Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Templariusze

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 01 wrz 2013, 13:29

Templariusze

Obrazek

Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, czyli templariuszy powstał w 1118 roku (lub, jak sądzi część historyków, w 1119 lub dopiero w 1120 roku), kiedy Hugo de Payens, rycerz z Szampanii i jego towarzysze: Godfryd de Saint-Omer, Godfryd d’Eygorande, Nicolas de Neuvic, Jean d’Ussel, Jean de Meymac i Pierre d’Orlean złożyli przed Gormondem de Picquigny, patriarchą Jerozolimy śluby ubóstwa, czystości, posłuszeństwa i walki za wiarę według reguły cysterskiej (św. Bernarda z Clairvaux). Rycerze-zakonnicy zobowiązali się bronić pielgrzymów i chronić szlaki pielgrzymkowe. W 1120 roku od króla Jerozolimy, Baldwina II, otrzymali stojący na wzgórzu świątynnym, przebudowany na kościół, meczet Al-Aksa oraz część wznoszącego się w pobliżu swojego pałacu [1] , który stał się ich kwaterą. Po 10 latach istnienia w 1129[2] na synodzie w Troyes, któremu przewodzili kardynał legat Mateusz d’Albano i Bernard z Clairvaux, templariusze faktycznie konstytuowali się jako zakon: otrzymali Regułę Zakonną. Ich sentencją stało się zdanie Memento Finis (z łac. „pamiętaj o końcu”). Reguła łacińska składała się z siedemdziesięciu dwóch artykułów, które omawiały obowiązki religijne i wojskowe braci, porządek dnia zakonnego, doczesnych własności braci, hierarchii zakonu i posłuszeństwa. W 1147 roku w czasie pontyfikatu Eugeniusza III, który uczestniczył w kapitule generalnej w Paryżu, papież nadał templariuszom godło czerwonego, ośmiokątnego krzyża, symbolu męczeństwa, które noszono na białym habicie. W tym samym czasie regułę łacińską przetłumaczono na język francuski, wprowadzając zmiany reguł, jak np. rezygnacja z zasady nowicjatu.
Obrazek
Nazwa zakonu pochodzi od łacińskiego słowa templum – świątynia, od ich siedziby w pobliżu dawnej świątyni Salomona w Jerozolimie. Pieczęć zakonu przedstawiała dwóch rycerzy dosiadających jednego wierzchowca, co symbolizowało pokorę i ubóstwo.
Struktura zakonu

Na czele Zakonu stał wielki mistrz, którego większością głosów wybierało kolegium złożone z trzynastu elektorów: ośmiu rycerzy, czterech serwientów i jednego kapelana. Wielkim mistrzem mógł zostać wyłącznie brat po ślubach zakonnych.

W sprawach ważnych mistrz podejmował decyzje radząc się kapituły, w której skład wchodzili: seneszal, marszałek, szatny, komandor Królestwa Jerozolimskiego, Komandor Grodu Jeruzalem, komandor Akki, komandor Trypolisu i komandor Antiochii. Zastępcą wielkiego mistrza był seneszal, odpowiedzialny za zaopatrzenie i gospodarkę zakonu. Nad jego namiotem w obozie powiewała baussant – srebrzysto-biała chorągiew zakonu. Na czele hierarchii wojskowej stał marszałek, który dowodził hufcami w czasie wojny i był odpowiedzialny za dyscyplinę zakonników. Podczas bitwy marszałek osobiście dzierżył sztandar, najważniejszy znak dla walczących rycerzy.

Komandor Królestwa Jerozolimskiego był skarbnikiem zakonu. Komandor Grodu Jeruzalem odpowiadał za bezpieczeństwo szlaków pielgrzymkowych prowadzących nad Jordan. Komandor Jeruzalem i jego dziesięciu rycerzy miało przywilej strzec relikwii Świętego Krzyża, który stracono w czasie bitwy pod Hattin. Komandorzy, przy pomocy własnych marszałków i szatnych – sukienników, zarządzali swoimi prowincjami zakonnymi. Podlegali im kasztelani i komandorzy poszczególnych domów zakonnych.

W Europie templariusze posiadali 13 prowincji: Francja, Anglia ze Szkocją i Irlandią, Flandria, Poitou, Akwitania, Owernia, Prowansja, Sycylia, Apulia, Portugalia, Katalonia, Aragonia i Węgry. Na czele każdej stał mistrz. Najważniejszymi prowincjami, które posiadały status równy prowincjom wschodnim, były prowincje hiszpańskie, w których również walczono z niewiernymi. Pozostałe europejskie prowincje, baliwaty i komandorie pełniły funkcje gospodarcze i finansowe. Każdy klasztor miał swoją kapitułę zwykłą, zbierającą się raz w tygodniu, i kapitułę generalną, która służyła jako instancja odwoławcza.

Członkowie Zakonu dzielili się na cztery grupy: braci-rycerzy (fratres milities), braci służebnych – serwientów (fratres servientes armigerii), kapelanów (fratres capellani), oraz służby i rzemieślników (servients famuli et officii). W zakonie mogli również służyć rycerze na określony czas, po którym wracali do życia świeckiego, oraz fratres conjugati – bracia żonaci. Rycerze odbywający czasową służbę w zakonie i bracia żonaci nie mogli nosić białych habitów, lecz, podobnie jak serwienci, brązowe lub czarne. Wicemarszałek, chorąży, brat kucharz klasztoru, kowal klasztoru, komandor portu w Akce rekrutowali się spośród braci służebnych.

Motto, pieczęć i herb


Motto Templariuszy:

Non nobis Domine, non nobis, sed nomini Tuo da gloriam!
(Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę. Psalm 115,1)


Pieczęć nosiła napis:
Obrazek
SIGILLUM MILITUM CHRISTI
(Pieczęć Wojowników Chrystusa)


Pieczęć pokazuje dwóch uzbrojonych rycerzy na jednym koniu. Jej znaczenie nie jest całkowicie znane. Może to wskazywać na ślub ubóstwa przy wejściu do zakonu, inni podejrzewają, że jest symbolem ducha braterstwa, według trzeciej teorii ci dwaj rycerze są jedną osobą, raz jako wojownik i raz jako mnich. W czasie aresztowań pod Filipem IV Pięknym została ona w akcie oskarżenia oceniona jako dowód praktyk homoseksualnych zakonu.

Znakiem identyfikacyjnym zakonu był początkowo tylko biały płaszcz noszony nad białym habitem. Później (z okazji II wyprawy krzyżowej 27 kwietnia 1147 roku) płaszcz ten został oznaczony czerwonym krzyżem na lewym ramieniu przez papieża Eugeniusza III. Krzyż (najpierw równoramienny) został później przekształcony w łapowy. W historii zakonu sporadycznie stosowane były również krzyże laskowane.

Flaga zakonu („Beaucéant“) jest podzielona na dwie części, jedną czarną i jedną białą (u góry i na dole – symbolizują pokój i wojnę), później wyglądała jak szachownica, a jeszcze później został dodany krzyż templariuszy.
Obrazek

Historia

W dniu 19 marca 1128 roku templariusze otrzymali pierwsze nadanie z rąk Teresy, królowej Portugalii, która oddała im zamek w Soure nad Mondego strzegący południowej granicy królestwa przed Maurami. Także w tym roku Hugo de Payens założył prowincję angielską ze Starą Świątynią w Holborn jako ośrodkiem, a Gotfryd z Saint-Omer, syn kasztelana z Saint-Omer uzyskał darowizny na rzecz zakonu od Wilhelma Clitona, hrabiego Flandrii. W kolejnych latach templariusze pozyskali kolejnych hojnych sponsorów i współbraci. 14 lipca 1130 roku ślub zakonny złożył Rajmund Berengar III, hrabia Barcelony i Prowansji, ofiarowując templariuszom zamek Granena na granicy marchii saraceńskiej, zaś Alfons, król Portugalii obdarzył templariuszy nadaniem puszczy Cera pozostającej w rękach Saracenów; po wyzwoleniu regionu rycerze założyli Coimbrę, Ega i Rodin, które podlegały papieżowi bez pośrednictwa biskupów, a w 1131 roku podczas oblężenia Burgos Alfons I, król Aragonii pozostawił w testamencie templariuszom jedną trzecią swego królestwa. Jednak po jego śmierci w 1134 roku poddani unieważnili testament dzielący królestwo pomiędzy zakony rycerskie i przekazali królestwo don Ramirowi, bratu Alfonsa, biskupowi Burgos. W walkach o sukcesję, które wybuchły po unieważnieniu testamentu templariusze nie wzięli udziału. Kolejne nadania uzyskali w 1132 roku, uzyskując zamek Barbara od Armengola, hrabiego Urgel, a w 1134 roku twierdzę saraceńską Calatrava zdobytą przez Alfonsa, króla Kastylii i Aragonii od arcybiskupa Toledo, zaś w kwietniu tego roku hrabia Barcelony Rajmund Berengar IV przyrzekł templariuszom pomoc w obronie Graneny.

24 maja 1136 roku umarł Hugo de Payens, pierwszy mistrz templariuszy, jego następcą został wybrany Robert de Craon z Andegawenii, który uzyskał od papieży szereg bulli potwierdzających przywileje dla zakonu i stanowiących podstawę ich działalności. 23 marca 1138 roku papież Innocenty II wydał bullę Omne Datum Optimum będącą podstawą przywilejów templariuszy: wprowadził do zakonu braci kapelanów, wyłączył templariuszy spod władzy kościelnej (poza papieską) i powierzył mistrzowi oraz kapitule pełną odpowiedzialność za władzę w Zakonie, wyłączył spod opłaty dziesięcin, upoważnił do budowy kaplic i kościołów wyłączonych spod jurysdykcji biskupów. Bulla Milites Templi z 1144 roku nadała templariuszom prawo do kwestowania raz do roku w każdym kościele, nawet w okolicach obłożonych interdyktem; w tymże roku templariusze przyjęli do swego grona będącego w agonii i obłożonego klątwą Gotfryda z Mandeville, hrabiego Essex, co umożliwiło jego pochowanie w ziemi poświęconej i stanowiło wyraz ich szczególnego przywileju. W 1145 roku kolejna bulla Militia Dei powiadomiła biskupów o prawie templariuszy do budowy kaplic, a w 1147 roku papież Eugeniusz III nadał templariuszom godło czerwonego krzyża na białych habitach (miał być symbolem permanentnej krucjaty zakonu przeciw niewiernym) podczas obrad kapituły generalnej zakonu w Paryżu. Wszystkie te przywileje uszczuplające dochody duchowieństwa i wyłączające templariuszy spod jurysdykcji biskupiej spowodowały narastanie niechęci kleru do zakonu.

Nowe bractwo wypełniło lukę w wewnętrznej organizacji kolonialnego państwa Franków. Początkowo spełniało tylko rolę policji, patrolując drogi i zwalczając opór ludności miejscowej – muzułmańskiej i chrześcijańskiej. Odciążało w ten sposób szczupłe siły wojskowe królestwa od zajmowania się sprawami bezpieczeństwa wewnętrznego w okupowanym kraju. Dlatego szybko zyskało uznanie, popularność i cieszyło się poparciem króla i możnych. Również duchowieństwo przyjęło z zadowoleniem powstanie rycerskiego bractwa.

Gdy w 1291 roku upadło Królestwo Jerozolimskie, pozbawieni siedziby templariusze przenieśli się na Cypr (1291), a następnie do Francji.
Król francuski Filip IV Piękny był zadłużony u templariuszy. Chcąc się uwolnić od zobowiązań, w piątek 13 października 1307 roku, uwięził członków zakonu we Francji, zarzucając im herezję, świętokradztwo, innowierstwo, czary, rozpustę, kult bożka Bafometa, odstępstwo od wiary i spiskowanie z Saracenami. Po długotrwałym procesie, trwającym do czerwca 1311 roku, będący pod wpływem królów Francji sobór w Vienne zdecydował o kasacie zakonu templariuszy. Jego majątki we Francji zostały skonfiskowane, wielu templariuszy poniosło śmierć przez spalenie na stosie, w tym wielki mistrz Jakub de Molay i 54 innych dostojników zakonnych. Nie wszędzie jednak likwidacja zakonu przebiegła bez problemu. Zbrojny opór stawili templariusze aragońscy i cypryjscy; templariusze niemieccy stawili się przed władzami świeckimi w pełnym rynsztunku bojowym, dzięki czemu uniknęli aresztowania.

Liczebność zakonu w różnych okresach była różna, jednak tuż przed upadkiem zakon liczył ok. 4500 ludzi, z czego 1000 to najwyżej postawieni w hierarchii bracia-rycerze, pozostali to bracia służebni, rzemieślnicy i kapelani-duchowni. Z tej liczby 2000 przebywało we Francji, a 2500 poza nią.

Upadek zakonu

Ulegając naciskom króla Francji 3 kwietnia 1312 roku papież Klemens V na Soborze w Vienne bullą „Vox in exscelso” zawiesił zakon, ostatecznie jednak uniewinnił go z zarzutów o herezję. Po zawieszeniu zakonu templariuszy dobra jego zostały przez papieża przekazane joannitom, jednak nie wszystkie udało im się przejąć, część przejęli bowiem lokalni władcy. Templariuszom w Portugalii pozwolono natomiast na utworzenie nowego zakonu – Zakonu Rycerzy Chrystusa – który przejął posiadłości templariuszy. Stworzenie tego zakonu było możliwe dzięki wyjątkowym stosunkom templariuszy w tym kraju z jego władcami, gdyż już wcześniej zakonnicy składali tam przysięgę na wierność królowi, co ich uzależniało od władzy królewskiej, ale dzięki temu cieszyli się licznymi przywilejami i protekcją panujących. Podobnej zależności nie było w innych krajach, gdzie zakon funkcjonował. W Aragonii majątek zakonu został przekazany nowo utworzonemu Zakonowi Rycerzy z Montesy.
Obrazek

Wojsko

Początkowo templariusze byli tylko strażnikami szlaków pielgrzymkowych, by następnie wraz ze swoim liczebnym wzrostem stać się jedną z ważniejszych stron militarnych w Outremer. Ten fakt był m.in. przyczyną opracowania nowej Reguły w języku francuskim, która szczegółowo omawiała również militarne aspekty życia zakonnego. Z bronią w ręku musieli służyć wszyscy bracia i serwienci. Każdy rycerz-zakonnik mógł posiadać trzy wierzchowce, a czwartego dosiadał jego giermek. Zbroja rycerza składała się z hełmu, kolczugi oraz żelaznych nogawic. Templariusz uzbrojony był w miecz, tarczę, kopię, młot turecki i puginał. Serwienci najczęściej walczyli pieszo, chociaż mogli posiadać jednego konia, i byli uzbrojeni trochę gorzej. Podstawową jednostką taktyczną był hufiec, składający się z rycerzy i ich giermków. U boku templariuszy służyli turkopole – lekka jazda syryjska. Oddziałami templariuszy w czasie marszu, postoju i w boju dowodził marszałek. Reguła zakonna wymagała bezwzględnego podporządkowania się rozkazom marszałka, a każde naruszenie reguły było karane, najsurowiej tchórzostwo i przejście na stronę wroga. Nikt nie mógł opuścić pola walki, jeżeli widoczny był czarno-biały sztandar trzymany przez marszałka, którego chroniło dziesięciu rycerzy.
Militarny charakter działalności templariuszy kazał im wznosić na Wschodzie obronne fortece, również na terenie miast, które powierzono im w obronę. Templariusze stanowili garnizon twierdz, zamków i warowni: Gazy, Tortosy, Safad, Safity – Chastel-Blanc, Sydonu, Arsour, Atlit, Natron, Bagras, Askalon, Toron, Beaufort, Ujun Musa, Chastellet, Chastel Rouge, Ahamant, Destroit, La Fève, Maldoim, Merla, Casal des Plaines, La Colée, Darbasak, La Roche de Roussel.

