Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » czwartek 17 sty 2013, 17:31

Wszystko powstało z eteru ( orgonu - ognia kosmicznego ) wszystko się w nim zawiera , wszystko jest jego elementami ... zarówno ogień, powietrze, woda i ziemia. On tworzy życie , on decyduje o jego trwałości i długości , to on wyznacza poziom wiedzy dostępny w danym wymiarze... ( do wytłumaczenia czym w rzeczywistości jest wymiar wronę w kolejnych postach), dla istoty oraz istnienia życia najważniejszy jest eter- orgon.

Ponieważ bardziej pospolitym i znanym jest określenie orgon będę go używał w kolejnych postach. Zatem 5 element łączący pozostałe w świecie materialnym to orgon , energia orgonowa, a ona to nic innego jak energia miłości bezwarunkowej z której stworzone jest życie, światy materialne i niematerialne ( czysto duchowe)


Do czego służyła Piramida Heopsa?

Warto przeczytać i poznać prawdziwy cel.Piramida ma ustawiony tzw. kanał wentylacyjny na gwiazdozbiór Łabędzia, ale wykonany "odwiert przy piramidzie ustawia jej odbiór na Oriona. Zwyczajnie dokonano zmiany łączności po przebiegunowaniu ziemi. Obecnie wróciliśmy do pierwotnych parametrów stąd tyle niezgodności w propagowanych przepowiedniach inaczej planowanej przyszłości na obecny czas.

**********

Telekomunikacja energetyczna Piramida Heopsa.

Eter-orgon da się modulować energią myśli. Orgon - eter jest właśnie taka uniwersalną nośną falą dla zjawisk hipnozy, telepatii, telekinezy oraz komunikacji w kosmosie między inteligentnymi istotami.......

http://maycom.pl/orgon/ORGON.pdf

Piramida Cheopsa jest tylko przykładem używania i ściągania z przestrzeni energii orgonowej, była to budowla sztucznie stworzona, naturalnymi " budowlami" są góry. Pomału odkryjemy te piękne i proste zarazem tajemnice życia.



Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » sobota 19 sty 2013, 03:04

5 element .... ORGON jak chronić siebie i swoje otoczenie, jak przywrócić w nim potrzebną zawartość orgonu? szubki , łatwy sposób możliwy tanio dla każdego z nas.

Trzeba wiedzieć by móc zabezpieczyć siebie i rodzinę przed chorobami i zwiększyć możliwość własnego rozwoju przez poprawę warunków życia.


http://maycom.pl/orgon/Jonizator_eteryczno-orgonowy.pdf

Naprawdę warto uważnie przeczytać. :!:


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 19 sty 2013, 22:07

ŻEGNAJCIE SMUGI CHEMICZNE, WITAJ BŁEKICIE NIEBA !
CZYLI JAK ZBUDOWAĆ WŁASNY ROZPRASZACZ CHMUR.

Kilka lat temu stałem sobie pewnego słonecznego dnia przed restauracją w południowej Kalifornii i pokazywałem Joannie Beck, żonie dr Boba Becka, jak łatwo jest rozproszyć chmury, stosując Visual Ray1 (Wizualizacyjny Promień) - technikę, którą poznałem czytając książkę Tre-vora Jamesa Constable'a The Cosmic Pulse of Life (Kosmiczny puls życia).

Po jej zademonstrowaniu na przykładzie kilku mniejszych chmur przystąpiliśmy wspólnie do rozproszenia wyjątkowo dużego cumulusa i patrzyliśmy, jak w wyniku działania zintensyfikowanej energii orgonu2, gromadzącej się w tym rejonie nieba, w miejscu gdzie zaledwie przed kilkoma minutami znajdowała się chmura, ciemnieje błękit nieba. Niemal jednocześnie zaczęliśmy zastanawiać się, czy ludzie mogliby użyć tej metody do rozpraszania chmur powstających w następstwie rozpylania w atmosferze chemikaliów (smug chemicznych)! Kilka razy próbowałem nawet to zrobić, ale nie udało mi się osiągnąć tego samego z tego typu chmurami i zacząłem zastanawiać się, czy cloudbuster (roz-praszacz chmur), prosty wynalazek Wilhelma Reicha służący do kierowania energii orgonu do atmosfery, dałby sobie z tym radę.

Trevor Constable przez ponad 35 lat modyfikował oryginalny cloudbuster, który miał postać długiej rury, dążąc do przekształcenia go w małą, zwartą, prostszą postać, która byłaby w stanie "ukształtować" w pożądany sposób pogodę w wybranym miejscu - potrafił wywołać deszcz lub go przerwać, potrafił złagodzić suszę i rozproszyć mgłę albo spowodować suszę i zagęścić mgłę. Wszystko zależy od tego, jak się manipuluje atmosferycznym eterem na danym obszarze. Trevor odkrył, że wszystko zależy od tego, jak zastosuje się jego zmodyfikowany cloudbuster do ukierunkowania przepływu energii eteru. Jeśli stłumi się przepływ eteru lub zablokuje jego naturalny ekspansywno-kurczliwy puls, uzyska się suszę (i mgłę). Jeśli uwolni się przepływ eteru po poprzednim jego wytłumieniu lub zablokowaniu w czasie suszy, uzyska się ulewne deszcze. Prawdopodobnie nie ma na tej planecie nikogo, kto miałby większe doświadczenie w dziedzinie inżynierii pogodowej od niego.


DON CROFT
Mimo to bohaterem tego artykułu jest Don Croft3, człowiek, który doszedł do tych samych wyników w zakresie energii orgonu i cloudbuste-rów, co Reich, lecz zupełnie inną drogą. Ktoś skierował go pod adres internetowy4, pod którym dyskutowano o obserwacjach Reicha dotyczących energii orgonu oraz o tym, w jaki sposób można zbudować znacznie mniejszy orak5 od tych, które budował Reich, wykorzystując do tego celu metalowe wiórki, magnesy, kryształy oraz żywice epoksydowe lub poliestrowe. Don zaczął budować stożkowe oraki stosując wyżej wymienione materiały (oraz plastykowe lejki) i nazwał je "Granatami Świętej Ręki"6 (Holy Hand Grenades"; w skrócie HHG).

"GRANATY ŚWIĘTEJ RĘKI"
Te urządzenia mają zdolność ogniskowania pozytywnej energii życiowej i rozpraszania obszarów trujących energii, czyli DOR-ów (Deadły Orgo-ne Energy - Śmiertelne Promieniowanie Orgonowe). Don zaczął umieszczać HHG-y na wolnym powietrzu w pobliżu elektrowni jądrowych i w innych (nie ujawnionych) miejscach charakteryzujących się ograniczającymi życie energiami i zaczął uzyskiwać konkretne efekty poprawy pól energii promieniujących z tych obszarów. Zastanawiając się już wtedy nad zastosowaniem cloudbustera do rozpraszania smug chemicznych, zrobił krok do przodu i połączył dużą wersję swojego HHG-a z cloudbuste-rem, wykorzystując do tego celu sztywne miedziane rury i dziewięciolitro-we plastykowe wiadro.


W dniu, w którym niebo pokrywały chemiczne smugi, ustawił swój zestaw orak-cloudbuster na dworze, kierując rury prosto w górę, i po chwili smugi zaczęły się rozpraszać, odsłaniając czyste niebo. Im dłużej ten zestaw pozostawał w wybranym miejscu, tym bardziej rozjaśniało się niebo. Ostatecznie uzyskał czyste niebo na obszarze ciągnącym się na długości 150 kilometrów. Później ulepszył konstrukcję oraka i uzyskał efekt sięgający na odległość 190 kilometrów (a być może i więcej).
W zeszłym roku Don skontaktował się ze mną za pośrednictwem poczty elektronicznej i przesłał mi relacje ze swoich sukcesów w zakresie zastosowań zestawu orak-cloudbuster, zarówno w jego kraju, jak i za granicą. Jakiś czas temu przesłał instrukcję jego budowy jednemu z mieszkańców Namibii. Człowiek ten (Gert Botha7) zbudował prymitywną wersję urządzenia Dona, używając lokalnie dostępnych materiałów, głównie z odzysku8. Wykonany przez niego zestaw orak-cloudbuster już po dwóch godzinach wywołał deszcz na obszarze, który cierpiał na suszę od wielu miesięcy. Wywołał długotrwające burze i ulewne deszcze. Było to w czerwcu 2001 roku.


TWOJA WEEKENDOWA KONSTRUKCJA
Artykuł ten zawiera pełną instrukcja budowy własnego zestawu orak-cloudbuster lub, jak kto woli, "chem-bustera" (rozpraszacza smug chemicznych). Do tego celu użyć można materiałów zarówno nowych, jak i z odzysku. Autorem instrukcji jest Don Croft, zaś drobnego uzupełnienią podanego na końcu osoba, która pragnie zachować anonimowość. Zamieszczone tu zdjęcia dostarczył Don. Urządzenie to zbudować może każdy, kto ma choć trochę umiejętności w zakresie majsterkowania, należy jednak pamiętać, że orak-cloudbuster to nie zabawka, lecz urządzenie, które ukierunkowuje energię orgonu, i to zarówno tę pozytywną, jak i negatywną (DOR). Jeśli nie posiądziemy należytej wiedzy o cloudbusterze i nie będziemy obchodzić się z nim ostrożnie, możemy doznać obrażeń. Jako przestrogę Trevor Constable opowiedział mi o nieżyjącym już przyjacielu i asystencie Reicha, Robercie McCul-loughu, który w czasie eksperymentów z cloudbusterem na pustyni w Arizonie w latach pięćdziesiątych dotknął przez nieuwagę gołą nogą do dużego, pracującego cloudbustera, co spowodowało natychmiastowy paraliż nogi i straszliwy ból. Minęły tygodnie, zanim doszedł do siebie. Potem musiał chodzić o kulach i już do końca życia używał laski. Musimy pamiętać, że zanim dotkniemy rur działającego cloudbustera, musimy go rozładować. Poniżej podaję opis budowy "chem-bustera" oraz sposobu jego używania sporządzony przez Dona Crofta.

CHEMICZNE SMUGI ZNISZCZONE!
JAK ZBUDOWAĆ CLOUDBUSTERA DO ROZPRASZANIA SMUG CHEMICZNYCH l POPRAWIANIA STANU POGODY
Definicja smug kondensacyjnych:
smugi kondensacyjne występują wtedy, gdy samolot leci na dużej wysokości (około 9000 metrów lub wyżej) i wywołuje swoimi odrzutowymi silnikami lub końcówkami skrzydeł kompresję znajdujących się w powietrzu cząsteczek wody do postaci pary wodnej lub kryształków lodu. Smugi kondensacyjne zanikają po okresie od kilku sekund do 15 minut za sprawą odparowywania i rozpraszania się skupionych cząsteczek wody.


Definicja smug chemicznych: 9 termin "smugi chemiczne" jest stosunkowo nowy i liczy sobie dopiero kilka latem. Narodził się z chwilą pojawienia się smug chemicznych. Początkowo smuga chemiczna przypomina smugę kondensacyjną, lecz zamiast ulec rozproszeniu, co ma zawsze miejsce w przypadku smugi kondensacyjnej, nadal się rozprzestrzenia tworząc mglistą, przypominającą chmury powłokę. Smugi te pokrywają całe niebo i utrzymują się na nim do pięciu, a niekiedy nawet ośmiu godzin. Potrafią zamienić czyste niebo w szary opar. (Uwaga: do listopada 2001 roku istniało już kilkadziesiąt rozpra-szaczy chmur w siedmiu krajach; jeśli więc ktoś zobaczy smugi chemiczne, które nie utrzymują się tak długo, może to oznaczać, że w najbliższej okolicy znajduje się i działa roz-praszacz chmur).


