Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Kultura/folklor słowiański

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 05 gru 2014, 21:50

Było o smoczku a Warszawki teraz troszkę o tym z Krakowa:

Jarek z Bielska pisze:Jarek z Bielska – Kryptonim Holophagus
3 Grudzień 2014

Obrazek Franciszek Walczowski – Krak walczący ze Smokiem

© by Jarek z Bielska (http://www.halfsciencenonfiction.blogspot.com/)

Kryptonim „Holophagus

Tytułowy Holophagus to łacińska nazwa smoka nazywanego „całożercą”, czyli miana, które przypisano Smokowi Wawelskiemu http://pl.wikipedia.org/wiki/Smok_Wawelski. Każdy Polak zna chyba tę legendę. Po przeczytaniu kilku artykułów zamieszczonych na portalu Studia Mythologica Slavica doszedłem do wniosku, że zarówno sama legenda (i to niezależnie od wersji), jak również każda z pojawiających się w niej postaci: Krak, jego dwaj synowie, Smok i Szewczyk, stanowią tylko wyobrażenie mitu. Do odkodowania tego mitu posłużymy się kilkoma cytatami z następujących prac;


1. „Slovenska poganska sveta pokrajina. Primer Bistriške ravni.” (Slovene Pagan Sacred Landscape. Study Case: The Bistrica Plain), której autorami są: Benjamin Štular, Ivan M. Hrovatin.
2. „The Horse as a Cosmological Creature in the Slovene Mythopoetic Heritage” autorstwa Moniki Kropej
3. „ Dragon and Hero or How to Kill a Dragon – on the Example of the Legends of Međimurje about the Grabancijaš and the Dragon” autorstwa Suzany Marjanić.

Zacznijmy zatem od nakreślenia tła, w jakim rozgrywa się akcja mitu, które opisują dokładnie poniższe słowa: „In the lake lived a dragon who kept creating havoc for the inhabitants. Only killing the dragon offered the opportunity for a calm life” /Slovene Pagan Sacred Landscape/. Brzmi znajomo i choć mowa jest tu o jeziorze, a nie o jamie (o jej znaczeniu dowiemy się w dalszej części tekstu), to jednak mamy zaprezentowaną jedną z głównych postaci mitu – Smoka oraz przypisane mu przymioty. Spróbujmy znaleźć następne charakterystyczne postacie: „a beggar kills the dragon by deceiving him”/Slovene Pagan Sacred Landscape/. Widzimy tu postać żebraka, którą możemy odnaleźć i w naszej legendzie, jest nim bowiem Szewczyk. Co ciekawe, żebrak zabija Smoka podstępem, a więc identycznie jak zrobił to Szewczyk. Spójrzmy zatem na kolejny fragment : „In the story we can recognise the following scheme: The lord of the castle is on the hill, therefore representing the authority, i.e. the lord of the sky.”/Slovene Pagan Sacred Landscape/. W tym fragmencie pojawia się kolejna postać – „Pan na zamku”, któremu w naszej legendzie odpowiada Krak. Cały fragment tego tekstu, zacytowany poniżej, dokładnie oddaje sens umieszczenia poszczególnych postaci w całej opowieści.

„In the story we can recognise the following scheme: The lord of the castle is on the hill, therefore representing the authority, i.e. the lord of the sky. Below, in the lake is a dragon, which causes havoc and damage. Because animal and vegetable sacrifices are no longer sufficient he demands a human sacrifice or to be more precise a sacrifice of a young female. A traveller – someone from without the community – kills the dragon and brings peace to the valley” . Zwróćmy uwagę na rozłożenie akcentów, gdyż nie jest ono przypadkowe. W tym fragmencie pojawia się też postać żeńska, która nie występuje w legendzie o Smoku Wawelskim, a przynajmniej bezpośrednio. W tej chwili nie będę się nią zajmował, nie traćmy jej jednak z pola widzenia, gdyż jeszcze do niej powrócimy. W rozważaniach nad sensem naszej legendy nadszedł już moment na kluczowy dla całego mitu fragment: „We know that on the Slav territory the dragon represents a celestial being named Veles (Belaj 1998, 46-66). The lord of the castle represents the divine power, the old-Slav name for which is Perun (Belaj 1996, 989; compare ibid. 1998, 46-66)”. Odsłania on jedną z części mitu zawartego w legendzie. Mamy tu bowiem postacie Peruna/Kraka i Velesza/smoka. Kim zatem jest żebrak/Szewczyk i jaki jest sens umieszczenia tej postaci w opowieści. Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w dalszej części artykułu „the beggar is entering the events, the world of gods from the outside (
) the person has, by performing the sacrifice, mediated between both worlds, thus ensuring the welfare of the community„
/Slovene Pagan Sacred Landscape/. Postać Żebraka/Szewczyka służy przywróceniu równowagi pomiędzy dwoma światami, o sensie których przeczytać możemy na wstępie cytowanego artykułu „The world is constructed of three horizontal spheres and an axis that connects them. The horizontal spheres are the sky, earth and the underworld. The axis which links them all together is symbolised by a mountain peak, a cave in the mountain or a cosmic tree. However, the human world encompasses merely a part of the earth plate, while the underground and sky spheres belong to the gods, demons and the souls of the deceased. (
). That is how the balance was preserved in all three spheres, and this brought prosperity to the earth world.”
. Znamy już zatem wszystkie elementy, które pozwalają nam odczytać sens legendy o Smoku Wawelskim, a przynajmniej takie jej znaczenie, które możemy odczytać przy pomocy cytowanego artykułu. Powróćmy jeszcze na chwilę do pierwiastka żeńskiego. Nie pojawia się on w naszej legendzie, a przynajmniej bezpośrednio. Wiemy natomiast , że motyw „składania” ofiary z młodej kobiety pojawia się w legendzie o Wandzie. Czy ta legenda może mieć jakieś powiązanie z ogólnie pojmowanym funkcjonowaniem wskazanej powyżej „axis mundi”? Z innego fragmentu cytowanego powyżej tekstu możemy się dowiedzieć, że „In many versions of this story (AaTh300) the offering of the young female sacrifice was performed at the water habitat of the dragon (for instance Kropej 1995, 150) or a cave (Pogačar 2001, 31).”. Z łatwością zauważyć możemy istnienie podobieństwa tych opowieści, gdyż w legendzie o Wandzie, jej główna bohaterka rzuca się właśnie do Wisły – a więc do wody rozumianej jako mityczne siedlisko Smoka/Velesza.

W przeprowadzonej analizie zabrakło dwóch ważnych „aktorów”, którzy pojawiają się w legendzie o Smoku Wawelskim, a mianowicie synów Kraka. Nie zapomniałem o nich, a uczyniłem tak z uwagi na konieczność poświęcenia im większego fragmentu. Czytając legendę o Smoku Wawelskim odnieść można wrażenie, że wątek bratobójstwa, jakoś nie pasuje do całego przekazu. Dochodzi do niego po tym, gdy synowie Kraka w końcu zabili bestię. Poniżej postaram się wykazać, że fragment ten, jak i cały przekaz zawarty w legendzie, ma znaczenie głęboko symboliczne i takiego też symbolicznego wyjaśnienia powinniśmy poszukiwać, próbując wyjaśnić zagadkę związaną ze sceną bratobójstwa. Wielce pomocna w tym względzie będzie wspomniana już powyżej praca „The Horse as a Cosmological Creature in the Slovene Mythopoetic Heritage” autorstwa Moniki Kropej. Pierwszą poszlaką wiodącą nas do do odczytania przekazu związanego z omawianą sceną stanowi poniższy fragment: „The Carnival, during which horse masks are frequently seen, forecasts the coming of spring when at last St. George, a hero on a white mare, defeats a terrifying dragon and casts winter from the country. Midsummer Day is announced by Kresnik who was born with horse hooves and who often assumes the image of the horse. Finally, when summer turns to fall, Jarnik, St. George with a gun, shoots a white horse, a goat or a chamois named Goldenhorn, symbol of the sun, but only to be reborn at Christmas as the young sun, or the foal.”. Zauważmy, że pojawiają się tu trzy postacie: St. George (św. Jerzy), Kresnik i Jarnik. Ich znaczenie i wzajemne przenikanie dobrze oddaje następny fragment: „According to Slovene mythical legends a hero who kills a dragon – in Christian mythology St. George on a white mare – has a brother, a mythical hunter Jarnik(
)Kresnik
, the hero who was the winner before and who killed a mighty beast, now becomes the victim. He is killed by his own brother Jarnik out of greed and passion.”
. Widzimy zatem, że wskazany opis mitu pasuje również do sceny zawartej w legendzie.