1153 – zdobycie Askalonu
1177 – bitwa pod Montgisard
1187 – bitwa pod Hittin
1191 – bitwa pod Arsuf
1219 – zdobycie Damietty
1241 – bitwa pod Legnicą
1244 – bitwa pod La Forbie
1250 – bitwa o Al Mansurę
1291 – obrona Akki
1298 – bitwa pod Falkirk
Templariusze w Polsce

Obrazek
Kaplica w Chwarszczanach – część dawnej komandorii templariuszy

Obrazek
Kaplica w Rurce – część dawnej komandorii templariuszy

Od XIII wieku templariusze działali także na obszarze współczesnej Polski. Pierwsze nadania ziemi zawdzięczali księciu śląskiemu Henrykowi Brodatemu, który przekazał im majątki w okolicach Oławy (Oleśnica Mała) oraz Lietzen (ówczesna Leśnica). Władysław Odonic przekazał im Myślibórz, Wielką Wieś, Chwarszczany i Wałcz. Wielkopolski książę Przemysł II przekazał im Czaplinek. Zakon miał w Polsce kilkanaście komandorii, niektórzy historycy nawet doliczają się 50. Liczba templariuszy w Polsce w okresie największego rozwoju zakonu jest oceniana na 150-200, przy czym byli to rycerze z różnych krajów Europy z wyraźną przewagą templariuszy pochodzenia niemieckiego. Liczba Polaków w zakonie jest trudna do ustalenia. Po rozwiązaniu zakonu majątek przejęli joannici.

Do Polski templariusze dotarli około 1155 roku. Przywiózł ich ze sobą, wracając z krucjaty, książę Henryk Sandomierski, syn Bolesława Krzywoustego. Miał im nadać miejscowość Opatów oraz 16 przyległych wsi na ziemi sandomierskiej. Pozostałością ich klasztoru jest najprawdopodobniej kolegiata św. Marcina w Opatowie, gdzie według legendy znajdują się w podziemiach zabalsamowane ciała braci.

Na Śląsku, dzięki staraniom Henryka Brodatego, pierwsi templariusze osiedlili się w 1226 roku w Oleśnicy Małej koło Oławy, gdzie założyli pierwszą na tych ziemiach siedzibę, czyli tzw. komandorię.

Kolejna komandoria powstała, według starych kronik na przełomie XIII i XIV w., w miejscowości Obrowiec koło Krapkowic. Od wieków grodzisko to było zwane Tempelberg. Miejsce to istnieje do dnia dzisiejszego. Zakonnicy przebywali prawdopodobnie także na zamkach w Rogowie Opolskim, Krapkowicach, oraz na zamku w Otmęcie, po którym zostały tylko niewielkie ruiny. W całości zachowała się jedynie jego wieża, która obecnie jest integralną częścią kościoła parafialnego. Według legendy zamki w Rogowie i Otmęcie łączył podziemny korytarz; przypuszcza się, że połączenie miały również z Obrowcem i Krapkowicami. Ślady rycerzy wiodą także do Prudnika, gdzie mieli zbudować pierwszy drewniany zamek w tej okolicy. Książę Bolesław Wstydliwy osiedlił templariuszy w Łukowie i podjął starania o ustanowienie tam biskupstwa – wymienianym w bulli papieża Innocentego IV z 1 lutego 1257[3].

http://pl.wikipedia.org/wiki/Templariusze
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 05 wrz 2013, 22:25

Komandorie i posiadłości templariuszy w Polsce

Templariusze na pograniczu wielkopolsko-pomorsko-brandenburskim otrzymali największe nadania od dwóch wielkich, politycznych antagonistów: księcia śląskiego Henryka Brodatego i księcia wielkopolskiego Władysława Odonicza oraz od księcia zachodniopomorskiego Barnima I. Obok nich donatorami templariuszy w Polsce i w granicach dawnego biskupstwa lubuskiego byli polscy książęta: Przemysł, Bolesław i Przemysł II z Wielkopolski, Bolesław z Mazowsza, Bolesław II i Henryk III ze Śląska; margrafowie brandenburscy: OttoIV, Konrad I, Otto V i OttoVI; komes Włost, komes Mroczek z Pogorzeli i wdowa po komesie Piotrze z Lank. Intencją fundatorów, obok deklarowanych względów dewocyjnych, było zabezpieczenie pogranicza przed najazdami i rabunkami oraz akcja kolonizacyjna. O tym ostatnim aspekcie działalności templariuszy świadczy występowanie nazw terenowych "tempel". Przyjęcie powyższej nazwy dla miejscowości może oznaczać, że została ona założona przez templariuszy lub została przez nich przeniesiona na prawo niemieckie.

Administracyjnie dobra polskich templariuszy należały do prowincji niemieckiej, ale stanowiły w jej ramach oddzielny preceptorat na czele z preceptorem rezydującym na przemian w Oleśnicy Małej (Śląsk), Chwarszczanach, Leśnicy i Rurce. Na interesujących nas terenach było prawdopodobnie w różnym czasie dziewięć komandorii z siedzibami w: Chwarszczanach, Oleśnicy Małej, Rurce, Leśnicy, Wielowsi, Wałczu, Myśliborzu i Czaplinku - czego dowody znajdują się bezpośrednio w źródłach - oraz prawdopodobnie w Sulęcinie, a raczej w pobliskim Ostrowie - na co wskazują podobieństwa architektoniczne kaplic w Ostrowie i w Chwarszczanach oraz położenie samej miejscowości.

Siedziby templariuszy na ziemiach polskich posiadały kształt obszernych założeń zajmujących płaskie wzniesienia w zakolach rzek i pośród mokradeł. W ten sposób, obok komandorii chwarszczańskiej została zlokalizowana siedziba w Rurce i Wielowsi. W obrębie majdanów znajdowały się zabudowania, w większości o charakterze gospodarczym. Wskazuje na to skala założeń oraz brak innych zachowanych budowli, co jest prawdopodobnie efektem ich nietrwałego charakteru. Fakt ten pozwala domyślać się istnienia tam obiektów o przeznaczeniu gospodarczym - stajni, obór, owczarni, gołębników. Zbigniew Radacki na przykładzie zamku templariuszy w Voulaine zdefiniował uniwersalny typ rozplanowania dla założeń tego zakonu. Polega on na wyodrębnieniu dziedzińca gospodarczego i mieszkalno-gospodarczego. W Chwarszczanach, jak twierdzi, nastąpiła redukcja tego typu i w efekcie powstanie jednego dziedzińca. Jak wykazują badania, zachodnioeuropejskie komandorie templariuszy nastawione na działalność gospodarczą posiadają zwiazki z architekturą grangii cysterskich. Były to zespoły budowli wznoszone na planie kwadratowym lub prostokątnym. Dwie najbardziej okazałe budowle - kaplica i budynek zawierajacy wielką salę były usytuowane naprzeciw siebie, po północnej i południowej stronie dziedzińca. Potwierdzają to założenia w Chwarszczanach i Rurce, gdzie kaplice zostały przesunięte na skraj majdanu, pierwsza na północny, druga na południowy. W takim układzie wielkiej sali należałoby szukać po stronie przeciwnej, to znaczy dla Chwarszczan na południu, w Rurce na północy. Przypuszczenie to potwierdza fakt usytuowania od tych stron portali w kaplicach.

Tekst: Błażej Skaziński i Maciej Sałański

Komandoria w Chwarszczanach

Komandoria templariuszy w Chwarszczanach, położona w historycznej ziemi kostrzyńskiej, zajmowała płaskie wzniesienie w kształcie elipsy o szerokości stu i długości stu pięćdziesięciu metrów. Od zachodu przylegała do rzeki Myśli, z pozostałych stron otoczona była stumetrowym pasem moczarów. Miejsce to było z natury swej obronne i gwarantowało bezpieczeństwo, poza miesiącami zimowymi. Założenie komandorii zostało zakomponowane prawdopodobnie wokół dwóch dziedzińców, reprezentacyjnego i gospodarczego. Pozostałością po jej zabudowie jest wytworna gotycka kaplica, usytuowana w północno-zachodniej części założenia. Zapewne inną reprezentacyjną budowlą w ramach tego ośrodka była tzw. wielka sala, będąca rodzajem kapitularza. W obrębie komandorii znajdowały się ponadto zabudowania gospodarcze, takie jak stajnie, spichlerze, owczarnie, czy gołębniki. W sąsiedztwie założenia znajdował się młyn wodny, wzmiankowany w 1335 roku, choć zapewne wybudowany znacznie wcześniej.

Początki komandorii związane są z fundacją wielkopolskiego księcia Władysława Odonicza. Nadanie obejmowało tysiąc łanów ziemi z ośrodkiem w Chwarszczanach. Niektórzy badacze twierdzą, że w tym przypadku dobroczyńcą zakonu był śląski książę Henryk Brodaty. Templariusze chwarszczańscy pochodzili z nieokreślonej komandorii zakonnej w prowincji niemieckiej, być może w Tempelhof, obecnie w granicach administracyjnych Berlina. Przyczyną tak poważnego nadania były względy dewocyjne, dążenie do zabezpieczenia pogranicza przed wrogimi atakami oraz zagospodarowanie terenu na prawie niemieckim. Fundacja została potwierdzona jeszcze w tym samym roku przez biskupa lubuskiego Wawrzyńca, a w rok później przez papieża. W 1234 roku książę szczeciński Barnim I Mądry przekazał templariuszom chwarszczańskim dwieście łanów ziemi z ośrodkiem w Dargomyślu. W 1241 roku templariusze otrzymali ponadto z fundacji śląskiego możnowładcy Piotra Własta wsie Lubno (obecnie zaginiona) i Oborzany. Było to zapewne, jak należy przypuszczać, zadośćuczynienie startom poniesionym przez zakon templariuszy podczas bitwy z tatarami pod Legnicą.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W połowie XIII wieku dobra komandorii chwarszczańskiej znalazły się pod panowaniem margrabiów brandenburskich z dynastii askańskiej, wchodząc w skład nowo utworzonej prowincji, określanej później mianem Nowej Marchii. Stosunki templariuszy z margrabiami nie układały się dobrze, skoro Askańczycy zażądali od nich przekazania części posiadłości zakonnych. W 1262 roku doszło do porozumienia, na mocy którego templariusze, w zamian za zrzeczenie się praw do miejscowości leżących przy drodze do Gorzowa (Kostrzyn, Warniki, Dąbroszyn, Witnica) oraz dóbr komandorii w Myśliborzu, otrzymali potwierdzenie posiadania komandorii chwarszczańskiej wraz z dziesięcioma wsiami (Bogusław, Carkzowe?, Cychry, Dargomyśl, Dębno, Gudzisz, Krześnica, Nyvik?, Oborzany, Sarbinowo). Formą zadośćuczynienia była dodatkowo wieś Kaleńsko w ziemi kostrzyńskiej, będąca wcześniej w posiadaniu rycerskim.

Z czasem stosunki z margrabiami uległy na tyle ociepleniu, że w 1286 roku do konwentu chwarszczańskiego wstąpił przedstawiciel dynastii askańskiej - Otto VI. W tym samym mniej więcej czasie wybudowano w miejscu wcześniejszej, romańskiej kaplicy, gotycką świątynię, zachowaną do dnia dzisiejszego. O znaczeniu ośrodka świadczył także fakt, że komandor chwarszczański Bernhard von Evirstein pełnił zarazem funkcje preceptora zakonu na Polskę, Nową Marchię, Czechy i Morawy. Ostatnia wzmianka dotycząca tej placówki zakonnej pochodzi z 1308 roku, kiedy to templariusze chwarszczańscy sprzedali mieszczanom frankfurckim wieś Cychry. W 1335 roku wymieniono już w Chwarszczanach joannitów - inny zakon krzyżowy, który na mocy bulli papieskiej wszedł w posiadanie dóbr templariuszy.

Obrazek
Obrazek

Do 1540 roku komandoria chwarszczańska i przynależne jej miejscowości znajdowały się we władaniu joannickim. Zastana przez nich zabudowa komandorii nie podlegała w przeciągu kilku stuleci większym zmianom. W początku XV wieku w kaplicy ufundowano zespół malowideł przedstawiających Apostołów, św. Krzysztofa z Chrystusem i Święte Dziewice. Komandoria chwarszczańska została w XV wieku na krótko skonfiskowana przez krzyżaków w odwecie za sprzyjanie wojskom husycko-polskim i dopiero w wyniku akcji dyplomatycznej zwrócona joannitom. Kres istnienia tutejszej komandorii zakonnej nastąpił w 1540 roku. Jan z Kostrzyna, władca Nowej Marchii przeniósł tutejszy konwent do Świdwina, podczas gdy w Chwraszczanach zorganizował siedzibę domeny państwowej. Wówczas to, w sąsiedztwie średniowiecznych zabudowań założono nowożytny folwark. Zniszczenia przyniosła bitwa pod Sarbinowem w 1758 roku, jedna z najkrwawszych batalii wojny siedmioletniej. Spłonęła wówczas kaplica i zapewne średniowieczne zabudowania. Świątynia została poddana remontowi, służąc jako filia parafii protestanckiej w Cychrach. Pod koniec XIX wieku przeprowadzono w kaplicy prace konserwatorskie obejmujące także rewaloryzację średniowiecznych malowideł.

Po II wojnie światowej majątek domeny państwowej znacjonalizowano i utworzono państwowe gospodarstwo rolne. Kaplica została przejęta przez katolików i podporządkowana parafii w Sarbinowie. Niekorzystną decyzją stało się pokrycie znajdujących się w kaplicy malowideł warstwą pobiały. Dopiero w latach 90. XX wieku, zdecydowano się na ich odsłonięcie. Od ubiegłego roku w Chwarszczanach, na terenie dawnej komandorii, prowadzone są prace wykopaliskowe, oparte na interdyscyplinarnych badaniach naukowych.
Błażej Skaziński

http://www.templariusze.org/artykuly.php?id=1
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 06 wrz 2013, 23:43

Zakon Naszej Pani z Syjonu
Zanim powstali templariusze, na górze Syjon koło Jerozolimy został wcześniej założony przez Gotfryda de Bouillon zakon-Ordre de Sion(według różnych dokumentów w 1090 lub 1099r). Jedna z wersji mówi, że tworzyli go rycerze przydzieleni do obrony opactwa Notre Dame de Mont de Sion i nazwali się Zakonem Sainte-Marie du Mont de Sion et du Saint-Esprit (Zakon Św.Marii z Góry Syjon i Św.Ducha). Istnieją nawet oryginalne dokumenty z tamtego okresu, na których widnieje pieczęć i podpis przeora Notre Damę de Sion. Jeden z nich, pochodzący z 19 lipca 1116 roku, podpisany jest przez przeora Arnaldusa, drugi zaś, z 2 maja 1125 roku, opatrzony został podpisami Arnaldusa i Hugona de Payns, pierwszego wielkiego mistrza Świątyni. Do 1306r. owe bractwo używało także nazwy "Ormus", co symbolizowało "Ursusa"(Niedźwiedzia), a miało ścisły związek z Dagobertem II. Godłem organizacji miał być czerwony krzyż, przejęty potem przez Templariuszy. Jeden z kronikarzy pisał w 1172 roku, że owo opactwo, nazywane Notre Damę du Mont de Sion, było istną fortecą, z murami obronnymi i basztami. Według wybitnego dziewiętnastowiecznego znawcy opactwo „zajmowała kapituła mnichów reguły augustiańskiej, którym pod przewodnictwem opata powierzono doglądanie sanktuariów". Ponoć to ten zakon ukrywał i przechowywał informacje z pokolenia na pokolenie o przypuszczalnych potomkach Chrystusa. Zajmował się też ochroną rodu Merowingów. Napisano wiele książek o związku ''Zakonu Syjonu'' z królami z dynastii Merowingów. Graficznym znakiem Merowingów jest Lew Judy w koronie z dziwnym symbolem rodu na ogonie. Określenie Lew Judy pochodzi z Biblii, pojawia się też w Apokalipsie Św. Jana i jest jednym z przydomków Jezusa. Znakiem Ormusa oprócz czerwonego krzyża był symbolObrazek, natomiast z liter tego wyrazu można ułożyć kilka niedokładnych anagramów. Pierwszy to „ours", co po francusku znaczy „niedźwiedź", odpowiednik łacińskiego słowa „ursus", które - miało związek z Dagobertem II. Kolejne dwa anagramy to „orme", co znaczy „wiąz", oraz „or", co oczywiście znaczy „złoto". Z kolei litera „m", która stanowi w słowie „Ormus" oś łączącą boczne litery, może właśnie przedstawiać astrologiczny symbol Panny, oznaczający w średniowiecznej ikonografii Notre Damę. ;)
Tajemnicze dokumenty dotyczące tego zakonu znalazl podobno proboszcz parafii Rennes-de-Chateau - Francois Saunier.

