, czyli trzech pierwszych Działów. Są jednak tacy, którzy twierdzą, że zło i dobro nie wynikają z żadnego działu ani rzeczy pierwszej, ale biorą się z ciągłych sprzeczek między Białobogą a Czarnogłowem. Witungowie rujańskiej świątyni Swąta z Arkony powiadają, że nie przez bitwę potworów, lecz z powodu kłótliwości prarodzicieli musiał Swąt opuścić Kłódź. Tych dwoje nie tylko nigdy nie zgadza się ze sobą, ale do tego trzymają się od siebie z daleka. Swąt godził ich wielokrotnie, łagodził swary, próbował ich zbliżyć na tyle, by się całkiem nie rozeszli, bo rozchodząc się rozdzierali Świat na dwoje. Jeszcze usilniej próbowali zbliżyć do siebie Kauków i załagodzić różnice między nimi Kirowie-Godowie.

Kapłani z uroczyska Kostromy nad Wielką Rzwą (Wołgą Rwą) mówią nawet, że miano Godów bierze się nie tylko z ich godności, opieki nad porami całego roku-godu i w ogóle nad godzinami-chwilami czasu, ale od ich działania jako łagodzących spory i godzących zwaśnionych. Wszyscy wiedzą, że po Kirach, których Swąt spłodził z własnych lędźwi jako trzecie swoje dzieci, Bóg Bogów stracił ochotę do dalszego osobistego pomnażania bogów4. Zniczowie całkowicie zawiedli Swątowe oczekiwania, zaś Kirowie okazali się niezdolni do pomnożenia ze względu na swoje przyrodzenie5. Ponieważ świat w zamierzeniu Swąta miał być tak rozległy, że tych sześcioro bogów nie dałoby rady objąć go w pełni swoją opieką, pomnożenie bytów boskich było konieczne.

Bóg Bogów umyślił w końcu sposób, żeby zmienić Kauków-Dzięgli na tyle, by nie doszło do nieszczęścia, i przymusić ich do pomnożenia. Dosyć miał już proszenia, grożenia i stałej troski, czy Kaukowie nie spowodują unicestwienia.

Wszyscy wiedzą też, że trzecią z Rzeczy Pierwszych wydanych na świat przez Boga Bogów była Buła-Byta i że z nią narodzili się Żywiołowie i Mocarze-Mogtowie. Mało kto wie jednak, dlaczego Buła w ogóle została ukształcona, że wcale nie była przypadkowym kaprysem Swąta i że musiała powstać w związku z zamysłem przymuszenia Kauków-Dzięgli do spłodzenia niższych bogów, wnuków Swąta.

Obrazek Korzenie Drzewa Świata


Podstęp Swąta

[siz=130]Było to tak. Kiedy z pierwszej i drugiej rzeczy powstał bezlik rzeczy wtórnych, a spór o ich rozdzielanie osiągnął między Kaukami-Dzięglami szczyt, Światłowit ukształcił Bułę i pokazał ją tamtym obojgu. Znajdowali się wtedy już tak daleko od siebie, że cała Głębia trzeszczała w szwach. Białoboga i Czarnogłów natychmiast się zbiegli do owej Buły i zrobili z nią to, co wiemy – rozerwali na pół, czyniąc Ziemię i Welę. Było to dla Światłowita tylko potwierdzeniem, że jeżeli tych dwojga coś nie złączy mocniej, doprowadzą do unicestwienia boskich zamiarów rozrywając i dzieląc na pół wszystko, cokolwiek się pojawi. Budując Bułę Bóg Bogów miał zamiar, przy jej pomocy, doprowadzić cały świat do ładności i spoić go na zawsze. Wiedział, że sama Buła zbliży Kauków tylko na chwilę. Tak ją więc sprytnie ukształcił, żeby wydała z siebie jak najwięcej rzeczy wtórnych i żeby te rzeczy były z nią zawsze powiązane. Stało się dokładnie, jak sobie umyślił. Kaukowie rozerwawszy Bułę rzucali się nieustannie na powstałe z niej rzeczy wtóre: na Ziemię, na Welę i na Niebo. Narastały w nich wciąż nowe żądze, a zaspokojenie jednej nie przynosiło ulgi, lecz wzniecało drugą, jeszcze mocniejszą.

Kiedy Swąt osadził na Wierchu Weli swoją Kłódź, wybudował najpierw cztery tumy-wieżyce dla Kirów. Były to dwory pokaźnych rozmiarów, a całe wysadzane kruszcem i drogimi kamieniami wyjątkowej piękności. Potem zaś nakazał Czarnogłowowi i Białobodze stawić się na Równi. Najpierw po dobroci poprosił ich, by spłodzili potomstwo. Nie chcieli jednak o tym słyszeć. Wtedy wcielił w życie drugi plan. Oznajmił im, że w najskrytszym, najciemniejszym zakamarku tumu Jaruny ukrył właśnie czwartą z rzeczy pierwszych – Kład, skarb, jakiego jeszcze niczyje oczy nie widziały. Nawet nie czekali, aż dobrze skończy, tylko popędzili przetrząsać pałac Jaruny, bo żadne nie zamierzało pozwolić się ubiec we władaniu czwartą rzeczą. Swąt poszedł za nimi spokojnie. Przetrząsnęli cały tum od góry do podstaw, aż natrafili na Jamę, najmniejsze pomieszczenie głęboko w podziemiach. Wepchnęli się w wąskie wejście prawie równocześnie, bo coś tam migotało. Kiedy byli w środku, Swąt zatrzasnął drzwi i zamknął czarowną kłódką. Najpierw oboje prarodziciele pobili się w ciasnym wnętrzu, potem zaczęli wrzeszczeć na niego i wyklinać go od oszustów, wreszcie skamlać, by ich puścił z kłody. Wtedy tak do nich przemówił Swąt:

– Prawicie żem oszust, ale mylicie się. Znajdziecie w tej kłodzie skarb największy, bo takim skarbem jest mądrość i posłuszeństwo woli ojców, i takim, a nawet większym skarbem, będzie wasze wspólne potomstwo. Nie wyjdziecie stąd, póki nie spłodzicie Jednogłowych bogów, którzy będą moimi cząstkami, moim wnętrzem, wnukami. Oni powiążą świat tak, jak wam się nigdy nie uda. A kiedy to już zrobicie, wypuszczę was i otrzymacie blisko siebie, tu w welańskich górach, trzemy jeszcze okazalsze niż Kirowie i w nich zamieszkacie.

– Nie zrobimy tego! – krzyknęli wspólnym chórem, wszystkimi sześcioma gębami i zaraz zamilkli, zdając sobie sprawę, że po raz pierwszy od zarania świata zrobili coś razem.

– Zatem zostaniecie zamknięci do końca swoich dni – powiedział Bóg Bogów i odszedł.

Obrazek Rodzą się Żywioły[/size]

Dzięgle rodzą Swątowe wnuki

Po krótkim oporze, załamani ciasnotą, głodem i ciemnością Kaukowie zrobili, co im kazał, spłodzili potomstwo. Wtedy to powstali z ich zbliżenia Piorun i straszliwa Chmura. Chmura zawisła na niebie Weli wprost nad szczytem tumu Jaruny, a złączywszy się z Piorunem wyrzuciła z siebie Grom, Błyskawicę i Mały Piorun. Tak zrodzili się Runowie: Perun, Perperuna, Turupid-Ciosno, Porenut-Łysk i Perunic.

A kiedy drugi raz Kaukowie zetknęli się miłośnie, z tumu strzeliły Płomienie i Żar i rozlały się po okolicy. Tak narodzili się Swarog i Swara-Żara.

Kirowie rzadko przebywają na Weli, wolą swoje niebiańskie dworce i stojące w nich trony albo lądy i morza Ziemi. Na Weli niewiele się dzieje i prawie nic nie wymaga ich pracy. Jednakże, nawet przy welańskim bezruchu, Kirowie czasami muszą tu przybyć i coś zrobić.

Ponieważ Jaruna, skończywszy czynić wiosnę na Ziemi, wróciła właśnie na Welę i tu zamierzyła poprawić coś na swojej niwie, Swąt musiał dobyć Kauków z tumu Jaruny. Nie wyzwolił ich jednak, bo robota nie była skończona. Przeniósł ich do tumu Rui.

Tam stało się trzecie zbliżenie, od którego zaduł Wicher, a cała Wela napełniła się Powietrzem. Tak narodzili się Strzybóg i Stryja. Zaraz objęli się i skłębili, a z tych kłębów przyszli na świat Pogwizd, Poświst i Dyj-Bełt, zwany Poświścielem. Wszyscy oni popędzili na Niebo duć w gwiazdy zimne i gorące.

Przy czwartym sparzeniu Praoćca z Pramacią blask straszny zaczął bić od tumu Rui. Tak powstało Światło Nieba i Światło Dnia – Dażbóg i Daboga-Daba. Dażbogowie (Sołowie) popędzili za Runami, Swarogami (Żgwiami) i Strzybogami (Świstami) nad Ziemię, gdzie od razu się o nią poczęli kłócić.

Wtedy wrócił Ruja i Kaukowie przenieśli się do tumu Jesza-Jesienia. Po kolejnym uścisku prarodzicieli tum Jesza cały się okrył zielonym runem i modrym kwieciem. Tak zrodzili się Knowie-Wiłowie, Borowił i Lesza-Borana. Zaraz potem trysnęły dookoła wieży i spod niej czyste wody. Oto narodzili się Wodowie: Wełm i Wąda.

Jeszcze raz Kaukowie się przenieśli, tym razem do Kostromy, pod jej szkliste kryształowe dachy. Tam wydali na świat Zaczyn i Zalęg – Spora i Śreczę oraz Skałę i Glebę, czyli Sima i Matkę Ziemię, zwaną też Siemią.


Obrazek

Obrócenie Weli i przysięga Dzięgli

Na chwilę Światowit pozwolił im spocząć, ale oni od razu wdali się w bijatykę, a szarpanina doprowadziła do tego, że Wela się cała obróciła pod ich stopami. Tum Kostromy znalazł się na północy, Jaruny na wschodzie, Rui na południu, Jesz a zaś na zachodzie. Pod tumem Jaruny siedzieli teraz Wodowie i Knowie, a pod tumem Rui Sporowie (Grubowie) i Simowie, u Jesz a zaś Żgwiowie i Runowie. Wszystko się pokręciło, więc zeźlony Swąt znów ich zamknął w komorze, tym razem na dnie tumu rujowego. Trzymał tam Kauków tak długo, aż obiecali, że zaniechają walki, na zawsze pozostaną na Weli i nigdy żadne nie przekroczy granicy posiadania drugiego. Na dowód prawdziwości przysięgi kazał im wydać na świat kolejnych dwanaście par, Mocarzy (Mogtów).

Obrazek Sporowie – Z-Bożowie


Dalsze narodziny

Czynili to znowu, zmieniając tumy w trakcie płodzenia. W tumie Rui poczęli więc Prawo i Cnotę (Prowego i Czstnotę-Pirwę) oraz Bożeboga i Ubożę-Domachę, zwaną Radogódzą (Gospodarstwo i Dom), a także Rgła z Reżą (Rolę i Łąkę). Potem u Jesz a powili Chorsa z Księżą – Chorsiną (Tajemnicę i Wiarę), Roda z Rodżaną (ci zrodzili się z białobożego laja) oraz Łada-Kołatę i Ładę-Łagodę. Potem, w tumie Kostromy, narodzili się Weniowie – Podag z Pogodą (Droga i Weń), Morowie – Mor z Marzaną (Zaraza i Starość-Zapomnienie) i Nawiowie – Weles z Nyją (Zaświat i Śmierć). Na koniec, w tumie larun, wywili z siebie bliźniacze pary Mokoszów-Źrzebów (Źrzeb i Wierg), Plątów (Zamęt i Niezgodę) oraz Dziewów (Żądzę i Miłość).

Wtedy dopiero ukontentowany Światłowit puścił Kauków-Dzięgli. Postawił im najokazalsze dwory-trzemy w górach, naprzeciw siebie. Z wysokich wieżyc owych trzemów jedno może widzieć dwór drugiego. Zamieszkali tam i od tamtego czasu, zgodnie z daną obietnicą, nie opuszczają Weli, i żadne nie waży się przekroczyć granicy, za którą się ciągnie niwa drugiego. Dlatego Pierwszych Ludzi musieli posadzić na Równi, a każde sadziło po swojej stronie, na własnej niwie.


Obrazek

Przynależność Żywiołów i Mocarzy-Mogtów do tumów i trzemów

Jak z tego widać, Perunowie są najstarsi wśród Żywiołów. Dlatego zostali władcami Żywiołów. Prowowie zaś, którzy się narodzili jako pierwsi z Mocarzy, władają wszystkimi Mogtami, to znaczy, rozsądzają wszelkie spory między nimi.

Każdy z Panów i każda z Pań Welańskich nosi w sobie część przyrodzenia po Pramaci i część po Praoćcu. Tak na przykład Dażbóg-Światło Nieba jest po ojcu męski, oślepiający, uśmiercający, a po matce ciepły i dający życie. Swarog zaś jest po ojcu palący, niszczący, uśmiercający i męski, a po matce ogrzewający, karmiący, dający życie. Swara jest po matce żeńska, ciepła, dająca życie, a po ojcu oschła, wysuszająca, swarliwa, uśmiercająca. I tak jest z każdym Żywiołem i z każdą Mocą.

Rody składają się z matki, ojca i dzieci. Żywiołowie mają po troje dzieci, a Mocarze po dwoje. Ojców i matki zwie się więc Dużymi Żywiołami lub Dużymi Mocarzami-Mogtami, a ich dzieci Małymi Żywiołami i Małymi Mocarzami (Mogtami).

Bogów poczętych na wschodzie Weli, gdzie stanął w końcu tum laruny i stała się strona jarunna, zwiemy po wsze czasy bogami larunowymi albo „z tumu laruny”. Są to, z Żywiołów, Wiłowie-Knowie i Wodowie oraz, z Mogtów, Źrzebowie-Mokosze, Plątowie i Dziewowie.

Poczętych na południu, gdzie strona rujna i gdzie dziś stoi tum Rui, zwie się bogami Rujnymi albo „bogami tumu Rui”. Są to Sporowie (Grubowie) i Simowie oraz Radogostowie, Prowowie (Czystowie) i Rgłowie (Rogale).

Poczętych po stronie zachodniej, gdzie stanął tum leszy, przez co strona ta stała się jesienną, nazywa się bogami leszowymi albo „bogami tumu leszy”. Są to Swarogowie (Żgwiowie) i Perunowie (Runowie) oraz Ładowie, Chorsowie (Ksnowie) i Rodowie.

Bogami Kostromowymi są Strzybogowie (Świstowie) i Dażbogowie (Sołowie) oraz Weniowie, Morowie i Nawiowie (Welesowie).

Bogami trzem u Białobogi nazywa się tych wszystkich, którzy wchodzą do tumów Jaruny i Rui oraz Jarunę i Ruję z Kirów (bo tumy tych dwojga Kirów stoją po tej samej stronie granicy, co trzem Białobogi).

Bogami trzem u Czarnogłowa zwie się tych wszystkich, którzy podlegają tumom Jesza i Kostromy, oraz oboje tych Kirów.

Obrazek Brzozy


Słowo o tytułach, wtórych mianach i znakach Dużych Żywiołów i Dużych Mocy

Każdy ród z Żywiołów i Mogtów posiada nadane przez Swąta niwy, dobra welańskie, tytuły, znaki, nazwania i miana, związane z pracami, jakie wykonuje, obszarem, jakim włada, zakresem bytu, jakim się opiekuje, oraz cząstką Swąta, jaką w sobie nosi. Bogowie ci po- siadają, tylko sobie przypisane, maści, kamienie szlachetne, metale, rośliny, drzewa, zioła leczące i zioła wieńcowe, zwierzęta, ptaki, czerty, taje i narzędzia, którymi władają w sposób czarowny, posługując się nimi w pracy i w walce. Wszystkie te rzeczy są ich znakami i nazywamy je atrybutami owych bogów, jako że przynależą tylko do nich. Są też ofiary, które przyjmują chętniej niż inne.

Tylko narzędzia i przedmioty czarowne oraz tytuły i miana, czyli rzeczy świadczące o władaniu danego boga, przynależą jemu samemu, reszta zaś przedmiotów, istności i znaków związana jest z całym rodem, świadcząc o zakresie jego władania.

Tak więc ród Perunów (Runów) otrzymał: dąb jako drzewo6, żubra jako zwierzę, raka jako małe zwierzę, orła jako ptaka, rokitnik jako roślinę krzewną i rzepień jako roślinę małą, szakłak i bluszcz jako zioła (rośliny czarowne), rozchodnik i perunikę jako zioła wieńcowe (zioła ofiarne), kozioroga jako owada, biały diament jako kamień, srebro jako metal, skrzystoniebieską maść, miesiąc październik, czertę l, liczbę 19, taję oraz gramotę, błysk-grzmot i brąz jako rzeczy, Niwę Błyskawicy i Dwór Gromowy na niej. To wszystko jest wspólne rodowi Perunowemu.

Sam Perun zaś, noszący trzy miana, pod którymi się go czci: Peruna-Tłuka, Peruna-Groma i Peruna-Derzkija (Dirżkyja), jest jedynym Panem Pioruna i Władcą Żywiołów, używającym Srebrzysto-Kamiennej Błyskawicy. Sam dla siebie ma też pomocników spośród Stworzów, bogunów zwanych Ogniami. Żadnego innego boga z ową Srebrobłyskawicą zobaczyć nie można, żaden inny nie umie nią władać i nie posiada tytułu Pana Pioruna. Perperuna posiada zaś berło-buławę w kształcie makówki, zwaną Berłomakiem i nią się posługuje w swoich pracach oraz czarach. Jest ona Panią Burzy, Władczynią Gradu i Chmur. Jej trzy miana to Perperuna-Runa, Perperuna-Garda i Perperuna-Chmarnica7. Jej pomocnikami są bogunowie Gradki. Perun nosi fioletową szatę, zaś Perperuna liliową (rudosiną).

Po Perunach najważniejsi są Dażbogowie (Sołowie). Dażbóg posiada Złoty Płaszcz, świetlisty nasiek-pałę (Pał-nasiek), Złotą Koronę, którą otrzymał od Swaroga, gdy przyjął na Niebo jego syna Swarożyca, i złoty pierścień z błękitnym okiem, Pierścień Złotobłękitnooki. Jest on Panem Niebiosów, Władcą Światła Niebieskiego. Czczą go jako Dażboga-Darzboga, Dażboga-Dadźboga i Dażboga- Dagboga. Za pomocników ma bogunów Świtezie. Dabogę, jego żonę-siostrę, czczą jako Dabogę-Dobrą, Dabogę-Dabę i Dabogę-Łonę8, dając jej tytuły Pani Dnia, Pani Jasnego Nieba, Władczyni Jasności. Ma ona Błękitne Zwierciadło Niebios i Błękitną Koronę, oraz Błękitny Płaszcz. Wspomagają ją w jej pracach boginki zwane Dziennicami. Wszyscy Dażbogowie posiadają: lipę, tura, kreta, sokoła, szypszynę (dziką różę), bieluń, rumianek, świetlik, szafir, złoto, miesiąc brzezień (marzec), maść złotą, czertę 3, liczbę 3, taję D, gramotę d, słońce i deszcz – z rzeczy ziemskich, a Niwę Nieba i Dwór Świetlisty na Weli.

Dalej idą Swarogowie (Żgwiowie) ze swoimi posiadłościami: jaworem i świerkiem, baranem, myszołowem, janowcem, krokusem i żółcidłem, jaskrem i konwalią, ogniczkiem i oleicą pstrą, czerwonym diamentem i rubinem, krzemieniem, maścią ognistoczerwoną, miesiącem grudniem, tają F, czertą 3, liczbą 2, gramotą ż, szkłem i ogniskiem – z rzeczy ziemskich, Niwą Ognia i Ognistym Dworem na niej.

Swarog nosi tytuł Pana Ognia Ogni, Boskiego Kowala Welańskiego i posługuje się Świetlistym Młotem oraz Żelaznymi Kleszczami. Jest czczony pod imionami Swaroga-Gora, Swaroga-Kalina i Swaroga-Ogonija (Wary-Wrzosa). Jego pomocnikami są bogunowie Bogacze. Swara nosi miana Swary-Żary, Swary-Swory i Swary-Płoni9. Jest Panią Żaru, Władczynią Suszy. Nosi Świetlistą Złotą Koronę i Złoty Czerpak oraz Chustę Żaru złocisto-żółtej barwy. Wspomagają ją bogunki Swarki.

Dalej wśród Żywiołów są Strzybogowie (Świstowie). Ci posiadają: drzewo osikę, zwierzę zająca, ptaka żurawia, krzew konopi i trzcinę, ziele goryczki, pięciornik i kopelnik, ważkę modrą jako owada, diament różowy i koral jako kamienie, miedź jako metal, miesiąc styczeń (proswiet), maść skrzystobiałą, taję T, czertę 11, gramotę g, skrzydło, kość i dym z rzeczy ziemskich, Niwę Góry i Powietrza na Weli oraz Wietrzysty Tyn na tej Niwie. Wszyscy Strzybogowie odziewają się w strzępiaste szaty, porwane wichrem łachmany lub dziurawe, skłębione odzienie.

Sam Strzybóg jest czczony pod mianami Strzyboga-Śwista, Strzyboga-Szyba i Strzyboga-Flinsa (Fijnsa-Fijusa-Wijnsa). Jest on Władcą Czterech Wichrów, Panem Wichrów, a jego narzędziem jest Wór-Sak Wichrów oraz Skrzydlatoskrzysty Płaszcz. Pomagają mu bogunowie Latawce. Jego żona-siostra, Stryja, jest Panią Czterech Wiatrów, Władczynią Porywów, Panią Powietrza. W pracach posługuje się ona gołymi rękami. Dlatego na wizerunkach są one puste. Układa ona prawą dłoń w znak wiru-koła, nadając tym sposobem zamknięty obieg wiatrom i powietrzu (kciuk styka się z palcem wskazującym). Czczą ją, w kątynach i kapisztach, pod mianami Stryi-Stroi, Stryi-Dmy i Stryi-Smugi10. Jej pomocnikami są bogunowie zwani Zduchaczami lub Stuchami. Stryja ma szatę biało-przejrzystej barwy.

Te cztery rody Żywiołów są Żywiołami Górnymi związanymi z Niebem i Powietrzem, pozostałe cztery zwane są Ziemnymi, czyli Dolnymi.

Pośród Dolnych Żywiołów idą najpierw Sporowie (Grubowie ). Posiadają oni jako ród: gruszę i jabłoń, woła i krowę, groch i grzyby, stokrotkę i sporysz, srokę, żuka gnojnika i pszczołę, z rzeczy ziemskich skórę i futro, z kamieni diament żółty i jaspis, także sól – kamień jadalny, miesiąc lipień, maść złotoczerwoną (marchwianą), taję S, czertę 7, liczbę 7, gramotę n, Niwę Zaczynu (Bagna), a na niej Złoty Tyn.

Spor posiada nadto Wiecznie Sypiący Róg Obfitości. Jest Panem Dostatku i Bogactwa, czczonym pod mianami Spora-Tyi, Spora-Darza (Hejdaża) i Spora-Spóra. Jego pomocnikami są bogunowie Koboldy-Kubołtki. Jego żona, Sporza, nosi miana Sporzy-Śreczy, Sporzy-Spiechy i Sporzy-Cwetny (Cetny-Keltny)11. Ma tytuł Pani Powodzenia i Szczęścia, Władczyni Pomyślności. Posiada Samonapełniający się Kuferek-Kosz i Szczerozłote Ozdoby (naszyjnik, kolczyki, szpile, bransolety, opaski i pierścienie). Należą do niej bogunowie Sporysze.

Wiłowie (Kienowie-Knowie) posiadają: z drzew jodłę i sosnę, ze zwierząt niedźwiedzia, z ptaków dzięcioła, z roślin hubę-czyr, z krzewów borówkę czarną i czerwoną (brusznicę), z ziół czarownych podkolan i wiłe (???)grzyby, z ziół wieńcowych dyptam i kopytnik, z owadów trzyszcza i trzmiela, z kamieni zielony diament, z metali cynk, miesiąc kwiecień (trawień), maść żywozieloną, taję L, czertę 4, liczbę 4, gramotę h, z rzeczy ziemskich żywicę i miód, Niwę Lasu i Drzew na Weli oraz Drzewiany Tyn.

Borowił jest Panem Puszczy i Władcą Grubego Zwierza, posiadającym Kielich- Trąbitę z wielkiego turzego rogu i berło sosnowe zwieńczone wielką czarowną szyszką oraz trzema kitami białego lisa (Berłoszysz). Mieni się go Borowiłem-Darzborem, Borowiłem-Borzychem i Borowiłem-Srogim. Pomagają mu bogunowie Laskowce. Borowił nosi ciemnozieloną szatę.

Jego żona-siostra, Borana (Lesza), jest czczona pod mianami Leszy-Borany, Borany- Wiły i Borany-Pomiany12. Jest ona Panią Kniei, Władczynią Drzew i posługuje się berłem dębowym z poczwórnym złotym żołędziem i czterema złotymi listkami. Berło to nazywa się Czterożołędnym lub Złotodębym. Jej pomocnicami są boginki zwane Wiłami. Borana ma suknie w barwach jaskrawo-zielonych.

Simowie (Ziemowie) otrzymali dla siebie: wierzbę-witwę i wierzbę-iwę, dzika i ślimaka, bociana, tojeść, Żurawinę i borówkę bagienną, bobownik i bagno, jelonka rogacza, czarny diament i opal, granit, miesiąc sierpień (zarzew), maść czarną (brunatną), taję Z, czertę 8, liczbę 8, gramotę t, z rzeczy ziemskich kamień, skałę i ziemię, a także welańską Niwę Ziemi ze Skalnym Tynem.

Sim jest Panem Gór, Panem Skał, Władcą Szczytów i Źlebów, a posługuje się Czarowną Osełką-Brusem. Jest czczony jako Sim-Stołb, Sim-Skraj i Sim-Wirch (Magura). Ową osełką uderzył Sim kiedyś Bożeboga, przez co wylęgły się pszczoły. Sim zbudował na wysokiej górze porosłej gęstym borem wspaniały dwór-zamyk dla swojej żony Siemi (Matki Ziemi). Spod dworu trysnął wspaniały strumień żywej wody, którym jego żona karmiła żyzne doliny wokoło. Także, jak prawią liczne kapiszty wschodnie, dla niej, by się miała czym przykryć, wykuł z kamienia Sklepienie Niebieskie. Sim razem ze Skalnikiem był budowniczym Mostu Mostów – drogi wiodącej przez poszczególne Niebiosa i łączącej je w jedno lite Niebło, nazwane później Niebem. Pomocnikami Sima są bogunowie nazywani Piędzimężykami lub Pikulikami. Sim ma brunatnoczarne szaty.

Siem jest czczona jako Siem-Sjemia, Siem-Matka Ziemia i Siem-Lęga13. Jest tytułowana Matką Ziemią, Panią Zielonych Równin, Opiekunką Ludzi. Posługuje się Czarowną Czwórlistną Koniczyną, a wspomagają ją boginki Przypołudnice. Siemia posiada szarociemnozielone szaty.

Wreszcie ostatnimi z Żywiołów są Wodowie. Wodo zwany jest też imionami: Wodo-Wełm, Wodo-Bełt i Wodo-Głąb. Jest Panem Wielkiej Wody, Władcą Mórz. Posługuje się Tryzubem i Trygubicą. Pomagają mu boginki Topielice, a nosi szaty szmaragdowe, czyli niebieskozielone.

Wąda nosi miana Wądy-Wędy, Wądy-Wębory i Wądy- Nurty14. Jej narzędziami czarownymi są Webło (Tasiemnica) i Złota Wędka. Nosi tytuły Pani Jezior, Płytkowodzi i Pani Bagiennej. Jej pomocnikami są bogunowie Topieluchy. Jej szaty są ciemnoniebieskie.

Wspólną własnością Wodów są: sokora i webło (drzewo morskie ), łoś i żółw, czapla, rybitwa i mewa, sadziec, tatarak i mozga, niezapominajka, grzybienie i grążel, pływak żółtobrzeżek, niebieski diament i szmaragd, głoznoją tar (bursztyn), miesiąc maj (kwieteń), maść niebieska (niebiesko-zielona), taja W, czerta 5, liczba 5, gramota s, z rzeczy torf i woda, welańska Niwa Wody i Kryształowy Tyn na niej.

Obrazek Dęby, bluszcze, azalie, porosty

Gdy chodzi o Mogtów, najpierwszymi są wśród nich Prowowie (Czystowie). Posiadają oni: brzost i brzozę białą, rysia, cietrzewia, powój, bratka, rutę, karabusa, magnetyt, kryształ górski, maść różową, taję C, gramotę b, czertę 1, liczbę 1, z rzeczy kwarc, na Weli Niwę Tronu i Kryształowy Tyn na niej.

Poza tym Prowe posiada żelazną Tarczę Trzykątną, a Czstnota trójkąt Trzyróg i Złoty Wieniec. Prowe jest Panem Zasad i Praw, Dawcą Praw, Panem Rozumu i Władcą Mocy. Pomocnikami Prowego są bogunowie Kraśniaki. Prowe nosi purpurową szatę.

Czstnota jest Panią Czci i Cnót, Panią Czystości i Oczekiwania, Panią Samotności, Panią Cierpliwą.

Prowe posiada miana: Prowe-Isto, Prowe-Praw, Prowe-Karb. Czstnota jest czczona jako Czstnota-Cna, Czstnota- Pirwa i Czstnota-Czela (Czołna-Chwała, czyli Matka Sława)15. Pomocnikami Czstnoty są bogunowie Dobrochoty. Nosi ona szatę barwy białej.

Rgieł nosi imiona Rgieł-Rogł, Rgieł-Owsień i Rgieł- Prosiń, Reża zaś jest czczona jako Reża-Ragana, Reża-Rża i Reża-Rzwa16. Narzędziem Rgła jest złoty łańcuch Łaniec i kopka zboża odziedziczona po Sporze, a zwana Sporoziarną Kopą lub Kopą Zbożosporzą. Jego tytuły to Pan Domowej Zwierzyny i Władca Hodowli. Pomagają mu bogunowie nazywani Polewikami. Rgieł pokazuje się w zielono-żółtej szacie. Reża posiada Złoty Oczkur i Złote Zdźbła. Jest ona Panią Łąk i Pastwisk, Opiekunką Zbóż, Panią Drobnej Domowej Zwierzyny. Reża odziewa się w brązowe szaty, a pomagają jej bogunki nazywane Bylicami-Ziemunami.

Wszyscy Rgłowie (Rogale) mają: trześnię (wiśnię) i orzech (włoski), borsuka, wróbla, chrabąszcza, trawę, pokrzywę, proso i żyto, łubin i grykę oraz dżdżownicę. Do tego kryształ solny, miesiąc wrzesień (werszeń), maść zielono-żółtą, z rzeczy – polewkę i chleb (placek-podpłomyk) oraz mąkę, taję Ż, czertę 8, liczbę 7, gramotę p, na Weli Niwę Kłosa i Solny Tyn na niej.

Bożowie (Radogostowie) posiadają razem: leszczynę i dzikie wino, węża i świnię, szpaka i jeżyka, winorośl i biedrzeniec, barwinek i bodziszek oraz muchomor czerwony, dzięgiel i zimowit, bożą krówkę i muchę. Mają także akwamaryn i beryl, olej, kaszę i pierze, maść brunatną (ciemny brąz), taję U, gramotę z, czertę 4, liczbę 13, Niwę Domu i Kamienny Tyn na niej.

Bożebóg jest zwany Radogostem-Domowitem, Bożebogiem-Bożyczem i Bożebogiem-Bodem. Jego żona-siostra, Uboża, nosi miana Uboży-Domachy, Uboży-Gostby i Uboży-Radogódzy17. Bożebóg posiada Leszczynową Laskę i Złoty Trójorzech, oraz Złoty Skobek. Uboża zaś ma Samonapełniający się Dzban. Bożebóg nosi tytuły Pana Gospodarstwa, Pana Spichrza, Opiekuna Ludzi i Wielkiego Pasterza Niebieskiego. Jego pomocnikami są Ubożęta-Bożęta. Domacha jest Panią Domu i Władczynią Ogniska Domowego, a pomagają jej Skrzęty zwane także Skrzatami.

Rodowie posiadają: buka i grab, wiewiórkę i żabę, wilgę (boguwolę) i gęś, wilżynę, macierzankę i paproć (narecznicę), bławatek i bieluń, świerszcza, agat, glinę, maść rudą, taję R, gramotę i, czertę 6, liczbę 5, z rzeczy – jajo i ziarno, Niwę Żarna i Agatowy Tyn na niej.

Rod posiada Złote Koło Czteroszprychowe i Złotą Trąbitę, a Rodżana Złote Tarło, Złote Gęśle, Złote Jajo i Złotą Pachalicę (Wachlarz). Rod nosi tytuły Pana Plemienia, Władcy Rodów i Zadrug (czyli Narodu) oraz Pana Słowa. Wspomagają go bogunowie Rodki-Rodżańce. Rodżana nosi tytuły Pani Przyrodzenia i Dawczyni Wieszczby, Pani Rodziny, Pani Rodu (pojedynczego) i Pani Pieśni. Wspomagają ją boginki Rodzanice. Rod jest czczony jako Rod-Narod, Rod-Kolada (Kułada) i Rod-Ród. Rodżana jest czczona jako Rodżana-Gąść, Rodżana-Przyroda i Mienia-Titra18. Ku czci Rodów każdego roku urządzane jest Święto Rodusiów.

