Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Pan S(ł)owa

Awatar użytkownika
w~m
Posty: 5
Rejestracja: wtorek 20 sty 2015, 14:05
Lokalizacja: Wolne Miasto G
Podziękował: 1 raz
Otrzymał podziękowanie: 9 razy

Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: w~m » wtorek 27 sty 2015, 21:09

Pjona!

Witam zacne grono myślicieli oraz każdego ciekawskiego skryto entuzjastę tegoż zjawiska ;)

Zacznę akcentem "przyklejonym" z wcześniejszego postu, jako że uległem sugesyji pewnego Pana o nicku ABCD by założyć ten wątek i tak właśnie go rozpocząć. Pozwolę sobie wcześniej nadmienić, iż jakiekolwiek umieszczane tu treści, uważam jedynie za sposób na rozwijanie wyobrażeń i ich konotacji, którym wzorcową formą są wpisy na tym forum. Wnoszę za przydatne, zamieszczać tu takie komentarze, do wskazanych linkiem lub cytatem zapisów z tego forum, którymi autor posłużyć się może do bezosobowego w sensie ad personam, unaocznienia wad lub zalet w stylach wyrażania myśli swoich kolegów i koleżanek, przy czym każda próba pozycjonowania się przy takiej okazji, uzyska bezdyskusyjnie taką właśnie adnotację przeze mnie, jak tylko pozwolą mi na to okoliczności odwiedzenia tego przybytku pięknych emocji i potrzebnych treści...






viewtopic.php?f=16&t=1211#p27819


"Pjona!

ciekawy post, ciekawie ujęta treść.. Pozwolę sobie dołączyć się do tej myśli i podzielić się "kilkoma groszami". Ergo, zacząć należy od - dla niektórych to banał, inni o tym zapominają - wielce uważnie tworzonej tu znaczeniowości słów, następnie lepionych z nich ciągów wyrażeń, które dają temu przekazowi formę - zdanie. Chylę się w tym miejscu ku wprowadzeniu uproszczenia dla w/w wyszczególnienia aby oszczędzić rozproszeń przy kolejnych odwołaniach się do tej inwokacji, którą dalej zwać upraszam - semantyką.

Oczywiście, pojęć mamy mnogość, tak samo jak edytorów wikibredni. Rozumienie semantyki, o które upraszam i które za chwil kilka rozwinę, to przede wszystkim ujęcie pierwszej z przeszkód stojących (lub rzuconych nam pod nogi) jakie widzę, słyszę, czuję; odbieram i jeśli postulaty przeczytane na tej stronie, są czymś osiągalnym dla nas jako przedstawicieli myśli naszej planety, to wskazuje swym palcem na gila z nosa, który został przeoczony przy porannej toalecie. Ową potrzebę - higieny lingwistycznej (wspólnej dla użytkowników słów) - doskonalenia własnej semantyki, poujmuję tu jako budowanie warsztatu wyrażania się i obrazowania dokładnie tego co się w danej chwili rozumie pod używanym pojęciem - słowem.

Czytając kilka dni temu pierwszy post z tej strony - o arce, ujęła mnie gracja i pomysłowe przekazanie swojej narracji przez autorkę tychże ciekawych skrótów myślowych t.j. przywołanie strętw (węgorzy prądowych) na zobrazowanie wkomponowanego niezależnego obwodu, układu w ramy, szkielet budowanej dalej formy owej "arki" - klasa. Jednak jak dało się dalej wyczytać w komentarzach, semantyka właśnie przystopowała kipiący u userów entuzjazm wynikający z wagi przedstawionych tam racji przez bezpośrednie odnoszenia się (prze nicki) swoimi słownikami pojęciowymi do użytych w poście treści..

...jeśli drogi czytelniku tych wypocin, do tej pory posiadasz braki we własnym rozumieniu co kryje się pod KAŻDYM z czytanych przez Ciebie słów:

- zgadzasz się na szmer całej masy interpretacji (tych słusznych jak i wadliwych), chowanych w znaczeniach, wyrazów
= przyznajesz sam przed sobą, że zgadzasz się na dalszą (tą, która począwszy od narodzin) cudzą narrację, bez względu na to, że początkowo kryła się pod nią szczera intencja rodziców w trosce o szybkie przekazanie Ci reguł panujących w świecie wyobrażeń
-= legitymizujesz dalszy szmer jeśli swym postanowieniem, stanowczością (lub jej brakiem) pozwalasz na wieloznaczność czytanej prze siebie treści

dam przykład:

jak to rozumiesz?: 2x2 (dwa razy dwa)

i odłóżmy na potrzeby tego wywodu, pojęciowy język matematyki, który "nauczył" nas, że taki symbol służy działaniu w wyniku którego otrzymujemy wynik - 4.

Czym jest owe "razy" czyli mnożenie (pamiętając, że wykluczamy chwilowo z narracji terminologię matematyki)?
Jak to wytłumaczyć mając na użytek jedynie to czego doświadczamy, co widzimy, czujemy etc..

Staram się tu przywołać prosty lecz zapominany często mechanizm, uznawania za oczywiste czegoś, czego się samemu zapomniało wcześniej "obwąchać", bo czymże jest to mnożenie hmm? Jeśli miałbyś drogi userze wytłumaczyć to dziecku tak jak tłumaczy się czym jest ruch liścia na, drzewie gdy zbiera się na burze, czym jest blask księżyca, który świeci światłem odbitym lub jakiekolwiek inne zjawisko obserwowalne czy doświadczalne zmysłowo.


Takie dwa-razy-dwa to jedynie przykład, gdyż zasadniczo każde słowo można wziąć za takie "razy" jeśli polega się nadal na czyimś wdruku jego znaczenia. Temat można łatwo zbagatelizować bo jego przychylny odbiór wiąże się ze świadomością wielkiej pracy jaką należy wykonać. Zwłaszcza dla tych gagatków, którzy wciąż polegają na "prawdzie objawionej" jako na czymś w rodzaju przepisu na lepszy świat, który to jeśli (w końcu) tylko się znajdzie (przeczyta) zmieni wszystko na takie jak być powinno - CYK PYK i MYK.

Mając za sobą nakreślenie semantyki jaką rozumiem przez autoryzację wyrażeń, pozostaje mi jeszcze uczulić na ich zestawienia. Mam tu na myśli coś na kształt "samospełniających się przepowiedni". To traktuje jako pstryczek w ucho zarówno dla siebie jak i dla każdego z placu boju o szczerość przekazów. Zastanówmy się, skoro powszechnie uważa się już w większość mądrych głów, że słowo to taka sama energia (fala dźwiękowa) jak i jej silniejsze siostry typu fali uderzeniowej (wybuch), to czy aby należy dodawać siły zjawiskom przez nas piętnowanym jak fałsz, obłuda czy skryto-pedo-klerofilstwo? Takim "wzmacnianiem" uważam stwierdzania, że coś JEST jakieś:

- to ONI (kto kolwiek) są odpowiedzialni za to że nasze zmysł są ułomne
- przez takie oddziaływania (jakiekolwiek) człowiek zapomina że
- jeśliby (cokolwiek) to wtedy

staram się pomijać cytowanie treści z posta, gdyż daleki jestem od jakiejkolwiek krytyki, wręcz chylę czoła przed bystrością autorki, pragnę jedynie zauważyć, że przynajmniej dla mnie dość mocniej wczepia się treść, która zawiera tego typu stwierdzenia:

- "wydaje się że" to ONI (ktokolwiek) są odpowiedzialni za to że nasze zmysł są ułomne
- "możliwe, że" przez takie oddziaływania (jakiekolwiek) człowiek zapomina że
- "być może" jeśliby (cokolwiek) to wtedy

Raz, że pomijamy tym kategoryczność w przyczynach czy skutkach (zerojedynkowość, czyli tą paskudną watykańską - dobro, zło - narrację) a tym samym otwieramy sobie szereg nowych, potencjalnych rozwiązań każdego tematu, nad którym się pochylamy (między czarnym a białym spektrum światła widzialnego daje jeszcze parę barw). Dwa nawet jeśli jakieś niegodziwości stoją za ogłupianiem ludzi od pokoleń to wystawiamy im środkowy palec z treścią w tle, która odbiera im ważność na poczet hmm powiedzmy jakiegoś mechanizmu (zależności, lekcji, przypadłości, zjawisku), który miał lub ma miejsca a stan ten trwać może..a może nie ;)"



viewtopic.php?f=16&t=1211#p31552




"Dziękuję, od "razu" pojawił nam się przykład powyższego..

