Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Templariusze

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 02 sty 2015, 20:53

chanell pisze:
Skarb Templariuszy...... no nie zupełnie ich ale im powierzony na przechowanie, nie mówi się wprost co było i jest TYM skarbem , ale ludzka wyobraźnia tworzy mity skrzyń złota i innych cennych rzeczy.


Raczej na pewno największym " skarbem " nie było bogactwo w dosłownym tego słowa znaczeniu ,ale nie da się zaprzeczyć, że posiadali dużo dóbr doczesnych .Świadczy o tym chociażby ilość udzielanych pożyczek na przykład Filipowi Pięknemu.
Kiaro ,a kto im powierzył ten " skarb ' na przechowanie ? Nie sądzisz ,że wyrażając zgodę na przechowanie ,musieli wiedzieć co to jest ? Jęśli wiedzieli ,to dlaczego nie mięli by skorzystać. Tylko co było tym największym skarbem ?

Interes rozkręcili w całej Europie, a nawet pośród Muzułmanów, policz więc odsetki, które sobie więszowali, a wyjdzie nie lada skarb. :lol:
Umieli mataczyć, robić przekręty jak mało kto, stąd było ich stać na wykupowanie zamków, a nawet małych księstw. ;)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 03 sty 2015, 22:46

Tajemnica zakonu Templariuszy

Obrazek


Arnold Mostowicz – Nie z tej ziemi

Po siedemnastu wiekach od wędrówki Żydów po Synaju, pod koniec jedenastego stulecia naszej ery, zaczyna krążyć po Europie legenda o świętym Graalu, tajemniczym naczyniu, które według współczesnych autorów mogło być maszyną produkującą mannę.

Templariusze
to zakon założony w roku 1118 przez rycerzy z Szampanii jako bractwo dla ochrony pielgrzymów przybywających do Jerozolimy. Od siedziby w pobliżu dawnej świątyni (templum) Salomona bractwo nazwano templariuszami. Liczne nadania oraz transakcje finansowe pozwoliły im zgromadzić wielkie bogactwa. Po upadku królestwa Jerozolimy wielki mistrz templariuszy przeniósł się do Francji. Król francuski Filip IV Piękny, pragnąc uwolnić się od długów, uwięził w 1307 r. wszystkich członków zakonu i zagarnął ich bogactwa. Oskarżeni o znieważanie krzyża i rozpustę, nie przyznali się (mimo tortur) do winy. 54 przywódców zakonu z wyroku inkwizycji spalono na stosie


Peter i Johannes Fiebagowie, autorzy Odkrycia Graala, przeprowadzają ciekawy i dobrze udokumentowany dowód, że od pierwszej chwili powstania zakonu działania jego założycieli nie miały nic wspólnego z celami, jakie głosili.
Wszyscy, a przede wszystkim najwybitniejsi z owej dziewiątki (bo tylu ich było), Hugo de Payns i Hugo de Champagne, zajmowali się intensywnymi poszukiwaniami czegoś, co musiało mieć dla nich olbrzymie znaczenie. Zajmowali się przy tym analizą i tłumaczeniem starych tekstów – kabalistycznych i biblijnych. I to tak intensywnie, że we Francji korzystali z pomocy słynnej szkoły rabinicznej w Troyes.

Owa dziewiątka pierwszych templariuszy związana była z późniejszym świętym: Bernardem z Clairvaux. W tej właśnie miejscowości, w tym samym czasie, powstało opactwo będące niejako francuską ekspozyturą templariuszy. W Clairvaux zajmowano się starymi tekstami. W roku 1127 zakon przenosi się do Francji. Decyzja ta nie ma nic wspólnego z upadkiem Królestwa Jerozolimskiego. „Dziewiątka wspaniałych” z Jerozolimy osiedla się w Clairvaux i w rok później reguła zakonu zostaje zatwierdzona przez papieża.

Autorzy książki o Graalu uważają, że bractwo, a później zakon powstały w tym celu, by odszukać w Jerozolimie lub w jej pobliżu Arkę Przymierza z jej zawartością, tj. Maszyną produkującą mannę.

Dowody
Bracia Fiebagowie cytują następujący fragment listu św. Bernarda do papieża:
„Z pomocą bożą i naszą zakończone zostało dzieło, co pozwala tym sługom Chrystusa wrócić ze świętego miasta Jerozolimy z powrotem do marchii i Burgundii

Dzieło zostało zakończone? Jakie dzieło? Ochrony pielgrzymów? Przecież nie zaprzestali oni swych wędrówek do Jerozolimy.

Zastanowić się dokładniej wypada, co takiego działo się między rokiem 1119 a 1127, kiedy to bractwo, a wkrótce zakon wraca do Francji, wykonawszy swoje zadanie? Odpowiedź brzmi: w tym czasie znaleziono to, czego tak usilnie dziewięciu
założycieli zakonu szukało. Odpowiedź ta nie jest wyłącznym odkryciem autorów książki. Przed nimi dostrzegał ten fakt wybitny znawca dziejów zakonu templariuszy, Louis de Charpentier (Potęga i tajemnica templariuszy – 1978):

,,Jedno jest tu tylko możliwe wyjaśnienie tego zachowania. Owych dziewięciu rycerzy nie przybyło do Jerozolimy, by bronić pielgrzymów, ale po to, by coś ważnego odnaleźć, uchronić i zabrać ze sobą. Coś szczególnie świętego, co znajdowało się w świątyni Salomona: Arkę Przymierza”.

Charpentier nie pisze o maszynie, tylko o Arce. Bracia Fiebagowie zgadzają się, rzecz jasna, z tym rozumowaniem. Dodają przy tym, że jeśli dzisiaj, z perspektywy prawie dziewięciu wieków, obserwuje się ruchliwą działalność założycieli zakonu, widać wyraźnie, że pierwszym bodaj, który wpadł na ślad Arki, był Hugo de Payns. i wtedy Bernard z Clairvaux dał sygnał do powrotu. W Jerozolimie bractwo nie miało już nic do roboty. Dzieło zostało zakończone.

Dalsze argumenty
Może się wydawać komuś mało przekonywujące ekwilibrystyczne rozumowanie, które wiąże zburzenie świątyni Salomona w 506 r przed naszą erą z wypadkami z okresu krucjat i początków drugiego tysiąclecia nowożytnej epoki.

Ale czy rzeczywiście jest to tak niezwykłe, jeśli się zważy, ze teksty kabalistyczne, wyraźnie wspominające o owej maszynie, przekazywane były ustnie przez dwadzieścia chyba wieków, a spisane zostały dopiero w trzynastym stuleciu w Księdze Zohar. która powstała na terenie Hiszpanii, gdzie żydowscy mędrcy od dawna zajmowali się komentowaniem Biblii. Warto o tym wspomnieć choćby dlatego, ze właśnie do Hiszpanii wiedzie wiele śladów związanych z pierwszymi krokami templariuszy.

Wolfram von Eschenbach pisze, że o istnieniu Graala dowiedział się w Hiszpanii niejaki Kyot, natrafiwszy na manuskrypt ,,telek-tanis”. Kim był ów Kyot? Dziesiątki specjalistów starało się to wyjaśnić. Najprawdopodobniej był nim Hugo de Payns albo też obydwaj Hugonowie. Nie zapominajmy, ze imię Hugo, czytane po francusku, brzmi prawie jak Kyot. W każdym razie ich życiorysy są bardzo zbieżne.

Rozumowanie to jest, jak za chwilę zobaczymy, usprawiedliwione jeszcze innymi przesłankami. Otóż Wolfram von Eschenbach w swoim poemacie o Percevalu wspomina, że ..Kyot odkrył w owym manuskrypcie prawdę o Mazadanie”‚

Cóż to takiego Mazadan? Jest to bez wątpienia lekko zmieniona nazwa twierdzy Masada. zbudowanej przez Heroda, zdobytej i zburzonej przez wojska Tytusa w 73 r. Ruiny Masady istnieją po dziś dzień i stanowią dla współczesnego Izraela symbol nieustępliwości i bohaterstwa, jako że wszyscy obrońcy tej twierdzy, z żonami i dziećmi, popełnili samobójstwo, by nie dostać się żywcem w ręce Rzymian.

Tylko że autorem manuskryptu odkrytego przez Kyota miałby być Hiram – budowniczy świątyni Salomona, o którym wspomina Biblia – to nie mógł on wiedzieć o Masadzie, zbudowanej dziewięć wieków później


Lecz Masada mogła być miejscem skrywającym Arkę Przymierza. Mogły krążyć o tym rozmaite opowieści. Tak nieustępliwa obrona musiała mieć jakieś uzasadnienie
Toteż zjeżdża do Jerozolimy garstka templariuszy. Przez dziewięć lat zajmują się poszukiwaniami. Wreszcie, w 1127 roku osiągają sukces. Wracają do Europy, przywożąc bezcenny skarb – maszynę, która niegdyś produkowała mannę. W rok później reguła zakonu zostaje zatwierdzona i templariusze stają się strażnikami Arki.

Co dalej?
Podczas tortur, którym poddano templariuszy z inicjatywy Filipa IV Pięknego, rycerze wspominali o istnieniu czegoś, co wzbudzało w nich strach i podziw, miało kilka głów. brodę zarówno na obliczu, jak i wzdłuż ciała, oraz błyszczące oczy


Peter i Johannes Fiebagowie piszą:
„Wobec tego, że nigdzie takiego bóstwa ani jego obrazu nie znaleziono, należy sądzić, że jeśli w ogóle coś takiego istniało, było to coś zupełnie specyficznego. Gdzie takie bóstwo (idol) było przechowywane, nie wiemy, ale co to było, możemy dzisiaj zdecydowanie wyjaśnić. To bóstwo templariuszy, które nosiło nazwę Bafomet (Baphomet, tak nazywa je akt oskarżenia – A.M.). było niższym członkom zakonu zupełnie nieznane. Natomiast wiedziały o nim koła zbliżone do władz zakonu – a był nim przedmiot, który niegdyś Hugo de Payns i jego przyjaciele przywieźli z Palestyny – maszyna do produkowania manny”.

O Baphomecie piszą wszyscy zajmujący się historią templariuszy. Kto lub co to było? Nikt nie udziela zdecydowanej odpowiedzi. Jeśli Fiebagowie twierdzą, że chodziło tu o coś znanego tylko nielicznym; o coś, co przechowywano w głębokiej tajemnicy i o czym szczątki informacji wydobywano od torturowanych rycerzy – to ich wnioski wywodzą się zarówno z uważnego odczytywania samego aktu oskarżenia, jak i z wielu komentarzy co wybitniejszych znawców przedmiotu. Zeznania, których pewne szczegóły dotyczyły wyglądu owego „bóstwa”, kropka w kropkę przypominają opis maszyny w Księdze Zohar, choć tam mówi się o „wiekowym starcu”.

Niektórzy z oskarżonych członków zakonu zeznawali także, że owo ..bóstwo’ miało być „nosicielem wiedzy”. Zadziwiające! Przecież – po pierwsze – Księga Zohar dokładnie mówi, że przez ciało owego starca” płynęła wiedza, która wydostawała się na zewnątrz, a – po drugie – jeśli odczytać imię Baphomet według kabalistycznych reguł, otrzymuje się, jako jego odpowiednik, słowo Sophia, które po grecku oznacza
wiedzę.

Na niezwykłą treść (wprawdzie wymuszoną torturami) zeznań oskarżonych zwracali już wielokrotnie uwagę historycy zajmujący się dziejami templariuszy. Zanim jeszcze Dale i Sassoon odkryli, że w opisach kabały chodzi o maszynę do produkowania manny, historycy pisali, że podobne zeznania składać mogli tylko ludzie, którzy zetknęli się z czymś niezwykłym, całkowicie przekraczającym ich wyobraźnię. Juliusz Evola pisał w roku 1955:

„Taka reakcja (to znaczy wstrząs, przerażenie, podziw) przypomina w niewiele zmienionej formie reakcję, jaką opisywano w niektórych wypadkach zetknięcia z Graalem


* * *

Można przypuszczać, że kiedy maszyna znalazła się w posiadaniu templariuszy, prawdę znała tytko garstka z nich. Ale wszystkiego nie można było ukryć. Niosły się jakieś słuchy, przekazywano sobie różne tajemnice. Garstka ludzi, którzy odnaleźli maszynę, przekształciła się w grono bohaterskich rycerzy króla Artura, szukających Świętego Graala


A co się stało z maszyną, gdy zakon rozwiązano, a 54 templariuszy spalono na stosie? Zdaniem braci Fiebagów istnieje kilka możliwych odpowiedzi. Przypuszczenie najbardziej prawdopodobne: maszyny nie odnaleziono. Templariusze spodziewali się przecież jakiejś akcji króla Filipa i urządzenie gdzieś ukryli.

Istnieje tez możliwość, że maszyna została jednak odnaleziona, choć milczą o tym akta procesu Może spoczywa w Watykanie, jak niejeden ważny, nieznany szerzej dokument? Przypuszczeń na ten temat istnieje bardzo wiele, brak natomiast jakichkolwiek dowodów. Osobiście sadze ta maszyna do produkcji manny nie przepadła, lecz jest gdzieś ukryta. Gdzie? To już zagadka dla poszukiwaczy skarbów Cała ta historia wskazuje jednak na obecność na naszej planecie – w zamierzchłych czasach – astronautów, którzy pozostawili nam trwale ślady swojej obecności.

Napisane przez Nie z tej ziemi
http://nieztejziemi.org/tajemnica-zakonu-templariuszy/

No i co wy na to ??? Bardzo prawdopodobne ,czyz nie ?
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 03 sty 2015, 23:23

SKARB TEMPLARIUSZY
autor STANISŁAW PYTLIŃSKI
„Wiedzieć, chcieć, ośmielić się, milczeć"... — oto cztery najważniejsze reguły obowiązujące tych, którzy oddają się zgłębianiu nauk tajemnych, z samą Kabałą na czele.

Zakon świątyni Salomona należał niewątpliwie do najbogatszych organizacji czy związków swoich czasów, lecz było to bogactwo bankiera, który nie trzyma pieniędzy w kufrze, ale wciąż nimi obraca, woląc w dodatku posługiwać się wekslami i listami kredytowymi niż brzęczącą monetą. Można śmiało założyć, iż taki sposób działania na polu ekonomicznym przyjęli właśnie Templariusze. Ich skarbce nie zawierały zatem skarbów, w każdym razie nie tak wielkich o jakie ich posądzano!

Cóż zatem kryły w sobie Templariuszowskie skarbce?
Z pewnością dokumenty, a także rozliczne relikwie, klejnoty koronne królów Jeruzalem, łupy wojenne...
Relikwie, klejnoty i łupy wywiezione z Ziemi Świętej miały bez wątpienia wartość olbrzymią, ale zapewne nie aż tak wielką jakby tego można się było spodziewać. Opuszczając Jerozolimę, Templariusze wywieźli wszystkie swoje dobra na grzbietach dziesięciu osłów! Był to więc ładunek niewielki i ograniczony — 800 — może 1 000 kg! Jeśli więc założymy (i to wcale nie karkołomnie!), że to właśnie miałby być ten wciąż poszukiwany skarb „właściwy", przechowywany w Paryżu przez Wielkiego Mistrza i wywieziony potajemnie przez Guichard'a de Beaujeu w trumnie i kufrach, dojdziemy szybko do przekonania, że dla dzisiejszego szczęśliwego znalazcy skarb taki posiadałby rzeczywiście wartość astronomiczną, lecz byłby wręcz śmiesznie mały jeśli weźmie się pod uwagę operatywność, międzynarodowy zasięg Zakonu, rozgłos wokół całej sprawy i wreszcie wagę tajemnicy jaka na niej ciąży. Skoro zatem hipoteza „żywej gotówki" upada, warto przyjąć inną — stokroć bardziej intrygującą! Prawdziwą tajemnicą Templariuszy było owo „wiedzieć" stojące na czele kabalistycznej listy reguł, a prawdziwym skarbem manuskrypty, a właściwie zawarta w nich wiedza!

Obrazek Obraz sir Petera Robsona - Przeznaczenie Domu Złota

l to wiedza przez duże „W"! Serge Hutin („Ludzie i Cywilizacje Fantastyczne") przypuszcza, iż mogły to być, ni mniej, ni więcej, tylko rękopisy samych Atlantów! Templariusze mieli przejąć te rękopisy od Arabów, a ci przedtem zdobyć je podczas podboju Egiptu. Hipoteza taka kusi i wywołuje zawrót głowy zarazem. Być może Serge Hutin zagalopował się nieco, być może intuicyjnie trafił w przysłowiową „dziesiątkę"... Hipoteza o rękopisach Atlantów jest jednakowoż trudna do zaakcepto-wania, choćby ze względów językowych. Być może były to „tylko" teksty o Atlantach, aczkolwiek i przy takim „uproszczeniu" wkraczamy niemal na teren fantastycznej bajki. Jeśli jednak założymy Atlantycką oryginalność tekstów, nic nie stoi na przeszkodzie, by idąc „za ciosem", założyć, iż język Atlantów był znany kapłanom egipskim, ewentualnie, iż został rozszyfrowany przez Arabów lub samych Templariuszy. (Mógł być po prostu zbliżony do starożytnego egipskiego bądź np. fenickiego).

Przy całej swej fantastyczności, hipoteza Serge'a Hutin nie jest pozbawiona pewnego sensu! Nawet najwięksi sceptycy będą zmuszeni przyznać, że „coś w tym jest", jeśli tylko dadzą, choćby częściowo, wiarę innemu niekonwencjonalnemu badaczowi — Jacques'owi De Mahieu, autorowi m.in. książki „Templariusze w Ameryce" (Wyd. Editions Robert Laffont — 1981). Autor ten bardzo przekonywająco udowadnia, iż Templariuszowska Flota utrzymywała stały, wręcz handlowy kontakt z Nowym Światem! Wywód De Mahieu jest długi, drobiazgowy i dość pokrętny; dla uproszczenia sprawy, tezy jakie on sobie stawia, można ująć w trzech pytaniach:
— Skąd wzięto pieniądze na finansowanie budowy gotyckich katedr na terenie Francji?
— Czemu i komu służył port La Rochelle?
— Gdzie schroniła się atlantycka flota Zakonu w 1307 r.?
Pytania te zadawało sobie niewątpliwie wielu historyków, ale pewnie żaden z nich nie odpowiedział tak, jak czyni to Jacąues De Mahieu. Zacznijmy żatem od katedr!
Jak stało się możliwe, iż począwszy od roku 1140, w przeciągu stosunkowo krótkiego czasu i niemal jednocześnie na terenie Francji, niczym grzyby po deszczu, wyrosło ponad 70 wielkich katedr i drugie tyle niewiele mniejszych kościołów?
Jak do tego doszło, iż niewielkie, kilkutysięczne miasta czy wręcz miasteczka o bardzo ograniczonych możliwościach mogły sobie nagle pozwolić na niewyobrażalny wręcz zbytek posiadania katedry?

Żeby przybliżyć nieco miarę problemu warto wziąć pod uwagę, iż obecnie, przy nieporównywalnych w ogóle środkach i możliwościach, żadne miasto francuskie wielkości ówczesnego Chartres, Laon, Noyon czy Soissons, nie jest w stanie wygospodarować własnych funduszy na budowę choćby krytego lodowiska czy basenu kąpielowego, a cóż tu dopiero mówić o gigantycznej katedrze, mogącej w swym wnętrzu pomieścić cały stadion! Nie ulega większej wątpliwości, że jedyną organizacją zdolną sprostać takiemu przedsięwzięciu byli Templariusze.
Po pierwsze — mieli oni pod swoją pieczą Bractwo Dzieci Salomona, zrzeszające elitę mistrzów-nadzorców, kamieniarzy, murarzy i rysowników specjalizujących się w katedrach gotyckich. Po wtóre — tylko Templariusze dysponowali niezbędnymi środkami finansowymi. Jednakowoż pożyczki, jakich udzielali oni biskupom i gminom, nie mogły mieć, praktykowanej przez Zakon, formy listów gwarancyjnych, weksli, ani żadnej innej formy „pisemnej". Na opłacenie robotników, majstrów i dostawców potrzebna była brzęcząca moneta! Skąd zatem wzięły się owe pieniądze w czasach, gdy handel wymienny kwitł w najlepsze, a pieniądz metalowy, służący w zasadzie tylko do płacenia podatków królewskich, był rzadkością? Monet rzymskich praktycznie nie było już w obiegu, zaś te, które Templariusze wywieźli z Ziemi Świętej (gdzie zresztą miały wartość wyższą od złota), nie mogły starczyć na długo (pamiętajmy o ładunku dziesięcio-oślim!); miały przy tym zbyt duże nominały, nawet na miesięczną wypłatę dla robotnika, nie można było przy tym ich rozmienić, bo nie było na co!

Tymczasem Templariusze „wpuścili na rynek" olbrzymie ilości drobnej srebrnej monety, która n.b. w konsekwencji przyczyniła się do szybkiego rozkwitu tej części Europy. Skąd zatem wzięto niezbędny metal, skoro kopalnie srebra z czasów rzymskich były już wyczerpane, a nowe złoża jeszcze nieodkryte? Jakby nie licząc się z tym, Zakon sprowadził w tajemnicy wielkiej niemieckich mincerzy, odlewników i osadził ich w okolicach Tuluzy, gdzie w równie wielkiej tajemnicy bito srebrną monetę! Skąd zatem pochodził metal? — Oczywiście z Ameryki! — Tak przynajmniej twierdzi Jacgues De Mahieu.
Jeśli zatem założy się możliwość istnienia templariuszowskich kontaktów z Nowym Światem, kierunek ucieczki jest tylko jeden — Ameryka! Dalsze pytania nasuwają się same: — Co uwiozła z sobą atlantycka eskadra?
Wielki Mistrz — Jacques De Molay pozostał przecież w Paryżu! Być może nie zdążył uciec, być może poświęcił się, by odwrócić uwagę królewskich prokuratorów! Od czego..?

