Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Kultura/folklor słowiański

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 15 lip 2015, 01:00

https://www.youtube.com/watch?v=lY-hpC_NmQ4

Opublikowany 10.07.2015
Zapis prelekcji Tadeusz Mrozińskiego wygłoszonej podczas XIII Harmonii Kosmosu na tzw. scenie nr 2.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 15 gru 2015, 16:51

indianchinook pisze:Filary życia rodzinnego.

Obrazek

Filary życia rodzinnego.

Rodzinny Związek zaczynał się od Swatania i Wesela. A Wesele zaczynało się, na ogół (jak prawidłowo), na święto Lubomira (Любовь мир) i przechodziło z zachowaniem obliczonych
zasad, zwyczajów i obrzędów. Rozjaśnieniu wszystkiego tego można by poświęcić cały oddzielny referat.
Rankiem drugiego dnia młodzi małżonkowie szli do kuchni i piekli osiem blinów z różnym nadzieniem dla swoich Rodziców. Wyprodukowawszy bliny młody małżonek podawał cztery bliny
Rodzicom swojej małżonki, a jego żona – Rodzicom męża. Tym obrzędem młodzi okazywali szacunek Rodzicom swoim nawzajem i proponowali im przejść przez Imienną próbę Rodu, jak
tego wymagało stare Rodowe Prawo, ustalone w głębokiej (odległej) starożytności przez mądrego Kapłana Biełowodja Lubomira, wiernego pracownika Boga Swaroga. Sedno imiennej
próby sprowadzało się do następującego. Każdy z Rodziców młodych małżonków, zamknąwszy oko i skosztowawszy blina nadziewanego powinien był poprawnie odpowiedzieć, blin z jakim
nadzieniem mu przypadł w udziale?
Jeżeli Rodzic prawidłowo (poprawnie) odgadł zawartość blina, młodzi małżonkowie kłaniali się mu w pas i mówili: « Dziecię nasze na waszą cześć będzie nazwane, waszym Imieniem ». Jeżeli
zaś, któryś z Rodziców nie odgadł smaku zawartości blina, to młodzi ludzie serdecznie kłaniali się mu i podobnie: « Dziecię nasze na waszą cześć Kapłani Bogów nazwą Imieniem naszego
Starego Przodka ». Rodzice, nie odgadując nadzienia blina, powinni podarować jakiekolwiek zwierzę dla gospodarstwa domowego, ponieważ wierzono, że kiedy zjawią się u młodych
małżonków dzieci, one będą stronić od (bać się, unikać) swoich bliskich dziadków i babek.
Jeżeli wszyscy Rodzice zgadywali nadzienie, to dzieci namaszczali takim obrazem (w ten sposób): pierwszego syna – na cześć Boga-Pokrewnego (Opiekuna) Rodu młodego małżonka,dlatego pierwszego syna i nazywali Pierworodnym; drugiego – na cześć Rodzonego Ojca męża;trzeciego – na cześć Rodzonego Ojca żony; czwartego – na cześć Наречённого Ojca męża;piątego – na cześć Narieczonnogo Ojca żony.
Kiedy rodziła się dziewczynka, to dzieci namaszczali następującym obrazem: pierwszą córkę -na cześć Bogini – Opiekunki Rodu młodej małżonki; drugą – dla uczczenia rodzonej matki żony;
trzecią częścią – dla uczczenia rodzonej matki męża; czwartą – na cześć Narieczonnoj Matce żony; piątą – na cześć Narieczonnoj Matce męża.
Według Rodowego Prawa Lubomira każda rodzina powinna była posiadać minimum 9 dzieci, a za pełną rodzinę jest uważana tylko ta, w której jest Potomkowy (od potomstwa) Krąg, tj. 16
dzieci. Wszystkim późniejszym dzieciom imiona dawał Ojciec maleństwa. Nigdy nie dawało się maleństwu Imienia na cześć Członka Rodziny, który umarł na chorobę w młodym wieku, tj.
uważano, że maleństwo z takim imieniem długo nie pożyje.
Jeśli maleństwo otrzymywało Imię dziadka albo babci, tj. starszych Członków Rodziny, gdy zgadł nadzienie, to dziadek przygotowywał wnukowi zbroję i dwa miecze na dzień Pełnoletności,
a także narzędzie do jego przyszłego zawodu, które on powinien był wziąć od Ojca. Babcia wnuczce przygotowywała nadane: białą pościel, ozdoby, ubrania, sprzęty kuchenne, a także
wnuczce pozostawiała cały posag, który w swoim czasie otrzymała. To zaś najbardziej przygotowywali Наречённые (посаженые) Rodzice/ów młodych małżonków dla wnuków i
wnuczek, nazwanych na ich cześć.
Urodzenie maleństwa u Prawosławnych Staroobrzędowców dokonywało się z zachowaniem pewnych (ustalonych) Obrzędów i Rytuałów Starej Wiary. Troszczyć się o przyszłość maleństwa
w Rodach Wielkiej Rasy zaczynano na długo przed jego pojawieniem się na Boży świat.
Ciężarną kobietę wszelkimi sposobami broniono i chroniono przed różnymi niebezpieczeństwami, tak jawnych, jak i nawnych (od Nawi). Dla tego dnia (po dziś dzień) kobieta opasa się pasem troskliwym (opiekuńczym) i kochającego małżonka, nocą ukrywała go peleryną albo płaszczem, ażeby « męska siła » ochraniała ją i dziecię w brzuchu, w czasie snu.
Zamężna kobieta z umiłowanego Rodu Wielkiej Rasy rodziła maleństwo w dużej chrzcielnicy (Noc Kupały – Купала), zrobionej z dębu albo brzozy, w wodzie, gdyż, przechodząc z
wewnątrzpłodowego środowiska wodnego w wody świata zewnętrznego, dziecię czuje siebie bardziej spokojnie i komfortowo.
Żeby matce lżej rodzić dziecię, chrzcielnicę umieszczali w dobrze przygotowanej (napalonej ?) kąpieli (czy bani, łaźni ?), żeby Święty Ogień i Банник zawsze mogli przyjść jej na pomoc. W
łaźni rodzącej rozplatały/-ano włosy, w narożnikach bani stawiały/-ano otwarte skrzynie, ale rzecz najważniejsza w tym Starodawnym Obrzędzie, że rodzące się dziecię
przyjmował jego Rodzony Ojciec.
Ten Obrzęd jest, w istocie, końcowym aktem zrodzenia nowego człowieka – od jego poczęcia w Miłości i do jego urodzenia. Stary Obrzęd, kiedy bóg-Stwórca (Ojciec) otrzymywał piękny kwiat
stworzonego nowego życia (Dziecię), wyrosło z jego nasienia w żyznej glebie(Matka). Nie w tym ta trójjedność przyrody?
Urodzenie, jak i śmierć, jest przejściem przez niewidoczną granicę, dzielącą Światy Jawy i Nawi,dlatego, dopóki maleństwo nie ukończy 1 roku, jego mogli widzieć tylko Rodzice i Kapłani Starej Wiary, a także jego rodzeni dziadkowie i babcie. Maleństwo do ukończenia jednego roku znajduje się pod ochroną kochającego Ojca i kochającej Matki, i Bogów – pokrewnych
(opiekunów) dwóch rodzinnych Rodów, a także Wyższego Boga-Roda Niebieskiego.
Od najwcześniejszych lat wszystkie dzieci z Rodów Wielkiej Rasy i Potomkowie Rodu Niebieskiego postępowali zgodnie z Niebieskimi Prawami Roda-Porodzicach: w szczerej Miłości do swojego starego rodu-plemienia, w szacunku dla swojej Rodzonej pierwotnej Wiary, Dziedzictwa (dziejów, historii), oryginalnej kultury i Tradycji narodowej, w szacunku do starszych i w trosce o młodszych, jak tego wymagają Stare Prawa Rodu i Patriarchalny życiowy układ.
Harmonijny rozwój swastyczny [swastyka jest zobrazowaniem wyglądu naszej galaktyki] (tj.składającej się z czterech części) systemu człowieka (Ciało, Dusza, Duch, Sumienie) zawsze
kształtuje się dwoma Wielkimi Zasadami, którymi jest niezmienna zestawiająca Stare Prawa Rodu: « święcie czcić Bogów i Przodków swoich, Zawsze Żyć wg Sumienia i w harmonii z
Przyrodą », a uczucie Miłości tylko życzliwie sprzyja temu.
Znajomość maleństwa Rasy z Obrazowymi symbolami swojego Rodu i Wiary zaczyna się w dzieciństwie (młodości) z obrazowanych znaków i ornamentów, zobrazowanych na podstawce (półce ?) albo kołysce, od drewnianych i glinianych zabawek, w których żyją Stare Obrazy i Podania. Oswojenie dzieci do Pierwotnej Wiary Przodków, do opanowania nawyków twórczej
Pracy odbywa się w wieku od 3 do 7 lat, gdyż w tym wieku u wszystkich dzieci z Rodów Wielkiej Rasy bardzo silnie rozwinięte jest wspólne (od wspólnoty) myślenie. Dzieci poznają otaczający
Świat i opanowują nawyki twórczej Pracy za pomocą naśladowania starszego pokolenia, a także przyjmują wiele od swoich rówieśników z innych Rodów. Dla dzieci to szczególna, zajmująca forma przejścia w rzeczywiste życie, gdzie oni starają się być podobni do swoich starszych braci
i sióstr, Rodziców, Dziadków.
Najpierw dzieci w najwcześniejszym wieku grają razem, następnie, w sześcioletnim wieku, chłopcy zaczynają urządzać swoje militarne gry, a dziewczynki – swoje, ale przy tym, u nich
zachowują się wspólne gry, w które oni grają od dzieciństwa.
W Sławiańskich i Aryjskich Rodach małych dzieci do 12 lat nie rozdzielano według płci i nazywano je wszystkie jednakowo – Dziecię. Każdego chłopca i każdą dziewczynkę niezmiennie
wychowywali w szacunku dla płci odmiennej. Dzieci ubierali w koszule, uszyte nie z nowego płótna, a koniecznie z ubrania rodziców. Koszula chłopcu szyto z koszuli Ojca, a koszulę
dziewczynki – z koszuli Matki, to związane z potężną obrzędową rodzicielską siłą, która ochrania dorastające pokolenie i pomaga wykonywać Lekcje, które dają Rodzice i Kapłani Starej Wiary.
Zaczynając od 7-9 lat, dzieci uczą się wszystkich pierwotnych podstaw Ingliizma i ogólnie alfabetu (cztery wyglądy pisma Rasy), счёту i obliczania, pisma, jestestwa wiedzy, tj. wiedzy,
tłumaczącej Boskie, Naturalne i ludzkie początki życia na Midgard-Ziemi.
Wychowaniem dzieci Wielkiej Rasy, zarówno Duchowym, jak i Fizycznym, u Prawosławnych Starowierow-Inglingow, zajmują się tylko mężczyźni, głowy Sławiano-Arijskich Rodów i
Rodzinnych Związków, tj. Ojcowie i Dziadkowie. Przeznaczenie wszystkich Sławiańskich i Aryjskich matek, otaczać dzieci łaską, troską, miłością i uwagą, ale one nie powinny przyzwalać
zachciankom dzieci, gdyż tym oni mogą zmarnować czystą Duszę i światłego Ducha maleństwa,któremu zaczną przyzwalać. W odniesieniu do wychowania dzieci Prawo Rita głosi: « nie
wykorzystujcie w wychowaniu dzieci negatywnych form i obrazów. Nie zabraniać, a rozjaśniać (wyjaśniać)! »
Na trzeci dzień po urodzeniu każde maleństwo otrzymuje swoje pierwsze Pierwotne Imię, prawidłowo zgodnie ze starym Rodowym Prawem Lubomira. Kiedy zaś dzieci, z Sławiańskich i
Aryjskich Rodów, kończą 12 lat (108 miesięcy) i one osiągają wzrost 7 пядей w czoło (124 cm),dla dzieci Wielkiej Rasy zaczyna się nowy etap w ich życiu.
Wszystkie dorastające pokolenia przechodzą przez Stare Obrzędy Pełnoletności i Obrzęd Nadania Imienia, gdyż nasi przodkowie uważają imię za ważną część ludzkiej osobowości. Po
przechodzeniu starych Obrzędów Starej wiary młodzieniec i dziewczyna są uważani za dorosłych, pełnoletnich, gotowych kontynuować tradycje swoich starych Rodów.
Jeśli do przechodzenia Obrzędu Pełnoletności oni znajdują się pod pokrewieństwem(patronatem) i pełną opieką swoich Rodziców, którzy ponosili za nich całą odpowiedzialność to po Obrzędzie Pełnoletności, dorastające pokolenie ponosi pełną odpowiedzialność za wszystkie swoje popełnione działania, słowa i postępowania, jak i nałożone człowiekowi dorosłemu.
Młodzieńcy mając 12 lat otrzymywali po dwa miecze – to oznaczało, że w ciągu 9 lat oni powinni
doskonale opanować bojowe techniki władania mieczami i stać się wojownikami, Bogami-
Obrońcami swojego Rodu, swojej Starej Wiary i swojej ziemi Ojczystej, bez względu na wybraną Drogę i Kastową przynależność.

