Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Holokaust Słowian

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Holokaust Słowian

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 31 sty 2015, 22:46

Jak znam życie, to temat ten nie ma możliwości rozwinięcia się, mimo to informacje te postanowiłem zamieścić jako osobny, niezależny wątek, a czas pokaże, czyśmy są otwartymi i odpornymi na manipulację ludźmi ;) :

Białczyński pisze:Kamil Dudkowski: Holocaust [na Wspaniała Rzeczpospolita.pl]
20 Styczeń 2015

Polecam wszystkim z całego serca ten artykuł, tak samo jak wszystkie inne artykuły Kamila. Szczególnie młodzi Polacy, którzy stoją dzisiaj przecież na pierwszej linii frontu tej odwiecznej antysłowiańskiej i antypolskiej krucjaty, powinni poznać tę prawdę obowiązkowo. Artykuł ten będziemy drukować w którymś z kolejnych numerów kwartalnika „Słowianić” (w najbliższym, wiosennym, numerze 8 – „Sloveniska Samskrta”) . Chodzi przede wszystkim oto by cenna myśl, nie zaginęła gdzieś w pomroce dziejów cywilizacji cyfrowej, lecz utrwaliła się po wsze czasy. CB

http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/01/17/holokaust/

Posted on 2015/01/17

Z tego artykułu dowiesz się:

* Co o Polsce międzywojennej pisała zachodnia prasa
* Że Holokaust to NIE zagłada Żydów
* Że Holokaust (słowo) jest słowiańskiego pochodzenia
* Że Holokaust II wojny światowej dotyczył PRZEDE WSZYSTKIM Słowian, a nie Żydów
* Że 1/3 wszystkich ofiar 2 WŚ to Rzeczpospolitanie


Prolog

UWAGA! Ten artykuł jest dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach i naprawdę otwartym umyśle. U większości ludzi może odwrócić do góry nogami cały wpajany im od dziecka sens drugiej wojny światowej. Jest jak do tej pory najbardziej kontrowersyjnym artykułem ze wszystkich. Jeśli trafiłeś tu z zewnętrznego linku zacznij od innych artykułów, najlepiej w poniższej kolejności, to Cię wprowadzą w temat. Byłeś manipulowany przez całe życie i dowody na inną wersję mogą być przez Twój umysł odrzucane bez ich sprawdzenia (pamiętaj, że w szkole i TV okłamują Cię, nie podając żadnych dowodów). W tym artykule, ze względu na jego moc, podaję więcej źródeł niż zazwyczaj. Ma to na celu pozbawienie Cię myśli, że to ja Cię okłamuję, a nie szkoła i media. Jeśli nie masz pewności, że przeczytasz do końca, NIE ZACZYNAJ WCALE. Zarezerwuj minimum 1 godzinę w ciszy, spokoju i samotności, byś po artykule mógł sobie to spokojnie przemyśleć. Przerwanie w połowie spowoduje zakończenie czytania z niesmakiem i z poczuciem, że „czytasz głupoty”.

Jeśli jesteś tu nowy, najpierw KONIECZNIE przeczytaj:

1. Sloveniska Samskrta
2. Pierwsze przykazanie lingwistyki: Zawsze ignoruj rdzeń słowiański
3. Niemcy? Jacy Niemcy? – Historia Europy 600 – 1000 A. D.
4. Niemcy? Jacy Niemcy? – Niemcy NIE są starsze od USA!

Potem daj sobie trochę czasu na przemyślenie i sprawdzenie tych informacji. Chodzi o to, byś wiedział, że nie ma tu kłamstw. Są tylko dowody i poszlaki na to, że to czego Cię uczono o historii Polski i świata (i robi się to dalej), po prostu NIE JEST PRAWDĄ. Podkreślam, wszystkie dane są weryfikowalne. Jeśli coś jest nie jasne, poproś w komentarzu o wyjaśnienie, wtedy spróbuję pomóc.

Jeśli nie interesują Cię słowiańskie etymologie, to jak się zaczną, zjedź od razu do akapitu: Zagłada.


Zaczynamy

Przeciętny zjadacz chleba na słowo Holokaust reaguje jak na termin „Zagłada Żydów”. Termin ten oczywiście ma inne znaczenie, a został przeinaczony jak chyba wszystko w naszej historii.

Całopalenie

Co to w takim razie jest ten Holokaust?

Holokaust to nic innego jak Całopalenie ofiary (najczęściej zwierzęcia), najczęściej o podłożu religijnym. Polega ono po prostu na tym, że cała ofiara jest palona i dzięki temu nikt nie może sobie czegoś zabrać. Ofiara cała trafia do np. bóstwa i nie zostanie potem rozszarpana np. przez dzikie zwierzęta lub głodnych współplemieńców.

W nowszym znaczeniu jest to również masowe ludobójstwo np. Holokaust Nuklearny.

Wikipedia na ten temat mówi tak:

Całopalenie (ofiara całopalna) – ofiara składana bóstwu, całkowicie trawiona przez ogień. Palenie ofiary ogniem jest symbolem, że składający ofiarę niczego z niej nie zabierze ze sobą z powrotem.

Całopalenie pierwotnie określane było terminem holokaust.

Proszę zwrócić uwagę na zapis przez K, a nie przez C.


Holokaust czy Holocaust?

Kliknięcie w link natomiast przeniesie nas już do wersji przez C, która jest błędna. Oficjalna etymologia (z tej samej Wikipedii) mówi:

Holocaust[1] (gr. ὁλόκαυστος holokaustos „całopalenie”) ← i tu już jest przez K, bo grecką Kappę na polski przekłada się poprzez K, a nie C.

Podsumowując: HOLOKAUST, a nie holocaust.


Etymologia

Oficjalną etymologię już widać powyżej i oczywiście jest prawdziwa, ale za krótka (jak zawsze), bo jakoś nikt sobie nigdy nie zadaje pytań, skąd Ci Grecy brali słowa?

Otóż Holokaust to Holos (Cały) + Kaustos (Spalony).

Holos

Holos to nic innego jak polskie Cały tylko ze „znikniętym C”. Od tego samego słowa pochodzą germańskie: en:All (Cały, Wszystko), de:Alles (Wszystko) czy de:All (Kosmos)

Kojarzący się z Holokaustem Heil Hitler, to Heil to nic innego, jak właśnie nasze Cały (tu w znaczeniu – Ocalały czyli Zdrowy).

https://en.wiktionary.org/wiki/heil#Old_High_German

Adjective[edit]

heil

1. whole

Descendants [edit]
* Middle High German: heil
# German: heil

https://en.wiktionary.org/wiki/Appendix:Proto-Germanic/hailaz

Adjective [edit]

*hailaz

1. whole, unbroken, intact
2. entire, complete
3. healthy, sound

I tą drogą dochodzimy do np. angielskiego: Health (Zdrowie). Tak, ma słowiańską etymologię.

Niemiecki odpowiednik Health czyli Gesundheit (Zdrowie) to Ge + Sund + Heit. Ge to kreator imiesłowu. Heit to kreator rzeczownika. A Sund to nic innego jak nasze Święty, Światło. Tę samą etymologię mają de:Geschwind (Szybki) – stąd polski „szwindel” i angielskie Sound (Zdrowy, Silny). Uwaga! Nie mylić z bardziej popularnym en:Sound (Dźwięk), które pochodzi od łacińskiego Sonare (Brzęczeć), stąd polski Sonar. Nie mam pewności, czy pochodzi to też od światło czy nie, więc na ten moment pozostawiam tę kwestię nierozstrzygniętą.

Tu jest dowód poprzez wyprowadzenie do wymyślonego słowa praindoeuropejskiego i kompletne pominięcie połączenia, że święty to „oświecony”, więc pochodzi od światła: https://en.wiktionary.org/wiki/Appendix:Proto-Germanic/sundaz Do tej pory nad świętymi umieszcza się słońce (boga) lub jego namiastkę czyli aureolę.

Rzymianie też nie pożałowali sobie importu tego słowa (tu wracam do Cały i pomijam Święty), i tak oto otrzymujemy:

* Salus = Zdrowie – Często przychodnie czy apteki się tak nazywają
* Salut = Zdrowy – W Rzymie tak się witano – odpowiednik naszego cześć, ale tłumaczyć można również jako „Bądź zdrów”, „Bądź pozdrowiony”, czy „Bądź cały” (niech Cię nic nie rozwali).
* Salutować
* Salve = Przeżyj (Pozostań CAŁY). Inne powitanie rzymskie.
* Salwy (wystrzały z dział)
* Salwacja to też przeżycie (oCALenie)
* Salvator = Wyzwoliciel (ten, który oCALi). Jedno z określeń Jezusa.
* San Salwador – Święty Wybawca – stolica państwa Salwador.
* Salwator – Dzielnica Krakowa

Na pewno zastanawiacie się, dlaczego we wszystkich pozostałych językach słowo Cały zaczyna się na S, H lub w ogóle jest zanik tej litery. Otóż jest tak dlatego, że Grecy, Rzymianie i Germanie generalnie nie potrafią wymówić C. Wymawiają je jako S, TS, TZ i teraz nawet tak zapisują. Stąd Micubisi (na końcu: S-I) zapisywane jest Mitsubishi, bo transliteracja na łacinę zrobiona jest przez ułomny język, który nie ma ogromnej ilości dźwięków.

* Wymowa TS po japońsku: https://en.wikibooks.org/wiki/File:Tsu_%28Japanese%29.ogg
* Wymowa SHI po japońsku: https://en.wikibooks.org/wiki/File:Shi_%28Japanese%29.ogg

Wyjątkami od tego są Niemcy np. Zentrum i Włosi np. Pizza. Z tym, że u Niemców ten dźwięk występuje tylko w zapożyczeniach (tych nowszych) i wymowa może być już wyuczona od autochtonicznych Słowian, a u Włochów ten dźwięk jest jednak inny niż nasze C i jest to dźwięk między Z, DZ i C.

Moim zdaniem słowo jest spokrewnione ze słowami Koło i Słońce. Cały znaczy tyle co skończony, zamknięty i gdybym miał wybrać symbol takiego słowa, wybrałbym właśnie koło. Pochodne znaczenie: zdrowie, znów można łatwo kojarzyć ze słońcem.

Kaustos

Kaustos to znów nic innego, jak polskie „Kuć” (NIE mylić z „Kłuć”!). Pochodnymi od tego słowa w języku polskim jest Kuźnia, a inni krewni to Kowal czy Kowadło. Wiem, że na pierwszy rzut oka nie wygląda na to samo, ale zaraz to udowodnię. Najpierw kilka ciekawostek:




Zapewniam was, że najciekawsze dopiero się zaczyna po tych ciekawostkach! Tam, u Kamila Dudkowskiego docieramy do istoty Holocaustu (ale Słowian) – o czym tutaj pisaliśmy w kilku artykułach – lecz docieramy do tego faktu od bardzo ciekawej strony! WARTO!
więcej: http://wspanialarzeczpospolita.pl/


Zaiste mamy oto czas Wielkiego Czyszczenia tego załganego Śmietnika nazywanego Historią, czas Wielkiego Oczyszczania Świata. [Ciekawa też jest dyskusja pod tym artykułem na Wspaniałej Rzeczpospolitej.]
https://bialczynski.wordpress.com/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12984
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 902
x 325
Podziękował: 12929 razy
Otrzymał podziękowanie: 19647 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 31 sty 2015, 23:05

30 Styczeń 2015
Holocaust 2.0: Nadchodzi!
Filed under: Polityka,Psychologia,Wydarzenia bieżące,Świat wokół nas — iza @ 13:17
Tags: błędy poznawcze, faszyzm, islamofobia, ludobójstwo, nacjonalizm, propaganda
Harrison Koehli
Sott.net
20 Jan 2015
Obrazek

Jako że mieszkańcy naszej planety najwyraźniej zapomnieli o obietnicy: „Nigdy więcej”, Sott.net startuje z serią artykułów “ku pamięci”. Historia zaczyna się powtarzać i dzieje się to właśnie TERAZ, jesteśmy jej świadkami. Niech te artykuły będą przestrogą dla ludzkości. Mamy nadzieję, że nie pozostaniecie na nią głusi.



Komentarz autora: Holokaust – w moim rozumieniu – to, w wielkim skrócie, masowe demonizowanie, więzienie i mordowanie ludzi tylko dlatego, że przynależą do określonej grupy politycznej, religijnej czy etnicznej. Ten artykułu jest próbą wyprowadzenia czytelników z błędu, że holokaust jest zjawiskiem odnoszącym się wyłącznie do społeczności żydowskiej. Chcę, aby spojrzeli na nie szerzej i dostrzegli związki pomiędzy tym, czego uczy historia, i tym, co ma miejsce TERAZ. I właśnie TO jest meritum tego artykułu. Wydarzenia, które dokonują się w czasach nam współczesnych, na naszych oczach.

Alfred Hitchcock był artystą. Niewielu rozumie język kina tak jak on – tj. jak komunikować się z widzem na intuicyjnym i emocjonalnym poziomie, przy wykorzystaniu obrazu i dźwięku – czemu dał wyraz w psychologicznych thrillerach, takich jak „Psychoza”, „Ptaki”, „Zawrót głowy” i w wielu, wielu innych. Jest on również współtwórcą filmu, o którym większość ludzi nie słyszała. W 1945 roku otrzymał zlecenie na współpracę przy montażu dokumentu, w oparciu o materiały filmowe nakręcone przez brytyjskich, amerykańskich i rosyjskich żołnierzy, biorących udział w wyzwalaniu obozów koncentracyjnych, jakie powstały w Europie już na początku II Wojny Światowej. Hitchcock pracował nad tym projektem tylko przez miesiąc, pomagając w doborze materiałów, odmawiając przyjęcia zapłaty za swoją pracę, po czym zaczęły pojawiać się różne opóźnienia w realizacji, kierownictwo produkcji okroiło projekt, zmieniono jego wydźwięk, pozyskano nowego reżysera – Billego Wildera, aby ostatecznie pokazać światu jego skróconą, całkowicie inną wersję pt. „Młyny śmierci” (Death Mills).

26 stycznia b.r. kanał HBO wyemitował nowy dokument – „Zapadnie noc” (Night Will Fall), opowiadający historię powstania pierwotnego filmu, który przez dziesiątki lat przeleżał w archiwum, oraz jego odrestaurowaną i cyfrowo odnowioną wersję. Pierwszy pokaz – odnalezionego przypadkowo – dokumentu, opatrzonego tytułem „Pamięć obozów” (Memory of the Camps), miał miejsce w 1985. Możesz obejrzeć go poniżej (jest również dostępny na stronie PBS).

Pierwotnym celem nakręcenia tego filmu było zaprezentowanie światu barbarzyństwa nazistowskich Niemiec – miał być to swoisty „dokument ku pamięci”. By nigdy nie zapomnieć. By pokazać, do jakich okrucieństw jest zdolna „ludzkość”, w nadziei, że lekcja zostanie dobrze przyswojona i że podobna sytuacja już nigdy się nie powtórzy. „Nigdy więcej” to slogan, który natychmiast przychodzi mi na myśl, gdy myślę o Holokauście, i jest to reakcja jak najbardziej właściwa, jeśli tylko mielibyśmy oczy i uszy wystarczająco szeroko otwarte, by należycie pojąć, co trzeba uczynić, aby zapobiec kolejnemu okrucieństwu na taką skalę. Ale nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Znajdujemy się na analogicznej drodze ku zagładzie. Ona znowu nastąpi, a ludzkość nie dostrzeże, że nadchodzi. No dobrze, garstka osób wychwyci jej symptomy, ale ich głosy nie będą słyszane. Tak jak głosy tych, którzy wiedzieli, co się święci przed II Wojną Światową, lecz zostali zignorowani, wyśmiani, aresztowani i zabici.


Ale wybiegam zbyt szybko do przodu. Najpierw zobaczcie film.






Obejrzeliście? Jakie emocje w was wywołał? Jak to możliwe, że miały miejsce takie potworności? Co sprawia, że jedni ludzie traktują drugich w tak bezduszny sposób, że biorą udział w masowych morderstwach, torturach, ograniczaniu wolności, dehumanizacji, z tak skrajnym okrucieństwem i obojętnością? Właśnie w takim kierunku zmierzamy i jedyne, co mogę uczynić, to kręcić z niedowierzaniem głową i czuć, jak narasta we mnie gniew i smutek, gdy widzę, jak świat ślepo wikła się w kolejny holokaust.

Nigdy więcej. Od razu natykamy się na pierwszą przeszkodę, która nie pozwala dochować wierności temu postanowieniu. A dzieje się tak, gdyż główną rzeczą, o jakiej myśli większość, gdy przypomina sobie o Holokauście, jest wyłącznie pogrom żydów. Nawet powszechne moralne potępienie i oburzenie w związku ze sposobem, w jaki Izraelczycy traktują Palestyńczyków, nie wywołuje epidemii antysemityzmu, a drugi „żydowski Holokaust” nie czai się za rogiem. Faktem jest, o czym większość prawdopodobnie zapomina, że w czasie II Wojny Światowej równie brutalnego losu jak Żydzi, doświadczyli polityczni dysydenci, Romowie, Polacy, sowieccy cywile i więźniowie wojenni, oraz osoby fizycznie i psychicznie upośledzone. To sprawia, że kiedy myśli się o możliwości zaistnienia kolejnego holokaustu, slogan „Nigdy więcej” pobrzmiewa zwykle jako przestroga przed ponowną masową eksterminacją Żydów – co jest kompletnym niezrozumieniem sprawy.






Nawet założenie, że nazistowskie Niemcy faktycznie upatrzyły sobie na cel eksterminacji wyłącznie Żydów, nie sprawiłoby różnicy. W rzeczywistości, ta maksyma byłaby prawdopodobnie jeszcze bardziej oczywista. Żydzi byli zbiorowo oskarżani, demonizowani, karani i mordowani, gdyż postrzegano ich jako czające się zagrożenie, jako wewnętrznego i zewnętrznego wroga, przeciwko któremu powinien walczyć każdy Niemiec. „Problem żydowski” potrzebował „rozwiązania”. Zerknijcie na nikczemną propagandę, jaką byli atakowani niemieccy obywatele w celu podsycenia mema: Wiadomość z ostatniej chwili! Reichstag podpalony, sprawca złapany! Muzułmański spisek światowej dominacji wyszedł na światło dzienne!

Nie ma wątpliwości, że wielu Niemców przyklaskiwało kłamstwu, że “Żydzi”, jako całość, są realnym problemem: jako etnocentryczny, plemienny naród, skoncentrowany na sobie, podejrzanie wewnętrznie rozdarty, aspirujący do światowej dominacji. Więc poparli sposób jego rozwiązania, przymykając oczy i uszy na to, co nie zostało wypowiedziane wprost: tj. że jest on niewysłowienie potworny. Niektórzy komentatorzy kanału Fox News oznajmiliby po prostu, że po ataku terrorystycznym niektórzy ludzie robią “brzydkie rzeczy pod osłoną nocy” i że służby specjalne to instytucja, która „nie potrzebuje światła dziennego”. Innymi słowy, rozwiąż problem, tylko nie mów nam, jak tego dokonałeś.

A nawet jeśli w tym, co o Żydach mówili Niemcy, byłoby jakieś ziarno prawdy, to nadal nie usprawiedliwiałoby ono wyboru tego „rozwiązania”. Najważniejszym, oczywistym faktem dla każdej istoty ludzkiej z odrobiną zdrowego rozsądku powinno być to, że naziści zbiorowo oskarżyli, zdemonizowali, ukarali i zamordowali niemalże całą społeczność (istniejącą w ramach innych społeczności). Wykonali plan, który można nazwać wyłącznie masową eksterminacją. Zorganizowali obławę na ludzi, pozbawili ich praw, głodzili, bili, torturowali, przeprowadzali na nich eksperymenty medyczne, a potem zabili. I nie ma znaczenia, jakiej grupie społecznej to zrobili. Chodzi o to, że to może wydarzyć się w dowolnym kulturowym kontekście, że może przydarzyć się dowolnej grupie.

Mark Twain podobno zażartował (prawdopodobnie apokryficznie), że „Historia nie powtarza się, lecz rymuje”. Holokaust/eksterminacja to tylko kategoria, a Holokaust Żydów był po prostu jednym, konkretnym jej przypadkiem. Przy założeniu, że ludzie nadal są ludźmi, będziemy skłonni robić rzeczy, które ludzie od zawsze zwykli byli robić, jak chociażby zabijanie siebie nawzajem na masową skalę. Nigdy więcej. Tkliwe stwierdzenie, lecz niezbyt realistyczne.

A jednak, kto by się z nim nie zgodził? Spytajcie pierwszą lepszą osobę spotkaną na ulicy, czy chciałaby być świadkiem kolejnego holokaustu. Wiele wskazuje na to, że usłyszelibyście: „Do diabła, nie!”. Nie chodzi o to, że ludzie gorliwie domagają się takiego scenariusza lub że go akceptują. Problem tkwi w tym, że najwyraźniej nie rozumieją przebiegu procesu, który prowadzi do holokaustu, aż do momentu, kiedy „nie ma już odwrotu”. Nie pojmują tych mechanizmów i roli, jaką oni sami w tym wszystkim pełnią.

W gruncie rzeczy właśnie teraz rozgrywa się ten proces, przed naszymi oczami, pośród tak zwanych zachodnich narodów, w każdym miejscu. Tyle tylko, że tym razem to nie Żydzi są celem ataku. Teraz „problemem” są muzułmanie, bo jest ich zbyt wielu, gdyż imigracja wymknęła się spod kontroli, bo nie chcą się asymilować i integrować, bo są terrorystami, bo ich religia namawia do przemocy, bo planują zdominowanie i zniewolenie świata, bo chcą wszystkich nawracać i zabiją każdego, kto stanie im na drodze. Przeczytajcie mój artykuł o podpaleniu Reichstagu, aby dostrzec podobieństwa pomiędzy sposobem prezentowania Żydów przez Niemców i tym, w jakim świetle zachodnie media stawiają dziś muzułmanów. Spójrzcie na wybrane cytaty z artykułu Ali Abunimaha [przetłumaczony tutaj]:

„W niemalże wszystkich przypadkach, kiedy podaje się do wiadomości publicznej nazwiska zatrzymanych, aresztowane osoby to młodzi potomkowie imigrantów z Afryki Północnej, będący niekiedy pod wpływem alkoholu, co sugerowałoby, że polowanie na „gloryfikujących terroryzm” jest dosyć ukierunkowane


„Chciałbym usłyszeć o przypadkach oskarżania kogoś o antymuzułmańskie lub inne rasistowskie, tudzież przesycone fanatyzmem komentarze, lub wsadzania ich z tego powodu do więzienia w imię walki ze „wspieraniem terroryzmu”.

„To muzułmanie przywlekli cały ten syf do Francji”.

„[Obsesyjne dowalanie muzułmanom przez „Charlie Hebdo” przez ponad dekadę] istotnie przyczyniło się upowszechnienia przekonania wśród komentatorów „lewego skrzydła” sceny politycznej, że to Islam jest głównym „problemem” we francuskim społeczeństwie. Umniejszanie muzułmanów nie jest już wyłącznie domeną ekstremalnych środowisk prawicowych, „prawo do obrażania” zostało usankcjonowane przez sekularyzm, Republikę, z racji „współistnienia”.

„Dla komentatorów we Francji i gdziekolwiek indziej ostatnie ataki terrorystyczne w Paryżu stały się świetną okazją do zintensyfikowanego krytykowania muzułmanów mieszkających we Francji”.

„Dla wielu osób ostatnie ataki terrorystyczne [we Francji] to znak, że francuscy muzułmanie nie chcą się integrować. Pytają, czy muzułmanie są w stanie w pełni zaakceptować świeckie wartości, i wątpią w to, że muzułmanin może być jednocześnie Francuzem”.

A teraz słowo “muzułmanin” zastąpcie słowem “Żyd”, “Europa” słowem “Niemcy” i przenieście się o 80 lat wstecz, aby zrozumieć, o co chodzi.

Jak przebiega ten proces? I w jaki sposób prowadzi do kolejnego holokaustu? Nie da się tego przeniknąć bez znajomości podstaw psychologii, któremu to zagadnieniu Andrzej Łobaczewski poświęcił pierwszy rozdział swojej książki pt. Ponerologia polityczna, by wyjaśnić mechanizmy stojące u podstaw powstania totalitaryzmu. Jeśli chcecie coś trochę „lżejszego” niż tekst Łobaczewskiego, nie zaszkodzi rozpocząć od lektury książki Davida McRaneya „Nie jesteś aż tak bystry” (You Are Not So Smart).