Niejaki Jean De Falon zeznał przed papieżem w czerwcu 1308 roku (zeznania te znajdują się w Archiwach Watykańskich), iż wieczorem, dnia poprzedzającego atak królewski, widział Templariuszowski konwój opuszczający Paryż i udający się drogą w kierunku La Rochelle. Konwój ten składał się z 3 wozów wypełnionych ukrytymi w słomie kuframi, stanowiącymi „skarb" Wielkiego Wizytatora Zakonu, eskortowanych przez 40 rycerzy pod wodzą Hugues'a De Chalons i Gerarda De Villiers.
Zapewne nie był to skarb w dzisiejszym rozumieniu, jako że wywożenie szlachetnych kruszców z zamiarem przetransportowania ich do Ameryki przypominałoby przysłowiowe wnoszenie drzewa do lasu. Poza tym trudno dopuścić nawet taką możliwość, gdyż Wielki Wizytator, jako zakonnik, nie posiadał żadnego majątku własnego. Nie były to też zapewne dokumenty związane z działalnością bankową czy handlową Zakonu — a więc tytuły własności, akty nadania, skrypty dłużne czy najrozmaitsze pokwitowania, ze względu choćby na ich zupełną nieprzydatność po drugiej stronie Atlantyku. Musiały to być zatem Archiwa Sekretne najwyższej wagi, skoro do ich ochrony zaangażowano aż 40 rycerzy w czasach, gdy jeden człowiek w zbroi był w stanie skutecznie rozprawić się z bandą pospolitych rabusiów! Nie wykluczone, iż konwojów takich, zmierzających w stronę La Rochelle było więcej... Być może udały się tam wcześniej nie zwracając niczyjej uwagi..? Nic konkretnego na ten temat nie wiadomo. Jak również nie wiadomo nic na temat treści Tajnych Archiwów. Domysły można tu snuć długie i szerokie.

Jacgues De Mahieu, nie wspominający zresztą ani słowem o ewentualnych rękopisach Atlantów, tym razem nie wdaje się w żadne spekulacje. Inni autorzy również nie dają tu żadnych wskazówek, ograniczając się jedynie do stwierdzenia, że takie archiwa musiały być.
Być może zawierały w sobie ową mistyczną „Wiedzę Przodków", której studiowaniu oddawało się dziewięciu rycerzy wysłanych do Jerozolimy przez Opata z Clairvaux, oraz równie sekretnych wiadomości zebranych przez niego samego w czasie niezliczonych podróży na Wschód..?

Obrazek Wtajemniczanie Franków

Mogły to być również tajemnice alchemii, którą Templariusze uprawiali z wielkim zamiłowaniem, lub wręcz czarnej magii, jako że i ta dziedzina znalazła się w kręgu ich zainteresowań! Niewykluczone, iż były to traktaty filozoficzne, rozprawy o reinkarnacji, życiu i śmierci, powstałe pod wpływem wierzeń Dalekiego Wschodu... czy też nie mieszczące się w chrześcijańskich konwencjach rozważania na temat istoty Boga, Szatana i Życia Wiecznego..?
Poza hipotetycznymi rękopisami Atlantów, w Tajnych Archiwach nie powinno zabraknąć najrozmaitszych raportów szpiegowskich, opisów, nieznanych ówczesnej Europie ziem, z samą Ameryką na czele i oczywiście map, które pod żadnym pozorem nie powinny dostać się w niepowołane ręce.
Następne pytanie nasuwa się automatycznie — Skąd Templariusze wiedzieli o istnieniu Ameryki?

Odpowiedź — wg Jacques De Mahieu — jest bardzo prosta. Niewątpliwie słyszeć musieli o legendarnej navigatio Świętych Mało i Brandana, którzy w latach 536—552 mieli jakoby dotrzeć do jakiegoś kraju położonego za oceanem. Od najemników skandynawskich, będących na służbie u Cesarzy Bizancjum, dowiedzieli się zapewne o wyprawach do Meksyku mnichów irlandzkich w 870 roku i słynnego Jarla Ulmana w roku 967. Wreszcie, studiując starożytne księgi podczas pobytu w Ziemi Świętej, musieli zetknąć się z dziełami Plutarcha, Theopompa i Macroba, mówiącymi o istnieniu po drugiej stronie Marę De Tenebris „bogatej ziemi pełnej lasów, rzek żeglownych", lub przynajmniej „cudownej wyspy", której odkrycie Diodor Sycylijczyk przypisywał Fenicjanom. Z całą pewnością wpadła w ich ręce także „Geografia" Ptolemeusza, który przytaczając historię opowiedzianą przez Marina z Tyru, wspomina o pewnym kapitanie greckim imieniem Aleksander, mającym w I w n.e. przepłynąć Pacyfik i dotrzeć do nieznanego lądu po podróży „liczącej dni tak wiele, że aż nie można ich było policzyć"! Na poparcie swej hipotezy amerykańskiej Jacques De Mahieu przytacza multum dowodów mogących skruszyć najzatwardzialszych sceptyków.
Templariuszom nie udało się skolonizować Ameryki ze względów oczywistych — byli przecież zakonnikami żyjącymi w celibacie! Ewentualni goście i rezydenci, nie związani żadnymi ślubami, którzy dostali się na pokład owych okrętów, zapewne nie zabrali z sobą żon, o ile w ogóle byli żonaci! Niewielka garstka europejskich emigrantów dysponujących wprawdzie olbrzymią przewagą cywilizacyjną, ale pozbawionych jakichkolwiek kontaktów ze Starym Światem, topniała w szybkim tempie.

Prawdopodobnie w drugiej połowie XIV wieku zmarli ostatni biali przybysze, pozostawiając po sobie nielicznych potomnych pół krwi, którzy prawdopodobnie kontynuowali idee Rycerzy Salomona, ale już w nowej, zindianizowanej formie.
Krótki w sumie pobyt — pierwsi Templariusze przybyli na tereny Meksyku prawdopodobnie około roku 1270, ostatni — w 1307 — wywołał jednak duże zmiany, zwłaszcza w Ameryce Środkowej, gdzie pozostawił po sobie liczne i trwałe ślady..
Wyliczenie ich wszystkich zajęłoby zbyt dużo miejsca, toteż przytoczę tylko te, które Jacpues De Mahieu uznał za najważniejsze i najbardziej przekonywające. Byłyby to zatem:
— Szybki rozkwit gospodarczy w tamtych właśnie czasach i rozbudowa zbiurokratyzowanej struktury państwa opartej na typowo templariuszowskiej hierarchii władzy. — Powstanie sztucznych tworów językowych, bazujących na grece i łacinie, a związanych ze zmianami w strukturze administracyjnej.
— Obecność wielu słów pochodzenia francuskiego (np. w języku keczua-maya, wg Jacques'a De Mahieu byłoby ich około 50. Czytelników na pewno zainteresują dwa z nich: „ton" — oznaczający odgłos walenia w bęben i „guz"— oznaczający gust, smak).
— Ślady działalności misyjnej kapelana Zakonu — Ojca Gnupy i chrystianizacji przedkolumbijskiej na terenach Tiahuanaco, a także ruiny, pochodzącego z XII wieku, kościoła chrześcijańskiego, którego motywy architektoniczne i rzeźby zostały żywcem zapożyczone z gotyckiej katedry w Amiens w północnej Francji.
— Ewolucja wierzeń religijnych w Ameryce Środkowej i wykształcenie się pojęcia Boga wszechmogącego, wszechobecnego, niewidzialnego. Tego Który Jest.
— Obecność znaków i symboli chrześcijańskich: krzyży łacińskich, greckich, maltańskich i katarskich, gwiazd pięcio i sześcioramiennych i różnych symboli tzw. hermetycznych, jakimi posługiwali się Templariusze, widocznych w malowanych księgach, na rzeźbach i murach budynków. O tym jak daleko przeniknęła symbolika chrześcijańska do wierzeń, bądź co bądź, pogańskich świadczyć może również monstrancja boga Tezcatlipoki, przypominająca jako żywo monstrancje wczesno-średniowieczne, pastorał biskupi trzymany przez Ouetzalcoatla, hostia w ręku Itzamny czy też wreszcie sama idea Pierzastego Węża, mogącego z powodzeniem kojarzyć się z Upadłym Aniołem.
— Kult Tezcatlipoki, boga Wenus, utożsamianego później z „europejskim" Lucyferem czy sekretnie czczonym przez Templariuszy Baphometem.
— Tajemnicze kopalnie w Peru, Paraguaju i Brazyli, w których metodami europejskimi wydobywano srebro i przetapiano na sztabki łatwe do transportu.
— Statuetki o kształtach negroidalnych pochodzące z tzw. epoki postklasycznej, odpowiadającej europejskiemu Średniowieczu, znajdowane na terenie Meksyku i świadczące o obecności czarnych niewolników sprowadzonych przez Templariuszy.

Listę tę można by skutecznie przypieczętować innym, już nie amerykańskim argumentem. Jest nim właśnie pieczęć, przejęta w 1307 r. przez prokuratorów Filipa Pięknego, przedstawiająca najprawdziwszego Indianina z łukiem w ręce i pióropuszem na głowie, otoczonego napisem SECRETUM TEMPLI! Hipoteza De Mahieu jest niewątpliwie oryginalna i ciekawa, aczkolwiek niektóre z jego argumentów mogą budzić pewne wątpliwości. Np. uzasadnienie lokalizacji portu w La Rochelle czy też powiązanie budowy katedr gotyckich z pojawieniem się w Europie srebrnej monety i to pojawieniem się nagłym, dla którego klasyczni historycy zdają się nie mieć żadnego wytłumaczenia... czy wreszcie owa pieczęć z napisem „sekret" nieomal sekret ten zdradzająca..! Ba! Zdradzająca dziś, lecz z całą pewnością niewiele mówiąca w czasach, gdy powszechnie sądzono, iż za Morzem Ciemności żyją potwory przy których wszystkie inne średniowieczne straszydła jawiły się łagodnymi barankami.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 04 sty 2015, 00:23

— Gdzie schroniła się atlantycka flota Zakonu w 1307 r.?

Ja kto gdzie ? W Szkocji ;)

edit:
W zachodniej Szkocji na wyspie Arran
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 04 sty 2015, 23:43

Obrazek
Wyspa Arran, Szkocja - jedno z miejsc ukrycia floty Templariuszy.

Według legend niektórzy Templariusze, przed samym ich aresztowaniem uciekli do Szkocji na kilku statkach. Szkocki Książę Robert Bruce pokonał właśnie Anglików i koronował się na króla, mimo klątwy rzuconej na niego i jego kraj przez papieża. Osamotniona Szkocja podobno z otwartymi rękami przyjęła uciekinierów przed prześladowaniami. Mieli oni w zamian za przyjęcie, wesprzeć Szkotów militarnie i finansowo w ich niepodległościowych ambicjach. Szczególną opieką otoczył Templariuszy klan Sinclaire’ów. Henry Sinclaire ( ponoć templariusz) wraz z Templariuszami zorganizował szereg wypraw morskich do lądu uprzednio już odwiedzanego przez Wikingów. Uważa się, że Templariusze wspierani przez Szkotów do końca XIV w. dokładnie spenetrowali wschodnie wybrzeże kontynentu, który oficjalnie nie istniał na mapach i jak głosi legenda założyli tam swoją kolonię. W słynnej kaplicy Rosslyn, która należała do dóbr Sinclaire’ów wśród kamiennych ozdób można znaleźć i takie, które przedstawiają kukurydzę i aloes, przywiezione do Europy dopiero przez Kolumba pół wieku później. Po śmierci Henry Sinclaire’a, jego córka poślubiła Johna Drummonda – przedstawiciela jednej z najlepszych szkockich rodzin. Poszukujący przygód małżonkowie wyjechali na Maderę, gdzie osiedli na stałe.

Maderą w imieniu Zakonu Rycerzy Chrystusa rządziła wówczas genueńska rodzina Perestrellos, która nie tylko dobrze przyjęła przybyszów ze Szkocji, ale także połączyła się z nimi więzami rodzinnymi poprzez małżeństwa ich dzieci. Z tych związków przyszła na świat Felipa Perestrello i jako młoda panna, niezwykłym zbiegiem okoliczności, na jednej z niedzielnych mszy w Lizbonie poznała niejakiego Krzysztofa Kolumba, który przypadkiem tak jak i jej rodzina, również pochodził z Genui. Młoda para i w jednej chwili zapałała do siebie wielką miłością, która została przypieczętowana węzłem małżeńskim. Felipa Perestrello wniosła Kolumbowi w posagu kufer pełen map, z których korzystali jej dziadowie w wyprawach na drugą stronę Atlantyku, na kontynent, który wciąż nie był oficjalnie odkryty! I nie były to tylko mapy Henry Sinclaire’a, ale także mapy morskie Rycerzy Chrystusa.

Arginy (Argigny)
Zamek Arginy leży w departamencie Rhone, gmina Charentay, w niewielkiej odległości od Beaujeu. Znawcy tematu typują także tę ostatnią miejscowość jako miejsce ukrycia skarbu zakonu. Dobra te należały bowiem do Guicharda de Beaujeu ( siostrzeniec de Molaya) ; gdzież indziej ukryłby on skarb, jeśli nie na swej ziemi? Arginy również przez pewien okres należało do tego rodu.
W etymologii nazwy Arginy - dawnego Argine - niektórzy poszukiwacze dopatrują się anagramu słowa Regina. A ta tajemnicza postać kobieca to nie kto inny jak dama trefl, królowa skarbów. Jeszcze inni widzą w nim oznaczenie srebra: Arguros. Owe „argumenty" wypływają w znacznej mierze z faktu, że templariusze po-zostawili na murach tego zaniku wiele znaków-kluczy, okultystycznych symboli, które miałyby potwierdzać istnienie skarbu i wskazywać drogę do niego. Np. na tarczy herbowej nad bramą główną prowadzącą do Wieży Alchemii widnieje wiele „znaków egipskich" świadczących, iż w zamku tym kryje się skarb...
W 1950 roku, kiedy właścicielem zabytkowej budowli był książę Jacques de Rosemont, przybył tam tajemniczy pułkownik angielski, który podawał się za przedstawiciela grupy okultystycznej. Złożył on propozycję kupna tej pięknej posiadłości za bajońską kwotę - stu milionów franków!!! Książę taktownie, acz zdecydowanie odmówił.

Obrazek Zamek w Arginy dzisiaj.

Rok 1952 to istny najazd i oblężenie zamku. Ponieważ właściciele nie wyrazili zgody na rozkopywanie i burzenie murów, do pracy gremialnie przystąpili różdżkarze, magowie, jasnowidze, ludzie wtajemniczeni w okultyzm templaryjski oraz specjaliści od wywoływania duchów. Próba porozumienia z zaświatami zakończyła się, niestety, fiaskiem. Skontaktowano się wprawdzie z „jedenastoma templariuszami", ale nie przekazali oni żadnej wiadomości, gdzie ukryty jest skarb i jak go odnaleźć.To wydarzenie nie zniechęciło jednak poszukiwaczy uparcie dążących do celu. Należy do nich pani de Grazia, kryptolog z Klubu Poszukiwaczy Skarbów, która jest wierna zdecydowanie bardziej naukowym metodom. Twierdzi ona, że istniejące w Wieży Alchemii zamurowane okienko należy rozbić i obserwować kierunek promieni słonecznych w dzień zrównania dnia z nocą. Słońce być może wskaże jakiś kamień, który po przekręceniu... :D

W roku 1985 w PR 1 polskiego radia udzielił wywiadu Docent Edward Bodkowski zajmujący się badaniem historii zakonu. Oto co powiedział: W roku 1946, we Francji, na zamku w Arginy w przypadkowo odkrytym, a do tamtej pory zamurowanym pomieszczeniu znaleziono m.in. dokument datowany na koniec XIV w. Pisany był szyfrem, pochodził z zakonnych archiwów. Francuscy uczeni próbowali go odczytać, w końcu po różnych łamańcach, łącząc co piątą literę uzyskano również rodzaj zaszyfrowanego hasła które brzmiało: "Święty Jan Chrzciciel tylko 24 czerwca wskaże Ci tę jedyną drogę". Poszukiwania prowadzono, w zalanych podziemiach w/w zamku oraz w przyległym kościele. Szukano jakiegoś symbolu dot. Św. Jana. Nic nie odnaleziono. Okazało się że w okolicy jest inny zamek i kościół pod wezwaniem Św Jana Chrzciciela (w miejscowości Wale de Croix). Niczego jednak i tam nie odnaleziono. Wtedy to zafascynowany historią zakonu Min.Kultury Francji Malraux (nota bene aktywny mason) wydał polecenie swoim służbom poszukiwania skarbu templariuszy. Wówczas zaczęło się "ostukiwanie" zamków i kościołów we Francji. Niczego nie udało się znaleźć. W 1962 r. oficjalne poszukiwania ustały.

Według przekazów, coroczna kapituła zakonu templariuszy odbywała się zawsze 24 czerwca( Św. Jana Chrzciciela). Podczas otwarcia zgromadzenia, bracia klękali przed wnoszona na chwilę zakonną relikwią: zmumifikowaną głową Hugo de Payens (stąd wzięły się późniejsze oskarżenia o kulcie "głowy", wizerunku baphometa).
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 05 sty 2015, 17:01

Janusz Dziękuję za twój post :) Jest wspaniałym uzupełnieniem mojego .Tego ,w którym napisałam z lenistwa a może ze zmęczenia (pomyślałam że uzupełnię później) ,tylko te słowa:
Ja kto gdzie ? W Szkocji ;)

edit:
W zachodniej Szkocji na wyspie Arran
:D :D

Oczywiście już dawno sprawdziłam gdzie jest wyspa Arran i podziwiałam jaka jest piękna .Ponieważ kilka miesięcy temu , czytałam książki Jacka Whyte a lubię wiedzieć gdzie toczy się akcja, to sprawdzałam prawie całą trasę jaką przepłynęli Templariusze z portu i komturii La Rochelle do Szkocji na wyspę Arran .To była trylogia o Templariuszach ,jednak nie wiem czy autor fantazjował czy pisał na podstawie faktów historycznych.


Trudno odróżnić fakty od legend (...) Nie znalazłem kompromisu
w kwestii tego, co jest faktem: to zależy od punktu widzenia. Interesujące,
że legenda - z definicji zniekształcająca rzeczywistość - podaje
znacznie wiarygodniejszy przebieg wypadków. Wszyscy są zgodni co
do legendy, lecz nie ma zgody co do faktów.
Michael Coney, The Celestial Steam Locomotive


Podobno wielki mistrz Jakub de Molay dowiedział się o knowaniach francuskiego króla i zdołał uprzedzić niektórych templariuszy.Dlatego 13 października 1307 roku prawie cała flota należąca do zakonu wypłynęła w morze i zdołała umknąć ludziom Filipa Pięknego ,zabierając ze sobą legendarny skarb i rycerzy z La Rochelle :

(...) Spojrzał na sir Williama, zaciskając
szczęki.
- Jakie zatem są rozkazy? Czy mam poddać flotę?
Will Sinclair aż się uśmiechnął.
- Nigdy! Masz przez całą noc przygotowywać się na jutro, a potem
wycofać załadowane okręty na bezpieczną odległość na morze, aby nie
można było ich dosięgnąć. Mistrz wciąż wątpi, czy ostrzeżenie jest
prawdziwe, lecz ja nie. Jeśli, jak się spodziewam, jutro nastąpi
katastrofa, masz wyprowadzić flotę z Francji i czekać na rozwiązanie
tej sprawy, ponieważ rozum podpowiada, iż musi ona w końcu zostać
rozwiązana. Zanim to nastąpi i ustalona zostanie kwestia reparacji, zostaniesz,
jeśli będzie trzeba, na morzu, oszczędnie gospodarując zapasami.
Weźmiesz też ze sobą mnie jako eskortę skarbu naszego Zakonu.
Admirał rozdziawił usta.
- Skarb jest tutaj? Skarb templariuszy?
- Nie w La Rochelle, lecz blisko.
- Jak wywiozłeś go z Paryża?
- Ostatni raz był w Paryżu dziesięć lat temu. Od tamtej pory był
bezpiecznie zakopany w pieczarze w lesie w Fontainebleau. Mistrz
rozkazał go wtedy przenieść w tajemnicy, aby go zabezpieczyć.
- Dziesięć lat temu? Zabezpieczyć przed czym, na Boga?
- Przed ludźmi, którzy teraz go szukają, sir Karolu. Przed Filipem z
Kapetyngów i Wilhelmem de Nogaretem. Wtedy zagrożenia jeszcze
nie było. Mistrz de Molay zachowywał się po prostu jak ostrożny zarządca,
taki ma obowiązek.

fragment z książki Jacka Whyte " Templariusze -Chaos w zakonie "

Obrazek
La Rochelle

Janusz pisze :
Według legend niektórzy Templariusze, przed samym ich aresztowaniem uciekli do Szkocji na kilku statkach.


Z tego co pisze w książce Jack Whyte ,statków było około 30 w tym galery i statki handlowe .

Obrazek
Zamek Lochfranza, to jeden z zamków w Szkocji ,podarowany przez króla Roberta Bruce ;)


Janusz pisze:
Uważa się, że Templariusze wspierani przez Szkotów do końca XIV w. dokładnie spenetrowali wschodnie wybrzeże kontynentu, który oficjalnie nie istniał na mapach i jak głosi legenda założyli tam swoją kolonię.