http://gifakt.ru/archives/index/slavyan ... niya-roda/

Tłumaczenie Norbert K.
https://indianchinook.wordpress.com/201 ... odzinnego/
1 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 18 gru 2015, 08:35

indianchinook pisze:Kultura słowiańska. Naród. Czym jest wiedza przodków, czym są tradycje słowiańskie, czym jest doświadczenie przodków, czym jest to dziedzictwo dla nas dziś?

Obrazek

Kultura słowiańska. Naród. Czym jest wiedza przodków, czym są tradycje słowiańskie, czym jest doświadczenie przodków, czym jest to dziedzictwo dla nas dziś?

Obrazowanie.

Weźmy drzewo. Korzenie to przeszłość . Pień to teraźniejszość. A zieleniąca się co pół roku korona to przyszłość !
U nas odcięto korzenie ! (Więc z czego ma żyć pień i korona ?? odcięto tą życiodajną energię , wiedzę, źródło !!) Przez co nasza korona nie może zakwitnąć i zazielenić się pełnią życia.
Odcięto nam nasze korzenie, zamiast tego wpojono nam obce , cudzą wiarę= religię, obce ideologie i prawa wg, których mamy żyć. W wyniku czego oni żyją z nas, a my jesteśmy niewolnikami na swojej własnej ziemi, a swoimi życiami budujemy obce nam narody ich drzewa, a sami przepadamy.
Jak mówi stare powiedzenie : „Naród bez , tożsamości ( bez korzeni) jest jak gnój, na którym wyrastają obce narody. ”
A dziś wszyscy usychamy. Dlatego aby korona naszego drzewa nie uschła musimy wrócić do swoich naszych słowiańskich korzeni.- One przetrwały ! Tylko trzeba po nie sięgnąć. A wtedy na nowo zakwitnie piękną zielenią pełnią życia i natchnienia słowiańska korna
.
BO KULTURA SŁOWIAŃSKA TO NASZE DZIEDZICTWO , TO DOŚWIADCZENIE PRZODKÓW, TO WIEDZA I MĄDROŚĆ. TO SĄ NASZE JEDYNE KORZENIE , TO JEDYNY FUNDAMENT, NA KTÓRYM MOŻEMY SIĘ OPRZEĆ I BUDOWAĆ NASZE ŻYCIE ,INNEGO NIE MAMY.
https://indianchinook.wordpress.com/201 ... -nas-dzis/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 18 gru 2015, 08:36

indianchinook pisze:Kultura słowiańska. Naród. Czym jest wiedza przodków, czym są tradycje słowiańskie, czym jest doświadczenie przodków, czym jest to dziedzictwo dla nas dziś?

Obrazek

Kultura słowiańska. Naród. Czym jest wiedza przodków, czym są tradycje słowiańskie, czym jest doświadczenie przodków, czym jest to dziedzictwo dla nas dziś?

Obrazowanie.

Weźmy drzewo. Korzenie to przeszłość . Pień to teraźniejszość. A zieleniąca się co pół roku korona to przyszłość !
U nas odcięto korzenie ! (Więc z czego ma żyć pień i korona ?? odcięto tą życiodajną energię , wiedzę, źródło !!) Przez co nasza korona nie może zakwitnąć i zazielenić się pełnią życia.
Odcięto nam nasze korzenie, zamiast tego wpojono nam obce , cudzą wiarę= religię, obce ideologie i prawa wg, których mamy żyć. W wyniku czego oni żyją z nas, a my jesteśmy niewolnikami na swojej własnej ziemi, a swoimi życiami budujemy obce nam narody ich drzewa, a sami przepadamy.
Jak mówi stare powiedzenie : „Naród bez , tożsamości ( bez korzeni) jest jak gnój, na którym wyrastają obce narody. ”
A dziś wszyscy usychamy. Dlatego aby korona naszego drzewa nie uschła musimy wrócić do swoich naszych słowiańskich korzeni.- One przetrwały ! Tylko trzeba po nie sięgnąć. A wtedy na nowo zakwitnie piękną zielenią pełnią życia i natchnienia słowiańska korna
.
BO KULTURA SŁOWIAŃSKA TO NASZE DZIEDZICTWO , TO DOŚWIADCZENIE PRZODKÓW, TO WIEDZA I MĄDROŚĆ. TO SĄ NASZE JEDYNE KORZENIE , TO JEDYNY FUNDAMENT, NA KTÓRYM MOŻEMY SIĘ OPRZEĆ I BUDOWAĆ NASZE ŻYCIE ,INNEGO NIE MAMY.
https://indianchinook.wordpress.com/201 ... -nas-dzis/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 10 mar 2016, 23:20

Przedchrześcijańskie miejsca kultowe Słowian w Polsce

https://www.youtube.com/watch?v=N6XOjHakSB0


https://www.youtube.com/watch?v=KMSuBEyFBnQ

Przedchrześcijańskie miejsca kultowe Słowian w Polsce.
Wykład wygłosił mgr Marcin Stańczuk.

Spotkanie odbyło się 17 kwietnia 2015
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 11 mar 2016, 00:20

Panteon Lechicki

https://www.youtube.com/watch?v=c5MlKiTbAjo

Opublikowany 25.10.2015
Relacja ze spotkania z etnografem Marcinem Stańczukiem pod tytułem: "Panteon Lechicki".
Wykład omawia bogów lechickich i ich pozostałości w kulturze po chrystianizacji. Ich obecność w folklorze, w chrześcijaństwie czy nawet w architekturze.
Spotkanie odbyło się 24 października 2015.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 06 kwie 2016, 22:46

https://www.youtube.com/watch?v=MGKr2yNO3mQ

Opublikowany 01.04.2016

* Jaka jest różnica między kalendarzem Słowiańskim a Chrześcijańskim
* Czas według życia czy śmierci?
* Jaka jest ziemia wg Słowian a NASA?
* 23:57 Ciekawostka - nie dla dzieci
A wiec aktualnie mamy rok 7525 :)

Kalendarz Aryjsko­Słowiański swoją tradycją sięga daleko wstecz.

w przeciwieństwie do obecnie używanych kalendarzy równolegle

zlicza czas jaki upłynął nie od jednego, a od wielu ważnych

wydarzeń. I tak aktualnie mamy rok:

7525 od Stworzenia Świata w Gwiezdnej Świątyni

13026 od Wielkiego Ochłodzenia

44563 od Stworzenia Wielkiego Koła Raszenii

106796 od Stworzenia Asgardu Iryjskiego

111824 od Wielkiego Przesiedlenia z Daarii

143008 od okresu Trzech Księżyców

153379 od Assa dei

185784 od Czasu Tule

604392 od Czasu Trzech Słońc

i.t.d.


https://www.youtube.com/watch?v=8pmkU7MDDJg
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 03 maja 2016, 23:48

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 16 maja 2016, 12:56

Zielone Świątki – słowiańska celebracja wiosny

Obrazek

Zielone Świątki jest to ruchome święto ludowe ruchome obchodzone w maju lub w czerwcu. Obecnie jest to potoczna nazwa święta kościelnego Zesłania Ducha Świętego. Jednak jego pierwotne korzenie są związane z przedchrześcijańskimi słowiańskimi obchodami święta wiosny z siłą drzew, zielonych gałęzi i wszelkiej płodności. Jak wyglądało dawniej święto? Jakie zwyczaje przetrwały do dzisiaj? Zapraszam do lektury!

Ludowe obyczaje związane z Zielonymi Świątkami mają swe źródła w obrzędowości przedchrześcijańskiej. Wpisane są w rytm przyrody, oczekiwanie nadejścia lata. Ich archetypem są magiczne praktyki, które miały oczyścić ziemię z demonów wodnych, odpowiedzialnych wiosną za proces wegetacji.

Obrazek
Obraz Sergija Aleksiejewicza (1858–1908), źródło: liveinternet.ru

Przypuszczalnie Zielone Świątki pierwotnie wywodzą się z wcześniejszego święta zwanego jako Stado. Pierwsza wzmianka o o tym święcie pojawia się w Kronice Długosza[1][2][3], który opisuje je jako igrzyska urządzane w pewnej porze roku na cześć bóstw. Miało być to radosne święto, w czasie którego zbierali się mieszkańcy całej wsi i okolic[4].

Obchodom święta towarzyszyły śpiewy i tańce, a jego głównym elementem były zawody sportowe. Według kronikarza święto to obchodzone było w okolicy chrześcijańskich Zielonych Świątek. Podobne święto, jednak bez podania nazwy, jest także często potępiane w kazaniach XV-wiecznych kaznodziejów i moralistów.

O starosłowiańskim święcie obchodzonym we wtorek lub środę około Zielonych Świąt wspomniał także Kosmas z Pragi odnotowując, że tańce i igrzyska poświęcone były duchom przodków. Również na Rusi w siódmy czwartek po Wielkanocy zbierano się pod brzozami, składano ofiary z kaszy, pierogów i jajecznicy, a następnie śpiewano i tańczono.

Obrazek
Zielone Świątki, obraz Piotr Suchodskiego z 1884 r., źrodło: liveinternet.ru

Na obszarze Rusi obchodzono podobne do tygodniowe święta Stada. Święto nazywane rusałczym tygodniem. Nazwa prawdopodobnie była związana z Rusałkami. Możliwe zatem, że było to ogólnosłowiańskie święto, którego obchody trwały nawet tydzień, a jego kulminacją była Noc Kupały[5]. Zdaniem Karola Potkańskiego w XVI wieku nastąpiła chrystianizacja święta, a jego pozostałością jest ludowy odpust zielonoświątkowy.