Zatrzymajmy się jeszcze na moment przy postaci Smoka i sięgnijmy do artykułu „Dragon and Hero or How to Kill a Dragon”, w którym możemy znaleźć poniższy fragment :„If we attach to this version the legend of the Štrigova Dragon, pozoj [Štrigova being a village and municipality in Međimurje] which, unlike the version of the Čakovec dragon legend, introduces a temporal deixis about Spring as the period of the awakening of the young pozoj, that can be paralleled with Mislav Ježić’s tenet that the myth of Vrtra, that is, the myth about the killing of the Dragon and the liberation of Water, most probably refers to the time of year of the Summer Solstice (Ježić 2006:59). Namely, the point of reference about Spring in the Štrigova legend introduces the deixis about the beginning of the Proto-Slavic New Year that began in Spring – around the date of today’s Christian Easter and/or St George’s Day as the beginning of the Summer part of the year. St George’s Day is situated in a very important position in the calendar system between the Summer and Winter halves of the year (Belaj 1998:120, 169) and is often seen in the folklore conception as the beginning of Spring, but also as the beginning of the year, that is, the economic year when the livestock is first taken out to pasture after Winter.”. Zwróćmy uwagę na podkreślony tekst, który powinien wydać nam się znajomy, gdyż w jednej z wersji legendy o Smoku Wawelskim Smok wypija wodę z Wisły i pęka od jej nadmiaru. Nie ulega chyba już wątpliwości, że jest to kolejne symboliczne nawiązanie do sfery mitu, jakie możemy odnaleźć w legendzie o Smoku Wawelskim. Jeszcze raz wróćmy zatem do tego artykułu, który w taki oto sposób opisuje te kwestie: „This mythic, demonological legend once again indicates the link between the pozoj and the grabancijaš who calls up storms and hail by riding on the pozoj; of how the grabancijaš – pozoj meteorological binomial brings fructiferous rain after prolonged periods of drought, just as Perun liberates the Water from Veles’s Netherworld of Eternal Spring (Vyrej/Virej) in the Proto-Slavic matrix. „.

Na koniec wróćmy jeszcze do jamy Smoka Wawelskiego. Okazuje się, że owa „jama” nie do końca musi oznacza to, z czym nam się w pierwszej chwili kojarzy. Otóż pośród wielu ciekawych kwestii poruszonych w pracy „Dragon and Hero or How to Kill a Dragon” natknąłem się na z pozoru nic nie znaczący poniższy fragment: „I am therefore quoting in full the following legend about the pozoj in Čičanjska Jama (jama here meaning marsh, lake, river tributary) near Donji Vidovec (in Međimurje).„. Jak zatem z niego wynika, pod pojęciem „jama” może wcale nie kryć się jaskinia lecz bagno, jezioro czy też jakaś inna forma budowy koryta rzecznego. To ciekawe „odkrycie”. Wskazywać bowiem może, że nasza legenda może pochodzić z okresu, kiedy Wzgórze Wawelskie otoczone było jeszcze mokradłami utworzonymi przez Wisłę. Smok Wawelski przebywałby w takim przypadku nie w jaskini pod Wzgórzem Wawelskim, a w mokradłach u jego podnóża. Takie umiejscowienie siedziby smoka wskazywać może na południowoeuropejski rodowód narodzin legendy. Tego wątku nie będę tu jednak rozwijał, a wszystkich zainteresowanych odsyłam do cyt. artykułu.

Spróbuję teraz zobrazować to, o czym do tej pory napisałem. Ilustracja nr 1 obrazuje wersję legendy z udziałem synów Kraka.

Obrazek

Oś pionowa to axis mundi , która łączy trzy sfery horyzontalne: 1 – niebo, 2- ziemię, 3 – świat podziemi. Sferę – 1 przypisujemy Perunowi, sferę -2 wspólnocie ludzi, sferę – 3 Veleszowi. W sekcji A przedstawiony mamy stan równowagi pomiędzy sferami. Sekcja B to czas chaosu i zniszczenia wywołanego przez Smoka/Velesza, który wtargnął do niej ze swojej domeny-sfery A 3 . W celu przywrócenia równowagi wszystkich trzech sfer Perun wysyła dwóch synów – solarne bóstwa: Kresnika i Jarnika. Kresnik zabija Smoka, lecz Jarnik trawiony zazdrością zabija pogromcę Smoka/Velesza- Kresnika . Staje się to jednak powodem jego późniejszego wygnania – sekcja C 2.

Można zadać sobie pytanie, czy ukazanie na tej ilustracji osi czasu ma swoje uzasadnienie. Według mnie tak, gdyż stanowi ona ważny łącznik pomiędzy warstwą narracji, a warstwą mitu. Ważnymi wskazówkami jest opisanie w określonej kolejności następujących zdarzeń: chaos i zniszczenie wywołane przez Smoka, sposób jego zgładzenia, bratobójstwo i banicja. Co zatem łączy te elementy. Moim zdaniem za wszystkimi tymi zdarzeniami kryje się kolejność pór roku i związane z tym procesy przyrodnicze. Pierwszy w kolejności etap (chaosu i zniszczenia) zinterpretować można jako okres zimy i przedwiośnia/przednówka. Etap drugi to śmierć Smoka, który pęka od nadmiaru wypitej wody, co przypomina wyżej cyt. mit o uwolnieniu wody, okres ten możemy zinterpretować więc jako czas wiosny i lata (okres obfitości/pomyślności wspólnoty ludzi uwolnionych spod jarzma Smoka). Etap trzeci to zabójstwo Kresnika – (pogromcy Smoka/Velesza) i banicja jego zabójcy Jarnika, to schyłek lata i jesień (okres nostalgii za latem/Kresnikiem i smutku przed nadchodzącą zimą).

Podobne przesłanie, choć nie tak rozbudowane, zaobserwować możemy w wersji legendy z udziałem Szewczyka.

Obrazek

Tutaj również Smok/Velesz powoduje naruszenie stanu równowagi pomiędzy 3 sferami , co skutkuje chaosem i zniszczeniem w strefie 2B. Pojawia się jednak Szewczyk (przybysz z zewnątrz), który zabija Smoka/Velesza i przywraca równowagę pomiędzy wszystkimi 3 sferami.

Z powyższej próby analizy legendy o Smoku Wawelskim możemy wysnuć wniosek, że choć wydaje się, iż jest ona tylko zwykłą bajeczką , to jednak każdy z jej elementów posiada przemyślane odniesienie do sfery mitu.

Oczywiście można podnieść zarzut, że mój tekst opiera się na cytatach wyrwanych z kontekstu. To w dużej mierze jest prawdą, choćby z tego powodu, iż cytowane artykuły odnoszą się do tematyki, która bezpośrednio nie wiąże się z naszą legendą. Niemniej starałem się wykazać, iż można podjąć próbę scalenia tych różnych wątków wokół osi, jaką stał się przekaz zawarty w legendzie o Smoku Wawelskim.

Mam też nadzieję, że niniejszy wpis stanowić również będzie zachętę do zapoznania się z przywołanymi w tekście artykułami.


Tagged with: Całożerca, Holophagus, Smok wawelski
https://bialczynski.wordpress.com/2014/ ... olophagus/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 16 gru 2014, 21:37

Smok z Krakowa wg. Juliusza:

Juliusz Prawdzic-Tell pisze:
Elżbieta Maria Firlet, SMOCZA JAMA NA WAWELU – Historia - Legenda - Smoki; UNIVERSITAS Kraków 1996


EMF rozwiązała zagadkę Smoka Wawelskiego i BABILOŃSKIEGO. W liście do Arystotelesa Aleksander opisuje, jak udał się w poszukiwaniu Potwora nad rzekę, przy której była góra z jaskinią, gdzie mieszkał Potwór. Okoliczna ludność składała mu dziennie 2 woły, które łykał. Aleksander kazał złożyć tam 2 cielaki, z czego Potwór był wyraźnie niezadowolony, a następnego dnia otruł go cielskami wołów wypełnionych gipsem.

Uchodziło to za wierutną bzdurę, ale w Brazylii znaleziono szczątki warana o długości 30 m. Waran ten żył miliony lat temu, ale w Anglii znaleziono szczątki podobnego sprzed 10 tys lat. Warany są zwierzętami lądowo-wodnymi, jak krokodyle, które potrafią odbywać wędrówki OCEANICZNE. Waran brazylijski był zwierzęciem bagiennym i nabrzeżnym, umiejącym pływać w morzu, a waran angielski polował na wieloryby. Warany na Komodo, dochodzące do 4 m, polują na dziki i jelenie, wobec czego waran o 10 m długości mógł zjeść krowę, co nadaje relacji Aleksandra rzeczowości.

Aleksander miał zostać otruty fluorowodorkiem, który przemycono w kopycie oślim jako narzędziu szewskim. Podczaszy dodał to do wina, które pili wszyscy, ale wtajemniczeni wiedzieli, że po tym wody pić NIE WOLNO.

My mieliśmy w godle białozora a Chińczycy SMOKA. Gdy po zamordowaniu Bolesława Krzywoustego przez Prawdziców polscy władcy utracili monopol na białozory to ptakiem herbowym został plebejski bielik łamignat. Z tego wnoszę, że Smok Chiński nie był fantastyką a stylizacją, czyli że taki zwierz był znany i budził lęk, jak białozór z północnej Rosji podziw.

W jednym z zamków mazowieckich rolę kata pełniła „żaba”, którą – gdy została zabita przez ofiarę – powieszono na bramie. Mógł to być waran poleski, o jakim ostatnia relacja jest z czasów napoleońskich, a takowe funkcje mogły też pełnić warany chińskie, stając się przez to zwierzętami HERBOWYMI – jak lwy. Nie wykluczone więc, że takie Żaby trzymano też na Wawelu, co upamiętniło się w postaci Smoka Wawelskiego. Nazwa smoka pochodzi od śmierci-MORTUS-u.

