Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 21 wrz 2016, 09:40

cd. powyższego artykułu:

Białczyński pisze:Nowe skarby z Lubuskiego

http://archeowiesci.pl/2016/03/18/nowe-skarby-z-lubuskiego/
Wojciech Pastuszka

– 18 marca 2016Posted in: Archeologia, Najważniejsze, Polska, Prehistoria

Na peryferiach jednego z lubuskich miast odkryto skarb przedmiotów z brązu. Prawdopodobnie są związane z kulturą łużycką i okresem epoki brązu – poinformował w czwartek PAP szef gorzowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków Błażej Skaziński.

Obrazek
Skarb odkryty pod koniec lutego niedaleko miejscowości Brody. Fot. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Zielonej Górze

Zespół artefaktów, jak się wstępnie ocenia pochodzących z IV-V okresu epoki brązu przypadającego na lata 1100-700 p.n.e., liczy kilkadziesiąt przedmiotów, m.in. związanych z wierzeniami i rytuałami religijnymi społeczności, która je wytworzyła.

Na zbiór składa się: 5 naczyń brązowych, 6 kół i 6 innych elementów wózka kultowego, a także 24 guzów. Ponadto znalezisku towarzyszyły fragmenty ceramiki pochodzące z naczynia, w którym umieszczono depozyt.

– O szczególnej randze znaleziska decyduje obecność w zespole elementów wózka kultowego. Tego typu zabytki stanowią dużą rzadkość. Przedmioty zostały prawdopodobnie ukryte w sytuacji nagłego zagrożenia, a złożony depozyt nie został podjęty do czasów nam współczesnych. Przedmioty nie były związane z pochówkiem – powiedział Skaziński.

Obrazek
więcej: http://archeowiesci.pl/2016/03/18/nowe- ... ubuskiego/

Podobne odkrycia mnożą się obecnie jak grzyby po deszczu ponieważ Polska nie została na poważnie przebadana w okresie Rozbiorów, czyli formowania się w ogóle nauki i naukowości (1750-1918), II RP (1918-1939 – wiadomo dlaczego, chociaż wtedy zrobiono bardzo wiele mn. odkryto Biskupin), w czasach PRL czyli 50 lat zależności od Moskwy (1945-1989), ani w ciągu 25 lat III RP (ten ostatni okres to znacząca zmiana na lepsze w porównaniu do PRL). Coraz to nowe odkrycia rzucają inne światło na charakter kultury łużyckiej i kultur ją poprzedzających. Widać dzisiaj jasno wysoki poziom artystyczny, duchowy i zaawansowanie techniczne owych kultur naszych przodków. Zmienia się też obraz gęstości zaludnienia i nasycenia obszatu tych kultur grodami, okołami, pągami, urządzeniami inżynierskimi (groblami, przeprawami, mostami itp.).

W Europie wspólny przodek (MRCA) podgrup haplogrupy R1b pojawił się około 2500 lat a.C. (p.n.e.), co jest najstarszym w Eurazji świadectwem jej istnienia. Jest to czas kultury kurhanowej w Europie Środkowej i Wschodniej.

Chciałem się wstrzymać z odpowiedzią do artykułu poświęconego Bitwie nad Jeziorem Dołęże (Tolensesee), ale nie wiem ile mi jeszcze zajmie czasu napisanie go. Niekoniecznie musi to być wewnętrzna sprawa R1a. Tzn na pewno jest to sprawa z jednej strony R1a+I1+I2 czyli Słowian, bo w tym czasie (1800-1500 p.n.e.) możemy mówić już o Słowianach, czyli kontynuatorach kultury Scytów+Staroeuropejczyków – ze wspólnym językiem proto-słowiańskim, jeżeli Scytów (R1a) określimy jako aryjskich Prasłowian.
Cytuję księdza Pietrzaka: „W Europie wspólny przodek (MRCA) podgrup haplogrupy R1b pojawił się około 2500 lat a.C. (p.n.e.), co jest najstarszym w Eurazji świadectwem jej istnienia. Jest to czas kultury kurhanowej w Europie Środkowej i Wschodniej.”

Kultura kurhanowa, o której on pisze, to kultura mogiłowa inaczej. A więc Celtowie już są w Europie i przeszli wzdłuż Dunaju na zachód i zajęli tereny Galii. Od 2500 do 1700 p.n.e. zdążyli się dobrze zagospodarować na zachodzie. Archeolodzy widzą jednak kulturę mogiłową jako inwazyjną, tę która opanowywała – może właśnie tworzyła proto-państwo, a co ciekawe widzą ją jaką tę, która wyszła raczej z rejonu Górzycy niż tutaj przybyła jako koczownicy. I znów ci koczownicy? Co to za jakiś obłęd archeologiczny z tym określaniem ludów rolniczych, osiadłych, wysokiej kultury – koczownikami?!


Cytuję za Wiki:

„U schyłku brązu A2 i w początkach brązu B1 według podziału chronologicznego epoki brązu Paula Reineckego w znacznej części środkowej Europy doszło do poważnych przemian kulturowych. W tym okresie notuje się upadek kultury unietyckiej oraz wielu innych mniejszych kultur, zwłaszcza zgrupowanych w dorzeczu środkowego Dunaju. Liczne osiedla tych kultur zostały w tym czasie opuszczone, na wielu dają się zauważyć także ślady dokonanych zniszczeń. Wiąże się to z przybyciem nowej ludności, związanej z kręgiem kultur mogiłowych. Napływ tej ludności zdecydowanie nie miał charakteru pokojowego o czym świadczą wspomniane już zniszczenia, liczne warstwy spalenizny na osadach, a także duża liczba związanych z tym okresem skarbów (skarby horyzontu Koszider). Przybycie nowej ludności doprowadziło do zapoczątkowania wędrówek ludów (według A. Mozsolicsa). To między innymi te przemieszczenia doprowadziły do pojawienia się kultury mykeńskiej na lądzie greckim. Trudno jednoznacznie określić skąd mogła wziąć się ludność kultury mogiłowej. Przypuszcza się, że pochodzi ona z zachodniej części środkowej Europy skąd zaczęła przesuwać się w kierunku wschodnim.

W rozwoju kultur mogiłowych wyróżnia się trzy fazy. Pierwsza, która charakteryzuje się bardzo dużym terytorium występowania cech wspólnych dla wszystkich grup tej kultury, datowana jest na okres brązu B1 (1700–1500 lat p.n.e.). Faza środkowa, będąca okresem stabilizacji i rozwoju poszczególnych grup, datowana jest na okresy brązu B2 i C (1500–1300 lat p.n.e.). Faza późna (faza Riegsee lub Rixheim), przypadająca na okres brązu D (1300–1200 lat p.n.e.), nie występuje już na całym terytorium objętym przez ugrupowania tej kultury. Niektóre grupy w tym czasie przekształciły się już w kultury pól popielnicowych, a inne dalej utrzymywały swój mogiłowy charakter.

To kluczowe zdanie pokazuje jak zamieszkująca Europę ludność I1+I2+R1a pokonała i wchłonęła przechodzących i atakujących z Zachodniej Europy Europę Środkową Celtów. To wtedy Słowianie tracą Linię Renu oddając ją Celtom. Początkowo pozwalają się osiedlać Celtom między sobą i wprowadzają celtyckie innowacje u siebie. Potem gdy dochodzi do inwazji i próby przejęcia władzy, pokonują ich w wojnie i ograniczają ich zasięg do dorzecza Renu i Górnego Dunaju. Dziwnym trafem jest to czas Bitwy nad Dołężą, a napastnicy reprezentują zbieraninę ludności Południowoeuropejskiej (zbieranina Celtów R1b i innych ludzi, których wchłaniali w Afryce Północnej podczas przemieszczania się na zachód, w dzisiejszej Hiszpanii, Galii i Italii. Po drogiej stronie stają zaś oddziały Skańsko-Słowiańskiej obrońców Grobli nad Dołężą. Konsekwencją zwycięstwa Obrońców z Łukomorza (Pomorza) jest Odsiecz Trojańska niedługo potem.

Na wschodzie kultury mogiłowe obejmowały swoim zasięgiem Kotlinę Karpacką aż po południkowy bieg Dunaju, a czasem nawet po Cisę. Na północnym wschodzie objęły tereny Śląska i Wielkopolski. Na północy sięgają one północnych Niemiec (Turyngia), natomiast na zachodzie obejmują dorzecze Renu i górnego Dunaju


Powyższe zdanie jest manipulacją ponieważ pomija wymienione wyżej ograniczenia: Kotlina Karpacka i południowy bieg Dunaju – to wczesna faza (B1), Śląsk i Wielkopolska to faza B2 i C. Faza z okresu brązu D – nie obejmuje już całego terytorium, lecz dorzecze Renu i górnego Dunaju (1300-1200 p.n.e.)

Obrazek

Być może więc były to porachunki wewnętrzne ludności Prasłowiańskiej i wojna miedzy Łużyczanami a Mogilanami (w szeregach których znaleźli się Celtowie), ustanawianie władztwa Mogiłowców – zwanych zresztą później w zapisach Greków Mogilanami (Mougilones – Mogiła pod Krakowem, gdzie Kopiec Wandy i Mogilany pod Krakowem, kilkanaście kilometrów na południe od Kopca Kraka i Krakuszowic z Kopcem tzw. Syna Kraka) – nad innymi Słowianami. Ale możliwe też, i wysoce bardziej prawdopodobne, że oddziały które zostawiły odcisk archeologiczny w Górzysku i nad Dołężą to armia Mogilan wysłana na zachód do tego żeby strzec terenów Słowian Łużyckich i Skandynawskich przed atakami Celtów, a potem poprowadzić wojnę z napierającymi z zachodu Celtami.

W każdym razie według śladów archeologicznych proto-państwo, z którym mamy tu do czynienia wydaje się być dokładnie owym Wharatem-Bharatem, który rozpoczął II wędrówkę Zerywanów/Ariów do Azji i Kulturę Mykeńską, założył Awaris w Egipcie i stworzył Persję oraz przeniósł Wedy do Indii.
Widać, że nie przebierali w środkach, podporządkowywali sobie różne grupy wzdłuż Dunaju, uciekano też przed nimi i powstał jakiś ruch ogólny ku Małej Azji.

Oto uzmysławiający skalę realizowanych na terenie Polski przedsięwzięć starożytnych, z czasów megalitów Kultury Pucharów Lejkowatych (KPL) opis archeologiczny dotyczący Słonowic położonych między Krakowem a Kielcami, w czasach o 2000 lat starszych niż przywołana tutaj Bitwa nad Dołężą:


Obrazek




Od dawna ludzie zadają sobie pytanie, jak budowano takie gigantyczne konstrukcje, posługując się jedynie zestawem prostych narzędzi drewnianych i kamiennych. Nie wiadomo też, w jaki sposób transportowano na miejsce budowy potrzebne materiały. Również my zastanawialiśmy się nad tymi kwestiami, chociaż w Słonowicach kamień używany był do budowy grobowców tylko w niewielkim stopniu. Nic dziwnego – na wyżynach lessowych po prostu go nie ma. Chcąc pochować swoich zmarłych w tradycji megalitycznej, pradawni budowniczowie musieli sobie jakoś z tym poradzić. Pod kamienne siekiery szły hektary okolicznych lasów, a z mozołem transportowane pnie powoli zmieniały się w ściany grobowców. Głównym budulcem były drewno i ziemia, ale znajdują się sporymi kamieniami. Pracujący z nami prof. Maciej Pawlikowski z Akademii Górniczo – Hutniczej w Krakowie zachodzili w głowę, skąd pozyskiwano kamień. Najbliższe jego złoża znajdują się przecież kilkadziesiąt kilometrów od Słonowic, a układ szlaków wodnych nie sprzyjał transportowi. Być może kamienie pochodziły z erozyjnych rozcięć pokrywy lessowej, powstających w wyniku działania okolicznych rzek i potoków.

Długo nie wiedzieliśmy też, w jaki sposób kopano gigantyczne rowy. Traf chciał, że na dnie jednego z nich odkryliśmy ślady orki. Okazało się, że budowniczowie kurhanów spulchniali ziemię prymitywnym radłem. Rozbite bryły ziemi łatwiej było przenosić.

Nie tylko wydobywanie ziemi na nasypy grobowe wymagało wysiłku fizycznego i logistycznego. Do zbudowania setek metrów palisad potrzebne były tysiące specjalnie wybranych, ściętych i ociosanych pni drzew. Obróbka i transport drewna, zgromadzenie kamieni, kopanie rowów, a w końcu sama budowa wymagały doskonałej organizacji pracy, której mogła sprostać tylko liczna, zdyscyplinowana i dobrze kierowana społeczność. Przecież nie było możliwe zatrudnienie przy budowie grobowca całej okolicznej ludności. Ktoś musiał w tym czasie uprawić ziemie , doglądać zwierząt, polować, gotować strawę i dbać o wioskę
.”


http://www.kazimierzaw.pl/Starostwo/His ... nowice.htm

Obrazek

i jeszcze, bo to ważne:

Do dziś nie wiadomo, gdzie mieszkali budowniczowie megalitów słonowickich. Mimo badań powierzchniowych nie udało się w pobliżu zlokalizować żadnej osady z wczesnej fazy kultury pucharów lejkowatych, na którą datujemy grobowce. Wszystkie znalezione przez nas osiedla należały do tzw. fazy klasycznej, którą można łączyć z cmentarzyskiem „płaskim”. Wbrew pozorom znane archeologom osady kultur megalitycznych nie miały w sobie nic, co by wskazywało na odbicie idei megalitycznych w życiu codziennym. Tak jakby cała energia była zużywana na budowę gigantycznych grobowców dla garstki wybrańców.

Dopiero dzisiaj, po 20 latach prac w Słonowicach, w pełni zdajemy sobie sprawę z rangi tego odkrycia. Natrafiliśmy na pozostałości unikatowego w skali europejskiej, skomplikowanego założenia grobowego, na które składają się grobowce megalityczne różnych kształtów i rozmiarów, cmentarzysko „płaskie” i tajemnicza kwadratowa przestrzeń. Stanowisko w Słonowicach jest z wielu powodów jednym z najważniejszych odkryć archeologicznych ostatnich lat dla okresu neolitu. Niezwykle ważna jest sama lokalizacja tych grobowców, znajdujących się daleko poza centrum megalityzmu w Polsce. Pierwotnie przypuszczano, że budowle megalityczne wznoszone były jedynie w północnej Polsce. Prace wielu archeologów w ciągu ostatnich lat dowiodły, że idea megalityczna na ziemiach polskich miała o wiele szerszy zasięg, niż nam się dotychczas wydawało. Okazało się, że ludność kultury pucharów lejkowatych wznosiła grobowce również na żyznych wyżynach lessowych, na Sandomierszczyźnie i Lubelszczyźnie, a także – jak odkryli niedawno archeolodzy z Wrocławia – na terenie Dolnego Śląska. Słonowice nie są więc pod tym względem stanowiskiem wyjątkowym, wciąż jednak pozostają największe i najlepiej przebadane. W sumie ostatnie odkrycia zmuszają do rewizji dotychczasowych poglądów





Co ciekawe, analogie do grobowców słonowickich znajdują się daleko na zachodzie Europy. Niemalże identyczną drewnianą konstrukcję odkryto w atlantyckim centrum megalityzmu, na Wyspach Brytyjskich (Fussell’s Lodgoe w hrabstwie Wiltshire). Nie wiadomo jednak, czy i w jaki sposób angielskie odkrycie można wiązać ze słonowickim. Podobieństwo jest jednak uderzające.

Jeszcze ważniejsze jest samo datowanie grobowców słonowickich, które mają wyjątkowo jasną stratygrafię. Mając do dyspozycji fragmenty naczyń znajdujących się w grobowcach porównaliśmy je z ceramik z innych stanowisk kultury pucharów lejkowych. Okazało się, że wielkie grobowce i plac ceremonialny w obrębie dzisiejszych Słonowic zostały zbudowane na dziewiczym terenie, na przełomie IV i III tysiąclecia p.n.e. Datowanie to zostało wkrótce potwierdzone przez radiowęglowe analizy szkieletów z chronologicznie młodszego cmentarzyska „płaskiego”, wykonane przez prof. Gilberto Calderoniego z Uniwersytetu La Sapieniza w Rzymie. Ustalenia te będą stanowić punkt odniesienia do datowania innych stanowisk z okresu neolitu w Polsce i w Europie Środkowej





Archeologia nie zna jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, po co budowano takie giganty. Badacze neolitu z pewnością zaproponują liczne hipotezy wyjaśniające to zjawisko i analizując przeróżne aspekty ich powstania. Jednak w archeologii nawet z pozoru dobrze udokumentowaną teorię może obalić jedno nowe odkrycie. Słonowice są tego najlepszym przykładem.

dr. Krzysztof Tunia

PAN KRAKÓW

Artykuł ze Świata Nauki

Obrazek

Wg szacunków, ludność świata w 7000 r p.n.e. wynosiła 10 mln, w 4500 r p.n.e. 20 mln, w 1000 r p.n.e. 80 mln, na początku naszej ery 160-250 mln, w 900 r. 320 mln, w 1500 r. – 450 mln, w 1800 r.- 978 mln, w 1900r. – 1650 mln i w 2000r. – 6071 mln.


Inne holistyczne spostrzeżenia dające światło nad Bitwę nad Dołężą

Wandaluzja: „Przez dolinę Tollensee prowadził drewniany most. Napastnicy z Południa kultury nordyjskiej chcieli go zdobyć a Słowianie kultury łużyckiej cofali się, ale Następnego Dnia nadeszła odsiecz od Południowego-wschodu, która zmusiła walczących na moście nordyjców do skakania w BAGNO.
Jak tłumaczyłem nie była to żadna bitwa Epokowa tylko Wojna Graniczna o Most i Gród na wyspie. Gdyby było to w r. 1600 p.n.e. to można by to tłumaczyć, że nordyjcy czuli się pokrzywdzeni realizacją traktatu w Asgardzie-Kijowie o podziale Połabia ze Słowianami i zaatakowali niedawnych sprzymierzeńców, ale w r. 1250 p.n.e. mogła to być tylko Wojna Graniczna. W r. 700 p.n.e. Jan Liczyrzepa z Janowic Wlk k. Wałbrzycha wypędził Pragermanów z kontynentu, Jutlandii i Olandii, w trakcie czego zginął w pobliżu Tollensee jego syn z małżonką.”


Luwianie i ich Troja



Zerowa Wojna Światowa

Wciąż dochodzą coraz to nowe materiały, które nie pozwalają na jednoznaczne zakończenie artykułu na temat Dołęży. XXI wiek jest to ten piękny czas, który obfituje w coraz liczniejsze odkrycia archeologiczne w północnej Europie, pozwalające zmienić sposób widzenia tych ziem w starożytności. Być może niedługo pojawią się kolejne materiały potwierdzające zupełnie inną gęstość zaludnienia tych terenów około 3500-1300 p.n.e. i zupełnie inny charakter cywilizacji tutejszej – jako wysoko rozwiniętej, zdolnej do ekspansji, którą przecież odnotowano w kronikach, jako tak zwaną Inwazję Ludów Bharatu. Piszę „tak zwaną” ponieważ zachowanie Hetytów w Małej Azji pokazuje, że nie była to z ich strony żadna inwazja, tylko pokojowe przejęcie zwierzchnictwa wojennego nad ziemiami rodowitych Hatti.

Obrazek

Archeolodzy odnaleźli na terenie Turcji ślady cywilizacji Luwiańskiej. Została prawdopodobnie zniszczona w zerowej wojnie światowej.

Opisana przez Homera wojna trojańska była prawdopodobnie ostatnią częścią konfliktu, określanego mianem zerowej wojny światowej, który 3 tys. lat temu mógł całkowicie zmienić obraz basenu Morza Śródziemnego, doprowadzając do upadku wielkich cywilizacji.

Obrazek
Kliknij, aby powiększyć mapę

Wszystko miało zacząć się od cywilizacji Luwian, którzy doprowadzili do upadku imperium Hetytów, a później zdestabilizowali Nowe Państwo Egipskie. W odpowiedzi Mykeńczycy zaatakowali Luwian niszcząc ich miasta, w tym Troję (o czym opowiada homerowska „Iliada”). Po pokonaniu wroga Mykeńczycy popadli w konflikty wewnętrzne, które w efekcie doprowadziły do upadku również ich cywilizacji (znamy te wydarzenia z „Odysei”).

Czy mała społeczność Luvian mogła spowodować upadek potężnych cywilizacji epoki brązu? W załączonym wideo Luwian Stuies prezentuje scenariusz tego, co mogło się wydarzyć.

Nie mała społeczność Lugijczyków a nie jakichś Luwian niem ogła spowodować żadnego upadku imperiów – mogła go spowodować tylko obecność Lugian i Lędyjczyków (Lidyjczyków, Lidia) jako grupy wspieranej z Północy przez Hariów z W-Haratu K-HARpackiego, potężne pra-państwo – Królestwo SIS oparte na plemiennej demokracji bezpośredniej, wiecowej, zamienianej okresowo na demokrację wojenną pod jednym dowodzącym K-AGAnem (AGĄ).



Pan Wandaluzja napisał tak:

” ” Góra ZYNDRAMA z Maszkowic, na południe od Starego Sącza to twierdza graniczna ARIÓW kultury trzcinieckiej. Nie jest prawdą, że budowla jest Starsza od Myken, gdyż twierdza MEGALITYCZNA w Mykenach to cywilizacja Egejska a Maszkowice to cywilizacja Mykeńska.

Cywilizacja Egejska była skutkiem metalurgii BRDNEŃSKIEJ, która promieniowała z Megalitycznego Hradczanu z eksportem Żelaza i Stali. Metalurgię Brdneńską zniszczyli Ariowie kultury amfor kulistych w XXII wieku p.n.e., którzy przybyli z Wenedy nad BRDĄ i wynieśli się nad Górną Wisłę, wobec czego Wschodni Basen Morza Śródziemnego był zdany na dystrybucję Żelaza i Stali przez Troję na Złotym Rogu, ze Słowacji, Kaszub, Powiśla, Kielecczyzny i Rugii.
To zmieniło się po Pokoju w Mieście Bogów, czyli Asgardzie-Kijowie w r. 1627 p.n.e., w którym Słowianie z Pomorza zyskali dorzecze Odry. Wówczas powstał wielki ośrodek stalowniczy w Chrobrzy-Strzegomiu, który eksportował Żelazo i Stal przez Triest i Wenecję (Małą Wenedę, gdyż Wielką była Bydgoszcz), co nazywa się Cywilizacją Mykeńską. Najwspanialszy pałac Mykeński został zbudowany przez Pelopsa z Poznania i Hiperdameę w Pylos przy zachodnim brzegu Peloponezu.
W Pylos została podpisana konwencji Pelopsa z wezyrem hyksoskiego Egiptu Józefem na dostawy Żelaza i Stali do Egiptu, które Żydzi z Suezu rozprowadzali w całym pasie zwrotnikowym za WAGĘ ZŁOTA. Stąd pochodzi polska nazwa ŻYDÓW jako Ludu Gwiazdy Morza IZYDY.”

” Wojna Trojańska była ŚWIATOWĄ Wojną słowiańskiego stalownictwa śląskiego i słowiańskiej metalurgii Kaszubskiej z aryjskim stalownictwem KIELECKIM i metalurgią Powiślańską. Dystrybutorem metalurgii i stalownictwa słowiańskiego była WENECJA, natomiast aryjskiego Troja na Złotym Rogu.”