Akademicko-podręcznikowo ujmując tą odpowiedź, należało by przyznać rację - wszak myśl dla większości z nas stanowi fundament dalszego "stroju" czyli słowa. Tym sposobem jednak, będąc dzieckiem, chcąc wyrazić swój stan łaknienia najpierw myślimy o tym, że jesteśmy głodni czy czujemy głód? Matka widząc naszą komunikację - przykładowo mlaskanie, otwieranie buzi lub w początkowym okresie nasz płacz, domyśla się przyczyn takiego postępowania i "nazywa je" czyli pokazuje nam, że stan ten, który czujemy da się "ubrać" w słowo - głodny lub którąś z jego odmian:

"O, dzidzia chce cyca?"
"Maleństwo zgłodniało?"
"Zjadłbyś?"
"Jesteś głodny?"
"Ktoś tu ma ochotę na papu?" :)

Zauważmy, że początkowo nie towarzysz nam świadoma myśl a raczej kieruje nami jaźń komunikacji między neuronami organizmu. Taka komunikacja, obwód poznawania, układ percepcji pomija myśl o głodzie, gdyż takowej dziecku jeszcze oszczędzono lub też dziecka "sprzęt" rejestruje dopiero myśli jako coś zewnętrznego i uważa je za pochodne swojego czucia.

Pamiętając, że każdy z nas był najpierw dzieckiem, zastanówmy się nad tym przykładem i jego wyłożeniami. W tym okresie dla dziecka "słowem" wydaje się raczej gest, mimika, zachowanie - wrażenia i uczucia - czyli asumpt, niż myśl w naszym dorosłym tego słowa znaczeniu.

"Czyżbyś dała asumpt, by uważano cię za przekornego,
upartego smarkacza, któremu nie warto zadawać takich pytań?" - A.Sapkowski Krew Elfów

Pozwolę sobie w dalszej części wesprzeć się dwoma bliskimi mi autorami (A. Korzybski, R. A. Wilson), którzy poruszając m.in. tą tematykę, w ciekawy sposób przedstawili charakterystykę owych "języków". Dla pierwszego, który w wadliwości używania słów (sprzeczności między chęcią a znaczeniem) doszukiwał się przejawów fizycznych chorób człowieka (czym być może prace jego zaskarbiły sobie szeroką popularność w 30 latach XXw u wuja Sama), myśl to funkcja ujarzmiania czasu, dzięki której kolejne pokolenia kompilują, skupiają rozciągłą wiedzę w proste - krótsze pojęcia (sprowadzając myśli rozległe na kilka wieków, do ~ solidnie "przemyślanego" wieczora, zbierając tym powiedzmy 300 lat prac nad czymś do wniosków po (olśnieniu?) 5 godzinach uważnej rozkminki) lub dodają nowe kategorie do naszej wszechnicy myśli.

Drugi, ujmuje to jako "monolog wewnętrzny" co w języku potocznym nazywamy umysłem. Umysł, rozumiany jako "wygadanie" czyli radzenie sobie z obwodem semantycznym (wg. tej nomenklatury człowiek zawiera się w 8 obwodach - jaźniach, a w/w semantyczna wydaje się być 3 w kolejności od narodzin). Jako pierwszy z uświadamianych przez człowieka, układ ten powinien posłużyć jako łącznik (pomost) - tłumacząc początkowo 1 i 2gi obwód, własnym językiem myśli - archetypów, aby następnie wypracować z nimi wspólnie kolejny - 4.
Z uwagi, że pierwszym, zatem najpełniej komunikatywnym językiem poznanym przez człowieka doświadczalnie, został j. mowy ciała, to z nim należy początkowo zsynchronizować myśli (3) tak by wypracować model poznania następnego - uczuć (2). Taka dorosła, dojrzała postawa semantycznej (3) interpretacji myśli, jako wypadkowej dwóch wcześniejszych percepcji - wrażeń, przechodzących w uczucia, dowodzi samą już kolejnością zajść, że podobnie jak proporcje w naturze (proporcja 1,61 powstająca z dzielenia odwróconego "wspak" ciągu liczb Fibonacciego) , budowane w oparciu o wynikania z układów sumujących swe wartości by rozwijać czynniki złożoności, również percepcje (zmysły -> z myśli) naszych jaźni, potrzebują wynikania z wcześniejszych (ich zgody, konsensusu?) dla uznania się za prawdziwą - własną (owa autoryzacja z wcześniejszego postu).

Oczywiście należy pamiętać, że ujęcie w 3->semantyczny->komputer/dorosły->myśli, stanowi "wyjęcie" cząstki zagadnienia z jego całościowej istoty, którą jednak łatwo można odczytać w "Psychologii kwantowej" lub chociażby "Powstającym Prometeuszu", który wygodnie wprowadza w tematykę. (http://pl.scribd.com/doc/156853838/Robe
eteusz-pdf)

Dla zwolenników koncepcji opartych o akademicki dyskurs, polecam pochylenie się nad prof. Korzybskim lub tworzoną dziedziną nauki ubraną w hasło "język mentalski". Ongiś zrzuciłem kwintesencje obu tych narracji w linku poniżej - polecam, pjona! ;)

http://ag.108.pl/index.php/forum/3-foru ... jnej#p2883 "
0 x


"Wróci, wróci w stare gniazdo..."

Awatar użytkownika
Przebiśnieg
Posty: 1207
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 16:41
x 2
x 24
Podziękował: 790 razy
Otrzymał podziękowanie: 1319 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: Przebiśnieg » piątek 30 sty 2015, 19:08

Szacowny 8-)
Pozwolę sobie stwierdzić, że na intelekcie daleko się nie zajedzie.
Intelekt zbiór ograniczony.
Świadoma Myśl zbiór nieograniczony.
to może wiskacz.

PS
Wybacz szacowny że tak oszczędnie ale moim skromnym zdaniem jeżeli chodzi o teraz to na naukę za późno
No więc szufladkuj w/g wskazań intelektu toć dla każdego co innego i każdy z nas jest nie lepszy czy gorszy tylko inny, a nóż widelec :mrgreen:
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 31 sty 2015, 16:15

>w~m< porusza ciekawe (przynajmniej w moim mniemaniu) zagadnienia i uważam, że mógłby czynić, ciągnąć to dalej.
Wiedzy, również tej dotyczącej naszego języka, słownictwa i jej niuansów nigdy za wiele, a brak informacji o tym powoduje, że dość łatwo dajemy się wpuszczać w maliny.
Fakt, możemy intuicyjnie odbierać pewne treści ale to ogranicza nas do wycofania się, a rzecz w tym by w pełni świadomie móc nie tylko zrozumieć pewne niuanse, ale też rozsądnie umieć je wytłumaczyć - nie tylko sobie. ;) :)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12950
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12879 razy
Otrzymał podziękowanie: 19591 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 31 sty 2015, 17:44

miałem taki kurs, gdzie może nie odkryto tajemnicy życia,-
ale padło parę ciekawostek, np. o komunikacji między homo-sapiens-ami..
;)
Obrazek
i okazuje się, że słowo pełni rolę uzupełniacza, a czasami wręcz komplikuje tylko życie.. ;)
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 31 sty 2015, 18:28

songo70 pisze:miałem taki kurs, gdzie może nie odkryto tajemnicy życia,-
ale padło parę ciekawostek, np. o komunikacji między homo-sapiens-ami..
;)
Obrazek
i okazuje się, że słowo pełni rolę uzupełniacza, a czasami wręcz komplikuje tylko życie.. ;)

Zwłaszcza wówczas gdy nie umiemy się wyrazić jak należy, a ogromna rzesza społeczeństwa, łącznie ze mną, ma z tym duże problemy.
Stąd doceniam chęć prowadzenia tego tematu przez >w~m<. :)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
w~m
Posty: 5
Rejestracja: wtorek 20 sty 2015, 14:05
Lokalizacja: Wolne Miasto G
Podziękował: 1 raz
Otrzymał podziękowanie: 9 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: w~m » sobota 27 lut 2016, 23:00

Przebiśnieg pisze:Szacowny 8-)
Pozwolę sobie stwierdzić, że na intelekcie daleko się nie zajedzie.
Intelekt zbiór ograniczony.
Świadoma Myśl zbiór nieograniczony.
to może wiskacz.