Ładowie posiadają razem: jesion i cis, jelenia i łanię, kunę, łabędzia i kukułkę, wilczełyko, jemiołę i dziewięćsił, werbenę i dzięgiel, liszkarza tęcznika, topaz żelazo, głęboką zieleń, taję Ł, gramotę w, czertę 2, liczbę 11, z rzeczy – drewno i metal, Niwę Trzykąta (lub Rombu) i Potrójny Żelazny Tyn na niej.

Łado nosi miana Łada-Kołaty, Łada-Lędy i Łada-Kołuba. Posługuje się Mieczem-Rozrywem, nosi czarowny hełm i takąż zbroję, a w stu rękach trzyma Sto Rzeczy. Najważniejszą z tych rzeczy jest Kołatka-Trajkotka. Jest Władcą Porządku Rzeczy i Panem Wiadomości. Pomagają mu bogunowie Skrybki. Jego żona-siostra, Łada, nosi miana Łady-Łagody, Łady-Łaski i Łady-Ładnej (Łaby- Luby)19. Jest ona Panią Mądrości, Panią Ładności i Panią Łowów. Posługuje się Złotym Łukiem, Jemiołowymi Strzałami, Złotym Kołczanem i Gałęzią Owocującej Jemioły. Posiada też złotą skrzynię zwaną Ladą, której użycza do czarów Plątwie. Towarzyszą jej bogunowie zwani Szczekotunami.

Chors nosi miana Chorsa-Książa (Knysza), Chorsa-Chwara i Chorsa-Knysza (Mesinca). Wspomagają go boginki Czarcichy. Jego żona-siostra, Chorsina, nosi miana Chorsiny-Księży, Chorsiny-Kirsny i Chorsiny-Tchny20. Chors jest tytułowany Panem Wiary i Tajemnicy, Władcą Taj, Panem Wzburzenia i Władcą Krwi, a posługuje się Bębnem Srebrnoskórym (uczynionym z jego wasnej skóry) i Krakulicą. Chorsina jest nazywana Panią Możliwości i Zdolności, Panią Myśli i Przeczuć, Wielką Wróżką, a także Panią Wdzięku i Dźwięku. Posługuje się Dzwonkami, Nawęzami-Wielowęzłami, Srebrną Obręczą i Harcapem. Pomagają jej Czartowie.

Chorsowie (Ksnowie) posiadają jako cały ród: olchę i dereń (świdwę), łasicę i kota, kruka, dziurawiec, chrzan, dzwonki, pokrzyk i piołun, majkę pryszczel (kantarydynę), kamień księżycowy, cynę, miesiąc listopad, maść biało-błękitną, taję H, gramotę c, czertę 2, liczbę 20, z rzeczy -kadzidło i knysze (pierogi), na Weli Niwę Księżyca i Cynowy Tyn na niej.

Plątowie posiadają: chebd (bez czarny) i czeremchę, kozła, przepiórkę (przepierzycę) i jemiołuchę, fiołek, rosiczkę, oset przepłoch i kąkol, motyla preperugę, czarną perłę, piasek, wiklinę, maść szarą, taję E, gramotę f, czertę 2, liczbę 2, Niwę Splotu i Czarny Tyn na niej.

Przepląt posługuje się Złotą Siecią i Złotym Przepiórem-Wabikiem, a Plątwa posiada Złotą Puszkę i Złotą Rogalkę-Kołotuszkę. Przepląt jest Siewcą Niezgody, Panem Splotu, Władcą Przypadku. Pomagają mu boginki Zwodnice. Plątwa jest Panią Nieładu i Kłamstwa, Panią Podstępu i Wielką Kłótnicą. Pomagają jej boginki Męcice. Przepląt nosi miana Przepląta-Perepułta, Przepląta-Kusa i PrzepIąta-Kosa, zaś Plątwa (Pripegala) Plątwy-Przepigoły, Plątwy-Prekolichy i Plątwy-Kłóty (Perchty-Perchoty- Pergołoty)21.

Mokosze (Źrzebowie) mają dla siebie: wiąz i biało- drzew (białą topolę), wilka, jeża, sowę, konopie, len, miętę, mak, pająka, ametyst, bazalt, miesiąc swibań (świcień, przedmarczyk), maść mocną żółtą, taję A, gramotę k, czertę 5, liczbę 14, z rzeczy – przędzę, włókno i nić (nieć), Niwę Obręczy i Bazaltowy Tyn na niej.

Makosz nosi tytuły Pana Wyroków Świata, Pana Zrzebu-Zrębu i Pana Osądu-Przeznaczenia i posługuje się Złotą Trójgłową Makówką lub Srebrną Trójmakówką oraz Złotymi Nożycami. Wspomagają go boginki Mamuny. Mokosza jest Panią Bytu i Wiergu, Panią Wyroku, a posługuje się nieodłącznym Złotym Sitem-Przetakiem. Ma też Złotego Pająka, który spina szatę na jej piersi niczym brosza, ale jest żywy i wykonuje wszystkie polecenia bogini. Jej pomocnicami są boginki Odmienice. Makosz nosi miana Makosza-Mołwy, Makosza-Dodola i Usuda-Źreba. Mokosza nosi miana Mokoszy-Mokrzy, Mokoszy-Mąkszy i Mokoszy-Wiergi22.

Dziwień nosi miana Dziwienia-Kupały, Dziwienia-Kapały i Dziewienia-Wesela, zaś jego żona-siostra, Dziewanna, nosi miana Dziewanny-Dziewy, Dziewanny-Dziewuny i Dziewanny-Dziwy (Dywi)23. Kupała-Dziwień posługuje się Berłoczłonem, zwanym także Kapałką, i Piszczałką-Piszczelą (Pałąjącą lub Pieszczącą Piszczelką). Jest określany jako Pan Żądzy i Władca Połowu. Dziewanna zaś jest tytułowana Panią Miłości, Panią Uczucia lub Panią Łaski (Łaskawą), a posługuje się Złotą Obręczą (Obrączką) i Pąkiem Szypszyny (Złotej Róży). Na jej piersiach lub ramionach siedzą też zawsze dwa motyle pazie królowej – czarny i niebieski. Pierwszy jest posłańcem miłości płochej (chwilowej, nieszczęśliwej), drugi miłości dozgonnej (pełnej i szczęśliwej). Dziwień ma do pomocy Stworzów Kąpielników, a Dziewanna boginki Rusałki.

Dziewowie otrzymali od Swąta: brzęk (jarząb-brekinię) i jarzębinę, sarnę i psa (sukę), jaskółkę, dziewannę, kalinę i chmiel, bylicę i piołun oraz dyptam, pazia królowej, białą perłę, żywą wodę (sołwę), miesiąc czerwiec, maść krwistą czerwoną, taję K, gramotę m, czertę 6, liczbę 6, z rzeczy -napoje (piwo, miód i wino), Niwę Ścieżki i Perłowy Tyn na niej.

Weniowie otrzymali: wrzos i brzyn (modrzew), wydrę, gołębia, jaskółcze ziele, goździk, targownik, owada bogatkę, turkus, wapień, maść granatową (czarnoniebieską), taję P, gramotę j, czertę 7, liczbę 16, z rzeczy – powietrze i ścieżki, na Weli Niwę Fali oraz Turkusowy Tyn na niej.

Podag jest Panem Dróg i Kierunków, Panem Miru i Swobody oraz Panem Podróży. Nazywany jest Podagiem-Dragiem, Podagiem-Mirem i Podagiem-Wardęgą. Posługuje się Laską-Wekierą, Złotą Uzdą i Złotymi Strzemionami. Jego pomocnikami są bogunowie zwani Podrożnikami lub Kriksztosami. Pogoda posługuje się Złotą Pachalicą i Złotymi Miotełkami oraz Złotym Wróblem-Posłańcem. Jest tytułowana Panią Dobrego Powietrza – Weni i Woni (Zapachu), Panią Zgody oraz Władczynią Ptaków. Nosi miana Wedry-Pticy (Ptachy lub Ptaki albo Matki Pticy), Weni-Woniei i Ugody-Zgody24. Pomagają jej boginki Obłoczyce.

Mor nosi miana Mora-Muroma, Mora-Móra i Mora- Moroza, oraz tytuły Pana Zarazy, Pana Zagłady i Pana Klęski. Posługuje się Krzywym Nożem-Brzytem. Pomagają mu boginki Stworzyce, Upierzyce. Jego żona-siostra, Marzanna, nosi miana Marzanny-Morzy, Marzanny-Marmurieny i Marzanny-Maży (Marzy)25 oraz tytuły Pani starości i Zapomnienia, Władczyni Niemocy i Pani Rozkładu. Posługuje się Złotym Biczyskiem. Pomagają jej bogunowie Dusioły.

Morowie mają dla siebie: śliwę i morwę, jaszczurkę i mysz, ziębę i kosa, tarninę, dryjakiew i łubin, czosnek i ostrężynę, łochynię (morzybabę) i lubczyk, mrzyka i nadobnicę, granat, węgiel, miesiąc luty (sieczeń), maść białą, taję M, gramotę ł, czertę 9, liczbę 18, z rzeczy – zioła i wyciągi leczące oraz trujące, a poza tym na Weli Niwę Mroku i Granatowy Tyn na niej.

Welesowie (Nawiowie) mają: głóg (bojarysznik) i jałowiec, czarnego węża oraz żmiję, lelka, wronę oraz puszczyka, ciemiężycę i lulka, cebulę, nawrotek i przywrotek, ćmę trupiogłówkę, onyks, ołów, maść czarną, taję N, gramotę l, czertę 9, liczbę 9, z rzeczy – popioły, a poza tym na Weli Niwę Ciszy (Całunu) i Onyksowy Tyn na niej.

Weles posługuje się Niebieską Drabiną Siedmioszczeblową26, Złotą Czaszką Ludzką, Złotą Czaszką Końską i siekierą-wałem trzebiącym – Trebiną-Walachą, Nyja zaś, jego żona-siostra, Złotym Sierpem i Złotą Kosą. Weles nosi tytuły Pana Zaświatów, Władcy Weli oraz Pana Żywota po Śmierci. Jego bogunowie to Welesożary. Nyja ma tytuły Pani Śmierci i Władczyni Nawi oraz Władczyni Wcieleń. Weles nosi miana Welesa-Welana, Welesa-Wałsa i Welesa-Welgsa. Nyja nosi miana Nyi-Śmiertnicy, Nyi-Kostuchy i Nyi-Nawi27. Jej pomocnice to Nawki.

Oto wszystko, co trzeba wiedzieć o Wielkich Bogach Żywiołach i Wielkich Bogach Mocarzach, aby ich rozpoznać pod ich własną postacią, z narzędzi, jakie mają przy sobie albo ze świty zwierzęcej i szaty roślinnej. Oto wszystko, co konieczne, by ich dojrzeć pod postaciami zwierząt i roślin, jakie mogą i lubią przybierać, pod postaciami kamieni i przedmiotów, w które się wcielają. Wszystko, co trzeba wiedzieć o niwach, jakimi władają, o tajach, które otrzymali i o czertach będących ich znakami. Jest to tylko wstęp do głębokiej wiedzy pozwalającej kapłanom rozpoznać bogów w każdej rzeczy, jaka istnieje na świecie. Umieją oni powiedzieć wiele o wyglądzie owych bogów i ich pomocników (bogunów czy boginek), a także o ofiarach, jakie lubią przyjmować i o tym, co odrzucają. Kapłani wiedzą, jakimi czynami człowiek wyrządza szkodę, zarówno sobie, jak i wszemu światu. Jest to wiedza zamknięta w Księdze Tajemnej – Wielkim Tajemniku (zwanym też Wielkim Trebnikiem, Księgą Treby albo Księgą Wiedy). Wiedza ta nie jest dostępna dla każdego, lecz tylko dla gromad, zakonów i zborów. Swąt, nadając bogom taje, kazał ich pilnie strzec, potem ludzie wykradli taje, lecz bogowie odzyskali je i zostały one ukryte. Od tamtego czasu cała wiedza jest przed ludźmi zakryta, a wydzieranie jej bogom to sprawa trudna, mozolna, długotrwała i niebezpieczna. Przez długie wieki posługiwanie się tajami poza wtajemniczonymi gromadami28 było w ogóle zakazane. Każdy może ową wiedzę posiąść, lecz by ją posiąść w pełni, musi temu celowi podporządkować każdy swój krok w ciągu żywota.

Tak prawią o Żywiołach i Mocarzach oraz o prarodzicach Witungowie ze Świętej Wyspy Rui i Świętego Grodu Arkony, gdzie nachodzi się Świątynia Świątyń.

———–


Obrazek
...
http://bialczynski.wordpress.com/?s=+Po ... lkopolanie
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 04 wrz 2014, 11:49

0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 29 paź 2014, 18:41

Winicjusz Kossakowski pisze:Takie sobie gadanie

CZY SŁOWIANIE ZMIENILI BOGA W CZASIE CHRYSTIANIZACJI ?

Pytanie zaskakujące, ale nie pozbawione sensu.

Dla nazwania Pierwszej Przyczyny Słowianie wynaleźli nazwę BÓG. Nie ulega wątpliwości, że nazwa tyczy bóstwa słowiańskiego i tylko słowiańskiego. Gdyby zdecydowali się na czczenie bóstwa Rzymian nazywali by go Deus i jemu oddawali cześć. Gdyby oddawali cześć bogu Habirów nazwali by go Jahwe – Moloch, a boga Egipcjan – Ra.

Jednak pozostali przy własnym Bogu.

Została zmieniona jedynie liturgia i to nie od razu.

Przez długi okres nierozumiana liturgia w języku łacińskim szła swoją drogą a liturgia słowiańska – śpiewana i odprawiana przez lud – swoją.

Zachowała się skarga kapłana katolickiego odprawiającego modły żałobne związane ze śmiercią Chrystusa na lud, który w tym czasie tańczył, klaskał w dłonie i śpiewał Lelum – Polelum, oddając w ten sposób cześć swojemu Bogu. Nie wątpię, że lud był przekonany, iż kapłan czyni to samo tylko w obcym języku.

Słowiańskie Lelum – Polelum wiąże się z „narodzeniem słońca w dniu 25 grudnia” , czyli powrotem, a powrót słońca wiąże się z powrotem burzy i gromów, które wypędzają „Zamróz” i zapładniają rośliny i drzewa. Następuje powrót życia w przyrodzie. Stąd tańce, klaskanie i uciecha, które tak zniesmaczyły katolickiego kapłana.

Kapłani słowiańscy mieli w swych obowiązkach zadania religijne i czysto polityczne, chociażby takie jak sądownictwo tyczące etycznych praw boskich.

1) Od sprawowania tego urzędu zostali nazwani K’ sądz co przekłada się na – ku sądzeniu. Ta nazwa i ten obowiązek przeszedł na nowych kapłanów.

2) Do innych obowiązków kapłanów słowiańskich należało doradztwo poprzez wróżby.

3) Dbanie o zdrowie rodu i plemienia. Leczenie.

4) Postrzyżyny, czyli przyjmowanie na łono Kościoła Słowiańskiego i w poczet mężów bożych w wieku siedmiu lat. Wiązało to się z nadaniem nowego, męskiego imienia.

5) Doradztwo w sprawie rozpoczęcia, lub zaniechania wojny. W wypadku działań wojennych, przekonanie wojów, że Bóg jest z nimi i da zwycięstwo. Zachował się opis kapłanki, idącej do ataku przed drużyną ze świętą wodą w przetaku. Nie wątpię, że polegli w boju, trafiali prosto do Siódmego Nieba, nieba szczęśliwości.

6) Bardzo ważnym obowiązkiem było właściwe oddelegowanie duszy do Nieba.

Według wierzeń słowiańskich człowiek był istotą podwójną. Posiadał duszę stworzoną przez Boga oraz świątynię dla duszy, czyli ciało stworzone przez rodziców ziemskich. Dusza przebywając w ciele, bardzo się do niego przywiązywała i zdarzały się wypadki, że wracała. Taki żywy trup nosił nazwę Wampira, który żywił się krwią żywych. Legenda przeszła do innych ludów już przetworzona zgodnie z ich kulturą. Wynika z niej, że wystarczy by wampir pożywił się krwią człowieka by zaszczepić mu cechy Wampira. Jest to niezgodne z wierzeniami słowiańskimi.

Inny rodzaj wampiryzmu tyczył nieodnalezionych topielców, których dusza również pozostała w ciele. Topielice i Topielcy czyhali w zbiornikach wodnych na nieostrożnych, by wciągnąć ich do wody i utopić.

W obrządek prawidłowego odesłania duszy do nieba wchodziły odpowiednie modły i kremacja zwłok. Skremowane popioły zbierano do urny i wystawiano na specjalnym słupie znajdującym się w lesie, najczęściej przy rozstajnych drogach na trzy dni i trzy noce. W tym czasie Dusza załatwiała sobie transport do Nieba, którym zajmowały się ptaki boże, najczęściej kukułki, zwane również gżegżółkami i źeźulami. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że transportem Duszy na ziemię, do nowo narodzonego dziecka, zajmowały się bociany. Dziecko, któremu bocian nie dostarczył duszy umierało lub było nieświadome istnienia. Dobrzy rodzice starali się, by na ich stodole zamieszkał bocian. Przygotowywano mu miejsce pod gniazdo osadzając drewnianą bronę na dachu stabilizującą ptasią budowlę.

Dużą uwagę przykładano do kremacji i nie mieszano popiołów z drewna z popiołem z ciał. Z etruskiego sarkofagu można wyczytać, że Dusza miała szansę na odrodzenie z popiołów. Spopielone zwłoki nie ulegały gniciu i były wieczne.

Polski archeolog Tadeusz F. Wolański, zaliczał Etrusków do Słowian. Jego odkrycia potwierdziły się po korekcie aktualnego alfabetu. Odczyty z zabytków etruskich i skorygowany alfabet można odnaleźć w pracy Polskie Runy Przemówiły.

Słowiański rytuał pochówku można odnaleźć w religii Partów, czyli Zaratustry, ale już spartolony.

Partowie, późniejsi Persowie, zwłokom stawiali słup murowany. Transportem po śmierci, zajmowały się również ptaki boże. Problem w tym, że Partowie nie zrozumieli idei religijnej Słowian i pomieszali zwyczaje miejscowe z nauką religijną.

W miejscowym zwyczaju, pozbywano się zwłok poprzez wyrzucenie na pustynię – na żer padlinożercom. Partowie swoje zwłoki oddawali na żer ptakom bożym, ze szczególnym uwzględnieniem kruka, co mnie nieco dziwi – skuteczniejszym padlinożercą na ich terenie jest przecież sęp.

Nie sądzę, by religia Zaratustry była czysto słowiańską, jak sądził profesor Ignacy Pietraszewski, dopatruję się w niej synkretyzmu religijnego.

7) Ważnym obowiązkiem kapłańskim było dbanie o sprawy gospodarcze. On musiał przewidzieć i odpowiedzieć na pytanie: Czy następny rok będzie urodzajny, czy susza. Podpowiadał jak mają gospodarować zapasami żywności. Jednocześnie świątynia pełniła rolę banku, do którego spływała część łupów wojennych i podatek. Zabezpieczano w ten sposób środki finansowe na nabycie sprzętu wojennego w wypadku konieczności obrony.

Aby podołać tak rozległym, a ważnym dla przetrwania plemienia obowiązkom kapłan musiał wyróżniać się niezwykłym talentem i wiedzą. Górował nad rodakami, ale swej wiedzy używał dla dobra społeczności, czym zasłużył sobie na miłość i szacunek.

***

Czytając prace uczonych na temat słowiańskiej religii, czuje się tak, jakbym przeglądał Burdę, czyli magazyn mody.

Uczeni, tak jak modnisie, patrzą jedynie na suknie. Nie interesuje ich to, co kryją stroje.

Nie spotkałem żadnego uczonego, który próbował by zrozumieć idee religijne Słowian. Jak papugi powtarzają słowa – panteizm, lub religia przyrody. A to są jedynie cechy zewnętrzne, takie same jak sukienka koleżanki.

Słowiańskie pojęcie Boga można odnaleźć w dwóch źródłach pisanych. Jednym jest opis Prokopiusza z Cezarei.

„Słowianie uważają, że jest tylko jeden Bóg stwórca błyskawicy
..”

Drugi opis, który uściśla słowiańskie rozumienie istoty Boga, zachował się na deseczkach bukowych w Rosji.

„Bóg jest jeden, ale przejawia się w wielości


Aby uczynić zrozumiałym przekaz sprzed wieków muszę posłużyć się przykładem.

Obrazek
Postrzeganie Boga i świata przez przodków naszych na podstawie dostępnych danych.

Dane:

1) Bóg jest jeden, stwórca świata i energii. – Źródło – Prokop z Cezarei VI wiek.


„Sklawinowie i Antowie
.Uważają bowiem, że jeden tylko Bóg , twórca błyskawicy, jest panem całego świata
..”


2) Bóg jest jeden, ale przejawia się w wielości. Źródło – Rosyjskie tabliczki Welesa.

„A jeśli jaki wszetecznik będzie liczyć bogów, oddzierając ich od Swaroga, wyklęty będzie z rodu, jako że nie ma u nas bogów oprócz Najwyższego. Istotą Swaroga i innych jest mnogość, bo bóg jest zarówno jeden jak i mnogi. Niech nikt nie mówi, że mamy wielu bogów.”

) Bóg jest jeden, ale składa się z czterech istotności:

a) mądrości – Perun – Stwórca. Bez atrybutu.

b) prawa – Perkun trzyma w ręku atrybut prawa, kunę czyli obręcz.

c) mocy – Świętowit. Atrybut – miecz i koń.

d) życia – G’ Run (Ku życiu). Atrybut – róg obfitości.

Źródło – Rzeźba Boga wyłowiona ze Zbrucza.

Słowianie znali wiele bóstw, które nazywali duchami przyrody. W każdym z duchów możemy odnaleźć cztery boże istotności to jest: mądrość bożą, moc bożą, prawo boże, życie boże.

To samo odnajdujemy w świecie materialnym, ożywionym. W świecie nieożywionym brak jest jednego elementu – życia.

Symbolem Boga słowiańskiego był krzyż równoramienny. Każde ramię symbolizowało jedną z istotności bożej.

Aby zrozumieć pojęcia mędrców słowiańskich proponuję porównać to co powyżej do sznura składającego się z wielu nitek zabarwionych na cztery kolory które symbolizują: mądrość, prawo, moc, życie.

Każde bóstwo przyrody było skręcone z tych czterech nitek. Poszczególne sznureczki skręcały się w sznur a sznury w linę, którą można porównać do istoty Boga. W dobie obecnej można posłużyć się łańcuchem DNA. W najmniejszej części materii ożywionej odnajdujemy cały zapis jednostki. Może to być cebulka włosa, ślina, kropla krwi itp. W każdej odrobinie mamy zapis całego łańcucha genetycznego.

Porównanie powyższe jest niepełne. Nie wyjaśnia znaczenia Boga i roli jego duchów.

Z obserwacji świata, życia i wnętrza duchowego człowieka dawni mędrcy wysunęli wniosek, że istnieje duch którego czuli w sobie jako własne JA. To JA potrafiło myśleć i odnajdywać drogi do wszelkich wynalazków. To JA nazwano Duszą, która nie chciała umierać, pomimo pewności, że jest to nieuniknione. Z obserwacji mądrego urządzenia świata i porównania tego z mądrością ludzką doszli do wniosku, że istnieje jakaś Mądrość, Pierwsza Przyczyna, która wszystko przemyślała i urządziła ten świat. Porównano Go z własnym JA, czyli duchem nieśmiertelnym, tylko o wiele, wiele mądrzejszym i potężniejszym, który jest twórcą, ojcem duszy ludzkiej, której dał do zamieszkania świątynię ciała, zrodzonego z rodziców ziemskich. Pierwszych ludzi stworzył przez przetworzenie własnej osoby boskiej. – Źródło – Awesta(Obwiesta).

Boski świat duchowy, jest myślą boską, planem, który jest zmaterializowany w świat widzialny.



Religii słowiańskiej nie można nazwać również wielobóstwem, ponieważ we wszystkich nazwach bożytów mamy do czynienia jedynie z przejawem przetworzonej inteligencji i myśli bożej. Obojętnie, czy to będzie Duch Prawa, Duch Żywota, Duch Ziarna, czy wiele innych, występujących pod różnymi nazwami, zawsze będzie to przetworzona myśl Jedynego Boga.


Istotę Boga rozumieli mędrcy słowiańscy a swoją religię nazwali SŁAWIENIEM PRAWA BOŻEGO. Nazwa zachowała się w dziele opisującym podróże biskupa Bambergu, wysłanego w Polskę z misją chrystianizacji przez Bolesława Krzywoustego.

Nazwa „Prawosławie” nawiązuje do nazwy pierwotnej, jednak o zmienionym znaczeniu.

Miłośnicy słowiańskiej mitologii nazwali swój ruch RODZIMOWIERSTWEM – nazwa nadzwyczaj trafna, tak samo jak RELIGIA PRZYRODZONA.

Czy to nam się podoba czy nie, istniejemy dzięki ideom praprzodków naszych.

Obrazek
Po polsku nie dostaniecie gath czyli Gadek Obwiesty – głoszonej przez Zaratusztrę – ja również inaczej, w innym kontekście opisuję znaczenie jego imienia niż to czyni Winicjusz Kossakowski, ale obydwa te opisy są zasadne – ujmują jedynie inny aspekt osoby i działalności odszczepieńca od Wiary Przyrody Sistanu – Żar-Zdusza Złoto-Ustego.


W tym miejscu legenda sama pleść się zaczyna.

*


- Pierwsza Przyczyna, która od Słowian dostała imię Bóg, uruchomiła swoje myśli i stworzyła świat, ale tylko w swych myślach, czyli świat duchowy. Materializacja zaczęła się od stworzenia energii, ze stworzeniem której Bóg nie ma kłopotu, pokazuje to w czasie każdej burzy.

Stworzona energia rozsypuje się po firmamencie i ucieka. Wówczas Bóg zatrzymuje ją i nadaje „Prawo koła” czyli kuny, jednocześnie powołując istotę nadprzyrodzoną do realizacji zamierzeń bożych, której Słowianie nadają imię Perkuna, czyli Pierwsze Prawo.

Zgodnie z prawem koła, gwiazdy zataczają łuk a słońce i księżyc przybierają kształt kolisty.

Zgodnie z prawem koła, zostaje stworzone to co największe jak i to co najmniejsze. Powstaje materia i świat materialny.

Następnym krokiem stworzenia jest stworzenie życia. Bóg przetwarza swe myśli ponownie i powołuje do służby następną istotę i powierza jej zadanie realizacji pomysłu na życie.

Słowianie dali bogu imię Perun, czyli Pierwszy Stworzyciel, jego syn dostał imię K’run(G’Run, Grom), czyli Ku Stworzeniu. Inni i w innym czasie zwali Boga Swarogiem, czyli Stwórcą a jego syna , Swarożycem.

Słowianie Połabscy Boga Stwórcę nazwali Rodziwolitem, co przekłada się na Stwarza własną wolą, a jego syna realizującego zamierzenia Ojca – Rodaczolitem. W rzeźbie ze złota odkrytej w Przylwicach w Saksonii, temu bóstwu nadano kształt błyskawicy wcielonej w węża zrośniętego z ptakiem, oraz opisano słowiańskimi runami. Na jednym idolu są cztery imiona bóstw: Rżatro, Rodaczolit, Zar, Zirotro(od zirać, patrzeć?).

Kończąc okres stwarzania Bóg przetwarza się jeszcze kilka razy, ale tym razem zgodnie z prawem koła i powstaje kilku różnych ludzi, którzy rozrodzili się w różne rasy. Mieszanie ras przez człowieka sprzeciwia się woli bożej.

Zrozumienie istoty Boga przez religie słowiańskie odnajdujemy w nazwach bóstw słowiańskich.

Pomysłu na stwarzanie bóstw i ludzi poprzez przetwarzanie myśli bożej, dostarczyła Awesta Zaratustry.

Nie można wykluczyć pochodzenia religii Zaratustry od Słowian. Nie można wykluczyć również, że pomysł „przetwarzania” pochodzi od słowiańskich mędrców. Wpisuje się on doskonale w ich filozofię przyczyny i skutku.

HULAJ DUSZA PIEKŁA NIE MA

W ludowych przyśpiewkach zachowała się odpowiedź chrześcijańskim kapłanom, którzy straszyli Słowian piekłem.

-Hulaj dusza, piekła nie ma.-

Słowianin z ciała, pochodził od zmaterializowanej myśli boga, który siebie w ten sposób przetworzył. Natomiast duszę miał boską, dostarczaną przez bociany wracające z nieba.

Czy bóg swoją duszę smażył by w piekle?

Musiał by być masochistą lub idiotą.

Nieśmiertelna dusza boska wypożyczona świątyni ciała, czyli człowiekowi, po spełnieniu swej misji na ziemi wraca do nieba. Co się z nią dzieje dalej, właściwie niewiadomo.

Niektóre bywają uwięzione w wampirach inne w topielicach. Większość wędruje do nieba. A jak jest z tym niebem?

Zostało zachowane powiedzonko. „Czuje się jak w siódmym niebie”. Zatem siódme niebo było niebem szczęśliwości. A co było w pozostałych?

Z napisu runowego na „Kamieniach Mikorzyńskich” będących częścią składową grobu komorowego zawierającego urnę z prochami, dowiadujemy się:

LŃ L DSZI. – Leń, leniuchowanie, czyli odpoczynek dla duszy.

ĆSZ SĄM LŃ – cisza jest odpoczynkiem(leniuchowaniem).

LIŹIRZ DSZIN – odchodzisz duszo.

Na innym kamieniu napis: MRZĆDA. LIŹIRZ KŹĆO. – Mrzećda (bóstwo dające śmierć).

Odchodzisz książę.

Z wierzeń ludowych, czyli dawnych słowiańskich, dowiadujemy się, że dusza nie musiała być na stałe w niebie. Mogła jaskółką wrócić pod własną strzechę, przylepić gniazdo i pilnować swej rodziny. Zatem nikt w niebie duszy nie więził a tym bardziej smażył w piekle.

Ile było kręgów nieba? Siedem a może więcej. Jaki był ich zasięg i zagospodarowanie?

Tak daleko nie jestem. Pan Białczyński zebrał więcej słowiańskich mitów i ma większe wiadomości w porównaniu z moimi spostrzeżeniami. Odsyłam do jego pracy „Mitologia Słowian”.

Winicjusz Kossakowski
http://bialczynski.wordpress.com/2012/0 ... ianizacji/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 01 gru 2014, 21:59

To również polecam:

Jerzy Głosik - W kręgu Światowita cz.1/10
http://www.youtube.com/watch?v=Qn4Yw4-R ... IoazbxgyDH
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 05 gru 2014, 23:47

Ten artykuł najbardziej chyba tu będzie pasował:

Mariusz Agnosiewicz pisze:Polskie amazonki, sarmackie syrenki i wierzenia dawnych Polaków
Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz

"Czech postanowił sobie, że jego sleczna, gdy zostanie panią, będzie cicho myła garnki w kuchni i smażyła knedle i — osiągnął to w całej pełni. Niemiec nauczył kobietę kornego wyszywania wodnym ściegiem Guten Morgen na ręcznikach. Moskal umiał doskonale okiełznać ogromny, czarnomorski temperament rosyjskiej kobiety i trzymał ją tak długo, jak dało się, w tiurmie. Zaś Polak, już od czasów przedhistorycznych to najgrzeczniejszy z rycerzy. Pani jego była zazwyczaj taką — jaką sama być chciała
Rycerz zaś wcale tego nie żałował. W każdym razie zyskał w niej ruchliwą współpracownicę i cudotwórczą inspiratorkę" — pisał przed wojną Stanisław Wasylewski. Z uwagą studiując polskie dzieje, zwłaszcza te najdawniejsze jako tako znane, czyli piastowskie, co rusz trafiamy na różnorakie potwierdzenia tej opinii. Warto wziąc to pod uwagę: studiując dzieje kobiety w chrześcijaństwie, Polskę trzeba rozpatrywać osobno. Nie da się tutaj sensownie wnioskować z tego, co mamy w innych, nawet sąsiednich krajach.

Najdawniejsze podania o terenach Polski wskazują, że była to ziemia Amazonek, w każdym razie ziemia o wyjątkowym statusie kobiet. Jedną z najstarszych relacji jest Księga dróg i królestw Al-Bakri’ego, hiszpańsko-arabskiego podróżnika i historyka, spisana ok. 1068 w Kordobie. Opisuje on, że na Zachód od Rusi leży „wielki gród kobiet" i są to ziemie Mieszki (a nie Mieszka) — największe ziemie słowiańskie w roku 965. Cytuję za Brücknerem:

„Co się zaś dotyczy ziemi Mieszki, to ona największa z ich ziem. (...) I graniczą z Mieszką na wschodzie Ruś a na północy Prusy. (...) I na zachód od Rusi gród kobiet. Władają ziemiami i niewolnikami a rodzą od swoich niewolników, i jeśli z nich która syna urodzi, to go zabija. Jeżdżą zaś konno i osobiście występują do walki i śmiałością i męstwem są nadane. Mówi żyd Abraham Jakóbowic [ 1 ]: 'Wiadomość o tym grodzie pewna. Opowiedział mi to Otton, król rzymski'. I na zachód od tego grodu (jest) plemię słowiańskie zowiące się narodem Awbaba, a żyje ono na błotach na zachód i północ od ziemi Mieszki." [ 2 ]

To że jeden kronikarz arabski, opierający się na relacji handlarza żydowskiego, powiadają, że Polska to kraj Amazonek, sprawy nie przesądza. Mogli pobłądzić. Cofnijmy się zatem do Starożytności, kiedy powstały mity o Amazonkach.