Pałac Królewski w Krakowie był na Łobzowie, jak nazywały się Bielany do budowy tam cytadeli w XVII w. Otóż nazwa Łobzów może pochodzić od Olimpiady, która miała dużą głowę. Tłumaczy to niesamowitą przebudowę kościoła klasztornego w Tyńcu – jakby murarz dokonywał poprawek ZA JEJ PALCEM?
http://www.wandaluzja.com/?p=p_302&sNam ... da-i-diana
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 20 gru 2014, 00:36

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 23 gru 2014, 22:46

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 25 gru 2014, 23:48

Szczodre Gody, czyli święto Zimowego Staniasłońca

Obrazek

Święto Godowe było szczególnym wydarzeniem w życiu dawnych Słowian. Swaróg – słońce, pokonuje ciemność i odzyskuje panowanie nad światem, przynosząc tym samym radość, nadzieję i optymizm. Jak wyglądały obchody? Co spożywali nasi przodkowie podczas tego święta? Jakie tradycje przetrwały do dziś?

Szczodre Gody przypadają na moment zimowego przesilenia, a same obchody mogły trwać nawet kilka dni. W tym czasie odprawiano wróżby, aby dowiedzieć się jaki los bogowie ześlą w przyszłym roku. Był to również czas poświęcony przodkom, dla których organizowano rytualne „obiaty” i palono ogniska.

No właśnie. Jak wyglądały potrawy Godowe? Jak informuje Paweł Lis z Grodziska Żmijowiska:
„Jak wyglądały – trudno dziś powiedzieć, ale stwierdzić można, że były one częstym i bardzo ważnym elementem obrzędowości zarówno domowej jak i tzw. solennej – publicznej. Wspólna uczta tzw. pir towarzyszyła m.in. rytuałowi składania ofiar bóstwom. Wśród spożywanych wówczas potraw ważną rolę odgrywało mięso, a także ser i pieczywo: chleb i specjalnie przygotowywany na takie okazje kołacz lub pieczywo figuralne np. w kształcie mostów lub studni. Wśród trunków na obrzędowych stołach dominował sycony miód”. Zachęcam do przeczytania całego wywiadu: „Co jedli dawni Słowianie?”

Obrazek

Szczodre Gody trwają do dziś!
Wiele ze zwyczajów, które były częścią tego święta przetrwało do dziś. Każdy kto jest „nowy w temacie” zapewne zdziwi się jak wiele z rytuałów dawnych Słowian wciąż praktykujemy.
Nasi przodkowie podczas Święta Godowego stawiali w izbie snop żyta zwany Diduchem. Dekorowano go suszonymi owocami oraz orzechami, a po Święcie przechowywano, aż do wiosny. Z nasion Diducha dokonywano pierwszego obsiewu.

W południowej Polsce dekorowano gałąź jodły, świerku lub sosny, wieszano pod sufitem nad drzwiami. Nazywano to podłaźniczką. Podczas przygotowywania stołu chowano siano pod jego nakryciem lub po prostu nakrywano samym sianem. Wszystkie te rytuały były związane z płodnością i miały zapewnić dobre plony w przyszłym roku.

Chodzenie przez grupę ludzi od domu do domu oraz śpiewanie Godowych pieśni, zwane dziś kolędowaniem, również pochodzi z okresu pogańskiego. Noszono przy tym wyobrażenia maszkar, którymi straszono widzów. To również miało służyć przyszłorocznemu urodzajowi.
Najstraszniejsza maszkara, turoń, czyli włochate bydle z rogami, czarne i posiadające ogromne zębiska, tańczyło i płatało figle oraz straszyło kobiety oraz dzieci. W końcu turoń padał i wszyscy rzucali się, aby go ocucić. Jednym ze sposobów obudzenia turonia było polanie mu do pyska gorzałki (kto by się nie obudził?!). Maszkara ożywała, a wszyscy cieszyli się, że wraz z nią ożyją pola i lasy.

Organizowano również pochody z gwiazdą, ale najlepiej posłuchajcie sami...



Słowiańska kuchnia pogańska
O tym co spożywali dawni Słowianie informują nas źródła archeobotaniczne i archeozologiczne. Wiemy, że kuchnia naszych przodków opierała się głównie na daniach przygotowywanych z roślin, jako, że w większości byli oni rolnikami. Dominowały różnego rodzaju polewki i bryje, być może jedynie z dodatkiem mięsa. Dziczyzna, wbrew pozorom, nie stanowiła podstawy pogańskiej kuchni słowiańskiej. Owszem polowano, ale jak pokazują źródła, raczej po to by uzupełnić zasoby.

Dawni Słowianie hodowali dużą ilość ziół, a do tych należały: chrzan, czosnek (spożywano również dziki), rdest ostro-gorzki, gorczycznik, mięta, jaody jałowca, lebiodka, kminek i czarnuszka, kolendra i gorczyca. Z pewnością używano ich również podczas świąt, w tym Szczodrych Godów.

Jaki piszą Hanna i Paweł Lisowie: Z badań etnologicznych wnioskować można, że w jadłospisie codziennym mogły dominować różnego rodzaju polewki – odpowiednik dzisiejszych zup, bryje i kluski – zróżnicowane co do gęstości potrawy w typie puddingu na bazie mąki i kaszy oraz same kasze pod różną postacią. Gotowano również żury – polewki na zakwasie z mąki żytniej. Mięso pojawiało się jako składnik tych potraw: suszone czy tłuszczowa okrasa oraz w postaci gotowanej, pieczonej lub wędzonej.

Dawni Słowianie mieli również swoje „słodycze”. Były to suszone owoce takie jak jabłka, gruszki, śliwy czy jarzębina. Dzięki temu udawało się dostarczyć organizmowi niezbędnych cukrów. Na przednówku zjadano także kasztany oraz inne dary lasu, w tym korę. Jak mus, to mus!

Obrazek

Co jedli nasi przodkowie podczas świąt?
Przede wszystkim należy dokonać podziału słowiańskich rytuałów na domowe i solenne, czyli publiczne. Do tych drugich jeszcze wrócimy, ale warto wspomnieć, że te pierwsze były odprawiane w kręgu rodzinnym i wiązały się z najbardziej rozpowszechnionymi w tamtych czasach kultem bóstwa domowego.

Dzielono się wszystkim tym co było akurat pod ręką, zależnie od pory roku. Supermarkety były jeszcze w powijakach, podobnie zresztą jak możliwość zamówienia pizzy z dowozem do domu. Jak piszą Hanna i Paweł Lisowie „(...) jedzenie było dla naszych przodków rzeczą niemal najcenniejszą”. Z tego powodu możemy domniemywać, opierając się na badaniach etnograficznych i wykopaliskach, że „spożywcza” część świąt była dla naszych przodków naprawdę istotna.

Kult domowy opierał się najstarszej na świecie zasadzie: coś za coś. Jeśli wydarzyło się coś szczęśliwego, domowemu bóstwu składano ofiarę z pożywienia. Najstarsza gospodyni musiała zabić czarną kurę w pobliżu znajdującego się w domu paleniska. Krew ptaka musiała spłynąć do dołka przy palenisku, a kawałki zwierzęcia, wraz z chlebem i miodem, zanoszono na poddasze domu. Taka ofiara nazywała się stopaanova gozba (gozva – jadło). Jak widać słowiaństwie bóstwa, zwłaszcza te z niskiego kręgu, nie były jakoś specjalnie wybredne.
Wiemy, że ofiary z żywności były składane również w najbardziej prozaicznych sprawach. Moją ulubioną jest ofiara dla bełtów, czyli złośliwych stworzeń, które miały w zwyczaju napadać na mężczyzn, upijać ich, gubić im drogę do domu (czasami zaganiać ich do łoża sąsiadki), wrzucać w krzaki i usypiać na całą noc!

Aby je obłaskawić należało przygotować miskę strawy i zostawić ją w kącie domostwa. Bełt, często pod postacią kota, przychodził i spożywał ofiarę. Jeśli tak się stało można było bezpiecznie udać się na spotkanie ze znajomymi, nieważne jak ostro zakrapiane, nie powinno być problemów z powrotem do domu. Jeśli kogoś interesują słowiańskie bestie i potwory to polecam materiał pt. "Mroczna Strona Słowiańszczyzny".

Drugim rodzajem potraw kultowych były te związane z publicznymi obchodami, którym towarzyszyła również odpowiednia liturgia. Dawni Słowianie najczęściej składali w ofierze jagnię lub woła, jak potwierdza Prokop z Cezarei. Bogów obdarowywano również nabiałem, miodem, rybami lub ciastami w kształcie przypominającymi mosty, studnie lub inne budowle, które były bardzo ważne z punktu widzenia życia plemienia lub osady.

Nasi przodkowie mieli bardzo praktyczne podejście do rzeczywistości. Większość ofiar zjadano od razu, jeszcze w trakcie trwania obrzędu. Z wykopalisk wiemy, że w Nowogrodzie podczas ofiary zjedzono tura lub byka, a Saxo Grammaticus po swoim pobycie w Arkonie stwierdził, że był uczestnikiem „uroczystych uczt pod pozorem kultu”. Ta tradycja przetrwała okres pogański i później była znana jako „Boże obiaty”, podczas których zapraszano znajomych, spożywano obfite i wystawne potrawy (zachowując wszelkie proporcje), aby uprosić bożą łaskę.
Jakie produkty i potrawy najczęściej pojawiały się na świątecznych stołach naszych przodków?