Uważa się, że smugi chemiczne składają się, przynajmniej częściowo, z jakiejś substancji na bazie oleju o nieznanym Elementy składzie, która jest rozpylana na zamieszkałymi terenami. Okazało się również, że niektóre z nich zawierają czerwone ciałka krwi, aluminium, mikoplazmę10, wirusy oraz inne nieznane składniki o charakterze biologicznym. Jest wiele doniesień o wzroście zachorowań, szczególnie na drogi oddechowe, na terenach, nad którymi pojawiły się smugi chemiczne.


Jest wiele obserwacji mówiących, że smugi chemiczne są rozpylane przez nie oznakowane białe samoloty. Czasami obserwuje się, że samoloty te nie pozostawiają za sobą żadnych smug kondensacyjnych, a w chwilę potem taki sam rodzaj samolotu pozostawia za sobą nad tym samym obszarem gęstą smugę chemiczną. Innym razem sfotografowano wyraźne, krótkie przerwy w smugach chemicznych, jak gdyby w samolocie skończyły się chemikalia, po czym przystępował on do rozpylania ich nowej partii.

HISTORIA CLOUDBUSTERA (ROZPRASZACZA CHMUR)
Cloudbuster Wilhelma Reicha był dobrze znany ze zdolności do wywoływania deszczu. Jego ciągłe używanie powodowało jednak pewne kłopoty, które polegały na tym, że zabójcza energia orgonu (DOR), którą absorbował, mogła wyrządzić krzywdę operatorowi, jeśli nie była właściwie "odprowadzana". Drenaż zabójczej energii orgonalnej był realizowany poprzez połączenie cloudbustera z bieżącą wodą (trudne zadanie) lub podłączenie wyjścia cluodbustera do akumulatora orgonu.
Taki akumulator szybko jednak ładował się śmiertelną energią orgonu, co stwarzało z kolei jeszcze większe problemy dla operatora. Tak więc rozpraszacz chmur, aczkolwiek bardzo efektywny, spoczywał w uśpieniu przez wiele lat.



Elementy składowe cloudbustera (rozpraszacza chmur)

PONOWNE ODKRYCIE CLOUDBUSTERA
Opierając się na badaniach Wilhelma Reicha stworzyliśmy tanie, podręczne i łatwe w budowie urządzenie, które skutecznie niszczy chemiczne smugi i uzdrawia atmosferę. "Chembuster" stanowi odpowiedź na nieustanne ataki na nasze zdrowie. W przeciwieństwie do oryginalnego cloudbustera chembuster zamienia śmiertelną energię orgonalną na pozytywną, poza tym nie ładuje się i nie stwarza niebezpieczeństwa dla operatora.


PRZYŁĄCZCIE SIĘ DO WALKI O CZYSTE NIEBO!
Ludzie często sądzą, że jednostka nie jest w stanie zmienić świata, że najlepiej usunąć się na bok. Otóż, macie teraz państwo coś, co pozwoli wam przystąpić do działania. Kosztem kilku dolarów i kilku godzin pracy możecie sprawić, że wszystko się zmieni.
Właściwie wykonany chembuster w bardzo dużym stopniu redukuje działanie smug chemicznych w promieniu 70 kilometrów od miejsca swojego położenia. Jeśli jest on używany z wykorzystaniem kilku dodatkowych kryształów, promień oczyszczonego obszaru można zwiększyć do 100 kilometrów.
Przy pomocy tego urządzenia zaledwie kilkuset zaangażowanych obywateli jest w stanie całkowicie udaremnić wielomiliardowy program rozpylania smug chemicznych. Chembuster nie czyni żadnej krzywdy - może jedynie pomóc i uzdrowić.



Szablon służący do równomiernego osadzenia w cloudbusterze (rozpraszaczu chmur)

SZCZEGÓŁY KONSTRUKCJI CHEMBUSTERA

Wiadro: średnica podstawy około 23 cm, głębokość tyle samo. Osobiście stosuję plastykowe wiadra o objętości 7,5 litra po farbach; równie dobre są jednak wiadra po produktach żywnościowych o tej samej objętości, które można dostać w restauracjach, bądź 7,5-litrowe wiadra po zaprawie, które można dostać w firmach budowlanych. Nie należy usuwać rączek, gdyż ułatwiają one przenoszenie gotowego cloudbustera.


Miedziane rury: sześć standardowych miedzianych rurek o średnicy l cala (2,54 cm) i długości 6 stóp (1,8 m), otwartych z jednego końca. Zakorkowane przeciwległe końce będą umieszczone około 2,5 cm nad dnem wiadra przed osadzeniem. Dla wygody można użyć jako podstaw 12-calowych odcinków rur i następnie połączyć je z półtorametrowymi odcinkami przy pomocy złączek. Jeśli tak zrobimy, nie będzie potrzeby kupowania bardzo długich miedzianych rur.

Kryształy: Ja włożyłem i przyklei-łem (można użyć taśmy izolacyjnej) kwarcowe kryształy o dwóch zaostrzonych końcach i długości około 5 cm do kawałków ogrodowego węża o średnicy 3/4 cala (1,9 cm), które przylepiłem następnie do wewnętrznych powierzchni sześciu miedzianych pokrywek, tak aby nie osłonięte końce kryształów skierowane były po przytwierdzeniu pokrywek do rur w kierunku ich przeciwległego, otwartego końca. Po nałożeniu pokrywek należy zaizolować taśmą lub zalać cyną miejsca ich połączeń z rurami, aby żywica nie dostała się do pokrywek w czasie osadzania rur (uwaga: inna możliwość to dodanie do każdej rury cytrynianu przed włożeniem do niej kryształu, co powoduje wygładzenie energii chembustera i pomaga w transmutacji śmiertelnej energii or-gonu, nie czyni to jednak chembustera bardziej efektywnym w eliminowaniu chemicznych smug).


Metalowe części: Należy nabyć kilka kawałków metalu w sklepie z częściami do maszyn, na złomowisku lub gdzieś, gdzie jest dużo części aluminiowych (na przykład w warsztacie produkującym szyldy lub znaki drogowe - wszędzie tam, gdzie jest wytwarzane coś z aluminium). Ja używam aluminium, tym niemniej każdy inny metal będzie tu dobry. Dobrze jest, jeśli te kawałki nie są większe niż pół cala (1,3 cm).


Sklejka: Do wykonania szablonu nr l na miedziane pokrywki zatykające dna rur należy użyć wodoodpornej sklejki o grubości od 3/4 do l cala (1,9-2,5 cm). Ja rozmieszczam sześć rur w równych odstępach wzdłuż okręgu o promieniu 6,3 cm, co sprawia, że środki rur są oddalone od siebie na odległość 6,3 cm. Do wywiercenia otworów na pokrywki należy użyć płaskich wierteł do drewna o średnicy l 1/4 cala (3,17 cm).


Szablon nr 2 wykonujemy tak, aby pasował do wnętrza górnej krawędzi wiadra. Trzeba pamiętać, żeby wyciąć w nim otwory, w które można będzie włożyć palce, aby móc wyjąć go z wiadra, kiedy nie będzie już potrzebny. Szablon ten nie stanowi części chembustera, służy jedynie do właściwego rozmieszczenia rur w czasie jego budowy. Wycinamy w nim otwory o średnicy l 1/8 cala (2,86 cm) rozmieszczone tak samo jak w szablonie nr l. Zadaniem tego szablonu jest utrzymywanie rur we właściwym położeniu w czasie utwardzania się drugiej porcji żywicy.


Szablon nr 3 służy do utrzymywania górnych końców rur we właściwym położeniu. Ja wykonuję go ze sklejki w postaci okrągłej tarczy. Jego średnica wynosi 8 cali (20,32 cm), zaś otworów na rury l 1/8 cala (2,86 cm). Otwory te są rozmieszczone identycznie jak w dwóch poprzednich szablonach. W ten sposób rury mogą być utrzymywane równolegle do siebie i stosunkowo sztywno utwierdzone.


Żywice: Ja stosuję żywicę poliestrową (taką samą, jakiej używa się do budowy łodzi z włókna szklanego). Równie dobra jest także żywica epoksydowa. Można stosować też żywicę techniczną, która dostępna pod adresem rur www.etiusa.com (ta żywica bardzo szybko tężeje i dlatego trzeba ją bardzo szybko formować). Tym, którzy zamierzają zbudować więcej cloudbusterów, radzę kupować żywicę w dużych pojemnikach, gdyż jest dużo tańsza.



Osadzenie rur w dolnym szablonie

Po ustawieniu wiadra w pozycji poziomej należy wlać do niego żywicę zmieszaną z utwardzaczem na wysokość 1 cala (2,5 cm) i umieścić w niej kawałki metalu, ale tak, żeby nie wystawały ponad jej powierzchnię. Powierzchnia żywicy powinna być gładka.


Uwaga: Opary żywic są łatwopalne, w związku z czym prace należy wykonywać w dobrze wietrzonym pomieszczeniu.
Stosunek żywicy do części metalowych powinien wynosić około 1:1. Po wlaniu żywicy na dno kładziemy na niej, jeszcze przed stwardnieniem, szablon nr 1, tak aby tylko jej dotykał, nie zagłębiając się w nią. Po umieszczeniu sześciu rur, pokrywkami w dół, w otworach szablonu nr 1 wlewamy do wiadra pół galona (1,89 litra) żywicy i znowu dodajemy metalowych części w tym samym stosunku, co poprzednio, po czym całość mieszamy. Należy starać się, żeby szablon nr 1 nie został dociśnięty do dna wiadra w wyniku zmieszania się żywicy wlanej wcześniej i obecnie.



Środkowy szablon umieszczony na wysokości górnej krawędzi wiadra

Teraz należy ostrożnie nałożyć na rury szablon nr 2 i przesunąć go w dół, aż do momentu, w którym jego górna powierzchnia pokryje się z górną krawędzią wiadra, następnie wkładamy szablon nr 3 na górne końcówki rur i obracamy nim tak, aż rury przyjmą względem siebie równoległą pozycję. Po stwardnieniu żywicy usuwamy szablon nr 2 i odkładamy go na bok. Szablon ten jest, jak już podkreślałem, używany wyłącznie w fazie budowy urządzenia.
Wykonywanie urządzenia kończymy dolewając żywicę z częściami metalowymi do wysokości pól cala (1,27 cm) poniżej obrzeża wiadra. Następnie należy zaczekać, aż żywica dobrze stwardnieje, zanim ruszymy urządzenie z miejsca. Jego wykonanie pochłonie ostatecznie około 1,5 galona żywicy (5,67 litra) i około l galona (3,78 litra) kawałków metalu.