Wedle najstarszych podań ludy sarmackie co najmniej zahaczały o polskie ziemie. Od późnego średniowiecza rozwija się w Polsce sarmatyzm. Polacy nie utożsamiają się już ze Słowianami. Dawniej Słowian uważano za odłam Germanów (stąd na Soborze w Konstancji przedstawiciele Polski przypisani są do nacji germańskiej). Czym wyróżniać się mieli Sarmaci? W przeciwieństwie do Słowian czy Germanów — nie byli schrystianizowani. Jest jednak coś jeszcze bardziej charakterystycznego: Nieodmiennie wysoka pozycja kobiet. Znów się nam Amazonki pojawiają, tym razem u Herodota z Halikarnasu (484-426 p.n.e.), który podaje, że zachodni Sarmaci (Sauromaci) to lud pochodzący ze związków Amazonek ze Scytami. Herodot podaje, że sarmackie kobiety na równi z mężczyznami biorą udział w wojnach a ich nadzwyczajną pozycje tłumaczy amazońskimi korzeniami.

Obrazek 100 r. p.n.e.

W nieco późniejszym Periplusie Pseudo-Scylaxa (IV lub III w. p.n.e.), znajdujemy informację o Sauromatach, że jest to naród rządzony (lub zdominowany) przez kobiety (Sauromatarum vero gens a mulieribus regitur [ 3 ]).

Hipokrates tak opisuje zwyczaje kobiet sarmackich:

„Ich kobiety biorą udział w walkach jako dziewice. Przerywają swoje dziewictwo dopiero gdy zabiją przynajmniej trzech wrogów. Po odprawieniu tradycyjnych rytów religijnych wychodzą za mąż. Kobiety, które biorą sobie męża, nie walczą już, chyba że ma miejsce wyprawa generalna, powołująca pod broń wszystkich. Kobiety nie mają prawej piersi, gdyż jeszcze w dzieciństwie ich matki wypalają je specjalnym narzędziem, wstrzymując ich wzrost" (De Aere, XVII).

Pliniusz Starszy pisze o Sarmacji rozciągającej się pomiędzy rzekami Dunaj i Vistula (Historia Naturalna, Ks. 4, rozdz. 12, p. 79-81). Archeologia w pewnej mierze potwierdza te relacje, tyle że groby uzbrojonych kobiet znajdowane były w południowej Ukrainie i Rosji (dolny Don i dolna Wołga). Jak podaje David Anthony, ok. 20% grobowców scytyjsko-sarmackich wojowników, to grobowce kobiet.

Obrazek Sarmacka korona odnaleziona w kurhanie nieopodal Nowoczerkaska, I w. n.e. (Hermitage Museum)

'Moi drodzy! Będę dalej przepowiadała przyszłość, wojnę, mór, będę rzucać uroki na wroga, ale wcale nie chcę płonąć dalej żywcem na stosie, tylko dlatego, że tam płonie trup mego zmarłego męża. Nie jest to ani przyjemne, ani konieczne.'
I ten rycerz prapiastowski, okutany w barani kożuch, z drewnianą tarczą, posłuchał życzenia i chociaż godziło to wprost w rytuał religijny, groziło pomstą Światowidów — przestał, o zgrozo, palić kobiety na stosie. Drugi raz zbuntowała się białogłowa w kilka wieków później, juz jako zakonnica w klasztorze, poddana woli srogiego opata. Powiedziała, że nie będzie się modliła z niezrozumiałego dla niej psałterza łacińskiego, i że chce narówni z mężczyzną śpiewać. I chociaż to znowu były postulaty arcytrudne do spełnienia i wprost rewolucyjne, wywalczyła je. Z tego zwycięstwa zas odniosła przypadkiem korzyść cała kultura polska. Bo od psałterzy i modlitewników, z trudem na polskie przekładanych dla zakonnic i królowych, rozpoczęła się literatura polska.
(Wasylewski)


Kościół w Wiślicy, najważniejszy kościół Kazimierza Wielkiego, który tutaj m.in. wydawał statuty wiślickie, jest według mnie piękną pamiątką tej najstarszej naszej historii. Wedle oficjalnej „zwycięskiej" historiografii obecna kolegiata z czasów Kazimierza Wielkiego jest trzecią z kolei stawianą na tym miejscu. Dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym odnaleziono pozostałości dwóch wcześniejszych świątyń: z XII i XIII w. Poprzednie świątynie otrzymały miana romańskich kościołów, choć tylko co do drugiego można przyjąć, że faktycznie chodzi o kościół chrześcijański. Niektóre źródła podają, że „kościół św. Mikołaja" pochodzić mógł nawet z IX w. Pierwsza świątynia związana była najprawdopodobniej z inną religią. Chrześcijański charakter najstarszej świątyni to sztukateria nader licha.

Posadzka najstarszej świątyni (w podziemiach obecnej) znana jest jako Płyta orantów. Jej symbolika to czyste „pogaństwo", nic nie mające wspólnego z symboliką biblijną. Posadzka przedstawia kilka postaci z głowami wzniesionymi ku niebu. Nad nimi zachował się fragment inskrypcji: Ci chcą być podeptani, aby mogli być wzniesieni do gwiazd i zarówno
Jakwskazuje Aleksander Gieysztor, wizja „uniesienia ku gwiazdom" nawiązuje do filozofii Platona, wedle którego dusze ludzkie po śmierci stają się gwiazdami. Platońska interpretacja wzmocniona jest bizantyjską polichromią występującą w świątyni. Zachodnie chrześcijaństwo żyło wówczas Arystotelesem, „chrzest" Platona na Zachodzie to XV wiek.

[Na marginesie: Niewielu katolików jest świadoma tego, że najbardziej świętym krzyżem jest w Polsce krzyż bizantyjski: na szczycie „pogańskiego" Łyśca znajduje się otóż Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego, gdzie polski kościół przechowuje fragmentów Jezusowego narzędzia kaźni. Polecam przyjrzeć się relikwiarzowi, który datowany jest na początek XIV wieku: dlaczego wówczas naszym najświętszym krzyżem był bizantyjski?]

Wokół postaci Płyty orantów mamy roślinno-zwierzęcą bordiurę, przedstawiającą: liście palmowe, gryfa, kobietę-centaura, smoka, bazyliszka, lwy przy drzewie życia. W północnym portalu kolegiaty (obecnie zamurowany) mamy takie atrakcje jak głowa tura w koronie.

Co jest jednak dominującym symbolem pierwotnej świątyni wiślickiej? To drzewo życia adorowane przez dwa zwierzęta — ten sam motyw znajdujemy jako centralny w sarmackiej koronie. W Wiślicy mamy przynajmniej dwukrotnie ten symbol: w tympanonie portalowym świątyni, czyli przed jej wejściem oraz w górnej części posadzki, na czele tzw. tablicy orantów. Na tympanonie drzewo życia przedstawione jest symbolicznie w postaci rozety z której wyrasta krzyż, po obu stronach strzeżonej przez gryfy. Na posadzce mamy drzewo życia strzeżone przez dwa lwy. Jest to ten sam motyw (gryf: to hybryda lwa i orła, czasami bardziej upodobniona do jelenia).

Obrazek "Katolickie" gryfy z Wiślicy

Sarmaci to jak wiadomo lud pochodzenia irańskiego. Jest zatem zrozumiałe, że ich pierwotna religia miała pochodzenie mezopotamskie i sumeryjskie, stąd właśnie sumeryjskie motywy symboliczne w polskich kościołach i cała gama niekoherencji symbolicznych w polskim katolicyzmie, noszącym tak wyraźne pozostałości dawnych prareligii.

Motyw Drzewa Życia adorowanego przez dwa stwory w religii sumeryjskiej związany był z Ningiszzidą (imię oznaczające: pan drzewa dobra) — przedstawiany czasami jako wąż z ludzką głową, na ogół jednak jako dwa węże splecione wokół laski (podobnie jak w kaduceuszu), bóstwo wegetacji i świata podziemnego. Występowało z dwoma smokami Muszhuszu (hybryda węża, lwa, ptaka i zwierzęcia rogatego). Różne były drogi ewolucji tego symbolu, lecz na ogół stawało się to drzewem życia strzeżonym lub adorowanym przez dwa zwierzaki.

Obrazek Ningiszzida z dwoma Muszhuszu

W późniejszej religii Urartu (dziś: Armenia, Turcja, Iran), istniejącej od VIII-VI w. p.n.e., która wchłonęła i przetworzyła dawne wierzenia mezopotamsko-sumeryjskie, Muszhuszu przedstawiani są już bardziej antropomorficznie, jako dwie postaci ze skrzydłami adorujące drzewo życia.

Obrazek Religia Urartu — adorowanie świętego Drzewa Życia przez zantropomorfizowane orły

Obrazek Urartyjskie Drzewo Życia — fragment hełmu z brązu z okresu Sarduriego II, został odkryty podczas wykopalisk w twierdzy Tejszebaini na wzniesieniu Karmir Blur

W naszych kościołach jest wiele pozostałości tego właśnie kultu starożytnych Sarmatów: drzewo życia, wąż, gryfy. Zarówno drzewo życia pojawia się w sposób nijak nie pasujący do mitów biblijnych, jak i sam wąż — potrafi pojawić się w sposób nader „kłopotliwy" religioznawczo. Moje ulubione relikty to wąż ...ukrzyżowany (są w Polsce świątynie z wężem na krzyżu i to niejedna!)

Obrazek Ekstaza pod ukrzyżowanym wężem. Jeden z kościołów w Ojcowskim Parku, znacznie przekraczający brawurą swych nawiązań to, co znajdujemy w Wiślicy. O nim jednak innym razem, bo zasługuje na osobne omówienie

Inny tego rodzaju relikt: Chrystus na Drzewie Życia. Jak się dziś powiada: jest to mistyczna wersja katolicyzmu. Najodważniejsze, by tak rzec, wydanie tego ostatniego, to jeden toruńskich kościołów, gdzie dwie kobiety adorują Drzewo Życia, które było motywem ołtarzowym, centralnym dawnych wierzeń, a na którym zapewne już w późniejszym okresie wypierania dawnych wierzeń, doczepiono Chrystusa. I tak Chrystus wisi sobie „mistycznie" na drzewie życia. W Mszale salzburskim z 1481 znajdujemy tak niezwykłe przedstawienia Drzewa Życia w których kobiety strażniczki lub kapłanki Drzewa zrywają zeń owoce które rozdają klęczącym obok jako eucharystię, które w swoim pysku „zapładnia" wąż wijący się wokół świętego drzewa.

Obrazek Oto Lignum Vitae, czyli mistyczny krucyfiks

Obrazek W przedstawieniu Ewy na katedrze Autun wskazano bez niedomówień, że drzewo życia to kobiece łono

Dalsze przykłady irańsko-słowiańskiego charakteru tego elementu symbolicznego znajdziemy w opracowaniu Dobrosława Wierzbowskiego: Irańsko-słowiański motyw adoracji Świętego Drzewa.

Dalekowschodnią odmianą tegoż bóstwa była Naga, czyli wężokształtne bóstwo wodne, kobieta-wąż, mieszkające w podziemnym mieście, strzegące skarbów ukrytych w ziemi, którymi czasami dzieliły się ze śmiertelnikami. Taką Nagą była warszawska syrenka, która nim stała się kobietą-rybą (XVII wiek), przedstawiana była jako kobieta-wąż lub kobieta-centaur. Z drugiej jednak strony owa syrenka to także piękna pamiątka po „amazońsko-sarmackim" dziedzictwie. W ten może sposób waleczna kobieta z jedną piersią stała się syrenką: pół-kobietą z mieczem i tarczą.

Obrazek Syrenka z ksiąg rachunkowych Warszawy z 1659 — centaurzyca podobnie jak na wiślickiej płycie orantów, pochodzącej prawdopodobnie jeszcze z I tysiąclecia n.e.

Obrazek Syrenka z czoła Wiaduktu im. dr. Stanisława Markiewicza na Karowej na warszawskim Powiślu


Wawel i jego Żmij

Dawne religie zachowały się najmocniej w nazwach polskich miejscowości, a przykładów jest mnóstwo, by podać tylko te najbardziej znamienite: 1) Frombork — czy zastanawialiście się dlaczego nie spolszczono tej niemieckiej nazwy? Otóż i wyjaśnienie: Frombork to Frauenburg, czyli Gród Kobiet, z łacińska jego nazwę zapisywano: Castrum Dominae Nostrae czyli Gród Naszej Pani. Maryi Panny, ma się rozumieć. 2) wzgórze Wawel, to nic innego jak Babel. Naturalnie katoliccy etymologiści gimnastykują się nad prawowierną etymologią, lecz tak jak z „kościołem św. Mikołaja" w Wiślicy — marna to sztukateria. Najbardziej wiarygodna z polskich kronik — wielkopolska, podaje, że Wawel pochodziło od Wøwel, które pierwotnie zapisywane było Bøbel. Piotr Makuch wskazuje, że w Kodeksie Sędziwoja z Czechła, z ok. 1450 Wawel zapisywany był jako Babel [ 4 ]. Zamiast więc namnażać bajkowe religioznawstwo, lepiej spojrzeć prawdzie w oczy i pójść drogą babilońskiego łącznika. [ 5 ]. Warto tutaj dodać, że w panteonie urartyjskim, bóstwo krainy górskiej zwie się Babania.

Co do Smoka Wawelskiego, to najprawdopodobniej był to wąż kultowy (Czy wokół góry Wawel w Krakowie czczono świętego węża?). Długosz w Dziejach określa go mianem: wąż zadławca (alophagus). Inni kojarzą go jednak z bóstwem słowiańskim o nazwie Żmij — skrzydlata hybryda indoeuropejska, strażująca u stóp Drzewa Kosmicznego wejścia do Wyraju (Nawia — podziemne zaświaty). Słowianie wyobrażali sobie wszechświat jako wielki dąb, w którego koronie żyli bogowie, a na poziomie pnia — ludzie, a w korzeniach — znajdowała się kraina umarłych. Rozeta była jednym z symboli owego Drzewa Kosmicznego — Axis Mundi.

Żmij był bóstwem przychylnym, opekującym się wodami i zasiewami, pojawiał się często pod postacią ptaka (orła) lub człowieka ze skrzydłami, z wężowym ogonem i ciałem pokrytym łuskami. Jeśli z jednej strony podania głoszą, że wchodził w związki z kobietami, z których rodzili się herosi, z drugiej zaś wokół Smoka Wawelskiego centralnym motywem ofiarniczym były dziewice, więc właśnie góra Babel byłaby tym miejscem kultowym we wierzeniach sarmackich, gdzie dziewica mogła po usmierceniu odpowiedniej liczby wrogów oddać w religijnym rytuale swoje dziewictwo, by następnie wziąć sobie męża.


Historia po mieczu

Historia pisana jest „po mieczu", czyli z perspektywy mężczyzn, więc na pierwszy rzut oka nie widać wpływu polskich kobiet na historię powszechną. Kiedy napiszemy ją „po kądzieli" wyłoni się zupełnie inny obraz, co więcej: znacznie bardziej zrozumiały! Piastówny opanowały lub wywarły piętno w chyba wszystkich znaczących domach panujących. Weźmy choćby naszych „zaborców": zawsze pojawi się w którymś momencie jakaś Piastówna. Najbardziej znamienity jest przykład dynastii habsburskiej, której matką była mazowiecka księżniczka piastowska: Cymbarka (ok. 1393-1429), córka Siemowita IV i Aleksandry, siostry Jagiełły, urodzona w Warszawie. Pisano o niej, że była piękna i silna, miała rękoma gnieść orzechy, wbijać gwoździe i łamać podkowy. To właśnie ona zapoczątkowała główną linię Habsburgów. Syn Ernesta i Cymbarki jako Fryderyk III w 1452 zostanie pierwszym cesarzem z dynastii Habsburgów. Historycy na ogół traktują te fakty jako drugorzędne, gdyż historia pisana jest z jednej tylko perspektywy. Tymczasem o tym, jak duże piętno wywierały kobiety świadczy rzecz zgoła rzucająca się w oczy: sławetna warga Habsburgów. Pewien sznyt genetyczny całego rodu, który przewija się aż do XX wieku. Według dominujących teorii, jego źródłem była właśnie matka założycielka.

Inny przykład „polskiego" zamieszania: W 1382 Maria Andegaweńska zostaje koronowana na króla Węgier. Nie królową, lecz króla. Dwa lata później podobny ewenement rozgrywa się w Polsce: Jadwiga Andegaweńska zostaje przez szlachtę obrana królem Polski. W obu krajach powstaje z tego wielkie zamieszanie. Na Węgrzech w 1385 Maria zostaje obalona przez Karola Durazzo, króla Neapolu z dynastii Andegawenów, który koronuje się królem Węgier, lecz rok później Karol zostaje wysłany do królestwa wiecznego cienia, słusznie więc dano mu przydomek Karola III Małego. W Polsce króla w spódnicy skutecznie podbija Jagiełło i zamienia w królową. Na Węgrzech to samo czyni Zygmunt Luksemburski, który nie obala Marii, lecz bierze ją za żonę. Maria i Jadwiga to oczywiście Piastówny, wnuczki siostry Kazimierza Wielkiego. Zygmunt zaś Luksemburski to to prawnuk Kazimierza Wielkiego, który odtąd rozpoczyna z Jagiełła wyrafinowaną grę dynastyczną i którą bezapelacyjnie wygrywa. Maria i Jadwiga są prawdopodobnie ofiarami tej rozgrywki, obie umierają po sobie młodo w podejrzanych okolicznościach. Kiedy więc Jagiełło bierze sobie jako kolejną żonę Annę Cylejską, wnuczkę Kazimierza Wielkiego, to Zygmunt wkrótce poślubia Barbarę Cylejską, kuzynkę Anny, która zyskuje przydomek „Messaliny Niemiec" (była równie bezbożna, co i jej mąż Zygmunt, teraz już cesarz). W każdym razie Zygmunt jest geniuszem, który całkowicie odmienia sposób uprawiania polityki europejskiej.

Naszej historii potrzebne jest nowe, pełniejsze spojrzenie. Za solidną wiedzę historyczną uznaję tę, która analizuje wydarzenia w perspektywie jednostek i grup, wybitnych przywódców i katastrof naturalnych, która rozumie, że często więcej mogą powiedzieć pieśni, bajki i legendy z epoki niż kanoniczna dokumentalistyka i oficjalne enuncjacje, bo historia to prawie zawsze służebnica polityki. Solidny historyk rozumie, że relacje z wojen militarnych to często plątanina propagandy zaangażowanych, natomiast rozgrywki w wojnach ekonomicznych, czyli dziś dominujących — na ogół się nie relacjonowało i nie relacjonuje, więc można o nich wnioskować jedynie pośrednio i poprzez obserwację procesów ekonomicznych. Równie poważną patologią olbrzymiej większości historii, która wciąż kształtuje nasze myślenie jest więcej niż skromne oddanie w niej udziału kobiet. Nawet współcześnie, kiedy równouprawnienie to dla zdecydowanej większości oczywista oczywistość, wciąż wyzwaniem pozostaje sposób realizacji tej idei w poszczególnych dziedzinach. W historii, moim zdaniem, problem polega na tym, że wprawdzie dostrzega się kobiety, ale wciąż o historii pisze się w sposób w jaki pisało się „za starych dobrych czasów". Nie można uwzględnić poprawnie historii kształtowanej przez obie płcie pozostając przy ujmowaniu fenomenów historycznych za pomocą metodologii właściwej perspektywie patriarchalnej. Kiedy poprawi się sposób ujmowania należytej roli kobiet zniknie druga (po podłożu ekonomicznym) zasadnicza swoiście „niewiadoma", która procesy historyczne czyniła bardziej irracjonalnymi niż były rzeczywiście.


Orzeł: biały czy czarny?

Obrazek 1. Richard Bartz, Munich, 2007

Na koniec wątek zoologiczno-symboliczny czyli o naszym orle. Generalnie jest to symbol piastowski, gdzie pojawia się w dwóch wersjach w zależności od gałęzi rodowej: czarnego i białego orła. Orla symbolika występuje w tych dawnych wierzeniach sarmackich. Co ważniejsze, Polska to także siedziba orłów. Orzeł biały — bielik — jest jednak tym mniej interesującym. Bardziej interesujący jest ciemny orzeł — trzeba bowiem pamiętać, że to ten jest królem orłów i występował u nas, w rejonach gdzie szczególnie mocno przewijają się wątki dawnych wierzeń. Chodzi o orła zwanego zysem albo królewskim. Jego łacińska nazwa to Aquila chrysaetos, jest w zasadzie nazwą łacińsko-grecką znaczy złoty orzeł. Orzeł jest brązowy, dziób i łapy ma żółto-czarne, skąd natomiast złoto? Otóż złoty odcień ma jego upierzenie z tyłu głowy — nie tylko jednak stąd jego królewskość.

Obrazek Fot. J. Glover — Atlanta, Georgia, Nova, Southeastern Raptor Rehabilitation Center, Auburn University, 2004

Ów złoty orzeł to „król ptaków", tak jak lew jest „królem" zwierząt lądowych. Jest alfa predatorem — znajduje się na szczycie swego łańcucha pokarmowego. Uważany jest także za najpiękniejszego orła, jest najsilniejszym europejskim orłem, mniejszym wprawdzie od bielika, ale od niego silniejszym. Potrafi latać z prędkością 160km/h, a nurkując może podwoić tę prędkość — do 320km/h. Pazury ma ostrzejsze niż u kota. W locie ślizgowym i w czasie krążenia skrzydła układa w kształcie V.

Obrazek Fot. Bohuą Číčel, Aquila chrysaetos, Navasrky, Czechy, 2009

Co złoty orzeł ma wspólnego z kobietami? Orlice są dwa razy większe. Są to zwierzęta monogamiczne, lecz samiec czasami pomaga samicy wysiadywać jaja, czasami też przynosi wysiadującej samicy pożywienie. Z piskląt królewskiego orła przeżywa na ogół jedno — eliminujące rodzeństwo. Zamieszkuje głównie wysokie góry Eurazji, w Polsce — Gorce. Polują na zające bielaki, kuny, koty (!), susły, świstaki, węże, kruki, dzikie kaczki, głuszce, czasami: lisy, a nawet owce i młode kozice górskie. Chwytając szponami mogą zmiażdżyć czaszkę ofiary. Czasami polują w parach. Sokolnicy potrafią tak wyszkolić orła królewskiego, by ten był skutecznym zagrożeniem dla wilka.

Obrazek Fot. Johann Jaritz, Eagle's Arena, Zamek Lanckoroński, austriacka Karyntia, nieopodal Ossiachu, gdzie znajduje się grób Bolesława Śmiałego z inskrypcją: Rex Boleslaus Poloniae occisor sancti Stanislai Episcopi Cracoviensis (Król Polski Bolesław, morderca św. Stanisława), wszelako badania z lat 50. XX w. pod kierownictwem Karoliny Lanckorońskiej wykazały, że w grobie tym znajdują się zwłoki Irinburgi.

Od czasów starożytnych jest symbolem zwycięstwa, duchowego uniesienia i wtajemniczenia. Orzeł to ptak latający najwyżej, więc uważano, że jest bliżej Stwórcy. U Asyryjczyków, Hetytów i Persów występował na flagach. Dla Rzymian to posłaniec boga Jowisza. Reprezentuje ścieżkę słońca dla Azteków. U Indian orzeł to symbol prawdy i odwagi (zwłaszcza jego pióro, które jest święte).

*

Tupnęła mocno nóżką i rzekła:
— Tak jest i niema o czym mówić.
I tak było i nie mówiło się więcej o tym.
(Wasylewski)
_____________________________________________________

Przypisy:
[ 1 ] Znany u nas w zapisie Ibrahim ibn Jakub, Żyd sefardyjski z kalifatu Kordoby zajmujący się handlem z plemionami słowiańskimi, głównie niewolnikami.
[ 2 ] Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału. Zeszyt 14. Kraków 1923. Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej, Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie. W świetle źródeł przedstawił Aleksander Brückner. Podobnie w książce O siedmiu duszach kobiety Stanisława Wasylewskiego, wyd. II (ok. 1930), s. 171 i n.
[ 3 ] Porządek ten ujmuje greckie słowo γυναικοκρατούμενοι, Podane za: Karl Müller, Geographi Graeci minores, Firmin Didot, Paryż 1855, Tom 1, s. 59.
[ 4 ] P. Makuch, Wawel - starożytny Babel, rozwiązanie zagadki, "Alma Mater" 2008, nr 104-105.
[ 5 ] Piotr Makuch, Krakus - Cyrus Wielki. Pięć dowodów na tożsamość. Alma Mater UJ.



Oryginał.. (http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9332)
(Ostatnia zmiana: 11-10-2013)
http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,9332
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 09 gru 2014, 00:13

Jestem nad WIGRAMI co roku, mówię do zaprzyjaźnionej agro-turystycznej dawczyni wszelkich dóbr, że lata, taki piękny i wielki...że aż dech zapiera :D
A ona na to, chuj z takim orłem, cztery kaczki mi porwał.
A ja myślałem, że POLSKA kocha wszystko...żywe i martwe



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15596
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 828
Podziękował: 29159 razy
Otrzymał podziękowanie: 23474 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 15 lut 2015, 19:44

Obrazek

BIAŁOBÓG I CZARNOBÓG
Słowiańskie bóstwa o bardzo niepewnym rodowodzie, znane przede wszystkim ze sprawą mitu o słowiańskiej kosmogonii.

Dzisiejszy kosmologiczny mit Słowian opowiada często o dwóch braciach, o równej mocy, stojących na dwóch przeciwnych biegunach. Czy zatem religię dawnych Słowian możemy rozpatrywać jako dualistyczną? Cóż, to była popularna koncepcja naukowa w XIX wieku, jednak dziś nie znajdujemy wielu przekonujących przesłanek za potwierdzeniem tej wersji.

Najwięcej zamętu w tej sprawie uczynił niejaki Helmond z Bozowa - saski historyk, który w "Chronica Slavorum" w XII w. opisał słowiańskie wierzenia z własnej chrześcijańskiej perspektywy. Kronikarz opisał dziwny jego zdaniem zabobon Słowian połabskich polegający na podawaniu sobie dookoła czaszy, do której zaklinało się imieniem dobrego i złego boga. Duchowny na tej podstawie wyprowadził wniosek o istnieniu wśród Słowian dwóch przeciwstawnych bóstw: dobrego - kierującego pomyślnym losem i złego - od niepomyślności.

Złego boga kronikarz określił mianem Diabła czyli Czarnoboga - była to rzekomo nazwa przez niego zasłyszana wśród Słowian. Być może kronikarskie ucho nie do końca zrozumiało sens tych słów? Być może w przypadku złego bóstwa chodziło o słowiańskiego biesa bądź czarta, który jak wiemy, z czasem szybko został utożsamiony z diabłem. Historyk nie przywołuje nazwy dobrego boga - skoro jednak kieruje on ludzkim losem, to być może chodziło mu po prostu o upersonifikowaną Dolę? Trudno na ten moment to rozstrzygnąć, gdyż "Kronika Słowian" jest w tym punkcie bardzo niejasna.

Skąd zatem nazwa Białobóg? Cóż, prawdopodobnie od XVI w. zaczęto wyprowadzać ją na podstawie analogii do Czarnoboga. Jako argumenty za istnieniem tego boga przywoływano najczęściej nazwy miejscowe - Belbruck pod Greifswaldem, górę Bieleboh na Górnych Łużycach oraz wieś Białoboki pod Trzebiatowcem. Rzekomą motywacją słowotwórczą miał być tutaj zdaniem ówczesnych badaczy Belbog - bożek Słowian. Hipotezę tę jednak trudno jest obronić, zwłaszcza że w przypadku tych nazw można wyprowadzić bardziej sensowne przypuszczenia etymologiczne.

Dualistyczna koncepcja religii słowiańskich zdaniem XIX-wiecznych badaczy miała zostać przeniesiona z Iranu (za sprawą Scytów, Sarmatów i manichejskich bogomiłów). Białobóg i Czarnobóg, tak jak Aryman i Ormuzd, mieli być odwiecznymi wrogami, zaś świat miał być areną ich zmagań. W Budziszynie na górach Belboh i Czernobog miały stać świątynie tych bóstw, tzw. kąciny. Hipoteza ta nie jest ostatecznie taka najgorsza - na terenach bałkańskich w X wieku rozwijał się ruch Bogomiłów, u których ważny był konflikt pomiędzy dwójką braci - Satanaelem i Sawaofem. Teoria zapożyczenia wierzeń z mitologii irańskiej wykazuje jednak duże braki, przez co i do niej należy podchodzić z uzasadnioną rezerwą.

Andrzej Szyjewski w "Religii Słowian" proponuje zmianę optyki. Przyjęło się sądzić, że koncepcja dualistyczna jest zbyt wysublimowana, by mogła powstać w prostych słowiańskich głowach. Dualizmu słowiańskiego nie należy jednak rozpatrywać w wymiarze dualizmu absolutnego. Zdaniem badacza bardziej chodzi tutaj o strukturyzowanie rzeczywistości w oparciu o opozycje: kosmos-chaos, niebo-ziemia, ziemia-podziemia, dola-niedola, Perun-Weles, gromowładny heros - smokokształtny potwór chaosu. Warto tutaj zaznaczyć, że ciemność w słowiańskich wierzeniach nie była traktowana jako coś absolutnie złego, wręcz przeciwnie - światło i ciemność to dwie przeciwstawne siły i należyty szacunek należało okazywać zarówno bóstwom jasnym, jak i ciemnym. Nie należało definitywnie odcinać się od tego co mroczne.

Wiele pisaliśmy już o adaptacji przez chrześcijan wielu słowiańskich wierzeń, warto jednak zaznaczyć, że sami Słowianie również mogli sięgać czasem po wierzenia chrześcijańskie. Światopogląd pogańskich Słowian, mimo rosnącej dominacji chrześcijaństwa od X w., wciąż istniał, a za sprawą przekazywania słowiańskich mitów ustnie, łatwo było o tworzenie kolejnych modyfikacji w zbiorowej świadomości. To wszystko sprawia, że dziś jest niemożliwe dokładne zrekonstruowanie słowiańskich wierzeń - trudno jest odsiać typowo słowiańskie wierzeniach od tych zapożyczonych i równie trudno jest zweryfikować wszystkie kronikarskie informacje o tamtych czasach.

Mit o Białobogu i Czarnobogu prezentuje się jednak naprawdę interesująco. Należy podchodzić do niego z pewnym uzasadnionym dystansem, jednak nie zmienia to faktu, że można go traktować jako ciekawą koncepcję powstania świata. Pomimo niepewnego rodowodu, mit ten nie jest w zupełności oderwany od tego, w co mogli wierzyć dawni Słowianie.

Mit o Białobogu i Czarnobogu w narracji Witolda Jabłońskiego: https://www.facebook.com/etnoslow/photo ... =3&theater

Informacje za: A. Szyjewski, Religia Słowian.
Ilustracja za: Митологика Словена & Slavs Mythologica

SŁOWIAŃSKI MIT O STWORZENIU ŚWIATA I CZŁOWIEKA W PARAFRAZIE WITOLDA JABŁOŃSKIEGO, cz. 1:

- Taką właśnie zagadką jest wszechświat - stwierdził z powagą kapłan Świetlistego Pana. - Każdy lud próbuje ją rozwiązać na swój sposób... Może pomnisz, jak opowiadałem ci, co Lud Słowa mówi o stworzeniu świata i bogów?
- Niezbyt dokładnie - przyznał wojownik ze skruchą.
- Na początku nie było niczego, tylko niebo i wielkie morze - zaczął staruszek tonem bajarza. - Białobóg płynął łodzią po niezmierzonych wodach...
- Przypominam sobie - szepnął uczeń - że zapytałem wtedy, skąd wziął łódź, skoro drzew jeszcze wcale nie było...
- Zawsze byłeś bystry - pochwalił staruszek. - Skarciłem cię, że bóg może wszystko, a więc do stworzenia łodzi drewno wcale nie było mu potrzebne... Może zresztą Białobóg unosił się nad wodami, nie ma to większego znaczenia. Gdy tak przemierzał świat nicości, z najciemniejszych głębin wynurzył się jego Mroczny Brat, Czarnobóg. Jasność nie może bowiem istnieć bez Ciemności... Dwie te dziedziny uzupełniają się wzajem, a czasem też przenikają. Razem płynęli dalej. W pewnej chwili Czarnobóg zasiał w sercu Jasnego boga pragnienie stworzenia świata. Białobóg uległ tej pokosue, znużony panującą wokół pustką. Na jego polecenie demoniczny krewniak zanurkował w morską toń i zaczerpnął z dna garść piasku. Odrobinę mułu ukrył też pod językiem. Oddał piasek Jasnemu Bratu, króry cisnął go na wodę. Wtedy powstał pierwotny ląd: wyspa Bugaj.

