Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Rodzimowierstwo - odrodzenie

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 12 cze 2014, 22:08

ZZW Słowiańska Wiara:

Informacje

Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy "Słowiańska Wiara" – rodzimowierczy związek wyznaniowy, nawiązujący do etnicznych, przedchrześcijańskich wierzeń Słowian (wyznający rodzimowierstwo słowiańskie).

Misja

http://www.slowianskawiara.pl/pdf/wyznanie.pdf

Opis

Jesteśmy żywym dowodem na to, że mimo różnych przeciwności prastara obrzędowość przetrwała. Na nas spoczywa odpowiedzialność kultywowania starych, rodzimych obrzędów.

Ми смо живи доказ постојања древних ритуала који су преживели упркос многим недаћама. Носимо одговорност за неговање старих, родноверних обреда.

We are a living proof of the existence of ancient rituals which have survived in spite of many adversities. We bear the responsibility for cultivation of the old native lore.
https://www.facebook.com/ZZWSlowianskaWiara/info ;
https://www.facebook.com/ZZWSlowianskaWiara ;
http://www.slowianskawiara.pl/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » piątek 13 cze 2014, 22:34

Wojciech Jan Rudny pisze:Jestem głosicielem radosenej nowiny.

Obrazek

Na stronie serwisu politeistycznego Pantheion.pl ukazał się ciekawy wywiad z profesorem Aleksandrem Krawczukiem. Przetaczamy fragment i zachęcamy do odwiedzenia strony źródłowej aby przeczytać całość.

Wojciech Jan Rudny: – Jak się Pan czuje widząc, że idee Renesansu, inaczej mówiąc odrodzenia antycznych wartości pogańskich (nie bójmy się tego słowa), które Pan głosił przez wiele lat, i nadal przecież głosi, wciąż żyją i mają także poza Panem swoich wiernych wyznawców w naszym kraju? Dodajmy, że obecnie pochwała antyku i pogańskiego stylu życia może zwiastować w Polsce kłopoty, bo przecież – to nawet wie każde dziecko – nie warto narażać się przedstawicielom dominującego w Polsce Kościoła katolickiego.

AK: – Proszę pana, ja jestem głosicielem radosnej nowiny: bogowie powrócili! I to da się ująć w czterech punktach: radość ciała; w tym igrzyska, sport. Po drugie: radość seksu za obopólną zgodą. Seks jest zasługą w oczach bogów nieśmiertelnych – nie grzechem. Po trzecie: radość poznawania, czyli prawdziwy kult nauki. Wreszcieśmy zerwali z tym poglądem, że prawda ostateczna została objawiona. My naszym słabiutkim umysłem, tą latareczką naszego rozumu, usiłujemy rozświetlić mroki, które nas otaczają. Na piętnaście wieków udało się chrześcijanom przerwać rozwój nauk. Bo jeśli jest prawda objawiona, to po co jej w ogóle szukać? Ale powoli, powoli od czasów Renesansu my wracamy do tego, że jedyne co mamy to nasz rozum. I odkrywamy wspaniałość wszechświata. I wreszcie po czwarte: radość demokracji. Została ona stworzona przez Greków i zaszczepiona w Rzymie, gdzie przez wiele wieków była republika, samorząd. Otóż dzisiaj też głosimy, że demokracja jest najlepszym z możliwych ustrojem i powinna panować wszędzie – również w Kościele. Przy czym z Kościołem będzie najtrudniej, bo Kościół jest antydemokratyczny; teokracja i feudalizm – to jest przeżytek Średniowiecza.

WJR- Czy zgodzi się Pan z tym, że po 1989 r. możemy mówić w Polsce o recydywie saskiej saskiej? Z roku na rok widzimy przecież, jak katolicyzm usiłuje zawłaszczyć wszystkie sfery życia naszego narodu: religia katolicka wróciła do świeckich szkół, katoliccy księża są w nich nauczycielami wynagradzanymi przez państwo. Święci się nie tylko sale zebrań rad miejskich, ale i baseny, a nawet pojazdy mechaniczne
Buduje się coraz więcej kościołów, kapliczek
Batalia o krzyże wydaje się nawet przegrana, pomimo że jesteśmy w Unii Europejskiej
A ostatnio prezydent Łodzi wydawałoby się, że poważny człowiek, niejaki Jerzy Kropiwnicki, zaproponował, żeby dzień legendarnych magów perskich, tzw. trzech króli, uczcić w Polsce pobożnym nieróbstwem. Pomimo że wprowadzenie kolejnego dnia wolnego od pracy spowoduje straty finansowe (szacowane na 5,7 mld zł) przedsiębiorstw i niestety dalsze redukcje etatów


AK: – W naszym państwie są pewne siły i tendencje zmierzające do utworzenia państwa wyznaniowo-policyjnego. To jest oczywiste, to widać gołym okiem. Nawet Trybunał Konstytucyjny ulega tym naciskom. Idziemy w kierunku państwa wyznaniowo-policyjnego, ale może to potrwać jakiś czas, skazane jest jednak na niepowodzenie


Całość na: http://pantheion.pl/?art=glosiciel_radosnej_nowiny

Rozmawiał: Wojciech Jan Rudny http://epafroditos.blogspot.co.uk/
Kraków 29 grudnia 2009 r.

Tags: Aleksander Krawczuk
http://www.slowianskawiara.pl/jestem-gl ... ej-nowiny/
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 19 cze 2014, 16:14

Marek Rau pisze:VII. Neopogaństwo w Polsce (część 6)

Polski Kościół Słowiański

Kolejną Polską grupą pogańską, tym razem odwołującą się już do słowiańskich korzeni, jest POLSKI KOŚCIÓŁ SŁOWIAŃSKI. Obrazek 29 Grupa ta wywodzi się ze środowiska archeologów toruńskich i osób związanych z pracami wykopaliskowymi, a jej zalążkiem była nieformalna grupa wyznaniowa założona już w 1981 roku. Początkowa faza działalności grupy związana była głównie z gromadzeniem informacji i materiałów dotyczących mitologii i kultury słowiańskiej, oraz odwiedzaniem starosłowiańskich miejsc kultowych i nawiązywaniem wzajemnych kontaktów pomiędzy osobami zainteresowanymi tą tematyką. W lecie 1994 roku, podczas spotkania na Ślęży postanowiono przekształcić istniejącą już grupę wyznaniową w Kościół Słowiański, zaczęto też prace nad Statutem i Założeniami Doktrynalnymi. W dniu 25 marca 1995 roku, podczas I Zgromadzenia Wiernych Polskiego Kościoła Słowiańskiego przyjęto obydwa dokumenty, oraz wybrano Radę Starszych upoważnioną do działań mających na celu legalizację Kościoła. Doszło do niej dnia 1 lipca 1995 roku (numer 91 w rejestrze kościołów i wyznań w Polsce).

Doktryna Polskiego Kościoła Słowiańskiego odwołuje się wprawdzie do bogów słowiańskich (Swaroga, Swarożyca, Perkuna, Welesa, Rgieła i Świętowida), jednakże bóstwa te pojmowane tu są jako, "zaczerpnięty ze Słowiańskiej Tradycji, symbol Obecności Stwórcy w Naturze". Jest to więc wyznanie monoteistyczne i panteistyczne zarazem. W Podstawowych Założeniach Doktrynalnych Polskiego Kościoła Słowiańskiego czytamy:

* "1. Istnieje Jeden Bóg - Stwórca Wszechrzeczy, obecny w każdym Swoim Dziele Ożywionym i Nieożywionym.
* 2. Dając początek Naturze i Życiu, Stwórca wykazał swoje do Nich Umiłowanie.
* 3. Natura, jako dana od Stwórcy, zachowuje Ciągłość Istnienia - Nieożywione i Ożywione przeistaczają się w siebie nawzajem, a Ożywiona ma Duszę Nieśmiertelną.
* 4. Po dokonaniu Dzieła Stworzenia, Bóg pozostawił Naturze swobodę ewolucji i przeobrażania.
* 5. Jedynym Znakiem danym od Stwórcy jest Jego Umiłowanie Swojego Dzieła. Chcąc być blisko Niego, miłuj Naturę Ożywioną i Nieożywioną."

Obrazek30

Wizerunkiem kultowym, a zarazem symbolem wyznania jest "znak kolistej tarczy słońca, przeciętego czterema długimi promieniami, otoczonej wieńcem krótszych promieni." 31 Symbol ten nie jest uważany za wizerunek bóstwa, a jedynie jego największego dzieła jakim jest słońce będące "zwiastunem wszelkich form życia". Pełka uważa, że praktykę działalności tego wyznania sprowadzić można do:

* "a/ Kultywowania wyznawanej wiary poprzez okresowe spotkania wyznawców poświęcone praktykom kontemplacyjnym oraz rozważaniom kwestii religijnych.
* b/ Uczestnictwa w pracach naukowo-badawczych dotyczących zagadnień kultury i obyczajowości starosłowiańskiej ze szczególnym zaakcentowaniem poszukiwań ruin Radogoszczy ze świątynią Swarożyca.
* c/ Upowszechniania tradycji starosłowiańskich m.in. Poprzez: popieranie związanej z nią twórczości czy organizowanie wycieczek po dawnych ośrodkach kultu pogańskiego, np. Ślęży, Radunii, Łysej Góry, Arkony itd.
* d/ Obchodzenie trzech dorocznych słowiańskich świat kalendarzowych: wiosennego Święta Życia /21 marca/, letniego Święta Kupały poświeconego czci słońca i ognia jak też pamięci zmarłych /21-23 czerwca/ oraz jesiennego Święta Urodzaju i Zbiorów /23 września/.
* e/ Opracowania - w oparciu o wzorce starosłowiańskie - oraz wprowadzenia do praktyki społecznej scenariuszy uroczystej oprawy takich ważnych momentów ludzkiej egzystencji jak: nadawanie imienia, zawieranie małżeństwa, pożegnanie zmarłego.
* f/ Prowadzenia różnorodnych form, wynikającej z doktrynalnego nakazu miłości do Natury, działalności ekologicznej, charytatywnej i opiekuńczej."

Obrazek32

Marek Rau

przypisy

Obrazek29 Informacje dotyczące Polskiego Kościoła Słowiańskiego cytuję za: Pełka Leonard "Współczesne neopogaństwo słowiańskie (Rodowody-Doktryna-Kult)." (maszynopis w posiadaniu autora) str.13-15.

Obrazek30 Cytaty za: Pełka Leonard "Współczesne neopogaństwo słowiańskie (Rodowody - Doktryna - Kult)." (maszynopis w posiadaniu autora) str.14.

Obrazek31 Tamże str.14.

Obrazek32 Tamże str. 15.
http://www.taraka.pl/ruch_neopoganski_28
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » czwartek 17 lip 2014, 14:02

Antoni Wacyk, kolejny prekursor idei słowiańskich:

Tomasz Szczepański pisze:Wacyk Antoni "Gniewomir"

Obrazek

s. Karola i Erazminy ze Żmigrodzkich, ur. 22 XI 1905 w Kuryłówce Murowanej (Podole zazbruczańskie).

W l. 1918-1920 był uczniem Polskiego Gimnazjum Społecznego w Kamieńcu Podolskim i harcerzem III Kamienieckiej Drużyny Harcerskiej. Rodzina przeniosła się w granice II RP, jednak jej część pozostała na znajdującej się w składzie ZSRR Ukrainie.

Maturę zdał we Lwowie w 1926 r. Następnie wstąpił na Wydział Prawa UJK we Lwowie. W okresie od 15 X 1927 do 21 IV 1928 ukończył SPR Piech. w Gródku Jagiellońskim w stopniu plutonowego pchor. W 1932 r. mianowany ppor. rez.



Od 11 XII 1928 ponownie na Wydziale Prawa UJK, który ukończył w 1932, otrzymując stopień mgr praw.

Pracował jako urzędnik pocztowy (państwowe przedsiębiorstwo „Polska Poczta Telegraf i Telefon”) we Lwowie.

W 1935 poślubił Felicję Leokadię z d. Loewenstamm (1898-1970), małżeństwo bezdzietne.

Jesienią 1937 r. zostaje przeniesiony do Warszawy na stanowisko referendarza w Ministerstwie Poczt i Telegrafów. Latem 1939 awansuje na stanowisko sekretarza wiceministra tego resortu (był nim płk Tadeusz Argasiński).

Po przybyciu do Warszawy zetknął się z działalnością „Zadrugi”, wchodząc w skład jej zespołu redakcyjnego, przyjmując zadrużne imię – „Gniewomir”. Publikując w czasopiśmie „Zadruga” używał (poza w/w) pseudonimów: „Mieczysław Nowica”, „Michał Pohost”, „W. Sikorski”. Zadrużanką została też jego żona Felicja.

We wrześniu 1939 r. ewakuowany wraz z personelem Ministerstwa PiT, 17 IX przekroczył w Kutach granicę rumuńską. Przez Rumunię i Jugosławię w I 1940 dotarł do Francji, gdzie zgłosił się do Stacji Zbornej WP w Paryżu. Odbył staż w armii francuskiej, następnie służył w 12 pp. Ewakuowany do Wlk. Brytanii na pokładzie s/s „Chorzów” służył nadal w WP. W trakcie służby ukończył kurs dla tłumaczy( Edynburg 1942) i kurs administracyjny (Londyn 1943). Zetknięcie się z rzeczywistością społeczną i kulturalną Wlk. Brytanii umocniło jego przekonania zadrużne (zwłaszcza, gdy chodzi o oddziaływanie protestantyzmu, szczególnie kalwinizmu na życie społeczne), a fascynacja wieloma rozwiązaniami brytyjskimi będzie trwała i widoczna w jego pracach, a także w prywatnych wypowiedziach. Wydawał tam biuletyn „Goreją Wici”, propagujący idee zadrużne.

W 1945 r. w Szkocji publikuje książkę „Kultura bezdziejów”, będącym popularnym wykładem poglądów Zadrugi na historię Polski i Słowiańszczyzny.

W VI 1946 powraca do kraju osiedlając się początkowo w Częstochowie, gdzie przebywała jego żona i jej rodzina. Nawiązuje ponowny kontakt z Janem Stachniukiem i ocalałymi z wojny zadrużanami. Jesienią t. r. osiedla się w Zabrzu, gdzie wraz z Józefem Słonczyńskim zakłada olejarnię, a następnie modelarnię dla odlewów hutniczych (kierowaną przez Słonczyńskiego). Te ostatnie przedsięwzięcie zapewniło mu źródło utrzymania i umożliwiło wspieranie finansowe druku prac Stachniuka, to drugie było także założonym celem tych przedsięwzięć. W tym czasie nastąpiły różnice zdań między nim a Stachniukiem na tle taktyki środowiska zadrużnego w nowej rzeczywistości politycznej oraz jakości osób werbowanych przez Bogusława Stępińskiego. Był to element w najlepszym wypadku kosynierski, a więc w ówczesnym stadium rozwoju Zadrugi – raczej balast. Stachniuk był innego zdania.(Wacyk, Jan Stachniuk
t I, s.201).

Od III 1948 r. zamieszkał we Wrocławiu, zatrudniając się jako urzędnik w Nadodrzańskich Zakładach Przemysłu Organicznego „Rokita” w Brzegu Dolnym. Jego kontakty ze „Stoigniewem” i środowiskiem zadrużnym uległy wstrzymaniu, na co wpływ miało też aresztowanie Stachniuka i ogólne warunki panujące w okresie stalinowskim. W 1954 r. przesyłał niewielkie sumy pieniędzy p. Franciszce Stembrowicz, utrzymującej kontakt z uwięzionym wówczas twórcą Zadrugi.

W 1955 Stachniuk po wyjściu z więzienia odnowił z nim kontakty, które trwały aż do jego śmierci w 1963 r. Był jedną z osób, które sfinansowały pierwszy nagrobek „Stoigniewa” na Cmentarzu Powązki Wojskowe w Warszawie. Wacyk utrzymywał też więź z innymi osobami ze środowiska zadrużnego w kraju (J. Brueckmann, M.S. Czarnowski, J. Kłopocka, B. Stępiński, D. Tilgner) i za granicą (W. Kwaterniak, T. Then), a także z ocalałą z wojny siostrą Stachniuka i jej rodziną (Maria Witwicka zam. po 1945 r. w Bystrzycy Kłodzkiej).

W 1969 przetłumaczył „Człowieczeństwo i kulturę” na język angielski usiłując zainteresować tym tekstem jakiegoś wydawcę w krajach anglojęzycznych, pomagali mu w tym T. Then i D. Tilgner, bez rezultatu.

W 1971 przechodzi na emeryturę nadal mieszkając we Wrocławiu.

W 1971 otrzymał od Damazego Tilgnera maszynopisy 3 nie wydanych prac Stachniuka („Chrześcijaństwo a ludzkość”, „Mit słowiański” i „Drogi rewolucji kulturowej w Polsce”). Wykonał ich kopie zaopatrując je w skorowidze i sprawdzając cytaty, maszynopisy te posłużyły jako podstawa do pierwszych wydań tych pozycji po 1989r.

Usiłował w sposób bardzo ostrożny przypominać o dorobku zadrużnym w postaci listów do gazet przy okazji poruszenia przez kogoś tego zagadnienia, a także pozyskać nowych zwolenników. W l. 70-tych nawiązali z nim kontakt Zdzisław Słowiński i Stanisław Potrzebowski. W początkach lat 70-tych kontaktował się z nim Bolesław Tejkowski, znajomość ta uległa zerwaniu po tym jak pożyczył on od Wacyka egzemplarze przedwojennej „Zadrugi” następnie odmawiając ich zwrotu.

Po śmierci żony Felicji zawarł małżeństwo z Kazimierą Grygier, także bezdzietne (miał jednak 2 pasierbów z poprzedniego małżeństwa drugiej żony).

Swoje teksty, będące także komentarzami do wydarzeń bieżących, przepisywał ma maszynie i rozpowszechniał w kręgu osób zainteresowanych. Niektóre doczekały się druku po 1989, część zaginęła.

W 1988 opracował obrzęd postrzyżyn dla rodziny Zdzisława Słowińskiego, które zostały odprawione na Ślęży.

W 1990 rozpoczął współpracę z kierowanym przez Zdzisława Słowińskiego wrocławskim Wydawnictwem „Toporzeł”. Opublikował tam broszury popularnie wyjaśniające poglądy zadrużne. Brał też udział w opracowaniu nowych wydań prac Stachniuka, jakie wyszły w tym wydawnictwie.

Pisał także wiersze, ale nie posiadał poważnego talentu poetyckiego.

Po 1989 prowadził bogatą korespondencję z osobami zainteresowanymi treścią jego publikacji.
Zmarł we Wrocławiu 23 VIII 2000. Pochowany na Cmentarzu Grabiszyn (Wrocław).

Opracował: Tomasz Szczepański

Źródła:

świadectwo ukończenia SPR Piech. nr 10, indeks;
dowód osobisty studenta UJK;
absolutorium;
dyplom, pismo Ministerstwa Poczt i Telegrafów z 1936 r.;
legitymacja pracownika Ministerstwa Poczt i Telegrafów nr 353;
przepustka do Cytadeli Warszawskiej;
Bilet de Identitate nr 568 (rum.);
arkusz ewidencyjny; Allied Military Identity Card no A 20196;
zaświadczenie Ministerstwa Odbudowy Administracji Publicznej o ukończeniu kursu, Londyn 31 VIII 1943;
pełnomocnictwo z Nadodrzańskich Zakładów Przemysłu Organicznego „Rokita” Brzeg Dolny 4 V 1949;
legitymacja członkowska ZZ Pracowników Przemysłu Chemicznego RP;
legitymacja wojskowa oficera rezerwy;
świadectwo ukończenia kursu rachunkowości z 1961r.;
legitymacja pracownicza;
legitymacja ZZ Emerytów Rencistów i Inwalidów;
wyciąg z aktu zgonu Felicji Leokadii Wacyk, – kserokopie w zbiorach autora.
Fotografia z wierszem Świąszczyca w zbiorach autora.
IPN 00231/153 t 1. k 1-30 (Informacja o „Zadrudze”, z 21 IV 1950);
List do Tomasza Szczepańskiego – w zbiorach autora.
Grott. B. Religia cywilizacja, rozwój. Wokół idei Jana Stachniuka, Kraków 2003
Redakcja Zmarł Antoni Wacyk „Odala” nr VII, lato 2001
Słowiński Z. Pożegnanie Antoniego Wacyka „Odala” nr VII, lato 2001
Szczepański T. Ruch zadrużny i rodzimowierczy w PRL w latach 1956-1989 „Państwo i Społeczeństwo” 4/2009
Szczepański T. Rozmowa z dr Stanisławem Potrzebowskim, naczelnikiem Rodzimej Wiary, „Trygław” 12 (2010)
Tenże Rozmowa z dr Zdzisławem Słowińskim, właścicielem Wydawnictwa Toporzeł, tamże
Tenże Działalność polityczna Bolesława (Bernarda) Tejkowskiego do 1989r. w: „Religia. Polityka. Naród
”, red. R. Łętocha, Kraków 2010
Informacje ustne: Brueckmann Józef, Kołowrocki Andrzej.

Bibliografia prac:

Druki zwarte:

Kultura Bezdziejów Szkocja 1945 (wyd. II Wrocław 2010)
Jan Stachniuk 1905-1963. Życie i dzieło, t I 1976, t II 1978, t III1984, mps pow. kserokopia w zbiorach autora
Mit polski Zadruga Wrocław 1991 (wcześniej mps. pow. w 1989 20 egz. i w 1990 40 egz.)
Rymy zadrużne Wrocław 1992
Filozofia polska – Zadruga Wrocław 1994
Na pohybel katolictwu – Zadruga Wrocław 1995

Artykuły:

Słowiańszczyzna „Głos Wolnych” 1/1948
Siła chrześcijaństwa „Głos Wolnych” 4/1948
Sprostowanie „Najwyższy Czas” 2/1996
Wprowadzenie do J. Stachniuk „Człowieczeństwo i kultura” Wrocław 1996
Przedmowa do J. Stachniuk „Chrześcijaństwo a ludzkość” Wrocław 1997 (rkps 1989)
Jan Stachniuk 1905-1963. Próba charakterystyki, „Trygław” nr 2, wiosna 1998
Kolejna klęska i kolejne złudzenia polakatolika, „Trygław” nr 12, wiosna 2010 (rkps 1982)

Tłumaczenia:

Z języka ukraińskiego:
Łozko H.S. Rodzima wiara ukraińska, Wrocław 1997
http://www.niklot.org.pl/slownik-biogra ... womir.html
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » piątek 25 lip 2014, 17:02

Marek Rau pisze:VII. Neopogaństwo w Polsce (część 9)

Inne grupy, ruchy i pisma


Do tradycji neopogaństwa odwoływała się także działająca w latach dziewięćdziesiątych Unia Społeczno Narodowa, partia ta łącząca myśl polityczną Zadrugi, nacjonalizm i działania proekologiczne, rozwiązała się 31 XII 1997 roku. Obrazek 71 Jej wiceprzewodniczącym był Andrzej Wylotek (Anidrżej z Parczewa), jeden z inicjatorów utworzonego w Warszawie, w lutym 1991 roku, Narodowego Zespołu Koncepcyjno-Studyjnego. Obrazek 72 Zespół ów wydaje pismo "Żywioł" (dotąd ukazało się jego 10 numerów, ostatni w 1997 roku), którego credo brzmi: "Narodowy Zespół Koncepcyjno-Studyjny = Cywilizacja Słowiańska + Trzecia Droga." Na treść pisma składają się głównie przedruki i archiwalne artykuły, dotyczące pogaństwa słowiańskiego, współczesnych ruchów neopogańskich, ze szczególnym uwzględnieniem tych odwołujących się do tradycji słowiańskich, artykuły dotyczące filozofii i historii ruchu narodowego i neopogańskiego, oraz jego myślicieli (Stachniuk, Trentowski, Wacyk), a także poezja i grafiki neopogańskie. Obrazek 73

Oprócz wymienionych wyżej pism neopogańskich wydawanych w Polsce, jest jeszcze kilkanaście magazynów w różnym stopniu związanych z neopogaństwem, a grupujących wokół siebie środowiska wydawców, czytelników i sympatyków. Do najważniejszych należy "Trygław" - kwartalnik metapolityczny. Obrazek 74 Jego redaktor naczelny, były działacz KPN-u Moczulskiego, Tomasz Szczepański pojęcie "metapolityka" określa w sposób następujący: "[...] to te dziedziny kultury, które określają ramy naszych wyborów w przestrzeni publicznej (politycznej), same jednak polityki nie stanowiące. Na pewno są to przekonania o charakterze religijnym i etycznym [...]" Obrazek 75 Szczepański odwołuje się do tradycji Nowej Prawicy, Alain'a de Benoist'a. Obrazek 76 Pismo jest skierowane do: "[...] inteligencji i młodzieży, ludzi, którzy chcą coś zrobić dla swojego kraju i narodu. A w ogóle - do wszystkich, którzy chcą nas czytać." Obrazek 77 Trygław, mimo iż reprezentuje opcje skrajnie prawicowe i neopogańskie, zamieszcza także wypowiedzi publicystów o odmiennej orientacji światopoglądowej. Obrazek 78

Szczepański jest także jednym z założycieli Stowarzyszenia na rzecz Tradycji i Kultury "Niklot". Ma być ono: "[...] przede wszystkim zapleczem dla pisma, organizować grupy sympatyków pisma oraz podejmować te akcje, które z trudem mogła by podjąć redakcja - np. listy otwarte w sprawach ważnych dla naszej tożsamości, demonstracje, praca oświatowo-wychowawcza. Pomysłem jest zjednoczenie wszystkich grup narodowo-neopogańskich w czymś, co nie jest ani związkiem wyznaniowym, ani partią polityczną." Obrazek 79

Odmienny charakter ma pismo "Poganin" Obrazek 80, którego pierwszy numer ukazał się w 1997 roku. Jego twórca Robert Roguszka, nazywający się też Meżadewes Akszugor, pisze: "Poganin jest pismem poświęconym wszystkiemu temu co wiąże się z pogaństwem, a w szczególności z pogańskimi Prusami, Słowiańszczyzną, Wikingami... i skierowany jest do ludzi młodych, którzy dopiero otwierają oczy na neopogaństwo z chrześcijańskiego zaślepienia." Obrazek 81 Pismo zawiera liczne artykuły historyczne, archeologiczne, wiersze i grafiki o tematyce pogańskiej, a także wywiady i reklamy innych tego typu pism. Autor planuje założyć Oddział Prusy, Zrzeszenia Rodzimej Wiary, współpracuje także ze stowarzyszeniem "Niklot". Obrazek 82

Inne tego typu pisma to: "Watra" Obrazek 83, "Wieszcz" Obrazek 84, "Dla synów tej ziemi" Obrazek 85, "Hedeby" Obrazek 86, "Menhir" Obrazek 87, "Mity i legendy Norweskie" Obrazek 88, "Odmrocze" Obrazek 89, "Garazel" Obrazek 90.

Nieco odmienny charakter posiadają pisma związane ze sceną Black/Death Metalową, a jednocześnie prezentujące tendencje neopogańskie: "Antychryst" Obrazek 91, "Grom" Obrazek 92, "Fimbrethil" Obrazek 93.

Pisma o charakterze neopogańskim, propagujące jednocześnie idee narodowego socjalizmu to: "Jesteśmy", "Żelazny Krzyż" Obrazek 94, "Flame in wolf eyes" Obrazek 95, "Feniks" Obrazek 96, "Securius" Obrazek 97.

"Odala" Obrazek 98jest to pismo o charakterze nacjonalistycznym i etnocentrycznym wydawane przez szczecińskich skinheadów, propaguje ono neopogaństwo słowiańskie, krytykuje globalizm, kosmopolityzm, i judeo-chrześcijaństwo (do 1999 roku ukazały się 4 numery).

"Żaden" Obrazek 99 to "pismo opozycji antysystemowej (duchowość-kultura-ekologia-polityka)" - zajmuje się szeroko pojętą problematyką neopogańską, mitologiami różnych kultur, poezją (pismo wyrosło z art. zine'a), stara się także łączyć ekstremalne idee polityczne z prawicy i lewicy.

"Zakorzenienie" Obrazek 100 to pismo poruszające tematy neopogaństwa w kontekście kultur etnicznych.

Problematykę neopogańska poruszają także pisma związane z Ruchem Społeczeństwa Alternatywnego (anarchiści) w pismach: "Nierząd" i "La Bestia" Obrazek 101, a także pismo ekologów polskich "Zielone Brygady". Obrazek 102

Oprócz wymienionych istnieją w Polsce środowiska zainteresowane magia, okultyzmem, czarostwem i wicca (patrz rozdział o wicca), posiadające swoje strony w internecie, grupy te jednak, mimo licznych odwołań do neopogaństwa, reprezentują odmienne, niewątpliwie zasługujące na osobny opis tendencje - nie mieszczące się w temacie mojej pracy.

Marek Rau


przypisy


Obrazek71 Uchwała Zarządu Krajowego Unii Społeczno Narodowej z dnia 31.XII. 1997 r. (kserokopia w posiadaniu autora), Unia Społeczno Narodowa brała udział między innymi w kampanii antyfutrzarskiej prowadzonej przez Front Wyzwolenia Zwierząt.

Obrazek72 Andrzej Wylotek był także skarbnikiem Rodzimego Kościoła Polskiego, funkcji tej jak i członkostwa w Rodzimym Kościele Polskim zrzekł się 21.12.1996 roku, na skutek sporów wewnętrznych z jego sekretarzem Kazimierzem Mazurem i ofiarnikiem Lechem Emfazym Steańskim. (na podstawie listu Andrzeja Wylotka do Lecha Emfazego Stefańskiego - kserokopia w posiadaniu autora)

Obrazek73 Żywioł ; patrz także "Rozmowa z Andrzejem Wylotkiem" opublikowana w: Trygław nr 1 1997 str.19-30

Obrazek74 Trygław. Redakcje stanowią: Tomasz Szczepański, Józef Janowski, Jarosław Tomasiewicz, Maciej Tutak (na podstawie nr 1).

Obrazek75 Wywiad z Tomaszem Szczepańskim w: Odala nr 4 1999 str.9

Obrazek76 Patrz: M. Konopka "Nowa Prawica, Nowa Kultura, Nowe Pogaństwo" w: Fronda nr 8 1997; Jarosław Tomasiewicz "Przeciwko Równości i Demokracji: Nowa Prawica we Francji." w: Myśl Polska nr 1 1993; M. Węgierski "Europejska Nowa Prawica." w: Arcana nr 6 1996

Obrazek77 "Wywiad z Tomaszem Szczepańskim" w: Odala nr 4 1999 str.9

Obrazek78 Na przykład w nr 2 (1998) str. 10-12, znaleźć można wypowiedzi anarchisty Janusza Waluszki na temat sarmatyzmu. [Artykuły Janusza Waluszki przeczytasz też w "Tarace": "Rzecz o Sarmacyi" i Europa, Gdańsk, Słowianie. Przypis wydawcy.]

Obrazek79 Wywiad z Tomaszem Szczepańskim w: Odala nr 4 1999 str.9

Obrazek80 , także e-mail: akszugor@alpha.net.pl

Obrazek81 list z 19.01.1999 w posiadaniu autora

Obrazek82 Tamże

Obrazek83

Obrazek84

Obrazek85

Obrazek86. w piśmie także artykuły o wierzeniach i kulturze wikingów.

Obrazek87. pismo zajmuje się oprócz neopogaństwa słowiańskiego, celtyckie i germańskie, jest to także kontakt do pogańskiego zespołu Graveland.

Obrazek88. pismo poświęcone bóstwom z mitologii skandynawskiej.

Obrazek89. pismo neopogańsko- ezoteryczne, powstałe z inicjatywy polskiego oddziału Order of the Jarls Balder.

Obrazek90

Obrazek91 . pismo Black/Death Metalowe i Folkowe, zajmujące się tez satanizmem, okultyzmem, magią i pogaństwem.

Obrazek92. obecnie ci sami autorzy wydają pismo "Wieszcz".

Obrazek93 .

Obrazek94 Oba pisma wydawała nieformalna grupa Othala, działająca w Polsce na końcu lat 80-tych i początku 90-tych.

