Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 20 kwie 2017, 21:41

To cykl 52 artykułów autorstwa Ewy Kurek.
Ufam, że dam radę zamieścić wszystkie owe arty, a może, tak przy okazji rozwinie się jaka dyskusja? ;)

Ewa Kurek pisze:Ewa Kurek: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945
29 kwietnia 2013

Obrazek

"[...] wątek współpracy Żydów z Niemcami przy zamordowaniu narodu żydowskiego jest tym rozdziałem w historii Żydów, o którym woleliby, aby świat nigdy się nie dowiedział. Był także zapewne najważniejszą przyczyną, dla której żydowski noblista Eli Wiesel domagał się zaprzestania badań historycznych nad Holocaustem".

Ewa Kurek

1. POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO
ok. 1000-1945[1]


Z niewielkimi przerwami już od ponad dwudziestu lat zajmuję się badaniem problemu stosunków polsko-żydowskich. Nie jest to zadanie łatwe. Przede wszystkim dlatego, że problem stosunków polsko-żydowskich w czasie drugiej wojny światowej nadal jest tematem, w którym fakty wymykają się jednoznacznemu wartościowaniu i definicji, a który jednocześnie wywołuje najwięcej dyskusji i w sposób emocjonalny angażuje Polaków i Żydów. Jest tematem, w którym każdy Żyd i każdy Polak uważa się za eksperta.

Przez dziesięciolecia trwania PRL Polacy nie mieli swobody nie tylko badań historycznych, ale także możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym. W historiografii światowej dokonywało się tymczasem niepojęte przewartościowanie. Zbudowane przez Niemców na polskich ziemiach obozy zagłady i obozy koncentracyjne zaczęto nazywać „polskimi obozami”, a w nawale publikacji na temat polskiego antysemityzmu i polskich win wobec zamordowanych na polskich ziemiach Żydów gubić powoli zaczęła się oczywista prawda, że to nie Polacy rozpoczęli drugą wojnę światową i nie Polacy wymordowali swych współobywateli, lecz uczynili to okupujący naszą ziemię Niemcy.

Niepojętość przewartościowań polega na tym, że mity, przeinaczenia i manipulacje prawdą, które przenosiły ciężar odpowiedzialności za zagładę europejskich Żydów na Polaków, płynęły nie tyle ze strony Niemców – co w jakiś sposób mogłoby nawet być zrozumiałe – ile ze strony Żydów. Także na tym, iż w wielu wypadkach u źródeł manipulacji tkwiła chęć osiągnięcia celów, które z prawdą historyczną nic wspólnego nie miały. O jednej z przyczyn fałszowania lub ukrywania prawdy historycznej Marek Edelman opowiada w sposób następujący:
kiedy na początku lat 50. Antek [Cukierman – jeden z przywódców Powstania w Getcie Warszawskim] pojechał pierwszy raz do Stanów Zjednoczonych zbierać pieniądze na Muzeum Pamięci, które chciał zbudować w kibucu [w Izraelu], zaatakował tamtejszych Żydów za to, że w czasie wojny nie wysyłali do Polski pieniędzy, nie naciskali na prezydenta Roosevelta, by zareagował na masowe mordowanie Żydów w Europie. Wściekli się na niego i powiedzieli, że nie dadzą ani grosza. – W ten sposób Antek zrozumiał, że nie powinien mówić, co myśli, i na kolejnym spotkaniu już na nich nie krzyczał. [...] Ale może tak właśnie ma być, że jak się chce od kogoś pieniędzy, nie należy go drażnić?[2]


Nie moją rzeczą jest rozstrzyganie, w jaki sposób prawda o zagładzie polskich Żydów zależna jest od pieniędzy. Faktem jest, że wśród Żydów z Izraela i diaspory coraz częściej odzywają się głosy o takich właśnie nieszczęsnych zależnościach. Rabin Arnold Jacob Wolf powiedział: Mam wrażenie, że zamiast uczyć o holokauście, handluje się nim[3], Norman Finkelstein w swej książce zatytułowanej Przedsiębiorstwo holocaust ukazał mechanizmy działań, służących między innymi wspomnianym wyżej niepojętym przewartościowaniom w aspekcie historii zagłady europejskich Żydów[4], zaś Izraelski pisarz Boas Evron o przyczynach fałszowania przez Żydów historii zagłady Żydów napisał, że:
pamięć hitlerowskiej zagłady staje się potężnym orężem w rękach izraelskich przywódców i żydowskiej diaspory, oficjalną, propagandową indoktrynacją oraz produkcją sloganów i fałszywego wizerunku świata, a ich prawdziwym celem wcale nie jest zrozumienie przeszłości, lecz manipulowanie teraźniejszością.[5]


W świetle powyższego, zrozumiałą staje się lansowana przez opiniotwórcze środowiska żydowskie idea wyłączenia problemu zagłady europejskich Żydów z zasięgu badań historycznych. Jej zwolennikiem i propagatorem jest między innymi noblista Eli Wiesel, który od ponad dwudziestu lat głosi, że zagłada Żydów: leży poza zasięgiem historii; wymyka się wszelkim wyjaśnieniom i opisom; nigdy nie da się jej pojąć lub przekazać; nie da się wyrazić słowami; nie da się nawet o niej mówić. Zdaniem Eli Wiesela, prowadzenie badań historycznych nad zagładą Żydów oznacza: unicestwienie historii; wiedzie ku ciemności; a tajemnica prawdy [o zagładzie] polega na milczeniu.[6]

Mistyczno-katastroficzne idee Eli Wiesela, z groźbą unicestwienia historii włącznie, z punktu widzenia nauki historycznej i dziejów świata są nonsensem. Pewnym jest, że zagłada Żydów europejskich, jako wydarzenie drugiej wojny światowej, leży w zasięgu historii jako nauki, czyli – jak wszystkie inne wydarzenia, zjawiska i procesy historyczne w dziejach ludzkości – poddaje się zwykłym metodologicznym badaniom historycznym. Pewnym jest także, że historycznych badań nad dziejami zagłady Żydów nie zdołają powstrzymać nie tylko zaklęcia noblistów, ale także surowe zakazy, kary, wyroki sądowe lub medialny ostracyzm. Historia jako nauka ma bowiem to do siebie, że nic się przed nią nie ukryje. Można różnymi sposobami powstrzymać na jakiś czas jej badania. Można zamknąć usta jednemu lub kilku pokoleniom historyków. Ale nic ponad to osiągnąć nie można. Urodzą się nowi i – jak powiedział inny noblista, Czesław Miłosz – spisane będą czyny i rozmowy: wcześniej lub później, ale na pewno historia ukaże światu prawdę o minionych wydarzeniach niezależnie od tego, jakiego obszaru geograficznego i czasowego dotyczą. O kulisach zagłady europejskich Żydów także.

Wszyscy ci spośród Żydów i Polaków, którzy mimo przeciwności dążą do ukazania prawdy o zagładzie, są przez opiniotwórcze środowiska żydowskie zbliżone do Eli Wiesela szykanowani i w różnoraki sposób niszczeni. Podobny los spotkał zmarłą w 1975 roku żydowską filozof i profesor Columbia University Hannah Arendt, która jako jedna z pierwszych upomniała się w swoich książkach o prawdę historyczną w kontekście dziejów zagłady europejskich Żydów. Hannah Arendt ponad czterdzieści lat temu napisała do jednego ze swych oponentów: bardzo często tych, którzy zdają jedynie sprawę z pewnych nieprzyjemnych faktów, oskarża się o brak duszy, brak serca [
] Innymi słowy, często wykorzystuje się te emocje do ukrycia rzeczywistej prawdy.[7]


Zarówno dla Polaków, jak i dla Żydów, szczególnie „nieprzyjemnym faktem” jest fakt współuczestnictwa Polaków i Żydów w wykonaniu „Ostatecznego Rozwiązania”, czyli współpraca pewnej części obu narodów z Niemcami przy dokonywaniu zbrodni ludobójstwa wobec narodu żydowskiego. O ile jednak o współpracy Polaków pisze się na świecie od momentu zakończenia wojny, bardzo często zresztą w sposób nieprawdziwy i zjawisko demonizujący, o tyle o uczestnictwie Żydów w zbrodni ludobójstwa wobec własnego narodu żydowscy historycy najchętniej milczą. Hannah Arendt była pierwszym historykiem, która napisała o problemie współuczestnictwa Żydów w zagładzie narodu żydowskiego: Kwestią, jaką się zajęłam, była współpraca funkcjonariuszy żydowskich z wykonawcami „Ostatecznego Rozwiązania”, a jest to sprawa tak bardzo niewygodna dlatego, że nie można twierdzić, że byli to zdrajcy. (Zdrajcy też się znaleźli, ale to nieistotne).[8]

Myśl rzucona blisko pół wieku temu przez Hannah Arendt nie znalazła do chwili obecnej ostatecznego wyjaśnienia. Nikt dotychczas nie odpowiedział na postawione przez Hannah Arendt pytanie, dlaczego współpraca funkcjonariuszy żydowskich z wykonawcami „Ostatecznego Rozwiązania” nie może zostać określona mianem zdrady, a innego rodzaju współpracy Żydów z Niemcami takie miano zostało przydane. Wszystko jednak wskazuje na to, że właśnie wątek współpracy Żydów z Niemcami przy zamordowaniu narodu żydowskiego jest tym rozdziałem w historii Żydów, o którym woleliby, aby świat nigdy się nie dowiedział. Był także zapewne najważniejszą przyczyną, dla której żydowski noblista Eli Wiesel domagał się zaprzestania badań historycznych nad Holocaustem.
http://solidarni2010.pl/13078-ewa-kurek ... -1945.html
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 26 kwie 2017, 12:49

Ewa Kurek pisze:TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945 cz. II
13 maja 2013

Obrazek
fot. Lord Vader

Zło wyrządzone przez mój własny naród smuci mnie bardziej niż zło wyrządzone przez inne narody; nie staram się także targować i usprawiedliwiać dokonane przez Polaków zbrodnie i w pierwszym rzędzie myślę o polskim grzechu i słabości[...]. Nie waham się jednak traktować Żydów z równą jak własny naród surowością i nazywać rzecz po imieniu.

Cz. I: http://solidarni2010.pl/13078-ewa-kurek-polacy-i-zydzi-8211-trudne-sasiedztwo-ok1000-1945.html

2. TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945

W polskiej historiografii i tradycji narodowej współpraca z okupantem – obojętne: niemieckim, sowieckim, szwedzkim, rosyjskim czy austriackim – zawsze była i jest postrzegana jako zdrada. Zdradą też w czasie drugiej wojny światowej została nazwana przez Polaków i jest nazywana do dziś wszelka współpraca z Niemcami, w tym także współuczestniczenie w zagładzie polskich Żydów. W żydowskiej tradycji narodowej i historiografii mamy w tym względzie do czynienia ze swego rodzaju relatywizmem, bowiem współpraca Żydów z Niemcami, także w wypadku uczestnictwa w zagładzie własnego narodu – jak dowodzą między innymi słowa cytowanej wcześniej Hannah Arendt[1] – nie podlega jednoznacznym ocenom.