Przedstawicielem handlowym słowiańskiej metalurgii w Wenecji miał być według pana Juliusza eponim Etrusków,niejaki Nauplios-Neptun ze Strzegomia.To on miał wymyślić wojnę trojańską jako sposób na odcięcie Ariów kultury trzcinieckiej od Troi na Złotym Rogu, co zmusiłoby ich do emigracji.Jak pokazuje historia udało się to Naupliosowi (kimkolwiek był) osiągnąć.Ariowie kultury trzcinieckiej zmuszeni zostali do wyruszenia w głąb Azji i w ten sposób trafili do Indii.”


Problem polega tutaj wciąż na tym samym – wizje Prawdzica Tella mają głębokie podstawy, ale założenie, że w tym czasie istniał podział na Słowian i Ariów to moim zdaniem błąd logiczny. Podzielenie tego obszaru kulturowego na Ariów i Słowian, z punktu widzenia genetyki, jest wewnętrznie sprzeczne. I jedni i drudzy to Prasłowianie=Scytowie, mówiący niemal tym samym językiem jak dzisiaj Ukraińcy i Polacy (oczywiście to tylko porównanie zróżnicowania, a nie przypisanie do narodu/plemienia/ludu).

1. Możemy mówić o dwóch ośrodkach politycznych, które ja nie wiem jak nazwać, bo nie ma przekazu, nie ma żadnego zapisu z tego czasu. Należałoby moim zdaniem poprzestać na określeniach: Ośrodek Metalurgii Lęgijsko-Koszańskiej/Koszebskiej, albo Lągijsko-Wenedzkiej oraz Ośrodek Metalurgii Świętokrzyski lub Łysogórski, czyli Haruski/Haryjski.

Dlaczego tak? Bo z Hariów (Nurów Nurzecko-Łysogórskich) i Budynów (Kijowsko-Trzcinieckich), ale i z Koszan-Wenedów i Lęgijczyków Warciańskich (a też i nie tylko), pochodzą ci których przywykliśmy nazywać Ariami, czyli głównie hg R1a-Z93 wędrujący i ustanawiający nowy ład epoki brązu około 1700-1500 p.n.e. na południe i wschód Eurazji: do Myken, na Kretę, do Mlekomediru/Egiptu, do Iranu, nad Aral, do Czerczenu – Takla Makan, do Indii.
2. Być może Cytadela Maszkowicka była obwarem Trzcinieckim, czyli Haryjskim (Nursko-Budynowskim), czyli w konsekwencji jak dzisiaj to widzą archeolodzy „mykeńskim” – tu się zgadzamy, jak także w tym, że „egejska” kultura jest wcześniejsza niż „mykeńska”. Ale przecież tzw kultura „mykeńska” to kultura trzciniecka, a ta ma swój duży ośrodek w Bronocicach, a nawet należy ja wiązać z Kulturą Pucharów Lejkowatych z Kujaw.
Wikipedia: ” Początki bronocickiej osady datowane są na okres 3880/3700 – 3640 BC (3100/3000 – 2900 bc, okres Br I). Powstała wówczas ok. 5-cio hektarowa osada zamieszkała przez ludność kultury pucharów lejkowatych w obszarze C i była następstwem 2,4 ha osady, osadników kultury lubelsko – wołyńskiej.”

Widać, że tworzą ją dwa ludy/plemiona: KPL Kujawsko-Łyskogórskiej i Lubelsko-Wołyńskiej (trzcinieckiej). Waza Bronocicka pokazuje nam cywilizację, która jest starsza od najstarszych artefaktów egejskich o co najmniej 300 lat, a więc nie można mówić, że jakikolwiek odłam cywilizacji egejskiej jest/był starszy niż Bronocice albo KPL Kujawska albo wręcz Kultura Lendzielska z której wywiodła się KPL.

Oto co pisze, bardzo pilnie uaktualniona o Maszkowice, polsko-katolicka (a zatem niepolska) Wikipedia, która zaczęła używać określenia p.n.Ch. zamiast p.n.e. pod wpływem polskiego oddziału Korporacji Watykańskiej lub niemiecko-banksterskich fundatorów Wikipedii skłócających Polaków.


„Osadnictwo w Trzcinicy

Na terenie skansenu znajdują się najstarsze z dotąd znanych osad obronnych w Polsce, potwierdzono też pierwsze ślady oddziaływania cywilizacji anatolijsko-bałkańskiej na współczesne tereny ziem polskich. Obecność tych kultur stwierdzono także w kilku innych miejscach na Podkarpaciu, m.in. w Wietrznie, Krośnie i Sanoku, z najsilniejszym ośrodkiem po północnej stronie Beskidu Niskiego utworzonym w Trzcinicy. [1]; [2]. Na początku września 2015 archeolodzy z Krakowa poinformowali o odkryciu najstarszego kamiennego muru otaczającego grodzisko tej kultury w Maszkowicach koło Łącka. Byłaby to wówczas najstarsza w dziejach budownictwa na ziemiach polskich konstrukcja kamienna datowana wstępnie między 1750 a 1690 rokiem p.n.e[3]. Ważną rolę przy budowie tych założeń osadniczych pełniły naturalne wzniesienia i przeszkody terenowe.

Archeolodzy na podstawie obecnych badań i analizy ich wyników wyodrębnili kilka grup żyjących na terenie Trzcinicy różniących się pod względem rodzaju i siły występujących w niej artefaktów. Mieszkała w niej w latach przypadających między 2100-1650 p.n.Ch. jako najstarsza ludność, grupa pleszowska kultury mierzanowickiej, grupa ta pozostawała pod silnymi wpływami z basenu Niziny Węgierskiej i Zakarpacia. Następnie w latach 1650-1350 p.n.Ch.przebywała tu zakarpacka ludność kultury Otomani-Füzesabony, charakteryzująca się bardzo wysokim poziomem rozwoju cywilizacyjnego.”

Samo wydzielanie i opisywanie jako oddzielnego tworu Kultury Trzcinieckiej jest problematyczne, bo od czego ją niby zacząć? Od Bronocic? A może od 4500 p.n.e.? A może od 5500 p.n.e.?

Wikipedia powoli się cywilizuje, ale idzie im to opornie jak całemu światkowi archeologicznemu w Polsce. Oto mapa, która prawidłowo umieszcza Proto-germanic, ale wciąż uważa za obcych i oddzielnych od Proto-Slavic, Traków, Daków i Wenedów. Chodzi o to żeby nie uznać nadal ciągłości Polski i Lechii razem z Wenedami i Dakami oraz w związku z tym jej starszeństwa względem Germanów.


Obrazek

Ciekawostka: JURA KRAKOWSKO-CZĘSTOCHWSKA – Neolit 4.5tyś. – 1800 lat p.n.e.
Neolit jest okresem, w którym rozprzestrzenia się i zaczyna dominować typ gospodarki rolniczo – hodowlanej. Człowiek prowadzi pół osiadły tryb życia, hoduje zwierzęta, uprawia pszenicę, jęczmień, groch, bób, jednak zbieractwo i łowiectwo dalej ma duży udział w zdobywaniu pożywienia. Mamy do czynienia z początkami handlu wymiennego, tkactwa, rozwijane są umiejętności obróbki kamienia i wypalania naczyń, posążków i ozdób glinianych. Tereny Jury zyskują na znaczeniu jako ośrodki wydobycia krzemieni – Góra Towarna (Kusięta), pracownie kamieniarskie w jaskiniach Dol. Wiercicy (kultura ceramiki sznurkowej) i Sąspów (kultury ceramiki wstęgowej rytej). W Mirowie, Rakowie (Częstochowa), Bystrzanowicach, Biskupicach i Leśniowie mamy stanowiska kultury pucharów lejkowatych.
Jednak z uwagi na małą urodzajność gleb, brak wody i inne czynniki nie jest to teren sprzyjający rozwojowi rolnictwa, dlatego na Wyżynie najbardziej rozwinięte ośrodki neolityczne znajdują się w południowej część Wyżyny Olkuskiej i Dol. Wisły. Z kultury lendzielskiej wydzielono tam grupę modlnicką – związaną z odkryciem dużej osady w Tomaszowicach. Także z nią związane są osady okolic Krakowa i Wieliczki, gdzie odkryto najstarsze ślady warzenia soli. W Zesławicach nad Dłubnią zlokalizowano dużą osadę (kultury badeńskiej) składającą się głównie z ziemianek, oraz fragmentów zabudowy hodowlanej.

Więc otwarte pozostaje pytanie:

1. czy w ogóle można wydzielać kulturę Trzciniecką, czy nie nazywać jej Bronocicką, czy nie cofnąć się z ciągłością jednak do kultury lendzielskiej i do Doliny Krakowskiej.

2. Która cywilizacja jest starsza i wzorcowa dla której – mykeńska/trzciniecka/bronocicka czy „egejska”.

3. Która jest haryjska/aryjska, która jest prasłowiańska/scytyjska, a która jest prasłowiańska/wenedyjska, która jest i czyja jest wreszcie kultura egejska/l-achajska – skoro współtworzą ją hg R1a oraz I2a2.


WNIOSKI KOŃCOWE na obecnym etapie badań – wrzesień 2016

Bitwa nad Dołężą jest bitwą pograniczną stoczoną przez Haryjskich Mogilanów z Lugijskimi Łużyczanami. Bitwa ta jest częścią wielkiego procesu konsolidacji Królestwa SIS wokół ośrodka Haryjskiego, Mogilańskiego nad Wisłą. Proces ten jest zapisany w dziejach i obserwowany archeologicznie oraz lingwistycznie i genetycznie od około 1700 roku p.n.e. do 1300 p.n.e.. W konsekwencji przegranej przez Mogilanów i ich sojuszników z Południa i Zachodu (Celtów i inne Nadadriatyckie nacje bitwy, a zwycięstwa Łużyków i Skonów rozwija się od tego momentu w Europie Środkowej aż za Dunaj i po dorzecze Renu tzw. Kultura Łużycka, a Hariowie tracąc władanie w Lugii-Lęgii i Wenedawie koncentrują się na panowaniu nad Środkowym i Dolnym Dunajem, Doliną Cisy, wybrzeżem Morza Czarnego. Część Ludów Międzymorza (Hariów, Dahów, Koszan, Budynów, Nurów, Nasilanów-Nesaków i innych) przenosi się w Kaukaz i za Kaukaz, do Małej mazji, także przez Dardawię-Dardanię nie chcąc poddać się władzy Mogilanów, ani Łużyków . Tutaj opanowują kraj Hatti i uderzają na Mlekomedir-Egipt. Bitwa nad Dołężą musiała pochłonąć na tyle siły obu stron, że zawarły one najprawdopodobniej długotrwały rozejm, a ziemie zachodnie nad Renem i w Galii zostały przez królestwo SIS utracone pozostając w rękach sprzymierzonych z Mogilanami Keltów-Celtów. Okres ten kończy się przybyciem Etrusków na Półwysep Apeniński po Wojnie Trojańskiej.

Tego wszystkiego nie dokonały jakieś efemeryczne ludy koczownicze, lecz dobrze zorganizowane PROTO-Państwa. Dlaczego nazywam je protopaństwami a nie państwami? Dlatego że siłą militarną, organizacją społeczną, dostępem do złóż i innowacyjnością, opanowaniem rolnictwa i rzemiosła oraz sztuki i sposobami organizacji produkcji (brąz, żelazo, bursztyn, hodowla i uprawa) dorównywały, a często przewyższały one państwa znane z dorzecza Tygrysa, Eufratu i Nilu. Pozostawały one jednak w systemie Wiary Przyrody, demokracji wiecowo-plemiennej i jednoczyły się w spójną siłę tylko w wypadku wojny. Mamy na ten temat zapisy kronikarzy zarówno dotyczące Bitwy Trojańskiej, jak i wojny Cyrusa Wielkiego i Dariusza Perskiego ze Scytami, a potem Aleksandra Macedońskiego z Ojcami nad Dunajem i Lechitami nad Wisłą.

W latach 800-700 p.n.e. Wenedyjczyków (Wężów) i Lęgów (Lechitów) spotkał odwet ze strony Hariów, Budynów i Nurów – grody kultury łużyckiej zostały w dużej mierze zniszczone i spalone przez Skołotów. Królestwo SIS przeżywało długowiekowy kryzys i podziały. Przechodziło też liczne próby scalenia pod wodzą różnych konfederacji plemiennych – nie odchodzono jednak od modelu organizacji społecznej polegającego na demokracji wiecowej wojowników. Nie dozwalano też używać zapisu pismem Wiedy, która pozostawała głównie w przekazach ustnych a w decydujący sposób kształtowała ten model organizacji społecznej jaki obserwujemy. Model ten i tradycja, jako Rzeczpospolita Sz-Lachecka, przetrwał mimo kolejnych starć Królestwa Północy z Południem w okresie Wojen Scytyjsko-Greckich i Scytyjsko-Rzymskich (od 200 p.n.e. do 400 n.e.), a także potem w okresie Wojen Lechicko-Postrzymskich (400 – 960 n.e.) i Wojen Polski z Postrzymem (Sasi, Brandenburczycy, Krzyżacy, Niemcy, Prusacy, Szwedzi, potem Trójca Zaborców Polski – Prusy, Austria, Rosja) od 960 do 1775 roku n.e..



O tych sprawach piszę w Księdze Ruty z punktu widzenia Królestwa SIS
http://bialczynski.pl/2016/09/19/56214/#more-56214
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: Thotal » środa 21 wrz 2016, 09:44

Polska opisana jest w Biblii na 1000 lat przed Chrystusem?


Stara nazwa Polski – to Lechia !!!

Są mocne dowody na to, naukowcy to potwierdzają.

Polska (Lechia – przed katolicka nazwa Polski) ma dość dobrze udokumentowaną historię przez średniowiecznych kronikarzy. Polska – Lechia występuje także w Biblii. Ma już min. 3000 lat.

Księga Sędziów 15:9

„Wtedy Filistyni wyruszyli i rozbili swoje namioty w Judzie, a robiąc wypady, docierali aż do Lechi. (10) Pytali ich mieszkańcy Judy: Dlaczego nas atakujecie? A oni odpowiedzieli: Przyszliśmy, żeby pojmać Samsona i postąpić z nim tak, jak on postąpił z nami. (11) Wtedy około trzech tysięcy mieszkańców Judy udało się do jaskini skalnej w Etam i powiedziało Samsonowi: Czy ty nie wiesz, że Filistyni teraz nami rządzą? Coś ty zrobił? A on odpowiedział: Postąpiłem z nimi tak jak oni ze mną. A oni na to: (12) Przychodzimy, żeby cię związać i oddać w ręce Filistynów. Rzekł im Samson: Przysięgnijcie mi tylko, że nie zamierzacie mnie zabić.

(13) Odpowiedzieli mu: Nie, chcemy cię tylko obezwładnić i oddać w ich ręce, ale nie zamierzamy cię zabijać. I związawszy go dwoma nowymi powrozami, wyprowadzili go z jaskini skalnej. (14) Kiedy przybył do Lechi, Filistyni na jego widok zaczęli wznosić radosne okrzyki. Wtedy duch Boga zawładnął nim, a powrozy, którymi był skrępowany, stały się nagle jak spalone włókna lniane i opadły z jego ramion.

(15) Znalazłszy szczękę oślą, jeszcze świeżą, chwycił ją i zabił tysiąc mężów. (16) I powiedział Samson: Przebiłem ich oślą szczęką, oślą szczęką zabiłem ich tysiąc. (17) Wypowiedziawszy te słowa, odrzucił oślą szczękę, a miejsce owo nazwano Ramat-Lechi.

(18) Kiedy zaczął odczuwać pragnienie, modlił się tak do Boga: Poprzez ręce twojego sługi Ty sam dokonałeś tego dzieła ocalenia. Czyż dopuścisz, żebym teraz skonał z pragnienia albo dostał się w ręce tych nieobrzezańców? (19) I rozwarł Bóg szczelinę, która się znajdowała w skale w Lechi, i wypłynęła z niej woda. Kiedy Samson ugasił pragnienie, ożywił się i nabrał nowych sił. Dlatego nazywa się to źródło: En-Hakkore [to znaczy: źródło Powołującego]. Bije ono do dnia dzisiejszego w Lechi. (20) Był Samson sędzią w Izraelu za czasów filistyńskich przez dwadzieścia lat”.

Weź Stary Testament i sprawdź sam.

Wszystkie antyczne mapy zachodnie pokazują Europe podzieloną między dwa mocarstwa.

Cesarstwo Rzymskie i Imperium Lechitów w którego skład wchodziły słowiańskie plemiona: Wandali, Wenetów, Gotów, Polan, Alanów Sarmatów i Scytów . Thietmar-X wiek, Prokosz-X w, Gall – XII w, Helmold – XII w, Cholewa – XIII w, Kadłubek-XIII w, Boguchwał-XIII w, Dzierżwa-XIV w, Jan Długosz-XV w, Kromer-XVI w, Naruszewicz-XVIII i wielu innych zagranicznych kronikarzy antycznych jednoznacznie twierdzi, że LECHIA to antyczna nazwa Polski sprzed chrztu w 966 r.

Nazwy Polski (Lechia) używane przez obcych kronikarzy to: perskie-Lachestan, litewskie-Lenkija, tureckie-Lehistan, ormiańskie-Lehastan, węgierskie-Lengyelország.

Polaków nazywano wszędzie Lechitami: tureckie Lehce, ruskie Lachy, węgierskie Lengyel, rumuńskie Leah, Ledianin u Serbów. Podobnie jak słowo Laszka (obecnie znane jako laska) oznaczało nic innego jak Polka.

Sami Polacy od najdawniejszych czasów nazywali siebie Lechitami.

Słowo „Polacy” użyto dopiero po raz pierwszy w XV wieku, wcześniej używano „Polanie” w łacińskiej formie Polani, Poleni, Poloni, które pojawiło się po raz pierwszy na przełomie X i XI wieku w żywocie starszym św. Wojciecha, prawdopodobnie spisanym w Rzymie między 999 a 1001 rokiem.

Polonia (Polska) to katolicka/łacińska nazwa naszego kraju. Co ciekawe, że w innych ościennych językach np. czeskie – lech znaczy pan, wielmoża czyli Polacy (Lechici) zwani byli przez swoich sąsiadów Panami, wolnymi ludźmi, szlachetnie urodzonymi.

Starożytna nazwa grecka naszego Państwa to Lachia (kraj Panów/Wybranych).

W Sanskrycie Lech oznacza tyle, co: pan, władca, król, pasterz czy bóg. Lechistan to państwo panów lub państwo bogów lub państwo pasterzy. Po persku do dzisiaj słowo Lah oznacza pana, boga i pasterza.

Nazwa Lechia jest dobrze udokumentowana przez historyków i mapy. A fakt, że opisywali nas historycy z innych krajów i tworzyli mapy jest nie do podważenia i jasno wskazuje, że Lechia to dawna nazwa Polski , która trwała od ponad 2000 lat lub więcej przed Chrztem 996 r.

Z tego wynika , że Polacy to najstarszy lud Europy.

źródło: LINK

Komentarz Roberta Brzozy:

Informacje o korzeniach Polski coraz śmielej wychodzą na światło dzienne. Byłoby idealnie, gdyby historycy zbadali pochodzenie naszego kraju. Aż dziwne, że do tej pory nikt publicznie nie ogłosił takich badań. Aby one dotarły do społeczeństwa, musi tego dokonać historyk ze znanym nazwiskiem.

Takich osób nie brakuje po naszej stronie barykady.

Czy Lechia to prawdziwa nazwa Polski?

Dopóki nie zostanie ta sprawa dokładnie zbadana przez historyków, to w żadnym wypadku nie możemy odrzucić takiej tezy. Poszlaki są, pewne dowody również, teraz potrzebujemy tylko udokumentowanych dowodów, aby nikt nie śmiał podważyć naszych korzeni.

Jedno jest pewne, historia Polski była dramatyczna. Przykładowo, w potopie szwedzkim na początku drugiej połowy XVII wieku, w wojnach z sąsiadami, z kozakami, w buntach na kresach straciliśmy 40% społeczeństwa, w wojnie światowej 22% społeczeństwa.

Non stop nasz kraj jest kolonizowany, przerzucany z rąk do rąk jak prostytutka.

Nie wierzę tylko w pechowe położenie naszego kraju pomiędzy Rosją, a Niemcami.

Prawda jest dużo głębsza




RobertBrzoza.pl – Polski Portal Informacyjny



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6441
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11524 razy
Otrzymał podziękowanie: 11988 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 23 wrz 2016, 21:12

Obwodnica Puław ukrywała skarby. Mają nawet 10 000 lat

Obrazek
Fragmenty naczyń, odkryte podczas prac archeologicznych na stanowisku Pulki 1. Są datowane na ok. 1500 rok p.n.e. ©GDDKiA

Fragmenty narzędzi krzemiennych znalezionych na wykopaliskach przy budowie obwodnicy Puław mogą pochodzić z epoki kamienia i brązu.Cenne znaleziska to efekt prac archeologicznych prowadzonych na terenach, przez które w przyszłości będzie przebiegać obwodnica łącząca drogę ekspresową S 17 z nowym mostem w Puławach. Naukowcy z Fundacji Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego trafili tam m.in. na pozostałości narzędzi krzemiennych, które, jak ustalili, pochodzą z fazy środkowej epoki kamienia - mezolitu. Mogą mieć nawet 10 tysięcy lat.

- Badania rozpoznawcze wskazują na możliwość odnalezienia śladów osadnictwa pradziejowego, ze starszej epoki kamienia, epoki brązu oraz wczesnego średniowiecza - potwierdza Krzysztof Nalewajko, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oddział w Lublinie. Na stanowisku Pulki 1, które znajduje się na polach uprawnych w okolicy Końskowoli, znaleziono także nieco młodsze, bo pochodzące z epoki brązu, naczynia ceramiczne. Są one datowane na okres tzw. kultury trzcinieckiej. To oznacza, że były używane około 1500 lat p.n.e, czyli ponad 3 tysiące lat temu. W Pulkach odnaleziono także fragmenty naczyń, które pochodzą z XV-XVI wieku, czyli z okresu późnego średniowiecza. Najprawdopodobniej, wykorzystując bliskie sąsiedztwo rzeki, ludzie osiedlali się tam już w epoce kamienia, potem brązu, a następnie już w średniowieczu. Oprócz znalezisk z pradawnych epok, archeolodzy badający okolice Końskowoli odsłonili też fragmenty okopów z czasów drugiej wojny światowej. - To pozostałości okopów liniowych i innych umocnień wojskowych najprawdopodobniej związanych z forsowaniem Wisły przez I Armię Wojska Polskiego w lipcu 1944 r. - relacjonuje Krzysztof Nalewajko. Aktualnie prace wykopaliskowe prowadzi kilkunastu archeologów w 28 miejscach o łącznej powierzchni 486 arów. Wykopaliska mają trwać jeszcze około trzech miesięcy. Większość stanowisk sąsiaduje z terenami Zakładów Azotowych „Puławy”. - Udostępniamy je sukcesywnie wraz z postępem wycinki lasu - tłumaczy rzecznik GDDKiA Krzysztof Nalewajko. Cały czas trwają też inne prace przy budowie obwodnicy: na terenie lasu przylegającego do Zakładów Azotowych karczowane są pnie. Trwa też przekładanie gazociągów i linii elektrycznych.