Obrazek95

Obrazek96

Obrazek97

Obrazek98

Obrazek99

Obrazek100

Obrazek101. grupa RSA zorganizowała między innymi happeningi: w zimowe przesilenie nocy i dnia 1996 stawiając dwumetrowy posąg Światowida w centrum miasta, przed kościołem (posąg stał cztery dni), oraz w wiosenne zrównanie nocy i dnia 1997, palenie i topienie chochoła polakokatolika na molo w Sopocie.

Obrazek102 Andrzej Żwawa; Wydawnictwo "Zielone Brygady", ul. Sławkowska 12/24 31-014 Kraków; tel./fax: 48 12 4222147 ext. 30; tel. 0 603 363 721; SMS: 48603363721@text.plusgsm.pl; mailto: zb@eco.pl; http://zb.eco.pl .
http://www.taraka.pl/ruch_neopoganski_31
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 28 paź 2014, 21:03

Chyba tu najbardziej będzie pasował poniższy artykuł:

Rafał Gawroński pisze:W raju Adam i Ewa mówili po polsku.
18 czerwca , 2012

Gdy opublikowałem na moim blogu artykuł „From Polish to India”, a następnie nasze Stowarzyszenie ogłosiło Deklarację z okazji Święta Najświętszej Maryi Panny jedyną reakcją był brak reakcji. W Polsce media reżimowe milczą do tej pory. W internecie oczywiście pokazały się na różnych forach zmanipulowane i celowo zagmatwane informacje, aby ukryć prawdę zawartą w tych badaniach przed Polakami a opublikowanych na łamach pisma naukowego w USA, Journal of Genetic Geneaology, przez Petera Gwozdz w 2009 roku.

Opinię światową z premedytacją dezinformuje się poprzez zatajanie istotnych, lub uwypuklanie pewnych i mało znaczących elementów przeprowadzonych genetycznych badań naukowych. Jest to szczególnie widocznie w kategoriach interpretacyjnych wyników końcowych badań dotyczących Słowian wyznania prawosławnego uzurpującego sobie prymat doktrynalny. Prawdy jednak nie można zmienić, a jedynie można ją ukryć co od wielu lat czyni się w stosunku nas Polaków, że nie wspomnę o bezkarnym ludobójstwie Polaków w Rosji, a Katyń jest tego najlepszym dowodem.

Od wczesnego dzieciństwa intrygowała mnie sprawa jabłka, które zostało zerwane z drzewa zakazanego i było przyczyną wypędzenia Adama i Ewy z raju. Dlaczego jabłko a nie mandarynka ewentualnie pomarańcza, figa lub inny owoc z tej strefy klimatycznej ? Na odpowiedź musieliśmy czekać do 2009 roku i jak zwykle nauka udowodniła raz jeszcze, że wspiera wiarę.

Ale tym razem postaram się przedstawić zasadnicze dowody na to, że Ewa i Adam mówili w raju jednak po polsku. Zacznę od rozprawy ks. Wojciecha Dębołęckiego, który musiał czekać prawie 400 lat aby jego dzieło naukowe z tamtych lat zostało potwierdzone twardymi dowodami naukowymi przez kilka niezależnych zespołów międzynarodowych naukowców i ekspertów.

Ks. Wojciech Dębołęcki 1585-1646 pochodził z Rodu Dębołęckich herbu Prawdzic, starej pomorskiej szlachty niedaleko Wąbrzeźna, odnotowanych w roku 1561 jako Dębowa Łąka. Pod koniec XVI wieku Jakubowi Dębołęckiemu przeznaczono majątek w Konojadach gdzie urodził się kolejny potomek rodu, któremu nadano imię na cześć wielkiego świętego Wojciecha. Dzieciństwo przebiegało normalnie do dnia kiedy ojciec, dostrzegł w synu drzemiące talenty i postanowił je rozwinąć, ponieważ Wojciech już we wczesnej młodości posiadał nieprzeciętne zdolności. Gdy skończył lat 13 wysłano go do Krakowa pod opiekę franciszkanów. Zakonnicy w swych placówkach dali mu solidne wykształcenie retoryczne i łacińskie oraz ukończył studia dialektyczno – scholastyczne. Osiągając znakomite rezultaty po skończeniu pierwszych uczelni i odebraniu święceń kapłańskich objął w 1615 rok prestiżową funkcję w Kaliszu, gdzie przebywał przez niemal dwa lata. Po krótkim pobycie w Chełmnie zakon franciszkanów skierował go na dalsze studia do Włoch. Już wtedy doskonale znał kilka języków m.in. łaciński, włoski, niemiecki, ruski, w wieku lat czterdziestu biegle władał aż dziesięcioma! W Rzymie nauka pochłonęła księdza Dębołęckiego niemal całkowicie. W wolnych chwilach poznawał również tajniki muzyki i jak na prawdziwego naukowca przystało, sam zaczął z powodzeniem tworzyć. Według znawców, kompozycje były nieprzeciętne jak sam kompozytor. Zachowały się jego dwa 5-głosowe utwory religijne, będące najstarszymi w Polsce przykładami stosowania basso continuo wg. znawców muzyki to trudny, właściwy barokowi sposób realizowania, zapisywania oraz wykonywania akompaniamentu harmoniczno-kontrapunktycznego. Gdy w roku 1621 wrócił do Polski spotkał pułkownika Stanisława Stroynowskiego dowódcę Lisowczyków, który prowadził nabór do swych chorągwi. Ksiądz bez chwili wahania wstąpił do tej legendarnej formacji jeźdźców apokalipsy. Zapewne chciał poznać techniki prowadzenia działań wojennych, które jako naukowca bardzo go interesowały. Trudno tutaj nie wspomnieć o Mikołaju Koperniku czy Leonardo da Vinci, którzy również jako naukowcy poznawali sztuki walki. Już w 1623 roku wydał w Poznaniu swe wspomnienia oraz spisane dokonania żołnierzy zatytułowane: „Przewagi elearów polskich” czyli swoisty pamiętnik z wypraw tej formacji w latach 1618-1623. Badacze i naukowcy literatury polskiej są pewni, że ksiądz wydał pod różnymi pseudonimami kilka innych wspomnień, jak choćby: „List o Lisowczykach”, „Żywot kozaków Lisowskich”, „Kopia listu utrapionej Ojczyzny do Lisowczyków”, „Pieśni o cnych kozakach Lisowskich”.

Ksiądz Dębołęcki poznał sztukę wojenną i powrócił do Rzymu aby kształcąc się dalej uzyskać w 1625 roku tytuł doktora teologii. Merytorycznie przygotowany i wspaniale wszechstronnie wykształcony napisał i wydał w Warszawie latem 1633 roku wiekopomną rozprawę, której tytuł należy przytoczyć w całości ponieważ jest to sprawa arcyważna:

„Wywód jednowładnego państwa świata, w którym pokazuje ksiądz Wojciech Dębołęcki, że najstarodawniejsze w Europie Królestwo Polskie samo tylko na świecie ma jedyne succesory Jadama, Setha i Japheta, a gwoli temu się pokazuje, że język słowieński pierwotny jest na świecie”. Rozprawa została wydrukowana w Warszawie, w drukarni Jana Rossowskiego, wraz z przywilejem królewskim z 3 maja 1633 roku podpisanym przez samego Władysława IV, Króla Polski 1632-1648, Króla Szwecji 1632-1648 i tytularnego Cara Rosji do 1634.

Prawie dziesięć lat pracy naukowej, pomimo ogromnych zdolności i predyspozycji, zajęło mu napisanie dzieła które dopiero w 2009 roku dzięki badaniom genetycznym naukowców z Uniwersytetu Stanford zostało w pełni potwierdzone po zdefiniowaniu halpogrupy R1a1a7. Badania naukowców nobilitują i potwierdzają tezy zawarte w dziele Księdza Wojciecha Dębołęckiego, że od jednego ojca Polacy pochodzą, który na imię miał Adam albo był nim któryś z synów Noego. Nie będę tutaj dociekał niech zrobią to teolodzy uwzględniając najnowsze badania genetyczne. Naukowcy w opublikowanym artykule naukowym jednoznacznie udowodnili okres i wiek posiadacza wyodrębnionego genu na przeszło 10 000 lat. Opublikowane wyniki badań naukowych nie pozostawiają wątpliwości dowodząc, że my Polacy zamieszkujemy swe tereny od zawsze i obalają wszelkie oszustwa napisane o pochodzeniu Słowian.

Odnaleziona w roku 1976 Waza w Bronocicach nad rzeką Nidzicą, około 50 km na północny wschód od Krakowa dostarcza kolejnego twardego dowodu. Prace na tym terenie między 1974 a 1980 r. prowadzili wybitni archeolodzy o światowej renomie prof. Janusz Kruk z krakowskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN oraz Sarunas Milisauskas ze State University of New York z Buffalo. Wizerunek na odkrytej wazie jest najstarszym znanym wyobrażeniem pojazdu kołowego na świecie. Jej wiek potwierdzono za pomocą datowania radiowęglowego na 3635-3370 p.n.e. Pojazdy kołowe były zatem znane w Polsce już w IV tysiącleciu p.n.e. Pojazd taki ciągnęły prawdopodobnie tury ponieważ szczątki tych zwierząt znaleziono razem z wazą. Rogi zwierząt z Bronocic miały specyficzne otarcia potwierdzające, że były obwiązane sznurem tworzącym prawdopodobnie coś w rodzaju jarzma przyrożnego. Nasza kultura i cywilizacja jest jedną z najstarszych na świecie i dowodzi na przestrzeni już tysięcy lat, iż my Polacy nie utrzymujemy się z mordowania ludzi, lichwy lub rabowania a jedynie z pracy, ponieważ praca czyni człowieka szlachetnym jak nasz Naród.

W swym historycznym dziele Ks. Wojciech Dębołęcki udowadnia, że wszystkie języki świata powstały na skutek
„wypaczenia polszczyzny czyli języka „słowieńskiego”. W swej pracy naukowej podaje przykłady odwołując się do wyników swojej pracy etymologicznej, np.: „Cupido, iż chciwość znaczy, jawno jest, że to słowo, przez przesadzenie sylaby do, uczyniono z naszego do kupy, jakoby chciwe zgromadzanie albo łączenie”, także słowo „Bachus powstał ni mniej ni więcej, tylko z zepsowanego polskiego imienia Beczkoś, podobnie jak na przykład z płomienia nie zaraz uczyniono flamma, ale pierwej było po polsku ploma, potym plama, nuż blama, aż na ostatek stanęło flamma”.

Dzięki ks. Dębołęckiemu dowiedzieliśmy się, że polskie źródłosłowy ma bardzo wiele wyrazów we wszystkich językach, a biblijne nazwy powstały u Polaków nad Wisłą, natomiast Adam i Ewa mówili w raju po polsku!

Tak to naukowo przedstawia ksiądz: „Nie może się wątpić, że pierwotny syryjski lubo z żydowska aramejski język najstarszy jest. Pierwotny mówię, bo dzisiejszy syryjski szczerochaldejski jest dopiero tam za czasów Nabogdonozora wprowadzony. Gdzie się od miejsca tylko zowie syryjskiem, równie jako tatarski w Krymie scytyckiem i niemiecki w Prusiech pruskiem. Na który stopień oczywisty prawdy wstąpiwszy, łacno się znowu dorachować, iż pierwotny język syryjski, którem Jadam, Noe, Sem i Jafet gadali, nie inszy był, tylko słowieński.(
) A iż w Koronie Polskiej nigdy od początku jej nie było inszego języka prócz dzisiejszego jako się w tym wywodzie obaczy, tedyć tenże musiał być i w Syryjej przodków naszych, którzy tam Egipcyjany o starożytność rodzaju przedysputowali.(
)”.Język słowiański dał początek grece, łacinie i innym językom. Najważniejszym momentem jest bez wątpienia rozdział dziesiąty i zawarte w nim „Reguły abo sposoby ktoremi pierwotne słowa psowano”, w których znajdują się doktrynalne i trafne tezy Dębołęckiego o głoskach (np. dostrzegł on „powinowactwo abo podobieństwo liter” – chodzi oczywiście o głoski – g i k, b i p, w i f, w i b) i coś, co obecnie nazywa się elementami językoznawstwa porównawczego. Dębołęcki rozumuje zgodnie z dzisiejszymi standardami w tej dziedzinie i słusznie wnioskuje z podobieństwa słów o pochodzeniu języków od wspólnego rdzenia jak współcześni naukowcy.

Oto mamy, iż Królestwo Polskie jest sukcesorem panowania Adama, Seta i Jafeta, i jako takie jest predestynowane do panowania nad światem !

Tak to prawda, którą próbują ukryć przed Polakami dewianci cywilizacyjni. Objawienia Najświętszej Maryi Panny na Wawelu w dniu 8 maja 1610 roku oraz objawienia, które miały miejsca w Gietrzwałdzie w 1877 roku od 27 czerwca do 16 września tego dowodzą ale również najnowsze badania naukowe opublikowane przez naukowców z Uniwersytetu Stanford udowodniły, iż od jednego ojca Polacy pochodzą.

Badania jednoznacznie podważają ustalenia masonów i żydów co do dat stworzenia świata powodując wielkie zwycięstwo nauki i Kościoła który daty przed narodzinami Jezusa traktuje na zasadzie umownej. Chrześcijańską rachubę czasu ustalił Dionizy Mały ok. 470-550, kościelny prawnik i chronograf, przyjmując za punkt wyjścia datę narodzenia Jezusa Chrystusa. Chociaż pomylił się, gdyż de facto Chrystus przyszedł na świat o kilka lat wcześniej, ustalenia Dionizego od VIII wieku zaczęły się powszechnie przyjmować i obowiązywać w Europie, a później na całym świecie. Natomiast Żydowska rachuba czasu zaczyna się od daty, przyjętej na oznaczenie dnia stworzenia świata czyli dokładnie 7 października 3761 roku przed Chrystusem Łatwo sobie zatem wyobrazić, że kiedy w roku 2000 chrześcijanie obchodzili początek trzeciego milenium od narodzenia Chrystusa, to żydowski kalendarz wskazywał rok 5761, natomiast masoni opowiadają kompletne brednie i uzależniają datowanie od rytu w którym odprawiane są tajemne spektakle nawiedzonych oszołomów. To podstawowe różnice określania daty z której zwycięsko wychodzi religia chrześcijańska na podstawie najnowszych badań.

Do badań naukowych wzięto chromosomy dużej grupy mężczyzn z różnych populacji Eurazji. Wydzieliły one z olbrzymiej tzw. słowiańską haplogrupę, którą oznaczono R1a1a7 (M458). Zarazem obliczono czas dzielący nosicieli tej haplogrupy R1a1a7, a dzielący współczesnych mężczyzn R1a1a7 według stawek mutacji Zhivotovsky’ego. Okazało się, że wśród populacji europejskich najstarszych przodków posiada polska haplogrupa R1a1a7, której naliczono 10700 lat.

Jak to się ma do udowodnionych naukowo potomków szczepu królewskiego Polaków pochodzącym od jednego Ojca; oceńcie Państwo sami. W internecie znajdują się liczne opinie dewiantów społecznych dotyczących ks. Wojciecha Dębołęckiego. Obrazują one zasady działania dezinformacji medialnej reżimów totalitarnych władzy funkcjonujące po dzień dzisiejszy. Dla mnie są to jednoznaczne dowody, iż nauka wspiera wiarę. Z badań wynika, że od tamtego czasu słowiańskie haplogrupy, a tym samym my Polacy jesteśmy na polskiej ziemi od zawsze i znad Wisły oraz Warty emigrowaliśmy do sąsiednich ziem.

Ks. Wojciech Dębołęcki planował dzieło znacznie ważniejsze. Podczas pobytu w Rzymie w latach 1630–1632 zaczął opracowywać zarys historii powszechnej od początku świata mający nosić tytuł: „Speculum universalis historiae”.

Cele dzieła były następujące: oczyścić wiedzę o dziejach ludzkości z zakłamań, przesądów, mylnych wyobrażeń oraz napisać historię prawdziwą dowodząc, że Polacy są najstarszym wśród wszystkich narodów i że do nich od zawsze należało panowanie nad światem; wykazać, że język polski jest pierwotnym językiem świata i że z niego wywodzą się wszystkie inne.

Swój wykład ks. Dębołęcki oparł na trzech kategoriach źródeł: Biblii, dziełach historyków, opowiadaniach i pieśniach ludowych oraz dociekaniach etymologicznych. W czerwcu 1631 roku uzyskał dla swych zamierzeń całkowitą aprobatę komisji powołanej w Rzymie przez generała zakonu Franceschiniego i pozwolenie na druk. Uzyskawszy to wyróżnienie, Dębołęcki postanowił opublikować skrót pierwszej części swego dzieła, obejmujący czasy od stworzenia świata do 370 roku po potopie, pod tytułem:

„Praemissum speculi historici verum statum gestorum in orbe demonstraturi, in quo praesenti antidiluviana historia ab Adam usque ad Tanaum VIII ab eo Panum orbis primumque regem Scythiae Regiae sive Poloniae deducitur, quem
Iovem et Herculem appellatum Hebraei Gog, Scythae vero Polach vocant”.

Do wydania nie doszło, rękopis przygotowany do druku, z datą 1631 roku, znajduje się w Bibliotece Czartoryskich.

Po prawie 400 latach ks. Wojciech Dębołęcki doczekał się naukowych potwierdzeń głoszonych tez potwierdzonych przez naukowców z Uniwersytetu Stanford w USA.

W świetle tych dokumentów przedstawionych powyżej powinna nastąpić niezwłoczna zmiana nazewnictwa z określenia encyklopedycznego „języki indoeuropejskie” na właściwą nazwę potwierdzone najnowszymi badaniami genetycznym „języki polskoeuropejskie” oraz korekta wszystkich prac naukowych i publikowanych artykułów w tej kwestii na świecie, w szczególności o migracji Słowian oraz rozpoczęcie prac badawczych teologów z uwzględnieniem ujawnionej prawdy naukowej i historycznej.


Obrazek

Obrazek

Obrazek
http://www.monitor-polski.pl/adam-i-ewa ... po-polsku/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 04 lis 2014, 18:06

Podpisuję się pod poniższym artkułem obiema nogamy i rękamy. :D


Białczyński pisze:01. 11. 2014 – Muzeum-Ośrodek Słowiańszczyzny i Polski – Pałac Kultury i Nauki! (Propozycja dla wszystkich Słowian – Polaków)
Obrazek Pałac Dziejów Słowian – Polaków

Kilka dni temu (dokładnie 28 października 2014) Rafał Orlicki zgłosił w jednym z wpisów na naszym blogu, w związku z otwarciem Muzeum Historii Żydów Polskich oraz ślimaczącym się od 25 lat brakiem organizacji takiego muzeum jak Muzeum Historii Polski i Dziejów Polaków, projekt przekształcenia Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w gigantyczne Muzeum Polski i Słowiańszczyzny.

Jest to oczywiście proponowana nazwa robocza, która ma oddać ideę oraz zarysować koncepcję zawartości wnętrza gmachu. Stworzyć ramy dyskusji jakie konkretnie galerie powinny się tam znaleźć. Od lat nie wiadomo jak traktować ten gmach. Jedni chcą go burzyć inni go bronią, różne pomysły na jego zagospodarowanie już były, różne projekty przekształcenia także. Rzeczywiście jest tak, że III RP cierpi na niemożność powołania do życia Muzeum Historii Polski.


Obrazek Muzeum Słowiańszczyzny i Polski

Na początek proszę zapoznajcie się z propozycją Rafała Kopko Orlickiego, czyli z jego roboczym wpisem na naszym blogu i jego argumentacją:


MUZEUM HISTORII SŁOWIAN I POLSKI – PKiN

Zamiast dzielić Polaków powinniśmy się dzisiaj zgodnie zająć tematem braku „Muzeum Historii Słowian i Polski”, gdy otwarto właśnie „Muzeum Historii Żydów Polskich – Polin”. Żaden inny naród poza naszymi prasłowiańskimi przodkami, nie zbudował naszej państwowości, tylko My sami! Z udziałem wielu przybyszów, ale w oparciu o nasz wiodący, etnos słowiański! I to znacznie wcześniej niż miał miejsce chrzest Mieszka. To jest temat, wymagający wielkiej zgody i zjednoczenia. Inaczej, dla Świata, będzie wyglądało to tak, jakby Polska narodziła się dzięki tej czy innej nacji, co będzie kłamstwem z winy naszego zaniedbania i przemilczenia oraz celowej niechęci polityków.

Dlatego uważam, że w centrum Warszawy, powinno stanąć Wielkie Muzeum Historii Słowian i Polski! Jedni bez drugich nie zaistnieli. Jesteśmy wielką, słowiańską rodziną i państwowość każdego narodu słowiańskiego wywodzi się z tej wspólnoty. Aby takie Muzeum przebiło liczne kłamstwa, musi być wielkie, bo mamy znacznie większą historię i jeszcze więcej milionów zgładzonych współplemieńców, przez najazdy; Franków, Rzymu, Germanów, niestety i Rosjan, w tym obozy zagłady dla Polaków i Rosjan, zsyłki milionów na Sybir.

Proponuję, aby w tym celu przekształcić Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Cały, na taki właśnie cel! Np. Jest tam muzeum techniki. Niech to będzie Muzeum wynalazczości i odkryć Słowian, z podziałem na narodowości. I tak dalej. Sal ledwo wystarczy w tym dużym gmachu, na wszystkie wystawy i tematy! Nie potrzebne jest nam osobne Muzeum II wojny światowej, tylko podobnie, w tym jednym budynku. Po to, aby wszyscy cudzoziemcy odwiedzający Warszawę, mieli to, co jest ważne dla naszej historii, na miejscu! Zjednoczmy się teraz, chociaż w tym jednym celu!
Kto jest za?!

Rafał Kopko – Orlicki
adres kontaktowy: wiarygodni@op.pl

Zapraszam do odwiedzenia ciekawych stron i zapisywania się:

https://pl-pl.facebook.com/RedutaDobregoImienia
https://www.facebook.com/RedutaDobregoI ... 03/?type=1
http://reduta-dobrego-imienia.pl/
http://www.eprudnik.pl/spotkanie-reduta ... lawieniom/
http://www.eprudnik.pl/wp-content/uploa ... _PLAD1.jpg


Obrazek Muzeum Słowiańskie – Muzeum Historii Polski

Ja osobiście podpisuję się pod tym projektem obiema rękami, ale zaznaczam – na razie tylko ja osobiście.

Wydaje mi się, że ten pomysł rozwiązuje wszystkie problemy PKiN i staje się Osią Łączącą nie tylko Polaków w Jedność, ale także ma szansę zaspokoić oczekiwania innych Słowian, w tym również na przykład Rosjan względem tego budynku. Przecież był to prezent ZSRR i jego Narodów, a więc nie tylko Rosjan ale i innych narodów które były częściami ZSRR, takich jak Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Litwa, Łotwa, Estonia, Gruzja, Kirgizja. Był ich darem dla zrujnowanej Warszawy i dla Polski.

Sam w sobie budynek ten musi się kojarzyć polskim patriotom z upokarzającym stanem 45 letniej zależności od ZSRR po II Wojnie Światowej. Ale kiedy jego wnętrze wypełni Muzeum Słowian i Polaków, Muzeum Słowiańszczyzny i Polski, w tym galerie takie jak Słowiańskiej Nauki i Wynalazczości, Kultury Słowiańskiej i Polskiej, Polskiej i Słowiańskiej Sztuki Ludowej, czy inne muzea, dla których obecnie ani nie ma lokalizacji, ani nie ma budynków, ani często nawet koncepcji, to jestem pewien, że ten ładunek koncepcyjny zawarty w Idei i Wnętrzu budowli tchnie w nią zupełnie innego ducha, Ducha Słowiańszczyzny XXI Wieku, Ducha Słowiańszczyzny i Polski Nowoczesnej, wreszcie Ducha Słowiańszczyzny Zjednoczonej.


Obrazek Muzeum Słowiańskie i Polskie

Jest to idealne miejsce na odbywanie kongresów, prezentacji zdobyczy słowiańskiej i polskiej nauki i techniki, kultury i sztuki. Posiada PKiN Salę Kongresową i sale kinowe, posiada zaplecze magazynowe i niezbędną infrastrukturę. To wszystko wymaga odnowienia, a nowoczesne myślenie o muzealnictwie pozwoli stworzyć z tego obiektu w Sercu Warszawy Ośrodek promieniujący na wszystkie kraje Słowian. Tak był ten pałac pomyślany i tak był nazwany: Pałacem Nauki i Kultury. Niech pełni swoje funkcje w Nowy Sposób i niech będzie teraz nazywany Pałacem-Muzeum Słowiańszczyzny i Polski.

Rozważcie proszę bardzo starannie ten projekt, jest on bowiem pomysłem dla uczczenia Wszystkich Pokoleń Słowian i Polaków. Z tego powodu składamy przed Wami ten projekt w dniu Święta Pamięci Naszych Przodków – 1 listopada 2014 roku.



Jesteśmy winni szacunek naszym Przodkom , naszym Dziadom.Wyrażanie owego szacunku nie może polegać na pustych deklaracjach ludzi rządzących obecnie Polską. Do nas należy zmusić ich do działania zgodnie z Wolą Narodu Polskiego, zgodnie z Naszą Wolą, jeżeli im samym takiej woli brakuje.

W przeddzień Święta Zmarłych, Święta Pamięci Naszych Przodków – POLAKÓW, zgłaszam pod rozważenie ten projekt wszystkim Słowianom i wszystkim Polakom w Polsce i zagranicą. Postawię też tę sprawę na najbliższym Pierwszym Zjeździe i Pierwszym Wiecu Zrzeszenia Słowian, zaraz po jego formalnej rejestracji. Mam nadzieję, że uczyni to ze mną w imieniu Wiarygodni.pl pomysłodawca Rafał Kopko Orlicki i inni, którzy się przyłączą.



Warszawa-Kraków 01. 11. 2014 roku


ObrazekPałac Dziejów – Kultury i Nauki Słowian


Uzupełnienie – 1. listopada 2014

1. Droga do Unii Słowiańskiej, do Polski Nieśmiertelnej, Wolnej i Sprawiedliwej jest tak długa, że niejeden z nas jej ziszczenia nie dożyje. Ta droga wymaga pracy wielu osób, bo to jest – jak wszyscy chyba widzą – praca u podstaw, która zaczyna się od oczyszczenia pamięci. Dla mnie ta droga trwa odkąd pamiętam, odkąd stałem się dorosłym facetem. Dzielenie Polaków zapalonych do idei Słowiańskiej i wykopywanie rowów z powodu różnic światopoglądowych między nimi zupełnie kładzie ideę tworzenia takiej Polski o jakiej marzymy – Która Jest Domem Dla Każdego Kto Ma Polskę w Sercu.

2. Walczmy z Kalifatem Watykańskim który ZAWŁASZCZA ale nie z wyznawcami chrześcijaństwa, czy judaizmu, czy islamu , czy buddyzmu czy ateistami, którzy chcą Wolnej Polski dla Wolnych Polaków i są Słowianofilami, chcącymi tejże Unii Słowian. Warunkiem by było Nam po drodze z Nimi i Im po drodze z Nami – jest Wolna Polska dla Wolnych Ludzi – czyli Polska Wolnych Plemion Światopoglądowych – Miejsce dla Wszystkich Polaków i w perspektywie dla Wszystkich Wolnych Słowian w jednej Słowiańskiej Unii. Tę Wolność Słowiańską możemy roznieść po całym Świecie wszędzie gdzie żyją Polacy – bo Naszą Ojczyzną i Macierzą jest teraz cała Matka Ziemia i cały Ojciec Kosmos, którego sięgamy.

3. Trzeba by wokół tej idei – tak jak wokół idei Muzeum/Ośrodka – jednoczyć Polaków, a nie dzielić. Muzeum – jak mam nadzieję dosyć jasno napisałem – nie ma być skansenem, jak np. Muzeum Powstania Warszawskiego, które jest nowoczesne i żywe, i buduje wokół siebie postawy patriotyczne poprzez różne akcje i pomysły ożywiające, ale jest klasycznym choć nowoczesnym muzeum.

<strong>4. To co proponuje Rafał Orlicki z Grupy Wiarygodni to ma być w zasadzie Ośrodek Słowiański, ma być bardziej Pałacem Kultury i Nauki Słowian, a w tym Polaków, ale też być Muzeum Dziejów Słowian i Polski i Polaków. Pałacem Kultury i Nauki, czyli Ośrodkiem Kultury i Nauki jakim miał być według nazwy, a jakim nigdy nie był! </strong>

A więc ma być miejscem współczesnym, zawsze żywym, miejscem kongresów, spotkań Słowian i Myśli Słowiańskiej, miejscem prezentacji współczesnych osiągnięć czy też przeglądów w różnych dziedzinach nauki i kultury, np. miejscem wystawy AKTUALNYCH osiągnięć i Kongresu Słowian w sprawie Wolnej Energii i Energetyki Przyszłości. Czy np. Zjazdu Genetyków Genealogicznych ze świata i przeglądu idei na jej obecnym etapie rozwoju.

5. NOWOCZESNOŚĆ i WSPÓŁCZESNOŚĆ oraz PRZESZŁOŚĆ i PRZYSZŁOŚĆ w Jednym Ośrodku Słowiańskim. To wymaga zupełnie nowego podejścia. Bo np. pojęcie „zjazdu” dzisiaj nie tyle wymaga fizycznej obecności ludzi z tej dyscypliny ze świata – co Inicjacji w Ośrodku Słowiańskim i spotkania na wielu liniach telekomunikacyjnych w jednym czasie.

6. Pałac Kultury jest dosyć duży by można było na jednym piętrze pomieścić Muzeum Dziejów Słowiańszczyzny, czyli wszystkich słowiańskich narodów, także tych których już między nami nie ma, na innym Muzeum Dziejów Polski i Polaków. Jest dosyć duży by pomieścić np. siedziby Wspólnoty Polskiej i Kongresu Kongresów Polonii z poszczególnych państw świata, czy innych związków słowiańskich, czyli działających teraz i dla przyszłości organizacji społeczności Słowiańskiej i Polskiej.

7. Nawet jeżeli mamy świadomość że to się stanie za trzy pokolenia to trzeba to zacząć i działać. Nie ma na co czekać. Inni nie czekają.

8. Zaczyna się czas w którym możemy Odzyskać Polskę. Co to znaczy? Dam przykład z wczoraj. Polacy przestali kupować w portugalskiej sieci – Biedronce. Była warta na giełdzie 10 miliardów euro a w ciągu roku straciła 5 miliardów wartości jako sieć globalna, z powodu kłopotów w Polsce. Powinniśmy myśleć o jej wykupieniu przez Polaków. PKO BP wykupił bank który był w obcych rękach bodajże Nordea, czy jakiś inny. Włosi chcą zamknąć fabrykę samochodów, czy jedną czy drugą linię produkcyjną – trzeba by to wykupić i zacząć produkować te nostalgiczne własne samochody, które się projektuje (nowe Warszawy, nowe Syreny i co innego) – bo mamy linie produkcyjne których tamci nie chcą a postawili je u nas – dali nam know how, wiedzę i narzędzie, którego nie mieliśmy, zbudowali to od podstaw. NA TYM POLEGA PROCES ODZYSKIWANIA POLSKI DLA POLAKÓW. TO WYMAGA WSPARCIA PAŃSTWA POLSKIEGO.

9. Wytyczanie DRÓG PRZYSZŁOŚCI i WIZJI ROZWOJU Technologii – To jest zajęcie dla Działu tego Muzeum-Pałacu-Ośrodka, który już tam jest i nazywa się Muzeum Techniki i Wynalazczości. To kwestia nowoczesnego podejścia do funkcji tzw „muzeum” które nie ma być skansenem, ale żywą instytucją mającą przegląd tego co było, gdzie jesteśmy teraz i tworzącego wizję co robić dalej! TO MUSI WESPRZEĆ PAŃSTWO POLSKIE.

10. To wszystko co napisałem to są cele dla nas Wszystkich – dla Starych i Młodych, przede wszystkim dla Młodych. Czas żeby brali sprawy w swoje ręce, bo na co tu czekać. Na pewno Zrzeszenie Słowian też nie zrobi wszystkiego tylko może zainicjować procesy. Jak choćby proces odzyskiwania dla wiary przyrody Świętych Gór, proces odkłamywania przeszłości, proces budowania wspólnoty międzynarodowej kultury i nauki Słowian.