Flota podobno podzieliła się i kilka okrętów pod dowództwem admirała floty popłynęło szukać legendarnej Meryki .Gdyby ja znaleźli ,mieli wrócić i przewieźć skarb w bezpieczne miejsce na nowej ziemi z dala od Europy.

........prastarej wiedzy Zakonu Syjonu, która w jakiś sposób umknęła i dawno
temu przejął ją Zakon Świątyni.
- Sprawa Meryki.
- Tak. Nigdy nie odkryto, kto zdradził ani w jaki sposób, lecz była
to jedyna taka sytuacja w dziejach. Osobiście zacząłem kilka lat temu
podejrzewać, że Hugon de Payns sam rozmyślnie wyjawił tę wiadomość
na wczesnym etapie rozwoju Zakonu Świątyni, sądząc, że jest
nieszkodliwa, lecz cenna jako dowód potrzeby dyskrecji w nowo założonym
Zakonie. Być może było to ziarno, z którego miała zakiełkować
tradycja. Uważasz to za wyssane z palca?
Sinclair wysunął żuchwę.
- Nie, absolutnie. Teraz, kiedy o tym mówisz, ma to sens. Pogłoska
o Meryce zawsze była raczej pozbawiona podstaw i nie miała znaczenia
dla naszych celów. Wszyscy, którzy o niej słyszeli^ uważali ją za
błahą. Jej wyjawienie z pewnością nie zagroziłoby naszemu Bractwu.
Tak, myślę, że Hugon de Payns mógł ją pożyczyć, będąc w potrzebie.
- Meryka to nie pogłoska, sir Williamie. To przyjęta i ratyfikowana
część naszych prastarych nauk i wierzeń.
- Tak, znam jej założenia, admirale: za Zachodnim Morzem istnieje
wielka, legendarna kraina obfitości, nad którą pieczę sprawuje jasna
gwiazda wieczorna, nazywana przez mieszkańców Meryką. Zapoznałem
się nawet z wiedzą na jej temat, choć jest ona bardzo ograniczona.
Lecz bez względu na to, w co chcielibyśmy wierzyć, pozostaje ona
niczym więcej niż bajką, zakorzenioną, jak mówisz, w naszej wiedzy.
Możemy spekulować na jej temat, lecz nie mamy dowodu na jej istnienie.

fragment z książki Jacka Whyte " Templariusze -Chaos w zakonie "

Janusz pisze :
Zamek Arginy leży w departamencie Rhone, gmina Charentay, w niewielkiej odległości od Beaujeu. Znawcy tematu typują także tę ostatnią miejscowość jako miejsce ukrycia skarbu zakonu. Dobra te należały bowiem do Guicharda de Beaujeu ( siostrzeniec de Molaya) ; gdzież indziej ukryłby on skarb, jeśli nie na swej ziemi? Arginy również przez pewien okres należało do tego rodu.


Też słyszałam o tym zamku ,ale coś mi mówi że to jednak nie Francja a właśnie Szkocja jest miejscem gdzie spoczywa skarb.W sumie to chyba specjalnie wprowadzona dezorientacja ,po to by go nie znaleźć . Równie dobrze może być Ameryce - Meryce ;)

Idealne miejsce - i jak Will instynktownie wierzył, jedyne miejsce
stworzone dla ich potrzeb - leżało daleko od Arran, w Szkocji, na
ziemiach jego ojca koło Roślin, między lesistymi wzgórzami na południowy
zachód od Edynburga i daleko od morza. O ile Will wiedział,
tylko on i jego bracia - trzech z nich nie widział od lat - świadomi byli
istnienia tego miejsca: podziemnej pieczary o wysokim sklepieniu, w
którym było jedyne do niej wejście, wąska szczelina odkryta zupełnym
przypadkiem wiele lat wcześniej przez starszego brata Willa, Andrzeja,
kiedy wpadł przez nią, szukając zabłąkanej strzały. Przez kilka
kolejnych lat bracia używali tej wielkiej, ciemnej przestrzeni jako
kryjówki, przysięgając trwożliwie, że nikomu o niej nie powiedzą. Will
dawno już o niej zapomniał, ponieważ korzystał z niej tylko przez dwa
chłopięce lata, i gotów był się założyć, że jego bracia też o niej nie
pamiętają. Lecz teraz wyraźnie pojawiło się w jego myślach to jedyne,
wąskie wejście, czarne rozcięcie w płaskiej ziemi u stóp wzgórza,
niewidoczne pod bujną masą starych, ciernistych krzaków.

fragment z książki Jacka Whyte " Templariusze -Chaos w zakonie "


Jacka Whyte w swojej książce podaje bardzo prawdopodobny powód aresztowania i zniszczenia Templariuszy.Oto ten fragment :

- Sinclair rozsiadł się na krześle, chwytając mocno
poręcze i wciskając plecy w drewno oparcia. Na jego twarzy pojawił
się grymas, lecz potem zorientował się, jak absurdalne jest w obecnych
okolicznościach martwienie się o poufną naturę tego, co miał
powiedzieć. - Półtora roku temu, po śmierci królowej Jeanne, król Filip
zgłosił chęć wstąpienia do naszego Zakonu.
Saint Valery uniósł brwi ze zdziwienia.
- Doprawdy? Nic o tym nie wiedziałem.
- Niewielu wiedziało, sir Karolu. Nie rozpowiadano o tym powszechnie.
Ze względu na swoją pozycję raczej nie mógłby zabrać się
do tego tak jak wszyscy, lecz zwrócił się bezpośrednio do Rady.
- I co się stało?
- Rozpatrzyliśmy jego zgłoszenie zgodnie z naszymi prawami i
zwyczajami, a sprawę poddano tajnemu głosowaniu.
Admirał kiwnął głową.
- To na porządku dziennym, nawet, jak sądzę, na poziomie Rady.
- Tak, lecz odrzucono go.
Saint Valery i inni rycerze aż się zachłysnęli.
- Odrzucono? - Powtórzył admirał. - Ktoś zagłosował czarną
kulą?
Sinclair potrząsnął głową.
- Nie, admirale. Głosowało nas wtedy jedenastu. Czarnych kul było
osiem.
- Co to znaczy? O co chodzi z tymi czarnymi kulami? - Baronowa
stała nad nimi, marszcząc brwi.
Saint Valery podniósł na nią oczy.
- Podczas głosowań w ważnych kwestiach używamy dwóch kul, czarnej i białej.
Każdy w tajemnicy przed innymi umieszcza jedną z
nich w worku, który podczas głosowania przechodzi z ręki do ręki.
Biała kula oznacza głos za, czarna - przeciw. Już jedna czarna kula
oznacza veto.
Teraz to baronowa wyglądała na zbitą z tropu. Zamrugała, patrząc
na Sinclaira.
- Jesteś członkiem Rady?
- Tak. - Skinął głową.
- I nie przyjęliście króla w swoje szeregi? Odmówiliście Filipowi?
Sinclair ponownie potaknął.
- Zgadza się. Ośmiu członków Rady uważało wtedy, jak ustaliliśmy
podczas wstępnych dyskusji, że król chce do nas dołączyć z niewła
ściwych powodów: nie po to, aby służyć bractwu, lecz aby skorzystać
z możliwości zyskania dostępu do majątku Zakonu i przejęcia nad
nim kontroli.
Och, ty prawy, oszukujący samego siebie głupcze. Nie masz pojęcia,
co zrobiliście, prawda? - pomyślała.
- Odmówiliście królowi Francji, choć wiedzieliście, kim jest i jaki
jest, i nie przewidzieliście tego, co nastąpi jutro? - Potrząsnęła gło
wą, a jej twarz była bez wyrazu. - No cóż, zarówno wasza ocena, jak
i honorowe zachowanie były słuszne, lecz to śmiertelna zniewaga.
Tego dnia Zakon Świątyni zniszczyło osiem czarnych kul. Przestał ist
nieć w chwili, kiedy Filip dowiedział się, że go nie przyjęliście.

fragment z książki Jacka Whyte " Templariusze -Chaos w zakonie "
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 05 sty 2015, 21:16

Bracia świątyni Salomona, dysponujący potężną siecią szpiegów i wywiadowców wiedzieli zapewne dużo wcześniej, co szykuje im zawistny monarcha Filip. Nie mogąc stawić mu czoła zbrojnie, zawczasu ukryli wszystko co mieli do ukrycia w różnych miejscach, aby w ten sposób choć częściowo pokrzyżować królewskie szyki.

Niektórzy historycy, z Johnem Charpentierem na czele, tak oto wyobrażają sobie dalszy przypuszczalny rozwój wypadków: (podaje za Robertem Charroux). Gdy uwięziony wielki Mistrz Jacgues de Molay nabrał przekonania, że król dąży do całkowitego unicestwienia Zakonu, powziął odpowiednie środki zaradcze, aby mogła być zachowana „tradycja i subtelna wiedza fundamentalna". Wezwał, do więzienia, w którym przebywał, swego siostrzeńca — młodego księcia Guichard'a de Beaujeu i tam, w tajemnicy, pasował go na nowego Wielkiego Mistrza. Wraz z funkcją — teraz już tajną — młody książę wszedł w posiadanie największych tajemnic i sekretów, dotyczących m.in. skarbów. Droga do nich miała prowadzić przez kryptę Wielkich Mistrzów, gdzie w wydrążonych kolumnach zdobiących wejście winny znajdować się niezmierne kosztowności, a w grobowcu poprzedniego Wielkiego Mistrza, miast doczesnych szczątków tegoż — tajne archiwa i także liczne relikwie i precjoza wywiezione z Ziemi Świętej, a wśród nich: korona królów Jeruzalem, siedmioramienny świecznik Salomona i złote podobizny Czterech Ewangelistów. Młody książę przysiągł, iż uratuje to wszystko i ukryje tak, aby nie zostało odnalezione „aż do końca świata"! Odebrawszy tę przysięgę Mistrz de Molay „ucałował siostrzeńca po raz ostatni i przygotował się na śmierć", która dosięgła go na stosie. Wkrótce po tych wydarzeniach nowy wielki Mistrz zawiązał stowarzyszenie „Architektów Doskonałych", których zadaniem miało być przeniesienie i ukrycie skarbu. Okazja ku temu nadarzyła się niebawem — była nią śmierć jednego z krewnych Guichard'a — jego wuja Guillaume'a. Uzyskawszy od króla Filipa zgodę na przewiezienie ciała i pochówek zmarłego w rodzinnych włościach, wydobył z pomocą „Architektów" skarby, załadował je do trumny i kilkunastu kufrów i wywiózł w nieznanym kierunku. Tak mówi o tym historia, mniej lub bardziej oficjalna. Na temat owego „nieznanego kierunku" domysłów i spekulacji nie brak do tej pory.
Na pierwszym miejscu wysuwano Cypr, gdzie urzędował Archimandryta i Kapituła Zakonu. Skarbu zatem należałoby szukać w Limassoi! Serge Hutin w swej książce „Ludzie i cywilizacje Fantastyczne", wydanej w 1970 r. wskazuje inne miejsce — Paryż; tam przecież była siedziba Wielkiego Mistrza!

Obrazek
Fragment podziemnego Paryża dzisiaj.

Według przekazywanej ustnie tradycji, skarb ma się znajdować w podziemnym labiryncie, do którego prowadzą dwa tajne przejścia — jedno z kościoła Saint-Merry, drugie — z katedry Notre-Dame. Nie można również wykluczyć, iż największe templariuszowskie dobra zostały ukryte gdzieś pod ulicami dawnej dzielnicy zwanej „Dzielnicą Świątyni", jako że swego czasu była ona lennem Zakonu. Wydawać by się mogło, że kryjówka taka winna być już dawno odkryta z racji wielokrotnej przebudowy miasta, konstrukcji metra, wodociągów, podziemnych tras komunikacyjnych i innych prac, które wykonywane są do dzisiaj. Nic bardziej mylnego! Roboty te naruszają tylko warstwę wierzchnią, nie docierając z zasady do wciąż niezbadanych do końca labiryntów paryskich katakumb. Rozciągają się one głęboko, głębiej niż sieć metra, kanały i koryto Sekwany, a powstać miały jeszcze w dawnej Starożytności, na wiele wieków przed przybyciem Rzymian. Łączna ich długość podobno przekracza 2, a może nawet 4 tysiące km — dokładnie nie wiadomo; trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na chwilowe schowanie czegokolwiek!
Paryskie katakumby rozciągają się na obszarze około 770 hektarów i są pozostałością po kamieniołomach, z których już od czasów Cesarstwa Rzymskiego wydobywano wapień potrzebny do budowy miasta. Pozostałe po kopalniach tunele i korytarze tworzą coś na kształt podziemnego miasta, które od zawsze przyciągało swoim mrokiem paryski półświatek, służąc za schronienie dla wszelakiej maści odmieńców, rzezimieszków, szmuglerzy i rewolucjonistów – zarówno historycznych, jak i fikcyjnych. To tu komunardzi rozstrzeliwali monarchistów, tu w czasie wojny spotykał się francuski ruch oporu, tu odbywały się (i ponoć nadal odbywają) czarne msze i narkotykowe imprezy. Victor Hugo w katakumbach umieścił akcję „Nędzników”, mieszkał w nich Erik, słynny Fantom z Opery, oraz paryskie wampiry z powieści Anny Rice – a ostatnio nawet Pink próbowała pokazać światu swoje zdolności aktorskie uciekając przed czającą się w tunelach śmiercią w „znakomitym” niewątpliwie horrorze „The Catacombs”

http://paryznagoraco.com/2009/05/kataku ... ch-paryza/

Wóz, rydwan symbolem ukrycia skarbu.
O świcie, w piątek 13 października, wszyscy templariusze mieli zostać aresztowani, a ich dobra skonfiskowane. Z zastawionej sieci, dzień wcześniej z Paryża wyjechały wozy, na których wywieziono i ukryto w nieznanych miejscach skarby zakonu. Można mieć pewność, że wszelkie wskazówki ich przechowania były znane nielicznym wtajemniczonym. Gerard de Sade w swojej książce „Templariusze są wśród nas" twierdzi, że „wóz" jest zaszyfrowanym znakiem ukrycia skarbu. Miasto Gisors zwane Warownią wozów, rydwanów, było jedną z twierdz zakonu. Rycerze ukryli tutaj część swojego bogactwa, a w nazwie zakodowali informację o tym. W czasie kiedy je zbudowano, o północy, na niebie widać było konstelację Wielkiego i Małego Wozu. Podobno karty tarota stworzyli templariusze jako środek służący do przekazania wiedzy o ukryciu swoich największych tajemnic. Wśród 22 arkanów większych, kluczem do ich odkrycia są karty o nazwach: Rydwan i Świat (mały i wielki rydwan). Na nich pojawia się motyw sfinksa, symbolu związanego z największą tajemnicą Świątyni Salomona, arką Przymierza, którą ponoć odkryli templariusze.

Obrazek Obrazek Karty reprezentują sobą przesilenie letnie oraz czerwcową, magiczną noc. ;)

Obrazek Świątynia Salomona
Raz w roku podczas dnia przesilenia letniego, świątynia była oświetlona naturalnym światłem dziennym.

Może wspomniane wcześniej, zaszyfrowane hasło które brzmiało: "Święty Jan Chrzciciel tylko 24 czerwca wskaże Ci tę jedyną drogę", jest główną wskazówką dotyczącą miejsc ukrycia skarbów ''Świątyni''. Szukając pamiętajmy o widocznym Wielkim i Małym Wozie na niebie oraz oddechu sfinksa za plecami. :D
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 06 sty 2015, 14:37

Janusz pisze:
Może wspomniane wcześniej, zaszyfrowane hasło które brzmiało: "Święty Jan Chrzciciel tylko 24 czerwca wskaże Ci tę jedyną drogę", jest główną wskazówką dotyczącą miejsc ukrycia skarbów ''Świątyni''. Szukając pamiętajmy o widocznym Wielkim i Małym Wozie na niebie oraz oddechu sfinksa za plecami. :D


A'propos oddechu Sfinksa i Egiptu. Zaczęłam teraz czytać następną interesującą książkę o Templariuszach ,w której autor poszukuje śladów egipskich ,a nawet sugeruje iż wiedza z której korzystali rycerze pochodzi od budowniczych piramid :o
Natomiast kim byli budowniczowie piramid .........do dziś nie wiadomo :(

To tylko fragmenty wstępu do tej fascynującej książki pt; "Bramy Templariuszy " ,której autorem jest hiszpański pisarz Javier Sierra

Podczas ostatniej z moich podróży jakiś wewnętrzny głos kazał mi na chwilę oddalić się od piramid i świątyń i zapuścić do starej koptyjskiej dzielnicy w Kairze. W muzeum będącym swoistym cudem architektury, którego dwa piętra łączy olśniewający łańcuch filigranowych ośmiokątnych świetlików, odkryłem, że w jednej z gablot wystawiony jest fragment pergaminu z Ewangelią św. Tomasza. Objaśnienie do tego apokryficznego tekstu mówiło, że należy on do zbioru tekstów chrześcijańskich, odkrytych w 1945 roku nieopodal miasteczka Nag Hammadi, w okolicach Luksoru.
Byłem pod ogromnym wrażeniem. Te kawałki papirusu zostały zapisane przez jednego z pierwszych chrześcijańskich pisarzy w historii, anonimowego skrybę, który wierzył, że Tomasz był bratem bliźniakiem Jezusa i jednym ze świadków Jego zmartwychwstania. Moją uwagę przykuł fakt, że z powodu paradoksów historii, tekst ten miał ostatecznie trafić do Egiptu, gdzie doktryna o zmartwychwstaniu utrwaliła się na długo przed nastaniem chrześcijaństwa, dzięki mitowi o Ozyrysie.
Po powrocie do Hiszpanii przypomniałem sobie, że kilka miesięcy przed tym „spotkaniem” kupiłem w Londynie tłumaczenie rękopisów z Nag Hammadi, sporządzone przez mało znany odłam gnostyków, działający między III i IV wiekiem naszej ery.
Przestudiowawszy je uważnie, z zaskoczeniem odkryłem na ich stronach wiele aluzji do pewnej wspólnoty mędrców, zwanej związkiem, której misją było zbudowanie pomników mających odtworzyć na ziemi miejsca duchowe w niebie. Odniosłem wrażenie, że chodzi o swego rodzaju anioły na wygnaniu, dążące do tego, by odbudować swoje porozumienie z niebiosami. Nękała je swoista obsesja, którą pokrótce można przedstawić jako dążenie, by powstrzymać na ziemi niepohamowany postęp sił ciemności.
Niestety, rękopisy koptyjskie z Nag Hammadi nie opisują dokładnie, co to za siły.
Niemniej gnostycy, którzy byli autorami pergaminu starzejącego się w muzealnej gablocie, wierzyli w istnienie odwiecznej walki między światłem i ciemnością. Była to nieprzerwana wojna bez zawieszenia broni, która boleśnie dotknęła mieszkańców naszej planety, a w której pewne rodziny – jak np. rodzina Dawida, z której wywodził się Jezus – miały odegrać wyjątkową rolę, dzięki swoim szczególnym powiązaniom z pewnymi nieuchwytnymi istotami przybyłymi z niebios. Kontynuatorami tego, czym zajmowali się ci ludzie pustyni, byli w pewnym sensie średniowieczni alchemicy i budowniczowie katedr. Szczególny udział w przekazywaniu ich wiedzy – jak wywnioskowałem, poszperawszy w bibliotekach Francji, Włoch i Hiszpanii – mieli templariusze. Tak też, choć wcale tego nie planowałem, oddałem się zgłębianiu życiorysów mężów, którzy kontynuowali swe dzieło przez ponad trzynaście wieków, troszcząc się o przetrwanie niektórych miejsc kultu i planując stworzenie kolejnych.
Z czasem szczęście zaczęło mi dopisywać i dotarłem do dzieł takich współczesnych badaczy, jak chociażby Piotr Demianowicz Uspienski, Rosjanin, czy jego nie mniej intrygujący mistrz, Ormianin Georgij L. Gurdżijew, który w 1931 roku sformułował fascynujący wniosek, że budowniczowie Notre Dame, katedry Panny Marii w Paryżu, byli spadkobiercami wiedzy... budowniczych egipskich piramid! Oznaczałoby to, że od czasów starożytnych Egipcjan aż do czasów średniowiecznych kamieniarzy musiał istnieć sposób przekazywania umiejętności, który uszedł uwagi historyków i badaczy. Co więcej, jeśli tezy Ormianina były trafne, mistrzowie posiadający tę wiedzę musieli zostawić ślad swojej ręki nie tylko w określonym stylu architektonicznym – co byłoby zbyt trywialne i powierzchowne – lecz w identycznym jak egipskie podejściu do podporządkowywania projektów budowli konstelacjom gwiazd. A przecież dzieliły ich tysiąclecia.
Nie muszę wyjaśniać, że wyzwanie, jakim było odnalezienie spadkobierców owych mistrzów czy też aniołów, pochłonęło mnie bez reszty. Gdzie są dziś strażnicy dawnej wiedzy? Czy uda się namówić któregoś z nich na wywiad? Z takim nastawieniem zbierałem materiały do tej powieści.

Zapowiada się ciekawie ,czytam dalej i być może zdam relację ;)
podkreślenia - moje
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 06 sty 2015, 17:21

Chanell napisała....
Zapowiada się ciekawie ,czytam dalej i być może zdam relację ;)

Czekamy niecierpliwie......a tymczasem ciekawostka .....tajemniczy kamień nagrobny pokryty równie tajemniczymi znakami przy kościele templariuszy w Eunate w odległości około 23 kilometrów od Pampeluny (Hiszpania).