McRaney wskazuje na dziesiątki błędów poznawczych (cognitive biases), na logiczne błędy w myśleniu (logical fallacies) i na heurystyki, czyli uproszczone reguły wnioskowania, którymi my, ludzie, regularnie się posługujemy, aby przebrnąć przez dzień, bez uciekania w kąt z powodu cierpienia na myśl, że jesteśmy głupsi, niż nam się wydaje, że jesteśmy podatni na manipulację, że nie mamy pojęcia o tym, dlaczego postępujemy w określony sposób lub dlaczego coś lubimy, że z uporem maniaka zachowujemy się w sposób destruktywny, co w niczym nam nie pomaga, że podejmujemy całkowicie irracjonalne decyzje itd. Chcę zwrócić uwagę tylko na kilka z nich:

Torowanie lub efekt torowania (priming, priming effect) – bez ustanku jesteśmy popychani w pewnym kierunku przez idee, które bombardują naszą nieświadomość adaptacyjną, co sprawia, że łatwiej identyfikujemy powiązane z nimi koncepcje. Nawet zwykłe słowa dostrzeżone w tekście mogą kształtować nasze zachowanie (dla przykładu, określenia z zakresu biznesu czynią ludzi bardziej samolubnymi, kiedy zachęca się ich do podzielania się z innymi określoną kwotą pieniędzy). To samo dotyczy obrazów, dźwięków, zapachów, mimiki twarzy.

Pomyśl o medialnych komunikatach, które non stop docierają do ciebie z serwisów informacyjnych, programów telewizyjnych, filmów czy rozgłośni radiowych. Pomyśl o słowach – i o kontekście, w jakim się je przedstawia – typu terroryzm, zło, dżihadysta, al Kaida, ISIS, islamski, muzułmanin. Celowo zostały podszyte emocjami, żeby pobudzać twoją psychikę.

Heurystyka dostępności (availability heuristic) – ludzie szybciej i intensywniej reagują na informacje powszechnie dostępne, gdy w swoim rozumowaniu podpierają się argumentem, który pomija możliwość istnienia wyjątku od reguły. W to, co nieznajome, trudniej jest uwierzyć lub odnaleźć w tym sens. Na przykład prędzej przywołasz z pamięci nazwiska sławnych osób niż tych, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś. Szybciej zapamiętasz słowa na literę „r” niż te, w których jest ona czwarta z kolei. Sprawniej działasz, gdy masz w zasięgu ręki powszechne, powtarzające się, bez trudu dostępne informacje.

Zatem nic dziwnego, że ludzie są skłonni wierzyć w oczywiste kłamstwa, jeśli słyszą je bez przerwy w mediach głównego nurtu i jednocześnie nie mają dostępu do rzeczowych kontrargumentów, albo w rasistowskie stereotypy lub przeładowane emocjami opinie na nieprzypadkowe, gorące tematy. To właśnie z tego powodu monopol mediów jest tak istotny dla rządzących. Bo to oni decydują o „dostępności” określonych informacji dla osób, których chcą objąć kontrolą i jednocześnie torować ich myślenie. Zatem nic dziwnego, że słowo ‘terroryzm” przywodzi na myśl muzułmanów, mimo, że oficjalne raporty – z których korzystają również główne media, snując całkowicie odmienny obraz – pokazują, że tylko 2% ataków terrorystycznych w Europie w ciągu ostatnich 5 lat było dziełem muzułmanów.

Efekt normalności, błąd normalności (normalcy bias) – zjawiska czy wydarzenia uznaje się często za normalne, mimo że takimi nie są. Na przykład, gdy ludzie nagle znajdą się w potrzasku, nie podejmują działań, tylko tkwią w bezruchu i zachowują się tak, jakby nie działo się nic nadzwyczajnego, mimo że wokół buchają płomienie, w powietrzu latają szczątki ofiar, a obok umierają ludzie. I dotyczy to każdej katastrofy: huraganów, powodzi, tornad, katastrof lotniczych, pożarów itp. Ludzie reagują nieadekwatnie do zaistniałych okoliczności, wmawiają sobie, że stan rzeczy nie przedstawia się aż tak źle, gdyż nie mają punktu odniesienia, który pozwoliłby im na trafną interpretację sygnałów ostrzegawczych i właściwe oszacowanie powagi sytuacji. Nigdy wcześniej nie doświadczyli czegoś podobnego, nie są odpowiednio przygotowani na zaistnienie nietypowego zjawiska, w związku z czym postrzegają je zwykle nazbyt optymistycznie.

A zatem, gdy politycy czy tzw. eksperci wprawiają w ruch kampanię demonizowania określonej, dogodnej z ich punktu widzenia, grupy społecznej, każdy jej etap łatwo uznać za „normalny” lub niewiele znaczący, niczym dyskretnie wzbierające wody powodziowe. Pierwsze zatrzymania są naturalną koleją rzeczy, gdyż, dzięki wszechobecnym serwisom informacyjnym, wstępne torowanie masz już za sobą. Nawet nie wiesz, że cierpisz na syndrom gotującej się żaby – zanim się zorientujesz, sytuacja stanie się tak poważna, że na cokolwiek będzie już za późno. Mimo że czytałeś o czymś podobnym, na przykład w książce o historii II Wojny Światowej, to tak naprawdę nie jesteś na to przygotowany. Kiedy to de facto już jest, ty tego nie widzisz.

Błąd potwierdzenia (confirmation bias) – nasze opinie są kształtowane i nieustająco wzmacniane przez informacje spójne z przyjętymi przez nas założeniami, bo pozostałe ignorujemy. Dostępność materiałów torujących w mediach to niemalże 100 procentowa gwarancja, że podzielisz poglądy i przekonania tych, którzy je głoszą, bo jest to w ich interesie, natomiast, zlekceważysz przeciwstawne. Nawet jeśli niektóre z nich stoją w sprzeczności z twoimi aktualnymi przekonaniami, to jesteś gotowy dokonać ich „reinterpretacji”.

Efekt myślenia z perspektywy czasu, efekt „wiedziałem, że tak będzie” (hindsight bias) – ze stuprocentową pewnością utrzymujesz, że „wiedziałeś, że coś się święci”, nawet jeśli nie wiedziałeś. Albo kiedy twierdzisz, że 5 lat temu podjąłbyś identyczną decyzję jak teraz, nawet jeśli tak naprawdę postąpiłbyś inaczej. To, co 15 lat temu uznawałeś za niewłaściwe lub „przesadne” (np. politykę i retorykę przesyconą rasizmem), dzięki zlepkowi błędów poznawczych i wnioskowaniu „na skróty” przedstawisz w taki sposób, że wyjdzie na to, że, w gruncie rzeczy, twoje poglądy w przeszłości były identyczne z obecnymi. Będąc częścią stada (spójrz poniżej na: konformizm), swoje minione ja dopasujesz do teraźniejszego. W przeciwnym razie byłbyś hipokrytą, a przecież nikt nie lubi nim być.

A zatem, nawet jeśli w przeszłości recytowałeś wzniośle: „Nigdy więcej”, to i tak dasz się ponieść rasistowskiej histerii, która doprowadzi do kolejnego holokaustu. Od zawsze wiedziałeś, że muzułmanie staną się problemem – spójrz tylko na newsy w mediach (heurystyka dostępności). Doniesienia serwisów informacyjnych tylko potwierdzają wcześniejsze ostrzeżenia, stanowią dowód na to, że się nie mylili!

Konfabulacja (confabulation) – jesteś skłonny wciskać sobie i innym kit o przyczynach swojego postępowania. Kiedy dostaniesz 4 pary identycznych pończoch czy skarpet do wyboru z prośbą o dokonanie oceny ich jakości, ma poczekaniu wymyślisz, że jedna z nich jest bardziej miękka w dotyku! No i ten splot! I co gorsza, uwierzysz w to, co mówisz.

A zatem, załóżmy, że wychodzisz na ulicę i wykrzykujesz „Je suis Charlie”, bo chcesz, żeby ktoś zajął się kwestią muzułmanów. Czy wiesz, dlaczego to robisz? Zapewne nie. Prawdopodobnie podasz jakiś powód – imigracja, terroryzm, wolność słowa, cokolwiek. W rzeczywistości nie znasz przyczyny. To, co wymienisz, jest jedną z wielu opcji prezentowaną nieustannie w mediach i potęgowaną przez nacisk opinii publicznej. Zostałeś wmanipulowany i nawet nie jesteś tego świadomy.

Efekt przechodnia (bystander effect) – gdy znajdziesz się w centrum rzeczywistego, przerażającego wydarzenia, zareagujesz jako pierwszy, nieprawdaż? Nie sądzę. Im więcej osób jest świadkiem niesprawiedliwości lub widzi kogoś w potrzebie, tym mniejsza szansa, że któraś z nich zainterweniuje i udzieli pomocy. Ludzie zakładają, że zareaguje ktoś inny tudzież obawiają się, że ich ingerencja zostanie źle przyjęta i poniosą tego konsekwencje.

Propagowanie postaw (czy to afirmatywnych, czy bezdusznych – podyktowanych rzekomą wyższą koniecznością) przez media i rządzących jako społecznie akceptowalne, sprawi, że ludzie nie opowiedzą się dobrowolnie po stronie dobra. Najpierw będą świadkami znieważania i marginalizowania muzułmanów, potem ich demonizowania, następnie aresztowań pod byle pozorem, aby ostatecznie przyglądać się zapędzaniu ich do obozów i więzień lub egzekucjom wykonywanym na ulicach. Wkrótce to samo czeka dysydentów politycznych i tych, którzy pozostaną wierni własnym zasadom oraz każdego, kto stanie na drodze. W następnej kolejności – kto wie – przyjdą po ciebie.

Konformizm (conformity) – myślisz, że jesteś pięknym, unikatowym płatkiem śniegu? Jasne, tak jak wszyscy inni. W rzeczywistości każdy, prędzej czy później, podąża za wolą innych, zwykle tych, których bierze za autorytety (tak jak w w eksperymencie Milgrama). Konformizm per se nie jest niczym złym. Jeżeli każdy postępowałby zgodnie z ideałami propagowanymi przez takich ludzi, jak RFK, MLK, Dag Hammarskjold, John Lennon, czy nawet Władimir Putin, świat bez wątpienia byłby lepszym miejscem. Chodzi o naturę autorytetu. Tu jest pies pogrzebany. Jeśli człowiek w białym laboratoryjnym kitlu powie ci, że musisz porazić kogoś śmiertelną dawką prądu, to prędzej to zrobisz niż nie. Ale kimże, do diaska, są ci, którzy wydają takie rozkazy? To ci sami, którzy są skłonni demonizować, prześladować, więzić i mordować całe populacje tylko dlatego, że jest to w ich interesie. Mają oni swoją nazwę: psychopaci.

Jest jeszcze jeden błąd poznawczy, do którego nie nawiązuje McRaney. Ludzie zwykle myślą, że każdy człowiek jest taki jak oni, i że nie uczyniłby tego, czego my nie bylibyśmy w stanie zrobić nawet w naszych najśmielszych snach. Jednak w rzeczywistości niektórzy pośród nas to jednostki psychopatyczne lub z zaburzeniami osobowości. Torturują, oczerniają, kłamią i mordują nie z powodu kaprysu, lecz dla przyjemności. Chętnie wspinają się po szczeblach władzy – o czym pisze w swojej książce Łobaczewski, i to właśnie oni nadają pojęciom, takim jak „faszyzm” czy „totalitaryzm” i w ogóle całemu politycznemu złu, ten charakterystyczny rys i posmak. Aby zrozumieć, o czym mówię, obejrzyjcie ponownie film Hitchcocka.

To psychopaci „kreują” rzeczywistość, a my, zmanipulowali przez nich, przychodzimy im w sukurs. Dla nich to nic trudnego. Wiedzą, że zwykli ludzie nie mają takich „inklinacji” jak oni, więc nimi manipulują. Są obeznani w tych wszystkich dziwnych nawykach i błędach poznawczych, a zatem zachęcają nas i popychają do robienia tego, co tylko nasunie się im na myśl, niczym eksperymentatorzy w laboratorium. Jak naziści sterujący Niemcami. To dzieje się non stop. Ludzie przysłuchują się wyprofilowanym w odpowiedni sposób przekazom medialnym, i w oparciu o nie wyrabiają sobie poglądy, a następnie głośno domagają się „rozwiązania” „problemu”, który od początku do końca został stworzony przez psychopatów u władzy w celu wdrożenia tego – wymyślonego przez nich już wcześniej – „rozwiązania”. A ludzie wmawiają sobie, że w swoich działaniach kierują się potrzebą wspierania ekonomicznej koniunktury, społecznej jedności, wolności słowa, praw człowieka czy demokracji. Ale to tylko złudzenie, bo robią dokładnie to, czego oczekują od nich ich psychopatyczni władcy.

My – cywilizacja zachodnia – zmierzamy w tym samym kierunku co zwykle i co gorsza, z identycznych powodów. Jesteśmy zapędzani w pułapkę, tak jak kiedyś Niemcy, a wynik będzie ten sam. Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy i inni przemienili się w tych, wobec których odczuwali kiedyś wstręt. Ich przywódcy przeszli na złą stronę. Na pocieszenie powiem, że po kilku latach brutalnej opresji ludzie zwykle budzą się i zaczynają dostrzegać obiektywną rzeczywistość. Albo zostają podbici i pokonani przez zewnętrzną siłę. I wszyscy wiemy, jak to się kończy. A oto, co czeka przywódców:






Łobaczewski napisał:

Co może się zdarzyć, gdy psychopatyczna sieć obejmie szczyty władzy na skalę międzynarodową? [
] Napędzani przez swoją naturę, wbrew swym życiowym interesom, nie są w stanie pojąć, [
] że zmierzają ku destrukcji. Patogeny nie wiedzą, że one również spłoną żywcem lub że zostaną głęboko zakopane wraz człowiekiem, którego doprowadziły do śmierci.

Bez wiedzy na temat błędów poznawczych, którym ulegamy, otrzymamy dokładnie to samo co do tej pory. Popełniamy identyczne błędy, oszukujemy samych siebie, wynajdujemy usprawiedliwienia, „edytujemy” nasze osobiste historie, by uczynić je bardziej atrakcyjnymi i mądrymi, niż są w rzeczywistości. A ludzkość jako całość cierpi. Powtarzamy te same błędy. Zmierzamy w kierunku katastrofy. Nie widzimy, że nadchodzi. A potem patrzymy wstecz i zastanawiamy się, co było zalążkiem chaosu, w którym tkwimy. Nietrudno to pojąć, a kiedy to znowu nastąpi, winić będziemy mogli tylko siebie. A dzieje się to właśnie TERAZ.

Tłumaczenie: PRACowniA


https://pracownia4.wordpress.com/2015/0 ... nadchodzi/
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
goratha
Posty: 1102
Rejestracja: środa 16 sty 2013, 20:03
x 20
Podziękował: 1125 razy
Otrzymał podziękowanie: 2674 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: goratha » niedziela 01 lut 2015, 00:11

jest tylko jeden klopot- zydzi zawlaszczyli sobie to pojecie" holokaust" i ciagna z tego, przykro powiedzec, wsztstkie mozliwe korzysci. Wystarczylo popatrzec na szumne obchody 70 lecia wyzwolenia Auschwitz.
0 x


nie bierz zycia zbyt powaznie. I tak nie wyjdziesz z niego z zyciem:-))

baba
x 116

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: baba » niedziela 01 lut 2015, 03:30

Cóż, bardzo dokładną odpowiedź na pytanie "jak do tego dochodzi" dał profesor Zimbardo w książce "efekt Lucyfera". Dochodzi do tego ponieważ wszyscy jesteśmy przekonani, że nie jesteśmy zdolni do okrucieństwa. To zawsze są "oni". Tylko własna świadomość istniejącej w nas "ciemnej strony" jest w stanie nas przed tym uchronić. Każdy, komu się wydaje, że jest "lepszy" bo jej nie posiada, albo nad nią "już panuje" jest potencjalnym zabójcą i okrutnikiem. Tą rzecz jest w stanie wyzwolić w każdym z nas tylko i wyłącznie SYTUACJA. Zostało udowodnione. Polecałam już tą książkę i jeszcze raz to robię bo tylko świadomość siebie i odpowiednie narzędzia, które też w niej zostały omówione są dla nas ochroną przed "powtórką".
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12984
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 902
x 325
Podziękował: 12929 razy
Otrzymał podziękowanie: 19647 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 01 lut 2015, 09:01

goratha pisze:jest tylko jeden klopot- zydzi zawlaszczyli sobie to pojecie" holokaust" i ciagna z tego, przykro powiedzec, wsztstkie mozliwe korzysci. Wystarczylo popatrzec na szumne obchody 70 lecia wyzwolenia Auschwitz.

wykorzystywanie tego dla jakiś/określonych celów jest co najmniej wstydem dla całej rasy ludzkiej..
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
belfanior
Posty: 383
Rejestracja: niedziela 28 wrz 2014, 19:58
x 8
x 22
Podziękował: 1274 razy
Otrzymał podziękowanie: 882 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: belfanior » niedziela 01 lut 2015, 09:03

goratha pisze:jest tylko jeden klopot- zydzi zawlaszczyli sobie to pojecie" holokaust" i ciagna z tego, przykro powiedzec, wsztstkie mozliwe korzysci. Wystarczylo popatrzec na szumne obchody 70 lecia wyzwolenia Auschwitz.

Racja w 100%!Ale nie jest to jedyny termin ktory sobie przywlaszczyli...(jesli tylko mowa o terminach :mrgreen: )
Slowo "Antysemityzm"jest rowniez naduzywane na potege!
Jesli np.wyjdziesz na ulice i w ramach jakiejs ankiety,zapytazs 100 osob:Czy jestes antysemita?
Odpowiedz bedzie brzmiala:Nie!
Dlaczego?Ano,bo bycie nim nie jest "cool" i "trendy",w rozumieniu naszej ...zindoktrynowanej kultury...
Ale...przynajmniej 95% Twoich respondentow nie ma pojecia co ten termin znaczy...Bo to wcale nieproste.... ;)
Pozdrowil!
Pod spodem wrzuce artykol......byl ty juz chyba,ale...dla przypomnienia ;)
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12984
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 902
x 325
Podziękował: 12929 razy
Otrzymał podziękowanie: 19647 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 01 lut 2015, 09:09

belfanior pisze:
goratha pisze:jest tylko jeden klopot- zydzi zawlaszczyli sobie to pojecie" holokaust" i ciagna z tego, przykro powiedzec, wsztstkie mozliwe korzysci. Wystarczylo popatrzec na szumne obchody 70 lecia wyzwolenia Auschwitz.

Racja w 100%!Ale nie jest to jedyny termin ktory sobie przywlaszczyli...(jesli tylko mowa o terminach :mrgreen: )
Slowo "Antysemityzm"jest rowniez naduzywane na potege!
Jesli np.wyjdziesz na ulice i w ramach jakiejs ankiety,zapytazs 100 osob:Czy jestes antysemita?
Odpowiedz bedzie brzmiala:Nie!
Dlaczego?Ano,bo bycie nim nie jest "cool" i "trendy",w rozumieniu naszej ...zindoktrynowanej kultury...
Ale...przynajmniej 95% Twoich respondentow nie ma pojecia co ten termin znaczy...Bo to wcale nieproste.... ;)
Pozdrowil!
Pod spodem wrzuce artykol......byl ty juz chyba,ale...dla przypomnienia ;)

tak zwana poprawność polityczna stała się mocnym narzędziem w rękach ciemnego systemu,-
to chore, bo ludzie mówią tak, dla spokoju własnej osoby, a myślą inaczej,-
tu mam to na bieżąco teraz, prawo UK jest b.restrykcyjne w tej materii,-
no cóż naściągali sobie imigrantów z kolonii z całego świata i teraz muszą jakoś z tym żyć..
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12984
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 902
x 325
Podziękował: 12929 razy
Otrzymał podziękowanie: 19647 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 01 lut 2015, 09:58

..właściwie w tych realiach naszych dni/teraz obraz tamtej rzeczywistości jest już mocno wypatrzony,-
moja babcia(odeszła koniec 13' roku) przeżyła 3 obozy koncentracyjne w Polsce i roboty przymusowe w III rzeszy(100l.),-
opowiedziała mi trochę z jej doświadczenia, jednak co zawsze mnie i nie tylko mnie dziwiło,-
nigdy np. nie mówiła generalizując o Niemcach, że kaci, itp., itd., etc.,,-
oczywiście SS. Gespatpo, to było żywe zło, tym nie mniej świat nawet wtedy nie był czarno-biały,-
chciałem tylko przypomnieć, że to co się może dzieje teraz jest prologiem czegoś podobnego,-
ale tak nie musi być, te ciężkie doświadczenia już mamy za sobą i pamięć i świadomość o nich..:

Obrazek
Kiedy przyszli...

Martin Niemöller, 1892-1984
(niemiecki pastor luterański; wiersz napisany w obozie w Dachau w 1942 r.)
Po polsku:

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.
Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

W oryginale (po niemiecku):

Als die Nazis die Kommunisten holten, habe ich geschwiegen; ich war ja kein Kommunist.
Als sie die Sozialdemokraten einsperrten, habe ich geschwiegen;
ich war ja kein Sozialdemokrat.
Als sie die Gewerkschafter holten, habe ich nicht protestiert;
ich war ja kein Gewerkschafter.
Als sie mich holten, gab es keinen mehr, der protestieren konnte.

Tekst angielski:

First they came for the Jews and I did not speak out because I was not a Jew.
Then they came for the Communists and I did not speak out
because I was not a Communist.
Then they came for the trade unionists and I did not speak out
because I was not a trade unionist.
Then they came for me and there was no one left to speak out for me.


PS. nie musimy tego powtarzać, wręcz nie ma sensu :!:
0 x


panta rhei

baba
x 116

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: baba » niedziela 01 lut 2015, 16:10

Otóż to. Tzw postawa heroiczna, którą Zimbardo wskazuje jako jedynie właściwą polega na protestowaniu i przeciwdziałaniu. ZAWSZE. Zawsze kiedy widzimy i czujemy, że coś źle się dzieje. Stawanie w obronie. Nawet w najdrobniejszych pozornie sprawach.

Dlaczego jest "heroiczna"? Bo wszyscy jesteśmy uwikłani w różne zależności od siebie. Nie protestujemy z wielu powodów np: bo żal nam sympatycznej osoby, którą lubimy albo jej współczujemy, bo jesteśmy od kogoś zależni emocjonalnie lub finansowo, bo się boimy zostać ocenionymi, bo liczymy na to że inni to za nas zrobią, bo uważamy się za tolerancyjnych albo lojalnych itdp. Naprawdę niewiele jest sytuacji kiedy faktycznie nasza reakcja grozi nam w jakiś rzeczywisty sposób. To uczucie zagrożenia to lęk, który bierze się z wyobraźni. Jak każdy lęk oczywiście może się zmaterializować, ale i tak to zrobi prędzej czy później, jak to ładnie Martin nam uświadamia.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6452
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1088
x 320
Podziękował: 11557 razy
Otrzymał podziękowanie: 12005 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 01 lut 2015, 23:16

belfanior

Twoje dwa ostatnie posty przeniosłam do tematu o o Żydach - uważam że tam bardziej pasują http://cheops4.org.pl/viewtopic.php?f=10&t=54&start=125

tam też czekamy na ciąg dalszy ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
belfanior
Posty: 383
Rejestracja: niedziela 28 wrz 2014, 19:58
x 8
x 22
Podziękował: 1274 razy
Otrzymał podziękowanie: 882 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: belfanior » poniedziałek 02 lut 2015, 07:49

chanell pisze: belfanior

Twoje dwa ostatnie posty przeniosłam do tematu o o Żydach - uważam że tam bardziej pasują http://cheops4.org.pl/viewtopic.php?f=10&t=54&start=125

tam też czekamy na ciąg dalszy ;)

Dzieki!!! :mrgreen:
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 02 lut 2015, 21:13

Dal zainteresowanych kontynuacją treści z tytułowego posta oraz tych, którym nie chciało sie kliknąć na wskazaną stronę (a jest ich zapewne sporo), zamieszczam dalszy ciąg artykułu ze strony Wspaniała Rzeczpospolita.pl pod tytułem "Holokaust" - wybaczcie mi, ze będę zamieszczał po jednym rozdziałe tego artykułu, gdyż zawiera on bardzo dużo odnośników/podlinkowań, które chciałbym wiernie oddać, a że zajmuje to troszkę czasu, którego i tak mam mało, więc wstawiam takie krótkie fragmenty ale za ciągiem ;) :) :

phoenix pisze:...