11. Pod Wzgórzem Wawelskim stoi kopia Świętowita – przyjdzie czas że przeniesiemy go na Święte Wzgórze i tam na placu obok katedry odbędą się obrzędy uświęcenia tego Palwanu według Słowiańskiej Wiary, tak jak widzieliśmy na filmie u Południowych Przyjaciół, a jednocześnie odbędą się Postrzyżyny i Zapleciny tysięcy polskich dzieci i pójdzie w miasto Wiosenny Pochód z Jaryłą i Jaruną.

12. Nie wchodzimy w konflikt z wyznawcami chrześcijaństwa i nigdy w taki konflikt nie wejdziemy (chyba że oni zaczną nas nawracać i odbierać nam prawo do życia w zgodzie z naszymi zasadami), ale będziemy pokazywać czym jest chrześcijaństwo i katolicyzm, czym było w dziejach i jakie jest obecnie wszędzie tam gdzie czyni ono szkody, choćby poprzez rozpasanie swoich pośredników korporacyjnych Kościoła Katolickiego i ich uzurpację np. wpływania na politykę państwa w myśl ich krucjaty. W Polsce nie będzie się odbywać żadna krucjata przeciw innowiercom czy niewierzącym, ale ktoś (MY) musi tego dopilnować, zadbać o to by była równowaga. My robimy swoje, a chrześcijanie którzy zrozumieją, że światopogląd naukowy jest bardziej racjonalny niż ten chrześcijański i tak odejdą od Pośredników, którzy pędzą żywot pasożytniczy ich kosztem.

13. Pokazujmy ludziom prawdę i zakłamanie tam gdzie ono występuje, ale przecież to oni wybierają w co wierzą a w co nie. Tak ma być. Na tym polega Wolność, bycie Wolnym Człowiekiem, na tym polegać ma Wolna Polska.

Niech Pałac Kultury i Nauki w Warszawie stanie się Oś-RODkiem, Osią RODu Słowian, prawdziwym twórczym Ośrodkiem Kultury i Nauki Słowian i Polaków, w którym Przeszłość połączy się w Teraźniejszości z Przyszłością!

WARSZAWA – KRAKÓW 1 . 11. 2014 r.




Niniejszy artykuł znajdzie się w Zimowym numerze Kwartalnika „Słowianić nr 7″.[/b]
http://bialczynski.wordpress.com/2014/1 ... skim-pkin/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 10 lis 2014, 20:23

Czeski krzewiciel Słowiaństwa, malarz, grafik i posiadacz wielu innych talentów, Alfons Mucha:

Obrazek Alfons Mucha 1906

Białczyński pisze:Czeska Wizja Baji – Alfons Mucha (Boginie Kiru i inne wizje)

______________________________________________________________

Bogowie Kiru (Godowie) i inne motywy słowiańskie – oczami Alfonsa Muchy

Obrazek Alfons Mucha – portret

Alfons Mucha był jak wiadomo jednym ze Strażników Słowiańskiej Wiary Przyrodzonej, z urodzenia Czechem, jak wszyscy w tamtych czasach związany był z całą Słowiańszczyzną w obszarze Austro-Węgier, także z Galicją, a od końca I Wojny Światowej przede wszystkim z wolnymi Czechami, Morawami i Słowacją. Zainteresowanych jego związkami z Krakowem odsyłam do artykułu biograficznego na stronach tego Blogu.

Tutaj poświęcimy głównie miejsce na przedstawienie jego wizji Bogów Kiru, czyli tych których nazywamy także Bogami Stron i Pór, Stronporami albo Godami. Jest to trzeci rząd bóstw wielogłowych – bogowie o dwóch postaciach, męskiej i żeńskiej. Jednakże Alfons Mucha przedstawiał ich bardziej klasycznie – wyłącznie jako postacie żeńskie, czyli tak jak można odczytywać ich imiona w językach słowiańskich potocznie, rozumiejąc je wprost, bez podtekstu wiary przyrodzonej.

Alfons Mucha w swojej twórczości z wielkim upodobaniem ukazywał obrazy bogiń Stron Świata, Pór Dnia, czy Pór Roku. Jego twórczość można lubić lub nie, jest mistrzem secesji podobnie jak był nim Stanisław Wyspiański, tyle, że Alfons Mucha zyskał znacznie większy rozgłos w kręgach paryskich dzięki swoim plakatom teatralnym i wytworom sztuki użytkowej.

Dla nas jego postać wiąże się przede wszystkim z bardzo niedocenianym i słabo popularyzowanym cyklem “Epopeja słowiańska”. Epopeję w wielu obrazach przedstawiliśmy w biografii malarza, tam, też piszemy o jego spotkaniach w Krakowie w roku 1903, ze Stanisławem Wyspiańskim i innymi Strażnikami Wiary Przyrodzonej Słowian.

Oto zatem na początek Bogowie Kiru:


Godowie (Stronporowie, Kirowie) – w wizji Alfonsa Muchy
Boginie Pór Roku I


Obrazek Boginie Pór Roku I

Obrazek Wiosna (szkic)

Obrazek Wiosna

Obrazek Lato

Obrazek Jesień (szkic)

Obrazek Jesień

Obrazek Zima (szkic)

Obrazek Zima


Dla przypomnienia kilka słów o tym kim był Alfons Mucha

i o jego ważnym krakowskim epizodzie.

Alfons Mucha był jedną z najbardziej fascynujących artystów przełomu XIX i XX wieku. Jego twórczość nierozerwalnie wiąże się ze stylem, którego nazwa – Art Nouveau była jednocześnie jego programem. Wpisując się w program nowego ruchu, który opowiadał się za wszechstronnością, Mucha stosował całościowe podejście do sztuki. Był nie tylko malarzem i grafikiem, ale interesował się także rzeźbą, biżuterią, dekoracją wnętrz i sztuką użytkową, Jednak jego prawdziwy talent ujawnił się w grafikach. Stała się ona podstawą jego ogromnej sławy, która trwa dzisiaj.

Alfons Mucha urodził się w 1860 roku w Ivančicach (południowe Morawy). Jego podanie o przyjęcie do Praskiej Akademii Sztuk Pięknych zostaje odrzucone z adnotacją: Proszę sobie poszukać innego zawodu, w którym będzie pan mógł być bardziej pożyteczny. Rzemiosła artystycznego uczy się w Wiedniu, gdzie pracuje jako malarz kulis, sztuki piękne (dzięki wsparciu mecenasa) studiuje najpierw w Monachium, a później w Paryżu. W 1889 roku zaczyna pracować jako ilustrator, m.in. dla pisma teatralnego Le Costume Au théâtre oraz dla wydawcy Armanda Colina. Wynajmuje pracownię przy Rue de la Grande Chaumiere, poznaje Gauguina, z którym dzieli pracownię.

Punkt zwrotny w jego karierze to przełom lat 1894/95. Ukazują się wtedy jego pierwsze plakaty dla Sarah Bernhardt, ubóstwianej diwy paryskiego świata teatralnego. Plakat do Gismondy okazuje się sensacją: wąski, pionowy, prawie naturalnej wysokości człowieka format, delikatne pastelowe kolory i boska Sarah: w aureoli kwiatów, dumnie wyprostowana i pewna swojej urody. Paryżanie, by zdobyć egzemplarz plakatu przekupują plakaciarzy; Mucha z dnia na dzień staje się sławny; aktorka podpisuje z nim 5-letni kontrakt na projekty scenografii, kostiumów i plakatów.

Mucha tworzy odtąd projekty graficzne na zamówienie. Są to: plakaty reklamowe, kalendarze, etykiety, karty dań, biżuteria, okładki i tytuły czasopism oraz panneaux décoratifs – cykle obrazów drukowane na jedwabiu, które składały się z kilku prac oscylujących wokół jednego tematu przewodniego (pory roku, pory dnia, kamienie szlachetne) i które przeznaczone były głównie dla kolekcjonerów. Mucha projektuje także wnętrza (m.in. salon jubilerski Georgesa Fouqueta), artyści bowiem chcieli tworzyć nie tylko dla galerii czy salonów sztuki, lecz, zgodnie z ideami angielskich teoretyków Williama Morisa oraz Johna Ruskina, upiększać całe codzienne otoczenie człowieka, projektując wnętrza, latarnie uliczne, wejścia do metra, meble, tkaniny, sprzęty domowe, opakowania
Świat człowieka miał się wypełnić pięknem.
(A. Osęka)

Mucha zostaje członkiem Salonu Stu (1895), ma pierwsze indywidualne wystawy, za wkład w paryską Wystawę Światową zostaje w 1900 roku mianowany kawalerem Orderu Legii Honorowej.

Jego sława jako mistrza sztuki użytkowej była tak powszechna, a liczba zamówień tak ogromna, że Mucha wpada na pomysł wydania podręcznika dla rzemieślników-artystów. Książkę Documents décoratifs (1901) zawierającą wzory ornamentów wraz z propozycjami ich zastosowania w praktyce sprzedawano do szkół i bibliotek w całej Europie, a pomysły i rozwiązanie Muchy tam zawarte są do dziś powielane.

Popyt na dzieł Muchy – pisze Ronald F. Lipp – utrzymywał się dzięki wyjątkowości i atrakcyjności jego rozpoznawalnego na pierwszy rzut oka stylu – le style Mucha – który stał się wizytówką francuskiej secesji. Figurą centralną twórczości artysty jest kobieta – symboliczna personifikacja duszy świata. Anielsko piękna, zmysłowa, długowłosa, wyidealizowana wpisana jest w kompozycje płynnych miękkich linii, symboli, znaków, roślinnych ornamentów. Niezwykłe jest jej spojrzenie: nieco zamglone, zupełnie jakby właśnie wracała do świadomości, tak jak to się dzieje w momencie przebudzenia, na granicy światów


Jego sława nie ogranicza się tylko do Europy. W 1904 roku wyrusza w pierwszą podróż do Ameryki, gdzie jest anonsowany jako największy mistrz sztuki zdobniczej na świecie. Kolejne podróże do Ameryki odbywa z żoną, którą poślubił w 1903 roku; w Nowym Jorku rodzi się córka Muchy – Jaroslava (1909), sześć lat później jego syn – Jiři.

Będąc u szczytu popularności artysta opuszcza Paryż i przenosi się do kraju swojej młodości (1910). Odchodzi wtedy od wcześniejszej formuły swojej sztuki, angażując się, zgodnie z patriotycznymi ideałami, w problemy swojego narodu. Tworzy malowidła ścienne w gmachu Obecní dům, projektuje m.in. godło, znaczki i banknoty nowo powstałego państwa i monumentalny cykl Epopeję słowiańską, który uważał za swoje największe osiągnięcie. Wielkoformatowe (20 kompozycji o wymiarach 6 x 8 m) obrazy ukazujące wydarzenia, które wpłynęły na kształtowanie się odrębności Słowian, Mucha przekazał czeskiemu społeczeństwu – dziś można je oglądać w miejscowości Moravský Krumlov. W ramach zbierania dokumentacji do Epopei odwiedził także Polskę (1903).


Godowie (Stroniewice, Kirowie)
Boginie Pór Roku II


Obrazek Boginie Pór Roku II

Obrazek Wiosna

Obrazek Lato

Obrazek Jesień

Obrazek Zima


Godowie (Stronporowie, Kirowie)
Inne wizje Bogiń Pór Roku


Obrazek Inna Wiosna

Obrazek I jeszcze jedna Wiosenna Pora

Obrazek Wiosna IV

Obrazek Bogini Zimy

Obrazek Zima

Obrazek Lato (Gaja-Ruja)

Obrazek Jesień – Owoce


Godowie (Stronporowie, Kirowie)
Boginie Pór Doby


Obrazek Boginie Pór Dnia

Obrazek Pani Poranka

Obrazek Południca

Obrazek Wieczornica

Obrazek Pani Nocy


Godowie (Stronporowie, Kirowie)
Boginie Stron Świata


Obrazek Boginie Stron Świata, czyli Gwiazdy (Gniazda lub Gwiazdy Kirów)

Obrazek Pani Gwiazdy Północnej (Polarnej)

Obrazek Pani Wschodu (Brzasku – Świtu i Księżyca, Pani Gwiazdy Zarannej)

Obrazek Pani Południa (Pani Gwiazdy Południowej)

Obrazek Pani Zapadu (Pani Gwiazdy Wieczornej)


Inne wizerunki Bogiń Kiru

Obrazek Kostroma – Gwiazda Północy

Obrazek Jaruna – Gwiazda Wschodu

Obrazek Jaruna raz jeszcze

Obrazek Bogini Kiru ze Światłogońcem

Obrazek Bogini Wschodu – Gwiazda Zaranna w Niebieskiej Sukni

Obrazek Jesień

Obrazek Pory Roku – witraż


Inne Boginie i motywy słowiańskie

Obrazek Alfons Mucha – dziewczyna i wielcy słowiańscy bogowie

Obrazek Słowiańskie Kupalia

Obrazek Motyw Światowita

Obrazek Krasatina – Bogini Kwiatów i Krasy

Obrazek Godyna – 12 Księżyców

Obrazek Dziewanna (Flora)

Obrazek Dażboga – Pani Sokola (plakat na Festiwal Sokolski, Sołneczny, Skołocki, Sołowiański, Słowiański, Sokoli – w Pradze w 1912 roku)

Obrazek Mazońska kniagini Hyacynta
http://bialczynski.wordpress.com/co-to- ... nne-wizje/


Więcej o Alfonsie Mucha mozna dowiedzieć się klikając na poniższy link:
http://bialczynski.wordpress.com/co-to- ... czewskich/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 22 lis 2014, 22:54

Praktycznie nie ma tematu, do którego pasowałby poniższy artykuł więc wstawiam go tu, a jeśli myśl w nim zawarta się rozkręci to można go będzie wyodrębnić:

Wojciech Jóźwiak pisze:Czy Europa jest chrześcijańska, a Polska katolicka?
16 listopada 2014

Europa jest wielka (bo jest, a o tym dalej) nie dlatego, że jest chrześcijańska, tylko dlatego, że potrafiła przezwyciężyć religię.

Polska w jakiejś części jest katolicka, ale utożsamienie Polski z katolikami stanowi pewien „projekt polityczny”, który ma rażące wady. O których dalej.


O Europie: jest wielka, bo wniosła do światowego dorobku więcej niż którykolwiek z porównywalnych regionów świata. W Europie dokonano kolejnych rewolucji, których nie było w innych regionach lub kontynentach: (1) rewolucji żeglarskiej, której skutkiem były Wielkie Odkrycia Geograficzne, rejsy transoceaniczne i połączenie niekomunikujących się wcześniej kontynentów w jedno; (2) rewolucji naukowej czyli utworzenia nauki niezależnej od religijnych autorytetów i dyktatów: Kopernik, Galileusz, Kepler, Descartes, Newton i inni; (3) rewolucji parowej (silnik parowy), czyli użycia całkowicie sztucznej, technicznej energii; za nią poszły kolejne: elektryczna i spalinowa; (4) r. lotniczej; (5) r. komunikacyjnej, czyli kolejno: telegraf, telefon, radio, tv, komputer, komórki; dalej prowadzi to do komunikacyjnego sprzężenia niemal każdego z każdym. Do tej listy, niekompletnej, można doliczyć tylko dwa podobnie rewolucyjne wynalazki, które odbyły się poza Europą, tzn. w Chinach: proch strzelniczy i papier; w Europie bardzo ulepszone. To w dziedzinach „twardych”, należy do tego dodać te „miękkie”: poznanie kolejnych fragmentów przyrody, wielkie teorie naukowe, filozofia, literatura, historia, muzyka, sztuki plastyczne. Z miękkich dziedzin Azja (Indie,Chiny, Japonia, Tybet) ma podobny jeden wielki wynalazek: medytację czyli praktyki rozwoju duchowego.

Skutkiem tamtych przewag Europy, ludzki świat i gatunek prawie cały stał się Europą. Nawet ci, którzy Europy nienawidzą i ją zwalczają, jak islamiści, istnieją dzięki niej, dzięki jej dorobkowi, więc żyją jako cywilizacja jakimś życiem pasożyta.

Gdy się przyjrzymy tamtej liście europejskich osiągnięć, to widać, że albo nie miały związku z religią (chrześcijańską lub inną), albo miały związek negatywny, tzn. ich twórcy musieli najpierw „odłączyć się” od myślenia religijnego, a niektórzy narażali się (łącznie z ryzykiem życia, jak Galileusz) religijnym autorytetom.

Europa stała się wielką, ponieważ religia praktykowana w Europie była mniej skuteczna w wiązaniu i krępowaniu woli i umysłów swoich wyznawców, niż to miało miejsce w islamie, w prawosławiu, judaizmie lub w hinduizmie. (Eksplozja talentów wśród Żydów europejskich i amerykańskich też miała miejsce dopiero, kiedy uwolnili się spod dyktatu swojej religii, daleko bardziej kontrolującej każdy fragment ich życia niż chrześcijaństwo, prócz niektórych sekt.)

Nowożytny szwung Europy był drugim w jej historii. Pierwszy był w starożytności, ze szczytem w okresie hellenistycznym, po podbojach Aleksandra, a przez podbojami Rzymu. Wtedy też Europa (mówiąca po grecku, tak jak teraz po angielsku) wyprzedziła pozostałe cywilizacje, tworząc prawdziwą matematykę, prawdziwą astronomię, prawdziwą geografię, prawdziwą mechanikę, historię i literaturę – prawdziwe, tzn. oderwane od religii i niezależne od myślenia religijno-mitycznego.

Najazd Aleksandra zdusił i poniżył cywilizacyjny region Bliskiego Wschodu. Chrześcijaństwo, obok niego gnostycyzm a potem islam, były wielką, „epicką” zemstą tamtego zdołowanego świata na zwycięskiej helleńsko-rzymskiej Europie. Narzucają się takie określenia jak „ciemny” (Bliski Wschód) kontra „jasna” (Europa), albo „jad, trucizna” (tamtejszej myśli, ducha). Starożytna rzymsko-grecka Europa wchłonęła dawkę tamtej trucizny i osłabła prawie śmiertelnie. Nazywa to się upadkiem Państwa Rzymskiego. Zanim to się stało, chrześcijanie zniszczyli Akademię Platońską, olimpiady i misteria w Eleusis.

Siła naszego kontynentu, czyli generalnie zdrowych ludzi, nie jakichś religijnych pojebów, była jednak taka, że przetrawiła bliskowschodnią truciznę i wyizolowała ją, tak jak organizm otorbia intruza. Ciekawe byłoby, gdyby ktoś napisał książkę o tym, jak Europejczycy bronili się przed religijnym zatruciem umysłu, do jakich uciekali się zręcznych sposobów. Również praktykując swoje religie.

Na tym tle widać, że obecny revival tryumfalnego katolicyzmu w Polsce jest ruchem wstecz, jest reakcją. Żeby jeszcze ci tryumfanci jakoś umieli i chcieli swoją (rzekomą) przewagę uzasadnić, wyjaśnić. Bo może faktycznie jest tak, że w katolickiej filozofii i w życiowej praktyce jest coś, co daje tej religii jakąś zgodność z cywilizacją czy jakoś wspiera cywilizację. Ale oni tego nie robią, bo wolą wygrywać głośniejszym krzykiem. Wieszają krzyże, rozpychają się, machają statystykami, że ich niby jest 90%. „My mamy rację, bo mamy rację, bo Chrystus, Papież i Maryja.” Myśli za tym nie widać. Jak w „Ferdydurke” Gombrowicza o Słowackim, co wielkim poetą był, bo wielkim Polakiem był.

To, co w Europie nowoczesne, jednak poszło za daleko. Wyzwoliło się od religii, ale przestało zauważać w ogóle jakąkolwiek duszę, wymagająca chowania i uprawy, albo uznało ją za sprawę najściślej prywatną, aż wstydliwą. Lekarstwo zostało podane z Azji: z Indii joga, z Chin tao, z Japonii zen, z Tybetu wadżrajana. To było to, czego Europie brakowało, zarówno w jej religii, jak i w jej „nowoczesności”: duchowa praca nad sobą. Wkrótce zostało uzupełnione przekazami z „kultur pierwotnych”, czyli z szamanizmu (w szerokim sensie). W takim punkcie jesteśmy.


O Polsce: Polska, właściwie Rzeczpospolita, w okresie swojej największej siły i rozwoju, wiek XV i XVI, nie była katolicka, tylko wieloreligijna, podobnie jak nie była ściśle Polską, ponieważ była wielojęzyczna i wielonarodowa. (Przenoszenie nacjonalizmu w tamten czas jest anachronicznie błędne.) W tolerancji religijnej wyprzedziła Zachód o trzy wieki. Katolicyzacja (kontrreformacja, wygnanie arian, religijne wojny z Kozakami) w XVII wieku zbiegła się z postępującym upadkiem państwa. O roli papieży niech wypowiedzą się ci, którzy lepiej to znają.

Obecnie, katolicki projekt polityczny, co robi i co wnosi:


* dzieli ludzi, niepotrzebnie wnosi podział, co zaczyna się od preambuły konstytucji, w której dzieli się obywateli na „wierzących w Boga” i „nie podzielających tej wiary” – rzecz rzadko wstrętna i obciachowa;

* wytwarza fałszywą elitę, która rozpoznaje się po tym, że się żegna, wiesza krzyże i pochlebia kapłanom;

* narzuca tematy i język publicznego dyskursu; sprawia że coś jest bardzo ważne (np. ogłoszenie kogoś świętym przez KK), ponieważ jest ważne dla głosicieli katolicyzmu, a coś jest nieważne, ponieważ katolicy tego poprzez swoje mentalne pryzmaty nie widzą, np. ochrona środowiska, zakładanie parków narodowych, łajdactwa w wykonaniu myśliwych albo zadawanie cierpień zwierzętom;

* uzurpowanie sobie monopolu na etykę i moralność przez ludzi KK, do stopnia, że czytając niektóre gazety lub strony można wywnioskować, że ludzie nie mogą być uczciwi i przyzwoici nie należąc do KK;

* zawłaszcza, przez manipulowanie językiem i propagandą, pewne tematy, np. „rodzina” w Polsce musi być „katolicka”, tego już chce sam nasz język;

* „religizuje” cokolwiek, czyli zawłaszcza przestrzeń publiczną: tu święcenie mostów, autostrad, basenów, stawianie krzyży na górach, wieszanie krucyfiksów w tak absurdalnych miejscach, jak zbudowane za unijną dotację kino w moim sąsiednim Błoniu; albo u weterynarza, przykład w moim sąsiednim Grodzisku Mazowieckim. Na klęczkach będziesz oglądać von Triera? Psy szczepić? To jest obsesja, która przypomina znakowanie terenu przez ssaki z poprzedniego zdania;

* nasyca wszystko wonią katolicyzmu, na którą składają się: infantylizm, kolektywizm, ucieczka (od realiów, od życia, od decyzji, od odpowiedzialności, od nie-łatwości), pomniejszanie siebie w celu udziecinnienia siebie, zabijanie rozsądku, który musi godzić się z bajkami podawanymi jako święta prawda; do tego woń kapłaństwa, czyli wywyższenie tych übermenszów, a także przyjmowanie za dobrą zasadę, że istnieje kasta, która ma licencję na orzekanie prawdy i słuszności.

Te punkty nie mają nic wspólnego z Europą.

Powinniśmy umieć w tych sprawach zajmować stanowisko. Mieć i znać zasady, które uczynią nas nie-bezradnymi wobec tamtej ekspansji. Tym bardziej, że na horyzoncie najazd islamu, a bliżej napór euro-socjalizmu.

Wojciech Jóźwiak
http://www.taraka.pl/czy_europa_jest_chrzescijanska
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 01 gru 2014, 21:53

Polecam:

Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana - Czesław Białczyński - XI Harmonia Kosmosu - 10.07.2013
http://www.youtube.com/watch?v=BT8dHjlic_Y
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15542
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 823
Podziękował: 29090 razy
Otrzymał podziękowanie: 23396 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 26 lut 2015, 23:34

czwartek, 26 luty 2015
Rodzimy Kościół Polski jest zarejestrowanym związkiem wyznaniowym, kontynuującym rodzime wierzenia Słowian - mówi "Faktom i Mitom" Ratomir Wilkowski, główny żerca Rodzimego Kościoła Polskiego.

Obrazek
Liturgia ofiary podczas Nocy Kupały 2014 r. Fot. Piotr Zarówny,www.smakizpolski.com.pl

Wiara naszych ojców

Rozmowa z Ratomirem Wilkowskim, głównym żercą Rodzimego Kościoła Polskiego.

- Czym jest Rodzimy Kościół Polski i jaką rolę pan w nim pełni?

- Rodzimy Kościół Polski jest zarejestrowanym związkiem wyznaniowym, odwołującym się i kontynuującym rodzime wierzenia Słowian. Wierzymy w najwyższego Boga, który jest tożsamy z otaczającym nas światem. Zakładamy również istnienie pomniejszych bóstw, które sprawują pieczę nad poszczególnymi aspektami natury lub które przez te aspekty natury przejawiają swe istnienie. Pełnię w Kościele posługę żercy, czyli kapłana. Podstawową powinnością żerców jest naturalnie przewodzenie obrzędom. Żerca ma także obowiązek zachowywania pamięci dawnych zwyczajów i tradycji. W przeciwieństwie do księży katolickich nie pobieram za to wynagrodzenia, lecz utrzymuje się z pracy własnych rąk.

- Na czym opieracie swoją wiarę? Istnieje jakaś święta księga, spis dogmatów?

- Nie ma świętej księgi, bo natura takowych nie potrzebuje, by jej prawa były respektowane. Siła rodzimowierstwa polega na tym, że nie jest to system wyznaniowy przejawiający tendencje do popadania w bezkrytyczny dogmatyzm. Istnieje dość umowny podział na tzw. religie naturalne i religie objawione, założone. Religia naturalna rozwija się wraz z daną etniczną grupą kulturową, opierając się na obserwacji otaczającego nas świata. Z tego względu rodzimowierstwo jako religia naturalna nie pozostaje w konflikcie czy w opozycji do nauki. Religie monoteistyczne, opierające się na objawieniu, bazują na niezmiennych zasadach, przez co często wchodzą w konflikt i nie nadążają za rozwojem cywilizacyjnym.

- A normy etyczne?

- Istnieją pewne zasady, wspólne dla większości kultur. Zawiera je również Dekalog. Poczynając od czwartego przykazania (według numeracji przyjętej w katolicyzmie), są to wzorce moralne obowiązujące w niemal wszystkich znanych wspólnotach. Czcij ojca i matkę, nie zabijaj, nie kradnij, nie oszukuj. Te uniwersalne zasady współżycia społecznego w wersji chrześcijańskiej są jednak poprzedzone, trzema przykazaniami dotyczącymi Boga, które uznawane w katolicyzmie za nadrzędne mają zapewnić mu wyznaniowy monopol. Ważnym elementem rodzimowierstwa jest empatia. Kościół katolicki naucza: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. I wychodząc z tego założenia jego funkcjonariusze wymordowali tysiące ludzi. Dla katolika „miłym" jest zostać nawróconym za wszelką cenę, w tym za cenę własnego, a tym bardziej cudzego życia. Więc „wszystko się zgadza". Rodzimowiercy wyznają natomiast zasadę: rób co chcesz, bylebyś przy tym nie krzywdził innych. Starając się wczuć w sytuację drugiej strony, unikają uszczęśliwiania innych na siłę, w brew ich woli.

- Życie w harmonii z naturą łączy się z postulatami ekologicznymi?

- Część rodzimowierców łączy, ale nie jest to reguła. Dla nas, jako wyznawców religii naturalnej, związek z naturą siłą rzeczy jest bardzo istotny. Od nikogo jednak nie wymagamy np. zakazu jedzenia mięsa, choć zdarzają się wśród nas i wegetarianie. Szanujemy naturę i dbamy o środowisko, wbrew biblijnej zasadzie, by czynić sobie Ziemię poddaną. Człowiek jest częścią systemu i powinien robić wszystko, aby równowaga w tym systemie, w przyrodzie, została zachowana. Z tego względu większość rodzimowierców sprzeciwia się np. zaborczemu eksploatowaniu zasobów naturalnych. Natura świetnie sobie poradzi bez człowieka, my bez niej – w żadnym razie.

- Istnieje stereotypowe wyobrażenie rodzimowierców jako biegających nago po lesie i palących ogniska czcicieli dawnych bóstw. Jak ono się ma do rzeczywistości?

- Nijak. To rzeczywiście często spotykany stereotyp. Choć zdecydowana większość z nas rzeczywiście lubi spędzać czas na łonie natury, w tym także w lesie, to zapewniam, że jesteśmy przynajmniej częściowo ubrani podczas obrzędów i nigdy nie wzbudziliśmy tym specjalnego zgorszenia! (śmiech) Nie wyróżniamy się od reszty społeczeństwa strojem. Innym stereotypowym postrzeganiem jest dla odmiany podciąganie nas pod satanistów, co jest zupełnie chybione, bo Słowianie nie znali pojęcia diabła jako oponenta do wszechmocnego Boga i piekła jako miejsca wiecznej kaźni. Zaliczenie nas do satanistów to zazwyczaj typowa sztuczka socjotechniczna kleru katolickiego, mająca nas zdeprecjonować.

- Jak rodzimowiercy są postrzegani przez otoczenie? W kraju zdominowanym przez katolików taka deklaracja brzmi zapewne jak herezja?

- Wszystko zależy od środowiska. Ludzie są różni, więc i reakcje są różne. Dużo zależy od wykształcenia i stopnia świadomości danego człowieka. Im bardziej ktoś ma otwarty umysł, tym lepiej nas odbiera. Niestety wielu ludzi nadal uważa, że przed tzw. chrztem Polski nic tutaj nie było.

b]A propos chrztu: Kościół katolicki od ubiegłego roku świętuje 1050 r. rocznicę tego wydarzenia. Kulminacja tych obchodów będzie miała miejsce w 2016 r. Może to dobry czas, aby „wyjść do ludzi" i przypomnieć o przedchrześcijańskich korzeniach naszego kraju?[/b]

- Ależ my cały czas wychodzimy. Naszą misją jest szerzenie tej świadomości, jednak Rodzimy Kościół Polski nie jest związkiem misyjnym a tym bardziej uniwersalistycznym w potocznym rozumieniu. Nie nawracamy na siłę. Wychodzimy z założenia, że osoby, które choć trochę znają historię i tradycję, i które pragną tę wiedzę pogłębiać, wcześniej czy później same do nas trafią. Jeśli tylko uznają, że wiara Słowian jest tym czego poszukują i w dostatecznym stopniu pokrywa się z ich dotychczasowym światopoglądem.

- Jakimi drogami docierają nowi wyznawcy?

- Rodzimowierstwo to, oprócz wiary, również specyficzna filozofia życiowa. Opiera się na kulturze etnicznej i związku z naturą. Często ludzie dochodzą do zbliżonych refleksji bez wiedzy, że istnieją wyznawcy rodzimej wiary. Kiedy się z nimi zetkną, często okazuje się, że ich filozofia pokrywa się z założeniami naszej wiary. Jednak i tu następuje pewna zmiana, gdyż dorasta pokolenie, które otwarcie i formalnie będzie już mogło zaświadczyć, że rodzimowiercami są z przysłowiowego dziada pradziada. Często próbuje się deprecjonować rodzimowierstwo, zarzucając zerwanie ciągłości: według tego poglądu w 966 r. nastąpiła chrystianizacja Polski i od tamtej pory Polska jest katolicka. To nieprawda! Chrystianizacja nie była ani procesem natychmiastowym (właściwie jest procesem cały czas zachodzącym), ani rodzimowierstwo nie znikło raptem z dnia na dzień, a tym bardziej bez oporów. Właściwie jeszcze do XVII-XVIII w. kler publicznie gromił z ambon „niewiernych", czyli wiernych swoim korzeniom, za praktykowanie pogańskich obrzędów. Ciągłość została więc zachowana.

- Współcześnie również wyklinają was z ambon?