Obrazek

Słowiańskie rarytasy
Wspólne spożywanie rytualnych potraw było ważną częścią obchodów każdego święta, również Szczodrych Godów. Pierwszym z produktów, który pojawiał się na stołach naszych przodków, jest z pewnością kołacz. Jest to rodzaj obrzędowego pieczywa, podawanego podczas wielu świąt i ważnych wydarzeń w życiu człowieka, jak choćby swaćby – czyli słowiańskie wesele (ponownie zapraszam do przeczytania rozmowy na ten temat: „Swaćba, słowiańskie wesele”). Wypiekano go z mąki pszennej lub żytniej, a jego nazwa pochodzi prawdopodobnie od kolistego kształtu pieczywa.

Odkryte przez badaczy figury i posągi słowiańskich bogów świadczą o tym jak ważne było pożywienie w obrzędach kultowych naszych przodków. Dla przykładu: posąg z Powiercia pod Kołem trzyma w rękach kulisty przedmiot, który interpretuje się właśnie jako kołacz. Aleksander Gieysztor widzi w tzw. „kamiennych babach”, wyobrażeniach opiekuńczych bóstw z kręgu perunowego, kobiety trzymające w rękach kołacze.

Saxo Grammaticus z kolei tak opisuje kołacz podczas praktyk religijnych w Arkonie na wyspie Rugii, gdzie znajdowała się świątynia Świętowita:

Przynoszono także w ofierze kołacz, przyprawiony miodem, okrągłego kształtu a takiej wielkości, że dorównywał prawie wysokości człowieka. Stawiając go pomiędzy sobą a ludem, zwykł się pytać kapłan czy Rugianie go widzą. Gdy ci odpowiadali, że go widzą, wypowiadał życzenie, aby za rok nie mogli go zobaczyć. Tym życzeniem obejmował on nie tylko swoją lub ludu przyszłość, lecz pomyślny urodzaj w przyszłości w ogóle".

Jeśli mowa o dawnych Słowianiach nie można zapomnieć o miodzie pitnym. Nasi przodkowie, jak to się potocznie mówi, za kołnierz nie wylewali. Świadectwo Ibn Jakuba z Rusi mówi np. o tym, że podczas śwaćby Słowianie pili miód z... wiader.

Sycony miód był święty. Używano go podczas uroczystości i świąt, zapewne również podczas Szczodrych Godów. Przypisywano mu, całkiem słusznie, właściwości lecznicze. Często składano z niego ofiarę bogom, a w Arkonie przepowiadano przyszłość sprawdzając zawartość rogu Swiętowita, w którym znajdował się właśnie miód.

Priskos z Panionu tak pisał o miodzie: „Dostarczono nam... zamiast wina czegoś, co tam na miejscu nazywa się „medos”. Językoznawcy twierdzą, że poza słowem „strawa”, miód to najstarszy słowiański wyraz zachowany na piśmie. Św. Otton twierdził, że Polanie „nie dbali o wino, mając w piwie i miodzie tak wyborne napoje”. Gall Anonim opsiując Polskę nazywał ją krainą „obfitującą w miód, gdzie las miodopłynny...”.

Miód, podobnie jak kołacz, przetrwał okres pogański i pozostał w naszej tradycji do dziś. Jeśli kogoś interesują sposoby pozyskiwania miodu przez dawnych Słowian polecam sprawdzić ten link: bartnictwo Dawnych Słowian.

Słowiańskich potraw jest oczywiście o wiele więcej, a sam temat jest porywający. Polecam sprawdzenie przepisów kuchni dawnych Słowian odreastaurowanych przez badaczy z Grodziska Żmijowiska. Jeśli temat Was zainteresował zapraszam również po inne materiały z tej serii: kuchnia dawnych Słowian, które znajdziecie na portalu Smaki z Polski.

Źródła: http://www.smakizpolski.com.pl, Grodzisko Żmijowiska, Rodzimy Kościół Polski: Statut – Historia – Założenia programowe – Kult – Etyka – Obrzędy.

Więcej na .......http://jakubgajdzinski.natemat.pl/12823 ... aniaslonca
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 26 gru 2014, 00:20

Chciałbym mieć pewność co spożywali nasi przodkowie, bo z tym co podaje powyższy artykuł nie do końca się zgadzam.
Zapewne mogło tak być ale raczej w średniowieczu, za panowania chrześcijaństwa, a więc już po pogrążeniu Słowian.
Wcześniej, za świetności treścią pożywienia było mięso i wszystko co z nim związane.
Dodatki roślinne, choć ważne, były tylko dodatkami.
Takie przedstawianie sprawy uważam za próbę propagowania prymitywizmu Słowian, a więc za celowe wmawianie nam o naszej niższości kulturowej.
Nic bardziej mylnego!
nie dajmy się ogłupiać. :lol:
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 26 gru 2014, 22:30

Obrazek SPAS ZIMOWY

Jeszcze nim chrześcijaństwo sprowadziło do nas św. Mikołaja, prezenty w okolicach 6 grudnia roznosił Spas Zimowy - patron wszelkich zimowych zajęć. Dziś niewiele już o nim wiadomo - wiemy tyle, że św. Mikołaj nie został przyjęty przez słowiańską ludność natychmiastowo. Świadczy o tym archaiczne powiedzenie: "poproś Mikołaja, on przekaże Spasowi". Dlaczego mikołajki przypadają właśnie 6 grudnia? Przyjęło się sądzić, że właśnie w tym czasie zaczyna zbliżać się zima - mrozy stają się coraz bardziej siarczyste, zaś śnieg zaczyna padać coraz gęściej. Wierzono, że przyjście zimy w tym dniu zwiastowało urodzaj w polu. Gratulujemy zatem tym, którzy dziś za oknem widzą śnieg. Są tu tacy?

Kim jest zatem Dziadek Mróz (ros. Дед Мороз)? Obecnie traktuje się go jako świecki odpowiednik św. Mikołaja, rozpowszechniony głównie za sprawą komunistycznej propagandy. Zagłębiając się jednak w jego genezę,możemy dowiedzieć się, że jest to postać fantastyczna zaczerpnięta ze wschodniego folkloru, mająca korzenie w słowiańskiej mitologii. Dziadek Mróz był brodatym, krępym i siwym starcem, który przemierzał świat w kożuchu, podpierając się kosturem. Jego pojawienie się zwiastowało nadejście mrozów. Niektórzy, chcąc go nieco oswoić i ochronić samych siebie, zapraszali go na wigilijną wieczerzę.

Dawne podania często nie przedstawiają Dziadka Mroza w pozytywnym świetle. Dziadek Mróz w dawnych wierzeniach kojarzony był z okrutnym starcem, który łączył w sobie najgorsze cechy trzech bogów: Pogvizda (bóg wichrów i pogody), Zimnika (bóg zimy) oraz Korochuna (podziemny świat). Co robił dla rozrywki? Zamrażał ludzi, porywał dzieci i żądał okupu w prezentach za zwrócenie dziecka. Dopiero czasy nowsze odwróciły diametralnie obraz tej postaci - przejęła ona cechy św. Mikołaja i holenderskiego Sinterklaasa. Od tego czasu Dziadek Mróz był już sympatycznym dziadkiem, który rozdawał ludziom prezenty w Nowy Rok.

Siedziba Dziadka Mroza znajduje się nieopodal wsi Kamieniuki, po białoruskiej stronie Puszczy Białowieskiej. Jako ciekawostkę warto dodać, żeDziadek Mróz był jednym z kandydatów na maskotkę Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sochi. Niestety - nie zdobył on uznania jury.

Obrazek

https://www.facebook.com/pages/Łódzka-Wspólnota-Rodzimowiercza-Wilczy-Krąg/1449706188618670
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 06 sty 2015, 22:06

Kalendarz Słowiański na 2015/7524 rok już w Slovianskim Sklepiku!

Obrazek

https://bialczynski.wordpress.com/2014/ ... -sklepiku/ :D
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 10 sty 2015, 00:04

Obrazek Symbol Welesa
Wykonany metodą inkrustacji. Ręcznie kuta i gięta miedź osadzona w serpentynicie zebranym własnoręcznie na szlakach góry Raduni. Zawieszka w kształcie dłoni zaciśniętej na rzemieniu z wygrawerowanym małym symbolem Welesa symbolizować ma siłę sprawczą umysłu. Jest to prywatna interpretacja.
Weles - podziemny Bóg magii, przysiąg, sztuki, rzemiosła, kupców, a przede wszystkim bogactwa. W tym ostatnim wymiarze przypisuje się Welesowi opiekę nad bydłem, gdyż jego posiadanie było ówcześnie miernikiem dobrobytu.

Obrazek Miś ze Ślęży wyciachany z Ślężańskiego Serpentynitu na podstawce z dębu który rósł u podnóża góry Wieżyca.

Obrazek Świętowit ze Zbrucza. Rzeźba wykonana z drewna bukowego, wysokość 53 centymetry.

Obrazek Kołowrót Słowiański rzeźbiony na bukowej stronie barwiony pirografem, na odwrocie grawerowany mosiężny Toporzeł zatopiony w barwionym dębowym fornirze otoczony ramionami solarnymi wypełnionymi złoceniem.