Niedźwiedzie, Lew Judy w koronie, Merowingowie, Panna z rybą, to symbole, które dziwnie mi się z czymś kojarzą. ;)
0 x



Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1409
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 17
x 68
Podziękował: 138 razy
Otrzymał podziękowanie: 1806 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: barneyos » sobota 07 wrz 2013, 10:30

Istnieje zresztą hipoteza, iż Templariusze to takie zbroje ramię Zakonu Syjonu (tacy PIS-owscy Wszechpolacy), które było powołane do konkretnego zadania - przeczesania świątyni Jerozolimskiej.
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12956
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12891 razy
Otrzymał podziękowanie: 19597 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 07 wrz 2013, 11:18

Po ogołoceniu starożytnego Egiptu z całego złota i wykończeniu ofiar plagami – wykupili sobie za zrabowane złoto kawałek ziemi w okolicach Palestyny i założyli swoje własne lichwiarskie królestwo Judy. Kiedy Imperium Rzymskie wycięło ten wrzód na mapie świata, na Imperium spadły plagi a koczownicy po zinfiltrowaniu chrześcijaństwa stworzyli Templariuszy – zakon he he ubogich rycerzy pod wezwaniem czegoś tam. Ten zakon był tak „ubogi” że w kilka lat stworzył na oszukańczej lichwie potęgę finansową większą i potężniejszą niż obecna całą światowa lichwiarska bankowa mafia. No i jak tylko zdobył kasę to
ponownie sfinansował krucjatę w celu wyszarpania kawałka ziemi w Palestynie. Koczownicy mają na punkcie zbudowania tam synagogi szatana wręcz obsesję jakąś. Przez sto lat okupowali te „Królestwo Jerozolimskie” zanim muzułmanie wycięli ten wrzód na mapie świata. W Europie tymczasem król Filip Piękny natomiast rozpędził lichwiarzy na cztery wiatry i skonfiskował ich niegodziwie zdobyty majątek. Niedobitki Templariuszy schroniły się poza murem Hadriana czyli w dzisiejszej Szkocji i tam założyli masonerię. Pierwszą na świecie masonerię rytu szkockiego. Ta masoneria składa się wyłącznie z koczowników a jej plany..?

http://innemedium.pl/wiadomosc/nostrada ... ret?page=9
0 x


panta rhei

Ramzes3
Posty: 583
Rejestracja: niedziela 03 lut 2013, 16:21
x 13
x 65
Podziękował: 2522 razy
Otrzymał podziękowanie: 1241 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: Ramzes3 » niedziela 08 wrz 2013, 00:37

barneyos pisze:Istnieje zresztą hipoteza, iż Templariusze to takie zbroje ramię Zakonu Syjonu (tacy PIS-owscy Wszechpolacy), które było powołane do konkretnego zadania - przeczesania świątyni Jerozolimskiej.


Wybacz Barneyos ale czy ty czasami nie czepiasz się sławetnej armii czerwonej, która po przeczesaniu (zrabowaniu) świątyni Jerozolimskiej (przez PIS-owskich Wszechpolaków) przystąpiła do zrównania tej świątyni z ziemią (przez po-wskich Niekonieczniepolaków ) :lol: :lol:
0 x



Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1409
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 17
x 68
Podziękował: 138 razy
Otrzymał podziękowanie: 1806 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: barneyos » niedziela 08 wrz 2013, 11:51

He he, nie, Armia Czerwona jeśli coś tam znalazła, to chyba tylko kurz, puste kanwie po winie i wyryte w drzewie: "Tu byłem, Hugo".

Na taką koncepcję historyczną trafiłem bodaj w "Święty Graal, Święta Krew", choć nie jestem pewny, czy to było w tej książce, czy w innej.

Aczkolwiek być może rzeczywiście porównanie jest do końca nietrafne, bo chyba Templariusze nie byli chyba tak negatywnie odbierani w swoich czasach, jak Wszechpolacy w dzisiejszych. W każdym razie nie byli chyba ksenofobami.
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 09 wrz 2013, 23:49

Janusz
Niedźwiedzie, Lew Judy w koronie, Merowingowie, Panna z rybą, to symbole, które dziwnie mi się z czymś kojarzą.

Ciekawe ,bo i mi też :D :D pewnie myslimy o tym samym ;)

Drodzy panowie . Wy tu śmichy ,chichy ,pitu ,pitu ,a sprawa jest arcy poważna i tajemnicza.

ps. no nieeeee ,porwnać ich do pisiorów ? będę gryźć :D
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 10 wrz 2013, 22:40

Dla przypomnienia..... ;)
Wiadomym jest, że w 1070 roku, dwadzieścia dziewięć lat przed pierwszą krucjatą, grupa mnichów z Kalabrii przybyła w pobliże Ardenów, na ziemię Godfryda de Bouillon. Według Gerarda de Sede'a zakonnikom przewodził człowiek o imieniu Ursus. „Dokumenty klasztorne" imię to wiążą z rodem Merowingów. Nad przybyłymi zakonnikami roztoczyła opiekę margrabina Toskanii Matylda — księżna Lotaryngii, ciotka, a zarazem mamka Godfryda. Mnisi otrzymali od niej ziemię w Orval, niedaleko Stenay, gdzie około pięciuset lat wcześniej zamordowano Dagoberta II. Tam wzniesiono dla nich opactwo. Mimo to mnisi nie na długo osiedlili się w Orval. Już przed 1108 rokiem zniknęli bez śladu. Podania mówią, że powrócili do Kalabrii. Natomiast Orval w 1131 roku stało się lennem świętego Bernarda. Możliwe, że owi kalabryjscy mnisi odegrali w historii większą rolę, niż się na pozór wydaje. Gerard de Sede twierdzi, że znajdował się wśród nich człowiek znany później jako Piotr Pustelnik. Informacja ta, jeśli jest zgodna z prawdą, ma ogromne znaczenie, bo niektóre źródła wymieniają Piotra Pustelnika jako wychowawcę Godfryda. W 1095 roku, wraz z papieżem Urbanem II, Piotr dał się poznać jako charyzmatyczny kaznodzieja, nawołujący do krucjaty — świętej wojny, dzięki której chrześcijanie mieli odzyskać z rąk niewiernych Ziemię Świętą. Dziś uważa się go za jednego z głównych inicjatorów wypraw krzyżowych.
Mnisi zaś, którzy tak tajemniczo zniknęli z Orval, być może wcale nie powrócili do Kalabrii, lecz wyruszyli do Jerozolimy. Godfryd de Bouillon udał się do Ziemi Świętej z orszakiem tajemniczych osobników, którzy jako jego doradcy i oficerowie tworzyli swego rodzaju sztab generalny. Godfryd nie był jedynym nobilem, który powiódł swe hufce do Palestyny. Co najmniej trzech innych potentatów wyruszyło ze swymi pocztami na krucjatę. W razie powodzenia wyprawy — zdobycia Jerozolimy i ustanowienia chrześcijańskiego królestwa — każdy z czterech przywódców mógł otrzymać koronę. Wydaje się jednak, że Godfryd wiedział, że to jemu przypadnie ona w udziale. Ze wszystkich wodzów krucjaty tylko on zrzekł się praw do swych lenn, sprzedał wszystkie ruchomości i ogłosił, że do końca swych dni pozostanie w Ziemi Świętej.
W 1099 roku, tuż po zdobyciu Jerozolimy, doszło do tajnego spotkania kilku osób. Jak dotąd, żadne badania nie ustaliły, kto brał w nim udział. Wilhelm z Tyru twierdzi, że najważniejszym z uczestników był „pewien biskup z Kalabrii". Cel tego spotkania jest natomiast znany - był nim wybór króla Jerozolimy. Pomimo uzasadnionych pretensji do tronu, wysuwanych przez hrabiego Tuluzy Raymonda, tajemniczy i wpływowi elektorzy zaoferowali go Godfrydowi de Bouillon. Godfryd zachował się niezwykle skromnie. Nie przyjął tytułu króla, tylko przydomek Obrońcy Grobu Świętego, faktycznie jednak został królem. Kiedy zaś zmarł w 1100 roku, jego brat Baldwin już bez wahania przyjął i władzę, i tytuł. Czy owi nieznani elektorzy, którzy wybrali Gotfryda na króla, mogli być mnichami z Orval? Czy jednym z nich był Piotr Pustelnik, który cieszył się wśród krzyżowców dużym autorytetem? Czy to oni objęli we władanie górę Syjon? I czy te trzy grupy - mnisi z Orval, uczestnicy elekcji i mieszkańcy opactwa Notre Damę de Sion - mogły w istocie stanowić jedną i tę samą grupę? Na razie nie mieliśmy na to dowodów, ale nie mogliśmy wykluczyć tej ewentualności. Jeśli rzeczywiście byli to ci sami ludzie, świadczyłoby to o potędze Ordre de Sion, potędze, która dawała prawo do obierania monarchów.

Tajemnica powstania zakonu templariuszy
W materiałach zamieszczonych w Tajnych aktach były także wzmianki o templariuszach. Jako założyciele zakonu wymienieni byli: Hugon de Payns, Bisol de Saint-Omer, hrabia Szampanii Hugon oraz kilku członków Ordre de Sion: Andre de Montbard, Archambaud de Saint-Aignan, Nivard de Montdidier, Gondemar i Rossal. Według tych akt w marcu 1117 roku w kościele Świętego Leonarda w Akce Baldwin I, który „zawdzięczał koronę Syjonowi", „zmuszony został" do negocjacji w sprawie ustanowienia zakonu templariuszy. Dokładne badania wykazały, że kościół Świętego Leonarda był lennem Ordre de Sion. W tekście dawano do zrozumienia, że zgodę na negocjacje wymógł na królu Ordre de Sion, któremu zawdzięczał tron. Jeśli lak było naprawdę, oznaczałoby, że Ordre de Sion był niezwykle wpływow potężną organizacją.
Jeśli sprawcą wyboru Godfryda na króla był Ordre de Sion, to Baldwin lakże zawdzięczał koronę temu zakonowi. Zakon templariuszy istniał, przynajmniej w stadium początkowym, już w 1114 roku. Możliwe wobec tego, że rycerze Świątyni działali nieoficjalnie na długo przed 1118 rokiem jako, powiedzmy, zbrojne ramię Ordre de Sion. W 1117 roku Baldwina złożyła choroba i jego dni wydawały się policzone. Być może nadchodząca śmierć lub presja ze strony Ordre de Sion, lub też jedno i drugie, złamały opór króla i oficjalnie przyznał on templariuszom status zakonu, uznając tym samym publicznie jego istnienie.
Badając dzieje templariuszy, można dostrzeć całą sieć powiązań pomiędzy sprawcami i uczestnikami najważniejszych wydarzeń. Działania tych ludzi wskazują na konsekwentną realizację jakiegoś ambitnego planu.
Tajemniczy plan
1. W drugiej połowie XI wieku tajemnicza grupa mnichów z Kalabrii pojawia się w Ardenach. Zakonnicy otrzymują od ciotki Godfryda de Bouillon ziemię w Orval.
2. Możliwe, że wśród nich znajduje się wychowawca Godfryda. Być może jest nim ten sam człowiek, który zostaje później jednym z inicjatorów pierwszej krucjaty.
3. Nie później niż w 1108 roku mnisi opuszczają Orval i znikają bez śladu. Ich celem może być Jerozolima, choć nie ma na to żadnych dowodów. Z pewnością udaje się tam Piotr Pustelnik i jeśli należy do zakonników z Orval, być może jego konfratrzy dołączają później do niego.
4. W 1099 roku Jerozolima zostaje zdobyta, a anonimowi elektorzy, na których czele stoi mnich pochodzący z Kalabrii, obierają królem Godfryda.
5. Na polecenie Godfryda na górze Syjon zostaje wybudowane opactwo, w którym zamieszkuje zakon o tej samej nazwie, a jego członkowie mogą być tymi samymi ludźmi, którzy wybrali Godfryda na króla.
6. Już w 1114 roku działają templariusze, być może jako zbrojne ramię Ordre de Sion. Jednak dopiero trzy lata później król Baldwin nadaje im status zakonu, a w 1118 roku informacja o ich istnieniu zostaje podana do publicznej wiadomości.
7. W 1115 roku święty Bernard - mnich zakonu cystersów, będącego o krok od upadku - pojawia się na scenie jako czołowy rzecznik chrześcijaństwa.
8. W 1131 roku święty Bernard otrzymuje opactwo w Orval, opuszczone przez mnichów z Kalabrii. Orval staje się wówczas własnością cystersów.
9. We wszystkich tych wydarzeniach uczestniczą tajemnicze postacie, które niczym osnowa łączą poszczególne fragmenty tkaniny, choć jej wzór wciąż pozostaje niejasny. Do nich należy hrabia Szampanii, który darowuje świętemu Bernardowi ziemię pod opactwo, a siedzibą swego dworu czyni
Troyes, gdzie później rodzą się opowieści o Graalu. W 1114 roku postanawia wstąpić w szeregi templariuszy, których wielkim mistrzem jest Hugon de Payns, jego wasal.
10. Andre de Montbard, wuj świętego Bernarda i domniemany członek Ordre de Sion, towarzyszy Hugonowi de Payns w powoływaniu do życia zakonu templariuszy. Wkrótce jego dwaj bracia dołączają do świętego Bernarda w Clairvaux.
11. Święty Bernard staje się zagorzałym zwolennikiem templariuszy, bierze udział w ich oficjalnym ukonstytuowaniu i zredagowaniu ich reguły, opartej w dużej mierze na regule cystersów.
12. Mniej więcej w latach 1115-1140 templariusze i cystersi przeżywają rozkwit, otrzymując w darze wielkie kwoty pieniężne i posiadłości ziemskie.
0 x



Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1409
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 17
x 68
Podziękował: 138 razy
Otrzymał podziękowanie: 1806 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: barneyos » środa 11 wrz 2013, 09:01

Sprawa wydaje się być bardzo dobrze przygotowana, i to o wiele wcześniej. Papież, który uznał Templariuszy jako zakon, sam był Templariuszem. Oczywiście zanim został papieżem. Czyli, że koledzy wyznaczyli go na papieża, co musiało nastąpić o wiele wcześniej.

Cystersi zostali spadkobiercami całej schedy po rozwiązaniu zakonu w 1307 roku. Ale może też być, że to oni maczali palce również w jego powstaniu. Dziwnie zbieżna jest data powstania Cystersów, 1098 rok. Czyli, że aprobował ich ten sam papież.

A że Cystersi bardzo tajemniczy są, to już o tym wiemy.
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 11 wrz 2013, 12:51

Janusz
12. Mniej więcej w latach 1115-1140 templariusze i cystersi przeżywają rozkwit, otrzymując w darze wielkie kwoty pieniężne i posiadłości ziemskie.


Do Krakowa przybyli w 1222 roku.Właściwie do podkrakowskiej wsi o nazwie Mogiła ,która teraz jest częścią dzielnicy Krakowa ,Nowej Huty.Co ciekawe ,cystersi przybyli do Krakowa z Lubiąża na Dolnym Śląsku a sprowadził ich biskup Iwon Odrowąż.
Mam kilka zdjęć zrobionych w ubiegłym roku,ale niestety ołtarz główny był wtedy w remoncie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Obiecuję że się tam ponownie wybiorę i spenetruję bazylikę pod kątem tajemnic związanych z Templariuszami
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1409
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 17
x 68
Podziękował: 138 razy
Otrzymał podziękowanie: 1806 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: barneyos » środa 11 wrz 2013, 14:23

Te kwiatki na suficie jakoś tak skojarzyły mi się z manuskryptem Woynicha. Tam też były podobne rysunki.
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 11 wrz 2013, 22:48



Tajemnice zakonu templariuszy - film dokumentalny - cały film - lektor PL. Dokument z serii Discovery Channel i National geographics po polsku. Tajemnice Templariuszy i Świętego Graala od lat nas nurtują swoją historią. Zachęcam do oglądania tego ciekawego dokumentu o templariuszach i ich zakonie, a także wojnach przez nich prowadzonych w imię Chrystusa.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 13 wrz 2013, 18:47

Ludwik VII i Prieure de Sion
„Dokumenty klasztorne" nie wspominają o żadnych działaniach Ordre de Sion od 1118, to jest od roku oficjalnego powstania templariuszy, do 1152 roku. Wydaje się, że przez cały ten czas pozostawał on w Ziemi Świętej, w opactwie pod Jerozolimą. Później powracający z drugiej krucjaty król Francji, Ludwik VII, miał sprowadzić ze sobą dwudziestu dziewięciu członków zakonu. Nie wiadomo, w jakim charakterze występowali i dlaczego król przyjął ich do swego otoczenia. Jeśli Ordre de Sion rzeczywiście stał za zakonem Świątyni, to mogło tak być, gdyż Ludwik VII zaciągnął u templariuszy wysokie pożyczki i korzystał z ich pomocy wojskowej. W każdym razie Ordre de Sion, powstały dzięki Godfrydowi de Bouillon pół wieku wcześniej, zaczął w roku 1152 na nowo zapuszczać korzenie we Francji. Według „dokumentów klasztornych" sześćdziesięciu dwóch członków zakonu osiedliło się w podarowanym im przez króla Ludwika „wielkim klasztorze" Saint-Samson w Orleanie. Siedmiu zaciągnęło się do templariuszy. Dwudziestu sześciu — dwie grupy po trzynastu - wstąpiło do „małego klasztoru Mont de Sion" na peryferiach Orleanu.
Sprawdzenie tych informacji nie nastręczało wielu trudności. Akty królewskie, na których podstawie Ordre de Sion uczynił z Orleanu swą siedzibę, istnieją do dziś. Ich odpisy podawane są w wielu źródłach, a oryginały można zobaczyć w archiwach miejskich w Orleanie. Tam też znajduje się bulla papieża Aleksandra III z 1178 roku, która oficjalnie zatwierdza własności Ordre de Sion. Były wśród nich domy i wielkie obszary ziemi w Pikardii, we Francji, w Lombardii, na Sycylii, w Hiszpanii, w Kalabrii, a także, rzecz jasna, w Ziemi Świętej. Przed drugą wojną światową było w archiwach Orleanu nie mniej niż dwadzieścia aktów wymieniających posiadłości Ordre de Sion. Po bombardowaniu miasta w 1940 roku pozostały tylko trzy.