Obrazek

(...)
- Bogowie postanowili wypocząć na stałym lądzie. Czarnobóg był dumny ze swego pomysłu i uznał, e może stać się teraz jedynym panem nowego świata. Kiedy Białobóg zasnął zmęczony, zawistny brat spróbował zepchnąć go do wody. Przeliczył się jednak w swych niecnych zamysłach, albowiem tam, gdzie potoczyło się ciało Jasnego, tworzyły się nowe lądy, które nie pozwalały dobremu bogu stoczyć się w otchłań. Ziemia ciągle się rozrastała... Świeciła jednak pustką i martwotą, jakby była gigantyczną Nawią. Rozgniewany daremnym wysiłkiem Mroczny Brat wypluł resztkę morskiego mułu, tworząc w ten sposób jałowe skały i rozległe bagniska. Przebudziwszy się, Białobóg, owładnięty nową wizją, zaczął stwarzać rośliny i zwierzęta, Czarnobóg zaś naśladował go, usiłując mu dorównać. Psuł jednak doskonałość stworzenia. Gdy Jasny stworzył różę, Mroczny dodał ciernie, gdy powstała słodka malina, wyrósł też zaraz piołun, a pierwsze zboża wnet zaczęły oplatać chwasty... Podobnie było ze zwierzętami. Jasny tworzył owce, Mroczny wilki, jeden pszczoły, drugi osy, jeden motyle, drugi komary, pierwszy nieszkodliwe węże i pożyteczne płazy, tamten jadowite żmije i smoki... Tak powstały też dzienne i nocne stworzenia. Świat zatem pozostał dwoisty, w wiecznych zmaganiach między Jasnością a Ciemnością.

C. D. N.

Źródło tekstu:
Witold Jabłoński, Słowo i miecz.

Źródło ilustracji:
http://bialczynski.wordpress.com/
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 24 lut 2015, 22:02

Białczyński pisze:Saturn – Planeta Hex – 666 – i Po-wietrze! [Wieda Duchowa]
23 Luty 2015

Obrazek

[zebrane przez Mezamira Snowida i Czesława Białczyńskiego]

Uprzedzam, że będzie tutaj trochę chaosu – jak to z Saturnem, on to Z-syn-CHRONIS-uje, lub Z-syn-Kro-nizuje (Kronos), czyli zS(z)atanizuje lub Z-Ssa-Tur-n-Nizuje. W samym środku widać „oko” potężnego huraganu o średnicy około 2 tysięcy kilometrów. Wiatr wieje tam z prędkością nawet 540 kilometrów na godzinę. Zdjęcia sześciokąta zawdzięczamy korzystnemu ułożeniu planety względem Słońca, które zaczęło oświetlać rejon bieguna północnego pod koniec ubiegłego roku. Sonda Cassini zdołała wtedy w ciągu około 10 godzin wykonać serię zdjęć. Zestawienie obrazów wykonanych z użyciem różnych filtrów pozwala zauważyć odmienność zawieszonych w atmosferze Saturna cząsteczek.


Z Wiki


6. Planeta Układu Swarożyca-Słońca

Szósta planeta Układu Słonecznego pod względem oddalenia od Słońca, druga po Jowiszu pod względem masy i wielkości. Charakterystyczną jego cechą są pierścienie, składające się głównie z lodu i w mniejszej ilości z odłamków skalnych; inne planety-olbrzymy także mają systemy pierścieni, ale żaden z nich nie jest tak rozległy ani tak jasny. Według danych z lipca 2013 roku znane są 62 naturalne satelity Saturna[1].

Promień Saturna jest około 9 razy większy od promienia Ziemi[2]. Chociaż jego gęstość to tylko jedna ósma średniej gęstości Ziemi, ze względu na wielokrotnie większą objętość masa Saturna jest dziewięćdziesiąt pięć razy większa niż masa Ziemi[3].

We wnętrzu Saturna panują ciśnienie i temperatura, których nie udało się dotąd uzyskać w laboratoriach na Ziemi. Wnętrze gazowego olbrzyma najprawdopodobniej składa się z jądra z żelaza, niklu, krzemu i tlenu, otoczonego warstwą metalicznego wodoru, warstwy pośredniej ciekłego wodoru i ciekłego helu oraz zewnętrznej warstwy gazowej[4]. Prąd elektryczny w warstwie metalicznej wodoru generuje pole magnetyczne Saturna, które jest nieco słabsze niż pole magnetyczne Ziemi i ma około jedną dwudziestą natężenia pola wokół Jowisza[5]. Zewnętrzna warstwa atmosfery wydaje się na ogół spokojna, choć mogą się na niej utrzymywać długotrwałe układy burzowe. Na Saturnie wieją wiatry o prędkości ok. 1800 km/h; są one silniejsze niż na Jowiszu.

Saturn jest planetą znaną od czasów prehistorycznych. W dawnych czasach w Układzie Słonecznym poza Ziemią znanych było 5 planet (oprócz Ziemi), ich współczesne nazwy pochodzą z mitologii rzymskiej. Babilońscy astronomowie systematycznie obserwowali i rejestrowali ruch Saturna na nieboskłonie. W mitologii rzymskiej bóg Saturn, od którego bierze swoją nazwę planeta, był staroitalskim bogiem rolnictwa i zasiewów. Rzymski bóg Saturn jest odpowiednikiem greckiego Kronosa[44]. Grecy poświęcili najbardziej zewnętrzną znaną wówczas planetę Kronosowi, Rzymianie utrzymali patrona, zmieniając nazwę na imię ze swojej mitologii.

Ptolemeusz, grecki matematyk mieszkający w Aleksandrii obserwował opozycję Saturna, która stała się podstawą określenia elementów jego orbity. W hinduskiej astrologii znajduje się dziewięć astrologicznych obiektów, nazywanych Nawagraha. Saturn jest znany jako Śani. W V w. n.e hinduscy astronomowie w tekście Surya Siddhanta oszacowali średnicę Saturna na 101 595 km, obecnie przyjmowana średnica planety to 127 668 km[48]. W astrologii chińskiej i japońskiej planeta Saturn jest określana jako gwiazda ziemi (土星). Określenie to pochodzi od pięciu elementów (Wu xing) chińskiej filozofii, przyporządkowanych żywiołom natury.

W starożytnym hebrajskim, Saturn nazywany jest Shabbathai. W słowiańskich językach Sobótka (Sobota, Sob Byt Thu, Zabudtha) – Sąg Bytu – Osadzenie Bytu, Siew Bytu, Siew Tchu/Życia, Siedlisko Bytu), planeta Stryji (Siewca Wiatru i Osadzacz Powietrza/Tchnienia/Ducha). Stąd później w Rzymie jako Bóg Siewca Życia, Opiekun Roli i Rolników. BydROnka (Bydełko RA, Boża Krówka – to właśnie Tchnienie RA) Święto Saturna 20-26 grudnia (Zimowe Przesilenie KrAczun). W językach tureckim, Urdu i malajskim, jego imię brzmi „Zuhal” i pochodzi od arabskiego زحل.

Obrazek


6. Heksa – Sześciokąt Bieguna

Według judeo-chrześcijan Saturn to Szatan. Jego symbolem jest 6. – heksa, hexagon.

Oto dlaczego tak jest:

Saturnalia – doroczne święto ku czci boga rolnictwa Saturna obchodzone w starożytnym Rzymie od 17 do 23 grudnia.

Początkowo święto trwało jeden dzień – czternasty przed kalendami styczniowymi, czyli 19 grudnia. W połowie I w. p.n.e. obchody obejmowały już tydzień (17 – 23 grudnia). Oktawian August nakazał skrócić je do trzech dni, aby sądy nie musiały być zamknięte zbyt długo, ale niemal wszyscy i tak świętowali przez tydzień.

Było to święto pojednania i równości[1]. Zawieszano wówczas prowadzenie wszelkiej działalności gospodarczej, niewolnicy świętowali na równi z wolnymi. Saturnowi składano ofiary, a orszaki weselących się ludzi zmierzały przez całe miasto na uczty i zabawy. Ojców rodzin obdarzano podarkami – głównie woskowymi świecami[2] i glinianymi figurkami (jako symbol ofiar z ludzi składanych Saturnowi we wcześniejszych czasach).


Bliskim Saturnaliom świętem były Brumalia (od jednego z imion boga Bachusa, Brumus lub od łac. bruma – najkrótszy dzień[3]), obchodzone dwa razy w roku, w związku z równonocą jesienną i wiosenną (Saturnalia obchodzono w okresie przesilenia zimowego; istnieje także interpretacja, według której Brumalia odbywały się w innych okresach); wydarzenia te z czasem zaczęto mylić i utożsamiać[4].

(Muszę powiedzieć że ten fragment Wikipedii wyjątkowo mętny, bo Równonoce nic nie mają wspólnego z najkrótszym dniem czyli Kupaliami = Bachanalia = Panalia = Dionizalia = KRAS/Kres )

Saturn (Saturn symbol.svg) Obrazek jest planetą rządzącą znakami Koziorożca i Wodnika. Symbolem Saturna jest boży sierp (Unicode: ♄).

Może faktycznie mesjasz z Biblii to jezuS-aturn?

Ten symbol

to właściwie wariacja na temat sigilu Saturna

Obrazek

O Jezusie mówi się że jest pasterzem ,a kim jest Saturn?

Saturn (łac. Saturnus, gr. Κρόνος Krónos, z łac. sator „siewca”) – staroitalski bóg rolnictwa, zasiewów i czasu, legendarny władca Italii.

Później Saturn był utożsamiany z greckim Kronosem.
Nauczył on ludzi uprawy roli i winnej latorośli czyli tego czym zajmuje się rolnik, pasterz itp. [To zaczerpnięto już z Dionizosa = Bachus].

A o kim mówi się żniwiarz?
O śmierci z którą Saturn jest związany.

Saturn nie jest związany Mezamirze ze śmiercią, to tylko judeo-chrześcijanie go tak wiążą. Jest Siewcą Życia.

Etymologia Kamila Dudkowskiego:


* Saturn ← la:Saturn (Bóg płodności, rolnictwa i urodzaju – odpowiednik Kronosa) ← pl:SiaćCo ciekawe, Wikisłownik twierdzi, że Saturn ma korzenie etruskie, co by potwierdzało związek Słowian i Etrusków.From Old English Sætern, from Latin Saturnus, probably of Etruscan origin.Oczywiście polskie Siać jest pominięte
bo jak to, Saturn od Słowian? Herezja! Tylko, że jest to właśnie bóg
obsiewania!Zapewne słowo Sycić → Saturate jest z sianiem spokrewnione, ale jeszcze nie wiem jak, może Wy wiecie?

* Siano to też to samo słowo
z siana przecież były ziarna obsiewania w następnym roku. Pytanie czy ma to coś wspólnego z siedzeniem? Bo siedzenie z sadzeniem na pewno. A sianie i sadzenie to niewiele się różni, prawda?
Kronos ← el:Kronos (grecki bóg/tytan – odpowiednik rzymskiego Saturna) ← el:Kraino (Rządzić) ← pl:Kraina / Kraj ← pl:Kroić (możliwe powiązanie z Król)

Kronos (nie mylić z Chronosem) pochodzi od greckiego Kraino (Rządzę), które pochodzi od polskiego Kraina/Kraj. To może mamy w końcu etymologię słowa Król? Przecież L i J się często wymieniają: Kraj → Kral → Król jest dość prawdopodobnym przejściem. Samo słowo Kraj od Krojenia pochodzi jakby ktoś nie wiedział. Kraje powstawały z wykrajania ich w terenie przez rzeki czy góry.

* Kriszna ← sa:Krsna (Czarny, Ciemny) ← pl:Krasny (Piękny), ale i pl:Czarny (polskie CZ przechodzi w sanskrycie w K porównaj: Czarować → Skrta (Tworzyć)). Podobną etymologię ma zapewne: cherry / cseresnye / cerisa / czereśnia (ciemny owoc)

* Ceres ← la:Ceres (Rzymska bogini urodzaju) ← pl:Czar / CzarowaćOtóż Ceres to rzymski odpowiednik greckiej Demeter. Jest to trochę żeński odpowiednik Saturna, o którym pisałem w artykule: Kronos i Saturn. Saturn jak wiemy pochodzi od “siania”, a że siać tylko po słowiańsku brzmi “sat”, więc na pewno jest słowiański. Natomiast przeanalizujmy Ceres. Ceres ma kilku konkurentów etymologicznych, ale zaraz się okaże, że one wszystkie to tak naprawdę jeden.Do konkurencji stają:


1. praindoeuropejski: *ker – rosnąć
2. łacińskie: cresco – rosnąć
3. łacińskie: creo – tworzę
4. słowiańskie: czar/czarować – każdy wie, co to znaczy

Pierwszy właściwie od razu należy odrzucić, bo jest wymyślony (dlatego ma gwiazdkę). Celowo jest upodobniany do zachodnich wersji z K, zamiast polskich z S/C/CZ. Wtedy trudniej wykryć podobieństwo.

Ceres jest boginią rolnictwa i urodzaju
a co to ten urodzaj jest?

Chodzi o to, że coś sobie rośnie z ziemi i nie do końca wiadomo dlaczego. Od razu widzimy zbliżenie z rosnąć i tworzyć (cresco i creo)
ale pomyślmy przez chwilę
czy znaczenie czarować może powstać z rosnąć czy raczej rosnąć powstanie z czarować? czy czarować powstanie z tworzyć czy może jednak tworzyć powstanie z czarować?

To czarowanie czyli tworzenie z niczego jest pierwotnym spostrzeżeniem. Dopiero wtórnym jest tworzyć (kiedy poznamy mechanizm tworzenia), a dopiero później powstaje znaczenie rosnąć czyli rozbudowywać stworzone czy wyczarowane dzieło.

Tak więc dochodzimy do wniosku, że to czarować (przez CZ, a nie K jak nam próbują wmówić językoznawcy) jest źródłem tych wszystkich słów. Dlatego Ceres czytamy przez C (po polsku), S (angielsku) lub CZ (włosku i rumuńsku), a NIGDY przez K!!!

Identyczną etymologię ma słowo Sanskryt (starożytny język Indii)

* Sanskryt ← sa:Samskrta (Sankryt – Samotworzący się) ← sa:Sam (Samemu, Razem) + sa:Krta (Robić) ← pl:Sam + pl:Czarować. Czarować znaczy Tworzyć z niczego. Porównaj etymologię: Ceres, Farmacja. Przeczytaj artykuł: Sloveniska Samskrta.

Obrazek

Opozycje Saturna względem pozycji Ziemi (Ociepka i jego „armata Saturna wycelowana w Ziemię”)

https://www.youtube.com/watch?v=YEixOTYBcf8

Sześciokątny portal,taki jakby komin,biegnie przez Saturn
od jednego do drugiego bieguna
Ustalono że jest to rodzaj nadajnika wysyłającego energię na Ziemię

Jeżeli (jezu)Saturn jest Synem,to kto jest Ojcem?
Jowisz?

[Nie Mezamirze. Ojcem nie jest nawet Kowal Niebieski SuaRAg, a tym bardziej Słońce- SuaRAżic – Jest nim RA Światło Świata RDZEŃ ISTOTY, które wsącza się przez Czarną Dziurę w centrum Ptasiej Drogi (Mlecznej) do naszej Galaktyki i stamtąd poprzez Słońce w nasz układ. Słońce, OIO – Φ – Voklę). Jowisz to Perun]

Jowisz miał strącić z tronu Saturna, który potem zamieszkał w Italii, gdzie zapanował wiek złoty (Satja Juga,sat-urn-ja )

Śani ( dewanagari शनि, शनिदेवता , „Powolny” ), W hinduizmie to jedna z graha, planeta Saturn, a zarazem jej bóg.
Czarnoskóry, syn Surji i Czhaji, władający sobotą

: ćhaja (châyâ – „cieñ”), iććha (icchâ – „pragnienie”)

http://www.orient.uw.edu.pl/buddologia/publikacje_pliki/Studia_Indologiczne/SI%205_1998.PDF

Syn Surji i Czhaji
w Cieniu Słońca?

Surja


Sura (arab. سورة sūrah, l.mn سور suwar) – nazwa rozdziału Koranu. Sury dzielą się na aje (wersety).

A-sury,a surje


Prawie wszystkie sury rozpoczynają się formułą basmala (bi-ismi Allahi ar-Rahmani ar-Rahim w imię Boga (Allaha) miłosiernego, litościwego). Wyjątek stanowi wyłącznie sura dziewiąta.
Czy liczba 9 nie jest przypadkiem związana z symboliką śmierci?

Sura dziewiąta jest to jedna z najbardziej kontrowersyjnych części Koranu, gdyż zawiera fragmenty znane jako „wersety miecza”. Sura wzywa muzułmanów do walki przeciwko „niewiernym”, posiadającym złe zamiary wobec islamu i pragnącym zbezcześcić świątynię Kaaba.

Obrazek


Oto dlaczego chrystiańskie bzdury są tylko bzdurami – DANIEL JAMROŚ „Nieco inna historia – 90 STRON TOTALNEJ HEREZJI”

Przedstawiam tutaj argumentację Daniela Jamrosia z jego książki „90 stron totalnej herezji” , którą niniejszym polecam wszystkim do przeczytania jako krótki, prosty, jasny wykład na temat szkodliwości wszelkich religii. Ksiązka jest dostępna w wydaniu internetowym pod adresem: http://www.daniel-jamros.net/

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Doszedłem do wniosku, że skoro Czerwoni Kabotyni przyznają swoją literacką nagrodę roku zwaną przez nich szumnie Nike, a czarni kabotyni także przyznają jakieś literackie laury, z kolei zaś nasze, Słowiańskiej Wiary Złote Dęby, są nagrodą za krzewienie wiary Słowian, więc musimy ustanowić własną Słowiańską Nagrodę Literacką – Nagrodę Słowa. Za rok 2013 byłoby niesłychanie trudno ją przyznać, ponieważ pojawiło się tyle dobrych pozycji literackich tego roku, ale ta książka Daniela Jamrosia na pewno powinna być jednym z kandydatów do owej naszej nagrody.


♦ Wzór na Saturnie!

Utrzymujący się sześciokątny falowy wzór wokół północnego wiru polarnego w atmosferze 78°N po raz pierwszy zauważono na zdjęciach Voyagera[24][25]. W przeciwieństwie do bieguna północnego, obrazy z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a w regionie bieguna południowego wskazują na obecność prądów strumieniowych, nie stwierdzają silnego wiru polarnego ani sześciokątnej struktury[26]. W listopadzie 2006 r. NASA doniosła, że sonda Cassini zaobserwowała cyklon na biegunie południowym, który posiadał wyraźne oko[27]. Strukturę taką obserwowano dotąd tylko na Ziemi (sonda Galileo nie zdołała dostrzec oka Wielkiej Czerwonej Plamy na Jowiszu)[28].

Prosty bok „sześciokąta” na biegunie ma długość około 13 800 km. Okres obrotu całego cyklonu to 10 h 39 min 24 s i jest równy okresowi emisji radiowych z Saturna, który uznaje się za równy okresowi obrotu planety. Sześciokątna struktura nie przesuwa się więc i nie zmienia długości planetograficznej, tak jak inne chmury widoczne w atmosferze.

Przyczyna powstawania tej struktury jest obiektem spekulacji. Większość astronomów uważa, że jest ona rodzajem fali stojącej w atmosferze; jednakże sześciokąt może być związany ze zjawiskiem zorzy polarnej. Kształt wielokąta udało się uzyskać w wirujących płynach także w ziemskich laboratoriach[29], ale związek takich wirów z zachowaniem atmosfery Saturna nie jest pewny.

Obrazek


6. Bóg – Stryja = Powietrze

Saturn (łac. Saturnus, gr. Κρόνος Krónos, z łac. sator „siewca”) – staroitalski bóg rolnictwa, zasiewów i czasu, legendarny władca Italii[1][2]. Małżonką Saturna była Ops[2].

Później Saturn był utożsamiany z greckim Kronosem[2][3]. Jowisz miał strącić z tronu Saturna, który potem zamieszkał w Italii, gdzie zapanował wówczas wiek złoty[1][2]. Nauczył on ludzi uprawy roli i winnej latorośli[2]. Miał również pierwszy ustanowić prawa w Italii[2].

W 497 p.n.e. zbudowano na wzgórzu kapitolińskim świątynię Saturna, prawdopodobnie na miejscu starego ołtarza, gdzie składano ofiary z ludzi. Od tego czasu obchodzono święto ku czci Saturna – saturnalia[1][3].

Jego babilońskim odpowiednikiem był Ninurta, a hinduskim odpowiednikiem − Śani.

Na cześć Saturna nazwano szóstą planetę Układu Słonecznego – Saturn.

Z kultem Saturna związana była łacińska nazwa soboty dies Saturni ‛dzień Saturna’ a ta wpłynęła na np. ang. Saturday.

Chronos (gr. Χρόνος Chrónos - „Czas”, łac. Chronus) – bóg w mitologii greckiej, w przedsokratejskich pracach filozoficznych uważany za personifikację Czasu, który wszystko widzi, ujawnia i wyrównuje. Według niektórych kosmogonii źródło wszechrzeczy, budowniczy wszystkiego. Czasem mylony z Kronosem, którego odpowiednikiem w mitologii rzymskiej był Saturn.

W greckich i rzymskich mozaikach przestawiany jako mężczyzna poruszający „Koło Zodiaku”. Często nazywany imieniem Aeon (Wieczny Czas). Niektóre ze współczesnych słów, powiązane z imieniem boga Chronosa, to „chronologia”, „chroniczność”, „synchronizacja” i „kronika”.

Zwykle przedstawiany jako stary, mądry mężczyzna z długą, szarą brodą. Współcześnie ukazywany między innymi jako „Ojciec Czas”.

Ninurta – sumeryjski bóg burzy, wojny i rolnictwa.

Z wojowniczym usposobieniem kontrastuje rola boga-rolnika. W sumeryjskich „Georgikach” udziela rad jak uprawiać zboże i przygotowywać pola.

Symbolem Ninurty jest pług i ptak siedzący na grzędzie (okres nowoasyryjski).

Śani ( dewanagari शनि, शनिदेवता , „Powolny” ), W hinduizmie to jedna z graha, planeta Saturn, a zarazem jej bóg. Czarnoskóry, syn Surji i Czhaji, władający sobotą[1], zsyłający niepowodzenie, jeśli nie został przebłagany, wedle różnych źródeł dosiada żółwia, wronę lub sępa. Ostatnie dwa wierzchowce (wahana) symbolizują jego negatywną stronę.


Stryja-Powietrze (Strojna, S-Troja, St-Roja)

W Mitologii Słowian 6- to symbol życia, ale 3×6 = 18 = 9 symbol śmierci. Dlaczego mamy jednak używać semickich i rzymskich ideologii skoro jako Słowianom bliżej nam do Wed Indii.

System 7-dniowy sięga okresu Babilonu i Sumeru – to tam pojawia się sabbat – dzień odpoczynku – 7 -dzień tygodnia. Wiemy że Babilon = Wawilion – Wąw-Ilion – Wą-Welon. Wieża/Wierza miała prowadzić do Nieba. Wawiliończycy to Scyci (= Prasłowianie) z Północy zmieszani z lokalnymi Semitami z Sumeru. System księżycowy jest jeszcze starszy i związany jak sam Księżyc z matriarchatem. Jakie mamy przesłanki do rekonstrukcji słowiańskich kalendarzy czy też kalendarzy Przyrodzonych – naturalnych?

Jeśli chodzi o słowiańskie to mamy dane lingwistyczne, antropologiczne, etnograficzne, dziejopisarskie i narzędzia pokrewne pomocnicze, jak np. archeologia, która znajduje artefakty związane z kultem , np palone nasiona konopi w ogniskach itp. Na przykład lingwistyka mówi o istnieniu 13 miesiąca który zwał się różnie np Krzywy, i był miesiącem wyrównawczym stawianym na początku roku kalendarzowego czyli na Wiosnę, a wynikał z roku księżycowego – jaki używano jako miarę czasu. Nazywano go też Przedmarczykiem albo inaczej (W Księdze Ruty str 30 – 13 Brat Miesiąc – zaginiony i ukryty nazwany jest Świcień – co jest nazwą rozpowszechnioną w Polsce według danych etnograficznych, ale też najmocniej skorelowaną z tym co się dzieje astronomicznie – Wiosennym Przesileniem = Zrównaniem dnia i nocy 21 marca – kiedy ten miesiąc się zaczynał.Trwał kilka dni.) . Rok zaczynał się 21 marca. Do kalendarza żeby go odtworzyć trzeba podchodzić holistycznie wykorzystując też wiedzę astronomiczną i astrologiczną oraz ezoteryczną, magiczną, okultystyczną. Inaczej nie da się tego zrobić. Np. znaczenie Saturna (= słowiański Strzybóg/Stryja = Powietrze) i Saturnaliów oraz Sabbatu jako 6 dnia i czerty 6 – a zatem w konsekwencji miesiąca 6 – czerwiec (miesiąc CzARu RA i K-RAszu-Kresu) i znaku RA – Raka, w systemie kalendarzowym wynika z wszechstronnego oparcia we wszystkich dziedzinach, także w słowiańskiej lingwistyce i etymologii.


Saturn po wedyjsku i słowiańsku

W Mitologii Słowian 6- to symbol życia, ale 3×6 = 18 = 9 symbol śmierci. Dlaczego mamy jednak używać semickich i rzymskich ideologii skoro jako Słowianom bliżej nam do Wed Indii.

Lektor jest automatyczny i dlatego brzmi zabawnie,tego nie czyta człowiek tylko maszyna.

Oglądałem dziś jeszcze jeden film
http://www.youtube.com/watch?v=nIlul8poPcY

Zastanawia mnie czy istnieją jakieś ślady wskazujące a to że Słowianie mieli wiedzę odnośnie Saturna
Wnioski do których dochodzi autor filmu muszą być nieco wykoślawione
ponieważ w oparciu o(zatrute u źródła) judeo-chrześcijaństwo
stara się demaskować prawdę i fałsz judeo-chrześcijaństwa.
Goni własny ogon.Doszukuje się „prawd” tzn doktryn ,w symbolach i prawdach które przeczą doktryną
Jeśli prawda jest niezgodna z doktrynami tym gorzej dla prawdy,dowodem tego stwierdzenia jest film

Autor coś niby wie ale w sumie przedstawił tylko półprawdy/doktryny,czyli manipulacje.
Gdyby się oparł o Wedy,mógłby z tego powstać całkiem ciekawy materiał
No ale neojudaista/chrześcijanin nie może opierać się o Wedy bo to fałsz i zabobon
(Ponieważ nie potwierdza doktryn w które chce wierzyć neojudaista)

Tak czy owak film warto obejrzeć z co najmiej jednego powodu.
Chodzi o ten sześciokątny komin we wnętrzu Saturna.
Skojarzyłem sobie go z Teofilem Ociepką który mówił że Saturn ma w Ziemie wycelować swoją armatę
Armata,lufa,komin,wszystkie wyglądają tak samo.

Saturn jest przechylony w bok,może Teofil chciał przez to powiedzieć że ten komin we wnętrzu Saturna
jest w trakcie ustawiania się w linii prostej w stosunku do naszej planety?
Może chodzi o nagłe przebiegunowienie?

Film Angelus też warto zobaczyć i połączyć te informacje
(Teofila,Wedy i symbolikę z kanału „dwhite1up”) w jedno.

„Pytanie: W jednym z wykładów powiedziałeś, że dźwięk „Sam” odwraca zło i że słowo to jest inwokacją do Saturna. Czy zechcesz to wyjaśnić?

Odpowiedź: Tak. Dźwięk „Sam” jest drugim po „OM” świętym słowem. OM jest tobą samym, czystym duchem, „Ja jestem” w tobie. Zstępuje w formie twego oddechu, który zawiera wdech i wydech. Wdech wytwarza dźwięk „s”, podczas gdy wydech – dźwięk „H”.
Dlatego mantrę oddechu opisuje się jako „SO-HAM”. Święte słowo „SAM” zawiera „s”, ducha wdechu. Wiemy, że nasz wdech oznacza zstąpienie czystego powietrza z tlenem, który z każdym oddechem spala wszelkie twe nieczystości. Tlen jest tylko fizycznym ciałem oczyszczającego czynnika, którym jest duch powietrza. „Sam” wzywa Boga Wdechu i dlatego oznacza ochronę i bezpieczeństwo. Ponieważ każdy wdech oczyszcza cię, wskazuje ścieżkę czystości i doskonałości.
W astrologii Saturn oznacza świadomość wskazującą na niedoskonałości. Dlatego „s” tworzy pierwszeą sylabę nazwy Saturn i jest tak w wielu językach. W Sanskrycie nazywa się to Sanaischara, w języku angielskim – Saturn, a w języku Świętej Biblii jest to Szatan, najbardziej źle rozumiane stworzenie. Chociaż Kościół Chrześcijański wyklął Szatana, wciąż się go obawia i pamięta. W Biblii Świętej jest tylko cieniem Boga. Innymi słowy jest to grzech albo indywidualna świadomość stworzonej istoty. Wszystko to wskazuje na stworzone niedoskonałe ega, które mają być oczyszczone. Człowiek rozumie taki świat, jaki widzi, dlatego nie jest doskonały i musi czekać na dzień, gdy zobaczy świat takim, jaki jest (Słowo Boga), a nie jakim się mu wydaje. w tym celu słowo „Sam” oczyszcza człowieka i czyni go doskonałym. Dlatego Wedy wysławiają je tuż obok słowa „OM”. Na intelektualnym planie dźwięk „Sam” to spokój i powodzenie. Ta intelektualna interpretacja pozwala połączyć różne aspekty inteligencji z jej źródłem na wyższym planie.
Jakkolwiek byś nie wymawiał i nie traktował dźwięku „Sam”, mantra ta oczyszcza cię i napełnia duchem Boga i życiem, które wdychasz poprzez swe nozdrza. Wielu ludzi uważa samą planetę Saturn za złą. Dzieje się tak, ponieważ powszechne opinie nie opierają się na mądrości Wed. Popularna astrologia jest tylko cieniem prawdy skrywające j się za nią.
Pod wpływem Saturna wielu ludzi odczuwa trudności i niedogodności. Prawdą zaś jest to, że przyczyną kłopotów są indywidualne motywy, a nie Saturn. Saturn jedynie przyspiesza ujawnianie zła i zmusza osobę, aby się go pozbyła. Zatem siła kryjąca się za planetarnym symbolem Saturna jest zawsze oczyszczająca i chroniąca. Ten sam oczyszczający aspekt stymulujemy wymawiając i medytując nad „Sam”. Im bardziej próbujemy zrozumieć w sobie aspekt Saturna, tym bardziej uwalniamy się od własnej ograniczającej natury, a rezultatem jest „Sam”, stan doskonałego spokoju i powodzenia”.

Inwokacja
Niech światło we Mnie będzie światłem przede mną,
Nie nauczę się widzieć je we wszystkim.
Niech dźwięk wypowiadany ukaże światło we mnie,
Niech słucham go podczas, gdy inni mówią.
Niech cisza we mnie i dookoła mnie pojawi się,
Cisza, którą przerywamy w każdej chwili,
Niech wypełni ciemność hałasu, który czynimy
I przekształci ją w Światło naszego środowiska.
Niech cnota będzie siłą mojej inteligencji,
Niech spełnienie będzie moją zdobyczą,
Niech mój cel kształtuje cel naszej ziemi,
Niech mój plan będzie uosobieniem Boskiego Planu.
Mówmy ciszą bez przełamywania jej,
Żyjemy w świadomości środowiska,
Twórzmy światło w radości,
Bądźmy warci odnalezienia miejsca w Wewnętrznym królestwie.
OM
Mistrz E. K.

Tekst pochodzi z Rozdział I książki Nasze dziedzictwo Kulapatiego Ekkirala Krishnamacharya
wyd. w 1983 przez The World Teacher Trust Visakhapatnam –India

yogin.pl/wszystko-o-jodze/wedy/782-wedy-kulapati-ekkirala-krishnamacharya.html

Mamy u siebie jakieś poszlaki,pozostałości,cokolwiek co wskazuje na to że Słowianie mieli wiedzę
i przede wszystkim jaki był ich stosunek do Saturna?
Kult solarny to podstawa,Słońce
a Saturn?
W Wedach jest jasno powiedziane jak należy rozumieć energie związaną z Saturnem
Saturn odziera z masek i wywleka na światło dzienne to co chcemy ukryć
by udawać kogoś kim nie jesteśmy.
Dlatego w judeo-chrześcijaństwie(kulcie pozerstwa gdzie należy wyglądać,
nie koniecznie być tym na kogo się pozuje) jest złym Szatanem,nie pozwala ukryć naszego prawdziwego Ja.

Nie każdy ma problem z samoakceptacją ale ilu jest takich których zżera nienawiść
gdy uświadamiają sobie kim są?
Na kogo spada ich nienawiść?Na tych przez których nie potrafią zapomnieć kim są.
Saturn jest więc kozłem ofiarnym świętoszkowatych zamaskowanych obłudników :)
Wszystko się zgadza.
Saturn jest centralnym punktem judeo-chrześcijaństwa w tym islamu.

Nigdzie indziej nie chodzi o pozory bardziej niż w tych trzech/jednej religii/ach.

Pytanie: W jednym z wykładów powiedziałeś, że dźwięk „Sam” odwraca zło i że słowo to jest inwokacją do Saturna. Czy zechcesz to wyjaśnić?