PS
Wybacz szacowny że tak oszczędnie ale moim skromnym zdaniem jeżeli chodzi o teraz to na naukę za późno
No więc szufladkuj w/g wskazań intelektu toć dla każdego co innego i każdy z nas jest nie lepszy czy gorszy tylko inny, a nóż widelec :mrgreen:




Po Twoim poście, uzmysłowiłem sobie, że dzieląc się tu wiedzą, spotkałem się z negacją "dla zasady" niźli jakąś rzeczową refleksją czy choćby wspólną zabawą, którą zaproponowałem.
Czytam aktualnie lekturę, zgłębiającą zagadnienie, która stanowi dla mnie rozwinięcie badań nad słowem - a przez to i dźwiękiem - i trafiając na pewien cytat, postanowiłem posłużyć się nim jako odpowiedź dla Ciebie i zamieścić go m.in. tutaj mając w pamięci wspomnianą już "życzliwość":



"Chcąc nie chcąc podlegasz boskim prawom, a pośrednio tym którzy mają wiedzę na ich temat i nie wahają się jej użyć. Kabała, gematria, numerologia, okultyzm to tylko narzędzia i mogą być użyte rozmaicie. Naszą tarczą jest nasz język.

Języka uczysz się przez całe życie. To twierdza o różnych poziomach gęstości. I budowana jest od urodzenia wraz ze wzrostem znajomości języka, który to z kolei budowany był od czasów niepamiętnych.

A jednak wiele jego stałych cech promieniuje na inne cechy w określony dla danego języka sposób. A inne cechy są stałe jakby dla całej ludzkości. Wyobraźmy sobie te cechy jako łodzie różnej wielkości, różnych kształtów i napędów umieszczone na morzu. Połączone ze sobą bądź to bosakami, bądź linami, niektóre z nich zakotwiczone. Inne, te o dużym zanurzeniu i podwodne są bardziej podatne na prądy morskie. Na jeszcze inne, poprzez żagle bardziej działają prądy powietrzne, na niektóre działa nawet biegunowość ziemi. Niektóre mają własne silniki, a nawet wioślarzy, czy wysoko wypuszczone balony unoszące się na różnej wysokości.

I nad tym całym układem panujesz Ty, który dokładasz nowe łodzie i łączysz je ze sobą. Jedne połączenia wzmacniasz, inne osłabiasz. Panujesz.

Tak więc owe stałe, promieniujące cechy języka istnieją w naszym wewnętrznym odbiciu rzeczywistości, stale na nas oddziałują i to dzięki nim porządkujemy postrzeganie, a pośrednio, i kierunek, w którym idziemy przez życie.

Ta sieć kojarzeniowa i wynikowe drganie języka jako całości, budowana jest od niemowlęcia, a nawet wcześniej. Przechowywana jest u progu podświadomości. Jeśli nie zaczniesz nad nią panować, to będziesz mamiony przez tych, którzy zrobią to od zewnątrz, lub innymi słowy pasany jak baran będziesz rzucać się na zlepki dźwięków. A chyba nie wierzysz, że w okupowanym kraju, władza dba o czystość najwznioślejszych słów przyrodzonych?

Cała masa powiedzonek, dosłownie zaklęć, określa ramy Twojego działania, a nawet postrzegania. Jeśli tak, to i Twojego przeznaczenia. Miliony lat żyliśmy bez pieniędzy i ludzie powoli budzą się z tej ułudy i zaczynają dostrzegać jak pędzą w kółko szukając tego wielkiego bogactwa, tej wielkiej sławy, które powieszono Ci przed umysłem jak marchewkę osłowi. Podczas, gdy prawdziwe bogactwo i sława są dziedziną wewnętrzną.

Panowanie nad tą dziedziną daje tylko słowo. Pracuj ze słowem, a ,po woli' się z tego zaczarowania wykaraskasz. I jest to o tyle ułatwione zadanie, że gwiezdne oddziaływania zbiorczo nazwane epoką wilka bądź dniem Swaroga wyjawią prawdę tak jak pierwsze promienie słońca w kamień przemieniają potwory."

J.S. Greczyszyn - Glęgolica: obrazowanie albo pojęcie o wyobrażeniu


Mimo to pozdrawiam Cię i wiadomka - pjona!
0 x


"Wróci, wróci w stare gniazdo..."

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15575
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29127 razy
Otrzymał podziękowanie: 23434 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 16 gru 2018, 23:11

CZESŁAW BiAŁCZYŃSKi PiECZĘĆ WOLNOŚCi 13 XII 2018 nie TAGEN TV

https://www.youtube.com/watch?v=F1ldGHeBAqA

Opublikowany 13 gru 2018
CZESŁAW BiAŁCZYŃSKi PiECZĘĆ WOLNOŚCi wykład w Klubie dziennikarzy Pod Gruszką w Krakowie 13 XII 2018. Nie TAGEN TV
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 22 lut 2019, 20:46

RudaWeb pisze:Język czynu – cięta mowa i palące słowa, według Stefana Urynowicza
Luty 17, 2019

Obrazek

Tytułem wstępu: „ognisko palą na polanie, w nim liszka przez pomyłkę gore” – Agnieszka Osiecka.

Zapewne każdy chociaż raz zastanawiał się, czemu rzeczy „nazywają się tak a nie inaczej”, czemu „akurat tak się mówi”? Wielu próbowało tego dociekać i zapisano o tym tysiące kartek. Lingwiści (bo tak nazwano tych bardziej dociekliwych) na całym świecie próbowali zrozumieć i usystematyzować zasady mowy różnych grup ludzkich.


Wielu z nich robiło to z ciekawości, jednak najbardziej znane są teorie tych, którzy robili to z niskich pobudek – dla pieniędzy, władzy, polityki. To polityka właśnie, poprzez pieniądze sterująca działaniami ludzi, doprowadziła do powszechnie dzisiaj obowiązujących i nie podlegających dyskusji tez, nauczanych w szkołach każdego sortymentu.

Powstało wiele obszernych prac naukowych, traktujących o zasadach słowotwórczych i relacjach pomiędzy językami. Powstały słowniki etymologiczne, bezkrytycznie wykorzystywane w procesach nauczania, procesach hamujących naturalne rozumienie mowy ojczystej i matczynej. Procesach powodujących blokowanie skojarzeń pomiędzy słowami i zwrotami w tej mowie u większości uczniów w każdym wieku.

Istnieją jednak jednostki bardziej ciekawe świata, patrzące w przeciwnych kierunkach niż ogół, zadające pytania i szukające na nie odpowiedzi. Rozwój technik komunikacji sprzyja właśnie im, umożliwiając wymianę myśli. Wymianę, która pozwala na powstanie wartości dodanej w wiedzy, efektu synergii. Dzięki temu obecnie panujące zasady językowe podlegają krytycznej ocenie i poznawana jest prawda o fenomenie, jakim jest mowa.

Stan obecny

Tak się składa, że mowa jest nierozerwalnie związana z historią. Historia jest narzędziem polityki i piszą ją zwycięzcy.

Obecną historię Polski (i nie tylko) pisano pod dyktando sił politycznych, celem wykazania praw do ziemi, do ludzi, do pieniędzy, do władzy. Dużą część tej historii pisali sąsiedzi zza wschodniej i zachodniej granicy. Szczególnie w czasach galopującego „nacjonalizmu niemieckiego” XVIII i XIX wieku. W toku tej narracji wskazywano na wiodącą rolę wszystkiego, co germańskie i pozwalały na to wyniki ówczesnych odkryć archeologicznych. Osiągnięcia materialne ludów germańskich, aryjskich dawały obraz przodków, z których „można być dumnym”. W nowo powstałym państwie, państwie Niemieckim, potrzebowano idei kształtujących i wzmacniających tożsamość narodową. Etnos germański do tego celu nadawał się idealnie, wystarczyło go „tylko” połączyć z Niemcami. Łącznikiem tym był język.

Badając podania ludowe Jacob Grimm, wraz z bratem spisał baśnie, które doczekały się wielu ekranizacji. Dociekał też podobieństw i różnic w dialektach ludowych z terenu Niemiec. Zauważył wyjątkowe zjawisko, polegające na przechodzeniu indoeuropejskich „zwartych bezdźwięcznych” w germańskie „zwarte dźwięczne” przed akcentem, a po akcencie – w „przydechowe” (w Wikipedii rozróżniają, że indoeuropejskie jest inne niż germańskie). Na tej podstawie w 1822 roku sformułował prawo, które funkcjonuje również pod określeniem „rough breathing” (z angielskiego: szorstkie oddychanie). Pomimo krytyk tej zasady jest ona nagminnie wykorzystywana w celu wykazania „starszości” języka „praniemieckiego”.