Kaustos

Kaustos to znów nic innego, jak polskie „Kuć” (NIE mylić z „Kłuć”!). Pochodnymi od tego słowa w języku polskim jest Kuźnia, a inni krewni to Kowal czy Kowadło. Wiem, że na pierwszy rzut oka nie wygląda na to samo, ale zaraz to udowodnię. Najpierw kilka ciekawostek:

* Kuć obecnie to nic innego, jak obrabiać metal, poprzez jego uderzanie.
* Dawniej kuć znaczyło „bić”, „uderzać”, „męczyć”. W podobnym znaczeniu używamy dziś słowa „Kujon”.
* Potem odkryto, że po podgrzaniu „kucie” jest bardziej skuteczne, dlatego do Grecji to słowo trafiło już w drugim znaczeniu czyli „podgrzewać” czy „palić”.
* Z Grecji trafiło do Rzymu, a stamtąd do języków zachodnich.
* W pierwotnym znaczeniu (bić, uderzać, piętnować) używane jeszcze na Litwie lt:kauti (bić, uderzać, piętnować) i Łotwie: lv:kaut (bić, uderzać, piętnować).
* W sensie językowym: Kuć do Kować ma się tak samo jak Pisać do Pisywać. Kować jest bardziej ciągłe od Kuć.
* Dlatego jest Kuć i Kuźnia, ale Kowal czy Kowadło.
* Teraz używamy na określenie metalu słowa „metal”, ale kiedyś używaliśmy słowa „kow”.
* Możliwe, że to słowo (Kow=Metal) jest słowem pierwotnym, a pozostałe są pochodne. Metalem się biło, metalem się piętnowało, metalem się zabijało i metal się podgrzewało. Stąd pozostałe znaczenia tego słowa.
* Teraz już wiecie, skąd kowal, kowadło czy podkowa (podmetal). Kow jako metal nadal spotykany jest w Czechach i na Słowacji.
* W Pacanowie Kozy kują. Nie oznacza, że w Pacanowie Kozy są podkuwane, a oznacza, że Kozy (Ci, co pracują w KUŹNI czyli Kowale) podkuwają kozy. Koziołkowi się wszystko pomerdało.

Jak sprawdzić kto od kogo wziął słowo? Dla mnie dość logicznym jest związek przyczynowo skutkowy. Metal → Bić → Grzać, czyli Kow → Kuć → Kaustos, a nie odwrotnie. Jak uderzamy, to powstaje tarcie i coś się rozgrzewa (porównaj Krzemienie). Dlatego nasze znaczenie jest starsze, niż greckie, łacińskie czy germańskie.

Ale zaraz zaraz. Co jakiś czas trafia się tu czytelnik, który zarzuca w komentarzach „nie naukowe” podejście lub „etymologię ludową”. Oczywiście, że podejście jest „nie naukowe”, bo gdyby było naukowe, to bym paplał bez sensu jak wszyscy „naukowcy”. Jednak zbadajmy poszlaki:

Oficjalna etymologia: καύστος (kaústos,“burnt”), from καίω (kaíō, “I burn”) From *κάϝιω (*káwiō), past that is uncertain. Perhaps from Proto-Indo-European *keh₂u-.

Nauczony doświadczeniem, że jak pada „uncertain” to znaczy, że to słowiańskie
poszukałem dalej.

Tu jak widać oficjalna nauka stworzyła sobie własny język fantasy czyli „Praindoeuropejski” i każde słowo wyprowadzają od niego
a jak nie wiadomo z jakiego słowa to wyprowadzić? No to sobie tworzymy słowo
i tak jest ZA KAŻDYM RAZEM! No bo to przecież język sztuczny! Więc można tworzyć słowa do woli i wszystko gra. W Esperanto też się tworzy nowe słowa, ale w odróżnieniu od praindoeuropejskiego nie ma żadnego nakazu wyprowadzania etymologii od takich słów, bo inaczej etymologia jest „nienaukowa”! Wszystko zrobią, by tylko nie powiedzieć, że rdzeń jest słowiański. Tu nawet nie połączono Kuć z Kaustos, dla lingwistów to dwa różne słowa, ale ja to zaraz zweryfikuję.

1. Jak wyżej widać, el:Kaio znaczy Palę/Płonę
2. Bezokolicznik to el:Kaiein = Palić/Płonąć
3. Od tego słowa pochodzi łacińskie: la:Cauterizare = Przypalać, które ma również drugie znaczenie: Przypalać Żelazem!
4. Etymology [edit] From Middle French https://en.wiktionary.org/wiki/cauteriser#Middle_French, from Late Latin cauterizāre (“to burn with a hot iron”), from Ancient Greek καυτηριάζω (kautēriázō, “to brand”), from καυτήρ (kautḗr, “branding iron”), from καίειν (kaíein, “to burn”).
5. Należy tu zwrócić uwagę, że w magiczny sposób do Kaiein dochodzi T i mamy Kauter. T to nic innego jak nasze Ć w KUĆ (dawniej było po prostu T, a nawet jak było Ć, to było niewymawialne inaczej niż T w językach, gdzie Ć nie ma)
6. Stąd angielskie Cauterise (Przypalać żelazem) czy polskie: Kauteryzacja.
7. Zobaczmy, co na ten temat mówi polska Wikipedia!
8. Kauteryzacja, to po polsku Przyżeganie (Od żgać = zapalać po staropolsku np. zapalniczka po rosyjsku to właśnie zażegałka).
9. Wikipedia: Przyżeganie, inaczej kauteryzacja (z gr. kautērion: „żelazo do piętnowania”).
10. Jednoznacznie widać, że zarówno Grecy jak i Rzymianie łączyli ten czasownik z żelazem i wykutym narzędziem, ale „językoznawcy” wyprowadzili 2(!) różne rdzenie praindoeuropejskie, by nie było widać związku!
11. Do dziś w słowie Kauter słychać dość wyraźnie polskie „Kuć”.
12. Kuć oficjalnie pochodzi od *kau, a Kaust od *kehu. Brak słów (choć w tym wypadku, aż nadmiar).

Skoro już jesteśmy przy tym Kuć, to warto wspomnieć, że jest ono źródłem dla angielskiego „Cause” (Przyczyna) oraz Because (Bo, Z powodu). Sprawdźmy oficjalną etymologię:

From Old Latin caussa, further origin unknown.

Jeśli origin unknown to znaczy, że słowiański.

Sprawdźmy zatem la:Caussa:

Uncertain. Possibly from a Proto-Indo-European *kaud-ta or a connection to cudo, but could just as well be a non-IE loanword.

Jeśli Uncertain to znaczy, że słowiański :). Należy zauważyć, że tu już językoznawcy się poddają, bo piszą, że może to być zapożyczenie nieindoeuropejskie
Ale słowiańskie NIE MOŻE być, bo świat lingwistyki by się zawalił.

Sprawdźmy zatem co znaczy to la:Cudo. Otóż Cudo znaczy:

1. Atakować
2. Bić
3. Pukać
4. Oznaczać (np. własność)
5. Bić monety

A więc jednak nie jest Unknown, a Forbidden! No szlag mnie trafia
Czy to nie jest dokładnie znaczenie polskiego Kuć?!?! Podkreślam:

DLA JĘZYKOZNAWCÓW SĄ TO DWA NIESPOKREWNIONE SŁOWA, A ICH PODOBIEŃSTWO TO OCZYWIŚCIE JEST PRZYPADEK!

...
http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/01/17/holokaust/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 04 lut 2015, 19:17

phoenix pisze:Zagłada

Skoro już wiemy „o czym mówimy”, to teraz zobaczmy, co ta sama Wikipedia ma do powiedzenia pod hasłem Holokaust. W artykule, który po wydruku miałby 10 stron A4 NIE PISZE nawet jednego zdania o Holokauście czyli całopaleniu (po co to, jak to przebiegało, kiedy, przez kogo), jedynie wspomina o tym jednym zdaniem, którego ja nawet nie rozumiem.

„Pierwotnie był to termin religijny oznaczający ofiarę całopalną w tym znaczeniu może być stosowane również dziś [6], przez III Rzeszę oraz jej sojuszników w okresie II wojny światowej[1][8] lub Holokaust[9]."

Chyba jest to jakiś błąd edycyjny, bo ja tu nic nie kumam. Tymbardziej obrazuje to w jaki sposób traktuje się prawdziwe znaczenie tego słowa.

Teraz liczby. Tu trochę nawiązuję do artykułu: Niemcy? Jacy Niemcy? – Niemcy NIE są starsze niż USA.

Z całej liczby 70 mln ofiar 2 wojny światowej:

* 6 mln stanowili Żydzi (ale o tym poniżej)
* 30mln stanowili Słowianie

Przy czym Słowian (głównie Polaków, Rosjan i Ukraińców) masowo eksterminowano po obu stronach frontu.

O ile zbrodnie Niemiec są dość jasne, to zbrodnie ZSRR już nie są.

Należy sobie jasno powiedzieć, Niemcy i ZSRR są w takim samym stopniu odpowiedzialne za drugą wojnę światową! Niemcy nie rozpoczęliby wojny, gdyby nie mieli gwarancji ZSRR. Wojnę rozpoczęli razem. 23 sierpnia 1939 (czyli tydzień przed atakiem na Polskę) podpisali układ, w którym ustalili, że ZSRR rozpocznie inwazję na Europę zaraz po Niemczech. Razem zajęli najsilniejszego gracza w regionie, czyli Polskę. A pozostałymi krajami się podzielili. Jakby ktoś próbował zaprzeczać (w Polsce i krajach Bałtyckich raczej nastawienie jest antyradzieckie, ale czytelników mamy też w krajach, gdzie pojawia nostalgia za ZSRR) i twierdził, że naprawdę ZSRR chciało chronić cywilów przed inwazją niemiecką, to chciałbym przypomnieć, że 10 tygodni po inwazji na Polskę, ZSRR dokonało inwazji na Finlandię, której Niemcy nawet nie próbowali okupować. Na szczęście sromotnie ponieśli tam klęskę.

Mało tego. Skoro Anglia i Francja miały pakt z Polską i miały wypowiedzieć wojnę każdemu polskiemu agresorowi. A potem wypowiedziały wojnę 3 września 1939 Niemcom (pomijam, że wtedy było to tylko formalne wypowiedzenie wojny, bo żołnierzy do walki nikt nie wysłał). Więc kiedy 17 września doszło do inwazji ZSRR na Polskę, czyli przyłączenia się Stalina do Hitlera
Dlaczego Anglia i Francja nie wypowiedziały wojny Stalinowi? Potem jak już wojna rozpoczęła się na dobre, dlaczego ani jedna aliancka bomba nie spadła na ZSRR? No dlaczego? Dlaczego do dziś odpowiedzialnością za 2 WŚ obwinia się Niemcy, a ZSRR już nie?

To takie przypomnienie jeszcze, jeśli ktoś liczy na NATO w przypadku rosyjskiej agresji na Polskę:

W ciągu ostatnich 100 lat Polska i Rosja/ZSRR prowadziły ze sobą 3 wojny. A ile wojen prowadzili w tym samym czasie z Rosją tzw. Alianci? ZERO! Ani podczas pierwszej wojny światowej, ani podczas wojny polsko-bolszewickiej, ani podczas drugiej wojny światowej, nie wypowiedzieli wojny Rosji! Mało tego, dwie pierwsze z tych wojen wygraliśmy. Praktycznie bez pomocy Aliantów
chociaż to akurat debilne słowo, bo według nomenklatury Aliantów, Rosja to oczywiście jeden z Aliantów, więc ciężko mówić tu o pomocy Aliantów, skoro żeśmy z jednym z tych Aliantów walczyli.

Ostatnią wojnę, czyli 2 WŚ wbrew oficjalnej nomenklaturze, żeśmy PRZEGRALI! Jako jedyne alianckie państwo świecie. Nie zaproszono nas na żadną z konferencji (Teheran, Poczdam, Jałta), co znaczy, że nie traktowano nas jako strony wygrywającej (W odróżnieniu od np. Francji). Po wojnie oddano nas w niewolę jednemu z „Aliantów” jako nagrodę za zwycięstwo w wojnie. Temat ten rozwinę w innym artykule.

Wracając do zbrodni sowieckich: o Katyniu czy Miednoje teraz się już słyszy, ale kilkadziesiąt lat propagandy, że atakowali nas Niemcy pokutuje do dziś. Nadal w ankiecie zdecydowana większość ludzi odpowiedziałaby, że to Niemcy „są Ci źli”, a ZSRR kojarzy się dużo mniej (bardziej ze zbrodniami powojennymi niż wojennymi).

O podejściu ZSRR do Słowian może niech zaświadczą słowa Żukowa do Eisenhowera, czyli jak rozbroić pole minowe za pomocą Słowian:

„Kiedy natkniemy się na pole minowe, nasza piechota atakuje dokładnie tak, jakby go tam nie było.”

Stosował też niezawodną taktykę walki „bez broni” polegającą na tym, że na front wysyłało się wielokrotnie więcej ludzi niż karabinów. Każdy „żołnierz” miał brać ewentualny karabin od już zabitego kolegi. I wysyłano tak żołnierzy aż nie zdobyli frontu lub aż wrogowi nie skończyła się amunicja.

Miało to sens o tyle, że nie zawsze batalion radziecki miał tyle amunicji, by zabić wszystkich Niemców na froncie, więc często trzeba było dobiec i zabić innym sposobem.
http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/01/17/holokaust/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 04 lut 2015, 22:04

phoenix pisze:Masowa eksterminacja

Niby jest to informacja oficjalna, ale nie każdy kojarzy fakty. Pierwszą w historii świata masową egzekucją ludności w systemie automatycznym (czyli jak w fabryce) jest właśnie zbrodnia NKWD na polskich jeńcach wojennych pojmanych 17 września 1939 roku (czyli jest radziecka, a niemiecka, jak się powszechnie sądzi), kiedy rząd polski wydał rozkaz, by nie walczyć z armią czerwoną, bo nie ma to sensu. Aresztowani żołnierze i policjanci zostali osadzeni, a potem masowo wymordowani w zautomatyzowanym systemie poprzez strzał w tył głowy. Tych ludzi było kilkadziesiąt tysięcy! To nie jest takie proste wymordować tylu ludzi w taki sposób, by tego w sumie nie podejrzewali, bo gdyby podejrzewali, to podjęliby walkę i cały plan by się nie udał (byli to żołnierze, więc walczyć umieli).

Ofiary tej zbrodni pochowane są w masowych grobach w okolicach m.in Katynia, Miednoje, Charkowa czy Kijowa.

Zbrodni tej dokonano wiosną 1940 roku, czyli 2 LATA(!) PRZED ZBRODNIAMI W OŚWIĘCIMIU!

Z Wikipedii: Dopiero latem 1941 Himmler wskazał Auschwitz jako miejsce „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”Endlösung. Wykonywanie tego zbrodniczego planu rozpoczęło się w tym obozie na wiosnę 1942 r.


phoenix pisze:Kłamstwo oświęcimskie

Proszę obejrzeć szczególnie od 2:40 gdzie wypowiadają się uczniowie liceum z Izraela.

https://www.youtube.com/watch?v=bSpFWNnH_w8

Tak, oni naprawdę tak są uczeni w szkołach. Nas okłamują na historii i ich okłamują na historii. Nam umniejsza się nasze sukcesy i każe celebrować porażki, a im dodaje się naszych zbrodni. Efekt jest niesamowity! My myślimy, że jesteśmy do dupy, a oni myślą, że jesteśmy mordercami. Najgorsze jest to, że z każdym pokoleniem takie kłamstwo coraz trudniej wyplenić, szczególnie z durnego umysłu, a takich niestety nie brakuje. Mądry sprawdzi w innych źródłach i trafi do takich jak np. ten blog, który pokieruje go dalej, ale większość zrobi wszystko, byle tylko nie myśleć. Postawi autorytet za prawdę, a nie prawdę za autorytet.

Żeby nie zrozumieć mnie źle, nie mam pretensji do uczniów, że tak mówią, bo sam gadałem głupoty po latach „nauki” w szkole. Mnie obudziło to, że zjechałem >50 krajów autostopem, rozmawiałem tam z ludźmi w ich prywatnych autach (mogli być wtedy szczerzy, bo wiedzieli, że nigdy mnie już więcej nie zobaczą). Uczyłem się kilkudziesięciu języków i zacząłem zauważać pewne rzeczy. Ci młodzi Żydzi są wychowywani w takim samym zbrodniczym systemie jak i my. Mają być maszynami do zabijania Palestyńczyków i ewentualnie innych przyszłych „wrogów Izraela”. Chodzi o to, by mieć świadomość, że nie tylko u nas, ale w każdym kraju świata historia jest zakłamana i ma na celu wyeliminowanie słowiańskiego etosu, a jeśli to niemożliwe, to przynajmniej oczernienie go w jak największym stopniu.

Jak kogoś temat zainteresował to na youtube jest kilka reportaży o młodych Żydach jeżdżących do Polski zobaczyć obozy wraz z tłumaczeniem jak im ta Polska jest przedstawiana przed wyjazdem. Oczy mogą wyjść z orbit. Nigdy byś nie przypuszczał, że tak można Polskę przedstawić.

Wróćmy teraz do zagłady Żydów. Oficjalnie zginęło ich 6 milionów. Nie mówię, że nie. Bo jakbym powiedział, to poszedłbym siedzieć na 3 lata. Takie mamy w Polsce prawo. Żeby było jasne. Holokaust jest dla mnie faktem, w sensie masowej eksterminacji ludzi (przede wszystkim Słowian i Żydów, a nie TYLKO Żydów).

Chcę tu odrzucić medialną i szkolną papkę, a skoncentrować się na faktach (jeśli cokolwiek można uznać za prawdziwe), logice i matematyce, bo one zazwyczaj prowadzą do prawdy.


phoenix pisze:Obozy

Do holokaustu miało dojść w obozach zagłady, a absolutnie największym z nich jest Auschwitz-Birkenau, gdzie zginęło 1.1 mln osób. Jeśli w samym Auschwitz zginęło od wiosny 1942 do jesieni 1944 1.1 mln osób, to znaczy, że średnio

1. rocznie zabijano tam 400 000 ludzi
2. miesięcznie zabijano tam 40 000 ludzi
3. dziennie zabijano tam 1300 osób
4. na godzinę zabijano 100 osób
5. czyli jedną osobę co 30 sekund
6. w nocy nie zajmowano się masową eksterminacją, bo była za duża szansa na bunt czy ucieczki

Powyższe liczby zakładają, że pracowano bez wytchnienia przez cały dostępny czas, od świtu do zmierzchu, przez 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku (również w zimie). Piece zawsze działały, personel był zawsze dostępny i zawsze w 100% wydajny. Nie uważam tutaj, że ktoś miał urlopy czy wolne niedziele. Chodzi mi o to, że czasem się piec zepsuje, czasem zabraknie cyklonu, czy węgla, czasem ktoś coś pochrzani, czasem ktoś jest za gruby i nie wejdzie do pieca, czasem ktoś się potknie itd, itd. a powyższe wyliczenia są przy założeniu, że wszystko działa jak w zegarku i to przez 2,5 roku non stop!

Czy może mi ktoś wyjaśnić jak to jest możliwe? Przecież samo zbieranie, wynoszenie i układanie zwłok zajmuje więcej czasu. Byłem w tych komorach gazowych. Trzeba poświęcić minimum 3 minuty na każde ciało, żeby podejść, je podnieść, potem przenieść i przerzucić do pieca. Do komory ponoć wchodziło na raz 800 osób i siedziało tam przez 30 minut (tyle czasu trwa gazowanie). Nawet jak 5 par więźniów później zajmowała się ciałami (więcej raczej nie, bo by na siebie wpadali) to opróżnienie takiej komory zajmowało:

800 ciał na 5 par to 160 ciał na parę. Każde ciało 3 minuty to 540 minut czyli 9 godzin. Doliczając osłabienie więźniów i zwyczajne opóźnienia i jakieś odpoczynki to zrobi się z tego 12 godzin czyli cały dzień. Co oznacza, że nie można było zabić więcej niż 800 osób na dobę (jeden cykl na komorę). Jeśli pomnożymy tę liczbę przez ilość dni w 2,5 roku (850) wyjdzie nam liczba 680 000 przy PEŁNYM wykorzystaniu komory, a to możliwe jest tylko jeśli wszyscy staliby przez ten czas grzecznie w kolejce i czekali na swoją kolej, a pociągi z kolejnymi transportami przychodziłyby jak w zegarku itd.

Do tego palenie. W nowoczesnym krematorium człowiek pali się jakieś 1,5 godziny, gdzie temperatura sterowana jest komputerowo i żaden palacz nie dosypuje tam węgla ręcznie. Proszę mi powiedzieć, ile czasu trzeba, by spalić 800 zwłok? W komorze, w której ja byłem, pieców było dwa. Do każdego z nich na oko nie wejdzie więcej niż jedno ciało. A spalanie przyjmijmy za 2 godziny. Jeśli chcemy spalić 800 zwłok, w 2 piecach, po 2 godziny i po 1 na raz, to wyjdzie nam, że potrzeba nam: 800/2*2/1=80 godzin. Czyli 35 dni! Co oznacza, że nie dało się spalić więcej niż 19 400 ludzi w ciągu 2,5 roku!

Ponoć krematoriów było w Oświęcimiu 3, ale przecież żeby spalić 1.1 mln osób, należałoby posiadać ok. 100 takich krematoriów obsługiwanych non stop!

Może palono ludzi na stosach drewna? W Indiach na pogrzebie zużywa się 300kg drewna na osobę. Powiedzmy, że tu by trzeba było dać 100kg, bo stos masowy. 100kg * 1mln= 100 tys ton drewna. Znaczy, że co sekundę musianoby układać na stosie 35kg drewna!

Benzyny czy innych olejów na pewno nie używano, bo brakowało ich dla armii, a co dopiero dla Żydów.

Żeby było jasne. NIE MÓWIĘ, że ludzi tam nie mordowano, bo na to są niezaprzeczalne dowody, ale od razu widać, że coś tu nie gra.

Kolejną sprawą jest sam cyklon B, którego używano do zagazowywania ludzi. Żeby stał się trujący, to trzeba go podgrzać do 26 stopni C. O ile w lecie nie będzie to bardzo trudne, to jak to niby zrobić w zimie? Choć w sumie i w lecie to nie takie proste, bo komory gazowe są częściowo pod poziomem gruntu, gdzie zawsze jest zimniej. Do tego w komorach gazowych nie było żadnych instalacji grzewczych!

(Dwóch fotek z tej strony mój komp nie może odtworzyć, a w artykule są podpisane: - przyp. abcd, )
- Komora gazowa w Oświęcimiu
- Piece w Oświęcimiu

Obrazek Piec od środka

W latach powojennych po 1948 rozpowszechniano informacje że w samym Oświęcimiu zagazowano 6 milionów Żydów, potem zmniejszono ich liczbę do 4 milionów, potem do 1.5 miliona a aktualnie uważa się że śmierć w komorach gazowych poniosło nie więcej niż 750,000. Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/1087/komory-gazowe-oswiecimia

Skoro Niemcy zlikwidowali (oficjalnie) całą dokumentację, a wszystkie fakty technicznie przeczą takiej liczbie ofiar, to skąd wiadomo, ile osób w ogóle zginęło?

Algorytm jest dość prosty. Wiedziano ile jest ludzi przed, sprawdzono ile było po, odjęto urodzenia, dodano śmierci naturalne
i liczba się ukazała


Ale skąd wiadomo ilu w tym było Żydów? okazuje się, że nie wiadomo
no bo spisy powszechne czasem ich uwzględniały, a czasem nie
a w czasie wojny nikt tak nie migrował jak Żydzi, szczególnie z Polski, Niemiec i okolic
a Ci co zostali, to się nie przyznawali, że są Żydami, bo po 5 latach prześladowań Ty byś się przyznał? bo ja nie
więc jak podliczono ilu było (4-6 mln), a ilu jest, (zostało ok. 1-2 mln)
znaczy, zostali wymordowani
niewygodne czynniki, jak zawsze, zignorowano.