Jednoznaczność polskich ocen i relatywne oceny żydowskie nie zmieniają faktu, że Polacy i Żydzi współpracujący z Niemcami przy zagładzie narodu żydowskiego ponoszą bezpośrednią winę za śmierć określonej części zamordowanego żydowskiego narodu. Nie zmieniają także faktu, że świadkowie ludobójstwa, które zawsze jest zbrodnią przeciwko samej istocie człowieka, wyszli z doświadczenia ludobójstwa okaleczeni. Okaleczonymi pozostali po dziś dzień wszyscy ci Żydzi, którzy, będąc świadkami zagłady własnego narodu, ocalili z kataklizmu życie – Polacy, świadkowie ludobójstwa, wyszli z drugiej wojny podobnie okaleczeni. Nic już bowiem nie zmieni faktu, że naród żydowski zginął na oczach Polaków i Żydów, że europejscy Żydzi w ogromnej większości zginęli na polskiej ziemi, że nasza ojczyzna stała się dla nich grobem.

Karl Jaspers (1883-1969), jeden z największych a zarazem nielicznych filozofów niemieckich, na którym nie ciążył zarzut współpracy z reżimem hitlerowskim, tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej dokonał próby typologii pojęcia winy. Wychodząc z założenia, iż: „powołaniem filozofii i teologii jest zgłębienie i rozjaśnienie problemu winy”, Karl Jaspers wyodrębnił cztery jej pojęcia:

wina kryminalna, gdzie przestępstwo polega na działaniach obiektywnie stwierdzalnych będących wykroczeniem przeciw jednoznacznym prawom – instancją jest sąd;

wina polityczna, polegająca na działaniach mężów stanu oraz na tym, że posiadając obywatelstwo państwowe, ponosi się skutki działalności państwa, którego władzy podlegam – każdy człowiek ponosi współodpowiedzialność za to, jak nim rządzą.

wina moralna, bowiem za czyny, które popełniam jako określona jednostka, ponoszę odpowiedzialność moralną. Nigdy nie obowiązuje bez reszty zasada: „Rozkaz to rozkaz”. Instancją jest własne sumienie oraz więź z bliźnimi;

wina metafizyczna – Istnieje solidarność między ludźmi jako ludźmi, na mocy której każdy obarczony jest współodpowiedzialnością za wszelkie zło i niesprawiedliwość na ziemi. Jeśli nie uczynię wszystkiego, co w mej mocy, aby im zapobiec, jestem współwinny; poczuwam się do winy pojętej nie w kategoriach prawnych, politycznych i moralnych, lecz kategoriach metafizycznych. Instancją tu jest tylko Bóg.

Typologia winy Karla Jaspersa jest ważna nie tylko jako myśl filozoficzna, ale także jako źródło określonej epoki i określonego pokolenia. Sformułowana w atmosferze toczącego się procesu norymberskiego, jest jednocześnie jedną z pierwszych prób rozliczenia się Niemców z dokonanego przez ten naród dzieła zniszczenia Europy. Karl Jaspers stwierdził bowiem: „Tę wojnę rozpętały Niemcy hitlerowskie. To Niemcy ponoszą winę za nią za sprawą swego reżimu, który w chwili przez siebie wybranej ją rozpoczął. Każdy Niemiec bez wyjątku uczestniczy w odpowiedzialności politycznej. Nie każdy Niemiec, lecz tylko bardzo znikoma mniejszość Niemców powinna ponieść karę za przestępstwo. Zapewne każdy Niemiec ma powód do samokontroli moralnych. Zapewne każdy rozumny Niemiec ma udział w metafizycznym doświadczeniu”.[2]

Myśl Karla Jaspersa stała się inspiracją dla badań nad problemem stosunków polsko-żydowskich w czasie drugiej wojny światowej. Napotykając w wiarygodnych źródłach historycznych problem szczególnie „nieprzyjemnego faktu” współuczestniczenia Polaków i Żydów z wykonawcami „Ostatecznego Rozwiązania”, czyli współpracy pewnej części obu narodów w dokonanej przez Niemców zbrodni ludobójstwa wobec narodu żydowskiego, postanowiłam poddać Polaków i Żydów dokładnie takiej samej ocenie, jaką wobec Niemców przeprowadził po drugiej wojnie światowej Karl Jaspers, czyli poszukać odpowiedzi na następujące pytania:

* za jakie winy odpowiedzialność ponoszą wspomagający Niemców w dziele zagłady narodu żydowskiego Polacy?
* za jakie winy odpowiedzialność ponoszą wspomagający Niemców w dziele zagłady narodu żydowskiego Żydzi?


Tylko w ten sposób, stosując jednolite kryterium oceny „nieprzyjemnych faktów” i według jednolitych miar mierząc winę każdego narodu, jesteśmy w stanie dotrzeć do prawdy i zrozumieć dramat Polaków i Żydów, których obojętność świata i barbarzyństwo wyniesionego przez Niemców do władzy Hitlera postawiły przed najtrudniejszymi bodaj w dziejach ludzkości życiowymi dylematami.

Ponad dwadzieścia lat temu Polak, Jan Błoński, powiedział: Miast się targować i usprawiedliwiać, winniśmy najpierw pomyśleć o sobie, o własnym grzechu czy słabości.[3] Żydówka Hannah Arendt natomiast, zaatakowana przez środowiska żydowskie za napisanie książki Eichmann w Jerozolimie, w której uchyliła rąbek prawdy o postawie Żydów wobec zagłady własnego narodu, odpowiedziała jednemu z krytyków: Zło wyrządzone przez mój własny naród smuci mnie bardziej niż zło wyrządzone przez inne narody.[4]

Zło wyrządzone przez mój własny naród smuci mnie bardziej niż zło wyrządzone przez inne narody; nie staram się także targować i usprawiedliwiać dokonane przez Polaków zbrodnie i w pierwszym rzędzie myślę o polskim grzechu i słabości – powtórzę za Hannah Arendt i Janem Błońskim. Nie waham się jednak traktować Żydów z równą jak własny naród surowością i nazywać rzecz po imieniu. Zło żydowskie nie może pozostawać w ukryciu, bo tylko porównując zło polskie ze złem żydowskim, uzyskać możemy prawdziwy obraz polsko-żydowskiej rzeczywistości. Najwyższa pora, aby fakty, te mniej lub bardziej nieprzyjemne dla Polaków i Żydów, ujrzały światło dzienne. Bo tylko wtedy mogą stać się podstawą do rozpoczęcia rzetelnej dyskusji historycznej nad ich oceną i interpretacją.

Niektóre z postawionych przeze mnie tez być może nie wytrzymają próby czasu. Ale też nie formułuję w nich niepodważalnych prawd o stosunkach polsko-żydowskich w czasie ostatniej wojny. Przerywam jedynie mur milczenia wokół niewygodnych dla Polaków i Żydów tematów, z nadzieją, że zapoczątkuję otwartą dyskusję nad tymi aspektami wspólnych dziejów, które do dziś pozostają niewyjaśnione lub, o istnieniu których, my i Żydzi, nie mieliśmy dotychczas pojęcia. Innej drogi do prawdy nie ma. A tylko prawda, nawet najbardziej bolesna, może sprawić, że po dziesięcioleciach nieporozumień w ocenie zagłady, po lawinach niesłusznych oskarżeń, nasze narody znajdą drogę do ostatecznego pojednania.

Ewa Kurek

O Autorce:

Dr Ewa Kurek wybitny historyk i naukowiec. Doktor historii, absolwentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W okresie II-XI 1982 redaktor i wydawca podziemnego "Biuletynu Informacyjnego NSZZ Solidarność FSC Lublin"; w latach 1985-1989 współpracownik redakcji podziemnych "Spotkań". Od ponad dwudziestu lat zajmuje się badaniem stosunków polsko-żydowskich. Dr Ewa Kurek jest autorką wielu opracowań naukowych, artykułów i książek min. “Ucieczka z zesłania” (1985), “Gdy klasztor znaczył życie” (1992), “Żydzi, Polacy, czy po prostu ludzie
” (1992), “Zaporczycy 1943-1949″ (1995), “Your life is worth mine” (1997), “Dzieci żydowskie w klasztorach” (2000), “Zaporczycy w fotografii 1944-1963″ (2001).



______________________________________________________

[1] H. Arendt, Eichmann w Jerozolimie, Kraków 1987, s. 394.

[2] K. Jaspers, Problem winy, Warszawa 1982. Karl Jaspers, ur. 23 II 1883, Oldenburg, zm. 26 II 1969, Bazylea, niemiecki filozof i psycholog; studiował medycynę, pracował w klinice psychiatrycznej; 1916-1948 profesor uniwersytetu w Heidelbergu, początkowo psychologii, od 1921 filozofii, 1933-1945 pozbawiony prawa nauczania, a od 1938 także publikowania, 1948-1961 prof. Uniwersytetu w Bazylei. [
] W filozofii był jednym z głównych przedstawicieli egzystencjalizmu, śledził zwłaszcza zagrożenia autentyczności egzystencji ludzkiej we współczesnej cywilizacji oraz możliwości przeciwdziałania im przez uświadomienie sobie ludzkiej wolności; Jaspers poszukiwał bytu w sytuacjach granicznych ludzkiej egzystencji; poszukiwanie takie zawsze dociera do granicy poznania, którą jest Wszechogarniający (niem. Umgreifende) – bądź w nas samych, bądź na zewnątrz, jako świat i transcendencja; rozum (w przeciwieństwie do kontemplującego intelektu) zwraca się ku transcendencji; odczytywanie znaków transcendencji (niem. Chiffreschrift) stanowi kwintesencję filozofowania Jaspersa (Philosophie t. 1-3 1932, Von der Wahrheit 1947); Jaspers jest również autorem studiów historyczno-filozoficznych (m.in. Grossen Philosophen 1957). Publikował też rozprawy polityczne i społeczne, m.in.: Situation der Zeit (1913), Problem winy (1946, wydanie polskie 1982), Wohin treibt die Bundesrepublik? (1966); prace autobiograficzne Schicksal und Wille (1967), Autobiografia filozoficzna (1963, wydanie polskie 1993). Inne pisma: Filozofia egzystencji (1938, wydanie polskie 1990), Rozum i egzystencja. Nietsche a chrześcijaństwo (1960, wydanie polskie 1991), Wiara filozoficzna wobec objawienia (1962, wydanie polskie 1999), Wiara filozoficzna (1970, wydanie polskie 1995), Szyfry transcendencji (1970, wydanie polskie 1995), Autorytety: Sokrates, Budda, Konfucjusz, Jezus (wydanie polskie 2000). Biogram Karla Jaspersa za: Encyklopedia Gazety Wyborczej, Warszawa 2005, Tom VII, s. 347-348.

[3] J. Błoński, Biedni Polacy patrzą na getto, Kraków 1994, s. 21.

[4] H. Arendt, op. cit., s. 393-394.

_______________________________________________________
Zobacz równiez:

Ewa Kurek: TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945 cz. III
Ewa Kurek TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945 cz. IV
http://solidarni2010.pl/13236-ewa-kurek ... cc0977574f
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 27 kwie 2017, 11:59

Ewa Kurek pisze:TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945 cz. III
13 maja 2013

Dwa te światy, polski i żydowski, przez tysiąc lat istniały obok siebie i nigdy na dobrą sprawę się nie zetknęły. Każdy z nich żył swoim samowystarczalnym życiem, ledwie dostrzegając i tolerując drugiego, i nie odczuwał potrzeby specjalnej jedności.