Czytaj więcej: http://www.kurierlubelski.pl/wiadomosci ... ,10110064/
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: Thotal » niedziela 25 wrz 2016, 23:58

Czesław mówi...

https://www.youtube.com/watch?v=b3DDfnKfv94



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 04 paź 2016, 00:01

Białczyński pisze:Piękny wyrób z grobowca księżniczki sarmackiej na Krymie – 112 p.n.e.
2 października 2016

Obrazek Fibula z sarmackiego grobu w Nogajcik na Krymie

Wykonana ze złota i kryształu górskiego, w kształcie delfina pochodzi z sarkofagu królowej/księżniczki. Grobowiec datowany jest na rok 62 p.n.e. (+/-100 lat).

Ciało zmarłej złożono w sarkofagu w stylu greckim, lecz wykonanym przez miejscowych rzemieślników sarmackich. Nakryty był on materiałem obszytym złotą nicią.
W skład wyposażenia wchodziły też: bransoleta spiralna wykonana ze złota; złota bransoletka zdobiona dodatkowo złotym drutem, cyrkonami i perłami rzecznymi; złota zapinka tarczowata zdobiona granatem i szkłem; wykonane ze złota pyksis (małe naczynie z pokrywką, służące do przechowywania biżuterii lub przyborów toaletowych); złoty wisiorek; srebrne misy; kolczyki (pochodzące z gelońskiego/helleńskiego warsztatu, być może miejscowego) oraz dwa pierścienie pochodzące z Egiptu.

http://bialczynski.pl/2016/10/02/piekny ... 112-p-n-e/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 18 paź 2016, 11:28

Szymon Zdziebłowski pisze:Odkryto "drugą Wieliczkę"! Znajduje się na Podkarpaciu.

Tysiące fragmentów naczyń do produkcji soli sprzed ok. 2,5-3 tys. lat odkryli archeolodzy w Tyrawie Solnej (woj. podkarpackie) .
Dr Maciej Dębiec: "To unikatowe miejsce. Najbliższe ślady pozyskiwania soli w pradziejach pochodzą z rejonu Wieliczki"


Obrazek

Tekst zaczerpnięty z www.historia.wp.pl


Już od niemal 30 lat archeolodzy wiedzą, że w Tyrawie Solnej pod ziemią kryją się pozostałości po dawnej działalności człowieka. Jednak dopiero w tym roku rozpoczęli w tym miejscu szersze badania wykopaliskowe, które pozwoliły odkryć zaskakujące znaleziska w postaci instalacji solowarskich.
Ich konstrukcja była prosta - wynika z badań dr. Macieja Dębca z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego, który kieruje projektem wykopaliskowym w Tyrawie Solnej wraz z prof. Thomasem Saile z Uniwersytetu w Ratyzbonie (Niemcy). Wodę z okolicznego słonego źródła wlewano do dużych naczyń ceramicznych o spiczastym dnie lub na stopce. Te umieszczano na specjalnie skonstruowanych do tego celu glinianych piecach (których fragmenty również zachowały się do naszych czasów). Pod piecami palono drewno. Dzięki temu odparowywała woda, a wewnątrz naczynia pozostawała bryła soli. Żeby się do niej dostać - rozbijano je, a sypką sól osuszano, by nadawała się na handel czy wymianę. "Były to naczynia słabej jakości, wypalane w temperaturze zaledwie 600 stopni Celsjusza, kruche i przeznaczone tylko do tego celu" - opowiada dr Dębiec.

Według archeologa ludzie byli zmuszeni do dość częstego przenoszenia instalacji solowarskich. "Z badań geofizycznych, czyli takich, które umożliwiają zajrzenie pod ziemię bez wbicia łopaty - wynika, że w okolicy najprawdopodobniej znajdują się inne, podobne instalacje. Przyczyna zmiany miejsca była prozaiczna - w celu odparowywania wody potrzebne były duże ilości drewna. Prościej było przenieść piece i naczynia, niż dostarczać opału z większych odległości" - uważa dr Dębiec.

Archeolodzy czekają na wyniki analiz specjalistycznych, które pomogą precyzyjnie określić wiek znalezisk. Wstępnie szacują, że odkryte instalacje solowarskie były używane na przełomie epoki brązu i żelaza. "Było to z pewnością około 3-2,5 tysięcy lat temu, co czyni nasze odkrycie unikatowym w skali kraju. Jedyne znane dotychczas pradziejowe konstrukcje solowarskie z terenu obecnej Polski znane były z Małopolski, z okolic Wieliczki" - zaznacza dr Dębiec. Pod Krakowem w rejonie Wieliczki sól przetwarzano już w epoce neolitu, zatem ok. 6 tys. lat temu. Już wówczas ceniono ją za to, że konserwowała żywność i nadawała potrawom smak.

Nie wiadomo, na jaką skalę produkowano sól w rejonie Tyrawy Solnej - zastrzega archeolog. Ale pewną wskazówką jest duża aktywność ludzi w tym rejonie już kilka tysięcy lat temu. "Okolica nie sprzyjała działalności rolniczej, więc najprawdopodobniej to sól była magnesem przyciągającym społeczności pradziejowe do osiedlania się w tym miejscu" - uważa dr Dębiec.

Kolejne badania wykopaliskowe w Tyrawie Solnej planowane są w przyszłym roku, gdyż reliktom po dawnych instalacjach solowarskich zagraża erozja oraz działalność ludzka. Korzystając ze specjalistycznej aparatury geofizycznej naukowcy będą próbowali znaleźć podobne miejsca.

wRealu24.pl

Szymon Zdziebłowski/PAP

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl, www.historia.wp.pl
https://wrealu24.pl/lifestyle/2154-odkr ... odkarpaciu
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 16 lis 2016, 11:16

RudaWeb pisze:Monety z Krakowa na statkach Wenedów przed naszą erą
Listopad 15, 2016

Obrazek

Pierwsza mennica odkryta w Polsce była znacznie starsza niż obecna nazwa naszego kraju. Jednak znajdowała się na terenie dzisiejszego Krakowa, czyli w historycznej stolicy Polaków. Wybijane przez nią pieniądze służyły władcom, kupcom, rzemieślnikom i rolnikom na ponad tysiąc lat przed Mieszkiem I. Pierwszy tego typu pieniądz zidentyfikowano jednak w zbiorach Bibliothèque Nationale w Paryżu. Francuscy naukowcy przypisali tę monetę celtyckiemu plemieniu Manapiów. Stąd została nazwana staterem celtyckim. Po dokładnych badaniach okazało się, że jest
krakowskim.


Stulecie musiało minąć od znalezienia tej pierwszej monety, by czeski naukowiec Karel Castelin zauważył, że przypomina inne z tego samego czasu, ale odnajdywane w jego kraju. Nadal jednak wiązał ten typ pieniądza z Celtami. Jak podaje Marcin Rudnicki w pracy „Nummi lugiorum – statery typu krakowskiego”, Castelin wskazał okolice Krakowa jako miejsce pochodzenia kilku monet z grupy odnajdowanych w innych częściach Europy. Równocześnie Czech wskazał na zachodnią Małopolskę, jako miejsce działania mennicy w I w. p.n.e.. Tezę tę potwierdziły badania archeologiczne. Dowody znaleziono w wykopaliskach w Krakowie-Mogile. Odkopano tam dwa fragmenty glinianej formy do odlewania monet. Stwierdzono, że miejscowi wytwarzali je z elektronu, czyli ze stopu złota i srebra. Inny znawca starych monet, Zenon Woźniak zaproponował, by powiązać znaleziska foremek z Krakowa-Mogiły z działalnością warsztatu, w którym produkowano omawiane statery i osadzić jego funkcjonowanie na drugą połowę I w. p.n.e.. Stater to nazwa starogreckiej monety, która rzekomo była wzorem dla innych tego typu pieniędzy w starożytności.

Statery krakowskie posiadają na rewersie przedstawienia przypominające statek. Biorąc pod uwagę zróżnicowanie stempli użytych do ich wybicia, naukowcy oszacowali wydajność krakowskiej mennicy na kilka tysięcy staterów. Do naszych czasów odnaleziono jednak zaledwie siedem z potwierdzoną niewątpliwie autentycznością. Na przyczynę tak nikłych znalezisk numizmatycznych w naszym kraju zwrócili uwagę Małgorzata i Mirosław Andrałojciowie w swojej pracy o mennictwie na Kujawach. Zauważyli: “Kujawskie stanowiska archeologiczne są od lat na niewyobrażalną skalę, systematycznie ograbiane przez poszukiwaczy skarbów. Ci, jak lubią siebie nazywać, pasjonaci, zabierają nam nie tylko zabytki – element wspólnego dziedzictwa, ale i nieświadomie – i tego nie można im wybaczyć – kradną nam historię. Według wiarygodnych ustaleń liczba monet celtyckich znalezionych dotąd na Kujawach, łącznie z tymi, które zostały zrabowane, znacznie przekracza 100 egzemplarzy.”

Jednak również wykwalifikowanym historykom i archeologom zdarza się okradać Polaków z ojczystych dziejów. Zwróćmy uwagę, z jak żelazną konsekwencją oficjalni naukowcy nazywają celtyckimi starożytne monety wybite w Polsce, a nie dające powiązać się z Grecją lub Rzymem. Lekceważą przy tym ustalenia innych naukowców, którzy kierują się metodami nauk ścisłych. Przywoływani Andrałojciowie wspominają m.in. statery związane ze stanowiskami archeologicznymi w kujawskich Gąskach. Oczywiście jednoznacznie wiążą je z Celtami. Warto więc sprawdzić, czy lud ten występował w I w. p.n.e. w tym rejonie. Wyniki badań, które odpowiadają na to pytanie, opublikowano 4 lata przed wydaniem przytaczanej pracy Andrałojciów. W pracy z 2008 r. “Antropologia o pochodzeniu Słowian” – Janusz Piontek, Beata Iwanek i Sergey Segeda opisali m.in. wyniki badań szczątków ludzkich (przede wszystkim zębów) znalezionych na stanowisku 18. w Gąskach, datowanym na okres od II w. p.n.e. do I w. n.e. Ich ustalenia są jednoznaczne. Populacje średniowiecznych Słowian zachodnich oraz populacje ludności kultury wielbarskiej (traktowane wbrew prawdzie przez archeologów jako populacje Gotów – grupy nie mającej związków genetycznych ze Słowianami), stworzyły jeden zbiór i są pod względem cech odontologicznych nierozróżnialne.

Antropolodzy wyraźnie podkreślili: Wykazaliśmy bardzo wysokie podobieństwo biologiczne populacji ludzkich, zamieszkujących dorzecze Odry i Wisły, od epoki brązu do średniowiecza. Inaczej mówiąc – mieszkańcy naszych ziem z czasów wybijania monet tzw. celtyckich byli najbardziej podobni do średniowiecznych Słowian, a nie współczesnych im innych ludów, w tym Celtów. Nie stwierdzono też podobieństwa społeczności antycznych kujawskich mincerzy do np. średniowiecznych Niemców. Byli najbardziej podobni do odwiecznego typu Polaków. Ciągłość tego typu od tysiącleci na ziemiach polskich udowodniły też bezsprzecznie liczne badania genetyków. Jednak wielu historyków i archeologów nadal na naszych ziemiach rozmieszcza półmitycznych (w tej części Europy) Celtów i Gotów. Jest to tym bardziej dziwne, że wspomniani Andrałojciowie zdołali zauważyć przy opisie kujawskich monet: “Chcemy zwrócić uwagę na pewne podobieństwa opisywanego, niezwykle schematycznego wyobrażenia, do stylistyki awersów innego jeszcze, bardzo charakterystycznego typu monet, wybijanego w dolinie rzeki Maruszy w Transylwanii. Monety te, naśladujące tetradrachmę Filipa II Macedońskiego, K. Pink zaliczył do wschodnioceltyckiego typu Bratkranzavers, badacze rumuńscy zaś za C. Predą do geto-dackiego typu Toc-Cherelus.”

Mamy więc trop, który wyraźnie zaburza wyłączność celtycką na wytwarzanie monet w starożytnej Europie środkowej. Rumuni postanowili zrzucić zachodni dogmat celtycki i odwołali się do swojej historii ojczystej, czyli powszechnie uznanego dziś za słowiański ludu Getów, zwanych też Dakami. Co ciekawe, nasi archeolodzy przyznają nawet, że wpływy Getów dochodziły do Polski za króla Burebisty (Birruisl/Primizl – według odczytu Bielowskiego z Jordanesa), pisząc: “Badacze map Ptolemeusza sądzą że owa “Setidava” (
) Konin jest echem ekspansji państwa Burebisty na ziemiach obecnej Polski”.
Według naszych kronikarzy w czasach Juliusza Cezara nad Lechią panował Lestek/Leszek III. Wincenty Kadłubek napisał o tym królu: “On Juliusza Cezara pokonał w trzech bitwach, on w kraju Partów Krassusa zniósł z wszystkimi wojskami (
). Rozkazywał i Getom, i Partom, a także krainom położonym poza Partami”
. Tenże Leszek jest też identyfikowany jako Ariowit, szwagier Cezara. Ponadto książęta lechiccy używali naprzemiennie imion Przemysł (Primizl – w pisowni łacińskiej) i Lestek/Leszek, a oba imiona oznaczają tę samą cechę charakteru – przebiegłość, spryt.

Obrazek
NA ZDJĘCIU: popiersie Burebisty w Rumunii, warto zwrócić uwagę na charakterystyczne nakrycie głowy z miejscem na kok słewski, FOT: public domain/wikimedia.org

Mocarstwo Wenedów

Warsztaty kujawskie i mennica krakowska nie biły więc pieniądza na potrzeby niezidentyfikowanych Celtów, ani dalekiego króla Burebisty, lecz dla rodzimego władcy, ktory zbudował potężne państwo w I w. p.n.e.. Na zachodzie sięgające Morza Północnego, a na wschodzie – południowych wybrzeży Morza Czarnego. Jego mieszkańcy od królowej Wandy/Wędy ogólnie zwali się Wędami/Wenedami. Dzielili się jednak na liczne plemiona, ponadto przez ościenne ludy byli różnie nazywani. Przez Rzymian – np. Suevami od Słewów i Lugiami od Lęhów. Przez Greków – Illirami, Getami czy Dakami. W czasach, kiedy na ich ziemiach wybijano i używano staterów krakowskich, celtyccy Bojowie i Tauryskowie na terenie dzisiejszych Czech, Austrii i Słowenii byli już – jak napisał Strabon – “przez Daków w pień wybici”. Natomiast na obszarach dzisiejszej Belgii, Holandii, północnej Francji i południowej Anglii królowali żeglarze i kupcy Wenedów, których tak opisał Juliusz Cezar w “Commentarii de Bello Gallico”: “(
) mają bardzo wiele okrętów, na których zwykli żeglować do Brytanii, a wiedzą i doświadczeniem żeglarskim przewyższają pozostałe plemiona; dzięki wielkiej burzliwości bezmiernego i otwartego morza i z rzadka rozsianym portom stanowiącym własność Wenetów, niemal wszyscy zwykle z tego morza korzystający płacili im daniny”. Dalej Cezar pisze z uznaniem o ich okrętach: “(
) dna bardziej płaskie niż w naszych okrętach, aby mogły się łatwiej wyzwalać z mielizn i odpływów; dzioby równie wysoko podniesione jak rufy były przystosowane do wysokiej fali i burz; okręty były w całości zbudowane z dębiny, aby mogły wytrzymywać wszelkiego rodzaju napór fal oraz urażenia; żebra z belek grubych na jedną stopę były razem zbijane przy pomocy żelaznych gwoździ grubości palca; kotwice były uwiązane nie na powrozach, ale na żelaznych łańcuchach; zamiast płótna żaglowego korzystano ze skór o grubej, a także i o delikatnej wyprawie (
). A gdy dochodziło do spotkań naszej floty z tymi okrętami, to przewyższała je ona tylko szybkością i napędem wiosłowym, pod wszystkimi innymi względami były one lepiej i bardziej odpowiednio dostosowane do właściwości tutejszego morza i gwałtowności burz”.


Wizerunki tych potężnych statków znalazły się, jak napisaliśmy wcześniej, na rewersach staterów krakowskich. Okręty Wenedów były jednym z symboli potęgi, aż do rozbicia ich floty przez armadę wspomnianego Cezara, której w zwycięstwie pomogła niespodziewana cisza morska, unieruchamiająca wielkie żaglowce. Do dziś po potędze Wenedów pozostały ukryte pod ziemią monety, wybite m.in. w krakowskiej mennicy.

NA ZDJĘCIU GŁÓWNYM: Stater typu krakowskiego ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie
http://rudaweb.pl/index.php/2016/11/15/ ... nasza-era/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 24 lis 2016, 10:40

To prymaaprylisowy żart z 2015 roku czy rzeczywiście odkrycie to miało/ma miejsce?:

mtk.pl pisze:Odkryto podziemne miasto na granicy Redy i Rumi
1 Kwiecień, 2015

Obrazek

Pod budową ulicy łączącej Rumię z Redą odkryto podziemne miasto, które według wstępnych ocen jest największym takim miejscem w Polsce.

Podziemne pomieszczenia odkryto podczas budowy ul. Morskiej w Redzie łączącej się z ul. Kosynierów w Rumi. Gdy w 2014 r. zaczęto kopać w ziemi natrafiono na dziwne kamienie. Okazało się, że jest to sklepienie tunelu. Prace nad droga przerwano na 2 miesiące by archeologowie mogli zbadać tunele. Szef odpowiedzialnego za inwestycję redzkiego urzędu powiedział mediom, że podziemne przejścia mogą mieć nawet 7 km długości. Niektóre są na tyle szerokie, że zmieściłoby się w nich auto. Na razie nie wiadomo, w jakim okresie ludzie mieszkali w podziemnym mieście.

Pierwsze opinie archeologów wskazują, że ma ono 2 tys. lat, ale należy podchodzić do tej daty niezwykle ostrożnie. Badacze wspominają, że wśród podziemnych pomieszczeń są pogańskie miejsca kultu. Portal Moja-Reda.pl wspomina natomiast o czasach wikingów, na co mają wskazywać znalezione artefakty.

Co ukrywają urzędnicy?

Okazuje się, że odkrycie miało miejsce już w listopadzie ubiegłego roku, jednak urzędnicy nie poinformowali o tym opinii publicznej. Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, Urząd Miasta Redy postanowił utajnić odkrycie z obawy przed poszukiwaczami skarbów. Nawet na ostatniej sesji rady miejskiej w Redzie, podawano, że winą za opóźnienie budowy obarcza się niekorzystne warunki geologiczne oraz zmiany w projekcie.
http://mtk.pl/artykul/wiadomosci/odkryt ... -redy-rumi
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 25 lis 2016, 23:28

Białczyński pisze:Doskonale zachowane Harskie spodnie z Tarim (Takla Makan, Chiny) sprzed 3000 lat
20 listopada 2016

Obrazek
The oldest known trousers are 3,000-years-old & amazingly preserved

https://www.thevintagenews.com/2016/06/ ... cebook.com


That’s right – these were being worn 1000 years before the birth of Christ. Archaeologists say that the two men whose remains were recently excavated from tombs in western China put their pants on one leg at a time, just like the rest of us do today.
Zgadza się – te spodnie noszono 1000 lat przed narodzeniem Chrystusa. Archeolodzy twierdzą, że dwaj mężczyźni, których szczątki zostały niedawno wydobyte z grobów w zachodnich Chinach, nosili je tak jak to czynimy obecnie.

With straight-fitting legs and a wide crotch, the ancient wool trousers resemble modern riding pants, says a team led by archaeologists Ulrike Beck and Mayke Wagner of the German Archaeological Institute in Berlin. The discoveries, uncovered in the Yanghai graveyard in China’s Tarim Basin, support previous work suggesting that nomadic herders in Central Asia invented pants to provide bodily protection and freedom of movement for horseback journeys and mounted warfare, the scientists report May 22 2014 in Quaternary International.

Prostą linią nogawki i szerokim kroczem, starożytne wełniane spodnie przypominają nowoczesne spodnie do jazdy konnej, mówi zespół kierowany przez archeologów Ulrike Beck i Mayke Wagner z Niemieckiego Instytutu Archeologicznego w Berlinie. Odkrycie dokonane na cmentarzu Yanghai w Chinach, w Tarim Basin, wspiera wcześniejsze prace sugerujące, że koczowniczy pasterze w Azji Środkowej (chodzi o Toharów – Harów Toka, czyli Tok-Harów z Takla Makan znanych też jako Rude Mumie, czyli biali ludzie o haplogrupie R1a – przypisek CB) wymyślili spodnie zapewniające ochronę ciała i swobodę ruchów na koniach w trakcie zwykłej jazdy, a także podczas wypraw wojennych (the scientists report May 22 2014 in Quaternary International.).

So not much changes – these highly decorated pants must have been someones pride and joy as a great deal of work has gone into them. The two men were around 40 years old when they died, and they were buried along with a decorated leather bridle, a decorated horse tail, a wooden horse bit, a battle-axe, whip, bow sheath, and a leather bracer for arm protection. Their trouser design comprised three pieces of wool cloth, one for each leg and one for the crotch, which were stitched together and fastened at the waist with strings. They were finished with woven designs on the legs.

Tak niewiele się zmieniło – te bardzo ozdobne spodnie musiały być czyjąś dumą i radością, tak wiele pracy w nie włożono. Dwaj mężczyźni około 40 lat, kiedy zmarli, zostali pochowani wraz ze zdobioną skórzaną uzdą, zdobieniami ogona końskiego, konikiem z drewna, toporem, batem, łukiem i kołczanem na strzały oraz ochraniaczem ramienym wykonanym ze skóry. Spodnie wykonano z trzech kawałków materiału, z tkaniny wełnianej, po jednym dla każdej nogawki i jeden dla krocza, Były one zszywane razem i mocowane na pasie z łańcuchów. Zostały one wykończone tkanymi wzorami na nogawkach.

Beck and Wagner described the trousers as “a ground-breaking achievement in the history of cloth making.”

“This new paper definitely supports the idea that trousers were invented for horse riding by mobile pastoralists, and that trousers were brought to the Tarim Basin by horse-riding peoples,” remarks linguist and China authority Victor Mair of the University of Pennsylvania. Previously, Europeans and Asians wore gowns, robes, tunics, togas or — as observed on the 5,300-year-old body of Ötzi the Iceman — a three-piece combination of loincloth and individual leggings.

Beck i Wagner określili te spodnie jako „osiągnięcie przełomowe w historii ubioru”.

„Ten nowy dokument zdecydowanie popiera ideę, że spodnie zostały wynalezione do jazdy konnej przez pasterzy koczowniczych i zostały one sprowadzone do Tarim Basin przez lud konnych jeźdźców” – zauważa językoznawca i autorytet sinologii Victor Mair z University of Pennsylvania. Wcześniej, Europejczycy i Azjaci nosili suknie, tuniki, togi lub – jak zauważył – w znalezisku sprzed 5300 lat Ötzi Iceman (3300 p.n.e. – Otzi Człowiek z Lodu- znalezisko z Alp, człowiek o haplogrupie jak się okazało kaukaskiej – przypis CB) posiadał trzyczęściowe „spodnie” z przepaski i poszczególnych nogawek.


A dry climate and hot summers helped preserve human corpses, clothing and other organic material in the Tarim Basin. More than 500 tombs have been excavated in a graveyard there since the early 1970s.

Earlier research on mummies from several Tarim Basin sites, led by Mair, identified a 2,600-year-old individual known as Cherchen Man who wore burgundy trousers probably made of wool. Trousers of Scythian nomads from West Asia date to roughly 2,500 years ago.