Sugestie mające na celu obniżenie kosztu wytworzenia urządzenia i ułatwienie jego przenoszenia:
Należy uciąć sześć rurek o długości 30 cm i nałożyć z jednej strony na ich końce pokrywki z przytwierdzonymi do nich kryształami, które będą pełnić rolę podstaw. Następnie zaopatrzyć się w sześć złączek umożliwiających wsunięcie w nie rur z obu końców, tak aby zetknęły się w ich połowie. Górne rury połączone z dolnymi za pomocą złączek powinny mieć długość półtora metra każda.
Przed wlaniem drugiej warstwy mieszaniny żywicy i kawałków metalu należy za pomocą taśmy zaślepić tymczasowo górne końce dolnych 30-centymetrowych rur, aby do ich wnętrza nie dostały się przypadkiem żadne odłamki metalu.
Po wymieszaniu drugiej warstwy żywicy zdejmujemy taśmę zaślepiającą rury i nasuwamy na nie szablon nr 2, tak żeby wpasował się w obrzeże wiadra.
Wstawiamy ograniczniki (zaluto-wane, jeśli istnieje taka potrzeba), po czym wsuwamy w złączki półtorametrowe rury, aż do ich zetknięcia się z dolnymi rurami. Następnie wkładamy szablon nr 3 na górne końcówki rur.
Rury będą prawdopodobnie przekrzywione, w związku z czym należy tak nim obrócić, aż zajmą one równoległe pozycje względem siebie. Należy to wykonać dosyć szybko, aczkolwiek bez zbędnego pośpiechu, w każdym bądź razie zanim żywica stwardnieje.
Eksperymentowaliśmy z półtorametrowymi przedłużeniami rur mającymi zwiększyć zasięg działania urządzenia. Stwierdziliśmy duży wpływ na Księżyc i górne warstwy atmosfery w promieniu setek kilometrów. Pozostawiwszy przez tydzień cloudbuster skierowany na martwe pole orgonu nad nim najwyraźniej wyłączyliśmy urządzenia służące do określania pogody w bazie sił powietrznych Home-stead.
Okazało się, że nie musimy kierować cloudbustera w jakimś określonym kierunku w celu oczyszczenia powietrza ze złego orgonu, a także to, że im dłużej on stoi, tym lepiej wszystko wygląda w większej odległości od miejsca jego usytuowania (na przestrzeni wielu kilometrów). Stawiamy go dnem na ziemi i kierujemy prosto w górę. Raz udało się nam wyeliminować tuman smogu, który utrzymywał się w pobliżu wybrzeża, poprzez skierowanie nań przez kilka minut cloudbustera, co oznacza, że ukierunkowanie również może mieć wpływ.
Cloudbustery (rozpraszacze chmur) niszczą chemiczne smugi całkowicie. Czasami zaktywizowanie środowiska przez cloudbuster może zająć kilka dni, lecz kiedy już to nastąpi, wydzieliny odrzutowców znikają w ciągu kilku sekund po ich odlocie, zaś smugi, które unoszą się w zasięgu działania ciudbustera również zostają rozproszone, tyle że trwa to trochę wolniej. Te z nich, które składają się ze stałych cząsteczek, rozpraszają się jeszcze wolniej, ale również znikają, poza tym okazało się, że ten typ chemicznych smug stanowi jedynie 10 procent wszystkich smug.
Cloudbustery dr Reicha były ze względu na brak generatora orgonu bardzo niebezpieczne w działaniu. Zły orgon zawiera w sobie ładunek zdolny do szybkiego wyssania życia z kogoś, jeśli jest zogniskowany w jednym punkcie. Jest on podobny do silnie naładowanego dodatnio statycznego pola elektrycznego. Kiedy pokrywa chmur jest bezproduktywna lub niezrównoważona (na przykład zbyt dużo błyskawic lub deszczu) cloudbuster rozładowuje ją.
Cloudbuster może również pomóc w przypadku suszy. Ogólnie biorąc równoważy pogodę, wydaje mi się, że stanowi swego rodzaju mediację między ziemią i atmosferą. Ten w Namibii sprowadził ostatecznie na pustynię ulewę. Doszło do niej 5 września 2001 roku i trwała przez kilka dni. Gert, który wykonał tamtego cloudbustera i doniósł o tym wydarzeniu, powiedział mi, że nikt nie pamięta, aby coś takiego wydarzyło się kiedykolwiek przedtem na pustyni namibijskiej. To niewątpliwie najsuchszy region na kuli ziemskiej.

Ostrzeżenie: Jeśli dotkniemy rur, w czasie gdy odciągają one silny, niezrównoważony lub zabójczy orgon, i nie dotkniemy potem rękami do podstawy, może się zdarzyć, że będziemy mieli silny ból głowy, który będzie się utrzymywał nawet przez następny dzień, jak to się przydarzyło jednemu z moich przyjaciół.
Proszę pamiętać, że nasze pionierskie próby należy uważać raczej za wstęp do dalszych badań, a nie jako coś ostatecznego.


Sugestie: Jeśli ktoś chce sprowadzić więcej deszczu, proponuję wlać wodę do wiadra i codziennie polewać urządzenie wodą. W zimnym klimacie należy zakrywać otwory rur, aby woda nie mogła w nich zamarznąć i stłumić działania kryształów. Cloudbuster zdaje się oddziaływać na chemiczne smugi równie dobrze, kiedy jest umieszczony w domu oraz na zewnątrz. W każdej rurze można umieścić do siedmiu kryształów, co poprawia jego działanie.




Przypisy:
1. http://educate-yourself.org/visualray21may0.html.
2. Wilhelm Reich był wiedeńskim psychologiem, który opracował system psychoanalizy obejmujący całość struktury charakteru człowieka. Jego wczesne prace nad psychoanalizą przyćmiło jego późniejsze zaangażowanie się w "orgonomię", opracowany przezeń system uważany przez oficjalną naukę za pseudonaukowy. Reich uważał, że orgon jest kosmiczną energią, która energetyzuje system nerwowy. Głosił pogląd, że choroby umysłowe są powodowane brakiem orgonu, czemu usiłował przeciwdziałać, umieszczając pacjentów w specjalnie zbudowanych kabinach, które nazywał pomieszczeniami orgonowymi. Często zalecał kurację orgonową jako lekarstwo na wiele chorób, między innymi raka. Komercjalizacja orgonowych pomieszczeń doprowadziła go do konfliktu z amerykańskimi władzami, w następstwie czego postawiono go przed sądem, skazano i osadzono w więzieniu, gdzie zmarł. - Przyp. tłum.
3. Z Donem Croftem można skontaktować się za pośrednictwem poczty elektronicznej: za-pperl6@earthlink.net.
4. http://www.orgone.net.
5. Skrót od orgonu akumulator; w wersji angielskojęzycznej ma on postać orać - od Or-gone Accumulator. - Przyp. red.
6. http://educate-yourself.org/dc/HHGconst ... an02.shtml.
7. Z Gertem Bothą można skontaktować się za pośrednictwem poczty elektronicznej: gjbotha@iafrica.com.na.
8. Informacje o smugach chemicznych można znaleźć w miejscach podanych pod adresem:
http://www.carnicom.com/contrails.htm.
9. Mikoplazma to gram-ujemne, nie posiadające błon komórkowych bakterie z rodzaju Mycoplasma. Są to pasożyty atakujące stawy i błony śluzowe, którymi pokryte są drogi oddechowe, genitalia i przewód pokarmowy. Wydzielane przez nią toksyny akumulują się w tkankach żywiciela (człowieka) powodując ich uszkodzenie. Mikoplazma pneumoniae powoduje zapalenie płuc, które rzadko bywa jednak śmiertelne. Zainfekowanie mikoplazmą może być przyczyną bardzo poważnych uczuleń. - Przyp. tłum.
10. http://educate-yourself.org/ct/africasf ... un01.shtml
11. http://educate-yourself.org/ct/CBconstr ... eb02.shtml


http://www.daro.it.pl/dzialo_orgonowe.html



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » sobota 19 sty 2013, 22:48

Dzięki Thotal, to dobra informacja tak samo jak małe urządzenie domowe do gromadzenia orgonu w butelce 0.7 , proste i skuteczne.

To co robi od wieków system to ogołaca ziemię z organu, naszej naturalnej energii życia, obniżając jej zawartość w naszej przestrzeni ( a robi się to wieloma sposobami) skazuje się ludzi na mnóstwo chorób i określoną długość życia.

My sami mamy oczyścić nasza ziemską przestrzeń nie tylko technikami ale oczyszczając siebie, świat swoich myśli i uczuć, powrócić do dawnej wiedzy i uwierzyć sobie.
Bowiem mniejsza zawartość orgonu w naszej przestrzeni to niemożliwość życia w tzw. wyższym wymiarze, wzorce życia nie mogą się aktywizować w niesprzyjających warunkach, choć by były najpiękniejsze i najbardziej wzniosłe.
Zatem pierwsze co mamy zrobić MY WSZYSCY LUDZIEto poprawić nasze warunki życia przez zwiększenie ilości orgonu w powietrzu. Nie możemy pozwolić na dalsze okradanie nas z niego , MY LUDZIE PRZEZ WŁAŚCIWY TRYB ŻYCIA ZWIĘKSZAMY JEGO ILOŚĆ LUB ZMNIEJSZAMY PRZEZ OBNIŻANIE JAKOŚCI NASZYCH MYŚLI.TO TEŻ JEST SPOSÓB NA ZWIĘKSZENIE ORGONU, ON MA OSOBOWOŚĆ I REAGUJE NA NASZE MYŚLI I UCZUCIA , ZATEM PRZYCIĄGAJMY GO!!

Orgon ma bezpośredni wpływ na naszą krew, na pracę wszystkich organów , on reguluje nasze DNA, od niego zależy czy zwiększamy nasze możliwości fizyczne i duchowe czy nie.

On jest nośnikiem naszych myśli , wydawanych poleceń mentalnych ale może nie móc ich przenosić gdy jest go zbyt mało i środowisko życia jest zanieczyszczone.

Orgon to kosmiczny ogień życia z niego powstały , są wydzielone 4 elementy ogień , powietrze, woda i ziemia, a z nich pierwiastki tworzące nasz świat materialny.

Wiedzieć powinniśmy iż do ziemi cały czas napływa orgon z niesamowitą prędkością, ale jest to ,ILOŚĆ OGRANICZONA, zatem powinniśmy dbać o to co napływa i korzystać z tej energii dla wspólnego dobra.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » sobota 19 sty 2013, 22:48

Dzięki Thotal, to dobra informacja tak samo jak małe urządzenie domowe do gromadzenia orgonu w butelce 0.7 , proste i skuteczne.

To co robi od wieków system to ogołaca ziemię z organu, naszej naturalnej energii życia, obniżając jej zawartość w naszej przestrzeni ( a robi się to wieloma sposobami) skazuje się ludzi na mnóstwo chorób i określoną długość życia.

My sami mamy oczyścić nasza ziemską przestrzeń nie tylko technikami ale oczyszczając siebie, świat swoich myśli i uczuć, powrócić do dawnej wiedzy i uwierzyć sobie.
Bowiem mniejsza zawartość orgonu w naszej przestrzeni to niemożliwość życia w tzw. wyższym wymiarze, wzorce życia nie mogą się aktywizować w niesprzyjających warunkach, choć by były najpiękniejsze i najbardziej wzniosłe.
Zatem pierwsze co mamy zrobić MY WSZYSCY LUDZIEto poprawić nasze warunki życia przez zwiększenie ilości orgonu w powietrzu. Nie możemy pozwolić na dalsze okradanie nas z niego , MY LUDZIE PRZEZ WŁAŚCIWY TRYB ŻYCIA ZWIĘKSZAMY JEGO ILOŚĆ LUB ZMNIEJSZAMY PRZEZ OBNIŻANIE JAKOŚCI NASZYCH MYŚLI.TO TEŻ JEST SPOSÓB NA ZWIĘKSZENIE ORGONU, ON MA OSOBOWOŚĆ I REAGUJE NA NASZE MYŚLI I UCZUCIA , ZATEM PRZYCIĄGAJMY GO!!

Orgon ma bezpośredni wpływ na naszą krew, na pracę wszystkich organów , on reguluje nasze DNA, od niego zależy czy zwiększamy nasze możliwości fizyczne i duchowe czy nie.

On jest nośnikiem naszych myśli , wydawanych poleceń mentalnych ale może nie móc ich przenosić gdy jest go zbyt mało i środowisko życia jest zanieczyszczone.