Cz. I:
http://solidarni2010.pl/13078-ewa-kurek ... -1945.html

Cz. II: http://solidarni2010.pl/13236-ewa-kurek ... cz-ii.html

3. TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945

Pierwszy błąd w badaniach stosunków polsko-żydowskich w czasie drugiej wojny światowej tkwi w traktowaniu Żydów polskich zwykłą miarą, to znaczy, przykładaniu do nich miar znanych z historii europejskich narodów lub postrzeganiu ich jako jednej z wielu żyjących na polskich ziemiach mniejszości narodowej. Tymczasem przymierzając polskich Żydów do innych narodów w czasach drugiej wojny światowej, stosując zatem swego rodzaju uniwersalny dla europejskiej szerokości geograficznej historyczny narodowy szablon, nie sposób zrozumieć niczego. Żydzi, jako naród, nie pasują bowiem do żadnego europejskiego szablonu. Podlegają jakimś innym regułom i dlatego klucz do zrozumienia ich zagłady znajduje się gdzie indziej.

Na czym polega owa wyjątkowość Żydów? Podręczniki historii narodów europejskich, z wyjątkiem Grecji i Rzymu, sięgają pierwszego tysiąclecia n.e., kiedy to z plemiennej mgławicy w miarę upływu wieków wyodrębniły się poszczególne plemiona, protoplaści przyszłych narodów, które około roku 1000 utworzyły zręby znanej nam dziś i własnej Europy. Podręczniki historii Żydów sięgają tysiącleci przed Chrystusem. Wypływa stąd podstawowa prawda, o której Polacy – nie tylko zresztą oni jedyni w Europie – nigdy nie pamiętali lub pamiętać nie chcieli. Prawda o tym, że bez mała dwa tysiące lat temu do Europy i blisko tysiąc lat temu na polskie ziemie przybyli Żydzi – naród w pełni ukształtowany, posiadający własny język i kulturę, własną religię i tradycję, własne wreszcie poczucie patriotyzmu i rozumienie spraw politycznych.

Aby zatem próbować zrozumieć warunki i okoliczności dokonanej w połowie XX wieku zagłady polskich Żydów, ale także kształt stosunków polsko-żydowskich tego okresu, trzeba rozumieć, że tysiąc lat temu, gdy rodziła się polska państwowość, a pojęcia polskiego narodu, patriotyzmu i kultury były kwestią odległej przyszłości, zamieszkał na naszych ziemiach naród żydowski przewyższający znacznie ludność miejscową pod względem kultury, struktur społecznych i rozwoju intelektualnego. Właśnie ten moment, w większości wypadków niedostrzegany przez historyków polskich i zbyt mało eksponowany przez historyków żydowskich, w sposób najbardziej dobitny zaważył na kształcie wspólnego zamieszkiwania polskich ziem i zagłady polskich Żydów.

Polska przyjęła chrześcijaństwo w 966 roku, ale w wieku X chrzest przyjęła także znaczna grupa krajów między Bałtykiem a Adriatykiem: Chorwacja, Czechy, Węgry oraz Skandynawia, od Danii poczynając. W roku 999 zgromadzenie wolnych mężów drogą głosowania zdecydowało się na przyjęcie chrześcijaństwa jako oficjalnej religii w Islandii. W rok później, we wspomnianym właśnie wyżej roku 1000, do grobu świętego Wojciecha, męczennika wywodzącego się z naszej, świeżo ochrzczonej części Europy, przybył cesarz rzymski Otton III i obdarzył księcia Bolesława Chrobrego włócznią świętego Maurycego, który to gest stał się zapowiedzią przyszłej korony dla piastowskiego księcia – fundamentu polskiej państwowości.

Mniej więcej w tym samym czasie na polskie ziemie przybyli pierwsi żydowscy osadnicy.[1] Nie mieli własnego państwa i myśl o nim porzucili blisko tysiąc lat wcześniej, wraz z upadkiem powstania Bar Kochby.[2] Mieli za to doskonale zachowaną i kultywowaną z wielkim pietyzmem zbiorową pamięć historyczną o niegdysiejszym własnym państwie i żydowskich królach oraz płynące z niej poczucie odrębności narodowej i narodowej dumy; mieli własną religię, język, pismo, tradycję i kulturę. „Jeśli nawet w obawie przed pogromami [Żydzi] osiedlają się w spokojniejszych miejscach kontynentu – w tym w Polsce – to wcale nie chcą się asymilować. Żydzi przyjeżdżali tu [do Polski] i chcieli tu żyć pod jednym wszak warunkiem – że pozostaną Żydami”.[3]

Ten stan rzeczy z góry wykluczał możliwość asymilacji Żydów do rodzącej się polskiej państwowości i kultury. Z samej zasady niemożliwa też była asymilacja ludności polskiej do obcej im kultury żydowskich osadników. Ponieważ zarówno Żydzi, jak i Polacy, w owym epokowym roku 1000 mieli już zbyt wiele do stracenia, nigdy później nie stali się jedną całością i przez następne tysiąclecie żyli na polskich ziemiach obok siebie.

Kluczem zatem do zrozumienia tego, co z Polakami i Żydami polskimi stało się w Polsce w czasie drugiej wojny światowej, jest uświadomienie sobie swego rodzaju tysiącletniej dwutorowości: dzieje Polski i Polaków toczyły się na polskich ziemiach torem, obok którego, równolegle, na tych samych polskich ziemiach biegły dzieje polskich Żydów. Dwa te światy, polski i żydowski, przez tysiąc lat istniały obok siebie i nigdy na dobrą sprawę się nie zetknęły. Każdy z nich żył swoim samowystarczalnym życiem, ledwie dostrzegając i tolerując drugiego, i nie odczuwał potrzeby specjalnej jedności. Prawda o specyfice tysiącletniego istnienia na polskich ziemiach Żydów i Polaków z trudem przeciera sobie drogę do świadomości obu narodów i świata. Może w sposób najbardziej dosadny określił ją Dawid Warszawski, który napisał: „„Tylko potomek asymilatorów mógł [...] pisać o „polsko-żydowskim małżeństwie”, w którym były lepsze i gorsze dni. I Polacy, i Żydzi wiedzą, że żadnego małżeństwa nie było. Było wymuszone przez historię mieszkanie pod wspólnym dachem i dzieci, pokątnie spłodzone.””[4]

Określenie Dawida Warszawskiego uważam w tym wypadku za nader słuszne i niezwykle trafne. Największą pomyłką historiografii polskiej, żydowskiej i wszystkich innych dotyczących zagłady Żydów zdaje się być właśnie to: brak świadomości specyfiki polskiego żydostwa.

Cytowany wyżej autor zwraca uwagę na jeszcze jedno ważne zagadnienie i sugeruje bliską mi tezę, która tłumaczy trwające już sześćdziesiąt lat polsko-żydowskie kłamstwa i nieporozumienia. Po pierwsze, niemal wszyscy polscy Żydzi, którzy ocaleli z zagłady, wywodzą się ze środowisk asymilatorów, czyli ludzi mniej lub bardziej związanych z państwem polskim i Polakami. Dlatego między innymi, że podstawowym warunkiem wyniesienia z zagłady żydowskiego życia była w Polsce znajomość języka polskiego i znajomość Polaków, którzy musieli pomóc w ich ukrywaniu. Po drugie, nieliczni spośród tych, którzy mimo nieznajomości polskiego języka i braku kontaktów z polskimi środowiskami przeżyli piekło zagłady – przedstawiciele ortodoksyjnych środowisk żydowskich – rzadko zabierają głos na temat drugiej wojny światowej.

Monopol na pisanie wspomnień i opracowań historycznych od chwili zakończenia drugiej wojny światowej do dziś mają przeto Żydzi zasymilowani. To ich głosy słyszane są we wszystkich zakątkach świata, oni nadają ton publikacjom na temat stosunków polsko-żydowskich, oni wreszcie ukuli stereotyp „polsko-żydowskiego małżeństwa”, w którym były lepsze i gorsze dni. Nic bardziej mylącego. Po latach badań nad stosunkami polsko-żydowskimi przyznaję całkowitą rację Dawidowi Warszawskiemu i podpisuję się pod jego tezą, że stosunki polsko-żydowskie to było zaledwie: „wymuszone przez historię mieszkanie pod wspólnym dachem i dzieci, pokątnie spłodzone”. Wobec powyższego, stajemy w dniu dzisiejszym wobec zadania napisania od nowa historii stosunków polsko-żydowskich i nowej oceny tego, co się na polskich ziemiach wydarzyło.

________________________________________________

[1] „Obecność Żydów w Polsce od X wieku poświadczają źródła historyczne, m.in. Ibrahim ibn Jakub, autor pierwszego opisu państwa Mieszka I, wzmiankuje kupców żydowskich odwiedzających Polskę; od końca XI wieku nasilił się napływ ludności żydowskiej z zachodniej Europy (spowodowany głównie prześladowaniami w dobie wypraw krzyżowych), który trwał, z różnym nasileniem, do połowy XVII wieku; w rezultacie Rzeczpospolita stała się największym w Europie skupiskiem Żydów”. Patrz: Encyklopedia Gazety Wyborczej, Warszawa 2005, T. XX, s. 700-7001.

[2] „Bar Kochby powstanie (132-135 n.e.) – ostatni w starożytności zryw narodowy Żydów przeciwko panowaniu Rzymu. Bezpośrednim powodem jego wybuchu było zarządzenie cesarza Hadriana, dotyczące budowy miasta Aelia Capitolina na miejscu leżącej w gruzach Jerozolimy (po wojnie Żydów z Rzymianami 66-70 n.e.) i świątyni Jowisza Kapitolińskiego na miejscu dawnej Świątyni Jerozolimskiej oraz zakazu obrzezywania, za które karano śmiercią. Oba zarządzenia wywołały wielkie oburzenie wśród ludu żydowskiego. Na czele zbuntowanych stanął Szymon bar (ben) Kosiba (Kozeba). [
] Po zdobyciu przez powstańców Jerozolimy, Szymon bar Kochba polecił wybić nową monetę upamiętniającą owo zdarzenie, a zarazem wyznaczającą rozpoczęcie nowej ery. Być może nawet podjęto wówczas odbudowę Świątyni. Jednak wsparte nowymi posiłkami wojska rzymskie wkrótce zdobyły miasto. Zacięta walka powstańców, dla których punktem oparcia była tylko pustynia, zakończyła się klęską. Po upadku ostatniej twierdzy, jaką było Betar, w 135 roku n.e. rozpoczęły się krwawe represje Rzymian wobec Żydów. Szacuje się, że Rzymianie zdobyli wówczas i zburzyli 50 twierdz i 985 zamieszkanych ośrodków, zaś w walkach zginęło ok. 580 tys. Żydów; wielu uprowadzono w niewolę. Ludności żydowskiej zakazano wstępu do świętego miasta zamienionego w Colonia Aelia Capitolina; ostatecznie nastał dla Żydów czas życia w diasporze”. Patrz: Słownik Judaistyczny, Warszawa 2003, Tom I, s. 142-143.

[3] K. Burnetko, Getto; od azylu do zagłady, w: „Historia Żydów – Trzy tysiące lat samotności”, Wydanie specjalne „Polityki”, Nr 1/2008, s. 47.

[4] D. Warszawski, Siła odrzuconych, w: „Wprost” z dnia 20 października 2002.