- Nie ma wyraźnej ofensywy przeciw rodzimowiercom, ponieważ Kościół nie dostrzega w nas realnego zagrożenia. Głownie ze względu na to, że stanowimy zdecydowanie mniejszościowy związek wyznaniowy, do tego niereprezentujący misyjnego systemu wyznaniowego. Innymi słowy nie stajemy przeciwko niemu do walki o tzw. rząd dusz. Księża we własnym mniemaniu mają bardziej widocznych konkurentów i przeciwników, którymi mogą straszyć swoich wiernych. Bardziej obawiają się gender, feministek czy choćby świadków Jehowy. Dla Kościoła katolickiego wygodniej jest udawać, że nie istniejemy, niż nas zwalczać, a tym samym przyznać się do naszej nieprzerwanej, ciągłej, społecznej obecności. Rodzimowierstwo jako system politeistyczny, silnie nacechowany panteizmem, nie jest też dla Kościoła stroną, z którą można nawiązać dialog ekumeniczny. Katolicka polityka wygląda następująco: prowadzimy dialog z innowiercami, będącymi reprezentantami wyłącznie systemów monoteistycznych. Wyznawcy wielobóstwa nie są dla chrześcijańskich teologów partnerami do rozmów, bo ekumenizm takiego dialogu nie przewiduje. Skoro sami sprowadzili wpierw naszych etnicznych bogów do roli diabłów i demonów, to jak mogliby teraz prowadzić z nami jakiekolwiek rozmowy? W ich opinii jesteśmy wyznawcami szatana, a nie reprezentantami własnej, Słowiańskiej kultury, posiadającymi własny, etniczny sposób zbliżenia się do absolutu i Boga Najwyższego.

- Panuje przekonanie, że z kultury Słowian niewiele dotrwało do naszych czasów. To prawda?

- Kościół katolicki przez wieki bardzo usilnie się starał, by tak właśnie było i byśmy tak właśnie myśleli. Na szczęście mu się nie udało. Jak już powiedziałem, pogaństwo nie znikło z tych ziem wraz z nastaniem chrześcijaństwa. Wiele elementów słowiańskich zachowało się w folklorze, w etnografii, a część z tych tradycji paradoksalnie przejął i pielęgnuje... Kościół katolicki. Ot, choćby dodatkowy talerz na wigilijnym stole. Słowianie zostawiali dodatkowe naczynie dla duchów przodków. Sianko pod obrusem to z kolei dawny sposób wróżenia podczas Szczodrych Godów. Malowanie jajek w Wielkanoc również wywodzi się z (nie tylko słowiańskich) pogańskich tradycji. O genezie Nocy Świętojańskiej, czyli pierwotnie Nocy Kupały, nie wspomnę. Dożynki czy Zaduszki, wcześniej zwane Dziadami, również mają pogańskie pochodzenie.

- W języku polskim „poganin" funkcjonuje niemalże jako obelga. Czy sami się tak określacie?

- Mówimy o sobie: rodzimowiercy. Precyzując - rodzimowiercy słowiańscy. Sięgając wstecz, możemy się przekonać, że pierwotnie słowo „poganin" oznaczało mieszkańca górskiej wioski. Do tych wiosek trudno było dotrzeć z Ewangelią, więc ich mieszkańcy najdłużej trwali w wierze przodków. Z czasem to określenie nabrało pejoratywnego znaczenia. Środowiska katolickie ukuły też termin „neopoganin", które, oprócz rodzimowierców, obejmuje wszystkie ruchy religijne, których księża nie umieją nazwać oraz których ciągłość próbują zakwestionować.

- Można zauważyć wkroczenie elementów słowiańskich do popkultury (np. występ Donatana i Cleo na Eurowizji). Przysporzyło wam to sympatyków?

W naszym środowisku zdania na ten temat są podzielone. Popkultura siłą rzeczy spłyca przekaz i upraszcza go do maksimum. Tak też dzieje się w przypadku elementów słowiańskich. Tego rodzaju zespoły muzyczne nie sięgają do istoty wiary, zapożyczają jedynie elementy folkloru. To jednak zawsze skłonić może odbiorcę by szerzej zainteresować się tematem. Wzrost zainteresowania kulturą i wierzeniami Słowian rzeczywiście daje się odczuć. Elementy tej kultury pojawiają się też w książkach współczesnych pisarzy, jak np. Konrada T. Lewandowskiego czy Witolda Jabłońskiego. Ich czytelnicy często zaczynają szukać dalej i sięgają głębiej. Rzeczywistym problemem jest nieobecność słowiańskiej tradycji i kultury (w tym stanowiącej ich podstawę – wiary) w szkolnych programach nauczania. Czasem ktoś wspomni o „Światowidzie" (błędnie, bo poprawne imię tego bóstwa to Świętowit), ewentualnie o Perunie czy Swarogu, ale poza tym cisza. Więcej wiemy o mitologii rzymskiej, greckiej czy wreszcie semickiej - która jest nauczana dodatkowo na katechezie - niż o rodzimych bóstwach. A wystarczy sięgnąć do „Mitologii Słowian" A. Gieysztora, „Kultury ludowej Słowian" K. Moszyńskiego czy dzieł Kolberga, aby przekonać się, że temat jest gruntownie opisany naukowo. Oraz że nie jest prawdą, jakoby dziedzictwo Słowian przepadło. Kolejnym krokiem jest dotarcie do rodzimowierczych związków wyznaniowych.

- Rodzimy Kościół Polski nie jest zatem jedyny?

- Rzeczywiście, istnieją obecnie 4 zarejestrowane związki tego rodzaju, z czego 3 prowadzą intensywną działalność. W pewnym stopniu różnimy się jednak pod względem założeń. Występują zarówno różnice teologiczne, jak i światopoglądowe. Rodzimowierstwu daleko jest do dogmatyzmu, stąd takie rozbieżności są naturalne.

- Czy silne przywiązanie do lokalnej wspólnoty i tradycji nie rodzi skłonności do nacjonalizmu?

- To ma związek ze wspomnianymi rozbieżnościami... Członkowie Rodzimego Kościoła Polskiego nie wykazują takich tendencji. Skupiamy się na wierze, nie na polityce. Gdyby priorytetem dla nas była polityka, a nie wiara, założylibyśmy partię, a nie Kościół. Uważamy, że to najzdrowsze podejście. Mariaż polityki z religią zawsze kończy się źle, szczególnie dla tej drugiej. Wśród pozostałych wspólnot rodzimowierczych spotykamy także inne podejścia w tej kwestii. Są związki, których członkowie głoszą bardziej radykalne poglądy. Istnieją środowiska rodzimowiercze, w których nacjonalizm rzeczywiście staje się dostrzegalny, jednak zasadniczo nie jest to główny trend w rodzimowierstwie. Na pewno udział procentowy nacjonalistów w ramach ruchu jest mniejszy niż choćby analogiczny ich stosunek wśród katolików. Należy przy tym wyraźnie odróżnić nacjonalizm od patriotyzmu. Nacjonalizm jest zjawiskiem negatywnym, zaś patriotyzm – pozytywnym. Rodzimowiercy na pewno są patriotami, gdyż zarówno rodzimowierstwo słowiańskie jak i właściwie zdefiniowany patriotyzm, po za postawą szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie, cechuje się również umiłowaniem i pielęgnowaniem narodowej tradycji, kultury i języka.

- Na koniec pytanie o „rzeczy ostateczne". Jaka jest rodzimowiercza wizja życia pozagrobowego?

- Żeby to najkrócej i najprościej wytłumaczyć, trzeba za porównanie dać najbardziej znaną, powszechną wersję katolicką. Według dogmatyki kościelnej losy duszy ludzkiej po śmierci są proste: niebo albo piekło. W pewnym momencie doszedł czyściec, więc sprawa nieco się skomplikowała, ale w tym momencie nie ma to większego znaczenia. Słowianie wierzyli zaś, że człowiek składa się z więcej niż tylko jednego elementu duchowego. Po śmierci jeden z nich trafiał do Wyraju, czyli zaświatu górnego, by po jakimś czasie wrócić na ziemię i się odrodzić. Jest to więc forma reinkarnacji. Drugi z tych elementów duchowych trafiał do Nawi, by zjednoczyć się z przodkami. Śmierć, jak wszystko w naturze, jest więc dla rodzimowierców elementem szerszego cyklu. Pod tym względem mamy bardziej rozbudowane wierzenia, niż katolicy.

Rozmawiał
Łukasz Piotrowicz
Lukasz(at)faktyimity.pl

http://faktyimity.pl/index.php?option=c ... -polskiego
0 x



baba
x 115

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: baba » sobota 14 mar 2015, 12:53

Dla maleńkiego rozluźnienia tematu. :D
Jakby przeszkadzało to proszę wrzucić do śmieszności. 8-)

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 22 mar 2015, 20:20

Białczyński pisze:Myśl i Słowo z Polski płynie w Słowiańszczyznę !
17 Listopad 2014

Poproszono mnie o wykonanie pewnego podsumowania, które rozwiązałoby problem czy „Myśl i Słowo” rzeczywiście płynie z Polski w Słowiańszczyznę i czy to prawda, że z Polski są przez Słowian, „myśl” owa i „słowo”, podejmowane. Tak więc zebrałem parę faktów w jednym miejscu, bo rzeczywiście od 1989 roku minęło 25 lat i dla młodszych uczestników tego procesu rzecz może być niejasna historycznie. Co i skąd się wzięło w Chorwacji, Słowenii, Białorusi i Rosji?

Na początek przypomnę, że to Polska była pierwszym krajem z obozu socjalistycznego, który się wyzwolił i zaprowadził demokrację, choć ograniczoną – jak widać, ale w dziedzinie religijnej w zasadzie nieograniczoną. W okresie PRLu Polska była też tym krajem tzw „obozu”, który dopuszczał największą swobodę obrotu sztuką i ideami, w tym dziełami na temat filozofii, zachodnich prądów umysłowych i myśli religioznawczych. Mimo tego „Słownik etymologiczny języka polskiego” Aleksandra Brucknera (1927) wyszedł jako reprint po raz pierwszy po II wojnie światowej w roku 1970, a słownik Franciszka Sławskiego nigdy nie został ukończony, także w III RP. Także religioznawcze książki Aleksandra Brucknera, „Starożytna Litwa Ludy i Bogi” – 1904, „Mitologia Słowiańska i Polska” – 1918-1924, zostały wydane w PRL dopiero w latach 1980-1985 na skutek Rewolucji Solidarności. Wcześniej z trudem udawało się te książki pożyczyć z Biblioteki Jagiellońskiej – takie były realia PRLu , do którego niektórzy idioci tęsknią i wskazują jego liczne „lepsze” strony. III RP pod względem reglamentacji tego rodzaju wiedzy też nie jest lepsza – wydanie kolejne „Starożytnej Litwy
” 2014. Mimo wszystko Polska uchodziła po II wojnie za oazę wolności i wolnomyślicielstwa wśród Demoludów.


Obrazek Wydawnictwo Kraina Księżyca powołane do życia w 1991 roku, jedna z książek, wydana 1993. Wydawnictwo zamknięte w roku 2010. Od 2010 działa Studio KK.

Myśl i Słowo z Polski płynie w Słowiańszczyznę od 1989 i 1990 roku w sposób zupełnie swobodny. Płynęła i wcześniej bo:

W 1945 roku odrodziło się Święte Koło Czcicieli Światowida z Krakowa (ŚKCŚ – 1921, 1945), znane później jako Lechickie Koło Czcicieli Światowida Władysława Kołodzieja, po czym działało w podziemiu do 1989 roku, co jest udokumentowane przez Służbę Bezpieczeństwa w Polsce (podziemna drukarnia Wolnej Polski została rozbita przez SB w Krakowie w roku 1971, Czesław Białczyński był wtedy aresztowany – świadkowie żyją do dzisiaj).

To tutaj odrodziły się pierwsze Związki Rodzimowiercze w III RP i w całym Obozie Socjalistycznym:


Obrazek
Szczep Rogate Serce (1986),

Obrazek
Starosłowiańska Świątynia Światła Świata (półoficjalnie 1989, jako Kraina Księżyca 1991, Portal Krainy Księżyca od 1999), oficjalnie jako SSŚŚŚ od 2004-2010 portal Fundacji Turleja i od 2009 portal Bialczynski.wordpress.com),

Rodzimy Kościół Polski (RKP – 1995),

Związek Rodzima Wiara (1996),

Zachodniosłowiański Związek Słowiańska Wiara(2009)

Stąd popłynęła Wieda w pierwszych książkach:


Obrazek 1991 – czasopismo „Żywioł” – Szczep Rogate Serce,

Obrazek 1993 – „Stworze i Zdusze” (Wyd. Kraina Księżyca, Kraków – SSŚŚŚ)]. W tamtym czasie Jugosławia była pogrążona w wojnie i nikt nie myślał tam o organizowaniu się, a raczej myślano, bo myśl i słowo poszło z Polski.

Obrazek 1993 Lech Emfazy Stefański Wyrocznia Słowiańska- Magiczny Krąg Świętowita” (Wyd. ATHANOR Warszawa – RKP),

Obrazek W 2012 roku Nowy Świętowit z Nowym Rytem został przekazany ze Ślęży do Słowenii i tam został osadzony (co opisano w pierwszym numerze kwartalnika „Słowianić” (1/2013).

Obrazek

Obrazek Nowy Ryt Świętowita 2012 Ślęża

https://www.youtube.com/watch?v=B4PthWGm8MI

Opublikowany 2 lip 2013



https://bialczynski.wordpress.com/2014/07/28/oficjalne-zzniesienie-palwanu-peruna-na-chorwacji-nadeslala-katarzyna/#comments

Mamy efekty tego kroku w postaci posadowienia palwanu Peruna na Chorwacji i innych działań w Słowenii, Serbii i gdzie indziej.

Obrazek

2014 Wrocław – 1 rocznica działania Wydawnictwa Slovianskie Slovo : https://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/kultura/2014-okragle-rocznice-ntv-i-swiatyni-swiatla-swiata/

https://bialczynski.wordpress.com/2014/07/27/piotr-kudrycki-geneza-slovianskiego-slova-slowianszczyzna-nowa-swiadomosc-wiara-przyrody-piekno-zycia/#respond

Ukraina, Białoruś i Rosja także obudziły się na skutek Słowa z Polski – nastąpiło to w roku 2000.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W 2001 Aleksander Asov wydał swoje książki poświęcone Mitologii Rusi w Moskwie, a w 2002 roku przyjechał do mnie i podarował mi te książki ze swoim autografem, a ja dałem mu, A RACZEJ PODPISAŁEM AUTOGRAFEM swoją mitologię „Księgę Tura” wydanie 1 Z ROKU 2000, KTÓRĄ MIAŁ ZE SOBĄ ORAZ „STWORZE I ZDUSZE” (1993), które także przywiózł do Krakowa. Odbyliśmy długą rozmowę na temat Odnowienia Wiary Słowian i zaczęło się. Była też mowa o tłumaczeniu mojej mitologii na rosyjski, ale nasze drogi się rozeszły, bo każdy powinien podążać swoją drogą. To wtedy nastąpił wybuch ruchu słowiańskiego w Rosji, po książkach wydanych w Moskwie przez Asova, a jeszcze później nastąpił wysyp filmów internetowych, Trechlebova, i innych ruchów ekologicznych w Rosji. Tak wygląda ta historia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Od nas się to wszystko odradza – nie inaczej – od nas i z Litwy.

Być może przydałby się jakiś artykuł historyczny, bo faktycznie to jest już po 1989 roku 25 lat, a od tamtego czasu trwa „Odrodzenie Wiary Przyrody Słowiańskiej” w Polsce.

Od odrodzenia w Polsce zaczyna się odrodzenie w całej Słowiańszczyźnie. Także ruchy w Ukrainie i Litwie przed II Wojną zaczynają się od Polski i od Szukalskiego i Stachniuka – Zadruga.

Polskie:


Obrazek Szczep Rogate Serce 1929,

Obrazek Zadruga (1935, odnowiona 2006),

Obrazek

czasopismo Żywioł Andrzeja Wylotka (Anidrżej z Parczewa – Szczep Rogate Serce, z wizytą u S. Szukalskiego w Los Angeles 1986, Niklot, SSŚŚŚ, 1991, posiadam NR1, razem z listem Andrzeja Wylotka o jego wyjściu z Rodzimego Kościoła Polskiego),

portal NAJMICI.net 1990,

Toporzeł Wydawnictwo myśli Zadrugi – pana Zdzisława Słowińskiego – 1991,


Obrazek

Wydawnictwo Kraina Księżyca, Kraków 1991

Obrazek

Stowarzyszenie Niklot (1998) i kwartalnik „Trygław” (jesień 1997) to również lata 90-te XX wieku.

Ciągłość Słowa płynącego z Polski przedstawiamy na Czarnym Pasie – od Średniowiecza, po dziś dzień – także Słowa płynącego na Śląsk i Łużyce, na Pomorze i do Słowian Niemieckich oraz Niemców.

TAK TO WYGLĄDA. Rosyjski WKŁAD W POLSKĄ MYŚL Wiary Przyrodzonej Słowian to ANASTAZJA.

Warto zauważyć, choć to niezbyt chlubne że KGB/GRU wykorzystało dla swoich celów Ruch Słowiański, że NIE BYŁOBY W OGÓLE KONCEPCJI DUGINA I POLITYKI EUROAZJATYCKIEJ PUTINA GDYBY NIE SŁOWO I MYŚL, KTÓRA POPŁYNĘŁA W 1990 ROKU Z POLSKI DO MOSKWY.

OPOWIEŚCI ŻE MOSKWA NIE SŁUCHA POLSKI proponuję WŁOŻYĆ MIĘDZY BAJKI. SŁUCHA I TO BARDZO UWAŻNIE.


Ω

Na koniec przypomnę tutaj tekst który jest fragmentem artykułu zamieszczonego przeze mnie na blogu w roku 2012:

Wielka Droga Smoka a Linia Arkona-Piramida Cheopsa oraz o otrutym Adamie Mickiewiczu i Watykanie, czyli Zbiorowa Świadomość i Matka Ziemia

[kliknij w tytuł i przeczytaj całość]

FRAGMENT

Złota Era choć Mała potrwa 10.000 lat. Przed nami długi wspaniały okres harmoniczny i wiele pomyślnych chwil. Warto mieć dzieci, warto utrwalać i powielać myśl o Wielkiej Zmianie, warto patrzeć w przyszłość z wielkim optymizmem – samo myślenie w tych kategoriach – BEZ TRWOGI a Z UFNOŚCIĄ we własną MOC, ewokuje pozytywny Ruch RzeczyIstności.

Tym wszystkim, którzy boleją nad Upadkiem Rzeczpospolitej chcę powiedzieć jedno: Bolejecie słusznie. Rzeczpospolita wymaga naprawy i zostanie naprawiona. Rzeczpospolita i jej obywatele zasługują na inną pozycję w świecie niż mają. Prawda zwycięży i zwycięży Myśl Polska, Myśl Słowiańska, Słowiańska Wizja Przyszłości Świata. Musimy mieć wiele wiary w sobie, że tak się właśnie stanie i tę wiarę cierpliwie budować w innych. I stanie się!

W chwili obecnej Polska nie wygląda być może ciekawie, ale co mają powiedzieć na Białorusi, na Ukrainie, w Kazachstanie, w Kirgizji i w Rosji? Jakąż oni mają jeszcze daleką drogę. Wykonamy ją wszyscy RAZEM, jestem o to spokojny.

Urodziłem się w 1952 roku, w 7 lat od zakończenia II Wojny Światowej, cztery lata po tym jak ZSRS zakończył rękami “polskich patriotów” pacyfikację polskiej armii podziemnej. Najniższe szacunki mówią o 50.000 zamordowanych Polakach i Polkach, potencjalnych ojcach i matkach, czyichś ojcach i matkach, czyichś dzieciach. To nie uchodzi jakoś za komunistyczne ludobójstwo. W trwającej 4 lata wojnie w Bośni zginęło łącznie 100.000 ludzi i USA zrównało Serbię z Ziemią. Mówi się że w Syrii zginęło obecnie 70.000 ludzi i USA “interweniuje” przy pomocy swojej V kolumny. 50.000 zabitych przez komunistów Polaków nie uważa się jednocześnie za ofiary ludobójstwa, a ze zbrodniarzami pije się bruderszaft.

Jednak to małe piwko w porównaniu do danych z II Wojny Światowej. Są naprawdę szokujące. W II Wojnie Polska, Litwa, Łotwa, Węgry, Rumunia i ZSRS straciły ponad 30 milionów obywateli. Ukraina w 1933 straciła dodatkowo 4 miliony ludzi. Według najniższych obecnych szacunków Wikipedii: Polska 16% całej ludności nie licząc tego co po Wypędzeniu z Ziem Wschodnich, ani tych zakatowanych przez ZSRS. A ZSRS, Litwa i Łotwa straciły po 13% całej populacji. To oznacza, że dzisiaj po 2 pokoleniach, jest o 150-180 milionów Słowian mniej niż by ich było, gdyby nie ów HOLOCAUST. Nie ma narodu na Ziemi, który mógłby się równać liczbą zabitych z Polską. Ale to jeszcze nie koniec strat słowiańskich. Niemcy straciły 10% ludności. Zastanówmy się kogo posyłali na front? Czy nie lechickich Słowian ze wschodnich landów?! Czy wiemy ilu zginęło Łużyczan, Ślązaków, Pomorzan i Kaszubów, po niemieckiej stronie? Śląsk był praktycznie opustoszały, Pomorze i Mazury też. A kim byli według was Berlińczycy czy Drezdeńczycy? W 75% Słowianami!

Pozostawiam każdemu do rozstrzygnięcia we własnym umyśle, na podstawie posiadanej wiedzy, kto naprawdę jest tym “Złym” w bajce o II Wojnie Światowej, o Jałcie, albo w bajce o Serbii, albo w bajce o Iraku, Afganistanie, Syrii, czy o Iranie. We wszystkich filmach szlachetny Bond walczy z Agentami ze Wschodu (ZSRS, Rosji, Iranu, Tajlandii). Śmiem twierdzić, że to jest kompletna bajka – nie ta walka, lecz jego szlachetność. To najczarniejszy charakter wszechczasów. Ten ciągnący się latami cykl filmowy to propagandowe uzasadnienie konieczności eliminacji Wschodu. Zakamuflowana w cukierkowym opakowaniu wojna psychologiczna pod płaszczykiem rozrywki. Urabianie opinii publicznej dla uzasadnienia ewentualnej inwazji i rasizm. Czysta propaganda wojny, zbrodni i dywersji.

Gdyby nie II Wojna, dzisiaj Polska licząca 120 milionów ludzi, byłaby WIODĄCA SIŁĄ EUROPY. Europy Hegemona, Europy Suwerena, a nie amerykańskiego Protektoratu! A co gdyby Polska weszła w unię z Rosją?! Uruchommy wreszcie w pełni wyobraźnię i przestańmy wierzyć w baśniuszki Dobrego Wuja Sama oraz w inne bajdy z Placu Świętego Piotra, znad Tamizy, czy Sekwany. Świat trąbi nieustannie o Holocauście Żydów – to był HOLOCAUST SŁOWIAN! To była pacyfikacja Europy wykonana z USA, za pieniądze sefardyjskich banksterów, rękami Niemców! Czy myślicie że oni tam, jak jeden mąż (od USA przez Wielką Brytanię po Niemcy), “przypadkiem” uprawiają od 50 lat propagandę o “polskich obozach śmierci”?!



Czy to uzmysławia nam dostatecznie JASNO na czym polegało amerykańsko-anglosasko-sefardyjskie uderzenie w Serce Świata?! W Ośrodek Wielkiej Zmiany?! W Serce Cywilizacji?!

W wyniku tego uderzenia Europa przestała być wiodącą siłą cywilizacyjną i nie jest nią aż do dzisiaj. Ale Serce Świata i Duch Świata nadal biją pod Ślężą i na Wawelskiej Górze. I nie przestaną bić i emanować na Świat!

Zwróćcie uwagę, że chociaż do teraźniejszości gospodarczej i politycznej możemy mieć wiele słusznych zastrzeżeń, to moje pokolenie jest pierwszym pokoleniem Polaków, które przeszło przez życie bez wielkich strat demograficznych, bez wojny i bez hekatomby polskiej inteligencji. Jak ktoś gdzieś ładnie napisał: “to pierwsze pokolenie dziadków i babć, które jest wykształcone lepiej lub gorzej, ale jest i może przekazać wnukom swoją wiedzę w stanie nienaruszonym. Niezdziesiątkowane i niezakneblowane, mimo usilnych starań”.

Nie czuję się dziadkiem i jeszcze nim nie jestem, nasze życie ulega wydłużeniu, dzieci rodzą się później, a sprawność intelektualna dopisuje nam do późnej starości. Planuję starość na lata 2052 – 2072, kiedy to, biorąc przykład ze Stopana II Uboga, mam zamiar sam o własnych siłach wstąpić na Dach Świata (patrz Taja 23). Póki co przed nami WIOSNA.

Na początek zatem jak to na wiosnę, wielkie porządki. Jak zauważyliście powyżej, już je zaczęliśmy!

Będzie to jednak 90 lat (do roku 2102) gruntownego oczyszczania Śmietnika po Kalijudze. Jest to czas, kiedy każdy ruch łopatą będzie przejaśniał horyzonty myśli i czynił ład na naszej planecie. Każdy gram materii światła kładziony na szali Wagi Prawdy, będzie polepszał byt setek tysięcy Świadomych Istot. I za to się od razu zabieramy. TO TUTAJ WYKONUJEMY!

Każdy z nas ma do zrobienia swoją Wielką Małą Rzecz – na swoją wielką-małą miarę. Więc zaczynamy wielkie czyszczenie. Po nim każda “rzecz” w naszym domu nabierze nowego blasku, Błysku Novego, zaświeci czystym Światłem Świata. Przyjdzie czas, że wydamy pierwszy “novy podręcznik historii”.


Logiczny, prosty i niepodważalny dowód na to że z Polski myśl popłynęla na Ukrainę, Białoruś i do Rosji wygląda następująco:

Wikipedia:

Rozpad Związku Radzieckiego – proces trwający w latach 1988-1991, podczas którego wszystkie republiki związkowe uzyskały autonomię w obrębie państwa radzieckiego, a następnie oderwały się od ZSRR i stały się niepodległymi państwami. W ten sposób Związek Radziecki zniknął z mapy świata, a za datę jego upadku oficjalnie uważa się 26 grudnia 1991 roku.”

(koniec cytatu)



Mam nadzieję, że dla każdego normalnego człowieka który posiada pamięć i wiedzę historyczną jest oczywiste, że w 1992 roku, kiedy w Polsce działały już wydawnictwa takie jak Kraina Księżyca, Toporzeł, Athanor i inne, choćby Żywioł, w ZSRR ludziom groziło za organizowanie się religijne 20 lat łagru na Syberii, a wydawanie czegokolwiek było możliwe jako tzw „samizdat” na powielaczu spirytusowym, co robili wyłącznie dysydenci płacąc za to cenę wieloletniego sybiractwa w łagrach opisanych przez Sołżenicyna. Ani im się śniła jakakolwiek myśl rodzimowiercza, czy odrodzenie słowiańskiej mitologii na serio. W ZSRR w latach 1917 – 1992 było to absolutnie niemożliwe!


Kiedy powstał w Rosji Euroazjatycki Związek Młodzieży a ideologia Dugina weszła do szkół wojskowych – Moskwa 2005 – 2008

http://gniazdo.rodzimowiercy.pl/tekst.php?tekstid=146

Obrazek

Pamiętajcie także dzisiaj na przełomie 2015 roku, że ta myśl słowiańska wypływa ciągle z Polski, w formie rzeczywiście nowoczesnej, nośnej idei, a nie z Rosji Putina, w postaci niszczycielskiej ideologii niewolenia narodów. Płynie z Polskiego Ruchu Wolnych Ludzi a nie z Kremla i kazamat KGB na Łubiance. Tylko Rosja Wolnych Rosjan może zawrzeć z Polską Wolnych Ludzi Unię Równych. Nie stanie się to wcześniej, bo nikt inny nie jest w stanie tej myśli zrealizować. Dowodem niech będzie fakt, że nikt poza nami, poza Ruchem Wolnych Ludzi Wolnej Polski i SSŚŚŚ, jak dotychczas, ani w Polsce ani w Rosji nie deklaruje ani też nie promuje tej jakże prostej i oczywistej filozofii „unii w równości”.
https://bialczynski.wordpress.com/page/10/
https://bialczynski.wordpress.com/2014/ ... nszczyzne/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 14 kwie 2015, 20:41

Stosowniejszym tytułem tego tematu byłoby chyba: "Słowiństwo - odrodzenie" ale to nie mój wątek więc nie wchodzę z buciorami.
Posłuchajcie (przeczytajcie ten krótki tekst również):

Białczyński pisze:Małgorzata Brzoza w Porozmawiajmy TV – Słowianie, numerologia, alfabet rzymski a wibracje głagolicy, haplogrupy, genetyka, geneza chrześcijaństwa jako narzędzia zniewolenia.
12 Kwiecień 2015

Bardzo polecam ten wykład pani Małgorzaty Brzozy w Porozmawiajmy TV.

https://www.youtube.com/watch?v=--qdZ_0EEWo



Dawno nie słyszałem tak wielu mądrych i głębokich stwierdzeń w jednej dwugodzinnej rozmowie! Trzeba tego wysłuchać wiele razy z bardzo dużą uwagą, bo poruszonych zostało mnóstwo ważnych tematów. Naprawdę bezlik. Bardzo cieszę się, że robimy tak szybkie postępy w odtwarzaniu naszej słowiańskiej wiedzy z czasów niezmanipulowanej przeszłości. Pokazuje to jak nieskuteczny okazał się plan pozbawienia Polaków całej inteligencji, przez jej wymordowanie w czasie II wojny światowej. Polska Inteligencja odradzać się zaczęła już w w pierwszym pokoleniu po 1945 roku. Ale oczywiście to pokolenie musiało najpierw dorosnąć, potem wykształcić się, potem zebrać „zakazany” rozbity dzban – (rozproszoną zakazaną wiedzę – której nie miał im kto przekazać), odtworzyć ją, przeżyć życie żeby osiągnąć dojrzałość potrzebną do przekazywania wiedzy i wreszcie musiało się nieco zestarzeć, by mogło pełnić rolę autorytetu o siwych włosach. Teraz ci ludzie mają po 60 parę lat, albo mniej niż 60, a im młodsi tym jest ich więcej. W pokoleniu obecnych 20 latków zdarzają się dzisiaj już często ludzie dysponujący całkowicie odtworzoną „inteligencją” i cechami osobowości oraz etnosem Inteligencji Polski Przedwojennej. Pani Małgorzata z pewnością do takich osób należy. Niesłychanie mnie ucieszyła ta rozmowa. Dziękuję Telewizji Porozmawiajmy TV i pani Małgorzacie Brzozie również. SUPER!
https://bialczynski.wordpress.com/
https://bialczynski.wordpress.com/2015/ ... wiajmy-tv/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 08 cze 2015, 22:08

Poniższy artykuł ze strony pana Białczyńskie pasuje również do tematu o niszczeniu Słowiańszczyzny jednak zamieszczam go w tym temacie bo jasno ukazuje, że Słowiaństwo i rodzimowierstwo powstaje z kolan, i jednocześnie jest już solą w oku katolikom:

Białczyński pisze:Czytajcie Zadrugę: Towarzystwo Jezusowe interesuje się „Zadrugą”!
6 Czerwiec 2015

http://www.pnpzadruga.pl/czytaj-zadruge/numer-1-1-01-1953/towarzystwo-jezusowe-interesuje-sie-zadruga.html

Jezuici w obozie Rasistów?

Artykuł niniejszy jest odpowiedzią na niektóre zarzuty, wysunięte przeciw nam ze strony jezuickiego pisma „Wiara i Życie” z dnia 1. VI. br. Zanim mogliśmy wydać numer ukazał się następny numer „Wiary i Życia” (z dnia 15. VI. br.), w dalszym ciągu z nami polemizujący. O ile jednak poziom pierwszej polemiki, choć mocno niewybredny, był jeszcze możliwy do przyjęcia, to już następny wykracza poza wszelkie możliwe granice. Mimo tego, by nie być posądzonym o chęć usunięcia się od dyskusji, odpowiedź na pierwszą polemikę zamieszczamy, co do drugiej, zawierającej szereg najrozmaitszych insynuacji i formalnych obelg, rezerwujemy sobie zajęcie innego stanowiska. – Red.