Obrazek
Święto wiosny

A więc zielone świątki były wpisane są w rytm przyrody, oczekiwanie nadejścia lata. Ich archetypem są magiczne praktyki, które miały oczyścić ziemię z demonów wodnych, odpowiedzialnych wiosną za proces wegetacji. Działania te miały zapewnić obfite plony. W tym celu palono ognie, domy przyozdabiano zielonymi gałązkami, tatarakiem, kwiatami (przystrajanie domostw zielonymi gałęziami miało zapewnić urodzaj, a także ochronić przed urokami). Niektórzy wycinali młode brzózki i stawiali je w obejściu.

Obrazek
Zielone Światki na Polesiu, fot. Kurier Galicyjski

W ludowej tradycji ziemi dobrzyńskiej – choć już w sposób cząstkowy – zachowały się zwyczaje związane z kultem drzew i zielonych gałęzi. Bydło okadzano dymem ze spalonych święconych ziół, przystrajano wieńcami i kwiatami, a po grzbietach i bokach toczono jajka. W okresie późniejszym zasiane pola obchodziły procesje, niesiono chorągwie i obrazy święte, śpiewano przy tym pieśni nabożne[6][7][8].

Obrazek
Zielone Świątki, fot. slavyanskaya-kultura.ru

W zależności od regionu nazywane były dawniej również Sobótkami (południowa Polska) lub Palinockami (Podlasie) – konsekwencja tego, gdy w okresie chrystianizacji próbowano przenieść obchody Nocy Kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek (a dopiero później na termin pierwotnie bliższy temu pogańskiemu świętu, na specjalnie w tym celu ustanowioną wigilię św. Jana).

Zielone Świątki szczególnie były popularne wśród pasterzy, którzy ucztowali i tańczyli przy ogniu. Zwyczaj ten do dzisiaj jest popularny wśród górali zagórzańskich i Podhalan, w sobótkową noc na wielu wzgórzach palą się widoczne z daleka ogniska, od których odpala się tzw. fakły (lub kozubki) – szczególny rodzaj pochodni, robionej z kory młodego świerka (w gwarze podhalańskiej smreka/smereka).

Robi się z niej swego rodzaju sakwę na długim kiju, do której wkłada się żywicę. Z fakłami robi się pochody między poszczególnymi watrami (tj. ogniskami), a także obchodzi pola, szczególnie te zasiane, w celu odpędzenia złych duchów od zagonów i pól[10][11].

Innym ludowym zwyczajem jest stawianie przed domami drzewka majowego. To popularny zwyczaj na śląskich i wielkopolskich wsiach. Na Podhalu na terenach przyległych do Spisza, w okolicach Sromowca w Pieninach było nazywane gaikiem, maikiem, mojką, nowym latkiem. Na Podlasiu nazywano je nadnarwiańskim „chodzeniem z królewną”.

Obrazek
„Drzewko majowe”, rosyjski rysunek z XIX wieku, autor: nieznany, źródło: wikimedia commons

Podczas majowych celebracji przystrajany proporcami, wstęgami, wieńcami i girlandami z kwiatów. Towarzyszył temu zazwyczaj specjalny taniec, polegający na tańczeniu w kręgu wokół słupa – w bardziej skomplikowanej wersji, trzymając w rękach końce przymocowanych do słupa wstęg, które podczas tańca owijają się wokół słupa (żeby je rozwinąć należało zacząć tańczyć w przeciwnym kierunku). Taniec wokół słupa stanowił celebracje życiodajnych sił natury, wczesnego lata.

Obrazek
Tańczenie wokół słupa majowego, obraz Andrieja Graczewa z 1845 roku, źródło: wikimedia commons

Na Podlasiu i Kujawach, oraz Połabianie od X wieku obchodzili w Zielony Świątki stary ludowy obrzęd – Rodyś. Zielone Świątki m.in. na. Uczestnicy obszywali okazałego wołu płótnem, ozdabiali wieńcami, barwnymi wstążkami i oprowadzali po wsi z muzyką, śpiewem i trzaskaniem biczów, zbierając przy tym pieniądze. Na Podlasiu na grzbiet umajonego wołu sadzano dużą kukłę ze słomy, albo nawet żywego jeźdźca. Na początku XVI wieku wielkorządca Śląska Zygmunt Stary wspomagał finansowo praktykujących ten pradawny obrzęd.

Tradycja Zielonych Świątek przetrwała również Niemczech pod nazwą Pfingsten[12], w Dolnej Saksonii nazywana jest Pfingstbaumpflanzen oraz na zachodniej Ukrainie.

Obecnie święto słowiańskie został zastąpione przez kościelne święto Zesłania Ducha Świętego, której według Dziejów Apostolskich wydarzenie miało miejsce w pierwsze po zmartwychwstaniu Jezusa święto Pięćdziesiątnicy. Na zebranych w wieczerniku apostołów miał zstąpić Duch Święty. Data święta jest ruchoma i zależy od daty Wielkanocy, 49 dni i 50 dni po Wielkanocy, w Niemczech święto trwa dwa dni, w Polsce jeden dzień.

Literatura

Jerzy Strzelczyk: Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian. Poznań: Rebis, 2007

Andrzej Szyjewski: Religia Słowian. Kraków: Wydawnictwo WAM, 2004

Czesław Witkowski, Doroczne polskie obrzędy i zwyczaje ludowe, Kraków 1965.

Przypisy

[1]. Według Brucknera, Słownik etymologiczny języka polskiego, s. 37, 512, nazwa „stado” była niemieckiego pochodzenia (Stute), tym samym nie przedstawiając rodzimej tradycyjnej nazwy tego święta, a jedynie będąc przez Długosza zapożyczoną. w: Henryk Łowmiański. Religia Słowian i jej upadek, w.VI-XII.

[2]. Podobną opinię za Brucknerem podejmuje Henryk Samsonowicz. Polska Jana Długosza.

[3]. Odmiennego zdania jest Jerzy Strzelczyk, Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, utrzymując iż święto zwano po polsku «Stado» (tłumaczone po łacinie jako grex), w znaczeniu gromadzenia się narodu.

[4]. Konteksty: polska sztuka ludowa: antropologia kultury. PAN. t. 55, 2001.

[5]. Andrzej Szyjewski: Religia Słowian. Kraków: Wydawnictwo WAM, 2004, s. 145-146.

[6]. Dr Iwona Zielińska – Zesłanie Ducha Świętego, czyli Zielone Świątki na ziemi dobrzyńskiej, Gazeta Pomorska

[7]. Olga Mojsiejuk „Zielone Świątki”

[8]. Zielone Świątki, dawne Stado
– Wiadomości24

[9]. Józef Szczypka „Kalendarz polski”, 1979

[10]. Jasiek Fudala Zwyczaje Wiosenne w Beskidach: Fakły i kozubki

[11]. Maria Kois Doroczne zwyczaje górali podhalańskich

[12]. „Pfingst-, świątkowy’” w: Slavia occidentalis: T. 44. str. 17, 1990

https://historiamniejznanaizapomniana.w ... ja-wiosny/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 18 maja 2016, 13:08

0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 26 maja 2016, 12:26

Tu chyba najlepiej pasuje:

Białczyński pisze:Słowiańskie powroty – Czesław Białczyński w Tagen TV
18 maja 2016

Obrazek

16 maja 2016
Ocena widzów: 3,20

Czy w dzisiejszych czasach nasze słowiańskie korzenie mają szansę odrodzić się w naszym życiu codziennym? Zachwyceni kulturą zachodu, przejawami tej kultury w modzie, stylu życia, obrzędach zapominamy o własnej kulturze, która kształtowała naszych przodków przez tysiące lat. Coraz więcej jednak słyszy się o powrocie Słowian do swoich korzeni – czy jest to wymysł małych grup, które potraktowane jak folklor przejdą znowu w zapomnienie, czy jednak głębsza myśl, która przyświeca odrodzeniu słowiańszczyzny w dostosowaniu jej do współczesnych czasów – o tych zagadnieniach rozmowa z Czesławem Białczyńskim, badaczem kultury słowiańskiej, autorem publikacji poświęconych kulturze i pochodzeniu Słowian.

http://tagen.tv/vod/2016/05/slowianskie ... alczynski/

Oglądać całość można bezpłatnie jeszcze tylko przez 5 dni
http://bialczynski.pl/2016/05/18/slowia ... more-58646
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 07 cze 2016, 22:54

Obrazek

Słowianinie, pamiętaj! Twój dzień zakochanych to KUPAŁA!
A nie jakiś walnięty Walenty, za którym nawet nie masz pojęcia, co się skrywa. 8-)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 11 cze 2016, 11:20

Mariusz Agnosiewicz pisze:Hiperborejska Polska według Nietzschego [1]

Grzywna za niepodanie ręki

Gorąca debata o odmowie przez muzułmańskich uczniów zwyczajowego podania ręki nauczycielce w kantonie Bazylea-Miasto zakończyła się spektakularną decyzją o wprowadzeniu grzywny za taką odmowę. „Interes publiczny, uwzględniający równość pomiędzy kobietą i mężczyzną a także integrację obcokrajowców jest znacznie ważniejszy niż wolność sumienia lub religii studentów" — ogłosiło ministerstwo edukacji.

Sprawa jest bardziej złożona niż się ją prezentuje.

Po pierwsze uzasadnienie decyzji jest przejawem zdumiewającej ignorancji kulturowej. Niepodawanie rąk przez muzułmanów nie ma nic wspólnego z dyskryminacją kobiet ani jakąkolwiek pogardą. Muzułmanki w analogicznych sytuacjach też odmawiają podawania rąk, jeśli wyciągnąłby je mężczyzna. Kilka lat temu w Anglii miała miejsce podobna kontrowersja, kiedy policjantka wyznania muzułmańskiego odmówiła podania ręki szefowi policji w czasie apelu.

Naturalnie, muzułmanin może nie podać ręki witając się w inny sposób, np. ukłonem, co rozwiązuje problem zaambarasowania drugiej strony.

Kwestia polega jednak na tym, czy dana przestrzeń powinna być domeną określonej kultury czy też dopuszczać różne kultury. Jeśli natomiast chcemy chronić rodzimą kulturę to w jakim zakresie: czy chronimy jej wartości czy także formy i obyczaje.

Obrazek

Szwajcarzy uznali właśnie, że chronią wartości (równość płci), co jest nieprawdą. Jak wskazałem, ten element religii muzułmańskiej nie narusza idei równości płci, odnosi się jedynie do obyczajowości, czyli tego jak daleko można się posunąć w relacjach damsko-męskich. To trochę tak jakby lokalnym zwyczajem dziewczęcym było noszenie sukienek do kolan i przybyła do tego grona dziewczyna, której kod kulturowy nakazuje zakrywać publicznie całe nogi, do kostek. Czy powinniśmy od niej wymusić nasz kanon obyczajowy czy też zaakceptowac jej?

Jestem wielkim miłośnikiem szwajcarskiej demokracji, uważam ją za najdoskonalszą w Europie i chciałbym jej w Polsce. Jestem zwolennikiem demokracji nie dlatego, że jest bezbłędna, lecz dlatego, że pozwala ludziom nosić ciężary własnych (a nie cudzych) błędów. Demokracja jest omylna i w tym wypadku uważam popełnili błąd, wychodząc z całkowicie słusznych założeń ochrony własnych wartości kulturowych. Zamiast nakładania grzywny za inne obyczaje lepiej byłoby wskazać, że możliwa jest odmowa podania ręki, ale w sposób, który nie pozostawia wrażenia braku szacunku, czyli np. ukłon zamiast podania ręki.

Zaznaczam, że piszę to jako przeciwnik ideologii multikulti. Uważam bowiem, że należy chronić lokalną kulturę i przeciwdziałać jej wykorzenianiu. Tyle że ochronie powinny podlegać nade wszystko wartości.