Zostaje najważniejsza kwestia
ile w ogóle było Żydów przed wojną? Okazuje się, że biorąc pod uwagę przyrost naturalny i emigrację, 1 września 1939 w Polsce mieszkało 3 474 000 Żydów (Wikipedia), a w krajach ościennych ok. 1 mln. i w ZSRR jakieś 2 mln. No to jest kolejny problem. Jakaś ilość Żydów uciekła. Jakaś część też przeżyła. Sporo się ukryło. Żydzi twierdzą, że zabijali ich słowiańscy sąsiedzi na równi z Niemcami, więc kilkaset tysięcy powinno też zginąć tą drogą. A przecież niektóre kraje nie wydawały tych Żydów zbyt ochoczo na każde żądanie Niemców, co najwyżej kilka tysięcy (np. Jugosławia). Do tego ogromna ilość ludzi ludzi była uznawana za Żydów, choć faktycznie nimi nie była, na podstawie fałszywych donosów lub wyglądu. Pełno jest opisów takich zdarzeń, pojawiają się chyba w każdym filmie. Niestety dokładnych danych nie ma
Więc teoretycznie pytam
Czy Niemcy mogli zabić 6 mln Żydów, skoro po tych odliczeniach było ich max. 2-5mln? Przecież nie sprowadzali ich z USA. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ja NIE bronię Niemców. Zastanawiam się jedynie, czy podawane nam liczby nie są przesadzone (jak to zwykle bywa w takich wypadkach).


phoenix pisze:Zginęło 6 Milionów Żydów

Ale zaraz zaraz
skąd liczba 6 milionów?!? Czyż nie jest ciekawym zjawiskiem, że w pierwszej wojnie światowej ucierpiało
też 6 milionów Żydów?

1918 – Fort Wayne News and Sentinel (IN), June 22nd, 1918, page 1
„In the war zone of Europe there are six million Jews who have been the war’s worst sufferers,”

Po pierwszej wojnie w Polsce jest 6 milionów Żydów, którzy umierają z głodu

1918 – The Bakersfield Californian, July 30th, 1918, page 4

the six million starving Jews in Poland, Galicia and other stricken Eastern provinces


Co ciekawe, w Rosji cierpi też 6 milionów Żydów

1918 – The Columbus Jewish Chronicle, September 13th, 1918, page 1
„The report describes the havoc the war has caused among the six million Jews of Russia. Driven by the invading armies, the Jews have been compelled to flee from their homes;”

Rok później ta sama liczba, ale już tylko przy starcach, kobietach i dzieciach

1919 – The Corsicana Daily Sun, April 3rd, 1919, p.5
„SIX MILLION ARE STARVING
It is estimated that there are six million Jewish women, children and aged men actually starving to death.

i w Niemczech też?!?!

1919 – El Paso Herald., April 7th, 1919

to save from starvation six million Jews who are the helpless victims of the German Terror.”

Proszę zwrócić SZCZEGÓLNĄ uwagę na DATY! Te liczby padają ponad 20 lat (!) przed II Wojną Światową!
http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/01/17/holokaust/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
goratha
Posty: 1102
Rejestracja: środa 16 sty 2013, 20:03
x 20
Podziękował: 1125 razy
Otrzymał podziękowanie: 2674 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: goratha » środa 04 lut 2015, 22:34

no wlasnie- jak ktos sie postara, to wyliczy co chce.Zwlaszcza jak w gre wchodzi tzw poliyka :(
0 x


nie bierz zycia zbyt powaznie. I tak nie wyjdziesz z niego z zyciem:-))

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 05 lut 2015, 22:18

Kontynuacja artykułu:

phoenix pisze:Polacy chcieli eksterminować 6 mln Żydów?!?

A wiedzieliście, że Polska chciała eksterminować 6 000 000 Żydów w 1919 roku? Nie?

No to już wiecie
New York Times to przecież porządna wiarygodna żydowska gazeta.

1919 – New York Times, September 8th, 1919, page 6
„127,000 Jews Have Been Killed and 6,000,000 Are in Peril.
6,000,000 souls in Ukrainia and in Poland have received notice through action and by word that they are going to be completely exterminated – this fact stands before the whole world as the paramount issue of the present day.”

Myślicie, że to oszustwo? (W sensie, że to zmyślony artykuł)

Nie! To nie jest oszustwo!

O ile większość gazet świata nie można przeczytać 100 lat do tyłu to akurat New York Times można!

Oto link: http://timesmachine.nytimes.com/timesmachine/1919/09/08/96331757.html#

W linku jest data i numer artykułu, więc na pewno jest sprzed 100 lat.

A to skan tego artykułu: http://query.nytimes.com/mem/archive-free/pdf?res=9B00E0DE153AE03ABC4053DFBF668382609EDE

Proszę zwrócić uwagę, że w tytule jest użyte polskie słowo Pogrom! Takie słowo nie istnieje w języku angielskim. Najważniejszy jest ostatni akapit, gdzie wyraźnie jest napisane, że 6 000 000 Żydów w Polsce i na Ukrainie zostało poinformowanych, że nastąpi ich całkowita eksterminacja.

Ciekawe, że w Polsce o tym nikt nie słyszał
pewnie dostali jakąś tajną pocztą


phoenix pisze:ZSRR

Zapewne mało z Was wie, że ZSRR i Rewolucja Październikowa została zainicjowana i pokierowana przez osoby, które były Żydami. Dokładniej wraz z cytatami z Wikipedii opisuję to w artykule: Pierwsze przykazanie lingwistyki: Zawsze ignoruj rdzeń słowiański!

Na dzień dobry po wprowadzeniu komunizmu wymordowano kilka milionów Słowian. A co publikowała zachodnia prasa 19 lipca 1921, czyli 2,5 roku później?

Obrazek

Takich artykułów było SETKI! Wszystkie oczerniające Słowian o zbrodnie, których nie popełnili!


phoenix pisze:Proroctwo

Myślę, że większość zaczęła zwracać uwagę na magiczną liczbę
dlaczego ZAWSZE jest 6 milionów Żydów?

Takich wpisów między 1890, a 1945 jest kilkaset (w tym czasie gazet było ZDECYDOWANIE mniej niż dziś), więc ta liczba jest imponująca. Tu jest wykaz 271(!) z nich:

http://winstonsmithministryoftruth.blogspot.com/2012/02/145-references-to-6000000-jews-prior-to.html?zx=48cfea71a9e295

Niektóre z nich są sprawdzalne przez Internet np. te z New York Times.

Najlepsze jest to, że mowa o europejskim holokauście pojawia się w gazetach nie później niż 1936 roku (czyli 3 lata przed oficjalnym jego startem!) i domagają się przyznania im Palestyny, by utworzono tam państwo Izrael. Jako argument podają „miliony prześladowanych Żydów” we wschodniej Europie (tj. np. Polsce i ZSRR) i Niemczech.

Obrazek

Polaków na pewno zainteresuje fakt, że już w 1936 roku Żydzi twierdzili, że ZANOTOWANO już 6 000 000 ofiar (prześladowań)! A w Polsce (pierwszy akapit po prawej) „wiele ważnych osobistości i kilka partii politycznych odważnie podnosi głosy przeciwko nieludzkiemu traktowaniu Żydów i trującej atmosferze antysemityzmu”.

Obrazek

Odpowiedź na liczbę 6 000 000 jest prostsza niż się wydaje. Otóż w żydowskiej legendzie powiedziane jest, że do Izraela powróci naród o 6 000 000 mniejszy, bo te 6 000 000 musi zostać złożonych w ofierze całopalenia (Holokaustu).

1. 6 000 000 najbardziej cierpiących w I wojnie nikt nie kupił
2. 6 000 000 prześladowanych w Polsce nikt nie kupił
3. 6 000 000 prześladowanych w Rosji nikt nie kupił
4. 6 000 000 prześladowanych w Niemczech nikt nie kupił
5. 6 000 000 prześladowanych w Palestynie nikt nie kupił
6. 6 000 000 wymordowanych w II wojnie kupili prawie wszyscy
7. Dla tych, co nie kupili, przygotowano specjalną ustawę w każdym kraju, gdzie trafia się do więzienia za brak wiary w Holokaust niezależnie od dowodów (w Polsce również)

I faktycznie. 6 000 000 Żydów którzy „zginęli” w drugiej wojnie światowej było bezpośrednim pretekstem do utworzenia państwa Izrael w 1948 roku (czyli prawie natychmiast po Holokauście), a jego założycielem i pierwszym premierem był Dawid Ben Gurion z Płońska.


„A słowo ciałem się stało”


Najlepsze jest to, że nawet jak wpisać „6 million jews” w żydowski Google (Założycielem Google jest Siergiej Brin – Żyd rosyjskiego pochodzenia) to wyskakuje zdecydowanie więcej stron negujących holokaust, niż o samym holokauście.Do wniosku, że cała ta sprawa jest co najmniej zastanawiająca, może dojść każdy, któremu pokaże się choć „namiastkę innej wersji”, jednak większość z nas myśli, że zmiana „źródła informacji” to przełączenie z TVN24 na TVP Info lub Polsat News. Próżno tam szukać jakichkolwiek wątpliwości na temat oficjalnej wersji.

Więcej rozważań na temat liczby Żydów na świecie w 1939 oraz ustalaniu liczby ofiar Holokaustu można znaleźć np. tu: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ilu-zydow-douglas-reed-2013-05


„Kłamstwo po wielekroć powtarzane staje się prawdą”
Joseph Goebbels


Najlepsze jest to, że Żydzi już we wrześniu 1944 roku (czyli prawie rok przed końcem wojny) wiedzą dokładnie ilu Żydów zginęło w tej wojnie (do Auschwitz alianci dotarli dopiero 27 stycznia 1945 czyli 3 miesiące później), a przecież fama samych obozów koncentracyjnych wyszła dopiero po wojnie. Jest to o tyle dziwne, że jeszcze przez kilkanaście kolejnych lat później nie wiedziano ile w ogóle ludzi zginęło w tej wojnie (zmieniano ciągle liczby), a już szczególnie Żydów, których do dziś nikt nie wiadomo jak policzyć, bo przecież nie ma żadnych dokumentów. Niektórym to wcale nie przeszkadza. Po prostu to wiedzieli. Matematyka czy intuicja?

Poniżej raport z 1944 o możliwych lokacjach dla Żydów po Holokauście oraz wycinki z gazet amerykańskich z 1944 r. Oczywiście o ponad 35 mln Słowian cicho sza
Jak zawsze z resztą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dlaczego tak ciężko określić prawdziwą liczbę Żydów zamordowanych w Holokauście?

Bo każde źródło podaje ich liczbę inaczej:

Przed wojną (Almanach wydany po wojnie, ale liczby określają populację z 1938-1939):

1. World Almanac z 1947: 15.688.259
2. Ten sam World Almanac z lat 1948-1952: 16.643.120
3. Whittaker Almamac: 16.838.000

Po wojnie:

1. World Almanac z 1950: 11.940.000 ← brak 3-4 milionów
2. Whittaker Almamac: 13.120.000 ← brak 3.5 miliona
3. New York Times 1948: 15.700.000-18.600.000 (trzy lata po wojnie)

Według New York Times, przez czas Holokaustu Żydów, nie dość, że nie ubyło, to jeszcze ich przybyło!

Tak więc poza tym, że eksterminacja była, to nie wiadomo (i NIGDY nie będzie wiadomo) ilu mniej więcej Żydów dotyczyła. Wszystko jednak wskazuje na to, że 6 mln jest z palca wyssaną liczbą i najprawdopodobniej grubo przesadzoną.

Na dowód tego, że liczba zabitych Żydów jest min. o 3 mln niższa przytaczam następujące informacje:

1. Zakładając, że 6 mln w 1945 jest prawdziwe (choć nie jest)
2. Jeszcze w 1963 oficjalnie mówiono, że 2 mln z 6 mln zamordowano w obozie Mauthausen-Gusen (Austria)
3. Umieszczono tę informację w NAJWAŻNIEJSZEJ encyklopedii świata czyli Brytannice z 1963 roku (dzięki temu mamy dziś dowód kłamstwa)
4. Skan encyklopedii (strona 228) daję poniżej
5. Potem jednak historycy doszli do wniosku, że żadnego obozu zagłady tam nie było
6. Z Wikipedii: Przez obóz przeszło 335 000 więźniów, z czego – wedle bardzo zróżnicowanych szacunków – zmarło od 71 000 do 122 000. – Więc jak mogło tam zginąć 2 miliony Żydów?
7. Z Wikipedii: W 1940 wśród więźniów Gusen przeważali Polacy, którzy stanowili 97% ogółu więźniów.
8. Z Wikipedii: Do końca funkcjonowania tego obozu Polacy stanowili w nim większość. W Gusen umieszczono także wielu powstańców warszawskich.
9. Z Wikipedii: Śmiertelność wśród więźniów wzrastała, co spowodowało zainstalowanie krematoriów już w styczniu 1941. – Należy to rozumieć, że krematoria NIE służyły do eksterminacji żywych, a do utylizacji martwych (z powodu chorób, pasożytów i skandalicznych warunków pobytu)
10. Przez obóz przeszło 335 000 więźniów, z czego – wedle bardzo zróżnicowanych szacunków – zmarło od 71 000 do 122 000. – ZMARŁO nie znaczy WYMORDOWANO! Mało tego zmarła „tylko” 1/3 z więźniów
11. Skoro ustalono, że w tym jednym obozie nie zmarło 2 mln Żydów, a 100 tys. Polaków, to logicznym jest, że liczba 6 mln powinna stopnieć do 4 mln.
12. W tej samej encyklopedii napisane jest, że w Oświęcimiu zginęło 2.5 miliona Żydów.
13. Przypominam, że zaraz po wojnie twierdzono, że zginęło tam 6 mln, potem ta liczba się zmniejszała.
14. Obecnie uznaje się, że nie więcej niż 0.8-1.1 mln zginęło w Oświęcimiu (ale wszystkich, a nie tylko Żydów)
15. Żydów z tego ponoć było do 900 000, z czego z Polski tylko 300 000. Gdzie w takim razie wymordowano pozostałe 3 mln polskich Żydów, tego niestety nie wiadomo!
16. Czyli znów ubywa ich kolejne 1.5 mln!
17. W ten sposób zostaje już max 2,5 mln, którzy w sumie zginęli nie wiadomo do końca gdzie.
18. To może w końcu by tak poprawić oficjalne statystyki, albo chociaż wyjaśnić, gdzie w końcu mordowano tych Żydów, bo skoro w dwóch największych obozach koncentracyjnych jednak tego nie zrobiono, to gdzie?
19. Ale nie
po co? Czy ktoś na tym zyska?

Obrazek

Co do encyklopedii, to nie tylko Britannica miała „nagłe skoki” pomordowanych. Polskie opracowania powojenne mówiły, Wikipedia: Różnie podawano też narodowość unicestwionych. Według niektórych prac z okresu PRL mieli to być praktycznie wyłącznie Polacy.(!) Sprawa ta stała się głośna w 1968 r., gdy ukazały się kolejne tomy nowego wydania Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN. Podawano w niej zweryfikowane dane, zwłaszcza że w obozach Auschwitz zagładzie ulegali w większości Żydzi.(!) Reakcja ówczesnych władz była histeryczna. Komitet redakcyjny encyklopedii oskarżono o fałszowanie historii, a nowa, zmieniona redakcja hasła, została dołączona jako wkładka do następnych tomów encyklopedii wraz z przeprosinami.

Oznacza to, że znamy dokładną datę zmiany orientacji. Dokładnie w 1968 roku zamieniono w polskich encyklopediach pomordowanych Polaków na pomordowanych Żydów.

Dokładnie w 1990 roku zmieniono liczbę pomordowanych z 4 mln na 1 mln, a według moich wyliczeń i ta nowa liczba wygląda na niemożliwą do spełnienia.

Obrazek

Rozumiem też, że większość z Was jest święcie przekonana, że z Żydów produkowano mydło, czyż nie? Wikipedia: Nie ma natomiast dowodów na informacje o produkcji mydła z tkanek podskórnych ofiar[11].

W więzieniach na CAŁYM ŚWIECIE siedzą ludzie, którzy negowali Holokaust. Siedzą szczególnie w Niemczech. Sądu nie interesują fakty, a łamanie prawa, a to mówi, że z Holokaustem się spierać nie wolno!

Dziwne, że władze obozu w 1990 roku nie dostały wyroków za zmianę 4 mln w 1.5 mln. Jak wsadzać wszystkich, to wszystkich! Poniżej: zmieniona tablica w Auschwitz.

Obrazek

Cytat z wojna-polska.pl:

Oficjalne tablice usunięto i zamieniono nowymi, z „nową” sfałszowaną liczbą 1,5 mln. To co najmniej 2,5 mln osób usuniętych z oficjalnej liczby zgonów w ciągu doby. Nie mogą nawet zdecydować się jaka powinna być ta liczba. Powinni powiedzieć od razu, że ją zmyślają na poczekaniu.

Proces Norymberski oskarżył nazistów o mord 1,5 mln ludzi w Majdanku, obozie na terenie Polski. Tę śmieszną liczbę wymyślił Saul Hayes, kanadyjski dziennikarz na liście płac kanadyjskich organizacji syjonistycznej, Kanadyjskiego Kongresu Żydów. Obecnie mówi się oficjalnie, że zginęło tam tylko 79.000 osób. Przesadzono o 1.421.000!

Pytam się jeszcze raz
W 1963 roku wiedziano o:

1. 2.5 mln w Oświęcimiu (samych Żydów)
2. 2 mln w Mauthausen (samych Żydów)
3. 1.5 mln w Majdanku (samych Żydów)

Razem: 6 mln SAMYCH ŻYDÓW.

Natomiast w 2014 wiemy o:

1. 1.1 mln w Oświęcimiu (wszystkich)
2. 0.1 mln w Mauthausen (wszystkich)
3. 0.1 mln w Majdanku (wszystkich)

Razem: 1.3 mln WSZYSTKICH

To skąd na Wikipedii, w szkole, radiu i telewizji jest nadal 6 mln samych Żydów? Skoro nie zamordowano ich w przeznaczonych do tego celu obozach (bo to jak widać już oficjalnie obalono), to gdzie?



Proszę zauważyć, że nie pomylono się o 1%, 10% czy nawet 100%
Liczby w przypadku Majdanka czy Mauthausen zostały zawyżone KILKUDZIESIĘCIOKROTNIE! A ile jeszcze takich nieodkrytych kłamstw czeka na odkrycie?

Podkreślę jeszcze raz, by dotarło. Ja NIE neguję Holokaustu jako faktu. Neguję opinię o nim, że jego główną ofiarą padli Żydzi. Największą ofiarą Holokaustu byli Słowianie (50% wszystkich ofiar), głównie Rzeczpospolitanie (33% wszystkich ofiar) i Chińczycy (28% wszystkich ofiar). Żydzi też byli zabijani, ale stanowią niewielki procent pomordowanych (oficjalnie mniej niż 8%, w rzeczywistości pewnie dużo mniej). Ale o tym nie wolno mówić głośno, bo to „antysemityzm”.

Teraz już wiecie, dlaczego młodzież w Izraelu jest uczona jak jest uczona. Jeśli człowiek całe życie jest uczony, że wszyscy go nie lubią, chcą go zabić, a w przeszłości masowo „wszyscy” mordowali jego naród, a obecnie jedyne, co widzi to to, że Palestyńczycy chcą ich wszystkich wysadzić bombami i rakietami. Mało tego, widzi też, że jedynym „kochającym” go jest jego rząd i jego wojsko, bo tylko jego wojsko bije się z tymi złymi Arabami, a cała reszta świata chce tylko zabijać Żydów. To z takiego człowieka, w którymś pokoleniu powstaje żołnierz idealny. Nienawidzący wszystkich, oprócz swoich i swojego rządu!

Efekty tego wychowania widać na każdym kroku, a najlepiej chyba tu:

https://www.youtube.com/watch?v=9v00dFYt_fI

Film szczególnie polecam, bo jest tam i o propagandzie w polskiej TV i o efektach żydowskiej edukacji i jeszcze parę ciekawych wątków. Myślę, że większość przykuje do ekranu i skłoni do myślenia.

Nie tylko pani kustosz Muzeum Żydów Polskich ma taki stosunek do Polski. Tak ma spora część żydowskiej „Elyty”.

Przez rząd Wielkiej Brytanii została wysłana, w 1920, do Polski analogiczna brytyjska komisja w składzie Stuart Samuel (przewodniczący), H. Rumbold i P. Wright. Każdy z nich opublikował oddzielny raport. Sir Rumbold zwracał uwagę na to, że sytuacja Żydów w Polsce jest o wiele lepsza niż w otaczających ją krajach, takich jak południowa Rosja, Węgry czy Czechosłowacja, a prawdziwe pogromy odbywają się głównie na Ukrainie, gdzie ich skala jest porównywalna do masakr Ormian w Turcji. Stuart Samuel w swoim raporcie był zdziwiony, że pomimo wielu podobnych incydentów w sąsiednich krajach akurat te, które odbyły się w czasie wojny toczonej w Polsce zostały tak nadmiernie nagłośnione. Kapitan Wright napisał: „Zdawało się rzeczą pewną, że jedno z dwóch mocarstw, Niemcy albo Rosja, musi zwyciężyć i że Żydzi, którzy dali pieniądze obydwu stronom, są zupełnie zabezpieczeni. Tymczasem pogardzana przez nich Polska zmartwychwstała wcześniej. Dziś nawet Żydom trudno uwierzyć w jej wskrzeszenie”.

Stuart Samuel widocznie nie kumał jak ten świat działa (jak i większość ludzi z resztą).

Należy tu absolutnie rozróżnić Żydów na górze i Żydów normalnych ludzi. Ci niżej są takimi samymi ofiarami jak my, a jak dochodzi do czegoś podobnego jak holokaust to właśnie oni idą do komór, a nie Rotszyldowie czy Rockefellerowie. Ten blog kilku moich znajomych pochodzenia żydowskiego czyta i znają moje poglądy. Rzekłbym, że nawet się z nimi zgadzają (choć pewnie nie ze wszystkimi :)).
http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/01/17/holokaust/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: Thotal » piątek 06 lut 2015, 13:12

Będą jeszcze trzy powtórki "Ciemności skryją ziemię". "Film Hitchcocka" o obozach koncentracyjnych znowu w TVP


Wstrząsający dokument "Ciemności skryją ziemię", pokazany w 70. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau m.in. w brytyjskiej, amerykańskiej i niemieckiej telewizji, przyciągnął przed ekrany prawie 1,9 mln widzów w Polsce. W związku z dużym zainteresowaniem, TVP zamierza pokazać produkcję, nad którą pracował m.in. Alfred Hitchcock, jeszcze trzykrotnie.
27 stycznia film można było obejrzeć m.in. na antenie HBO w Stanach Zjednoczonych, ARD w Niemczech, Channel 4 w Anglii i polskiej TVP2. Telewizyjną Dwójkę włączyło w czasie premierowej emisji trzy razy więcej widzów niż zwykle o tej porze - 1 mln 874 tys. Powtórki "Ciemności skryją ziemię" w reżyserii Andre Singera będzie można zobaczyć na trzech antenach Telewizji Polskiej.

Wyjątkowa produkcja

Dokument, który ze względu na liczne drastyczne sceny jest dozwolony dla widzów powyżej 16 roku życia, był szeroko komentowany w mediach społecznościowych, został też dostrzeżony przez światowe media.

- Zaglądamy pod powłokę człowieczeństwa. Nieporównywalne z niczym, co widzieliśmy w kinie, obrazy pola śmierci, graniczącego z polem żywych, obrazy ofiar - trupów filmowanych z daleka lub w wielkim zbliżeniu, jakby zatrzymanych w niemym krzyku mówią nie tylko o czymś, co było - także o tym, co może być - pisał o filmie Tadeusz Sobolewski. - "Ciemności skryją ziemię" to poruszający, przerażający, druzgocący i ogromnie ważny film, którego nikt nie będzie w stanie zapomnieć - recenzował Gary Goldstein z "LA Times".

Już następnego dnia po telewizyjnej premierze TVP przyznało, że to nie ostatni raz, gdy można było obejrzeć "Ciemności skryją ziemię". - W związku z tak ogromnym zainteresowaniem, a także bardzo licznymi głosami uznania ze strony widzów, które do TVP zaczęły płynąć jeszcze w nocy zaraz po emisji, Telewizja Polska planuje już kolejne emisje filmu i to nie tylko w TVP2, ale też prawdopodobnie w TVP Kultura i w TVP Historia - można było przeczytać w komunikacie prasowym. Teraz znamy już konkretne daty emisji. W poniedziałek 23 lutego o godz. 22:50 TVP2 pokaże go w stałym paśmie "Czy świat oszalał?", 4 marca o 20:20 film będzie emitowany w TVP Kultura, a 7 marca o godz. 21:40 w TVP Historia.

Premiera po 70 latach

Motywem przewodnim brytyjsko-amerykańsko-izraelsko-duńskiego "Ciemności skryją ziemię" jest proces produkcji epickiego filmu, dokumentującego zbrodnie nazistów, przygotowywanego przez czołowych filmowców: Sidneya Bernsteina, Richarda Crossmana i Alfreda Hitchcocka. Można zobaczyć w nim m.in. kadry nakręcone przez operatorów alianckich armii w ostatnich dniach drugiej wojny światowej m.in. w Buchenwaldzie, Majdanku, Auschwitz i Dachau, podczas wyzwalania nazistowskich obozów koncentracyjnych. Zostały później wykorzystane podczas procesu w Norymberdze.