Motto:
„Ci ludzie (Jezuici), jak mówił Lacordaire, mają talent robienia wariatów z tych, którzy ich atakują.”(1



Jezuicki dwutygodnik „Wiara i Życie” z dnia 1 czerwca br. poświęca „Zadrudze” aż 8 stron druku na 32, ponadto cały numer zawiera mnóstwo aluzji do naszego pisma. Wyróżnienie – trzeba przyznać – wyjątkowe, z którego jednak nie jesteśmy dumni. Jest rzeczą dla nas zaszczytną, gdy walczy z nami przeciwnik rycerski i po rycersku, ale takiej opinii nie ma zakon ks. Jezuitów nawet wśród tych, co bronią tych samych ideałów. Zdanie wzięte za motto wypowiedział nie mason, ani inny heretyk, ale Lacordaire, dominikanin, czołowy kaznodzieja francuski XIX wieku.

„Wiara i Życie” w walce z nami od ogólnego stanowiska Jezuitów wobec swoich przeciwników nie odbiegła wcale. Poziom ataku jest gangsterski. Np. o naszym światopoglądzie powiedziano, że jest „poczęty w rynsztoku”. O naszych wysiłkach badawczych wyraża się jezuickie pismo z pogardą: „pp. Grzankowie grzebali w brudach i śmietniskach”, z zecerskiej pomyłki w nazwisku (Szaweł zamiast Szymon), istoty rzeczy niezmieniającej ukuto zarzut istotny. W tym stylu zmajstrowano trzy artykuły na 8-u stronach.

Najdłuższy z nich poświęcili chrześcijańscy autorowie opowiadaniu, że pogląd nasz na katolicyzm urobiliśmy sobie na podstawie obserwacji jego ciemnych stron. „Na znajomość kościoła Zadrugistów – piszą – wpływały głównie kanały i podziemia”. Zarzucają nam więc skrajną jednostronność. Dobrze! Jesteśmy oskarżeni, ale gdzie dowody? Dowodów nie ma. – Nasze obyczaje („pogańskie”) są inne. Gdy kogo oskarżamy, dajemy dowody. W tej chwili oskarżamy redaktorów „Wiary i Życia” o rozmyślne wprowadzanie w błąd czytelników swojego pisma w przeświadczeniu, że nie sięgną oni do zeszytów „Zadrugi”, aby się przekonać bezpośrednio, w czym rzecz. Oskarżenie nasz popieramy.

W dotychczasowych naszych wywodach nie tylko nie sięgaliśmy po argumenty do „kanałów i podziemi” katolickich, ale unikaliśmy rozmyślnie tego, co „Wiara i Życie” nazywa śmietniskiem kościoła rzymskiego. Nie omawialiśmy np. okrutnej i dalekiej od wszelkiego humanitaryzmu polityki kościoła wobec Obrazoburców, Albigensów, Manichejczyków, Arian, Husytów, Protestantów; nie mówiliśmy o inkwizycji, auto da fe, paleniu na stosach „czarowników”, kacerzy, filozofów (Gordiano Bruno),ascetów (Savonarola), reformatorów (Hus), o prześladowaniu uczonych (Galileusz) i ich dzieł (de revolutione orbium terrestrium Kopernika było na indeksie kościelnym do XIX wieku); nie wspominaliśmy o rzezi nocy św. Bartłomieja, ani o edykcie nantejskim, ani o dekorowaniu przez papieża głównego rzeźnika Hugenotów, Króla Karola IX orderem Złotej Róży; nie sięgnęliśmy do takiej kopalni sensacyjnych oskarżeń, jaką jest życie szeregu papieży z Aleksandrem XI i Juliuszem III na czele i mnóstwa biskupów z naszym Gamratem w pierwszym rzędzie. W szczególności zaś w stosunku do zakonu Jezuitów unikaliśmy dotychczas jego osławionych „śmietnisk”, nie wywlekaliśmy na światło dzienne pikantnych szczegółów, zawartych w „Prowincjonałach” Paschala i w aprobowanych przez zakon dziełach ich własnych teologów, jak Moullet, Escobar, Suarez, zwłaszcza zaś tzw. teologów „brodawkowych”; nie cytowaliśmy dokumentów służalczości okazywanej przez ten zakon wobec carycy Katarzyny i jej czynowników na obszarach zabranych Polsce przez Rosję.

Jakież to cymesy moglibyśmy czerpać z tych kart katolicyzmu! A jednak nie sięgnęliśmy do nich. Dlaczego? Aby się nie narazić na zarzut niegruntowności i jednostronności. Owszem, powiedzieć możemy, że jeśli grzeszyliśmy jednostronnością, to na korzyść katolicyzmu. Nasze bowiem rozważania o jego wartościach, popieraliśmy ewangeliami i listami apostolskimi. A ostatnio sięgnęliśmy do obrazów z praktyki katolickiej, nie z praktyki dołów, ale szczytów, bo z praktyki świętych oficjalnie przez kościół uznanych. Przetrząsnęliśmy kilkanaście żywotów, wśród nich takich asów jak Hieronima, Bernarda z Clairvaux, Katarzyny ze Sieny, Teresy z Avili i na podstawie cech wszystkim wspólnych scharakteryzowaliśmy katolickiego świętego, a pośrednio sam katolicyzm. W tych warunkach zarzut, że grzebiemy się w śmietniskach katolicyzmu jest nie tylko gołosłowny, ale mija się z prawdą i jest chyba obliczony na wiarę tych, którzy „Zadrugi” nie czytają, a mieli nieszczęście, że nieopatrznie obdarzyli swym kredytem zaufania potomków Ignacego Loyoli.

Bardzo zgorszyła „Wiarę i Życie” nasza charakterystyka świętych, wedle której święty to indywiduum wyprane z wszelkich więzi grupowych, obce życiu i dążące do nicości. Cóż poradzimy. Charakterystykę naszą oparliśmy na obserwacji kilkunastu wybitnych świętych, należących do różnych środowisk i epok. O tym, na czym oparliśmy naszą definicję świętego, Jezuici nie mówią ani słówkiem, natomiast twierdzą, że o świętych inaczej pisali „najwięksi geniusze ludzkości”. Ale tu znowu każą sobie wierzyć na słowo, gdyż nie przytaczają ani jednego zdania owych „geniuszów”. Podobnie gołosłownie twierdzą, że gdyby we Francji napisał kto o świętych w stylu „Zadrugi”, musiałby ze wstydu schować się w mysią dziurę. A cóż to za wybuch zaufania do Francji, która w swej rewolucji wysłała do nieba przy pomocy gilotyny 20 tysięcy katolickich duchownych, skonfiskowała majątki kościelne, a od lat 40tu żyje w rozwodzie z kościołem.

Jeszcze lat temu sześć, France była fe, a ideałem, na który się powoływało to międzynarodowe bractwo, byli Niemcy. Dziś nie ma jak Francja. Tam to piszą o świętych, że proszę siadać. Ano to jedźmy do Francji. W r. 1928 zmarł Yves Guyot, kilkakrotny minister pracy, prezes francuskiej „Societè économique, autor dwudziestu kilku dzieł z zakresu ekonomii i socjologii, m.in. kapitalnej pracy pt. „Les études sur les principes sociales du christianisme” (tłumaczona na polski język). Ten to uczony pisze we wstępie do wyżej wymienionego dzieła: „Niejeden święty dziś dostałby się do czubków (dom wariatów – przyp. red.). W tej chwili leczą w Bicètre małego Franciszkanina z Asyżu, który po 15 i 20 dni nic nie jada. Tak się wszystko to odmienia ku wielkiemu niezadowoleniu księży.” Tyle tymczasem. W razie niezadowolenia, że za mało, damy więcej. Na koniku francuskim – wiecie o tym przecie, wy, uczniowie Loyoli najlepiej, można jeździć bez końca, ale nie do kościoła, raczej w kierunku przeciwnym. Wywołanie z lasu francuskiego wilka nie było fortunnym pomysłem.

Podobnie nie udała się wycieczka z uczonymi. „Zadruga” w numerze 18-19 atakując publicystę katolickiego, wysunęła twierdzenie, że wielcy odkrywcy i wynalazcy tworzyli nie pod wpływem strachu przed piekłem, lub żądzy nagrody niebieskiej, gdyż w niebo i piekło, ogólnie biorąc, nie wierzyli, ale działali parci instynktem twórczym. „Wiara i Życie” natomiast postawiła pytanie: czy uczeni byli ludźmi wierzącymi? Na tak bardzo ogólnikowo sformułowane pytanie można odpowiedzieć twierdząco, gdyż chyba trudno znaleźć uczonego, który by w coś nie wierzył (i my zadrużanie wierzymy, gorąco wierzymy). Ale taka ogólnikowa odpowiedź tyle mówi, co i owo ogólnikowe pytanie, to znaczy właściwie nic. Inaczej jednak przedstawi się kwestia, gdy poczniemy precyzować przedmiot wiary, gdy zapytamy np.: czy uczeni wierzyli w Boga osobowego? W Trójcę? W niebo i w piekło? To ostatnie było naszym pytaniem. Odpowiedzieliśmy na nie, jeżeli idzie o ogół wynalazców i odkrywców, przecząco. „Wiara i Życie” naszego sądu nie podważyła. Powołała się na protestanta Dr. Donnerta nie jest fortunne. Dr. Donnert bowiem nie mówi zupełnie o wierze uczonych w niebo i piekło ( o co nam chodziło), po wtóre do „wierzących” zalicza nie tylko katolickich uczonych, ale i protestantów, deistów, a nawet panteistów. Praca zresztą D-ra Donnerta pod względem poziomu naukowego niewiele odbiega od dociekań pewnego polskiego Jezuity, który do pisarzy katolickich zaliczył także
Przybyszewskiego. Aby przerwać dyskusję na ten temat stwierdzamy: poza wymienionymi przez nas Skłodowską i Curie, Ampère, Volta, Pharaday, Elison Mendelejew, Darwin, Haeckel, Niel Bogo.

Co przeciwstawi „Wiara i Życie” tym nazwiskom czołowym, bez których nasza obecna wiedza byłaby nie do pomyślenia? Prosimy jednak nie o ogólniki, ale o nazwiska i szczegóły, o które nam idzie (niebo i piekło!).

Na zakończenie „Wiara i Życie” wytoczyła przeciwko nam straszliwą – jak jej się zdawało – kolubrynę, aby nas zmiażdżyć ostatecznie i nieodwołalnie. Idzie o Żydów. Napisaliśmy kiedyś, że zakon Jezuitów jest najbardziej ze wszystkich zażydzony. „Wiara i Życie” odparła, że jest to „wierutne kłamstwo”, że zakon Loyoli nie tylko nie jest, ale i nie może być zażydzony, albowiem „statut zakonu zabrania przyjmować Żydów do czwartego pokolenia”. Naiwny poczciwiec, czytający powierzchownie i wierzący Jezuitom, orzeknie, że jesteśmy zdruzgotani. Nieco obyty z metodami tego zakonu przeczyta obronę jeszcze raz i powie: tu jest coś nie w porządku; czyżby jezuici pisali się na rasizm? Jezuici, których dyscyplina zmierza do wychowywania jak najbardziej międzynarodowego typu? A cóż by na to powiedział ich ojciec duchowy, Ignacy, który z wielkiego sentymentu dla „narodu wybranego” wzdychał żałośnie, że nie danem jest mu być Izraelitą? I oto teraz doczekał się, że jego zakon nie przyjmuje Żydów i to aż do czwartego pokolenia! A gdzież to Pawłowe: „nie jest żyd, ani greczyn, ale wszyscy wy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie”?

Ignacy jak Ignacy. Nie był to człek pojętny ani bystry o czym świadczy m.in. fakt, że mimo szczerych wysiłków nigdy nie nauczył się po łacinie; Ignacy nie zorientował by się o co tu idzie. Ale jego pierwszy uczeń i następca na urzędzie najwyższego przełożonego i wraz sekretarzem zakonu Palanco właściwy tego zakonu twórca, Lainez, sławny Lainez, spiritus movens soboru trydenckiego, tak ważny, że gdy zachorował i na obrady nie przychodził, chciano odroczyć posiedzenie, Lainez, który ze swym sekretarzem złożył Ignacego z urzędu i wziął zakon , onże Lainez, żydowin z pochodzenia, podobnie jak sekretarz zakonu Palanco, gdyby posłyszał w grobie, iż zakon Jezuitów zabrania przyjmować Żydów, przewróciłby się na drugi bok z oburzenia. Ale gdyby usłyszał resztę, że nie przyjmuje się Żydów tylko do czwartego pokolenia, uśmiechnąłby się z zadowoleniem: ce, ce, ce! Ten zakaz do trzeciego pokolenia to powiedziane dobrze dla rasistów; a to co dalej, że do czwartego wolno, to dla filosemitów i tradycyjnych katolików, a także socjalistów niedobitków – to bardzo fajnie zrobione. To pomyślawszy zamknął by oczy, spokojny o swój zakon(2.

Tak, tu szło właściwie o zadowolenie antysemitów i filosemitów. A gdy antysemici zapytają, czy w czwartym pokoleniu Żyd przestaje być Żydem i w jaki cudowny sposób się to dzieje, to się jakoś na to odpowie; zresztą może nie zapytają. Tymczasem efekt jest: wobec antysemitów Jezuici są rasistami, zamykają zakon swój przed Żydami, a wobec filosemitów otwierają wstęp i Żydom od 4 pokolenia.

Tego jednak, że ktoś może zajrzeć do ustaw zakonu, na które w jego obronie powołują się autorowie „Wiary i Życia”, tego się nie spodziewano w redakcji jezuickiego pisma. A może liczono się z tym, że łacina, w której ustawy zakonu są zredagowane, jest nam niedostępna? Nie należy przeciwnika nie doceniać. Myśmy ustawy zakonu Towarzystwa Jezusowego(3 odcyfrowali i stwierdzamy tutaj, że w całym tym kodeksie nie ma zakazu przyjmowania Żydów. W szczególności nie ma ani słowa o Żydach w rozdziale III, mówiącym o przeszkodach do zakonu, ani we wstępie, zawierającym aż 14 pytań, które winny być postawione kandydatowi.

A może paragraf antyżydowski znajduje się w tajnych ustawach zakonu, o których szerszy ogół nie wie? Gdyby tak było, powstałby trudności z ujawnieniem. Tak czy owak położenie nieprzyjemne.

L. Ziemicki. (właściwie: Ludwik Gościński)

(1 „Ces gens – la (les Jésuites), au dire de Lacordaire, ont le talent de rendre foux ceux qui les attaquent” – L’origine musulmane des Jésuites. Nictor Charbonnel, Paris 1900.
(2 Te i inne szczegóły patrz: „Monumenta Ignatiana” 1903-1919, 15 tom oraz „Macht und Geheimnis der Jesuiten”, Fülöp-Miller, r. 1929.
(3 Patrz „Constitutiones cum declarationibus”, wyd. Paryż 1845, według edycji paryskiej.
https://bialczynski.wordpress.com/
https://bialczynski.wordpress.com/2015/ ... e-zadruga/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15542
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 823
Podziękował: 29090 razy
Otrzymał podziękowanie: 23396 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 21 paź 2015, 21:30

Rodzimowiercza ziemia - Polak Potrafi


https://www.youtube.com/watch?v=v9drcbnxTYI

Witajcie Rodzimowiercy i Rodzimokulturowcy,
czyli wszyscy Ci którym szczególnie bliska jest rodzima słowiańska wiara i kultura.

Z początkiem września 2015 r. ruszył projekt zmierzający do zakupu ziemi z przeznaczeniem na rodzimowiercze cele kultowe, który nieco szerzej przedstawimy niżej. By jednak skutecznie tego dokonać potrzebujemy materiałów promocyjnych, dzięki którym bezpośrednio przebijemy się do opinii społecznej. W tym zakresie od razu pomyśleliśmy o serwisie Polak Potrafi. Liczymy, że dzięki możliwościom jakie oferuje ten wspierający innowatorskie pomysły portal, jak również przy Waszej nieocenionej pomocy, uda nam się nie tylko zebrać potrzebne środki na wyprodukowanie rodzimowierczych smyczy, koszulek, medali pamiątkowych oraz flag promujących główny projekt, ale również pozwoli dotrzeć z nimi bezpośrednio do Was. Naszą główną ideą jest znaleźć własne miejsce. Wierzymy, że za pośrednictwem serwisu Polak Potrafi uda nam się zebrać konieczne środki na materiały promocyjne, nagłośnić nasz projekt, a ostatecznie osiągnąć życiowy cel - bycia na swoim. Zapewne na tej drodze przyjdzie nam się jeszcze zmierzyć z wieloma przeszkodami i trudnościami, ale jednocześnie niezachwianie wierzymy w powodzenie tego projektu. Czemu? Bo nie robimy tego wszystkiego dla obcych, lecz tworzymy przestrzeń dla nas wszystkich, szczerze zainteresowanych rodzimą słowiańską wiarą i kulturą.


https://www.youtube.com/watch?v=XnwiNvp-U50

Wyobraźcie sobie czysty ekologicznie teren w centralnym miejscu którego szumi Święty Gaj, a w nim skryta jest niewielka, kryta gontem, poświęcona odwiecznym słowiańskim bóstwom, świątynia. W pewnym oddaleniu wznosi się drewniany gród z przycupniętą w jego cieniu całoroczną wioską. Nie jest to jednak kolejny skansen lecz rzeczywiste miejsce, w którym oprócz zachowania rodzimej kultury nadal podtrzymywane są słowiańskie wierzenia. Gdzie rekonstrukcja historyczna jest jednym, lecz nie jedynym ważnym, elementem życia społeczności pozostającej w zgodzie z tradycją swoich przodków, a jednocześnie nie będącej oderwaną od współczesnej rzeczywistości. Społeczności, żyjącej w myśl prostej zasady: "rób co chcesz bylebyś przy tym nie krzywdził innych".

W gronie osób nam podobnych powstał projekt wykreowania przestrzeni architektoniczno-krajobrazowej zgodnej z zasadami starożytnych, słowiańskich przekazów. Przestrzeni mogącej stanowić nie tylko teren rekreacyjny dla całych rodzin, niosącej głębsze wartości edukacyjne, ale przede wszystkim przywracającej zapomniane dla większości polskiego społeczeństwa tradycje i wierzenia. Naszym marzeniem jest, by po wiekach na polskich ziemiach znów wzrastał poświęcony przodkom Święty Gaj. By powstała świątynia, w której spotykać się będą mogli czciciele Świętowita, Peruna, Welesa, Mokoszy oraz pozostałych bóstw, których pamięć stanowi część naszego dziedzictwa. Być może z czasem powstanie tradycyjna słowiańska wioska, w której ludzie poszukujący kontaktu z naturą czuliby się jak u siebie.

Obrazek To da się zrobić i nie jest to trudne!
By tego dokonać, potrzebne jest jednak rzeczywiste, możliwie szerokie, Wasze wsparcie.

Ułatwić ma to wspomniana akcja promocyjna oparta o produkcję rodzimowierczych smyczy, koszulek, medali pamiątkowych oraz flag, z których cześć ma szanse trafić bezpośrednio do Was! Dzięki portalowi Polak Potrafi postanowiliśmy zebrać potrzebne środki na wytworzenie owych materiałów promocyjnych, zaś wszelką potencjalną nadwyżkę przekazać na opisany wyżej projekt zakupu ziemi z przeznaczeniem na rodzimowiercze cele kultowe (o którym więcej informacji znajdziecie na portalu Rodzimowierca.PL lub stronie facbooko'wej).

Co proponujemy w ramach zbiórki prowadzonej na portalu Polak Potrafi?

Smycze
Specjalnie dla tej akcji zaprojektowane zostaną smycze o szerokości 15 mm, które przypiąć będziecie mogli do kluczy, telefonu czy innych niewielkich przedmiotów noszonych na co dzień przy sobie.

Obrazek

Koszulki
Zamówienie kolejnej partii cieszących się niesłabnącym powiedzeniem koszulek, w wersji damskiej lub męskiej, z prasłowiańskim solarnym symbolem Rąk Boga (pochodzącym z odkrytej na stanowisku archeologicznym w Białej w województwie łódzkim popielnicy, datowanej na III-IV wiek n.e.) oraz adresem strony internetowej, przybliżającym głowny projekt, umieszczonym na plecach.

Obrazek
Projekt koszulek.

Medale pamiątkowe
Wykonane w tzw. nowym srebrze (miedzi wysokoniklowej), 2,5 cm zawieszki, wzorowane na bardzo popularnych wśród rodzimowierców słowiańskich wpinkach z symbolem Rąk Boga. Większa od pierwowzoru średnica medalu, umożliwi jednak przedstawienie na nim pełnego symbolu Rąk Boga (czyli dodatkowo zawierającego pojedynczo i podwójnie złamane prawoskrętne swargi, będące prasłowiańskimi symbolami solarnymi i gromowładnymi).

Obrazek
Projekt wstępny medalu.

Flagi
Dostępne w czterech wzorach: białoczerwona z Rękami Boga, białoczerwona z Kołowrotem, zielona z żółtym (znanym z wpinki) symbolem Rąk Boga, niebieska z wielokolorowym (znanym z wpinki) symbolem Rąk Boga.

Obrazek
Projekty flag.

Warunkiem otrzymania poszczegolnych nagród jest podanie stosownych danych (umożliwijacych ich przesłanie) przy dokonywaniu wsparcia dla projektu w ramach serwisu Polak Potrafi.

Bardzo liczymy na Wasze wsparcie. Twórzcie z nami rodzimowierczą historię! Nawet drobna kwota wpłacona przez wiele osób pozwoli nam zrobić krok naprzód. Pamiętajcie, że to co dziś przekażecie, wróci do Was jutro w formie publicznie dostępnego miejsca, z którego sami będziecie mogli korzystać.

Sława!


Rodzimowiercy słowiańscy na swoim.

Projekt wspierają:

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

Niżej prezentujemy wstepne cele, założenia i wymogi projektu, które nam przyświecają:

>Zakupiony teren winien bezpośrednio posiadać, konieczną do sprawowania celów kultowych, linię brzegową rzeki lub jeziora (mile widziane sąsiedztwo lasu oraz możliwość poszerzenia gruntu o zakup sąsiednich działek dla rodzimowierców i rodzimokulturowców chcących osiąść w sąsiedztwie);
>Teren winien mieć możliwość uzyskania prawa do zabudowy;
>Teren winien być zakupiony na rodzimowierczy związek wyznaniowy, gwarantujący jego stałe (niezależne od warunków losowych dotyczących osób fizycznych), publiczne użytkowanie do celów kultowych;
>Osoby fizyczne wspierające projekt finansowo (powyżej ustalonych progów) będą mogły liczyć na preferencyjne warunki korzystania z nieruchomości.
>Łączna kwota zebranych ofiar na zakup ziemi z przeznaczeniem na rodzimowiercze cele kultowe może zostać pomniejszona o koszt prowadzenia i rozliczenia rachunku (np. opłacenie usług księgowej) oraz w przypadku kwot zebranych i przekazanych za pośrednictwem portali crowdfunding'owych może zostać ona pomniejszona o koszt wyprodukowania materiałów promocyjnych (wyszczególnionych w ramach poszczególnych zbiórek crowdfunding'owych) rozliczanych na podstawie rachunków.
>Zakup oraz późniejsze utrzymanie nieruchomości wspierać mogą inne wspólnoty, fundację i związki rodzimowiercze w zamian za uznanie ich prawa do współużytkowania rzeczonej nieruchomości, nie naruszającego publicznego charakteru kultowego tejże nieruchomości.
>Inne wspólnoty, fundacje i związki rodzimowiercze wpierające zakup i chcące uczestniczyć w użytkowaniu rzeczonego terenu zobowiązują się do bieżącego zamieszczania informacji odnośnie przebiegu poszczególnych etapów zbiórki na łamach stron swoich serwisów internetowych.
>Użytkowanie nieruchomości przez inne wspólnoty, fundację i związki rodzimowiercze uwarunkowane jest w myśl zasady: „pozostawiam miejsce w takim stanie w jakim je zastałem lub lepszym”, pod groźbą wykluczenia danej wspólnoty, fundacji lub związku z dalszego użytkowania nieruchomości na lat 8.
>Priorytetem po zakupie rzeczonej nieruchomości będzie jak najszybsze zasadzenie Świętego Gaju i wybudowanie Chramu. W późniejszym okresie rozbudowywana będzie dalsza infrastruktura - organizacja bazy noclegowej, terenu rekreacyjnego, sadu owocowego dawnych odmian (będącego częścią większego parku słowiańskiego), czy miejsca zamieszkania obsługi terenu.
>Nieruchomość ma posiadać charakter niekomercyjny. Potencjalne uzyskiwane dochody będą przeznaczane na utrzymanie obiektu i jego rozwój.
>W przypadku rozwiązania głównego związku nadzorującego nieruchomość zostaje ona przekazana nieodpłatnie, do użytkowania na tych samych warunkach, innej wspólnocie rodzimowierczej lub specjalnie do tego celu powołanej fundacji rodzimowierczej.

Jak wesprzeć projekt?

Obrazek

Więcej.......
https://polakpotrafi.pl/projekt/rodzimowiercza-ziemia
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 16 gru 2015, 15:46

indianchinook pisze:„Gdzie my w ogóle się znajdujemy
???”


Obrazek

Znaleziony dobry komentarz ładnie opisujący sytuację „Broń cudzoziemca to kłamstwo i oszustwo. Od tysiąca lat próbują rozbić naszą potęgę i zapanować nad naszą ziemią i nad narodem. Jednak na pewien sposób genetycznie jako Słowianie byliśmy uodpornieni na kłamstwo więc nie mogli zdołać przejąć nas, gdyż świadomość narodowa istnienia była zbyt duża. Różne systemy, podstawieni władcy i nie udawało im się do końca. Udało im się otumanić Polaków dopiero po II wojnie światowej, która była rzezią ludności na naszych terenach. Dało im to czas gdyż u nas nastąpił czas uśpienia po takiej stracie krwi i genów. Na jakiś czas udało im się wymazać nam nasze dzieje podkładając stek fałszywych przekonań i religii mających nas zapędzić dodatkowo w kozi róg, zdobywając kolejne lata czasu na swoje działania, które im umożliwią panowanie nad nami, Do czasu gdy zacznie się odradzać słowiańska pamięć genetyczna w narodzie. I słowiańska Polska znów stanie do walki z oprawcom. Ale do tego czasu większość rodaków jeszcze śpi i utkwiła omamiona w iluzji kłamstwa machiny propagandy medialnej i edukacyjnej jakiej zostaliśmy poddani w okresie powojennym. Nie rozumiejąc podstawowych fundamentalnych prawd życia i swego narodu. Nie pojmują i nie dowidzą jeszcze przez co nie potrafią rozczytać i prześwietlić kłamstwa aby dążyć i żyć prawą drogą. Że nie każdy „Polak” mówiący w imieniu Polski jest prawdziwym Polakiem czyli Słowianinem. Że ten co się podaje za Polaka mówi o dobrach interesu narodu w imieniu naszego narodu ma na myśli inny naród cudzoziemski. Że dobro tego cudzoziemskiego narodu nie oznacza naszego dobra. Że posługując się Polską zyska na naszej krzywdzie i stracie. Że system po systemie tu zainstalowany jest nie nasz i ma służyć interesom i dla dobra cudzego narodu. Że ten ster jest obcy i cudzoziemski na Słowiańskim statku – daleko nie zapłyniemy w ten sposób. Że ordynacja wyborcza jest tak skonstruowana aby ten cudzoziemski ster pozostał dalej cudzoziemski, a nam żeby sie wydawała wolność wyborów. . Kłamstwem i oszustwem złudę kreują o swojej świetności i inteligencji przekonują błyskotkami , złudzie tej podlegając podporządkowujemy się wymyślanym przez nich prawom i przepisom, które nie mają żadnej mocy dopóty wierzymy im, podążając za tymi, którzy nie są Polakami Słowianami ,a mówiącym w imieniu Polski budujemy własnymi rękami ich naród i cudzoziemskie struktury lecz nie nasze. Pierwszorzędna sprawa to aby każdy Słowiański Polak , któremu dobro narodu naszego w sercu leży zdał sobie sprawę z takowej sytuacji. Że celowo umieszczani są ułomkowie mający ośmieszać naród Polski i doprowadzić do ruiny, a na to czeka zachłanny cudzoziemiec aby nas przejąć jak najmniejszą swoją stratą, bo my osłabienie, ograbieni, głodni, podzieleni, na łasce cudzoziemskiego majątku nie bedziem w stanie sie bronić. Bo od kiedy to na czele narodu zamiast najwybitniejszych przedstawicieli danego narodu stoją cudzoziemcy, geje, transwestyty, małych lotów i słabej woli chciwce beze moralności , nie mający za nic dobro narodu i rodaków– cóż czy uważacie , że drużyna jest godna was reprezentować i zapewnić wam ochronę i przyszłość pokoleń młodych Słowiańskich dzieci
?? Jakim prawem ta drużyna z niskiej cudzoziemskiej ligi wypowiada się realizuje interes naszych wrogów w naszym imieniu Słowiańskiego narodu stawiając nas w konflikcie z innymi krajami Słowiańskimi, a nas samych wpychając w łapska tych co planowali mordowali naszych przodków od kiedy to nam z obcymi po drodze zamiast z braćmi żyć w zgodzie ?! I oto taki czeka nas los , że z wolnych dumnych walecznych Słowian stajem sie niewolnikiem cudzoziemskiego wroga , córki matek walczących o wolność Polskiego narodu dziś jeżdżą myć dupy córką matek tych co chcieli nas wymordować jak niewolnice zmuszone by rodzina przetrwała..i taka sama przyszłość czeka ich córki , synowie jeżdzą jak tania siła robocza do cudzoziemskiego wroga
który nie chce się podejmować takich haniebnych prac do czego to doszło ta drużyna niby nas reprezentująca zafundowała takie warunki życia, w którym tworzenie rodziny będzie graniczyć z niemożliwym. Słowianinie zrozum nie bądź obojetny na los twoich rodaków bo to los twojego narodu, dziś nam przyszło kontynuowac walke o wolność, a nie zachwycać się niewolą! To jest czas gdzie u coraz większej liczby Polaków powraca pamięć rodowa, genetyczna i odradza się świadomość narodowa przywracająca naszą tożsamość, a nią naszą naturalną mądrość i wiedzę, obnażając i zrzucając kłamstwo, tego się boją cudzoziemcy , że Polak Słowianin powstanie i spojrzy gniewnym wzrokiem na krzywdy mu wyrządzane, powieją Biało Czerwone sztandary zjednoczonych Polaków głośno szepotające na wietrze, natchnione okrzykami pieśni rozniosą wieść, że powstała Słowiańska Polska taka jaką jest , Wolna Silna I Niepodległa nikomu, od strachu ugną się nogi cudzoziemca, na myśl, że przebudziła się w nas dawna potęga i wolność serca i z nów będą z przeraźliwym lękiem szeptać do siebie.”Lachy idą..” Wolność i kraj łatwo utracić , a odzyskać trudniej
. Dziś wybór należy do nas, pamiętaj , że nie jesteś sam, jest nas więcej,a Polska potrzebuje Ciebie ”


Obrazek Obrazek
https://indianchinook.wordpress.com/2015/01/22/549/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 29 gru 2015, 15:55

indianchinook pisze:Rodoboże Podstawy Rodzimowierstwa

Rodoboże
Podstawy Rodzimowierstwa

– Co nas łączy i dlaczego jesteśmy tutaj?

– Czego szukamy i co znajdujemy?

– W czym się odróżniamy od innych kierunków?

– Co w ogóle znaczy być Rodzimowiercą? Rodzimowiercą Rusko-Słowiańskim?

– Na początek powiem nieco o samej terminologii.

– Słowo „Jazyczestwo” pochodzi od staroruskiego słowa „języki”, czyli narody.

– W dosłownym znaczeniu oznacza to – „wiara narodowa”.

– Nasi Przodkowie
- ciężko powiedzieć na ile oni sami siebie nazywali Języcznikami.

– Sądzę, że sami siebie tak nie nazywali. Raczej mówili wprost: – „Wiara Dziadów”, albo „Mądrość”, lub też „Wiedza”, pisane dużą literą.