Mair suspects that horse riding began about 3,400 years ago and trouser-making came shortly thereafter in wetter regions to the north and west of the Tarim Basin. Ancient trousers from those areas are not likely to have been preserved, Mair says.

Obrazek
Horse riding’s origins are uncertain and could date to at least 4,000 years ago, comments archaeologist Margarita Gleba of University College London. If so, she says, “I would not be surprised if trousers appeared at least that far back.”

Suchy klimat i gorące lato pomogły zachować ludzkie zwłoki, odzież i inne materiały organiczne w Tarim Basin w dobrym stanie. Jest tam ponad 500 grobów, które tworzą cmentarz odkryty na początku 1970 roku.

Wcześniejsze badania mumii z kilku okolic Tarim Basin, prowadzonych przez Mair, pozwoliły zidentyfikować ciało sprzed 2600 lat znane jako Człowiek z Czerczen, który nosił bordowe spodnie prawdopodobnie wykonane z wełny. Spodnie scytyjskich koczowników są znane z zachodniej Azji z okresu około 2500 lat temu (nazwijmy to miejsce Wschodnią Europą, a Scytów uznawanych tutaj za koczowników włóżmy między bajki, gdyż byli to Prasłowianie doskonale znający hodowlę bydła, ale i uprawę ziemi, koło, rydwan , chleb, ser, zboże, kalendarz i inne ważne wynalazki cywilizacyjne, nie mówiąc o wysokiej klasy ozdobach ze złota. CB).

Mair podejrzewa, że sztuka jazdy konnej pojawiła się około 3400 lat temu, a wkrótce potem musiały powstać spodnie do jazdy konnej w chłodnych regionach na północy i na zachodnim Tarim Basin. Starożytne spodnie z tamtych obszarów prawdopodobnie nie zachowały się do naszych czasów, mówi Mair.

Nie jest pewne kiedy faktycznie ujeżdżono konia, początki mogą sięgać co najmniej 4000 lat temu, komentuje archeolog Małgorzata Gleba z University College w Londynie. Jeśli tak jest, mówi, „Nie zdziwiłabym się, gdyby odkryto kiedyś spodnie co najmniej tak stare.”


Obrazek
Nie miałem czasu przeszukać dobrze bazy graficznej wzorów, ale ten wzór z portek mam w pamięci bardzo świeżo, tutaj podobne motywy białoruskie

Po tym własnym lekko niewprawnym tłumaczeniu chciałbym zwrócić tylko szczególną uwagę Drogich Czytelników na wzory na ozdobnych nogawkach. Czy to nie są znane dzisiaj bardzo dobrze wzory i zdobienia ludowe rosyjskie, białoruskie, ukraińskie i polskie?


Ważne uzupełnienie nadesłał Jarosław Ornicz:

https://www.folklore.ee/folklore/vol18/pa03.pdf
str.25-26 w tekście

Obrazek

Obrazek


http://bialczynski.pl/2016/11/20/doskon ... more-64100
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 03 gru 2016, 23:49

]quote="Białczyński"]Wyjątkowy dom sprzed blisko 4 tys. lat odkryto w Maszkowicach
3 grudnia 2016

Obrazek
pl en 3 grudnia 20168:37
Obrazek
30.11.2016 Archeologia, Historia i kultura

Obrazek
Badania wykopaliskowe w 2016 r. w Maszkowicach. Fot. M. S. Przybyła
Miał kamienny fundament, był większy od pozostałych konstrukcji w obrębie osady. Wewnątrz archeolodzy odkryli przedmioty wykonane z brązu i ozdobę w bursztynu – naukowcy odkryli w Maszkowicach dom sprzed prawie 4 tys. lat, w którym mieszkała elita osady.

Wyjątkowy dom i pozostałe chaty znajdujące się w obrębie osady, które archeolodzy odkryli w czasie tegorocznych badań, chroniony był przez najstarszy znany na ziemiach polskich monumentalny, kamienny mur. Na jego doskonale zachowane relikty badacze natknęli się już w 2011 r., ale dopiero w zeszłym roku udało się im dokładnie określić jego wiek na blisko 4 tys. lat, co stało się sensacją w świecie archeologicznym.

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/ ... icach.html

„Sam fakt, że udało się nam odkryć relikty domów z tego okresu jest dla nas nie lada gratką. Na terenie obecnej Polski podobnych pozostałości zachowało się bardzo niewiele. Dodatkową ciekawostką jest odkrycie wyjątkowego domu, bo zbudowanego na kamiennym fundamencie” – opowiada PAP kierownik wykopalisk, dr hab. Marcin S. Przybyła z Instytutu Archeologii UJ w Krakowie. Dom, wyróżniający się zdecydowanie od pozostałych, był ustawiony w jednym rzędzie wraz z innymi pięcioma budowlami wykonanymi z drewna.



Dr hab. Przybyła porównuje konstrukcję z kamiennym fundamentem do współczesnych domów stawianych w górach – fundament miał na celu utwardzenie ziemi w miejscach narażonych na osiadanie i erozję. Na ich fundamencie budowniczowie wykonywali drewniane mury, zapewne z całych kłód.



Domostwo było wyjątkowe również z innych powodów. Przede wszystkim było większe od pozostałych znajdujących się w obrębie fortyfikacji. W jego wnętrzu archeolodzy odkryli zabytki, których brakowało w innych sąsiadujących domach.



„Szczególnie cenny w tym okresie był brąz, czyli nowo stosowany stop miedzi i cyny. Widoczna jest wśród ówczesnej ludności fascynacja tym metalem. We wnętrzu największego domu odkryliśmy nadtopione fragmenty tego surowca. Ze względu na swoją wartość skrzętnie zbierano i przechowywano jego najdrobniejsze fragmenty” – opowiada dr hab. Przybyła. We wnętrzu domu badacze znaleźli tylko jeden gotowy przedmiot wykonany z brązu – była to szpila do spinania szat.



We wnętrzu domu zamieszkiwanego przez elitę osady archeolodzy odkopali też duży paciorek z bursztynu bałtyckiego – to właśnie w tym czasie w Grecji zaczęły się pojawiać przedmioty wykonane z tego surowca.



„Wszystkie odkryte przez nas zabytki świadczą o tym, że mieszkańcy tego domu i osady mogli aktywnie uczestniczyć w wymianie handlowej między strefą Morza Śródziemnego a Bałtykiem. Być może pilnowali szlaków” – przekonuje archeolog. Ufortyfikowana osada w Maszkowicach usytuowana była na przełęczy karpackiej na trasie szlaków wiodących z północy na południe.



Według szacunków badaczy osada opustoszała nagle około 1550-1500 r. p.n.e., po 80-264 latach funkcjonowania. Naukowcy nie mają danych, z których wynikałoby, że przyczyniła się do tego katastrofa lub najazd. Jednak mniej więcej w połowie okresu jej zamieszkania doszło do dużego pożaru. Drewniane domostwa jednak odbudowano – były co prawda większe niż wcześniejsze, ale wzniesiono ich już mniej.



Naukowcy są pewni, że przynajmniej część mieszkańców osady przybyła z odległych, śródziemnomorskich lub nadadriatyckich terenów – tylko oni znali architektoniczny know-how, który pozwolił wznieść kamienne mury w takiej zaawansowanej technologicznie formie. Świadczą o tym również odkrywane fragmenty naczyń ceramicznych. Ich formy wskazują na kontakty ze społeczeństwami zamieszkującymi dorzecze środkowego Dunaju.



PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski



szz/ mrt/

Obrazek
Schemat konstrukcji muru z epoki brązu w Maszkowicach. Rys. M.S. Przybyła

Nałóżmy sobie na tę opowieść archeologiczną wiedzę genetyczną o ciągłości osadnictwa ludności Y-DNA hg R1a , czyli naszych genetycznych przodków nad Środkowym Dunajem i nad Wisłą – i myślę, że będziemy mieć całkiem trzeźwy międzydyscyplinarny obraz – a nie tylko archeologiczny – bliższy antropologii niż suchej archeologii grodu w Maszkowicach. O tym że możliwym źródłem dla kultury minojskiej są kultury przedtrzcinieckie, powiązane ze Środkowo-Dunajskimi, jak te poprzedzające Karpacką Troję (Trzcinicę) w Polsce już pisaliśmy. Dodam, że domy w tej technice stawia się na Podhalu do dzisiaj.
[/quote] http://bialczynski.pl/2016/12/03/wyjatk ... zkowicach/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 09 gru 2016, 10:24

Brawo Czesławie.
Polecam przeczytać całość bo pan Białczyński jasno i dobitnie wykazuje jak oszukują nawet współczesnymi odkryciami archeologicznymi by mącić nam we łbach i krzewić jedynie słuszną "prawdę historyczną":


Białczyński pisze:Mazowieckie Zagłębie Metalurgiczne i wytwórnie broni w Kaniach pod Warszawą z II wieku p.n.e.
9 grudnia 2016

Obrazek
Foto:Tomasz Kołomański / Materiały prasowe

Niezwykłe odkrycie pod Warszawą. Dwa tysiące lat temu produkowano tu broń



http://warszawa.onet.pl/niezwykle-odkry ... ron/425r0m
Piotr Halicki Dziennikarz Onetu

To było przed wiekami jedno z największych zagłębi metalurgicznych w Europie. W Kaniach na Mazowszu archeolodzy odkryli osadę starożytnych hutników sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Wytapiano tutaj żelazo i wyrabiano doskonałą broń. Wyniki zakończonych właśnie analiz znaleziska rzucają nowe światło na znaczenie ziem dzisiejszej Polski w okresie dominacji starożytnego Rzymu.

Obrazek


* Odkryta na Mazowszu osada ma ponad dwa tysiące lat
* Wytapiano tutaj żelazo w specjalnych piecach zwanych dymarkami
* Znaleziono tu także dwa tysiące fragmentów glinianych naczyń i innych przedmiotów

Osadę starożytnych hutników odkryto w miejscowości Kanie w powiecie pruszkowskim niedaleko Warszawy. Natknięto się na nią podczas wykopalisk archeologicznych, poprzedzających budowę osiedla mieszkaniowego.

Mieszkali tu Wandalowie

– Podejrzewaliśmy, że w tym rejonie możemy coś odkryć, bo to stanowisko znajduje się w obrębie tzw. Mazowieckiego Centrum Metalurgicznego. Tak ten teren, rozciągający się na zachód od dzisiejszych rogatek Warszawy, na przestrzeni około 300 km kwadratowych, nazywają archeologowie i historycy, ponieważ jakieś dwa tysiące lat temu było to jedno z największych zagłębi hutniczych ówczesnej Europy. Jednak to, co znaleźliśmy, przerosło nasze oczekiwania – mówi Onetowi dr Tomasz Kołomański z Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej w Warszawie, który kierował prowadzonymi tutaj badaniami.

Jak się okazało, odkryta osada funkcjonowała w tym miejscu prawdopodobnie od II wieku przed Chrystusem do II wieku po Chrystusie. Zamieszkująca ją ludność należała do tzw. kultury przeworskiej, identyfikowanej ze słynnym ludem Wandalów.

– Produkowano tutaj żelazo, z którego wyrabiano przede wszystkim doskonałą broń. Ogromny popyt na nią powodowany był nieustającymi walkami toczonymi pomiędzy legionami Imperium Rzymskiego, a plemionami „barbarzyńskiej” Europy – wyjaśnia Tomasz Kołomański.

Sensacyjne odkrycie

W wyniku badań w Kaniach odkryto i zinwentaryzowano 130 obiektów archeologicznych, w tym m.in. cztery wsparte na potężnych słupach spore pomieszczenia gospodarcze o powierzchni współczesnych kawalerek, czyli ok. 23 metrów kwadratowych, głęboką na ponad cztery metry studnię o drewnianej cembrowinie oraz 76 dymarek, czyli starożytnych pieców do wytopu żelaza. W czasie wykopalisk pozyskano również prawie dwa tysiące fragmentów naczyń glinianych, przęśliki, ciężarki tkackie, niezwykle rzadko spotykane gliniane łyżeczki.

– Znaleźliśmy także ułamki szybów pieców dymarskich, Można to uznać za prawdziwą sensację, gdyż gliniany szyb pieca dymarskiego był po zakończeniu procesu wypału rozbijany i jego pozostałości zazwyczaj nie zachowują się do naszych czasów – podkreśla dr Kołomański.

Poza tym natknięto się na kilkaset fragmentów kości zwierzęcych. Wśród nich wyróżniają się trzy kompletne poroża sarny oraz jeleni, które uważane były za rodzaj totemu, bądź talizmanu. 97 proc. kości pochodziło od zwierząt udomowionych, takich jak bydło, świnia, owca, koza czy koń. Jedynie trzy procent to części ciała ssaków dzikich, takich jak sarna czy jeleń.

Materiał kostny miał charakter pokonsumpcyjny. Wskazują na to stwierdzone na szczątkach ślady po nożu oraz ślady rąbania. Poza tym liczne kości noszą ślady gryzienia przez zwierzęta mięsożerne, najprawdopodobniej przez psy. Na dwóch szczątkach zaobserwowano ślady o charakterze rzemieślniczym. Jednym z nich jest fragment poroża jelenia ze śladami wyświecenia. Drugi to fragment kości piszczelowej świni, używany jako skrobacz.

Dieta mieszkańców osady

Specjalistycznym badaniom poddano próbki nagaru, czyli zachowanych resztek pokarmu, widocznego na kilku fragmentach ceramiki. Ustalony skład tych substancji pozwolił częściowo odtworzyć dietę społeczności zamieszkującej osadę.

– Na podstawie szeregu interdyscyplinarnych analiz ustalono, że w pierwszym okresie funkcjonowania, mieszkańcy osady zajmowali się prostą wytwórczością rękodzielniczą, m.in. przędzalniczą i tkacką. Dopiero później powstał szereg pieców do wytopu żelaza. Potwierdza to również analiza układu przestrzennego przebadanej części osady, gdzie strefa produkcyjna reprezentowana przez piece hutnicze wyraźnie nasuwa się na wcześniej użytkowany, a następnie opuszczony sektor gospodarczy – tłumaczy właściciel Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej.

Dodajmy, że prace terenowe sfinalizowano już jakiś czas temu, ale pracochłonne analizy zakończyły się dopiero przed kilkoma dniami. Ich wyniki przyczyniły się do poszerzenia wiedzy na temat rozplanowana, rozwoju i funkcjonowania osad kultury przeworskiej, jak również w zakresie zwyczajów i diety zamieszkującej je ludności. Rzucają też nowe światło na znaczenie ziem dzisiejszej Polski w okresie potęgi i dominacji starożytnego Rzymu.

(dp)

Obrazek

Informacja pozornie w porządku, oczywiście bardzo ciekawa i cenna, ale jest kilka drobiazgów, których brak a powinny się w niej znaleźć i jedno lub dwa stwierdzenia, które wymagają doprecyzowania.

1. W tekście stwierdzono, że to osada kultury przeworskiej identyfikowanej ze słynnym ludem Wandalów. Należałoby napisać, że Wandale są uważani w świetle najnowszych badań naukowych antropologicznych i genetycznych za przodków Polaków, a kultura przeworska jest w prostej linii kontynuatorką wcześniejszych kultur: Pucharów Lejowatych, Ceramiki Sznurowej, Kultury Łużyckiej, Kultury Pomorskiej – a one wszystkie są związane z ludnością o charakterystycznych dla Słowian i Staroeuropejczyków haplogrupach Y-DNA R1a oraz I1 i I2.

2. Od kiedy to nauka polska wróciła do datacji przed Chrystusem i po Chrystusie – Czy niemiecki portal Onet .pl wprowadza nam tutaj jakieś państwo wyznaniowe – Kalifat Watykański, czy też może czynią to polscy archeologowie? Doprecyzujmy więc że chodzi tutaj o wiek II p.n.e. do II wiek n.e. (lub II BC – II AC).

Hasło „słynny lud Wandalów” nawiązuje tak naprawdę nie wiadomo do czego, ponieważ propagandowa wersja „nauki” niemieckiej sprzed II Wojny Światowej o germańskości Wandalów jest już nieaktualna. Jeśli więc są oni słynni z powodu dokonań tejże hitlerowskiej i bismarckowskiej propagandy to niesłusznie kojarzeni są tu Wandalowie z protoplastami Niemców. Jeśli są słynni według autora jako protoplaści Polaków to wypada świat o tym poinformować, bo jest to dla niego wiadomość świeża, niezbyt wciąż popularna.


Nie chcę podejrzewać niemieckiego polskojęzycznego portalu Onet.pl o uprawianie w Polsce proniemieckiej propagandy opartej na rasistowskich wzorcach i uprzedzeniach rasowych z epoki hitleryzmu oraz inwazji prusackiej. Zwłaszcza, że w poprzednich epokach tego rodzaju rasistowskie niemieckie i prusackie demagogie doprowadziły Niemców do masowego ludobójstwa na ludności Polski, której wymordowali 6 milionów, czyli niemal 20% tylko w okresie samej II wojny światowej. Był to prawdziwy Holocaust Polaków (w tym 2,5 miliona Polaków wyznania judaistycznego). Kolejne 4 miliony Polaków wybiło ZSRR – sojusznik Niemiec Hitlerowskich. Ile Lechitów wymordowali dziadkowie współczesnych Niemców podczas epoki kolonialnej 1770 – 1918, czyli w 150 lat prusackiej okupacji Polski, oraz 1000 lat okupacji Połabia, tego nikt się nie doliczy.

Sądzę, że dalsze uprawianie w Polsce przez niemieckich właścicieli mediów tego rodzaju propagandy jest co najmniej niegrzecznością w domu Gospodarza jakim tutaj wciąż jeszcze jesteśmy.


Braki:


1. Brak informacji ile i jakiej broni odkryto. Taka informacja uprawniałaby czytelnika do wyciągnięcia własnych wniosków na temat czy tutejsza produkcja służyła rynkowi lokalnemu, czy te na przykład była to produkcja na eksport – dla obu stron konfliktu albo tylko do Rzymu? Jeśli był to jeden z największych ośrodków produkcji żelaza i broni tamtych czasów w Europie to wydaje się, że nie mógł produkować na potrzeby Barbarzyńców, którzy – jak wynika z symulacji dotychczasowych stanowili nieliczna populację – były to jakieś nieliczne, wygłodniałe, niecywilizowane plemionka zagrzebane w borach i bagnach, ledwo potrafiące sklecić ze skóry łapcie i wystrugać procę z drewna.

2. Brak informacji jak się ma to znalezisko do innych ośrodków metalurgicznych tego okresu w Europie.

3. Brak informacji czy znaleziono w obrębie całego tego ośrodka metalurgicznego, nie tylko w samych Kaniach, jakiekolwiek cmentarzysko lub pochówki lub osady z grobami, czy szczątki ludzkie. Wiemy o wykonanych badaniach genetycznych na obszarze Kultury Przeworskiej, które wykazały, że ludność tego obszaru epoki Rzymskiej (II wiek p.n.e do IV wieku n.e.) okazała się być identyczna, lub w zdecydowanie wysokim procencie identyczna ze współczesną populacją ludności Polski.

4. Wiemy, że w Kulturze Przeworskiej spotykało się pochówki całopalne jak i szkieletowe – czy przebadano szkielety na obecność haplogrup Y-DNA – jeśli odkryto na całym tym obszarze jakiekolwiek cmentarzysko lub pojedyncze groby blisko osad? I co wynika z badań DNA – czy to byli przodkowie współczesnych Polaków owi słynni Wandalowie?

5. Jeśli było wielkie zagłębie, jedno z największych w Europie, to były i inne osady, a więc pewnie i cmentarzyska. Jeśli tego nie znaleziono to trzeba szukać dalej.

6. Jak długo działał cały Ośrodek metalurgiczny?

Można by wymienić więcej braków. Może istnieje jakiś bardziej precyzyjny artykuł PAP – Nauka w Polsce na ten temat? Oczywiście że jest.



Obrazek

Mazowieckie/ Ponad 70 dymarek sprzed 2 tys. lat odkryto w Kaniach
02.12.2016

Obrazek
Relikty pieców hutniczych. Fot. T. Kołomański

Ponad 70 dymarek – starożytnych pieców do wytopu żelaza – odkryli archeolodzy w czasie wykopalisk w Kaniach (woj. mazowieckie). Znaleziska dokonano w ramach badań poprzedzających budowę osiedla mieszkaniowego.

Osada odkryta przez archeologów należy do prężnie działającego ok. 2 tys. lat temu Mazowieckiego Centrum Metalurgicznego zlokalizowanego w zachodniej części Mazowsza. Było to jedno z największych tego typu zagłębi hutniczych na terenie ówczesnej „barbarzyńskiej” Europy – jak Rzymianie określali mieszkańców tej części kontynentu, żyjących poza obszarem Cesarstwa. Archeolodzy szacują, że przez cały okres funkcjonowania Mazowieckiego Centrum Metalurgicznego (II w. p.n.e. – IV w. n.e.), mogło łącznie pracować nawet 150 tys. pieców hutniczych.

„Dymarki były piecami jednorazowego użytku. Dzisiaj odkrywamy jedynie zagłębione części pieców, tzw. kotlinki, które wypełnione są materiałem odpadowym, czyli żużlem. Naziemną część dymarki – gliniany szyb – po zakończeniu procesu wypału rozbijano, aby dostać się do żelaza uzyskanego z rudy darniowej” – wyjaśnia w rozmowie z PAP kierownik wykopalisk, dr Tomasz Kołomański.

Gliniane piece wkopywano częściowo w ziemię. Jednak ponad poziom gruntu wystawały kominy, których wysokość dochodziła do dwóch metrów. Wypał żelaza trwał około doby. Temperatura we wnętrzu pieca oscylowała wokół 1200-1300 stopni Celsjusza – wynika z informacji przekazanych przez archeologa.

Zdaniem badacza do tej pory nie udało się jeszcze skutecznie odtworzyć technologii produkcji żelaza sprzed dwóch tysięcy lat.

„Dzisiaj w trakcie eksperymentalnych prób wytopu żelaza z rudy darniowej jesteśmy w stanie wytworzyć grudkę żelaza mieszczącą się w dłoni, podczas gdy starożytni hutnicy z 200 kg wsadu uzyskiwali łupę żelaza o wadze 20-30 kg” – wyjaśnia dr Kołomański.

Oprócz dymarek, w obrębie przebadanej części osady hutniczej, badacze odkryli pozostałości po dużych pomieszczeniach gospodarczych. W ich wnętrzach znaleziono ciężarki tkackie i gliniane przęśliki, świadczące o wykonywanych zajęciach związanych z rękodzielnictwem, tkactwem i przędzalnictwem. Uwagę badaczy przykuły też liczne kości zwierzęce. Dzięki nim naukowcy są w stanie zrekonstruować dietę ówczesnej ludności.

„Podstawę stanowiło mięso zwierząt hodowlanych – bydła, świni, owcy i kozy. Niewielki odsetek stanowiły szczątki zwierzyny łownej, jelenia i sarny” – dodaje archeolog.



Osadę zamieszkiwała ludność identyfikowana ze słynnym ludem Wandalów, którego przedstawiciele nieco później, w poł. V w., złupili Rzym.

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/ ... niach.html

PAP – Nauka w Polsce



szz/ mrt/
Tagi: mazowieckie centrum metalurgiczne , dymarki

No i proszę. Dowiadujemy się wielu szczegółów, o jakie pytaliśmy pod poprzednim artykułem. Niestety nie wszystkich ale jednak istotnych.