Nie należy popadać w żadną skrajność: nie tylko przesadnej neutralności kulturowej, która obecnie panuje w Europie, ani też przesadnej ochrony posuniętej do narzucania wszelkich form współżycia. Tym bardziej, że akurat w naszej kulturze polskiej: to idea wolności ma znaczenie szczególne.


Równościowy fundamentalizm

Kiedy bronimy szwajcarskiej decyzji powinniśmy pamiętać, że nasza kultura była generalnie bardziej swobodna obyczajowo niż większość kultury zachodniej, gdzie bardzo duże wpływy zdobył purytanizm, a następnie wiktoriańska obyczajowość.

Polski zwyczaj całowania kobiecych dłoni na powitanie może na zachodzie uchodzić za przekroczenie norm obyczajowych. Taka sytuacja przydarzyła się pewnemu Polakowi, który pocałował na powitanie kobiecą dłoń w USA: pani poczuła się molestowana i wezwała policję. Paradoksanie dziś na zachodzie, w oparciu o idee równościowe, panuje równie fundamentalistyczne podejście do dotykania, tyle że dotyczące tych sytuacji, które inicjuje mężczyzna wobec kobiety lub dziecka. Ów fundamentalizm niejeden niewinny gest międzypłciowy lub rodzicielski zamienia w molestowanie. Taki już jest zachód: od bandy do bandy, od skajności do skrajności. Jako Państwo Środka, powinniśmy kultywować u siebie bardziej zrównoważone i wolnościowe podejście do kultury obyczajowej.

Niewspółmierna reakcja Szwajcarów wprowadzających grzywnę za niewinne kwestie obyczajowe, też pewnie wynikała z tego, że sytuacja skojarzyła się (niesłusznie) z dyskryminacją kobiety. Czy tak samo zachowowałoby się ministerstwo edukacji, gdyby to muzułmańskie uczennice odmówiły uściśnięcia dłoni nauczycielowi mężczyźnie? Śmiem wątpić.

Ową decyzję szwajcarską należy widzieć nie w kontekście walki z multikulti, lecz własnie w tym współczesnym przeregulowaniu obyczajowym na Zachodzie, które całowanie kobiecej dłoni uznaje za seksistowskie, choć kiedyś było sławne. „Cmokanie kobiet w rękę, to typowo polski zwyczaj, który budził niegdyś podziw na całym świecie. Najpierw francuskie damy zachwycały się naszymi szlachcicami. Później — podczas drugiej wojny światowej — Brytyjki nie mogły się nadziwić polskim pilotom, którzy nonszalancko chwytali kobiece dłonie i unosili do swoich ust." Dziś natomiast Kazia Szczuka czy Beata Sadowska, by walczyć z seksizmem całują męskie dłonie. A mężczyźni niewieścieją, ku utrapieniu większości zwykłych kobiet. Efekt będzie taki, że kiedy już opadnie kurz tej wojny płci w Europie, Europejki dostrzegą, że więcej męskiego uroku mają mężczyźni z odmiennych kultur - niepoddani równościowemu fundamentalizmowi. Niewykluczone jednak, że europejscy mężczyźni mogą się za to stać atrakcyjni dla kobiet z kultur opresywnych wobec kobiet.

Dlatego właśnie potrzebny jest umiar i wypośrodkowanie obyczajowo-wolnościowe.


Polska była swobodniejsza obyczajowo

Powinniśmy odrzucić ideologię multikulti i purytanizm jako ciała obce polskiej tradycji i kulturze.

Przez praktycznie całe nasze dzieje Polska była swobodniejsza i mniej opresywna obyczajowo niż zachodnia Europa. Taka była zarówno kultura ludowa w Polsce, jak i elitarna, sarmacka. Dopiero, gdy przyszedł zmierzch sarmatyzmu oraz triumf kultury miejskiej, Polska stawała się coraz bardziej opresywna obyczajowo. Proces ten nasilił się w okresie PRL i trwa do dziś. Marginalny w dzisiejszej Polsce zwyczaj całowania kobiecej dłoni jest pamiątką po kulturze sarmackiej.

Obrazek

Profesor Zbigniew Lew-Starowicz wskazał niedawno awangardowy charakter kultury sarmackiej, która pod względem podejścia do seksu była znacznie bardziej podobna do najbardziej rdzennej polskiej kultury wiejskiej (słowiańskiej):

„Jeśli chodzi o kontekst historyczny, Polska jest przypadkiem bardzo interesującym, jednak niewiele się o tym mówi. Początkowo w naszym kraju dominowała kultura wiejska. Pozwalała ona na bardzo zdroworozsądkowe i rubaszne podejście do seksu. Nie przesadzano z jakimiś obostrzeniami, co wolno, a czego już nie wypada. Później, niestety, obyczajowość polską zdominowała kultura mieszczańska. Co się najbardziej zmieniło przy okazji tej zmiany? To była kultura surowych norm w zakresie seksu, rygorystycznego rozdzielenia płci, wstydliwości i powściągliwości. Promowany był bardzo tradycyjny model rodziny i wychowania. Ponadto drobnomieszczaństwo dodało jeszcze pruderię i hipokryzję. Kolejno — mamy także bardzo ciekawy, ale zapomniany podobnie jak kultura wiejska, nurt kultury sarmackiej. Czym on się charakteryzował? Sarmatyzm wyprzedził współczesne feministki, z czego jednak niewiele z nich zdaje sobie sprawę. W czasach sarmackich kobieta zyskała bardzo wysoką rangę. Była niezbędna, dużo od niej zależało, musiała dbać o cały dom, bo mężczyzny często w nim nie było. Wtedy też zmieniło się podejście do seksu. Stało się zdecydowanie zdrowsze, zaczęły się liczyć przyjemność i satysfakcja obojga partnerów. Pod tym względem była to nowatorska kultura. Jak żadna poprzednia sprzyjała partnerstwu, mimo że, oczywiście, podział ról występował. Niestety, w wyniku dziejowych zawieruch nie przetrwała. Dorżnięta po II wojnie, poza książkami Kuchowicza i innymi, którzy opisują jej obyczajowość, nic z niej nie pozostało."

Obrazek

Zarówno w okresie zaborów, jak i w II RP wciąż mocno trzymały się zarówno kultura ludowa jak i sarmacka. Dlatego po odzyskaniu niepodległości polskie kobiety jako jedne z pierwszych na świecie dostały pełne prawa polityczne oraz wycofano z kodeksu karnego kary za homoseksualizm, które były dziedzictwem praw zaborczych (Polska jako jedyne państwo Europy nigdy nie penalizowała homoseksualizmu). W prawach wyborczych kobiet wyprzedziły Polskę o kilka lat jedynie państwa skandynawskie oraz radzieckie. W tych ostatnich nie był to jednak naturalny proces, lecz element sztucznej komunistycznej rewolucji obyczajowej. Państwa natomiast skandynawskie wyprzedziły Polskę jedynie dlatego, że ta dopiero w 1918 odzyskała swoje państwo.

Od razu po odzyskaniu niepodległości Polki otrzymały równe prawa polityczne, lecz było to jedynie potwierdzenie tego, co dokonało się w XIX w. — wtedy bowiem doszło do upodmiotowienia politycznego kobiety, która wespół z mężczyzną walczyła przeciwko zaborcy o niepodległość, wybijając się tym samym poza sprawy domowe, ku ogólnospołecznym.

Sądzę, że zainicjował to Adam Mickiewicz swoim wybitnym poematem „Grażyna" z 1823. Cóż zrobił Mickiewicz? Otóż wyjął z Iliady Homera motyw homoseksualnych kochanków-wojowników Achillesa i Patroklosa, dając Grażynie rolę Patroklosa, w pięknej staropolskiej formie językowej. Wykreował w ten sposób wzorzec bohaterskiej niewiasty, która przedkłada racje ogólne nad indywidualnymi i bierze udział w walce o kraj.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. W Powstaniu Listopadowym sławę zdobyła Emilia Plater — hrabianka, która została kapitanem Wojska Polskiego. Badania historyczne wykazały, że w dużej mierze była to legenda, gdyż Emilia nie miała w istocie stopnia oficerskiego ani nie zmarła оd ran, pоnieważ nie brała udziału w działaniach zbrojnych. Tyle że było to zupełnie nieistotne, gdyż legenda ta stała się sprawcą późniejszej rzeczywistości, która w pełni ujawniła się w ogromnym zaangażowaniu kobiet w czasie Powstania Styczniowego. Skala zaangażowania kobiet zdumiała wówczas pułkownika armii szwajcarskiej, Franciszka L. von Erlacha : „odgrywają w obecnym powstaniu tak niesłychanie ważną rolę, że zagranicą nie można o tym wyrobić sobie pojęcia, jeżeli się tego naocznie nie widziało. [...] Kobiety są prawdziwą duszą powstania".
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10010/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 11 cze 2016, 13:55

Mariusz Agnosiewicz pisze:Hiperborejska Polska według Nietzschego [2]

Polska kobieta jako pierwsza równouprawniła się politycznie w 1863 roku i dla wszystkich było to wówczas oczywiste. Dekret z 1918 jedynie stwierdzał to post factum, po półwieczu, gdyż dopiero wtedy Polska mogła wreszcie zacząć stanowić o sobie. Polki dostały prawa polityczne nie dlatego, że „it's 1918", lecz dlatego, że same się upodmiotowiły, i to nie w walce z mężczyznami, lecz z zaborcą. Polki mają swoje prawa nie dlatego, że mają je Angielki czy Francuzki, lecz dlatego, że zasłużyły na nie.

Obrazek

Propaganda komunistyczna spreparowała absurdalną tezę jakoby to dopiero komunizm wyzwolił polską kobietę — wsadzając ją na traktor. W istocie komunizm jedynie kontynuował proces, który swoje korzenie miał w kulturze sarmackiej.

Szczególne znaczenie polityczne kobiety w Polsce ujawniło się także w II wojnie światowej. Jedna z Polek, Krystyna Skarbek, została wówczas jednym z liderów angielskiego wywiadu. Warto dodać, że po wojnie Skarbkowa została przez Anglików potraktowana podobnie do wszystkich Polaków walczących o Anglię - została zepchnięta na margines. Po demobilizacji dostała głodową „odprawę" 100 funtów (roczna przeciętna płaca wynosiła wtedy ok. 3000 funtów), pracowała później jako pokojówka i sprzedawczyni. Dziś Anglicy przyznają, że to ona zainspirowała agentki, kobiety Bonda.

O ile jednak postkomuna jest po prostu śmieszna wywodząc z PRLu równouprawnienie polskiej kobiety, o tyle prawdziwa antykultura przybyła tutaj wraz z transformacją i przenoszeniem do Polski zachodniej wojny kulturowej, która pod sztandarami walki o równouoprawnienie narzuciła nam kolejny fundamentalizm obyczajowy. Zachodnia walka o równouprawnienie sięgnęła absurdalnego projektu „wyzwolenia z płci" (gender). Polska sama z siebie dała kobietom równość i partycypację. Zachodnia moda kulturowa przekonuje, że najlepiej się kobieta równouprawi de facto przestając być kobietą. Dokładnie to samo dotyczy równouprawnienia homoseksualistów. Polska dawała tutaj rozsądną wolność, nie karząc nigdy nikogo za preferencje seksualne. Zachód odbił się od bandy prześladowania i leczenia homoseksualizmu do bandy homoinkwizycji kulturowej.