– Wiara związana z naturą.

– Samo słowo „Języcznik” pojawiło się, gdy na Ruś dotarło Chrześcijaństwo i kiedy zaczął się ten podział.

– Obecnie wielu ludzi uważa słowo – „Jazyczestwo”, za złe. Powiadają, że w ogóle jest ono niewłaściwe, ale nie należy nadawać temu słowu negatywnych cech. Ono po prostu oznacza „Wiarę Narodu” – Narodową Wiarę.

– Należy to ściśle rozróżniać – istnieje mądrość ludzi wiedzących i jest „wierzenie narodowe”.

– Wierzenie narodowe w dużej mierze przeplatane jest przez narodowe kulty.

– Mądrość, to widzenie rzeczywistości taką jaka ona jest.

– Jaki jest sens pojęcia „wiara”?

– Rozdzielamy pojęcie „mądrość” i „wiara”.

– Mądrość, to bezpośrednia wiedza.

– Natomiast „wierzymy” w to, czego nie znamy.

– Wiara, to pierwszy stopień prowadzący do mądrości.

– Wiarę można też rozumieć nieco głębiej, gdy piszemy wiara przez duże „W”, to nie oznacza to wierzenie w Bogów, ale wierzenie Bogom.

– Kiedy wiemy i zawierzamy nakazom Przodków i zawierzamy przejawom Rodzimych Bogów, którzy istnieją dla nas w Przyrodzie, naszym kręgu i są w naszym sercu.

– I dochowujemy wierności przykazaniom Przodków, oto takie głębsze wyjaśnienie słowa „wiara”, choć w wąskim pojęciu słowo „wiara” oznacza „wierzyć w coś” i w wąskim pojęciu jest to pierwszy stopień na drodze do mądrości.

– Jakie są fundamenty naszej wiary i naszej mądrości?

– Jak już dziś to mówiłem, można to wyrazić krótko w jednym zdaniu


– „Święcie czcij Rodzimych Bogów i Przodków oraz żyj według sumienia w harmonii z przyrodą, a jeśli szukasz wyższej wiedzy, to poznaj siebie”.

– Tu zawarte są różne poziomy rozumienia naszej wiary i naszej mądrości.

– Z jednej strony każda religia, każde nauczanie duchowe ma dwie strony: – „Zewnętrzną i Wewnętrzną”.

– Zewnętrzna strona zawiera się w prawidłowej strukturze społecznej i w umocnieniu układu Rodowego.

– Co pod tym rozumiemy? To oznacza


– Rodzenie zdrowego potomstwa.

– Dziedziczyć dorobek mądrości i wiedzy Przodków i przekazać je potomstwu, czyli mieć zdrową rodzinę, ochraniać Swój Ród, swoją ziemie itd.

– To nazywa się „efektywną drogą”, lub też drogą prawdy, drogą Prawii.

– Efektywność oznacza „drogę prawej ręki”.

– W jakimś tam momencie człowiek zaczyna swoją wędrówkę do wewnątrz niezależnie od drogi zewnętrznej – społecznej.

– Odkrywa on swoją wewnętrzną drogę, drogę pewnych żarliwych praktyk, gdy ludzie żyjący zazwyczaj społecznie udają się na odosobnienie.

– Dokonują jakichś gorliwych modłów, czy jakichś medytacji, wykonują jakieś złożone praktyki, które zmieniają naturę ich pojmowania rzeczywistości.

– Jest to droga wewnętrzna – indywidualna, nazywa się to „delikatną drogą” albo też „drogą lewej ręki”.

– To nie koliduje z drogą Prawii, lecz jest jej kontynuacją.

– Dowolna religia oparta jest na dwóch fundamentach


– Droga prawidłowego życia w społeczeństwie, wspólnocie czy narodzie, oraz osobista droga poznania Boga. Znamy 3 składniki „długu Rodowego”.

– „Dług Rodowy” nie oznacza, że coś jesteśmy dłużni Rodowi.

– Ta „powinność” opiera się na uczuciu wewnętrznego zewu.

– Można to porównać do „długu rodzinnego”, gdy powiadamy, że mąż dłużny jest żonie miłość, a żona dłużna mężowi również miłość.

– Rozumiemy, że nie jest to „dług” według terminu prawniczego.

– Jeśli już ludzie zdecydowali żyć razem, to powinien ich jednoczyć jakiś poryw serca.

– I ta powinność opiera się na miłości, nie bójmy się tego słowa.

– Dla naszych Przodków, dla Rodzimowierców, którzy żyli w naturze, żyli w układzie naturalnym z wiarą i mądrością, dla nich wszelkie nakazy, że trzeba kochać bliźniego, miłować, nie kraść, nie zabijać są po prostu absurdem.

– Gdy człowiek żyje w ładzie z przyrodą, to jest pełen miłości do wszystkiego.

– On nie będzie kradł ani grabił, przecież on nie jest zabójcą czy złodziejem.

– Dlatego dla nas ścisłych, surowych przykazań nigdy nie było.

– Nie znamy żadnych surowych nakazów Przodków, które by mówiły: – „Rób ściśle tak”, lecz:

– „Otwieraj swoje serce, dąż do harmonii wszechświata, dąż do uporządkowania swojego wnętrza, do harmonii ze swoim narodem, do ładu ze swoją ziemią”.

– Jeśli twoją ziemię chcą grabić, to jej broń. Tak, chwyć za broń. Tu nie trzeba podstawiać policzka, tyłka czy jakiejkolwiek innej części ciała. Można i trzeba się przeciwstawić. Trzeba w imieniu prawdy zwalczać fałsz. Ale nawet bijąc zło, nie wpuszczamy do serca nienawiści, ani do zła, ani do wroga. Z wrogiem walcz, ale nie poniżaj go, nie żyw do niego nienawiści. Walcz nie z człowiekiem, ale z fałszem wzmacniając prawdę. Czy mając zatwardziałe serce jesteśmy w stanie przynieść ład, czy to światu czy też sobie? Obawiam się, że nie.

– Czym jest „Rodowy dług”?

– Znamy 3 rodzaje: – „Rodowy dług wobec Ziemskiego Rodu, czyli wobec krewnych”, to oznacza pomagać krewnym na miarę swoich sił. Zawsze istnieją ludzie, którzy nie mają zamiaru rozwiązać swoich osobistych problemów. Nie szukają oni pomocy w rozwiązaniu problemów, lecz uzyskanie pocieszenia i wsparcia. Jest to coś w rodzaju egoizmu, gdy nie chcą zmieniać swojego życia, lecz chcą by ich po prostu pogładzić po głowie. Po głowie pogładzić i podnieść z ziemi za pierwszym razem można, drugi raz należy się zamyślić, a za trzecim odmówić, bo jest to tak naprawdę szkodliwe. Miłosierdzie, to wielkie uczucie. Jeśli wiemy, że ktoś prosi o pieniądze, aby mieć jeszcze więcej to powinniśmy mu rzucać, czy nie? Czy to jest miłosierdzie, czy wprost przeciwnie? Powodujemy, że on jeszcze bardziej się opuści? Ja nie mówię jak tu należy uczynić, ale po prostu wzywam każdego do zadumy, by posłuchał co mu podpowie sumienie. Ja osobiście, uczciwie powiem, czasem postępuję tak: – „Ja wysyłam za niego modlitwę do Praźródła Wszechświata”. W rzadkich wypadkach coś podaruję, gdy widzę, że człowiek faktycznie potrzebuje pomocy, ale to się zdarza bardzo rzadko. Zazwyczaj jest to biznes i to bardzo nieuczciwy, rujnujący. Wracamy do sprawy „długu”


– Pomagać krewnym, gdy jest to faktycznie pomocą. Pomóc trzeba o tyle, o ile jesteśmy w stanie. Daj dokładnie tyle byś później nie żałował i nie karm pasożytów. Jeśli człowiek się potknął, to pomóż mu się podnieść.

– „Nie pocieszaj go w upadku, ale pomóż się podnieść”, to zasadnicza różnica.

– To jest dług wobec Ziemskiego Rodu.

– Dług wobec Niebieskiego Rodu, to dług wobec Przodków.

– Wiara nas uczy, że dusza człowieka jest nieśmiertelna.

– Żyjemy nie jeden raz, a Nasi Przodkowie wcielają się w naszym Rodzie, to się zdarza niejednokrotnie.

– Ród Niebiański, to zjednoczenie siły Naszych Przodków, to siła wszystkich tych, którzy żyli przed nami i dokonali ogromnych postępów na drodze, którą my idziemy. My podążamy tą drogą. Oni już coś stworzyli i przekazują swój dar za pośrednictwem Ziemskich Rodów, od Przodków dla Potomków.

– Naszym zadaniem jest przekazać dorobek Przodków. Są takie rzeczy, których nie pojmujemy do końca, ale je po prostu przekazujemy. Są rzeczy, które obrabiamy twórczo i przekazujemy znów dalej, gdyż każde pokolenie wnosi coś nowego.

– Tradycja jest zawsze żywa.

– Czym my odróżniamy się od rekonstruktorów?

– My nie rekonstruujemy jakiejś tam konkretnej rzeczy z przeszłości, IX wieku czy któregoś innego. My dziedziczymy tradycję naszego narodu i patrzymy jak może być ona zastosowana dziś w warunkach naturalnych.

– Jeśli używamy odzieży z naturalnych materiałów, to nie jest to dar dla IX wieku, czy VI, czy też podarunek wiekowi dziesiątemu. Jest to próba odnalezienia harmonijnego sposobu komunikacji z przyrodą.

– To nie oznacza, że należy przestać używać samochody czy t/podobne.

– Korzystać można ze wszystkiego, ale ważne jest by z powodu techniki nie utracić poczucia życia jakie jest rozwinięte w świecie.

– Każdy tę granicę ustanawia sam dla siebie.

– Dla kogoś odejściem od odczuwania przyrody będzie jakiś mały wynalazek, a inny ktoś poleci samolotem i nie będzie to dla niego wyłomem.

– Tu nie ma generalnej reguły, bo w Rodzimowierstwie nie ma odgórnych, radykalnych nakazów.

– My ich szukamy i każdy z nas znajdzie tę drogę, którą może on iść, która mu najbardziej sprzyja.

– Nie ma drogi lepszej i gorszej.

– „Dla każdego indywidualnego poziomu zrozumienia jest osobna droga, każdy ma swoją, a najważniejsze jest jej poszukiwanie i odnalezienie”.

– W tym pojęciu dzielimy ludzi na tych, którym wszystko szkodzi i na tych którym mało co zaszkodzi. Bądźmy tymi, którym nie zaszkodzi.

– To jest sprawa szczególnej wagi, a dalej każdy powinien być uczciwy wobec siebie.

– Nie trzeba robić tego, czego nie czujemy i nie znamy, ale w ramach tego co czujemy możemy istnieć całym sobą.

– Rób co należy, a będzie to co będzie.

– Oczywiście wszelkie owoce tych działań zależą od Bogów.

– Ale sposób w jaki to wykonamy sprawi, że albo będziemy współtwórcami z Bogami, albo będziemy błądzić, to zależy od nas.

– Dług wobec Rodu Niebiańskiego


– „Kultywować obyczaje i nakazy Przodków”.

– Trzeba umieć je pojąć i przekazać potomnym, przekazać nie ślepo, lecz pojmując ich sens. Prosty przekaz bez zrozumienia jest głupotą. Nikt nie chce być głupcem. Każdy pragnie wydoskonalić się jako jednostka w tym świecie, a droga Przodków, to po prostu droga ludzi, którzy przeszli tę drogę przed nami.

– „Naszym zadanie jest zrobić jeszcze jeden krok dalej, jeszcze jeden krok do przodu”.

– Nie zatrzymywać się, ale dogonić.

– Trzeci dług, to powinności wobec Roda (Boga), Wszystkich Bogów, wobec Wszech-istotnego Ducha o którym ciężko cokolwiek powiedzieć. Jest to ten Prapoczątek Wszechświata, to ten pierwiastek, który był na początku i będzie na końcu.

– To ten Duch, który wypełnia nasze serca.

– Jest to nasza źródłowa natura – nasza wewnętrzna istota.

– Zewnętrzność to „O-soba”, a „W-sobie” jest sam Duch, jest to poza ograniczeniami wszystkich nazw i form.

– Osobowość posiada imię, a Duch jest ponad imieniem.

– Poznać to może każdy z nas patrząc na świat nazw ze świata bezimiennego, zaczynamy wtedy widzieć na ile silna jest pokusa tego świata. Patrząc z bezimienności na świat imion już nie ulegamy zachwytom tych nazw, gdyż rozumiemy, że gra tego świata jest naszą grą. Nie „nami grają”, lecz „my sami gramy”.

– Sens samopoznania, głębokiego samopoznania polega na przemianie z obiektu gry, z tej lalki, którą ktoś gra, z pionka na szachownicy w subiektywną postać gry, w tego kto prowadzi grę tego świata i widzimy rzeczywistość taką jaka ona jest.

– Jak można spróbować wyrazić sedno tego czym się zajmujemy?

– Powiem szczerze, że z grubsza biorąc nie wiem czym jest Rodzimowierstwo.

– Ja to czuję, ale nie jestem w stanie wyjaśnić tego ostatecznie.

– Powiem szczerze, że z podejrzliwością odnoszę się do ludzi mówiących, że mogą wyjaśnić to do końca.

– Być może oni coś upraszczają, być może ja się mylę.

– Pomimo to będę czytać tekst i będę to komentował.

– Punkt 1. Rodzimowierstwo jest prawdziwą naturalną duchowością istniejącą w duszy ludzkiej od początku. Każdy z nas się rodzi i w trakcie życia odkrywa w sobie różne
użyjmy słowa „potrzeby”. Istnieją potrzeby cielesne, istnieją potrzeby sercowe, emocjonalne i są też potrzeby duchowe. Te potrzeby istnieją z głębi istoty w każdym z nas. Po prostu u różnych ludzi przejawiają się one w różnym stopniu. Istnieją religie, które mówiąc wprost, robią na tym pieniądze. Mówią one człowiekowi: – „Jesteś grzeszny i dlatego powinieneś przyjść do kościoła, postawić świeczkę i dać nam pieniędzy i wtedy my cię rozgrzeszymy i Bóg ci wybaczy”.

– Rzecz w tym, że jeśli Bóg istnieje, to jest On nie tylko w świecie, ale i wewnątrz nas i „odpuszczać grzechy” jest absurdem.

– Jeśli rozumiesz, że nie jesteś w harmonii ze światem, to nastrój się do niego.

– Jeśli nie jesteś doskonały, to dąż do doskonałości.

– Jeśli zrozumiałeś, że się pomyliłeś, to zdaj sobie sprawę z błędu i zmień się.

– To nie jest kwestia przekleństwa z niebios, ale zadanie pracy samemu ze sobą.

– Nikt z nas nie jest „źródłowo przeklęty”, nie ma żadnego grzechu pierworodnego.

– Istnieje nasza niedoskonałość, nasza niewiara i zadaniem człowieka jest tę niewiarę w sobie pokonywać.

– Dlatego też uczymy się i odkrywamy sami siebie i odkrywamy swoją mądrość, mądrość swojej wewnętrznej i zewnętrznej natury. Samo dążenie do poznania Prawdy przez duże „P” istnieje w każdym. My rozmaicie nazywamy to swoje duchowe poszukiwanie. Czasem używamy do tego słów, które nie pasują zupełnie do religijności. To nie jest ważne jakimi słowami to wyrażamy, ale ważne by nie traktować jednakowo tego świata i samego siebie. Jeśli czujemy wewnętrzny zew, czujemy się zmobilizowani przez ten wewnętrzny głos, nieważne jakie mu nadamy nazwy, ale gdy on się pojawia, to już nigdy nie będziemy tacy jak przedtem.

– Każdy kto poczuł to dążenie do poszukiwania rozumie o czym mówię.

Punkt 2. Rodzimowierstwo opiera się na samej naturze rzeczy, na istniejących realnościach, a nie na czyichś tam wymysłach na temat człowieka i Boga. Świat jest taki jaki jest. Rzeczywistość nie kończy się na Świcie Jawnym. Istnieją światy bardziej subtelne, istnieją oddziaływania sił, które są większe od tego co możemy poczuć poprzez ciało. To nie oznacza, że ich nie ma. Poczuć to w takim czy innym stopniu może każdy z nas. Po to, aby poczuć różnicę i pojąć czym jest to działanie sił wystarczy pójść gdzieś na rynek albo na halę targową i pochodzić tam pół godziny w tym tłumie. Potem pójść do lasu i pochodzić w lesie te same pół godziny. Odczucia w tych miejscach będą bardzo różne. Na tym poziomie wszyscy odczuwamy oddziaływanie tych subtelnych sił. To jest fundament, który jednoczy nas wszystkich. Ten kto może leczyć rękami lub zajmuje się tym w inny sposób widzi i zna wiele więcej subtelnych składowych tych zjawisk, ale na tym poziomie wyczuwamy to wszyscy, dlatego bardzo ważna jest jakość naszego życia. Nie można czekać, że kiedyś coś tam się zmieni, że kiedyś świat się stanie lepszy. Żyjemy każdą chwilą, a jak żyjemy? Żyjemy w nienawiści w tym tłumie. Cały czas szturchają nas jacyś tam ludzie na rynku, albo żyjemy tak, że możemy radować się odkrytą duszą na łonie natury. Życie wcale nie jest takie długie, za wszystko płacimy czasem swojego życia. Za wszystkie nawet te z pozoru darmowe rzeczy rozliczamy się czasem swojego życia. Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, ale do tego każdy już powinien dojść sam. Zacznijmy czasem swojego życia płacić za to, co świetliste i wysokiej jakości. To my wybieramy w jakim świecie żyjemy. Gdy ktoś próbuje nas znieważyć czy poniżyć, my wtedy wybieramy, czy przyjąć to jako urazę, czy zamknąć serce, czy też nie, ale nawet umiejętność nie popadania w gniew nie oznacza, że można ignorować, gdy ktoś poniża naszych krewnych lub gdy ktoś nas obraża. Podkreślam:

– „Zwalczać zło można i trzeba, ale ważne by nie dopuszczać gniewu do wewnątrz” .

– Wielki wojownik, to nie ten który nieustannie wchodzi w pojedynki, ale ten kto potrafi pokonywać trudności, ten, którego wola do przeciwstawienia się jest tak silna, że nawet, gdy wszystko jest przeciw niemu, to on pozostaje niezłomny, to jest wielki wojownik. To nie jest ten o którym wszyscy mówią, że jest najsilniejszy, a ten kto nigdy nie bywa załamany, który zawsze jest w stanie pokonać.

– Wola do przeciwstawienia się, to mądrość Peruna, to bardzo ważna sztuka.

– „Rodzimowierstwo to przede wszystkim odczuwanie świata i sposób bycia w świecie w harmonii z przyrodą, a następny w kolejności jest dopiero światopogląd stworzony przez człowieka na bazie jego pojmowania świata. Rodzimowierstwo to sposób na życie – on jest pierwotną rzeczą. My w pierwszym rzędzie żyjemy i postrzegamy rzeczywistość, a potem ją analizujemy”.

– Jest bardzo dużo nauk filozoficznych i religijnych, które opierają się na idei, na jakimś sądzie jakichś tam ludzi, niech to nawet będą bardzo mądrzy ludzie, ale w pierwszej kolejności wyczuwamy świat i ta jakość odbierania świata
odczucie zależy od nas.

– W restauracji dla kogoś będzie to wspaniale przygotowany befsztyk, a dla kogoś innego kawałek zdechłej krowy.

– Rzeczywistość ta sama, a pojmowanie jej różne.

– To jest bardzo ważne jak pojmujemy, tak więc nasze odczuwanie jest rzeczą pierwotną. Nasz światopogląd powinien opierać się na pojmowaniu faktycznego umiejscowienia rzeczy w świecie. Nie należy wierzyć w rzeczy wydumane przez ludzi.

– Czy one są prawdziwe i na ile, to już inna kwestia.

– Jest bardzo dużo idei właściwie oddających rzeczywistość do których mimo wszystko dobrze jest dojść swoim własnym umysłem, a nie cudzym, gdyż jeśli ktoś nam coś mówi, to pomyślcie czy faktycznie to odczuwacie.

– Niedorzeczne jest tak po prosu wierzyć w coś, co ktoś powiedział. Jest takie coś, co nazywam „duchowym nauczycielstwem” oraz „duchowym byciem uczniem”.

– Istnieją sprawy na drodze duchowej, które na określonym pułapie nie są dla nas zgodne.

– Opiszę to tak: – „Idziemy drogą i są rzeczy, które znajdują się przed horyzontem i za horyzontem”. Duchowy nauczyciel, to ten człowiek, który powiada: – „W twoim polu widzenia jest to i tamto” i może on ciut, ciut skorygować drogę ucznia. W takim sensie uczeń mu ufa – on nie wierzy ślepo, ale ufa jeśli widać, że dany człowiek faktycznie przeszedł tę drogę. To nie jest jakiś fantasta, który ot tak samo idzie wraz z nim przez pole, a o wiele większymi krokami lub ma większą pewność i wydaje się, że wie gdzie idzie, a on, że tak to ujmę, po prostu „wypił” trochę więcej i dlatego idzie z większą szybkością. To nie nauczyciel, nauczycielem jest ten, który sam to przeszedł. I zaufanie do nauczyciela, to nieco inna sprawa.

– Nikt z nas nie jest pozbawiony tego co nazywamy zdrowym rozsądkiem.

– W potocznym życiu korygujemy swoją drogę poprzez zdrowy rozsądek.

– Człowiekowi, którego ujrzeliśmy poprzez wnętrze serca, zobaczyliśmy jakieś dowody wskazujące na to, że jest on dla nas osobiście nauczycielem duchowym, możemy obdarzyć go zaufaniem i podążać wraz z nim, by
– tu znów mamy sens bycia uczniem.

– Sens nie w tym, by ślepo wierzyć, że ktoś tam, że tak powiem mędrzec, nauczyciel, że ten człowiek wie i my pójdziemy zanim – Nie, trzeba zobaczyć, to samo co zobaczył on. Jeśli idziemy i idziemy i tego samego nie widzimy, to oznacza, że albo droga zła, albo my nie pasujemy do tej drogi, albo coś nie tak z nauczycielem.

– Jest jeszcze jeden niuans


– Wszyscy my chcemy się uczyć u Wielkiego Wołchwy, u wielkiego nauczyciela, ale tu trzeba zadać sobie pytanie: – „Czy na pewno mamy taki duchowy poziom, aby uczyć się u Wielkiego Wołchwy?”.

– Wyjaśnię co mam na myśli:

– „Wyobraźmy sobie pierwszoklasistę, który ma za zadanie nauczyć się tabliczki mnożenia. Jeśli podejdzie on do jakiegoś profesora matematyki czy do „innego Einsteina”, który zacznie mu wykładać teorię względności, to pierwszoklasista z pewnością tego nie pojmie, w języku Wołchwów nazywa się to „zbyt wczesna wiedza”. Człowiek może nawet zagubić swoją drogę poprzez niemożność pojęcia w danym momencie tego o czym mówi nauczyciel. On powie: – „A droga gdzie? Jaka teoria względności? To na pewno jakiś „żul”, albo w ogóle jakiś żyd, więc co on może mi wskazać?”. Do czego zdążam
w każdym momencie życia możemy coś pojąć w jakimś ograniczonym zakresie. Nauczycielem dla nas jest ten, u którego my możemy się naprawdę czegoś nauczyć. Nie ten, kto wie więcej niż inni, ale ten u którego my możemy się coś nauczyć. Pierwszoklasista u profesora niewiele się nauczy, a od ucznia starszej klasy tak, albo od nauczyciela klas początkowych. Oni mu doskonale wyjaśnią tabliczkę mnożenia. A jaki bądź „zakręcony profesor”, który jest geniuszem w swojej dziedzinie zacznie mówić mu takie rzeczy, że pierwszoklasista powie: – „Ja nie będę się uczyć matematyki, to jakieś brednie”. I on całkiem utraci kierunek na drodze”.

– Dlatego też, gdy powiada się, że jest jakaś święta wiedza, która gdzieś tam jest chroniona – nic nie jest trzymane w tajemnicy, to bardzo prosto można wyjaśnić na drugim przykładzie.

– Dziecku nie da się wyjaśnić czym są odczucia seksualne, kiedy ono podrośnie to pojmie. Wyjaśnić tego nie sposób. Będzie to pojmował jako przyjaźń, jako jakąś więź, wszystko w jakichś swoich kategoriach, ale do końca tego nie pojmie, a to dlatego, że w danym momencie nie jest w stanie tego pojąć. Dlatego moment przejścia na duchową drogę jest bardzo subtelną chwilą. Kryterium tutaj jest tylko jedno, podążać za tym co faktycznie jesteś w stanie pojąć. Jeśli czegoś nie pojmujesz, to nie należy usilnie starać się i przełamywać. Zrób jeden krok, ale pewny. Weź takie lekcje, jakie jesteś w stanie. Wieczność za naszymi plecami i wieczność przed nami.

Punkt 3. Rodzimowierstwo nie zostało powołane do istnienia przez jakiegoś Naczelnika Rodu, Proroka, Mędrca czy Twórców Przykazań. Nie ma żadnej jedynej świętej księgi, jednego kanonu i jednego rodzimowierczego obowiązkowego nakazu dla rodziny. O tym już mówiłem. Jest bardzo wiele religii związanych z przekazami jakiegoś jednego człowieka, albo Budda albo Jezus Chrystus albo też Mahomet, czy jeszcze ktoś inny. Nie chcę tu jakoś karcić tych ludzi, ani ich chwalić. Mówię po prostu o tym, że są religie bazujące na doświadczeniu jednego człowieka i jest to, co nazywamy „narodową wiarą”, „jazyczestwem” w ogólnym znaczeniu, które oparte są na samej naturze rzeczy, które nie miały początku, nie miały jedynego twórcy danego kierunku i dlatego też nie będzie miała końca. Wszystko co miało początek będzie też miało koniec. Dowolna religia, która kiedyś tam powstała, prędzej czy później się zakończy. Możemy, że tak powiem posługiwać się zapiskami jakichś mądrych ludzi albo pradawnych albo współczesnych Wołchwów, którzy mieli swoje księgi, nieważne kto je napisał, czy Wołchwowie w IX wieku, czy też Jurij Mirolubow. Na tyle na ile można się nią posługiwać, można z niej korzystać. Rzecz w tym ile jest w niej mądrości. Ale nie można z niej robić pisma świętego i bić przed nią pokłonów jak przed Koranem, czy też Biblią. Jest to po prostu pogląd mądrego człowieka i nie jest ważne w jakim wieku ten mądry człowiek żył, czy w XX-tym, czy w IX-tym. To samo się tyczy wszystkich współczesnych ksiąg. Doskonałych ksiąg nie ma, bo nic na świecie nie jest doskonałe. Mieć uważanie dla mądrych ludzi:

– „Czcij nie ludzi, ale mądrość jaką oni niosą”.

– Tak, dla mądrości mamy szacunek.

– Dlatego, gdy powiadamy: – „Czcimy mądrość Wołchwów”, to nie Wołchwów czcimy, nie kłaniamy się Wołchwom, lecz mądrości.

– Nie Wołchwowie są święci, nie nosiciel, ale mądrość, sama mądrość.

– To kryterium oznaczające prawdziwego Wołchwa. Jeśli człowiek czyni coś, aby mu się kłaniano, to znaczy, że mamy do czynienia z podmianą.

– Gdy człowiek powiada, że nie ważne kto mówi, ale ważny jest przekaz i w jego obecności możliwe staje się jakieś zrozumienie, to jest wtedy źródło.

– Tak więc znów, jeśli spotykamy jakiegoś człowieka, który czegoś uczy, coś tam mówi, to nie to jest ważne na ile on sam wszystko rozumie, ważne na ile każdy z nas może się od niego czegoś nauczyć. Jeśli możemy choć ciut się nauczyć, to: – „Daj mu Boże Zdrowie!”, a czy to oszust, czy też nie, to nie ma w danej kwestii znaczenia. Znaczenie ma to czego w danej chwili możemy się od niego nauczyć. Nie ważny jest nauczyciel, ale ważny jest uczeń. Ważna jest możliwość, że można czegoś nauczyć. Oczywiście można i metodą NLP, czy poprzez hipnozę, można zahipnotyzować i zaszczepić wszystkim jakąś ideę. Ale taka idea nie zakorzeni się w ludziach, ona bardzo szybko się rozproszy.

– „Istotna jest gruntowna zmiana, a ta zawsze pochodzi z wnętrza. Prawdziwy nauczyciel, to ten, który sprzyja wewnętrznej przemianie” – dlatego też nie należy czcić nauczycieli, ale mądrość.

– Trzeba to wykorzystać, on jest tylko narzędziem.

– Prawdziwy nauczyciel, prawdziwy Wołchwa rozumie, że jest tylko narzędziem i nic więcej.

– Jeszcze raz podkreślam: – „Nam nie potrzeba pośredników między Bogami”.

– Powiem tak: – „Oni mogą być potrzebni na określonym etapie, kiedy nie mamy mądrości, ale w pewnym sensie obdarzamy zaufaniem odnośnie wiary, aby uzyskać jakieś doświadczenie i nic więcej.

– Rodzimowierstwo jest Rodobożem (Rodoboże – http://www.eioba.pl/a/3uy4/slowianie-dzieci-bogow), które jednoczy w sobie jedynobóstwo i wielobóstwo. Czcząc Wszech-Boga Roda jako Jednego w Swojej Istocie i równocześnie Wielość Jego Przejawień w postaci Bogów Rodzimych, czy też Duchów Przyrody.

– Istnieje pogląd, że jazyczestwo jest wielobóstwem, albo istnieje pogląd, że jazyczestwo wiedzie się z kultu jednego Boga.

– Jest to jednym i drugim.

– Jest tu jedno źródło, które my określamy słowem ROD.

– Dlaczego słowo ROD? Dlatego, że
– to słowo, to nawet nie imię, jest to wskazanie drogi.

– Jest to ten pierwiastek z którego narodziło się wszystko.

– Istnieje pogląd, że to samo ujawniane jest pod żeńską postacią.

– Są po prostu pewne siły, które tworzą, podtrzymują, niszczą, a potem znowu rodzą Wszechświat.

– Nazywamy je dość umownie męskimi i żeńskimi.

– „Świat jest jeden, jest to jeden „żywy organizm”, a my wszyscy w istocie jesteśmy jego komórkami”.

– Ale przy tym wszystkim te komórki są bardzo różne.

– Brzoza odróżnia się od dębu, gruczoł odróżnia się od mięśnia, ale przy tym wszystkim jest coś co jednoczy to wszystko razem, dlatego nasza wiara to jedynobóstwo i wielobóstwo równocześnie.

– Istnieją religie, które kładą nacisk na jedynobóstwo.

– Istnieją religie, które kładą nacisk na wielobóstwo.

– My bierzemy jedno i drugie i niczego nie odrzucamy.

– My dowolną ideę rozpatrujemy jako jeden z punktów widzenia na prawdę.

– Sama prawda nie potrzebuje punktów widzenia, ale z każdego konkretnego miejsca prawdę widać inaczej, dlatego patrząc w ten sposób nie ma kłamliwych punktów widzenia, ale są różne.

– Istnieją różne poziomy zrozumienia: – „Głębsze i płytsze”.

– Używamy właśnie terminu Rodzimowierstwo, aby podkreślić tę cechę, z jednej strony ciągłości Rodowej żywych istot idących od Przodków ku Potomkom, a z drugiej strony Rodowej ciągłości sił, które pochodzą jedne z drugich, z jedynego prapoczątku. Jedyny prapoczątek przejawia się w mnogości postaci. Kogokolwiek z Bogów byśmy nie sławili, czy jakichkolwiek duchów przyrody, to z grubsza biorąc zwracamy się do Roda Jedynego.

– Ale zwracając się do Roda, tak czy inaczej na jakimś pułapie zrozumienia istnieje cała ta wielość wizerunków. Cała ta wielość wizerunków w jedności jest wspaniała w swej istocie.

– To jest to z czego należy się radować i czym się należy zachwycać.

– Dla kogoś są to Przodkowie naszych Przodków.