Do 1188 roku wielki mistrz Ordre de Sion był także wodzem templariuszy. I tak na przykład Hugon de Payns i Bertrand de Blanchefort stali jednocześnie na czele obydwu zakonów. Od chwili ścięcia wiązu w Gisors Ordre de Sion wybierał własnego wielkiego mistrza, który nie miał nic wspólnego z templariuszami. Według „dokumentów klasztornych" pierwszym takim mistrzem był Jean de Gisors.

Nazwa Ormus pojawia się w historii, i to dwukrotnie, choć w związku z zupełnie innymi sprawami. Nazwa ta występuje w filozofii zaratustriańskiej oraz w tekstach gnostyckich i oznacza źródło światła. Ponownie pojawia się w siedemnastowiecznych opowieściach masońskich dotyczących rodowodu wolnomularstwa. Według nich Ormus był egipskim mędrcem, mistykiem i gnostykiem z Aleksandrii, który żył w czasach wczesnochrześcijańskich. W 46 roku naszej ery wraz z sześcioma zwolennikami został nawrócony na chrześcijaństwo przez jednego z uczniów Jezusa, którym wedle większości relacji był święty Marek. W rezultacie powstała nowa sekta, czy też zakon łączący zasady chrześcijaństwa z naukami innych, starszych jeszcze szkół mistycznych. O ile wiemy, nie istnieją żadne źródła potwierdzające tę historię, co oczywiście nie znaczy, że jest ona nieprawdziwa. W I wieku naszej ery Aleksandria była istną wylęgarnią różnych prądów filozoficznych, gdzie niczym w tyglu mieszały się doktryny judaizmu, mitraizmu, zaratustrianizmu, pitagoreizmu, hermetyzmu i neoplatonizmu. W mieście roiło się od nauczycieli i filozofów wszelkiego pokroju i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby jeden z nich przyjął imię boga światła.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 14 wrz 2013, 10:41

Czy wiesz dlaczego piątek trzynastego jest uważany za pechowy dzień?



Przesąd związany z pechowością tego dnia związany jest z wydarzeniami, które miały miejsce w średniowieczu. 13 października (piątek) 1307 roku aresztowano Templariuszy, których król Francji Filip IV oskarżył o herezję , sodomię i bałwochwalstwo. Podejrzenia ponoć nie były słuszne, chodziło o pozbycie się wierzycieli, gdyż króla Francji był poważnie zadłużony u Templariuszy. Przywódcy zakonu zostali skazani na śmieć przez spalenie na stosie.
Obrazek
Wielki Mistrz Zakonu, Jacques de Molay, tuż przed spaleniem na stosie przeklął Filipa IV i papieża Klemensa V, a rok później obaj nie żyli.



Templariusze uniewinnieni!
Sensacyjne odkrycie w watykańskich archiwach


We wtorek 9 listopada włoskie agencje prasowe poinformowały o odnalezieniu w Watykanie poszukiwanego od kilkuset lat (?!) protokołu z wyrokiem uniewinniającym templariuszy wydanym przez Klemensa V latem 1308 roku. Niejaka Barbara Frale1 odkryła pokaźnych rozmiarów dokument, z którego treści wynika, iż papież oczyszcza czy wręcz uniewinnia wielkiego mistrza Jaquesa de Molay i jego towarzyszy z zarzutu herezji. Prasa przytacza już ponoć pierwsze wypowiedzi historyków, którzy pochwalają Klemensa za odwagę i próbę podjęcia samodzielnej decyzji w tej drastycznej, politycznej (?) sprawie. Tak naprawdę, to ta "sensacja prasowa" trąci nieco stęchlizną. Jest koniec roku 2004, a dr Frale odkryła dokument 13 września 2001 roku! I znowu, jak od wieków ktoś usiłuje wywołać sensację, bo sprawa dotyczy templariuszy, a ci bez sensacji i tajemnicy tracą przecież swój urok i sens.

Ja raczej sceptycznie podejdę do tej sensacji i analizując opracowania dziejów zakonu zobaczę, co robi Klemens V latem 1308 roku.

Marion Melville2 dość szczegółowo omawia okres od 29 maja do 24 sierpnia 1308 roku. W tym czasie da się wyraźnie zauważyć wahania papieża i determinację Filipa i jego legistów. Do prawdziwej próby sił pomiędzy nimi doszło podczas publicznych obrad zgromadzenia kardynałów. Guillaume de Plaisians wykrzyczał tam w imieniu króla jadowitą mowę ułożoną wcześniej wespół z Guillaume de Nogaret, kończąc ją brutalnie bezczelnymi słowy: "Przeto Ojcze Święty, ponieważ król, baronowie i cały lud w królestwie żądają, aby ta sprawa została szybko zakończona, raczcie załatwić ją jak najszybciej. Inaczej będziemy zmuszeni przemówić do Was innym językiem!" Klemens spokojnie odpowiedział, że po zbadaniu sprawy osądzi ją "bez zwłoki, lecz również bez pośpiechu i w sposób godny Kościoła". Były to ostatnie chwile nadziei na ocalenie zakonu. Być może, że właśnie teraz papież przygotował dokument uniewinniający templariuszy spod zarzutu herezji, aby w odpowiednim momencie wyciągnąć go z rękawa. Pod koniec Czerwca zirytowany Plaisians postanowił pchnąć sprawę do przodu, zgodnie z wytycznymi Filipa. Przedstawił Klemensowi siedemdziesięciu dwóch templariuszy, pragnących według niego świadczyć o znieprawieniu zakonu. Jednocześnie w Poitiers rozpuścił pogłoski "że Filip zamierza ekshumować i spalić kości zmarłego papieża Bonifacego VIII". Sprawa Bonifacego była straszakiem wymierzonym zarówno w Klemensa, jak i w cały Kościół. Nie miejsce tu na jej przedstawianie, dość powiedzieć, że na samo jej wywołanie papież "zachorował z trwogi". Tak więc pomimo, iż strwożony Klemens twierdził, iż tych siedemdziesięciu dwóch templariuszy przesłuchał osobiście, to wiemy, że mówił nieprawdę. Na jego polecenie dokonali tego czterej kardynałowie, z czego trzech to zdecydowani stronnicy króla Filipa. M. Melville zauważa bez ogródek, że gdyby Klemens chciał rzeczywiście wszcząć poważne śledztwo, to "nie mógłby wybrać gorszych zastępców". 5 lipca poszedł na kolejne, wielce przykre, ustępstwa. Przywrócił uprawnienia wielkiemu inkwizytorowi Guillaume de Paris i choć uzależnił jego działania od postawionych przez siebie dwu warunków, to chyba sam już nie wierzył w pomyślny dla zakonu rozwój sytuacji. Pod koniec lipca po raz ostatni zdobył się na jakiś wysiłek na rzecz templariuszy. Zastrzegając, iż osobiście osądzi wielkiego mistrza i dostojników, zażądał sprowadzenia ich do Poitiers. Dla króla nie stanowiło problemu nie dopuszczenie do tego aktu. Pod pozorem zgody na papieskie żądanie wysłano z Paryża konwój więźniów do Klemensa. Jakub de Molay, Hugon de Pairaud, Golfryd de Charnay, Golfryd de Gonneville i Raymbaud de Carond opuścili Paryż z nadzieją w sercach, lecz pod opieką Jana de Jamville, zaufanego sługi króla. Jego zadanie polegało na tym, aby konwój nie dotarł do Poitiers, więc pod pozorem zmęczenia i choroby więźniów, zatrzymano ich w zamku Chinon. Dla Klemensa ta brutalna demonstracja królewskiej siły wystarczyła, aby znów "zachorować z trwogi". Wyczerpany, zalękniony, zadowolił się wysłaniem do Chinon trzech wiadomych kardynałów, polecając im "wysłuchać i udzielić rozgrzeszenia". Do Chinon pospieszyli także obaj legiści, Nogaret i Plaisians, z pewnością mocno dzierżący sprawę w swoich rękach. W ten sposób unicestwiona została ostatnia nadzieja templariuszy oraz jakaś mrzonka miotającego się w ambiwalentnych uczuciach Klemensa. Zanim jeszcze kardynałowie zdali sprawę z wysłuchania dygnitarzy zakonnych, papież miał już gotowy tekst bulli Faciens misericordiam. Ową bullą ustanowił komisję, której zadaniem będzie przygotowanie procesu templariuszy, jako całości, jednostki zakonnej, nie zaś poszczególnych rycerzy z osobna. W tekście bulli Klemens pozostawił jedynie nikły cień wątpliwości, co do zarzucanych templariuszom karygodnych czynów. Datowanie bulli uświadamia nam stan ducha papieża - 12 sierpnia. Kardynałowie do Chinon przybyli 14 sierpnia (!), a sprawozdanie zredagowali 24! W tymże czasie Klemens V nie brał juz pod uwagę możliwości ostatecznego uniewinnienia zakonu, wydał nawet zarządzenie, iż dobra templariuszy zostaną przeznaczone na wyzwolenie Ziemi Świętej. Wiedział już, że Templum zostanie unicestwione.

Malcolm Barber3 z kolei nie pozostawił papieżowi ani chwili na rozterki. Twierdzi, że Klemens sprzeciwiał się tylko działaniom władzy świeckiej we Francji, które były jawnym naruszeniem prerogatyw papiestwa. Przejmując ponownie sprawę w swoje ręce, zabezpieczyć pragnął jedynie swój osobisty interes. Jego kroki podejmowane latem 1308 roku polegały tylko na spowolnieniu królewskiej akcji, którą widział już jako udaną, której on się nie jest w stanie przeciwstawić. Jeśli sporządził wówczas dokument uniewinniający templariuszy, to miał on prawdopodobnie na celu tylko odsunięcie procesu w czasie. Wszak miał na głowie jeszcze sprawę Bonifacego!

Regine Pernoud4 upraszcza sprawę potyczek roku 1308. Zwraca tylko uwagę na brak zgody papieża na skazanie templariuszy, którzy oskarżyli się podczas przesłuchań papieskich. Kościół nie zgadzał się na skazanie "pokutujących", zaś "pojednani już z Kościołem" templariusze powinni być uznani za pokutujących grzeszników.

Martin Bauer5 nie analizuje chronologicznego ciągu wydarzeń po aresztowaniach z 13 października 1307 roku. Stawia jednak kilka pytań odnośnie tekstu bulli Pastoralis praeeminentiae z 22 listopada 1307, kiedy to już wówczas nie ma mowy o niewinności Zakonu, za to jest nakaz aresztowań w całej Europie. "Czyżby Klemens uważał oskarżenia za absurdalne i wydał bullę tylko po to, aby Kościół mógł objąć kontrolę nad procesem templariuszy? Czyżby próbował zabezpieczyć dla Kościoła majątek Zakonu, ponieważ wiedział, że templariusze stoją na z góry straconej pozycji?"

Są to zasadne pytania i choć nigdy nie poznamy jednoznacznej na nie odpowiedzi, to kompromitacja Klemensa jako głowy Kościoła wydaje się już w tym momencie oczywista. Gra w podchody roku 1308 wygląda zaś na schizofreniczne pląsy ludzi chorych na władzę, gdzie wszystkie chwyty i figury są dozwolone.

Piers Paul Read6 stara się starannie odsiać mit od fikcji, opierając swe dociekania na najnowszych badaniach historyków. Choć uważa, że Klemensa "niełatwo było zastraszyć lub sprowokować do pośpiesznych działań", to jednak potwierdza, że w bullach papieskich ogłaszanych podczas lata 1308 roku, zwłaszcza w Faciens misericordiam Klemens V potwierdzał głoszoną przez króla wersję wydarzeń. Zapewniał zarazem, że monarcha postąpił tak, jak postąpił, "nie z chciwości", lecz pod wpływem "zapału, należnego ortodoksyjnej wierze i stąpając po wyraźnych śladach swoich przodków". Papież upoważnił wszystkich biskupów do powoływania w diecezjach komisji regionalnych, których zadaniem miało być osądzenie znajdujących się w ich jurysdykcji "heretyckich templariuszy". Śledztwo w sprawie zakonu jako całości miało być prowadzone przez ośmiu papieskich komisarzy, a kardynałowie wysłani do Chinon mieli dygnitarzy z Jakubem de Molay na czele. Po wydaniu tych rozporządzeń Klemens zwołał sobór generalny kościoła, który miał się zebrać w 1310 roku w Vienne.

Na tle ogólnej sytuacji samego papieża, jak i Kościoła, przypuszczać można, że Klemens V doszedł do wniosku, iż w imię Kościoła musi poświęcić templariuszy. Jestem przekonany, że nie wierzył on w ich winę, bał się jednak bardzo i to nie tylko Filipa. Pod jego silnym naciskiem uciekł się tylko do swej ulubionej taktyki odwlekania decyzji i starał się uciec od Filipa dosłownie. Na obrzeżu Prowansji, w krainie Venaissin, znalazł dla siebie enklawę nad brzegiem Rodanu. Było nią miasto Avinion. W sierpniu 1308 roku oznajmił, że tam właśnie Kuria Papieska przeniesie się z Poitiers.

Jak widać, u P.P. Reada nie ma miejsca na wahania, a tym bardziej na uniewinnienie templariuszy. Ponownie nasuwa się wniosek, iż dokument (jeśli w ogóle powstał) miał zostać wyciągnięty "z kapelusza" w krytycznym momencie, powodując ogromne zamieszanie i dalszą zwłokę. Pamiętajmy też, że Klemens był poważnie chory i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Może na wypadek swojej nagłej śmierci przygotował templariuszom "ratunek zza grobu"? Obracamy się nieustannie w sferze domysłów i tak już, mam nadzieję, pozostanie. Ileż to literatury powstało na kanwie "sprawy templariuszy", ileż jeszcze powstanie. Czy można dopuścić, aby ten proces zakończył się suchym stwierdzeniem dowiedzionych ponad wszelką wątpliwość faktów? Nie, po stokroć nie!

Na zakończenie ustosunkuję się jeszcze do treści artykułu, który pojawił się na stronie internetowej www.templariusze.org - "Templariusze. Płomień niewinności. Badania Adriano Forgione". Ów Adriano jest wydawcą bardzo poczytnego we Włoszech czasopisma "Hera" oraz producentem programów dokumentalnych dotyczących sekretów religii starożytnego Egiptu. Na język polski tekst przetłumaczył Grzegorz Kowalski.

Zawarte już na samym początku artykułu stwierdzenie Forgione, iż de Molay był przywódcą "struktury militarnej zakonu" klasyfikuje tego badacza do ligi fantastów. W domyśle pozostaje ta inna, ukryta przez wieki struktura, z mądrym i przewidującym przywódcą, na pewno nie analfabetą jak Jakub de Molay, realizująca PLAN. Dalej Forgione pisze, że "do dnia dzisiejszego Klemens uważany był za papieża słabego, a jego współodpowiedzialność za upadek Świątyni była niezaprzeczalna". Cóż to znaczy "do dnia dzisiejszego"? A czy coś się zmieniło? Według A. Forgione tak, bowiem pani Barbara Frale odkryła w Tajnych Archiwach Watykanu dokument, który, "jak uważali badacze, zaginął przed wiekami". To znaczy, że go znali, wiedzieli o jego istnieniu! Dokument zawiera ponoć "jedyny dowód przyznania się do winy Jakuba de Molay". Dalej następujący passus: "dokument nie interesował badaczy być może dlatego, że przez wiele lat sądzono, iż znajdował się w zajętym przez Napoleona archiwum papieskim, które w drodze do Paryża zostało okradzione z wielu dokumentów dotyczących procesu templariuszy". Nie wiem, o czym chce nam powiedzieć badacz Forgione, nie widzę tu żadnej logiki; wiadomo było, że dokument istniał, ale sądzono, że ukradł go Napoleon. I co? Dalej Forgione twierdzi, iż ten dokument ujawnia "fakty, których nikt nie byłby w stanie sobie nawet wyobrazić." Ech, ci Włosi! Przecież już po zapoznaniu się z ułamkiem literatury dotyczącej templariuszy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie wszystko! Nie wiem, na jakiej podstawie A. Forgione pisze o kardynałach wysłanych do Chinon: "papież powołał specjalną delegację złożoną ze swych trzech najbardziej zaufanych kardynałów (sic!), wśród których znajdował się jego bratanek (?) Beranger Fredol, wybitny kanonista, który nadużycia Inkwizycji znał z własnej obserwacji".