Odpowiedź: Tak. Dźwięk „Sam” jest drugim po „OM” świętym słowem. OM jest tobą samym, czystym duchem, „Ja jestem” w tobie. Zstępuje w formie twego oddechu, który zawiera wdech i wydech. Wdech wytwarza dźwięk „s”, podczas gdy wydech – dźwięk „H”.
Dlatego mantrę oddechu opisuje się jako „SO-HAM”. Święte słowo „SAM” zawiera „s”, ducha wdechu. Wiemy, że nasz wdech oznacza zstąpienie czystego powietrza z tlenem, który z każdym oddechem spala wszelkie twe nieczystości. Tlen jest tylko fizycznym ciałem oczyszczającego czynnika, którym jest duch powietrza. „Sam” wzywa Boga Wdechu i dlatego oznacza ochronę i bezpieczeństwo. Ponieważ każdy wdech oczyszcza cię, wskazuje ścieżkę czystości i doskonałości.
W astrologii Saturn oznacza świadomość wskazującą na niedoskonałości. Dlatego „s” tworzy pierwszeą sylabę nazwy Saturn i jest tak w wielu językach. W Sanskrycie nazywa się to Sanaischara, w języku angielskim – Saturn, a w języku Świętej Biblii jest to Szatan, najbardziej źle rozumiane stworzenie. Chociaż Kościół Chrześcijański wyklął Szatana, wciąż się go obawia i pamięta. W Biblii Świętej jest tylko cieniem Boga. Innymi słowy jest to grzech albo indywidualna świadomość stworzonej istoty. Wszystko to wskazuje na stworzone niedoskonałe ega, które mają być oczyszczone. Człowiek rozumie taki świat, jaki widzi, dlatego nie jest doskonały i musi czekać na dzień, gdy zobaczy świat takim, jaki jest (Słowo Boga), a nie jakim się mu wydaje. w tym celu słowo „Sam” oczyszcza człowieka i czyni go doskonałym. Dlatego Wedy wysławiają je tuż obok słowa „OM”. Na intelektualnym planie dźwięk „Sam” to spokój i powodzenie. Ta intelektualna interpretacja pozwala połączyć różne aspekty inteligencji z jej źródłem na wyższym planie.
Jakkolwiek byś nie wymawiał i nie traktował dźwięku „Sam”, mantra ta oczyszcza cię i napełnia duchem Boga i życiem, które wdychasz poprzez swe nozdrza. Wielu ludzi uważa samą planetę Saturn za złą. Dzieje się tak, ponieważ powszechne opinie nie opierają się na mądrości Wed. Popularna astrologia jest tylko cieniem prawdy skrywające j się za nią.
Pod wpływem Saturna wielu ludzi odczuwa trudności i niedogodności. Prawdą zaś jest to, że przyczyną kłopotów są indywidualne motywy, a nie Saturn. Saturn jedynie przyspiesza ujawnianie zła i zmusza osobę, aby się go pozbyła. Zatem siła kryjąca się za planetarnym symbolem Saturna jest zawsze oczyszczająca i chroniąca. Ten sam oczyszczający aspekt stymulujemy wymawiając i medytując nad „Sam”. Im bardziej próbujemy zrozumieć w sobie aspekt Saturna, tym bardziej uwalniamy się od własnej ograniczającej natury, a rezultatem jest „Sam”, stan doskonałego spokoju i powodzenia.

http://user26538.hvs.pl/yogin/wszystko-o-jodze/wedy/782-wedy-kulapati-ekkirala-krishnamacharya.html

Obrazek

Rozeta/Kołomir,jest związany z Saturnem?

Obrazek

Sześć przecinających się linii tworzy kostkę.

Dwie linie przypominają skrzyżowane piszczele pod czaszką
Czaszka = śmierć/odrodzenie,reinkarnacja.
Saturn jest związany z życiem/śmiercią,z przemijaniem,czasem,postępem,zmianą.

„Przyczyny śmierci (znaczenie planet)
Głównymi wyznacznikami przyczyny śmierci są domy ósmy i czwarty, a także planety tam posadowione, aspekty tych planet i władcy domu ósmego i czwartego: na przykład Uran, Mars, Saturn lub Neptun w znakach gwałtownych zawsze mówią o przedwczesnej śmierci właściciela horoskopu.

Obrazek Symbol Życia – 6

Kiedy planetą, która atakuje jest Neptun, wtedy zapowiada śmierć, która nastąpi w ramach jakiejś sekty lub duchowej grupy; śmierć może nastąpić w następstwie uduszenia, otrucia, oszustwa, itp.
Kiedy planetą, która mówi o przyczynie śmierci jest Uran, wtedy śmierć następuje w wyniku niewyjaśnionych i dziwnych okoliczności, ale Uran może wskazywać na samobójstwo, szczególnie jeśli Merkury jest źle aspektowany i jest słaby w horoskopie natalnym lub kiedy Wenus jest uszkodzona przez Saturna lub Urana, albo kiedy oba Światła są uszkodzone.
Saturn zawsze wskazuje na śmierć wskutek jakiejś ruiny, zniszczenia, dotyczy to wszystkich sytuacji symbolizowanych przez znak i dom, w których znajduje się Saturn, a także aspektów Saturna z pozostałymi planetami.
Mars zawsze oznacza śmierć w następstwie pożaru i ognia, ale także niebezpieczeństwo śmierci od noża, rany, utraty krwi, urazu, śmierć w działaniach wojennych. Ostatecznym sygnifikatorem śmierci jest dyspozytor Marsa, ale można także wziąć pod uwagę domy posadowienia Urana i Saturna i znaki, w których się te planety znajdują.
Planeta Mars musi być dokładnie przeanalizowana, kiedy w pytamy o powód śmierci, bez względu na to, czy znajduje się w ludzkim, zwierzęcym, powietrznym, ognistym, ziemskim znaku


Należy zwrócić uwagę na planety, które atakują Słońce i Księżyc, i malefiki, kiedy znajdują się nad horyzontem, bo są to sygnifikatory pewnej gwałtownej śmierci.

Tak samo władca domu ósmego uszkodzony przez malefika jest pewnym sygnifikatorem gwałtownej śmierci.

Nie przewidujmy gwałtownej śmierci właściciela horoskopu, dopóki nie znajdziemy wszystkich ważnych sygnifikatorów, które wskazują na taki powód śmierci.

Obrazek

Planety w VIII domu
Kiedy Saturn jest w domu ósmym śmierć następuje cicho i z wysiłkiem, kiedy jest tam Mars, śmierć jest szybka i bolesna, a kiedy Uran, wtedy śmierć następuje znienacka i nieoczekiwanie. Kiedy w domu ósmym jest Jowisz, śmierć jest zwyczajna, a Wenus wskazuje na śmierć bez bólu lub śmierć we śnie. Kiedy Księżyc lub Merkury są w ósmym domu, wtedy powód śmierci sprawdza się poprzez wpływ planety, która ma pierwszy aspekt z Księżycem lub Merkurym. Księżyc może wskazać na jawną śmierć, w obecności świadków, w instytucji, takiej jak szpital. Neptun w domu ósmym może wskazywać na śmierć w szpitalu psychiatrycznym lub miejscu odosobnienia”



astrolabium.pl/astrologia/zaawansowani/221-o-przyczynach-smierci

„“Klasycy astrologii twierdzą, za Ptolemeuszem, że szanujący się astrolog
przed przystąpieniem do interpretacji horoskopu powinien najpierw zbadać długość życia jego właściciela. Jak to zrobić?
Wiemy, jak śmierć może się manifestować w horoskopie. Wiemy, że Saturn, że Pluton, że dom VIII, itd. ”

ale tego to ja nie ogarniam:
“Śmierć gwałtowna
Niewątpliwą wskazówką gwałtownej śmierci jest sytuacja, kiedy Słońce jest uszkodzone przez malefika i kiedy Księżyc jest uszkodzony przez malefika lub kiedy Słońce odbiera negatywne aspekty od malefików, albo kiedy Księżyc jest atakowany przez dużą liczbę malefików, a szczególnie wtedy, gdy nie ma żadnego pozytywnego oddziaływania między Jowiszem i Wenus.”

Saturn w VIII domu:
skrajne, głębokie, nie dające się kontrolować zjawiska i przeżycia (śmierć, seks, zjawiska paranormalne, transformacja).

Strach przed utratą kontroli nad swoim „ja” – np. wskutek stanów
wywołanych przez alkohol, narkotyki, trans, przeżycia mistyczne.

“Po wieloletnim studiowaniu astrologii stało się dla mnie oczywiste, że najpotężniejszym domem w naszym kosmogramie jest właśnie ósmy dom. Za każdym razem analizując horoskopy urodzeniowe, zauważałam wspólny wątek dla wszystkich osób, które miały planety w tym domu. Chcę namalować obraz najintensywniejszego domu w horoskopie- domu śmierci.

Domem 8 rządzi Skorpion. Wszystkie sprawy związane z tym znakiem rządzą tym domem. Najważniejsze z nich to śmierć, seksualność, tajemnice, zasoby innych ludzi, poświęcenie i niewidzialny świat duszków, bytów astralnych, duchów, oraz nasze bezpośrednie doświadczenia z tymi sprawami. To co jest intensywnym, niewygodnym i głębokim tabu mieści się w tym domu. Posiadanie planet w domu 8 daje obsesję śmierci.””

astrosedna.wordpress.com/2012/02/08/mistycyzm-8-mego-domu/

Teraz tak,dziwny kształt na jednym z biegunów Saturna,można tam zaobserwować sześcian i ruch obrotowy
z czym to się kojarzy?

Z tym

http://www.990px.pl/files/2010/11/30_000_Nic509679.jpg

a to z kolei

Obrazek

wygląda jak cyklon na Jowiszu,ewentualnie jak wnętrze heksagramu z Saturna




Sana-ist-hara – Czysty ist górno-świetlisty, gorejący, harny, czyli Dawca Tchnienia Duszy – Tlenu, Ognia, Złotego Proszku- Orgonu, ORzywienia = Strzybóg (ST-RA-bog, Sat-OR-Os, K-ROn-OS) Zejście RA w OR, ORzywienie = 6. Mówi się o nim że jest Dawcą Złotego Wieku, co znaczy Nieśmiertelności, Wiecznego Życia – dlatego Rzymianie zrobili z niego opiekuna rolnictwa. To dawca Duszy-Tchu, Oś Sidhu (celtycka) Osiadłość Ducha. Wiatr = Duch = Powietrze. Księga Ruty str 164 – w „Osiem Sióstr Ziemi i Stio Osiem Ksieżyców”:

Trzydzieści i dziewięć przy Perperuny łonie
Trzydzieści przy Stryji, zawiłtych w jej wietrznym welonie.”


Ten welon „Wietrzny” i „Wieczny” (Po-wietrz/cz-ny) – to Pierścienie, a Saturn leży za Perperuną – Zeusem – Jowiszem.

„Saturn uważany jest za symbol czasu i przeznaczenia. Wiąże się ze wszystkim, co jest dla człowieka nieuniknione.” – Tak. Wiąże się z bytem materialnym fizycznym duszy – narodzinami. Ma właściwości oczyszczające! Tak. Bo życie materialne jest czyszczeniem się z niewiedzy i braku doświadczenia. Niosący Światło – Niosący Życie RA (a więc ŁączySfera) – Posłaniec Najwyższego RA (Swąta, RAdowolita, Roda).

Saturnalia, czyli święta organizowane ku czci Saturna. Uroczystości te obchodzono w dniach 17-23 grudnia. Były to radosne, rodzinne święta pełne zabaw, uczt, życzliwości i pojednania. Podczas Saturnaliów Rzymianie stroili zielone rośliny i dawali sobie prezenty. Mieli także zwyczaj “dekorować domy girlandami i lampami”. Narodziny RA – BodRAka Bożej Krowy Świetlnej. Akt narodzin = 6. 24 = 6.

A oto fragment smakowitych bredni:


” Zdaniem Jonesa, ceremonia zarejestrowana w Bohemian Grove odbyła się ku czci Molocha (czyli Saturna/Szatana).

Nagranie Alexa Jonesa, chociaż dokonane z dużej odległości, posiada wysoką wartość poznawczą. Przede wszystkim dlatego, że jedne teorie spiskowe potwierdza, a inne obala. Tak, to prawda, że wpływowi politycy, biznesmeni, artyści i intelektualiści potajemnie uczestniczą w pogańskich nabożeństwach. Jeśli wierzą oni w to, co robią, to nie mają prawa się nazywać ani chrześcijanami, ani ateistami, ani racjonalistami. Z drugiej strony, film Jonesa pokazuje, że główną teorię Davida Icke’a i Arizony Wilder można włożyć między bajki. Niestety
a raczej na szczęście
uczestnicy tajnych rytuałów wcale nie zamieniają się w Reptilian. W nagraniu Jonesa nie widać ani jednego człowieka przeobrażającego się w jaszczurowatego kosmitę. Gdyby ktokolwiek zmienił swoją postać, Alex Jones zapewne rozdmuchałby to do niebagatelnych rozmiarów. Tak się jednak nie dzieje. Ważna uwaga: nie ma żadnych dowodów na to, że w Bohemian Grove dokonuje się morderstwa i kremacji prawdziwego dziecka.”

W bredniach tkwi ziarno prawdy – Tak. To Saturn. Tylko że nie ma w NIM nic złowrogiego. Tak jak i w Skrzystej Krowie RA przerobionej przez żydów na Molocha. Na tym polega starożytna odsłowiańskość/odscytyjskość tego całego przekrętu, tej ciemności w której ludzie kręcą się oszalali, zagubieni w domysłach, jak demony na końcu szpilki.

Obrazek


Oblicza Duchowości – Tadeusz Owsianko -Koniec epoki Hex!
10. 07 2014 Niezależna Telewizja Wrocław


https://www.youtube.com/watch?v=6D0lMHe3V80


[size=150]Ostatecznie kłania się Ouroboros (Ureusz – Ośkalpa-Oś-Sklepienia (Eskulap, Asklepios, Kaduceusz, Tyrs-Berło) – Hadra-Hydra-Czadra (Indra, Zowja-Owijon, Ofis, W-Ilion)


Obrazek

Kosmiczna spirala . Przekazywanie wiedzy za pośrednictwem DNA

Autor: Jeremy Narby

Po pierwsze, podążyłem za mitologicznym tropem kosmicznego węża, a szczególną uwagę zwróciłem na jego formę. Odkryłem, że często była podwójna:
Ten starożytny egipski rysunek nie przedstawia prawdziwego zwierzęcia, ale wizualną szaradę oznaczającą „podwójnego węża”.
Quetzalcoatl, aztecki wąż w pióropuszu, również nie jest prawdziwym zwierzęciem. W naturze węże nie mają ani rąk, ani nóg, a tym bardziej skrzydeł czy piór. Latający wąż jest przeciwieństwem samym w sobie, paradoksem, jak mówiący niemowa. Potwierdzone to jest podwójną etymologią słowa – coatl, które oznacza zarówno „węża”, jak i „bliźniaka”.
Starożytni Egipcjanie przedstawiali również kosmicznego węża z ludzkimi stopami.

„Kosmiczny wąż,ofiarodawca atrybutów”.Za Clarkiem (1959, s. 52).

„Sito, pierwotny wąż” (1300 p.n.e.). Za Clarkiem (1959, s. 192).
Tu również obraz sugeruje, że pierwotna boskość jest podwójna, jednocześnie jest wężem i „niewężem”.
Na początku lat 80. XX wieku ayahuasquero Luis Tangoa, mieszkający w wiosce Shipibo-Conibo w peruwiańskiej części Amazonii, zaproponował antropolożce Angelice Gebhart-Sayer, że wyjaśni jej pewne ezoteryczne pojęcia. Nalegał, że zdecydowanie odpowiedniejsze będzie omawianie tych zagadnień przy wykorzystaniu obrazów1, dlatego wykonał kilka szkiców kosmicznej anakondy Ronín, łącznie z poniższym:
„Ronín, dwugłowy wąż”. Za Gebhart-Sayer (1987, s. 42).
Można by podawać wiele przykładów podwójnych węży kosmicznego pochodzenia związanych ze stworzeniem życia na Ziemi, ale ważne jest unikanie zbyt ścisłej interpretacji tych obrazów, które mogą nieść ze sobą kilka znaczeń naraz. Przykładowo, skrzydła węża mogą oznaczać zarówno paradoksalną naturę, jak i rzeczywistą zdolność do latania, w tym przypadku w kosmosie.

„Wąż ziemi staje się niebiański; ma skrzydła, więc może latać, i pozwala mumii wznieść się do gwiazd”. Za Jacqem (1993, s. 99).

Czasami uskrzydlony wąż przybiera formę smoka, mitycznego i podwójnego zwierzęcia w całym tego słowa znaczeniu, który mieszka w wodzie i zionie ogniem. Według słownika symboli, smok przedstawia „połączenie dwóch przeciwstawnych zasad”. Jego androginiczna natura najdokładniej symbolizowana jest przez Ouroborosa, węża-smoka, który ucieleśnia seksualne zjednoczenie w samym sobie, stale się samozapładniając, co ukazuje ogon wetknięty w paszczę” (patrz strona 96).
W naturze węże nie gryzą się we własny ogon. Pomimo to Ouroboros pojawia się w większości najbardziej starożytnych przedstawień świata, takich jak pokazany na następnej stronie dysk z brązu pochodzący z Beninu. Słownik symboli opisuje go jako „bez wątpienia najstarszy afrykański imago mundi, gdzie jego sinusoidalna
postać, łącząca przeciwieństwa, otacza pierwotne oceany, pośrodku których dryfuje kwadrat Ziemi poniżej”

Mityczne węże często są ogromne. Na obrazie z Beninu Ouroboros otacza całą Ziemię. W mitologii greckiej wąż-potwór Tyfon dotyka głową gwiazd. A pierwszy akapit pierwszego rozdziału pracy Chuang-Tzu, domniemanego twórcy filozofii taoizmu, opisuje niezmiernie długą rybę, zamieszkującą niebiańskie jezioro, która przemienia się w ptaka i wznosi się po spirali w niebo. Chuang-Tzu twierdzi, że długość tej kosmicznej ryby-ptaka wynosi „któż wie, ile tysięcy mil”3.

„Wisznu i jego żona Lakszmi odpoczywający na Śeszy, wężu wieczności posiadającym tysiąc głów, w przerwie pomiędzy cyklami tworzenia”. Za Huxleyem (1974, s. 188-189).

Mitologia hinduska również dostarcza przykład węża niemierzalnych proporcji, znanego jako Śesza, wąż o tysiącu głów, który dryfuje po kosmicznym oceanie, podczas gdy bliźniacze istoty-twórcy Wisznu i Lakszmi odpoczywają, półleżąc w jego zwojach.
Mitologiczne węże niemal nieodmiennie kojarzone są z wodą4. Na rysunku ze strony 99, opartym na opisie ayahuasquero Laureana Ancona, anakonda Ronín otacza całą Ziemię, wyobrażaną jako „dysk, który pływa w wielkich wodach”. Ronín sama jest „w połowie zanurzona” – anakonda jest gatunkiem wodnym (patrz górna figura na stronie 99).
Kosmiczne węże różnią się między sobą rozmiarami i naturą. Mogą być duże albo małe, pojedyncze albo podwójne, a czasami takie i takie naraz (patrz dolna figura na s. 99). Obrazek ten został narysowany przez Luisa Tangoę, który mieszka w tej samej wiosce, co Laureano Ancon. Ci dwaj szamani mogliby poświęcić tyle czasu, ile by tylko zechcieli, żeby dojść do porozumienia w sprawie wyglądu kosmicznej anakondy. Jednakże pierwszy z nich rysuje ją jako pojedynczy plemnik oraz dwugłowego węża, podczas gdy ten drugi opisuje ją jako „normalną” anakondę, która otacza całą Ziemię.

Jako stwórca życia, kosmiczny wąż jest mistrzem metamorfozy. W tych mitach całego świata, w których odgrywa główną rolę, tworzy poprzez przemienianie się; zmienia się, a jednocześnie pozostaje taki sam. Zrozumiałe jest więc, że będzie różnie przedstawiany.
Kontynuowałem poszukiwania związku pomiędzy kosmicznym wężem – mistrzem transformacji wężowej formy, który żyje w wodzie i może być zarówno niesłychanie długi, jak i mały, pojedynczy i podwójny – oraz DNA. Odkryłem, że DNA idealnie pasuje do tego opisu.
Jeśli rozciągnie się DNA zawarte w jądrze ludzkiej komórki, otrzymuje się stuosiemdziesięciocentymetrową nić o szerokości zaledwie dziesięciu atomów. Nić ta jest miliard razy dłuższa od własnej szerokości. Względnie mówiąc, to tak, jakby twój mały palec u ręki ciągnął się od Paryża do Los Angeles.

Nić DNA jest znacznie mniejsza od widzialnego światła, jakie dostrzegają ludzie. Nawet najpotężniejsze mikroskopy optyczne nie są w stanie jej ukazać, ponieważ DNA jest w przybliżeniu 120 razy węższe od najmniejszej fali świetlnej światła widzialnego5.
Jądro komórki ma objętość równą dwóm milionowym łebka szpilki. Niemal dwumetrowe DNA mieści się w tej malutkiej przestrzeni, ponieważ jest zwinięte w nieskończoność, tym samym godzi ekstremalną długość z nieskończoną małością – jak mityczne węże.
Według niektórych szacunków, przeciętna istota ludzka składa się ze stu tysięcy miliardów komórek. To oznacza, że w ludzkim ciele znajduje się ponad dwieście miliardów kilometrów DNA – to długość równa siedemdziesięciu podróżom w obie strony pomiędzy Saturnem a Słońcem. Można by całe życie spędzić na pokładzie lecącego z maksymalną prędkością Boeinga 747, a i tak nie przebyłoby się jednej setnej tej odległości. Twoje własne DNA jest wystarczająco długie, żeby owinąć nim Ziemię pięć milionów razy6.
Wszystkie komórki na świecie zawierają DNA – czy to zwierzęce, roślinne, czy bakteryjne – i wszystkie są wypełnione słoną wodą, w której koncentracja soli ma podobny poziom jak w oceanach świata. Płaczemy i pocimy się płynem, który jest zasadniczo wodą morską. DNA kąpie się w wodzie, która z kolei odgrywa zasadniczą rolę w ustalaniu kształtu podwójnej helisy. Ponieważ cztery zasady DNA (adenina, guanina, cytozyna i tymina) nie rozpuszczają się w wodzie, wciskają się do środka molekuły, gdzie łączą się w pary i formują szczeble drabiny. Następnie zwijają się w spiralny stos, żeby uniknąć zetknięcia się z otaczającymi cząsteczkami wody. Kształt skręconej drabiny jest więc bezpośrednią konsekwencją wodnego środowiska komórki7. DNA występuje razem z wodą, zupełnie tak jak mityczne węże.

Molekuła DNA to pojedynczy długi łańcuch złożony z dwóch splecionych ze sobą wstążek, które połączone są ze sobą czterema zasadami. Zasady te mogą się ze sobą łączyć w ściśle określone pary: A z T, natomiast G z C. Inne sparowanie zasad jest niemożliwe z powodu ułożenia ich atomów: A może związać się jedynie z T, G jedynie z C. Oznacza to, że jedna ze wstążek jest antyrównoległym duplikatem drugiej, oraz że tekst genetyczny jest podwójny: DNA zawiera główny tekst na jednej ze wstążek, która jest odczytywana w określonym kierunku przez enzymy transkrypcyjne, a na drugiej tekst zapasowy, który jest odwrócony i zazwyczaj nieodczytywany

Druga wstążka odgrywa dwie istotne role. Pozwala enzymom naprawczym odtworzyć tekst główny w przypadku uszkodzenia i – przede wszystkim – zapewnia mechanizm do replikacji wiadomości genetycznej. Wystarczy otworzyć podwójną helisę, jakby się otwierało zamek błyskawiczny, a otrzyma się dwie osobne i komplementarne wstążki, które mogą następnie zostać odbudowane w podwójne wstążki przez enzymy replikacyjne. Ponieważ mogą one ustawić jedynie A naprzeciw T – i vice versa – natomiast G naprzeciw C – i vice versa – prowadzi to do stworzenia dwóch bliźniaczych helis, które są identyczne z oryginałem pod każdym względem. Bliźnięta są więc zasadnicze dla życia, zupełnie tak, jak na to wskazują starożytne mity, a także związane są z wężowatą formą.

Ci, którzy kochają mądrość,
muszą zbadać wiele rzeczy.
– Heraklit

Obrazek


Paweł Szydłowski o starożytnym kulcie Słońca, Saturna i Kabale

https://www.youtube.com/watch?v=nrq524JG63g&list=UUpdXoN2J3Irki8-9AWqtEsA&index=23


Perełka na temat Palestyny jako miejsca osiedlenia państwa Żydów i czasów, kiedy Żydzi stają się Pośmiewiskiem Narodów, a z nimi wszyscy wyznawcy judeo-chrzescijaństwa!!! Oto doświadczamy powrotu Światła Świata i władzy Saturna-Sporzącego (Śreczy-ŚRAdczy).
https://bialczynski.wordpress.com/
https://bialczynski.wordpress.com/2015/ ... aneta-666/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 17 kwie 2015, 22:02

Białczyński pisze:Małe Stworze czyli Stwóroki (boguny), Zdusze (demony-dyjmądy) oraz Inogi (inoki) – w grafice i malarstwie Rosji i nie tylko.
3 Kwiecień 2015

Banniki czyli Wanniki – Opiekunowie Bani -Weni (Łaźni)

Obrazek Bannik – Iwan Bilibin

Obrazek Bannik – Nadieżda Antipowa

Obrazek Bannik – Wiktor Korolkow

Obrazek Bannik – Władimir Arżewitin

Obrazek Bannik – Orłowa


Baraniec-Baranoród (inóg roślinny)

Obrazek Baraniec – Jonathan Hart

Baraniec, Baranoród – to legendarna wschodnia roślina czarowna, która zamiast nasion rodzi owce i barany


Bazyliszki – Kuroliszki – (Kurki i Ptakowężyce)

Obrazek Bazyliszek – Dave Allsop

Obrazek Bazyliszek – Izak Horn

Obrazek Bazyliszek Nordhumberlandzki – średniowiecze

Obrazek Kamienica Pod Bazyliszkiem – Wiedeń

Obrazek

Obrazek Bazyliszek – Iwan Onjakow

Obrazek Patkowężyca – Julia Aleksiejewa

Obrazek Ptakowężyca-Bazyliszek – Kurke, Bailey Henderson

Obrazek Łuk w Metropolitan Museum – Amfisbena – żmij z dwoma głowami po obu stronach ciała, Bazyliszek, Harpia – z twarzą i piersią kobiety lecz ciałem ptaka, Gryf – skrzydlaty lew, Centaur – człowiek z końskim tułowiem , Mantirowka z ciałem krowio-lwa, ogonem skorpiona i głową człowieka, Pelikan

Obrazek Bazyliszek Nordhumberlandzki

Obrazek Bazyliszek z Biblioteki Morgana

Obrazek Bazyliszek w bazylice St. Ursus (Aosta , Włochy)

Obrazek Bazyliszek – Wacław Hollar (XVII wiek)

Obrazek Bazyliszek – Richard Svensson

Obrazek Bazyliszek średniowieczny

Obrazek Friedrich Justin Bertuch, Bilderbuch für Kinder, 1790-1830 (Eigenbesitz), Fabelwesen.

Na obrazku: Baraniec, Bazyliszek, Jednorożec, Ruh (Rah- Rarog) – gigantyczny ptak skrzysty-okręt przenoszący całe domy i pałace, słonie i karkadany (masywne jednorożce), Zwijniks (Feniks) – odradzający się z popiołu ognisty ptak wiedzy.



Zdusze (demony) – Biesy

Obrazek Bies z Egiptu (Mlekomediru) 660-200 p.n.e.

Obrazek Bies i Tutu – 1 wiek p.n.e – relief

Obrazek Bies – późny okres 27 dynastii – Egipt

Obrazek Bies z Limmasol (Kuper Mazji – Cypr)

Obrazek Bies Morawski – Beskyd

Obrazek Bies z Dendery


Bagienniki i Bagienniczki (boguny i bogunki)

Obrazek Bagienniczki Błotnice (Błudki) – Wiktor Korolkow

Obrazek Bagiennik Błotnik -Ilia Komarow

Obrazek Bagiennik Arżawinnik (Bagiennik małych oczek wodnych, Białoruś) – Walerij Sławuk

Bogunowie Domowi

Obrazek Łaźnik czyli Bannik, Jewnik czyli Sąsiecznik lub Ziarnik (opiekun sąsieka,wialni i składu ziarna), Kumelgan czyli Stajnik (opiekun koni i krów) oraz Chlewnik (opiekun chlewa – trzody: świń, baranów i kóz).


Warginy – Kotczary (Władcy Koszego Carstwa)

Obrazek Wargin – Białoruski władca Koszego Carstwa, Car Kotów

Obrazek Wargin – G. T. Pauli – Szlachta polska – Generalne opisanie narodó Rosji 1864


Waziły – pomocnicy Wołosa

Obrazek Białoruski Waziła jest duchem pomocniczym Wołosa, Tym Który Pokrywa i Ochrania Klacze – Waziła – Walentin Dalwesto

Obrazek Waziła – Walerij Sławuk

Obrazek Władimir Arżewitin

Obrazek Wiktor Korolkow

Badziuchy – Pokuśnice (zdusze)

Obrazek Badziulija (Bdziewula) – Walerij Sławuk

Obrazek Baduła – Igor Gordijenik


Czartownik – zdusz – książę ciemności – Anczutka

Obrazek [size=130]Anczutka – Aleksander Monżalej

Obrazek Anczutka – Walentin Delwasto
https://bialczynski.wordpress.com/page/2/
https://bialczynski.wordpress.com/2015/ ... nie-tylko/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 06 maja 2015, 21:59

W tym temacie będzie chyba najodpowiedniej zamieścić poniższy artykuł, choć do wątku "Świadome niszczenie Słowiańszczyzny " również pasuje:

Białczyński pisze:Janina Kłopocka – „U podstaw światopoglądu”, czyli czytajcie Zadrugę!
4 Maj 2015

Obrazek
http://www.pnpzadruga.pl/czytaj-zadruge/numer-1-1-01-1953/u-podstaw-swiatopogladu.html

Często się słyszy zdanie, pochodzące z kół katolickich, że jest profanacją nadawanie nazwy „święto” uroczystościom świeckim, np. „święto narodowe”, „święto morza”, „święto gór” itp., gdyż nazwa ta jakoby przysługuje jedynie uroczystym obchodom tajemnic chrześcijańskich. Oburzenie to jest, co najmniej, nie uzasadnione.

Wyraz „święto” jest prastary i był używany u Słowian, zanim ich naturalny światopogląd został zniekształcony przez nacierające chrześcijaństwo. „Świętymi” były dla Słowian wyobrażenia i rzeczy zupełnie inne od tych, jakie się później w schrystianizowanym świecie tym terminem mianowało. Tak zresztą, jak słowu „święty” nadano zupełnie inne znaczenie, tak wypaczoną została cała „Słowiańszczyzna”.

Rzućmy więc okiem w dziedzinę starych słowiańskich świętości.

Przed tym jednak, dla możliwości porównania i oceny, przypatrzmy się pochodzeniu i pojmowania „świętości” chrześcijaństwie. Pojęcie „świętości” chrześcijańskiej, sprecyzowane od dawna przez teoretyków chrześcijaństwa, omawia w nr 8 jezuickiej „Wiary i Życia” ks. Br. Bojułka T.J. Rodowód swój wywodzi ono starozakonnego żydostwa. „Pojęcie świętości na wskroś biblijne, jest czymś bardzo charakterystycznym w religii chrześcijańskiej” – pisze wspomniany autor. „Świętym” nazywa biblia Boga-Jahwe. Termin „święty” wyraża, że Jahwe jest czymś zupełnie odrębnym od rzeczy ziemskich, od istoty tego świata, „czymś stanowczo oddzielonym i wyróżnionym od innych, czymś co zupełnie jest poza ich serią”, że „On właśnie Jedyny nie jest podobny do niczego ze znanych nam rzeczy, jest Inny”, że „nie da się porównać z żadnym stworzeniem”, że nie zdoła go „pojąć jakakolwiek myśl stworzona”, że jest „Niepojęty” i „Tajemniczy”. Ta niepojęta wielkość Jahwe, Istoty będącej poza wymiarami wszystkiego, co stanowi istotę tego świata, „przejmuje jakimś strachem i drżeniem. Stworzenie czuje wobec niej swoją nicość i marność. Równocześnie jednak ta niewysłowiona doskonałość, zupełnie inna niż te ziemskie, znane nam wielkości, nie odstrasza i nie odpycha, ale raczej nieodparcie pociąga, zachwyca”.

„Świętymi” nazywa również ludzi i rzeczy. Jeśli idzie o rzeczy. Jeśli idzie o rzeczy, to zasadnicza idea ich „świętości” polega na tym samym, tj. że zostały one oddzielone, wyodrębnione od przedmiotów codziennego użytku, a przeznaczone wyłącznie dla kultu Jahwe, na jego własność oddane. Podobnie z ludźmi. W Starym Zakonie cały Izrael nazywany bywa „świętym”, nie ze względu na swoją wartość i zasługi, lecz dlatego, że go wybrał sobie Jahwe na szczególnego sługę i narzędzie, ażeby pośród morza ludów pogańskich strzegł wiary w jedynego Boga, niósł ze sobą nadzieję Mesjasza, był zarzewiem prawdy i światła Bożego, które miały przezeń ogarnąć później całą ludzkość”.

Autor rozwija dalej treść starozakonnego pojęcia „świętości”. Pierwszym i zasadniczym momentem jest tu wybór przez Jahwe, który czyni daną osobę swoją szczególną własnością, przeznacza ją wyłącznie dla siebie”.
,,Ludzie zaś wybrani, „święci Bogu” mają także w swym moralnym postępowaniu okazywać się godnymi tej specjalnej przynależności do Niego, starać się o doskonałość osobistą taką, jaka przystoi tym, którzy są „oddanymi” Bogu. Wszakże nie ta doskonałość stanowi właściwą świętość. Jest raczej wynikiem, albo też postulatem, jakiego domaga się świętość, czyli specjalna przynależność do Boga. Człowiek ma być doskonały, ponieważ jest „święty”, oddany Bogu! To pojęcie, udoskonalone w swej treści wewnętrznej, przechodzi do Nowego Zakonu. Tutaj wszyscy chrześcijanie są „święci”, co wybrani przez Boga, stają się Jego szczególną własnością przez wiarę i chrzest, w którym mistycznie umierają danemu grzesznemu życiu”.