Ośrodek metalurgiczny działał od II wieku p.n.e. (a nie przed Chrystusem) do IV wieku n.e.. Czyli przez cały Okres Rzymski, przez 600 lat. Uruchomcie wyobraźnię: przez 600 lat wytapiano żelazo, powstało 150 000 dymarek! Produkowano broń na wielką skalę. Kto to czynił – prymitywy z bagien pryperckich? Działalność tego słowiańskiego ośrodka metalurgii zakończyła się z upadkiem Rzymu.Czy słyszeliście coś, lub kroniki rzymskie przekazały coś o Wielkiej Wojnie 600-letniej? Taka jest teza poprzedniego artykułu, że broń produkowano na potrzeby barbarzyńców w ich wojnie z Rzymem. Przecież to jest bzdura totalna!

Mój wniosek z tego faktu jest taki, że ośrodek przestał działać kiedy eksport broni przestał przynosić zyski, lub zanikło nań zapotrzebowanie. W tej sytuacji hutnicy musieli opuścić ten teren, albo zmienić swoje zajęcie. Pewnie jedni zrobili tak a drudzy inaczej, ale jednak w większości szukali dobrobytu, a wieść niosła że jest na południu łatwiej, cieplej, dużo pustej ziemi, a bracia Słowianie tam rządzą. Ziemie nasze wyludniły się a na własne potrzeby zaczęto produkować co najwyżej ceramikę użytkową i narzędzia rolnicze. Wyludnienie musiało być spore, ale jak dowodzi genetyka nie zachwiało populacją R1a na tych ziemiach – jesteśmy tu nadal jako ich wnukowie. I to jest wyjaśnienie zapaści cywilizacyjnej/technologicznej/osadniczej na całym obszarze Europy Słowiańskiej w V wieku n.e., kiedy Rzym przestał funkcjonować podbity ostatecznie przez WANDALÓW. Hutnicy z Mazowsza stracili dochody i musieli wrócić do uprawy roli, a część z nich, zapewne duża ruszyła do podbitego Rzymu – byli przecież wśród Słowian osadzających się na ziemiach dawnego cesarstwa, jak wiemy z historycznych źródeł, Mazowieccy Serbowie, których znamy dzisiaj jako założycieli Serbii Posawskiej. Wyjaśniło się też nagle dlaczego Wandalowie byli słynni: „słynni, ze złupienia Rzymu”! To rozumiem i ten punkt widzenia podzielam – to są „słynni” Wandalowie.

Ulżyło mi. Więc to nie Polacy tylko Niemcy manipulują w Polsce informacją.


Pozostaje pytanie – dlaczego Onet.pl preparuje informacje zamiast je po prostu przedstawiać za źródłem, z jego wskazaniem przy pomocy linku – tutaj źródłem był „PAP Nauka w Polsce” i nie trzeba do tego detektywa – widać że wersja Onet.pl jest po prostu sprymitywizowaną i spreparowaną w wątku wandalskim wersją komunikatu z PAP.

Przekształcanie prawdziwych informacji, które już kto inny opublikował w informację z zawartą w niej tezą – jest uprawianiem PROPAGANDY i DEZINFORMACJI, panowie redaktorzy i właściciele ONET.PL.

http://bialczynski.pl/2016/12/09/onet-p ... eku-p-n-e/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 16 gru 2016, 11:17

Białczyński pisze:Wyrok sądu: „Złoto Scytów” z Krymu należy do Ukrainy, nie do Rosji!
15 grudnia 2016

A mówią, że to jest sztuka złotnicza prymitywnych koczowników! Wytwarzali to w biegu, nie schodząc z konia, warsztaty złotnicze wozili pod siodłem, żeby kruszce „skruszały”, jak płaty końskiej szynki.

Obrazek

Do tego jest w Polsce taka grupa osób niespełna rozumu, która twierdzi, że Scytowie, których mutację Ja – Białczyński (R1a1a-Z93) noszę w swoim Y-DNA, nie są moimi przodkami. Ja według tych ludzi nie pochodzę od Scyto-Słowian, od Ariów, tylko od Zielonych Ludzików z Kremlińskiego Krymu. Twierdzą też, że moi pradziadowie nie przekazali mi wcale umiejętności polskiej mowy – oni mieli podobno mówić jakimś innym, irańskim językiem?

Co za niemiecko-katopolacko-watykańskie allo-brednie!

Bezczelny Onet.pl, za Deutsche Welle – nazywa naszą ziemię słowiańską Tyglem Kultur cytuję: „Gotów, Scytów i Hunów”. Zapomina tylko dodać, że u wszystkich tych „Gotów, Hunów, Scytów” występuje ta sama haplogrupa, ten sam defekt-mutacja męskiego chromosomu, co u mnie – R1a1a-Z93.Sprawia ona, że gadam w tym paskudnym szeleszczącym obrzydliwym języku, którego ucho niemieckie nie trawi, a język niemiecki nie jest w stanie obrócić w dźwięk.

Więc:

chociaż-em według Onetu Gotem,

sobie głagolę

słewskim szwargotem,

i w tym głagole,

ich chłam* pie.dole.


Czesław Białczyński – Wszelkie prawa zastrzeżone ©®


Obrazek

Od ponad dwóch lat panowała niepewność, dokąd wróci skarb Scytów pochodzący z Krymu – do Rosji czy na Ukrainę. Sprawę rozstrzygnął sąd. Zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy roszczą sobie prawa do skarbu pokazywanego w roku 2014 na wystawie w uniwersyteckim muzeum archeologicznym Allarda Piersona w Amsterdamie.

Wystawa „Krym: Złoto i tajemnice Morza Czarnego” została otwarta w amsterdamskim muzeum na początku lutego 2014. Po marcowej aneksji Krymu przez Rosję pojawił się problem, komu Holandia ma zwrócić eksponaty pochodzące z kolekcji pięciu muzeów: jednego w Kijowie i czterech na Krymie, po zakończeniu wystawy w sierpniu 2014.

Rosja twierdziła, że eksponaty mają wrócić na zaanektowany przez nią tymczasem Krym. Ukraińcy domagali się natomiast zwrotu depozytów ukraińskiemu państwu.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wyrok-s ... ny/gbeh65r

Tygiel kultur

Obrazek

„Krym: Złoto i tajemnice Morza Czarnego”

Wystawa prezentowała cenne znaleziska z kurhanów. Wśród eksponatów z okresu VI-II w. p.n.e., których ukraińskie muzea dotąd nie wypożyczały, były ozdoby i przedmioty rytualne ze złota, pozwalające bliżej poznać kulturę Scytów, Gotów i Hunów, którzy przewinęli się przez Półwysep Krymski, położony na styku cywilizacji, skolonizowany w VII w. p.n.e. przez Greków.

Wśród bezcennych eksponatów był między innymi antyczny hełm, chińskie pudełka z laki z dynastii Han, filigranowe brosze, biżuteria i złota pochwa miecza.

Obrazek

„Krym: Złoto i tajemnice Morza Czarnego”

Rosja: to byłaby kradzież

Po aneksji Krymu Holendrzy mieli nie lada dylemat, komu zwrócić wypożyczone skarby. Cztery muzea na Krymie oświadczyły, że skarb należy do nich. Także Ukraina domagała się zwrotu bezcennych depozytów, argumentując, że są to narodowe dobra kultury i własność ukraińskiego państwa, która nie powinna znaleźć się w rosyjskich rękach.

W spór włączyła się także Rosja. Minister kultury Federacji Rosyjskiej Władimir Miedinski ostrzegał, że rozstrzygnięcie na korzyść Kijowa byłoby „zwykłą kradzieżą”.

Obecnie sąd w Amsterdamie orzekł, że skarb należy do państwa, które oddało go w depozyt, czyli do Ukrainy. Wszystkie eksponaty zostały pieczołowicie zapakowane i były składowane w utrzymywanym w tajemnicy miejscu do momentu rozstrzygnięcia kwestii własności. Nie oznacza to jednak definitywnego zakończenia sporu, ponieważ możliwe jest odwołanie się od tego wyroku.

Czytaj więcej na stronie Deutsche Welle

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

*chłam – zbiorcza lista wszystkich synonimów:

* badziewie,
* bubel,
* chała,
* chałtura,
* cholerstwo,
* gniot,
* kicz,
* kłam
* kłamstwo
* knot,
* koszmarek,
* lipa,
* obrzydlistwo,
* obrzydliwość,
* ohyda,
* ohydztwo,
* okropieństwo,
* okropność,
* oszustwo
* paskudztwo,
* plewy,
* plugastwo,
* szkarada,
* szkaradzieństwo,
* szmira,
* świństwo,
* tandeta,
* tanizna,
* buble,
* byle co,
* dziadostwo,
* gówno,
* komercja,
* konfekcja,
* lichota,
* marnizna,
* marnota,
* ramota,
* ramotka,
* słabizna,
* syf,
* szajs,
* taniocha,
* miernota,
* barachło,
* bezguście,
* nędza,
* rupieć,
* śmieć,
* beztalencie,
* prymityw,
* brak,
* fuszerka,
* hehe,
* partanina,
* fajans,
* grat,
* klamot,
* klekot,
* obdrapaniec,
* próchno,
* ruina,
* staroć,
* szpargał,
* graty,
* rupiecie,
* śmiecie,
* tałatajstwo,
* bazgroły,
* bohomaz,
* gryzmoły,
* szpetota,
* kaszana,
* bazgranina,
* bohomazy,
* grafomania,
* makulatura,
* mazanina,
* pisanina,
* film szmira,
* marny utwór,
* dno,
* padaka,
* chińszczyzna,
* niedoróbka,
* podróbka,
* odrzut,

http://bialczynski.pl/2016/12/15/wyrok- ... o-ukrainy/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 19 gru 2016, 11:49

Białczyński pisze:Sensacyjne odkrycie: Grzybiarze znaleźli miecze sprzed ponad trzech tysięcy lat
19 września 2016

Cztery miecze z brązu sprzed ponad trzech tys. lat znaleziono w Nowym Żmigrodzie w Beskidzie Niskim. Natrafili na nie dwaj młodzi mężczyźni podczas zbierania grzybów w lesie.

Obrazek

Najdłuższy miecz ma 60 cm, najkrótszy 40 cm, fot. Jan Gancarski /Skansen Karpacka Troja w Trzcinicy /Materiały prasoweO znalezisku niezwłocznie powiadomili pracowników skansenu archeologicznego Karpacka Troja w Trzcinicy koło Jasła oraz służby konserwatorskie – poinformował archeolog i dyrektor Muzeum Podkarpackiego w Krośnie Jan Gancarski. Skansen w Trzcinicy jest oddziałem krośnieńskiego muzeum.
Podkreślił, że „postawa młodych ludzi zasługuje na ogromne uznanie”. Znalezione przez nich zabytki mają duże znaczenie dla nauki, a znalazcy zasługują na nagrodę ministra kultury i dziedzictwa narodowego – zaznaczył archeolog.

Obrazek

Rękojeść brązowego miecza, fot. Jan Gancarski /Skansen Karpacka Troja w Trzcinicy /Materiały prasowe
Zakopane w ziemi miecze leżały jeden na drugim obok leśnej drogi. Rękojeść jednego z nich wystawała nieco ponad powierzchnie wymytej przez wodę ziemi.

Najdłuższy ma 60 cm, a najmniejszy 40 cm. Trzy z nich należą do grupy mieczy z pełną rękojeścią, a jeden do tzw. mieczy ze sztabą na rękojeści. Datujemy je na lata 1200-1050 przed narodzeniem Chrystusa – powiedział Gancarski.

Według niego, miecze prawdopodobnie należały do ludności kultury pilińskiej lub kultury Gava. Mieszkańcy tych kultur na teren pogórzy karpackich przenikali z terenów dzisiejszej Słowacji.

Brązowy skarb prawdopodobnie przez nich został ukryty. Miał wtedy niewyobrażaną wartość. Osoba lub osoby, które je zakopały w ziemi musiały sobie zdawać z tego sprawę – podkreślił Gancarski.

Obrazek

Zdobione zakończenie rękojeści miecza, fot. Jan Gancarski /Skansen Karpacka Troja w Trzcinicy /Materiały prasowe

Miejsce, gdzie odkryto cztery miecze zostało już szczegółowo przebadane przez archeologów. Nie natrafiono na inne zabytki.

Aktualnie broń jest poddawana konserwacji. Po raz pierwszy publicznie będzie pokazana w sierpniu podczas festiwalu archeologicznego w skansenie Karpacka Troja w Trzcinicy. Potem będzie ją można oglądać na stałej wystawie archeologicznej w Muzeum Podkarpackim w Krośnie.
http://bialczynski.pl/2016/09/19/sensac ... siecy-lat/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 27 gru 2016, 20:44

RudaWeb pisze:Góralski dom sprzed 4 tysięcy lat
Grudzień 19, 2016

Obrazek

Wykopaliska w małopolskich Maszkowicach wciąż odkrywają nowe fakty o naszej historii. Krakowscy archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego systematycznie badają najstarszą kamienną cytadelę na północ od Karpat. Również w mijającym roku odnaleziono rozległą osadę obronną, jeszcze starszą od Maszkowic i położoną na północ od Krakowa. To drugie ważne odkrycie archeologiczne jest pobocznym efektem budowy nowych dróg w Polsce. Ile jeszcze takich tajemnic kryje polska ziemia? O ile więcej moglibyśmy wiedzieć o ojczystych dziejach, gdyby polityka historyczna naszego państwa nie była przywiązana do planów budowlanych?

Zdaniem archeologów dom w Maszkowicach był rezydencją grodowej elity. Budynek sprzed prawie 4 tysięcy lat miał kamienny fundament i był większy od pozostałych konstrukcji w obrębie osady. W obrębie wielkiej chaty archeolodzy odkryli przedmioty wykonane z brązu i bursztynu.

Dr hab. Marcin S. Przybyła z Instytutu Archeologii UJ w Krakowie podkreślił, że dom, wyróżniający się zdecydowanie od pozostałych, był ustawiony w jednym rzędzie wraz z innymi pięcioma budowlami z drewna. Archeolog porównuje konstrukcję z kamiennym fundamentem do współczesnych domów stawianych w górach. Fundament miał na celu utwardzenie ziemi w miejscach narażonych na osiadanie i erozję. Na ich fundamencie budowniczowie wykonywali drewniane mury, zapewne z całych kłód.

Brąz i bursztyn

„Szczególnie cenny w tym okresie był brąz, czyli nowo stosowany stop miedzi i cyny. Widoczna jest wśród ówczesnej ludności fascynacja tym metalem. We wnętrzu największego domu odkryliśmy nadtopione fragmenty tego surowca. Ze względu na swoją wartość skrzętnie zbierano i przechowywano jego najdrobniejsze fragmenty” – wyjaśnił serwisowi PAP „Nauka w Polsce” dr hab. Przybyła. We wnętrzu domu badacze znaleźli tylko jeden gotowy przedmiot wykonany z brązu – była to szpila do spinania odzieży. Znaleźli też duży paciorek z bursztynu bałtyckiego.

Ufortyfikowana osada na Wzgórzu Zyndrama w Maszkowicach została wzniesiona niedaleko Dunajca, na szlaku wiodącym przez karpacką przełęcz z północy na południe. Zdaniem badaczy opustoszała nagle około 1550-1500 r. p.n.e.. Naukowcy nie wiedzą co mogło stać się przyczyną nagłego upadku fortecy. Odkryli jednak, że mniej więcej w połowie okresu jej zamieszkania doszło do dużego pożaru. Drewniane domy odbudowano jako większe, ale w mniejszej liczbie niż przed pożarem.

Obwar w Sadowiu

Starsze od maszkowickiej cytadeli okazało się kolejne odkrycie archeologów. Najstarszy gród z epoki brązu na terenie Polski zajmował powierzchnię pięciu boisk piłkarskich. Osada istniała mniej więcej między 2200 a 2050 r. p.n.e.. Obecnie to rejon miejscowości Sadowie w gminie Kocmyrzów-Luborzyca, kilkadziesiąt kilometrów na północ od Krakowa. Całe wzgórze ufortyfikowano – najpierw wykopano fosę o głębokości ok. 2 m. Natomiast w miejscu, gdzie dostęp na wzgórze był najłatwiejszy – wykonano dwa rzędy rowów obronnych. Pozyskaną w ten sposób ziemię wykorzystano do usypania umocnień, które obłożono częściowo kamieniami.

Mieszkańcy osady trudnili się rolnictwem i prowadzili osiadły tryb życia. Badacze natrafili na wiele żaren do rozcierania zboża. Jedno z nich ważyło ok. 80 kg. Dziś w obrębie osady chaty są niewidoczne, co nie znaczy, że ich nie było. Zdaniem badaczy, najbardziej prawdopodobne jest to, że wznoszono je w technice zrębowej, która nie wymagała wkopywania w grunt. Ściany wykonywano z poziomo układanych belek, połączonych w narożach.

Również w przypadku tego założenia archeolodzy nie wierzą, że konstrukcję mogli wznieść miejscowi. Wskazują na społeczności zakarpackie. Twierdzą, że muszą dokładnie przyjrzeć się setkom odkrytych fragmentów naczyń i być może znajdą pochodzące z „odległych regionów”. Jakby nie wiedzieli, że kolejne kilkadziesiąt kilometrów na północny-wschód są starsze o ponad półtora tysiąca lat Bronocice.

NA ZDJĘCIU: chata góralska w czeskich Beskidach, FOTO: Thejinan/wikimedia.org
http://rudaweb.pl/index.php/2016/12/19/ ... siecy-lat/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 28 gru 2016, 10:31

RudaWeb pisze:Aryjska droga z Lechii do Indii
Wrzesień 15, 2016

Obrazek

6 tysięcy lat temu w Europie Środkowo-Wschodniej kwitła cywilizacja obejmująca ziemie obecnej Polski. Jej twórcami były ludy, które w osiągnięciach techniki przewyższały Egipt i Sumer. Zainicjowały cywilizacje Europy, Azji Środkowej i Południowej. Ta Kultura Matka została zapomniana przez swoich późnych potomków. Dalej pozostawałaby ukryta, gdyby nie rozwój nauk przyrodniczych, odkrycia archeologii i przebudzenie Słowian w XXI w. n.e..

Eksplozja, o której mowa, nie była jednak skutkiem interwencji jakichś kosmitów. Poprzedził ją rozwój cywilizacji protosłowiańskiej w basenie Dunaju. Cykl kultur starczewskich (ze słynną już wińczańską) zaczął się około 9 tys. lat temu. Około pół tysiąca lat później pierwsze rolnicze społeczności Europy wkroczyły na tereny dzisiejszej Polski. Na początku IV tysiąclecia p.n.e. stworzyły pierwsze miasta. Przykładem takiego ośrodka były Bronocice w Dolinie Nidy.

Obrazek
Na rysunku rekonstrukcja fragmentu zabudowy Bronocic. FOT: bzg.pl

Na Ukrainie jednym z takich ośrodków była Nebeliwka, z wielką świątynią, która miała około 60 na 20 metrów i dwie kondygnacje.

Obrazek
Na rysunku rozplanowanie świątyni w Nebeliwce. FOT: sci-news.com

Nebeliwkę mogło zasiedlać jednorazowo 10 tys. ludzi (zespół osadniczy Bronocic – ok. 6 tys.). Badania geofizyczne ujawniły, że na otoczonym rowem obszarze o powierzchni 238 ha znajdowało się około 1200 budynków, które łączyło 50 ulic.

Kolebka zapomnianej cywilizacji

Oba ośrodki stworzyły budowle, które znacznie przewyższały dokonania współczesnych im kultur na terenie Egiptu i Mezopotamii. Były też bardziej zaawansowane technologicznie. Wystarczy przytoczyć tylko pierwszy wizerunek wozu kołowego w historii ludzkiej cywilizacji znaleziony w Bronocicach, czy – także najstarsze w dziejach ludzkości – dowody wytwarzania sera (Kujawy). Z kolei Nebeliwka to jedna z kilku największych osad kultury trypolskiej. Obok niej, na terenach Rumunii, funkcjonowała bardzo podobna kultura Cucuteni, a bardziej na południe (do Bułgarii) Gumelnita-Karanowo. Były to społeczności rolniczo-rzemieślnicze. Dysponowały własnym systemem wierzeń i organizacją społeczną, pozwalającą budować osady o skali nieznanej w innych rejonach ówczesnego świata. Stworzyli je chłopi, którzy wytwarzali tkaniny, piękną ceramikę i mieli metalurgię, przewyższającą dokonania ówczesnych mieszkańców Bliskiego Wschodu.

Współczesna genetyka pozwala dokładnie przypisać te dokonania do konkretnych ludów, które żyją do dziś na tych samych terenach. Według profesora uniwersytetu Harvard w USA, Anatola Klosowa, który swoje badania oparł na datowaniu szczątków kopalnych z haplogrupą Y-DNA R1a1, kulturę Cucuteni-Tripolie stworzył lud indosłowiański. Badania innych genetyków dowodzą, że domeną ludów z tą haplogrupą były obszary dzisiejszej Polski. Wyniki zespołu Petera Underhilla z uniwersytetu Stanford wskazują zaś, że indoirańska hg R1a-Z93 i bez wątpienia słowiańska R1a-Z282 rozeszły się około 6 tys. lat temu. Potwierdzają to inne badania, do tego sugerujące polskie Kujawy, jako miejsce tego „rozejścia”.

Popularyzator wiedzy o genach Polaków, ks. Stanisław Pietrzak, tak opisuje ustalenia archeologów i genetyków na stronie parafii w Tropiach:
„Od około 4000 lat przed Chrystusem (wg. datowania M. Szmyt i innych) na Kujawach pojawia się i rozwija jakaś swoista, dbająca o swoją odrębność, neolityczna kultura amfor kulistych (KAK). Z całą pewnością można się domyśleć, że jest to ludnościowa kontynuacja grupy Dęby z kręgu kultury janisławickiej, potomstwo wspólnego przodka R1a-M417. Obejmuje najpierw rejon Kujaw, następnie Polskę środkową, południową i wschodnią. Potem około 3250 r. przed Chrystusem następuje migracja na Zachód ku Łabie i Solawie (tam, w Eulau, zidentykowano w trzech archeologicznych szczątkach haplogrupę R1a z datacją 2600 lat przed Chrystusem (W. Haak, 2009). Natomiast w 2015 r. Haak et al. poinformowali o znalezieniu kolejnego grobu z mutacją R1a-M417 na terenie byłej kultury amfor kulistych, datowanych na czas kultury ceramiki sznurowej, około 2400 roku nad Łabą, w miejscowości Esperstedt. Wreszcie od roku około 3000/2950 przed Chrystusem obserwujemy tzw. wschodni exodus kultury amfor kulistych: Wołyń, Podole, Mołdawię i Ukrainę lewobrzeżną, terytorialnie jakby nawiązując do kierunku przybycia dawnej poprzedniczki, kręgu rudoostrowsko-janisławickiego. W końcu enklawy i elementy z jej wschodniej flanki zidentyfikowano jeszcze dalej na wschód: w rejonie środkowego Kubania i dolnej Wołgi oraz północnego Kaukazu (N. Nikolajeva, W. Safronov), co zapewne jest archeologicznym śladem migracji grupy Ariów z genetyczną mutacją R1a-Z93.”