Orgon to kosmiczny ogień życia z niego powstały , są wydzielone 4 elementy ogień , powietrze, woda i ziemia, a z nich pierwiastki tworzące nasz świat materialny.

Wiedzieć powinniśmy iż do ziemi cały czas napływa orgon z niesamowitą prędkością, ale jest to ,ILOŚĆ OGRANICZONA, zatem powinniśmy dbać o to co napływa i korzystać z tej energii dla wspólnego dobra.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » sobota 19 sty 2013, 22:57

Tu niestety powstaje pewna wątpliwość dotycząca rozpraszania smug chemicznych.
Mówi się o rozpraszaniu, czyli praktycznie przesuwaniu i robieniu niewidocznym tego całego chemicznego chłamu, który smugi zawierają. Oznacza to, że zacznie on opadać 100 km dalej.
Niestety chyba nikt nie potrafi jeszcze powiedzieć, czy te generatory orgonu mają wpływ neutralizacyjny na którekolwiek ze składników chemtrails.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 19 sty 2013, 23:15

Najgorsze jest to, że chemitrail`s jest wyposażony w nanotechnologiczne elementy, coś co wnika we wszystko i zmienia struktury. Do końca nie wiadomo czym jesteśmy szprycowani i jak się to odbije na kondycji naszych dzieci.


Wracając do ORGONu, zauważam kilka ścieżek prowadzących do wytwarzania go w swoim otoczeniu. Innym sposobem jest piramida YANTRA, czy jak kto woli HORUSA, tam też się dzieje sporo ciekawych rzeczy. Osobiście doświadczyłem tej energii na sobie i choć na krótko, to powiem że działa...
Jestem bardzo wrażliwy na tego rodzaju doświadczenia i zapewniam, że nie jest to żadna ściema.

http://www.yantra.pl/


Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » niedziela 20 sty 2013, 00:56

Jeszcze trochę o orgonie.....


Orgon – energia życia

Obrazek

Kazimierz Bzowski

Energię, nazwaną później “Orgon” odkrył w roku 1929 lekarz, dr.Wilhelm Reich, Austriak urodzony we Lwowie. Początkowo znalazł dla niej zastosowanie wyłącznie medyczne, używając jej do poprawy potencjału życiowego swoich pacjentów. Jak to zazwyczaj bywa nie znalazł uznania w kołach lekarskich i w niedługim czasie wyemigrował do USA. Ale i tam mu się nię wiodło, sfery oficjalne nie interesowały się “wątpliwym wynalazkiem”. W latach II wojny zmarł w Nowym Jorku w nędzy. W pierwszym okresie po zajęciu Niemiec przez armie alianckie, wywiad USA zainteresowął się znajdowaną niemiecką dokumentacją, w której wspominano o dr.Reichu i o jego odkryciach. To zwróciło uwagę władz na tego człowieka i na sam problem. W późniejszych okresach okazało się, że np. władze komunistycznego ZSRR stosowały “miotacz energii Orgon” wprawdzie do celów jak najbardziej pokojowych, ale jednak z wydźwiękiem politycznym. Zapewne nieraz obserwowaliście w TV defiladę 1-majową w Moskwie. Zauważyliście, że zawsze panowała tam piękna słoneczna pogoda, podczas gdy wiadomo, że pogoda w Europie środkowej nie zawsze taka była
Poprzedniego dnia, przed defiladą na obrzeżach Moskwy ustawiało się kilka samochodów-platform z zamontowanymi na nich dziwnymi urządzeniami podobnymi do szeregu rur ustawionych ukośnie i wycelowanych w zachmurzone niebo. Pozornie nic się nie działo, nic nie było słychać – a po kilkunastu minutach z chmur lał się deszcz na okoliczne pola wokoło miasta
Następnego dnia nie miało już co opadać z nieba i była “piękna , radziecka pogoda”. Na bazie energii orgonu powstają różnego rodzaju urządzenia orgoniczne, służące do poprawy zdrowia. Z pośród nich najbardziej znane są trzy: duży akumulator orgonu, o rozmiarach “budki telefonicznej”, do którego wprowadza się osłabionego chorobą człowieka. Siedzi on tam zamknięty przez parę godzin, mając zapewniony dopływ powietrza. Przez ten czas zakumulowany orgon wpływa dobroczynnie na jego ustrój. Drugim, mniejszym urządzeniem jest akumulator skrzyniowy. Jest to pojemnik wykonany z cienkich deseczek drewnianych, z drewna z drzew liściastych. Żywność i lekarstwa umieszczone w takiej skrzyni- akumulatorze orgonu po kilkunastu godzinach uzyskują znacznie większe wartości odżywcze, a przede wszystkim, są o wiele łatwiej przyswajalne przez układ trawienny człowieka. W pewnym sensie na podobnym zjawisku wchłaniania pozytywnej energii orgonu polega mumifikacja mięsa, polepszanie smaku potraw i wzrost siły życiowej żywych organizmów, umieszczonych na 1/3 wysokości wewnątrz modelu piramidy Cheopsa (o tym dalej). Trzecim, najmniejszym urządzeniem jest “wzmacniacz orgonu. Jest to mały instrument, którego głównymi częściami są: gruba na 3-4 cm rura metalowa, najlepiej żelazna, grubo złocona lub ze złota, przez nią, centrycznie przetknięty jest pręt żelazny, z jednego końca ostro zakończony a z drugiego przyspawany do niewielkiego, cylindrycznego naczynia, również złoconego. Gruba, zasadnicza rura tego urządzenia zamocowana jest w stojaku pozwalającym wycelowanie szpiczastej części pręta w splot słoneczny człowieka, poddawanego działaniu wzmocnionego orgonu. W zbudowanych urządzeniach nie może być niczego, co zawiera chlor lub związki chlorowców, które są antagonistami energii życia. Nauka dotychczas “oficjalnie” nie interesuje się Orgonem, gdyż nie istnieje żadna naukowa teoria mogąca go choć częściowo wyjaśnić. Ci sami naukowcy chętnie jednak “nieoficjalnie” przyglądają się poczynaniom “paranaukowców”. Nie zauważa się więc, iż Orgon to rzeczywista energia życia. Wiadomo, iż pojęcie “energia” wcale nie jest równoważne z pojęciem “siła”. W odniesieniu do ŻYCIA, zwykło się mówić “siła życiowa” chociaż nie ma żadnego na to dowodu, że pojęcie “życie” łączy się z potocznie uznawaną “siłą życiową”, a nie “energią życiową”. W wiedzy dalekiego wschodu “siła życiowa”, czy “energia życiowa” utożsamiana jest z pojęciami “Mana”, “Chi”, “czi” lub “ki”, to również starogermańska siła “Od, atrybut boga Odyna, także dziewiętnastowieczna “siła magnetyczna” względnie “magnetyzm zwierzęcy” dr. Mesmera. Koniec końców może się okazać, że te wszystkie pojęcia mieszczą się w pojęciu ORGON. Od czasów Wilhelma Reicha minęlo już ponad 60 lat. Wiedza o Orgonie uległa znacznemu poszerzeniu. Obecnie wiemy, że energia ta posiada cztery stany: Orgon dodatni, Orgon ujemny, Oranur, DOR Omówimy je kolejno. Wpierw jednak zwróćmy uwagę na coś innego. Otóż zachowanie się wszelkich energii orgonicznych w środowisku istot żywych wyraźnie preferuje te, które sprzyjają podtrzymaniu życia organizmów. I tak, energia ta potrafi kumulować się w niektórych sztucznych tworzywach o budowie organicznej. Wykazuje też wyraźne powinowactwo do środowiska wodnego, nawet chętnie oddaje część swojego lokalnego natężenia temu środowisku. Nic więc dziwnego, że wpływa ona dodatnio na nasz organizm, skoro jak wiadomo w 80% składamy się z wody. Z kolei – orgon jest wyraźnie przeciwnikiem niektórych pierwiastków chemicznych i ciał zawierających je w swej budowie. Pierwiastki z grupy chlorowców, a więc chlor, fluor, brom i jod – czyste i w związkach – niszczą orgon i likwidują siłę życiową. Dlatego w życiu codziennym są stosowane jako substancje antybakteryjne, dezynfekcyjne. Z doniesień prasowych wiemy, że właśnie związki fluoru, np. FREON zawarty w gazie sprężarkowym lodówek, w wybitnym stopniu rozbija trójatomowy tlen (ozon) w górnych warstwach atmosfery, wydatnie przyczyniając się do zagrożenie całości życia na Ziemi. Orgon “czuje sympatię” w stosunku do żelaza. Dlatego w urządzeniach kumulujących go używa się drobnoziarnistej waty żelaznej, jako mającej największą powierzchnię kontaktującą się z tą energią. To również jest powodem, iż związki żelaza są dobroczynne w leczeniu chorób krwi i anemii u dzieci i osłabionych osób. Orgon w pewnym sensie – podobny jest do grawitacji. Wiadomo, że grawitacja istnieje, pomimo że dotychczas nikomu nie udało się stwierdzić czym ona jest. Wiadomo tylko, że jest i wiadomo jakie są jej oddziaływania. Podobnie Orgon. Jest, wiadomo jak oddziałuje z istotami żywymi – ale czym jest w sensie fizycznym? W początkach XIX wieku modna była teoria “eteru”, nieważkiej substancji wypełniającej przestrzeń kosmiczną, tam gdzie istnieje prawie – próżnia. W miarę rozwoju fizyki teorię tą zarzucono, ale ostatnio znów wraca do łask, gdyż wielu zjawisk nie da się wyjaśnić inaczej, jak jednak jego istnieniem. Poważni naukowcy, przeważnie ze środowisk uniwersyteckich w USA, wprowadzają pojęcie “eteru” do swych rozważań, nie przejmując się tym, że dla wielu “przodujących w nauce” fizyków europejskich eter nadal jest “tabu”. Wielu z nich twierdzi też, że pojęcie “eteru ” jest dokładną przeciwnością Orgonu, traktując oba pojęcia jako coś dobrze sobie znanego. Dwa stany ładunkowe orgonu, umownie dodatni i umownie ujemny, istnieją w przestrzeni w równowadze. Pod tym względem równoważne są wschodniemu pojęciu dwóch stanów natury: dodatniemu Yang i ujemnemu Yin. Technicy wojakowi jednakże już dawno zauważyli, iż nałożenie się na siebie dwóch pól orgonu o takiej samej wartościowości powoduje silną kondensację pary wodnej, aż do jej skroplenia. W oparciu o tą zasadę skonstruowano emitery orgonu wywołujące deszcze. Badając obecność orgonu w różnych okolicach Ziemi stwierdzono, że orgon DODATNI szczególnie gromadzi się tam, gdzie w terenie przeważają kształty zbliżone do piramid, szczególnie skały granitowe, kwarcowe i wapienne – czyli takie, które w swym składzie nie zawierają chlorowców. Dlatego tak dobroczynne dla zdrowia człowieka są okolice górzyste
Dodatni orgon, szczególnie w okolicach górskich oraz tam, gdzie naruszono strukturę calizny Ziemi, np. poprzez duże prace odkrywkowe itp. zamienia się w trzeci rodzaj tej energii zwaną ORANUR. Działa on wysuszająco na żywe organizmy, a w skali większej – na teren na którym się pojawia. W obecności ORANURU pojawia się czarne promieniowanie radiestezyjne – fotografowane niekiedy również jako rozmyta czarna barwa
Struktury architektoniczne o kształcie piramid, a więc właśnie piramidy egipskie oddziałują również z orgonem. Np. na zewnątrz piramidy gromadzi się ORGON DODATNI, co szczególnie zauważa się wzdłuż linii biegnącej na trasie północ-południe. Odwrotnie – wzdłuż linii wschód – zachód gromadzi się ORGON UJEMNY, działający wysuszająco. Plony roślin zmniejszają się tam, gdyż to promieniowanie pozbawia je siły (energii) życiowej. Działa on na podobieństwo słabego Oranuru. Silny, odwadniający Oranur gromadzi się wewnątrz piramidy na 1/3 jej wysokości. Czwarty i ostatni rodzaj orgonu to promieniowanie DOR. Jeżeli na teren napromieniowany radioaktywnie, np. po wybuchu bomby jądrowej, lub po rozpyleniu w powietrzu substancji radioaktywnych nałoży się spontanicznie lub intencjonalnie silne promieniowanie ORANURU – wówczas promieniowanie gamma znika, a na jego miejsce pojawia się złowrogi DOR (DEATH ORGONE RADIATION). PROMIENIOWANIE ŚMIERCI. Nieliczni radiesteci, wysoko uduchowieni i wiedzący co czynią, potrafią w wyjątkowych sytuacjach wywołać sztucznie słaby promień DOR-u, w celu zapobieżeniu gorszemu złu, lub leczenia, zlikwidowania tą drogą zagrażających życiu bakterii lub pewnych form nowotworów. W odniesieniu do ORANURU i DORU zachodzi ta sama sytuacja jak w zastosowaniu trucizn w leczeniu chorób. Lekarzom i farmaceutom wiadomo, że pewne silne trucizny mogą być podawane chorym nie tylko nie szkodząc zdrowiu, ale wręcz pomagając mu, pod warunkiem, że stosowane są w bardzo znacznym rozrzedzeniu i w małej ilości. Stymulują wówczas system obronny organizmu, pobudzając go do odparcia innych podobnych zagrożeń. Podobnie jest z Oranurem i z DOR-em. Niejednokrotnie fotografuje się słabe obecności tych dwóch rodzajów orgonu, mając jednocześnie pewność, iż nie tylko nie szkodzą one żywym ludziom i zwierzętom, a nawet roślinom, ale wręcz poprzez stymulację poprawiają ich stan zdrowia dodając porcję siły, względnie energii życiowej. Jeden z naukowców amerykańskich,dr. Carter publikujący swe prace w Interenecie napisał: “Orgon może energetyzować powietrze poprzez serie tętniących wyładowań, których zapis podobny jest do “rozciągniętego akordeonu”. Orgon fotografowany na filmach barwnych rejestruje się w kolorach: fioletowy (bardzo rzadko) czerwony o różnym nasyceniu – niebieski (rzadko), róąne odcienie bieli i szarości – czarny, brązowy (bardzo rzadko). Kazimierz Bzowski