Zwracamy uwagę naszym czytelnikom na ten charakterystyczny u Żydów – a za nimi i w chrześcijaństwie – formalizując w pojmowaniu „świętości”, jako własności Boga, tak daleki i obcy duszy ludów aryjskich. Nie wartość i zasługa stanowią o „świętości” Izraela, lecz wybranie jego przez Jahwe. Tak samo obcym jest dualistyczne pojmowanie życia, upatrujące Boga osobowego całkowicie wyodrębnionego od świata, który jakoby jest jego dziełem, a przecież w jakiś niezrozumiały sposób stał się jego antytezą. Wskutek tego, jeżeli coś (osoba lub rzecz) ma być specjalną własnością” wszechmocnego Jahwe , czyli „świętym” musi zostać wybrane, wyodrębnione, wydzielone ze świata. I wówczas co coś tym samym przepada dla świata. (W tym już tkwi zarodek chrześcijańskiej negacji życia). Jako kres takiego „przebóstwienia” „rzeczy stworzonych” rysuje się zanik człowieka i świata. Zaistnienie i rozwinięcie takiego światopoglądu przedstawia się jako koszmarne zbłądzenie umysłu ludzkiego. Wyraża się w nim to, co jest w człowieku bezradnością i nieudolnością wobec zagadnień Bytu oraz niechęć do wzięcia odpowiedzialności za losy swoje i świata.

Na tle pojęcia „świętości” w chrześcijaństwie, które omówiliśmy, wystąpi tym wyraźniej pojęcie „świętości” u naszych słowiańskich przodków. U nich wyraz „święty” oznaczał pierwotnie to samo co jary, tj. silny (Brückner), znaczenia kościelnego, „sanctus”, dopiero nabrał przez chrześcijaństwo (Brückner). Naczelne bóstwo słowiańskie ognia i słońca poza innymi nazwami (Swaróg, Dadźbóg), nosiło także imię Jarowit, Świętowit (Brückner). W tych imionach, jednych z nielicznych ocalałych szczątków słowiańskiego dorobku kulturalnego sprzed tysiąca lat, zarysowuje się nam treść wiary naszych przodków.

W Swarogu swarzy się ogień, groźny jako żywioł pożaru niszczycielskiego, oślepiający w błyskawicy, a dobroczynny, twórczy, ręką ludzką wzniecany, pilnowany, czczony. Łaskawym promieniem słonecznym błogosławi Dadźbóg pracę w pocie czoła i wysiłek człowieka, uprawiającego ziemię. I darzy do słoneczny Bóg szczęściem i bogactwem swoim, zbożem (Brückner). W imionach Jarowit i Świętowit (jary=święty, wit=byt, Brückner), przejawia się jakby pewna próba filozoficznego zbliżenia się do zagadnienia bytu.

Dźwięczy w nich nuta tęsknoty do siły, mocy wielkości jako do najwyższego ideału. Stąd opowiadanie o tym, że dawni Słowianie spokojnym, potulnym ludkiem, jakby z natury do ideałów ewangelicznych predestynowanym, jest kłamliwą sugestią, szerzoną przez zwolenników „cichości i pokory”.

Pogląd na świat Słowian przedchrześcijańskich, podobnie jak u innych aryjskich ludów, był na wskroś panteistyczny, tzn., iż widzieli oni Boga nie jako istotę wyodrębnioną, różniąca się od świata, lecz działającą w nim i poprzez niego. Na nieszczęście przez szczególny zbieg zdarzeń i okoliczności, chrześcijaństwo zdołało wytrącić Słowian z drogi kulturalnej, jaką by byli kroczyli zgodnie z założeniami swych wierzeń panteistycznych, z ich duszy wyrastających. Od tych wierzeń bowiem, konsekwentnie musieliby dojść do świadomości działających w człowieku boskich sił, twórczych popędów, pchających człowieka do wielkości, odpowiedzialnej twórczości cywilizacyjnej. Oczywistym jest dla każdego, kto chce widzieć, że wszystko co nazywamy nauką nowoczesną, zwłaszcza nauki przyrodnicze i wszystkie zdobycze i postęp cywilizacyjny na nich oparty (od starożytnych Greków do dnia dzisiejszego) wywodzą ród swój z postawy panteistycznej wobec Bytu, a obce są zasadniczo postawie szukającej Boga, ostatecznego celu poza światem, w którym żyjemy.

Te sprawy nie są jasne nam, którzy od tysiąca lat znajdujemy się pod obstrzałem semicko-małoazjatyckiej idei. Jak zaś ta ofensywa ze wschodu idąca rozwijała się, osiągała swoje zamierzenia, możemy widzieć namacalnie na losach, jakie spotkały pojęcie „święty”. Wymawiamy to słowo jak nasi przodkowie tysiącem lat i dawniej, a jednak oznacza ono dziś co innego. Pierwotny jego sens: jary, silny – został zatracony i dziś wyraz ten służy do określenia cnotliwości chrześcijańskiej. Akcja niszczenia starych wierzeń i świętości słowiańskich, względnie podkładania im obcych treści, szła nieraz wielce osobliwymi drogami.

Nie mogąc np. wykorzenić wśród ludu czci dla Boga słońca i wojny Świętowita, podsunięto na miejsce zniszczonego bożka relikwie „świętego Wita”, patrona epileptyków. Po przeprowadzeniu tej „małej zmiany”, łatwiej było przyzwyczaić opornych pogan do kultu chrześcijańskiego, zwłaszcza, jeśli uroczystość nowego „świętego” ustalono na dzień, albo w pobliżu święta jego poprzednika i atrybuty – symbole pogańskiego Bóstwa (kogut) dostały się „świętemu”. Cześć należną Bogu Świętowitowi oddawano odtąd „świętemu Witowi”. (Wg W. Bogusławskiego uroczystość Świętowita obchodzono w dzień przesilenia letniego, dzień najwyższego podniesienia słońca. Wizerunek Świętowita zburzony został w dzień św. Wita, przypadający dziś na 15 czerwca, przed wprowadzeniem jednak kalendarza gregoriańskiego, był to najdłuższy dzień lata. Że zaś dzień ten był dniem tryumfu słońca i ziemi, tj. ognia i wody, więc obchodzono go paleniem ognisk i kąpielą religijną, kościół zastosował do tego dnia także swoje „święto” – Jana Chrzciciela).

U Słowian bałkańskich i na Rusi gromowładny Perun (litewski Perkunas) „następcę” znalazł w św. Eliaszu, proroku żydowskim, po swojskiemu św. Ilią zwanym. Bliski Bałkanom Helios grecki niemało się przyczynił do ułatwienia Eliaszowi wjazdu ze swoim wozem ognistym na ziemie południowo-wschodniej Słowiańszczyzny (Brückner). Podobny los spotkał wszystkich bogów pogańskich. Częściowo dostali się na ołtarze kościołów chrześcijańskich, ukrywając się pod postaciami różnych „świętych”, których lud wierny wyposażył w moce i symbole dawnych swych bogów.

„Świętym” o wybitnie mitycznym charakterze (nigdy też nie żył rzeczywiście) jest św. Jerzy, rycerz kapadocki, pogromca smoka, który wykazuje rysy Apollona Greckiego i Zygfryda germańskiego, zarówno jak Marsa – słowiańskiego Jarowita i Krakusa. Jak Jaryło (wschodniosłowiańska nazwa Jarowita), tak i św. Jerzy na białym koniu jeździ. Według świadectw pisarzy chrześcijańskich z XII wieku, uroczystość Jarowita obchodzono w Hawelbergu (Hawolionie) w drugiej połowie kwietnia, w okresie więc na który przypada dzień św. Jerzego. Mimo swego bohaterskiego charakteru św. Jerzy jest patronem pasterzy i rolników, podobnie jak Jarowit który był jednocześnie bogiem urodzajów i walecznym obrońcą kraju. I Apollon boskim pasterzem był, a Mars rzymski, zanim się stał Panem wojny, również rolnictwem się opiekował.

Częściowo więc pogańskie bóstwa ocalały pod postaciami niektórych „świętych”, częściowo jednak zostały one zdegenerowane i po dzień dzisiejszy jako „siły nieczyste”, czarty i diabły niepokoją kraje słowiańskie.

Czcili Słowianie (jak inne ludy aryjskie) wielkich Bogów, objawiających się w potężnych żywiołach przyrody, w słońcu, ogniu niebieskim i ogniu ziemskim, krzesanym ręką ludzką; w błyskawicy i wilgoci nieba, w chmurach i obłokach zraszających pola, uprawiane wysiłkiem człowieczym. Świętymi były Słowianom ogień i woda, pierwiastki boskie, z których wszystko życie powstało. Świętymi były drzewa i gaje, morza, rzeki i źródła, gdyż były przybytkiem boskim. Wszystko życie świętym im było, bo w nim moc boska się objawiała.

I czcili Słowianie umarłych swoich; śmierć więzów rodowych nie zrywała. Dusze przodków były opiekunami żyjących.

Dawno padły pod siekierą misjonarską drewniane słupy z wyobrażeniami Bogów pogańskich. Tam gdzie przed wiekami Słowianie czcili swych Bogów świętych i jarych, dziś modlą się ich potomkowie do „świętych” proroków, pustelników i męczenników i wyznawców staro- i nowo-zakonnych. Na miejsce sił kosmicznych, czczonych godami w różnych porach roku, wyznaczonych biegiem ciał niebieskich, w szczególności słońca, podsunięto Chrystusa i Trzech króli, Matkę Boską i różnych „świętych”.

Wypędzeni ze swych poczesnych miejsc w izbach i domach słowiańskich dusze przodków, opiekunów zagród rodzinnych, ukryły się w „świątkach” i tak nadal strzegą domostw i pól w kapliczkach przydrożnych (W. Bogusławski).

Na ogół nie jest wiadomym, że to, co przywykliśmy uważać za dorobek kulturalny względnie estetyczny chrześcijaństwa, to, do czego się przywiązali, odczuwając w nim piękno i poezję: wierzenia i święta i obrzędy z nimi związane prawie wszystko to jest nasze, jest naszym własnym, prastarym dorobkiem. Ale w formach naszych wierzeń dawnych, w tych naczyniach naszego domu podawano Słowianom przez wieki obcą strawę, która miała powoli zatruć ich dusze.

Bogowie są upostaciowionymi ideałami ludzkimi. Przymioty, w które zostali wyposażeni przez człowieka są wyrazem dążeń i pragnień tegoż. W mitycznych postaciach bogów zarysowany jest obraz świata, powstały w duszy człowieczej. Tam, gdzie człowiek nie zdołał uporać się z żywiołami życia i przyrody, bogowie są demonami, władcami groźnymi, do których człowiek zbliża się ze strachem. Są Bogowie odstraszający i wzniośli, rozwiąźli (nietwórczy) i twórczy. Zjawiają się w zwierzęcych kształtach i w postaci ludzkiej o promiennym obliczu. W postaci boga i bohatera mitycznego, których człowiek uwielbia, odzwierciedla się sam i postawa jego wobec bytu.

Wśród mnogości bóstw i podań mitycznych, stworzonych w ciągu wielotysięcznego bytowania ludzkiego na ziemi, mało jest takich, które nie są wyobrażeniem czystej wegetacji ale wyrazem dążności i tęsknot twórczych człowieka. Dwie charakterystyczne pod tym względem postacie spotykamy u starożytnych Greków, twórców pierwszej wielkiej cywilizacji, Apollina i Athenę.

Apollon – Phoibos – promienny, nie tylko jest nosicielem światła; jest zwycięzcą chaotycznych sił na ziemi, ustawodawcą, bogiem śpiewu i muzyki, wzlotów i uniesień duchowych. To najczystsza postać boska na Olimpie i Grekom najświętsza. Athena w uzbrojeniu wyskakuje, niby myśl – błyskawica z głowy swego ojca, słonecznego Zeusa. Jest boginią mądrości politycznej, uczy rzemiosł, sztuki i nauk, opiekuje się życiem i rozwojem miast. Oboje, Apollon i Athena, pobudzają twórczość umysłową. Niezapomnianą też jest półboga Prometeusza, który wykradł ogień z Olimpu, niosąc go ludziom, czym dał początek twórczości cywilizacyjnej.

U Słowian przedchrześcijańskich jako ludów młodych, dziecinnych, bogowie są jeszcze wyobrażeniami potężnie oddziałujących na nich sił przyrody. Ale są – jak zresztą u wszystkich ludów aryjskich – bogami dobroczynnymi, przyjaznymi człowiekowi, co jest – należy o tym pamiętać – wyrazem i dowodem jak najbardziej pozytywnego stosunku do życia i przyrody. Na czoło kultu religijnego wysuwa się cześć ognia–słońca, tego elementu który zawsze odczuwany był jako najwyższa moc w kosmosie i jako symbol impulsu twórczego w człowieku.

Chrześcijaństwo nie mogąc zniszczyć w Słowianach wiary słonecznej, zamiast słońca podstawiło Chrystusa i różnych świętych (Brückner); nie mogąc wykorzenić kultowych zwyczajów rodzimych, „uświęciło” co się dało, wprzęgając je do swoich praktyk religijnych. Tak z czasem, pod ciągłym naciskiem „wychowawczym” chrześcijaństwa, zbladły wspomnienia o świetlistych i rycerskich bogach. Wierzenia pierwotne zeszły do rzędu zwykłych zabobonów i przesądów. Światopogląd chrześcijański powoli opanował życie słowiańskie. Schyliły się głowy, spokorniały serca. Przebrzmiały radosne śpiewy, miast nich z kościołów dochodzą żałosne zawodzenia, kajanie się, gorzkożalizm. Piękna, zamieszkała przez bogów ziemia zamieniła się w „dolinę łez” i „padół wygnania”.

Zapanowanie wszechwładnie światopoglądu chrześcijańskiego zepchnęło Słowian z linii rozwojowej, prowadzącej od kultu bogów słonecznych ku własnej, wielkiej twórczości słowiańskiej. A jednak – choć duch słowiańskich miłujący Życie, został spętany i wzgardzony, ostał się. Gdziekolwiek się rozejrzeć, wszędzie z poza „świętości” chrześcijańskich wygląda milcząco twarz przeszłości słowiańskiej. Pod gruzami zburzonych kącin, zrąbanych gajów i lasów świętych tli się Ogień-Swarożyc. Tli się buntem, chce zerwać pęta duchowe krępujące jego instynkty życiowe, chce się spalać w wysiłku twórczym milionów ramion i mózgów ludzkich. Chce w ziemi, nie „padół wygnania i płaczu” widzieć, ale radosną Świątynię Tworzenia. Chce przebóstwić świat, ale nie oddając go Bogu dalekiemu i odrębnemu, Istocie, której cała natura tego świata jest przeciwną, ale chce sprawić, by Impuls Boski przenikający Wszechświat-Materię, potężniał i wypełniał senną wegetację sobą, swą twórczą wolą i świadomością. Chce by jego Naród uśpiony zbudził się i zerwał do dzieła Boskiego nań czekającego.

Buntem tli się Ogień-Swarożyc, szerzy się, rośnie, by – gdy dzień nadejdzie – wybuchnąć potężnym płomieniem Świętej Woli Twórczej Narodu.

Swar. (właściwie: Janina Kłopocka)
https://bialczynski.wordpress.com/
https://bialczynski.wordpress.com/2015/ ... e-zadruge/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Piter1974
x 116

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » sobota 08 sie 2015, 00:01

Obrazek

Aby zobaczyć obrazek w pełnej rozdzielczości proszę kliknąć na zdjęciu prawym klawiszem myszy i otwórz obraz w nowej karcie. :)

Żródło: http://www.bogowiepolscy.net
0 x



Piter1974
x 116

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » sobota 08 sie 2015, 00:14

Czy bóstwa pogańskie to deifikowani dawni władcy?
ndz., 21/12/2014 - 11:30
Kategoria:
Historia współczesna
Czy dawni polscy bogowie przedkatoliccy mogli być dawnymi wybitnymi władcami, którzy- czczeni w pamięci swojego narodu, obrośli mitami i stali się elementami ówczesnej "religii państwowej"? Opisy które przetrwały do naszych czasów, pozwalają na taką interpretację. Do takich wniosków doszli badacze analizujący opisy obrzędów w dawnej świątyni pogańskiej w Radogoszczy. Był to swego rodzaju element propagandy dla słowiańskich wojowników, ówczesnych pogańskich rycerzy. Na przykład Radegast, Radegajs, Radogoszcz, niepodważalnie jest także postacią historii powszechnej późnego antyku. Być może, deifikowany władca stał się przedmiotem kultu po swojej tragicznej śmierci przy odważnej próbie podboju Imperium Rzymskiego. Ówczesna religia państwowa mogła być po prostu kultem dawnych przywódców, którzy - deifikowani- obrastali w rózne nadprzyrodzone zdolności i atrybuty.

Postacie te stały się przedmiotem szeregu spekulacji. Ciekawe są zwłaszcza doniesienia ze znalezionej w 1574 roku - i zaginionej już współcześnie kroniki znalezionej w pogańskim grobowcu koło Gniezna. Była ona przypisywana Wisimirowi, historycznemu władcy z ok. IV wieku n.e. Kronika ta, uznawana przez krytyków za "bajeczną" (do tego stopnia że wydawca, bibliofil Załuski, ostatecznie jej nie wydał w formie drukowanej), jest znana jedynie ze wzmianek u krytyków.

Jeśliby uznać ją za źródło historyczne, to musielibyśmy uznać pogląd antycznego filozofa Euhemera. Głosił on tezę, jakoby bogowie mieli być zdeifikowanymi dawnymi władcami, bohaterami, herosami, jednym słowem - ich rodowód był czysto fizyczny, nim obrośli oni w legendy, mity i przypisane zostały im cechy nadprzyrodzone.

Euhemeryzm

Jest to pogląd, zgodnie z którym bogowie powstali w rezultacie apoteozy wybitnych jednostek (władców, czarowników, wynalazców). Jesto to teoria religioznawcza Euhemera, powstała już w antyku, rzekomo jej autor miał odkryć podczas podróży groby "bogów" którzy okazali się śmiertelnikami. Wedle tej teorii bogowie powstali wskutek ubóstwienia herosów czy władców. Termin wywodzi się od Euhemera (gr. Euhémeros) z Messany, autora poematu opisującego podróż po Oceanie Indyjskim, w trakcie której miał odkryć grobowce Zeusa i jego braci. W nowożytności odnowicielem tego poglądu był angielski religioznawca Herbert Spencer. Snorri Sturluson, autor opisów nordyckiej mitologii z ok. 1220 n.e., także podkreślał ten pogląd, twierdząc że deifikacja dawnych władców dawała ich następcom większą legitymizację ich władzy w społeczeństwie. Heinrich Schliemann podzielał ten pogląd, i dzięki wierze w niego odkrył ruiny Troi.

Powieść utopijna Święta historia opisuje podróż Euhemera na wyspę Panchaję, położoną na Oceanie Indyjskim, gdzie jest stela mówiąca, że bogowie olimpijscy są deifikowanymi ludźmi. Poglądy teologiczne Euhemera nawiązują m.in. do kultu herosów, racjonalistycznej interpretacji mitów, teorii o genezie religii i kultu władców. Stela sławiąca czyny deifikowanych władców mogła zachować się w zamkniętym archaicznym społeczeństwie Panchai.

wg http://www.wuwr.com.pl/products/1382.html

Euhemeryzm to pogląd na temat genezy bogów, mieli oni powstać dzięki ubóstwieniu wybitnych jednostek, na przykład wielkich bohaterów i królów.
Nazwa wywodzi się od imienia Euhemera z Messyny, greckiego filozofa, podróżnika i pisarza, żyjącego między IV a III w. p.n.e. W romansie przygodowym zatytułowanym Święte Pismo opisał on podróż na wyspę Panchai, zamieszkałą przez ludzi, którym udało się stworzyć idealne państwo, więc pewną odmianę Atlantydy czy Utopii. Na tej wyspie, w świątyni Zeusa miały się znajdować złote słupy z wyrytymi na nich tekstami opisującymi pierwszych władców o imionach: Uranos, Kronos i Zeus. Za ich wybitne czyny, po śmierci otrzymali od swego ludu boską cześć.

Pomimo, że Święte Pismo nie było traktatem naukowy, a tylko fantastyczną powiastką wywarło spory wpływ na późniejszą historiografię rzymską. Sam tekst nie zachował się do naszych czasów, znamy go ze streszczenia łacińskiego pod tytułem Euhemerus sive sacra historia autorstwa Enniusza. Fragmenty oryginalnego tekstu, po grecku, zachowały się u Diodora Sycylijskiego w księdze V i VI jego Biblioteki historycznej.

Nie dziwi mnie, że u współczesnych Euhemer budził silne reakcje i pozytywne i negatywne. Sama idea, że w rzeczywistości bogów nie ma, a stawanie się bogiem to proces społeczny, historyczny i mitotwórczy, musiała niektórymi wstrząsnąć. Nie ważne czy napisał to na poważnie, czy tylko jako fantastyczną bajeczkę dla rozrywki. Jak mu taka myśl mogła w ogóle przyjść do głowy? Większość więc uznała go i do dziś uznaje za ateistę. Czy naprawdę nim był trudno powiedzieć. Czy sam wierzył w to co napisał? Być może tak a być może wcale nie. Pewne jest tylko to, że nie obawiał się tego napisać.

W czasach kiedy jeszcze znano i czytano Święte Pismo zaczęli się do niego odwoływać chrześcijanie, i używać jako dowód potwierdzający ich przekonania, że bogowie pogan nie są wcale bogami. Euhemeryzm cieszył się sporym zainteresowaniem w odrodzeniu i oświeceniu. W nowożytności odnowicielem tego poglądu był angielski religioznawca Herbert Spencer. Interesował się nim również Karol Marx

wg Monika, wrzesień 2012, http://religie-i-wierzenia.blogspot.com ... -post.html

Od starożytności istnieje pogląd, zgodnie z którym bogowie powstali w rezultacie apoteozy wybitnych jednostek (władców, czarowników, wynalazców). Termin wywodzi się od Euhemera (gr. Euhémeros) z Messany, autora poematu opisującego podróż po Oceanie Indyjskim, w trakcie której miał odkryć grobowce Zeusa i jego braci. W nowożytności odnowicielem tego poglądu był angielski religioznawca Herbert Spencer. Temat wyniesienia człowieka do rzędu bogów przejęty został ze starożytnego Wschodu, gdzie apoteozowano hellenistycznych władców z dynastii Seleucydów (312-64 przed Chr.), Ptolemeuszów (323-30 przed Chr.) i cesarzy rzymskich. Wiele przekazów wskazuje że to samo może dotyczyć mitycznych władców lechickich. Nyja, Lado, Jessa, Lel, Polel- mieli być, wg części doniesień kronikarskich z dość niepewnego źródła, jakim jest rzekomo X-wieczna Kronika Prokosza,

Obrazek

Deifikacja Homera, Jean Auguste Dominique Ingres, 1827. cc wikimedia

Mitologia lechicka
W miejscowej mitologii istnieje dość duże podobieństwo między królem lechickim Radegastusem, Radgajsem, a bogiem Radegastem. Do tego wykazu można wliczyć Nyję, Ładę/ Lado, Lela i Polela, jak chce XVII-wieczna (rzekomo X-wieczna) kronika Prokosza- załączona poniżej, uzupełniająca opisy tch postaci o opisy ich panowania. Niemniej, jest to źródło o mocno kwestionowanym rodowodzie.
Devana (Dziewanna), Diana- także miała być władczynią panującą na Łysej Górze ok. III w. p.n.e.- zachowała się w legendach.

Radagajs

Historyk z XVIII w., E. Gibbon w swojej popularnej "Historii i upadku Cesarstwa Rzymskiego" nazwę władcy historycznego, Radagajsa kojarzy z nazwą jednego z bogów słowiańskich Radegast, w związku z zeznaniami z XI wieku . W uzasadnieniu hipotez Gibbon wyprowadza tylko fonetyczną bliskość nazw. Nazwiska zakończone na-gast były dobrze znane w IV-VI wieku. i odpowiednio widoczne w źródłach [1] .Historyk 1. połowy XX wieku, John Bagnell Bury uważa, że plemienia Radagaysa doprowadziły Ostrogotów od brzegu Dniestru.
Radogost, zwany inaczej Radegastem lub Redigastem to bóg Słowian połabskich. Według relacji Adama z Bremy jego kult ześrodkowany był w grodzie Redarów, zwanym od imienia bóstwa Radogoszczą. Helmold z Bozowa wymienia natomiast Radogosta jako bóstwo Obodrytów. Góra Radhoszcz (Czeskie Beskidy) jest tradycyjnie związana z kultem tego boga i zgodnie z legendą, misjonarze Cyryl i Metody, kiedy rzekomo odwiedzili góry w ich podróży do Wielkich Moraw, mieli zburzyć jego posąg. Został on współcześnie odbudowany.

Radegast jest wymieniany przez Adama z Bremy w jego Gesta Hammaburgensis Ecclesiae Pontificum jako bóstwo czczone w lutyckim (zachodniosłowiańskim) mieście Radogoszcz. Podobnie Helmold w jego Chronica Slavorum napisał o bóstwie Radegast jako bogu Lutyków. Jednak Thietmar z Merseburga wcześniej napisał w swojej Kronika że pogańscy Lutykowie w ich świętym mieście "Radogoszcz" czczą wielu bogów, najważniejsze z nich nazwano Zuarasici, zidentyfikowane jako albo Svarog lub Svarožič. Według Adama z Bremy, Johannes Szkot (Scotus), biskup Meklemburgii, został ofiarowany dla tego boga w dniu 10 listopada 1066 podczas powstania Wenedów, buntu pogańskich wyznawców niepogodzonych z chrześcijaństwem.

Według słowiańskich legend, Radegast był ukochany przez Chors, opisaną jako piękna młoda bogini księżyca. Jednak on zignorował ją, w przeciwieństwie do boga Stribog - boga wiatru, który ją kochał. Stribog potajemnie ukradł płaszcz Radegasta i do rana się zakradł do pomieszczenia Chors, gdzie ją uwiódł i pozostawił ją w ciąży. Radegast był oburzony, ale nie z powodu Chors, ale raczej zły po skradzionym płaszczu. Chors czuła się oszukana i samotna. Błagała o litość dla jej noworodka- dziewczynki i zasugerowała, że może być boginią jesieni, ale główny bóg, Swaróg, nie zgodził się, a spór nie został rozstrzygnięty. W rezultacie ta pora roku nie ma bogini i bogini Żywia, Siwa, Sive, Živa walczy nad nią z boginią Marzanną.

Świętym zwierzęciem Radogosta był koń, którego trzymano w poświęconej bogu świątyni. Po zdobyciu Radogoszczy i zniszczeniu świątyni w 1068 roku zwycięski biskup Burchard z Halberstadt dosiadł świętego konia.

Relacja Euhemera z Messany o mauzoleum na wyspie Panchai
Euhemer z Messeny lub Akragas (stgr. Εὐήμερος Euemeros, IV/III p.n.e.) to filozof i podróżnik grecki. Autor zachowanego we fragmentach opisu podróży Ἱερὰ ἀναγραφή Hiera anagraphe (Święte Pismo), w którym mówi o swoich podróżach po Oceanie Indyjskim na fikcyjną wyspę Panchai, gdzie istniało idealne państwo Panchajów.

Bogowie jako zmitologizowane bohaterskie postacie historyczne

Euhemer znany jest z poglądu, że bogowie są ludźmi ubóstwionymi za szlachetne czyny. Dzieje bogów jako ludzi miał odnaleźć na owej fikcyjnej wyspie. Znajdował się tam napis głoszący, że Uranos, Kronos i Zeus byli królami wyspy, a po śmierci otrzymali boską cześć. Wywarł duży wpływ na historiografię rzymską - zachowało się u Laktancjusza streszczenie łacińskiego przekładu pióra Enniusza - Euhemerus sive sacra historia. Fragmenty prac Euhemera zachowały się w tłumaczeniach na łacinę wykonanych przez Enniusza, które z kolei zachowały się w patrystycznych pismach (np. Laktancjusza i Euzebiusza z Cezarei), które wszystkie opierają się na wcześniejszych fragmentach spisanych Diodora Sycylijskiego (5,41–46 i 6.1).
Tylko cytowane fragmenty pozostają po dziś dzień z głównej pracy Euhemerusa, "Święte Pismo". Diodor Sycylijski zawarł fragmenty z pism Euhemerusa w Arabii geografii w swojej piątej księdze i w mitologii, w szóstej księdze

Szósta księga Diodora "Bibliotheca" jest zaginiona, ale Euzebiusz przytacza fragment z niej w końcu w jego "Evangelica Praeparatio". [7] Starożytny pisarz Roman Ennius pierwszy przetłumaczył pracę Euhemerusa na łacinę, ale to tłumaczenie jest również utracone, zaginione. Lactantius jednak w III wieku naszej ery zawiera znaczne odniesienia do tłumaczenia Enniusa w pierwszej księdze swych "Boskich Instytutów". [8 ] Różne fragmenty innych dzieł o większym znaczeniu zachowały się także w późniejszej literaturze Augustyna z Hippony . Na podstawie tych zachowanych fragmentów i referencji, współcześni uczeni byli w stanie skompilować to, co jest zapewne dość pełnym obrazem pracy Euhemerusa.

Próby interpretacji jego relacji

Praca Euhemerusa może być przez czytelnika rozumiana nie tylko dosłownie, jako relacja z dalekiej, zamorskiej podróży. Nasza intrepretacja jego opowieści, zgodnie z wieloma interpretacjami różnych bardziej współczesnych i bardziej sceptycznych autorów, może kwalifikować tą formę literacką jako rodzaj filozoficznej podróżniczej fikcji, powszechnie uznanej dziś jako filozoficzny romans, zawierający urojone archaiczne napisy, o których autor narracji twierdził, że znalazł je podczas swoich podróży. Euhemerus twierdzi, że dotarł do grupy wysp w wodach Zatoki Saudyjskiej. Jedna z nich, Panchaea, znajduje się utopijnym społeczeństwie składającym się z wielu różnych grup etnicznych, wielu odmiennych plemion. Jego krytyka tradycji jest nierozłącznie połączona z opisem rzekomego rejestru dat urodzeń i zgonów w wielu bogów, co narrator odkrył wyryte na złotym filarze w świątyni Zeusa Triphyliusa na wyspie Panchaea ; [11] twierdził, że dotarł do wyspy podczas rejsu w dół Morza Czerwonego podczas okrążania wybrzeży Arabii, podjętej na wniosek Cassandera. Tą opowieść cytuję według chrześcijańskiego historyka z czwartego wieku naszej ery, Euzebiusza.

Jego poglądy, przyjmujące, że bogów stworzyli ludzie, ubóstwiając swoich wielkich przodków, bohaterów i dobroczyńców, nazwane zostały euhemeryzmem.
Bogowie pogańscy- dawni władcy?

Na ziemiach obecnej Polski w przeszłości opisywano bóstwa które w kronikach pogańskich lub uchodzących za pogańskie (jak np. XVIII-wieczna redakcja rzekomo X-wiecznej Kroniki Prokosza o bardzo niepewnym pochodzeniu- rzekomo owa kronika została znaleziona przez polskiego generała na "żydowskim kramie") miały być dawnymi władcami. Niestety, najciekawsze źródła współcześnie zaginęły.

Dlaczego pamięć o tych władcach wymazano? W momencie podboju, polscy władcy przyjęli obcą religię. Religia miejscowa, ucząca niezależności- i to dośc agresywnej, stała się, ze względu na jej "niepodległościowy" wydźwięk, niepoprawna politycznie. Ideologie takich władców jak Radegajs, które do dziś można odtworzyć z ich historycznych losów, są jednoznaczne. W czasach panowania B. Chrobrego, władca ten nakazał zniszczyć wszystkie księgi. Palenie ksiąg nakazywano także wcześniej, jak opisuje- współcześnie niestety zaginiona- księga spisana przez Wojnana, znana tylko z cytatów i wzmianek.

Seznec (1995) w książce "The Survival of the Pagan Gods" pisze że euhemeryzm stał się ulubionym orężem chrześcijańskich polemistów, broń ta była wykorzystywana na każdym kroku. Czy prawdopodobne jest, że zamiast kultu obrosłego wokół heroicznych czynów dawnych władców, przywieziono do Polski inną religię po przegranej przez Mieszka I wojnie? To tylko teza.

Lel i Polel, Lelus i Polelus
Źródła historyczne:

- Kronika Miechowity (1521), (Lel i Polel, autor widział ich połamane posągi w Krakowie).
- Stryjkowski (1564), (Lelus i Polelus).
- Gwagnin (1578), (Lel i Polel, informacja o toastach ku ich czci w Wielkopolsce).

Yassa lub Jessa

Źródła historyczne:

- Koźmińczyk (ur.1370, zapis: 1405-1412),(bóg Yassa, żywy obrzęd na wiosnę).
- Statua provincialia (1420), (Yassa).
- Sermones Cunradi (1423), (Yassa/Ysaya).
- Postilla Husitae przed (1450) (Yesse).
- Glosa przy S.Adalberti (vita ~1450), (agyejsze).
- Roczniki Długosza (1455), (bóg Jowisz-Jessa).
- Kronika Miechowity (1521), (Jessa).
- Kronika Polska[
] Stryjkowski (1574), (Jessa).
- Kronika Gwagnina (1578), (Jossa).