– Dla kogoś innego są to, jak już mówiłem, siły, które w jakimś czasie łączą, w jakimś czasie podtrzymują i w innym czasie niszczą, aby potem odrodzić świat.

– Siły Rodzimych Bogów przejawiają się w siłach przyrody.

– Nie należy myśleć, że Bogowie to sama przyroda – Bogowie to coś więcej, ale ich widzialna siła przejawia się w siłach przyrody.

– Może ona być osiągalna poprzez osobiste doświadczenie duchowe.

– Stąd zaczyna się punkt 4.

-„Rodzimowierstwo jest Przyrodo-Bożem, gdyż oddaje cześć pierwotnej duchowej jedność Matki Przyrody i Ojca Roda”.

– Tu mamy bardzo ciekawy moment


– ROD pojmowany może być rozmaicie. Ja już na początku mówiłem o trzech postaciach Roda, czyli Roda jako Wszech-Boga, czyli przenikający wszystko pierwiastek praprzyczynowy. Rod Niebiański jako zespolenie siły Przodków Naszego Rodu i Ród Ziemski, a więc konkretnych krewnych z którymi łączą nas więzi rodzinne. Ponadto jest to inny sposób opisania rzeczywistości, który też jest właściwy, a który mówi, że wszyscy my jesteśmy dziećmi boskich rodziców.

– Istnieje Ojciec Rod wyobrażany jako „Słup Rodowy” – symbolizuje linię pionową świata, oś świata.

– Istnieje Matka Przyroda, świat niższy, który wiruje po spirali wokół tego rodowego słupa.

– Wszystkie dusze żywych stworzeń są w istocie dziećmi Ojca Roda i Matki Przyrody.

– Przyroda to jest to, co towarzyszy Rodowi.

– Jest to widzialny przejaw Ducha Wszechświata.

– Przyroda jest ciałem dla ducha, a duch jest duszą Przyrody.

– Cielesne i duchowe, to nie są rzeczy sobie przeciwstawne.

– Duch przejawia się poprzez widzialną formę.

– A istotą form widzialnych jest duch.

– Jedno i drugie istnieje jednocześnie

– Tak jak z człowiekiem: – „Istnieje dusza i przejawia się w konkretnym ciele”.

Punkt 5. Rodzimowierstwo uczy, że każdy człowiek jest synem Ojca Roda i Matki Przyrody, a wszystkie żywe stworzenia są w istocie jego rodzimymi braćmi w jednej Boskiej rodzinie.

– Do wszystkich stworzeń żywych odnosić się powinniśmy przede wszystkim jak do braci w jednej Boskiej rodzinie.

– Jeśli nasz krewny powoduje zło, to trzeba mu pomóc poprawić ten stan.

– Jeśli ktoś jest naszym bratem, czy krewnym, to nie znaczy, że mamy mu z tego tylko powodu przyznawać rację, w żadnym wypadku.

– Nasz świat współczesny jest dziś taki, że „przejawia się w nim” bardzo wiele agresji i z tego nadmiaru zła jesteśmy gotowi widzieć niegodziwca w każdym.

– Takie podejście powoduje nieczułość. Bogowie nie słyszą naszych słów, nie słyszą tego co wymawiamy, ale to co jest w głębi naszego serca. Popadnięcie w złość, w surowość – nawet jeśli uważamy je za uzasadnione nie jest miłe Bogom. Sami wypadamy z harmonii rodzinnej.

Nie da się zaprowadzić porządku poprzez nienawiść i tak jak jakąś pałką przywołać kogoś do porządku, zacząć trzeba od siebie.

– To jest bardzo istotne, nawet podczas walki, nawet w boju zachować ład wewnątrz siebie.

Punkt 6. Rodzimowierstwo jest Rodo-Miłością, gdyż oparte jest na miłości człowieka do Rodu i krewnych i miłości Roda do wszystkich swoich dzieci, miłość przemyślana, a nie chrześcijańska.

– Niby właśnie chrześcijańska religia była u źródła oparta jakoby na miłości itd.

– Ale przyjrzyjmy się, zadziwiający paradoks, że właśnie religia ucząca o miłości tworzyła wyprawy krzyżowe, stworzyła inkwizycję.

– Kiedy powiadają: – „Tam w Europie, to była inkwizycja, a u nas nie było, u nas nie palili”. – U nas po prostu nikt tego nie liczył. Była u nas inkwizycja i była straszniejsza od zachodniej, tylko hierarchowie naszej Cerkwi, tak zwanej Prawosławnej nie mówią o tym.

– A miłość wypływa z poczucia ładu, który jednoczy wszystko co istnieje.

– Kiedy człowiek jest w harmonii ze wszystkim co istnieje, to wtedy jest to miłość.

– I wtedy nie przyniesiemy uszczerbku drugiemu.

– Miłość przenika wszystko we wszechświecie, wszystko kocha się wzajemnie.

– Tego nie trzeba uczyć zdrowego człowieka, on to doskonale czuje.

– Po prostu żyjemy w czasach, gdy to jest zapomniane, gdy to jest tak głęboko stłumione, że musimy naszą prawdziwą naturę odkrywać poprzez jakieś skomplikowane metody i mówić: – „A bo chrześcijaństwo mówi o miłości”, to nie chrześcijaństwo mówi o miłości – miłość jest naszą naturą.

– A fakt, że religii przyszło mówić o tym


– Kiedy „gadają” o czymś, to znaczy, że to utracono, gdyż nie mówimy o tym, co jest naszą naturą. Nie mówimy, że woda jest mokra, że powietrze czujemy w porywach wiatru. I kiedy chrześcijaństwo zaczęło mówić: – „Powinna panować miłość”, to oznacza, że w tym momencie miłość została zagubiona.

Punkt 7. Rodzimowierstwo nie jest jakąś religijną nadbudową w społeczeństwie, gdyż jest ona nierozłączną częścią życia we wszechświecie.

– Czyli nie należy, tak jak religię oddzielać tego jako zbiór jakichś tam reguł, których należy przestrzegać. Nie: – „Żyj według sumienia w harmonii z Przyrodą”, oto i religia.

– Wszystko pozostałe nie jest religią. Wszystko pozostałe jest niepotrzebne.

– Nie ma żadnych przykazań zapisanych gdzieś tam przez kogoś, jest jedno przykazanie – „Ład”.

– Ten ład każdy pojmie trochę po swojemu.

– „Tym nie mniej każdy wewnątrz siebie go doskonale czuje, kiedy odstępuje od prawdy, kiedy postępuje nie tak i właśnie to uczucie trzeba utrzymywać i postępować tak abyśmy nie czuli tej dysharmonii wewnątrz, w tym zawiera się cała prawda”.

Punkt 8. Rodzimowierstwo jest przede wszystkim praktyką, a dopiero potem wiarą, gdyż dla jego zwolenników, to kim z gruntu jesteś i co robisz jest ważniejsze niż to, kim widzisz siebie w swoich marzeniach i w co wierzysz.

– Czyli bycie Rodzimowiercą, to nie jest prosta wiara w to, że istnieje Swaróg czy Rod, lecz fakt jak żyjesz.

– Jeśli żyjesz według sumienia w harmonii z przyrodą, to oznacza, że jesteś rodzimowiercą.

– A jeśli żyjesz inaczej, to jakaś „psia tragedia”.

– Rodzimowierstwo łączy w sobie mnogość rozmaitych rytuałów i obrzędów, lecz nie jest zawarte w żadnym z nich ostatecznie, dlatego też żaden kierunek na drodze Rodzimowierstwa nie może pretendować do bycia główną wykładnią jego prawdy w pełni.

– Dziś istnieje wiele społeczności, każda widzi swoją drogę po swojemu.

– Każdą formę można transformować i doskonalić, wszystko można ulepszać, ale nie należy mówić, że ktoś tam ma absolutną rację, a pozostali nie.

– W pewnym sensie wszyscy mają rację, ale różnym ludziom potrzeba różnych praktyk.

– Człowiekowi strachliwemu potrzebne są praktyki wzmacniające jego poczucie osobistej godności.

– Człowiekowi z nadmierną dumą potrzebne są praktyki pokory.

– Gdyby to zamienić miejscami, to otrzymamy absurd.

– Dawać tchórzowi praktyki pokory? A jemu to po co? On nie ma czego się pozbywać.

– Aby wyjść poza ograniczenia umysłu ludzkiego, to trzeba być od początku mądrym. A jeśli głupiec jest głupcem, to opowiadać o wyższej mądrości jest absurdem.

Punkt 9. Rodzimowierstwo nie jest wiarą w Boga, czy też Bogów, ale przede wszystkim wiedzą na temat Boskości i Przyrody, a dopiero w drugim rzędzie zawierzeniu Bogom i swojemu osobistemu doświadczeniu duchowemu, a trzeciej kolejności jest wierność nakazom Przodków.

– Kiedy ktoś mówi podczas wspinania się na górę
ktoś zaczyna jakieś mistyczne rozważania, że jest to zespolenie jakichś duchowych elementów itp., to albo kłamie albo, że tak powiem, szczery nie jest.

– Jeśli człowiek faktycznie coś widzi, to powie, że to jest góra, jeśli zobaczy górę.

– Tak, istnieją rzeczy, których natura nie daje się opisać słowami, ale znów człowiek nie będzie miał potrzeby gadać o tym, ale wprost powie, że to się nie da opisać.

Punkt 10. Rodzimowierstwo nie ma jedynej hierarchii kościelnej i nie zmusza zdrowo myślących ludzi do służenia komukolwiek, ani chodzenia do świątyń w konkretnych i ściśle wyznaczonych dniach, noszenia jednakowego odzienia itd.

– Kiedy mnie pytają, czy konieczne jest konkretne odzienie podczas słowiańskich świąt odpowiadam, że tak gdyż utrzymujemy tradycję.

– Ale Boga widzimy nie dlatego, że mamy na sobie konkretne ubranie – Bogu nie jest potrzebna twoja odzież w żadnym razie. Po prostu jest miło, gdy patrzymy na siebie nawzajem i jesteśmy ładnie ubrani. W ogóle w Rodzimowierstwie i, że tak to nazwę w „kręgu praktykujących” istnieją pewne reguły, które jednoczą ludzi, którzy wchodzą to tego kręgu, ale podkreślam: – „Jedną rzeczą jest bycie członkiem wspólnoty Rodzimowierców, a drugą rzeczą bycie Rodzimowiercą”.

– Rodzimowiercą możesz być według tego jak cię prowadzi serce.

– I nie jest ważne, czy masz ubranie, czy nie, jak się modlisz, czy się nie modlisz.

– Dokonujesz jakichś praktyk czy nie, czy medytujesz, czy też inaczej spędzasz wolny czas.

Punkt 11. Rodzimowierstwo za największą świątynię uważa samo serce człowieka, a w związku z tym Cała Przyrodę w całości i poszczególne przyrodnicze świątynie, a więc miejsca mocy, a także związane z nimi święte kamienie,
drzewa itd. I dopiero na trzecim miejscu są świątynie zrobione rękami – kaplice i kościoły.

– Trzeba rozumieć, że świątynia nie jest świętością samą w sobie, ale jest nią na tyle na ile jesteśmy zdolni pojąć świętość i Boskość, czyli swoje wewnętrzne światło.

– Pierwotna świątynia jest wewnątrz nas, my z serca i do serca zwracamy się ku Bogom.

– W przyrodzie dostrzegamy widzialny przejaw ich sił.

– Zimą, gdy pada śnieg wygodniej jest gromadzić się w świątyni niż na śniegu.

– Dla młodych może być to niezrozumiałe, ale dla starca w wieku 90-ciu lat będzie trudno pójść do lasu, a tak będzie wygodniej, to jest cel budowania świątyni.

Punkt 12. Rodzimowierstwo nie potrzebuje pośredników między swoimi sympatykami, a Bogami Przyrody. Każdy sam powinien zwracać się do Rodzimych Bogów tak, jak podpowiada mu jego serce. Tak, mamy formuły zwracania się do Bogów, są rozmaite, właśnie wyszły „Słowiańskie zamawiania”, są tam przykłady sławienia, modlitwy itd. Czy to jest potrzebne? Tak, potrzebne, a czy konieczne? Nie.

– To nie jest kanon, ale rodzaj wzoru, przykład doświadczenia ludzi, którzy już to robią.

– Ale to nie oznacza, że tak to trzeba czynić, nie znaczy, że trzeba się uczyć tego na pamięć i że komunikować się z Bogami można się tylko tak jak nakazuje słownik i używać tych słów.

– Zwracać się trzeba tak jak podpowiada serce, jeśli „słownik proroczy” pomoże wam w tym by znaleźć jakieś swoje słowa, to będę rad. Nie pomoże, to znajdziecie swoje słowa.

Punkt 13. Rodzimowierstwo jest żywą nauką o Życiu przez duże „Ż”, która nieustannie się rozwija wraz z rozwijającym się światem, opierając się przy tym na tych trwałych duchowych fundamentach, które pozostają niezmienne poprzez wieki.

– „My nie rekonstruujemy jakichś konkretnych czasów, ale szukamy żywej drogi dla nas, takich jakimi jesteśmy. Opieramy się na Dziedzictwie Przodków, ale nie możemy wszystkiego sprowadzać do rekonstrukcji i czynić tak tylko dlatego, że tak czynili Przodkowie – w żadnym razie. Powinniśmy to przemyśleć i uczynić lepiej i pójść dalej”.

– Na tym polega sens Jazyczestwa, na rozwoju.

– Należy znać Dziedzictwo Przodków, powinniśmy odkrywać nowe formy, ale nie z powodu niewiedzy o starych, ale poprzez wiedzę o nich.

Punkt 14. Rodzimowierstwo jest miłością do rodzinnej ziemi, podążaniem za rodowymi zasadami i odnalezieniem pamięci rodowej, czyli mądrości Przodków.

– Przy tym miłość do rodzimego nie powinna i nie może zmieniać się w nienawiść do obcych pochodzeniem.

– Jak już powiedziano: – „Uczymy się mądrości innych rodów, ale kultywujemy mądrość Swojego Rodu”.

– Nie powinniśmy mieć „klapek na oczach”, wszyscy jesteśmy normalnymi ludźmi.

– Interesujemy się rodami Skandynawskimi, interesujemy się Indyjską tradycją duchową itd. Interesujemy się wszystkim. Tym trzeba się posługiwać, lecz gdy rzecz dochodzi do praktyki, to zróbmy to po naszemu, po Rusku.

– Nie trzeba kopiować hinduskiej jogi czy skandynawskiego rogu.

– Pomyślmy jak możemy mając to doświadczenie w sobie, mając doświadczenie naszych bratnich narodów, jak my to możemy zrobić po Rusku.

– Miłość do swoich
nie ten kocha swoje, kto nienawidzi żydów, czy kogoś tam innego.

– Kiedy człowiek całym sercem kocha, to co swoje, to nawet nie myśli na temat innych, bo ich po prostu nie zauważa.

– Najlepsze, że użyję tego słowa, magiczne przeciwdziałanie, to ignorowanie czegokolwiek.

– My dajemy siłę temu na co patrzymy i czemu poświęcamy swoją uwagę.

– Należy czasem odsunąć się i zająć tworzeniem swojego.

– Nie trzeba burzyć cudzego, nie kombinować jak zniszczyć, że tak nazwę „drogę wroga”.

– Trzeba budować swoje, kiedy nasze będzie wielkie i silne, to na cudze nikt uwagi nie zwróci.

Rodzimowierstwo w całości może być zobrazowane w następujący sposób, ja już to mówiłem:

– „Święcie czcij Rodzimych Bogów i Przodków, żyj według sumienia w harmonii z Przyrodą, a jeśli szukasz wyższej wiedzy – poznaj siebie”.

– Tą świętą prawdą zacząłem dzisiejsze spotkanie i tą prawdą je kończę.

– Bogom Rodzimym Sława, a nam chwała według działań naszych!

– Kłaniam się wszystkim.

-Wołchwa Wielisław – Rusko Słowiańska Osada Rodzimowiercza „Rodolubie”.

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/4070/rodoboze#ixzz2TBcShdQO
https://indianchinook.wordpress.com/201 ... owierstwa/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 29 gru 2015, 16:00

Poprzedni post jest dość długi, więc by nie nudzić za bardzo czytelnika pozwolę sobie na małe przekroczenie regulaminu i wklejenie następnego artykułu w okresie krótszym niż wymagane pół godziny:

indianchinook pisze:Rodoboże

Rodoboże

Czym jest wiara


Dzisiejszy temat dotyczy różnic między Rodobożem, a wszystkimi innymi religiami.

– Czy trzeba wyjaśniać co to jest Wiara, a co to jest Religia ?

– Jeszcze raz trzeba rozjaśnić ? – Tak.

– Jeśli rozważyć znaczenie słowa wiara



etymologię słowa. Wiara to Wiedza o Ra



Ra to Pierwotne Światło



Pierwotne Światło znajduje się poza czasem i poza przestrzenią.

– Takimi kategoriami przeciętni ludzie nie są w stanie myśleć



przeciętni i nad przeciętni nie są w stanie do tego dojść



dlatego, że myślenie odnosi się do umysłu, rozumu i intelektu



a umysł, rozum i intelekt zdolne są myśleć tylko w kategoriach czasu i przestrzeni.

– Spróbujcie pomyśleć o czymkolwiek gdzie nie ma czasu i przestrzeni.

– Umysł ludzki nie jest do tego przeznaczony.

– Dysponujemy innymi narzędziami poznania świata, bardziej doskonałymi, niż umysł.

– A w takim wypadku kategorie, które wychodzą poza przydział czasoprzestrzennych pojęć



są osiągalne.

– Dlatego, też takim sposobem człowiek może dowiedzieć się co to jest RA – Pierwotne Światło.

– Jeśli on nie rozwijał swojego umysłu, rozumu i intelektu – tym bardziej w ogóle nie można tego dokonać.

– A większość ludzi dziś posługuje się tylko 3 % mózgu.

– I jak oni mogą w pełnej mierze ujrzeć czym jest Ra – Pierwotne Światło.

– Można ?, z takim narzędziem – po prostu nie da się.

– Dlatego wiara daje ograniczoną umysłem projekcję.

– Projekcja ta jest związana z faktem



na ile rozwinięty jest umysł u ludzi



zazwyczaj jest ona dawana grupie ludzi



stosownie do miejsca , czasu i warunków, stosownie do języka tego narodu



kultury, obyczajów, tradycji



ta, projekcja może być prymitywna, lub bardziej rozwinięta



to już nazywa się religia.

– Jeśli rozważyć etymologię słowa religia, to



„re” jest zwrotem oznaczającym powtórzenie



np. re-stauracja, re-animacja, re-inkarnacja



„re” – oznacza powtórzenie.

– A Religia – Liga to


– np. Liganacja – to powszechne kształcenie



albo Ligatura – święte zapisy



otrzymujemy zatem, że religia to powtórne powszechne kształcenie, lub powtórne święte zapisy



a wtórne w stosunku do czego ?

– Do wiary.

– Wiara tak naprawdę dla wszystkich narodów, dla wszystkich istot jest jedna.

– Czy mogą istnieć dwie wiary ?



Dwie wiedze o Ra. – Nie.

– Albo wiesz co to jest Ra, albo nie wiesz.

– Dlatego wiara jest jedna, a religii wiele.

– Tak więc nastąpiła ta projekcja uwarunkowana okresem dziejowym i okolicznościami.

– Dlatego w religii istnieją jakby dwa bieguny.

– Z tego należy zdawać sobie sprawę.

– Jeden biegun zajmują administratorzy



, którzy idą do danej religii, aby podłechtać swoje ego, próżność



i mieć z tego jakieś korzyści materialne.

– Przeciwstawny biegun zajmują fanatycy.

– Fanatycy, to Ci którzy ślepo wierzą w te dogmaty, które narzucają administratorzy.

– Ale dzięki tym dwóm biegunom



między nimi pojawia się wąska warstwa osób uduchowionych



czyli tych ludzi, którzy dzięki tej projekcji dochodzą do wiary



to są zdrowo myślący ludzie, uduchowieni, którzy rozwinęli swoje ciała i otoczki



i przybliżyli się do przyjęcia wiary.

– Dlatego, kiedy spotykają się zdrowo myślący ludzie



jakiejkolwiek by oni narodowości nie byli, jakichkolwiek wyznań, oni są jednako myślący, oni są braćmi



ponieważ wiara dla wszystkich jest jedna – prawda?

– Jeżeli rzeczywiście ludzie przybliżyli się do tego – co to jest Ra



Pierwotne Światło


– to myślą oni jednakowo w każdej kwestii, prawda ?



może być inaczej ?

– A kiedy spotykają się administratorzy z różnych religii – co się dzieje ?


– Oni mówią – tylko moja projekcja prawdziwa, wszystko inne od Szatana


– Oni nigdy nie przyznają, że ich religia to taka sama projekcja wiary jak pozostałe



ponieważ jeśli oni to przyznają, to „stado” pójdzie służyć innym administratorom, ich będzie karmić



dlatego oni nigdy się do tego nie przyznają.

– Także jeden drugiemu się nie przyzna



nie tylko swojej trzodzie, ale nawzajem się sobie nie przyznają.

– A kiedy spotykają się fanatycy z innych religii, co się dzieje ?

– Oni po prostu są wrogami.

– Jeśli mi ojciec święty powiedział, że ten duch to ptaszek, a ty mówisz, że dziki zwierz, to znaczy, że ty od szatana, wróg, zniszczyć cię



takie są relacje fanatyków.

– Dlatego, kiedy się z nimi spotykacie, to patrzcie, kto przed wami stoi – fanatyk, administrator, czy zdrowo myślący człowiek.

– Dlatego z fanatykami trzeba rozmawiać, jak z fanatykami.

– Z administratorami, jak z administratorami.

– A ze Zdrowo myślącymi, jak ze zdrowo myślącymi.

– Jeśli tego nie będziecie robić, to was w ognisko wrzucą.

– Ponieważ trzeba rozmawiać z ludźmi tym językiem, który oni rozumieją.

– Inaczej będziecie wrogami.

– Jeśli będziecie rozmawiać ze zdrowo myślącym człowiekiem jak z fanatykiem, to wrogami nie będziecie


– ale relacja będzie niewłaściwa.

– Pojmujecie kwestie ? – Tak.

– U nas początkowo była wiara – ta wiara nazywała się Rodoboże.

– Czym ona odróżnia się od religii ?



podstawowe kryterium to


– Większość religii to monoteizm, lub politeizm



czyli jedno bóstwo lub wielobóstwo.

– Niektóre religie mówią – Bóg jest jeden.

– Inne mówią – nie, Bogów wielu, jak np. w jazyczestwie, one się tak mocują.

– Administratorzy, fanatycy – każdy przedstawia swój punkt widzenia.

– U nas, w naszej tradycji, pierwotnie w naszej wierze Rodoboże, było proste podejście



jeśli człowiek mówił, że Bóg jeden



to on dla nas jazycznik, on nie rozumie



jeśli mówi, że Bogów jest wielu, to także jazycznik, też niczego z naszej wiary nie rozumie



dlatego, że Bóg tak na prawdę jest jeden, ale pod wieloma postaciami równocześnie



tzn. u nas nie ma dualizmu, dwojakiego rozumienia świata.

– Wedy tak to objaśniają


– np. ocean


– na nim jest mnóstwo fal, każda fala jest oddzielna, indywidualna


– każda ma swoją wysokość, szerokość, długość, swoje „białe konie” (piana) , nie ma dwóch identycznych fal.

– Fal jest mnóstwo – tak jak jest mnóstwo istot, mnóstwo Bogów.

– Wszystkie one tworzą jeden ocean.

– Tak więc, oddzielne fale – one są oddzielne czy jednolite ?.

– One są jednocześnie – oddzielne i jednolite.

– Dlatego Wedy tak mówią :

– „Tajemnicą Wielką Jest To, Że Swarog i Pierun Są Równocześnie Światowidem


– I Ten Kto, Uznaje Oddzielnych Bogów, Rozdziela Świat (Królestwo) Bogów.”

– Jeśli się na to nie nastroicie, to będzie jazyczeskie pojmowanie świata.

– tzn. – nieprawidłowe.

– tj. i tu i tu nieprawidłowe. Teraz to dla was zrozumiałe ?

– Np. można tak dowieść


– Wszyscy my jesteśmy indywidualnościami.

– np. Ja przejawiam się jako część przyrody.

– Nierozłączna część przyrody.

– To fakt, prawda.

– Weźmy moje ciało. Ja nie mogę, istnieć bez przyrody.

– Wszystko co wiem ja


– Całe moje doświadczenie, możliwości, talenty przynależą do przyrody.

– Wszystkie wasze doświadczenia, talenty także przynależą do przyrody.

– To znaczy, że ja i przyroda to samo.

– Tzn. wszystkie wasze możliwości i talenty, to moje talenty.

– A moje możliwości i talenty to wasze talenty – prawda?

– Okazuje się, że my jednocześnie jesteśmy oddzielni


– I jednocześnie jesteśmy jednością.

– Dostrzegacie jaki powinien być poziom postrzegania ?.

– To prawidłowe postrzeganie świata.

– Jeśli u człowieka zdolności umysłowe nie wystarczają, żeby to zrozumieć, to


– To jest już człowiek religijny.

– Jemu należy dać prostą projekcję, aby zrozumiał.

– Inaczej on nie da rady zrozumieć.

– My należymy do RASY – do białych ludzi


– i mamy dostateczne możliwości.

– np. u Buddystów.

– Ich sens religii to


– osiągnięcie nirvany


– to jakby finisz


– Osiągnął nirvanę i już koniec ewolucji.

– Dla białego człowieka doświadczanie nirvany jest pierwotną umiejętnością.

– Nirvana to ruskie słowo.

– Nirvana to nierozerwalna, jedyna świadomość.

– Rozumiecie, że Wy i Przyroda to Jedność.

– To co wchodzi w przyrodę jest jednością.

– Nam jest to dane tak jakby od dzieciństwa.

– Ja i Mój Ojciec (Wszechmogący) to Jedność.

– Przyroda -to co Przy-Rodzie (ROD= BÓG PRAOJCIEC).

– A Rod nie włada tylko tą planetą, On włada Całym Wszechświatem.

– Ja i Rod to Jedność.

– Nam to dano pierwotnie.

– Dosięgnięcie Nirvany nam jest przynależne (nieodłączne).

– My jesteśmy takimi istotami.

– Jesteśmy Dziećmi Bożymi.

– Jesteśmy synami Pieruna, Dażboga wnukami, Swaroga prawnukami, Visznu praprawnukami.

– I u nas założone jest to w genach


– dosięgnięcie nirvany.

– Jeśli dla innym Narodów to szczyt pojmowania świata


– to dla nas jest to pierwotne postrzeganie.

– Dostrzegacie co to jest Rodoboże – jedność w wielości – jednocześnie.

– Dla nas od dawien dawna, to było zrozumiałe – jak ja mogę istnieć bez Przyrody, bez Rodu.

– To jest Rodoboże.

– Nie za bardzo złożone ? – Nie.

– Jeśli ktoś nie rozumie, zadawajcie pytania.

– Wracamy do tego ,że te różne szkoły są jedną całością
. Buddyści, Islamiści i inni to jest to samo
- TAK.

– Wedy mówią, że jest góra


– A szczyt tej góry jest jeden.

– I jaką drogą byśmy nie szli


– ważne, by się wznieść wyżej


– to dotrzemy do prawdy, prawda dla wszystkich jest jedna


– Tylko, że na tych drogach siedzą administratorzy


– i tylko moja droga jest prawdziwa – z tamtej strony nieprawdziwa – tylko tak idźcie.

– Każdy w swoją stronę ciągnie – „ja prawidłowo prowadzę”


– „a wszyscy inni to szarlatani”.

– Nasi Przodkowie tak doradzali – tych dróg jest bardzo dużo


– nie ma sensu iść wszystkimi


– jeśli istnieje dobry Przewodnik.

– Istnieje jakby „pomost” do Boga


– Pierwotna droga, prosta


– Dowolne odchylenie od tego „pomostu” nazywa się błędem (grzechem).

– Wszyscy słyszeli o grzechu.

– Jeśli zapytać większość ludzi co to jest grzech – nic nie odpowiedzą, każdy ma swój punkt widzenia na tą kwestię.

– A okazuje się, że to błąd w jedną, bądź drugą stronę.

– Odchylenie od prostego kursu.

– Możesz iść inaczej, lecz kiepsko na tym wyjdziesz.

– Naszym zadaniem jest uchronić się od błędu, żeby nie było błądzenia.

– Jakim sposobem można wykluczyć błąd ?

– Nasi Przodkowie Nakazywali Zdrowo Myślenie !

– Co to jest zdrowo myślenie ?



ZDROWO MYŚLENIE:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid ... nt_count=1

https://www.facebook.com/photo.php?fbid ... nt_count=1
PRAWDZIWA WIEDZA
MYŚL ZDROWO
https://www.facebook.com/photo.php?fbid ... nt_count=1

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/3u14/rodoboze#ixzz2TMmmpbkG

Obrazek
https://indianchinook.wordpress.com/201 ... /rodoboze/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15542
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 823
Podziękował: 29090 razy
Otrzymał podziękowanie: 23396 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 07 lut 2016, 23:52

Rodzimowierco, kim jesteś? U nas też czczą słowiańskich bogów
Grzegorz Walczak 28.01.2016

Obrazek
Tomasz Rogaliński, czyli Poświst (MICHAŁ WALCZAK)

Wierzą w Świętowita i innych bogów, obchodzą Dziady, pielęgnują słowiańskie zwyczaje sprzed lat. Są wśród nich żercy, guślarze. Rodzimowiercy żyją też u nas.

- Obrazicie się, jeśli nazwę was poganami? - pytam nieco zaczepnie.

- Jesteśmy raczej mało obraźliwi. Określenie poganin jest deprecjonujące w ustach przedstawicieli Kościoła katolickiego i w ich rozumieniu tego słowa. Nam to nie przeszkadza. Tym niemniej właściwe w naszym przypadku jest określenie rodzimowierca, które pojawiło się gdzieś w latach 90. Ono odnosi się do tych, którzy wierzą w słowiańskich bogów i wszystko, co się z tym wiąże. Wcześniej używano takich terminów jak politeizm słowiański, stara wiara - tłumaczy Tomasz Rogaliński, żerca z rodzimowierczej wspólnoty Gontyna z samego serca Gór Świętokrzyskich.

Imię słowiańskie: Poświst. Mieszka w podkieleckich Bielinach, ma 55 lat. To człowiek wielu zawodów, do CV mógłby sobie wpisać co najmniej kilka: inżynier zootechniki, wiertnik, ma też kilka dyplomów z zarządzania. Jest również przewodnikiem świętokrzyskim. A do tego - a może przede wszystkim - rodzimowiercą.

We wspólnocie są też m.in. informatyk, pracownik pogotowia, ślusarz, ochroniarz, pracownica pomocy społecznej, właściciel prywatnej firmy, a nawet budowniczy domów ze straw bali.

Żerca i guślarz

Mateusz Iwan to barman. Imię słowiańskie: Nadbor. Nadał mu je podczas postrzyżyn Poświst. Ma 29 lat, ukończył studia z historii wojskowości. Mieszka w Hucie Nowej, był młodzieżowym radnym gminy.

Obrazek

Na palcu Nadbora rzuca się w oczy sygnet przedstawiający rogate bydło. - To piktograficzny symbol Nyji, na Rusi zwanego Welesem, który jest bogiem podziemi, bogactwa, kupiectwa, ale też sztuk, magii i wiedzy tajemnej - wyjaśnia mi Nadbor.

Dużo czytał też o Słowianach i dawnych dziejach. - Żyłem tym wszystkim, już gdy miałem 14-15 lat, ale nie umiałem tego nazwać. Miałem to wszystko w głowie, sercu, duszy, a później dowiedziałem się, jak to określić. Pomogło dotarcie do innych ludzi, którzy myślą podobnie. Wtedy okazało się, że nie tylko ja czuję ten zew, ten "głos przodków" - mówi dość wzniośle. On i Poświst trafili na siebie przez internet. Po czym okazało się, że mieszkają w... sąsiednich miejscowościach.