Do Indii z wielkiej wspólnoty lechickiej

Owe migracje w kierunku wschodnim miały być wspólnym przedsięwzięciem kultur „polskich” i kręgu Cucuteni-Tripolie. Znad Dniepru fala aryjska ruszyła najpierw na północny Kaukaz i do dolnej Wołgi (ustalenia: A. Rezepkina, N. Nikolaevej, W. Safronova, M. Szmyta i A. Kozinceva).

Komentując inne wyniki tych badań, ks. Pietrzak stwierdza: „W nowym i korzystnym dla nas świetle staje także wyjątkowa zwartość i liczebność etniczna oraz tożsamość słowiańska Polaków, od około siedmiu-ośmiu tysięcy lat biologicznie i etnicznie obecnych na tej ziemi. Kontrastuje to szczególnie na tle sąsiednich krajów, zwłaszcza Niemiec”.

Przodków Polaków można jego zdaniem identyfikować m.in. z Antami, Wenedami czy Sporami, ale także ze Scytami i Sarmatami.

Wynika z tego bezspornie, że takie zabytki jak dysk z Nebry na Zachodzie i Arkaim na Wschodzie to dzieło tych naszych przodków, którzy zaczęli opanowywać i cywilizować Euroazję przed tysiącami lat. Następne obiekty to polskie Maszkowice czy pierwsze pałace kultury minojskiej. Innymi celami na drodze Ariów/Lechitów z Polski okazały się dzisiejsze Iran i Indie. Trafili do tych krain już z własnym pismem, systemem wierzeń i technologią, która pozwoliła im przejąć władzę nad tubylcami. Stworzyli fascynującą cywilizację, która rozwija się do dziś na subkontynencie indyjskim.

Ale to jest już temat na inne opowiadanie


FOTO TYTUŁOWE: Krszna grający na flecie, obraz indyjski ze zbiorów muzeum sztuki w Bostonie. FOT. commons.wikimedia.org.

Ciekawa analiza prasłowiańskich źródeł m.in. kultu Krszny na stronie Czesława Białczyńskiego.
http://rudaweb.pl/index.php/2016/09/15/ ... -do-indii/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 29 gru 2016, 18:27

Białczyński pisze:Ościsłowo: Czy Minister Kultury powstrzyma Jeźdźców Apokalipsy tańczących na grobach naszych pogańskich przodków sprzed 5500 lat?!
29 grudnia 2016

Ościsłowo 26 grudnia 2016:

Odkryto kolejnych 15 Piramid Kujawskich sprzed 5.500 lat (Kultura Pucharów Lejkowatych Y-DNA hg R1a) oraz kilkanaście kurhanów kolistych sprzed 3.000 lat (kultura łużycka Y-DNA hg R1a1a). Każdy z kurhanów KPL ma długość 70. metrów, identycznie jak te już znane z Wietrzychowic. Czy zostaną zrównane z ziemią jak setki poprzednich kurhanów i nadal będziemy mówić, że Polska była w starożytności rzadko zaludnionym terenem zamieszkałym przez buszmenów, a nie miejscem kwitnącej cywilizacji wyprzedzającej Sumer i Egipt o całe stulecia?

W tytule artykułu Wprost.pl jest nieścisłość, by nie powiedzieć grube przekłamanie – Budowa kopalni, czyli rozwalanie grobów Naszych Przodków, zostało tylko chwilowo wstrzymane, a pan minister kultury Piotr Gliński może to kopanie gigantycznej dziury w ziemi jednym podpisem uruchomić na nowo! Zagrożone jest unikatowe świadectwo Naszego Dziedzictwa Kulturowego z głębokiej starożytności! CB


Obrazek


Budowa problematycznej kopalni wstrzymana. Powodem unikatowe odkrycie archeologiczne

Maszyny kopalni węgla brunatnego w Koninie / Źródło: Wikimedia Commons/ Anna Weronika Brzezińska

Przeciwnicy nowej kopalni w Ościsłowie w woj. Wielkopolskim otrzymali do ręki kolejny argument. Zabytkowe kurhany mogą na długo zablokować inwestycję.

Mieszkańcy wschodniej Wielkopolski od dłuższego czasu protestują przeciwko powstaniu odkrywkowej kopalni węgla brunatnego w Ościsłowie. Swój sprzeciw zgłaszają zarówno ekolodzy, jak i okoliczni rolnicy, którzy skarżą się m.in. na wysuszenie gruntów. Po stronie inwestycji opowiadają się z kolei politycy oraz inwestorzy, wspierani przez ministra rolnictwa, który pozwolił na odrolnienie gruntów na omawianym terenie. Ze względu na niedawne odkrycie, do sporu włączą się jeszcze archeolodzy.

Okazało się, że na terenie budowy kopalni znajdują się kurhany sprzed kilku tysięcy lat. Naukowcy z Muzeum Okręgowego w Koninie szacują ich wiek nawet na 5,5 tys. lat. – To 15 podłużnych kurhanów, każdy ma ok. 70 m, ułożonych obok siebie w układzie szeregowym, w czterech grupach. Zbudowała je ludność tzw. kultury pucharów lejkowatych. Jest też kilka okrągłych kurhanów. Trochę młodszych, bo sprzed 3 tys. lat, z epoki brązu, zbudowanych przez ludność kultury łużyckiej – opisywał znalezisko archeolog Krzysztof Gorczyca. Jego zdaniem odkryte groby trzeba poddać ochronie i wpisać do rejestru zabytków, aby w przyszłości móc odtworzyć historię tych ziem.

Podobnego zdania jest Anna Skrzeczyńska z wydziału ds. zabytków archeologicznych WKZ w Poznaniu. W rozmowie z TVN 24 poinformowała, że procedura wpisania dawnego cmentarza do rejestru zabytków zostanie uruchomiona jeszcze przed końcem miesiąca. Taki ruch może istotnie wpłynąć na plany stworzenia kopalni. Inwestorzy mogą w tej sprawie odwołać się jeszcze tylko do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Decyzja ministra Piotra Glińskiego w tej sprawie mogłaby rozwiać ostatnie wątpliwości i zapoczątkować, lub zakończyć inwestycję.

Za Wprost.pl: https://www.wprost.pl/historia/10035844 ... iczne.html
Inne artykuły na ten temat:
https://www.lm.pl/aktualnosci/informacj ... ysiecy_lat
https://www.lm.pl/aktualnosci/informacj ... ysiecy_lat
http://www.tvn24.pl/poznan,43/pradawne- ... 01205.html


http://bialczynski.pl/2016/12/29/czy-mi ... -5500-lat/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 13 sty 2017, 22:05

Białczyński pisze:Kurhan w Przywozie – państwo plemienne nad Wartą w II-III wieku n.e.
13 stycznia 2017

Obrazek

Przywóz – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie wieluńskim, w gminie Wierzchlas.

Wieś letniskowa nad Wartą, położona 12 km w kierunku pd.-wsch. od Wielunia. Wieś podstawowa (ponad 72 zagrody) rozczłonkowana na: Przywóz Górny w sąsiedztwie cmentarza w Mierzycach, Przywóz Dolny na lewym brzegu Warty i przysiółek Ogroble na prawym brzegu rzeki. Poza tym: Wieszagi, Nad Tartakiem i Drabki. W 1458 r. stanowiła własność Wiktora z Mierzyc. W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie sieradzkim.

...
http://bialczynski.pl/2017/01/13/kurhan ... wieku-n-e/


Cały artykuł zamieściłem w temacie Świadome niszczenie Słowiańszczyzny gdyż pomimo dowodów genetycznych potwierdzających naszą tu obecność od tysiącleci wciąż wciskają nam i, co gorsza naszej młodzieży, że jesteśmy tu nowicjuszami - "allochtonami".! :oops:
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 16 sty 2017, 22:34

Białczyński pisze:Góra Grojec w Żywcu – Najstarszy warsztat szklarski w Polsce (sprzed 2000 lat)
16 stycznia 2017

[Mój komentarz na temat tego odkrycia na końcu artykułu]

Obrazek

Popękane szklane paciorki, przetopione fragmenty szkła i szklane „łezki” – to m.in. świadectwa po warsztacie szklarskim, który działał ok. 2 tys. lat temu na górze Grojec w Żywcu. Być może jest to najstarsze tego typu miejsce na terenie Polski.

Dowody na to, że na terenie Polski w pradziejach wytwarzano i obrabiano szkło, są bardzo słabe. Tego typu działalność rozkwitła dopiero w okresie średniowiecza. „Dlatego nasze odkrycia są bardzo ważne” – podkreśla kierownik wykopalisk na górze Grojec, dr Tomasz Gralak z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Góra Grojec, obecnie porośnięta lasem, jest częstym celem wycieczek mieszkańców Żywca i wielu turystów. „Góra jest centralnie położona w Kotlinie Żywieckiej i doskonale nadaje się do obserwacji okolicy. Zapewne z tego względu założono tutaj ponad 2,5 tys. lat temu osadę” – opowiada dr Gralak.

Obrazek

Z badań wynika, że ludzie zamieszkiwali stoki góry już od ok. VI/V w. p.n.e. – aż do przełomu er. Świadczą o tym charakterystyczne formy znalezionych zabytków. Na koniec tego długiego okresu datowane są natomiast pozostałości po intensywnej działalności gospodarczej – archeolodzy odkryli liczne piece, być może niektóre z nich służyły do obróbki metali i szkła.



„To tutaj dostarczano półsurowiec w postaci brył surowego szkła lub sztab metalu, z których wyrabiano konkretne przedmioty” – mówi dr Gralak.



Szczególną uwagę badaczy zwróciły przedmioty szklane odkrywane w sąsiedztwie pieców. Z tak wczesnych okresów na naszych ziemiach znane są dotychczas tylko nieliczne i niepewne ślady obróbki szkła – podkreśla archeolog.



Obok pieców naukowcy odkryli m.in. szlakę szklaną, czyli bardzo silnie przetopione grudki szkła, będące odpadami po działalności warsztatu. Były też pokruszone fragmenty brył surowego szkła – półsurowca dostarczonego z huty. Archeolodzy znaleźli również szklane „łezki”, będące kolejnym rodzajem odpadów produkcyjnych.



Fragmentów przedmiotów i odpadów szklanych nie odkryto wiele – podkreśla archeolog. Ale obrazują one pełen przebieg procesu technologicznego. Zamykają go odkrycia gotowych wyrobów, tj. niebiesko-fioletowych paciorków, oraz egzemplarzy popękanych – czyli tych, które dawnym szklarzom się nie udały.



O tym, że badane miejsce miało warsztatowy charakter świadczy też znalezisko w postaci wykopanej nieopodal, obszernej studni-cysterny. Woda była bowiem niezbędna w trakcie obróbki metali. Są też tygielki, które służyły do przetapiania brązu, jak również kamienne rozcieracze potrzebne do formowania przedmiotów w końcowej fazie. Nie można wykluczyć, że część z tych przedmiotów używano także w procesie produkcji paciorków szklanych. Wykażą to jednak dopiero dalsze ekspertyzy specjalistyczne – zastrzega archeolog.



W badanej okolicy archeolodzy odkryli też kilka domostw. Nie ma jednak prostej odpowiedzi na to, kim byli ludzie, którzy ponad 2 tys. lat temu zamieszkiwali górę Grojec, pracowali tam i być może opanowali też sztukę obróbki szkła.



„Zapewne znajdowali się pod wpływem plemion celtyckich, którym nieobca była znajomość obróbki szkła. Ale była to lokalna, ludność zamieszkująca tylko obszary górskie” – uważa kierownik wykopalisk.



Naukowcy planują wykonanie specjalistycznych analiz, żeby ustalić, skąd pochodził szklany półsurowiec. Mógł być importowany z południa Europy, być może z obszarów śródziemnomorskich.



Najnowsze wykopaliska na górze Grojec odbyły się w latach 2012-2014 pod auspicjami Uniwersytetu Wrocławskiego i Muzeum Miejskiego w Żywcu. Ich wyniki zostaną opublikowane wiosną br. w ramach serii wydawniczej „Archäologische Forschungen in Niederösterreich” w tomie towarzyszącym sympozjum XI Frühgeschichtlichen Konferenz „Archäologie der Barbaren 2015”.



PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

źródło artykułu i więcej zdjęć: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/ ... s-lat.html


Mój komentarz:

Cieszy nas bardzo ta wiadomość, nie tylko ze względu na wagę odkrycia, i na fakt że jest to kolejne odkrycie które zmienia nasze patrzenie na starożytność ziem na południu dzisiejszej Polski, ale też ze względu na ukazaną tu ścisłą współpracę Uniwersytetu Wrocławskiego i jego Instytutu Archeologii z Muzeum Miejskim w Żywcu. Wrocław jest ośrodkiem szczególnie światłej myśli, nowoczesnych prądów i Wielkiej Zmiany.

Członkom naszego Zrzeszenia od dawna znana jest starożytna przeszłość Żywca i okolic. Odzywały się też w Zrzeszeniu głosy, że w sprawie odkrywania tejże przeszłości za mało się dzieje i trzeba nawiązać ściślejszą współpracę właśnie z Żywieckim Muzeum Miejskim, jak też Biurem Archeologa Ziemi Żywieckiej.

Przedstawiona przez kierownika wykopalisk dr Tomasza Gralaka narracja także cieszy, widać że jest profesjonalna, unikająca pochopnego przypisywania warsztatu szklarskiego wszechobecnym w narracjach dziennikarskich, a także na stronach promujących regiony czy gminy, Celtom – twórcom wszelkiej kultury i technologii na ziemiach Słowian, a także narracja o z całą pewnością nieobecnych przed dwoma tysiącami lat w Polsce – Słowianach. Tę nową tonację prezentowali także podczas wystawy na Zamku Suskim odkrywcy starożytnych zabytków w Mucharzu koło Suchej Beskidzkiej naukowcy, archeologowie, profesorowie z Krakowa, których praca pozwoliła przesunąć początki osadnictwa tego rejonu z XIII wieku n.e. do około 5000 lat p.n.e. i w dodatku udowodnić z dużym prawdopodobieństwem ciągłość istnienia tego osadnictwa w Mucharzu i okolicy na całej przestrzeni owych długich dziejów.

Wyraźnie widać w kręgach nauki Polskiej wciąż ostrożne jeszcze, ale coraz mocniej akcentowane nowe podejście próbujące pogodzić archeologię polską z odkryciami genetyki, która zdecydowanie zaprzecza byśmy my, Polacy, kiedykolwiek od 8000 lat przestali zamieszkiwać nad Dunajem, Łabą, Odrą, Wisłą, Dnieprem i zniknęli jako Słowianie z terenów Polski, Połabia, Ukrainy czy znad Balatonu. Tę ciągłość genetyczno-kulturową potwierdza również antropologia i wiele dokumentów historycznych, które można teraz interpretować z większą pewnością niż poprzednio na korzyść hipotezy autochtonistycznej pochodzenia Słowian: znad Dunaju, Wisły i Dniepru. Na dodatek obecność Słowian w Europie odkrycia genetyków i antropologów przesuwają do bardzo głębokiej starożytności , do epoki początków rolnictwa – neolitu, czyli aż do 10.000 lat przed naszą erą.

Mam nadzieję, że w Muzeum odbędzie się jakaś wystaw, podobnie jak to miało miejsce w Suchej Beskidzkiej.

http://bialczynski.pl/2017/01/16/gora-g ... -2000-lat/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 27 sty 2017, 21:55

Białczyński pisze:Słowiańskie zabytki w Niemczech: Baby z Babiboru (Babenburga/Bamberga)!
27 stycznia 2017

Obrazek

Nazwa Bamberg pochodzi od słowiańskiego słowa „baby”. Babibor, późniejszy Babenburg w Bawarii istniał już w VI wieku n.e., a z biegiem czasu Niemcy przechrzcili go na Bamberg. Skąd wzięła się ta nazwa? Jak zwykle na terenach Niemiec jej wyjaśnienie jest trudne, niemożliwe lub niejednoznaczne. Czy w okolicy znajdowało się więcej słowiańskich kamiennych bab, takich jak te powyżej, odkryte w gruzie kanału rzecznego w roku 1858? Może stał tutaj cały Krąg złożony z Kamiennych Bab? Miasto zbudowano dokładnie przy ujściu Regnicy do Menu-Mieni. Regnica – Rzeka Ragany, Bogini Reży, Żytniej Baby – Baby Ragany. Mień – Zmienna Rzeka. Kult Ragany-Reży i Rgła-Rogła, Opiekunów Hodowli i Upraw z powodzeniem mógł mieć miejsce nad rzeką Regnicą, a miejscowość mogła wziąć nazwę od Bab – kamiennych figur dawnych bogów, bogów regu-żyta, lub bogów boru – Babibór, Babenburg.

Idole lub bożki bamberskie

Zwą je idolami lub bożkami bamberskimi, a my nazywamy je babami babiborskimi lub babobożkami. Jest to grupa antropomorficznych figur kamiennych, o korpusach z piaskowca. Widać na nich pozostałości malowania farbami wapiennymi. Wymiary figur: 148 x 49, 144 x 52 oraz 107 x 24. Figury znajdują się w Muzeum Historycznym w Bambergu.

Sama nazwa miasta została zmieniona. Pierwotnie zwało się ono Babenburg, jak twierdzą Niemcy – od stojącego w najstarszej części miasta zamku Babenburgów. Jest to ciekawa rodzina jako, że jej część, ta której ciągłości historycy nie potrafią dowieść pochodzi z Austrii, czyli dawnej słowiańskiej Rakoszanii, ziemi Rakoszan (Rag-Koszan). Całe dzieje tejże rodziny, tak samo jak pochodzenie owych figur i nazwy miasta, to bardziej obszar legend i opowieści niż historii, która by miała realne oparcie w zapisanych faktach. Całkiem możliwe jest, że nazwa grodu/zamku pochodzi od słowiańskiego rodu Babów z Burów i pierwotnie brzmiała Babibor lub Babobór. Sama Bawaria, jest utrwalona w zapisach również jako Babiwarea (Babigorea – Babiogóra?), a zasiedlana była długo przez Słowian, którzy zostali bardzo późno wchłonięci przez Niemców. Dużą część Bawarii nazywano Bawaria Slava. W Bawarii jest dużo słowiańskich nazw. Dzisiejsze miasto Hof zanotowano po raz pierwszy w 1241 roku na przykład jako Rekkenz – co znaczy Rzeknica lub Regnica. Jeszcze w VII-VIII wieku Bawaria była prawdopodobnie lennem Kraka Wiślańskiego. Tak przynajmniej twierdzą polscy kronikarze.

Te trzy figury są o tyle ciekawe, że tak jak rodzina założycielska Baboburów swoim mianem , one swoim wyglądem nawiązują do figur zwanych babami, a znanych dobrze z terenów słowiano-scytyjskich i bałtyjsko-syberyjskich. Wielki Step to obszar Wielkiej Scytii-Skołotii, którym w starożytności władał w dużej części lud Burów, wywodzący się ze znanych Herodotowi, zapisanych przez niego (ale też i innych greckich pisarzy) już w V wieku p.n.e. Czarnosiermiężnych – Melanhlajnów, nazywanych też przez Greków Buroi – Burami, albo przez Hiperboreans-Wielkich Borów (Wielkoborzan, Wielkich Burów). Boreaszem mianowali Grecy-Romaje wiatr północny, a także nazywali tak rzekę Dniepr – Borystynes. W Słowiańszczyźnie znane są imiona boskich Władców Boru/Lasu/Puszczy: boga Borowiła oraz bogini Borany. Znane jest też miano obrzędowego ofiarnego pieczywa, służącego ku żertwie chlebka – borysa (baris, barysz) oraz ofiarnej polewki buraczanej – barszcz/borszcz. Mamy u Słowian także nadawane ku czci bogów boru imiona męskie: Borodar, Borzydar, Borys. Znane są też nazwy plemienne, takie jak: Borzanie-Borzowie – Borowie/Burowie, Borzanie-Boganie – Burzanie-Bużanie, Borusowie-Prusowie (istyjscy/bałtyjscy), Bożanie-Bohanie, czyli Bohemianie/Bohemowie z Bohemii-Boganii-Borzanii (dzisiaj Czechy) i Borowie-Braniborowie – Braniborzy. Wreszcie znanych jest kilka grodów i wsi, które zwą się Babibór, Babibor, Babobór, Babi Bór czy Branibor. Ten ostatni jest bardzo znany, gdyż plemię Braniborów i gród Branibór dały imię dzisiejszej niemieckiej krainie i miastu Brandenburgii i Brandenburgowi. Ten ostatni gród znany był także jako Brenna/Brona/Bronobór. My Słowianie mamy też zachowaną nazwę Baby jako miano święta zmarłych, przodków, bardziej dzisiaj w Polsce znane pod nazwą Dziadów lub Zaduszek. Baby i Dziady czyli święta przodków obchodziło się cztery razy do roku w Przesilenia i Równonoce (20-26 marca, 20-26 czerwca, 20-26 września i 20-26 grudnia – zależnie od pełni księżyca).

To wszystko co do tej pory napisałem to tylko dygresja, która ma nam uzmysłowić, że do nazwy Bambergu moglibyśmy równie łatwo dorobić naszą słowiańską opowieść, ze słowiańskim rodowodem sięgającym starożytności. Teraz jednak przejdźmy do faktów.

W roku 1858 podczas prac budowlanych w kanale turbiny w przędzalni Erba w Bambergu-Gaustadt odkryto trzy kamienne figury, które wydobyto z głębokości 3,5 do 4,5 metrów. Z tego samego wykopu wydobyto liczne kości zwierząt, ludzką czaszkę, połamane cegły, piastę, ceramikę, sierp z żelaza i miecz. Stwierdzono, że ceramiczna stłuczka pochodziła z 13-14 wieku, a więc figury znalazły się w dole najpóźniej w tym czasie. Dwie duże figury mają ręce ułożone w charakterystyczny sposób, jedna nad drugą, przy czym prawa jest powyżej lewej. Ręce małej figury są ułożone odwrotnie. Dobrze zachowały się rysunki twarzy, łuki brwiowe, usta, wydatne nosy i oczy, a także broda i wąsy jednej z figur. Figura z brodą posiada krótszą szatę. Twarz najmniejszej figury zachowała się najsłabiej.



http://www.landschaftsmuseum.de/Seiten/ ... oetzen.htm

Obrazek

Szczególnie interesujące są jednak tyły dużych figur, które na plecach mają dziwny, niespotykany rysunek, przypominający bojowe scytyjskie tarcze. Interpretacja tego rysunku jako tarcz, a nie ozdobnego szwu, czy peleryny jest tylko spekulacją. Niemniej przyjęto taką możliwość, że to są wojownicy z tarczami na plecach, jeden brodaty, a drugi nie. Jeden z małą tarczą, a drugi z dużą.

Obrazek

Te trzy figury prawdopodobnie można interpretować równie dobrze jako Rodzinę Królewską, złożoną z matki, ojca i dziecka, albo nawet świętą rodzinę. Wiemy, że w Eulau nieco na północny wschód odkryto szczątki takiej rodziny z okresu neolitu właśnie, z około 2400 roku p.n.e. Stwierdzono po wyposażeniu grobu, że jest to rodzina królewska. Zbadano haplogrupy DNA po męskiej linii i okazało się, że osoby owe miały hg R1a – haplogrupę słowiańską. Jak na razie fakty z dziedziny genetyki zdają się mieć słabe przełożenie na rewizję różnych teorii archeologicznych, także w Niemczech.