Lada/ Lado/ Lyada
Źródła historyczne:

- Koźmińczyk (1405-1412), (bóstwo Lado/Lada).
- Statua provincialia (1420), (Lado).
- Sermones Cunradi (1423), (Lado).
- Postilla Husitae przed (1450) (Alado).
- Glosa przy S.Adalberti (vita ~1450), (Alado).
- Roczniki Długosza (1455), (bóg Lyada/Łada jako odpowiednik rzymskiego Marsa).
- Kronika Stryjkowskiego (1582), (bóg Didis Lado, żywe obrzędy na Litwie),
0 x



Piter1974
x 116

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » sobota 08 sie 2015, 12:56

Język prasłowiański z jednego pnia drzewa.
Załączniki
drzewo języków słowiańskich.jpg
(64.22 KiB) Pobrany 299 razy
0 x



Piter1974
x 116

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » sobota 08 sie 2015, 13:30

Zamek Królowej Diany z Łysej Góry

Obrazek

Historia starożytna.
Według „Powieści rzeczy istej o założeniu klasztoru na Łysej Górze" w tymże paśmie górskim wznosił się w pogańskich czasach zamek. Kronikarz Jan Długosz sugeruje, że twierdzę tę wznieśli zagadkowi Cyklopi i Giganci. Nie wiemy czy "zamek pani każącej się czcić jako bogini Diana" nie jest tylko wytworem miejscowej mitologii. Znamy wzmiankę z XIII-wiecznej „Kroniki Wielkopolskiej” o mającym ongiś istnieć zamku na szczycie Łyśca (in loco castri). Wg tych dokumentów z lat 1376-86, opactwo zostało ufundowane „in loco castri Calvimontis” [MPHn. VIII 48.

Niestety, nie zachował się żaden dokument opisujący jego pozostałości. Długosz twierdził jakoby miejscowa ludność wierzyła w Cyklopów, "którzy na szczycie Łysej Góry wznieśli z gigantycznych głazów swój zamek". Z dokumentów wynika że zamek łysogórski nie istniał już w czasie fundacji klasztoru, ok. 1000 r.n.e. Doniesienia są rozbieżne, szczególnie najstarsze opisy pełne są fantastycznych wręcz wydarzeń. Mająca tutaj panować kobieta odniosła zwycięstwo nad Aleksandrem Wielkim (jak możnaby mniemać, około roku 323 p.n.e.), i wymagała od poddanych kultu jako Diana. Zamek został strzaskany przez piorun. Nawet XIX-wieczne przekazy sugerują iż znajdowano tutaj pogańskie popielnice i bożyszcza.

"W tym zamku mieszkająca Pani, poraziwszy pod ową górą Aleksandra Wielkiego, taką się pychą uniosła, że się kazała czcić za boginię Dyanę. Za to zuchwalstwo, grom pomsty bożej potlumił ją ze wszystkiemi służebnikami, i roztrącił zamek ..."

Wielokrotnie drwiono z Benedykta Chmielowskiego, autora Nowych Aten, będących pierwszą polskią encyklopedią. Pisał on choćby hasła w rodzaju: "Koń jaki jest, każdy widzi". Niemniej, podał też wiele poprawnych informacji historycznych, poza rozmaitymi informacjami o dość fantastycznym przekazie, obrazujących ówczesne przesądy. Autor ten pisał wówczas:

„Łysa Góra, vulgo Świętokrzyska w Sędomierskim Województwie, na której o mil 10 pod czas pogody widać Kościół i Klasztor. Był tam niegdy Polaków Asylum Forteca i Antemurał, jako z kamieni wielkich i murów trzech olim górę tę otaczających łatwo wnosić. Tam bogata mieszkając Pani, a tryumfując z Nieprzyjaciół, udała się za Dianę Boginię, od pospólstwa odbierając cultum, za to a DEO deorum piorunem zabita, według Kronik tamecznych.”

W odniesieniu do Łysej Góry: miał tam się znajdować zamek a raczej forteca, w którym panowała władczyni, czczona jako bogini Diana. "W zamku ze świątynią pogańską mieszkała dumna pani każąca się czcić jako bogini Diana"- podaje Marek Derwich. Jak podaje czasopismo taraka.pl "Opowieść można by potraktować sceptycznie, gdyby nie to, że podobne legendy znane są z innych miejsc, wiążąc się z przekazami o zamkach na szczytach gór." Janina Rosen-Przeworska pisała: "Obok tej tradycji mamy jeszcze tzw. czeską opowieść benedyktyńską o pani, która zamieszkiwała zamek na Łysej Górze. Gdy odniosła zwycięstwo nad Aleksandrem Wielkim, kazała się czcić jako Diana. Zamek został strzaskany przez piorun."

„Kalwarię ponad wszystkie góry ze względu na jej rozgłos i sławę stawiam i księciem innych gór ją mianuję, jako też jest. (...) W ziemi sandomierskiej w pobliżu miasta Opatowa wznosi się góra Kalwaria, skrzepła z prawie zawsze tu panującego zimna i otoczona częstymi mgłami, deszczami i śniegami, mając w wielu miejscach pieniące się źródła. Ongiś była bardzo rozsławiona z Cyklopów (jeżeli da się wiarę dawnemu ludowemu podaniu), o czym zresztą świadczą bardzo znaczne kupy kamieni ze zrujnowanego zamku, który miano stawiać na górze. Dzisiaj zaś [jest to] siedziba klasztoru zakonników reguły świętego Benedykta. Niepewne jest, który z Cyklopów i w jakim czasie wzniósł tak potężne zamczysko, mające tak bardzo długie ściany i tak wielkie, jak na ów wiek, głazy tak olbrzymim wysiłkiem. Olbrzymiego skupiska głazów tej potwornej budowli i potężnych zwalisk ruin nie mogły zakryć ani ciernie, ani kolące zielska, ani gęste tu drzewa i mchy”.

Powieść rzeczy istey z l poł. XVI w.

Cyklopi, giganci, olbrzymy

Wzianki zaczerpnięto z i przeredagowano. W okresie 1460-80 pojawia się pierwsza wzmianka opisująca zamek Cyklopów-gigantów;

lata 1536, 1538

„Na tym zamku pani jedna przedtem mieszkająca, iż była poraziła wielkiego Aleksandra pod tą górą, kazała się za Dyanę boginię chwalić. Za co Bóg pokarał ją, rozwalając zamek piorunem [...] Na tym też miejscu był kościół trzech bałwanów, które zwano Łada, Boda, Leli. Do których prości ludzie schadzali się pierwszego dnia maja".

rok 1599

miejsce pobytu Cyklopów, kobiety każącej się czcić jako bogini Diana, „idola, Locdae, Boede et Loeli” (Warszewicki);

rok 1604

miejsce pobytu olbrzymów, posągi bóstw Lada, Boda, Leli, czyli Kastora i Polluksa oraz ich matki Lady, atakże święto ich, 1 V, 7 III zlikwidowane przez Mieszka I (Ruffin);

Okrycie z roku 1686

„Nostraque insuper tempestate, dum pro ampliando Monasteria latiora profundioraque Martiobarbulis fundamenta foderentur, ex abdiri terrae, e lapidum latebris pes giganteus, lapisque angularis excisus, in lucern erutus, caput giganteum nimis grande, sed sponte sua in partes et cineres dissipatum, ad extremum ante portam templi in dorso rupis, ferreis cuneis excavata fossa, aut forte gentilium delubrum carbonibus repletum, repertum et nostris oculis visum” (Jonston I/2 78; Jabłoński 2-3).

„W roku 1686 przed drzwiami Kościoła Naszego w boku skalę kuiąc, trafunkiem napadli na mieysce, albo łożysko, w którym złożone było Bożyszcze dawne wąglami osypane, pewnie z tych, o których uczyniła się wzmianka w tym Rozdziale”

Wzmianka z roku 1690 opisuje miejsce pobytu olbrzymów-gigantów:

„ich mieszkania, tu na tey górze, same kości barzo srogie y ogromne, z ich trupów, po filarach na żelaznych hakach y łańcuchach w tymże kościele naszym świętokrzyskim zawieszone po dziś dzień [...] są dowodem”.

Wzmiankowany jest: zamek pani każącej się czcić jako bogini Diana oraz świątynia pogańska 3 bożków: Lada [i Leda], Boda, Leli, lub, z powołaniem na Andrzeja Krzyckiego [w rzeczywistości bałamutnie na kronikę Miechowity]: Pogoda, Gwizd Pogwizd i Lada, matka Kastora i Polluksa, czyli Leli Poleli. Ich święto ma miejsce 1 maja (Kwiatkiewicz);

wzmianka z roku 1704-7:

giganci i cyklopi mieszkali tu po potopie w zamku:

„harum Gigantum in nostra moderna ecclesia crura ferreis appensa catenis hodie videntur”.

(...) Wzmianka opisuje że dumna pani, o której opowiada kronika klaszt. spisana po czesku, pochodzić miała z rodu cyklopów. Czczono tutaj Ladona czyli Ladę lub inaczej Marsa, boga wojny, Pogodę oraz Leli Poleli, braci bliźniaków, ich święto 1 V (Jonston I/6 77v-8v, 80v-1, 93v);

wzmianka z roku 1737:

przed potopem mogli mieszkać tu giganci, relacja pierwsza pochodzi z 1686 r. W zamku ze świątynią pogańską mieszkała dumna pani każąca się czcić jako bogini Diana. Wg Andrzeja Krzyckiego czczono tu 3 bogów: Pogodę, Gwizda Pośwista i Ladę, matkę Kastora i Polluksa, czyli Leli Poleli. Przywilej Władysława Jag. zezwolił opatowi znieść wszystkie uroczystości pogańskie na Ś.K., szczególnie na 1 V, czyli pogańskie igrzyska Stado (Jabłoński 2-3, 5-6, 10);

wzmianka z około 1781-4

„Gdy przed kilkudziesiąt laty, przy założeniu tutejszego kościoła kopano na fundamenta nowego, znaleziono w ziemi posąg pogańskiego bożyszcza, okryty węgalmi, może jeszcze z dawnych ofiar. Imci ksiądz Staszyc S. doszedł, że braciszek będący przy wydobywaniu bożyszcza tego, kazał go kamieniarzowi natychmiast potłuc i rozbite sztuki do murowania użyć”

(Niemcewicz 10); 1806 triplici Demonis Swisto, Poświst, Pogoda (Sob. 112; Gacki 58);

Wzmianka z roku 1881

„Zakrystian miejscowy wskazał nam po lewej stronie góry, o kilkadziesiąt kroków poniżej obecnego kościoła, wyraźne ślady jakichś fundamentów, nazywając je domem kapłanki pogańskiej, który miał być strzaskany od pioruna. Fundament znaleziony jest z kamienia kwarcowego, z jakiego składa się skała, na której stoi kościół; w pośrodku leży kilka kawałków kolumn tejże samej grubości co znajdujące się przy cmentarzu kościelnym po lewej stronie, które mają 35 cm średnicy a 130 cm długości. Pokazywał nam również w zakrystii schowaną głowę wyraźnie częścią odtrąconą od posągu, jak nam mówił, tej pogańskiej kapłanki. Grecki profil, delikatna dosyć robota, zdają się wskazywać, iż jest to po prostu część posągu jakiejś świętej, może i dawniejszego jeszcze kościoła; [...] o innych fundamentach kolistych, leżących wprost kościoła, lecz nieco niżej, a uważanych przez tradycję miejscową za ślad świątyni pogańskiej, na miejscu której wzniesiono pierwszy kościół jeszcze za Dąbrówki”

(Gwiaździc, Wycieczka do kościoła świętokrzyskiego na Łysej Górze, „Kłosy” 33, 1881, s. 74).

Bogini Diana

Diana jest powszechnie utożsamiana z jedną z bogiń miejscowego słowiańskiego paneteonu. W Kromerze czytamy: „Chwalili Słowacy Djanę, nazywając ją Ziewonją”. Stryjkowski mówi: „Djanę, boginię łowów, zwali Sarmatowie językiem swym Ziewonją albo Dziewanną”. – „Chryste, tyś Mieszka śleporodzonego oświecił, Polskęś przywiódł do chrztu swego. Tobie ustąpił Grom, Ladon, Marzanna, Pogwizd, Ziewanna”. Możliwe że to tą boginię czciła ludność Chęcin pod postacią Baby Chęcińskiej, przetrwałej w formie dość uszkodzonego posągu do około XIX wieku. Na samej Łysej Górze odnaleziono ruiny kamiennego wału o długości około 2 km i wysokości 2 m, mogącego całkowicie otaczać tą górę.

"Dianie natomiast, uważanej według wierzeń pogańskich za niewiastę i dziewicę zarazem, matrony i dziewice oddawały cześć przez składanie przed jej posągami wieńców. Rolnicy zaś i prowadzący gospodarkę rolną czcili Cererę, na wyścigi składając jej w ofierze ziarna zbóż (...) A jako że państwu Lechitów wydarzyło się powstać na obszarze zawierającym lasy i gaje, o których starożytni wierzyli [...] że Diana rości sobie władztwo nad nimi [...] przeto [...] Diana w ich języku Dziewanną zwana [wraz z ] Marzanną cieszyły się szczególnym kultem i szczególnym nabożeństwem."

wg Jan Długosz, Kroniki Sławnego Królestwa Polskiego, 1455 r.

Opisy Diany pojawiają się w następujących publikacjach:

Częścią, iż tu na tey górze, przy pomienionym Zamku Łysiec nazwanym wybudowana była Bałwochwałnica; to iest Bożnica, abo Kościół Poganski, przy którym także wymurowane były, zacne y znaczne budynki, Pałace, Pokoie, które potym (iako się niżey powie) ogień piorunowy rostrzaskał, rozwalił, y spalił. Zaczym, z onych murów rozwalonych kamienie gorę tę pokryły: tak dalece, iż się drzewu, na tym mieyscu rodzić y krzewić niedopuściły. Y lubo insze góry okoliczne, tey gorze przyległe, gęstemi się lassami, y wysokiemi drzewami pokrywały; wierzch iednak tey góry zawsze był ogołocony, nieiaką łysość abo Kalwaryą pokazuiąc; dla tey przyczyny, Długosz nazywa ią Kalwaryą. Jako tedy dla swoiey łysości, Łysiec, albo Łysa gora, y Kalwarya: tak dla swoiey świetności, ktorą na wszystkie strony świata świeci między tak wielkiemi y wysokiemi gorami; między tak gęstemi lassami y drzewami wysokiemi, świetna gora iest słusznie nazwana.

wg Kwiatkiewicz, ok. 1704-7

Roczniki Długosza 1455 (Dziewanna-Diana jako bogini lasów i gajów).
- Kronika Miechowity 1521 (Dziewanna jako bogini Diana).
- Marcin Kromer, De origine... , 1555 (Ziewonia-Marzanna, opis obrzędu).
- Aleksander Gwagnin, Kronika Sarmacji
, 1578 (Diania - Ziewonia, opis obrzędu na Śląsku).
- Maciej Stryjkowski 1582 (Dziewanna-Ziewonna-Marzanna i opis obrzędu).
- Joachim Bielski 1597 (Ziewana-Diana-Marzanna i opis obrzędu).
- Marcin z Urzędowa 1543–1553 (opis żywego obrzędu Sobótki ku czci "Artemidy-Diany").

Kult Diany

"Dianą mienili Dziewianą"; oryg. Dianam nuncupabant Dzeuiana.

wg Maciej z Miechowa, Chronica Polonorum, 1521 r.


"Bo przed thym ledá co chwalili / Plánety / Pogody / Pogwizdy / Heli / Láde / Dziewánnę / to iest
Diánę / Márzánę / y wiele takich."

wg Marcin Bielski, Kronika wszystkiego świata, 1551 r.


"Chwalili tedy Polacy i narody insze słowiańskie za bogi... Dyannę nazywając... Ziewonią
",
"...po wsiach niektórych bałwany, Marzanę i Ziewonią, na żerdzi wetknąwszy, albo (jako starzy
udawali) na sanki włożywszy, frasowliwym i żałobnym śpiewaniem po wsi nosić i w kałużę albo
rzeki jawnie rzucić zwyczaj był w niedziele czwartej wielkiego postu."


wg Marcin Kromer, De origine et rebus gestis Polonorum libri XXX , 1555 r.


"Dianę, boginię łowów, swym językiem zwali Ziewonią albo Dziewanną.".... "...co i dziś w Wielkiej
Polszcze i w Sląsku zachowują, albowiem dzieci w niedzielę Srzodpostną, uczyniwszy sobie bałwan
na kształt niewiasty Ziewoniej, albo Marzanny, to jest Diany boginiej łowów, który pierwej chwalili,
wetknąwszy na kij długi noszą, żałobnie śpiewając, a jeden po drugim opiewając, albo na wózku
wożąc. Potym w kałużę albo w rzekę z mostu wrzucają, a do domów co wskok uciekają, jakoby od
bałwanów do prawdziwej chwały Christusa Pana."

wg Maciej Stryjkowski, Kronika Polska, Litewska, Żmudzka i wszystkiej Rusi, 1582 r.

[img]https://books.google.pl/books?id=JT48AAAAMAAJ&hl=pl&pg=PA24&img=1&pgis=1&dq=Łysa+góra+zamek&sig=ACfU3U19U9sHeBy4XZTlzP3vdh_U1Ldktw&edge=0[/img]

fragment tekstu, wg [2]

opr. Adam Fularz na podst. Wikipedii oraz publikacji: Grzegorz Niedzielski: "Dziewanna- pani lasów i gajów", http://www.bogowiepolscy.net/gfx/file/D ... temida.pdf z której zaczerpnięto wybór cytatów źródłowych. Ilustracja tytułowa: z czasopisma "Przyjaciel Ludu" z 1838, nr 29, via wrota-swietokrzyskie.pl, fragmenty opisu wzmianek wg [6]. oraz

Legendy świętokrzyskie, Redakcja Krzysztof Bracha. Materiały z konferencji, 23-24.10.2008 r., Wólka Milanowska
Sacrum pogańskie - sacrum chrześcijańskie. Kontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej, Redakcja Krzysztof Bracha i Czesław Hadamik
Marek Derwich, W kręgu łysogórskiego opactwa benedyktynów. Studia
Z dziejów opactwa świętokrzyskiego, Materiały z konferencji naukowej, Kielce, 1 czerwca 2006 r. Redakcja Marek Derwich, Krzysztof Bracha
Klasztor na Świętym Krzyżu w polskiej kulturze narodowej, Pod redakcją ks. Daniela Olszewskiego i Ryszarda Gryza
[1] Fragment książki "Sandomierz mityczny" - Rozdział III: Majowa królewna. Matka góra i ojciec niebo. Matka Boska Gromniczna. Wydawnictwo Armoryka 2012, wg taraka.pl

[2] Łysa Góra we wczesnym średniowieczu Autor: Jerzy Gąssowski, Eligia Gąssowska

[3] J. Gąssowski, Ośrodek kultu pogańskiego na Łysej Górze, [w:] Religia pogańskich Słowian, Kielce 1968, s. 55.

[5] http://www.nowaslupia.pl/kategorie/duchowe

[4] Tradycje celtyckie w obrzędowości Protosłowian - Strona 184, books.google.pl/books?id=cg9LAAAAIAAJ , Janina Rosen-Przeworska - 1964

[6] [Łysa Góra była miejscem schronienia w czasach pogańskich i dlatego] „ią też trzema wałami kamiennemi dosyć szeroko y wysoko prawie z podziwieniem ludzkim, tylko dwoie mieysca na kształt dwu bron zostawiwszy osypali [...] położeniem swym, zwłaszcza kiedy ieszczc szersze y gęstsze puszcze były, y osypaniem wałów mocnych...” była obronna (Ruffin A2v, A4n.)

[6] http://www.slownik.ihpan.edu.pl/search. ... cz&d=0&t=0

[7] [...] Powiadano mi dawniej w Warszawie, że widać zwaliska pogańskiego kościoła; lecz na miejscu będąc ani śladu nie widziałem, ani najmniejszej wiadomości zasięgnąć w tey mierze nie mogłem. Lecz to pewne, że umyślnie zrobione, w znacznej od siebie odległości będące kamienne wały, służyły za obronę temu miejscu, czy to zaś pogańska ręka sypała? mniemania w tey mierze byłyby próżne” (T. Czacki, List do Mikołaja Wolskiego, szambelana i przyjaciela króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Ordyna Druskienickich źródeł. Pismo zbiorowe..., Grodno 1846, zesz. 8, 17-8)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 24 wrz 2015, 20:35

Białczyński pisze:Słowiańscy Bogowie według Rosjan.
25 Sierpień 2015

РОДНЫЕ БОГИ – Славянские Боги

https://www.youtube.com/watch?v=rmyXWzPgdoA
https://bialczynski.wordpress.com/2015/ ... ug-rosjan/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 04 gru 2015, 11:29

Winicjusz Kossakowski pisze:Winicjusz Kossakowski – Mazurek i oberek
29 Grudzień 2012

Naszej zagubionej religii, Joachim Lelewel radzi szukać w „mowie słowiańskiej”, wychodząc ze słusznego założenia, że wszystko musi być nazwane. Problem w tym że rozproszyły się nasze stare słowa po wielu językach, przybierając często inne znaczenie. Trzeba powrócić do gramatyki i słowotwórstwa. Świetnie radzi sobie z tym zagadnieniem autor KSIĘGI POPIOŁÓW. Idąc jego śladami można natrafić na ciekawe ścieżki, zboczyć nieco z drogi i trafić w inny świat.

Autor, którego zwał będę Duchem Księgi szuka, znanych z legend, potomków Obrów. W naszej kulturze natrafia na dwa tańce znane do dzisiaj – mazur i oberek.

„Skoro mamy Mazurów i taniec mazur to musimy mieć i Obrów – ponieważ jest oberek”. Oba tańce są do siebie podobne, z tego faktu wyciąga prosty wniosek: Mazurzy to dawni Obrzy – Olbrzymy.

-Droga słuszna, lecz wniosek przedwczesny.

Wypada zastanowić się nad znaczeniem słowa Obrzy – olbrzymy.

Porównajmy go ze słowami „wielcy” oraz „liczni”.

Naród wielki, olbrzymi, liczny – ma to samo znaczenie. A skoro chodzi o nazwę narodu, poszukajmy jej w słowach wielki i liczny.

Jedno ze słowiańskich plemion mieszkające pomiędzy Renem a Odrą nosiło imię Weleti, niewątpliwie od słowa wielcy – liczni. Jest również znane imię Wenetów. Ich granice na zachodzie Europy odnalazłem na mapce narysowanej przez obcych, a konkretnie w pracy Larissa Bonfante „JĘZYK ETRUSKI”. Praca wydana przez RWT na licencji British Museum Press.

Powołuję się na pracę anglików, których można posądzać o wszystko, tylko nie o słowianofilstwo. Gdyby znali znaczenie słowa Weneci, wątpię czy ta mapka miała by ten kształt. Proszę zwrócić uwagę na północ. Tuż za granicami Italii (VIII – VI w. p. Chr.) rozciąga się państwo Wenetów.

Czy jesteśmy w stanie udowodnić, że to są plemiona słowiańskie?

Jeżeli tak – to w jaki sposób?

Zacznijmy od odszukania przynależności etnicznej Etrusków. Etruskowie to nazwa współczesna nadana przez „naukowców”. Jeszcze sto lat temu w literaturze przedmiotu używano nazwy TUSKI. Słowo tusk jest znane do dzisiaj w polskim języku a konkretnie, na kaszubszczyźnie i oznacza hytruska, lisa, cwanego kundelka. Tuskowie to Hytrusy – marynarze, zajmujący się handlem. Założyciele Rzymu i pierwszego państwa na półwyspie. Zatem pochodzili z narodu państwotwórczego. Ich sąsiedzi na północy mylnie zwani przez obcych Wenetami, w swoim języku nazywali się Welietami, od słowa – wiele, wielki. W alfabecie zachowanym na złotych i brązowych figurkach odnalezionych w Prilwicach występuje zrost runy L z runą I, używany niejednokrotnie . Gdy w słowie występują runy L- I, zawsze są pisane łącznie. Znak podobny do łacińskiej literki N. Stąd mylnie zapisane imię Welietów.

Proszę zapamiętać nazwę miejscowości Pri-lwice. Był to ośrodek państwowy z wieloma kurhanami, które stawiano jedynie królom. Tam odnaleziono schowany przed najazdem skarb świątynny. Był to złoty kocioł wypełniony złotymi przedmiotami kultu, opisanymi polskimi runami, już odczytanymi. Nazwa „przy lwicach” łączy się z bóstwem i imieniem plemienia, parającego się wojną. Wrócimy jeszcze do tematu. Tymczasem dokończmy poszukiwania Obrów – Olbrzymów.

Chyba już każdy zorientował się, że olbrzym i wielki to inna nazwa tego samego. Czy chcemy czy nie, to Obrów musimy zaliczyć do Welietów – Wenetów, których państwo rozciągało się od Uralu do Italii w Europie. Ich inwazja poszła również na wschód w kraje późniejszego Babilonu i Indii. Zaświadcza o tym genotyp słowiański R1a1. Zatem było to państwo olbrzymie.

Aby inwazja była skuteczna, konieczna jest ideologia w większości wypadków zawarta w wierzeniach religijnych. Inwazyjna religia zawsze miała i ma tylko Jednego Boga – Pana świata. Napastnicy zawsze są przedstawicielami Boga.

Co wiemy o religii słowiańskiej?

Nieco materiału na ten temat zostawił nam Prokopios z Cezarei , żył w czasach Justyniana zmarł w 562 r. po Chr.

Oto jego relacja:


Albowiem te plemiona Sklawinowie i Antowie, nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu. A także co się tyczy innych szczegółów te same mają, krótko mówiąc, urządzenia i obyczaje jedni i drudzy ci północni barbarzyńcy. Uważają bowiem, że tylko jeden bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne.

Obrazek

O przeznaczeniu nic nie wiedzą, ani nie przyznają mu żadnej roli w życiu ludzkim, lecz kiedy im śmierć zajrzy w oczy, czy to w chorobie czy na wojnie, ślubują wówczas że jeśli jej unikną, złożą bogu natychmiast ofiarę w zamian za ocalone życie, a uniknąwszy składają jak przyobiecali i są przekonani, że kupili sobie ocalenie za tę właśnie ofiarę. Oddają ponadto cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom i składają im wszystkim ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby.”

Jak widzimy religia słowiańska miała tylko Jedynego boga, Boga świata i inwazji. Naród, który stworzył taką religię musiał być narodem inwazyjnym, potwierdzają to jego geny rozsypane po świecie.

Znane nam wieści z innych źródeł w większości chrześcijańskich, zaprzeczają Prokopiusowi. Podają cały szereg bóstw o różnych imionach, a „naukowcy” zaliczają religię słowiańską do politeizmu – wielobóstwa, religii przyrody i tym podobne.

Aby cokolwiek zrozumieć, należy do myślenia używać własnej głowy. Zaznaczam własnej głowy a nie własnych uczuć. Myśleniem steruje świadomość, natomiast za uczucia odpowiada niemyśląca podświadomość. Społeczeństwo jest podzielone na ludzi rozumu 15% oraz ludzi uczuć 85%. Na tej zależności zbudowane są wszystkie ideologie i wszystkie religie. Ludzie podświadomości są w zasadzie bezradni i szukają pomocy u ludzi rozumu. Stąd życie gromadne.

Aby wyrobić sobie własny pogląd radzę zajrzeć do Księgi Welesa, która zaginęła w czasie Rewolucji w Rosji, ale pozostały kopie i odpisy. Autor księgi zabrania pod karą wyrzucenia ze społeczności mówienia, że Słowianie mają wielu bogów. „Bóg jest jeden w wielości”.

Tłumaczy to samo również bóg nieba Kriszna.

Oto fragmenty ze świętej księgi Kriszny – „Bhagavad – gita”.

„Najwyższy Pan zstępuje zawsze, kiedy tylko następuje zanik zasad religijnych.Chociaż istnieje wiele trascedentalnych form Pana, są one jednym i tym samym Najwyższą Osobą Boga”. (Bg. 4,7)

„Najwyższa Osoba Boga, Śri Kriszna, objawił Arjunie Swą prawdziwą formę czteroramienną, a w końcu ukazał mu Swą postać dwuręką”. (Bg. 11.50)


Proszę zwrócić uwagę na pierwsze zdanie z pierwszego cytatu. Przecież to nic innego jak obiecana w chrześcijaństwie Paruzja. Powrót Boga na ziemię w ludzkiej postaci. Obiecuje ją również Zaratustra., który otrzymał religię od Obra – Olbrzyma ze złotymi włosami, którego uznał za boga. Rzecz działa się w czasie pokojowej inwazji na Persję. Lud dostał religię i wiarę w bóstwo Obrów.

Proszę zwrócić uwagę na czteroramienną postać Kriszny. Czteroramienne bóstwo znajduje się na pomniku wyłowionym ze Zbrucza, rozpoznawane przez uczonych, jako WELES.

Nadszedł czas by poznać WELESA.

Imię boga zrodzone ze słowa WIELE, zatem nazwą zrozumiałą jest Wielobóg. Potwierdza to wiedza zawarta w „Księdze Welesa” jak i Kriszna, którego imię pochodzi od słowa krysz- krzyż, zapisane na urnie z Białej, a rozumianej jako niebo i bóstwo nieba. W tym wypadku są one tym samym, Najwyższą Osobą Boga.

Wieloboga – Welesa można śmiało połączyć z imieniem narodu Welieti – Weneti – Wielcy, który zamieszkiwał tereny od Kaukazu po Indie. (Kaukaz nazwa słowiańska. Kau – twardy. Kamień, ruda darniowa).


WELES – WIELOBÓG Bóg Słowian


Sama nazwa wskazuje, że Weles jest bóstwem idei, czyli pomysłu na opanowanie uczuć religijnych a za nimi na powiększanie granic państwa.
Idea jest prosta, skuteczna i pokojowa. Skoro nasz Weles jest wielobogiem jedynym i każde bóstwo jest nim to wszyscy bogowie, wszystkich ludów są emanacją naszego Welesa.

Zanikają wszelkie wojny religijne. Naród przyłączony dowiaduje się, że jego bóstwo jest najwyższym bogiem, o czym mógł nie wiedzieć, napełnia to dumą jego ego a naród który go uświadomił staje się jego najbliższym przyjacielem.

Problem w tym, że każdy kij ma dwa końce.

Nasz Bóg – jako idea polityczna, poprzez wierzenia Zaratustry, (które mu ofiarowaliśmy), poprzez wierzenia w Krysznę – (też nasz), stał się cudzym bogiem, czyli narzędziem politycznym w cudzym ręku. Zatoczył ten bóg kółeczko i jako idea, czyli broń polityczna w obcym, zaborczym ręku trafia po tysiącach lat do nas. Bez trudu rozpoznajemy w nim swego Boga. Tylko, że to nie jest już nasz Bóg a oszust obcych, świetnie nadający się do podboju. Zostaliśmy chrześcijanami, czyli niewolnikami obcego – jak wykazała historia – wrogiego nam boga. W ostatnich latach nastąpiła mimikra. Chrześcijański wielobóg zwany Trójcą Świętą przyjął imię Jednego z najkrwawszych bóstw świata, imię żydowskiego diabloboga Jahwe. Jego dzieci urządzili naiwnym Słowianom, raj, czyli Niebo na ziemi, przekształcając słowiańską Rosję w ZSSR. I zabrali się do dzieła nakazanego przez swoje bóstwo. Wymordowano w przeciągu pięćdziesięciu lat ponad sto milionów gojów, czyli nie żydów. Słowiański Weles – Wielobóg poniósł klęskę. Jego idea nie rozpoznawała wrogów. Okazało się że dualizm, czyli bóstwo dobra i bóstwo zła – zwyciężył. Obecne bóstwo zła, przybrane w szaty bóstwa dobra pod nazwą Judeo – chrześcijaństwa zawładnęło naszymi duszami i prowadzi ich prosto do żydowskiego raju, który narody słowiańskie już praktykowały.

Wracamy do Welesa i jego materialnego świadka dziejów, czyli idola wyłowionego ze Zbrucza.

Idol ten to słowiańska Oś Świata, słowiańskie mityczne drzewo życia.

Początek daję czwororęki Weles- wielobóg. Stworzył on świat ludzi, którym się opiekuje. Świat ludzki na pomniku, wyrażony jest czterema figurami ludzkimi, trzymającymi się za ręce. Rozpoznajemy cztery rasy: białą, żółtą, czarną i mieszaną.

Z ras ludzkich wyrasta świat bogów, przykryty jedną kopułą nieba.

W bóstwie trzymającym w ręku koło rozpoznajemy bóstwo prawa, czuwającego nad słońcem i prawem całej przyrody. Jego imię to PERKUN, PIERKUN, PERKUNAS. Imię różnie wymawiane przez różne plemiona.