http://energiaorgonu.wordpress.com/orgon-energia-zycia/


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » poniedziałek 21 sty 2013, 14:12

Temat ten wypada uzupełnić o link do możliwości zrobienia jonizatora orgonowego samemu, proste, tanie i skuteczne. ale wiedzieć trzeba iż to my sami poprzez aktywność naszego serca zwiększamy ilość orgonu na ziemi. Jonizator jest wlaściwy w sytuacjach początkowych żebyśmy uwierzyli i od czegoś zaczęli . To ma pomóc na wstępie, jednak nie zastąpi nam naszego rozwoju, nasze serce jest największym i najsilniejszym biologicznym urządzeniem ściągającym orgon na ziemię.

Jonizator orgonowy.


http://maycom.pl/orgon/Jonizator_eteryczno-orgonowy.pdf


download/file.php?avatar=61_1357137512.jpg
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » wtorek 22 sty 2013, 11:33

Podstawą całej fizyki , a co za tym idzie życia jest orgon/eter , nasz cudowny 5 element, od dawna ludzkość o tym wie, ale też od dawna ukrywa się i ignoruje tą wiedzę. Wykorzystuje-ją przeciw dobru Człowieka.

Znany Polak o eterze.

Franciszek Rychnowski
Skocz do: nawigacji, szukaj

Franciszek Rychnowski, Franciszek Dionizy de Welehrad Rychnowski, używający pseudonimu Iks won Chyr (anagram nazwiska) (ur. 3 października 1850 w Welehradzie na Morawach[1], zm. ok. 1929) – polski inżynier, fizyk i wynalazca.

Nauki pobierał w konwikcie OO. Pijarów w Lipniku koło Ołomuńca, a następnie studia techniczne odbywał w Wiedniu. Około 1877 roku zamieszkał we Lwowie.[1]

Już w młodości interesował się fizyką, głównie kaloryką (nauką o właściwościach ciepła), elektryką i fototechniką. Pierwsze wynalazki poczynił w 1878; za opatentowane aparaty kaloryczne otrzymał w Paryżu wielki złoty medal i złoty medal akademii narodowej. Wśród innych wyróżnień znalazł się także złoty medal zasługi Serviciu Credinciosu I klasy od króla Rumunii Karola I za wykonanie urządzeń mechanicznych w jego zamku Sinaia. W 1879 zbudował dynamoelektryczne maszyny przeznaczone dla oświetlenia sali sejmowej w nowo powstającym gmachu Sejmu Krajowego we Lwowie.[1]

W 1891 zaobserwował anomalia elektryczne, a w 1896 do dalszych badań nad nimi stworzył maszynę dzięki której, jak twierdził, odkrył nieznaną materię będącą nową formą energii, którą nazwał elektroid. O swoim odkryciu w tym samym roku poinformował światowe Akademie Umiejętności, mianowicie w Petersburgu, Rzymie, Sztokholmie, Filadelfii i Krakowie.

Tak Tygodnik Ilustrowany 0pisywał pozyskiwanie elektroidu
Quote-alpha.png
Z machiny elektroid wypływa z szelestem przez rurkę; odczuwa się przytem orzeźwiający zapach i chłodny powiew. Przedmioty, włożone w rurkę, wyrzucane zostają z taką siłą, że wybijają otwór w przeponie papierowej. W ciemni elektroid wypływa w postaci kulki świetlnej. Znajdujące się w bliskości próżne okrągłe naczynia jaśnieją wtedy światłem księżycowym, wykazują przybytek wagi, przyciągają inne naczynia i przedmioty, wykazują na koniec podwójny ruch: obrót około własnej osi i około snopka światła. Elektroid jest materyą bardzo subtelną, lecz zdaje się ważką; wywiera ciśnienie na ścianki naczynia, można go też nazbierać i w naczyniu przez kilka dni przechowywać. Padając pod kątem na płytę, elektroid odbija się pod tym samym kontem w postaci widocznego snopka światła, jednocześnie wytwarza na płycie promienistą gwiazdę, której skraine promienie odkrywają się i zmieniają w świecące kuleczki. Na płytę fotograficzną elektoid działa nawet przez ciała, nieprzenikliwe dla zwykłego światła[1]

Rychnowski porównywał elektroid do eteru posiadającego energię, która tylko wówczas jest skuteczna i może oddziaływać na inne ciała, gdy na swojej drodze napotka jakąś przeszkodę która go uaktywni. Koncepcja elektroidu w późniejszym okresie została nazwana także koncepcją eteroidu. W założeniu odkrywcy eteroid to energia życiowa, będąca podstawą wszystkich zjawisk fizycznych. Koncepcję tą można porównać do élan vital Henri Bergsona lub orgonu Wilhelma Reicha.

W latach 90. XIX wieku Franciszek Rychnowski opatentował i opisał w "Czasopiśmie Technicznym" piec do centralnego ogrzewania mieszkań[2]. Był pracownikiem Szkoły Politechnicznej we Lwowie, a swoje wyroby przedstawiał na tamtejszej wystawie Towarzystwa Politechnicznego w 1902 roku[3].

W latach 20. XX wieku opublikował pod pseudonimem i nakładem własnym dwie książki, w których opisywał pewne kontrowersyjne teorie. W książce Mane tekel fares. 44 wspomnienia z przeszłości. Fragmenty wyników z czterdziestoletnich zabiegów leczniczych pod akademicką nazwą kurfuszerstwa, szarlatanerii i oszukańczej sugestii[4] opisuje swoją metodę leczniczą, a w książce Omnia in sole. Reminiscencje naukowe[5] swoje naukowe hipotezy.

Nazwisko Franciszka Rychnowskiego, lwowskiego inżyniera i wynalazcy, wielokrotnie pojawia się w fantastycznych opowiadaniach Andrzeja Pilipiuka[6]. Powieść Pilipiuka (napisana pod pseudonimem Tomasz Olszakowski) Wynalazek inżyniera Rychnowskiego, którego fabuła jest osnuta wokół wynalazku Rychnowskiego, jest jedną z kontynuacji serii Pan Samochodzik.




http://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Rychnowski


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » poniedziałek 11 lut 2013, 20:33

Choć ta energia jest tak dla nas pozytywna, to wciąż nasi naukowcy robią wszystko by o niej nie wiedzieć nic.
Ciekawe dlaczego? Nie? :lol: :lol:

Poniższy cytat troszkę rozświetla ten ciemny zaułek naszej nauki:

James DeMeo pisze:...
Między fizykami, idea występowania energii w przestrzeni została ucieleśniona
w postaci eteru, która to koncepcja sięga setki lat wstecz. Teolog i fizyk Izaak
Newton
zdecydowanie utrzymywał, że musi istnieć statyczny eter, aby
oddzielał ziemskie stworzenie od bezpośredniego wpływu i porządku nieba.

Taką rolę eteru sugerował Newton, przynależną tylko do antropomorficznego
Boga, (w którego w tamtym czasie wiara była wymagana tak, że
niewierzących bezwzględnie torturowano i palono na stosach). Przez lata
martwy, nieruchomy eter nie został nigdy odkryty. Niemniej dynamiczny eter
został obiektywnie zademonstrowany przez Daytona Millera. Miller również
wyjaśnił, dlaczego pierwsze próby zmierzenia eteru nie udały się. Po pierwsze,
zaobserwował, że eter jest naładowany przy powierzchni Ziemi i porusza się
szybciej na większych wysokościach niż w dole.

Pierwsze próby pomiarów miały miejsce wyłącznie na małych wysokościach,
w ciężkich kamiennych budynkach czy suterenach. Po drugie, dynamiczny
eter jest odbijany przez metale, a pierwsze próby były przeprowadzane przy
pomocy instrumentów, które zazwyczaj najważniejsze swoje elementy miały
schowane w metalowych obudowach. Miller odkrył, że przeprowadzanie
doświadczeń nad dryfującym eterem na szczycie góry, wewnątrz
konstrukcyjnie słabego budynku, bez metali i gęstych materiałów w oknach
sprawia, że eter może być wykryty i zmierzony. W ciągu 30 lat swoich badań
przeprowadził ponad 200 tysięcy oddzielnych pomiarów. Kontrastem do tego
są sławne doświadczenia Michelson'a- Morley'a, pomiary były
przeprowadzone w czasie czterech godzin a całość doświadczenia nie
zajęła więcej niż dwa dni w 1887 roku.

Doświadczenie Michelson'a-Morley'a jest szeroko i błędnie przytaczane jako
dowód całkowitego niepowodzenia wykrycia eteru. Stanowiło również
podstawę do zarzucenia teorii eteru na korzyść teorii "pustej przestrzeni" i
dynamiki cząsteczkowej. Intensywne prace Millera w poszukiwaniu eteru
nigdy za jego życia nie zostały odparte, ale były pogardliwie porównywane
do "poszukiwania wiecznego ruchu". Po jego śmierci zwolennicy teorii pustej
przestrzeni odetchnęli z wielką ulgą. Dziś, każdy podręcznik do fizyki zaczyna
się od kłamstwa, że "eter nigdy nie został odkryty i zmierzony".