Obrazek Świętowit Woliński z drewna bukowego na kamiennej podstawie z serpentynitu

Obrazek Symbol władyki burz Peruna! Drewno z drzewa poświęconego Perunowi (Dębu) Spowite zostało miedzią pokrytą srebrem i łączone tajemniczym stopem Smagane było płomieniem palnika (marki "PERUN") oraz łukiem elektrycznym, aby uzyskać ostateczny kształt wśród zapachu dymu i ozonu. Zdobi go siedem bursztynów tak tożsamych z ziemiami Słowian, barwy spadziowego miodu.

Obrazek Druid Ślężański. W rękach niesie ów Druid posłannictwo nowego życia wraz z dobrym życzeniem w postaci żołędzia którym obdarował mnie dąb u podnóża Ślęży, wypalone na nim zostało życzenie i nasączony został dobrymi myślami. Twarz druida zaklęta była w jednym z kamieni tej góry zwanym Serpentynit i nie łatwo było ją odnaleźć.

https://www.facebook.com/photo.php?fbid ... =1&theater
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 10 sty 2015, 14:49

Obrazek

Obrazek "Naród jak drzewo, odcięty od korzeni nadaje się tylko na boazerię."

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 13 sty 2015, 22:16

Księga Welesa (fragmenty)
Opublikowano 25 września 2014, przez Smaki z Polski w kategorii Kultura dawnych Słowian, Mitologia i słowiańskie bestie

Obrazek

Deseczka 7a (II 7a)

Sława bogom naszym!

Nasza rodzima wiara nie wymaga ludzkich ofiar, jak to się dzieje u Waregów, co zwą Peruna Perkunem i krwawe mu żertwy składają.

Powinniśmy składać w ofierze plony naszych trudów, zboża, mleko i inne tłuszcze. Składamy wszak Koladzie jagnięta, tak jak podczas Rusalii, w Dzień Jaryły i święto Krasnej Góry. To ostatnie czynimy na pamiątkę Gór Karpackich. Nasze plemię zwano wtedy Karpanami. A kiedy zamieszkaliśmy w lasach, zwano nas Drewlanami, zaś od pól Polanami.

W każdym razie to, co Grecy plotą o nas, że składamy ofiary z ludzi, jest kłamstwem, bo nie ma takiego zwyczaju. Źle ten gada, co chce drugim zaszkodzić. Próżno walczyć z cudzą głupotą, gdy sądzi ktoś według siebie.

Od dawna żyjemy wedle naszych rodowych praw, a Starcy rozsądzali sprawy naszych przodków pod Drzewem Peruna. Tego dnia odbywały się na ich cześć igrzyska. Junacy popisywali się siłą, biegali, śpiewali i tańczyli. Łowcy szli na polowanie i przynosili Starcom dziczyznę, aby ją podzielili między wszystkich. Wołchwowie składali ofiary bogom i chwałę ich opiewali.

Od czasu najazdu Gotów i przyjścia Waregów obierali sobie kniaziów wojowie i ci wiedli młodych na srogi bój.

Rzymianie obserwowali nas i żywili złe zamiary. Przybyli na rydwanach, zbrojni w żelazo i uderzyli na nas. Długo się broniliśmy, w końcu jednak przegoniliśmy wroga


Deseczka 7b (II 7b)


z naszej ziemi, a Rzymianie zdumieli się, jak drogo sprzedajemy swe życie i zostawili nas w spokoju. Grecy chcieli zniewolić nas w Korsuniu i walczyliśmy za naszą wolność. Wielka wojna z nimi trwała trzydzieści lat i w końcu odstąpili.

Niegdyś Grecy wymieniali na targach nasze krowy na maści i srebro, potrzebne naszym dzieciom i niewiastom. Do czasu płaciliśmy tylko żywnością. Grecy starali się nas osłabić, a potem ośmielili się zrobić z nas niewolników. Nie udało im się to i nie oddaliśmy im naszej ziemi, tak jak Trojanie się nie poddali Achajom [w oryg. Rzymianom?]. Nie ścierpią takiej obrazy Wnuki Darzboga, co orężem swym gnali wrogów.

I dziś nie zniesiemy poniżenia w oczach Ojców naszych. Na brzegach Morza Błękitnego [Azowskiego] wyrżnęliśmy Gotów i odnieśliśmy wielkie zwycięstwo.

Matka śpiewa pieśń chwały, ta przecudna Ptaszyna, która dała ogień naszym przodkom w ich domostwach. Dla niej rozpalamy ognie, by obdarzyła nas siłą, byśmy mieli czym rąbać wrogów i pohańbić ich niczym psy.

Spójrz, mój narodzie, jak bardzo się czujesz bezpieczny! Jakże mylą się wasi mędrcy! Lenisz się, by wspólnie gnać wroga. Tak jeno można biedy uniknąć i zasłużyć na nowe życie. Razem bylibyśmy dumni i niepodlegli. I choć wiele ciężkich walk mamy za sobą, wiele bitew i wojen w ciągu półtora tysiąca lat, wciąż żyjemy, dzięki ofiarności naszych witeziów i wojewodów.

Obrazek

Deseczka 7c (II 7c)

I dziś jest nie inaczej, i trudy wojny na nas spadają, lecz możemy pokonać wrogów. Codziennie ich odpieramy, biorąc łupy. Wezwaliśmy pod sztandary naszych wodzów tych wojowników, co jeszcze nie całkiem zbabieli i wciąż są witeziami. Zbieramy się na majdanach i powiadamy, że nie ma innej rady, jak iść na Greków, których jeszcze dużo zostało.

Powiadaliśmy jasno, że wiedzie nas Indra, tak jak wiódł naszych Ojców na Troję i na Rzymian. Dobrze wiemy, że nie Waregowie winni nas prowadzić, jeno bogowie.

Tysiąc lat wojowaliśmy z Rzymianami i Gotami. I Suria był z nami. Nigdy nie zapomnimy, jak Goci sprzymierzyli się przeciwko nam z Hunami. Alaryk atakował od północy, Hunowie od południa. Strwożyły się Roksolania i Boruś, gdy Hunowie wsparli Gotów. Lecz Rusowie powstali z pełną mocą i przepędzili Hunów, tworząc Kraj Antów i kijowską dzierżawę.

A teraz od tej rzezi nasze serca krwawią od rana do wieczora. I ronimy łzy nad dolą naszą, ale kiedyś obeschną i wiemy, że nadejdzie czas usiec naszych wrogów, czy to Greków, czy Hunów. Teraz my powinniśmy narzucić im jarzmo i pęta, by więcej nie czynili nam złego.

Alaryk wszak za to zapłacił, my zaś powinniśmy zmusić Chersonez, by zapłacił za łzy naszych córek i synów wziętych w niewolę. Zapłacą nie srebrem ni złotem, lecz głowami zatkniętymi na palach.

Deseczka 7h (II 7h)

I trzeba nam wiedzieć, że Rusowie powinni zbierać się w dziesiątki, a dziesiątki w sotnie, by walczyć z wrogami i zatykać ich ścięte głowy na włóczniach. Tak z łotrami się porachować, żeby sczezły te bestie drapieżne razem ze swym pomiotem.

Płyną wielkie rzeki po Rusi, a wody ich szemrzą starodawne pieśni o wojach, co nie bali się iść na gockie pola i wiele lat wojować o wolność Rusów. Sławni witezie niczego nie szczędzili, nawet własnego życia.

Tak mówi o nich Bereginia i trzepocze skrzydłami Matka Wszech Sława, mówiąc o ich potomkach, co nie poddali się Grekom ani Waregom. Opowiada Ptaszyna o witeziach Boruskich, którzy padli z rąk Rzymian nad Dunajem pod wałem Trojana.

Polegli bez godnej tryzny i strzygi nad nimi tańcowały. Opłakujemy ich w Dziady jesienią, zimą zaś huczy o nich wicher po stepach. Dzikie ptaki śpiewają, że zginęli chwalebnie i nie zostawili swej ziemi na pastwę wrogów. Tak samo my, ich synowie, ich potomkowie, nie oddamy naszych ziem Waregom ani Grekom!

Krasna Zorza wychodzi nam na spotkanie, jak niewiasta karmiąca i poi nas mlekiem, byśmy zyskali podwójną siłę i moc. Słyszymy, jak konny posłaniec galopuje ku zachodowi Słońca, by gotowe było na noc jego złote czółno. Przetacza się wóz zaprzężony silnymi wołami po niebiańskim stepie tam, gdzie Słońce śpi nocą. A gdy dzień przejdzie, nastąpi wieczór i zjawia się na odwieczerz drugi jeździec i powiada do Słońca, że złoty wóz i woły czekają nań na Drodze Mlecznej, którą ulała na niebie Zorza, przynaglona przez Matkę.

Obrazek

Deseczka 7g (II 7g)

Dlatego powiadamy, że piękne są barwne wieńce naszej wiary i nie potrzeba nam cudzych.

Kniaź mówi nam, byśmy poszli w ślad za wojami jasnymi chronić je przed zakusami wrogów. Prędzej czy później skończą się ich przewagi i znów będziemy panować na stepach.

Matka Słoneczna stroszy pióra i skrzydła szeroko rozkłada. Światłość bije od tego wojewody sławnego, który nie waha się nadstawiać głowy w bitwie i zdoła ją zachować.