Bóstwo z Rogiem Obfitości czuwa nad łańcuchem pokarmowym. Poczynając od trawki a kończąc na człowieku. Słowiańscy kapłani z Rogu Obfitości przepowiadali urodzaj w następnym roku w dniu święta Dożynek. Aby magicznie spowodować urodzaj, uczestnicy święta musieli porządnie napełnić swoje brzuchy. Święta słowiańskie zawsze były połączone z ucztą, weselem i tańcami. Zwyczaj ten był kontynuowany jeszcze przez moich rodziców, chociaż w zmienionej formie. Bóstwem wesela i obżarstwa był dzień patrona parafii, zwany odpustem. Krewni z sąsiednich parafii zawsze zapraszali na obżarstwo zwane gościną. Z kolei rodzice gościli ich u siebie w dniu święta św. Rocha. Po poczęstunku goście szli na potańcówkę, która w tym dniu musiała być zorganizowana przez młodzież wioski. Wszystkie „odpusty” były ustawione tuż po zakończeniu żniw. Kapłani nowego boga podobnie jak kapłani Welesa – wieloboga, modlili się o urodzaj w przyszłym roku a parafianie napełniali żołądki, aby osiągnąć urodzaj w następnym. Za urodzaj musiały być wzniesione kielichy z wypowiedzeniem odpowiednich życzeń. „Odpusty” to kontynuowanie starych – słowiańskich obrządków religijnych.

W bóstwie obfitości uczeni rozpoznają boginie ziemi i urodzaju – Mokszę.

Bóstwo odpowiedzialne za obronę z krzywym, słowiańskim mieczem i koniem, nosi imię Świętowit, od słowa święty – silny, niepokonany. Drugie jego imię, niestety już zapomniane, wiąże się z armią nocy i bóstwem nocy o imieniu AN. Od niego armia zorganizowana w obóz wojenny nosiła nazwę Antowie. Prokopios z Cezareii mylnie ich rozpoznał i zaliczył do plemienia. Chociaż – obiektywnie mówiąc – mógł mieć rację. Obozy wojenne, były osadzane na granicach mocarstwa. Mogły być zorganizowane w rody z rodzinami.

Bóg nocy i wojny ANzostawił nam swoje oblicze wraz z opisem runami na złotym idolu odnalezionym w Prilwicach. Figurka po jednej stronie przedstawia brodatego mężczyznę o poważnym i pogodnym obliczu trzymającego coś w postaci księgi. Jego głowy opromienia osiem złotych promieni. Na długiej sukni napis: PIERQ DN MA DDAĆI NAM DLIŹI DNIĆŹ ON We współczesnym języku czytamy Pierku dni ma oddawać nam. Zachowuje dnienie(wschód słońca) on.

Pierku, Perkun jest bóstwem prawa i słońca. Po drugiej stronie swojej osoby ma bóstwo nocy i przymusu. Prawo bez przymusu przecież nie może funkcjonować.

Bóstwo po przeciwnej stronie ma postać lwicy a napis umieszczony na hełmie głosi: PIERQ DNI DLIT – Pierku dni zachowuje. Na piersi napis AN REŹOD – An zarzyna.

Wyznawcy ANA zorganizowani w armię zarzynają. Z innych źródeł wiemy, że Słowiańska armia działała nocą. Główna bronią była zasada wywołania przerażenia u przeciwnika. Dysponowali destylowaną ropą, czyli naftą. Przeciwnik nią oblany i podpalony stanowił żywą pochodnię. Budził strach i przerażenie, powodował panikę. Nafta nabrana w usta i rozpylona nad płonącą żagwią dawała wrażenie „Ziania ogniem”. Ten numer płoszył konie a koń spanikowany nie pozwoli sobą kierować. Ucieka. Słowiańscy wojowie przed ostrzem mieczy i strzał, byli zabezpieczeni stalową zbroją płytkową. Przez przeciwników, którzy nocą nie byli w stanie rozpoznać z kim walczą, to ogniste wojsko postrzegano jako nadprzyrodzone stwory, węże, smoki, których zwykły człowiek nie był w stanie pokonać. Opis naszych wojsk zachował się w legendach ludów z nami walczących.

Miejscowość Przylwice, obecnie pod Niemcami, nosi nazwę niewiele zmienioną – Prilwitz. Nazwa od bóstwa nocy Ana mającego postać lwicy, położona jest w naturalnym terenie obronnym. Dokładny opis można odnaleźć w pracy hr. Jana Potockiego „Podróże”.

Wyznawców Ana – Antów postrzegam jako kastę wśród wielkiego narodu Obrów – Welietów- Wenetów.

Obrazek

Obrazek Obrazek
Po lewej PIERQ bóstwo prawa i dnia. Po prawej AN bóstwo nocy i patron Antów – siły militarnej Welietów – Obrów – Sklawenów.

...
https://bialczynski.wordpress.com/2012/ ... -i-oberek/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 06 gru 2015, 00:46

Winicjusz Kossakowski pisze:Gdzie przebywa Weles – Welobog?

Obrazek

Ze względu na nazwę i funkcję ten ideogram przypisałbym Welesowi.

Odpowiedź na to pytanie odnajdujemy nie tylko w zapiskach z wykopalisk. Nieco zmodyfikowaną formę przechowało nam chrześcijaństwo.

Weles mieszka w niebie na ziemi i w każdym miejscu, które jego jest, ze szczególnym uwzględnieniem księżyca. To z księżyca, na skrzydłach bocianów, wracają na ziemię duszyczki, by wcielić się w nowo narodzone dziecko. Po śmierci ciała wracają tam skąd przyszli.

Jakie mają zadania w zaświatach możemy się tylko domyślać obserwując przyrodę. Chmury, życiodajny deszcz, płatki śniegu rzeźbione misternie w gwiazdki. Wiosną pojawiają się na niebie groźne ryki, błyskawice i pioruny ciskane na ziemię. Wszystko po to by przepędzić Mroza, Zimę i wezwać Krzyżnę – Swaroga do powrotu. Bez niego drzewa nie puszczą soków, nie pojawią się liście i kwiaty. Śpiąca, przykryta kołderką śniegową Moksza – Matka Ziemia – Karmicielka, będzie spać nadal. Lecz Perkuna, bóstwo prawa i słońca – czuwa. Czasami Wiosna się opóźni, ale musi nadrobić straty. Welobog dwoi się i troi, rozrasta w tysiące dusz i bogów by sprostać zadaniu – i cudowi życia.

Bóstwo rży-żyta Rżatro, spokojnie mieszkający w oraczu budzi swego sługę. Przypomina o orce i innych pracach polowych. Pilnuje zasiewów, walczy z chwastami. Ma do pomocy wężopsa i inne stwory przeganiające ptaki i dzikiego zwierza. Musi dogadać się z Chmurnikiem, by podesłał życiodajne deszcze a przegonił chmury gradowe.

AN budzi swych Antów, bo widzi jak hordy zgłodniałych stepowców wyruszyli na mord i rabunek. Trzeba dać im odprawę i nie dopuścić do zniszczenia gospodarki Obrów – Welietów.

Radowolit – zilirzbóg chorujących, przywraca zdrowie. Pogania wykształcone w leczeniu i bogate w wiedzę Wiedźmy by nie ociągały się w swych obowiązkach. Moksza nie może czekać, trzeba wyrobić się na czas.

Mamuna pilnuje szczęśliwych porodów. Matki nie mogą umierać a bociany z nowymi duszyczkami śpieszą się. Nie może być dzieci bez duszy, chociaż się zdarzają i takie wypadki.

Lesza – Boruta bóstwo borów i lasów, budzi niedźwiedzie. Wyrosły już pierwiosnki, ruszyły trawy i zioła. Czas nakarmić śpiące żołądki. W stawach i bajorach rechot żab. Cieszą się na czas godów.

Klępy łosia, jelenia i sarny – poczuły wolę bożą. Jelenie przygotowują się do walki o prawo do założenia rodziny. Słychać porykiwanie i starcia na rykowisku.

Wraz z powrotem Swaroga i ciepła, powróciły ptaki z zaświatów. W lasach słychać ich śpiew godowy i krzątanie przy budowie gniazd. Lasy i bory ożyły. Budzi się nowe życie. Boruta zadowolony.

Na łąki i pastwiska wyszło zgłodniałe bydło. Zajadają się świeżą, zdrową i pożywną trawą.

Będzie dobry udój.

Z odtajałej wierzby pastuszki strugają fujarki. Wpierw trzeba dobrze odbić korę by popuściła a potem zdjąć płaszcz. Można też sporządzić trąbkę. Idzie na nią większa gałąź. Korę nacina się wężowo i skręca w trąbkę. Co prawda na takiej trąbce nie pograsz, ale za to ma głos donośny i w razie biedy, można wezwać rodziców czy sąsiadów na pomoc – a nawet wilka odstraszyć.

W wypróchniałych dziuplach wierzb można napotkać Rokitę – Kusego. Nie straszne to bóstwo, przeważnie przeziębiony i zasmarkany. Leczy się gryząc korę wierzby i zapijając miodem. Z tego powodu opiekuje się pszczołami i barciami. Pszczelarze muszą z nim żyć w zgodzie, by odstraszał niedźwiedzie i pilnował, aby pszczoły szczęśliwie przezimowały.

Czasami nad brzegami jezior i stawów można spotkać Wodnika. Jest to karzeł z długą zieloną brodą z wodorostów. Gdy siedzi w tataraku lub łozach, przejdziesz obok i nie zauważysz. Ma on poważne zadanie. Musi doglądać swego gospodarstwa. Patrzeć by ikry nie pożarły inne ryby, by wody było dosyć a jeziora nie zamuliło. Powiadają, że przepycha stare studnie lub wierci nowe, aby dokopać się do źródła. Powiadają, że czasami ugania się za Syrenką. Muszą to być bajdy. Nasze Syrenki to przecie wojowniczki.

Za ludźmi nie przepada. Wybierają my ryby i raki. A kąpiąc się w czystej wodzie, czasami zanieczyszczają.

Borowy również patrzy na ludzi krzywym okiem. Drzewa mu wycinają. Polują na zwierzęta. Zaśmiecają las. Straszą zwierzęta. Ale gdy ludziom zagraża niebezpieczeństwo, przychodzi z pomocą. W lesie ukryje. Swoich rozpozna. Powiadali, że wiewiórkom i srokom podpowiada jak zbudować ciepły domek. Gdy mróz i zawieje, przychodzi do nich w gości. Sroki widzą w nim postać ludzką i aby godnie ugościć kradną ludziom srebrne łyżki i widelce.

Domowy, Gumienny i Polowy ponoć z duszy dziadów pochodzą. Każdy pilnuje swego, od ognia i złego ducha. Dużo nie zje, Wystarczy mu to co zostało na talerzu. Wypić lubi. Wiadomo – nasz. Należy strząchnąć kieliszkiem po wypiciu, spadnie kilka kropel na podłogę. To mu wystarczy.

Gumienny ma więcej roboty. Przywołuje koty, gdy się myszy pojawią. Przepędza Zmorę, gdy zechce nocą pohasać na koniu. Gdy się obcy, czy tchórz pojawi a pies zaśpi, to tak mu da w ucho, że budzi się od razu i szczeka, czasami nie wiedząc dlaczego.

Polowy ma inną robotę. Pilnuje zasiewu, Pomaga bóstwom roślin. Gdy susza – wzywa Chmurnika, by nieco pokropił. A gdy nadejdzie grad i burza, zwołuje Wiły, by rozgoniły chmury. Dobry gospodarz zawsze sadził dziką gruszę, na polnej drodze. Dzięcioły dłubały dziuple i przygotowywały Polowemu mieszkanie. Z wysokości gruszy, miał lepszy widok na pola. Dobre duszki pokazywały się zwierzętom i umiały się z nimi dogadać.

Obrazek Wiły. Inspiracja do płaskorzeźby z zachowanych kolczyków.
https://bialczynski.wordpress.com/2012/ ... -i-oberek/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 15 gru 2015, 16:59

indianchinook pisze:PRZYKAZANIA BOGA PIERUNA

Obrazek

Przykazania Peruna

„Czcijcie Rodziców swoich, i utrzymujcie ich w starości, bo jak wykażecie troskę o nich, tak i o was zatroszczą się dziecięta wasze


Zachowajcie pamięć o wszystkich Przodkach Rodów waszych i wasi potomkowie będą pamiętać o was

Brońcie starych i małych, ojców i matek, synów i córek, gdyż to Krewni wasi, mądrość i piękno narodów waszych


Nie czyńcie cudów dla dobra własnego, a czyńcie cuda dla dobra Rodu swego i Rodu Niebieskiego
Czyńcie dzieła dobre, ku chwale Rodu waszego i Przodków waszych, a otrzymacie opiekę od Bogów Jasnych waszych


Wychowajcie w dzieciętach swoich miłość do świętej ziemi Rasy, żeby nie łakomili się cudami zamorskimi, a mogli same uczynić cuda wspanialsze i piękniejsze, ku chwale świętej ziemi waszej

Nie sprzedawajcie ziemi waszej za złoto i srebro, gdyż przekleństwa na siebie ściągniecie
i nie będzie przebaczenia po wszystkie dni bez reszty

Kto ucieknie z ziemi swej na obczyznę w poszukiwaniu życia łatwego, ten odstępcą Rodu swego, nie będzie wybaczenia Rodu jego, gdyż odwrócą się Bogowie od niego

Brońcie ziemi waszej, a zwyciężycie bronią prawą wszystkich wrogów Rasy

Brońcie Rody Raszenów i Swiatorusow od cudzoziemskich wrogów, którzy wchodzą do ziem waszych ze złymi planami i z bronią. Nie przechwalajcie się swą siłą łapiąc za broń, lecz chwalcie się sukcesami na polach bitwy
Zachowujcie w tajemnicy Mądrość Bożą, Mądrości Tajnej cudzoziemcom nie dawajcie


Nie przekonujcie tych ludzi, którzy nie chcą słuchać was i wysłuchiwać słów waszych

Pomagajcie ze wszystkich sił budować Sanktuaria i Świątynie, zachowujcie Mądrość Bożą, Mądrość Starożytną

Zachowajcie wasze Sanktuaria i Świątynie od pohańbienia przez cudzoziemców, jeśli nie zachowacie Świątyń Świętej Rasy
i Wiary Przodków waszych, nawiedzą was lata smutku, krzywd i cierpień


Żyjcie prawami RITA i prawami Boga Roda-Stwórcy Jedynego, gdyż tymi prawami żyją wszystkie Światy i Ziemie we wszystkich Wszechświatach
.
Niech brat siostry swej za żonę nie bierze, a syn – matki swej, bo Bogów rozgniewacie i krew Rodu zmarnujecie
Nie bierzcie żon z czarną skórą, gdyż sprofanujcie dom i swój Ród zmarnujcie, biorąc żony ze skórą białą, swój dom rozsławicie
i swój Ród przedłużycie

Żony odzień męskich nie noście, gdyż kobiecość stracicie, a noście żony to, co wam polega na

Kochajcie żony mężów swoich, gdyż oni obroną i oparciem waszym, i całego Rodu waszego

Nie nadużywajcie chmielonych napoi, miejcie umiar w piciu, gdyż kto nadużywa alkoholu, traci wygląd ludzki

Pomóżcie bliźniemu w nieszczęściu jego, a gdy do was nieszczęście przyjdzie pomogą i wam bliźni wasi

Nie radujcie się z nieszczęścia cudzego, gdyż kogo cudze nieszczęście cieszy, ten do sobie nieszczęście wzywa

Nie oczerniajcie i nie śmiejcie się, z tych, co was miłują a odpowiadajcie na miłość miłością by doświadczyć opieki Bogów waszych

Kochajcie bliskiego waszego, jeżeli on tego godny
Obmywajcie po pracach ręce wasze, bo kto rąk swych nie obmywa, ten siłę Bożą traci

Oczyszczajcie się wy w wodach Irija, gdzie płynie rzeka w świętej ziemi by obmyć swojo ciało białe, poświęcić go Bożą siłą

Utwierdzajcie na Ziemi waszej Prawa Niebiańskie, które dali wam Jaśni Bogowie wasi

Czcijcie ludzie dni rusalskie, przestrzegajcie świąt Bożych
Nie zapominajcie o Bogach waszych, wysławiajcie Bogów paląc kadzidła i doświadczajcie łaski Bogów waszych

Nie czyńcie krzywd sąsiadom waszym, żyjcie z nimi w pokoju i harmonii

Nie poniżajcie innych ludzi, a nie będziecie poniżeni

Nie czyńcie krzywdy ludziom innej wiary, gdyż bóg-Stwórca Jedyny nad wszystkimi Ziemiami
i nad wszystkimi Światami

Nie naruszajcie więzów Związku Rodzinnego przez Bogów poświęconych, gdyż wbrew prawu Boga-Stwórcy Jedynego postąpicie i szczęście swoje stracicie

Nie zabijajcie dziecięcia w brzuchu matki, gdyż kto zabije dziecię w brzuchu ściągnie na siebie gniew Boga-Stwórcy Jedynego





Fragmenty Wed
Była to odpowiedz Peruna na słowa mędrca prawdopodobnie na nadchodzące czasy Nocy Swaroga , kiedy to ludzie mogą zapomnieć i popaść w ciemność :” daj Mądre Przykazania swoje Rodom ludzkim, potomkom Rodu Niebiańskiego i Rasy Wielkiej, żeby Sprawiedliwość zatriumfowała na Midgardzkiej Ziemi, a Kłamstwo zginęło na zawsze ze Świata naszego, i nie zostało po nim nawet wspomnienie


..
. „
https://indianchinook.wordpress.com/201 ... a-pieruna/
1 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6446
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1081
x 319
Podziękował: 11535 razy
Otrzymał podziękowanie: 11996 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 20 gru 2015, 14:19

Boruta i Boginki.

Obrazek

Trzecia ilustracja nowej serii - Boruta i Boginki. Zapraszamy ;)

Boruta to w wierzeniach staropolskich strażnik podziemnych skarbów oraz obrońca ludzi w potrzebie. Gdy jest to konieczne pomaga on ludziom wszystkich warstw społecznych, poczynając od prostego ludu po samego Króla Polski. Cecha ta jest szczególnie podkreślana w polskich wierzeniach dworskich i ludowych. Równocześnie Boruta nie stroni jednak od wielkiego zamiłowania do uczt, zbytków, psot i burzliwych romansów. Boruta słynie także z ogromnej siły i umiejętności przybierania dowolnej postaci, w tym zamożnego szlachcica, młynarza, czarnego konia, sowy, a nawet rogatej ryby. Mimo, że często zwany diabłem w rzeczywistości jego charakter - co należy podkreślić - ma niewiele wspólnego z cechami diabła chrześcijańskiego. Badacze współcześni upatrują w nim przede wszystkim obraz dawnego bóstwa (lub półbóstwa) podziemi czy też strażnika świętych gajów. W tym kontekście zwraca się uwagę na imię „Zuti-bure” w zapiskach Thietmara z Merseburga z początku XI wieku. Boruta przesiaduje zwykle w okolicach lasów, mokradeł i podziemi. Warto pamiętać, że wszystkie te miejsca w wierzeniach stanowią metaforę zaświatów lub bramy do nich. Boruta związany jest szczególnie mocno z polską tradycją szlachecką, stąd wyobrażano go często w kontuszu i rogatywce, a jedno z jego mian to Boruta Kontuszowy. Budziło to sprzeciw niektórych badaczy XIX-wiecznych, jednak nie do końca uprawniony, skoro w staropolskich zapiskach z procesów o czary kontusz jest jednym z wręcz typowych ubiorów „diabelskich”. Na ilustracji w tle zamek w Łęczycy, którego podziemia są jedną z najbardziej znanych i ulubionych siedzib Boruty.

Boginki to podobnie jak Boruta istoty o naturze chtonicznej, podziemnej i zaświatowej, przeważnie zamieszkujące przybrzeżne terytoria akwenów wodnych, mokradeł oraz lasów. W wierzeniach ludowych wyobrażane albo jako piękne kobiety, kusicielki, czasem przyjazne lub przeciwnie jako zdecydowanie nieprzychylne ludziom szkarady. Boginki, bogunki czy też boginy to określenia charakterystyczne dla polskiego kręgu kulturowego (ich wschodniosłowiańskim odpowiednikiem były rusałki). Wierzono, iż boginki potrafią przybierać postać ogników, cieni, żab, psów, czarnych kur oraz być niewidzialnymi. Jeden z najbardziej wyczerpujących opisów boginek jak i wspomnianego powyżej Boruty zawiera „Wielka Księga Demonów Polskich” autorstwa Barbary i Adama Podgórskich (Katowice 2005), którą przy okazji polecamy. W jednym z mniej znanych, a jednocześnie bardziej interesujących wątków wierzeniowych wodno-nocne boginki przedstawiane są jako przeciwniczki rozświetlającego mroki Księżyca (o tym więcej w S.Trzy zorze dziewicze, Wśród zamawiań i zaklęć, Łódź 1968). Wierzono również, że są one odpowiedzialne za cykliczne znikanie/porywanie z nieba Jutrzenki - ludowej bogini piękna i nadziei, o czym więcej przy okazji jednej z kolejnych ilustracji.

https://www.facebook.com/WenedaMitologi ... =3&theater
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 29 gru 2015, 21:09

indianchinook pisze:Słowiański Światopogląd

Obrazek

Słowiański Światopogląd

Bogowie Słowian to nie „Bóstwa” przed którymi sie drży ze strachu i bojaźni lecz kochani rodzice. !! Praprzodkowie .
Do rodziców sie przytula a nie pali przed nimi kadzidła i składa ofiary całopalne . Tak robią cudzoziemcy przed swoim „Bóstwem ” – ich Stwórca . W ich źródłach i innych starych testamentach nam narzucanych jest słowo PAN a nie BÓG -dziś tłumaczy sie to zamiennie ale to bardzo ważne rozróżnienie powodujące właśnie zacieranie tych istotnych różnic pojmowania. Zwróćcie uwagę na tłumaczenia słowa ” Pan „. Oprawcy używają go z lubością zamiast słowa BÓG ( albo czasem oba słowa razem ” Pan Bóg” – tak się tresuje na przykład fanatyków w pewnym ” Radyju ” ) . Jeśli pojawia się ” Pan” to muszą być i pełzający przed nim w uniżeniu słudzy . Bóg natomiast nie wymaga takich zachowań – żaden mądry kochający ojciec nie chciałby widzieć swoich ukochanych dzieci przelęknionych i zgiętych służalczo w pół . Słowianie NIGDY nie bili poddańczych pokłonów swoim Bogom . Cześć jaką im oddają jest to subtelna wzajemna więź . Mieszanina zdrowego szacunku i podziwu , ufności i zaufania – tak jak w zdrowej relacji z rodzicami , którymi przecież są nasi Bogowie . Oddawanie czci powoduje wymianę energii WZAJEMNĄ. Czerpiemy w ten sposób siłę od naszych Bogów- rodziców.
Dlatego też sławimy ich i swoim sławieniem staramy się okazać swoje uznanie, szacunek i radość z powodu świadomości, że jesteśmy wnukami i dziećmi bożymi.

„Slovianie są wielką rodziną dusz
zapisanych w łonie Matki Ładu i Natury
żyją wiecznie, nic nie było przed nimi ani nic nie będzie po nich
maja udział w każdym stworzeniu świata
są nieśmiertelni i nie mogą zostać zniszczeni

Nasze dusze dźwięczą w podobny sposób, choć każda jest inna.
Oznacza to, że każdy z nas jest inny (oryginalny).
Wszyscy natomiast są jakościowo równi (nikt nie jest ponad nikim).

Dźwięki dusz wchodzą w rezonans (lub dyzonans) i zagęszczają się tworząc wokół siebie świat rzeczy.
Naszym zadaniem jako Słowian jest śpiewać czysto naszą pieśń.
W tej pieśni jest wiele wątków- wszystkie chwalebne.
Niech się Slavi!”
https://indianchinook.wordpress.com/201 ... atopoglad/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15596
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 828
Podziękował: 29159 razy
Otrzymał podziękowanie: 23474 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 01 mar 2016, 12:28

Czesław Białczyński Opisanie Stworzów Mity Słowiańskie


https://www.youtube.com/watch?v=JXxxnNdKb1Q#t=11
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6446
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1081
x 319
Podziękował: 11535 razy
Otrzymał podziękowanie: 11996 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 15 kwie 2016, 23:04

Obrazek
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15596
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 828
Podziękował: 29159 razy
Otrzymał podziękowanie: 23474 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 05 sty 2017, 00:42

Słowiańscy Bogowie [1865] (Audiobook)

https://www.youtube.com/watch?v=0yjhtixDaSs

Opublikowany 3 paź 2016
I.WSTĘP 00:41

II.STWORZENIE ŚWIATA 00:14:56

1.❋JESSA 00:14:58
2.❋BOH 00:16:24
3.❋HALU 00:17:24
4.❋TRYGŁAW 00:18:09

III.BIEŁBOH Z SIEDMIOMA POTĘGAMI NIEBIESKIEMI 00:20:42

5.❋BIEŁBOH 00:20:47
6.Światowid 00:22:17
7.Nocena 00:27:20
8.Jutroboh i Juternica 00:28:12
9.Zdar i wieczornica 00:29:24
10.Swiezdy lub Zwiezdy 00:30:12
11.Swicz lub Zwicz 00:30:41
12.Kolęda 00:31:16

IV.CZERNOBOH Z SIEDMIOMA POTĘGAMI PIEKIELNEMI 00:32:43

13.❋CZERNOBOH 00:32:48
14.Chworz 00:34:21
15.Semergla 00:35:57
16.Stryboh i Stryba 00:36:52
17.Mrakonos i mrakota 00:37:26
18.Stolim lub Stwolim 00:38:07
19.Hładolej 00:39:55
20.Merot 00:41:40

V.HAM Z SIEDMIOMA POTĘGAMI KOJARZĄCEMI 00:42:37

21.❋HAM 00:42:42
22.Ładon lub Ladon 00:44:11
23.Łada lub Lada 00:45:15
24.Lel 00:46:24
25.Polel 00:47:00
26.Kuślak 00:47:49
27.Dyblik 00:49:19
28.Dziewa 00:49:51

VI.12 WIELKICH BOGÓW I 12 WIELKICH BOGIŃ 00:52:13

29.❋PERUN 00:52:23
30.❋PERUNATA 00:54:53
31.❋HAREWIT 00:55:48
32.Budzisz 00:58:56
33.Barewit 00:59:07
34.Porewit 00:59:23
35.Judut 00:59:53
36.❋TORA 01:00:09
37.Polada 01:00:38
38.Porylada 01:00:44
49.Porewita 01:00:51
50.Własta 01:00:57
51.Smażonki/Amazonki 01:01:09
52.Dziewanna 01:01:48
53.❋RADOGOST 01:02:10
54.Hlawaradze 01:03:24
55.Rozwodzicz 01:03:39
56.❋ŻYWIENA 01:03:55
57.Sejwina 01:04:52
58.Woluta 01:05:00
59.Populonja 01:05:08
60.Czur 01:05:12
61.Żytowrat 01:05:22
62.❋DADŻBÓG 01:05:33
63.❋DASZBA 01:06:28
64.Dola 01:07:02
65.Niedola 01:07:05
66.Doda 01:07:17
67.❋BELIN 01:07:43
68.Piewalice 01:08:42
69.Marliwki 01:08:57
70.Wiednostki 01:09:05
71.❋MUDRZENA 01:09:16
72.❋BAJ 01:09:50
73.❋MARZA 01:10:28
74.❋RADZISZ 01:10:59
75.Jesiznik 01:12:19
76.❋PRZYŚNIENA 01:12:36
77.Prawda 01:13:02
78.Prawica 01:13:14
79.❋LUBICZ 01:13:29
80.Miłość 01:14:07
81.❋DZIEDZILJA 01:14:17
82.Lublenki 01:15:42
83.Wdzięcznice 01:15:57
84.Niebieska ducha 01:16:09
85.❋GODUN 01:16:29
86.❋CYCA 01:17:13
87.❋PORENUCY 01:17:50
88.❋BABA 01:18:27
89. Statan 01:20:09
90. Dziwożona 01:20:21
91.❋PUST 01:21:27
92. Tolistowoj 01:22:53
93. Osład 01:23:10
94. Rad 01:23:25
95.❋SOBOTA 01:23:34
96.❋DOBROGOST 01:26:31
97.❋CIOTA 01:27:55

VII.BOGOWIE ŻYWIOŁÓW I POŁĄCZONE Z NIMI BÓSTWA 01:29:21

98.❋WODAN 01:29:26
99.Jeziernin 01:30:12
100. Czud 01:30:23
101.Topielec 01:30:47
102.❋WODANA 01:31:02
103.Leluja 01:31:24
104.Mokosz 01:31:41
105.Mokośla 01:31:55
106.Bogunka 01:32:09
107.Rusałki 01:32:41
108.Zapadliska 01:32:52
109.❋POGWIZD 01:33:51
110.❋MARNA 01:34:21
111.❋POCHWIST 01:34:39
112.❋FERTUNA 01:35:03
113.❋WOJAN 01:35:23
114.Ognian 01:36:04
115.Ogniwaczek 01:36:19
116.❋POGODA 01:36:34
117.Wiosna 01:37:23
118.Morana 01:37:45
119.❋PLIWNIK 01:38:07
120.Kałtek 01:38:47
121.Lelek 01:39:05
122.Skarbek 01:39:55
123.❋ŚWIATYBÓR 01:40:03
124.Lesie 01:40:47
125.Turosik 01:41:13
126.Stuacz 01:41:22
127.Polkon 01:41:38
128.Swida 01:41:53
129.Pachma 01:42:07
130.❋DZIEWONJA 01:42:13
131.Majka 01:42:43
132.Omaje 01:43:20
133.Drzewice 01:43:28
134.Ochechula 01:43:50
135.Haiłka 01:44:21
136.Smiloksa 01:45:33
137.❋WOŁOS 01:45:50
138.Goniło 01:46:16
139.Oźwiena 01:46:58
140.Ohlas 01:47:17

VIII.PIEKIELNI BOGOWIE ZE SWOIM ORSZAKIEM 01:47:32

141.❋PEKLENC 01:47:37
142.San 01:49:42
143.Blawor 01:49:58
144.❋NIJA 01:50:53
145.Śmigurst 01:52:43
146.Wila 01:53:29
147.Wil 01:54:05
148.Bobo 01:54:15
149.❋RUGEWIT 01:54:58
150.❋BYSTRZYCA 01:55:40
WOJSKA PIEKIELNE 01:56:33
151.Dyd 01:56:34
152.Dyda 01:58:23
153.Dydys-Lada 01:58:44
RÓD MARCHÓŁTA I POWALISKI: 01:59:21
154.Marchółt 02:00:52
155.Powaliska 02:01:29
156.Latawiec 02:02:53
ODZNACZENI ZASŁUGĄ: 02:03:54
157.Darmopych 02:03:57
158.Szumrak 02:04:16
159.Rzędzicha 02:04:33
160.Sobierad 02:04:59
161.Rogalec 02:05:27
162.Przechera 02:05:41
163.Ops 02:05:52
164.Smołka 02:06:25
165.Kaduk 02:06:41
166.Licho 02:06:49
167.Bieda 02:07:12
168.Nędza 02:07:28
169.Trzybek 02:07:57
170.Marzanna 02:08:17
171.Cicha 02:09:40
172.Kania 02:10:30
173.Kruga 02:10:57
174.Dżuma 02:11:12
175.Smertnica 02:11:21
176.Koczkodan 02:11:29
177.Dziw 02:12:00
178.Matołka 02:12:14
179.Raróg 02:12:32
180.Złydzień 02:13:02
181.Bies 02:13:35
182.Czart 02:13:53
183.Wróg 02:14:00
184.Jędzon 02:14:10
185.Kat 02:14:27
186.Jędza 02:14:45
187.Dracice 02:15:00
188.Wężykosa 02:15:17
189.❋FLINS 02:15:34
190.Sudyca 02:16:59
191.Strasznica 02:17:20
192.Rachman 02:17:40
193.Samojednik 02:18:30
194.Strzygon i Strzyga 02:18:46

IX.DOMOWE BOGI 02:20:14

195.❋HOSPODARYCZEK 02:21:06
196.Ipaboh 02:21:29
197.Fermensewl 02:21:37
198.Zedut 02:21:45
199.Zelman 02:21:52
200.Anek 02:21:58
201.Krode 02:22:04
202.Obranitel 02:22:14
203.Pidymuzyk 02:22:25
204.Domownik 02:22:37
205.Sietyk 02:22:53
206.Skrzytek 02:23:02
207.SSetki 02:23:17
208.Chochlik 02:23:34
209.Popiele 02:23:41
210.Przyboh 02:24:00
211.Krasnalki 02:24:21

X.BOHATEROWIE 02:25:27

212.LECH, CZECH, MECH 02:26:12
213.BAKA 02:27:02
214.KRAKUS lub WALIGURA 02:27:44
215.WUKASZYN 02:29:07
216.LWARAZIK 02:29:41
217.STOGŁÓW 02:29:54
218.BARUT 02:30:03
219.SOWIZDRZAŁ 02:30:46

Słowianie audiobook
Bogowie Słowian audiobook
demonologia słowian
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15596
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 828
Podziękował: 29159 razy
Otrzymał podziękowanie: 23474 razy

Re: Słowiański panteon i demonologia

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 29 mar 2017, 15:25

Słowianie i demony, czyli perypetie życia naszych przodków

https://www.youtube.com/watch?v=ILmPkrcV1LE

Opublikowany 26 mar 2017

Słowianie tak jak i inne kultury uznawały istnienie wielu rodzajów nadnaturalnych istot zwanych obecnie demonami najczęściej związanych z określonym miejscem lub żywiołem. Przykładowo, przetrwało kilka przekazów wskazujących na to, że wyobraźnię Słowian pobudzała woda, która miała dla nich znaczenie oczyszczające i uzdrawiające. Magia emanująca z niej wywoływała zarówno fascynacje jak i strach, dlatego brzegi leśnych jezior i rzek zaludniły się istotami tajemniczymi i niebezpiecznymi.

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
LINKI DLA ZAINTERESOWANYCH:

http://innemedium.pl/wiadomosc/slowia...
0 x



ODPOWIEDZ