Zdjęcia miały znaleźć się w filmie, którego realizacji podjął się niedługo po wojnie Sidney Bernstein, który zaprosił do współpracy m.in. Alfreda Hitchcocka. Nie zdołali jednak go ukończyć, na przeszkodzie stanęło brytyjskie Ministerstwo ds. Informacji. - Nie pozwoliła na to ówczesna "polityka historyczna" aliantów. Te obrazy masowego mordu odbierają mowę. Alianci nie chcieli nimi gnębić Niemców - że czas, by wrócili do normalności... - tłumaczy Piotr Stasiński w "Gazecie Wyborczej".

Kilkadziesiąt lat później stały się częścią dokumentu o niezwykłej sile przekazu. Znalazły się w nim nie tylko historyczne kadry, ale także wywiady z osobami, które przetrwały pobyt w obozie koncentracyjnym oraz rozmowy z byłymi żołnierzami, którzy je wyzwalali.

Światowa premiera filmu Singera odbyła się w czerwcu 2014 roku na festiwalu w Sheffield, gdzie zdobył wyróżnienie specjalne.


http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,1272 ... mie__.html




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 06 lut 2015, 21:40

Kontynuacja artykułu:

phoenix pisze:Wikipedia

Absolutnym mistrzem świata w Holokauście jest oczywiście Wikipedia. Po pierwsze jak pisałem wyżej, w haśle Holokaust (napisanym z błędem) kompletnie pomija wszystko o holokauście, a zamiast tego pisze o „zagładzie Żydów” pomijając to, że Słowian w statystykach było 5 razy więcej.

Natomiast w haśle: Kłamstwo Oświęcimskie

Nie pisze absolutnie nic o argumentach zwolenników tej teorii. Jedynie przytacza, że prezydent Iranu jest orędownikiem tej teorii (żeby ją zdyskredytować – bo jak coś mówi Iran to na pewno jest to nieprawdą), a potem rozwodzi się nad karami w prawie polskim, aby zniechęcić do poszukiwania informacji, bo jedyna słuszna wersja już została pokazana i po grzyba drążyć temat, tylko się pójdzie siedzieć niepotrzebnie. Prosi również o dopisanie kar w innych krajach, aby obywatelowi nawet nie mignęło, że myślozbrodnie tylko u nas są nielegalne.

Dla ewentualnych donosicieli do służalczych służb nękających obywateli: Ani razu nie zanegowałem zbrodni (a to jest karalne), tylko teoretycznie rozważałem nad możliwymi błędami przyjętymi w metodologii obliczania ilości ofiar. Każdy czytelnik wnioski (mam nadzieję) wyciągnie sam.


phoenix pisze:7. Armia Świata

Wychodząc z tematu Zagłady, to w sumie mało kto wie, że w 1939 roku polska armia była siódmą armią świata (obecnie osiemnastą), ale wtedy było zdecydowanie mniej państw, większość kolonii nie miało jeszcze niepodległości np. Indie i ich armie zaliczany były do armii okupantów.

Przed nami były tylko: ZSRR, USA, Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Japonia.

Należy bezwzględnie zaznaczyć, że podczas kampanii wrześniowej w Polsce pod broń powołano 1.1 mln osób, w tym ponad 100 tys. Żydów. Znaczy to, że statystycznie co dziesiąty polski żołnierz był Żydem.

Widać to szczególnie na cmentarzu pod Monte Cassino.

Obrazek

Obrazek

Obecnie polska armia jest 18. siłą świata i 6. siłą Europy

W tym rankingu jest na 5. miejscu, ale nie uwzglednia on Rosji, którą zalicza do Azji.

http://globalfirepower.com/countries-listing-europe.asp

Ranking wygląda tak

1. Rosja
2. Wielka Brytania
3. Francja
4. Niemcy
5. Włochy
6. Polska

Zaraz za nami jest Ukraina, Szwajcaria, Hiszpania i Czechy.


phoenix pisze:Teraz Polska!

Nie zastanawiało Was nigdy, dlaczego Hitler zaczął wojnę właśnie od Polski? Dlaczego pierwsze bomby wojenne spadły na Wieluń (nie na Westerplatte wbrew obiegowej opinii). No bo NIE MIAŁ INNEGO WYJŚCIA!

Hitler miał plan
dość logiczny i nie taki znowu trudny. W skrócie:

1. Polska odda Ziemie Odzyskane (czyli te, które odzyskaliśmy po rozbiorach tj. Pomorze i może Wielkopolskę)
2. W zamian za Wolne Miasto Gdańsk Polska dostanie Słowację (z rozbioru Czechosłowacji w 1938).
3. W zamian za Pomorze (z Gdynią) dostanie wschodnią Ukrainę (z Odessą i może Krymem).
4. Polska sobie będzie miała dostęp do morza (Czarnego) jak już jej tak bardzo na tym morzu zależy
5. Razem z Polską dokona inwazji na ZSRR, bo Niemcom się nigdy nie udało podbić Rosji, a Polakom już kilka razy.
6. Jak wiadomo Rosjanom nikt nie pomoże. Co najwyżej Francja, UK i USA złożą noty protestacyjne.
7. Następnie przyłączy się Benelux i Skandynawię
8. Potem dokona inwazji na Francję, która szybko skapituluje.
9. UK podbijemy, bo nas będą wkurzać i bombardować, ale od biedy może da się dogadać, w końcu to wyspa, więc nie będzie, aż taką igłą w oku.
10. I w Europie wreszcie będzie Ordnung.

Plan ten miał tylko jedną wadę
Polskę!

Polska konsekwentnie odrzucała wszystkie opcje stawiane przez Hitlera. Tak naprawdę, to się nie dziwię, bo istnieje tu logiczny problem, że Hitler dawał Polsce w zamian coś, czego nie miał (w momencie negocjacji). Jeszcze w styczniu 1939 roku Ribbentrop rozmawiał z Beckiem (polski Minister Spraw Zagranicznych w tym czasie), który kategorycznie i ostatecznie odrzucił jakiekolwiek opcje współpracy między Rzeszą, a Rzeczpospolitą. Hitler wiedział, że bez Polski nie pokona ZSRR. Nie może też zaatakować zachodu, bo wtedy Polska wjedzie mu od tyłu jako sojusznik Francji i będzie musiał walczyć na dwa fronty. Polska w ten sposób z „sojusznika” stała się „wrogiem numer jeden”, bo szachowała wszystkie możliwe posunięcia Hitlera.

Plan musiał zostać kompletnie zmieniony. Uznał, że trzeba dogadać się z ZSRR. Pokonać Polskę szybko. Polsce nikt nie pomoże, no może wyśle noty protestacyjne, ulotki czy jakieś zrzuty zapasów. W skrajnym przypadku dojdzie do pogranicznej wymiany ognia i jakichś nalotów na zachodni front, ale Francja i Anglia na pewno nie bombardowałyby miast, bo wtedy ucierpiałaby ludność cywilna. A nawet gdyby tak się stało, to nie potrwa to długo, bo jak Polska zostanie zajęta też przez ZSRR, to nie będzie już nawet o co walczyć czy składać not.


phoenix pisze:Słowiański Holokaust

Tak oto rozpoczęła się największa w historii rzeź Słowian. W ciągu 5 lat liczba Słowian zmniejszyła się z ok. 230 mln do ok. 200 mln czyli 30 mln(!). Jednak należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, którego statystyki nie pokazują.

25 mln ofiar drugiej wojny światowej to nie są jacyś „zwyczajni” Słowianie. Są to Słowianie bardzo konkretni. Są to Ci sami Słowianie, którzy stanowili jedyny opór dla rzymskiej hegemonii w Europie. 25 milionów ludzi (czyli 1/3 wszystkich ofiar drugiej wojny światowej) stanowili mieszkańcy terenów Pierwszej Rzeczpospolitej!

Oficjalnie rozdziela się ich na:

1. Polskę: 6 000 000 ofiar
2. ZSRR: 23 000 000 ofiar
3. Litwę, Łotwę i Estonię: 1 000 000 ofiar

Należy tu zaznaczyć, że samych cywilów na terenie radzieckiej części Białorusi i (głównie) Ukrainy zginęło 8 000 000 ludzi.

Te liczby są przerażające. W Krakowie dziś żyje niecały milion ludzi. To tak dla porównania.

Żeby było jasne. Gdyby Święte Cesarstwo Rzymskie (dla tych, co nie wiedzą, że rozbiorów dokonało Cesarstwo Rzymskie polecam: Niemcy? Jacy Niemcy? – Niemcy NIE są starsze niż USA) nie dokonało rozbiorów 150 lat wcześniej to wszystkich tych ludzi dziś nazywalibyśmy Polakami!

Porównanie strat II wojny światowej (takiego w szkole i TV nie będzie):

1. Świat: 4% – 72mln z 2 mld
2. USA: 0.3% – 0.5mln z 130mln
3. Francja: 1% – 0.5mln z 40mln
4. UK: 1% – 0.5mln z 45mln
5. Chiny: 4% – 20mln z 500mln
6. Niemcy: 10% – 7mln z 70mln
7. Litwa: 13% – 0.35mln z 2.5mln
8. ZSRR: 13% – 23mln z 170mln
9. Polska: 16% – 5.5mln z 35mln ← Najwyższy wynik na świecie
10. Słowianie: 13% – 30mln z 230mln
11. Rzeczpospolitanie: 25% – 25mln z 100mln!!!

Zaznaczam, że ostatnia pozycja uwzględnia ilość mieszkańców terenów Pierwszej Rzeczpospolitej, której zabór rosyjski był prawie najgęściej zaludnionym terenem ZSRR (bardziej zaludnionym terenem były właściwie tylko Moskwa, Stalingrad (Wołgograd) i Leningrad (Petersburg)). W odróżnieniu od pozycji powyżej, ta liczba uwzględnia też Żydów, bo to tacy sami Rzeczpospolitanie jak wszyscy inni.

Wyjaśnienia może wymagać też ilość ofiar ZSRR. Oficjalnie zginęło tam 12,5 MLN(!) żołnierzy i 11 MLN (!) cywilów.

Po pierwsze, ZSRR nie miało armii 12,5 MLN żołnierzy, po prostu kazano cywilom iść na front, często bez karabinu
i wtedy taki cywil kwalifikowany jest jako żołnierz. Myślę, że spokojnie liczbę tych żołnierzy należy podzielić przez dwa, albo i przez cztery.

Po drugie, o ile żołnierzy ściąga się z całego ZSRR do walki z wrogiem, to cywilów się na front nie przywozi, oni tam po prostu są, bo byli tam od zawsze. Te 11 mln cywilów to są ludzie zamieszkujący teren ZSRR przy granicy z Polską, a wymordowani zostali głównie podczas trwania operacji Barbarossa. Mordowani byli przez obie strony konfliktu. Wspomniany wyżej Żukow, wpadł na genialny pomysł, by rozstrzeliwać rodziny żołnierzy, którzy dostali do niewoli. Według tego pomysłu należało rozstrzelać samego Stalina, bo jego syn został niemieckim jeńcem.


phoenix pisze:Podsumowanie

Mimo, że statystyki podane są tak, by nie było widać, co ma być widać. To i tak widać tu dokładnie, w kogo druga wojna światowa była wymierzona. Jeśli ktoś jeszcze tego nie widzi, bo propaganda jest silna, to:

1. Druga wojna światowa była najstraszliwszą z wojen
2. Druga wojna światowa miała najwięcej ofiar w historii świata
3. PONAD! 1/3 wszystkich ofiar tej wojny pochodziła z Rzeczpospolitej (w granicach przedrozbiorowych)
4. PRAWIE! 1/3 wszystkich ofiar pochodziła z Chin.
5. ~1/3 wszystkich ofiar pochodziła z pozostałych państw świata.
6. A teraz porównaj potencjał: Rzeczpospolita vs Chiny vs Reszta Świata
7. A to Rzeczpospolita poniosła najwięcej ofiar!

UWAGA! Nie należy w żadnym wypadku zapominać, o wymordowaniu kolejnych 10 milionów(!) Rzeczpospolitan w 3 falach głodu 1921–1923, 1932–1933 i 1946–1947 (Wikipedia) oraz ok. 15 milionów poległych podczas pierwszej wojny światowej (Rzeczpospolitanie byli wcielani do armii wszystkich trzech zaborców, bo poza Rosją wszystkie narody słowiańskie były pod okupacją, a działania wojenne toczyły się na terenie Rzeczpospolitej powodując ogromne straty również w ludności cywilnej). Wszystko to oznacza, że w latach: 1914-1947 wymordowano w bestialski sposób 50 milionów Rzeczpospolitan (obecnie na terenie Rzeczpospolitej żyje ok. 110 mln ludzi). Potem oddano ich w niewolę stalinizmu, by wykończyć psychicznie tych, którzy przeżyli.

Należy tu ponownie zwrócić uwagę, że WSZYSTKIE (!) państwa Słowiańskie zostały poddane komunistycznemu terrorowi, nie było od tego żadnego(!) wyjątku. Z państw niesłowiańskich w Europie pod komunistyczny reżim poddano tylko NRD, Węgry i Rumunię. Dziwnym zbiegiem okoliczności te kraje są historycznie najbardziej zeslawizowane ze wszystkich krajów europejskich. A poza Europą Chiny i Mongolię
Czyli podsumowując, były to dokładnie te same państwa, które poniosły najwięcej ofiar w drugiej wojnie światowej (poza Mongolią, która akurat trafiła między ZSRR, a Chiny). Dziwnym zbiegiem okoliczności, granica między kapitalizmem, a komunizmem w Europie pokrywa się praktycznie dokładnie z granicą między Słowianiami, a nie-Słowianami. Te same narody, który najpierw bestialsko wymordowano, teraz miały dogorewać i stać się niewolnikami. I to oczywiście znów jest przypadek i „zrządzenie losu”.


phoenix pisze:Puenta

Narodowi, który dał podwaliny pod całą współczesną kulturę europejską, perską, hinduską i semicką, zawsze był ochroną i buforem przed najeźdźcami z zewnątrz, należało zadać cios ostateczny, by już nigdy się nie podniósł. A dlaczego? By już nigdy nie zagroził niewolniczej doktrynie: Divide et impera!

UWAGA! W komentarzach proszę powstrzymać się od treści antyżydowskich (antysemicki oznacza głównie antyarabski). To, że część Żydów jest jaka jest, to nie znaczy, że atakować można wszystkich. To tak jakby atakować Polaków, za to że ich rząd wysyła do Iraku czy Afganistanu wojska do znęcania się nad Muzułmanami.


phoenix pisze:Podobało się?

Za pomocą Flash-Cash można też płacić całkowicie ANONIMOWO! Przekaż darowiznę np. Bitcoinem. Nie wiesz skąd wziąć Bitcoin? Rozwiń info pod obrazkiem.

Obrazek

[url=javascript:pokaz_ukryj('fc_opis_31234');]Kliknij, by rozwinąć więcej info o Flash-Cash.org[/url]
http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/01/17/holokaust/

To już cały artykuł dotyczący rzeczywistości Holokaustu.
Czyż nie ciekawe? ;)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 08 lut 2015, 15:06

A oto artykuł wykazujący blef dotyczący zagłady 6 mln. Żydów podczas II W.Ś.:

Douglas Reed pisze:OPUBLIKOWANO MAJ 7, 2013 PRZEZ A303
W DIZENNIKARSTWO ŚLEDCZE, HOLOSZWINDEL, SYJONIZM I JEGO ZAGROŻENIA


Ilu żydów? Douglas Reed

How Many Jews?

autor: Douglas Reed

[Uwaga wydawcy: problem z wyjaśnieniem „6 milionów żydów” rzekomo zagazowanych i sprażonych jak frytki (holocausted) w niemieckich obozach koncentracyjnych w czasie II wojny światowej, nadal jest gorąco dyskutowany w ramach alternatywnych mediów w 68 lat po zakończeniu wojny. W przypadku mediów żydowskich aka msm, ich ciągły nacisk na wielokrotnie powtarzanie własnego mitu liczby 6 mln, co spotkało się z historycznie dowiedzionym zanegowaniem tego mitu na gruncie naukowym, wzbudza coraz większy sceptycyzm ze strony poszukiwaczy prawdy wszędzie w świecie, a teraz dzięki internetowi i ujawnieniu kolejnych faktów i ukrytych informacji wokół tej kontrowersji, coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę, że kłamstwo o 6 mln żydów jest tylko propagandą syjonistyczną przeznaczoną do podparcia ich nieudanej próby hipnotyzowania i prania mózgu świata, aby uwierzył w największe kłamstwo, jakie kiedykolwiek zostało powiedziane w ciągu całej zapisanej historii.

Jednym z pierwszych ośmieszaczo-obalaczy mitu 6 mln był brytyjski korespondent wojenny i pisarz, Douglas Reed. Przeżywszy I WŚ i świadek analizujący wydarzenia II WŚ w dogłębny sposób, Reed był doskonale świadom historycznego kontekstu, w którym żył i pisał. Jego komentarze przytoczone poniżej na temat niemożliwości potwierdzenia dokładnej i rzeczywistej liczby żydów żyjących w Europie między 1939 a 1945 rokiem, zostały zaczerpnięte z rozdziału 42 jego klasycznego już dzieła wydanego w 1956 r. The Controversy of Zion i daje czytelnikowi bardzo potrzebny punkt odniesienia, z którego można ocenić, kto ma rację, jeśli chodzi o ten wciąż trwający spór na temat, ilu żydów zginęło podczas II wojny światowej.]

Fragmenty rozdziału nr 42 zatytułowanego „Talmudyczna zemsta”



Szczytem zemsty były procesy ‘zbrodniarzy wojennych’; szczególnie sąd nad głównymi przywódcami nazistowskimi w Norymberdze


Przez wybór żydowskiego Dnia Sądu na powieszenie przywódców nazistowskich i dowódców niemieckich, zachodni liderzy przydali zakończeniu wojny aspekt zemsty wywartej specyficznie w imieniu ‘żydów’. Obserwując przebieg procesu sądowego, zrozumieć można było cel intensywnej zakłamanej propagandy czasu wojny, o której pisałem wcześniej. ‘Zbrodnie przeciwko żydom’ wydzielone zostały jako odrębny akt oskarżenia, tak jakby żydzi różnili się od pozostałej ludzkości (w chwili ogłoszenia wyroku, sto milionów istnień ludzkich w Europie Wschodniej dołączyło do ogólnej sumy ofiar prześladowań, z których żydzi stanowili jedynie procent odpowiadający ich liczebności). Z tego zarzutu uczyniono przeciw oskarżonym ‘rdzeń sprawy’ (słowami kapitana Liddell Hart’a), opierając go na argumencie ‘sześciu milionów zabitych żydów’ (z upływem czasu słowo ‘zaginionych’ zmieniono na ‘zabitych’). Każdy niezależny sąd z miejsca odrzuciłby sprawę, opartą na całkowicie niesprawdzalnych argumentach. Norymberscy prawnicy, którzy w swej praktyce prywatnej kwestionowaliby sporny przecinek dziesiętny dla uniewinnienia klienta, tutaj przyjęli tą fantastyczną liczbę jako podstawę domagania się skazania.

Posługując się źródłami żydowskimi, opisałem wcześniej proces, w którym na przestrzeni lat żydzi ‘wydzielili się’ z masy ofiar hitlerowskich i z dnia na dzień zwiększali swój kontygent (palenie książek przez Hitlera stało się ‘paleniem książek żydowskich’; jego obozy koncentracyjne, zapełnione w 90 procentach Niemcami, stały się obozami koncentracyjnymi dla żydów; komunikaty wojenne o zabiciu ‘150,000 Białorusinów, Ukraińców i żydów w Kijowie’ zmieniły się w zabicie ‘150,000 żydów’, i tak dalej bez końca)

Twierdzenie o ‘sześciu milionach żydów’ było końcowym produktem tego procesu, przyjętym bezwarunkowo przez sąd. W ciągu sześciu lat wojny Niemcy, Włosi i Japończycy zabili przy użyciu najbardziej wymyślnych środków zagłady, łącznie 824.928. brytyjskich i amerykańskich żołnierzy, marynarzy i cywilów. Przyjmując, że połowę z nich zabili Niemcy w Europie, liczba zabitych przez nich żydów wynosiłaby pietnaście razy więcej. Aby tego dokonać, musieliby użyć żołnierzy, broni, środków transportu, strażników i materiałów w ilości kilkakrotnie przekraczającej potrzebę wygrania wojny.

Cyfra ta nie wymagałaby nawet wzmianki, gdyby nie to, że posłużyła do nadania II WŚ piętna ‘wojny żydowskiej’; a może też pokierować losami potencjalnej trzeciej wojny. Dlatego też warto się nią tu zająć

Od czasów antycznych do dzisiejszych nie sposób było ustalić aktualnej liczby Judaitów, Judejczyków czy żydów. Stąd też niemożliwym było obliczyć liczbę ich ofiar w jakiejkolwiek katastrofie, co odnosi się także do szacunków ofiar żydowskich w II Wojnie Światowej. Ten proces mistyfikacji, zaczęty jeszcze w Genezis, ciągnie się przez Torę (np. siedemdziesiąt osób wyprowadzonych przez Jakuba do Egiptu, wzrasta w ciągu 150 lat do dwóch – trzech milionów). Na przestrzeni wieków ‘szacunki’ te wykazują znaczne, a nawet olbrzymie różnice. W obecnych czasach możliwe są jedynie przypuszczenia, jako że określenie ‘żyd’ jest prawnie nie do zdefiniowania i wymyka się wszelkim metodom statystycznym.

W artykule zamieszczonym w Encyclopaedia Britannica Book of the Year for 1942, dotyczącym „rozmieszczenia ludności żydowskiej”, wybitny autorytet żydowski dr Hans Kohn pisze:

„W świetle faktu, że w 1941 roku kraje o największym skupisku żydów nie uwzględniały w swych spisach powszechnych kwestii wyznania
..niemożliwym jest ustalenie dokładnej liczby żydów na świecie w 1941 roku. Definicja określająca przynależność osoby do ‘rasy żydowskiej’ nie jest konsekwentna
. W krajach, gdzie spis uwzględniał kwestię religii, nawet i to kryterium przynależności do wiary żydowskiej trudne jest do zdefiniowania. Stąd też szacunki, podające liczbę około 16 milionów (na całym świecie) ‘nie mogą rościć pretensji do dokładności’. W ostatnich latach niepewność co liczby żydów na świecie pogłębiona została wzrastającym zamieszaniem co do ich rozmieszczenia w poszczególnych krajach i na kontynentach. Prawdopodobnie ponad 6,000,000 żydów mieszka w Polsce i ZSSR”.

Trudno wyobrazić sobie bardziej chwiejną podstawę do ‘szacunków’ (nie mówiąc już o statystyce); tym niemniej odtąd ta niepewna baza, zakłócona jeszcze bardziej zamieszaniem wojennym i okupacyjnym, stała się źródłem „dokładnych” codziennych statystyk ofiar żydowskich, rozpowszechnianym przez tysiące gorliwych propagandystów, aby ostatecznie dosięgnąć liczby sześciu milionów!

Dr Kohn twierdzi, że w 1941 roku ‘prawdopodobnie’ ponad 6,000,000 żydów mieszkało w Polsce i w Z.S.S.R. Jeśli chodzi o Z.S.S.R., potwierdza to inny autorytet żydowski (prof. H.M.T. Loewe), który w Encyclopaedia Britannica z 1937 roku pisze, że mieszkało tam 2,700,000 żydów. Podobną liczbę podaje wcześniejszy o cztery lata (1933) żydowski żurnał Opinion, który ocenia ludność żydowską w Z.S.S,R. na poniżej 3,000,000. Oficjalna sowiecka Encyklopedia z 1953 roku stwierdza, że „w 1939 roku liczba żydów w Związku Sowickim wynosiła 3,020,000 osób”.