Trudna interpretacja i chronologia

A. Haupt sklasyfikował te figury jako rzeźby z epoki neolitu, jednak przeważyła interpretacja, że są to figury z czasów starosłowiańskich, a więc o wiele młodsze. Według Niemców jak widać jedno wyklucza drugie. Inna rzecz, że te interpretacje ustalono dosyć dawno i od tamtego czasu wiele się w sprawie nie zmieniło. Teza przedstawiona przez H. Jakob w roku 1967 skierowała dyskusję na ślad huński i zaczęto interpretować figury, jako zabytki z czasów Atylli. Mężczyzna z brodą ma przedstawiać huńskiego wojownika, nomadę, stepowca, koczownika. Dlaczego drugi wojownik miałby nie mieć brody – nie wiem?

Niemcy twierdzą na oficjalnych stronach muzealnych do dzisiaj (2017), że opisy zachodniosłowiańskich steli kultowych wykonane przez średniowiecznych kronikarzy niemieckich nie pasują do tych figur, więc nie są one zabytkami słowiańskimi. Serio, taka jest argumentacja. W Polsce zapiski kronikarzy totalnie się lekceważy i wywraca się nimi to w prawo to w lewo, raz je uznając za prawdę, a raz za kłamstwo. W szczególności, wskazują oni podobno na fakt, że bóstwom brak czegokolwiek w rękach, np. rogu, a TAKŻE NIE SĄ WIELOGŁOWE – o czym pisali kronikarze. Trudno mi zrozumieć logikę tego pokrętnego myślenia. Światowid ze Zbrucza na jednej ze ścian nie trzyma nic w ręku, kamienne baby znane ze Stepu często także nic nie trzymają, a mają zawsze jedna głowę.

Co do samego miejsca znaleziska wysunięto hipotezę, że figury zostały zniszczone w czasie chrystianizacji, być może wrzucono je do rzeki i przypłynęły, w ten sposób znajdując się w kanale turbiny w Bambergu. Kamienne figury moim zdaniem daleko upłynąć pchane wodami nie mogły. Spadły na dno i może były trochę po dnie wleczone, ale nie za daleko. Ponieważ w rejonach Menu i Regnicy istniało spore osadnictwo w 4 -5 wieku powstało pytanie czy to rzeczywiście zabytek huński, czy to stepowi wojownicy, czy jednak figury starosłowiańskie, a może wręcz wczesnochrześcijańskie.



Ponieważ nie można było rozstrzygnąć pochodzenia ani wieku rzeźb w żaden sposób, odwołano się do interpretacji tyłów dużych figur widząc we wzorze tarcze. Takie tarcze większe i mniejsze były rzeczywiście używane. Okazało się, że używali ich Scytowie-Skołoci między 6 wiekiem p.n.e. do mniej więcej 3 wieku n.e. Stylistyka rzeźb zdawała się nawiązywać do tego okresu i do podobnych znalezisk z Sołocha Kurgan, gdzie znaleziono słynny złoty grzebyk. Prostokątne owalne tarcze, zwłaszcza założone na plecach wojowników, nie były znane na zachodzie, w Europie. Okolice Menu i Regnicy były zdaniem niemieckich naukowców polem walk Scytów z Celtami w kilku okresach, w tym także w wiekach od 6 p.n.e. do 3 n.e., a więc jest według nich zupełnie możliwa inwazja Scytów na ludy kultury Hallstatt w okresie La Tente, tyle, że do tej pory nie znajdowano żadnych spektakularnych archeologicznych śladów owych kampanii. Z kolei z wczesnego średniowiecza znane są i opisane inwazje Hunów i Awarów – ta ostatnia w 7-8 wieku, a także Madziarów z 10 wieku. Dlaczego jednak skoro są to wojownicy nie posiadają oni poza tarczami żadnej broni, np. ofensywnej? Ostatnio modna stałą się teoria nawiązująca te postacie do mnichów krzewiących we wczesnym średniowieczu chrześcijaństwo. jest to zupełnie niedorzeczne, bo w takim razie po co wrzucono figury mnichów do rzeki? Pogańskich bożków tak, ale mnichów do rzeki? No, nie!

Kwestie te do dzisiaj pozostają w świecie niemieckiej nauki nierozstrzygnięte. Dla mnie jednak podobieństwo do stepowych baba z Tartarii, z Ukrainy, z Prus, ze Słowenii, jest uderzające, a argument wielogłowości oraz braku narzędzi w rękach, jako wykluczający słowiańskość tych figur razi śmiesznością.

Obrazek

Muszę powiedzieć że poziom niemieckiej nauki bardzo mnie zaskakuje. Myślałem, że tworząc naukowe hipotezy i umieszczając teksty na stronach oficjalnych muzeów sięga się jednak w Niemczech po zdecydowanie twardsze argumenty i opiera się rozumowanie na jakichś sztywnych naukowych faktach. Widzę jednak, że mamy tutaj do czynienia z jeszcze bujniejszym niż w polskiej archeologii uprawianiem literatury zamiast nauki.

Moje podstawowe pytanie jest takie – Ile jeszcze podobnych zabytków kultury słowiańskiej znajduje się w Niemczech i dlaczego polscy naukowcy nie zajmują się ich klasyfikacją, odczytaniem, umiejscowieniem w czasie, nawiązaniem do kultury słowiańskiej i scytyjskiej. Dlaczego robią to wyłącznie Niemcy, którzy mają na tyle słaby wgląd w zabytki słowiańskie i stepowe, a są do tego tak pełni antysłowiańskich uprzedzeń, że narażeni są na taki rozstrzał interpretacyjny tych figur. Już samo porównanie układu rąk z bab pruskich, stepowych, zabytków słoweńskich i Świętowita Zbruczańskiego mówi bardzo wiele o tych figurach.

Zobacz Światowida ze Zbrucza i Babę ze Smederevo na Słowenii: [color=#0040BF]http://bialczynski.pl/2017/01/05/petko-nikolic-vidusa-kumir-u-smederevskoj-tvrdavi/


W zalinkowanym tutaj artykule znajdują się także linki do Bab Stepowych, Bab Scytyjskich i Bab Pruskich.
[/color]
http://bialczynski.pl/2017/01/27/slowia ... abambergu/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 06 lut 2017, 18:06

Robert Wit Wyrostkiewicz pisze:Fenomenalny naszyjnik koronowaty i publikacja z badań
12 stycznia 2017

Obrazek

-To fenomen. Naszyjnik koronowaty jest nie tylko pięknym zabytkiem, ale pierwszym tego typu zabytkiem znalezionym w Polsce przez archeologa. Dotąd inne znaleziska tego typu były archeologom przynoszone. Jaka jest funkcja tego wyjątkowego zabytku? Ilu archeologów tyle teorii, ale zarówno ten zabytek jak i pozostałe luźne znaleziska tego typu mają zdaje się wspólny kontekst wodny, aquatyczny – mówił prof. Henryk Machajewski, adiunkt w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Gdańskiego

Obrazek
prof. Henryk Machajewski, adiunkt w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Gdańskiego (Fot. R.Wyrostkiewicz

Pośród dziesiątków niesamowitych zabytków głównie z okresu przedrzymskiego i okresu wpływów rzymskich z Izdebna Kościelnego najwięcej uwagi przykuwały wnioski z badań nad kulturą jastorfską, której kształt osadnictwa i jego rozbudowana forma zmieniła – zdaniem prof. dr hab. Wojciecha Nowakowskiego z Instytutu Archeologii UW – dotychczasową wiedzę naukowców o tej kulturze z wczesnej epoki żelaza.

Obrazek
Stanowisko w trakcie eksploracji (Fot. J.Rozen)

Badania w Izdebnie Kościelnym rozpoczęły się w latach 70. XX wieku. W latach 1976-1978 przebadano zaledwie ułamek terenu otworzonego dla badań w latach 2008-2009. Wyniki badań nie tylko pokazały jak bardzo transformowała polska archeologia na przestrzeni ostatnich lat, ale także wyniki najnowszych badań uwidoczniły zmiany w postrzeganiu kultury jastorfskiej na Nizinie Polskiej. Wspomniany naszyjnik koronowaty wiązany z kulturą jastorfską ma być zdaniem archeologów przesłanką za ugruntowaniem wiedzy o migracji ludności z Połabia, przez dorzecze Warty i Wisły na południowy wschód, nad dolny Dniestr.

Obrazek
Surowiec bursztynowy , z którego powstawały bursztynowe ozdoby i przedmioty (Fot. M.Dąbski)

[–Równie „niekonwencjonalnym” odkryciem są pracownie bursztyniarskie, których obecność dowodzi, że nie tylko mieszkańcy pobrzeża Bałtyku mieli możliwość uczestniczenia w wymianie dalekosiężnej na szlaku bursztynowym i że udział ludności kultury przeworskiej nie musiał ograniczać się do jego organizacji i ochrony – napisali we wstępie do publikacji autorzy prezentowanego na IA UW tomu I opracowania z badań wydanego w formie książkowej.

Obrazek
Zawieszka bursztynowa (Fot. M.Dąbski)

-Izdebno Kościelne to jedno z najważniejszych stanowisk na Mazowszu. Niezwykle istotnym było więc dla nas wprowadzenie wyników badań do obiegu naukowego, ale także udostępnienie ich szerszej publiczności. Nie byłoby to jednak możliwe bez wsparcie ze strony Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowego Instytutu Dziedzictwa, które dofinansowały publikację – mówi Archeolog.pl dr Sylwia Domaradzka z IA UW, jeden z redaktorów publikacji.

Obrazek
dr Bartosz Jozwiak, poseł, archeolog i Sylwia Domaradzka z Instytutu Archeologii UW (Fot. R.Wyrostkiewicz)

-Wieloletnie badania na wielokulturowym stanowisku w Izdebnie Kościelnym, które zwieńczone zostały publikacją naukową powinny zwrócić uwagę także ze strony władz, na potrzeby archeologii, jej działania, aspekt edukacyjny wypływający z odkryć archeologicznych. Dlatego cieszę się, że na promocji wyników badań obecny jest z nami pan senator Robert Gaweł i poseł Adam Andruszkiewicz – powiedział do zebranych dr Bartosz Józwiak, polski parlamentarzysta i jedyny archeolog w polskim Sejmie, który także brał udział w badaniach w Izdebnie Kościelnym.

Obrazek
Obecni na promocji senator Robert Gaweł i posłowie dr Bartosz Józwiak i Adam Andruszkiewicz (Fot. R.Wyrostkiewicz)

Archeolog.pl jako pierwszy publikuje w otwartej przestrzeni internetowej galerię z badań z Izdebna Kościelnego ogłaszając konkurs dla naszych Czytelników:

Obrazek
Denar Kommodusa dla Kryspiny (Fot. M.Bogucki)

Prosimy o przysyłanie własnych interpretacji malarskich i rysunkowych lub grafik komputerowych ilustrujących teorie w jaki sposób, gdzie i poprzez kogo mógł być noszony naszyjnik koronowaty (zdjęcie główne). Na zwycięzcę konkursu czeka I tom serii „Via archeologia masoviensis” pt. „Wielokulturowe stanowisko I w miejscowości Izdebno Kościelne gmina Grodzisk Mazowiecki. Źródła archeologiczne z badań wykopaliskowych na autostradzie A2 odcinek mazowiecki” wraz z płytą CD.

Obrazek
Jeden egzemplarz czeka na czytelnika Archeolog.pl (Fot. S.Domaradzka)

Badania prowadzone były w ramach ogólnopolskiego programu ratowniczych badań archeologicznych na trasach budowy autostrad finansowanego przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad w ramach umowy z Uniwersytetem Warszawskim.

Obrazek
Uczestnicy promocji publikacji z badań w Izdebnie Kościelnym (Fot. R.Wyrostkiewicz)

Publikację I tomu opracowania badań w Izdebnie Kościelnym współfinansował Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowy Instytut Dziedzictwa.

Obrazek
Uczestnicy promocji publikacji z badań w Izdebnie Kościelnym (Fot. R.Wyrostkiewicz)

Opracował:

Robert Wyrostkiewicz, redaktor naczelny serwisu Archeolog.pl

Zdjęcie główne: Naszyjnik koronowaty – Izdebno Kościelne (Fot. P.Kobek)

Publikację dofinansował Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowy Instytut Dziedzictwa


Obrazek

Obrazek

Galeria:

...
http://archeolog.pl/fenomenalny-naszyjn ... rettyPhoto
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 25 lut 2017, 20:44

Białczyński pisze:Kopalnie i metalurgia na Śląsku już w epoce kamienia – dymarka sprzed 4.000 lat!
25 lutego 2017

Oficjalna historia górnictwa na ziemiach obecnej Polski od starożytności do epoki renesansu wygląda w krótkim zarysie tak:

cytuję


” Początki górnictwa na ziemiach polskich sięgają czasów przedhistorycznych. Najstarsze na naszych ziemiach kopalnie krzemienia w Krzemionkach Opatowskich pochodzą sprzed 15000 lat; ślady tych kopalń odkryto w 1922 r.



Na północnych obszarach Polski wydobywano również sposobem górniczym jantar, tj. bursztyn (3000 do 2000 lat p.n.e.). Przypuszcza się, że około 3000 lat p.n.e. w okolicach Inowrocławia istniało już kopalnictwo soli.

Pierwsze wzmianki historyczne o górnictwie polskim odnoszą się do kopalni soli (salin) w Wieliczce. Początkowo prażono sól z solanek czerpanych ze studni. Kiedy zaczęto wydobywać sól sposobami górniczymi, trudno ustalić, lecz jak wynika z najstarszych dokumentów historycznych, już za czasów Bolesława Chrobrego (992 do 1025 r.) kopano w Wieliczce sól. Zapiski z 1044 r. wspominają także o salinach w Sidzinie, Przegini, Babicach, a z 1198 r. o salinie w Bochni. Saliny w Wieliczce i w Bochni są jedynymi kopalniami, w których eksploatacja trwa bez przerwy od około 900 lat.

Najstarsze wzmianki to górnictwie złota na Dolnym Śląsku pochodzą z 1025 r.

Początki górnictwa srebra i ołowiu w Polsce sięgają 1298 r. i odnoszą się do kopalń sławkowskich w Kieleckiem. Można jednak przypuszczać, że kopalnie te, jak również kopalnie miedzi w Miedzianej Górze pod Kielcami, a także w okolicy Chęcin istniały znacznie wcześniej. Pod Olkuszem istniały już w XIV w. kopalnie błyszczu ołowiu zawierającego srebro. Ze wzmianek kronikarza Jana Długosza wynika, że kopalnie olkuskie w XV wieku doszły do bardzo znacznego rozwoju.




W XVI w. rozpoczęto eksploatację kruszcu ołowiu na Górnym Śląsku w okolicach Bytomia. Z tych czasów pochodzi pierwsza ustawa górnicza księcia opolskiego Jana, wydana 8 listopada 1528 r. Podstawą tego dokumentu, znanego w historii jako Ordunek Górny, były staropolskie prawa zwyczajowe. Również książę opolski Jan założył i podniósł do godności wolnego miasta górniczego osadę Tarnowskie Góry, które stały się kolebką śląskiego przemysłu.

Kolebką górnictwa rud żelaza i hutnictwa było tzw. Zagłębie Staropolskie między Kielcami a Radomiem. Najstarsze ślady górnictwa i hutnictwa żelaza w tym rejonie pochodzą z czasów od VII w. p.n.e. do IV w. naszej ery. Są nimi odkopane stare wyrobiska górnicze i prymitywne piece do wytapiania żelaza, tzw. dymarki.”

Jaka jest prawda? Mówi się, że kopalnictwo na Śląsku wprowadzali Belgowie z Walonii, Włosi, Niemcy i Bóg Wi Kto Jeszcze. Twierdzi się , że miało to miejsce w XV, XVI wieku. Oto jak na naszych oczach padają kolejne mity niemieckiej propagandy o tym kto i kiedy rozpoczął dzieje kopalnictwa i metalurgii na ziemiach obecnej Polski , a szczególnie na Śląsku.

Obrazek


Naukowcy: kopaliny na Górnym Śląsku pozyskiwano już w epoce kamienia

Obrazek
Fot. Fotolia

Kopaliny na Górnym Śląsku pozyskiwano już 12 tys. lat temu. Do takich wniosków doszli naukowcy, którzy przez ostatnie lata badali torfowiska na terenie Miasteczka Śląskiego k. Tarnowskich Gór. Znaleźli prehistoryczne ślady działalności przemysłowej.



źródło: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/ ... ienia.html

Wyniki tych badań prezentuje otwarta w środę w Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląskim wystawa „Odczytano z torfowisk – początki i sposoby pozyskiwania metali na terenie tarnogórskiego obszaru kruszconośnego”. Na kilkunastu planszach przedstawiono m.in. metody badania torfowisk, rodzaje kopalin i minerałów wydzielonych z różnowiekowych warstw torfu oraz ślady dawnych kultur znalezione na wydmach przy torfowiskach.

W tworzących się w różnym czasie poszczególnych warstwach torfowisk gromadzą się zanieczyszczenia nanoszone przez wiatr i wodę – także zanieczyszczenia technologiczne wytworzone przed dawne społeczności. Dotyczy to szczególnie mineralnych zanieczyszczeń powstających podczas płukania urobku górniczego w ciekach wodnych. Datowanie metodą radiowęglową C-14 tworzenia się warstw torfowisk pozwala przypisać określone rodzaje zanieczyszczeń czasowi ich osadzania się w torfie.

Wcześniej sądzono, że przemysłowa działalność na ziemiach tarnogórskich rozpoczęła się dopiero w średniowieczu. Jak powiedział prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej (SMZT) Marek Kandzia, inicjatorem dokładnych badań był Leszek Chróst z gliwickiej Pracowni Badań, Pomiarów i Ekspertyz Ekologicznych, który znalazł w torfowiskach ślady prehistorycznego przemysłu.

Chróst, z wykształcenia biolog, przebadał w swojej karierze kilkadziesiąt torfowisk. „W tym konkretnym wypadku zdziwiły go nietypowe wartości zanieczyszczeń w różnych okresach. „Zaczęliśmy to badać i pierwsze co stwierdziliśmy to to, że zanieczyszczenie ołowiem koreluje z zanieczyszczeniem węglami drzewnymi wykorzystywanymi jako paliwo w paleniskach” – powiedział PAP Chróst.

Badania przeprowadzało kilka niezależnych grup – poza SMZT także placówki naukowe: Instytut Archeologii i Etnologii PAN z Warszawy, Politechnika Śląska, Uniwersytet Śląski oraz Instytut Podstaw Inżynierii Środowiska PAN z Zabrza. Badania wykonane przez kilkudziesięciu specjalistów m.in. w dziedzinie archeologii, geologii i geomorfologii oraz analizy fizykochemicznej dały wyniki sugerujące pozyskiwanie kopalin na tym terenie od końca mezolitu przez neolit aż po czasy współczesne.

Kilka lat temu archeolodzy pod kierownictwem Eugeniusza Foltyna odkryli niedaleko centrum Miasteczka Śl. pozostałości obozowiska sprzed 6 tys. lat. W czasie wykopalisk w dzielnicy Żyglin odkryli kilkaset wyrobów kamiennych, w tym 21 narzędzi pochodzących ze środkowej epoki kamienia. Szczególnie ciekawym miejscem badań była wydma, która pojawiła się na tym terenie 10 tys. lat temu. Według archeologów, żyła na niej grupa wyspecjalizowanych myśliwych, zbieraczy i rybaków.

W sąsiedztwie tych mezolitycznych stanowisk są ślady hutnictwa ołowiu i prawdopodobnie żelaza w ostatnich 2 tys. lat. W torfowisku powstałym w zlewni tego obszaru, w warstwach tworzących się od 8900 do 10100 r. p.n.e. znaleziono samorodki naturalnego stopu żelaza ze srebrem, złota ze srebrem i miedzią oraz tlenkowych i węglanowych rud miedzi.

Jednym z najciekawszych znalezisk jest równomiernie wypalony fragment sosnowego pnia o długości 3,5 m, datowany na 2040-1770 r. p.n.e. Był to przypuszczalnie element konstrukcji wykorzystywanej do wytwarzania tzw. ciągu kominowego, umożliwiającego uzyskanie wyższej temperatury w palenisku.

W opinii naukowców, zgrupowanie różnowiekowych stanowisk na niewielkiej przestrzeni świadczy o atrakcyjności tych ziem dla dawnych i pradawnych społeczności. Przez te tereny dodatkowo biegnie granica pomiędzy zlewniami Wisły i Odry. W tych warunkach naturalna erozja gruntu odsłaniała minerały skał kruszconośnych takich jak: malachit, kupryt, samorodki metali szlachetnych, hematyt, galena srebronośna i rudy cynku.

Wystawę zorganizowaną wspólnie przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej i Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląskim będzie można oglądać od 16 lutego do 15 marca.



PAP – Nauka w Polsce
http://bialczynski.pl/2017/02/25/kopaln ... -kamienia/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 19 mar 2017, 13:32

ZychMan pisze:W północno-zachodniej Polsce odkryto szamańskie sanktuarium sprzed około 9000 lat
2017-03-06 20:10

Obrazek
Źródło: pl.wikipedia.org

Około 9000 lat temu w północno-zachodniej Polsce szamani odbywali tajemnicze rytuały. Dziś archeolodzy odkrywają ślady tej niezwykłej działalności.

Archeolodzy od 2012 roku badają obszar wokół jeziora Świdwie, zlokalizowanego w województwie zachodniopomorskim. Jednym z najbardziej interesujących odkryć jest okrąg o średnicy około 6 metrów, w którym naukowcy napotkali tajemnicze konstrukcje. Najważniejszą z nich okazała się być budowla w kształcie trapezu, którą otaczały kamienie ułożone w równych odstępach od siebie. Obok znajdowały się też cisowe kołki wbite w powierzchnię o kształcie poziomej figury, przypominającej Wielki Wóz, czyli jeden z gwiazdozbiorów Wielkiej Niedźwiedzicy.

Zdaniem profesora Tadeusza Galińskiego ze szczecińskiego Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, wszystko wskazuje na to, że to miejsce pełniło kiedyś funkcję sanktuarium. Świadczyć o tym mają również licznie znajdowane obiekty, takie jak drewniana kadzielnica, która miała służyć do rytualnego odpędzania złych mocy, czy też zawiniątka złożonego z kawałków drewna, roślin zielnych i kości zwierząt, które można uznać za składaną przez szamanów ofiarę.

Wewnątrz sanktuarium znaleziono kilkanaście dużych kamieni. Co ciekawe, niemal każdy był inny. Wśród nich znajdowały się: gnejs, piaskowiec, kwarcyt, granit, dioryt czy sjenit, a nawet rzadko spotykany na Pomorzu czerwony marmur. Zupełnym zaskoczeniem natomiast było odkrycie nieznanego w tym rejonie czarnego bursztynu i pumeksu. Profesor Galiński uważa, że kamienie musiały być specjalnie znoszone na teren ich dzisiejszego pobytu nie tylko z najbliższej okolicy, ale też z odległych stron, czego najlepszym przykładem jest skała rogowa, występująca najbliżej w Karkonoszach czy w górach Harz.