Pomimo rozpoznania wskazanego zjawiska, teoria jego powstania jest wykorzystywana jednostronnie, z obsesyjnym wręcz pomijaniem w przykładach słownictwa polskiego. W przypadku wskazywania w przykładach słów polskich są dobierane słowa inaczej brzmiące ale o podobnym znaczeniu, co w języku niemieckim. Przyczyny takiego podejścia do badań mogą być różne. Pomijając złą wolę i chęć zysku można wskazać na bardzo słabą wiedzę slawistyczną wśród językoznawców zachodnioeuropejskiej strefy językowej.

Metodologia

W wyniku słabej znajomości języków słowiańskich i parcia ekonomicznego uczelni zachodnioeuropejskich o zabarwieniu politycznym, tamtejsze badania językowe przypominają dowcip o sowieckich naukowcach i musze, gdzie „…po wyrwaniu ostatniej nóżki mucha ogłuchła”.

Otóż błąd polega na założeniu dualnego podziału na języki kentumowe i satemowe. Podział ten nie ma racji bytu, lecz w ustalaniu „przejścia z języków indoeuropejskich” był (i chyba nadal jest) w domyśle aksjomatyczny, zakładający nie występowanie form satem i kentum jednocześnie w jednym języku. To pozwalało na potraktowanie germańskich „zwartych dźwięcznych” jako wtórnych do indoeuropejskich „zwartych bezdźwięcznych”. Z jednej strony języki indoeuropejskie zostały słusznie wykazane jako przedgermańskie (w obecnym rozumieniu jako praniemieckie), z drugiej jednak rzeczywiste zjawisko językowe zinterpretowano jako „germańską” zmianę językową.

Tymczasem zjawisko opisane przez Grimma wskazuje na wyjątkowe zachowanie dźwięczności w niektórych słowach germańskich, pochodzących ze słów indoeuropejskich. Znaczy to dokładnie tyle, że zasadniczo w germańskich nie zachowały się „zwarte dźwięczne” po słowach indoeuropejskich. Natomiast znanym z autopsji jest, że indoeuropejskie „zwarte bezdźwięczne” występują obok indoeuropejskich „zwartych dźwięcznych” jako ich odmiana lub słowa pochodne, np.; róg rożny, dług dłużny, (dla lepszego uzmysłowienia bzdurnych założeń zachowałem nazewnictwo zastane na polskiej Wikipedii).

Ekonomia dźwięku

Dla zrozumienia zjawiska występowania zamiennie dźwięcznych i bezdźwięcznych konieczne jest sięgnięcie do zasad ekonomicznych i akustycznych. Zasada zachowania energii wyraźnie wskazuje, że w celu uzyskania dźwięków wysokoenergetycznych konieczne jest wydatkowanie na ich powstanie większej energii. W ciele żywym zależy to od napięcia mięśni, które wymagają odżywiania.

Energia, jaką niesie dźwięk zależna jest od amplitudy i częstotliwości fali rozchodzącej się w środowisku, którym przy mowie jest w zasadzie tylko powietrze. Im większa amplituda, tym większa energia fali, i im większa częstotliwość fali, tym jej energia jest większa. Dużą częstotliwość fali dźwiękowej słyszymy jako tony wyższe. Duża amplituda zaś odbierana jest jako dźwięk głośniejszy. Krótko mówiąc: krzyk i pisk męczą.

Naturalnym zjawiskiem więc wydaje się zastępowanie w mowie dźwięków niosących wysoką energię dźwiękami tańszymi, czyli wymagającymi mniejszego wysiłku przy wymowie. Nie logiczne jest działanie odwrotne, jeśli nie przynosi wymiernych efektów, takich jak zachowanie życia, zdrowia lub uzyskanie pożywienia, stanowiącego zasób energetyczny dla organizmu.

Z potrzeby chwili

Potrzeba uzyskania pożywienia i ochrona życia wydają się więc siłą sprawczą powstania samej mowy, rozumianej jako przekazywanie istotnych informacji w krótkim czasie, w warunkach wymuszających zachowania według prostej zasady „uciekaj albo walcz”.

Z natury rzeczy zagrożenie powolne nie wymaga szybkich reakcji a zagrożenie dynamiczne wymaga również dynamicznego reagowania. W sytuacjach nie cierpiących zwłoki przekazywana informacja musi mieć możliwość dotarcia do adresata, bo do powtórnego jej nadania może już nie dojść. Dlatego energia dźwięku musi być duża, większa od energii dźwięków emitowanych przez środowisko. Najlepszy jest więc do tego głośny pisk, co jest łatwe do zaobserwowania w świecie zwierząt. Nie ma podstaw to twierdzenia, że w świecie ludzi miałoby być inaczej. Na uwagę zasługuje również przystosowanie organizmów do odbioru dźwięków. Miejsca emisji dźwięków wysokich są dla ludzi i zwierząt łatwiejsze do zlokalizowania niż miejsca emisji dźwięków o małej częstotliwości.

Mowa zatem była odpowiedzią na zapotrzebowanie porozumiewania się w szybko zmieniających się warunkach otoczenia, np. podczas polowania przez człowieka, lub na człowieka. Twierdzę zatem, że to dźwięki wysokoenergetyczne stanowiły zaczątek mowy, pozwalając na skuteczną wymianę informacji pomiędzy nie widzącymi się ludźmi, lub w hałasie wydawanym choćby przez uciekające zwierzęta.

Kto gwizda, ten … ma gwizdek

Budowa anatomiczna człowieka pozwala na wydawanie wysokich tonów poprzez wydmuchiwanie powietrza przez usta i zęby. Ludzie mogą fiukać, gwizdać, świstać. Poprzez kierowanie wypuszczanego powietrza na przednie, górne zęby uzyskujemy świst, który jest dźwiękiem rozróżnianym przez nas i zapisywanym w alfabecie polskim jako sz. Od siły i kierunku nadmuchu zależy, czy wydawany dźwięk jest interpretowany jako ż, ś lub s czy z. Rozluźnienie napięcia mięśni języka, jego zwiotczenie powoduje, że wydany dźwięk staje się cichy i przez nas interpretowany jako h. Przytknięcie języka do zębów, w trakcie procesu takiego jak przy emisji sz, powoduje rozróżnialną zmianę wydawanego dźwięku na taki, który zapisujemy jako cz. Sposób tego przytknięcia pozwala emitować zmienione nieznacznie dźwięki, możliwe do zapisania jako ć i c a nawet t. Przy tym należy zauważyć, że pośród wyżej wskazanych wydanie dźwięku sz wymaga najwięcej energii, a t i h najmniej. Jeśli podczas wymawiania t napięte zostanę struny głosowe, to wydany dźwięk interpretowany jest jako d. Podobnie przy wydawaniu dźwięku s po wyciszeniu uzyskujemy h, a rozluźnienie napięcia mięśni języka podczas wydawania dźwięku c powoduje to, że wydany dźwięk staje się cichy i przez nas interpretowany jako cichsze h, obecnie zapisywane w języku polskim jako ch.

Powyższe wyjaśnia też, czemu dźwięki zapisywane w języku polskim jako sz lub cz w innych językach bywają zapisywane jako sh lub ch.

Jako, że świstanie wymaga precyzyjnego ustawienia narządów mowy, konieczne jest nauczenie się tego ustawienia i dbanie o jego precyzję również podczas wykonywania innych czynności. Dla zadyszanego, zmęczonego człowieka jest to wyraźny wysiłek. W celu ułatwienia sobie życia ludzie nauczyli się wykorzystywać do świstania narzędzia: źdźbła traw, liście, łupiny orzechów, muszle, kości i drewno. Po odpowiedniej obróbce powstały łatwe w użyciu gwizdki, a potem piszczałki i fujarki, jeszcze do niedawna wykorzystywane przez pasterzy różnych kultur.