Należy zwrócić uwagę na fakt, że teorie relatywnej i kwantowej dynamiki, plus
rozszerzającego się wszechświata i teorii "wielkiego wybuchu" (big bang)
zostały kompletnie zdruzgotane przez odkrycie energii w przestrzeni i wielu
fizyków, którzy trzymają się religijnie swoich teorii, odmawiają nawet spojrzenia
na tego typu dowody.

Co gorsza, dyscyplina fizyki stała się szybko wzrastającym przemysłem
skierowanym na cele militarne, z wielobilionowymi nakładami w dolarach na
podtrzymanie mocy atomowych i wytwarzanie bomb, badanie cząstek w
akceleratorach i finansowanie eksperymentów typu "gwiezdne wojny". Te
poszukiwania i działania tak naprawdę nie przyniosły żadnych rzeczywistych
owoców dla ludzkości, lecz stały się samonapędzającym "przemysłem
badawczym" z multibilionowymi nakładami finansowymi, który, podobnie jak
przemysł medyczno-faramceutyczny jest zagrożony do spodu tymi
odkryciami pierwotnej, kosmicznej życiowej energii. Niestety społeczność
fizyków reaguje na te nowe odkrycia z taką samą arogancją i złośliwością,
która charakteryzuje również reakcje środowiska medycznego na kosmiczną
życiową energię. Na przykład następcy Einsteina bywali ostatnio oskarżani w
prasie amerykańskiej na zasadzie "uderzenia w plecy" i objęci zostali złośliwymi
zakazami i cenzurą. Dopiero pojawiający się nowy magazyn "Etyka Naukowa
- Scientific Ethics"
, przez pewien krótki czas zaczął w końcu ujawniać te
brudne poczynania.

Bardzo interesujący w pracach Reicha jest fakt, że dynamiczny eter Millera
był bardziej aktywny na wyższych poziomach oraz, że byt odbijany przez
metale. Zdolność do odbijania się od metali i zwiększona aktywność na
dużych wysokościach była podstawową własnością energii orgonu, która
całkowicie niezależnie została odkryta przez Reicha. Orgon również
wypełniał wiele innych podstawowych własności eteru. Będąc
wszechobecny, dostępny w dowolnych ilościach stawał się ośrodkiem przy
pomocy, którego można było przenosić wzbudzenie elektromagnetyczne.
Poza tym orgon spontanicznie pulsuje, nakłada się i bezpośrednio bierze
udział w tworzeniu się zarówno materii jak i życia. Ale nawet bez używania
słowa tabu jak "eter", czy też jeszcze bardziej nieestetycznego słowa "orgon",
inna grupa fizyków wykryła, czy też wywnioskowała, że istnieją dynamiczne
energetyczne prądy działające w głębokiej przestrzeni kosmicznej.

Amerykański astrofizyk Halton Arp zrobił tak wiele zdjęć pomostów
energetyczno-materialnych pomiędzy obiektami w głębokiej przestrzeni
kosmicznej, w miejscach gdzie takich pomostów energetyczno-materialnych
być nie powinno, że ostatecznie zabroniono mu dostępu do wielkiego
amerykańskiego teleskopu. Jego proste zdjęcia obaliły teorię pustej
przestrzeni, rozszerzającego się wszechświata i teorii "wielkiego wybuchu" przy
pomocy prostego kliknięcia migawki aparatu. Tak wielka była nienawiść do
jego pracy, że ostatecznie musiał wyjechać do Niemiec, aby kontynuować
badania. Następny sławny fizyk Hannes Alfven, również był głęboko
oskarżany przez współczesnych mu naukowców za sugerowanie, podobnie
jak Reich
, że przestrzeń jest wypełniona strumieniami prądów plazmatycznej
energii. Po dziś badacze przestrzeni kosmicznej odmawiają wysłania satelity w
miejsca przez niego wskazane, ponieważ mogliby tym potwierdzić teorię, że
przestrzeń jest bogata energetycznie. Faktycznie fizyka jest dzisiaj w stanie
zamieszania i desperacko usiłuje dostarczyć nowych dowodów na
nieobecność i nieistnienie energii w przestrzeni, aby utrzymać teorię "wielkiego
wybuchu", relatywistycznej i kwantowej dynamiki, i konieczność milionowych
nakładów dolarów, które wspierają prace badawcze i religię "pustej
przestrzeni"
, i ich instytucjonalnych popleczników.

Wiele z powyższych finansowanych idei badawczych, nie dokonało żadnych
odkryć do dzisiaj na temat związków plam słonecznych z pogodą.
Dziennikarze pism naukowych do dziś rutynowo utrzymują fałszywe
przekonanie, że nie zostały odkryte żadne związki pomiędzy ziemią a
powierzchnią słoneczną, podobnie jak podręczniki do fizyki ciągle trwają przy
fałszywym twierdzeniu, że "eter nigdy nie został odkryty". Prawdą jest to, że
związki te nie mogą być prawdziwe, ani mieć żadnego sensu z punktu
widzenia fizycznych teorii "pustej przestrzeni". Wymagają one ośrodka
medialnego zarówno w atmosferze jak i w przestrzeni międzyplanetarnej,
poprzez który wzbudzenia i wpływy mogą być przenoszone niezależnie od
warunków termicznych czy zjawisk ciśnieniowych, siły, która rozchodzi się w
powietrzu szybciej niż prądy powietrzne i równie szybko może rozprzestrzeniać
swe wpływy poprzez odległe przestrzenie kosmiczne. Ponownie orgon Reicha
doskonale pasuje do tych opisów.
...

Dodatkowy komentarz należy się odnośnie reakcji środowisk naukowych i
akademickich na te nowe odkrycia. Czytelnik zauważył, że większość, jeśli nie
wszystkie, z tych badań, były gorliwie atakowane, izolowane lub ignorowane
z powodu ich dokonania, bez względu na ich referencje, opinie, czy też ilość
przedstawionych dowodów. Te emocjonalne reakcje, ucieczka od nowych
pomysłów czy atakowanie wprowadzających zamieszanie nowych idei,
zostały przez Reicha wyjaśnione jako efekty emocjonalnego zaburzenia, które
nazwał emocjonalną plagą. Praktycznie wszyscy naukowcy, którzy
zweryfikowali część tych powszechnych zasad naturalnej energii byli
atakowani przez szczególną postać emocjonalnej plagi, która budowała
swoją reputację nie na pracy badawczej, lecz na politycznej mocy i ilości
skalpów, które udało im się zdobyć.

Plotka, obmowa, polityczna taktyka, ukradkowe ataki, a nawet manipulacje
sądów czy policji są standardowymi sposobami działania tej plagi. Ich
ukrytym celem, podobnie jak Wielkiej Inkwizycji, jest zabić szkodliwe nowe
odkrycia oraz mężczyzn i kobiety, którzy ich dokonują. Historia nauki jest
wypełniona dowodami takiego rodzaju zachowania. Zachęcamy czytelnika
do przejrzenia dyskusji Reich'a na temat emocjonalnej plagi pod
oryginalnymi tytułami Character Analysys (3rd, Ed) People in Trouble, oraz The
Murder of Christ
, ponieważ to ciągle stanowi główną przeszkodę na drodze
społecznego rozwoju ludzkości i naukowych poszukiwań.


ORGON - OCEAN ENERGII KOSMICZNEJ - James'a DeMeo; str. 24-29
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » wtorek 12 lut 2013, 21:38

Bardzo wymowne i treściwe podsumowanie dotyczące prac Reich'a oraz opis reakcji środowisk naukowych, na to: Polecam przeczytać >>.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » wtorek 26 lut 2013, 12:47

Energia orgonowa ( używa się bardzo wielu nazw dla określenia tej energii, jednak tak naprawdę chodzi o jedną i tą samą energię), warto przeczytać ten artykuł.


ETEROID I ORGON

--------------------------------------------------------------------------------



największe odkrycie czy największa afera XX wieku? Przeczytałem znakomity artykuł Andrzeja Pilipiuka o Franciszku Rychnowskim, genialnym wynalazcy. Autor skupił się na Rychnowskim, o odkrytej przez niego energii, zwanej w drugiej wersji eteroidem pisze niewiele. Chciałbym te rewelacje uzupełnić. Energię, którą Rychnowski chwytał i którą potrafił skraplać, w latach trzydziestych odkrył także lwowianin Wilhelm Reich. Doszedł do niej od strony psychologicznej, a właściwie erotycznej. Orgon, bo tak nazwał tę energię, zrobił niebywałą karierą. Reich zapoczątkował kilka wybitnych szkół terapeutycznych - wystarczy wspomnieć ich przywódców: Bodella, Lowena, Mindella. Stał się także przyczyną tragedii Reicha.