____________________________
Zobacz równiez:

Ewa Kurek TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945 cz. IV
http://solidarni2010.pl/13237-ewa-kurek ... z-iii.html
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: Thotal » piątek 09 cze 2017, 04:29

Starożytni Lechici (Polacy) a starożytni Żydzi...


https://robertbrzoza.pl/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Jancio
Posty: 915
Rejestracja: wtorek 16 sie 2016, 18:18
x 2
x 47
Podziękował: 666 razy
Otrzymał podziękowanie: 1112 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: Jancio » piątek 09 cze 2017, 12:42

Ludzie dzielą się na normalnych i nienormalnych. Do nienormalnych zaliczam wszelkie skrajności. Szczególnie religijne Moim zdanie podstawowym błędem jest nazywanie żydów narodem w momencie kiedy spala ich jedynie wiara i z nią związana kultura. Być może się mylę i za 2000 lat ( bo tle jesteśmy mniej wiecej od nich młodsi ) chrześcijanie też będą uchodzili za jeden naród. Powinni tylko zmienić dziedziczenie z miecza na kądziel i wtedy żadna wojna ich nie zniszczy. Na pocieszenie dla malkontentów za nami 600 lat sa jeszcze bracia muzułmanie.
0 x


Podążając za stadem podążasz za dupkami.
Warto być przyzwoitym

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 02 sie 2017, 15:29

fronda.pl pisze:Jarmułki z głów przed polskimi ofiarami Żydów w Nalibokach
22.02.2016, 8:08

Obrazek

We wsi Koniuchy na Nowogródczyźnie w czasie II wojny światowej mieszkało kilkuset Polaków. Sprzeciwiali się oni cyklicznym rabunkom i napadom partyzantki komunistycznej. Według źródeł żydowskich, by zastraszyć okoliczną ludność, bojownicy z oddziałów Jacoba Prennera ("Śmierć faszystom") i Shmuela Kaplinsky'ego ("Ku zwycięstwu") tzw. Litewskiej Brygady wymordowali wszystkich mieszkańców Koniuch. Nie oszczędzili starców, kobiet i dzieci. Zabili wszystkich. Napad miał miejsce - według różnych źródeł - w styczniu lub kwietniu 1944 roku. Według autorów polskich, wieś była nieufortyfikowana, zaś chłopi dysponowali zaledwie kilkoma starymi karabinami. Mimo to napad został przedstawiony przez morderców jako „wybitna akcja bojowa". Prawo międzynarodowe pozostawia mieszkańcom możliwość samoobrony. Mordy na dzieciach, starcach, kobietach i nieuzbrojonych mężczyznach traktuje jako zbrodnię ludobójstwa (genocide) www.genocide.pl(link is external)

Zbrodnia dokonana 29 stycznia 1944 roku – masakra dokonana na co najmniej 38 polskich mieszkańcach (mężczyznach, kobietach i dzieciach; najmłodsze miało 2 lata) we wsi Koniuchy (dziś na terenie Litwy, dawniej w II Rzeczypospolitej, w województwie nowogródzkim w powiecie lidzkim) przez partyzantów sowieckich – Rosjan, Litwinów, Żydów. W czasie pogromu we wsi spalono większość domów, oprócz zamordowanych, co najmniej kilkunastu mieszkańców zostało rannych, a przynajmniej jedna osoba z nich zmarła następnie z ran. Przed atakiem wieś zamieszkana była przez około 300 polskich mieszkańców, istniało w niej około 60 zabudowań. Partyzanci sowieccy wcześniej często rekwirowali mieszkańcom wsi żywność, ubrania i bydło, dlatego też tutejsi mieszkańcy powołali niewielki ochotniczy oddział samoobrony.

W sprawie masakry w Koniuchach prowadzone jest śledztwo IPN, jednakże istnieje bardzo słaba historiografia tamtych dramatycznych wydarzeń.

Dotychczas ustalono, że napadu dokonały sowieckie oddziały partyzanckie stacjonujące w Puszczy Rudnickiej: „Śmierć faszystom” i „Margirio”, wchodzące w skład Brygady Wileńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego oraz „Śmierć okupantowi”, wchodzący w skład Brygady Kowieńskiej. Do oddziałów tych należeli Rosjanie i Litwini, większość oddziału „Śmierć okupantowi” tworzyli Żydzi i żołnierze Armii Czerwonej zbiegli z obozów jenieckich. Oddział żydowski liczył 50 ludzi zbiegłych z getta, a oddziały rosyjsko-litewskie około 70 osób. Dowódcami byli Jakub Penner i Samuel Kaplinsky. Według jednego z napastników, Chaima Lazara, celem operacji była zagłada całej ludności łącznie z dziećmi jako przykład służący zastraszeniu reszty wiosek.

Według ustaleń Kongresu Polonii Kanadyjskiej, będących podstawą wszczęcia śledztwa, liczba zabitych była większa (ok. 130).

Atak na Koniuchy i wymordowanie w niej ludności cywilnej był największą z szeregu podobnych akcji prowadzonych w latach 1943 i 1944 przez oddziały partyzantki sowieckiej w Puszczy Rudnickiej i Nalibockiej, w tym masakra ludności w miasteczku Naliboki.

W maju 2004 w Koniuchach odsłonięto pomnik pamięci ofiar, zawierający 34 ustalone nazwiska ofiar.

W powojennych opracowaniach, na podstawie m.in. relacji żydowskich uczestników ataku na wieś Koniuchy (np. Izaaka Chaima i Chaima Lazara) często podawano informacje o zamordowaniu wszystkich 300 mieszkańców, a także o walkach z oddziałem niemieckich żołnierzy (w innych źródłach litewskiej policji). Jednak późniejsze opracowania nie potwierdziły obecności Niemców czy policjantów w wiosce, a także zakwestionowały tezę, że zginęli wszyscy mieszkańcy wsi (część z mieszkańców uciekła z masakry i przeżyła wojnę). Informacja stwierdzająca, że wymordowani zostali wszyscy polscy mieszkańcy wsi Koniuchy pojawiała się również w ówczesnych meldunkach struktur Polskiego Państwa Podziemnego.

W puszczy Nalibockiej istniał żydowski oddział partyzancki zwany „Otriada Bielskich” ( braci Bielskich). Pod jego dowództwem oddział osiągnął liczebność prawie 1200 ludzi, w tym wiele kobiet i dzieci. Zgrupowanie braci Bielskich zasilali głównie żydowscy uciekinierzy z likwidowanych okolicznych gett. W partyzanckim obozie, zwanym „Jerozolimą”, panowały trudne warunki bytowe.

Początkowo oddział był samodzielny, od końca 1942 roku działał pod komendą sowiecką, toczył walki głównie z formacjami Białoruskiej Policji Pomocniczej. Od grudnia 1943 brał także udział w walkach partyzantki sowieckiej ze Zgrupowaniem Stołpce Okręgu Nowogródek AK.

W konfrontacji postaw i celów poszczególnych narodowości wychodzą konflikty. Dla Litwinów, części Białorusinów i Ukraińców AK była organizacją wrogą. My zaś wiemy, czym była litewska SAUGUMA (lit. "Saugumo") i jak krwawą kartę zapisała na Kresach UKRAIŃSKA POWSTAŃCZA ARMIA (UPA).

Po agresji Niemiec na ZSRS 22 czerwca 1941 roku, na obszarze Litwy powstał tajny Tymczasowy Rząd Litewski, który powołał swoje agendy rządowe. Był wśród nich Departament Bezpieczeństwa Państwowego kierowany przez Vytautasa Reivytisa. W jego skład wchodziło wielu członków tej instytucji jeszcze z czasów niepodległej Litwy. Jednakże po zajęciu kraju przez wojska niemieckie Rząd Tymczasowy został rozwiązany 5 sierpnia. Niemcy zostawili natomiast jego agendy policyjne i bezpieczeństwa wewnętrznego, włączając je w system okupacyjnych władz. Departament Bezpieczeństwa Państwowego został przekształcony w litewską policję bezpieczeństwa (Saugumę), bezpośrednio podporządkowaną Kripo (niemiecka policja kryminalna).

Sauguma ściśle współpracowała z Sipo i SD (Sonderdienst – niemiecka policja pomocnicza), pełniąc różne zadania. Przede wszystkim dostarczała niemieckim strukturom bezpieczeństwa informacje wywiadowcze dotyczące polskiego i komunistycznego ruchu oporu oraz organizacji innych mniejszości narodowych zamieszkujących na obszarze okupowanej Litwy. Jej funkcjonariusze wchodzili także w skład antypartyzanckich jednostek, działających w północnej części Generalnego Gubernatorstwa i na Litwie. Specjalne sekcje (Komunistų-Žydų Skyrius) zwalczały komunistów i prowadziły prześladowania ludności żydowskiej, przygotowując listy proskrypcyjne osób przeznaczonych do eksterminacji.

Poszukiwały też Żydów zbiegłych z getta, a następnie przekazywały ich Niemcom lub litewskim formacjom kolaboracyjnym, jak np. Ypatingasis būrys (tzw. „strzelcy ponarscy”). Szczególną aktywność przejawiała taka sekcja w okręgu wileńskim, na czele której stał Juozas Bagdonis. Działalność skierowana przeciwko Żydom najbardziej była rozwinięta w II poł. 1941 roku, później na plan pierwszy wysunęła się walka z komunistami i polskim podziemiem, a pod koniec okupacji także z coraz silniejszą sowiecką partyzantką.

Na to wszystko nakłada się działalność żydowskich grup przetrwania i żydowskiej partyzantki. Była ona szczególnie silna na Kresach Północno-Wschodnich. Sowieci wcielali Żydów w skład swych brygad partyzanckich, traktując ich jak swoją „własność". Z publikacji historyków żydowskich w USA i w ogóle na Zachodzie oraz z bardzo licznych wspomnień wynika jednak, że Żydzi uważali się za partyzantów żydowskich a nie sowieckich. Z ich czynów społeczność żydowska w świecie jest dumna do dzisiaj.

Tak naprawdę nie jest znana dokładna data mordu w Koniuchach dokonanego na miejscowej ludności cywilnej. W Polsce nie prowadzono do 1989 roku żadnych badań tego typu i nie dbano o to także po 1989 r.

Armia Krajowa we wspomnieniach żydowskich (a nawet w opracowaniach naukowych) przedstawiana jest jako organizacja „nazistowska i faszystowska", a określenie „the nazi-AK" chyba już nikogo w nich nie szokuje. Ludność polska tych ziem określana jest językiem rewolucyjnym, jako „biali Polacy".

Ukraińcy (na Kresach Południowo-Wschodnich) mieli Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińską Powstańczą Armię (UPA), a także stworzyli Dywizję SS Hałyczyna i liczne pułki policyjne. Litwini i Białorusini patrzą na to jeszcze inaczej.

Dopiero przez ten pryzmat należy śledzić los polskich Kresów pod okupacją: początkowo sowiecką, następnie niemiecką i ponownie (od 1944 roku) sowiecką.

W kolejnych publikacjach anglojęzycznych, były potwierdzenia popełnionej tam zbrodni. Okazuje się, że już w 1962 roku w księdze pamiątkowej Hrubieszowa zawarte są wspomnienia jednego z żydowskich partyzantów, Israela Weissa, który napisał wprost, że „wioska została całkowicie spalona". Ostatnio powrócił do tych wydarzeń Rich Cohen w popularnej książce „The Avengers", wydanej w Nowym Jorku.