Obrazek

Obrazek

Eunate, nazwa, która pochodzi z baskijskiego, utworzona jest ze słów Ehun (100) i krawat (drzwi).
Jest tu mały kościół zbudowany w XII wieku o ośmiobocznym kształcie, posiada w rzeczywistości nie 100 a 33 drzwi. Jego konstrukcja jest przypisana templariuszom, i choć nie ma pewności, prawdą jest, że to pustelnia pełna starożytnej symboliki.

Obrazek

Obrazek

Ośmiokątny kształt i położenie w samym środku pustkowia, samotności, szczególny urok, piękno i spokój czyni go jednym z najpiękniejszych zabytków w Navarra. Niektórzy twierdzą, że jest tutaj punkt, w którym zbiegają się siły telluryczne Ziemi.

Obrazek

Obrazek Obrazek

Obrazek I.....oczywiście zakręcony sfinks ;)

http://artursac.blogspot.com/2014/01/eunate.html
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 07 sty 2015, 10:58

Mityczny polski skarb templariuszy: Czy ukryto go w Chwarszczanach?

Obrazek

Mityczny skarb templariuszy
Złoto Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa Świątyni Salomona, czyli templariuszy, od wieków rozbudza ludzkie pożądanie. Trudno się dziwić, bo na swoją fortunę, zakon miał pracować od początku XII w. Walki z niewiernymi, a przede wszystkim wachlarz oferowanych usług finansowych, okazały się wyjątkowo intratnym zajęciem. Tyle że to mityczne bogactwo Saracenów miało zgubić "ubogich" rycerzy. Dlaczego? Bo byli wierzycielami króla Francji Filipa Pięknego. Zadłużony monarcha w 1307 r. oskarżył rycerzy zakonnych o herezję, bluźnierstwa i odstępstwo od wiary. Ze względu na naciski polityczne Sobór w Vienne zdelegalizował templariuszy, a wielki mistrz Jakub de Molay i kilkudziesięciu zakonników spłonęli na stosach. Jak nietrudno się domyślić, nie obyło się także bez konfiskaty francuskich majątków templariuszy. Również paryskiego templum. Tylko że mityczny skarb, o który za pewne chodziło Filipowi, po prostu wyparował. Złota templariuszy poszukiwano w Hiszpanii, Portugalii oraz Szkocji. Bezskutecznie. Co bardziej optymistyczni poszukiwacze twierdzą, że kolejny trop prowadzi jednak do Europy Wschodniej i komandorii w Chwarszczanach, zachodniopomorskiej miejscowości położonej na północ od Kostrzyna. Tylko jak powiązać złoto z Paryża z komandorią na pograniczu ziem polskich?

Chwarszczańskie templum było otoczone bagnami i mokradłami. Pod zabytkową kaplicą mogą się znajdować korytarze kryjące tajemnice


Zakon templariuszy skasowano w roku 1312. Niektórzy twierdzą, że ten okres wiąże się z tajemniczym wzbogaceniem się Krzyżaków. Drugim śladem wskazującym na ukrycie albo chociaż przewiezienie skarbu do Marchii Brandenburskiej miałoby być łagodne traktowanie tutejszych templariuszy, którzy po rozwiązaniu własnego zakonu mieli wstąpić do joannitów. Chwarszczańskie templum było otoczone bagnami i mokradłami. Zakon był doskonale znany z umiejętnego przeprowadzania melioracji, między innymi w Paryżu. Stąd domysły, że pod zabytkową kaplicą, na głębokości kilku bądź kilkunastu metrów mogą znajdować się korytarze kryjące niejedną tajemnicę. Podobno archeolodzy, którzy pracowali w Chwarszczanach od 2004 do 2008 r., spotkali się z nieprzyjemnościami ze strony ludności, a tajemniczy jegomość nawoływał nawet do zaprzestania robót. Co dziwniejsze, prace miały przynosić coraz lepsze rezultaty. Plotka głosi, że prace przerwano, bo jeden z naukowców miał popełnić samobójstwo. Ponoć miał wycięty na czole krzyż - symbol templariuszy. Nie wiadomo jednak, ile tej historii wyssano z palca.

Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/72508 ... l?cookie=1

Co jest skarbem templariuszy ?

To oni przywieźli do Polski marchewkę, skojarzyli piratów z wizerunkiem czaszki, wprowadzili coś na wzór kart debetowych. Czy przywieźli swój skarb? - pisze Jakub Szczepański.
Byli obrzydliwie bogaci, a do tego pobożni, tajemniczy i skromni. To dzięki nim do Polski zawitała marchewka, piraci stali się powszechnie kojarzeni z białą czaszką i dwoma skrzyżowanymi piszczelami, a ludzkość - jeszcze w średniowieczu - dowiedziała się, czym jest dobrodziejstwo wynikające z użycia kart debetowych. "Non nobis Domine, non nobis, sed nomini Tuo da gloriam" ("Nie nam Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę") - głosiło motto świętych wojowników.
A od przełomu XII i XIII w. było je także słychać na ziemiach polskich. Bo właśnie wtedy Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, czyli templariusze, przybyli w te strony. Historia zakonu sięga roku 1119, kiedy to dziewięciu francuskich rycerzy złożyło śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa Gormondowi de Picquigny, ówczesnemu patriarsze średniowiecznej Jerozolimy. W zamian za odpuszczenie grzechów mieli strzec dróg i gościńców przed rabusiami oraz dbać o bezpieczeństwo pątników. Hugo de Payns, pierwszy Wielki Mistrz Zakonu, otrzymał również część pałacu jerozolimskiego monarchy Baldwina II: Stajnie Salomona, znajdujące się w miejscu legendarnej świątyni judaizmu. I tak, do dziewięciu francuskich rycerzy przylgnęło słowo ,,templariusze" (łac. templum oznacza świątynię). Po kilkunastu latach rozwoju w Ziemi Świętej templariusze gromili Saracenów, szukali skarbów, manuskryptów i świętych ksiąg. Ale krucjaty i rąbanie niewiernych nie przeszkadzały im w skutecznym pomnażaniu majątku. I to nie tylko w sensie czysto finansowym. Bo w odróżnieniu od innych krzyżowców, Zakon Świątyni czerpał również z wiedzy Wschodu. Nie wahał się korzystać z dorobku antyku czy współpracować z muzułmanami. Zapewne właśnie dlatego zakonnicy doskonale opanowali sztukę finansjery, poznali fizykę, matematykę i rolnictwo. A z kolei to, w połączeniu z niezliczonymi przywilejami papieskimi, rozbudowaną siecią komandorii, surową regułą i dyskrecją pozwoliło wpływać na mapę polityczno-gospodarczą Starego Kontynentu przez prawie 200 lat. Aż trudno uwierzyć, że gdyby nie templariusze i cystersi, najznakomitsi polscy Sarmaci nie wiedzieliby, czym jest bigos czy karp Obrońcy granic Podobno Zakon Świątyni pojawił się w Polsce za sprawą syna Bolesława Krzywoustego - księcia Henryka Sandomierskiego, który pomiędzy 1152 a 1155 rokiem wracał z krucjaty w Jerozolimie. Monarcha miał nadać mnichom Opatów i 16 wiosek wokół. Pamiątką bytności templariuszy są figury dwóch rycerzy bez głów, które znajdują się w portalu nad głównym wejściem do opatowskiej kolegiaty pod wezwaniem św. Marcina. Obie postacie noszą zakonne płaszcze z krzyżem templariuszy. Tylko dlaczego zostały zniszczone? Według domniemań stało się tak przez niejakiego Rafała z Brzezia, ówczesnego proboszcza tamtejszej parafii. Nie można wykluczyć, że po kasacji zakonu i uznaniu mnichów za heretyków nakazał ukrócić kamienne figury o głowę. Ale to tylko jedna z kilku teorii. Najstarsze zachowane kroniki odnotowują komandorię w Oleśnicy Małej pod Oławą. Miała zostać założona przez śląskiego księcia Henryka Brodatego około 1220 r. Monarcha dysponował licznymi kontaktami i koneksjami umożliwiającymi porozumienie z promotorami zakonu. Byli mu też potrzebni obrońcy granic. A rycerzom zakonnym najczęściej nadawano ziemie sporne, albo graniczące z niebezpiecznymi sąsiadami. Brodaty musiał uwierzyć w siłę krzyża i miecza, skoro zdecydował się tak ulokować komandorie, że stanowiły strategiczny punkt siatki obronnej na mapie jego włości. W ślady śląskiego władcy poszli i inni monarchowie.
Przez niemal sto lat na ziemiach polskich pojawiło się co najmniej kilkanaście komandorii zakonu świątyni, głównie między księstwami śląskim, pomorskim i wielkopolskim. Większość dobrze prosperowała i była rozwijana dopóty, dopóki przynosiła zyski. Nie powinno więc dziwić, że komandorie przypominały bardziej folwarki obronne niż warownie - co prawda posiadały umocnienia i fosy, ale dysponowały też własnymi karczmami, hodowlą bydła, o odpowiedniej ilości gotówki nie wspominając. Z zasady budowano je na planie kwadratu, otaczano murem i niewielkimi wieżami. Ale najwięcej emocji wzbudzają podziemne kompleksy tuneli, które na zachodzie Europy łączyły różne ośrodki rycerzy Świątyni. W Polsce jest to mało prawdopodobne, ale nie sposób pominąć faktu, że poszczególne komandorie były od siebie zazwyczaj oddalone jedynie o jeden dzień drogi konno. Jak podejrzewają badacze, to właśnie dzięki podziemnym korytarzom templariuszom udało się wynieść swoje precjoza i dokumenty, zanim zakon zdołano definitywnie skasować. Niemniej kasacja sprawiła, że większość zabudowań rycerzy zakonników pozostawionych na ziemiach polskich zniknęła podczas zawieruchy dziejowej, po jeszcze innych zostały jedynie ruiny, do których od lat lgną turyści. A to tylko kilka miejsc na mapie Rzeczpospolitej. Bo z zachowanych dokumentów wynika, że templariusze zajmowali ziemię chociażby w Bolkowie, Leśnicy, Rurce, Sulęcinie, Myśliborzu, Łukowie czy w Chwarszczanach. Tak czy owak, niewątpliwie najważniejszym ośrodkiem templariuszy w tej części Europy, a zarazem największą komandorią na ziemiach polskich stała się właśnie komandoria chwarszczańska. Stale liczyła 25 templariuszy. To wcale niemało, bo jeśli doliczyć do tego giermków, rycerzy gości i innych, pozostających pod wpływem rycerzy Świątyni, niejeden agresor musiałby się poważnie zastanowić przed atakiem na templum. Ale potencjał bojowy to nie wszystko. W książce "Tajemnice polskich templariuszy" Andrzej Zieliński, dziennikarz i historyk, podkreśla, że to właśnie tu powstała pierwsza gotycka świątynia kaplica, zbudowana na wzór warowni jerozolimskich. A to jedynie niewielka część pokaźnego majątku rycerzy zakonników. Bo do posiadłości tych tajemniczych krzyżowców, tylko w Chwarszczanach, zaliczało się co najmniej 25 wsi i kilka jezior.

Obrazek
Komuria w Chwarszczanach

Innowacyjni finansiści

Podstawowym uzbrojeniem każdego templariusza były miecz, lanca, buława, trzy noże i tarcza. Rycerze mieli oczywiście swoich giermków i dwa konie, z których jeden musiał nadawać się do walki. Ale w zakonie świątyni grupę o wiele liczniejszą niż wojownicy stanowili bracia rzemieślnicy: od kowali, poprzez kucharzy oraz piekarzy, aż po rybaków i owczarzy. Według źródeł: zapisów, dokumentów kupna, sprzedaży i wymiany, w różnych okresach, polscy templariusze dysponowali aż 40 tys. łanów ziemi nie zawsze nadającej się pod uprawę. Co to dokładnie oznacza? Że, niezależnie od różnicy, jaką brano pod uwagę przy wyliczaniu powierzchni łanów (przyp. red - łan flamandzki 16,7-15,5 ha, łan frankoński: 22,6-25,8 ha) francuscy rycerze z Jerozolimy mieli zajmować nawet 680 km kw. ziemi! I potrafili zrobić z niej doskonały użytek. Chociażby dzięki trójpolówce i zwiększeniu ilości wyhodowanych plonów. A do tych, od końca XIII w., na ziemiach polskich zaczęły należeć kapusta i warzywa gruntowe, takie jak marchew czy groch. Razem z pojawieniem się nowej zieleniny, do stawów trafiły i karpie. Na rycerzy zakonników nie mogła więc narzekać okoliczna ludność opływająca w dostatek i najbiedniejsi, regularnie wspomagani przez mnichów. Aż trudno uwierzyć, ale gdyby nie templariusze i cystersi, najznakomitsi polscy Sarmaci nie wiedzieliby, czym jest tradycyjny bigos czy wigilia przy karpiu.
O ile trudno uwierzyć w zasługi zakonników dla ojczystej kuchni, o tyle nie ma żadnych wątpliwości, że templariusze stale zajmowali się pomnażaniem i gromadzeniem majątku. Jako fundatorzy krucjat i walk o Ziemię Świętą zakonnicy byli zwolnieni z podatków i zyskali szereg przywilejów. Mogli nawet uprawiać lichwę, za którą duchowni oficjalnie karcili z ambon kupców żydowskich czy lombardzkich. Na templariuszy przymykano oko, a system operacji bankowych, jaki wymyślili, do tej pory budzi zdumienie i zainteresowanie badaczy. Zakonnicy mogli rozpocząć tak szeroką działalność finansową ze względu na dyskrecję, skrupulatność i uczciwość, z których słynęli w średniowiecznej Europie. Jedną z najpopularniejszych usług bankowych było przechowywanie pieniędzy i dokumentów, które oczekiwały na swoich właścicieli w komandoriach rycerzy templum. Ale podobna usługa była dość popularna w owych czasach. Prawdziwą innowacją w dziedzinie bankowości było wprowadzenie czegoś na wzór dzisiejszych kart debetowych. Jak wyglądała mobilna bankowość na modłę templariuszy? Najpierw należało wpłacić wyznaczoną ilość gotówki w określonej komandorii. W zamian klient otrzymywał niewielki skrawek pergaminu lub tkaniny zawierający zaszyfrowaną informację o właścicielu dokumentu i wysokości wpłaty. Podobny dokument stawał się bezużyteczny dla ewentualnych rabusiów, bo szyfr znali jedynie zakonnicy. Co najciekawsze każda komandoria na świecie, bez względu na miejsce wystawienia pergaminu, była zobowiązana honorować taką kartę debetową, a zarazem czek w jednym. Na podstawie dokumentu zakonu świątyni klient mógł na przykład dokonać zakupu towarów z kraju Orientu, przenocować czy wykonać cały szereg operacji znany z dzisiejszych banków. Problemu nie stanowił nawet zróżnicowany system środków płatniczych Starego Kontynentu. Zakonni kasjerzy musieli się zatem znać na przeliczaniu walut, co w ówczesnej Europie było naprawdę trudnym zadaniem. Podobno badacze tamtego okresu nie natrafili w żadnych dokumentach na przypadek odmowy realizacji zamówienia klienta. Wiedza o Zakonie Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, jaką dysponują współcześni uczeni, jest jednak nadzwyczaj uboga. Dlaczego? Bo, kiedy Filip IV Piękny w 1307 r. zaczynał knuć przeciwko templariuszom, żeby uwolnić się od swoich zobowiązań finansowych, ci ponownie wykazali się sprytem. Z największych europejskich portów zakonu świątyni wypłynęły obładowane towarem statki, a dokumenty i skarby strażników templum po prostu zapadły się pod ziemię. Tyle że stało się to ponad 600 lat temu. A watykańskie archiwa dotyczące templariuszy aż do tej pory są niedostępne dla postronnych.

Jakub Szczepański


Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/79559 ... ,id,t.html
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 08 sty 2015, 22:25

Podobno skarb templariuszy wyjechał z Europy na osiemnastu galerach, które gdzieś zaginęły.
Ze spisanej w XVII wieku przez indiańskiego kronikarza historii ludu meksykańskiego dowiadujemy się, że już w drugiej połowie XIII wieku na tereny te przybyli Tecplantlaca, czyli „ludzie z domu pana” lub „ludzie ze świątyni”. Odwiedzili wiele miejsc, aż w końcu przybyli do Tullan, dawnej stolicy Tolteków, gdzie pozostali trzy lata. Następnie dotarli do jeziora Chalco, gdzie osiedli i podporządkowali sobie okoliczne plemiona, zakładając państwo.

Są jednak historycy, którzy sugerują, że dobra zakonne mogą znajdować się w Polsce. 8-)

Na Dolnym Śląsku stoi kilka kościołów ufundowanych przez zakon. W jednym z nich, pod Wrocławiem, znajduje się chrzcielnica z tajemniczym znakiem templariuszy. Zakon bowiem lubował się w symbolach i szyfrach, z których większość do dzisiaj pozostaje nie zrozumiana. Rejony między Pomorzem i Śląskiem do dzisiaj zachowały ślady wojowniczych rycerzy. Między zielonogórskimi bagnami leżą wsie Templewo i Templewko.

Słynących z odwagi rycerzy sprowadził do Polski po jednej z wypraw krzyżowych książę Henryk Sandomierski. W tym czasie templariusze wyprzedzali sposobem myślenia swoją epokę. Posiadali monopol na najlepsze technologie świata. Mieli własne szpitale, znali właściwości antybiotyków. Starali się leczyć epilepsję nie traktując jej jak opętania. Owiesno, to malutka wioska niedaleko góry Ślęży, w której prawie nikt nie słyszał o templariuszach. Rycerze założyli tutaj gródek znajdujący się między trzema silnymi komandoriami w Pradze, w Berlinie i w Rurce pod Szczecinem.
W Owieśnie jeszcze pod koniec ubiegłego wieku,widać było resztki fundamentów gródka. Dzisiaj dokładnie nie wiadomo, gdzie go szukać. Niektórzy mylą go z ruinami stojącego tam niegdyś XIV-wiecznego zamku. Ale w przypadku templariuszy szukanie nie może polegać na odgrzebywaniu fundamentów. Ich tajemnice miały bardziej wyrafinowany charakter...

Obrazek Owiesno

Zamek w Owieśnie należy do typu zamków nizinnych. Zbudowano go na planie koła o średnicy około 30 m z wewnętrznym dziedzińcem (wyjątek w skali Polski).
Jednym ze stawianych obecnie problemów badawczych jest konieczność weryfikacji istnienia w tym miejscu reliktów wcześniejszego założenia obronnego wiązanego z funkcjonowaniem w miejscowości siedziby Templariuszy. Ponoć był tutaj ich bank. :D

Obrazek Ruiny zamku w Owieśnie

Na dzień przed ich aresztowaniami, z Paryża wyjechał wóz z sianem. Siano było symbolem bogactwa, podobnie jak owies bogacenia się. Mógł to być znak - wskazanie na ziemie polskie, na spichlerz Europy. Owies — to symbol Arki Przymierza, natomiast niemiecka nazwa Owiesna oznacza majątek, skarb. Wioska położona jest dość blisko siedziby cystersów w Henrykowie , a zakony jak wiemy, były ze sobą przecież powiązane. Może to zbyt fantastyczne ale..... to COŚ jest jakby, bardzo blisko? ;)

http://www.zamki.pl/?idzamku=owiesno
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 15 sty 2015, 22:12

Wrócę jeszcze raz do tego fragmentu tekstu który zapodał nam Janusz :

Janusz pisze:
Może wspomniane wcześniej, zaszyfrowane hasło które brzmiało: "Święty Jan Chrzciciel tylko 24 czerwca wskaże Ci tę jedyną drogę", jest główną wskazówką dotyczącą miejsc ukrycia skarbów ''Świątyni''. Szukając pamiętajmy o widocznym Wielkim i Małym Wozie na niebie oraz oddechu sfinksa za plecami.


W książce "Bramy Templariuszy " nie ma mowy o graalu ,ale o schodach do nieba. Jest to bezpośrednie połączenie ziemi z niebem .Przejściem tym dostał się do nieba Henoch ,Ezechiel, a nawet sam Jakub. Templariusze mieli za zadanie pilnować tych przejść i nie dopuścić żeby przejęły je strony ciemności.Istniały też bramy do "piekieł " które miała strzec strona przeciwna .Polecam ,bardzo ciekawa książka.