Powyższe prawie zgodne liczby z lat 1933-1941, podane przez czterech ekspertów, mogą sprawiać wrażenie, że przynajmniej w jednym kraju (Z.S.S.R.) liczba żydów została ustalona stosunkowo dokładnie. Niestety, w tej statystycznej dżunglii nic nie jest pewne. W 1943 roku żydowski komisarz Mikhoels oświadczył w Londynie (według informacji the Johannesburg Jewish Times): ‘Obecnie mamy w Związku Sowieckim 5,000,000 żydów’. Stanowiłoby to o dwa miliony więcej, niż dwa lata wcześniej i jeśli byłoby prawdą, oznaczałoby emigrację żydów z Polski na terytorium sowieckie, po poróżnieniu się Hitlera ze Stalinem. Skądinąd, w tym samym wydaniu Jewish Times, czołowy pisarz żydowski Joseph Leftwich stwierdza, że w 1952 roku liczba żydów w Z.S.S.R. wynosiła 2,500,000, czyli o 2,500,000 mniej niż w roku 1943’. Zapytuje: ‘gdzie i w jaki sposób oni się podziali?’ W moim przekonaniu, większość z nich zaginęła w statystykach.

To jeszcze nie koniec zamieszania w tej jednej tylko części zagadnienia. Encyclopaedia Britannica z 1937 roku (powtarzając za źródłem żydowskim liczbę 2,7000,000 żydów w Rosji) podaje, że stanowili oni około sześć procent ludności Rosji. Ponieważ ta sama encyklopedia szacuje liczbę mieszkańców Rosji na 145,000,000, owe sześć procent stanowiłoby 8,700,000 żydów w Rosji!

W tej materii wszystkie encyklopedie, roczniki statystyczne i almanachy zaprzeczają sobie nawzajem i nie są wiarygodne. Przykłady można mnożyć (np. w 1953 roku, Światowy Kongres żydów oświadczył, że ludność żydowska w Z.S.S.R. wynosi 1,500,000), tak że wędrówka w labiryncie bez wyjścia nie może doprowadzić do celu. Wszelkie opublikowane liczby są ‘szacunkami’ tendencyjnych źródeł i bez wartości. Zawodowy księgowy mógłby pokusić się o napisanie dzieła o usiłowaniach encyklopedystów, starających sie uzgodnić światową liczbę żydów opartą na przedwojennych szacunkach z brakiem sześciu milionów. Cyfry są niebezpiecznym orężem – oto kilka przykładów:

Czołowy amerykański rocznik statystyczny World Almanac z 1947 roku szacuje światową liczbę żydów w 1939 roku na 15.688.259. W późniejszych wydaniach aż do 1952 roku, zwiększa swe przedwojenne szacunki (nie podając wyjaśnienia) o cały milion – do 16.643.120. W roku 1950 ocenia liczbę na 11.940.000., co w porównaniu do jego pierwotnej cyfry na rok 1939, stanowiloby ubytek prawie czterech milionów (choć nie sześciu milionów). Jednakże, ten szacunek oparty jest na innym szacunku, podającym liczbę żydów w Z.S.S.R. na 2.000.000. Ten zaś nie uwzględnia pytania Mr. Lefwitcha postawionego komisarzowi Mikhoelsowi, który podał liczbę żydów w Z.S.S.R. w 1943 roku na 5.000.000.

W Anglii z podobnym problemem borykał się równie autorytatywny Whittaker Almamac. Jego wydania z lat 1949-50 podają światowe szacunki ludności żydowskiej w 1939 roku na 16.838.000., w porównaniu do 11.385.200. w roku 1949, co stanowi ubytek 5.500.000. Jednakże, podane tam dane poszczególnych krajów zwiększają sumę światową do 13.120.000. (zamiast 11.385.200.). Na marginesie, Whittaker z 1950 roku podaje liczbę ludności żydowskiej w Z.S.S.R. na 5.300.000., w porównaniu do 2.000.000. dla tego samego roku w World Almanac.

Oba wydawnictwa znane są ze swojej staranności i dokładności i nie można je winić za te rozbieżności; w tej materii dostępne są jedynie żydowskie ‘szacunki’, na których z oczywistych powodów nie można polegać. Wytknąłem te niezgodności w roczniku Whittakera z 1951 roku i zauważyłem, że następne jego wydanie z 1952 roku nie podaje już ‘szacunków ludności żydowskiej’. Widocznie wydawnictwo zaniechało beznadziejnych łamańców statystycznych i słusznie uczyniło. Inna encyklopedia także porzuciła ten temat w 1950 roku.

Na koniec, New York Times, czołowe czasopismo żydowskie na świecie (należące do żydów i wydawane w Nowym Jorku – mieście w znacznej mierze żydowskim), w 1948 roku opublikowało podżyrowany przez siebie artykuł statystyczny, oceniający liczbę żydów na świecie między 15.700.000. a 18.600.000. (trzy lata po wojnie). Jeśli jedna z tych cyfr jest prawdziwa, wynikałoby że w latach wojennych światowa liczba żydów bądz nie uległa zmianie, bądź wzrosła.

Artykuły gazetowe szybko zostają zapomniane (o ile nie zachowa ich dokładny badacz), lecz największe zmyślenia propagandowe mają dłuższy żywot. I tak historycy, dokładni w innych kwestiach, przekazali potomności legendę o ‘masowej eksterminacji’. Pod koniec wojny profesor Arnold J. Tonynbee rozpoczął swe monumentalne dzieło Studium Historii (Study of History), w którego ósmym tomie (wydanym w 1954 roku) pisze: ‘Naziści
przez ‘masową eksterminację’ zredukowali liczbę żydów w Europie kontynentalnej na zachód od Związku Sowieckiego, z około 6.5 miliona do 1.5 miliona’. Podaje to jako ‘nagi fakt statystyczny’, choć w odnośniku wykazuje, że nie ma on nic wspólnego ze statystyką: „nie sposób podać prawdziwej liczby, opartej na dokładnych statystykach. W 1952 roku nie wydaje się możliwym, aby kiedykolwiek udało się zdobyć tę informację”. Profesor Toynbee wyjaśnia, że jego ocena oparta jest na ‘obliczeniach żydowskich, zawierajacych duży margines błędu’. W konkluzji stwierdza, że liczbę żydów uśmierconych przez nazistów w Europie kontynentalnej ‘można oceniać’ na pięć milionów.

Z punktu widzenia historycznego te oceny są bezwartościowe. Choćby dlatego, że sześć milionów (czy nawet zbliżona liczba) żydów nie mogło zostać ‘zabitych’ czy ‘poległych’, z powodów wyłuszczonych na początku tego opracowania. Samo to założenie, przedstawione sądowi w Norymberdze, jest afrontem dla 825.000. kombatantów, marynarzy i cywilów zabitych na wszystkich teatrach wojny – na jaki potrafili się zdobyć jedynie zachodni politycy naszego stulecia.

Liczba zabitych lub poległych żydów nigdy nie stanie się wiadoma ze wspomnianych już względów, a także częściowo zaznaczonych w odnośniku profesora Toynbee. Samo określenie ‘żyd’ nie da się zdefiniować; w statystykach żydzi często nie są wyróżnieni; a w historii nigdy nie można było ustalić dokładnej liczby żydów żyjących na świecie. Same próby usystematyzowania tych statystyk przez spis powszechny, czy kwestionariusze imigracyjne, atakowane są jako ‘dyskryminacyjne’ lub ‘antysemickie’. Na przykład:

„Odtąd imigranci pragnący osiedlić się w Australii, nie będą pytani o narodowość żydowską – informuje w Sydney komitet wykonawczy żydów australijskich, którzy protestowali przeciw tej praktyce władz imigracyjnych” (the Jewish Times w Johannesburgu). W Anglii „z braku oficjanych statystyk, można jedynie zgadywać
. jaka jest dokładna liczba żydów w Anglii pozostaje tajemnicą’ (the Zionist Record w Johannesurgu). W Ameryce nieustanny nacisk zmusił prezydenta Roosevelta do zniesienia wymogu deklarowania narodowości żydowskiej na formularzach imigracyjnych. W 1952 roku the Anti-Defamation League i the American Jewish Committee, wszczęły wielką kampanię przeciwko Ustawie McCarran-Waltera, która zamierzała przywrócić ten wymóg. Ostatecznie ustawa przeszła mimo veta prezydenta Trumana, lecz nawet najbardziej rygorystyczne jej przestrzeganie nie potrafiłoby zaradzić sytuacji, gdyż imigrant zamiast narodowości ‘żydowskiej’ może w formularzu podać ‘brytyjską’, lub jaką bądź inną.

Obecnie ten stan statystyki jest niemal powszechny – cała sprawa jest tajemnicą i taką stała się celowo. Nikt nie potrafi odgadnąć, ilu żydów nie umarło w czasie wojny śmiercią naturalną, lub w wyniku bombardowania, a ilu zostało zgładzonych przez nazistów. Moim zdaniem, w krajach opanowanych przez Hitlera, jak Polska, Czechosłowacja i inne, liczba ofiar żydowskich proporcjonalna jest do ich udziału w ogólnej liczbie mieszkańców tych krajów. Przekonałem się, że podobną opinię wyrażają znani mi byli więźniowie obozów koncentracyjnych i ci, którzy przeżyli okupację. Ponieważ sami to przeżyli, współczują ofiarom żydowskim nie mniej niż innym, lecz trudno im zrozumieć, dlaczego jedyni żydzi zostali tu wyróżnieni, a liczba ich ofiar jest tak monstrualnie przesadzona.
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ilu-z ... ed-2013-05
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 08 lut 2015, 16:47

Colas Bregnon pisze:11 Lutego, 2010 - 14:49

Komory Gazowe Oświęcimia

Czy gazowano ludzi w Oświęcimiu? Na pewno tak. Kto to robił? Niemcy. Co do tego zgadzają się bez wyjątku wszyscy badacze historii II Wojny Światowej. Czy gazowano ich w innych obozach zagłady? Czy gazowano ludzi w obozach leżących na terenach innych niż Polska, w Niemczech lub Austrii? Niektórzy twierdzą że nie. Ilu ludzi zamordowali w ten sposób hitlerowcy? Nie wiadomo. Publikujemy tu artykuł napisany pod wrażeniem wywiadu przeprowadzonego z dr. Franciszkiem Piperem dyrektorem archiwum Muzeum Oświęcimskiego.

Autorem artykułu jest P. Samuel Foner. Oto wyjątki: Dr. Franciszek Piper oświadczył że budynek o nazwie „Krema 1” pokazywany milionom turystów odwiedzających Oświęcim zbudowany został już po wojnie. Armia Czerwona po wyzwoleniu obozu nie znalazła żadnej technicznej ewidencji świadczącej o masowym truciu ludzi gazem Cyklon B. Świadkowie i wielu zainteresowanych ekspertów zapewnia że ludzi w rzeczywistości gazowano a zwłoki usuwano przez spalanie w specialnie skonstruowanych do tego celu piecach a w okresowo palono je również na świeżym powietrzu. Wiadomo było już od zakończenia wojny że w wielkich skupiskach ludzkich jakimi były obozy koncentracyjne jednym z najważniejszych problemów było zapobieganie rozprzestrzenianiu się chorób. Najbardziej popularnymi były tyfus i dezynteria. Szczególnie walka tyfusem roznoszonym przez wszy, wymagała starannej dezynfekcji odzieży więźniów i do tego używano gazów takich jak cyjanowodór znany pod nazwą Cyklon B. Faktem jest że Niemcy poszukiwali sposobu szybkiej i taniej eksterminacji ludzi, którzy nie nadawali się do dalszego wykorzystania jako darmowa siła robocza. Próbowano gazowania spalinami lecz zarzucono tą metodę gdyż nie przynosiła wymaganych efektów.

Nikt z poważnych naukowców czy pseudo-naukowców nie dementuje faktu uśmiercania ludzi przy pomocy gazów. Problemem jest liczba. Żąglowano nią w sposób wręcz fantastyczny. W latach powojennych po 1948 rozpowszechniano informacje że w samym Oświęcimiu zagazowano 6 milionów Żydów, potem zmniejszono ich liczbę do 4 milionów, potem do 1.5 miliona a aktualnie uważa się że śmierć w komorach gazowych poniosło nie więcej niż 750,000.

Próbowano też w przeróżny sposób odpowiedzieć na pytanie jakich technicznych środków należy użyć aby uśmiercić określoną liczbę ludzi. Odpowiedź na to pytanie usiłował znaleźć amerykański specjalista kryminolog Fred E. Leuchter. Wraz ze swymi współpracownikami przybył do Oświęcimia i dokonał dokładnych badań zabudowań Krema 1 czyli komór gazowych łącznie z krematoriami.

Dokonano inspekcji instalacji elektrycznej, pobrano próbki tynków z komory gazowej spodziewając się wykryć w nich śladowe pozostałości cyjanowodoru. Leuchter szybko zrozumiał że biorąc pod uwagę konstrukcję budynków, instalację wentylacyjną, brak systemu uszczelnienia komór i ogrzewania (do sublimacji cyjanowodoru z mieszanki zwanej Cyklon B wymagana była temperatura ponad 26 stopni Celsjusza) a nawet lokalizacja komór gazowych (w bezpośrednim sąsiedztwie był szpital SS, budynek znacznie wyższy od komór gazowych) wszystkie te elementy razem wzięte świadczyły że gazowanie w nich milionów istnień ludzkich było fikcją. Następnym problemem był sposób pozbycia się zwłok przez palenie. Wiadomo było że piece krematoryjne rozpalane były przy pomocy węgla, z dokumentów obozowych wiadomo że do Oświęcimia – Birkenau dostarczono między lutym 1942 a październikiem 1943 – 1032.5 tony węgla, co daje około 1,800 ton węgla rocznie. Zakładając że do spalenia ludzkich zwłok potrzeba 30 kg. węgla (zostało to stwierdzone wielokrotnie ponad wszelką wątpliwość), zakładając czas potrzebny do spalenia (nowoczesne krematorium potrzebuje na to ok. 70 minut), zakładając czas potrzebny na obsługę techniczną krematoriów jak reperacje, usuwanie popiołów, etc., wykazano że rocznie było możliwe spalić w Auschwitz-Birkenau przez cały czas funkcjonowania pieców krematoryjnych nie więcej niż 374 tysiące ludzi.

Wiadomo że zwłoki palono również na stosach przekładanych drewnem, kalkulując że spalenie jednego ciała wymaga 200 kg. drewna (w Indiach potrzeba 300 kg. aby dokonać tradycyjnego pogrzebu) w całej Polsce nie starczyłoby drzew na spalenie miliona ludzi. Olej opałowy nie wchodzi nawet w rachubę gdyż brakowało go dla niemieckiej machiny wojennej.

Pomijając wszelkie szczegóły techniczne służące do skalkulowania ile istnień ludzkich kosztowała wojna wiadomym jest że na powierzchni Ziemi po jej zakończeniu nie zdołano się doliczyć 75 milionów dusz, w tym zgodnie z pierwszym po wojnie spisem ludności Polsce ubyło 12 milionów obywateli. Skąd bierze się liczba 6 milionów Żydów zamordowanych w czasie Holocaustu?

Taką samą liczbę użyły syjonistyczne organizacje podając ilość zabitych synów Judy w czasach pierwszej wojny światowej. Przypadek? Otóż napisane jest w Talmudzie że aby wierni synowie Izraela mogli wrócić do Ziemi Obiecanej nacja żydowska zapłacić musi to śmiercią 6 milionów wiernych którzy „w piecach piekielnych spaleni będą a dusze ich w ogniu oczyszczone otworzą żywym drogę do przebaczenia i prawo powrotu tam skąd przed wiekami za grzechy przeciwko Panu, wygnani zostali”.

Nic ująć, lecz dodać należy że Fred Leuchter po opublikowaniu w 1988 roku swego raportu okrzyczany został anty-semitą i kłamcą, stracił pracę, biznes i reputację. Inny naukowiec dr. Germar Rudolf, którego badania potwierdziły w pełni tezy Leuchtera siedzi za negowanie Holocaustu w niemieckim więzieniu.

Należy się tu zastanowić dlaczego ludzka śmierć ma tak różny wymiar? Dlaczego buduje się muzea Holocaustu, ogłasza miesiące i lata poświęcone Holocaustowi, sadza się do więzienia za negowanie Holocaustu a Świat tak niewiele wie o 1,5 milionie Armeńczyków zaszczutych na śmierć przez Turków, 20 – 50 milionów Rosjan, ofiar Rewolucji Październikowej i czerwonego reżymu, 4 milionów obywateli Kambodży, wymordowanych przez rząd absolwenta Sorbony, Pol Pota, a nawet setek tysięcy Palestyńczyków, którzy stracili dach nad głową a często i życie gdyż naród Judy potrzebował przestrzeni życiowej. O amerykańskich Indianach, ofiarach Hiroszymy i Nagasaki czy nawet dywanowych nalotów na Tokio, Drezno lub Hamburg nie wspomnę.

Talmud podaje: „zabić Żyda to jak zabić Boga, Goim zaś jak bylę zdechnąć może”. Ciekawe ilu z nich, wśród nas Polaków żyjących, uważa tak samo. Falsus in uno, falsus in omnibus. Napisał: Colas Bregnon

Materiały:
http://www.conspiracypenpal.com/rants/holy.htm
http://www.ety.com/HRP/rev/leuchter/leuchter_awitz.htm
http://www.ihr.org/books/leuchter/leuchter.toc.html
http://niepoprawni.pl/blog/1087/komory- ... oswiecimia
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

baba
x 116

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: baba » poniedziałek 09 lut 2015, 10:01

Jeśli chcesz poznać prawdę o złodziejstwie, jakiego się dopuszczają syjonistyczni oszuści i złodzieje przeczytaj książkę „Przedsiębiorstwo Holokaust”, którą napisał uczciwy ŻYD, Norman Finkelstein.

Norman Finkelstein: Przedsiębiorstwo holokaust:


Z opisu filmu na YouTube:

W dniu 19.04.1996r. Izrael Singer – wieloletni sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów, oskarżony później o różne defraudacje majątku – ogłosił, że jeśli Polska nie spełni jego żądań, będzie upokarzana na arenie międzynarodowej. Tak zaczął się atak Przedsiębiorstwa Holokaust na Polskę. W istocie, akty antypolonizmu są coraz częstsze – próbuje się relatywizować i zakłamywać historię. Bohaterski naród polski zrównuje się z niemieckimi nazistami. Wmawiane są nam zbrodnie, których nigdy się nie dopuściliśmy. Wszystko to, by wymusić na Polsce wypłatę odszkodowań w wysokości co najmniej 65mld$. W obliczu szykowanej nam przez Donalda Tuska wielkiej hucpy, nieformalny front walki o prawdę i pieniądze polskiego podatnika mówi STOP. Tak dalej być nie może! Jako naród musimy dać zdecydowany odpór, wbrew prożydowskiej propagandzie mediów polskojęzycznych, wbrew żydowskiemu lobby w USA. Przetłumaczyliśmy dla Polaków, wywiad z prof. Normanem Finkelsteinem – demaskujący haniebne oszustwa amerykańskich organizacji żydowskich. Prosimy o propagowanie tego filmu wśród rodziny, znajomych, wszędzie gdzie tylko się da. Najwyższy czas by prawda zwyciężyła!

Shlomo Sand: Kiedy i jak wynaleziono naród żydowski
https://palestyna.wordpress.com/2011/11/23/shlomo-sand-kiedy-i-jak-wynaleziono-narod-zydowski/#more-10170

Polecam gorąco film „Zniesławienie”. To nie jest film antysemicki, jak się niektórym wydaje! On nawet nie jest antysyjonistyczny. To film nakręcony przez młodego Żyda z Izraela, który mimo medialnego prania mózgu zachował zdolność samodzielnego myślenia. Wyrusza w świat w poszukiwaniu przejawów antysemityzmu, bo w Izraelu każdego dnia, na pierwszych stronach gazet, biją po oczach nagłówki krzyczące, że gdzieś w świecie wydarzył się akt antysemityzmu. Antysemityzm w Izraelu? Co najmniej dziwne, ale taka jest rzeczywistość kreowana przez media. Prawda jednak jest zupełnie odmienna: to żydzi w Izraelu są rasistami i wychowują młodzież w nienawiści i lęku przed gojami. Do prania mózgu używają mitu holokaustu, o którym uczą, że był aktem niepohamowanej nienawiści i największego ludobójstwa w dziejach ludzkości, co jest oczywistą nieprawdą. Największego ludobójstwa w dziejach dokonali syjoniści w Rosji, w Gułagu, ale o tym się niemal nie mówi, a na pewno nie wspomina się o tym w Izraelu. W mit holokaustu i we wszechobecny antysemityzm nie wierzy również rabin Hecht z Nowego Jorku (29:30), ale nawet on boi się o tym mówić głośno, żeby nie narazić się fanatykom z ADL z Abrahamem Foxmanem na czele.



Norman Finkelstein: o polskim antysemityzmie mówi się dla pieniędzy
http://www.pch24.pl/finkelstein--o-polskim-antysemityzmie-mowi-sie-dla-pieniedzy,18813,i.html#ixzz2jbkjbLVF

„Jeśli ktoś na waszej ziemi prowadzi działalność, której celem jest wywołanie wobec was nienawiści, to nie powinniście się na to godzić” – powiedział w wywiadzie dla „Historia Do Rzeczy” Norman Finkelstein. Skrytykował wycieczki izraelskich dzieci do Polski, lobby żydowskie czerpiące wielkie pieniądze z „przedsiębiorstwa Holocaust” oraz polską inteligencję, szkalującą własny naród.

Profesor Norman Finkelstein to mieszkający w USA żyd polskiego pochodzenia. Jako politolog specjalizuje się w dziedzinie konfliktu palestyńsko-izraelskiego oraz Holocaustu. W rozmowie z Piotrem Zychowiczem ostro wypowiedział się m.in. o wycieczkach izraelskich uczniów do Polski. Zgodził się z tezą, że w ich trakcie pokazuje się Polskę jako kraj antysemicki. „Te biedne dzieciaki wracają do Izraela przerażone, przekonane, że wszędzie poza domem grozi im niebezpieczeństwo. I niestety, Polacy – proszę mi wybaczyć to co teraz powiem – zachowują się w sposób godny pożałowania. Nie macie na tyle pewności siebie i poczucia własnej wartości, by powiedzieć Izraelowi: Zabierajcie się z naszego kraju i wsadźcie te swoje wycieczki gdzieś. (
) Jeśli ktoś na waszej ziemi prowadzi działalność, której celem jest wywołanie wobec was nienawiści, to nie powinniście się na to godzić” – stwierdził amerykański uczony.

Na sugestię, że za tego typu sformułowania w Polsce mógłby zostać uznany za antysemitę, politolog odpowiedział: „Tak, wiem. Polska i jej słynna samokrytyczna inteligencja. Ludzie, którzy uważają, ze każda krytyka Żydów to antysemityzm, a jednocześnie cały czas ostro krytykują swój własny naród. Mówią, że robią to ze szlachetnych pobudek, ale w rzeczywistości robią to dla kasy. Wyleją kubeł pomyj na Polskę, a potem pędzą do USA, aby przeczytać pochwalne recenzje w tutejszych gazetach, zostać poklepanym przez tutejsze autorytety”.

Finkelstein nie ukrywał, że przykładem tego typu zachowania jest Jan Tomasz Gross. O jego „Sąsiadach” powiedział, że to książka „wielkości komiksu i o takiej mniej więcej wartości intelektualnej”. Według uczonego Gross wiedział jednak znakomicie, co się opłaca na Zachodzie. „W Ameryce zajmowanie się Holocaustem przynosi świetne pieniądze. A jeśli jeszcze dostarczysz dowody potwierdzające, że Polacy to obrzydliwi antysemici, to wtedy masz gwarancję, że ogłoszę Cię tu bohaterem. (
) Gross [napisał książkę – przyp. red.] by dostać posadę w Princeton” – stwierdził politolog.

Norman Finkelstein nie pozostawił również suchej nitki na swych rodakach, czerpiących olbrzymie zyski na tym, co sam nazwał „przedsiębiorstwem holocaust”. Ostro skrytykował m.in. byłego szefa Światowego Kongresu Żydów Izraela Singera. „To najgorszy z tych ludzi (
) na szczęście ten szczur wrócił do swojego kanału i mam nadzieję, że właz zostanie dokładnie zaspawany” – stwierdził uczony. Finkelstein przypomniał również, że w Izraelu po wojnie Holocaust nie odgrywał żadnej roli, gdyż tamtejsi przywódcy „gardzili Żydami, którzy szli jak owce na rzeź. Izrael chciał stworzyć nowego Żyda – Żyda wojownika. Europejscy Żydzi byli dla niego słabi, niegodni szacunku. Ocaleni z Zagłady byli w kibucach nazywani mydłem. Wszystko zmieniło się w latach 60. wraz z procesem Eichmanna. David Ben Gurion, ówczesny premier Izraela, ujrzał w Holokauście potencjał do stworzenia wspólnej izraelskiej tożsamości – przypomniał amerykański profesor.