O sprawie okrutnego wymordowania oddziału AK por. Stanisława Burzyńskiego „Kmicica" w sierpniu 1943 roku przez sowiecką brygadę Markowa, jeden z autorów żydowskich podkreślał z chlubą, że w tej brygadzie „służyło wielu żydowskich młodzieńców" i że „żona Markowa była Żydówką”.

O Koniuchach pisał Isaac Kowalski w swych monumentalnych, kompilacyjnych pracach oraz w pamiętniku o partyzantce żydowskiej, Chaim Lazar i wielu innych.

Najbardziej niezwykłe w tych publikacjach jest to, że zbrodnia - dla której trudno znaleźć odpowiedniki - nie tylko nie została przez tych autorów w jakikolwiek sposób potępiona czy nawet przemilczana (bo trudno przecież uwierzyć, że można chwalić się popełnioną zbrodnią). A jednak oni wprost szczycą się tym, jak jakąś prestiżową akcją przeciwko Niemcom.

Niepojętą rzeczą jest szczycenie się zbrodnią ludobójstwa . Jak to możliwe, że w Stanach Zjednoczonych - państwie demokratycznym - komuś w ogóle może przyjść do głowy coś takiego?

Decydują o tym przede wszystkim fałszywe stereotypy: Polacy byli źli, bo nie pomagali Żydom, a Żydzi przecież potrzebowali pomocy. Prawda jest taka, że żadna chyba inna społeczność nie pomagała tak Żydom, jak Polacy. Udowodnił to ostatnio historyk Gunnar S. Paulsson na podstawie dogłębnych studiów o Żydach ukrywających się w Warszawie. Oczywiście, nie wszyscy pomagali. Byli bowiem i „szmalcownicy", i degeneraci, rabujący i mordujący Żydów dla zysku. Ale ci sami ludzie mordowali i rabowali Polaków, a działo się to w tym samym czasie. Jeśli zaś Żydzi w miarę często padali ofiarą degeneratów (a każda wojna i okupacja sprzyja ich aktywności) to przede wszystkim, choć nie zawsze, dlatego, że byli bardziej bezbronni.

Znane są też przykłady, że Żydzi padali ofiarą innych Żydów (także dla zysku), a rola policji żydowskiej, czy żydowskich konfidentów to także rzecz haniebna.

Tę haniebną postawę żydowskich kolaborantów opisali już precyzyjnie wielcy żydowscy historycy, jak patron Żydowskiego Instytutu Historycznego Emanuel Ringelblum, czy o Judenratach (Judenrat - Żydowska Rada Starszych – forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (getta) wprowadzona przez Niemców w 1939 roku) - Hannah Arendt z pochodzenia Niemka pochodzenia żydowskiego, uważana za najsłynniejszą żydowską myślicielkę XX wieku. Nikt ich jednak nie nazwie... antysemitami.

Pamiętając o tym kontekście można zrozumieć, że pacyfikacja polskiej wsi, w której „partyzanci" zamordowali - według wspomnień - aż 300 osób, w tym kobiety i dzieci, może być ukazywana jako „akcja bojowa", jako kara wymierzona „polskim faszystom". A tym można się szczycić


http://niepoprawni.pl/blog/7324/bacznos ... lki-z-glow

Kiedy w Jedwabnem potomek sowieckiego pułkownika NKWD Stolzmana już z polskim nazwiskiem Kwaśniewski zdejmował jarmułkę z głowy , przepraszał naród żydowski za to co stało się we wsi Jedwabne . Człowiek ten pochodzenia żydowskiego , przepraszał Żydów w imieniu Polaków.

Kiedy mijają kolejne rocznice zbrodni band żydowskich na obywatelach Polskich , żadna jarmułka , nigdzie i nigdy z żadnej nawet najmądrzejszej głowy nie została zdjęta w ramach przeprosin.

29 Stycznia przypada kolejna rocznica krwawego mordu na Polakach . Mordu którego dokonali Żydzi na Polakach w Koniuchach.

Aktem bestialstwa jest rzeź popełniona przez partyzantów Rosjan, Litwinów i Żydów na mieszkańcach we wsi Koniuchy 29 stycznia 1944 roku. Owa wieś leżała na skraju Puszczy Rudnickiej, która była siedliskiem partyzantki składającej się z Rosjan, Litwinów i Żydów.

Oddziałami żydowskimi, służącymi sowietom, kierowali Jacob Prenner ("Śmierć faszystom"), Awrasz Rasel ("Walka"), Szmuel Kaplinski ("Ku Zwycięstwu") i Abba Kowner ("Mściciele").

Wszystkie one tworzyły tzw. „Brygadę Żydowską” pod wodzą Abby Kownera.

Paru żydowskich partyzantów otwarcie chlubiło się swoimi zbrodniami w książkach opublikowanych w Stanach Zjednoczonych.

Chaim Lazar opisywał w książce "Destruction and Resistance" (New York, Schengold Publisher, 1985, s. 174-175):

"Pewnego wieczoru stu dwudziestu partyzantów ze wszystkich obozów, uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w kierunku wsi. Było wśród nich około 50 Żydów, przewodzonych przez Jacoba Prennera. O północy przybyli oni na koniec wsi i zajęli odpowiednie pozycje. Rozkaz nakazywał, aby nie darować nikomu życia. Nawet zwierzęta domowe miały być wybite, a cała własność zniszczona... Sygnał dano tuż przed świtem. W ciągu niewielu minut okrążono wieś z trzech stron. Z czwartej była rzeka i jedyny most, który znajdował się w rękach partyzantów. Partyzanci, z zawczasu przygotowanymi pochodniami palili domy, stajnie i spichlerze, gęsto ostrzeliwując siedliska ludzkie... Półnadzy chłopi wyskakiwali przez okna i usiłowali szukać drogi ratunku. Ale zewsząd czekały na nich śmiertelne pociski. Wielu wskakiwało do rzeki i płynęło nią ku drugiemu brzegowi, ale i ich również spotkał taki sam los. Zadanie wykonano w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, w których mieszkało około 300 osób, zniszczono. Nie uratował się nikt".

Isaac Kowalski pisał: "Nasz oddział otrzymał rozkaz, aby zniszczyć wszystko, co się rusza i zamienić wieś w popioły. Dokładnie o ustalonej godzinie i minucie wszyscy partyzanci z czterech stron wsi otworzyli ogień z karabinów ręcznych i maszynowych, strzelając kulami zapalającymi w zabudowania wioski. Tym sposobem dachy gospodarstw zaczęły się palić (...) Gdy później przemaszerowaliśmy przez Koniuchy (...) był to jak gdyby przemarsz przez cmentarz" (I. Kowalski "A Secret Press in Nazi Europe. The Story of a Jewish United Partisan Organization", New York, Central Guide Publication, 1969, s. 333-334. Zob. także I. Kowalski, wybór i redakcja "Anthology on Armed Jewish Resistance, 1939-1945" t. IV, New York 1991, Jewish Combatants Publishers House, s. 390-391).

O rzezi polskich mieszkańców w Koniuchach pisze inny autor żydowski Rich Cohen w książce pod tytułem "Mściciele" ("The Avengers"): "Koniuchy były wioską o zakurzonych drogach i osiadłych w ziemi, nie pomalowanych domach” (...).


http://www.fronda.pl/a/jarmulki-z-glow- ... 66347.html
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 03 sie 2017, 08:02

Barbara Florek-Nygård pisze:CZEMU ŻYDZI NIENAWIDZĄ POLAKÓW. “POZA GRANICĄ SOLIDARNOŚCI”, dr Ewa Kurek
2 sierpnia 2017

“W piątek, 19.09.2014 byłam w kawiarni Niespodzianka /Marszałkowska 7 w Warszawie na spotkaniu z dr Ewą Kurek, historykiem, autorką wielu książek m.in. "Poza granicą solidarności" o stosunkach polsko-żydowskich 1939 -1945. Właśnie ukazało się jej drugie wydanie. Kupiłam je i do tej pory zdołałam pobieżnie przejrzeć.

Spotkanie zaczęlo się o 19:10 a skończyło o 20:45. Zorganizowało je Centrum Edukacyjne Powiśle. Po prelekcji i po półgodzinnej przerwie wyświetlono 50 - minutowy film dokumentalny dr Ewy Kurek "Kto ratuje jedno życie..." o zakonnicach ukrywających żydowskie dzieci w klasztorach podczas hitlerowskiej okupacji. Obecnych było ok. 30 osób. Jest już relacja wideo z tego spotkania nakręcona przez blogera Raven59: http://kruk.salon24.pl/606559,zydzi...

Dr Ewa Kurek zaczęła od stwierdzenia, iż nie sposób zrozumieć tego, co działo się z Żydami i Polakami podczas okupacji bez uwzględnienia faktu, iż Żydzi należą do innej cywilizacji niż zachodni Europejczycy i mają inny system wartości. Powiedziała dokładnie to, co napisała w swej książce /str. 198-202/:

"Życie żydowskich kobiet i żydowskich mężczyzn toczyło się od tysiącleci w wąskich wyznaczonych przez religię ramach. Wszelkie odstępstwo od tworzących te ramy zasad było z gruntu niemożliwe. W żydowskim życiu nie było miejsca na indywidualizm.". I dalej:

1. "Pierwsze tradycyjne prawo żydowskie mówi o możliwości składania w ofierze życia części Żydów w celu ratowania życia reszty społeczności żydowskiej (...)

2. Drugie prawo żydowskie mówi o nieograniczonym prawie Żydów do ratowania się od natychmiastowej śmierci.".
Zgodnie z nimi:

"W świetle żydowskiego prawa i tradycji haniebne czyny żydowskich katów zostały usprawiedliwione. Rozdział X izraelskiej ustawy z roku 1950 uwalniał ich wszak od winy, jeśli dowiedli, że uczestniczyli czynnie w zagładzie własnego narodu ‘w zamiarze uratowania się od groźby natychmiastowej śmierci’.".


W chrześcijańskiej cywilizacji zachodniej królowały zaś: wywodzący się jeszcze od św. Augustyna indywidualizm oraz moralny obowiązek obrony słabszych przez silniejszych. Oddanie życia za drugiego człowieka było oceniane jako bohaterstwo.

Potem Ewa Kurek nakreśliła krótko historię stosunków polsko-żydowskich od Kazimierza Wielkiego do roku 1918. Wspomniała o tym, że w I RP Żydzi trorzyli swoiste państwo w państwie. Chroniły ich przywileje królewskie, mieli szeroką autonomię, własne sądy i sejmy. Zajmowali się finansami i handlem, zyjąc w swym odrębnym swiecie żydowskiej religii i żydowskich zwyczajów. Wszystko zmieniły zabory.

Okazało się, że Żydzi nie są zainteresowani walką o wolność Polski. Ludzie tacy, jak Berek Joselewicz stanowili ułamek procenta społeczności żydowskiej. Natomiast po odzyskaniu niepodległości przez nasz kraj w 1918 roku Żydzi zażądali utworzenia w dzielnicach żydowskich polskich miast autonomii żydowskich - takich mini państewek. Polski Sejm odrzucił te żądania i ten fakt wzbudził, wg Ewy Kurek, nienawiść Żydów do Polaków.