Jest oczywiste, że terror politycznej poprawności wokół religii antydyskryminacyjnej w finale zakończy się źle zarówno dla kobiet, jak i homoseksualistów, gdyż próbuje on rozwiązywać swoje dawne patologie za pomocą wojny kulturowej. Jej dalszy przebieg z pewnością grubo jeszcze zaskoczy wszystkich wyznawców tejże religii.


Odkodować dawną Polskę

Odpowiedzią na te wszystkie bolączki jest kultura polska, która zawsze umiała znajdywać złoty środek w ewolucji kulturowej. Naturalnie, nie chodzi o tę obecną postać kultury polskiej, która w dużej mierze jest stopem dawnego miejskiego tygla z prozachodnim hurraoptymizmem. Przeszczep współczesnego zachodniego fundamentalizmu obyczajowego zaczyna wykazywać symptomy odrzucenia ciała obcego i na zasadzie prostej negacji wykształca się postać fundamentalizmu ze strzałką w przeciwną stronę: wojnie o genderowe odpłciowienie przeciwstawiana jest kultura neopurytańska, która jest tak samo obca Polsce jak i obecna rewolucja obyczajowa na Zachodzie.

By odkować dawną Polskę trzeba sięgnąć do dwóch kluczowych korzeni: kultury ludowej i kultury sarmackiej.

Czy jednak warto wracać do kultury dawnej Polski? Wszak komunistyczna szkoła i komunistycznie elity intelektualne przekonały nas, że jest to coś zaściankowego i wstecznego! Nie chcę się znęcać nad PRL, gdyż pomimo że był ciałem obcym miał swoje jasne strony, pod niejednym względem bliższy był II RP aniżeli próbująca się odwyływać do tego dziedzictwa III RP (która przyniosła Polsce najgorszą formę wojny kulturowej).

Kultura staropolska była tą kulturą, która stworzyła najbardziej awangardowy w swoim okresie system polityczny, którego śladem poszły praktycznie wszystkie późniejsze systemy całego Zachodu. Jego istotą była nie tyle demokracja, co trzy fundamenty ideowe: wolność, równość i braterstwo — tak nieudolnie implementowane na Zachodzie za pomocą Rewolucji Francuskiej.

Napisałem wyżej, że remedium na bolączki dzisiejszego Zachodu jest reaktywacja pryncypiów i kluczowych rysów ideowych kultury staropolskiej. Czyż nie jest to jakaś gigantomachia i ułańska fantazja? W żadnym razie, tylko póki co tego nie dostrzegamy. Nie widzimy tego, że kultura staropolska nie tyle nie jest zaściankiem, ale i ma olbrzymi niewykorzystany potencjał — co najmniej na Zachodzie.

Nasz kulturowy pas transmisyjny na Zachód nazywa się Nietzsche.


Nietzsche — podpalacz Zachodu

Nietzsche to generalnie coś niezrozumiałego i potężnego na Zachodzie. Nietzsche jest nie tyle myślicielem czy teoretykiem. Jest on kluczową siłą sprawczą o charakterze antykulturowym. Kolejne fale antykultury, jakie niszczą (przeobrażają) Zachód to kolejne próby implementacji i odczytania filozofii Nietzschego. Nie powinno ulegać wątpliwości, że ideologia nazistowska była inspirowana filozofią Nietzschego, nawet jeśli jego wyznawcy negują ten fakt. Podobnie Nietzchem inspirowany jest postmodernizm. A jednak w żadnym razie nie można powiedzieć, że Nietzsche był protonazistą czy protopostmodernistą. Nietzsche był jedynie filozoficznym młotem, który rozbijał kulturę Zachodu.

Nazizm zdemolował Zachód moralnie. Po nazizmie ludzie Zachodu nie są już w stanie myśleć o sobie, jako wyjątkowych moralnie. Przede wszystkim przestaliśmy naiwnie postrzegać nowoczesność i technologiczny postęp. Postmodernizm zniszczył resztki kulturowe, które ostały się po nazizmie. Zdolność do snucia metanarracji, czyli de facto kształtowania cywilizacji.

Nietzsche w rzeczy samej stał się nowym ewangelistą Zachodu, gdyż ten przekształca się zgodnie z logiką filozofii Nietzschego. Rozbicie moralności, rozbicie religii, rozbicie światopoglądów, rozbicie społeczeństw — wszystko to idzie w kierunku, jaki wytyczył Nietzsche.

Obrazek

Nawet aktualne pseudosekularne multikulti jako żywo wyjęte z „Antychrysta". Jaki obraz religijnych wartościowań mamy w tym dziele?

Istnieją trzy typy dekadentyzmu religijnego: buddyjski — pozytywny, Chrystusowy — neutralny oraz chrześcijański — negatywny.

Dekadentyzm buddyjski jest pozytywny, gdyż „jest stokroć chłodniejszy, prawdziwszy, obiektywniejszy" i ma on warunki naturalne: „Warunkiem buddyzmu są łagodny klimat, ogromna delikatność i swoboda w dziedzinie obyczaju, nieobecność militaryzmu, jak również to, że istniały stany wyższe".

Chrystus był według Nietzschego dekadentem, ale dość ciekawym, frapującym. Nietzsche w żadnym razie nie przenosi na Chrystusa nienawiści do chrześcijaństwa. Przeciwnie uważa Chrystusa za upadłego Buddę, który znalazł się poza właściwym buddyzmowi środowiskiem naturalnym.

Dopiero chrześcijaństwo stało się formą wojującego dekadentyzmu — jako ostateczna konsekwencja „instynktu żydowskiego" („chrześcijanin może żywić antyżydowskie uczucia, nie pojmując, że jest ostateczną konsekwencją żydowską"). Jako taki dekadentyzm chrześcijański, według Nietzschego, zniszczył kulturę Zachodu.

Kościół katolicki coraz bardziej tracił jednak swoją dekadencką postać, aż w okresie renesansu, m.in. w okresie Borgiów, zaczął wyrastać na siłę niezwykle pozytywną, wręcz pochodnię odrodzenia.

Niestety pojawiła się wówczas najgorsza forma chrześcijaństwa jaka została wymyślona: protestantyzm, która jest najgorszym źródłem obecnego zepsucia Zachodu.

Najmniej zepsutą formą religii według Nietzschego jest islam.

Tak ujął to Nietzsche w apogeum panowania protestantyzmu na świecie u schyłku XIX wieku.

W tym samym czasie najgłośniejszy socjolog Max Weber sformułował tezę, że to protestantyzm był głównym źródłem siły Zachodu, głównym atutem Zachodu, który stworzył jego potęgę ekonomiczną. Gdyby to Weber a nie Nietzsche miał rację, to dziś Kościół katolicki powinien wyparować, zaś protestantyzm powinien kwitnąć.

Stało się coś dokładnie odwrotnego: największą ofiarą sekularyzacji stał się tradycyjny protestantyzm, nawet w Niemczech głównym napędem kulturowo-politycznym stał się land najbardziej katolicki, czyli Bawaria.

Generalnie cały pejzaż religijny Europy Zachodniej wygląda dziś jak precyzyjna implementacja „Antychrysta":

* chrześcijaństwo usycha, ale głównie jego protestanckie formy;
* Kościół katolicki trzyma się mocno a jego rola polityczna rośnie, przy czym obecny papież nawiązuje do tradycji renesansowej;
* buddyzm jest bardzo modny wśród elit, nieprzypadkowo ten „stokroć prawdziwszy" system religijny umiłował Einstein a za nim intelektualna elita;
* islam jest najdynamiczniej rozkwitającą religią Europy Zachodniej.

Być może faktycznie jakiś prorok z tego bezbożnika? Chodzi o coś innego.

Nietzsche był (i jest) nie tyle genialnym analitykiem, co genialnym uwodzicielem. Swoimi słowami czarował kolejne fale intelektualistów zachodnich.

Obrazek

I nie tylko zachodnich, bo ma on również duży wpływ w Chinach (David A. Kelly, The Highest Chinadom: Nietzsche and Chinese Mind, 1907-1989).

W świetle badań analitycznych jego tezy nie zawsze były trafne. Np. teza o niemilitarnej naturze buddyzmu jest kompletnie fałszywa — zarówno w świetle historii, jak i współczesności. Buddyzm w Azji w sposób bardzo wyraźny wiązał się z walką, powstaniami, dziś najbardziej buddyjskie państwo azjatyckie to wojskowy reżim birmański.

A jednak pomimo tego do dziś wśród zachodnich elit żyje kompletnie irracjonalne i fałszywe przekonanie o jakimś związku buddyzmu z pacyfizmem. Jest to najlepszy dowód potęgi Nietzschego. Zachód uważa do dziś, że buddyzm jest systemem pacyfistycznym, bo tak odmalował go Nietzsche. Einstein uznał, że buddyzm jest jakoś prawdziwszy w świetle nowoczesnej nauki, bo Nietzsche tak właśnie napisał. Największa rewolucja kosmologiczna — heliocentryzm — nie został jednak dowiedziony w buddyjskiej Azji, lecz w katolickiej Europie.
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10010/k,2
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 11 cze 2016, 19:39

Mariusz Agnosiewicz pisze:Hiperborejska Polska według Nietzschego [3]

Nietzsche to wielki Czarodziej Zachodu, którego siła jest tam nieuświadomiona. Zachód myśli tak jak Nietzsche chciał, aby myślał.

I w tym tkwi ogromna szansa dla kultury polskiej.


Hiperborejska Polska

Filozofia Nietzschego ma naturę dualną: był on wielkim niszczycielem, który chciał zostać wielkim budowniczym systemu przyszłego — hyperborejskiego, twórczego, potężnego. Nietzsche nie uprawiał filozofii destrukcji dla destrukcji, która jest jakby sztuką dla sztuki. Niósł on destrukcję, by stworzyć pole do przyszłej budowy.

Wszelkie dotychczasowe implementacje Nietzschego na Zachodzie były wyłącznie destruktywne. Obecnie, kiedy już nic do zniszczenia w kulturze nie zostało, czas na nową budowlę.

Nietzsche bezlitośnie kąsał całą współczesność europejską, poza jednym jej elementem: Polską. Osią jego fascynacji pozytywnej jest kultura staropolska. Wszystkie jego największe idee mają zakorzenienie w kulturze staropolskiej.

Pora wydobyć to na światło i należycie zrozumieć.

Jak Zachód może to docenić, skoro sami Polacy ani nie doceniają tego, że główny demiurg kulturowy Zachodu tak głęboko był Polską zafascynowany, ani tego nie rozumieją. Uważają, że był to splot trzech czynników: pomyłki co do własnych korzeni, nienawiści do Niemiec oraz choroby umysłowej.

Obrazek

Polacy dzisiejsi słabiej Polskę rozumieją aniżeli Nietzsche, który w 1883 pisał o dawnych Polakach, że ich „rozwiązłość" była przejawem ich wyjątkowości a nie zepsucia. Czy nasi intelektualiści kiedykolwiek stawiali kwestię „rozwiązłości" obyczajowej Polaków wobec innych nacji? Nie, ponieważ po 68 swobody obyczajowe kojarzą się z jakąś nieprawdopodobną wolnością, zaś dawna Polska z zaściankowością, więc widnokrąg wyobrażeń badawczych nie sięgał w te rejony. Tym niemniej dziś wiemy już, że sarmatyzm nie był tak pruderyjny, jak to się wydawało. I kwestię tę w XIX w. stawiał Nietzsche, którego sądy o Polsce uważane bywają za majaki.

Tymczasem są one w istocie głeboką znajomością kultury staropolskiej.