Pominę parę kolejnych "kwiatków" i przejdę do konkluzji, do której dochodzi Adriano Forgione. Pisze on, cytuję: "Chociaż postępowanie Klemensa V było w opozycji do dominującego nurtu historiografii zakonu Świątyni (?), treść odkrytego dokumentu ukazuje go w nieco bardziej pozytywnym świetle. Również inne materiały historyczne potwierdzają taką opinię, czego dowodzą prace Edith Pazstor i Agostino Paravicini Bagliani, znanych badaczy historii papiestwa, którzy postulują, że przyjęty za prawdziwy obraz Klemensa V jako papieża słabego, zdominowanego przez francuskiego króla, powinien ustąpić na rzecz wizerunku papieża - dyplomaty, kanonisty dysponującego ogromną wiedzą, który potrafił działać rozważnie i w sposób przemyślany w tym jednym z najtrudniejszych dla Kościoła Rzymskokatolickiego okresów historii".

Pozostając pod wrażeniem pracy Agostino Forgione i nie zmieniając konwencji dołożę krótkie wyjaśnienie całego zamieszania. Zjednoczona Europa pławi się w dobrobycie, poziom wzajemnej tolerancji narodów, wyznań i orientacji osiąga szczyty, w niepamięć idą grzechy, nawet te niewybaczalne. Rozprzestrzenia się moda na wzajemne przepraszanie się wszystkich ze wszystkimi. Przepraszają Niemcy Polaków, Polacy Żydów, Niemcy Anglików i odwrotnie, Włosi z północy przepraszają Włochów z południa i.t.p. Najwyższym zaś osiągnięciem w dziedzinie przeprosin są przeprosiny papieża za Inkwizycję.

Nadeszła wiekopomna chwila, aby przeprosić templariuszy. Jak to uczynić? Trzeba pani doktor podrzucić "zaginiony dokument", w którym czarno na białym stoi, że są oni niewinni. To nie wszystko. Dokument ten musi całkowicie oczyścić z przylepionego doń błota Klemensa V. Może go nawet kanonizujemy? Templariuszy można już przeprosić, o zrabowane mienie nikt się nie upomni...

A teraz poważnie. Jak twierdzi dr Barbara Frale, z odkrytego przez nią dokumentu wynika, że papież Klemens V "umiejętnie i wytrwale" realizował własny plan. Miał mu on zapewnić możliwość przesłuchania dygnitarzy zakonu, a w konsekwencji uwolnienia ich z zarzutów. Nie udało mu się tego dokonać. Papież Jan Paweł II wystąpił niedawno do świata islamskiego z prośbą o wybaczenie zbrodni popełnionych w czasie krucjat. Odkrycie tak ważnego dokumentu może naprawdę przyczynić się do złożenia templariuszom przeprosin, ponieważ Kościół będzie musiał zająć stanowisko w tej bulwersującej sprawie.


tekst: Marian Anklewicz


1. Dr Barbara Frale, historyk, pracownik naukowy Watykańskiego Instytutu Paleografii;
2. M.Melville, Dzieje Templariuszy, Warszawa 1991.
3. M.Barber, Templariusze, Warszawa 2000.
4. R.Pernoud, Templariusze, Gdańsk 1996
5. M.Bauer, Templariusze. Mity i rzeczywistość, Wrocław 2003.
6. P.P.Read, Templariusze, Poznań 2004.

http://www.templariusze.org/uniewinnienie.php
tekst na FB udostępnił Blad .Wiem że czytasz to forum , dzięki Blad :D
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 16 wrz 2013, 22:14

Komandoria w Sulęcinie (Ostrowie)

Obrazek
Kościół w Ostrowiefoto: Sławomir Majoch


Komandoria sulęcińska, będąca ośrodkiem dóbr zakonnych templariuszy ufundowanych w 1244 roku przez Mroczka z Pogorzeli, nie zachowała się do dzisiejszych czasów. Miejsce lokalizacji siedziby zakonnej nie jest znane, choć wskazuje się miejsce grodziska na południowy zachód od miasta oraz teren po północno-zachodniej stronie murów miejskich, gdzie mieścił się później dwór joannitów. Możliwe jest jednak, że komandoria mieściła się w oddalonym o 2 km od miasta Ostrowie, gdzie do dnia dzisiejszego zachowała się zakonna kaplica.

Templariusze otrzymali w 1244 roku dobra z ośrodkiem w Sulęcinie od śląskiego możnowładcy Mroczka z Pogorzeli. Dobra te już wcześniej stanowiły własność tego rycerskiego rodu, o czym świadczyłaby konieczność uzgodnienia nadania z bratem donatora - Gerlachem. W tym samym roku fundacja została potwierdzona przez biskupa lubuskiego Henryka w obecności braci templariuszy, w tym Iohannesa Polonusa i innych. Wkrótce po osadzeniu templariuszy w dobrach sulęcińskich, doszło do przesunięcia granicy, w związku z czym Sulęcin stał się miastem granicznym po stronie brandenburskiej. Margrabiowie zbudowali tutaj zamek skierowany przeciwko książętom piastowskim. Zamek został wkrótce zniszczony, a miasto spalone w odwetowej wyprawie Bolesława Rogatki. Margrabiowie z dynastii askańskiej nie uznawali jednak praw templariuszy do tych terenów i z tego względu zostały im one odebrane. Potwierdzenie posiadania dóbr nastąpiło dopiero w 1286 roku, kiedy to wymienia się osadę targową (Sulenzec) wraz z patronatem w tamtejszej farze oraz wsie znajdujące się w sulęcińskim kluczu zakonnym: Lubów (Lubene), Grabno (Bucholt), Rychlik (Richennuowe), Brzezin (Bresin), Długoszyn (Langenvelde) W 1289 roku miejscowości te zostały potwierdzone templariuszom przez papieża Mikołaja IV. Wśród wsi zakonnych wymienić należy również pobliski Małuszów, który templariusze otrzymali w 1241 roku. Według jednego z niemieckich badaczy w sulęcińskich posiadłościach zakonnych, w miejscach wykarczowanych, założone zostały miejscowości: Brzeziny, Grabno, Długoszyn, Lubień, Rychlik. Później powstały też wsie położone na północy: Rudna i Stańsk. Do zakonu templariuszy, sądząc po lokalizacji, musiały należeć też wsie: Ostrów, Smogóry, Tursk, wymieniane później w dobrach zakonnych joannitów, którzy byli tutaj spadkobiercami templariuszy.

Obrazek
Obrazek
Kościół w Ostrowiefoto: Sławomir Majoch

Po aresztowaniu francuskich templariuszy w 1307 roku, a jeszcze przed dokonaniem kasaty zakonu w 1312 roku, dobra sulęcińskie zostały przejęte przez margrabiów brandenburskich. Porozumienie w Cremmen z 1318 roku dopuszczało uzyskanie posiadłości przez joannitów, pod warunkiem wniesienia odszkodowania, co zostało spełnione w 1350 roku. Dobra sulęcińskie znalazły się pod zarządem joannickiego zamku w Łagowie. Zakonnicy pozostawali właścicielami dóbr do 1810 roku, kiedy doszło do sekularyzacji własności klasztornych na terenie państwa pruskiego.

Obrazek
Obrazek

http://www.templariusze.org/artykuly.php?id=7
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 17 wrz 2013, 22:25

„Czas zmienia i ściera słowo człowieka, ale to co powierzono ogniowi trwa w nieskończoność..."

Mówi się, że jednym z tajnych warunków, jakie Filip Piękny postawił Bertrandowi de Gotowi przed wyborem na papieża było bycie wspólnikiem w usunięciu Zakonu Świątyni. Pogardę do Klemensa V i reprezentowanej przezeń godności wyraził Dante, który w XIX pieśni Piekła mówi o wiecznym potępieniu tego który jak nowy Jazon ogołocił „Świątynię Jerozolimską", aby wzbogacić Antiocha.

11 marca 1314 roku w poniedziałek Jakub de Molay, wielki mistrz Zakonu Świątyni, Godfryd Gonaville, komandor Poitou i Akwitanii, Godfryd de Charnay, komandor Normandii oraz Hugo de Payrando, wielki wizytator zakonu, zostali wyprowadzeni z lochów fortecy świątyni i zawiezieni do miasta. Tam komisja kardynałów, składająca się z Arnauda de Farges, bratanka Klemensa V, Arnauda Novellego, mnicha z Citeaux, pensjonariusza Francji, Nicolasa de Freauville'a, brata kaznodziei, niegdyś spowiednika i doradcy króla, Filipa de Marigny, jego krewnego, arcybiskupa z Sens oraz kilku innych biskupów i zarządców kazała wznieść szafot przed katedrą Notre Damę, aby publicznie odczytać zeznania i ostateczny wyrok. Na szafot wprowadzono templariuszy, kazano im klęknąć. Jeden z kardynałów zaczai czytać. Kiedy doszedł do wyroku skazującego de Molaya i jego braci na dożywotnie więzienie, to znaczy na „dożywotnie zamurowanie" z „chlebem boleści i wodą przykrości" za całe pożywienie, przedstawiciele Filipa Pięknego aż podskoczyli.
Ustalono bowiem, że łaska, jaką przyznano templariuszom, wynikała z tego, iż „naiwnie wyznali swoje winy". Ale nastąpiło to, czego sędziowie najmniej się spodziewali. Wielki mistrz i komandor Normandi wstali, przerwali kardynałowi. Zwrócili się tak do komisji inkwizytorów, jak do tłumu i oświadczyli, że to co zeznali podczas przesłuchań jest fałszem. Złożyli zeznania jedynie na dowód pokory i ufności w papieża i króla, którzy obiecali im wolność; energicznie zaprotestowali przeciw wyrokowi kardynałów, głównie zaś przeciw arcybiskupowi Sens, Filipowi Marigny. Oskarżyli wszystkich o sprzeniewierzenie się słowom papieża i króla.
Łatwo zrozumieć zmianę frontu de Molaya i de Charnaya. Zeznania nic ich nie kosztowały, bo ponad wszystko cenili wolność. Wolność oznaczała podjęcie i kontynuowanie wielkiego dzieła templariuszy. A teraz okazywało się, nie będą wolni. Czeka ich coś gorszego od śmierci: powolny rozkład fizyczny i moralny w lochach, gdzie będą przykuci do ociekającego wodą muru, samotni, w ciemności i ciszy ciążącej bardziej niż grób. Zatem jedyna nadzieja była tylko w grobie: śmierć wyzwolicielka przyspieszona niedożywieniem i chroniczną dezynterią. Molay jest stary (ma siedemdziesiąt jeden lat) i już niczego od życia nie oczekuje, de Charnay też jest mu bliski wiekiem i też dokonał wyboru. Lochy mogą trwać wiele lat. Natomiast jest inna możliwość, o czym świadczą zwyczaje: odwołanie zeznań i wycofanie się pociąga ipso facto śmierć na stosie. Bolesną na pewno, ale mimo wszystko krótkotrwałą i mniej straszną od powolnego gnicia w tajnych i ponurych kazamatach, podczas gdy inni będą żyli w blasku słońca.
Molay i Charnay podjęli decyzję. Podczas gdy słuchali decydujących słów, skrzyżowały się ich spojrzenia, zrozumieli się. Podnosi się więc głos wielkiego mistrza.
„Panowie, mój brat i ja protestujemy przeciw obyczajowi, jaki z wczorajszych słów dziś się czyni po to jedynie, aby zadowoliły one króla Francji i papieża, naszego pana. A to wyznaliśmy dla ich przyjemności i z posłuszeństwa, jeżeli jednak mój brat i ja mamy gnić w więzieniu, tedy oświadczamy, że król i pan nasz, papież zapewnili nas, prawie zaprzysięgli na wiarę, że żadna szkoda, strata ani gwałt nie zostanie nam zadany. Tedy oświadczamy, że nasze zeznania, wydobyte tak za pomocą tortur, wybiegów i oszustwa, są niebyłe, nie miały miejsca, nie uznajemy ich za prawdziwe..."

Osłupienie. Kardynałowie natychmiast przekazują obecnemu burmistrzowi Paryża, aby ponownie sprowadził oskarżonych nazajutrz. A zatem czterech skazańców znów zaprowadzono do lochów świątyni. Wieść przekazano Filipowi Pięknemu, który natychmiast zwołuje radę, ale nie wzywa na nią członków Kościoła. Rada postanawia, że wieczorem wielki mistrz oraz komandor Normandii zostaną spaleni na stosie na Wyspie Pałacu między ogrodem królewskim i augustynami. Król, blady z wściekłości, zarządza, że mają być spaleni „na małym ogniu". Może zrozumiał powody odwołania zeznań. Natychmiast na Wyspie Żydów - nazywanej tak, bo spalono na niej kilku rabinów i talmudystów uporczywie negujących boskość Jezusa - zaczęto zbierać drewno niezbędne na dwa bliźniacze stosy. Ilość drewna „dla zadowolenia sire'a, naszego pana" miała być względnie mała. I tak każdy skazany dostał metr sześcienny.
Wbito w ziemię dwa mocne słupy dębowe. To drewno służyło do cumowania łodzi na rzece. Od wielu miesięcy jest nasycone wodą, a więc łatwo się nie zapali, a skazańcy przywiązani doń nie będą się mogli uwolnić.
Wszystko jest gotowe na nonę. Dzwonią dzwony Notre Danie. W porze nieszporów niebo jest już szare, teraz jeszcze bardziej ciemnieje; brzemienne deszczem chmury płyną nad miastem przeganiane wiatrem z Normandii. Brzegi Sekwany są czarne od tłumów. Nieprzerwany hałas jak brzęczenie potwornego owada dociera do strażników stojących na straży starego Luwru.
Nagle hałas wzmaga się: na lewym brzegu pojawia się orszak. Poprzedzany przez sierżantów burmistrz, za nim oddział zbrojnych ludzi otacza wóz ciągnięty przez konia. Na wozie widać sylwetki dwóch związanych, leżących mężczyzn. Za ostatnimi łucznikami, ostatni oddział konny.
Sprowadzają skazańców z wozu, przeprowadzają ich na łódź wiozącą ich na wyspę, gdzie czeka kat i jego słudzy. Molay i Charnay są przywiązani łańcuchami każdy do belki, słudzy układają przy nich polana do wysokości kolan. Burmistrz, ostatni raz spojrzawszy na okna, za którymi wiadomo że stoi Filip, daje katu znak: równocześnie trąbki trąbią sygnał ognia. Tak na wyspie, jak na brzegach zgromadzeni ludzie zrozumieli, a wykonawcy pochodniami podpalają stos ze wszystkich stron. Ponieważ niektóre polana naoliwiono, ogień szybko zapłonął. Najpierw na wyspie, a potem nad brzegami rzeki niesie się powoli przenikliwy odór. Kiedy nad wyspą zapada ciemność, słychać krzyk. Najpierw wszyscy myślą, że płomienie objęły ubrania skazańców i dlatego krzyczą. Otóż nie, to nie jest krzyk bólu. To głos bohatera spod Saint-Jean-d'Acre, głos łopoczący jak flaga wojenna, kiedy dwadzieścia trzy lata wtemu, wieczorem 5 kwietnia 1291 w tętencie kopyt wzywał templariuszy do ataku. I trzystu przeciw dziesięciu tysiącom wdzierali się w linie egipskie ze sztandarem w kolorze piasku, biało-czarnym. A teraz, w tej godzinie roznosi się głos człowieka, który ma umrzeć, głos Jakuba de Malay, ostatniego wielkiego mistrza templariuszy. Tłum milknie, wstrzymuje oddech, bo ten głos woła coś strasznego, niespodziewanego dla prostych dusz, korzących się pod ciężarem berła i tronu. Echo niesie bluźniercze słowa w mury pałacu, skuteczniej policzkując znienawidzonego Kapetynga niż by to zrobiła jutowa rękawiczka. Głos mówi co następuje:
„Klemensie i ty Filipie, wiarołomcy danego słowa, wzywani was obydwu na sąd Boży... ciebie Klemensie za czterdzieści dni, ciebie Filipie, w ciągu roku..."