Jak zwał, tak zwał

Wartość energetyczną rozpoznawanych i interpretowanych dźwięków można zapisać wykorzystując dostępne oznaczenia wykorzystywane przez językoznawców. Dla ułatwienia opisane wyżej spółgłoski zapiszę dużymi (wielkimi) literami, wskazując obok ich zapis w języku polskim (pominę te, których oznaczenia się nie różnią):

S” – sz

Z” – ż

C” – cz

S’ – ś

Z’ – ź

C’ – ć

T’ – ciche ć

T” – d

TZ – c

D” – dź, dzi (bez słyszalnego i)

D’ – dz

Dˇ – dż

H’ – ch

W’ – f

P’ – f

L” – ł

L’ – aktorskie ł

N’ – ń, ni

Podczas rdzeniowania polskich słów nie znalazłem afrykatów obecnie rozpoznawalnych w polskim alfabecie (dż, dź, dz, dzi). Wykazałem je, bo obecnie w polszczyźnie są. Sylabizacja wskazuje jednak, że wszędzie tam, gdzie je obecnie słyszymy, należy doszukiwać się spółgłosek szczelinowych, które w parze ze spółgłoską d podlegają obecnie utrwalonym błędom odczytu. Nawet nasuwa się przypuszczenie, że wszelkie inne afrykaty w polskiej mowie były i są postrzegane jako błędy wymowy.

Poniżej zapiszę nosówki, które traktuję jednocześnie jako samogłoski i spółgłoski (właściwie bazę dla spółgłosek). Małymi literkami zapisuję samogłoski:

O”/o” – nosówka ą, w dyftongu: om

U”/u” – nosówka jak w dyftongu un

E”/e” – nosówka ę, w dyftongu: en

A”/a” – nosówka jak w dyftongu an

Matka jest tylko jedna. Czyli, co tam mruczysz pod nosem?

Najprostszy wydawany przez aparat mowy dźwięk, to dźwięk oddechu. Budowa czaszki zwierząt, od czasów powstania gadów, pozwala na oddychanie przez nos z pominięciem otworu gębowego. Pozwala to na porozumiewawcze mruknięcia podczas pobierania pokarmu, bez ryzyka zadławienia. Nowelizacją było pojawienie się zwierząt ssakokształtnych, których czaszka pozwalała na oddychanie i przez nos i przez otwór gębowy. Taką właśnie czaszkę ma człowiek. Pierwotną, zdaje się, metodą wydawania dźwięków około oddechowych było mruczenie przez nos. U człowieka dzieje się tak przy zamkniętych ustach. Dźwięk wydawany w ten sposób, to nosówka, którą nawet trudno zapisać, bo jest rozróżnialna jedynie przez ton. Takie mruczando można zapisać jedynie nutami.

Ta jedna nosówka jest matką nosówek wymienionych powyżej. Od pracy aparatu gębowego zależy, jak ją słyszymy. To ona, poprzez swoje wcielenia, wydaje się być twórczynią najdawniejszych słów, poprzez działanie w parze ze spółgłoskami. To ona określa kierunek rozumienia tych spółgłosek i to ona determinuje to, co rozpoznajemy jako sylaby. Nosówka jest więc babcią wszystkich samogłosek, z których dźwięk zapisywany jako ą wydaje się być najstarszy, natomiast dźwięk zapisywany jako a wydaje się być najmłodszy.

Szef wszystkich szefów.

Energię nosówce nadaje drganie strun głosowych, spowodowane przez przepływające powietrze. Po otwarciu ust dźwięk ten jest odbierany jako gardłowe r, u zwierząt często słyszalne w postaci warczenia lub ryku. Dźwiękiem takim zwierzę sygnalizuje swoją obecność, możliwość działania. Sygnalizuje niechybną reakcję na obecność innych stworzeń, niosąc treść: „zaraz coś ci zrobię”. Informacja ta wydaje się być w świecie zwierząt i ludzi ogólnie zrozumiała.

Gardłowe r jest też najprostszą spółgłoską powstającą po otwarciu ust przy nosowaniu (wydawaniu dźwięku przez nos). Nosówka o niskim tonie zmienia się wtedy w gardłowe mruczenie. Zwiększanie wysiłku przy emisji takiego dźwięku, poprzez przesunięcie języka do przodu i zwiększenie siły wydechu, powoduje powstanie r zębowego. Dalsze zwiększanie siły wydechu prowadzi do przerwania drgań końcówki języka i powstania dźwięku szczelinowego, czyli możliwego do interpretacji jako sz lub ż. Z kolei dalsze przesunięcie języka do przodu przerywa strumień powietrza płynący pomiędzy przednimi zębami a końcówką języka. Powietrze znajduje wtedy ujście po bokach języka, a emitowany przy tej okazji dźwięk jest interpretowany jako l. Inaczej jest, gdy przy emisji dźwięku r język zostanie ułożony w sposób ułatwiający przepływ wydychanego powietrza. Emitowany wtedy dźwięk jest interpretowany jako spółgłoska j. Przy czym granica interpretacji tego dźwięku jako spółgłoski lub samogłoski jest dość płynna, a po drugiej jej stronie jest dźwięk, który w języku polskim zapisujemy literką i.

Procesy te można w prosty sposób zapisać używając znaków wskazujących na kierunek przemian. Może to być znak „większości” > lub „mniejszości” < :

R>S”

R>Z”

R>L
R>J

Starszy brat

Różnice wartości energetycznej pomiędzy spółgłoskami również można zapisać, dla uproszczenia używając zastosowanych wyżej znaków „większości” > lub „mniejszości” <. Zasady rządzące procesami językowymi dotyczącymi wartości energetycznej głosek były tematem wielu teorii naukowych, ale można je objąć dwoma głównymi prawami: palatalizacji i lenicji. W zasadzie spółgłoska niosąca większą energię wydaje się być zastosowana w mowie wcześniej niż jej wyciszona wersja. Starszeństwo to można przedstawić w sposób przejrzysty:

S”>S’>S>H>H’>zanik

C”>C’>C>T>T’>zanik

Z”>Z’>Z>S>H>H’>zanik

L>L’>L”>zanik

G>K>H>H’>zanik

Żar w gar

Najbardziej jednak dramatyczną utratę energii widać w wersjach polskich słów zawierających ż. Przy odmianie słów zmienia się ono w g, które w żaden sposób szczelinowe nie jest:

Z”>G

Widzimy i słyszymy to zjawisko w słowach: noga – nóżka lub droga – dróżka. Odmiana ta jest Polakom dobrze znana, chociaż zwykle nie zdają sobie sprawy, że jest to dowód na jednoczesną satemowość i kentumowość języka polskiego, czyli jego archaiczność.

Być albo nie być …

Również podczas nosowania, przy gwałtownym otwarciu zaciśniętych ust powstaje dźwięk zapisywany w polskim alfabecie jako b. W zależności od napięcia mięśni ust, strun głosowych i siły wydechu usłyszymy dźwięk, który zapisujemy jako w i p, co przy skrajnym lenistwie daje nam możliwość interpretacji jako f. Można ten proces tak przedstawić:

B>P>F>zanik

B>W>F>zanik

Robić: ciąć i palić.

Wspólnie z nosówkami (samogłoskami) spółgłoski tworzą sylaby. Podczas analizy polskich słów wyodrębniłem te sylaby, które wydają się być podstawowe, najstarsze, nadające sens obecnym słowom, będące dla nich prardzeniami. Jest ich zaledwie kilka:

Ro” – czytane jako rą i rozumiane jako robić

S”o” – szą, rozumiane jako żąć, ciąć, szyć

Lo” – lą, rozumiane jako: palić, tlić

Jo” – ją, rozumiane jako jąć

Bo” – bą, rozumiane jako być

Wszystkie wyżej wymienione, to czasowniki. One stanowią o polskim języku. Pierwszymi pochodnymi od nich są prawdopodobnie dookreślenia, które stosowane razem z pierwszymi czasownikami nadają im kierunek rozumienia:

Co/To/Do – co, to, całe, ciało, do

So/Zo – z

Ku/Ka/Ga – ku, gdzie

Po – po

Prardzenie Z” i J pozostały do dzisiaj w języku polskim w niezmienionej formie, widocznej w słowach:

Je” – jem, ę jest obecnie zastąpione dyftongiem em

Z”o” – żą.

Rozum i serce

Z rozkładania polskich słów wynika, że spółgłoski nadają słowom sens, a samogłoski wyrażają uczucie. Spółgłoski odpowiadają za rozpoznanie czynności, od której słowo jest kojarzone, a samogłoski są odpowiedzialne za jego melodię, która sugeruje kierunek jego rozumienia. Obydwie w parze tworzą słowo naszych praprzodków, będące jednocześnie praczasownikiem i sylabą, rozumiane jako rdzenie językowe.