Pora przekazać na Zachód ten zupełnie niemal nieznany aspekt myśli Nietzschego: jeśli chce go w końcu implementować twórczo, niechaj zainteresuje się tym, co fascynowało go najgłębiej. Polska jest kluczem do Nietzschego.

„Dziękuję niebu, że we wszystkich swoich instynktach pozostałem Polakiem". Uważał Polaków za spadkobieców najlepszych starożytnych kultur.

Jedną z jego centralnych kategorii jest pojęcie duszy i moralności „dostojnej", czyli niepodporządkowanej, będącej wyrazem woli wolności i będącej przeciwieństwem moralności niewolniczej. Dusza dostojna jest przeciwieństwem resentymentu i dekadentyzmu. Najpełniej ujawniła się ona właśnie w Polsce.

4 stycznia 1889 roku w Turynie, po ukończeniu „Antychrysta", Nietzsche napisał zagadkowy list do Polaków:

Obrazek

"Do dostojnych Polaków

Należę do was, jestem jeszcze bardziej Polakiem niż Bogiem, chcę wam oddawać cześć, tak jak cześć oddawać mogę
Mieszkam wśród was jako Matejko...

Ukrzyżowany".
[ 1 ]

Majaki szaleńca? Być może, ale ten szaleniec ukształtował XX wiek i może też ukształtować wiek XXI...

Więc może jednak nie szaleniec?

Ci, którzy nie tłumaczą polonofilii Nietzschego błędem lub chorobą umysłową mają jednak jeszcze inne wyjaśnienie, które pozwoliłoby im wytłumaczyć swoje niezrozumienie polskości: w istocie nie chodzi tutaj o miłość do Polski, ile o nienawiść do Niemców. W sukurs teorii tej przyszedł freudyzm. Oto bowiem Nietzsche miał surowego tatę pastora, który musiał mu często skórę paskiem łomotać, by Nietzsche wyrobił w sobie taką nienawiść do całej nacji niemieckiej, że aż wyobraził sobie swoją miłość do Polaków. W autobiograficznym Ecce homo Nietzsche pisze jednak: „Uważam to za wielki przywilej, żem takiego miał ojca: zda mi się nawet, że tym tłumaczy się wszystko, co zresztą z przywilejów posiadam — życia, wielkiego "tak" względem życia nie wliczając." Nietzsche nie nienawidził także Niemców, uważał po prostu, że są narodem najbardziej barbarzyńskim cywilizacyjnie (nie zapomnijmy, że to głównie Germanie zadeptali starożytny Rzym), który wymaga naprawy. Jednym z takich źródeł naprawy jest wchłanianie odpowiednio dużej porcji „krwi słowiańskiej", czyli polskiej. W tym samym dniu w którym napisał list do „dostojnych Polaków", napisał też list do elity niemieckiej, jako do „dzieci":

„Do Domu Badeńskiego. Dzieci, nie jest dobrze, że współpracujecie z szalonym Hohenzollernem, pomimo że, poprzez Stefanię, jesteście mego rodu
Wycofajcie się skromnie do prywatnego życia, tę samą radę mam dla Bawarii
Ukrzyżowany"

By rozjasnić nieco fragment o tym, że Nietzsche żyje wśród Polaków poprzez Matejkę, trzeba sięgnąć do jego listu z 10 kwietnia 1888 do Georga Brandesa:

„Urodziłem się 15 października 1844 na polu bitwy pod Lützen. Pierwsze imię, które usłyszałem to Gustaw Adolf. Moi przodkowie byli z polskiej szlachty (Niëtzky); wydaje się, że typ ten dobrze się zachował mimo trzech pokoleń niemieckich matek. Za granicą uchodzę zwykle za Polaka; jeszcze tej zimy lista gości w Nicei określała mnie comme Polonais. Mówią mi, że moja głowa pojawia się na obrazach Matejki" (F. Nietzsche, Listy, Warszawa 2007, s. 344/345).

Na początku Nietzsche nawiązuje do bitwy pod Lützen z 1632, na południowym zachodzie od Lipska, jednej z największych bitw wojny trzydziestoletniej, w której wojska protestanckie Gustawa Adolfa odniosły pyrrusowe zwycięstwo nad wojskami habsburskiej Ligi Katolickiej.

Kim był ów Brandes? To duński Żyd, który był głównym twórcą „przełomu modernistycznego" Skandynawii, stał się czołowym współczesnym twórcą duńskim. Uważany jest także za protoplastę skandynawskiego antyklerykalizmu. W 1888 roku napisał właśnie wspaniałe dzieło „Polen". Pisał on, że twórczość Mickiewicza stoi wyżej niż Goethego, Szekspira oraz Homera. Połączyło ich więc uwielbienie Polski.

Obrazek Julien Bryan — amerykański dokumentalista i fotografik, najbardziej znany jest z dokumentowania na taśmie filmowej życia w Polsce, Związku Radzieckim i III Rzeszy pomiędzy 1935 a 1939 rokiem. Do Warszawy dotarł 7 września 1939 roku z zamiarem dokumentowania życia miasta w okresie wojny. Od prezydenta Stefana Starzyńskiego otrzymał samochód, tłumacza i ochronę, by mógł bez przeszkód filmować miasto i pokazać światu dokument ukazujący niemieckie metody prowadzenia wojny totalnej i bombardowanie miasta przez Luftwaffe. Jest uważany za jedynego zagranicznego dziennikarza będącego w tym czasie w Warszawie.

W tym samym roku, co „Polen" Brandesa Nietzsche napisał swoje ostatnie już dzieło: „Ecce homo", o charakterze filozoficzno-autobiograficznym, w którym na początku wyznaje, że ma trzy oblicza: jest genetycznym Polakiem, który stał się Niemcem bardziej niemieckim niż jakikolwiek Niemiec, i który jest zapowiedzią przyszłego Europejczyka:

„Już samo pochodzenie moje pozwala mi na spojrzenie poza wszystkie, jedynie miejscem, jedynie narodem uwarunkowane perspektywy, nie kosztuje mnie nic być "dobrym Europejczykiem". Z drugiej strony jestem może bardziej niemiecki, niżby Niemcy dzisiejsi, zwykli obywatele państwa niemieckiego, być jeszcze mogli — ja, ostatni Niemiec antypolityczny. A przecie przodkowie moi byli szlachtą polską: stąd to posiadam we krwi wiele instynktów rasowych. Kto wie, może nawet liberum veto? Jeśli pomyślę, jak często w drodze przemawiają do mnie jako do Polaka i to Polacy sami, jak rzadko biorą mnie za Niemca, to mogłoby się zdawać, że należę tylko do Niemców nakrapianych. Lecz matka moja, Franciszka Oehler, jest w każdym razie czymś bardzo niemieckim; podobnież babka moja ze strony ojcowskiej, Erdmuta Krause."

W swojej autobiografii Nietzsche stylizuje się na Chrystusa, który przez cierpienie przeradza się w Dionizosa, boga płodności i obłędu.

Ostatni rozdział jego ostatniej książki nosi tytuł „Dlaczego jestem przeznaczeniem". Nietzsche pisze:

Obrazek

"Znam swój los. Kiedyś przylgnie do imienia mego wspomnienie czegoś potwornego — przesilenia, jakiego zgoła nie było na ziemi, najgłębszego starcia się sumień, rozstrzygnięcia wywołanego przeciw wszystkiemu, w co dotąd wierzono, czego żądano, co uświęcono. Jam zgoła nie człowiek, jam dynamit."

„Straszliwy lęk mnie zbiera, że pewnego dnia ogłoszą mnie świętym; zgadniecie, dlaczego książkę tę przedtem wydaję; ma przeszkodzić, by nie dopuszczono się względem mnie zdrożności
Nie chcę być świętym, raczej jeszcze błaznem jarmarcznym
"

„Przemawia ze mnie prawda. — Lecz moja prawda jest straszna: bo dotąd zwano kłamstwo prawdą. — "Przemiana wszystkich wartości": oto moja formuła na akt najwyższego opamiętania się ludzkości, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. Los mój chce, że muszę być pierwszym człowiekiem przyzwoitym, że czuję się przeciwieństwem kłamliwości tysiącleci. Ja pierwszy prawdę odkryłem przez to, że pierwszy kłamstwo jako kłamstwo odczułem — zwąchałem
Geniusz mój tkwi w nozdrzach
Przeczę, jak nie przeczono nigdy, a mimo to jestem przeciwieństwem ducha zaprzeczającego. Jestem zwiastunem radosnym, jakiego nie było, znam zadania tak wyżynne, że brakło dotąd dla nich pojęcia; dopiero ze mną powstały znowu nadzieje. Przy tym wszystkim jestem z konieczności także człowiekiem złowieszczym. Bowiem gdy prawda zetrze się z kłamstwem tysiącleci, nastąpią przewroty, zatrzęsie się ziemia, przeniosą się góry i doliny, że nawet o czymś podobnym nie śniono. Pojęcie polityki rozpłynie się wówczas całkiem w wojnie duchów, wszystkie potężne twory starej społeczności wysadzone zostaną w powietrze — wszystkie spoczywają na kłamstwie: nastaną wojny, jakich jeszcze nie było na ziemi. Dopiero ode mnie poczyna się na ziemi wielka polityka."
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10010/k,3
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 11 cze 2016, 21:17

Mariusz Agnosiewicz pisze:Hiperborejska Polska według Nietzschego [4]

„Jestem zgoła najstraszniejszym człowiekiem, jaki dotąd istniał; to nie wyklucza, że będę najdobroczynniejszym. Znam rozkosz niszczenia w stopniu, który odpowiada mej sile niszczenia — w jednym i drugim słucham swej natury dionizyjskiej, która nie umie oddzielać przeczenia czynem od przyświadczania słowem. Jestem pierwszym immoralistą: przeto jestem niszczycielem par excellence."

Obrazek

Słowa te brzmią jak majaki wariata.

Po swej ostatniej książce Nietzsche napisał jeszcze nieco listów, w których podpisywał się raz jako Ukrzyżowany, raz jako Dionizos. 3 stycznia 1889 miał ostateczne załamanie nerwowe. Dzień później napisał jako Chrystus list do Polaków, w którym pisze, iż jest nie tylko Bogiem, ale i Polakiem i oddaje Polakom cześć najwyższą.

Trzy dni później został zamknięty w zakładzie psychiatrycznym w Bazylei. Odtąd nic już nie napisał. Zmarł u progu XX wieku — w roku 1900.

Sześć dekad po jego śmierci Hannah Arendt, amerykańska Niemka o żydowskich korzeniach, napisała, że dwie najważniejsze rewolucje cywilizacyjne w dziejach zostały dokonane przez Polaków; w sferze świata materialnego przez Mikołaja Kopernika, w wymiarze etyki przez Friedricha Nietzschego.

Jeśli ktoś uważa, że Ecce homo, gdzie Nietzsche wykreował się na boga, który pisze, że jest przyszłością, ale nie chce, by ogłaszać go świętym, to dzieło szaleńca, powinien wziąć poprawkę na to, że póki co wszystko co tam zawarł się realizuje.

Pod jego imieniem stworzono nazizm (naziści studiowali „Wolę mocy" z wypiekami na twarzy), największe horrendum ludzkości, które przyniosło wojnę, jakiej ludzkość jeszcze nie widziała.

Po tej zaś wielkiej wojnie, zamiast odrzucić imię Nietzschego, jako związane z najgorszymi kataklizmami pierwszej połowy wieku, Nietzsche uznany zostaje za ojca duchowego kolejnego najważniejszego prądu kulturowego Zachodu: postmodernizmu, który dokończył zniszczenia tyle że w innej sferze.