U tego drugiego droga do rodzimowierstwa zaczęła się w drugiej połowie lat 70. Brał udział w rajdzie harcerskim w Górach Świętokrzyskich. Spotkał ludzi, których dziś można by nazwać rodzimowiercami. - Zainteresowali mnie. Później też swoją barwnością. A oni docenili chyba to, że w tak młodym wieku wiedziałem całkiem dużo o Słowianach. Zaprosili mnie na spotkanie - wspomina Tomasz Rogaliński. Po pewnym czasie sam zaczął odprawiać obrzędy. A później był już stan wojenny. Wielu członków grupy rozproszyło się po Polsce i świecie. - To zbiegło się z moimi studiami w Lublinie. Kiedy wróciłem, okazało się, że zostałem sam z tego grona - opowiada. Dopiero w latach 90. dzięki internetowi udało mu się odnaleźć dawnych towarzyszy. - Poproszono mnie, abym kontynuował to wszystko - relacjonuje. Dziś w obrzędach organizowanych przez Gontynę uczestniczy przeważnie od 12 do 15 osób. Nie wszyscy mogą przyjechać na święta.

Poświst jest żercą, czyli rodzimowierczym kapłanem. Strażnikiem wiary, obyczaju, pamięci.

Obrazek

- Żerca powinien być skarbnicą wiedzy i udzielać jej zgodnie z zapotrzebowaniem - opowiada. Rola strażnika też jest istotna. - Na przykład gdy wspólnoty nieco różnią się od siebie - precyzuje. Do pełnienia tej funkcji został niejako mianowany przez tych, którzy powierzyli mu "kontynuowanie działalności" na tych terenach. - Ale gdyby wspólnota mnie nie chciała, to nie byłbym żercą - zapewnia.

Nadbor to wołchw, czy też - mówiąc inaczej - guślarz. - Jeśli ktoś odczuwa jakiś dyskomfort, problem i sądzi, że jest to sprawa duchowa, złego otoczenia, może zgłosić się z tym do niego - opowiada żerca. - Czasami wystarczy najzwyklejsza rozmowa, w przypadku poważniejszych spraw przeprowadzam obrzędy - przyznaje Nadbor. Zwraca uwagę, że wołchw w przeszłości miał kilka ról. - Posiadał wiedzę z zakresu zielarstwa, guślarstwa, domolecznictwa. Do tego dochodziły działania magiczne. Ale mógł być też dowódcą wojskowym korzystającym z pomocy świata duchowego - mówi.

Tomasz Rogaliński: - Na ziemiach polskich raczej zajmował się jednak lecznictwem, terapią, psychoterapią. I zabiegami magicznymi.

Ważne miejsca

- Mamy na Kielecczyźnie cztery góry obwałowane świętymi wałami - zaznacza Poświst. Jedną z nich jest oczywiście Łysa Góra czy też - jak mówi żerca - Łysiec. - Bo to nazwa starsza, tak ją zapisał Jan Długosz - poprawia mnie. Wylicza też trzy pozostałe wzniesienia: Zamczysko w masywie między Wysokówką a Słowcem, do tego Góra Dobrzeszowska i Góra Grodowa koło Tumlina.

- Jesteście tam? - pytam. - Nader często - odpowiada Poświst. Choć nie na wszystko można tam sobie pozwolić. - Choćby z uwagi na to, że ogniska w rezerwacie przyrody, rzecz jasna, nie rozpalimy - przyznaje. Rodzimowiercy opowiadają jednak, że jakiś czas temu Świętokrzyski Park Narodowy umożliwił im, aby w asyście leśnika przeszli wałami otaczającymi dawne miejsce kultu i aby przy użyciu systemu GPS zmierzyli ich faktyczną długość. Dane są w opracowaniu. Obrzędy organizowane są np. nad rzeką Warkocz, która ma swój początek na południowym stoku Łysicy.

- Jest taki półwysep w kształcie jęzora, porośnięty paprociami, bodajże pióropusznikiem strusim. I na tym półwyspie albo też u jego nasady odbywały się nasze święta. Teraz też zdarza nam się tam spotykać - mówi Tomasz Rogaliński.

Nadbor: - To piękne, urokliwe miejsce. Ale mamy też inne. Mam kawałek prywatnego lasu i tam też się spotykamy. A Święto Plonów obchodzimy nad Belnianką w Makoszynie.

Ostatnio rodzimowiercy z Gontyny obchodzili je w tzw. Pełnię Żniwiarzy - w nocy z 27 na 28 września.

"Idziemy na Wały [bogini - przyp. red.] Mokoszy. W ponadtysiącletnich kręgach kultowego Zamczyska oddajemy cześć Bogom i przodkom, dziękując za tegoroczne dary. Wracamy na Bobrowe Żeremia [nad Belnianką - przyp. red.], gdzie wróżymy z obfitości i palimy biesiadny ogień" - pisał Tomasz Rogaliński na Facebooku, zapowiadając wspólne spotkanie rodzimowierców na Plonach. Przyszło kilkanaście osób.

Obrazek

Nie tak dawno w internecie furorę robiło zdjęcie znalezionego w lesie w Zagnańsku kamienia, który uznano za rzeźbę Świętowita. Można na niej przeczytać: "Kto mnie przeniesie lub zniszczy, niechaj umrze".

Sprawą kilka lat temu zajmował się archeolog Czesław Hadamik. - Były przesłanki, by domniemywać, że pochodzi z dawnych czasów. Dostaliśmy sygnał, że znajduje się tak jakby pod ściółką leśną. Zrobiliśmy niewielkie badania, ale zgłosił się jej autor, w związku z czym zakończyliśmy sprawę. Twierdził nawet, że wyrył tam datę, ale nie mogliśmy się jej doszukać. Rzeźba miała kilka lat - opowiada.

W internecie czytam, że rzeźbę wykonano jako punkt charakterystyczny do przynoszenia zimą jedzenia dla zwierząt. - Wyglądało to na inspiracje nie tyle rodzimowiercze, co bardziej etnograficzne - mówi Czesław Hadamik.

Ilu jest rodzimowierców w województwie świętokrzyskim? Poza Gontyną stara się tu działać Rodzimy Kościół Polski. Członkiem jego rady jest Kazimierz Mazur, mieszkający pod Końskimi aktor, znany m.in. z roli Tomaszka Niechcica w "Nocach i dniach". - Póki co mamy dosyć maleńką strukturę w Świętokrzyskiem. Potrzeba czasu, na razie to wszystko jeszcze raczkuje - mówi w krótkiej rozmowie.

Dziady

Proszę Pośwista, aby opowiedział mi, jak wyglądają obchody jakiegoś święta. Wybiera Dziady. Te ostatnie z udziałem Gontyny odbyły się nad rzeką Warkocz.

- Umawiamy się przez internet. Nie każdy chce pełnej jawności ze względu na kłopoty, jakie mogą go spotkać w miejscu pracy, w szkole, na studiach, ze strony rodziny. Jadąc, na rozstajach dróg, zostawiamy małe lampki. Te rozświetlają duszom drogę do miejsca, gdzie mogą się z nami spotkać. I gdzie możemy poczęstować je strawą ofiarną. Tam już rozpalamy ognisko - rozpoczyna swoją opowieść.

- Dziady, jak każdy obrzęd, prowadzi żerca, mówi, po co się spotkaliśmy. I zaprasza bogów. Przede wszystkim Nyję, też Marzannę, która jest boginią martwego czasu w przyrodzie. Innych bogów raczej się nie prosi, bo to nie ich święto. Chyba że ktoś jest z którymś z nich związany, jako np. swoim patronem. Potem składamy ofiary. Zawsze z miodu pitnego, to taki nasz uświęcony napój. Żerca składa ofiarę do ognia i bogom, wypija ją także, co podkreśla wspólnotę bogów i ludzi. To samo robią inni - zgodnie z kierunkiem słońca. Bogom ofiarowujemy też jedzenie, które zostawiamy w małych miseczkach.

Obrazek

- Potem zakładane są maski, najczęściej rzeźbione z drewna, a czasami wykonywane z kory lub ze skóry. Ci, którzy je zakładają, czują się niejako odcięci od świata. I łatwiej jest im się porozumieć z duchami. Zresztą są tymi duchami w oczach pozostałych uczestników Dziadów. Maska wyobraża przodka, duszę, która przyszła do ognia się ogrzać, zjeść ziemskiej strawy. Może też coś powiedzieć. Po zdjęciu masek i odejściu duchów żerca ścina sierpem uschniętą kępę trawy bądź zboża. Może ją ułożyć w ogniu, jako ofiarę, ale też na ziemi, co jest symbolem zamierania życia i oddania czci. Potem jest już biesiada - kończy Poświst.

Ale rodzimowiercy obchodzą też m.in. Noc Kupały (w przesilenie letnie), Godowe Święto (w przesilenie zimowe), Jare Święto (w równonoc wiosenną).

Czy ich obrzędowość różni się od tej sprzed wieków? - Drobiazgami - twierdzi Nadbor. I podaje przykład: - Na Święcie Plonów wziąłem kartkę z wierszem mojego autorstwa i wrzuciłem do ognia. Jako ofiarę. To tylko jeden z przykładów darów, które się składa, plonów minionego roku. Te plony to rzeczy, które osiągnęliśmy własną pracą.

Zjazd na Kielecczyźnie

W sierpniu ubiegłego roku w Ameliówce odbył się trzeci zjazd rodzimowierców polskich. Miejsce nieprzypadkowe. W pobliżu góry, w tym i Radostowa, na której to - jak przypuszczają moi rozmówcy - też mogły odbywać się w przeszłości starosłowiańskie obrzędy. - W sposób literacki opisuje to w książce "Zbój Świętokrzyski" Stanisław Orzeł - podkreśla Tomasz Rogaliński. Przyjechało blisko 70 osób.

10 wspólnot z całego kraju zawiązało tzw. Konfederację Rodzimowierczą. Były obrzędy, wykłady, np. o starosłowiańskim święcie wiosennym Stado, związanym prawdopodobnie z kultem witalności wiosennej. Dla trzech osób, w tym dla syna Pośwista, zorganizowano postrzyżyny, czyli rytualne obcięcie włosów, co symbolizuje przyjęcie w grono tych, którzy czują się już jakoś odpowiedzialni za ród.

- Choćby nie wiem, co się działo, to familia jest najważniejsza. Jej się trzymasz. I tu nie ma dyskusji. Rodzina, rodzić - to wszystko od boga Roda - mówi stanowczo Nadbor.


Poświst wyjaśnia: - Jako rodzimowiercy mamy swoje obowiązki, a honor obliguje nas do tego, aby w pierwszym rzędzie zająć się rodziną, w drugim wspólnotą, od tej najbliższej po te dalsze. To tworzy takie kręgi.

Obrazek

Trochę dziwię się, dlaczego taki zjazd przeszedł bez echa w gazetach czy w telewizji. - Celowo go nie rozgłaszaliśmy - słyszę w odpowiedzi.

Poświst i Nadbor mają pretensje o to, jak przedstawia się ich środowisko w mediach. W relacji z pierwszego zjazdu, który w 2013 roku odbył się pod Łodzią, uderzyło ich porównanie wyglądu rodzimowierców do chłopów pańszczyźnianych. - To nie ta epoka. A poza tym co ma piernik do wiatraka - mówią. Razi ich też traktowanie ich obrzędowości jako folkloru. - Korzystamy ze skarbnicy dziedzictwa związanego z obyczajem i duchowością - uważa Tomasz Rogaliński. Pytam, czy chcą jeszcze obalić jakieś mity o sobie. - Że jemy kota? Ten mit już chyba minął - uśmiecha się Nadbor.

- Na pewno wielu ludzi byłoby zaskoczonych, gdyby się okazało, że osoba, którą znają od dawna, jest rodzimowiercą. Częstokroć tak właśnie jest - twierdzi Poświst. Czasami w rozmowie nawiązują do Kościoła katolickiego. - Nasi bogowie nie wymagają od nas zgięcia karku - dostrzega różnicę Nadbor. - Zaletą jest nieposuwanie się na klęczkach, ale godne kroczenie przez życie - uważa z kolei Tomasz Rogaliński.

Cały tekst: http://kielce.wyborcza.pl/kielce/1,1151 ... z3zWdUzPsv
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15542
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 823
Podziękował: 29090 razy
Otrzymał podziękowanie: 23396 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 11 lut 2016, 21:11

Wioska Słowiańska


https://www.youtube.com/watch?v=Gq3cnolRaPM

Opublikowany 06.01.2016
WIOSKA SŁOWIAŃSKA
Wesprzyj nasz projekt na https://polakpotrafi.pl/projekt/wiosk...
więcej o samym projekcie na stronie https://www.facebook.com/wioska.slowi...
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 11 lut 2016, 23:20

Czyżby im szpącili?:

janusz pisze:więcej o samym projekcie na stronie https://www.facebook.com/wioska.slowi...

Mnie po naciśnięciu owego linka wyskakuje cuś takiego:

Przechwytywanie6.PNG
(33.64 KiB) Pobrany 760 razy
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15542
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 823
Podziękował: 29090 razy
Otrzymał podziękowanie: 23396 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 12 lut 2016, 19:40

No cóż. Na facebooku różnie się dzieje.... :(

Na tej stronie jest więcej .....https://www.facebook.com/events/4910933 ... 377704353/

W 2016 roku po raz pierwszy podczas Akademii Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock, w ramach planowanej Wioski Słowiańskiej, ma zostać szerzej zaprezentowana również nasza rodzima, tradycyjna, słowiańska kultura.

Przystanek Woodstock jest chyba największym kilkudniowym festiwalem muzycznym w tej części Europy. Artyści z Polski jak i zagranicy, w przeciągu kilku dni jego trwania, występują na czterech scenach: Dużej, Małej, Pokojowej Wioski Kryszny i scenie ASP. W tym roku po raz pierwszy podczas Akademii Sztuk Przepięknych, w ramach planowanej Wioski Słowiańskiej, ma zostać szerzej zaprezentowana również nasza rodzima, tradycyjna, słowiańska kultura.

Obrazek Projekt Wioski Słowiańskiej w ramach ASP jest niezależną inicjatywą społeczną. Narodził się podczas poprzedniego Przystanku Woodstock kiedy to w 2015 roku kilkanaście osób, którym szczególnie bliska jest rodzima wiara i kultura, postanowiło zorganizować nieformalne spotkanie. Odzew na to spontanicznie zwołane wydarzenie był tak duży, że postanowiono zwrócić się do organizatorów Przystanku Woodstock o formalną możliwość zaprezentowania podobnego wydarzenia w 2016 roku. Po przedstawieniu planu serii wykładów, spotkań literackich i warsztatów, przybliżających słowiańską kulturę i dawne rzemiosła, wstępnie zgodę taką udało się uzyskać.

Obrazek
Nieformalne spotkanie miłośników słowiańskiej kultury na Przystanku Woodstock w 2015 r. / Fot. WS

Po uzyskaniu tej zgody przed organizatorami Wioski Słowiańskiej stanęły jednak kolejne wyzwania. By z pełnym rozmachem mogli zaprezentować zaplanowany przez siebie program, potrzebują zdobyć większy niż posiadany obecnie namiot ekspozycyjny. Początkowo noszono się z zamiarem jego wypożyczenia, lecz po podliczeniu wszystkich kosztów (w tym szczególnie jego przewiezienia i rozstawienia) okazało się, że lepiej zakupić i mieć takowy na własność, by móc go potem dodatkowo użytkować również w kolejnych latach.

Z tego względu postanowiono zwrócić się o pomoc finansową do wszystkich, którzy uważają, że na tak wielkim festiwalu muzycznym nie powinno zabraknąć wyróżnionego miejsca dla naszej własnej, słowiańskiej kultury. Przy pomocy crowdfundingowego serwisu Polak Potrafi pragną uzbierać co najmniej 3000 złotych, z których pokryją zakup namiotu i rozesłanie licznych, pozyskanych dla wsparcia tego projektu nagród. Gdyby zaś udało im się przekroczyć ten wymagany próg minimalny, nadwyżkę planują przeznaczyć na dodatkowy sprzęt konferencyjny podnoszący jakość całego przedsięwzięcia. Uwzględniając coroczną liczbę uczestników Przystanku Woodstock przekroczenie tego progu nie powinno wydawać się jakoś szczególnie trudne tym bardziej, że chodzi o wyposażenie, z którego owi uczestnicy sami będą korzystać. Organizatorzy Wioski Słowiańskiej nie kierują jednak swojej prośby o wsparcie wyłącznie do woodstockowiczów i sympatyków Przystanku, ale również do tych wszystkich, którym szczególnie bliska jest rodzima wiara i kultura, i którzy są świadomi faktu, że jeśli sami nie zadbamy o ich zachowanie i promowanie, to z całą pewnością nikt nie zrobi tego za nas. Czy w 2016 roku podczas Wioski Słowiańskiej w ramach Akademii Sztuk Przepięknych uda się w szczególnie godny i ciekawy sposób zaprezentować słowiańskie tradycje, w dużej mierze zależy także od Was. Więcej o projekcie w ramach serwisu Polak Potrafi oraz na stronie Facebook'owej wydarzenia.

Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/wios ... 42763.html
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 14 mar 2016, 22:25

Tu będzie chyba pasowało najlepiej:

Białczyński pisze:Tadeusz Mroziński i Krzysztof Słupianek – Od fizyki do Mistyki 2 a Wiara Przyrody Słowiańska
4 Marzec 2016

Wiara Przyrodzona Słowian (W-JA-RA PRZYRODY) dzieli Siły Kosmiczne na Żywioły i Moce. Żywioły regulują Uniwersalne Prawa Wszechświata. Moce regulują Ekosystemy Lokalne/Planetarne – w ich kontekście duchowo-eteryczno-fizyko-chemiczno-biologicznym (np. to jak zbudowana jest fizycznie Ziemia, jak daleko położona od centralnej gwiazdy – Słońca, jaka jest jej magnetosfera, ilość wody na planecie, ale też jaki rodzaj duchowości Ziemia generuje, co na niej kieruje duchowością i świadomością, jakie są proporcje rożnych rodzajów energii i materii tzw. „ciemnej” (eteryczne, nussonowe, falowe, pole psi, or-orch-orgon, itp.) – czyli Moce to to wszystko co warunkuje parametry życia biologicznego i świadomości na planecie.

GŁAGOLICA jest bardzo ważną sprawą, bo jest to ALFABET czyli najwyższy wytwór świadomości planetarnej, wytwór Człowieka na Ziemi, wytwór cywilizacyjny stanowiący zbiorową pamięć Ludzkości – zapis dźwięku i znaku mówionego i pisanego, utrwalającego mowę. Ten wytwór łączy w człowieku fizykę kwantową (pełny splot boski) z artykulacją dźwięku i znaczenia znaków używanych przez lokalne, materialne istoty świadome. Jest odwzorowaniem fraktali eteru (programatora działania i istnienia) odciśniętych w świadomości bytów biologicznych i materii fizycznej planety Ziemia – jest jej Językiem, ukształtowanym na wzór Języka Programu, czyli Języka Świadomości Nieskończonej.

https://youtu.be/XrfKF3SARSg



Tadeusz Mroziński zwraca uwagę, że Wiara Przyrodzona Słowian to nie jest potocznie rozumiane Rodzimowierstwo, lecz Wieda, która dzieli Siły Kosmiczne na Żywioły regulujące Uniwersalne Prawa Wszechświata oraz na Moce, które regulują Ekosystemy Lokalne Planetarne. Wyznawcy Wiary Przyrodzonej Słowian, ci autentyczni, traktują wiedzę o Niebie (Tyn Dażboga) – czyli astronomiczną i astrologiczną oraz Wiedzę o Słowie i Świadomości (Tyn Ładów – Ład Sił RzeczyIstności) jako części Wiedy. Nie jest to pełna/cała Wieda. Bardzo cenne jest więc nawiązanie do Marka Passio i Wiary Przyrody przez Krzysztofa Słupianka w tym wykładzie, bo ten element on właśnie uwypukla.
Moce mają charakter Lokalny- np. wynikają na Ziemi z jej wielkości, oddalenia od Słońca, składu mineralnego planety, jej magnetyzmu itp – są to rzeczywiste moce nazywane 12 nazwami stanowiącymi ich symboliczny obraz – 12 Tynów Mocy. One też kształtują typ świadomości i rozwój i wpływy pomiędzy poszczególnymi substancjami/energiami/materiami eterycznymi/świadomościowymi/ciemnymi przenikającymi ekosystem, które regulują poszczególne sektory aktywności świadomości na planecie i dominanty (np. na Ziemi najbardziej dotyczy to sektorów aktywności Człowieka, bytu o najwyższej na planecie świadomości, który dominuje i zarządza ekosystemem).

Jest to identyczna zasada opisu RzeczyIstności jak w astrologii gdzie znak Lwa nie jest lwem, ani gwiazdozbiorem Lwa, tylko symbolem określonych sił kryjących się za takim a nie innym położeniem Ziemi względem Słońca i gwiazdozbioru Lwa na Niebie. Siły te sięgają Rdzenia Istoty – Jądra Nieskończonej Świadomości, w którym stanowią Jedność.

8 Żywiołów daje Prawa Wszechświata – UNIWERSALNE dla całej RzeczyIstnosci. Ich odbicie w Bytach Świadomych Materialnych Ziemi i Człowieku, przedstawia w swoich wykładach na przykład MARK PASSIO. To trzeba koniecznie wiedzieć i rozumieć.
Pamiętajmy, że to, iż Bóstwo nazywa się Borowił, albo Perun nie znaczy, że Piorun jest czczony, ani Bór i zielona trawka i krzaki (jak odbiera się to potocznie w spłyconym rodzimowierstwie). Piorun to symbol rodzaju kosmicznego prawa i energii. U Chińczyków temu co my nazywamy Bór odpowiada symbol zwany Drzewo. Odnosi się on do rodzaju energii i Żywiołu Kosmicznego, Niebieskiego, Wszechświatowego – jednej z ośmiu podstawowych sił regulujących byt RzeczyIstnosci uosabianej przez Gwózd – Kosmiczne Drzewo Świata. Postacie mitologiczne i zakresy uosobione w znaczeniach Słowa i postaciach Baji SĄ TYLKO UOSOBIONYMI SYMBOLAMI ŻYWIOŁÓW i MOCY kosmicznych/wszechświatowych/boskich przenikających i kierujących poszczególnymi Działami – Sferami RzeczyIstności.
Żywioły i Moce, tak jak Działowie i Kirowie, są specyficznymi zakresami działania Najwyższej Jedni, Świadomości Nieskończonej, podzielonej do kierowania jej własnym konstruktem, jakim jest Świat Widzialny/Widny. Kieruje nim ona w Sferach swojej własnej sprawczości i aktywności. Wiara Przyrodzona Słowian jest uniwersalną WIEDĄ i obejmuje cały świat, bo jest po prostu Wiedą, czyli Wiedzą, a jej współczesnym rozwinięciem filozoficznym i mistycznym jest;

Wiara PRZYRODY/PRZYRODZONA SŁOWIAN u nas w Polsce,

buddyzm/taoizm w Azji oraz Wiary Przyrodzone Narodowe wszędzie na świecie,

ale także i współczesna Wiedza Naukowa.

WIARA PRZYRODY NIE JEST krestomatyzmem, tak jak buddyzm nie jest wedaizmem. Z tego co ja zrozumiałem z wykładów Tadeusza Mrozińskiego krestomatyzmem możemy nazwać tylko Wiedę o Niebie i materialnych obiektach kosmicznych naszego wszechświata, czyli wiedę astrologiczno-astronomiczną, która jest cząstką Wiedy Wiary Przyrody.


Bór (Borowiłowie), jako Żywioł jest na Ziemi emanacją Niebieskiego Drzewa Świata (Niebieskiego Oraju-Wyraju/Wierszby-Orchby), które z kolei jest jedną z emanacji Światła Świata – Jedni.

Ogień (Swarogowie), jako Żywioł jest na Ziemi emanacją Niebieskiego-Orajskiego Ognia, który z kolei jest jedną z emanacji Światła Świata – Jedni.

Błyskawica (Perunowie), jako Żywioł jest na Ziemi emanacją Prawowładcy Niebieskiego – Pioruna Niebieskiego-Orzego, który z kolei jest jedną z emanacji Światła Świata – Jedni.

Niebo-Kopuła Niebieska (Dażbogowie), jako Żywioł na Ziemi jest emanacją Sklepienia Niebieskiego-Orajskiego, które jest jedną z emanacji Światła Świata – Jedni.

Wiatr (Strzybogowie), jako Żywioł na Ziemi jest emanacją Niebieskiego-Irijskiego Kołowratu – Wiru, który z kolei jest jedną z emanacji Światła Świata – Jedni.

Woda (Wodowie), jako Żywioł jest na Ziemi emanacją Rzeki Niebieskiej-Orajskiej (Irijskiej), która z kolei jest jedną z emanacji Światła Świata – Jedni.

Spor (Sporowie), jako Żywioł na Ziemi jest emanacją Sporu Niebieskiego-Orajskiego (Irijskiego), który jest z kolei jedną z emanacji Światła Świata – Jedni.

Siemia (Simowie), jako Żywioł jest na Ziemi emanacją Kłódzi Niebieskiej, jednej z emanacji Światła Świata – Jedni.

Każdy z Żywiołów ma swój aspekt męski i żeński (np. Perun – Perperuna, Borowił – Borana) i sfery mniejsze (MałoBogowie – Dzieci Wielkobogów).

Tak samo ma się rzecz z Dwunastoma Mocami.

Jako na Górze tako na Dole.




Poza tym jednym elementem wypowiedzianym przez Tadeusza Mrozińskiego niezbyt ściśle, wykład na tym filmie ma charakter zgodny z Wiarą Przyrody Słowiańską. Pan Tadeusz przedstawia astronomię, albo inaczej astrologię Wiary Przyrody (ASTRONOMOLOGIĘ) nawiązując do jej zapisów zawartych także w Biblii, czyli prezentuje Wiedę Tynu Nieba (Dażbogów), którą nazywa też krestomatyzmem.

Biblia zawiera te i inne wiadomości o Słowianach, ale tak jak Tadeusz Mroziński podkreśla nie w sensie dosłownym i nie jako prawdę: np. Biblijna Arka Noego to bzdura a nie fakt, faktem jest gwiazdozbiór Arki na Niebie, a jeszcze inną prawdą głębszą są siły kryjące się za oddziaływaniem układu widzialnego w chwili jego działania np. na Ziemię i ludzi.

Fakt, że zapisy Gwiazdozbiorów rozumianych po słowiańsku znalazły się w Biblii i Ewangeliach oznacza wyłącznie, iż w tych księgach zawarto starożytną wiedzę o stanie Nieba i Kosmicznych Sił mających wpływ i regulujących Życie na Ziemi i we Wszechświecie. Wskazuje to również skąd zaczerpnięto tę wiedzę – z Wiedy Królestwa SIS – Wielkiej Cywilizacji Północy – Scytów, czyli Prasłowian. Dotyczy to też podstaw filozofii Wschodu, czyli Indii i Persji – Wed i AWESTY.
https://bialczynski.wordpress.com/2016/ ... more-56976
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Rodzimowierstwo - odrodzenie

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 04 kwie 2016, 03:15

Białczyński pisze:Julian Tuwim rodzimowiercą? – Syna poetowego narodziny, Bylina oraz T. Cieślak – O Bogu u Tuwima i Leśmiana.
25 Marzec 2016

Zaiste wyborny to wiersz i bardzo przewrotny, jako że Morchołtowi woli poeta poświęcić syna niż klechom z Rzymu pozwolić go ochrzcić. Korzenie postaci Morchołta to wcale nie tradycja żydowska z V wieku n.e., lecz starożytna tradycja Scytów (Prasłowian), z okresu około 6000 lat p.n.e., bo Mor to Bóg Śmierci i Choroby, Dziad Mróz (Djed Moroz), postać dwuznaczna, połączona potem w tradycji ludowej Słowian z Nikułą-Mądem (Mikułą) w postać dwuznaczną, dobro-złą Mikołaja, lub Dziadka Mroza przynoszącego rózgi i cięgi, albo fajne podarki w Najdłuższą Świętą Noc Roku – 24 grudnia.

Julian Tuwim daje tutaj mistrzowski pokaz dialogu „nad-pod Kulturą”, okultystycznego wtajemniczenia i znawstwa Wiary Przyrodzonej Słowian. Mor-Chołod to Bóg Zarazy i Śmierci, ale i Bóg Życia i Zdrowia, Bóg Zagłady to jest unicestwienia, ale i zagładzenia-zapomnienia, czyli wybaczania win, przewin czy całkiem małych, niewinnych słabostek i wykroczeń przeciw Prawom Świata.

Ze strony
Dobre Wiersze polecam bardzo serdecznie:

Obrazek Perkun – Zofia Stryjeńska

Prą! Dębowe wrota wywalili,
Wysadzili z zawiasów zawory,
Rozśpiewali się, roztańczyli,
Ni to larwy, ni zapustne zmory,
Umaili kwiatami kędziory,
Aj, pili snadź! dużo pili!

Dmą w piszczałki, tną w grube bastele,
Sowizdrzały, łokietki, poczwary,
Chochlik, Świstak i Boruta stary,
Pan Twardowski i wiedźma na mietle,
Żydy, pany, mieszczany i chłopy,
Kuse fraki i szerokie popy!

A na przedzie kompanii ochoczej
Marchołt gruby a sprośny się toczy,
Podryguje, opasły, a sapie,
Z tłustej brody małmazja mu kapie,
Kwiczy, bestia, tańcząc, wywijając,
Dylu dylu na badylu grając!

A witajcież mi, goście mili!
A bywajcie mi, śmieszki-wesołki!
Hej, pachołki, w rząd ustawić stołki,
Będziem jedli, będziem miody pili,
A witacieże mi, goście mili!
Racz do izby, kochany Marchołcie!

Chrzciny u mnie! Chłopak – niech go katy,
Tłuścioch pulchny, czerwony, pyzaty,
Patrzcie – leży: ślipska wybałuszył,
A nadąsał się czegoś, napuszył,
Mam ja tęgi frasunek z mołojcem!
Hej Marchołcie, bądź mu chrzestnym ojcem!

Śmiał się głośno, kiedy się narodził,
A na czole maił wieniec różany;
Mleka nie chce – wina piłby dzbany!
Ksiądz dobrodziej oglądać go chodził,
Mówił, że się Antychryst narodził:
Na świat przyszedł – pomyślcie – pijany!

Ksiądz nie ochrzcił – wy mi go ochrzcijcie!
Toć sto pociech będziem mieli z synem!
A za zdrowie jego mocno pijcie,
A pokropcie go święconym winem,
A wykąpcie go w miodnej kąpieli!
Herasz diabłu i świętoszkom w Rzymie!
Hulaj dusza! Niech świat się weseli!
Dionizy będzie mu na imię!


podoba mi się też komentarz pod utworem

” ja12 września 2010 16:54

Z okazji 116 urodzin poety, wdzięczny naród ;)

Wiersz z debiutanckiego tomiku Tuwima – Czyhanie na Boga z 1918 roku, sam wiersz nosi datę 04 01 1917.

Perkun rzecz jasna nie był bogiem sztuki w mitologii słowiańskiej, lecz nadrzędnym gromowładnym bogiem. Kimże jest Tuwim dla polskiej poezji, jak nie gromowładnym jej bogiem”


Obrazek Julian Tuwim, poeta. Reprodukcja FoKa/FORUM

Inny wiersz mistrza

Julian TUWIM – BYLINA
__________________________________________________________________________

HAŃ! POJECHAŁ KNIAŹ NA JAR,

JASNOWŁOSY SWIETOZAR,

JASNOHŁAWY GRODU WODZIC,

CZĄD SŁOWIAŃSKICH KRZEPKI RODZIC!

W SWAROGOWY SŁOŃCA ŻAR

JEDZIE, JEDZIE SWIETOZAR!

NA JARZĘCEJ ZWIESNY ŁĘG

PRZED BOŻYCEM – SŁOŃCEM KLĘKŁ,



(TEKST URWANY)

Obrazek


Julian Tuwim – nie ateista lecz Rodzimowierca

Tomasz Cieślak – „Bóg w utworach lirycznych Juliana Tuwima” w Acta Universitatis Lodziensis

PDF (pobierz): Bóg w utworach lirycznych Juliana Tuwima
https://bialczynski.wordpress.com/2016/ ... more-56400
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

ODPOWIEDZ