Obraz stosunków polsko-żydowskich podczas okupacji hitlerowskiej i zagłady Żydów jest wypaczony przez fakt, że wojnę przeżyli przede wszystkim Żydzi zasymilowani, mieszkający przedtem wśród Polaków. Jednak 85% Żydów w Polsce to byli Żydzi, którzy mieszkali od pokoleń w swych tradycyjnych dzielnicach, niezwiązani z Polską, nie znający nawet polskiego języka. Wyznawali na ogół chasydyzm, a ich życie regulowały gminy żydowskie. Oni wszyscy padli ofiarą Holocaustu i nie pozostawili po sobie prawie żadnych świadectw. Zostali zapomniani.

Po klęsce Polski w 1939 roku elity żydowskie postawiły na współpracę z Niemcami.
Za cenę uległości wobec nich chciały uzyskać realizację swojego planu utworzenia żydowskich autonomii w dzielnicach żydowskich /gettach/. Nie można tego uważać za zdradę Polski, gdyż polscy Żydzi czuli się zupełnie odrębnym od Polaków narodem /i byli nim/.

Gdy Niemcy ustanowili getta, w których rządziła /pod nadzorem Niemców, oczywiście/ czysto żydowska administracja i policja, większość Żydów była z tego zadowolona. Jak napisała Ewa Kurek:

"Skutkiem tego, po upływie pierwszych trzech lat wojny (w lipcu 1942), mieli wprawdzie polscy Żydzi rozrzucone na terenie całej Polski upragnione struktury autonomiczne, których kursowały żydowskie tramwaje, dzieci żydowskie uczyly się w żydowskich szkołach żydowskiego języka, płacono żydowskimi pieniędzmi, przestępcow łapała żydowska policja (...), lecz w sensie polityczno militarnym i mentalnościowym byli bezbronni i osamotnieni. Skazani tylko i wyłącznie na siebie i łaskę Niemców.".

W tym okresie Żydzi czuli się bardziej bezpieczni w gettach niż poza nimi. Niemcy mordowali wielokrotnie wiecej Polaków niż Żydów. Getto warszawskie otoczono murem na polecenie Niemców, ale prace budowlane przeprowadziła i sfinansowała Gmina Żydowska. Nikt nie próbował sabotować robót. Uważano, że za murami da się jakoś przetrwać wojnę. Snuto nawet plany obrony getta przed ... Polakami.

Jak grom z jesnego nieba spadła na wszystkich decyzja Niemców o wymordowaniu europejskich Żydów. Podjeto ją w 1941 i była oczywiście tajna. Realizację rozpoczęto w lipcu 1942 roku, wywożąc pierwsze transporty Żydów do obozów zagłady. Wtedy dały o sobie znać tradycyjne prawa żydowskie sformułowane wyżej.

Żydowska policja oraz administracja ukrywały prawdę przed ludnością getta wmawiając jej, że wysiedlani jadą na wschód do pracy, a sobie, iż poświęcają część Żydów, by uratować resztę. To oni sporzadzali listy Żydow i zapędzali ich do wagonów. Wykonywali najbardziej pracochłonną i brudną część pracy przy wywózce. Potem chodzilo im już tylko o własną skórę. Na koniec i oni zostali w większości zabici przez Niemców.

Ewa Kurek przekonywujaco dowodzi, że gdyby nie współpraca żydowskich władz gett, przeprowadzenie Holocaustu w takich rozmiarach byłoby niemożliwe. Zagładę getta warszawskiego nadzorowało 50 esesmanów, i kilkuset żołnierzy, głównie Ukraińcow i Łotyszy. Mieszkało w nim prawie pół miiona ludzi. Tak więc, ci co chcieli zbudować "żydowskie autonomie" stali się katami własnego narodu. Ich liczebność ocenia się na 6-10% ogółu Żydów. Ewa Kurek twierdzi, że należała do nich głównie żydowska inteligencja, między 1/3 a 2/3 jej liczby.

A co na to Polacy? Już w 1941 roku Niemcy wydali rozporzadzenie, że wszelka pomoc Żydom przebywajacym poza gettami będzie karana śmiercią całej udzielajacej pomocy rodziny. Polacy mieli też surowy zakaz wchodzenia do gett. Aby więc pomoc Żydowi była możliwa, spełnione musiały być dwa warunki: Żyd musiał wydostać się z getta, a Polak musiał byc gotowy zaryzykować dla niego życiem swoim i swej rodziny.

Nonsensem są więc zarzuty pod adresem Polaków, że nie uratowali więcej Żydow. Tylko najwyżej 10% Żydów bylo gotowych opuścić getto. A i mało Polaków chciało poświęcić swe rodziny dla obcych sobie Żydow. Niemniej Kościół Katolicki i AK robiły, co mogły, ale mogły niewiele.

Wskutek wspólpracy żydowskiej administracji gett z Niemcami oraz bierności ogółu Żydów, zagłada przebiegła sprawnie /od lipca 1942 do kwietnia 1943/, a z 3 milionów 335 tys. Żydów polskich wojnę przeżyło 369 tys. /wg Normana Davisa/. Około 170 tys. z nich ocalało dzięki ucieczce na wschód, do Sowietów. Były tylko dwa powstania w Warszawie i Bialymstoku, w których uczestniczylo po kilkuset bojowników.

Na sali była obecna p. Anna Ciałowicz, historyczka z Gminy Żydowskiej. Jest ona specjalistką w dziedzinie prawa żydowskiego, oraz dobrze zna język jidisz i hebrajski. Korzystała ona ze źródeł w tych jezykach. Jej badania potwierdziły wnioski dr Kurek. Pani Ciałowicz odpowiadała też na pytania z sali razem z Ewą Kurek.

Pierwsze pytanie dotyczyło Jedwabnego. Dr Kurek skrytykowała decyzję Lecha Kaczyńskiego o zrezygnowaniu z ekshumacji ofiar tego mordu. Prezydent został pzrez Żydow oszukany. Jak powiedziała p. Cialowicz prawo żydowskie nie zakazuje przeprowadzania ekshumacji, a wręcz nakazuje je w przypadku takim, jak ten. Wtrącił sie p. Pruszyński i poinformował, że okolicę Jedwabnego policja przebadała radarem geologicznym i stwierdzono obecnośc 123 szkieletów. Tyle więc prawdopodobnie było ofiar tego mordu.

Pytano też o kapłanów żydowskich. Okazało się, że rabini nie są kapłanami, ale istnieje grupa tak zwanych kohele, czyli potomków dawnych kapłanow Światyni Jerozolimskiej, którzy są nadal za kapłanów uważani. Dr Ewa Kurek powiedziała, że ostatnio pracowała nad książka o Rosji p.t. "Rosji ogarnąć rozumem się nie da" i zdumiała ją analogia między niektórymi aspektami prawosławia a chasydyzmem. Rosyjskimi odpowiednikami chasydów sa "starcy". Religie te łączy też aspekt wspólnotowy.

Po zakończeniu projekcji filmu rozmawiałam z panem, który powiedzial mi, że w budowanym przez o. Rydzyka kościele w Toruniu jest specjalna kaplica poświęcona Polakom ratującym Żydow. O. Rydzyk zbiera więc wszelkie informacje o nich.

źródło:
https://www.salon24.pl/u/emerytka/60666 ... -ewa-kurek
https://www.facebook.com/notes/nie-dla- ... 774312805/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 07 sie 2017, 23:54

Mirek Góźdź pisze:URZĄD BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO - UB geneza powstania tej ŻYDOWSKIEJ AGENDY
7 sierpnia 2017 o 15:01

URZĄD BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO - UB geneza powstania tej ŻYDOWSKIEJ AGENDY pod patronatem żyda Berii - Po 1944 r. Stalin z pełnym cynizmem powierzył władzę w Polsce etnicznym mniejszościom, umieścił kolaborujących z Sowietami Żydów na kluczowych stanowiskach w partii i administracji państwowej. Najważniejsze ministerstwa, w tym spraw zagranicznych, zostały obsadzone przez jej przedstawicieli. Był to wyrachowany zamysł socjotechniczny dla zniewolenia i podzielenia Polaków. Mniejszość poddawała się łatwej kontroli, była w opozycji do większości, spełniała wszystkie polecenia nowego okupanta. Ważne także były motywacje ideologiczne, tj. jej historyczne zauroczenie komunizmem.
Stalin po wojnie przysłał do Polski tysiące żydowskich agentów, aby w miejsce wyniszczonych polskich elit stanowili trzon nowej „polskiej” inteligencji. Najważniejsze stanowiska rządowe objęli wywodzący się z KPP ludzie narodowości żydowskiej, ci sami, którzy 17 września 1939 r. „całowali sowieckie czołgi” we Lwowie i Białymstoku. Z sowieckiego punktu widzenia byli wprost bezcenni. Nieskażeni patriotyzmem gwarantowali brak jakichkolwiek skrupułów w sprawach narodowych. Pod tym względem Sowieci się nie zawiedli. Gorliwość kolaborantów była wielka
kreator ludobójstwa Polaków oraz naszej eksterminacji przede wszystkim inteligencji i patriotów Polskich Żyd Jakub Berman kierował ideologią partii komunistycznej oraz aparatem terroru. Był uważany za tzw. szarą eminencję. Miał kierowniczy udział w morderstwach politycznych wspólnie z ministrem bezpieczeństwa publicznego generałem dywizji Stanisławem Radkiewiczem.
W latach 1949–1954 był członkiem Komisji Biura Politycznego KC PZPR ds. Bezpieczeństwa Publicznego, nadzorującej aparat represji stalinowskich w Polsce, współodpowiedzialny za zbrodniczą działalność Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Koordynował przygotowywania licznych procesów politycznych, prześladowania kilkusettysięcznej rzeszy członków AK i NSZ. W drugiej połowie lat 40. XX wieku tak umocnił swoją pozycję ,że stanowił wraz z Bolesławem Bierutem i Hilarym Mincem trójkę stanowiącą najściślejsze kierownictwo PZPR.
Sowiecki doradca czyli nadzorca oddelegowany z Moskwy do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pułkownik Mikołaj Steliwanowski w raporcie z 20 października 1945 do Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ławrientija Berii informował, że Żydzi w MBP w I Departamencie stanowili 27% zatrudnionych i zajmowali 100% stanowisk kierowniczych !!
Wg stwierdzenia prof. Paczkowskiego, prawie wszyscy Żydzi w bezpiece byli przed wojna członkami KPP, KPZU, KPZB, KZM i ich przybudówek. Stad, wg niego, wzięło sie określenie „żydokomuna”. Prelegent stwierdził jednocześnie, Iz są to jedyne dane liczbowe, którymi rozporządza. Zaczerpnął je głównie z poufnego, czy tez tajnego opracowania Biura „C” Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, wydanego w 1978 r., zatytułowanego: „Aparat Bezpieczeństwa w PRL w latach 1944-1976”. Zawiera ono noty biograficzne funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa, sporządzone na podstawie ich akt personalnych, w tym własnych życiorysów (
).