W śmiertelnej ciszy słychać jedynie trzask polan. Tak się też stanie. Papież umrze na biegunkę i wymioty w Roąuemaure w dolinie Rodanu 9 kwietnia 1314 roku, w dwadzieścia osiem dni później. A Filip Piękny umrze 29 listopada 1314 w Fontainebleau zrzucony z konia, czyli osiem miesięcy później. Słowo i płomień pokazały po czyjej stronie była racja.Płomień wszakże staje się coraz wyższy, zapalają się łachmany, dwie sylwetki wiją się pod ukąszeniem płomieni. Krzyki i jęki są za ciche, żeby dotrzeć do tłumu oniemiałego z przerażenia. Już ogień liże nogi, już dociera do nagiego tułowia; znikają włosy i brody. Ciała przywiązane do belek rozżarzonymi łańcuchami zmieniają się, stają się wielką, nieforemną, płonącą masą; trzeszczą polana dwóch stosów, czarny dym rozpościera się na obydwu brzegach Sekwany, czuć spalony tłuszcz i ciało. Późnym wieczorem, kiedy ciała stały się zwęglonymi, nędznymi resztkami, lud mimo obecności strażników „rzucił się na stosy", jak przekazuje ksiądz Yelly w Historii Francji; zebrał popioły męczenników jak cenne relikwie. Wszyscy się żegnali znakiem krzyża - i nie chcieli o niczym wiedzieć. Śmierć dwóch templariuszy była tak piękna, godna podziwu i niespotykana, że intencje Filipa Pięknego stały się jeszcze bardziej podejrzane. W tłum wmieszały się grupy po trzech, czterech towarzyszy, cieślów i kamieniarzy, swoisty trzeci zakon cechów ochranianych przez rycerzy świątyni;słyszą głos de Molaya. Był to rozkaz do wyruszenia w drogę długą jak nadzieja. Dlatego katedry we Francji są takie, jakie są, z niedokończonymi wieżami. Ale mściwa myśl przez wieki torowała sobie drogę. Trzykrotnie potomstwo króla ginęło i to u trzech braci Kapetyngów, Ludwika X Hutin, Filipa V i Karola IV Pięknego. Walezjusze z Franciszkiem II, Karolem IX i Henrykiem III. Burbonowie z Ludwikiem XV, Ludwikiem XVIII i Karolem X. Żakeria w 1358 roku zapowiada rewolucję jakobińską z 1789; żakowie dowodzeni przez Jakuba Poczciwca pomścili Jakuba de Molay. Z wieży świątyni, gdzie byli „przesłuchiwani" przywódcy zakonu, pewnego styczniowego rana 1793 wyruszył pochód wiozący dwudziestego trzeciego następcę Filipa Pięknego w jego ostatnią drogę.
Tajemnicze słowa, obsesyjne i ciągłe przeznaczenie ciągle rozbrzmiewa w naszej historii echem słów ostatniego wielkiego mistrza templariuszy...

Decyzję o zniesieniu zakonu podjął sobór w Vienne w dolinie Rodanu. A w pięć wieków później, w 1811 roku forteca świątyni Paryża została zrównana z ziemią.
O czym by to świadczyło? O śmiertelnej tajemnicy, na którą od 11 marca 1314 roku znów spadła zasłona?
Długo krążyła legenda. Mówiono, że co roku w noc, kiedy postanowiono zlikwidować zakon, duch w białym płaszczu z czerwonym krzyżem, z tarczą w kolorze „srebra i piasku", z włócznią, pojawiał się o północy w krypcie świątyni w Paryżu. Słyszano, jak pytał grobowym głosem:
Kto chce wyzwolić Jerozolimę?
Nikt - odpowiadało echo wśród kolumn w krypcie. Bo świątynia została zniszczona...


Tekst na podstawie książki Roberta Ambelaina ''Jezus największa tajemnica templariuszy''.
0 x



Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
Posty: 1409
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
x 17
x 68
Podziękował: 138 razy
Otrzymał podziękowanie: 1806 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: barneyos » środa 18 wrz 2013, 20:39

Czy na słynnym Całunie Turyńskim widnieje oblicze Chrystusa?

Przeprowadzone w 1988 roku testy izotopowe ujawniły, że tkanina, z której sporządzono całun, powstała po roku 1260. A jednak, posługując się supernowoczesną techniką, autorzy zebrali niezbite dowody na to, iż jedna z najświętszych relikwii chrześcijaństwa jest autentyczna. Tyle tylko, że nie zostało na niej uwidocznione oblicze Zbawiciela...

Co łączy Całun Turyński ze zburzeniem Świątyni Jerozolimskiej, jej ostatnim kapłanem, tajemnymi naukami Jezusa, jak również z rycerskim zakonem templariuszy? Kim był ostatni przywódca tego zgromadzenia mnichów-wojowników i dlaczego skazano go na straszliwą śmierć? W jakiej mierze epidemia dżumy, ów "bicz Boży" średniowiecznej Europy, wpłynęła na losy Całunu? Kim był dla Kościoła i jego wyznawców Drugi Mesjasz? Kim byli - i nadal są - strażnicy wielkiego sekretu Całunu?

Autorzy, kontynuując wątki "Klucza Hirama", rozwiązują mroczne i pasjonujące zagadki historii.



Obrazek


Przeczytajcie, jeśli chcecie poznać teorię, że w całun turyński zawinięty był ... Jakub de Molay, i dlaczego ta wersja może okazać się prawdopodobna. W książce znajduje się bardzo dużo informacji o ostatnich dniach życia najważniejszych Templariuszy.

Wydanie polskie: wyd.Orpheus, 1998.
0 x


======================================================
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 28 wrz 2013, 14:25

Tak na marginesie:
Po wysłuchaniu wykładu pana Mrozińskiego ,który odbył się na Przełęczy Tąpadła ,symbol Templariuszy kojarzy mi się z literą A głagolicy :shock: Czy to może przypadek ? ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 04 paź 2013, 23:39

Komandoria w Wielkiej Wsi



Komandoria w Wielkiej Wsi (Magna Villa) została założona jako ośrodek dóbr nadanych zakonowi na pograniczu wielkopolsko-lubuskim w 1232 roku przez księcia Władysława Odonicza. Placówka zakonna była zlokalizowana na cyplu pośród bagien, w zakolu strumienia Jeziorna-Pieski Strumień, na niewielkim wzgórzu o wymiarach 100 x 60 m, częściowo sztucznie usypanym. Do dzisiejszych czasów nie zachowały się zabudowania tej komandorii, a miejsce to już w czasach nowożytnych uchodziło za opuszczone.

Fundacja dóbr zakonnych z ośrodkiem w Wielkiej Wsi z 1232 roku była jedną z trzech dużych donacji obok szpitala w Gnieźnie z jego uposażeniem oraz Chwarszczan w ziemi kostrzyńskiej. Sama komandoria musiała zostać założona stosunkowo późno. Dobra te zostały potwierdzone przez Przemysława II w 1282 roku. W skład dóbr wielkowiejskich, o czym świadczy zapis w dokumencie biskupa poznańskiego Boguchwała z 1251 roku, wchodziły wsie Wielowieś (Velaues), Templewo (Templov), Cemelno (wieś zaginiona), Kołczyn (Colcino). Należy przypuszczać, że miejscowość Templewo została założona po 1232 roku, czyli już w okresie władania tymi terenami przez templariuszy. Ponadto dokument z 1303 roku, w którym biskup poznański Andrzej zwolnił wszystkich, którzy osiedlą się w opuszczonych wsiach templariuszy wielkowiejskich: Boryszynie (Borissino), Templewo (Tempelwald) oraz Wielowsi (Langopol). Jeszcze w 1313 roku Hermanus de Bardeleve preceptor curie Groczendor uczestniczył w rokowaniach dotyczących sporu granicznego pomiędzy mieszkańcami Skwierzyny i klasztorem cysterskim w Zemsku. Była to zarazem ostatnia wzmianka dotycząca tej komandorii. Po 1318 roku dobra wielkowiejskie znalazły się w posiadaniu zakonu joannitów i były zarządzane przez komandorię na zamku w Łagowie. W 1617 roku miejsce dawnej komandorii zakonnej templariuszy było już opuszczone.

Miejsce po dawnej komandorii, niedaleko dawnego młyna Tempels Klein Mühle opodal Wielowsi zostało zlokalizowane zostało około 1930 roku przez Helmuta Lüpke. Wcześniej polscy badacze lokalizowali ją na terenie południowej Wielkopolski. Na trop komandorii doprowadziła dawna nazwa terenowa znana jako Schlossberg, miejsca które mogło być wykorzystywane dla lokalizacji obronnego dworu i kaplicy. Według Huberta Ludata, który dokonał w 1931 roku lustracji tego miejsca, uznał że mógł być tutaj zlokalizowany gród-dwór i zarazem siedziba zarządu posiadłości zakonnych. Miejsce to, otoczone mokradłami, było połączone z lądem za pomocą grobli. Ustalenia niemieckich badaczy zostały poddane weryfikacji przez A. Łosińską i M. Nowackiego, a jej rezultaty opublikowane w 1993 roku. Badaczom udało się potwierdzić lokalizacje komandorii, a sondażowe odkrywki ujawniły pochodzące z okresu średniowiecza materiał ceglany, fragmenty ceramiki oraz ślady spalenizny.


Komandoria w Rurce

Obrazek

Komandoria templariuszy w Rurce na Pomorzu Zachodnim powstała w wyniku donacji Barnima I Mądrego z 1234 roku, poszerzonej następnie w 1244 roku. Siedziba zakonna zajmowała płaski, elipsoidalny teren w zakolu rzeki Rurzycy, pośród bagien i mokradeł. Pozostałością po zabudowie komandorii jest kamienna, późnoromańska kaplica, choć bez wątpienia, były tutaj jeszcze inne zabudowania, w tym reprezentacyjna wielka sala oraz budynki gospodarcze.

Posiadłości w ziemi bańskiej zostały nadane przez księcia Barnima I w 1234 roku, na mocy dokumentu wystawionego w Spandau. Fundacja ta oraz zwyczajowe zrzeczenie się dziesięcin przez biskupa kamieńskiego zostało potwierdzone w 1239 roku przez papieża Grzegorza IX. Dobra bańskie zostały poszerzone o nadanie z 1244 roku obejmujące wieś Nawodna. Po raz pierwszy komendant rurecki - Friedrich de Roreke został wymieniony w 1261 i następnie w 1263 roku. Po śmierci Barnima I w1278 roku, zaczął narastać konflikt między templariuszami a jego sukcesorem Bogusławem IV. Margrabiowie brandenburscy z dynastii askańskiej Otto IV i Konrad I w sposób widoczny popierali rureckich templariuszy, przekazując im w 1282 roku patronat nad kościołem Mariackim w Chojnie. Trwająca w tym czasie wojna pomiędzy Księstwem Pomorskim a Marchią Brandenburską zakończyła się pokojem w 1284, na mocy którego Bogusław IV zobowiązał się nie prześladować templariuszy za ich poparcie dla margrabiów. Postąpił jednak zupełnie inaczej, najeżdżając dobra zakonne i wypędzając templariuszy ze swojego księstwa. Dopiero obłożenie księcia klątwą przez papieża, przyczyniło się do powrotu braci zakonnych w ich posiadłości. W latach 1285-1291 komendantem rureckim był Bernhard von Eberstein, pełniący później funkcje komandora Chwarszczan i preceptora zakonu na Nową Marchię, Polskę, Czechy i Morawy. W latach 1296-1303 funkcję komandora w Rurce pełnił Jordanus von Esbeke, wzmiankowany wcześniej w Leśnicy jako wicepreceptor zakonu. W 1305 roku na czele komandorii stał Dietrich von Lorenen.

Kaplica templariuszy rureckich została konsekrowana w 1248 roku przez biskupa kamieńskiego Wilhelma, który dokonał tutaj też nadania dla cysterek spod Trzcińska. Budowla założona jest na planie prostokątnym z wyodrębnionym po stronie wschodniej, czworobocznym prezbiterium. Jest to budowla wzniesiona z granitowych, starannie obrobionych kwader. Oryginalne wejście do kaplicy, w formie uskokowego portalu zachowało się po stronie południowej. Wnętrze oświetlone jest wąskimi, obustronnie rozglifionymi, zamkniętymi półkoliście oknami, a od strony wschodniej okulusem. Obie części kaplicy zostały nakryte oddzielnymi, wysokimi dachami dwuspadowymi. Wewnątrz prezbiterium podczas badań architektonicznych odkryto kapitele świadczące, o przesklepieniu tej niezwykle istotnej części budowli. Kaplica templariuszy w Rurce reprezentuje typ skromnej budowli sakralnej rozpowszechnionej w tym czasie na terenie Pomorza i Marchii Brandenburskiej przez warsztaty budowlane pracujące na zamówienie kolonistów niemieckich. Jedynie fakt umieszczenia budowli w obrębie majdanu komandorii templariuszy świadczył o jej prestiżowej funkcji - oratorium zakonnego. Templariusze w dobrach rureckich prowadzili akcję kolonizacyjną, fundowali wiejskie kościoły parafialne (m. in. w Swobnicy) oraz pozwiązani byli z wytyczeniem i założeniem na prawie niemieckim miasta Banie wraz z budową jego kościoła farnego, zachowanego do dnia dzisiejszego w swym niemal oryginalnym kształcie.

Po 1312 roku dobra rureckich templariuszy przejęli joannici, wzmiankowani tutaj jednak dopiero w 1329 roku. Komandoria w Rurce stała pozostawała ich siedzibą do tragicznych wydarzeń z 1373 roku. Wówczas to siedziba zakonna została najechana przez rycerzy von Wedel, mieszczan z Chojny i chłopów z pobliskiego Barnkowa. Komandoria została spalona, dobra zrabowane, a kaplica zbezczeszczona. Komendant Wilhelm Holsten został pojmany i uwięziony. Joannici przenieśli się po tych zajściach do pobliskiej Swobnicy, gdzie wybudowali zamek, zachowany do dnia dzisiejszego. Dawna siedziba komandorii w Rurce podupadła. Kaplica była wykorzystywana na cele sakralne do końca XV wieku, a następnie została wraz z całym majątkiem wydzierżawiona. Na podstawie danych archiwalnych wiadomo, że mieścił się tutaj spichlerz, a następnie gorzelnia. Dzierżawcy majątku wybudowali opodal dwór. Po II wojnie światowej istniało tutaj Państwowe Gospodarstwo Rolne. Obecnie teren dawnej komandorii templariuszy, w tym budynek kaplicy, stanowi własność prywatną.

W ostatnich latach przeprowadzono przy kaplicy prace zabezpieczające, które polegały m.in. na rozbiórce wtórnie dodanego od strony południowej budynku gospodarczego oraz nakryciu budowli dachami, nawiązującymi w swej geometrii do oryginalnego rozwiązania. Na terenie dawnej komandorii trwają też od kilku sezonów wykopaliska archeologiczne, których celem jest przebadanie średniowiecznego cmentarzyska oraz ustalenie historycznego rozplanowania tej placówki zakonnej.

Obrazek

Rurka - komandoria, ośrodek dóbr zakonnych nadanych templariuszom w 1234 roku przez Barnima I. Reliktem pierwotnego założenia granitowa kaplica wzniesiona w latach 1234 - 1250 po południowej stronie założenia. Jest to prostokątna budowla z wyodrębnionym, prostokątnym prezbitrium po stronie wschodniej. Okna są zamknięte półokrągło z ościeżami zwężającymi się do wnętrza. Po stronie północnej znajduje się ostrołukowo zamknięty portal, a w szczycie zachodnim okrągły otwór okienny.
Pod względem topograficznym położenie komandorii rureckiej jest podobne do Chwarszczan - na płaskim, eliptycznym wzniesieniu o rozmiarach 50 x 70 metrów otoczonym terenem podmokłym. Różnica widoczna jest jedynie w położeniu kaplicy umieszczonej w Rurce po stronie południowo - wschodniej podczas gdy w Chwarszczanach po północno - zachodniej. Obok przebiegał trakt z Chojny do Bań.