Obrazek
katedra w Reims Francja ,w której to mała się znajdować jedna z bram do nieba

Obrazek
katedra w Chartes Francja ,w której to mała się znajdować jedna z bram do nieba


Są pewne fragmenty w tej książce, które pasują do tego co napisał Janusz :

Od pradziejów letnie i zimowe przesilenia oznaczały ważne zmiany w porach roku, czasy siewu i zbiorów, czas świąt i rytuałów. Chrześcijanie je zaadaptowali i poświęcili jeden dzień świętemu Janowi Chrzcicielowi, drugi zaś świętemu Janowi Ewangeliście. Tak też każdego dwudziestego trzeciego czerwca otwiera się droga świetlna w kościele, która wyznacza „drogę Jana” do nieba. Droga ta powtarza się również każdego dwudziestego trzeciego grudnia.


następny fragment:

Ha! Otóż nie wiem, czy pan z kolei wie, że czasami takie nałożone na siebie trójkąty symbolizowały konstelację Panny, ponieważ gwiazda sześcioramienna, jaka się tworzy, wyobraża szósty znak zodiaku.
Słysząc to, Michel o mało się nie zakrztusił.
– To tylko symbol, rzecz jasna – tłumaczył Bremen. – Znak, że świat tam, na górze, czyli niebo, może być odwzorowany przez świat na dole, ziemię... Nie rozumie pan? Te drzwi stanowią przejście w zaświaty.
– A ta machina? – zapytał Temoin nieco zbity z tropu.
– Działa jak lustro, odbicie nieba. W pewne dni, jak letnie i zimowe przesilenie, dwudziestego trzeciego czerwca i dwudziestego trzeciego grudnia, tu, w środku aktywuje się nadzwyczajna energia.


i jeszcze ten :

– Al-Makrisi wyjawił nam, że jedna z wież prowadzących do piekła została wzniesiona w Jerozolimie, dokładnie w tym miejscu. Przysięgał na wszystkie świętości, że Turcy zajęli miasto z ukrytym zamiarem zamknięcia raz na zawsze wejścia. Zapewnił, że jeśli ich stąd wygnamy, jak się to w końcu stało, będziemy musieli znaleźć strażników bram. W przeciwnym razie zło znów przez nie przeniknie. Powiedział ponadto, że na zachodzie otworzy się przynajmniej siedem innych wrót i że to my będziemy odpowiedzialni za zamknięcie ich raz na zawsze.
– I co się stało? – zapytał Jan, który słuchał tego wszystkiego z rozpalonymi policzkami.
– Nie usłuchaliśmy go. Po długich naradach zajęliśmy Antiochię dzięki zdrajcy, który zrzucił nam sznury i drabiny z jednej z blanek na murze, a kiedy już znaleźliśmy się w środku, zabiliśmy wszystkich mieszkańców. Boska sprawiedliwość została wymierzona w ciągu jednej doby, bez odpoczynku ni litości. Nasze miecze powalały starców, kobiety, dzieci i żołnierzy, i pod koniec drugiego dnia ulicami Antiochii płynęła krew. Z nią zaś popłynęła wiedza o wieżach diabła. Udało nam się ustalić tylko to, że ich rozmieszczenie jest odzwierciedleniem gwiazdozbioru Wielkiego Wozu.


fragmenty książki Javier Sierra " Bramy Templariuszy"
podkreślenia moje

Czym jest skarb Templariuszy ? Czy to graal ? Czy to Arka ? Czy to skarb ,czy to coś nie z tej ziemi...........
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 20 sty 2015, 10:57

Templariusze i tajemnica pewnego kościoła


https://www.youtube.com/watch?v=jUC9_DXCPGE

a jednak ślad Polski ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Kiara
Posty: 3847
Rejestracja: wtorek 01 sty 2013, 15:10
x 207
Podziękował: 1753 razy
Otrzymał podziękowanie: 4044 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: Kiara » wtorek 20 sty 2015, 11:32

chanell pisze:Templariusze i tajemnica pewnego kościoła


https://www.youtube.com/watch?v=jUC9_DXCPGE

a jednak ślad Polski ;)



mam pytanie ... kto za tym stoi ( znaczy się ja to wiem) i czego tak naprawdę chce ( co zresztą też wiem).... tak tak chodzi o Joanitów na terenie Polski o których wiedza była i jest zacierana przez historyków.


Obrazek
0 x


Miłość jest szczęściem!

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 21 sty 2015, 18:04

Cystersi, templariusze, joannici

Na obszarze województwa zachodniopomorskiego w dawnych czasach występowały zakony rycerskie sławne w całej Europie: cystersi, templariusze i joannici. Pozostały po nich liczne zabytki, które można zwiedzać i podziwiać.

Cystersi

Obrazek

Podróżowanie Szlakiem Cysterskim to nie tylko zwiedzanie klasztorów cysterskich, ale i swoista wyprawa w przeszłość, pełna refleksji nad duchowym życiem blisko natury. Tak odległym i odmiennym od tego w obecnych czasach. Zapoznanie się z bogactwem cysterskiego dziedzictwa pozwoli współczesnemu człowiekowi pogłębić wiedzę o europejskich korzeniach i da inspirację do tworzenia teraźniejszości i przyszłości.
Obrazek

Cystersi przybyli na Pomorze Zachodnie w XIII wieku. Ich pojawienie się przyniosło ze sobą rozwój nauki, kultury, medycyny, rzemiosła oraz rolnictwa. Na terenie Pomorza Zachodniego powstało w tym czasie 7 klasztorów żeńskich (Cedynia, Pokazy rycerskie na Pomorzu Zachodnim fot. Gmina Bierzwnik Koszalin, Marianowo, Pełczyce, Recz, Szczecin, Wolin) i 3 klasztory męskie (Bierzwnik, Bukowo Morskie, Kołbacz).
Reformacja, która w XVI wieku za sprawą księcia Bogusława X objęła Księstwo Pomorskie sprawiła, iż klasztory cystersów zostały rozwiązane, a budynki przeszły na własność księstwa. Do naszych czasów przetrwały pocysterskie zabudowania w Bierzwniku (piwnice skrzydła zachodniego, fragmenty krużganka oraz dolne kondygnacje skrzydła wschodniego i południowego), Cedyni (zachodnie skrzydło; obecnie hotel i restauracja), Pokazy rycerskie na Pomorzu Zachodnim fot. Gmina Bierzwnik Koszalinie (korpus nawowy dzisiejszego kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy), Kołbaczu (kościół pocysterski, Dom Konwersów, Dom Opata), Marianowie (skrzydło zachodnie, relikty skrzydła wschodniego, dwa gotyckie portale w kościele poklasztornym), Pełczycach (zachodnie skrzydło oraz część klasztornych piwnic).

Obrazek

Poniżej znajdą Państwo opis miejscowości województwa zachodniopomorskiego leżących na Szlaku Cysterskim:

Klasztor Cystersów w Bierzwniku fot. Robert Stachnik a) Bierzwnik - leży w gminie Bierzwnik, w powiecie choszczeńskim. Znajduje się tutaj pocysterski klasztor. Stanowi on część Szlaku Cysterskiego w Polsce.

Historia powstania opactwa w Bierzwniku sięga przełomu XIII i XIV wieku. Dokumenty datowane na 1286 i 1294 rok, mówią o wyborze dogodnej lokalizacji, fundacji i uposażeniu klasztoru przez margrabiów brandenburskich, a wreszcie o przybyciu na miejsce pierwszych zakonników. Margrabiowie brandenburscy rozbudowując tzw. Nową Marchię, w toku konfliktów z książętami zachodniopomorskimi naruszali dobra cystersów kołbackich. W celu zrekompensowania szkód klasztoru kołbackiego postanowili ufundować filię klasztorną na kresach wschodnich swych nabytków.

Obrazek

Zakonnicy do Bierzwnika mieli przybyć 11 czerwca 1294 roku. O wyborze miejsca na opactwo zdecydowała chęć aktywizacji społecznej i gospodarczej tej bagnistej i zalesionej okolicy. Nową siedzibę nazwano “Lase Marii”, co było chrześcijańską nazwą Lasu Starzyckiego. Dzisiejszą nazwę Bierzwnik utworzono po 1954 roku od nazwy jeziora w Lesie Starzyckim.

Obrazek

Wokół klasztoru pobudowano obiekty gospodarcze, częściowo do dziś zachowane. Klasztor zbudowano nad brzegiem jeziora Kuchta, pierwotnie na planie czworoboku, jednak do czasów dzisiejszych zachowały się trzy skrzydła kompleksu. Nie zachowało się skrzydło zachodnie, zamykające niegdyś dziedziniec od strony jeziora.

Z czasem sytuacja klasztoru tak się pogorszyła, że w 1430 roku opat Jakub nosił się z zamiarem przeniesienia opactwa do Prus. Podczas polsko-czeskiej wyprawy do Nowej Marchii w ramach wojny polsko-krzyżackiej (1431-1435), dobra cystersów zostały splądrowane. By zrekompensować straty, z pomocą zakonu krzyżackiego, poczyniono nowe nabytki. W 1454 roku opactwo wraz z całą Nową Marchią przeszło pod panowanie brandenburskich Hohenzollernów.

Klasztor Cystersów w Bierzwniku fot. Gmina Bierzwnik Zabudowania klasztorne zamieniono na urządzenia gospodarcze domeny. W pierwszej połowie XVII wieku w zachowanych budowlach klasztornych urządzono letnią rezydencję elektorów brandenburskich.

Z pierwotnych obiektów klasztornych do dziś zachowała się dolna kondygnacja skrzydła wschodniego i południowego. Ze skrzydła zachodniego pozostały prawie całkowicie zachowane fragmenty piwnic i fragmenty krużganka. Wnętrze skrzydła wschodniego zachowało niezmieniony układ pomieszczeń średniowiecznych: przylegająca do kościoła zakrystia, pomieszczenie będące niegdyś biblioteką i dawny kapitularz.We wnętrzach poklasztornych zachowało się wiele cennych detali architektonicznych, z których najciekawszy jest zespół wsporników sklepiennych, udekorowanych motywami roślinnymi, ludzkimi twarzami, twarzami diabłów czy też głową wołu ozdobioną koroną. W kościele pod prezbiterium znajduje się krypta grzebalna, wiążącą się prawdopodobnie z donacją Hasso Von Wedla z 1305 roku.

Obok zabudowań prowadzi, wytyczona wokół wzgórza klasztornego, ścieżka edukacyjna z tablicami, z których dowiemy się, czym zajmowali się i jak żyli średniowieczni mnisi.

Obrazek b) Bukowo Morskie – leży w gminie Darłowo, w powiecie sławieńskim. Znajduje się tutaj opactwo cystersów z połowy XIII wieku. Klasztor został ufundowany przez księcia Świętopełka w 1248 roku. Od 1262 roku przebywali już w nim mnisi z Dargun. Pierwsze zabudowania klasztorne prawdopodobnie drewniane nie zachowały się. W 1. połowie XIV wieku wzniesiono obiekty ceglane. Zachował się tu kościół gotycki (wznoszony etapami od 1. połowy XIV do końca XV wieku) z elementami polichromii średniowiecznej i z poreformacyjnym XIX-wiecznym wyposażeniem. Zabudowania kompleksu klasztornego nie zachowały się do czasów obecnych. Trwają badania zmierzające do ich lokalizacji. Obecnie w kościele znajduje się parafia polskokatolicka Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Obrazekc) Cedynia – leży w gminie Cedynia, w powiecie gryfińskim. Opactwo cysterskie mieściło się w Cedyni w latach 1266 – 1555. Pierwotnie od 1248 roku zlokalizowane było w Trzcińsku Zdroju. Od 1555 roku był to zakład wychowawczy dla szlachcianek. Opactwo ufundowane zostało przez ordynariusza kamieńskiego w celu zagospodarowania obszarów zagrożonych ekspansją margrabiów branderburskich. W 1266 roku margrabiowie przenieśli opactwo z Trzcińska Zdroju do Cedyni. Z kościoła i klasztoru pobudowanego na wyniosłym wzgórzu nad miastem zachowało się jedynie skrzydło zachodnie klasztoru. Obecnie w zachowanym i odbudowanym skrzydle zachodnim klasztoru znajduje się hotel.

Obrazekd) Recz – leży w gminie Recz, w powiecie choszczeńskim. Znane są dwie hipotezy związane z lokacją klasztoru cysterek w Reczu. Według pierwszej został on ufundowany przed 1272 rokiem przez księcia szczecińskiego Barnima I. Dotychczas nie ma żadnych dokumentów potwierdzających tę hipotezę. Według drugiej najbardziej prawdopodobnej hipotezy, wysuniętej w ostatnich latach, klasztor cysterek w Reczu ufundowali w roku 1296 margrabiowie brandenburscy, jako rekompensatę dla cysterskiego zakonu za zajęcie jego dóbr w okolicach Ińska. Konwent wywodził się z klasztoru w Marianowie koło Stargardu.W październiku 1296 roku margrabiowie Otto IV, Konrad, Henryk I, Jan IV i Otto VII oddali zakonowi cysterskiemu obszar byłego zamku joannickiego, lenna grodowe, odcinek rzeki Iny wraz z młynami, 52 łany ziemi uprawnej, patronat nad kościołem w Zieleniewie i Reczu, czynsze miejskie w Reczu, patronaty nad kościołami w Sulimierzu i Mostkowie, czynsze pobierane w Choszcznie oraz jeziora w Żeliszewie, Zieleniewie i Rąbkach. Klasztorne dobra powiększały się systematycznie przez cały XIV wiek.

Obecnie jest to kościół parafialny Chrystusa Króla. W jego wnętrzu znajduje się gotycki krucyfiks – prawdopodobnie z kościoła klasztornego i empora nazywana “emporą cysterek”.

Obrazeke) Kołbacz – leży w gminie Stare Czarnowo, w powiecie gryfińskim. Opactwo cysterskie znajdowało się tutaj od końca XII wieku do 1535 roku. Klasztor ufundowany został przez kasztelana Warcisława Świętoborzyca. By to pierwszy klasztor pomorski na wschód od Odry.

Obrazek

Klasztor Cysterski w Kołbaczu fot. Robert Stachnik Posiadłość klasztoru kołbackiego obejmowały rozległe obszary ziemskie, jeziora (w tym Jezioro Miedwie) i miasta. W XIV i XV wieku Kołbacz był nekropolią książęcą Gryfitów. Opactwo kołbackie założyło trzy filie: w 1186 roku w Oliwie, w latach 1286-1294 w Bierzwniku i w latach 1300-1357 w Mironiach. Zachowany kościół budowany był od początku XIII do początku XIV wieku i przebudowany do połowy XIV wieku.
Do tej pory w Kołbaczu zachowały się: piwnice i przyziemie zachodniej części klasztoru (tzw. Dom Konwersów), Dom Opata (zbudowany w 1. połowie XIV wieku) oraz dwa budynki gospodarcze z tego samego okresu (stodoła i owczarnia). Obecnie jest to parafia rzymskokatolicka Najświętszego Serca Pana Jezusa.

f) Koszalin - w Koszalinie zachowały się obecnie jedynie relikty kościoła cysterek w tzw. kaplicy zamkowej. Dawny kościół cysterek jest świątynią prawosławną. Opactwo cysterek istniało tutaj od 1278 do 1569 roku. Klasztor ufundowany został przez biskupa kamieńskiego Hermana von Gleichen. Usytuowany był w obrębie murów miejskich. Z czasem dzięki licznym nadaniom należał do najbogatszych na Pomorzu.

Cysterki koszalińskie sprawowały patronat nad kaplicą zabudowaną w XIII wieku na Górze Chełmskiej i zajmowały się pielgrzymami. Najstarsza świątynia miasta, kościół katedralny w Koszalinie zbudowany w latach 1300-1333, był pod patronatem cysterek, a proboszczowie pełnili równocześnie funkcję kapelanów klasztornych. Obecnie kaplicą i Sanktuarium Matki Bożej po Trzykroć Przedziwnej na Górze Chełmskiej w Koszalinie opiekują się Siostry Maryi Instytutu Szestnackiego.

Obrazekg) Marianowo - leży w gminie Marianowo, w powiecie stargardzkim. Opactwo cysterek znajdowało się tutaj od 1248 do 1541 roku. Następnie opactwo zostało zamienione na świecką placówkę przeznaczoną dla szlachcianek. Fundatorami klasztoru byli książę pomorski Barnim i jego żona Marianna.

Kościół cysterski w Marianowie fot. UMWZP Zespół poklasztorny w Marianowie jest najlepiej zachowaną siedzibą cysterek na Pomorzu Zachodnim. Do dziś zachował się autentyczny kościół cysterek i skrzydło zachodnie oraz relikty skrzydła wschodniego datowane na XIII/XIV wiek z późniejszymi przebudowami. W skrzydle zachodnim poddawanym systematycznej renowacji odsłaniane są relikty pierwotne m. in. pierwotny portal prowadzący do kościoła. Obecnie jest to parafia rzymskokatolicka Niepokalanego Poczęcia NMP.

h) Pełczyce – leżą w gminie Pełczyce, w powiecie choszczeńskim. Znajduje się tu kościół w południowej części miasta. Kiedyś znajdował się klasztor cysterek w Pełczycach, który został ufundowany przed rokiem 1290 przez Albrechta III margrabiego brandenburskiego. Założenie klasztorne powstało na wschodnim wyniesionym brzegu Jeziora Panieńskiego. Obecnie istnieje skrzydło zachodnie klasztoru datowane na XIV/XV wiek, którego w przyziemiu zachowały się piękne detale i sklepienia wskazujące na związki z architekturą cystersów z Kołbacza. W kościele parafialnym NMP znajdują się XIII-wieczne relikty ukryte w XV i XVIII-wiecznych nawarstwieniach. Klasztor cysterek pełczyckich był jednym z najstarszych ośrodków kultu Bożego Ciała w tej części Europy. Obecnie zachowane zostało skrzydło zachodnie klasztoru, które jest własnością Agencji Rolnej, a kościół to parafia rzymskokatolicka Narodzenia NMP.

i) Szczecin - Opactwo cysterek istniało tutaj w latach 1243-1539. Fundatorem klasztoru był książę szczecińsko-uznamski Barnim i jego żona Marianna. Klasztor cysterek Matki Bożej i św. Magdaleny znajdował się poza miastem, pomiędzy fosą miejską a brzegiem Odry. Prowadziły one także szpital. Nie zachowały się żadne obiekty klasztorne. Obecnie miejsce lokalizacji dawnego opactwa znajduje się na terenie parafii katedralnej św. Jakuba.

j) Wolin – leży w gminie Wolin w powiecie kamieńskim. Znajdują się tutaj opactwo cysterek ufundowane zostało w 1288 roku przez książąt szczecińskich wspieranych przez księcia Bogusława IV. W 1305 roku opactwo wolińskie założyło przeorat w Krumnie. Klasztor w Wolinie istniał do początku XVI wieku. Nie zachowały się obiekty poklasztorne. W odbudowanym kościele gotyckim św. Mikołaja w Wolinie zachowała się płyta nagrobna cysterek.

W szczecińskim Muzeum Narodowym znajdują się liczne elementy wyposażenia klasztorów cysterskich na Pomorzu Zachodnim.

Dodatkowe informacje uzyskają Państwo na stronie internetowej http://www.szlakcysterski.org.


Templariusze

Obrazek

Templariusze przybyli na ziemie Księstwa Pomorskiego w XIII wieku i utworzyli m.in. komandorie w: Chwarszczanach, Czaplinku, Rurce i Myśliborzu. Pobyt templariuszy na terenach Księstwa Pomorskiego trwał niewiele więcej niż sto lat. Już w pierwszej połowie XIV wieku ich majątki przejęli joannici. Jednak opowieści i filmy o templariuszach sprawiają, że to im poświęcamy chętniej uwagę, a odwiedzając zachowane po nich zabytki liczymy nie tyle na odkrycie ich skarbu, co na bliskie spotkanie z ich legendą i uczestnictwo w fantastycznym historycznym festynie, który urozmaici nasze turystyczne wędrówki.

Poniżej znajdą Państwo opis miejscowości województwa zachodniopomorskiego, w których znajdowały sie komandorie Templariuszy:

Obrazek a) Chwarszczany - leżą w gminie Boleszkowice, w powiecie myśliborskim. Chwarszczańska komandoria była najważniejszą komandorią i to nie tylko na Pomorzu. Świadczy o tym fakt, że tutejszy komandor pełnił funkcję preceptora zakonu na Polskę, Nową Marchię, Czechy i Morawy. Templariusze osiedlili się tutaj dzięki fundacjom księcia wielkopolskiego Władysława Odonicza, powiększonym później dzięki nadaniom księcia szczecińskiego Barnima I. Ostatnia wzmianka dotycząca tego zakonu pochodzi z 1308 roku. W 1335 roku w Chwarszczanach rezydowali już joannici. Chwarszczany przestały być domeną zakonną po wprowadzeniu reformacji. Dziś jedyną pozostałością po siedzibie templariuszy jest gotycka kaplica odrestaurowana pod koniec XIX wieku. Obecnie na terenach dawnej komandorii prowadzone są prace wykopaliskowe, a przy kaplicy templariuszy od kilku lat, w II połowie sierpnia odbywa się festyn historyczny, połączony z turniejem rycerskim i warsztatami kultury średniowiecznej.
Obrazek

b) Czaplinek – leży w gminie Czaplinek, w powiecie drawskim. Już dawna nazwa dzisiejszego Czaplinka (Tempelburg) wskazuje, że miejscowość ta musiała należeć do templariuszy. W roku 1291 roku templariusze otrzymali ziemię czaplinecką z nadania księcia kaliskiego Przemysła. Pomimo krótkiego czasu w jakim władali tymi posiadłościami, zbudowali tu zamek. Jest on jeszcze wymieniany w dokumentach z 1345 roku, kiedy komandoria w Czaplinku przeszła w ręce zakonu joannitów. Niestety w 1376 roku zamek został zniszczony przez księcia szczecińskiego Świętobora, przez co dziś nie wiemy, gdzie rzeczywiście znajdowała się siedziba templariuszy. Na szczęście w pobliskim Starym Drawsku joannici wznieśli zamek Drahim, w którego ruinach dziś odbywają się imprezy historyczne – w tym także zloty templariuszy.

Joannici

Obrazek

Joannici na Pomorze Zachodnie przybyli w XII wieku. Utworzyli komandorie w 1186 roku w Stargardzie Szczecińskim. W 1775 roku powstał w Polsce Wielki Przeorat. Połączony został w 1797 roku przez cara Pawła I z nowym przeoratem rosyjskim w jedno zgromadzenie, rozwiązane formalnie w 1817 roku. Tradycja przynależności do zakonu joannitów przetrwała do dziś w wielu rodach szlacheckich i stanowi tytuł honorowy.