ZACZNĘ OD GŁODÓWKI
Wiadomo, że zwierzęta i dzieci, kiedy są chore - nie jedzą. Dość dobrze znana jest rola głodówek w leczeniu właściwie wszystkich schorzeń. Mówi się, że wtedy organizm sam "wyżera" niepotrzebne złogi, oczyszcza się, przypomina swoją młodość, odkuwa ją niejako z ciała. Ale co dzieje się z organizmem człowieka, kiedy głoduje nie dni, tygodnie, miesiące, lecz lata? A takie fakty są współcześnie notowane, udokumentowane i pozostają zawieszone w naukowej próżni.
Lekarz kontrolujący Teresę Neumann z Konnersreuth w Bawarii, która pościła przez 36 lat, niejaki dr Seidl, uważał, że ma do czynienia z histerią. Teresa Neumann nie jadła nic z wyjątkiem hostii. Przyjmowała ją także (dziennie 22 miligramy chleba i 3 gramy wody, w której hostię moczono) Maria Robin, niejedząca nic przez 51 lat. W obydwu wypadkach prawdziwość tych doniesień potwierdzają zgodnie władze kościelne i lekarze.
Paramhansa Yogananda pisze, że mistyk indyjski Giri Bala pościł całkowicie przez 56 lat. U Luise Latteau następowała powoli niechęć do jedzenia, przestała przyjmować pokarm całkowicie w roku 1871, do 1876 codziennie ciężko pracowała w polu, w 1878 roku biskup odebrał od niej przysięgę, że mówi prawdę, iż nie jadła i nie piła niczego od siedmiu lat. Najlepiej, od strony formalnej ścisłości, przebadany jest przypadek Teresy Neumann. "Kontrola wagi ciała dała rezultaty całkowicie niezgodne z naszą klasyczną wiedzą. Waga człowieka wzrasta wraz z przyjętym pożywieniem i spada następnie, kiedy wydziela się dwutlenek węgla i woda. Kiedy się nie je ani nie pije, waga też spada, normalne reakcje biologiczne powodują wydzielanie.
Tymczasem waga Teresy pozostawała niezmienna, wynosiła 55 kilogramów. Od niedzieli rano do czwartku wieczorem, bo podczas każdej ekstazy piątkowej traciła około 4 kilogramów, na które składała się krew ze stygmatów oraz pot. Te stracone w piątki kilogramy odzyskiwała podczas sobót. Kontrola dr. Seidla trwała dwa tygodnie i obejmowała dwie ekstazy. Strata i odzyskiwanie 4 kilogramów płynu były za każdym razem identyczne".
Solidnie uzbrojony w powyższą wiedzę - wątpliwości mam tylko co do szczegółów (gdyby zważyć piątkowy "ubytek" krwi i potu Teresy, to z pewnością nie były to aż 4 kilogramy, chociaż nie kwestionuję odczytu wagi. Co więcej, myślę, że gdyby postawić łóżko na wadze i prowadzić odczyty, kiedy była w ekstazie, to okazałoby się, że Teresa nie "traci" 4 kilogramów, a w bezpośredniej ekstazie znacznie więcej) - rozpocząłem dwutygodniową głodówkę. Głodówka ta nie była zamierzona jako zdrowotna, chciałem dzięki niej "zrozumieć", jak możliwe jest niejedzenie.
Po trzech dobach zacząłem odczuwać zmienione stany świadomości, także poza okresami medytacji. Zaczęła działać niewyczerpalna biblioteka podświadomości. Moja "osobista świadomość", jak "osobisty komputer", uchwyciła się tylko tego problemu niejedzenia. Teresa Neumann kilka razy wyznała, że odżywia się światłem. Ale przecież nie była zielona, nie asymilowała jak roślina. Podobne wyznania czynili głodujący Hindusi. O odżywianiu się światłem mówili także Indianie obu Ameryk. Ks. Andrzej Klimuszko twierdził, że pobieramy jakąś świetlistą energię za pomocą włosów. Pewna moja znajoma twierdziła, że w naturalny sposób na kilka dni przestaje jeść, kiedy zdarza się jej przeżyć niezwykły, ekstatyczny orgazm. Teresa Neumann i Luise Lateau przeżywały co piątek ekstazy stygmatyczne. Po tygodniu niejedzenia byłem pewien, że długotrwałe głodówki są możliwe dzięki odpowiedniemu stanowi umysłu, który się "rozluźnia", ale jest w najwyższym stopniu skoncentrowany na "teraz", oraz dzięki energii, która związana jest ze światłem, polem magnetycznym i grawitacją. Stany szczęścia, uniesienia powodowały u mnie mimowolne, nieraz dość gwałtowne skurcze i rozkurcze ciała.
Obserwowałem zmienioną świadomość, Wszystko Wydawało Się Znaczące - tak bym określił jeden aspekt tego stanu, a drugi - byłem Jakby Prowadzony przez głos wewnętrzny, dajmoniona z zaskakującą logiką.
Ósmego dnia głodówki zjawił się pewien mężczyzna, żeby kupić książkę, którą wydałem. Zaczęliśmy rozmawiać o niewyjaśnionych przez naukę faktach. On - zupełnie nie wiedząc, w jakim znajduję się stanie - opowiedział mi, że kiedy przed laty dowodził (SB-cką - bo jaką) obstawą prof. Kalickiego, który pracował nad syntezą jądrową "na zimno", miał podwładnego kapitana, który tygodniami nic nie jadł, pił dużo płynów i dwa razy dziennie szukał pożywienia w bezpośrednim promieniowaniu słonecznym, naświetlał wnętrze dłoni. Kiedy nie było słońca, wychodził na dwór o świcie i o zmierzchu. Kapitan ten nie pił wódki, nigdy nie brał zwolnień lekarskich i choć nie był zbyt przystojny, ganiały za nim chmary kobiet. Niestety, nie mogłem żadnym sposobem wydusić z mojego rozmówcy adresu owego kapitana. Ale, jak powiedziałem wyżej, byłem w stanie, kiedy Wszystko Jest Znaczące. Po wyjściu byłego esbeka byłem już na tropie wiodącym do wyjaśnienia fenomenu długotrwałych głodówek.
Obraz człowieka, który szuka "pożywienia" w pierwszych i w ostatnich promieniach słońca! Z biblioteki podświadomości wyłoniły się odpowiednie dane: Franciszek Rychnowski, a właściwie Franciszek Dionizy de Welehrad Rychnowski, inżynier mieszkający we Lwowie, kończył studia w Wiedniu. Wsławił się m.in. tym, że przekonał rajców miasta Lwowa do tramwaju elektrycznego. Rajcy - przekupieni zdaniem Rychnowskiego przez zagraniczne firmy - byli za tramwajem parowym lub z silnikiem Diesla.
Dziesiątego dnia głodówki pojechałem do Biblioteki Narodowej i zacząłem czytanie dwunastu znajdujących się tam broszur Rychnowskiego. Ale to, co czytałem, Rychnowski musiał pisać w dziwnym stanie umysłu. Obok wyrzekań i gromów na zapatrzoną w siebie naukę - opisy niezwykłych eksperymentów, fantastyczne hipotezy i genialne odkrycia. Rychnowski nie był teoretykiem, zajmował się w konkretami, zauważył dziwne jego zdaniem zjawiska na izolowanych jedwabiem przewodach elektrycznych, a wiedział już na początku wieku, że prąd płynie po powierzchni przewodnika i - utrzymując istotę swego odkrycia w tajemnicy - ogłosił, że odkrył nowy rodzaj energii, a właściwie podstawową siłę przyrody. Raz mówi o niej, że jest praenergią, innym razem, że pramaterią. Nazwał ją najpierw elektroidem, a następnie eteroidem.
Eteroid (i tylko on) emitowany jest ze słońca, wchodząc w atmosferę ziemską postrzegany jest przez nasze zmysły jako światło, ciepło, elektryczność, grawitacja. "Pod wpływem tego (skondensowanego przez urządzenie, które Rychnowski wynalazł - przyp. J.M.) promieniowania rozpadają się wszelkie, znajdujące się w parowym lub gazowym stanie, połączenia chemiczne na swoje zasadnicze pierwiastki elementarne. Krzemień, umieszczony w próżni szklanego naczynia, rozgrzewa się pod wpływem koncentrycznego opromieniowania do czerwonego żaru". Wiązka promieni przechodząca przez pole magnetyczne nie tylko ulega zakrzywieniu, lecz rozszczepia się na dwie smugi świetlne, zieloną i czerwoną, w miejscu rozszczepienia widać ultramarynę. Zieleń ujawnia własności absorbcyjne, czerwień emisyjne. "Odnośna cudowna materia słoneczna ujawnia się w formie eterycznej*, wymaga dla swojego pomieszczenia przestrzeni trójwymiarowej, skrapla się w stanie spokoju w formie kuleczek o kolorze zielonkawo-różowym, widzialnych już przy lekkim zaciemnieniu, przy delikatnym nacisku wykazujących elastyczną podatność, przy silniejszym zaś nacisku rozpryskujących się na świecący pył, przypominający rozpryśnięcie się kuleczek rtęci". Roślina wystawiona na stężone promieniowanie eteroidem przyspiesza swój wzrost i rozwój, ludzie odczuwają gwałtowny przypływ fizycznej i duchowej energii. Jako istota wyżej zorganizowana

CZŁOWIEK ODŻYWIA SIĘ ETEROIDEM,
zaś pożywienie, które spożywa, potrzebne jest do budowania anteny, chwytnika eteroidu. Najpotężniejszą anteną, jaką dysponujemy, jest krew. Rychnowski obliczył, że nasze czerwone ciałka krwi dysponują łączną powierzchnią ok. 3500-4000 metrów kwadratowych. Ta płaszczyzna w ciągu jednego dnia 2880 razy przebiega przez płuca, co daje aktywnej powierzchni 11,5 miliona metrów kwadratowych, czyli 11,5 kilometrów kwadratowych! Niezłe żagle.
W innym miejscu Rychnowski pyta tych, "co reprezentują świat mądrości naukowej..., którzy bez trudu i żmudu ograbiają cały ogół myślących i pracujących baranów" - jakim to sposobem pompa serca, która wytwarza ciśnienie rzędu 1/3 atmosfery ziemskiej, jest w stanie poruszyć tę powierzchnię. Rychnowski zbudował model układu krążenia i musiał użyć do uruchomienia tego modelu pompy, która wytwarzała 30 atmosfer, przy czym tłoczyła nie lepką krew, tylko czystą wodę.
Rychnowski skonstruował maszynę, która chwytała i koncentrowała eteroid. Jaka była konstrukcja tej maszyny - zostało to jego tajemnicą. Stosunkowo szybko zauważył dobroczynny wpływ skoncentrowanego eteroidu na ludzki organizm - i zaczął leczyć nim ludzi ze wszystkich możliwych chorób, od syfilisa i impotencji do raka i gruźlicy. Leczył we Lwowie, w Wiedniu, Paryżu, Londynie. Szeroko pisały o tym gazety. Zawiązała się spółka do wykorzystania jego wynalazku. Ale zdaje się, że spółka wykorzystała tylko Rychnowskiego. Ostatnie doniesienia o Rychnowskim pochodzą z roku 1928, kiedy jedni podają, że wygrał, inni, że przegrał proces ze swoimi wspólnikami. Rok później zmarł, i pewnie poszedłby w absolutne zapomnienie, gdyby nie jego rodak - urodzony 24 marca 1897 roku w Dobrzynicy w okolicach Lwowa (Jujinetz według transkrypcji angielskiej, Dobzau wedle biografii w j. niemieckim) - Wilhelm Reich.
Reich w 1922 r. uzyskał w Wiedniu dyplom lekarza, został uczniem i współpracownikiem Freuda. W latach trzydziestych Reich zaczął m.in. przeprowadzać

EKSPERYMENTY EROTYCZNE
Na swoją partnerkę i na siebie zakładał mnóstwo czujników do rejestrowania energii, która przepływa przez ludzkie ciało podczas kopulacji i orgazmu. Kiedy uwolniwszy swoją partnerkę z więzów przyrządów, zabierał się do sumowania energii
- wychodziły mu zawrotne liczby. Doszedł więc do wniosku, że w czasie seksualnych uniesień ludzkie ciało otwiera się na przepływ jakiejś energii, która, choć niewidzialna, jest wokół. W 1939 roku Reich ogłosił w Oslo, że odkrył przenikającą cały wszechświat energię, podstawowy składnik życia, pramaterię i praenergię zarazem.Energię tę nazwał orgonem. Został natychmiast okrzyknięty "żydowskim pornografem", "seksualnym zboczeńcem", a światłe Międzynarodowe Towarzystwo Psychoanalityków odcięło się od niego.
Reich mówił: Metafizyczna intuicja ma fizyczną podstawę, Bóg i kosmiczna energia są jednym. Nie ma różnicy między nauką a religią, nauką a sztuką, fizyką i psychologią... Napisałem na początku tego artykułu, że gdyby podstawić wagę pod łóżko, na którym Teresa Neumann przeżywała swoje piątkowe ekstazy, to mogłoby się okazać, że Teresa w momentach "uniesienia" waży jeszcze mniej niż 51 kilogramów. Zetknąłem się z wiarygodnymi doniesieniami, że kiedy ćwiczono kosmonautów radzieckich m.in. do przebywania w stanie kosmicznej nieważkości, stosowano do tego hipnozę. Hipnotyzer mówił: a teraz, Iwan Iwanowicz, jesteście w stanie nieważkości, wasza ręka nie waży nic, wasza noga... itd. Asystujący temu radzieccy materialiści podstawili wagę pod cały przyrząd, na którym leżał przyszły kosmonauta - i ze zdumieniem stwierdzali nawet kilkunastokilogramowe ubytki wagi ciała.
Tak więc wynika z tego, że głębsza świadomość, jeśli tylko jest w pełni o tym przekonana, może zmieniać wagę naszego ciała, co zresztą nie jest żadną rewelacją, bo doniesienia o lewitacjach czy "chodzących po wodzie" są starsze niż historia pisana.
Reich wyszedł od badania orgazmu i stwierdził, że w zmienionym stanie świadomości jesteśmy najbardziej otwarci na ową kosmicznę energię, że wtedy najbardziej się nią żywimy.
Wyszły po polsku dwie książki Reicha, obie z oficyny Jacka Santorskiego: Mordercy Chrystusa i Funkcja orgazmu. O tych książkach, o bioenergoterapii, o działach orgonalnych zmieniających pogodę, a także o tym, co wspólnego ma orgon z UFO


e-mail: jarmark@qdnet.pl


http://forumzn.katalogi.pl/Franciszek_R ... t5104.html



Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 06 kwie 2013, 18:52

Na wniosek Ryszarda posty, w których wyjaśniamy czym jest Eter/Orgon przeniosłem ponownie do jego wątku >>.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 06 kwie 2013, 19:16