Kiedy Czech poszedł na zachód ze swoimi wojami, ruszył w ślad za nim Chorwat. Czech się pojednał z Rusami i podzielił ziemią, współtworząc Roksolanię. Kij zaś w Kijowie zamieszkał. Pochodzimy od jego poddanych, bo dzięki niemu powstała Ruś. I nie będziemy służyć obcym, lecz Rusi, która jest naszą Matką i za nią bić się będziemy do końca.

Deseczka 8

I tak między Rusami nastało rozbicie i odosobnienie. Żalia stanęła nad nimi i płakać zaczęła, a wypominać, że nie idziemy razem i w tym będzie nasza zguba, aż do czekamy się czasów, że nikogo nie stanie. Pamiętajmy o tym, że w czasach Ojca Arii byliśmy jednym wielkim rodem. A po jego śmierci trzech synów podzieliło naród na trzy plemiona. I stało się też tak z Wenedami i Roksolanami, że na dwoje się podzielili. Tak samo z Borusami, że w końcu są już dziesiątki plemion. Na co nam wały stawiać i tworzyć granice, jak długo będziemy się dzielić? Tylko Ruś zjednoczona może zwyciężać, nie zdziesiątkowana.

Skoro wróg nas napada, winniśmy się bronić, a nie rozprawiać, kto pochodzi od jakiego ojca. Jedna jest krew w tych dziesiątkach i trzeba ją odnaleźć, choć wrogowie jej nieco utoczyli. Wszak rodzisz się i żyjesz w swym Rodzie do końca. Powinno nas być dziesiątki tysięcy. Kiedyś pewien Oglendia [?] wypasał bydło w stepach i wiele mówił o swych rodakach, a sądził, że przewyższa Praojców i Ojca Arię. Nie będziemy tak bajać i nie pójdziemy w jego ślady.

Po klęsce Alaryka ocalali Goci odeszli na północ i tam przepadli, a prowadził ich Dytryk, lecz więcej nic o nich nie wiemy.

Berendejowie przyszli ku nam i mówili, że Jagowie ich uciskają, idący szlakiem Hunów.

I kniaź Biełojar rzekł im, by nań poczekali, i przyszedł do nich z pięćdziesiątką tysięcy wojów, a pobił Jagów, rozpędzając na wszystkie strony. Wziął ich bydło, a córy, synów i starców powybijał. Jesteśmy Rusami, musimy być dumni ze swego pochodzenia, winniśmy wspierać jeden drugiego i walczyć aż do chwalebnej śmierci.

Wspomnijmy przy tym Dira, tego, który nas napadł i pobił z powodu naszych podziałów. A potem Waregowie Ruryk i Askold siedli na naszych karkach, aż nam całkiem obrzydli. Jesteśmy potomkami wielkiego rodu, my, którzy przyszliśmy wraz z Ilmerami i osiedliliśmy się tutaj aż do przyjścia Gotów. Było to tysiąc lat temu. Przyszli do nas Celtowie i przywitali nas żelaznym orężem, lecz krzepko miecze dzierżyliśmy i przegnaliśmy ich z naszej ziemi tam, gdzie słońce zachodzi.

A Ilmerowie widząc to, wcale się nie bronili i przepadli. Nijak nie mogliśmy im pomóc, skoro nie chcieli wziąć broni do ręki ani walczyć z wrogiem. Takie plemiona muszą sczeznąć innym dla przykładu.

Huczy grom w Swardze niebiańskiej i trzeba nam lecieć na wrogów jak jaskółki gromonośne a szybkie, szybkość ta zaś pochodzi od nowego ruskiego oręża. Naszym celem jest teraz odzyskać skifskie stepy. Wiele się tam włóczy nędzników, którzy bydło nam podkradają. Nasze bydło musi się tam paść spokojnie i rodacy tam żyć, lecz podobnie jak dawni Celtowie dziś naszymi wrogami są Grecy, których zwą także Hellenami. Kto tego nie zrozumie, czekają go w przyszłości bieda i niewola. Brońcie ziemi ruskiej i samych siebie, by nikt nie siadł na waszych karkach, przeciwnie, wy powinniście ich spętać i włóczyć za swymi wozami tam, dokąd chcecie. Żalia z płakalnicą temu, kto nie pojmie tych słów, i grom zwiastujący niedolę.

Jedni nami władają bogowie: a to nasz Chors i Perun, Jaryło, Kupało, Łado i Darzbóg. Gdy przyjdzie do nas Kupało w wieńcu uplecionym z zielonych kwietnych gałązek i kłosów na głowie, w ten czas lubo nam będzie po całej Rusi cwałować aż po Dniepr. Nie będziemy wtedy myśleć o śmierci, lecz o pięknym żywocie naszym na tych ziemiach.

Matka Wszech Sława bije skrzydłami i wzywa nas do bitwy. Chętnie pójdziemy, bez jadła tłustego i obfitego, nawet gdy przyjdzie nam spać na surowej ziemi i żywić się trawą, póki Ruś nie stanie się wolna i potężna.

Przełożył z rosyjskiego Witold Jabłoński

http://www.smakizpolski.com.pl/ksiega-welesa-fragmenty/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 01 lut 2015, 22:24

Mity spod Słowiańskiej Strzechy

Obrazek

"MIESIĄC I ZORZA ZARANNA"

Miesiąc został zrodzony na początku dziejów z najwyższego Roda. Był bratem boga Welesa. Przed samym rankiem Miesiąc odpoczywa na wyspie radości. Ilekroć kiedy na wyspę przybywa na białym koniu ranek, mówi Słońcu:

"Chodź Słonko na swoje błękitne łąki. Musisz ponownie wzrastać i przemierzać niebo."

A wieczorem kiedy Słońce zanika za horyzontem przybywa na wyspę Wieczór na czarnym koniu i mówi:

"Słonce, zaszło za góry i ukończyło swą podróż"

Wtedy Miesiąc wychodzi i przechadza się po nocnym niebie spoglądając w dól na ziemię. Pewnego razu kiedy tak Miesiąc wędrował po niebie, ujrzał Zorzę Zaranną kąpiącą się ze swoimi siostrami Południczką i Wieczorką. Jak tylko ją zobaczył zakochali się w niej i postanowił się z nią ożenić. Na swaćbę Miesiąca i Zorzy przyszli wszyscy bogowie.

Na latającej łodzi przybyły wszystkie córki bogini Łady - boginie życia, śmierci i miłości - zielonooka, złotowłosa Żywia, czarnowłosa Marzanna i błękitnooka Lela, Dziewanna.

Podarowały Zorzy złoty szal ze słowami:
"Jak go rozwiniesz skoro świt, rozjaśnisz nim całe niebo."

Miesiącowi zaś darowali misę z żywą wodą mówiąc:
"Kto się napije wody z tejże misy - ten nigdy nie umrze."

[mit zaczerpnięty ze strony słowackich rodzimowierców "Krug Peruna". Opowieść o niepewnej autentyczności, będąca zapewne współczesną interpretacją opowieści o związku boga księżyca Chorsa (Miesiąca) i bogini zorzy Jutrzenki...]

[url]https://www.facebook.com/pages/Mity-spod-Słowiańskiej-Strzechy/1551297831784788?fref=photo[/url]
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 25 lut 2015, 00:31

Ślady przeszłości w terenie i współczesne inicjatywy

Strażnicy Świętych Gajów z Ziem Dziadoszyców.

Już czas najwyższy dodać wyjątkową osobliwość naszego miasta. Nasz Głogowski Świętowit znajduję się niemal po środku między ulicami Armii Krajowej (na wprost Zielonego Rynku), a Gustawa Morcinka (Mogador). Świetnie usytuowany na skrzyżowaniu dróżek pieszych i rowerowych między blokowiskiem, spogląda w 4 strony świata. Nie mam informacji kiedy powstał, prawdopodobnie pod koniec lat 70 - tych XX w.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

http://www.dziadoszyce.pun.pl/viewtopic ... d=263#p263
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 26 lut 2015, 19:47

Białczyński pisze:Wspólnota Słowiańska ‚Pokon Roda’, Noworosyjsk 2014 (nadesłała Katarzyna Goliszek)
26 Luty 2015

Słowiański obrzęd pożegnania – Wspólnota Słowiańska ‚Pokon Roda’, Noworosyjsk 2014

Obrzęd pożegnania jednego z członków wspólnoty, Welesława, na którego czeka służba wojskowa. Ceremonia mająca na celu zapewnienie szczęśliwego powrotu i oddanie Welesława Bogom pod swą opiekę. Zorganizowana przez Wspólnotę Słowiańską ‚Pokon Roda’ z Noworosyjska.

https://www.youtube.com/watch?v=vFqWlT9JAYg



Święto Peruna, Wspólnota Słowiańska ‚Pokon Roda’, Noworosyjsk, 2014

https://www.youtube.com/watch?v=fL_Z9_K9lJ8



Obchody święta Peruna, zorganizowane przez Wspólnotę Słowiańską ‚Pokon Roda’ z Noworosyjska.

Tak przez wieki długie żyli, świętowali i bawili się nasi Przodkowie. Towarzyszyła im radość i poczucie przynależności do Słowiańskiej wspólnoty. Śpiewano, tańczono i cieszono się z kontaktu ze Świętą Matką Ziemią. Obcowano z PrzyRODą, Słońcem i wiatrem.
Byliśmy jednością z otaczającym nas Światem i prastarymi, Słowiańskimi Bogami.