Stare Drawsko - znajdują się tu ruiny zamku. Do XIII wieku zamek był we władaniu zakonu Templariuszy, następnie od końca XIII wieku zakonu joannitów. Około 1360 roku zbudowali oni w miejscu dawnego grodziska słowiańskiego zamek. W 1366 roku dobra te nabył król Kazimierz III Wielki. Zamek znajduje się w ruinie od 1759 roku, kiedy to został spalony przez wojska rosyjskie. Zamek Drahim udostępniony jest do zwiedzania. Oprócz ruin można tu zobaczyć próbę rekonstrukcji życia w dawnym zamku. Odbywają się też tu turnieje rycerskie.

http://morzeprzygody.eu/?page_id=575

Trochę informacji turystycznych ,pewnie też się przyda.zwłaszcza że już za 6 miesięcy wakacje i można sobie zaplanować ,np. zwiedzanie takich zamków :D
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 21 sty 2015, 20:09

Na drodze poszukiwań skarbów templariuszy warto odwiedzić miejscowość Bań, niedaleko Gryfina (Szczecińskie).
Obszar obecnie nazywany Ziemią Bańską, książę Barnim I nadał w 1234 r. Zakonowi Templariuszy. :D

Obrazek Herb gminy Banie

Herb gminy Banie przedstawia w złotej tarczy herbowej wizerunek św. Marii Magdaleny w czerwonej sukni i błękitnym płaszczu, trzymającą w prawej ręce złote naczynie na oleje, po lewej stronie postaci u góry tarcza sercowa srebrna z wspiętym gryfem czerwonym o złotym dziobie i pazurach, pod tarczą sercową srebrny krzyż maltański.

Herb gminy wywodzi się od dawnego herbu Bań z okresu gdy miejscowość posiadała prawa miejskie. Najstarszy zachowany wizerunek godła miejskiego Bań pochodzi z pieczęci z 1493 roku. Dawniej przedmiot trzymany przez postać kobiecą interpretowany był jako latarnia. Dopiero w 1880 roku zinterpretowano symbolikę herbu, ustalając, że postać kobieca to Maria Magdalena a przedmiot który trzyma w prawej ręce to pojemnik na maści. Barwy herbu oddał Otto Hupp w herbarzu wydanym w 1898 roku.

Geneza symboli herbowych wskazuje na wezwanie miejscowego kościoła, co można wiązać z zakonem Templariuszy, który otaczał szczególną czcią świętych wywodzących się z Ziemi Świętej. Templariusze byli niegdyś właścicielami Bań. Z kolei krzyż maltański to symbol Joannitów, właścicieli Bań od początków XIV prawie do końca XVII wieku. Tarcza sercowa przedstawia herb Księstwa Pomorskiego.

Obrazek XV-wieczny zamek zakonu Joannitów w Swobnicy, gmina Banie.

Może herb jest ukrytą informacją; przecież Maria Magdalena to opiekunka Graala, a Gryf jest również symbolem ukrytego skarbu, do tego Templariusze, Joannici ....kto wie, co możemy tutaj odkryć. ;)


http://zachodniopomorskie.regiopedia.pl ... miny-banie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Banie
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 22 sty 2015, 15:51

Styl gotycki, który zawładnął Francją i Anglią i rozprzestrzenił się na północną i środkową Europę, był w dużej mierze dziełem francuskich Normanów, skąd poszło miano „art gothique", sztuka Gotów. Ale „art gothique" może również być zniekształceniem ortograficznym słowa „argotique", wywodzącego się od „argot" — języka, jakim posługiwali się wtajemniczeni. Tak przynajmniej tłumaczą etymologię słowa „gotyk" wyznawcy nauki hermetycznej. Albowiem katedry gotyckie nie były zwyczajnymi przybytkami bożymi, jak dostojne kościoły i opactwa romańskie, tchnące spokojem i wiarą w wieczność. Miejsce pod katedrę było starannie wybierane według wskazówek templariuszy. Każda katedra miała swój rytm i swój sekret i była przeznaczona dla danego miejsca. Macierzą wszystkich było stare opactwo Saint-Denis, przebudowane przez opata Sugera, który ufundował witraże. W ciągu dwunastego i trzynastego wieku wybudowano na samej Ile-de-France dwanaście katedr, pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny: Notre Damę w Laon, w Bayeux, w Paryżu, w Chartres, w Reims, w Soissons, w Amiens, w Śees, w Beauvais i Saint-Etienne-de-Bourges i dwie katedry pod wezwaniem patronów alchemii, Saint Gervais i Saint Protais.
Konstrukcja budowli gotyckich jest oparta na sklepieniu ostrołukowym ze skrzyżowanymi żebrami, wspartymi na filarach. Mury nie dźwigają ciężaru budowli, co pozwalało na wznoszenie wysokich wież, iglic, które coraz zuchwałej pięły się ku niebu. Katedra gotycka jak gdyby przełamywała prawo ciążenia, była wyzwaniem rzuconym niebu przez mistrzów — budowniczych. Katedry były budowane z kamienia nadającego się do obróbki i wnet zostały pokryte rzeźbami, wychodzącymi przez portale na mury zewnętrzne, na wieżyczki przypór, na balustrady i dachy. Na murach katedr rzeźbiarze utrwalili w kamieniu dla tych, co nie umieli czytać, zdarzenia biblijne, tworząc swego rodzaju księgę, Biblię Pauperum. Na zewnętrznej ścianie Sainte Chapelle, na prostokątnych jak karty księgi polach, nieznany artysta przedstawił dzieje ludzkości od stworzenia świata. Na polu z Arką Noego zaprezentował wszystkie znane mu zwierzęta, jak ustawiają się na pokładzie — słonie i żyrafy górują nad pozostałymi — lub śpieszą przez pomost, byle prędzej znaleźć się na zbawczej Arce. Tylko para żółwi haniebnie się spóźniła i została na zewnątrz pola. Widzimy ją pełznącą po wypukłej ramie, choć skądinąd wiemy, że ostatecznie zdążyła do arki ocalenia, gdyż w przeciwnym razie nie byłoby na ziemi żółwi. Gdyby skończyło się na tym niewinnym incydencie! Ale oto na ściany i wieżyczki katedr zaczynają wypełzać monstra nie mające odpowiednika w naturze, budzące trwogę w sercach. Święty Bernard z Clairvaux w liście do opata Saint-Thierry pisze z przerażeniem o potworach wyrzeźbionych na murach klasztornych: „Tu ogon węża przyczepiony do czworonoga, ówdzie zwierzę czworonożne ma głowę ryby; bestia o końskim przodzie i zadzie kozy; zwierz rogaty z tułowiem końskim." Lecz na tym też jeszcze nie koniec.
Albowiem niekiedy galerie i gzymsy obsiadają postacie z zagadkowymi emblematami, jak gdyby przekazać chciały nieznane posłanie. Stąd domniemanie, że budowniczowie — po francusku macons — zaszyfrowali w kamieniu wiedzę alchemiczną, czytelną tylko dla wtajemniczonych. Victor Hugo twierdzi, że katedra Notre Damę w Paryżu stanowi „najpełniejszy skrót wiedzy hermetycznej". Płaskorzeźby nad portalami ilustrują proces przemiany pierwiastków mającej na celu uzyskanie złota, oznaczającego w języku ezoterycznym prawdę. Na portalu Sądu alchemik chroni atanor przed wpływami z zewnątrz. Kruk na tarczy w ręku kobiety oznacza rozkład materii; wąż na tarczy innej postaci wyobraża merkuriusza filozoficznego, czyli rtęć; kobieta o długich rozwianych jak płomienie włosach personifikuje wypalanie w procesie alchemicznym; siedem kół na sarkofagu Matki Bożej w scenie zaśnięcia to siedem planet, symbolizujących najważniejsze metale:
Słońce oznacza złoto, Merkury rtęć,
Saturn jest ołowiem, Wenus to brąz,
Luna — srebro, Jupiter — cyna,
A Mars oznacza żelazo...

Aby zaś nie było wątpliwości, że chodzi o tekst alchemiczny, na szczycie drugiej galerii przy wejściu na wieżę północną przyczaił się — pośrodku chimer — alchemik w czapce frygijskiej, stanowiącej atrybut adepta. Wszystkie katedry miały fasadę zwróconą na północny zachód, transept stanowiący ramiona krzyża — na północny wschód i południowy zachód. Jest to orientacja stała, ażeby wierni wchodząc do kościoła od strony zachodniej byli twarzą zwróceni ku wschodowi, Palestynie, kolebce chrześcijaństwa. Trzy rozety zdobiły transept i główny portal. Rozeta po lewej stronie transeptu nigdy nie była oświetlona promieniami słonecznymi, rozeta po prawej stronie rozświetlała się w południe, rozeta nad wielkim portalem rozpalała się o zachodzie.
Żadna budowla sakralna nie wywoływała tylu spekulacji, nie wzbudzała tylu komentarzy i prób odczytania jej symboliki co katedra gotycka.

Katedry były budowane na planie krzyża łacińskiego. Posadzkę katedry pokrywała kostka z kolorowego marmuru, tworząca Labirynt. Nie wszystkie katedry zachowały pierwotny wzór. Ale Labirynt w Chartres szczęśliwie ocalał.

Obrazek Labirynt światła.

John James, architekt australijski, który poświęcił cztery lata na studiowanie historii katedry w Chartres, napisał o Labiryncie, co następuje:
„Każdy, kto zdąża przez nawę, musi kroczyć przez Labirynt — największy, niepowtarzalny ornament w całej katedrze: rozleglejszy niż rozety, niż wszystkie płaskorzeźby, rozmyślnie wpuszczony tak głęboko w posadzkę, że każdy musi po nim deptać. Nic tutaj nie jest rzeczą przypadku. Chartres jest przybytkiem najwyższej szkoły filozoficznej swojego czasu, gdzie każdy szczegół, każda forma i barwa ma swoje znaczenie. Labirynt stanowi jeden olbrzymi symbol Dróg i Środków wiodących do Celu. Jedenaście kół i zawiła ścieżka Labiryntu prowadząca do centrum odzwierciedlają w języku ezoterycznym wędrówkę, jaką człowiek musi odbyć, ażeby dostąpić zbawienia. Rozmiary i proporcje Labiryntu świadczą o subtelności geometrii mistrzów kamieniarzy, którzy w strukturze katedry wyrazili uwielbienie dla dzieła Zbawienia. Katedra stała się symbolem Drogi i jednocześnie symbolem budowniczych - Boga i Człowieka. Stanowi ogniwo między życiem i wiecznością."
Katedry były budowane w miejscu o szczególnym działaniu żył tellurycznych. Kroczenie boso po Labiryncie przywracało pielgrzymowi równowagę psychiczną i działało ozdrowieńczo w sensie fizycznym i duchowym. (Pokrywanie posadzek betonem przerwało kontakt między Kosmosem i Ziemią i pozbawiło katedrę jej mocy.)
Labirynt nie stanowi jedynego sekretu katedry. Każda katedra ma w pewnym miejscu wmurowany metalowy sześcian służący do przyciągania promieni kosmicznych. Zachował się pewien tekst inicjacyjny mistrzów budowniczych, czterowiersz wprowadzający w sedno tajemnicy:
Punkt w kole,
Który się mieści w kwadracie i w trójkącie,
Jeśli znasz punkt, wszystko będzie dobrze,
Jeśli go nie znasz, cały trud na nic.

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 24 sty 2015, 00:31

Na tle epoki, w jakiej żyli, poczynania templariuszy musiały wzbudzać zasadnicze wątpliwości. Jakie były ich rzeczywiste działania i cele, dla których spełnienia gromadzili olbrzymie środki, mówią pisma hermetyczne.

W ''Le berceau des cathedrales'' znajdują się liczne wzmianki o funkcji templariuszy:
„Jest wielce prawdopodobne, że w latach 1136—1137 poszukiwania alchemików zostały uwieńczone powodzeniem i że przekazali templariuszom, jeszcze nie wtajemniczonym w tę sztukę, nieoczekiwane sposoby ulepszania metali, z czego ci ostatni mieli zrobić później użytek. Jest zatem możliwe, że, by zwiększyć do maksimum walor katedry, ażeby ją przemienić w trwały atanor, alchemia przyłożyła do tego ręki, a ściśle mówiąc, ogień... Znając właściwości dolmenów ci budowniczowie zamyślili powierzyć wiekuiście wibrującym kamieniom dodatkowe źródło wibracji szczególnych. Mianowicie metal w rodzaju elektrum. Możliwe, że taki mały depozyt został ukryty pod płytką sześcianu w pobliżu zwornika sklepienia chóru w Chartres."

I nie tylko w Chartres.
W kaplicy San Bernardo, na drodze do Starej Kastylii, kawaler Gimond de Milles Alpes, templariusz wysokiej rangi, w rozmowie z ojcem Severin powiedział:
„Ta płytka nad odwróconym trójkątem wyobraża kamienny sześcian. Stanowi on początek i zwornik budowli. Mieści w sobie wymiary, rytmy i harmonie. Jest duszą i pamięcią konstrukcji. Gdy którykolwiek z towarzyszy wróci do tej kaplicy, będzie — dzięki niemu — dokładnie znał Liczbę tej budowli i rozmiary odpowiadające tej Liczbie. Będzie mógł bez trudności podjąć dalsze prace według tych samych norm. Ten kamień będzie do niego mówił. Znajduje się po słonecznej stronie. Gdy nasz towarzysz podniesie wzrok ku słońcu, kamień będzie do niego mówił Językiem Ptaków. Dzięki kamieniowi będzie mógł wejść w porozumienie z mistrzami, co go poprzedzili, i stosownie do swoich zdolności i wyobraźni kontynuować dzieło. A budowla będzie wibrowała zawsze tak samo, oświetlona tym samym słońcem. Czasy będą inne, lecz Liczba jedna i. ta sama, niezmienna. Tradycja stanie się nicią wiążącą czasy dzięki wspólnemu językowi."


Mowa o Języku Ptaków.
Fulcanelli w Les Mysteres des cathedrales nazywa Język Ptaków macierzą wszystkich języków. Jest to prajęzyk, którym ludzie mieli się porozumiewać przed budową wieży Babel. Dopiero tam zatracili zdolność rozumienia się wzajem. Lecz w dniu Zesłania Ducha Świętego, kiedy nad głowami Apostołów i Matki Bożej pojawiły się ogniste języki, odzyskali Język Ptaków. W starożytności mieli go znać Tejrezjasz i Tales z Miletu. W średniowieczu był to język alchemików, budowniczych katedr, templariuszy, kabalistów. O tym ostatnim zdaje się świadczyć statua z zawiązanymi oczami, personifikująca Synagogę, umieszczona w transepcie katedry w Reims.

Templariusze zniknęli z kart historii. Bracia zakopali się głęboko, przyczaili po klasztorach i ślad po nich zaginął. Ale jeżeli ocalał choć jeden inicjowany miles Templi Salomonis wysokiego stopnia, organizacja templariuszy egzystowała nadal i władna była utrzymać ciągłość. Jacąues de Molay miał przed śmiercią przelać swoją władzę na J. Marca Larmenins, a ten udał się do Jerozolimy, gdzie z kolei przekazał ją kawalerowi H... de... Aktu inwestytury dokonał w r. 1324 patriarcha Jerozolimy Teoklet, sześćdziesiąty siódmy następca Apostoła Jana. Nie wiadomo, czy wielki mistrz został w Jerozolimie. Na Wschodzie od dawna istniały centra inicjacyjne. Celem ich było — bez względu na to, do jakiej konfesji należeli inicjowani i jaką drogą zdążali — przywrócenie człowiekowi pierwotnej harmonii między wszystkimi elementami jego osobowości i podniesienie go do wyższej strefy duchowości. Niestety, nie możemy śledzić dalszych losów inicjowanych templariuszy. Z chwilą gdy zniszczono formę — zakon templariuszy — ośrodek inicjacyjny stał się nieuchwytny, gdyż inicjacja odbywa się przez kontakt osobisty i nie pozostawia widomych śladów w postaci zapisów. Nie. możemy więc udokumentować trwania zakonu templariuszy inaczej jak poprzez fakt, że w końcu czternastego wieku pojawili się w Europie — jako ogniwo tego samego łańcucha — Rose-Croix.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 28 sty 2015, 23:51

Skarb templariuszy
......w każdej legendzie kryje się ziarnko prawdy ;)

Uroczy zakątek północnego Podlasia, przepiękna nadnarwiańska dolina, mała wioseczka zagubiona w plątaninie polnych dróg i leśnych gościńców oraz tajemnicza góra......Maciejkowa Góra...
Dawno, dawno temu, tak dawno, że nawet najstarsi ludzie nie pamiętają, żył na skraju puszczy osetnik pszczelarz Maciej. Pewnego razu na nadrzecznym wzgórzu ujrzał wspaniałego rycerza z zakonu templariuszy zakutego w zbroję.

Obrazek Templariusz był ranny, umierał. Uczucie chciwości przeważyło w sercu Macieja i z rosnącym niepokojem czekał na śmierć rycerza. Jego zbroja była wszak taka piękna...

Wkrótce templariusz umarł. Maciej ściągnął z trupa zbroję i nie zwlekając założył ją na siebie. Z trudem wcisnął stalowe ubranie na swoje cielsko, zbroja była na niego za mała, ale Maciej tak łatwo nie zrezygnuje. Dopiął ostatnie zatrzaski i w tym momencie poczuł, jak ogarnia go gorączka. Szarpał zamki i guzy, próbował rwać blachy napierśnika, nic z tego. Zbroi nie udało się Maciejowi zdjąć. Bezskutecznie wołał pomocy. Zasnął Maciej na wieki na szczycie góry, obok zmarłego templariusza. Do dzisiaj wokół wzgórza dzieją się w nocy straszne rzeczy, duchy templariusza i Macieja toczą walkę o rycerską zbroję a ich śmiertelne krzyki niosą się wśród nadnarwiańskich łąk.
Powyższa legenda funkcjonuje ponoć do dzisiaj w świadomości mieszkańców okolic Juszkowego Grodu, Odnogi Kuźmy, Odrynek, około 35 kilometrów na północ od Hajnówki.
Skąd tutaj templariusz? Ale to jeszcze nie wszystko, bowiem inna wersja legendy głosi, że Maciej przypadkowo znalazł we wnętrzu nadnarwiańskiej skarpy templariuszowskie skarby i specjalnie straszył po nocach, aby odpędzić ewentualnych konkurentów i przypadkowych przybłędów!
Pachnie tajemnicą wokół Maciejkowej Góry. Ponoć w okolicy znaleziono kiedyś dwie kamienne płyty ze znakami templariuszy, jedna miała być wmurowana w ścianę stodoły a druga tkwiła samotnie w polu. Czyżby templariuszowski cmentarz?! O Maciejkowej Górze prawdopodobnie wiadomo coś historykom francuskim. W 1938 roku oglądał ją i fotografował zawzięcie od strony Narwi francuski badacz, profesor Ferrer. W latach siedemdziesiątych XX wieku jacyś "naukowcy" brali się nawet do rozkopywania skarpy, lecz zostali przepłoszeni przez miejscowych albo przez duchy Macieja i templariusza...

Na podstawie artykułu z "Poznaj Swój Kraj" nr 2/1998 opracował:
Marian Anklewicz
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 28 lut 2015, 01:30

Zamek w Lipie - Śladem Templariuszy

Obrazek
zamek w Lipnie

Rejon Sudetów i Dolnego Śląską pod względem materii zabytkowej należy do jednych z bardziej interesujących miejsc w Europie. Złożyło się na to szereg niuansów, ale generalnie można powiedzieć, że głównym czynnikiem występowania tak wielu obiektów na tym terenie, był fakt stykania się granic różnych nacji oraz interkulturowość tego terenu, polegająca na wzajemnym przenikaniu się rozmaitych naleciałości kulturowo-historycznych.

W Sudetach mamy do czynienia z zabytkami z okresu pogaństwa „Święta góra Ślęża” (patrz artykuł pt.: Ślężańskie Rzeźby), z zabytkami średniowiecza (kościoły, baszty, mury obronne, ruiny zamków, krzyże pokutne
), mamy też, architekturę renesansową, barokową i mnóstwo zabytków klasycystycznych.
Obrazek
W drugim artykule traktującym o sudeckich zabytkach kultury, pragnę zaprezentować miejsce szczególne, położone we Wschodnim Grzbiecie Gór Kaczawskich, a ściślej na stokach Gór Kaczawskich i obniżeniu Rowu Świerzawy należącym do Pogórza Wojcieszowskiego.