Źródło: „Historia Do Rzeczy”

Zawsze tłumaczono mnie, iż faszyzm to wymysł Adolfa Hitlera. Gdy dorosłem wmawiano mnie, iż ojcem założycielem faszyzmu był Benito Mussolini. Jednak zasłyszane wśród rodziny pogłoski, iż ojcami wszczynającymi II wojnę światową byli sami żydzi nabrały prawdziwego sensu po opublikowanych badaniach genetycznych bliskich krewnych Hitlera przez dwóch dziennikarzy flamandzkich w 2009 roku. W wyniku przeprowadzonych badań genetycznych przez niezależne ośrodki badawcze okazało się bowiem, iż Adolf Hitler był żydem berberyjsko-aszkenazyjskim.

6 milionów żydów zagazowanych w Auschwitz? To hucpa spreparowana i lansowana przez syjonistyczne gazety od 1915 roku!!! Oto dowód:



A oto niemiecki film relacjonujący proces zbrodniarzy z Auschwitz sądzonych przez krakowski sąd. W filmie tym słyszymy wyraźnie:

W obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu zabito około 300 000 więźniów różnej narodowości



Chazarska konspiracja rządzi światem:
(sorek, nie umiem wstawić filmu z vinmeo, podaję link - baba)
http://vimeo.com/10135228

CNN, Goldman Sachs i syjonistyczny Matrix:



Izrael, syjonistyczny apartheid:



Wall Street i bolszewicka rewolucja – prof. Antony Sutton



Syjonizm też jest rasizmem, i to największym na świecie!!! Syjonizm wynika w prostej linii z Talmudu, który naucza, że goje są zwierzętami i dlatego nie mają żadnych praw.

JEDWABNE

TO NIE POLACY DOKONALI ZBRODNI W JEDWABNEM!


Obrazek

Stary i omszały głaz z tym napisem stał do niedawna w Jedwabnem, ale kiedy żydzi postanowili wrobić w tę zbrodnię Polaków znikł w dość tajemniczych okolicznościach.

Ani Polacy ani Żydzi nie mają powodu, żeby rozpowszechniać kłamstwa na temat Jedwabnego i „polskich obozów śmierci”. Kto więc to robi i w jakim celu? Stoją za tym oczywiście syjoniści, którzy nie przepuszczą żadnej okazji, żeby czerpać zyski finansowe z odszkodowań i nie ma dla nich żadnego znaczenia fakt, że od tamtych zdarzeń minęło dobrze ponad 75 lat, ani to, że wielokrotność wszystkich możliwych odszkodowań wraz z odsetkami została spłacona dawno temu (przez tow. Gomułkę). Skoro Niemcy za kanclerza Helmuta Kohla stanowczo odmówili dalszego wypłacania niekończących się kontrybucji trzeba było pilnie znaleźć nową dojną krowę. Polacy okazali się idealnym kandydatem do zwalenia na nich wszelkich win, bo to przecież na terenie ich kraju wybudowano niemieckie obozy koncentracyjne i to tu, w Polsce zginęło najwięcej żydów. Tak więc niemieckie obozy pracy i zagłady zostały przemianowane najpierw na obozy „nazistowskie”, niemieckie zbrodnie na zbrodnie „nazistowskie”, a następnie przeistoczyły się w „polskie obozy śmierci”. Obecnie powoli, ale konsekwentnie lansowana jest teza, że to nie Niemcy rozpętali wojnę i to nie Niemcy popełniali zbrodnie wojenne, lecz Polacy! Teraz Polacy będą do końca świata i jeden dzień dłużej płacić odszkodowania za coś, czego sami byliśmy ofiarą.

Zamiast oglądać oszczerczy i w całości wyssany z palca antypolski paszkwil „Pokłosie” obejrzyj prawdziwą historię o rodzinie Kowalskich, żywcem spalonych za pomaganie żydom.Zamiast oglądać oszczerczy i w całości wyssany z palca antypolski paszkwil „Pokłosie” obejrzyj prawdziwą historię o rodzinie Kowalskich, żywcem spalonych za pomaganie żydom.



Więcej filmów i info na stronie
https://astromaria.wordpress.com/antysemityzm-2/
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 30 mar 2015, 23:44

Auschwitz – końcowe podliczenie

Opublikowano: 30.03.2015 | Kategorie: Historia, Publicystyka

Początek mitu o ”holocauście”, to znaczy o 6 milionach żydów uśmierconych trującymi gazami podczas II wojny światowej w niemieckich „obozach śmierci” i spalonych w krematoriach, zaczął się, jak się zdaje, od oświadczenia radzieckiej „Państwowej Komisji Nadzwyczajnej ds. Ustalenia i Badania Zbrodni Niemiecko-Faszystowskich Najeźdźców” w maju 1945 roku. To, że to oświadczenie było świadomym kłamstwem wyjaśni się dopiero z nastaniem gorbaczowskiej „głasnosti”. Ze zdobytych w kwietniu 1945 roku przez armię radziecką archiwów niemieckich obozów koncentracyjnych, dowództwo radzieckie wtedy wiedziało, że od 1935 roku do 1945 roku, we wszystkich niemieckich obozach koncentracyjnych zmarło, Z RÓŻNYCH PRZYCZYN, 403 713 (czterysta trzy tysiące siedemset trzynastu) więźniów („włączając” 6 milionów ofiar „holocaustu”!). Oprócz dowództwa radzieckiego, o tym fakcie wiedzieli także rozliczni badacze żydowscy jako że oprócz nich do tych dokumentów nikt inny nie był dopuszczany. Ale mit o „holocauście” był na tyle korzystny dla radzieckiego dowództwa i dla żydowskich badaczy, że był on święcie trzymany w tajemnicy przez prawie 50 lat.

Zagadnieniu temu poświęcona została niewielka (115 stron) broszura angielskiego historyka Viviana Birda, o chwytliwym tytule „Auschwitz: The Final Count”, co oznacza „Auschwitz: Końcowe podliczenie”. Została opublikowana w styczniu 1999 roku, w maju 2000 roku i (pośmiertnie) w październiku 2006 roku. Poniżej tłumaczenie autorskiej przedmowy do tej broszury, w której przytoczone są główne punkty (fakty) zawarte w broszurze.

AUSCHWITZ – KOŃCOWE PODLICZENIE

Auschwitz (Oświęcim), przygnębiająco sławny obóz koncentracyjny w Polsce, stał się synonimem okresu czasu, który pamiętamy jako „holocaust”. W ciągu prawie 50 lat uczniowie całego świata uczyli się, że „Z sześciu milionów żydów, zabitych przez nazistów, cztery miliony tych niewinnych dusz zginęło w komorach gazowych Auschwitz”.

Pierwsze publiczne oświadczenie o tym, że w Auschwitz, jako minimum, zginęły cztery miliony, pojawiło się 7 maja 1945 roku. Tego dnia United Press poinformowała, że „Rosyjska (oczywiście trzeba czytać „radziecka” – tłum.) Nadzwyczajna Komisja Państwowa oficjalnie oświadczyła dzisiaj, że ponad cztery miliony obywateli państw sojuszniczych zostało zabitych (w Auschwitz)”.

Głównym źródłem tej informacji był niemiecki komendant obozu Rudolf Hoess, który zeznał o tym, że kierował mordami około czterech milionów ludzi znajdujących się w jego dyspozycji w Auschwitz.

Jego przyznanie się uzyskane za pomocą tortur mówiło: „Ja osobiście organizowałem
gazowanie dwóch milionów ludzi w okresie od czerwca/lipca 1941 roku do końca 1943 roku, kiedy byłem tam (komendantem)”.

Jednakże po 1945 roku liczby ofiar Auschwitz bez końca skakały w górę i w dół i, ostatecznie, doszły do wartości mniejszej niż 100 tysięcy. Warto jest zaznajomić się z tą „grą liczb” rozpoczynając od „największych” a kończąc na „najmniejszych”. Tak więc oto te niezwykłe, malejące liczby ofiar Auschwitz i źródła (głównie, trzeba to zauważyć, żydowskie), które je podawały.

9 000 000 – Francuski film dokumentalny z 1955 roku, zatytułowany „Night and Fog”, który włączał historyków Henri Michel i Olga Wormser-Migot. Film ten pokazany został milionom uczniów szkolnych na całym świecie.

8 000 000 – Ta liczba podana została 31 grudnia 1945 roku przez francuskie Biuro Badań Zbrodni Wojennych i przez francuski Serwis Informacyjny Zbrodni Wojennych.

7 000 000 – Liczba podawana w 1945 roku przez niejakiego Raphael Feigelson i podawana była przez francuskie Biuro Badań Zbrodni Wojennych i francuski Serwis Informacyjny Zbrodni Wojennych.

6 000 000 – Ta liczba podawana jest przez Tibere Kremer w przedmowie do książki z 1951 roku a zatytułowanej „Doktor Auschwitz”, napisanej przez Miklos Nyiszli, który twierdził, że był on żydowskim lekarzem pracującym w Auschwitz pod kierunkiem złowieszczego Josefa Mengele.

5 000 000 – 5 500 000 – Ta liczba podawana jest przez pana Bernard Czardybon podczas procesu sądowego Rudolfa Hoessa w Krakowie.

5 000 000 – Taka liczba figuruje w numerze francuskiej gazety codziennej „Le Monde” z 20 kwietnia 1978 roku. Taka sama liczba jest podana także w dniu 23 stycznia 1995 roku w niemieckiej gazecie codziennej „Die Welt”. Proszę jednakże zwrócić uwagę na to, że 1 września 1989 roku „Le Monde” obniżył tę liczbę do 1.422.000 (patrz poniżej).

4 500 000 – W 1945 roku tę liczbę przytacza Henryk Mandelbaum na powyżej wzmiankowanym procesie Rudolfa Hoessa. Liczba ta podawana jest także przez Stirlinga na procesie sądowym w mieście Luneburg w 1945 roku.

4 000 000 – Jest to „najpopularniejsza” liczba, po raz pierwszy opublikowana w radzieckim dokumencie z 6 maja 1945 roku, która była oficjalnie uznana na Procesie Norymberskim Zbrodni Wojennych. Jest to także ta liczba, która została ogłoszona jako fałszywa przez pracowników muzeum Auschwitz (patrz niżej).

3 500 000 – Jest to liczba przytoczona w wydawnictwie z 1991 roku „Dictionary of the French Language” a także przez pana Claude Lanzmann w jego przedmowie do książki „Three Years in an Auschwitz Gas Chamber” autorstwa Filipa Mullera.

3 000 000 – Ta liczba jest wzięta z przyznania się Rudolfa Hoessa, komendanta Auschwitz, który na tyle ocenił ilość zabitych w Auschwitz do końca 1943 roku. Ta właśnie liczba jest przytaczana także w numerze „Heritage” z 7 czerwca 1993 roku, najszerzej spopularyzowanego tygodnika społeczności żydowskiej w południowej Kaliforni, pomimo faktu, że trzy lata wcześniej pracownicy muzeum w Auschwitz obniżyli tę liczbę do wielkości „1.100.000 minimum i 1.500.000 maksimum” (patrz poniżej).

2 500 000 – Ta liczba jest oceną przekazaną przez szeroko propagowanego „świadka holocaustu” Rudolfa Vrba, kiedy zeznawał on jako świadek na procesie sądowym, w dniu 16 lipca 1961 roku, byłego SS-mana Adolfa Eichmanna w Jerozolimie.

2 000 000 – 4 000 000 – Ta liczba przytoczona jest przez izraelskiego historyka Yehuda Bauer w jego książce „A History of the Holocaust” z 1982 roku. Jednakże w 1989 roku Bauer zdecydował, że bardziej właściwą liczbą jest 1 600 000 (patrz poniżej).

2 000 000 – 3 000 000 – Ta liczba jest podana w zeznaniu oficera SS, Perry Broad, kiedy zeznawał on jako świadek oskarżenia w powojennym procesie sądowym doktora Bruno Tesch (patrz sprawozdanie Williama Lindseya na temat tego procesu w tej broszurze).

2 000 000 – 2 500 000 – Ta liczba zaczerpnięta jest z przyznania się doktora Friedricha Entress w 1945 roku, który był lekarzem w Auschwitz w latach 1942-1943.

2 000 000 – Ta liczba przytoczona jest, jako minimum, przez trzech wybitnych historyków holocaustu, włącznie z Leonem Poliakov (1951) w książce „Harvest of Hate”; George Wellers (1973) w książce „The Yellow Star at the Time of Vichy: From Drancy to Auschwitz”; Lucy Dawidowiz (1975) w książce „The War Against the Jews”.

1 600 000 – Jest to poprawiona liczba z 1989 roku izraelskiego historyka Yehuda Bauer z jego poprzednich liczb ofiar Auschwitz z 1982 roku o wartości 2 000 000 – 4 000 000. Bauer opublikował tę liczbę w gazecie „The Jerusalem Post” z 22 września 1989 roku. Bauer podsumował ogólne sprzeczności tych liczb mówiąc: „Dużo większe liczby (ofiar, które zginęły w obozach koncentracyjnych) były już dawno obalone ale ta informacja nie stała się jeszcze dostępna dla ogółu społeczeństwa”.

1 500 000 – W 1995 roku ta liczba zmarłych w Auschwitz stała się „oficjalną” i ogłoszoną przez polskiego prezydenta Lecha Wałęsę. Liczba ta została umieszczona na pomniku w obozie Auschwitz-Birkenau „zamieniając” w ten sposób poprzednią liczbę o wielkości 4.000.000, która była oficjalnie obalona (i usunięta z pomnika) w 1990 roku.

1 471 595 – Ta liczba podawana jest w 1983 roku przez historyka George’a Wellersa, który (jak wskazywano powyżej) w 1973 roku zapewniał, że zginęły 2.000.000. W swoich najnowszych obliczeniach Wellers zdecydował, że w liczbie 1 471 595 zmarłych w Auschwitz jest 1 352 980 zmarłych żydów.

1 433 000 – Ta liczba pojawia się 1 września 1989 roku we francuskiej gazecie codziennej „Le Monde”, która wcześniej bo 20 kwietnia 1978 roku, podawała liczbę 4 000 000.

1 250 000 – Ta liczba podawana jest przez historyka Raula Hilberga w jego książce zatytułowanej „The Anatomy of the Auschwitz Death Camp” i przez kuratora muzeum Auschwitz, doktora Franciszka Pipera, w jednym z rozdziałów książki autorstwa Gutman-Berenbaum. Doktor Piper akurat w 1990 roku brał udział w obaleniu liczby 4 000 000 i zatwierdzeniu liczby 1 500 000 w 1995 roku, w oficjalnych oświadczeniach muzeum Auschwitz.

1 100 000 – 1 500 000 – Dnia 8 września pan Walter Reich, były dyrektor muzeum holocaustu w Waszyngtonie, przyznał w gazecie „The Washington Post”, że liczba 4 000 000 jest w istocie fałszywa. Reich potwierdził, że liczba na poziomie 1 100 000 – 1 500 000 jest właściwa i że większość ofiar to byli żydzi.

1 000 000 – W swojej książce z 1989 roku, zatytułowanej „Auschwitz: Technique and Operation of the Gas Chambers”, Jean-Claude Pressac stał się pierwszym historykiem holocaustu (w ostatnich czasach), który obniżył liczbę ofiar w Auschwitz do wielkości 1 000 000, o 3 000 000 mniej od liczby 4 000 000, która głoszona była wszędzie od końca II wojny światowej. Trzeba też zauważyć, że już w 1953 roku liczba ofiar w Auschwitz przytoczona przez Geralda Reitlingera była niższa od 1 000 000. Wnioski Pressaca są szczególnie interesujące ponieważ jego książka była napisana na zamówienie „Beate Klarsfeld Foundation” w celu obalenia twierdzeń, tak zwanych, „negacjonistów holocaustu” właśnie dlatego, że w licznych przypadkach poddawali oni w wątpliwość liczby ofiar Auschwitz podawane przez historyków sądowych i przez „autorytety” holocaustu.

900 000 – 3 sierpnia 1990 roku nowojorska gazeta żydowska „Aufbau”, obniżyła liczbę ofiar Auschwitz do 900 000.

800 000 – 900 000 – Ta liczba podana przez Geralda Reitlingera w jego książce „The Final Solution”, jest dużo bliższa rzeczywistości niż liczne kolejne oświadczenia i charakterystyczna tym, że pomniejsza liczbę ofiar w Auschwitz z szeroko wykorzystywanej liczby 4 000 000, w chwili wydania tej książki.

775 000 – 800 000 – Jest to skorygowana liczba Jean-Claude Pressac’a, wykorzystywana przez niego w jego książce z 1993 roku „The Crematoria of Auschwitz: The Mass Murder’s Machinery” i obniżająca jego liczbę ofiar z 1989 roku z 1.000.000. Tym razem Pressac oświadczył, że wśród tych ofiar 630 000 to są „zagazowani żydzi”.

630 000 – 710 000 – Rok później (1994 rok) liczby Pressaca były jeszcze bardziej obniżone w niemieckim przekładzie jego badania holocaustu w języku francuskim z 1993 roku. Ta liczba znowu znacznie jest mniejsza od liczby z 1989 roku (patrz wyżej).

73 137 – Ta liczba, szokująca swoim spadkiem z 4 000 000, była zamieszczona w sprawozdaniu z 3 marca 1991 roku w gazecie „The New York Times”. Bazowała ona na dokumentach niemieckich obozów koncentracyjnych czasów wojny. Ta liczba obejmuje 38 031 żydów.

CO SIĘ STAŁO Z 6 000 000?!

Dokumenty na podstawie których zostały uzyskane te liczby to są pełne, oficjalne dokumenty systemu niemieckich obozów koncentracyjnych czasu wojny. Były one przejęte przez armię radziecką w obozie koncentracyjnym Oranienburg (niedaleko Berlina) w kwietniu 1945 roku. Do czasów „głasnosti” dostęp do tych dokumentów, według źródeł rosyjskich, zapewniony mieli tylko żydowscy badacze z przyczyn, które wkrótce staną się oczywiste.

PEŁNA SPRAWOZDAWCZOŚĆ RACHUNKOWA

Te dokumenty, kompletne i których autentyczności nikt nie podważa, potwierdzają, że ogólna liczba wszystkich osób, które straciły życie w całym systemie niemieckich obozów więziennych, od jego powstania w 1935 roku aż do jego zniszczenia na przełomie lat 1944/1945, wyniosła 403 713.

POWTARZAM: ogólna ilość 403 713 ludzi wszystkich ras i wyznań była oficjalnie zarejestrowana jako zmarli (z różnych przyczyn: tyfusu, starości, różyczki, itd., a także egzekucji) w całym systemie niemieckich obozów więziennych w przeciągu 10 lat. Z tych 403 713 ludzi 73 137 ludzi zmarło w Auschwitz, włącznie z 38 031 żydami.

Same dokumenty przedstawiają sobą zachwycający przykład „niemieckiej pedantyczności” ale i jednocześnie obalają twierdzenia, że obozy koncentracyjne były fabrykami śmierci.

Co miesiąc, bez wyjątku, komendanci każdego obozu i każdego obozu-satelity, byli zobowiązanie do przesłania dokładnego sprawozdania rachunkowego o swoich więźniach, do komendanta (wszystkich – przyp. tłum.) obozów, generała Richarda Glucksa, który rezydował w obozie Oranienburg.

Według tych dokumentów, bardzo łatwo jest określić ilość więźniów w każdym obozie, każdego dnia, skąd zostali przywiezieni, ich płeć i przewinienia. Śmiertelność także była wykazywana w tych comiesięcznych sprawozdaniach.

Wszystkim więźniom obozów przypisywano numery po ich przybyciu do obozu i byli oni rejestrowani. Ten przepis był egzekwowany bardzo surowo ponieważ racje żywnościowe i odzież dla więźniów wydawano na podstawie dokładnych danych liczbowych.

W sprawozdaniach zamieszczano także listy więźniów, którzy dostali się do obozu w ciągu 30 poprzedzających dni zarówno jak i tych którzy ubyli w przypadku upływu terminu odbywania kary albo tych przewiezionych do innego obozu systemu.

Pomijając dane dotyczące innych obozów liczby dla dość dużego kompleksu Auschwitz odzwierciedlają ilość zmarłych więźniów, kim oni byli i przyczynę ich śmierci, egzekucję albo przyczynę naturalną.

Autorstwo: Vivian Bird
Tłumaczenie: RX
Źródło oryginalne: russia-talk.com
Źródło polskie: Wolna Polska


http://wolnemedia.net/historia/auschwit ... dliczenie/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: Thotal » niedziela 19 kwie 2015, 22:58

Jak Żydzi kolaborowali z Niemcami

Opublikowano: 11.04.2015 | Kategorie: Historia, Publicystyka

W okupowanej przez Niemców Polsce Żydzi kolaborowali znacznie częściej niż Polacy. Robili to nawet wtedy, gdy rozpoczął się Holokaust. Dziś to Polacy nazywani są kolaborantami i wspólnikami Niemców w żydowskiej Zagładzie

Właśnie rozpoczynają się obchody Dnia Pamięci o Shoah, ustanowionego 12 kwietnia 1951 r. przez izraelski parlament. Jak co roku tysiące młodych Izraelczyków przejdą w Marszu Żywych przez teren byłego obozu Auschwitz–Birkenau. Dla młodych Żydów Polska jest krajem, w którym dokonał się Holokaust ich przodków. Są też przeświadczeni, że Polacy brali w nim udział, bo taki obraz serwowany jest im w szkołach.

Obraz Polaków jako wspólników Hitlera został w ostatnich latach utrwalony w literaturze, kinie, mediach i całej światowej przestrzeni informacyjnej. Książki Jerzego Kosińskiego („Malowany ptak”) czy Benjamina Wilkomirskiego („Urywki. Z dzieciństwa 1939–1948″) udowodniły, że Polacy zajęli właśnie taką postawę w czasie wojny. Beletrystyka Kosińskiego i Wilkomirskiego, której znajomość obowiązuje uczniów izraelskich szkół, traktowana jest niczym historyczne dokumenty. Podobne stereotypy utrwaliło kino. Od czasów dokumentalnego filmu „Shoah” Claude’a Lanzmana przy temacie Holokaustu X muza pokazuje Polaków jako wspólników Hitlera. Obraz ten utrwalają też historycy. Głośnym echem w ostatnich latach odbiła się książka profesora Harvardu Daniela Jonaha Goldhagena „Gorliwi kaci Hitlera”, która stała się nawet czymś w rodzaju biblii „w wersji dla początkujących”. Chyba to właśnie sprawiło, że w światowej przestrzeni informacyjnej, gdy mowa o żydowskiej Zagładzie, w tle pojawia się obraz Polaków jako narodu czynnie w nią zaangażowanego. Co gorsze coraz częściej powielany jest on w Polsce. Wystarczy wspomnieć o głośnej książce Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi: Historia zagłady żydowskiego miasteczka”, opisującej żydowski pogrom w Jedwabnem, jakiego mieli dopuścić się tamtejsi mieszkańcy. W szerokim nurcie rzekomej kolaboracji Polaków z Hitlerem utrzymany jest również ostatni film Agnieszki Holland „W ciemności” opowiadający jedną z historii, jakie mogły wydarzyć się w czasach Zagłady.

Przekaz, że Polacy są wspólnikami Niemców, jest zabiegiem świadomym. Ma zasłonić obraz postaw samych Żydów wobec niemieckiego okupanta. A te, jak pokazują wyniki badań historycznych, nie były monolitem. Wielu Żydów, zanim zostało ofiarami Zagłady, dopuściło się zbrodni największej: kolaboracji i współpracy z oprawcami.