Co było dalej, wiadomo https://www.youtube.com/watch?v=ky6W8Eoitck&list=PL-n1H1QLB2QHcENZAFGpu-CK03QtIwpC5 – opis do filmiku).

W ostatnich latach ludzie zaczynają się budzić i szukać własnych korzeni.
Zaczynają odrzucać coś, co było im obce przez tyle lat, a czego nie umiano nazwać i sprecyzować. Lecz teraz już wiedzą i dzielą się tą wiedzą z innymi. Jesteśmy Słowianami, na prastarych ziemiach Słowiańskich żyjemy i zaczynamy się w końcu upominać o swoje. O to co nam odebrano, zniszczono i zastąpiono czymś zupełnie nam nieznamym i niechianym.

Nasi wschodni Bracia niech stają za przykład dla wszystkich tych, którzy jeszcze się wahają.
Niech ta fala powrotu do Wiary Naszych Ojców porwie za sobą wszystkie Słowiańskie Narody.
Niech uniesie na swym spienionym grzbiecie wszystkich tych, w których zachowała się czysta Słowiańska Dusza a porwie w swe odmęty i pozwoli odejść w mroki zapomnienia pozostałym.

Sława !


Słowiański Ślub – Słowiańska Wspólnota ‚Pokon Roda’ z Noworosyjska.

https://www.youtube.com/watch?v=uipnzGhf44k



Prawa autorskie do muzyki w filmie należą do: WMG -utwór ИГОРЬ КРУТОЙ „Contrast” i Quiz Group Music -utwór Светлана Копылова „Венчальная”


Święto Kupały – Wspólnota Słowiańska ‚Pokon Roda’, Noworosyjsk 2014

https://www.youtube.com/watch?v=0OD2-teoWMg

https://bialczynski.wordpress.com/
https://bialczynski.wordpress.com/2015/ ... -goliszek/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 27 lut 2015, 22:23

Jare Gody - największe święto Słowiańszczyzny

Obrazek

Jare Święto jest w kalendarzu Słowian jednym z najważniejszych wydarzeń. Ten kilkudniowy okres obrzędowy przypadający na czas równonocy wiosennej, rozpoczynający się 21 marca. Miał na celu pożegnanie i przepędzenie resztek zimy i powitanie nadchodzącej wiosny niosącej nowe życie a także zapewnienie sobie urodzaju w nowym roku wegetacyjnym.

Pierwsza częsć obrzędów rozpoczynała się od uroczystej rozspiewanej, barwnej procesji. Podczas której wszczynano hałas strzelając z batów i dzwoniąc dzwonkami i grzechotkami. Dzieci trzymające w rękach zielone gałązki jałowca obnosiły po wsi słomianą kukłę bogini zwaną Marzanną, symbolizującą zimę i smierć.

Korowód rozpoczynano od plebani i domostw bogatszych gospodarzy. Po obejściu wszystkich domów, wieczorem kukłę przejmowała młodzież i w barwnej procesji wyprowadzała ją ze wsi nad rzekę gdzie kukłę podpalano i topiono. Był to symboliczny pogrzeb Marzanny, Smiercichy lub Mareny (w zależności od regionu Polski)

Do dzis przetrwał przesąd, że nie wolno dotykać pływającej Marzanny gdyż może to spowodować uschnięcie ręki. Nie wskazane też było oglądanie się za siebie powracając do wioski, to mogło spowodować ciężką chorobę a potknięcie lub upadek, śmierć tego samego roku.

W następnej części obrzędów trwających czasami aż do pierwszej niedzieli po równonocnej pełni Księżyca. Mężczyzni chcąc przyspieszyć nadejście wiosny rozpalali na wzgórzach ogniska a młodzi udawali się na łąki i do lasu po wierzbowe i leszczynowe witki z których wykonywali „wiechy”. W celu oczyszczenia domostw z zasiedziałego zła rozpoczynało się wielkie sprzątanie całego gospodarstwa.

Obrazek

Wietrzono domy, prano i szykowano swieże odzienie, obchodzono każdy zakątek gospodarstwa okadzając je dymem z palonych ziół. Gospodynie wypiekały wiosenne kołacze i dekorowały jajka zwane kraszankami którymi później się nawzajem obdarowywano. Jajku będącemu symbolem życia przypisywano magiczne i lecznicze własciwosci, z tego powodu kraszanki przykładano ludziom i zwierzętom do zranionych i bolących miejsc.

Najważniejszą częścią święta była uroczysta uczta połączona z zabawami sportowymi, tańcem i muzyką. Wieczorem udawano się na groby przodków gdzie wspominano zmarłych i dzielono się z nimi jadłem i napojem świątecznym. W czasie uroczystości praktykowano zwyczaj zwany Śmigusem polegał on na wzajemnym polewaniu się wodą i smaganiu łydek rózgami w celu rytualnego oczyszczenia. Według wierzeń oblewanie się wodą miało sprzyjać płodności.

Obrazek

Z tego względu celem tych zabiegów były panny na wydaniu i młode dziewczęta. Wszystko odbywało się w atmosferze zabawy a na wsi powstawał harmider kiedy to dziewczęta z piskiem niby to chcąc uniknąć oblania uciekały przed kawalerami. Miało to też znaczenie matrymonialne gdyż panna najbardziej oblana cieszyła się największa popularnością a te suche miały powód do zmartwienia gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony chłopców. Tradycyjnie następnego dnia dziewczęta miały szanse odpłacić chłopcom w ten sam sposób.

Innym zwyczajem praktykowanym w Jare Gody był Dyngus polegający na wzajemnym wizytowaniu się sąsiadów, rodziny i mieszkańców wioski, zwyczaj połączony był z poczęstunkiem. Pradawny obyczaj naszych przodków przetrwał do dziś w zmienionej, szczątkowej formie pomimo prób jego zakazania przez kościół. W roku 1420 Synod Poznański pouczał kler w terenie.

„Nie dozwalajcie aby w niedzielę odbywał się zabobonny zwyczaj wynoszenia jakiejs postaci, którą śmiercią nazywają i w kałuży topią”
Nie mogąc wytępić głęboko zakorzenionego rodzimego zwyczaju. Kościół w XVII i XVIII wieku próbował zastąpić topienie Marzanny zrzucaniem Judosza z wieży koscioła (czasem wieszaniem). Zwyczaj przyjął się słabo i tylko w niektórych częściach Polski, do dzis prztrwał w Skoczowie gdzie co roku urządza się takie przedstawienie.

Kukła Judosza przybierała często formę pejsatego Żyda którego zrzucano z wieży koscioła a w slad za nim worek z 30 kawałkami potłuczonego szkła symbolizujący sakiewkę zdradzieckich srebrników. Gawiedz oczekująca na dole Judosza kopała i tłukła go kijami, taka zabawa często wymykała się spod kontroli i dochodziło do napasci na miejscowych Żydów, potwierdził to Oskar Kolberg badacz naszego folkloru, lecz zaznaczył, że świąteczne bicie Żydów nie zdarzało się już w XIX wieku.


Artykuł pochodzi z portalu historycznego:
http://tojuzbylo.pl/wiadomosc/jare-gody
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 16 mar 2015, 20:28

Obrazek Igor D. Górewicz:
Wojewoda Drużyny Grodu Trzygłowa, szczecińskiej armii wojów, odtwarzających czasy wczesnego średniowiecza. Właściciel wydawnictwa historycznego „Triglav” i firmy „Trzygłów – pokazy historyczne”. Wokalista zespołu metalowego Casus Belli. Działacz neopogańskiej Rodzimej Wiary. Występował na planie „Starej Baśni” Jerzego Hoffmana, ma też za sobą udział w filmach hollywoodzkich, w produkcjach History Channel, jest koproducentem kręconego w Szczecinie filmu „Viking Riders: The Raven and the Cross”. Jest prawą ręką Philipa Burthema, dowódcy Jomsborgelag – międzynarodowej armii wikingów.

Napisałeś pierwszą w Polsce mitologię Słowian dla dzieci „Borek i bogowie Słowian”. Ile w bohaterze książki jest Twojego syna, Czcibora?