W 1949 roku ambasador ZSRR w Polsce Wiktor Lebiediew pisał że „w MBP poczynając od wiceministrów, poprzez dyrektorów departamentów, nie ma ani jednego Polaka, wszyscy są Żydami. W Departamencie Wywiadu pracują wyłącznie Żydzi”.
Formalnie od 1946 roku z bezpieką współpracowało 2500 Żydów z 200 miejscowości. Żydowskie bojówki były uzbrojone i niezależne od polskojęzycznych władz, zajmowały się sianiem terroru wśród Polaków, Dysponowały rozbudowanym wywiadem infiltrującym Polaków. Ofiarami Żydów padło tysiące Polaków. Społeczność Żydowska kolaborowała z UB, MBP, MO, ORMO. Żydzi tworzyli dla komunistycznego aparatu zbrodni siatkę agenturalną w fabrykach, bazarach, szkołach, uniwersytetach, kościołach i podziemiu antykomunistycznym. Nieumundurowane bandy Żydowskie podporządkowane NKWD mordowały i szpiegowały Polaków.
https://lodz.ipn.gov.pl/
/20728,Spotkanie-z-dr-hab-Krzyszto


Obrazek

https://www.facebook.com/mirek.gozdz?hc ... nqPOM7qLw8
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 11602
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 62
x 559
Podziękował: 26962 razy
Otrzymał podziękowanie: 17439 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » wtorek 08 sie 2017, 09:03

Jancio pisze:Być może się mylę i za 2000 lat ( bo tle jesteśmy mniej wiecej od nich młodsi )

Młodsi?
Wg badań genetycznych jesteśmy na tej ziemi od 10 000 lat.

PS.
To oni szaleją od 3 tysięcy lat, a swoją ukochaną biblię zerżnęli z ksiąg sumeryjskich,
kłamstwo kłamstwem pogania :D
To ich wymarzone Jeruzalem to Konstantynopol i Krym najprawdopodobniej a nie pustynia ..
Na Krymem dostali w 965 r. bęcki od ruskiego kniazia i się rozpełzli.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 06 wrz 2017, 09:23

Ryszard Gontarz zmarł 17 sierpnia 2017 roku :(

Komandosi i rola Michnika w rewolcie - nieznane wydarzenia marca 1968 czyli REWOLTA MARCOWA
https://youtu.be/AGDSUQHSsNs
https://www.youtube.com/watch?v=AGDSUQHSsNs


Sumienie Narodu
Opublikowany 31 sie 2017

Jest to premiera filmu autorstwa Krzysztofa Wojciechowskiego umieszczonego za zgodą autora.
Film został nakręcony wiele lat temu dla TVP i do tej pory leży na półce.
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 12 wrz 2017, 12:02

Anna Wiejak pisze:Bitwa Warszawska bez udziału żołnierzy pochodzenia żydowskiego – zapobiegliwość gen. Sosnkowskiego ocaliła Polaków przed klęską?
15 sierpnia 2017

Obrazek

16 sierpnia 1920 r. w kluczowym momencie wojny polsko-bolszewickiej minister spraw wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski zdecydował o internowaniu tysięcy oficerów i żołnierzy pochodzenia żydowskiego w obozie w Jabłonnej. Środowiska żydowskie ubolewają, że żołnierze pochodzenia żydowskiego nie mogli obserwować rodzącej się niepodległości Polski. Ale, czy gen. Sosnkowski mógł postąpić inaczej?

Kiedy wojska bolszewickie podchodziły do Warszawy gen. Kazimierz Sosnkowski, obawiając się, iż żołnierze żydowskiego pochodzenia przejdą na stronę wroga wydał taki rozkaz:

„Ministerstwo Spraw Wojskowych — Oddział I Sztabu Licz. 13679 mob. Usunięcie żydów z D.O. Gen. Warszawy i formacji podległych wprost M. S. Wojsk. W związku z mnożącymi się ciągle wypadkami, świadczącymi o szkodliwej działalności elementu żydowskiego, zarządza M. S. Wojsk, co następuje: 1. Dla D. O. Gen. Warszawa. 2. Dla wszystkich Oddziałów szt. M. S. Wojsk, i Dep. M.S.W. z poszczególnymi, w drodze tych Oddz. szt. i Dow. wprost M. S. Wojsk., podlegającymi formacjami, zakładami, instytucjami itd. ad 1. D. O. Gen. Warszawa usunie ze wszystkich mu podległych formacji, stacjonowanych w Warszawie, Modlinie, Jabłonnie i Zegrzu, żydów szeregowych, pozostawiając w tych formacjach tylko 5% tego żywiołu. D. O. Gen. Warszawa wyznaczy punkt zborny, dla tych wyeliminowanych żydów, tworząc z takowych po wydzieleniu rzemieślników, oddziały robotnicze. Oddziały te powinny być formowane na sposób kompanii robotniczych o maksymalnej sile 250 szeregowych na kompanię. Na każdą taką kompanię robotniczą wyznaczy:; D.O. Gen. Warszawa 1 oficera, 5 podoficerów, 10 szeregowych wyznań chrześcijańskich. W razie zapotrzebowania oficerów niezdolnych do służby frontowej zwróci się D. O. Gen. Warszawa z zapotrzebowaniem takowych do Oddz. I Sztabu M. S. Wojsk. Po sformowaniu wymienionych kompanii robotniczych, wyda M. S. Wojsk, dalsze zarządzenia, co do numeracji i gdzie wymienione kompanie zużytkowane zostaną. Przeprowadzenie tego rozkazu należy niezwłocznie wykonać, licząc się z obecną sytuacją. O wycofaniu z formacji żydów zamelduje D. O. Gen. Warszawa do M. S. Wojsk. Oddz. I Sztabu do dnia 12. VIII. 1920 r. ad 2. Wszystkie oddziały szt. M. S. Wojsk., jak również i Departamenty usuną do 5% z podległych im (wprost M. S. Wojsk.) formacji, zakładów, instytucji itd. szeregowych żydów, oddając takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa, które ich wcieli do tworzących się robotniczych komp. Zaznacza się przy tym, że w samych biurach i kancelariach poszczególnych oddz. szt. i Departamentów, należy wszystkich żydów szeregowych usunąć. Zatrzymanie żydów w biurach lub innych instytucjach pod pretekstem, że takowi są niezbędni lub politycznie pewni, tym samym zakazuje się. Wyeliminowanie żydów i oddanie takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa winno być bezwarunkowo z dniem 12. VIII. 1920 r. skończone. Wykonanie tego rozkazu zamelduje D. O. K. Gen. Warszawa Oddziałowi I Dep. M. S. Wojsk., zawiadamiając o wykonaniu Oddz. X. Sztabu M. S. Wojsk. Otrzymują: Woj. Gub. Warszawy, D.O. Gen. Warszawa, Biuro Prezydialne, Kancelaria Wiceministra, Wszystkie Oddz. Sztabu M. S. Wojsk., Wszystkie Dep. M. S. Wojsk., Dep. dla spraw Morskich, Dow. m. Warszawy, N. Dow. W. P. Prich Płk. Szt. Gen. Szef Oddziału I.”

Lata doświadczeń współegzystowania ludności polskiej i żydowskiej nie mogły pozostać w niepamięci, w szczególności zaś sposób, w jaki Żydzi, współpracujący z zaborcami, traktowali Polaków w okresie zaborów. Pamięć o tym, jak w 1772 r. Żydzi przyjaźnie witali zaborców oraz jak walczyli o stworzenie Judeopolonii w okresie wyłaniania się niepodległej Polski po I wojnie światowej była w świadomości dowódców wojskowych wciąż żywa. Znane też były inklinacje ludności żydowskiej do bolszewizmu. Nic zatem dziwnego, że w kluczowym dla losów bitwy momencie dowództwo Wojska Polskiego chciało mieć pod komendą jedynie pewnych ludzi.

O tym, jak trafna okazała się ocena sytuacji dokonana przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego, świadczą późniejsze komunikaty Naczelnego Dowództwa:

„Komunikat z dnia 18 kwietnia 1919 r. Front litewsko-białoruski: Wczorajsze walki o Lidę były uporczywe. Nieprzyjaciel zgromadził wielkie siły, starannie przygotował się do obrony i umocnił ważniejsze obiekty. Piechota nasza musiała kilkakrotnie łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela. Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy”.

Dodać tu należy, że kiedy wymieniony 41 pp. opuścił ze względów taktycznych czasowo Lidę, to Żydzi z okien i z dachów strzelali do polskich żołnierzy, oblewali ich wrzątkiem i rzucali kamieniami. Dokonywali też na polskich żołnierzach masakr.

Już 19 sierpnia 1920 r „w Siedlcach wzięto do niewoli ochotniczy oddział żydowski, rekrutujący się z miejscowych żydów komunistów”. Z kolei komunikat z dnia 21 sierpnia 1920 r. brzmiał:

„Front środkowy… W walkach pod Dubienką, gdzie odrzuciliśmy nieprzyjaciela za Bug, odznaczył się porucznik Danielak z 11 pp., który samorzutnie, nie czekając na nadejście swej kompanii, z 8 żołnierzami zaatakował linię nieprzyjacielską, biorąc 20 jeńców do niewoli. Stwierdzono w tym okręgu, że walczy po stronie bolszewickiej oddział ochotniczy z Włodawy”.

Na podstawie tych komunikatów widać wyraźnie, że Polacy nie tylko, że musieli uporać się z bolszewicką nawałą, ale również z wrogiem wewnętrznym, komunizującymi środowiskami żydowskimi. Z Żydami przyszło Polakom walczyć również w Białymstoku.

Komunikat z 24 sierpnia 1920 r. stwierdza: „Front północny… Przy zdobyciu Łomży wzięto 2.000 jeńców, 9 dział, 22 karabiny maszynowe i bardzo duży materiał wojenny.

Po zajęciu przez 1-szą dywizję Legionów w dniu 22 bm. rano Białegostoku trwały w samym mieście jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie”.

Żydzi spiskowali z bolszewikami na długo przed Bitwą Warszawską

Raport Dowódcy 5p. Ułanów do Szefa Sztabu Generalnego nie pozostawia złudzeń:

„Dnia 21 czerwca 1920 na odcinku IV Batalionu 106 pp. na Słuczy 3 żołnierze, żydzi przyłapani zostali na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas i wspólnie przełamać front. Batalion ten miał w swym składzie 130 żołnierzy żydów. Dwóch żydów z wyroku Sądu Doraźnego, zostało rozstrzelanych, trzeci ułaskawiony”. „Dnia 26 czerwca również silnie zażydzony I Batalion 106 pp. bronił przyczółka mostowego w Hulsku. Trzykrotnie odważni semici uciekali z okopów i trzykrotnie ułani 5 pułku zapędzali ich płazem szabli na miejsce. W trakcie tego żyd, sierżant 106 pp. zabił dwoma kulami wachmistrza 3 szwadronu Pilcha, który zapędzał go na miejsce. Wynikiem tego boju było nowe przełamanie naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dnia 3 sierpnia 1920 r. Budionnyj skoncentrował się naprzeciwko Ostroga, bronionego przez oddziały 106 pp., do którego powróciła tymczasem większość żydów — dezerterów. Dnia czwartego o świcie garnizon Ostroga bez strzału, nie napierany przez bolszewików, panicznie wycofał się z miasta. Bolszewicy mimo trudnej przeprawy, przeszli Horyń i wyruszyli na Zdołbunowo”. „Z faktów przytoczonych wypływa, że przepełniony żydami 106 pp. służył ulubionym punktem ataku dla Budionnego i dwukrotnie odegrał fatalną rolę bezpośredniej przyczyny przełamania naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dane powyższe są w Armii naszej powszechnie znane i szeroko omawiane wśród żołnierzy. Oburzenie ich jest tak wielkie, że dalsze pozostawienie żydów w składzie Armii jest wykluczone. Nasuwa się konieczność niezwłocznego wydzielenia ich z pułków na froncie, inaczej mogą zajść krwawe ekscesy. Wartość bojowa na takim odżydzeniu może tylko zyskać”.