Odkryte w Bolkowie relikty po domniemanym sanktuarium zachowały się do dziś w świetnym stanie, dzięki korzystnym warunkom przyrodniczym, w jakich znaleziska zalegały, czyli torfu i piasku.
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/w-pol ... o-9000-lat
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 01 kwie 2017, 08:19

Miron pisze:Odkrywanie sławiańskich korzeni
13 Listopad 2015

Obrazek
______________________________________________________________________________________

Każdy kto pragnie odkrywać słowiańskie korzenie; poznać i zrozumieć obrzędy, wiedzę, kosmologię, symbolikę, światopogląd, wiarę i bogów Praprzodków napotyka na pozornie ogromne przeszkody w postaci skąpych źródeł rzetelnej wiedzy o naszych dziejach, gdyż źródła, które oficjalnie są dostępne w zdecydowanej większości pochodzą od ludzi, którzy z niesłychaną skrupulatnością niszczyli tą wiedzę z premedytacją skazując ją na zapomnienie w mrokach dziejów. Ze smutkiem zauważyłem, że dziś wiele osób starając się odtworzyć Wiedę i Wiarę Przodków uważa, że jeśli czegoś nie ma w kronikach, to tego nie było, Słowianie nie mieli o tym pojęcia, nie znali, zaś było tylko to, co jest w kronikach.

O naiwności! Jakież to niesamowicie niedorzeczne spojrzenie. Przyjrzyjmy się „autorytetom” od słowiańszczyzny: Thietmar – biskup katolicki – w. X, Gall – ksiądz katolicki – w. XII, Helmold – ksiądz katolicki – w. XII, Cholewa – biskup katolicki – w. XIII, Kadłubek – biskup katolicki – w. XIII, Boguchwał – biskup katolicki – w. XIII, Długosz – arcybiskup katolicki – w. XV, Kromer – biskup katolicki – w. XVI, Naruszewicz – biskup katolicki – w. XVIII

Jest jeszcze trochę źródeł rosyjskich, np Latopisy Nestora, podróżników arabskich, rzymskich czy greckich. Teraz wypada zadać pytanie: czy ci wszyscy ludzie, na których opiera się współczesną wiedzę cenili kulturę Słowian, a swe zapisy sporządzali rzetelnie w pełni rozumiejąc to, co opisują czy też
patrzyli przez pryzmat katolicyzmu? Tego katolicyzmu, który na każdym kroku widział biesy, demony i szatany. Katolicyzmu, który niszczył wszystko co było związane ze słowiańszczyzną. Nie tylko burzył święte kręgi, wycinał święte gaje, skuwał święte symbole na skałach, ale także przetwarzał i przerabiał ludowe podania, bajki i legendy, modyfikował zwyczaje zastępując je wypaczonymi karykaturami własnych, jak na ten przykład próba zastąpienia zwyczaju topienia Marzy zrzucaniem Judasza z wieży kościelnej.
________________________________________________________________________________________

Źródło oryginalnego artykułu
________________________________________________________________________________________

________________________________________________________________________________________

Obrazek

W związku z powyższym opieranie się wyłącznie na kronikach jest szczytem naiwności by nie rzec, że głupoty.
Właśnie to tysiącletnie niszczenie Słowian i przeinaczanie ich wiedzy oraz kultury upoważniło pewnego przezabawnego pana w czarnej sukience na umieszczenie w serwisie YouTube filmiku, w którym w komiczny sposób mówi o ściętym drzewie, które po ścięciu nie rośnie i staje się martwym drewnem. Pan ten mimo szczerych wysiłków nie zaimponował intelektem oraz wiedzą.

Według Słowian jednym z magicznych drzew jest
wierzba. Wierzba, która ma bardzo interesujące właściwości, w tym bardzo łatwo się przeszczepia oraz
potrafi odbijać od korzeni nowe pędy. Nowe wyrasta na starym. Słudzy mroku ścieli drzewo, wypalili jego pień. To prawda. Zapomnieli jednak o korzeniach, z których dziś puszczają młode, silne i elastyczne pędy. Korzeniach, które zachowały się do dnia dzisiejszego na polskiej, rzekomo katolickiej wsi, która wbrew obiegowej opinii okazała się ostoją rodzimowierstwa oraz prastarej wiedzy.
O tym, że to właśnie Polska Wieś jest ostoją Słowiańszczyzny doskonale wiedział Zorian Dołęga-Chodakowski, który tak o tym pisał:

Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.

Wiedzieli o tym także inni badacze, w tym choćby Kazimierz Teofil Franciszek Moszyński, który dokonał wspaniałego opracowania „Kultura ludowa Słowian” wydanego w latach 30-tych ubiegłego wieku. Dzięki pracy p. Moszyńskiego można bez najmniejszego cienia wątpliwości stwierdzić, iż Słowianie dysponowali bardzo dogłębną wiedzą ezoteryczną; wiedzieli o prawach Universum, o naturze rzeczywistości, itp.

Np w tomie II czytamy:


do dziś jeszcze przetrwały u Słowian całkiem wyraźne resztki wiary w tzw. wielość dusz (nawiasowo zaznaczmy od razu, że używając ostatniego terminu, a również posługując się taką nomenklaturą jak dusza widmo, dusza jaźni i dusza oddech vel dusza – oddech – życie, należy jasno zdać sobie sprawę, iż pierwotnie – jak stwierdzają stosunki w krajach poza-słowiańskich i w szczególności egzotycznych oraz wogóle dane porównawczej etnografiji i językoznawstwa – pewne koncepcje, których zlanie utworzyło nasze pojecie duszy, miały nieraz całkiem odrębne nazwy i nie stanowiły dla człowieka odmian jednego i tego samego, lecz rzeczy zupełnie samoistne, odrębne


Tylko z tego fragmentu wyraźnie widać, iż Słowianie wiedzieli o tym, że człowiek posiada aż 4 różne ciała tu błędnie nazwane „duszami”:

1. chemiczne (fizyczne) stanowiące powłokę cielesną
2. eteryczne z siedzibą w brzuchu (chi, prana) tu nazwane dusza-oddech
3. odczuciowe z siedzibą w sercu (emocjonalne) tu nazwane dusza-widmo
4. mentalne z siedzibą w głowie tu nazwane dusza-jaźń

Ponadto Słowianie wiedzieli nie tylko o 4 ciałach, lecz także o 2 naturach ludzkich – ciemnej, demonicznej, oraz jasnej, boskiej.

Człowiek żyjący godnie, będący uczciwym, słownym, rzetelnym, prawdomównym, odważnym panującym nad swymi emocjami, żądzami i instynktami rozwijał swą boską naturę i po śmierci trafiał do Niebieskiego Wyraju Ptasiego (Weli) strzeżonego przez Żar Ptaka (inaczej Złoty Kur, Raróg, Finist u Rosjan. Święty ptak Białoboga, a jednocześnie godło Polski) umiejscowionego w koronie Drzewa Życia (Kosmicznego Drzewa) i stawał się Welaninem, gdzie Weles wypasał dusze na zielonych łąkach by te nabrały sił przed wędrówką po Swardze Złotej (Droga Mleczna) zwanej także Drogą Ptasią, Gęsią, Żurawią lub po prostu Drogą Dusz by w końcu dotrzeć do Świata Bogów – Prawi.

Zaś człowiek głupi, okrutny, zawistny, chciwy, pazerny, kłamliwy, dwulicowy, tchórzliwy, itp. trafiał do Wyraju Wężowego (Nawi) strzeżonego przez Żmija, a mieszczącego się pod ziemią w korzeniach Drzewa Życia, gdzie władzę pełni Nyj (Nyja, Nija) i stawał się nawią (nawikiem) czyli półupiorem lub upiorem.

Wyraju Wężowego nie należy utożsamiać z piekłem i wiecznymi mękami. To chrześcijański wymysł i Słowianie o niczym takim przed chrystianizacją nie słyszeli.

Słowianom nie była też obca koncepcja reinkarnacji. Poniżej odczytana historyjka obrazkowa mówiąca o ewolucji duszy, a umieszczona na wazie odkopanej w Białej koło Łodzi

Obrazek
________________________________________________________________________________________

Historyjka ta brzmi mniej więcej tak:

Duch ucieleśnia się wychodząc z ciemności, podąża swą drogą (życia), umiera i dalej podąża już jako duch, później rodzi się ponownie, znów kroczy swą drogą rozwoju, umiera i już jako bóg kroczy swą drogą do gwiazd. (półokrągły obrazek). A to wszystko odbywa się w następujących po sobie cyklach jak dzień i noc wolniej lub szybciej (prostokątny obrazek).

Gdy zestawimy wyżej wymienione źródła i porównamy informacje z nich płynące z materiałami opisującymi inne ludy indoeuropejskie znajdujemy niesamowite podobieństwo zarówno wiary jak i wiedzy. Słowianie mieli pecha, gdyż zderzyli się z brutalną, ciemną i bezmyślną siłą fanatycznego katolicyzmu. Jednakże istnieją bogate opisy wiedzy, tradycji i obrzędów innych ludów indoeuropejskich, np. Celtów dokonane przez kronikarzy greckich czy rzymskich.

Ktoś może zapytać „a co Celtowie mają wspólnego ze Słowianami?” Otóż mają i to bardzo wiele. Poniższy cytat może to wyjaśni:

W IV w. p.n.e. Celtowie zasiedlili obszary dzisiejszych Czech, Moraw, Węgier i zachodniej Słowacji. W środkowych i północno-zachodnich Czechach osiedlili się Bojowie. W 2. połowie V w. p.n.e. przybyli na teren Dolnego Śląska. W IV wieku p.n.e. Celtowie dotarli także na ziemie polskie. Pozostałości ich osadnictwa potwierdzają wykopaliska archeologiczne na terenie Śląska: w rejonie Góry Ślęży oraz na Płaskowyżu Głubczyckim i Małopolski, w okolicach Krakowa (Anartowie, oraz ich część, czyli Anartofracti – sprzymierzeńcy Anartów, górskie plemiona celtyckie pozostające w znacznej niezależności od Imperium rzymskiego). Ślady pobytu Celtów archeolodzy odkryli w latach 50. XX wieku oraz w latach 2007–2008 również w Kaliszu i w Kaliskiem oraz na terenach Kujaw
http://pl.wikipedia.org/wiki/Celtowie#E ... _Wschodnia

Wyżej wymienione źródła to nie wszystko. Kluczowym elementem w odradzaniu się wiedzy Wielkich Przodków stanowią ludzie posiadający wiedzę intuicyjną z poprzednich inkarnacji (wcieleń), dzięki czemu potrafią zebrać różne informacje do kupy, odsiać ziarno od plew, a następnie dokonać ekstrapolacji i/lub syntezy. Na podstawie zachowanych i dostępnych im materiałów piśmienniczych oraz różnych opracowań odtworzyć schemat, plan światopoglądu.

Prawdopodobnie nigdy nie zdołamy wiernie – toćka w toćkę odtworzyć wiary i tradycji Praprzodków, lecz nie o to w tym chodzi. Znając idee, poglądy, rozumiejąc je, to tak, jakby mieć dokładne plany, schemat według którego odbudowa wiedy i wiery nie nastręcza wielu problemów, co właśnie się dzieje na coraz szerszą skalę.

Jednocześnie należy wyraźnie zaznaczyć, iż wiera NIE jest religią, lecz światopoglądem, który przejawia się odpowiednią postawą życiową, zachowaniem, traktowaniem otaczającego świata, ludzi, zwierząt i całej przyrody. Wiera opiera się na wiedzy o otaczającej rzeczywistości i związkach człowieka z mikro i makrokosmosem; o wzajemnych wpływach i oddziaływaniach.

Religie zaś jak sama nazwa wskazuje to produkt wtórny stworzony przez ludzi, dla ludzi by ludźmi manipulować i opiera się na absurdach, gdzie wiedza jest niszczona, wymazywana, negowana, gdyż osoba dysponująca wiedzą nie zaakceptuje absurdów; odrzuci je, a przez to „pasterze” nie będą mieli żadnego wpływu na „owieczki”.

________________________________________________________________________________________

Źródło oryginalnego artykułu
________________________________________________________________________________________
...
https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/ ... h-korzeni/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 12 kwie 2017, 11:29

RudaWeb pisze:Słowiańskie mega warownie – wały od Wicina do Żmijowych
Kwiecień 11, 2017

Obrazek

Tylko Wielki Mur Chiński jest większą konstrukcją stworzoną przez człowieka. Jednak o ile w sprawie azjatyckiej budowli pojawiło się wiele teorii negujących ich starożytne pochodzenie, to w przypadku wałów słowiańskich technologia w służbie historii pozwoliła ostatecznie określić, że ich początek sięga Starożytności. W obu przypadkach budowa wymagała silnych i dobrze zorganizowanych organizmów państwowych. W przypadku Chińczyków to pewnik przez nikogo nie podważany.

Jednak co do Słowian, to oczywiście tak monumentalna konstrukcja nie może o tym świadczyć. Przecież nasi przodkowie mogli jedynie jeść trawy i gryzonie wyłapywane przez tysiąclecia z bagien prypeckich w oczekiwaniu na dobrowolne opuszczenie siedzib przez legendarnych Goto-Germanów. Dlatego dopiero badania przeprowadzone metodami nauk ścisłych mogły pohamować bujną fantazję wpływowej części „oficjalnych” naukowców i publicystów. Wyniki ekspertyz radiowęglowych drewnianych elementów Wałów Żmijowych na Ukrainie wykazały, że wznoszono je pomiędzy II w. p.n.e. a VII w. n.e.. W tym czasie te ziemie od tysiącleci zamieszkiwali Słowianie, co niezbicie udowodnili genetycy.

Wyorane przez Żmija

Najstarszą z zachowanych do dziś linii Żmijowych Wałów jest położony na zachód od Kijowa 30-kilometrowy odcinek, którego powstanie datuje się na 150 r. p.n.e. Zdaniem ukraińskich archeologów miał chronić mieszkańców przed wojowniczymi Sarmatami. Również według tych samych naukowców, Żmijowe Wały mogły uchronić Słowiańszczyznę przed niszczącym atakiem Hunów w połowie V w. (chociaż są zwolennicy teorii, że Słowianie byli główną siłą armii Attyli). Najpotężniejszą częścią systemu, w całości rozciągniętego na 2 tys. km, jest Wielka Ściana Drewlańska na południowy zachód od Kijowa. To sześć leżących jeden za drugim wałów na północ od linii Żytomierz – Biała Cerkiew. W sumie tworzą zespół o głębokości obrony 150 km! Budowa tej części umocnień rozpoczęła się ok. 350 r.. Naukowcy wiążą je z zagrożeniem ze strony właśnie Hunów. Połowa IV w. to czas ich pierwszego najazdu, który położył kres obejmującemu Krym Królestwu Bosporańskiemu. Los południowych sąsiadów na tyle zaalarmował Słowian, że zabrali się do budowy umocnień, które powstrzymałyby nadciągającą ze stepów nawałę. Koniec prac i uzupełnienie systemu o linię Żytomierz – Fastów to pierwsza połowa VII w. Tym razem Żmijowe Wały miały posłużyć do obrony przed Awarami pustoszącymi przez kilka dziesięcioleci tereny Imperium Bizantyjskiego.

Zdaniem ukraińskich naukowców, fortyfikację wzniósł słowiański lud Drewlan. Moim zdaniem, Drewlanie są potomkami opisanych przez Herodota Neurów i odnotowanych przez Jordanesa i Prokopiusza Wenedów – Antów. Od samego początku utrzymywali wały – przez ponad osiem stuleci, jako linię obronną Słowiańszczyzny. W połowie II w. p.n.e. (kiedy na zachód od Kijowa powstaje pierwszy odcinek wału) mamy do czynienia z początkami upadku grecko-scytyjskiego Królestwa Bosporańskiego i ekspansją sarmackich Roksolanów. W dolnym biegu Dniepru doszło do zachwiania porządku z poprzednich stuleci. Najważniejszą tego przyczyną było zniszczenie resztek potęgi Scytów Królewskich, których ostatnim państwem było właśnie Królestwo Bosporańskie (byli klasą panującą w tym państwie, Grecy stanowili klasę średnią – kupcy, rzemieślnicy). W późniejszych wiekach południowe ziemie dzisiejszej Ukrainy stały się niestabilnym terenem zmagań wodzów scytyjskich i sarmackich, a w końcu przeszły pod wpływy Rzymu, który toczył z Lęhią nieustanne wojny na całej granicy od Morza Północnego do Czarnego. W IV w. n.e. nadciągają Hunowie, którzy całkowicie zniszczyli królestwo Scytów i Greków. Wówczas właśnie powstaje Ściana Drewlańska. Wały miały chronić więc przed kolejnymi falami konnych najeźdźców. Określeniem takiego koczowniczego najeźdźcy stał się „żmij”. Według legendy Żmij napadał na mieszkańców tych ziem. W końcu został pokonany i zaprzęgnięty do pługa, spod którego pochodzą wały. Najprawdopodobniej nie chodziło wyłączne o zapewnienie ochrony przed takim „gadem” jednemu plemieniu. Rozmach konstrukcji każe przypisywać ją większemu organizmowi państwowemu takiemu, jakim było ogólnosłowiańskie państwo Lęhów.

Przed rzymskimi barbarzyńcami

Najciekawsze są konstrukcje rozciągające się w rejonie Dniestru – na obszarach dzisiejszej Rumunii, Mołdawii i południowo-zachodniej Ukrainy. W XIX w. jacyś naukowcy skojarzyli je z Rzymianami i nazwali imieniem cesarza Trajana, który pokonał lęhickiego wodza Siemowita (Decebala) w 105 r. n.e.. Jednak te wały również zbudowano do obrony Słowian przed wrogami z południa, którymi w czasie rozpoczęcia ich wznoszenia (III w. n.e.) byli
Rzymianie.

Na terenie Rumunii są trzy wały. Najstarszy rozciąga się od Cetatea Pătulului nad Dunajem aż po Konstance nad Morzem Czarnym. Całkowicie zrobiony z ziemi, nie posiadał konstrukcji obronnych; ale miał fosę w południowej części. Według naukowców celem tego wału ziemnego była ochrona ludności żyjącej na północy przed wrogiem z południa, czyli Słowian przed Rzymianami. Drugi wał liczy 54 kilometry długości. Swój bieg zaczyna też na Dunaju i kończy w okolicach Konstancy. Średnia wysokość wału wynosi 3,5 metra. Po obu stronach znajdowały się fosy. Na wale zbudowano 63 fortyfikacje: 35 większych i 28 mniejszych. Ostatni wał przeciwko barbarzyńcom z południa również zbudowano z ziemi, jednak na grzbiecie miał kamienny mur. Liczył 59 kilometrów i rozciągał się od miasta Cernavodă po wybrzeże Morza Czarnego. Posiadał 26 fortyfikacji. Odległość pomiędzy nimi wynosiła od 1 do 4 kilometrów. Kolejny wał chroniący Słowiańszczyznę przed rabusiami z południa już na terenie dzisiejszej Mołdawii wzniósł gecki król Antarzyk (Antharyk). Na Ukrainie wał przeciw wrogom z południa ciągnie się od Kamieńca Podolskiego po miasto Chmielnicki. Systemu tych kolejnych fortyfikacji legiony już nie sforsowały.

Od Wicina wiedza szła

Sztuka budowlana zastosowana w Wałach Żmijowych ma swoje źródło w wiedzy budowniczych kultury łużyckiej. Lęhickie grody z pierwszej połowy I tysiąclecia p.n.e. dały początek stabilnym obwałowaniom drewniano-ziemnym. Warto przypomnieć gród w Wicinie (województwo lubuskie). Zbudowano go w VII w. p.n.e., a pod koniec VI w. p.n.e. rozpoczęto przebudowę i wzmocnienie wałów obronnych. Nowy wał był wysoki na 6 m, a szeroki na 10 m u podstawy. Wykonany był w postaci skrzyń z bali drewnianych. Ustawione były na rusztowaniu z wielkich drzew układanych na przemian w dwóch warstwach, wzmocnionych wbijanymi słupami. Skrzynie wypełniały kamienie, glina i piasek. Po zewnętrznej stronie wału wbite były ukośnie zapory i zasieki.

Natomiast Wały Żmijowe wznoszono na rusztowaniu z drewnianych bali wypełnionym ziemią. Taki kościec osypywano ziemią również z zewnątrz. U podnóża wału, od strony stepu wykopywano głęboki rów, który w suchym terenie był odsunięty od podstawy konstrukcji o blisko metr, na terenie podmokłym odległość wzrastała tak, by nie zagrozić stabilności nasypu. Na newralgicznych odcinkach linię umocnień zwielokrotniano przez budowanie kilku nasypów – jeden za drugim. Łączna długość tych wałów dochodzi do 2 000 km, średnia wysokość 8 m, a szerokość do 14 m. Co 6-8 km na zapleczu wału znajdowały się niewielkie grody, w których mieszkała załoga mająca za zadanie bronić swojego odcinka wału. W sumie przy budowie umocnień zużyto kilka milionów metrów sześciennych drewna i usypano kilkaset milionów metrów sześciennych ziemi.

Budowanie kolejnych fragmentów Wałów Żmijowych trwa aż do VII w. n.e.. Ponad wiek później Rzeczpospolita Lęhicka rozpada się, najprawdopodobniej dzięki przemyślanej akcji książąt Saksonii w celu skłócania wojewodów, którzy zarządzali poszczególnymi dzielnicami państwa. Na koniec, poprzez saksońską księżniczkę Ryksę, mieli skłonić króla Popiela II do wytrucia całej rady wojewodów co kończy się chaosem i rozpadem Rzeczpospolitej. W tym czasie sięgała Ona od Łaby do Dniepru i od Bałtyku do Dunaju. Po jej upadku nikogo w Europie nie było stać już na utrzymywanie i rozbudowywanie tak ogromnych fortyfikacji. Teraz trwa proces niszczenia tego unikatowego zabytku cywilizacji ludzkiej, a szkoda ponieważ terenowe wały obronne buduje zwykle społeczność na wyższym poziomie cywilizacyjnym w obronie przed barbarzyńcami zza wału – w tym przypadku przed koczownikami ze stepu i Rzymianami. Przykłady można by mnożyć (choćby Wał Hadriana w Brytanii – gdzie Piktowie byli niewątpliwie na niższym poziomie cywilizacyjnym od Rzymian, czy chiński Wielki Mur). Należy zatem przyjąć, że budowniczowie Wałów Żmijowych (Słowianie) stali na wyższym poziomie cywilizacji niż ci za wałami.

NA ZDJĘCIU: pozostałości Wałów Żmijowych na Ukrainie, FOT: Kiyanka/wikimedia.org
http://rudaweb.pl/index.php/2017/04/11/ ... zmijowych/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Muzeum Dziejów Słowian i Historii Polski

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 17 kwie 2017, 21:48

Białczyński pisze:Słowiańskie wzory w Rakoszanii (w Tyrolu) – nadesłał Paweł Ruszczyński
17 kwietnia 2017

Obrazek

Zdjęcia pochodzą co prawda z Południowego Tyrolu, czyli z Włoch, ale nie zmienia to faktu, iż cały Tyrol należał do Austrii, a także wcześniej do Bawarii, a oba te kraje jeszcze na początku tzw. Średniowiecza, czyli w okresie po upadku Rzymu zamieszkiwane były gęsto przez Słowian – plemię Rakoszan i Bodów. Część tych słowiańskich ziem ocalała, jako dzisiejsza Słowenia, reszta tworzy dzisiejszą Austrię i Szwajcarię oraz Bawarię. Mieszkali tutaj wspólnie z Celtami od czasów przedrzymskich Słowianie, możliwe że już od około 8.000 lat p.n.e.. Należy przypuszczać, że to między innymi stąd w średniowieczu wysyłano owe liczne zastępy pogańskich słowiańskich niewolników, których sprzedawano na targu w Kalifacie Kordoby.

Obrazek

Obrazek


http://bialczynski.pl/2017/04/17/slowia ... szczynski/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

ODPOWIEDZ