Wieś Lipa, z racji ulokowanych w niej średniowiecznych zabytków, jest miejscem szczególnie interesującym i zarazem intrygującym, a to z powodu tego, że znajdują się w niej ruiny Zamku, któremu przypisuje się pochodzenie wprost od Zakonu Templariuszy.
Obrazek
Ile prawdy, a ile legend czy domniemań jest w opowieściach o pobycie Rycerzy Świątyni na terenie Polski, Śląska i Sudetów, trudno dzisiaj określić, gdyż Zakon Templariuszy został w roku 1312 bullą „Vox in exscelso”, przez papieża Klemensa V, na Soborze w Vienne skasowany, a jego dobra zostały przekazane Zakonowi Szpitalników czyli Joannitom. Poza tym większość danych, dokumentów historycznych, nadań majątków itd. zwyczajnie zniknęła w momencie, kiedy, to król Francji Filip IV Piękny, zdecydował rozprawić się, raz na zawsze z Templariuszami i zagarnąć tym samym dla siebie majątek Zakonu, co jednak mu się nie udało.
Jak wiemy z historii ostatni Wielki Mistrz Templariuszy Jakub de Molay, wraz z 54 innymi dostojnikami zakonnymi, był torturowany, a następnie spalony trzynastego w piątek 18 III 1314r. (stąd ten przesąd) na stosie. Zakon był okryty od tego momentu niesławą i wszystko, co się z nim wiązało, było przejmowane przez inne podmioty, lub bezpowrotnie niszczone, przebudowywane itd. Ogromna ilość danych, także i dane z Polski przepadła wraz z Templariuszami, którzy byli zmuszeni ukryć się jak najskuteczniej przed swoimi prześladowcami. Do dziś krążą legendy o wielkich skarbach Templariuszy ukrytych gdzieś na terenie Europy, także i Polski, Ameryki Łacińskiej czy Ameryki Północnej (Kanada). Templariusze posiadali przecież ogromną flotę handlową i mogli praktycznie popłynąć w każdym kierunku.
Obrazek
Zacznijmy, więc od pierwszych wzmianek o wsi Lipa. Tak zwana: Legenda o błogosławionym Czesławie powstała najpóźniej w drugiej połowie XIII wieku. Przyjmuje się też, że kościół rzekomo wstępnie kaplica górnicza w Lipie śś. Piotra i Pawła, wystawiony był też w XIIIw., pierwotnie w stylu romańskim. Dopiero później zabytek ten przybrał charakter gotyckiej budowli. Pierwsza już udokumentowana wzmianka o Lipie, pochodzi z 1330 r., wtedy to, w spisanym dokumencie, pierwszy raz wymieniono miejscowego proboszcza Nicolausa.
Lipa wraz z okolicami musiała być w średniowieczu terenem, w którym nie tylko zajmowano się osadnictwem, rolnictwem, ale i też z racji występowania tutaj złożonego podłoża geologicznego wydobywaniem surowców mineralnych tj. np. wapna czy rud metalu, a być może w okolicy mogły być także kopalnie złota i srebra. Pamiętajmy, że w Górach Kaczawskich, jest szereg takich miejsc, gdzie metodą średniowiecznego górnictwa pozyskiwano te kruszce, przykładem może być Góra Szybowcowa koło Jeleniej Góry.

Obrazek
Zamek w Lipie.

Co do najbardziej intrygującej budowli w Lipie zamku, dane historyczne są mgliste i nie dają ostatecznego werdyktu, więc tak naprawdę możemy się jedynie domyślać, kto stał za wzniesieniem tej budowli. Wspomina się oczywiście o właścicielach, który Zamek w Lipie przebudowywali i którzy byli przedstawicielami znanych rodów z terenów Dolnego Śląska.
Obrazek
Pieczęć Zakonu Templariuszy.

I tak cześć historyków uważa za fundatora zamku - Caspara von Crakava z rodu Swoynicz, który to pod koniec wieku XIV został jego właścicielem, chociaż zaliczał się on do niezbyt zamożnego rycerstwa.

Obrazek
Templariusz gotowy do boju.

Jak już wspominałem, niestety nie ma spisanych dowodów i dokumentów na, to, że budowniczymi zamku byli Templariusze. Tyle, że pewne cechy budowli i fakty przebywania Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, na terenach Polski, w tym i w bliskich okolicach Lipy, na przełomie XII/XIIIw., można połączyć w całość i metoda dedukcji szukać poszlak tej obecności. Znaczącym wskaźnikami, mogą być przecież rozmaite prawidła, którymi wręcz wzorcowo kierowali się Templariusze, zarówno w zakresie wznoszenia budowli, jak i też zarządzania na danym terenie.
Andrzej Zieliński w pozycji - „Tajemnice Polskich Templariuszy” piszę, że: „na podstawie zachowanych dokumentów, pochodzących z różnych okresów XIII w, a traktujących o nadaniach ziem i przywilejów, można potwierdzić istnienie następujących komandorii Zakonu Świątyni: W Oleśnicy Małej, Bolkowie, Leśnicy, Chwarszczanach, Rurce, Sulęcinie, Myśliborzu, Wielkiej Wsi, Cronie (Wałczu), Tempelborch (Czaplinku), Gnieźnie, Łukowie, Wyszkowie, Drohiczynie, Opatowie
- Na podstawie zaś pozostałości po budowlach przypisywanych Templariuszom, a także przekazów i legend, można tę listę powiększyć o kilkanaście innych siedzib Zakonu.” Trzeba jednak pamiętać, że nie wszędzie, gdzie są zabytki po Templariuszach musiały być Komandorie (tzn. lokalne centra gospodarowania i zarządzania).

Obrazek
Wojcieszów ruiny średniowiecznego zamku.

Zauważmy, co następuje. Najstarszą założoną i udokumentowaną komandorią Templariuszy na terenach Polski była komandoria w Oleśnicy Małej pod Oławą. Innymi miejscami na terenie Śląska, które są wymieniane w związku z Templariuszami są: Owiesno na Dolnym Śląsku, Chojnów (wedle podań miała być tu komandoria) i wieś Jaroszówka koło Chojnowa (gdzie w trakcie przebudowy zamku w XVIII w., natrafiono na groby ze szczątkami Templariuszy, którzy nie byli przecież chowani z dala od komandorii), kolejnym miejscem powiązanym z Zakonem Templariuszy jest wieś Pielgrzymka koło Złotoryi (gdzie pierwotnie wzniesiony był kościół z ok.1150), wspomina się także o Bolkowie, który miał być Komandorią nadaną Zakonowi przez Henryka Brodatego oraz siedzibie u stóp Karkonoszy, chodzi o obecny Pałac w Karpnikach, który wcześniej był zamkiem obronnym o charakterystycznym stosowanym przez Templariuszy planie zabudowy, ulokowanym w pobliżu granicy z Czechami. W Lipie znajdującej się w niedużej odległości, zarówno od Bolkowa (komandoria), jak i też Wojcieszowa (ruiny średniowiecznego zamku przypisywanego Templariuszom), ale i też w niedużej odległości od Karpnik czy wspomnianej Pielgrzymki, mamy do czynienia z zamkiem, choć Templariusze stawiali też budowle o charakterze obronnych folwarków.
Obrazek
Zakon Świątyni zorientowany był na pewnego rodzaju ekspansję, tj. zdobywanie terenu zarówno na Bliskim Wschodzie – Wyprawy Krzyżowe, jak i też przejmowanie inicjatywy gospodarczo ekonomicznej w Europie, budowa zamków, komandorii, kaplic, kościołów, lokowanie miast i wsi, stawianie młynów wodnych, zarządzanie polami, lasami, targowiskami i stawami, a także i założenia górnicze - kopalnie i pozostałe dobra ruchome i nieruchome. - Nawet niektóre karczmy należały do Templariuszy, którzy z wszystkich tych punktów zainteresowania czerpali ogromne korzyści materialne.
Obrazek
Portugalia - Zamek Tomar, zbudowany przez Templariuszy.

Dobrym kluczem rozpoznawczym w poszukiwaniu śladów Templariuszy, może być porównywanie rozmaitych kościołów, zamków, kaplic itd. z tą materią, o której wiemy, że na pewno była wznoszona i zarządzana przez Zakon. Trzeba bowiem wiedzieć, że siedziby stawiane przez Templariuszy, mają zawartych w sobie dużo charakterystycznych cech, na które składa się wznoszenie budowli na planie kwadratu, kolejno założenia te, czy zamki, czy obronne folwarki, były otaczane murami z niewielkimi wieżami, dlatego niekiedy mylono je z zamkami. – Być może Zamek w Lipie był obronnym folwarkiem? Co ciekawe na zamku w Lipie istniała niegdyś wieża, która kształtem przypominała wieżę w kształcie jaskółczego ogona, analogiczną do zamków z terenu Francji, czy do pobliskiego zamku w Bolkowie.
Wspomniane wieże, u Templariuszy pełniły funkcję elementów nie tylko obronnych ale i przyporowych. Ważną sprawą jest fakt, że na terenie folwarku lub zamku, były zawsze wydzielone dwie kaplice. - Jedną z nich była kaplica zewnętrzna, dla ludzi zamieszkujących np. wieś, podróżnych itd. – Natomiast druga kaplica (wewnętrzna), znajdowała się już w środku zabudowy i była jedynie dostępna dla Braci Zakonnych. Templariusze gromadzili się w takiej kaplicy na modły i ważne spotkania i narady. Budowle Templariuszy były też otaczane fosą i naturalnym lub sztucznym zbiornikiem wodnym, taki stan jest widoczny np. w Karpnikach gdzie miała być siedziba Templariuszy.

Obrazek
Mury miały za zadanie chronić, pierwszy zewnętrzny dziedziniec, na którym Templariusze wznosili budynki gościnne, dla rycerzy i podróżujących oraz budynki dla rzemieślników i służby, jak i też budynki gospodarcze. Za drugim murem ulokowane były już tylko strategiczne dla zakonu założenia: ”Wielki Dom”, czyli dom klasztorny dla komandora i kapelana, zakonnych rycerzy. Obok Wielkiego Domu, stała kaplica wewnętrzna. Z Domu zakonnego wiódł też zawsze podziemny korytarz, którym w czasie zagrożenia można było się ewakuować wraz z dobrami, bezpiecznie poza obręb budowli, lub nawet iść pod ziemią kilka kilometrów do następnej komandorii, kościoła lub kaplicy należącej do Zakonu.
Obrazek
Z tego też właśnie powodu Templariusze budowali rozmaite założenia w określonych odległościach. Budowla oddalona zbyt daleko nie miała racji bytu i była likwidowana, lub zrzekano się tejże i odsprzedawano ówczesnym włodarzom, tak np. było z siedzibą Templariuszy w Gnieźnie.


Zauważmy, że w Lipie mamy zespół średniowiecznych zabytków (Zamek i kościół), których, to pochodzenie można określić na wiek XIII. Dodatkowo w pobliżu znajduje się wieś Jastrowiec, w której również znajduje się kościół pod wezwaniem: Niepokalanego Poczęcia NMP, pierwotnie zbudowany w XIII w. Gdy przyjrzymy się analitycznie temu zabytkowi okaże się, że jest to budowla zbudowana na planach kwadratu, z fasadą kamienną przypominającą kaplice Templariuszy np. z Dolgelin (obecnie w Niemczech, a niegdyś komandoria Leśnicka) i bardzo przypominająca kształtem jak i wykorzystanym materiałem do budowli piramidy w z Zamku w Lipie.
Obrazek
Kościół w Jastrowcu koło Lipy.

Wewnątrz budowli templariuszy, znajdowały się także: spichlerz, i zbrojownia pełniąca rolę skarbca. Natomiast poza murami komandorii, lokowano szpitale i domy mieszkalne dla służby i przytułki dla biedoty. Templariusze w regule swojego Zakonu mieli, bowiem przypisaną opiekę nad tego typu ludźmi, stąd pozwalano im na przebywanie w pobliżu „Templum” – domów zakonnych itd.
Obrazek
Ważnym odnośnikiem mogą też być miejsca pochówku templariuszy, czyli cmentarze przy komandoriach i grobowce w kaplicach i kościołach należących do nich samych.

Obrazek
Pochówek Rycerza Zakonnego.

Piramida na zamku w Lipie, nazywana przez wiele lat kuchnią, nadal jest obiektem o przeznaczeniu niesprecyzowanym. Znajdują się w niej, ślady po otworach na belkowanie (być może było tu piętro) oraz otwór świetlny, u zwięczenia budowli, przez który wpada doń światło. Dedukując mogła być, więc, to raczej kaplica niż kuchnia, w której, to np. Templariusze spotykali się na narady i modlitwy. Bardzo interesującą sprawą jest, to, że raz w roku, przez otwór w zwieńczeniu szczytowym piramidy, w dzień przesilenia letniego, promienie słońca wpadają do środka obiektu, tj. - do punktu skupienia czyli ulokowanej w lewym narożniku „studni”. – Należy więc zadać pytanie, dlaczego właśnie taki kształt, dlaczego piramida i skąd ta korelacja z przesileniem letnim, czy to mogą być kwestie przypadku?
Obrazek
Zamek w Lipie - Piramida zwana kuchnią, badanie pod kątem symboliki...

Spłaszczenie piramidy u zwieńczenia, też może mieć ukryte znaczenie, zwłaszcza, gdy przeanalizuje się, tak zwane piramidy poziomów w rytach masońskich, gdzie piramida ma znaczenie „oświeceniowe”. - Gdzie wspinający się na jej poziomy człowiek otrzymuje wraz z tą wspinaczką oświecenie umysłu, natomiast na najwyższym poziomie łączy się z tym, który oświeca, wypełniając sam swoją osobą ostatni poziom ludzkiego poznania dobra i zła, staje się oświeconym bytem, posiadającym także i wiedzę tajemną – Nośnik Światła.
Obrazek
Pytanie jest następujące czy ostatni poziom piramidy jest antropologiczno-kulturowym nawiązaniem do słupa świata - Axis mundi, który, to jest miejscem, gdzie sacrum łączy się z profanum. Być może kwestia, docierania raz w roku promieni słonecznych (oświecenia) dla korzystających z tej budowli miała ogromne znaczenie mistyczne, być może promienie padające do studni, która mogła być symbolem – grobu, Hadesu etc.) też była wpisana w zaprojektowany ryt, o którym nic dziś nie wiemy.
Obrazek
Jeżeli zaś uznać za prawdziwe lub choćby zasadne, że Templariusze oprócz doktryny zewnętrznej, czyli Chrześcijaństwa zachodniorzymskiego, mieli też doktrynę tajemną - wewnętrzną, to kwestia piramidy tym bardziej może być zagadkowa.
Obrazek
Zamek w Lipie, zachowana wieża.

Czy piramida służyła do obserwacji astronomicznych, a może Templariusze kultywowali tu wiarę w jakieś niechrześcijańskie bóstwo, lub zajmowali się ezoteryczną wiedzą starożytnych, wszak w podziemiach byłej Świątyni Heroda w Jerozolimie, dokonali oni jakiegoś archeologicznego odkrycia, które, to mocno zaważyło na ich historii.
Obrazek
Niektórzy twierdzą, że znaleziono tam starożytne manuskrypty w których zawarta była wiedza ekonomiczna i tajemna, inni uważają, że Templariusze znaleźli „Świętego Grala”, obcięta głowę Jana Chrzciciela, Całun Turyński, czy posąg starożytnego bóstwa, któremu później rzekomo mieli oddawać pokłon – Baphomet ???
Obrazek
Zamek w Lipie, otwór przez który pada światło do wnętrza Piramidy.


Z pozostałych elementów na Zamku w Lipie należy wymienić: kamienną rynnę w postaci ciosu do odprowadzania ścieków na zewnątrz; ważne jest też że za „Kuchnią” tj.: „Piramidą”, znajdowała się wykuta w skale cysterna na wodę, albo mamy tu do czynienia z druga zewnętrzną kaplicą?

Obrazek
Zamek w Lipie.
Obecnie Zamek w Lipie znajduje się w bardzo opłakanym stanie i jest pewnego rodzaju niemym zakładnikiem obecnego czasu, w którym, to podmioty prywatne wykupują zabytki, aby w żaden sposób nie dążyć do poprawienia ich stanu lub nawet zabezpieczenia budowli przed ostatecznym jej zniszczeniem! Przez ostatnie dziesięciolecia proces degradacji ruin zamku jest widoczny aż, nadto. - Zawaliły się niektóre ściany i zostały rozkradzione - wcześniej zdemontowane, renesansowe portale poszczególnych wejść! Stan najbardziej tajemniczego obiektu czyli - „ kuchni-piramidy” jest tuż przed katastrofą budowlaną! Spowodowane jest, to tym, że samosiejki, które się wgryzły korzeniami w strukturę budowli, doprowadziły do dużych pęknięć, które jeśli ich nie zabezpieczyć skazują „Piramidę” na pewną zagładę! Wydaje się zasadnym, aby w jakiś sposób nastąpiła interwencja kuratora zabytków, gdyż w innym przypadku za około kilka lat możemy już wymazać z mapy ruiny założenia w Lipie.
Obrazek
Zamek w Lipie, z tablicami ostrzegającymi o możliwości zawalenia.

Zamek w Lipie położony jest wzdłuż turystycznego szlaku Zamków Piastowskich na wysokości 375 m. n.p.m. W przeszłości zabezpieczał on najpewniej szlaki towarowe i miał charakter pewnego rodzaju strażnicy, bliskość granicy z Czechami. Domniema się, że Templariusze mogli przybyć do Lipy właśnie z terenu Czech, ponieważ m.in. komandorie powstawały często na terenach przygranicznych mocno skonfliktowanych. Rycerze Zakonu wówczas blokowali zapędy zwaśnionych stron. Pierwotnie zamek był gotycki, a elementy renesansowe pojawiły się w nim wraz z przebudową w XVII w. Został on wtedy rozbudowany przez rodzinę von Zedlitz, mającą w posiadaniu także i wieś Lipa.
Obrazek
Lipa- płyty nagrobne Zedlitzów w murze okalającym kościół.
Członkowie tego rodu mają swoje płyty nagrobne na cmentarzu w Lipie. Im bliżej czasów współczesnych tym mniej jest ciekawa historia zamku w 1821 r. zamek z racji, że przestał pełnić rolę magazynu i utracił znaczenie wojskowe, dlatego został w dużej części rozebrany. Kolejnym stylem architektonicznym, który wkradł się wraz z przebudową od 1834r. w zamku w Lipie był neogotyk. Natomiast w latach 70 XX wieku, za czasów ustroju socjalistycznego, dokonano, tak zwanej renowacji, podczas której nieodwracalnie zniszczono wiele elementów, dobrze, że w Zamku nie powstał PGR! .
Obrazek
Zamek w Lipie z widoczną Piramidą.

Dla zainteresowanych turystów, należy się kilka słów przestrogi. Ponieważ zamek należy do podmiotu prywatnego (W roku 1970 obiekt kupiła Bogna Rosnowska-Maag na stałe mieszkająca w Szwajcarii), teoretycznie nie jest dostępny do zwiedzania. Natomiast stan faktyczny jest taki, że nikt tego obiektu nie pilnuje i jest do niego swobodny dostęp, jedynie tablice informacyjne ostrzegają nas o groźbie zawalenia ścian zamku. Tak więc proszę brac pod uwagę fakt, że w sensie prawnym, wchodząc na teren zamku jesteśmy poza prawem i narażamy się na ogromne niebezpieczeństwo, i w razie tagedii pretensję możemy mieć już tylko do siebie samych.
Obrazek
Obrazek
Mini jaskinia w kamieniołomie w Grudnie, koło Lipy.
Także widzimy, że podobnie jak dzieje się, to w Górach Sowich z podziemnym kompleksem Riesse, wokół, którego pojawiają się niezliczone mity, opowiastki i legendy, tak i okolice Wojcieszowa i Lipy mają swoich tajemniczych bohaterów w postaci Templariuszy ukrywających tu swoje skarby. Dzieje się tak, gdyż ludzka wyobraźnia i pazerność nie znają granic i często ocierają się o psychiczne zespoły nawiedzenia, którym wtórują niekiedy autorzy komercyjnych książek traktujących o niezliczonych tonach złota i dziesiątkach diamentów ukrytych w sekretnych miejscach prawie, że na wyciągniecie ręki.


/ Jan Wieczorek /
Foto: Krzysztof Wrona
http://dzikiesudety.blogspot.com/2013/0 ... iuszy.html
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 28 lut 2015, 23:10

Nowy Świat templariuszy
Anna Gwozdowska

Zakon rycerski, zniszczony przez Filipa Pięknego, przetrwał i odrodził się w Portugalii. To stamtąd templariusze wyruszali w zamorskie podboje. Prawdopodobnie odkryli Amerykę przed Kolumbem.

Obrazek
Patronem morskich wypraw Portugalczyków został Henryk Żeglarz, brat króla i mistrz Zakonu Chrystusa – nowego wcielenia templariuszy.

Latem 1415 roku z portu w Lizbonie wypłynęła flota, złożona z około 200 okrętów. Szykowała się do potyczki z niewiernymi i korsarzami, nękającymi południowe wybrzeża Portugalii. Wyprawa portugalskiej armady przeszła do historii, bo wraz z nią rozpoczęła się epoka odkryć geograficznych. Portugalczycy, jeden z najmniejszych narodów ówczesnej Europy, odegrali w niej decydującą rolę.

Tamtego roku zdobyli afrykańską Ceutę, miasto handlowe nad Cieśniną Gibraltarską – i już się nie zatrzymali. W ciągu następnych stu lat ich karawele opłynęły wybrzeże Afryki, dotarły do Indii i do Japonii, a na zachodzie do Brazylii. Nowy Świat stanął przed Europą otworem, a jego odkrycie zapoczątkowało nowy etap w dziejach ludzkości. Nie bez powodu brytyjski historyk Arnold Toynbee dzielił nowożytną historię na dwa etapy: okres przed wyprawą Portugalczyka Vasco da Gamy do Indii (1497–1499) i okres, który nastąpił po niej.

Pod koniec XIV wieku Portugalia liczyła milion mieszkańców i była spustoszona przez epidemię dżumy. A jednak w ciągu następnych 400 lat morskiej ekspansji wyekspediowała za morza milion ludzi: żeglarzy, misjonarzy, żołnierzy i kolonizatorów. Do ojczyzny wróciło zaledwie 10 proc. z nich. Jak to możliwe, że maleńkie państwo dokonało czegoś, co można porównać chyba tylko z podbojem kosmosu? Dlaczego akurat wciśnięty w zachodni skrawek Półwyspu Iberyjskiego kraj, którego granice nie zmieniły się w ciągu 700 lat, zdobył się na niezwykle kosztowny projekt przecierania morskich szlaków na obu półkulach?