Na tym jednak nie kończy się muzyka języka. Samogłoski potrafią śpiewać nie tylko solo i w duecie. Potrafią stworzyć trio i dać popis w stylu „dwa plus jeden” lub „ich troje”. Powstaje wtedy sylaba dwu spółgłoskowa, znacząca już coś innego niż sugerują to spółgłoski w niej zawarte. Taka sylaba, to twór powstały z wcześniejszych kojarzeń, który może służyć, i służy, do skojarzeń następnych. Przykładowo:

Ra Ba – robić być

RaB – robotnik

Ro” Ba C”i – robić być ciąć

Ro”BaC’ – rąbać

Ku Ra Ba – ku robieniu być

GRa Ba – graba, ręka

Po Le – po opaleniu

PaL – pal

To Pa Le – do palenia

o PaŁ” – opał

Ki Jo” – jak ująć

KiJ – kij

So” C”a Pa – cięte po ucięciu

S”C”a Pa – szczapa

Bo” Da – być dać

BuDa – buda

BuTy – buty

BuTa – buta

BoDa – woda

BiDa – bieda? Małe bycie? ( samogłoska i jako zmiękczenie, zmniejszenie?)

BiTa – bita (łup, pokarm?)

Ciekawe, że buty były tak ważne dla naszych przodków, jak woda i dom. Zapewne dlatego, że pozwalały przetrwać w surowym środowisku.

Na tercecie śpiew głosek się nie kończy, gdyż w sylabie mogą być i trzy spółgłoski. Pamiętać należy też o tym, że samogłoska i w polskim języku jest cieniem spółgłoski j (a może odwrotnie?), np.; kwiaty, kwia-ty. W przeszłości j zapisywano jako y. Znak i stosowano dla oznaczenia zmiękczenia spółgłoski, np.; ni (w języku rosyjskim podobny w zapisie jest znak miękki). Znak j czytano też jak obecne i. Starsze zapisy, takie jak historyia, historyja należy czytać jako historja, pomimo obecnej poprawności zapisu jako historia.

Szczególną rolę ma nosówka, która może przyjmować zadania zarówno samogłoski, jak i spółgłoski. Ma to znaczenie i w sylabizacji i przy śpiewie. Śpiewając po polsku, melodię ciągnie się przy pomocy samogłosek, a wszędzie tam, gdzie występuje nosówka w środku słowa, śpiewa się ją jako najbardziej jej podobną samogłoskę nie nosową, czyli e zamiast ę, o zamiast ą. Przy sylabizacji jest to kwestia abstrakcyjna, gdyż dotyczy nosówki występującej na początku słowa. Dla Polaka naturalną reakcją, przy czytaniu lub słuchaniu takiego słowa, jest parowanie nosówki z typowaną samogłoską, np.: ąka – łąka, ąpirz – wampirz, ągry – wągry.

Zanik spółgłoski na początku słowa w wielu językach świadczy więc o młodych przemianach w tych językach, w stosunku do języka bazowego. Występowanie samogłoski nienosowej na początku słowa wiąże się nie tylko z zanikiem wyraźnej nosowości, ale też ze zmianą nosówki na dyftong, np.; łąka – w’onka (ang. wonka).

Sylabizacja obecnie używanych w języku polskim słów wskaże więc nam rdzenie i prardzenie, dając pojęcie o dawnym znaczeniu słów i drodze ich rozwoju. Pozwoli na zrozumieniu, czemu rzeczy tak się nazywa a nie inaczej.

Sylabizacja daje coś jeszcze – wskazuje na rdzenie ważniejsze, poprzez ich akcentowanie. W polszczyźnie naturalnie akcent pada na druga sylabę od końca, a w słowach bardziej złożonych na trzecią od końca. Oprócz wskazania na decydujący rdzeń, akcent może też wskazywać nam chronologiczne rozumienie słowa, kolejnych czynności koniecznych do uzyskania danego efektu, które to słowo opisuje. Poprzez składanie sylab dając możliwość zrozumienia skojarzeń. Na przykład:

Pa Li – po podpaleniu

DRo Ga – dorobione gdzieś?

DRo Z”a – dorobione cięciem

Z”e La Zo – wycięte a potem z ognia (wyjęte)

Pa Li Sa Da – po opaleniu wsadzone (w ziemię), wsadzone pale.

Klejony czy złożony?

Rozumienie języka polskiego zależne jest więc od sklejania sylab w słowa. Obecne polskie słowa dają się więc rozpoznać jako całe zdania naszych przodków. Nasze sylaby są więc ich słowami. A nasze słowa składamy w nasze zdania, dla naszych przodków po wielokroć złożone. Język polski jest powszechnie traktowany jako język syntetyczny (składany). Widzimy jednak, że tak naprawdę w swej filozofii jest to język aglutynacyjny (sklejony).

Co nam to daje? Ano możliwość prześledzenia jego rozwoju od czasu jego powstania, jako pełnowartościowej, przydatnej mowy. Pozwala na inne spojrzenie na wymierające języki aglutynacyjne Starego i Nowego Świata. W konsekwencji pozwala na ustalenie związków kulturowych pomiędzy najstarszymi mieszkańcami wszystkich kontynentów.

Od przymiotu do przedmiotu

Z wejrzenia w przeszłość polskich słów jawi się obraz rzeczy nazywanych zgodnie z ich przydatnością, zgodnie z zasadą, że „to jest godne nazwania, czego mogę użyć, lub co mnie może użyć”. Przymiotem rzeczy był więc czasownik, z czasem zinterpretowany jako imiesłów. Dlatego rdzennie polskie rzeczowniki są szczególna formą imiesłowu. Dla przykładu:

Jo” – jąć

KiJ – ku jęciu

Jo”DRo – ujęte

Ro” – robić

Re”Ka – ręka

RaB – robiący

Li – palić, tlić

PaL – po upaleniu

PoLe – po spaleniu

S”o” – ciąć, żąć, szyć

S”yB – szyb, wycięty

Zo”B – tnący

Bo” – być

ByT – to jest

BóG – gdzieś jest

Z dziada pradziada

Czy to na pewno język naszych przodków? Sylabizacja i pokrewne jej rdzeniowanie na to wskazują. Co o nich można wnioskować na podstawie języka? Z otchłani czasu wyłania się lud, który aktywnie zabiegał o swoje przetrwanie, kreatywnie korzystając z zasobów otoczenia. Priorytetem dla tamtych ludzi było wspólne działanie, które dało zapotrzebowanie na skuteczny sposób porozumiewania się. Korzystali oni ze skutecznych narzędzi do cięcia i dziurawienia, potrafili korzystać z ognia i żywili się głównie zwierzętami.

Od kilku prardzeni oznaczających podstawowe czynności utworzyli nowe słowa o odmiennym znaczeniu, a z tych kolejne. Niewielka ilość prardzeni doprowadziła do rozwoju słów podobnie brzmiących, ale znaczących co innego, oraz słów różnych na oznaczenie tego samego. Wiele z pierwszych słów tej mowy przetrwało w języku polskim w podstawowej postaci. Inne wielokrotnie zmieniły swoje znaczenie, inne swoje brzmienie. Podobieństwa słów wynikają z „efektu założyciela” i „chowu wsobnego”, zjawisk opisywanych przez zoologię, ale adekwatnych nie tylko dla genów.

Znamy słowa dzisiejszej polszczyzny i wytropiliśmy jej rdzenie. Zdecydowana większość dróg skojarzeń, wiodąca od prardzeni do polszczyzny, pozostaje w mroku dziejów. Ustalenie tych dróg jest żmudne, ale możliwe do wykonania. Nie jest jednak konieczne odkrywanie ich wszystkich. To, co wiemy, już teraz wyraźnie wskazuje na wewnętrzną spójność języka polskiego, powstałą w drodze długotrwałej ewolucji. Wskazuje na zasady słowotwórcze stabilizujące język polski w czasie i obniżające jego podatność na kreolizację.

Rugowanie brata

Jak widać powyżej, zjawisko „rough breathing” (które z dowcipu i dla własnej wygody nazwałem zasadą „rugowania brata”) polega na zastępowaniu w słowach spółgłosek dźwięcznych, czyli wysoko energetycznych, spółgłoskami bezdźwięcznymi, czyli nisko energetycznymi. Pozbycie się w słowach droższych spółgłosek i zastąpienie ich tańszymi wskazuje na kierunek zmian językowych, od starszych do młodszych słów.