Wymiary kaplicy:
nawa - 16,5 x 9 m
przbiterium - 8,5 x 6,75 m
grubość murów - 1,15 m
wysokość nieznacznie obniżona w stosunku do pierwotnej

Kalendarium Rurki

1234 - nadanie templariuszom przez Barnima I Ziemi Bańskiej
1244 - po raz pierwszy wymieniona komandoria w Rurce
1248 - pobyt w Rurce biskupa kamieńskiego Wilhelma, byćmoże w zwiazku z konsekracją kaplicy
1279 - wymienia się kurię templariuszy w Rurce
1282 - przekazanie przez margrabiów brandenburskich Ottona IV i Konrada I prawa patronatu templariuszy nad kościołem w Chojnie
1284 - Bogusław IV, wcześniej zwalczający templariuszy, musiał przyrzec, że nie wyrządzi templariuszom z Rurki żadnej krzywdy
przed 1329 - komandoria znalazła się w posiadaniu joannitów
1373 - chłopi z Barnkowa napadli na Rurkę i zrabowali konie, bydło i owce
1377 - po raz ostatni wymieniona w przywileju "hof to den Roreke", po tej dacie komturia joannitów została przeniesiona do Swobnicy
w 1487 roku był tu świecki folwark
do 1490 roku, doczasu wybudowania kościoła późnogotyckiego korzystano z kaplicy - potem została zamieniona na gorzelnię
Po 1945 roku kaplica popadała w coraz większą ruinę.
1998 - rozpoczęcie rekonstrukcji kaplicy dzięki staraniom pana Romualda Gizdry - wielkiego miłośnika zabytku

Komandorzy:

1261 - 1263 - Fridericus
1285 - 1291 - Bernhard von Eberstein
1296 - 1303 - Jordanus von Esbeke / preceptor /
1305 - Dietrich von Lorenen

Pozostali rureccy templariusze:

pocz. XIV wieku - Bertram Greifenberg
1285 - Bernardus - brat zakonny
pocz. XIV wieku - Jaromar von Eickstedt
1285 - Hermannus - kapelan - Jan Wartemberg



Swobnica - miejscowość należąca do templariuszy. Kościół granitowy, datowany na lata 1234 - 1250 wzniesiony na planie prostokątnym, przebudowany w 1896 roku. Z pierwotnych form architektonicznych zachowały się dwa portale, obecnie zamurowane, jeden został zamknięty łukiem półkolistym, drugi lekko załamany.


Banie - miejscowość należąca do templariuszy. Kościół ufundowany prawdopodobnie przez zakon, wzniesiony ok. 1274 i konsekrowany pod wezwaniem Marii Magdaleny. Budowla była pierwotnie trójnawową, trójprzęsłową bazyliką o prostokątnym prezbiterium z czworoboczną zakrystią przy jego północnej ścianie oraz z czworoboczną wieżą od strony zachodniej. W ścianie wschodniej znajdują się trzy półkoliście zamknięte okna. Wewnątrz półkolisty, lekko załamany łuk tęczowy, podobnie jak łuki arkadowe wspierające się na czterech granitowych filarach. W czasie przebudowy w latach 1853 / 54 usunięto wieżę i zakrystię. Pierwotnie od strony zachodniej uskokowy portal zamknięty łukiem półkolistym, dwa kolejne, obecnie nie zachowane, po stronie północnej i południowej.


Komandoria w Myśliborzu

Obrazek

Nieznana jest lokalizacja komandorii templariuszy w Myśliborzu. Należy przypuszczać, że zgodnie ze swoim zwyczajem, zakonnicy założyli swoją siedzibę w miejscu z natury obronnym, w zakolu rzeki, pośród mokradeł. Wydaje się, że najbardziej dogodną po temu lokalizacją byłoby miejsce u ujścia rzeki Myśli do Jeziora Myśliborskiego. Niestety wskutek regulacji biegu rzeki w okresie nowożytnym, koryto rzeczne zostało przesunięte i aktualnie nie sposób precyzyjnie odtworzyć jego przebiegu a zarazem usytuowania komandorii.

W tym samym mniej więcej miejscu, co historyczna siedziba zakonna templariuszy, znajdował się następnie zamek margrabiów. Świadczy o tym jedna ze staromiejskich ulic, prowadząca z rynku w kierunku północnym, o nazwie Margrafenweg. Należy przy tym odrzucić przypuszczenie jakoby późniejsza, zlokalizowana opodal kaplica św. Ducha miała należeć do templariuszy lub margrabiów. Budowla ta w rzeczywistości była elementem XIV-wiecznego założenia szpitalnego dla obłożnie chorych mieszczan. Przebywający okresowo w mieście margrabiowie upodobali sobie natomiast kaplicę w klasztorze dominikanów. W związku z tym faktem, niektórzy z kolei badacze wskazują jako miejsce po dawnej komandorii założenie klasztorne dominikanów z około 1290 roku, ufundowane przez margrabiego Albrechta III.

Komandoria templariuszy w Myśliborzu została ufundowana w 1238 roku przez wielkopolskiego księcia Władysława Odonicza. W dokumencie fundacyjnym wymieniona została miejscowość Mezlibori czy Mitzlibori w kasztelanii pyrzyckiej, w związku z czym niekiedy błędnie uznawano, że chodzi tutaj o wieś Myśliborki k. Pyrzyc, czy też Myśliborzyce k. Myśliborza. Obie lokalizacje należy jednak zdecydowanie odrzucić, pomimo faktu wystepowania tej drugiej miejscowości w obrębie dóbr myśliborskich templariuszy.

Templariusze po osiedleniu się w Mezlibori czy Metzlibori, dokonali zapewne w związku z przeniesieniem tej miejscowości na prawo niemieckie, zmiany starej słowiańskiej nazwy na Soldin (Zoldin). Pierwsza wzmianka dotycząca komandorii myśliborskiej pochodzi dopiero z 1260 roku, kiedy to Jan magister Curie de Soldin, był świadkiem nadania na rzecz kolegiaty w Koswig, obejmującego 150 łanów ziemi nad rzeką Myślą.

Kres istnienia komandorii myśliborskiej nastąpił zaraz w 1261 roku, kiedy to templariusze zmuszeni byli zrzec się na rzecz margrabiów brandenburskich kilku wsi leżących przy drodze z Kostrzyna do Gorzowa oraz dóbr komandorii myśliborskiej. W zamian za to ustępstwo uzyskali potwierdzenie posiadania komandorii w Chwarszczanach wraz z dziesięcioma wsiami w ziemi kostrzyńskiej i dodatkowo wsi Kaleńsko.

W interesującym nas dokumencie z 1261 roku mowa jest o komandorii (curia) w Myśliborzu oraz posiadłościach zakonnych po obu stronach rzeki Myśli obejmujących 300 łanów ziemi. W 1281 roku ośrodek dawnych dóbr zakonnych, tj. Soldin, otrzymał prawa miejskie, a dwór templariuszy przypadł margrabiom. Według E. Rymara dawne posiadłości templariuszy zostały przekazane w 1298 roku przez margrabiego Albrechta III kolegiacie w Myśliborzu. Na nadanie to składały się m. in.wsie Golin, Ławy, Trzcinna, Staw i Myśliborzyce. Do tego należałoby dodać Trzcinną, Świątki oraz zaginioną wieś Sunnenburg (wieś o takiej nazwie wzmiankowana była w dokumencie dotyczącym rozgraniczenia dóbr chwarszczańskich templariuszy).

Templariusze myśliborscy pochodzili z jednej z niemieckich placówek zakonnych. Sądząc po nazwach Mietzfelde (Myśliborzyce), Brügge (Ławy), Schöneberg (Trzcinna), występujących w obrębie dóbr komandorii templariuszy w Tempelhof, tutejsi bracia właśnie stamtąd musieli się wywodzić. Tego rodzaju argumentację lansowaną przez E. Rymara wzmacnia jeszcze fakt występowania w okolicach Myśliborza miejscowości Świątki (Tempelhof), gdzie w XIX wieku znaleziono dwa skarby pochodzące z około tysięcznego roku. Była to zapewne wieś lub raczej folwark należący do templariuszy.

Na terenie dóbr myśliborskich, poza podanymi powyżej nazwami terenowymi, nie ma już żadnych pamiątek po templariuszach. Do niedawna sądzono jeszcze, że dolne, kamienne partie gotyckiej kolegiaty w Myśliborzu, występujące zwłaszcza w obrębie prezbiterium, stanowią pozostałość po świątyni ufundowanej przez zakon templariuszy. Chodzi jednak raczej o późnoromański kościół farny wzniesiony zaraz po lokacji miasta przez margrabiów brandenburskich.

Błażej Skaziński

http://www.templariusze.org/artykuly.php?id=6
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 06 gru 2013, 17:59



Templariusze to najbardziej tajemniczy zakon w historii. Bogactwo i wpływy rycerzy w habitach są źródłem wielu legend. Realizatorzy filmu poddają naukowej ocenie najpopularniejsze z nich.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 14 sty 2014, 23:52

Templariusze w Polsce.



0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 03 mar 2014, 20:19

Temple Church w Londynie - dawna angielska siedziba Zakonu Templariuszy

Kościół Templariuszy (Temple Church) to świątynia, która powstała w drugiej połowie XII wieku. Wybudował ją Zakon Templariuszy i stanowiła ich angielską siedzibę główną.
Obrazek
źródło:internet

Zanim pomyślano o budowie Temple Church, angielscy templariusze swoją siedzibę mieli w High Holborn, w budowli która powstała dzięki Hugues de Payens, współtwórcy zakonu. Z czasem zaczął on się rozrastać i od mniej więcej 1160 roku miejsce to było zbyt małe. Wtedy kupiono teren, na którym w późniejszych latach wzniesiono Temple Church i tam przeniesiono kwaterę główną templariuszy.

Oprócz kościoła znajdowały się tam domy mieszkalne, ośrodek szkoleniowy dla rycerzy oraz tereny rekreacyjne dla zakonników i nowicjuszy.

Świątynia składała się z dwóch oddzielnych części – główna była wybudowana na planie okręgu i nazywana Round Church, a 50 lat później obok stanęła druga, prostokątna – Chancel.

Kościół został konsekrowany 10 lutego 1185 roku podczas ceremonii, w której uczestniczył Herakliusz, patriarcha Jerozolimy. Na nabożeństwie prawdopodobnie obecny był także król Henryk II.

Zakon Templariuszy był bardzo wpływowy i miał dużą władzę. Jego mistrz zasiadał w Izbie Lordów, a w kwaterze głównej często gościli królowie i legaci papiescy. Zakonnicy prowadzili także bank depozytowy i na tym tle dochodziło czasami do konfliktów z władzą. Historycy uważają, że to właśnie bogactwo i niezależność templariuszy były przyczyną ich upadku.

W styczniu 1215 roku William Marshall, który później został pochowany w Temple Church, prowadził główne negocjacje pomiędzy królem, templariuszami, a arystokracją, która domagała się od monarchy Jana, by przestrzegł przepisów zawartych w Coronation Charter stworzonym przez jego poprzednika Ryszarda I. Rozmowy te doprowadziły do podpisania w czerwcu tego samego roku dokumentu „Magna Carta”.

Po likwidacji zakonu w 1307 roku król Edward II przejął kościół i był on pod władaniem korony. Następnie przekazał posiadłości joannitom, którzy z kolei postanowili je wynająć osobom trzecim.

W kościele swoje siedziby miały dwie uczelnie kształcące prawników. Jedna z nich zajęła część używaną przez zakon, a druga przez księży. Z czasem obie instytucje ewoluowały w Innej Temple i Middle Temple – organizacje zrzeszające adwokatów. Oprócz nich są jeszcze dwie inne – Lincoln’s Inn oraz Gray’s Inn.

Świątynia ponownie trafiła w ręce korony w 1540 roku, po tym jak Henryk VIII zdelegalizował zakon joannitów i przejął ich majątek.

Podczas wielkiego pożaru Londynu w 1666 roku kościół pozostał nietknięty. Mimo to pod kierownictwem Christophera Wrena przeprowadzono jego renowację, wtedy też zainstalowano po raz pierwszy organy.

Kolejny remont odbył się w 1841 roku. Wtedy to ściany i sufit udekorowano w stylu wiktoriańskiego gotyku.

10 maja 1941 roku to tragiczny dzień w historii kościoła. W wyniku nalotu niemieckich bombowców został on dotkliwie zniszczony. Jeden z ładunków spadł na dach Round Church. Pojawił się ogień, który szybko zaczął się rozprzestrzeniać. Po wojnie, architekt Walter Godfrey kierował odbudową świątyni. Ponownie została otwarta w 1958 roku.

W czasach, gdy jeszcze istniał Zakon Templariuszy w kościele odbywały się ceremonie zaprzysiężenia nowicjuszy. Wkraczali oni do okrągłej nawy i tam składali śluby ubóstwa, czystości, pobożności i posłuszeństwa. Wtedy szczegóły tej ceremonii były pilnie strzeżonym sekretem, co doprowadziło do rozprzestrzeniania się plotek, jakoby templariusze wypowiadali podczas niej bluźnierstwa przeciw Bogu i religii. Szczególnie aktywni w szerzeniu tych rzeczy byli wrogowie zakonu, a wśród nich francuski król Filip IV.

Dziś w Temple Church odbywają się normalne nabożeństwa, a także cykliczne koncerty chórów i organowe. Natomiast związki małżeńskie zawierać tam mogą jedynie członkowie Inner bądź Middle Temple. Dla obu instytucji kościół jest także prywatną kaplicą.

http://polemi.co.uk/turystyka-w-anglii/ ... hurch-8168


Mam jeszcze kilka zdjęć od kolegi mieszkającego w Londynie i obietnicę że zrobi więcej.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 05 mar 2014, 23:33

Skarb templariuszy i wielkie odkrycia geograficzne

Co się stało z legendarnym skarbem templariuszy i co łączy templariuszy z wielkimi odkryciami geograficznymi? Co robił Umberto Eco w jednym z zamków wybudowanych przez templariuszy?

O Templariuszach napisano już tak wiele, że nie ma sensu po raz kolejny przytaczać powszechnie znanych faktów.
Ich legendarny skarb, który rzekomo pozostawili po sobie, od wieków pobudza wyobraźnię zarówno historyków jak i poszukiwaczy skarbów.
Nie ulega wątpliwości, iż templariusze zgromadzili ogromny majątek, który ostatecznie okazał się przyczyną ich zguby. Bankrutujący król Francji Filip IV Piękny, aby napełnić pusty królewski skarbiec i ratować swoją własną osobę, postanowił szukać pieniędzy u tych, którzy mieli ich pod dostatkiem. Dlatego najpierw w 1306 roku pozbawił majątku i wypędził z kraju Żydów, a później w 1311 roku ten sam sposób potraktował Lombardczyków – jedni i drudzy byli finansistami i na brak pieniędzy nie mogli narzekać.
Po Żydach i Lombardczykach, przyszła kolej na Zakon Templariuszy, u których król Francji był zadłużony. Likwidując Zakon, Filip IV Piękny uwolnił się od zobowiązań finansowych, pozbył się z terotorium swojego państwa silnej i niezależnej instytucji jaką stanowił Zakon oraz zasilił jego majątkiem królewski skarbiec.
Najpierw 13 października 1307 roku aresztowano wszystkich templariuszy, a następnie skonfiskowane ich posiadłości znajdujące się we Francji. W 1312 roku Zakon został rozwiązany, a rycerze zakonni, którzy nie przyznali się do stawianych im zarzutów spłonęli na stosie.
Losy templariuszy, którzy mieli swoje siedziby poza Francją potoczyły się różnie, ale najczęściej władcy chrześcijańscy – kuszeni perspektywą przejęcia zakonnego majątku - postąpili w taki sam sposób jak król Francji.
Całkowicie odmiennie potraktowano templariuszy w Portugalii, w której Zakon miał kilka zamków i liczne posiadłości ziemskie. Jego główna siedziba mieściła się w miejscowości Tomar, gdzie znajdował się klasztor i zamek, których budowę rozpoczął w 1160 roku Wielki Mistrz Zakonu - Gualdim Pais.

Obrazek Charola zwana rotundą lub absydą. Najstarsza część klasztoru, pochodząca z XII wieku i wzorowana na jerozolimskiej Bazylice Grobu Pańskiego, do obrony którego powołano zakon templariuszy.