ENTUZJAZM DLA OKUPANTÓW

Już we wrześniu 1939 r., gdy w Polsce toczyła się jeszcze kampania wojenna, żydowscy mieszkańcy wielu polskich miast i miasteczek witali uroczyście wkraczające oddziały Wehrmachtu. Tak było m.in. w Łodzi i Pabianicach, gdzie z inicjatywy miejscowych Żydów zbudowano nawet ukwiecone triumfalne bramy, a delegacje witały niemieckich żołnierzy chlebem i solą. Taka postawa nie była niczym zaskakującym. Gdy zaczynała się wojna, spora część Żydów była przekonana, że by odnaleźć się w nowej rzeczywistości, wystarczy jedynie respektować niemiecki porządek. Przyjęcie takiego punktu widzenia w oczywisty sposób nakazywało potępienie tego, co było wcześniej – przedwojennego polskiego państwa, które w ich ocenie nie było nawet w stanie się obronić. Wyrazy tego potępienia widać było jeszcze mocniej na Kresach Wschodnich, 17 września 1939 r. zajętych przez Sowietów. W wielu kresowych miasteczkach równie triumfalnie Żydzi witali okupantów sowieckich. W ich zachowaniu była niejednokrotnie nie tylko radość z upadku polskiego państwa, ale i drwina z samych Polaków. Według relacji świadków mówili: „Już się wasza zasrana Polska skończyła” albo „chcieliście Polskę bez Żydów, a macie Żydów bez Polski”. Ale na Kresach radość sporej części Żydów nie skończyła się tylko na powitaniu wkraczającej Armii Czerwonej. Jesienią 1939 r. setki kresowych Żydów zaangażowały się w kampanię propagandową przed zaplanowanymi na 22 października sowieckimi wyborami do Zgromadzeń Narodowych Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, które miały zadecydować o przyłączeniu tych terenów do Związku Sowieckiego. Zdecydowana większość ludności żydowskiej Kresów głosowała właśnie za ich przyłączeniem do Związku Sowieckiego. Porzucenie Polski i entuzjazm dla jej okupantów nie wyrażali jedynie komunizujący jeszcze przed wojną Żydzi. Nową optykę przyjmowali nader często przedstawiciele przedwojennej żydowskiej elity. Jakub Wygodski – w latach 1922–1930 poseł na Sejm RP i prezes gminy żydowskiej w Wilnie – już w październiku 1939 r. poparł likwidację przez Niemców i Sowietów państwa polskiego. Jasno wówczas deklarował, że „większość społeczeństwa żydowskiego wyraża zadowolenie, że do Wilna wkroczyli Litwini”. Wygodski szybko stał się z własnego wyboru obywatelem Litwy Jokūbasem Vygodskism. Podobne stanowisko zajął Icchak Giterman, pochodzący z Ukrainy, a w latach 1926–1939 dyrektor krajowego oddziału organizacji charytatywno-pomocowej American Joint Distribution Commitee (AJDC). Gdy po kampanii wrześniowej znalazł się w Wilnie, publicznie pochwalił zabór Wilna przez Litwinów i wystąpił o litewskie obywatelstwo. Jesienią 1939 r. co najmniej kilka tysięcy Żydów z Wileńszczyzny porzuciło Polskę, stając się obywatelami Litwy. Ale Żydzi równie chętnie przyjmowali obywatelstwo sowieckie, zostawali też funkcjonariuszami nowej sowieckiej administracji. Oczywiście, że nie cała, nawet nie większość społeczności żydowskiej, jaka zamieszkiwała przedwojenną Polskę, wyrażała radość z powodu jej upadku i entuzjazm dla jej okupantów. Ale jesienią 1939 r. takie postawy wśród Żydów były nader częste. A był to dopiero początek wojny.

KRÓLOWIE GETT

Niemcy tworzyli getta już od października 1939 r. Skupienie olbrzymiej masy ludności na małej powierzchni i pozbawienie jej możliwości wychodzenia poza wyznaczony teren samo w sobie służyło jej eksterminacji. Do tego doszedł głód i epidemie. Ale zarządzanie gettami przez Niemców nie byłoby w ogóle możliwe, gdyby nie istniały w nich żydowskie Judenraty i podporządkowana im żydowska policja. Formalnie rozkaz do tworzenia Judenratów wydał szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) Reinhard Heydrich. Zarządzenia Hansa Franka z 18 listopada 1939 r. mówiło, że w miejscowościach mniejszych Judenrat miał składać się z 12 członków, w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców musiał on zaś liczyć co najmniej 24 członków. Kompetencje Judenratów ograniczały się do ścisłego wykonywania poleceń okupanta. Miały dostarczać robotników, organizować wysyłki ludzi do obozów pracy, zbierać i przekazywać kontrybucje niemieckiemu okupantowi. Gdy zaczęła się Zagłada, to Judenraty na polecenie Niemców organizowały deportację Żydów do obozów zagłady. Na początku usiłowały lawirować pomiędzy spełnianiem żądań Niemców a próbą obrony żydowskiej ludności, w przekonaniu, że w ten sposób uda się uratować chociaż jej część. Taka kalkulacja nie przynosiła jednak oczekiwanych efektów. Była to całkowicie błędna filozofia poświęcenia jednych Żydów w imię rzekomego przeżycia innych. Hannah Arendt w głośnej książce pt. „Eichmann w Jerozolimie” z 1963 r. oskarżyła Judenraty o czynny udział w żydowskiej Zagładzie. Jej zdaniem bez ich udziału w rejestracji Żydów, koncentracji w gettach, a potem aktywnej pomocy w kierowaniu do obozów, zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby kłopot z ich spisaniem i wyszukiwaniem. Krótko mówiąc, praca Judenratów usprawniała i przyspieszała żydowską Zagładę. A niektórzy ich szefowie pomagali Niemcom szczególnie. Legendarny Chaim Rumkowski został mianowany przez Niemców szefem Judenratu w łódzkim getcie. Był prawdziwym królem getta, panem życia i śmierci tysięcy rodaków. Z niespotykaną gorliwością i bezwzględnością wykonywał wszelkie niemieckie polecenia. Za jego czasów działy się w łódzkim getcie rzeczy niewyobrażalne. Tak było m.in. 4 września 1943 r., gdy Rumkowski zażądał od mieszkańców getta oddania swoich dzieci po to, aby następnie wysłać je do obozów zagłady. Były przewodniczący izraelskiego Knesetu Szewach Weiss – sam jako dziecko uratowany z Zagłady – powiedział, że „gdyby Rumkowski nie zginął w Auschwitz, stanąłby po wojnie przed sądem”. Królami w swoich gettach było wielu innych szefów żydowskich Judenratów – Mojżesz Meryn z Sosnowca, Efraim Barsz z Białegostoku, Jakub Gens z Wilna czy Józef Parnas ze Lwowa. Oni i ich Judenraty byli współsprawcami żydowskiej Zagłady.

STRAŻNICY ZAGŁADY

Jeszcze większą odpowiedzialność od Judenratów za żydowską Zagładę ponosi Żydowska Służba Porządkowa (Jüdischer Ordnungsdienst), zwana potocznie policją żydowską. Była najsprawniejszym narzędziem w rękach Niemców. Tylko w warszawskim getcie służbę pełniło około 2500 żydowskich policjantów. W drugim co wielkości – getcie łódzkim było ich 1200, w getcie lwowskim zaś prawie 500. W skali całej okupowanej przez Niemców Polski mogło to być nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Na co dzień członkowie Żydowskiej Służby Porządkowej dokonywali rekwizycji, łapanek i kierowali tysiące Żydów do transportów śmierci. Robili to z gorliwością i bezwzględnością. O tej bezwzględności może świadczyć m.in. to, że – jak stwierdził Baruch Goldstein, przed wojną współorganizator bojówek Bundu – „każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób, aby je poświęcić na ołtarzu dyskryminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek, mógł schwytać – przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny”. Żydowska policja budziła przerażenie i wstręt wśród mieszkańców getta. Miała ona w swoich szeregach postacie szczególnie odrażające. Był nią na pewno Józef Szeryński – przedwojenny inspektor policji państwowej w Lublinie, który został szefem żydowskiej policji w warszawskim getcie. W czasie największego dramatu warszawskiego getta osobiście brał udział w selekcji Żydów do transportów „śmierci”, kierowanych do Treblinki. Pilnował, aby trafiły tam także dzieci i chorzy. Taką postacią był również zastępca Szeryńskiego – przedwojenny adwokat Jakub Lejkin. On także osobiście nadzorował deportację warszawskich Żydów do Treblinki. Robił to szczególnie gorliwie na przestrzeni lipca i września 1942 r., z zapałem wyciągając swoich współbraci z mieszkań i kryjówek. Robił to na oczach obserwujących i fotografujących wszystko Niemców. Ale byli także inni, którzy nie zawahali się posłać na śmierć nawet swoich najbliższych. Anatol Chari – żydowski policjant w łódzkim getcie wepchnął do transportu śmierci swoją narzeczoną. Calek Perechodnik – policjant w getcie w podwarszawskim Otwocku – umieścił w transporcie do Treblinki swoją żonę i dwuletnią córeczkę. Najsłynniejszy kronikarz warszawskiego getta Emanuel Ringelblum o roli żydowskiej policji pisał, że „wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją”.

AGENCI GESTAPO

Wśród Żydów byli także ci, którzy zostawali agentami niemieckiego gestapo. Były ich dziesiątki, a może nawet setki. Nikt ich nie policzył. To oni, działając skrycie, wydawali innych Żydów na śmierć, szantażowali ich, wymuszali od nich haracz i byli szmalcownikami. Na bieżąco składali do gestapo meldunki na swoich współbraci. Nie działali tylko w gettach. Specjalne przepustki umożliwiały im poruszanie się także po aryjskiej stronie, czasami nawet po terenie całej Generalnej Guberni. Wiernie służyli niemieckim oprawcom swoich rodzin, żon i dzieci. Robili to bez jakichkolwiek zahamowań, z własnego wyboru, tylko w imię większej porcji żywności lub czasowych przywilejów.

Czy mogli zerwać się z niemieckiej smyczy? Mogli, mieli nawet taką możliwość, będąc poza murami getta, jednak takich prób nie podejmowali. Dlatego właśnie ich zdrada była na znacznie wyższym poziomie. Byli wśród nich tacy, którzy w sianiu zła wznieśli się na prawdziwe wyżyny. W warszawskim getcie byli to Abraham Gancweich i Dawid Sternfeld – szefowie powstałej w grudniu 1940 r. tzw. trzynastki – składającej się z grupy żydowskich policjantów – agentów. Gancweich przed wojną był nauczycielem i działaczem syjonistycznym, legitymował się również dyplomem rabina. Z kolei Sternfeld był kapitanem przedwojennej policji. Oficjalnie grupa miała zwalczać przemyt i spekulację w getcie, faktycznie jednak jej działalność nakierowana była na kontrolę działalności Judenratu oraz infiltrowanie działających w getcie podziemnych organizacji. Działała również po stronie aryjskiej, gdzie jej członkowie udawali bojowników żydowskiego ruchu oporu.

Spośród agentów „trzynastki” wywodziła się również spora część Żydowskiej Gwardii Wolności – „Żagwi” – specjalnie stworzonej przez warszawskie gestapo i głęboko zakonspirowanej organizacji, w której czołową rolę odgrywał Leon Skosowski „Lonek”. „Żagiew” działała zarówno w getcie warszawskim, jak i poza nim. Zasłynęła przede wszystkim z potężnej afery, której ofiarami padły setki Żydów. Na początku 1943 r. w Hotelu Polskim przy ul. Długiej w Warszawie ulokowana została specjalna ekspozytura „Żagwi”. Grupa żydowskich agentów naganiaczy odszukiwała zamożnych Żydów i w zamian za pieniądze oferowała im paszporty, wizy oraz możliwość wyjazdu do innych krajów. Stawką było co najmniej 20 złotych dolarów od głowy.

Do Hotelu Polskiego zgłaszali się Żydzi z całej Warszawy, licząc, że dzięki posiadanym środkom będą mogli rzeczywiście wyjechać z Polski. Tam kupowali paszporty i oczekiwali na dalszą podróż za granicę. Była to jednak sprytna pułapka, od początku wymyślona przez warszawskie gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by później ich zamordować. Szacuje się, że w wyniku całej prowokacji Niemcy mogli ująć i zamordować nawet 2,5 tysiąca Żydów. Podziemny Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) wytropił działalność „Żagwi” i przy współpracy AK na agentach wykonano 70 wyroków śmierci. Jednym z ostatnich zlikwidowanych był Leon Skosowski.

Ale żydowscy agenci gestapo działali skutecznie także w innych miastach. W Krakowie było kilka siatek. Najgroźniejszą kierował Józef Diamand. Jej członkowie niejednokrotnie podszywali się pod ludzi polskiego podziemia, denuncjowali nie tylko ukrywających się Żydów, ale i Polaków. Krakowski Kedyw od lata 1943 r. do wiosny 1944 r. podjął własną grę z siatką agentów Diamanda, likwidując kilkunastu jej członków. Ale Diamand zawsze wychodził cało z pułapek AK. W końcu jednak został zastrzelony przez Niemców w więzieniu na Montelupich.

Prawdziwym agentem zła był w lubelskim getcie Szama Grajer – człowiek przedwojennego lubelskiego półświatka, który gdy trafił do więzienia, zgodził się pracować dla gestapo. Niemcy pozwolili mu nawet na otwarcie własnej restauracji, do której drzwi pomalowane były ulubionym przez nazistów kolorem brunatnym. W restauracji Grajera gromadził się świat żydowskich prostytutek, alfonsów i szpicli. U Grajera bywał także kwiat lubelskiej SS, opijając kolejne swoje eksterminacyjne sukcesy w getcie. Ale Grajer przede wszystkim wyciągał rękę po pieniądze i kosztowności innych Żydów. Wydawał ich Niemcom dziesiątkami i zawsze od rodzin ofiar brał łapówki za interwencję w sprawie uwolnienia.

PAMIĘĆ TO PRAWDA

Żydowski entuzjazm dla okupantów we wrześniu 1939 r., działalność żydowskich Judenratów, żydowskich policjantów i agentów gestapo nie mówią pełnej prawdy o Żydach w czasach Holokaustu. To prawda. Ale i historia Holokaustu bez nich nie jest prawdziwa. Bez prawdy o nich nie będziemy mogli dostrzec dramatycznej walki bojowników Żydowskiego Związku Wojskowego, Żydowskiej Organizacji Bojowej i dramatu, jaki przeżywało 6 milionów ofiar żydowskiej Zagłady, który był dramatem także z powodu działań ich żydowskich współbraci. O tym dramacie nigdy nie możemy zapomnieć. Nasza pamięć o tym zostanie w kwietniu odnowiona. Będziemy słyszeli i będziemy mówili o tym, co stało się przed 70 laty w okupowanej przez Niemców Polsce. Będziemy widzieli tysiące młodych Izraelczyków, którzy przybędą do Polski, aby zapalić świeczkę i odmówić kadisz w miejscach masowej zagłady swoich braci. Zapewne usłyszymy i przeczytamy też przy tej okazji, że to właśnie Polacy byli jedynymi wspólnikami Niemców w Zagładzie, a wszyscy Żydzi byli jedynie ofiarami. Tylko że winy nie leżą jedynie po polskiej stronie. Są w dużo większym stopniu po stronie żydowskiej. O tym mówią fakty, niestety ciągle świadomie przemilczane.

Źródło: Ruch Obywatelski


http://wolnemedia.net/historia/jak-zydz ... -niemcami/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 05 maja 2015, 16:01

Wyzwolenie obozu koncentracyjnego w Holiszowie. Brygada Świętokrzyska NSZ uratowała kilkaset Żydówek


Holiszów to niewielka czeska miejscowość położona w pobliżu Pilzna. W 1945 roku znajdował się tam niemiecki obóz koncentracyjny, w którym pod strażą SS-manów przebywało około 1000 więźniarek - Polek, Francuzek, Belgijek, Holenderek, ale przede wszystkim Żydówek. Los tych ostatnich - mimo że wojna dobiegała końca - był przypieczętowany. Komendant obozu Gerhard Lichtenau zamierzał wykonać ostatni rozkaz z Berlina i eksterminować nieszczęsne kobiety. Wyzwolenie obozu w Holiszowie to jeden z najwspanialszych polskich epizodów II wojny światowej. Za tę akcję wszyscy żołnierze NSZ powinni dostać tytuł Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata - pisze Piotr Zychowicz w artykule dla WP.

5 maja 1945 roku Żydówki zostały oddzielone od reszty więźniarek i SS-mani już mieli przystąpić do egzekucji, kiedy nagle rozległ się głośny okrzyk "Hurrrrrrra!" i między barakami pojawili się polscy żołnierze. Pędzili w stronę Niemców w pełnym umundurowaniu, w rogatywkach na głowach i z pistoletami maszynowymi w rękach. Na SS-manów posypały się kule i granaty. To Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych przybyła na odsiecz.

Nierozliczone ludobójstwo w podobozie KL Stutthof w Bocieniu
Misja Jana Karskiego w USA. Dlaczego Zachód zignorował zagładę Żydów?


"Pod obóz podeszliśmy lasem - wspominał porucznika Stanisław Jaworski 'Korwin'. - Moment ataku był dobrze wybrany, bo w czasie, kiedy większość załogi niemieckiej jadła obiad w jadalni. Biegiem przekroczyliśmy most i bez strzału znaleźliśmy się na terenie obozu. W czasie biegu zauważyłem w oknach budynków twarze więźniarek, których wyrazu do dziś nie mogę zapomnieć. Inna kompania wkroczyła do jadalni i rozbroiła Niemców. Tymczasem drugi batalion 204. pułku został zaangażowany do likwidacji niemieckich bunkrów z ciężkimi karabinami maszynowymi, które znajdowały się we wschodniej części obozu. Z powodu zaskoczenia akcja ta trwała krótko i zakończona została likwidacją karabinów maszynowych i wzięciem do niewoli Niemców."

Załoga obozu po około piętnastominutowej, nierównej walce skapitulowała. SS-mani podnieśli ręce do góry i rzucili broń na ziemię. Do polskiej niewoli dostało się około 200 żołnierzy wroga i piętnaście strażniczek-sadystek z SS. Wyzwolone więźniarki na początku nie mogły zaś uwierzyć w to, co się stało. Był to najszczęśliwszy dzień w ich życiu, ratunek przyszedł w ostatniej chwili.

"Naraz krzyk wstrząsa powietrzem, aż szyby do końca wylatują - relacjonowała Zofia Plebaniak. - Podnoszę głowę. Wojsko Polskie! Polacy! Nasi! Paliaki! Polonais! Powariowały - myślę wstając pomału. Chcę wyjść na podwórze. Stanęłam i skamieniałam. Rzeczywiście! Nasi żołnierze! Biegają z karabinami w garści, rozbrajają Niemców. Kobiety całują mundury, orły na ramionach żołnierzy i wszystkie ogromnie krzyczą".

Jeden z żołnierzy NSZ, który uczestniczył w tej akcji tak opisał swoje wrażenia: "Cienie ludzkie przybrane w pasiaste suknie przypadają ustami do twardych i zmęczonych rąk żołnierskich z pocałunkiem wdzięczności za odzyskaną wolność. Wolność! Czy można temu wierzyć po długich miesiącach katorgi i niewoli? Po obrazach bestialskiego bicia i dzikiego znęcania się nad więźniarkami - patrzeć dziś na oprawców błagających z płaczem o darowanie życia."

Przeznaczone do spalenia

Ośrodek w Holiszowie był filią obozu we Flossenbürgu. Urządzono go w dużych budynkach gospodarczych przerobionych na prowizoryczne baraki i otoczonych drutem kolczastym. Część kobiet, które zostały uratowane przez Polaków, wcześniej siedziała w Auschwitz, Ravensbrück i innych miejscach masowej zagłady. Stan wielu z nich był zatrważający. Były wycieńczone, zagłodzone, zmaltretowane przez SS-manów.

"Uwolnione kobiety-więźniarki wybiegły z baraków na dziedziniec, aby nas przywitać - wspominał dowódca Brygady Antoni Szacki 'Bohun'. - Radość ich z odzyskanej wolności była tak wielka, że trudno mi opisać wrażenia, jakie wtedy przeżyłem patrząc na wynędzniałe w pasiakach postacie, rozpromienione szczęściem. Zapanował niesamowity hałas, powstały z mieszaniny radosnego śmiechu, głośnego płaczu, krzyków i bieganiny. Podbiegł do mnie mój adiutant z meldunkiem, że po lewej stronie znajdują się dwa baraki, podwójnie otoczone płotem z drutu kolczastego pod prądem. Natychmiast kazałem przyprowadzić komendanta obozu i wyłączyć prąd elektryczny. Na moje pytanie o powód odizolowania dwóch baraków, odpowiedział, że na rozkaz Hitlera są w nich zamknięte więźniarki pochodzenia żydowskiego. Budynki te wraz z kobietami miały być oblane benzyną i spalone w momencie zbliżenia się wojsk amerykańskich. Zobaczyłem stojące dookoła każdego baraku beczki z benzyną.

Chciałem wejść do wnętrza, ale makabryczny widok, jaki ujrzałem, zatrzymał mnie na progu. Z mroków budynku wydostawał się potworny odór wydzielin ludzkich zmieszany z wonią rozkładających się trupów. Z tych czeluści wypełzały na światło dzienne z wielkim płaczem radości, pozostałe przy życiu kobiety. Ze słabości nie mogły ustać na nogach. Patrząc na nie myślałem nad zwyrodnieniem natury ludzkiej. W tym czasie podczołgała się do moich nóg jedna z więźniarek i zaczęła całować moje stopy. Wyciągnęła jakieś zawiniątko i podając mi powiedziała:

- Udało mi się przed Niemcami schować dolary. Chcę je panu teraz podarować w dowód wdzięczności za uratowanie życia.

Zwracając jej w gazetę zawinięte pieniądze, odpowiedziałem, że jestem już wynagrodzony tym, że udało mi się uratować tyle żyć ludzkich."

Wstrząśnięci tym co zastali w obozie, Polacy nie patyczkowali się z SS-manami. Najgorszych oprawców, których wskazały im kobiety, od razu odprowadzili na bok i na miejscu rozstrzelali. W ten sposób zginął między innymi "Kat Holiszowa", czyli sam komendant Gerhard Lichtenau.

Wkrótce wojna dobiegła końca i do miejsca stacjonowania brygady przyjechali oficerowie francuscy, belgijscy i holenderscy, aby podziękować Polakom za ocalenie ich rodaczek. Więźniarki urządziły zaś wzruszającą uroczystość ku czci żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej, podczas której odśpiewały Mazurka Dąbrowskiego. "Odczuwałem satysfakcję z udziału w tej akcji - wspominał Czesław German 'Cygan'. - Zdobyłem broń, pojmałem jeńców, ale przede wszystkim miałem swój udział w uchronieniu przed zagładą ludzkich istnień".

Zapomniani sprawiedliwi

Całe straty Brygady Świętokrzyskiej podczas wyzwolenia obozu w Holiszowie wyniosły... dwóch rannych. Akcja została więc przeprowadzona w sposób perfekcyjny. Hasło "Holiszów" powinno wywoływać dumę. Niestety większość naszych rodaków nie ma o tym wydarzeniu pojęcia. Nie uczy się bowiem o nim w szkołach, nie pisze się w gazetach, tegoroczne obchody 70. rocznicy wyzwolenia obozu będą miały kameralny, skromny charakter.

Sytuacja ta jest kuriozalna. Trudno bowiem znaleźć wydarzenie, które lepiej dowodziłoby, że oskarżania Polaków o współudział w Holokauście to czysty absurd. Obowiązkiem władz Rzeczpospolitej jest promowanie wiedzy o wyzwoleniu obozu na całym świecie. Polski Instytut Sztuki Filmowej powinien sfinansować na jego temat epicką mega-produkcję, a rząd zwrócić się do instytutu Yad Vashem o nadanie wszystkich żołnierzom NSZ tytułu Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

Tak się niestety nie dzieje. Jeden z najwspanialszych polskich epizodów II wojny światowej pokryty jest milczeniem. Dlaczego? Bo wielu wpływowym środowiskom w naszym kraju nie pasują jego główni bohaterowie, czyli żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych. Dla lewicy żołnierze NSZ są "antysemitami" i "zoologicznymi antykomunistami". Część środowisk patriotycznych potępia zaś tę formację za zawarcie taktycznego porozumienia z Niemcami i wycofanie się z Polski u boku Wehrmachtu.

Warto jednak pamiętać, że gdyby nie ten układ większość żołnierzy NSZ zostałaby zamordowana przez NKWD. A 5 maja 1945 roku Brygada Świętokrzyska nie znalazłaby się pod Holiszowem.

Piotr Zychowicz dla Wirtualnej Polski

Polub historia.wp.pl na Facebooku


http://historia.wp.pl/title,Wyzwolenie- ... &_ticrsn=3





Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



quetzalcoatl888
Posty: 1237
Rejestracja: środa 17 kwie 2013, 21:21
x 1
x 8
Podziękował: 474 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: Holokaust a Rzeczpospolita

Nieprzeczytany post autor: quetzalcoatl888 » piątek 08 maja 2015, 16:50

oj tam to chodzilo o powstanie panstwa izrael i ofiara calopalna z tych zydow ktorzy oczekiwali mesjanskiego wydarzenia czyli byliby temu przeciwni powstania panstwa izrael..jakis tam spisek masownow i iluminatow a teraz jest plan na wieksza skale..tak jak otwierania portali miedzywymiarowych itd..
0 x



ODPOWIEDZ