Wyraźnie poznane zjawiska językowe wskazują na wysokoenergetyczny język aglutacyjny dawnej Europy, jako podstawę języków indoeuropejskich, z echami w tubylczych językach obu Ameryk, wschodniej Azji oraz wschodniej i Północnej Afryki. Jedynie rdzenne języki Afryki, Australii, Oceanii i Polinezji nie wykazują wpływu tej mowy.

Kluczowym w zrozumieniu kierunku rozwoju języków jest zjawisko występowania w aglutynacyjnym języku wysokoenergetycznym wzajemnie wymiennych wersji droższych i tańszych spółgłosek. Młodsze języki z czasem wyzbywały się wymiany na spółgłoski droższe, pozostawiając w użyciu ich tańsze zamienniki. Zjawisko to następowało równolegle z kreolizacją języka, zwykle w oddaleniu fizycznym od terenów zajmowanych przez język wysokoenergetyczny, i w wyniku kontaktu z innymi językami, wraz z upływem czasu.

Korzystając z poznanych praw możemy wykazać starszeństwo języka słowiańskiego wobec innych języków Europy (i nie tylko). Dla przykładu podam kilka polskich słów, które w innych językach się wyciszyły:

DRoZ”a

TRaSa

DRoGa

TRaKT

PL”oMieN’

FlaMeN

Z”eLaZo

GLaS

MyS”

MauS

PieN’o”Z”

FeNiG

S”C”ePaN

STeFaN

PaLeC

FaLuS

Powód do dumy?

Tylko dla tych, którzy odkrywają prawdę o językach naszych przodków. Dla przeciętnych użytkowników języka polskiego, czy rodowitych Polaków „znających 200 słów” nie ma to znaczenia.

Zarówno ten, co to napisał, jak i ten, co to czyta są koneserami języka. Smakują go jak wykwintną potrawę, wąchają go i widzą jego słowa. Dla nas to ma znaczenie, bo prowadzi do poznania świata i jego dziejów. Pozwala lepiej go zrozumieć i wnioskować o przyszłości.

Wielu jednak kwestię starszeństwa języka traktuje jako element walki politycznej, argument wyższości kulturowej, powód do żądania profitów. W tej tonacji właśnie utrzymują się teorie historyczne, nazwy i epitety, do których turbogermanów i turbosłowian zaliczyć należy.

Żaden człowiek nam współczesny nie miał wpływu na tworzenie się języka i jego rozwój. Nie miał wpływy na kulturę naszych przodków ani ich sposób rozumienia świata. Było odwrotnie. Przyjmując modele hodowli i chowu możemy śmiało założyć, że twórcy Mowy są przodkami zarówno Niemców, jak i Polaków, tyle tylko, że Polacy pielęgnują język przodków a Niemcy zmieniają go na potęgę. Zaakceptowanie tego prostego faktu pozwoli na lepsze zrozumienie naszych dziejów.

Wnioski

Mniemam, że jeszcze za mojego życia w rozwiniętych i najbogatszych krajach, na uniwersytetach powstaną katedry języka polskiego, a filologia polska będzie chętnie wybieranym przez studentów kierunkiem. Z czasem każda licząca się uczelnia będzie utrzymywać katedrę slawistyki. Znajomość języka słowiańskiego będzie bowiem dawać podstawę do skutecznej archeologii językowej wszystkich języków indoeuropejskich.

Taka archeologia pozwala na wnioskowanie o kulturze naszych przodków, warunkach w jakich żyli, jak rozwiązywali problemy i jak to się dla nich kończyło. Wiedza taka może (choć nie musi) wpłynąć na zachowania ludzi nam współczesnych, poprawiając komfort życia.

Na odchodne

Nie napisałem tego dla pieniędzy. Nie dbam o sławę, a chwały mam w sam raz na co dzień. Nie robię doktoratu ani nie publikuję dla profesury. Zwerbalizowanych w tym artykule zasad nie traktuję jako niepodważalnych definicji. Uważam je za narzędzie do poznawania świata, które można udoskonalić lub przekonstruować w inne, bardziej wydajne i wygodne w użyciu.

W przedstawionej wersji uważam je za proste i łatwe. Wskazane zasady są możliwe do szybkiego opanowania przez dzieci we wczesnym wieku przedszkolnym, stając się naturalna wiedzą o strukturze ojczystego języka. Dla ludzi dorosłych, nauczonych wiary w naukowe kłamstwa, pojęcie przedmiotowych zasad można porównać do jazdy na rowerze – wydaje się niemożliwa, ale po jej opanowaniu daje sporą frajdę.

Życzę więc miłego śmigania po ścieżkach językowych skojarzeń.

Stefan Urynowicz

————————————————————————————-

Tekst Pana Urynowicza, jednego z naszych bardziej aktywnych Komentatorów, powstał w odpowiedzi na liczne prośby Czytelników. Chcieli oni, by Pan Stefan wyjaśnił stosowane przez niego metody analizy języka, które my również uznaliśmy za ciekawe. Na ile cenne? Dobrze, by ocenili to językoznawcy i miłośnicy mowy ojczystej.

Fot. pixabay.com
http://rudaweb.pl/index.php/2019/02/17/ ... rynowicza/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12950
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12879 razy
Otrzymał podziękowanie: 19591 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: songo70 » niedziela 01 mar 2020, 18:04

74. NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO - JAK BRZMIAŁO? CZYM BYŁO?

https://youtu.be/SRJqblFs0h4
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15575
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29127 razy
Otrzymał podziękowanie: 23434 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 06 maja 2020, 23:04

Obrazek
1 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15575
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29127 razy
Otrzymał podziękowanie: 23434 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 16 maja 2020, 19:06

108. ISKRA WYJDZIE Z POLSKI
Prometej Wyzwolony

https://www.youtube.com/watch?v=QotSn9-ldxM

Opublikowany 15 maj 2020
Zapraszam na blog: https://prometej-wyzwolony.blogspot.com/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15575
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29127 razy
Otrzymał podziękowanie: 23434 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 27 maja 2020, 23:33

Słowa - Czesław Białczyński

https://www.youtube.com/watch?v=TfX8HCm2Tes

Opublikowany 26 maj 2020
Wystąpienie Czesława Białczyńskiego, autora Mitologii Słowiańskiej - czyli "Jak słowo ciałem się stało" Klub Pod Gruszą - Kraków 13.12.2018
0 x



Awatar użytkownika
Kriestovo Nysian
Posty: 695
Rejestracja: wtorek 20 sie 2019, 20:30
Lokalizacja: Nysa
x 22
x 55
Podziękował: 408 razy
Otrzymał podziękowanie: 1577 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: Kriestovo Nysian » niedziela 26 lip 2020, 09:48

Teutoński Order (Krzyżacy) - słowiańskie znaczenie tego słowa.

Dzieki zachowanej jeszcze naszej sławiańskiej mowie wiemy jak ta orda się nazywała. Mianowicie tak: Teutosisko Du-howno Pape-peske Ordy"
Krótko mówiąc "Te oto Saskie do hówno pape pieskie hordy". :lol: :lol: :lol: :lol:
Załączniki
Bitwa-na-Zalewie-Wiślanym-Henryk-Baranowski.jpg
Bitwa-na-Zalewie-Wiślanym-Henryk-Baranowski.jpg (59.94 KiB) Przejrzano 1522 razy
Bitwa-na-Zalewie-Wiślanym-–-Po-bitwie-Henryk-Baranowski.jpg
Bitwa-na-Zalewie-Wiślanym-–-Po-bitwie-Henryk-Baranowski.jpg (101.95 KiB) Przejrzano 1522 razy
0 x



Awatar użytkownika
Kriestovo Nysian
Posty: 695
Rejestracja: wtorek 20 sie 2019, 20:30
Lokalizacja: Nysa
x 22
x 55
Podziękował: 408 razy
Otrzymał podziękowanie: 1577 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: Kriestovo Nysian » wtorek 28 lip 2020, 21:58

Encyklopedia - Єнкѷклопє́дїꙗ - nasze znaczenie tego słowa.

Przez przypadek wzrokowo zauważyłem na Wikipedii, i mnie poraziło. Pierwsza została napisana w 1541 zbereźną łaciną przez niejakiego Lucywyra można zobaczyć pod linkiem.

Єнкѷклопєдїꙗ - słowiańskie słowo „Enkuklopedzije” co podzielone na fragmenty daje nam „Enku-kukło-pedzie” lup Enku-kukło-klope-pedzi-dzije”. Encyklopedalny - Ency cyklo klope pedalny”.