Obrazek
Portugalskie karawele docierały do nieznanych dotąd lądów (na rycinie wybrzeże Brazylii) z czerwonym krzyżem templariuszy na żaglach.

Portugalscy historycy nie mają wątpliwości: ogromny udział w odkryciach geograficznych miał Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona – czyli templariusze. Gdy w 1307 roku z rozkazu króla Francji Filipa Pięknego aresztowano pod zarzutem herezji większość rycerzy, skonfiskowano ich majątek, a potem po sfingowanym procesie spalono, to właśnie w Portugalii zakon przetrwał w niemal nietkniętej formie. Templariusze byli tam zresztą obecni od XII w. i cieszyli się ogromnym zaufaniem portugalskich władców. Zapracowali na nie w czasie rekonkwisty, walcząc na pierwszej linii frontu o wyparcie muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego.

Dlatego gdy na placu w Paryżu palono na stosie wielkiego mistrza templariuszy, portugalski król Dionizy miał już plan, jak ratować zakon. Po pierwsze nie dopuścił do wywiezienia z kraju majątku templariuszy, czego domagał się papież. Po drugie zarządził lokalny proces rycerzy w Salamance, który oczyścił ich z zarzutów. Do Rzymu wysłano z Lizbony dwóch emisariuszy, którzy mieli w imieniu króla wynegocjować jakąś formę przetrwania templariuszy. W 1317 roku nowy papież Jan XXII zgodził się na utworzenie w ich miejsce czysto portugalskiego Zakonu Chrystusa.

– Zmieniła się właściwie tylko nazywa, a reszta została po staremu – mówi historyk José Hermano Saraiva. – Te same osoby, te same miejsca, które należały przedtem do Zakonu Świątyni, teraz przeszły na własność Zakonu Chrystusa – podsumowuje decyzję króla Dionizego. Zakon Chrystusa (po portugalsku Ordem do Cristo) zachował majątek i hierarchię templariuszy. Nie zmieniła się także jego symbolika. Rycerze mogli, jak dawniej, nosić białe płaszcze z krzyżami, z tą różnicą, że w czerwony krzyż wpisano mniejszy, biały, na znak niewinności nowego zakonu. Już w nowym wcieleniu templariusze zainspirowali morską ekspansję Portugalii.

„Byli templariusze”, jak nazywają ich często portugalscy historycy, przekonali tamtejszych władców, że dalekomorskie ekspedycje mogą łączyć motywację religijną – nawracanie napotkanych ludów na chrześcijaństwo – z czysto merkantylną – poszukiwaniem szlachetnych kruszców, barwników i niezwykle drogich w Europie przypraw.

Rycerze mieli stały dostęp do królewskich uszu. Patronem dalekomorskich wypraw został infant Henryk, znany w historii jako Henryk Żeglarz, mistrz Zakonu Chrystusa i brat króla Jana I. To Henryk zainicjował większość pionierskich ekspedycji i patronował portugalskiej szkole nawigacji. Dzięki jego uporowi Portugalczycy przekroczyli przylądek Bojador na zachodnim wybrzeżu Afryki, który od wieków przerażał żeglarzy.

– Infant Henryk umożliwił wykorzystanie doświadczeń templariuszy: żeglarzy, bankierów i rycerzy w nowym morskim przedsięwzięciu – mówił w jednym z wywiadów José Hermano Saraiva. Większość żeglarzy w służbie Henryka, na czele z tymi najbardziej znanymi: Gilem Eanesem, Bartolomeu Diasem czy Vasco da Gamą, była tak jak on związana z Zakonem Chrystusa. Nic dziwnego, że na statkach portugalskich karawel powiewały żagle z czerwonym krzyżem. Rycerze Ordem do Cristo, poza majątkiem i symboliką, przejęli od swoich poprzedników jeszcze coś – wiedzę, którą templariusze zdobyli, krążąc między Europą i Jerozolimą. A nie jest wykluczone, że rycerze Świątyni zapuszczali się jeszcze dalej, bo na zachodnie krańce Atlantyku.

Karawele płyną na Zachód

W ciągu dwustu lat istnienia templariuszom udało się stworzyć doskonale działające biuro – używając współczesnego języka – pielgrzymkowe. Mieli ochraniać chrześcijan udających się do Ziemi Świętej, ale potrafili znacznie więcej. Stworzyli dobrze funkcjonujący system bankowy. Pielgrzymi wyruszający w podróż oddawali im w depozyt swoje środki i otrzymywali w zamian weksel, który mogli zrealizować w Ziemi Świętej w lokalnej walucie. Przez ten czas, a podróże trwały wtedy miesiącami, templariusze obracali tymi pieniędzmi. Nic dziwnego, że zadłużeni byli u nich nawet monarchowie. Ale rycerze Świątyni znali się nie tylko na wojnie i finansach. Dysponowali również własną flotą. Ich prywatna sieć transportowa służyła najpierw głównie pielgrzymom. Jednak kiedy Jerozolima trafiła w ręce wyznawców islamu, rycerze używali jej nadal, tyle że do przewożenia towarów. Stali się więc potężnym armatorem, konkurującym nawet z Republiką Wenecką. Z samej Marsylii zabierali około 4 tys. pielgrzymów rocznie. Mieli prawie wyłączny, prywatny niemal dostęp do wielu europejskich portów, ale najważniejsze było dla nich La Rochelle na zachodnim wybrzeżu Francji.

Francuski historyk Michel Lamy uważa, że stamtąd właśnie na długo przed Kolumbem templariusze mogli popłynąć do Ameryki. Swoje żeglarskie doświadczenia i kolekcję map zdążyli najprawdopodobniej przekazać Portugalczykom jeszcze przed likwidacją zakonu. Na tajemniczych mapach, które próbowała zdobyć konkurencja, mógł być zaznaczony ląd na zachód od Portugalii. Bo to, że Kolumb nie był w Ameryce pierwszy, potwierdzili już archeolodzy. Do Ameryki pływali wikingowie, ostatnio mówi się też o Baskach, ale nie tylko. W swojej książce „Templariusze” Michel Lamy przytacza hipotezę innego Francuza, Louisa Charpentiera. Według niego do Ameryki Środkowej przed hiszpańskim konkwistadorem Cortezem przypłynęli właśnie templariusze, a później przeprawiali się być może jeszcze dalej na południe. Choć brakuje na to twardych dowodów, według Charpentiera jest dość przesłanek przemawiających za prawdziwością takiej hipotezy.

Aztekowie mieli przecież na początku przyjmować Hiszpanów przyjaźnie – argumentuje Charpentier – i tłumaczyć im, że czekali na brodatych białych ludzi, którzy przypłyną ze wschodu. Poza tym w Meksyku hiszpańscy konkwistadorzy znajdywali sporo symboli – wyrytych m.in. na wazach – przypominających krzyż. I może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo to symbol rozpowszechniony również poza chrześcijaństwem, gdyby nie fakt, że przypominał on krzyż templariuszy.

Istnieje również kronika spisana w Meksyku przez Francisco San Anton Munon Chimpalhina, ochrzczonego tubylca, pochodzącego z książęcego rodu Chalco, która zdaje się potwierdzać podejrzenia Charpentiera. Chimpalhin pisze w niej o swoim ludzie, który miał przybyć do Meksyku zza wielkiej wody. W dodatku mieli to być rzekomo wojownicy przysłani przez Boga. Nazywano ich również w języku nahuatl „Teopantlaca”, czyli ludźmi świątyni. Według amerykanisty Mufloza Camargo, który zbadał dokładnie kronikę, nie ma wątpliwości, że chodziło o Zakon Świątyni. Jeśli wierzyć tej kronice, templariusze mieli przybyć do Meksyku... pod koniec XIII wieku.

No i jeszcze jedno: zanim Kolumb wyruszył na wyprawę, miał szukać dawnych map w hiszpańskim Zakonie Calatrava, w którym po kasacie zakonu templariuszy znalazło schronienie wielu jego rycerzy.

Druga flota templariuszy

U progu wielkich odkryć geograficznych templariusze nie istnieli już od ponad stu lat. Czas zacierał pamięć o nich i ich rzekomych winach, a uwagę władców Europy zaprzątały zupełnie inne problemy.
W 1453 roku Turcy zdobyli Konstantynopol, a papież zaczął nawoływać do walki z niewiernymi i umacniania wiary chrześcijańskiej. Zakon Chrystusa miał na tym polu wiele spektakularnych sukcesów: podczas gdy władztwo chrześcijańskie na Wschodzie systematycznie się kurczyło, na Zachodzie zakonnicy zakładali kolejne zamorskie diecezje – pierwszą była Madera. Kolejni papieże bez mrugnięcia okiem powierzali więc portugalskiemu zgromadzeniu zadanie organizowania Kościoła na nowo odkrytych ziemiach. Według portugalskiego historyka Pedro Silvy zaufanie, jakim obdarzono Zakon Chrystusa, jest znaczące. – Papieże doskonali zdawali sobie sprawę, że mają do czynienia nie z mało doświadczonym portugalskim zakonem, ale z nowym wcieleniem templariuszy – uważa Silva.

Powiększająca się z roku na rok portugalska flota i wyprawy sporo kosztowały. Część środków pochodziła właśnie ze szkatuł niezwykle bogatego Zakonu Chrystusa (od XII wieku poczynając, templariusze otrzymywali za walkę z Maurami gigantyczne nadania ziemskie). Henryk Żeglarz szukał też środków na wyprawy w monopolu na połów tuńczyka na wodach wybrzeży Algarve i w haraczach od statków, które pływały pod obcą banderą na południe od Bojador.

W Lizbonie z inspiracji byłych templariuszy powstawały stocznie, a w Leiria – plantacja sosen nadmorskich. Stamtąd czerpano budulec na statki portugalskiej floty. Budowano je też w Constancia, niedaleko Tomaru, siedziby Zakonu Chrystusa, kiedyś najważniejszego obok Cypru ośrodka templariuszy w Europie.

Obrazek
Tomar, najważniejszy po Cyprze ośrodek templariuszy w Europie, to dar z 1160 r. portugalskiego króla Alfonsa Henryka za walkę z niewiernymi. Rycerze zbudowali tu zamek. Po kasacie zakonu Tomar był ulubioną rezydencją m.in. króla Manuela

Dzięki pomocy dawnych templariuszy, którzy przejęli wiele nowinek technicznych od Arabów, Portugalczycy udoskonalili też instrumenty nawigacyjne i mapy, których zazdrościli im wytrawni żeglarze z innych państw. „Portugalczycy mieli większe doświadczenie i większą wiedzę o morzu niż my” – pisał hiszpański kronikarz obecny w trakcie negocjacji traktatu z Tordesillas (1494 r.), który dzielił nowo odkryty świat między Portugalię i Hiszpanię.

To właśnie w Tordesillas wiedza przekazana Portugalczykom przez templariuszy okazała się szczególnie cenna. Na mocy traktatu Portugalia otrzymała Brazylię i to na 6 lat przed jej oficjalnym odkryciem! Na mapach używanych w Tordesillas jej nie było, ale król Portugalii Manuel oczywiście wiedział wcześniej o jej istnieniu. Skąd? Według Pedro Silvy, za odkryciem Brazylii stał Zakon Chrystusa – następcy templariuszy. Podobnie sądzi wielu innych historyków. Np. według Jorge Couto, portugalski negocjator z Tordesillas Duarte Pacheco Pereira, rycerz Zakonu Chrystusa, był w Brazylii już w 1498 r.

Mógł o tym świadczyć również przebieg oficjalnej wyprawy, która „odkryła” albo raczej potwierdziła istnienie Brazylii dopiero w 1500 r. Ekspedycja wyglądała według Silvy tak, jakby została poprowadzona już istniejącym szlakiem.

Historycy są zgodni, że Brazylia była najbardziej opłacalnym odkryciem Portugalczyków. Bo kiedy rosnąca na Oceanie Indyjskim europejska konkurencja sprawiła, że pływanie do Indii przestało się koronie portugalskiej opłacać, Portugalczycy zajęli się Brazylią. To stąd – z Minas Gerias, Bahii i Mato Grosso – pod koniec XVII w. zaczęła płynąć do Portugalii rzeka złota. Jej wartość przerosła wyobrażenia o słynnym skarbie templariuszy, które rozpalały umysł wroga zakonu Filipa Pięknego. Jeśli skarb ten kiedykolwiek istniał, być może to Portugalia wykorzystała go do sfinansowania morskiej ekspansji. Dzięki zyskom, które przyniósł ląd odkryty przez Pedro Alvaresa Cabrala, inwestycja zwróciła się wielokrotnie. Pobożnym templariuszom również: Brazylia jest dziś największym krajem katolickim świata.

Warto wiedzieć:

Krzyż templariuszy
Nad portalem portugalskiego zamku templariuszy w Tomar znajduje się kamień z krzyżem Zakonu Świątyni. Około 1320 roku został on zastąpiony krzyżem Zakonu Chrystusa, który pojawia się na żaglach karawel i na tzw. padrões, obeliskach stawianych w Nowym Świecie.

Obrazek Krzyż templariuszy

Dla głodnych wiedzy:
■Barbara Frale, „Templariusze”, Świat Książki, 2008
■José Hermano Saraiva, „Krótka historia Portugalii”, Universitas 2000


Kategoria: Świat
Data: 30 listopada 2013
Źródło: Focus 10 2013

http://historia.focus.pl/swiat/nowy-swi ... iuszy-1398
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 01 mar 2015, 01:07

Anna Gwozdowska pisze:Zakon rycerski, zniszczony przez Filipa Pięknego, przetrwał i odrodził się w Portugalii. To stamtąd templariusze wyruszali w zamorskie podboje. Prawdopodobnie odkryli Amerykę przed Kolumbem.

Nie bardzo rozumiem o co to całe "halo".
Dlaczego tak bardzo nagłaśnia się tych zwyrodnialców "templariuszy", że niby dokonali tego czy tamtego, a jednocześnie za wszelką cenę umniejsza się naszym, słowiańskim osiągnięciom?
Wszak już tysiące lat przed templariuszami mieliśmy żywe kontakty z tym kontynentem!
Później, czyli za judo/chrześcijańskiego podboju naszych ziem owe kontakty zanikły, jednak nie ma się co dziwić skrzywieniu historycznych doniesień, jakoby templariusze przed Kolumbem (który ponoć był Polakiem, przynajmniej z pochodzenia) odkryli ten kontynent, wszak jako protegowani Watykanu mieli nieograniczony dostęp do wiedzy "zakazanej". :lol:
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 01 mar 2015, 16:16

Janusz pisze :

Portugalscy historycy nie mają wątpliwości: ogromny udział w odkryciach geograficznych miał Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona – czyli templariusze. Gdy w 1307 roku z rozkazu króla Francji Filipa Pięknego aresztowano pod zarzutem herezji większość rycerzy, skonfiskowano ich majątek, a potem po sfingowanym procesie spalono, to właśnie w Portugalii zakon przetrwał w niemal nietkniętej formie. Templariusze byli tam zresztą obecni od XII w. i cieszyli się ogromnym zaufaniem portugalskich władców. Zapracowali na nie w czasie rekonkwisty, walcząc na pierwszej linii frontu o wyparcie muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego.


To jest bardzo prawdopodobne ! Świetny artykuł !
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 02 mar 2015, 00:06

Nie ma większego skarbu od wiedzy i mądrości. Szukajcie światła w ciemności

Obrazek Symbol na pieczęci Templariuszy, gdzie dwóch rycerzy jedzie na swoją misję na jednym koniu, był tak naprawdę informacją o istnieniu dwoistości w organizacji. Jeden to rycerz Zakonu Świątyni a drugi to członek znacznie starszego bractwa, którego
korzenie sięgają starożytnego Egiptu. Ta grupa przesiąknięta ideą Maat ( tajemnej wiedzy o źródle życia) , określana była Zakonem Odrodzenia. Tworzyli ją wybrańcy z rodzin południowej Francji z Langwedocji. Nazwa tego regionu pochodziła stąd, że miał on własny język (prastary) i dosłownie oznaczała ''język dOc''. Kraina ta została zrujnowana poprzez watykańskie krucjaty przeciw albigensom. Ukryta wśród templariuszy ''Elita'', dobrze wiedziała o grożących jej wcześniej czy później ''kłopotach'' ze strony papiestwa. :(

Heretycy.jpg
(169.11 KiB) Pobrany 1014 razy


Obrazek Historyczna flaga Oksytanii

http://pl.wikipedia.org/wiki/Langwedocja#
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 02 mar 2015, 20:22

Janusz pisze :
Symbol na pieczęci Templariuszy, gdzie dwóch rycerzy jedzie na swoją misję na jednym koniu, był tak naprawdę informacją o istnieniu dwoistości w organizacji. Jeden to rycerz Zakonu Świątyni a drugi to członek znacznie starszego bractwa, którego
korzenie sięgają starożytnego Egiptu. Ta grupa przesiąknięta ideą Maat ( tajemnej wiedzy o źródle życia) , określana była Zakonem Odrodzenia.


Lub Zakonem Syjonu ;) a'propos ,to mam następny ciekawy materiał :


FIKCJA KONTRA PRAWDA

1. Zakon Syjonu został założony w 1099 roku w tym celu, aby chronić Dokumenty Sangreala, które zawierały sekrety Świętego Graala.
Zakon Syjonu to niewielkie stowarzyszenie założone dopiero pół wieku temu. W latach dziewięćdziesiątych ujawniono, że Dokumenty Sangreala są fałszerstwem.

2. Templariusze udali się do Jerozolimy, aby odnaleźć Dokumenty Sangreala i wykorzystali je do szantażowania Watykanu, w ten sposób osiągając wielkie bogactwo i władzę.
Zakon Templariuszy został założony około 1118 roku i jego jedyną misją była ochrona pielgrzymów na drogach Ziemi Świętej. Wzbogacili się dzięki darom wdzięcznych pielgrzymów.

3. Istniało ponad osiemdziesiąt oryginalnych ewangelii, ale z powodów politycznych cesarz Konstantyn wybrał jedynie cztery.
Istniało około sześćdziesiąt innych dokumentów, wiele z nich nie będących ewangeliami, i większość z nich wywodzi się z kultu zwanego gnostycyzmem. Większość z nich została napisana w drugim wieku pod pseudonimami apostołów. Cztery Ewangelie uznano za autentyczne na długo przed panowaniem Konstantyna, ponieważ zostały spisane przez naocznych świadków wydarzeń w ciągu 20-50 lat po odejściu Jezusa.

4. W 325 roku sobór nicejski ustalił, stosunkowo niewielką większością głosów, że Jezus był bogiem. Do tego czasu zwolennicy Jezusa uznawali Go za śmiertelnego proroka.
Ta „niewielka” większość w Nicei wynosiła trzysta do dwóch, że Jezus jest współistotny Bogu Ojcu. Ponad 200 lat przed soborem nicejskim Piotr wyznał w Ewangelii św. Mateusza rozdział 14: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”.

5. To Maria Magdalena, a nie Jan, znajduje się obok Jezusa w słynnym fresku Leonarda da Vinci „Ostatnia wieczerza”.
W czasach Leonarda, artyści często przedstawiali Jana jako młodego i bez zarostu. Można tu zauważyć, że Leonardo nie był naocznym świadkiem Ostatniej Wieczerzy – namalował ją ponad 1300 lat później.

6. Istnieje niezliczona liczba odniesień autorstwa współczesnych historyków dotyczących małżeństwa Jezusa i Marii Magdaleny.
Istnieje tylko jedno takie odniesienie, w książce z 1983 pt. „Święta Krew, Święty Graal”, która jest uważana za badaczy i historyków za literaturę brukową.

6. Maria Magdalena nosiła królewską krew Jezusa. Pochodziła z domu Beniamina i z rodu królewskiego.
W żadnych dokumentach nie ma genealogii Marii Magdaleny, a szczególnie w fałszywym Dokumencie Sangreala.

Opracowane przez Josh McDowell Ministry, a division of Campus Crusade for Christ International, www.josh.org
Tłumaczenie M. Chałupnik
http://rnz.org.pl/index/?id=b0f2ad44d26 ... fe0fd864d1

Zakon Syjonu: kto strzeże dziś jego tajemnic?

Zakon Syjonu jest tajnym stowarzyszeniem założonym rzekomo w XI wieku. Fundamentem jego powołania miało być zachowanie i ochrona oryginalnych przykazań chrześcijaństwa oraz pełnienie funkcji "strażnika linii krwi Jezusa Chrystusa i św. Marii Magdaleny". Tematyka zakonu, jego największe postacie i tajemnice budzą coraz większe zainteresowanie osób związanych z historią, mistycyzmem, mediami, a nawet sztuką i filmem. Co dziś wiemy na jego temat?
Według danych historycznych, Zakon Syjonu został założony w 1099 roku i poprzysiągł dynastii Merowingów chronić potomków Jezusa i Marii Magdaleny. Do zakonu mieli należeć wielcy tego świata, jak chociażby Izaak Newton czy Leonardo da Vinci. Zdaniem znawców tematu, Kościół Katolicki został "zaangażowany historycznie w wojnę mającą na celu zniszczenie dynastii i jej strażników. Zakon Syjonu mógłby ujawnić fakty podważające kanon religii chrześcijańskiej".Inaczej niż w przypadku np. Templariuszy, wszystkie dowody dotyczące Zakonu Syjonu nie są jednoznacznymi faktami historycznymi. Większość autorów uważa, że zakon i jego dzieje zostały oparte na fałszywych informacjach na bazie dodatkowo fałszywych źródeł. Ich zdaniem, Zakon Syjonu jako "tajne stowarzyszenie powstałe w XI wieku jest mistyfikacją".

cały art. tu : http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-sp ... mnic/en047
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

ODPOWIEDZ