W Portugalii templariusze byli w dobrych stosunkach z monarchami, ponieważ po pierwsze, nie kwestionowali ich zwierzchności nad sobą, a po drugie okazywali się wielce pomocni w walce z Maurami, którzy od kilkuset lat byli obecni na półwyspie Iberyjskim. Król Dionizy I (1279-1325) nie podporządkował się Bulli papieża Klemensa V - „Vox in excelso”, zatwierdzającej kasatę zakonu, w konsekwencji czego w Portugali żadnych procesów, ani stosów nie było. Na bazie rozwiązanego zakonu Dionizy I utworzył zakon Rycerzy Chrystusa, a jego decyzję w 1319 roku zatwierdził papież Jan XXII.
W nowym zakonie rycerze składali przysięgę wierności królowi Portugalii, na mocy, której zobowiązywali się, że nie uczynią nic przeciwko królowi, jego rodzinie i państwu.
Nie ma żadnych bezpośrednich dowodów na to, że legendarny majątek templariuszy znalazł się w Portugalii, ale wydarzenia, które miały miejsce w następnych dziesięcioleciach, pozwalają wysnuć takie przypuszczenia.
W XV wieku rozpoczęła się era wielkich odkryć geograficznych, które zapoczątkowały ekspansję kolonialną Portugalii. Wbrew obiegowej opinii, która z odkryciami geograficznymi, każe kojarzyć przede wszystkim Hiszpanię, Portugalia stała się pierwszym krajem, który w 1415 roku rozpoczął politykę kolonialną i jak się miało późnie okazać, ostatnim krajem, który taką politykę zakończył, kiedy w 1999 roku zwrócono Chinom Makau.

Obrazek Torre de Belém stojąca w Lizbonie u ujścia Tagu, która swoim kształtem miała przypominać karawelę.Wieża pełniła rolę strażnicy lizbońskiego portu i stała się symbolem morskiej potęgi Portugalii.

Odkrycia geograficzne i kolonizacja kolejnych zamorskich terytoriów byłaby niemożliwa, gdyby nie majątek zakonu Rycerzy Chrystusa, z którego finansowano wyprawy.
Patronem portugalskiej floty i twórcą potęgi kolonialnej Portugalii był Wielki Mistrz Zakonu Rycerzy Chrystusa – książę Henryk Żeglarz – syn króla Jana I Dobrego i Filipy Lancaster. Za pieniądze Zakonu, Henryk Żeglarz założył szkołę nawigatorów w Sagres w Algarve, uznawaną za pierwszą morską akademię na świecie. Niektórzy przypisują mu również zaprojektowanie karaweli - oceanicznego żaglowca, zdatnego do długich zamorskich podróży, dzięki któremu odkrywanie dalekich lądów było możliwe. Najciekawsze jest to, że książę Henryk nigdy nie pływał na statkach, a przydomek „Żeglarz” nadano mu kilkaset lat po jego śmierci.

Obrazek
Najbardziej widocznym symbolem, udziału Zakonu Rycerzy Chrystusa w zamorskich podbojach Portugalii, był charakterystyczny czerwony krzyż Zakonu, który miały na swoich żaglach, wyruszające z portugalskich portów, karawele.
W latach 1419-1497 portugalscy żeglarze odkryli niezamieszkałe przez ludzi, Maderę i Azory, zbadali zachodnie wybrzeże Afryki, opłynęli Przylądek Dobrej Nadziei i wytyczyli drogę morską do Indii. Dzięki tym odkryciom, które byłyby niemożliwe bez pieniędzy Zakonu, rozpoczął się tzw. „złoty wiek” w historii Portugalii, która stała się najpotężniejszym na świecie mocarstwem handlowym, z koloniami w Afryce, Ameryce Południowej, Indiach oraz na Bliskim i Dalekim Wschodzie.

Czasy wielkich odkryć geograficznych, to również okres świetności zamku w Tomar i klasztoru Convento de Cristo, który został gruntownie przebudowany, najpierw przez Henryka Żeglarza, a następnie przez Manuela I.
Wiele lat później, klasztor będzie stanowił inspirację dla Umberto Eco, który napisze w nim swoją najsłynniejszą powieść – „Imię róży”. Podczas zwiedzania Convento de Cristo, kiedy wchodzimy do kolejnych pomieszczeń, w których żyli średniowieczni zakonnicy, trudno oprzeć się wrażeniu, że cofnęliśmy się w czasie o kilkaset lat i zaraz wyjdzie nam na spotkanie Wilhelm z Baskerville...

Obrazek Charola - widok z krużganków pralniczych

Obrazek
Charola - wnętrze. Tutaj rycerze zakonni spędzali samotne noce przed inicjacją i uczestniczyli we mszy św. nie zsiadając z koni.

Obrazek Słynne okna manuelińskie w części klasztoru dobudowanej w czasach wielkich odkryć geograficznych

Obrazek Sklepienie, a na nim znaki Zakonu, w tym charakterystyczny czerwony krzyż.

Obrazek Główna część klasztoru - renesansowe Krużganki Jana III
0 x



Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
Posty: 2755
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
x 17
Podziękował: 5079 razy
Otrzymał podziękowanie: 1625 razy

Re: Templariusze

Nieprzeczytany post autor: Dariusz » niedziela 23 mar 2014, 19:59

Myślę, że poniższy artykuł wniesie nieco świeżego powiewu w temacie Templariuszy na naszych terenach:

Mariusz Agnosiewicz pisze:Templariusze na ziemiach polskich

Po dziesięciu latach od pierwszego wydania (Bellona 2003) ukazało się nowe, poszerzone wydanie książki Andrzeja Zielińskiego (autora m.in. Króla apostaty) — Tajemnice polskich templariuszy (Rytm 2013). Jest to zarys historii tego zakonu rycerskiego na ziemiach polskich. Szczególny nacisk autor kładzie na dokonania gospodarczo-finansowe Rycerzy Świątyni w odbudowie młodej monarchii. Obecne na naszych ziemiach zakony krzyżowe miały różną specyfikę, którą można by nazwać specjalizacją. Sprowadzeni przez Konrada Mazowieckiego w 1226 Krzyżacy zajmowali się podbojem Prus. Wbrew stereotypowi: nie orężnie, lecz nade wszystko ekonomicznie. Był to zasadniczo podbój gospodarczy (to Krzyżacy w 1233 utworzyli Chełmno i Toruń). Głównym orężem był nie miecz, lecz kolonizacja, urbanizacja, budowa bałtyckiej sieci handlowej, osadnictwo wiejskie. Nie mogliby pokonać pogańskich Prusów orężnie, mogli natomiast ich pokonać gospodarczo. Mieli do tego odpowiedni know how.

W tym samym roku co Krzyżacy na ziemie polskie ściągnięto znacznie potężniejszy zakon: templariuszy. Była to inicjatywa księcia legnickiego, Henryka I Brodatego, a w zasadzie jego żony Jadwigi Śląskiej. Również oni zajmowali się gospodarką. Jako że wokół księstwa legnickiego nominalnie byli sami chrześcijańscy sąsiedzi, więc nie tyle był to podbój, co budowa gospodarki. Rozwijali handel, zakładali osady na niezagospodarowanych obszarach. Zapewne w dużej mierze dzięki templariuszom księstwo legnickie wyrosło na najsilniejsze i najprężniejsze księstwo piastowskie i gdyby nie najazd tatarski przekształciłoby się zapewne w królestwo.

W Bitwie pod Legnicą w 1241 po stronie polskiej walczyli zarówno templariusze, jak i prawdopodobnie krzyżacy oraz joannici. Wdowa po Henryku II Pobożnym, który zginął w tej bitwie, sprowadziła jeszcze jeden zakon rycerski: Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą, który stał się główną instytucją prowadzącą szpitale na Śląsku.

Styl polityki Kazimierza Wielkiego to był zeświecczony styl templariuszy i krzyżaków (idea, że główne konflikty wygrywa się gospodarczo a nie militarnie).

Templariusze stali się jednak zupełnym ewenementem, gdyż ich rozbicie przez króla Francji wytworzyło legendę, która jest niezwykle intensywna po dziś dzień. Nie stało się tak z innymi zakonami: krzyżakami rozbitymi przez Polskę w XV w. czy joannitami, których skonsumował Napoleon w drodze do Egiptu w 1798.

Legenda templariuszy to bez wątpienia jedna z najważniejszych legend Europy. O jej sile świadczy m.in. to, że stała się jedną z legend założycielskich nowożytnego wolnomularstwa: które do templariuszy odwołuje się czasami bezpośrednio, na ogół jednak pośrednio: Świątynia Salomona jest centralnym symbolem masonerii, zwłaszcza mistrza masońskiego; templariusze to inaczej Rycerze Świątyni Salomona — jej pozostałości stały się w 1119 pierwszą siedzibą zakonu.

Dlaczego zatem templariusze stali się tak ważni i dlaczego przenikają ruch masoński, oparty na całkowicie przeciwnych zasadach do ruchu krucjatowego? Można oczywiście wierzyć w jedną z barwnych legend na ten temat, które głoszą np. że w Świątyni bracia odkryli alternatywną prawdę o Jezusie, że czcili Bafometa, praktykowali homoseksualizm, ukryli gdzieś Skarb Narodów.

Moim zdaniem podłożem tej legendy jest to, co stało się główną specjalizacją templariuszy, a co stało się wielkim mostem czy nawet autostradą pomiędzy Europą a Bliskim Wschodem: pierwszy międzynarodowy bank, którego nie było nigdy wcześniej i jak sądzę — nigdy potem.

Dzięki niemu kupcy z Zachodu mogli przestać wozić ze sobą sakwy i skrzynie z monetami. Templariusze mieli niezwykle obfitą sieć swoich „oddziałów" i ktoś, kto wpłacił sobie pieniądze w jednym oddziale, bez problemu mógł je wybrać w oddziale oddalonym o tysiące kilometrów. Co więcej, był to jednocześnie kantor, gdyż można było wybrać wpłacony ekwiwalent w innej walucie. Podnosiło to ogromnie bezpieczeństwo handlu w całym ówczesnym świecie, gdyż w zamian nie wydawano pieniędzy papierowych (które jedynie kompresowały obrót pieniężny), lecz coś analogicznego do współczesnych kart płatniczych — dokumenty tak zaszyfrowane, że dla złodzieja czy rabusia były bezwartościowe.

Templariuszowe ramy handlu lewantyńskiego miały znacznie więcej atutów. Oferowali oni niedrogi i bardzo bezpieczny frachting. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że ich system nie wykształcił znaczniejszych patologii, gdyż kiedy Filip Piękny przeprowadził ich kasatę, sprokurowano przeciw nim jedynie same światopoglądowe zarzuty. Otóż potajemny kult Bafometa miał wówczas większą wiarygodność niż zarzut jakichś malwersacji finansowych. Ich finansowa rzetelność i niezawodność była bowiem wówczas przysłowiowa. Przez dwa wieki istnienia tego systemu nie zdarzyło się, by jakaś komturia była niewypłacalna, by ktoś stracił tam powierzone pieniądze.

Pokłosiem tej wiarygodności, jaką wyrobili sobie templariusze była ewolucja tego systemu bankowego w instytucję zaufania publicznego. Dziś nawet państwowe banki nie są instytucjami zaufania publicznego. Templariusze zaczynali wówczas coraz częściej pełnić funkcje takie jak dzisiejszy notariusz (poświadczenia wiarygodnego czynności prawnych), a nawet oddawano im wymiar sprawiedliwości (w 1234 książę szczeciński, Barnim I, nadaje templariuszom sądownictwo w ziemi kostrzyńskiej, w 1282 książę wielkopolski, Przemysław II, nadaje templariuszom całe sądownictwo w ziemi wielkopolskiej, a w 1290 — w ziemi drawskiej).

Tym co było najbardziej w tym wszystkim rewolucyjne był ponadnarodowy a nawet ponadwyznaniowy charakter tego banku: jego klientami byli nie tylko chrześcijanie z różnych krajów Europy, ale i muzułmanie.

Czym zatem był proces templariuszy, który rozpoczął się w 1307, a zakończył w 1314 spaleniem na stosie jego liderów? Najpowszechniejsze wyjaśnienie głosi, że był to sposób na uwolnienie się przez Filipa Pięknego z długów wobec zakonu i rabunek ich dóbr. Byłby to wówczas największy w historii skok na bank. Moim zdaniem to bardzo nieudolne wyjaśnienie tych wydarzeń. Trzeba na nie bowiem spojrzeć w szerszym kontekście. Był to drugi etap wydarzeń, które rozpoczęły się rok wcześniej: w 1306 tenże król wygnał z Francji Żydów, konfiskując ich majątki.

Czy Filip był zadłużony również u Żydów? Uwalnianie się od długów nie wydaje się zatem pierwszoplanowym motywem tych akcji. Czy chodziło o obrobienie wielkich banków? Jeśli tak, to kilkuletni proces pozwolił templariuszom ukryć bądź wywieźć znaczną część środków finansowych.

Tym natomiast, co łączyło Żydów i templariuszy to ich kontrola nad handlem lewantyńskim. Byłaby to zatem próba nacjonalizacji handlu lewantyńskiego. Kasata zobowiązań to przy tym drobnostka.

Europa straciła wówczas bardzo przydatny system finansowy, który ułatwiał rozwój handlu jako takiego. To mogłoby wyjaśniać źródło skali i trwałości legendy templariuszy. Dla masonerii templariusze postrzegani w takiej optyce nabierają głębokiego sensu: metamorfoza zakonu krucjatowego, który zaczął budować wspólną płaszczyznę (ekonomiczną) ponad różnicami religijnymi — miejsce podboju zastąpiła współpraca.

Majątki templariuszy po likwidacji przeszły w dużej mierze na joannitów. Nie kontynuowali oni jednak dzieła templariuszy, zamieniając się na ogół w „korsarzy Chrystusa". Kilka wieków później Napoleon Bonaparte dokończył inicjatywę Filipa Pięknego: w ramach wyprawy do Egiptu, która generalnie miała na celu zdobycie przewagi nad Anglikami w handlu lewantyńskim, zajął wówczas maltańskie dobra joannitów.

Obrazek Ruiny domniemanego zamku templariuszowego w Lipie. Zob. więcej...

Losy templariuszy po likwidacji zakonu ułożyły się różnie. Część z nich porzuciła śluby, inni wstępowali do istniejących zakonów lub tworzyli nowe. W Polsce nie prześladowano ich. Pierwszą komandorią polskich templariuszy była Oleśnica Mała, którą otrzymali od Henryka Brodatego. Interesujące jest, że to właśnie ta dolnośląska wieś stała się główną sprężyną opozycji antyhitlerowskiej w Trzeciej Rzeszy i była to opozycja nader znamienna. Chodzi o tzw. Krąg z Krzyżowej, założony przez hrabiego Helmuta Jamesa von Moltke i Petera Yorka von Wartenburga. York von Wartenburg był właścicielem Małej Oleśnicy. Wywodził się z rodziny o bogatych i intrygujących korzeniach. Jego pradziad był wybitnym pruskim feldmarszałkiem, który otrzymał Małą Oleśnicę od króla pruskiego po sekularyzacji dóbr joannitów. Ród dawniej nosił nazwisko Gostkowski, a jego korzenie sięgają kilka wieków wstecz.

Powstały w 1940 Krąg z Krzyżowej krytykował nazizm z pozycji praw człowieka i demokracji. Wychodząc z pozycji chrześcijańskich dążył on do zawarcia porozumienia humanistycznego ponad podziałami światopoglądowymi. Ilustracją tolerancji rodu York von Wartenburg był fakt, że władając przez pięć pokoleń Oleśnicą zachowali oni katolicki charakter jej kościoła, pomimo że sami byli luteranami.

Krzyżowianie uważali, że wywołana wojna doprowadzi do klęski reżimu Hitlera. Sformułowali koncepcję Europy federacyjnej, opartej na małych wspólnotach, stymulujących poczucie odpowiedzialności, zakładali też centralne sterowanie gospodarką, upaństwowienie górnictwa, przemysłu ciężkiego i gospodarki energetycznej. W Małych wspólnotach Moltke pisał:

„Myślę, że jest to nie do przyjęcia w porządku europejskim, że każdy z osobna człowiek jest wyizolowany i nastawiony na wielką wspólnotę, państwo. Odosobnienie odpowiada masie; człowiek staje w ten sposób częścią masy. W stosunku do tej dużej wspólnoty, państwa lub jeszcze większych wspólnot, tylko ten będzie miał prawdziwe poczucie odpowiedzialności, kto w małych wspólnotach w jakiejkolwiek formie ponosi odpowiedzialność."

Większość Krzyżowian zostało straconych w 1944.

We wspomnianej na początku książce Andrzeja Zielińskiego można przeczytać więcej zarówno o „Tempelbanku", jak i aktywności gospodarczej templariuszy na polskich ziemiach.
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,952 ... h.polskich
0 x


Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

ODPOWIEDZ