Jak to pisałem, mój synek miał dwa lata. Te doświadczenia to z jednej strony projekcja moich własnych wspomnień z dzieciństwa, a z drugiej strony próba wyobrażenia sobie, jak mój syn będzie się zachowywał, jak będzie miał siedem lat, czyli tyle, ile bohater książki. Myślenie życzeniowe. Tak, Czcibor jest podobny do tytułowego bohatera „Borka
”. Jest ciekawa historia związana z książkową ilustracją Borka. Pani ilustratorka miała narysować go ze zdjęcia, na którym miał trzy lata, ale tak, jak mógłby wyglądać w wieku lat siedmiu. Widziała jego zdjęcie tylko w stroju średniowiecznym, a miała go narysować w stroju współczesnym. I narysowała go w koszuli identycznej, jaką nosi na co dzień. Kobieta mieszka pod Częstochową, nie widziała go poza tym zdjęciem. Telepatia! A tak naprawdę nie wiem, czy ten Borek książkowy ma tak bardzo czytelny charakter. Na pewno jest odważny, ciekawy świata, ale też bardzo często się boi.

http://www.prestizszczecin.pl/magazyn/3 ... d-gorewicz
http://www.triglav.com.pl/o-autorach/18 ... autor.html


https://www.youtube.com/watch?v=UAj6gtvb7bg

Opublikowany 20 sty 2015
http://www.triglav.com.pl

Album Poznaj Słowian autorstwa Igora D. Górewicza to pierwsze wydanie, które w przystępny sposób prezentuje kulturę dawnych Słowian w oparciu o prace odtwórców historycznych. Książka posiada nowatorską szatę graficzną na którą składa się wybór ponad 200 zdjęć autorstwa Jacka Gajaka wykonanych podczas wielu sesji zdjęciowych w skansenach na Wolinie, Torgelov, plenerach oraz w studiu. Kilkudziesięciu najwyższego poziomu odtwórców historycznych i rzemieślników z całej Polski, a także Niemiec i Białorusi zaprezentowało wytwory będące kopiami zabytków archeologicznych oraz przekrój przez różne dziedziny życia od pożywienia, mieszkania, grodów, higienę przez dzieci, handel najważniejsze rzemiosła, wojskowość po święta i zwyczaje pogrzebowe.
Wydanie albumu wsparł Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego.
Patronat medialny objęła TVP Historia oraz Fundacja Biellik. Zdjęcia wykonano w skansenie Centrum Słowian i Wikingów Wolin-Jómsborg-Vineta w Wolinie oraz Ukranenland w Torgelow.

https://www.facebook.com/pages/Wydawnic ... 9410588924
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 16 mar 2015, 22:04


https://www.youtube.com/watch?v=X9py3xaJj4E


https://www.youtube.com/watch?v=5I0VKmCk7rs

Opublikowany 22 lis 2013
Program Siergieja Striżaka z serii "Tu i teraz". Wydanie 21 . Film stowarzyszenia: Odrodzenie Słowiańskiej Kultury.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6450
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1085
x 320
Podziękował: 11548 razy
Otrzymał podziękowanie: 12000 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 17 mar 2015, 22:15

Bardzo ciekawy wywiad i wspaniały Słowianin,szkoda że takich ludzi jest mało . Oby tylko jak najszybciej nastapiło przebudzenie ludzkości . Chcę jeszcze raz wysłuchac tego wywiadu ,tak dla lepszego wglądu,ale juz nie dzisiaj.
Dzieki Janusz :)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 23 mar 2015, 21:54

Warszawa - Marsz Powitania wiosny i Jare Gody 22.03.2015r.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek Obrazek
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 18 kwie 2015, 23:31


https://www.youtube.com/watch?v=MdSsMeCgX2E

Opublikowany 03.03.2015
Janusz Zagórski rozmawia z Tomaszem Nauwerkiem o słowiańskiej mitologii. Jest to pierwsza część poświęcona temu zagadnieniu.


https://www.youtube.com/watch?v=rfWs-OqmzfU

Opublikowany 18.03.2015
Janusz Zagórski rozmawia z Tomaszem Nauwerkiem o słowiańskiej mitologii. Jest to część druga poświęcona temu tematowi.



https://www.youtube.com/watch?v=dGmneY3PeEo

Opublikowany 31.03.2015
Janusz Zagórski rozmawia z Tomaszem Nauwerkiem o mitologii słowiańskiej, a dokładniej o słowiańskich świętach.
Kontakt do pana Tomasza: tomaszn.pro@gmail.com
0 x



Irek
Posty: 5
Rejestracja: niedziela 15 lut 2015, 10:19
Otrzymał podziękowanie: 20 razy

Mity słowiańskie. Opowieść o Edypie

Nieprzeczytany post autor: Irek » sobota 25 kwie 2015, 20:33

Wspomniałem już poprzednio, że podstawy kultury starożytnej Grecji wywodzą się od Słowian.

http://krysztalowywszechswiat.blogspot. ... ytnej.html

Kolejnym tego potwierdzeniem jest mit o Edypie. Opowieść ta należy do najczęściej cytowanych w dorobku kulturowym Europy i już od zawsze uważana była za wytwór czysto grecki. Chcę podać tutaj inną interpretację powstania tego mitu. Wskaźnikiem tego jest źródłosłów imienia głównego bohatera.

Edyp wydaje się być spolszczeniem imienia greckiego „Οἰδίπους”co czytamy jak „Ojdipus” i ma pochodzić od „οiδέω - oideo“ nabrzmiewać, puchnąć i „πούς - pus" stopa.
Za przeproszeniem, taka geneza tego imienia pasuje to do tej opowieści jak pieść do nosa i każe nam przypuszczać że ta interpretacja jest o wiele późniejsza i że powstała ona jako próba nadania greckiego znaczenia imieniu które pochodziło z języka nieznanego Grekom.
Również w innych wątkach tej opowieści znajdujemy zagadkowe elementy akcji. Np. dlaczego pojawia się tam postać sfinksa i dlaczego nieszczęśnicy nie potrafiący rozwiązać jego zagadek mieli by ginąć akurat przez uduszenie.
Sam moment kluczowy dla tej opowieści czyli zabicie ojca przez Edypa nie jest w niej opisany jednoznacznie i kursują tu rożne jej wersje.

Moim zdaniem aby powiązać logicznie te wszystkie elementy trzeba zacząć od zrozumienia znaczenia imienia Edyp. I to znaczenie w języku greckim jest po prostu bezsensowne. Jeśli tak, to imię to musiało pochodzić z innego języka i na podstawie tego co już odkryłem na temat Traków mógł być to tylko język słowiański.

http://krysztalowywszechswiat.blogspot. ... 0-lat.html

Spróbujmy więc rozpoznać źródłosłów tego imienia biorąc jako podstawę języki słowiańskie.

Nie można nie zauważyć że imię to składa się z dwóch członów. Pierwszy to “OJ” a drugi to “DYP” ewentualnie „DIP”. Tak jak i w przypadku imienia IKARUS możemy zignorować końcówkę “US” jako bezznaczeniową i spełniająca pierwotnie rolę przerywnika pomiędzy poszczególnymi wyrazami.

Kombinacja liter “OJ” jest nam powszechnie znana i występuje w języku polskim na przykład jako rdzeń słowa „Ojciec”. Porównując to słowo u innymi jak np. „ojczym” czy też „ojczyzna” widzimy, że „OJ” jest głównym elementem wokół którego budowane są poszczególne znaczenia wyrazów i na pewno było pierwotnym określeniem ojca w językach słowiańskich.

Jakie w takim razie miało znaczenie słowo „DYP - DIP”?

To oczywiście podpowiada nam sama opowieść. W micie Edyp ociekając przed przepowiedzianym mu losem opuszcza dom rodzinny i po drodze w wąskim przesmyku górskim spotyka zaprzęg wiozący starca. W trakcie sporu który wywiązał się o pierwszeństwo przejazdu Edyp zabija starca który zamierzył się na niego batogiem.

Tyle mówi nam o tym zdarzeniu sama legenda. Znaczenie pierwszej części imienia Edyp podpowiada nam automatycznie znaczenie końcówki tego imienia. Możemy się bez wysiłku domyśleć że oznaczało ono „Ojcobójcę” albo coś podobnego. Sposób w jaki zginął Laios jest dla tych poszukiwań decydujący i wskazówkę znajdziemy w wątku Sfinksa i zabijania wędrowców przez uduszenie.
W istocie jeśli ojciec Edypa, Laios miał zginąć od własnej broni, a z opowieści wynika że Edyp miał być przez niego wybatożony, to trzeba przyjąć, że wyrwał on ten bat i zadusił nim swojego adwersarza.

Teraz możemy więc przyjąć że słowiańskie imię Edypa brzmiało „Dusiciel Ojca”.

Poszukajmy więc słowa w języku słowiańskim które stało się podstawą drugiego członu imienia Edyp. I takie słowo występuje w języku staropolskim i w innych językach słowiańskich w formie „dawić”. W pierwowzorze Edyp nazywany był więc przez Słowian Ojdaw następnie imię to przeobraziło się w Ojdap czego ślady znajdziemy w celtyckim Éideapús.

To nasunęło Grekom ideę na znalezienie znaczeniowego greckiego odpowiednika. Przerobili więc Ojdap na Ojdipus, łącząc to imię ze zbliżonym fonetycznie słowem greckim „πούς - pus" stopa. Co ciekawe starali się pozostać wierni głównym elementom legendy, a więc przenieśli wątek dławienia do nowego elementu opowieści, tego ze sfinksem.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 28 kwie 2015, 20:06

Fajnie rozprawiasz się z tymi mitami.
gratulacje.
>Irku<, czy możemy kopiować artykuły z Twojego bloga na naszym forum, bezkarnie? ;) :)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 08 cze 2015, 19:09

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15603
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 829
Podziękował: 29165 razy
Otrzymał podziękowanie: 23488 razy

Re: Kultura/folklor słowiański

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 23 cze 2015, 23:41

Obrazek Noc Kupały najlepiej uczcić przepysznym piwem z Browar PERUN. Chmielone odmianami Iunga na goryczkę i Sybilla na aromat. My mamy do niego szczególną słabość ponieważ to właśnie Słowianie jako pierwsi w Europie dodawali chmielu do piwa. Szczególnie dumni jesteśmy z tego że nasze plantacje znajdują się w sąsiedztwie prastarych grodzisk. Na zdrowie!
0 x




ODPOWIEDZ