Nietzsche to wielkie przesilenie zachodniej kultury, które wciąż trwa. Przesilenie, które wielu zachodnich teoretyków cywilizacji skłaniało do wniosku, że oznacza ono zmierzch i kres Zachodu. Naturalnie, zmierzch Zachodu został ogłoszony przez Niemców (Spengler).

Tyle że to wielkie przesilenie może być jedynie zapowiedzią wielkiego przebudzenia. Wielkiej zmiany, która nadejdzie.

Przebudzenie owo nie przyjdzie jednak z Zachodu. Zachód jest dziś na to zbyt syty, gnuśny i tym samym jałowy.

Obrazek

Jak pisze Nietzsche, wielkość rodzi się nie z sytości, lecz z wyrzeczenia, znoju i cierpienia. Nietzscheańscy Hiperborejczycy, którzy będą wykuwać przyszłość to ludzie, którzy przełamują chorobę zwaną „nowoczesność" oraz logikę życia rurkowców z dna Rowu Mariańskiego. „Spójrzmy sobie w twarz. Jesteśmy Hiperborejczykami. Raczej wśród lodów żyć niż wśród cnót nowoczesnych i innych wiatrów południowych!... Byliśmy dość waleczni, nie szczędziliśmy siebie ni innych, lecz nie wiedzieliśmy długo, dokąd nam z naszą walecznością. Sposępnieliśmy, zwano nas fatalistami. Naszym fatum była pełnia, napięcie, stężenie sił. Łaknęliśmy błyskawicy i czynów, trzymaliśmy się jak najdalej od szczęścia słabeuszów, od "poddania"..." (Antychryst)

Czy w XX wieku było coś bardziej hiperborejskiego niż Powstanie Warszawskie i przyjęcie przez Polskę wojny z dwoma największymi totalitaryzmami?

Zakładając, że po wieku kształtowania Zachodu myślą nietzscheańską, nadal zachowuje ona swoją moc sprawczą, dalszą jej logiką będzie odrodzenie Zachodu poprzez odrodzenie Polski — tej dionizyjskiej siły sprawczej cywilizacji, po trzech wiekach od jej upadku, ukrzyżowania i hartowania.

Odrodzenie polskości musi się wiązać z odrzuceniem jej współczesnej skorupy, by dotrzeć do jej głęboko pulsującego wnętrza, czyli polskości zapoznanej i ukrytej.

Czym jest ta polskość? Jest ona zaprzeczeniem fundamentalizmu, kostyczności, formy. Jest ona stałą ewolucją, która ma na horyzoncie nie tyle radostki jednostkowej wegetacji, co cywilizację i najszerzej pojętą ekspansję życia. Par excellence — cywilizację życia.

Odrodzenie polskości to nie jakaś banalna cepeliada czy stroje husarskie, lecz zrozumienie najgłębszej logiki kultury staropolskiej, której nie rozumieją nowocześni historycy, którą jednak rozumiał psycholog cywilizacji Fryderyk Nietzche.

Polska jest kluczem do pozytywnego odczytania filozofii Nietzschego. Owa głęboka polskość jest w swoich formach odmienna od szczęśliwie gasnącej kultury zachodniej, zaś w swojej treści różni się ona kultury wschodniej.

Dzisiejsze skorupy kulturowe zalegające w Polsce są obcymi złogami, które muszą zostać przezwyciężone.

By rozstrzygnąć dyskusję o polskości Nietzschego, należy powiedzieć, że bez względu na to, czy prawdziwa jest jego rodzinna tradycja o której mówił zarówno on sam, jak i jego siostra, że ród Nietzche wywodzi się z polskiej szlachty Nieckich herbu Radwan, kluczowe jest to, że cała jego filozofią jest swoistym ekstraktem polskości, czyli formą polskiego dziedzictwa kulturowego, które po upadku Rzeczypospolitej wyekstrahował Adam Mickiewicz, którą następnie Nietzsche ujął w języku niemieckim jako produkt eksportowy na Zachód.

Podobny proces nastąpił w XVIII wieku we Francji, gdzie za pośrednictwem braci polskich na zachodzie rozwinęły się idee wolności, równości i braterstwa. Były one ówczesnym ekstraktem całej kultury polskiej i zdetonowały poprzez Rewolucję Francuską dawną kulturę Zachodu. W XVIII w. polskie idee rozwinęły się po francusku — Francja była wówczas najżywotniejszą częścią Zachodu. W XX wieku polskie idee rozwinęły się poprzez Nietzschego po niemiecku — w XX wieku to Niemcy bowiem były w Europie najżywotniejsze.

Nietzscheanizm to wyekstrahowane dziedzictwo polskie, które zdetonowało całą zastaną kulturę zachodnią. Ograniczała bowiem cywilizację życia.

Bodaj najlepszego podsumowania głębokiej polskości dokonał komunista Jan Hempel (zamordowany przez Sowietów), który zespolił Mickiewicza, Nietzschego z etyką „wolnych Ariów" (zob. Hempel: Bohaterska etyka Ramajany):

"Polska — to wulkan wiecznie wybuchający.

Polska — to wiosna, rwąca pęta lodów i do nowego wstępująca Życia.

Polska — to rewolucja nigdy nie cichnąca.

Polska — to młode Życie, z młodzieńczym rozmachem na świat wchodzące

A prawo?

Prawo — to uczynek unieruchomiony w zwyczaju

Prawo — to zwyczaj skamieniały

Prawo — to pęta

Prawo — to kajdany na rozmach życia nałożone.

Jam jest wolność — powiedziała Polska

Jam jest kamień okamieniający — mówiło prawo

Czy mogła być między nimi zgoda".

*

Jak w tym świetle jawi się próba ochrony kultury poprzez nakładanie grzywny za niepodanie ręki? Jak się nie chce islamu w domu to się go nie zaprasza. Lepiej nie przyjmować islamistów niż później próbowac łamać im sumienia.
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10010/k,4
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Piter1974
x 116

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » środa 22 cze 2016, 22:04

Wieszczy

Wieszczy – postać z zakresu demonologii słowiańskiej, będąca formą pośmiertnej egzystencji ludzkiej duszy, zbliżona do wyobrażeń upiora lub wampira, posiadająca jednak na wielu terenach własną, odrębną tożsamość, wyróżniającą się szczególnymi cechami.

Rozróżnienia pomiędzy postacią wieszczego a zwykłym upiorem występowały przede wszystkim w wierzeniach Kaszubów, Kociewiaków, a także wśród ludu kujawskiego. Charakterystyczne przekonania wierzeniowe, przypisywane właśnie wieszczemu, pojawiały się jednak również w innych regionach kraju, gdzie postać tę uznawano bądź za autonomiczną istotę demoniczną, bądź za specyficzną w swoim zachowaniu odmianę upiora. Nie posiadamy danych dotyczących fizycznych wyobrażeń tej postaci, można jednak przypuszczać, że nie różniły się one od przedstawień upiorów.

Geneza

Najczęściej wymienianą w opracowaniach etnograficznych cechą, pozwalającą już przy narodzinach określić, czy dany człowiek zostanie po śmierci wieszczym, miało być urodzenie się w tzw. "czapce" (najprawdopodobniej był to fragment łożyska). W Słowniku Języka Polskiego z początku XX wieku pod hasłem "wieszcz" czytamy między innymi: "Człowiek, który po śmierci ma zostać upiorem, człowiek w czepku ś. rodzący. Wieżba, tak zwana czapka, z którą ś. niekiedy dziecko rodzi; nazywa ś. ono wieszczem, a gdy ma dwa zęby, jest upiorem". Podobnie pisał Dr Nadmorski notując opinię ludu z powiatu wejerowskiego: "Niektóre dziecy przyniosą na świat dwa zębie, to są upiorze, a które sobie wieżbę przyniosą, to są wieszcze" i ludu z okolic Skarszew: "U nas na takiego człowieka mówią wieszcz i tak sobie opowiadają, że taki człowiek urodzi się w czepku, a gdy się ten czepek wysuszy i schowa, a dzieciak dorośnie 7 lat, trzeba ten suchy czepek zetrzeć na proszek i dać mu to z czem wypić, to wtenczas wszystko dobrze, ale gdy się to nie stanie, taki człowiek po śmierci nie zesztywnieje, ale jest gibki, jak za życia (...)". Według Wojciecha Łysiaka z informacji zebranych na Kujawach wynika, że takiego człowieka nazywano tam po prostu upiorem. Stanisław Ciszewski podobne wierzenie zanotował odnośnie mieszkańców okolic Krotoszyna i Ostrzeszowa, którzy sądzili, że wieszczy powstaje wtedy, gdy umrze jeden z dwojga przyjaciół, pobratymców albo rówieśników.

Oddziaływanie

Wieszczy był niebezpieczny dla żyjących ludzi, a jego wyjątkowa szkodliwość przejawiała się w bardzo charakterystyczny sposób. Wierzono, że będąc pogrzebanym nie tracił swej żywotności, wstawał nocą z grobu, wchodził na najwyższą budowlę wiejską (najczęściej była to wieża kościelna lub dzwonnica) i donośnie krzyczał lub dzwonił. Sprawiać to miało, że chorowali i umierali jego bliscy i dalsi krewni, znajomi, a czasem nawet i obcy ludzie mieszkający na obszarze, na którym słychać było ów krzyk albo dźwięk dzwonu - zdarzać się to miało także podczas różnego rodzaju klęsk żywiołowych. Stąd najprawdopodobniej wzięło się imię demona – wieszczego, czyli tego, który zapowiadał albo przewidywał jakieś zdarzenie, w tym przypadku śmierć. U Dr Nadmorskiego czytamy: "(...) gdy go (...) pochowają, potym w trumnie usiądzie i zacznie żreć na sobie ubranie, wtenczas najprzód wszyscy najbliżsi krewni się rozchorują i po kolei umierają, a gdy już niema bliższych krewnych, to zabiera dalszych, a jak już wszyscy krewni wymrą, to potym wstanie z grobu i idzie do dzwonów i zacznie dzwonić, a kto dzwonienie posłyszy, ten musi umrzeć. Takich to nazywają niełap albo połap". Skoro więc po jednym zgonie następowały kolejne, i to w gronie rodziny zmarłego, to dochodzono do wniosku, że był wieszczym. W wydaniu wielkopolskim miał on działać w nieco inny sposób – wchodził na wieżę kościoła nocą i wrzeszczał na całą okolicę, a tym głosem przyciągał do siebie wszystkich swoich żyjących rówieśników, a tym samym powodował ich śmierć. Tego rodzaju czynności przypisywano także powszechnie upiorom.

Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wieszczy


O Wieszczy - inne źródło: https://slowianowierstwo.wordpress.com/2015/04/12/wieszczy/

Obrazek

Wieszczy to istota, która przynależała jednocześnie do świata ludzi i demonów. Nazywano tak człowieka, który urodził się z zębami. Pospólstwo uważało, że taka osoba za życia wie wszystko i dla tego była nazywana Wieszczym. Dzieci, które rodziły się z zębami przepowiadały klęskę. Kiedy Wieszczy umierał, to krew w jego żyłach tętniła nadal. Według niektórych podań wstawał w nocy i dzwonił, a jak daleko głos dzwonów ludzie słyszeli, tak daleko ludzie wymrą. Co ciekawe klątwa dotyczyła tylko osób, które były w tym samym wieku, co Wieszczy w dniu śmierci.