Encyklopedia - dzisiejsze polskie słowo Ency-cyklo-klope-pedja. „Ence cyklo klopa pedzi”.

Pod linkiem jest też grecka nazwa „Kuklopediljo” - „Kuklo-pediljo”.

Na fotografii niemiecka nazwa „Enzyklopadie” - „Enzyk-klopa-padje” - „Język-klopa-pedzie”.



Link: https://cu.wikipedia.org/wiki/Єнкѷклопєдїꙗ
Załączniki
F34BA7EA-00CF-4DD6-91D3-C54A5864B99A.png
F34BA7EA-00CF-4DD6-91D3-C54A5864B99A.png (193.45 KiB) Przejrzano 1475 razy
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12950
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12879 razy
Otrzymał podziękowanie: 19591 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: songo70 » piątek 21 sie 2020, 18:10

..ja to widzę tak EN-KI
EN-LIL, itd..
EN-CYKLOP-EDIA
pan cyklopów(w sumie bio-robotów przymusowych)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cyklopi
, edia czyli spis z natury?
EN.jpg
EN.jpg (21.44 KiB) Przejrzano 1231 razy
ARTUR LALAK -ZIEMIA DWÓCH ŚWIATÓW-ZAKŁAMANIE CHRONOLOGII I MATEMATYKI. ALTERNATYWNY RAJ - CZĘŚĆ 5

https://youtu.be/2TBZgCMk1yk
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Kriestovo Nysian
Posty: 695
Rejestracja: wtorek 20 sie 2019, 20:30
Lokalizacja: Nysa
x 22
x 55
Podziękował: 408 razy
Otrzymał podziękowanie: 1577 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: Kriestovo Nysian » piątek 21 sie 2020, 21:30

Polecam Bieljaruśny język i pismo nawet na wikipedi!!!!


Czytajcie wszystko co zapisali biel jaruśni. Ostatni tak zachowany język do pisma naszego. W naszych sławnych słowach jana jest wszystko, nie trzeba książek czytać. Fundacja Soroza stworzyła 2 pismo tzw. Taraszkiewicza zrobili całą wikipedie chcą zmienic język na Białorusi. Wprowadzili np ligature EA - Enki diabeł.

Wszystkie pierwiastki, chemia, elektryka (wiadomo skąd tesla to miał) - cała wiedza tej ziemi jest z naszego pisma!!!!

Polecam tablicę MENDYZLEDZIAJEW z pierwiastkami. Złoto - ZOLO LOTO - ZŁE LATA, PLATYNA - PLACISYNA, SREBRO - SERABIRO - ZE RAB BIRO - Z NIEWOLNIK BIORĄ.

Pierwsza częś tablicy to stworzony dla nas przekaz zastraszonego człowieka tłumaczącego Sisom nasze zapisy!!! Nazwy pierwiastków po kolei to historyjka dla nas zostawiona ludzii!!!!

Układ okresowy pierwiastków - Перыядычна сістэма элементаў - „PERYLJADYWICZNA SISTEZEMA ZIELEMEJTAJ”

Prosze co można odczytać:
„PIERWSZY PEREŁ LUDÓW JADÓW ŁADY DEWI WIECZNY WIEC SYNA NASI SYSTEM SZÓSTE ŚWIĘTE ZIEMIA SAS STAJANE MA ZŁE MENDA CAŁE Z ELEMENTÓW ZIELE ZIEMIE MEJ TAJ”


Jeszcze dowiemy się coś po Kozacku - KAZACKIJ - KOZACKI KIJ - a nie kazachy tylko Słowianie, Kozaki i Chińczycy. Słyszałem że łacine im szykują - to tyle zagłada ludzie.

Złoto prawdziwa nazwa - ARJUM, platyna - PŁATJANIUM.

Link: https://be.wikipedia.org/wiki/Перыядычн ... _элементаў

Mendy Złodzieje Źle Dzieją: https://be.wikipedia.org/wiki/Дзмітрый_ ... Мендзялееў
Załączniki
5F7B4D72-1E1B-478A-A394-920A9EC73968.jpeg
5F7B4D72-1E1B-478A-A394-920A9EC73968.jpeg (27.54 KiB) Przejrzano 1213 razy
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12950
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12879 razy
Otrzymał podziękowanie: 19591 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: songo70 » piątek 21 sie 2020, 22:19

.."kto wie ten zrozumie",-
jak cytuje p.Lalak. :)
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
Kriestovo Nysian
Posty: 695
Rejestracja: wtorek 20 sie 2019, 20:30
Lokalizacja: Nysa
x 22
x 55
Podziękował: 408 razy
Otrzymał podziękowanie: 1577 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: Kriestovo Nysian » sobota 22 sie 2020, 19:13

Słowa określające własność, pochodzenie i przynależność do danego kraju i ludu słowiańskiego.

Oryginalne znaczenia słów: polskie, czeskie, ruskie itd.

- polskie czyli pol-s-kije co znaczy pól z Kija księcia Polan.
- czeskie czyli czech-s-kije co znaczy Czecha z Kijem.
- ruskie czyli rus-s-kije czo znaczy Rusa z Kijem.
- rusińskie/rosyjskie czyli rusi-synij-kije co znaczy Rusi córki Kija.
- chorwackie czyli chor-w-jackie-kije co znaczy gór u Jacka i Kija.
- lechickie czyli lech-jacki-kije co znaczy Lecha, Jacka i Kija. Jacek to imię władcy górali.
- słowackie czyli słow-jackie-kije co znaczy słów Jacka i Kija.
- słoweńskie czyli słow-jeńskie-kije co znaczy słów Jana i Kija.
- bośniackie czyli bo-synia-jackie-kije co znaczy bo synów Jacka i Kija.
- serbskie czyli serb-s-kije co znaczy serba z kije, Sirbi to synowie Sibin (amazonek).
- serbiane czyli serbi-jane coznaczy Sirba i Jana.
- macedońskie czyli miacze-donis-kije co znaczy miecze doniósł Kij.
- lechiane czyli lech-i-jane co znaczy Lecha-i-Jana.
- bułgarskie czyli bulg-ar-s-kije co znaczy białych Ar z Kija.
- białoruskie czyli bial-aru-s-kije co znaczy biel Arów z Kija.
- ukraińskie czyli u-krain-s-kije co znaczy u krain z Kija.
- silezkie/śląskie si-sile-leszki-kije co znaczy ze siły Leszka z Kijem.

Tak więc wszystko na polach i w górach Słowian należy do Jana, Jacka, Sirbina, Rusi, Rusa, Kija, Czecha i Lecha.
Załączniki
B366AD57-2E7C-4116-AB55-D57AA23E436C.jpeg
B366AD57-2E7C-4116-AB55-D57AA23E436C.jpeg (95.9 KiB) Przejrzano 1165 razy
0 x



Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12950
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12879 razy
Otrzymał podziękowanie: 19591 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: songo70 » piątek 06 lis 2020, 09:38

139. ZAKLINANIE RZECZYWISTOŚCI - SŁOWA ZAKLĘCIA - JAK NASZ JĘZYK WPŁYWA NA NASZE ŻYCIE

https://youtu.be/jjuRC9j4Nnw
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9313
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 399
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13445 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » piątek 06 lis 2020, 13:22

Nawet bez oglądania powyższego filmu można powiedzieć, że słowo jest elementem kreacji, ale podstawą każdego procesu kreacji jest myśl. Niektórzy piszą wprost: "myśl stwórcza", ale w rzeczywistości każda myśl jest stwórcza.
Słowa natomiast mocno wzmacniają tą kreację.
Dziś świadomi ludzie mają powiedzenie: "uważaj na swoje myśli - bo mogą się spełnić".
Jeżeli do tego dołączyć prawo konsekwencji , "co posiejesz to zbierzesz" i prawo przyciągania, co razem nazywamy karmą, to mamy pełny obraz efektów naszego myślenia.
Ponieważ rzeczywiście żyjemy w "czasach ostatecznych" i właśnie przeżywamy zatrzymanie istniejącego systemu, co niektórzy nazywają powolnym resetem, a karma obecnie potrafi być błyskawiczna, a nawet natychmiastowa, na co istnieje wiele wideo dokumentów na tym forum - to warto panować nad swoimi myślami i słowami oczywiście też.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Pan S(ł)owa

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 24 lis 2020, 20:47

SŁOWO...

https://www.youtube.com/watch?v=BFRJbXQMxYw



Pozdrawiam - THotal :)
0 x



ODPOWIEDZ