Wszystko jest tak jak powyżej napisane, a nawet jeszcze więcej, bo to co do tej pory wiemy o eterze/orgonie to dopiero czubek góry lodowej.
Zastanawiam się tylko na zwrotem "5 element". Moim zdaniem to niesprawiedliwy i bardzo mylący zwrot.
Dlaczego niesprawiedliwy? Bo, przyjmując że jest on praprzyczyną wszystkiego, to powinniśmy go mianować 1-wszym elementem: eter, ziemia, ogień, ziemia, powietrze.
Nadanie mu 5-tej pozycji jest albo chęcią umniejszenia, nawet zdewaluowania jego istnienia, albo ... Właśnie czym jeszcze może być?
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » sobota 06 kwie 2013, 20:03

Tak czy owak jest przejawem (no niewidocznym) energii. Energia sama w sobie nie zawiera inteligencji, ona musi być inteligentnie kierowana, sterowana. Dla mnie reprezentuje specyficzny rodzaj energii, jakby specjalizowanej, ale to zapewne pozory.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 06 kwie 2013, 22:12

Najważniejsze jednak jest to, że ORGON można programować, a zaprogramowany działa...
Zawsze myślałem że zaprogramować można wodę, kamień, a teraz okazuje się że programowany orgon działa poprzez bardziej gęste elementy.



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 06 kwie 2013, 22:14

Blu pisze:Energia sama w sobie nie zawiera inteligencji,


Niektórzy twierdzą, że jest inteligentna. ;)

ona musi być inteligentnie kierowana, sterowana.


Przyszło mi kiedyś do głowy, że fakt występowania tej postaci energii i jej umiejętne, ba mistrzowskie wykorzystywanie, przez "naszych braci z kosmosu" praktycznie wyczerpuje pojęcie "ducha świętego".
Trochę manipulacji eterem i wstawek holograficznych i człeczkowie dali się omotać (nawiązuję do doniesień biblijnych z języczkami nad głowami lub "spontaniczne" cuda, mówienie językami). ;) :twisted:
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » sobota 20 kwie 2013, 22:53

Posta napisanego przez @Thotal przeniosłem do wątku: Jonizator orgonowy - moje doświadczenia >>.
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

ex-east
Posty: 1052
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 20:57
x 2
x 82
Podziękował: 358 razy
Otrzymał podziękowanie: 1306 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: ex-east » niedziela 21 kwie 2013, 08:21

Thotal pisze:Najważniejsze jednak jest to, że ORGON można programować, a zaprogramowany działa...
Zawsze myślałem że zaprogramować można wodę, kamień, a teraz okazuje się że programowany orgon działa poprzez bardziej gęste elementy.

Pozdrawiam - Thotal :)

To co napisałeś to zasada dość powszechna w otaczającej nas Naturze.

Człowiek ma zapisaną w "gęstą" instrukcję - genom , z którego tylko jakieś 1,5% ( około 35 milonów z 3,3 mld) jest aktywnych w takim sensie, że bezpośrednio odpowiada za bieżące funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Pozostałe 95% to "śmieciowe DNA". Po prostu nieaktywne, zablokowane przez to, co naukowcy ostatnio nazwali EPIGENOMEM. Jeśli kod DNA uznać za pierwszy , podstawowy - GĘSTY (hardware) - to istnieje też drugi kod, epigenetyczny, który jest oprogramowaniem pierwszego, jest to kod epigenetyczny.

Ten kod włącza i wyłącza sekwencje DNA. Może on zdjąć blokady ze "śmieciowego DNA" za czem stanie się ono aktywne, i odwrotnie, epigeny mogą zablokować na trwałe nasze skłonności do chorób dziedzicznych tak, że nigdy się one nie ujawnią.
Epigeny to software pracujący na genetycznym hardwarze.

Ale to nie koniec. Badano co wpływa z kolei na ten drugi kod i odkryto, że wpływa ŚRODOWISKO. Epigeny "kontaktują się" z otoczeniem. Informacje zawarte w środowisku w jakiś sposób ( rezonans wibracyjny ) są odczytywane przez epigeny , a one wtedy dostosowują organizm do warunków tego środowiska.
W praktyce np. od dawna lekarze zalecali ludziom chorym na płuca (astma, alergia) zmianę środowiska na morskie lub górskie. To cały zespół "górskich" czynników wpływał na organizm i mógł nawet go "przeprogramować" tak, że astma samoistnie ustępowała.

Przykładem zdumiewającej mocy epigenów jest transformacja gąsienicy w motyla. Okazuje się , że genotyp zwierzęcia zawiera wszystkie informacje niezbędne do tego, aby było ono gąsienicą, ale również wszystkie informacje niezbędne do bycia motylem. To drugi kod dokonuje zablokowania instrukcji DNA gąsienicy, a odblokowuje, uruchamia w odpowiedniej sekwencji DNA motyla. Skąd czerpie instrukcje ? Ze środowiska ? A może wprost z Pola, tu zwanego orgonem/eterem ?

Hmm inny przykład transformacji żaby w salamandrę. To czy tworzący się organizm będzie żabą czy salamandrą zależy od tego, w jakim środowisku go umieścimy. Jeśli w żabim to będzie żabą :) A nawet, jak się okazuje, wystarczy w obecności zarodka odtworzyć częstotliwość "żabią" z urządzenia , aby organizm wyewoluował w żabim kierunku.

I teraz pomyślcie, że człowiek to tylko 1,5% genomu , a pozostałe 95% jest nieaktywne. Być może czeka na odpowiedni sygnał z otoczenia, aby kod epigenetyczny mógł przeprogramować organizm - wyłączyć/włączyć sekwencje genetyczne - zgodnie z nową informacją. Informacją zawartą w eterze ?
Nie tylko. Okazuje się, że człowiek może sobie sam wybrać środowisko, które mu odpowiada , a tym samym wpływać na swoją epigenetykę, a tym samym na geny. Pisząc "środowisko" mam na myśli feng shui, ale również to z jakimi ludźmi przebywamy, jakie treści czytamy, czy oglądamy ( widać wyraźniej wpływ TV ?) .

Już choćby zmiana zawartości CO2 w powietrzu ma wpływ . Wobec większej zawartości CO2 bujniej rozwija się biosfera, świat roślinny, a to wywołuje zmiany w całym ekosystemie z człowiekiem włącznie. Nie mówiąc już o wpływie aktywności słonecznej (CME), a być może zarówno CO2 jak i Słońce podlegają orgonowi.
0 x



Fair Lady
Posty: 1541
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » poniedziałek 29 kwie 2013, 13:43

Nie tylko. Okazuje się, że człowiek może sobie sam wybrać środowisko, które mu odpowiada , a tym samym wpływać na swoją epigenetykę, a tym samym na geny. Pisząc "środowisko" mam na myśli feng shui, ale również to z jakimi ludźmi przebywamy, jakie treści czytamy, czy oglądamy ( widać wyraźniej wpływ TV ?) .

Dariusz - to feng shui to sa narzedzia (tools), aby wlasnie moc prawidlowo kierowac przeplywem energii chi. Orgon to nie tylko chi, lecz rowniez jej lustrzane odbicie sha. Najwazniejsza jest rownowaga tych dwoch sil. Wielokrotnie spotykalam sie z okresleniem, jakobysmy (swiat materialny) zanurzeni byli w galaretkowatej substancji, ktora nas oblepia, jakby ... kokon, lub siec pajaka... taki rodzaj zniewlajacej plazmy "orgonowej".

Thotal wspominasz w powyzszych postach o budowie cloudbustera, dosc szczegolowo opisujesz te rury i cala procedure. A potem tylko wystarczy zalac zywica??
A wiecie drodzy panstwo co to wlasciwie jest ta zywica?? //Sluzy m. in. do laminowania, to zywa substancja pokrywajaca jak skafander pletwonurka powierzchnie ... dowolna, czyli jakies cialo. Oraz zrecznie przekazujaca informacje.//
Takimi wloknami sztucznymi wyposazone sa cockpity nawigacyjne ziemno-powietrzne.

Ten twor syntetyczny nawiazuje lacznosc poprzez siec krystaliczna. Chodzi o polimery (niewinne "tworzywa sztuczne"°°)
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » poniedziałek 29 kwie 2013, 21:26

Fair Lady pisze:...
Ten twor syntetyczny nawiazuje lacznosc poprzez siec krystaliczna. Chodzi o polimery (niewinne "tworzywa sztuczne"°°)


Tak dla ciekawości. Zdaje się, że mylisz pewne substancje. Polimery są jedynymi sztucznymi produktami, które nie przepuszczają eteru/orgonu więc nie moze być mowy o jakiejkolwiek wymianie informacji. ;)
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

Fair Lady
Posty: 1541
Rejestracja: czwartek 25 kwie 2013, 10:12
x 1
x 11
Podziękował: 579 razy
Otrzymał podziękowanie: 950 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Fair Lady » poniedziałek 29 kwie 2013, 22:26

Podyskutuje, jak rowny z rownym, ale gdy wykazesz mi, ze znasz doskonale chemie organiczna. Jestem tu u Ciebie Dariusz gosciem, wiec zachowam kulture.
A tak na marginesie brakuje mi chanellingow od bluray21 - gdyby znalazl ciutke czasu, to chetnie poczytam np. od kasjopejan°°

Do polimerow wroce, ale najpierw zaloze na nogi ulubione nylony;)
0 x



Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: Kiara » poniedziałek 29 kwie 2013, 23:25

Polimery są naturalne i sztuczne, nasze nylony to chemiczny efekt ich przetwarzania, jest to niezmiernie interesujący temat , bo tak naprawdę przestrzenie między wymiarowe oddzielane są membranami polimerowymi.

Ciała energetyczne można więzić w pułapkach polimerowych ( co zresztą jest często stosowane), wyglądających jak kokony w kształcie uwięzionej postaci. W tych więzieniach energetycznych tworzone są sztucznie projektowane warunki symulujące nieprawdziwy świat dla uwięzionych, blokujący im dostęp do odizolowanej rzeczywistości.

Myślę iż temat się rozwinie bo wówczas zrozumiemy na czym polega niewidzenie prawdziwej rzeczywistości i widzenie zdeformowanego ( przesuniętego kątowo ) , czyli nieprawdziwego obrazu rzeczywistości.


Kiedyś już o tym wspominałam w temacie o reptylianach , bo to oni stosują na szeroką skalę tej sztuczki ukrywając swój prawdziwy wygląd.

Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13450 razy

Re: 5. ELEMENT.... ETER.... ORGON....

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » poniedziałek 29 kwie 2013, 23:29

Nie w temacie, Kasjopeanie "nie nadają", bo przynajmniej oficjalnie Laura i jej świta ich nie channelują. Laura w ostatnich latach stała się prawdziwym apodyktycznym guru, wszystko wie lepiej, więc channelingi nie są potrzebne, ostatni był chyba w czerwcu ub. roku.
A stare są w dużej części przetłumaczone na polski, chyba gdzieś do 2002, choć pewnie nie wszystkie.
Jeśli interesuje cię coś tematycznie to mogę przeszukać bazę danych, ewentualnie coś dotłumaczyć.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

ODPOWIEDZ