Inne legendy mówią, że Wieszczy po śmierci wychodzi z grobu, wędruje kościelnym cmentarzem i wspina się na wieżę kościelną. Stając na niej wrzeszczy wymieniając imiona różnych ludzi a „ jak daleko słychać jego krzyki, tak daleko ludzie umierać muszą.” We wsi Ostrzeszowo zanotowano: „Gdy z dwojga chłopców przyjaciół, pobratymców i rówieśników, umrze jeden, wówczas ten umarły jako Wrzeszczy wchodzi w nocy na wieżę bliskiego kościoła, i stamtąd wrzeszczy strasznym głosem na okolicę. Głosem tym przyciąga do siebie, czyli wywołuje śmierć wszystkich w równym wieku z nim będących młodzieńców, a naprzód towarzysza.”

Aby unieszkodliwić Wieszczego należało odciąć mu głowę i wsadzić między nogi. Inni układali takiego człowieka w trumnie głową do dna i wbijali sierp w kark lub na szyje, aby nie mógł wstać. Człowiek, który rodzi się z zębami po śmierci staje się upiorem. Jednak czy Wieszczy i Upiór to, to samo, tego nie wiemy.

O. Kolberg, Dzieła wszystkie.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 22 cze 2016, 22:31

https://www.youtube.com/watch?v=8eUZ6GZORtk


https://www.youtube.com/watch?v=SnZsLAWvpWM

Opublikowany 18.06.2016

Słowianie tak jak i inne kultury uznawały istnienie wielu rodzajów nadnaturalnych istot zwanych obecnie demonami najczęściej związanych z określonym miejscem lub żywiołem. Przykładowo, przetrwało kilka przekazów wskazujących na to, że wyobraźnię Słowian pobudzała woda, która miała dla nich znaczenie oczyszczające i uzdrawiające. Magia emanująca z niej wywoływała zarówno fascynacje jak i strach, dlatego brzegi leśnych jezior i rzek zaludniły się istotami tajemniczymi i niebezpiecznymi.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 03 lip 2016, 12:40

Współcześni o dawnych Słowianach (na marginesie warto dodać, że wg legendy stolicą Amazonek był Płock;

Juliusz Prawdzic Tell pisze:Jak piszą nasi przedjezuiccy historycy to nazwa Mazowsze pochodzi od aMAZONEK, co oznacza, że zamek Jak Marzenie w Płocku nazywał się aMAZONEM.)
viewtopic.php?f=68&t=1267#p29749

Juliusz Prawdzic Tell pisze:Jest legenda, że Płock był STOLICĄ AMAZONEK czyli Sarmatów, ...
viewtopic.php?f=68&t=1267#p29957 {taka mała uwaga dla badaczy, fascynatów legend}:

Białczyńki pisze:Maciej Pawłowski – Rock opera „Amazonki i Wikingowie”
1 lipca 2016



Rock opera „Amazonki i Wikingowie”. Akcja pierwszej części rock opery dzieje się na terytorium Łysogór (dawna nazwa Gór Świętokrzyskich) w czasach przedchrześcijańskich. Nad rzeką Vistulą (później nazwaną Wisłą) przez wiele wieków żyło plemię słowiańskich Amazonek.

Ich największym wrogiem byli Wikingowie, którzy zapuszczali się rzekami w głąb lądu w celu poszukiwania łupów. Dalebor – syn królowej Amazonek , mieszkający w spokojnej słowiańskiej wiosce u podnóża Wielkiej Góry (Łyśca) niespodziewanie dowiaduje się o swoim pochodzeniu. Na jego barki zostaje zrzucona nadzieja na uratowanie Amazonek przed zagładą. Czy podoła wyzwaniu? Kto mu w tym może pomóc? Może bogowie Lel i Polel, może strażnik rudy Łysogór – Łysiec? A może córka Łyśca, strażniczka przyrody i patronka myśliwych – piękna Dziewanna? Ale tajemnicy teraz nie zdradzimy – zapraszamy na przedstawienie:-) W „Rozmowie z bogami na Wielkiej Górze” Dalebor prosi Lela i Polela o nauczenie go władania wiatrami
Muzyka i scenariusz – Maciej Pawłowski, słowa – Liwia Pawłowska, choreografia – Bartosz Figurski. „Spotkanie z bogami na Łysej Górze” – śpiewają: Aleksander Raczek, Jan Marczuk, Maciej Tomaszewski, oraz zespół Autorskiej Szkoły Musicalowej Macieja Pawłowskiego. Fragmenty przedstawienia zostały zaprezentowane w czasie Koncertu Świątecznego ASM w Teatrze Muzycznym ROMA w grudniu 2015 r.


http://bialczynski.pl/2016/07/01/maciej ... more-59028
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 20 lip 2016, 22:59

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 15 sie 2016, 23:20

Obrazek

Mokosza, Makosz, – to Bogini panteonu słowiańskiego, słowiańska Matka Boża, która według części badaczy była boginią deszczu, mokrej pogody i burzy (Łowmiański, Borovskij) a także hipostazą Matki Ziemi (Jakobson, Gieysztor). Opiekująca się ziemią, wodą, deszczem, kobietami, płodnością, seksualnością, tkactwem, przędzeniem i owcami. Wedle niektórych źródeł partnerka Gromowładcy (Boga Peruna). Dniem tygodnia poświęconym Mokoszy jest piątek, a o zachodzie Słońca odbywają się śpiewy i tańce dla Bogini Mokoszy. Mokosza, Matka Boska to wedle stanu wiedzy na początek XXI wieku imię prasłowiańskiej bogini rolnictwa i płodności, w mitologii także Matki Swarożyca, który jest w ten sposób Synem Bogini. Synem Mokoszy z Perunem jest bóstwo znane pod imieniem Jaryło. Władała ona ziemią, wilgocią (deszczem) i seksualnością, ale też wyplataniem materii świata. Atrybutami Bogini Mokoszy były m.in. pająk – symbol wyplatania i przędzenia oraz mak – symbol miłości cielesnej i płodności. Mokosz była autentycznym bóstwem, czczonym zwłaszcza we wschodniej Słowiańszczyźnie o czym wyraziście zaświadczają dokumenty historyczne, w tym słynna pochodząca z Kijowa kronika Nestora opisująca panowanie Księcia (Kniazia) Włodzimierza.

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.c ... owian.html
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 21 wrz 2016, 23:12

Alatyr

Obrazek

"Kamień Alatyr został stworzony na początku czasu. Pewnego razu wyłowiła go z morskiego dna Ziemska kaczka. Alatyr był bardzo mały i kaczka chciała ukryć go w swym dziobie.

Jednak Swaróg wypowiedział magiczne zaklęcie i kamień zaczął rosnąć. Kaczka nie mogła już dłużej utrzymać i wypuściła go. Tam gdzie upadł wyrosła olbrzymia Alatyrska Góra.

Kamień Alatyr jest świętym kamieniem, źródłem Poznania, pośrednikiem między ludźmi a bogami. Może być mały i lekki,lecz także duży i ciężki jak góra. Nikt go nie odnajdzie i nikt go nie nie podniesie.

Kiedy Swaróg uderzał w Alatyr swym młotem, z iskier zrodzili się bogowie. Na Alatyrze została utworzona świątynia Najwyższemu Rodowi. Następnie Alatyr stał się kamieniem ofiarnym najwyższego Roda. Na nim Rod przynosi sam siebie jako obiatę (żertwę) i przemienia się w Alatyrski kamień."

Inna wersja mitu podaje że wyrastał on „w czystym polu” lub „na morzu”, na mitycznej wyspie Bojan. na nim zaś miało wyrastać Drzewo Życia.

- http://www.krugperuna.org/alatyr/
- Seweryn Szczepański: Kamień i skała w mitologii, wierzeniach i obyczajowości ludów indoeuropejskich
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 02 paź 2016, 17:00

Leszy – opiekun lasu

W zależności od obszaru słowiańszczyzny leszy znany jest również jako laskowiec, borowy, boruta (być może jakoś związany z biesem), także jako dziad leśny albo leśne licho (źródłosłów licha i leszego jest zbliżony).

Demon/duch opiekuńczy lasu, będący jego panem oraz władcą zwierząt w nim żyjących. W stosunku do ludzi jego zachowanie było zmienne, od neutralnego do wrogiego. Zależało to przede wszystkim od tego, jak traktowali oni las i stworzenia w nim żyjące. Leszy był szczególnie nieprzychylny myśliwym i drwalom, którzy wyraźnie naruszali jego ekumenę. W zależności od swojego nastawienia mógł wyprowadzać ludzi na manowce lub pomagać znaleźć wyjście z lasu, psocić poprzez np. wysypywanie runa leśnego z koszyka, lub chronić przed atakiem dzikich zwierząt. Dawniej miejsce, gdzie zaobserwowano obecność leszego lub przejawy jego działalności, uznawano za sanktuarium. Do takiej części lasu nie wolno było wchodzić, a przede wszystkich wyrządzać szkód (ścinanie drzew itp.), polować, ani zbierać owoców runa leśnego (powstawały takie naturalne rezerwaty).

Obrazek

Leszy posiadał dobrze rozwinięte zdolności polimorficzne. Najczęściej ukazywał się jako z grubsza człekokształtna istota, starzec z brodą, czasami jednooki jak cyklop, osobnik o nienaturalnie białej twarzy. Potrafił zmieniać swoje rozmiary w zależności od wysokości drzewostanu. Mógł również przyjmować postać zwierząt takich jak wilk, niedźwiedź, puchacz, a nawet przeistaczać się w wiatr. Pomocnikami leszego były różne pomniejsze demony, duszki i chochliki leśne, takie jak auk (duch echa), puszczewik, Mochowie, ługowoj czy polewoj. Występowały również istoty opiekuńcze, np. grybicz, jagodynicz, pczelicz których nazwy jasno wskazują jakimi „mieszkańcami” lasu się zajmowały.
„Wiele też opowiadają chłopi o ich głosie, mają bowiem te demony śpiewać bez słów, powodować zjawisko echa, krzyczeć donośnie, rżeć, śmiać się itp. Samotnym wędrowcom ukazują się niekiedy w postaci wilka, puchacza lub innego zwierzęcia; przybierają też kształt wichru (wiru powietrznego)” (KLS, s. 683). Leonard J. Pełka „Polska demonologia ludowa”

Obrazek

Leszy staje się coraz popularniejszy dzięki serii gier Wiedźmin, gdzie został odwzorowany właśnie na wierzeniach słowiańskich.

Obrazek

https://slowianskibestiariusz.pl/bestia ... sne/leszy/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 21 paź 2016, 23:39

https://www.youtube.com/watch?v=5HF95GQqPhA

Opublikowany 21.10.2016

Rozpoczynamy cykl edukacyjny na antenie NTV, poświęcony Słowiańskiej Kulturze, wspólnotom rodzimowierczym oraz słowiańskiej tradycji.
W tej audycji rozmowa z Rafałem Merskim, Żercą Wspólnoty Rodzimowierców WATRA.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 06 lis 2016, 22:59

Bajka o zawłaszczeniu Ziemi przez smoki

https://www.youtube.com/watch?v=Z16KkWP2-us

Opublikowany 30.11.2014

Po zastanowieniu drobna uwaga: jest w filmie powiedziane, że los Ziemi zależy od ilości przebudzonych i ilosci niewolników. To jest łagodnie powiedziane - prawda jest taka, że kto nie zmieni swojego postępowania względem Ziemi ten straci ciało. Słońce właśnie dokonuje selekcji. Nawet jeśli nas - wojowników światła zostanie garstka to przetrwamy. Ziemia ochroni wierne dzieci swoje , swoich obrońców.
0 x



ODPOWIEDZ