Ministerstwo Spraw Wojskowych nie miało zatem wyjścia. Od tego zależał los bitwy, a za nią całej Rzeczpospolitej i Europy. Żydzi pogodzić się z nią nie mogli. Rozdmuchano ją do rangi ogólnoświatowego skandalu, natomiast sam obóz w Jabłonnie przedstawiano jako rodzaj „obozu koncentracyjnego, w którym miano rzekomo znęcać się nad Żydami.

Nie jest wykluczone, że decyzja gen. Kazimierza Sosnkowskiego walnie przyczyniła się do zwycięstwa Polaków w wojnie z bolszewikami. Nietrudno bowiem byłoby sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby w newralgicznym momencie bitwy Żydzi przeszli na bolszewicką stronę.
http://prawy.pl/55795-bitwa-warszawska- ... ed-kleska/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 14 wrz 2017, 20:38

justice4poland.com pisze:Żydzi wyłapywali i mordowali Polaków podczas kampanii wrześniowej 1939

Stosując ta sama bron jaka obecnie stosują syjoniści przeciwko Polsce i Polakom, zacznijmy głośno na cały świat pisać i mówić o zbrodni Milicji Żydowskiej, która we wrześniu 1939r. w Zamościu po bitwie pod Tomaszowem Lubelskim wyłapywała ukrywających się w tym mieście lub okolicach żołnierzy polskich rozstrzeliwując ich na miejscu albo przekazując NKWD. We wrześniu 1939 roku. gdy bolszewicy prowadzili na rozstrzelanie kolumnę około 2000 polskich jeńców w okolicach Kostopola, jeden z cudem ocalonych tak opisywał ich zachowanie – “Gdy kolumna szła przez miasteczko – miejscowi Żydzi pluli na nas, wyzywali najbardziej plugawymi słowami, rzucali w nas kamieniami…”

Obrazek

Żydzi stawiali bramy powitalne we wrześniu 1939r. wkraczającym wojskom niemieckim w Pabianicach, Łodzi, Białymstoku,Krakowie.

Obrazek

Obrazek

W Zarębach Kościelnych na czele witających stał rabin w odświętnym stroju – cyt prof. Krzysztof Jasiewicz. Albo ,że całowali wjeżdżające czołgi sowieckie do Wilna lub z radością nosili trumnę z napisem Polska we w Lwowie.

Albo mówmy o powstaniach antypolskich we wrześniu 1939r. w licznych miejscowościach na wschodzie, o masowej kolaboracji żydów z gestapo lub NKWD czy udziale w Holocauście o czym pisali nawet żydowscy pisarze -świadkowie tamtych dni Emanuel Ringelblum, Chaim Aron Kapłan czy nawet sam Marek Edelman jak również tysiące polskich świadków I tak żydzi powiedzą ,że to wyrwane z kontekstu, lub ,że Polacy to antysemici więc nie są wiarygodni. I tak jak w wypadku tego dzieciaka zrobią wszystko aby pokazać ,że to nie oni a swoi sami go zabili.

Obrazek

Obrazek
Żydowski capo kolaborujący z oficerem SS

================
http://detektywprawdy.blogspot.com.au/2 ... lakow.html

http://ruch-obywatelski.com/polska/zydz ... owej-1939/

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++


Jak Żydzi witali Niemców – równie entuzjastycznie jak Sowietów. Później zaczęła się tragedia…

Wkroczenie Niemców w czerwcu 1941 r. do Międzyrzeca Koreckiego pan Julian zapamiętał równie dobrze jak Sowietów w 1939 r. W jakiejś mierze było ono podobne do ich wejścia do miasta. Nowych okupantów witał ten sam kahał żydowski.

Materiał pochodzi ze strony KRESY.PL

– Byłem znowu na rynku i widziałem, z jakim entuzjazmem Żydzi witali Niemców – wspomina Julian Jamróz. – Ci zbaranieli, byli zdziwieni i wściekli. Oficerowie zaczęli bić po twarzach i kopać starszyznę żydowską, a żołnierze wywracać przygotowane stoły. Zrobił się wielki lament – aj waj, szatan przyszedł – można było usłyszeć z tłumu uciekających Żydów. Polacy też byli przestraszeni. Okazało się jednak, że nie było tak źle. Niemcy wprowadzili porządek i unormowali wszystkie sprawy. W sklepach ponownie pojawiły się towary. Ludzie odetchnęli, bo za Sowietów po najprostsze artykuły takie jak nafta, czy mydło trzeba było stać w kolejce. Jak ktoś nie piekł sam chleba, to też miał kłopot z jego kupnem. Niemcy zamknęli tylko szkołę i zamienili ją w koszary miejscowego garnizonu, składającego się z kompanii Wehrmachtu. Ukraińcy tolerowani przez Niemców od początku zaczęli się szarogęsić. Dokonali pogromu Żydów, w trakcie którego splądrowali ich domy. W 1942 r. w Międzyrzecu zostało utworzone getto żydowskie, szybko zresztą zlikwidowane przez (nadzorowaną przez Niemców) policję ukraińską. W tym samym czasie tu i ówdzie słyszało się już o napadach na Polaków, które w 1943 r. zaczęły przybierać masowy charakter. Byłem wtedy ministrantem w parafii św. Antoniego, której proboszczował ks. Jan Pająk i uczestniczyłem w pogrzebach ofiar z okolicznych miejscowości, których było po kilka dziennie. Naoglądałem się tylu strasznych rzeczy, które wciąż śnią mi się po nocach.


Obrazek
Ludność ukraińska wita oddziały niemieckie


Na wozach bez trumien

Pan Julian robi pauzę, zamyka oczy i łapie oddech, jak gdyby po raz kolejny chciał przywołać tamte makabryczne obrazy.
– Najgorzej było na początku lata 1943 r., gdy pomordowanych przez Ukraińców przywozili ich sąsiedzi na wozach bez trumien – wspomina. – Przykrywali je tylko białymi prześcieradłami. Niektóre zwłoki były porąbane w kawałki. Nie miały rąk, nóg, miały odcięte głowy. Nie starczało czasu na ich pochówek. Ludzie kopali doły na cmentarzu i składali do nich zmasakrowane zwłoki. Ksiądz zdążył je tylko poświęcić i chwilę się pomodlić. Zaraz podjeżdżały następne furmanki. Po dziś dzień nie wiem, czy ksiądz proboszcz, który znał swych parafian zapisywał nazwiska ofiar, czy starczało mu na to czasu. Usiłowałem jakoś to ustalić, ale niestety nie udało mi się to. W „Materiałach do dziejów diecezji łuckiej” znalazłem tylko relację ks. Pająka z lipca 1943 r., w której donosi, że cały dekanat korecki „przeżywa straszne tortury” i z 2 sierpnia 1943 r., w której stwierdza, że stan dekanatu jest „rozpaczliwy” i de facto nie istnieje.
Polacy mieszkający w gminie masowo opuszczali swoje domostwa i szukali schronienia w Międzyrzecu. Zajmowali oni pożydowskie domy, które stały puste. W nocy chowali się w kościele. Sądząc, że tu im nic nie grozi. W miasteczku działał pluton AK pod dowództwem sierżanta Pawłowskiego, w skład którego wchodzili m.in. członkowie „Strzelca” wyszkoleni przez mojego ojca, ale brakowało im broni. Niemcy zachowywali się biernie i nie kwapili się do obrony Polaków i walki z Ukraińcami.
Ma rozkaz nas wymordować

Brama powitalna we wsi Grudziewicze
– W pewnym momencie ojciec uznał, ze nie ma na co czekać i trzeba z Międzyrzeca uciekać. Przyszedł do niego uczeń, który stał się już wtedy czeladnikiem – Semen Podlisiecki – i oświadczył mu – panie Jamróz uciekajcie, bo mój brat dostał rozkaz, by was i rodzinę Surowców wymordować. Był to dobry znajomy, do którego chodziliśmy na czaj, zrobił nawet zdjęcia całej naszej rodzinie, które mam po dziś dzień. Ojciec zorganizował przerzut całej familii do Równego. Przekupił niemieckiego kierowcę, który w konwoju wywoził zboże z majątku hrabiego Steckiego. Ten za odpowiednią porcję szpeku, masła i jajek, ukrył mnie na ciężarówce między workami i przewiózł do Równego. Mogłem zabrać ze sobą tylko niewielką walizkę z dykty, do której włożyłem tylko parę wartościowych książek. Cała reszta została w Międzyrzecu. W Równem mieszkał brat ojca, czyli mój stryj Tadeusz Jamróz, pracujący na poczcie. Mieszkał on na Grabniku przy ul. Cichej 5. U niego znaleźliśmy schronienie.
Ojciec szył mundury

Wyświetl większą mapę
„Niemiecki kierowca przewiózł kolejno całą rodzinę. Warunki do życia były oczywiście trudne. Polskich rodzin szukających w Równem dachu nad głową i uciekających przed nożami Ukraińców nie brakowało. Ja z ojcem i braćmi mieszkałem u stryja na strychu. Macocha z siostrą dostały od stryja pokój. On sam z rodziną gnieździł się w drugim. Dziadkowie i inni dalsi członkowie rodziny mieszkali jeszcze w domach dwóch rodzin. Łącznie było nas dziesięć osób. Dziadek wyjechał z Międzyrzeca na furze zaprzyjaźnionego Ukraińca, razem z przywiązaną do niego krową„Białką”. Na wozie wiózł trochę zboża i różnego dobytku. Jakimś cudem udało mu się pokonać 40-kilometrową trasę z postojami, Ukraińcy go nie zamordowali i nie obrabowali. Pasanie tej dziadkowej krowy dopóki na końcu żeśmy jej nie zjedli, należało później do moich obowiązków. Stryj pracował na poczcie, której dyrektorem był Antoni Wróblewski, pochodzący z Jarosławia, zajmujący się w rówieńskiej konspiracji sprawami kwatermistrzowskimi. Przyjął on do pracy na poczcie także mojego ojca. Szył mundury dla pocztowego komanda, zajmującego się odbudową linii telefonicznych na trasie Równe-Kijów. Pracując na poczcie ojciec dostawał tzw. deputat, który pozwalał nam przeżyć. Chodziłem na pocztę i odbierałem od ojca paczki, zawierające różne wiktuały. Były wśród nich m.in. marmolada z dyni, cukier, kasze. W paczkach tych, o czym sam nie wiedziałem, przenosiłem z poczty do stryja meldunki.
Poszukiwanie meldunku
– Pewnego razu zajrzałem do paczki i w cukrze znalazłem jakąś karteczkę. Myślałem, że się przypadkowo zaplątała i odruchowo ją wyrzuciłem. Gdy zaniosłem paczkę do domu, stryj się od razu zainteresował, dlaczego ją otworzyłem. Gdy mu powiedziałem o karteczce, wpadł w popłoch. Odbył ze mną jeszcze raz drogę na pocztę prosząc, bym przypomniał sobie, gdzie wyrzuciłem karteczkę. Nie udało mi się jednak jej znaleźć. Stryj chodził ze mną jednak jeszcze wielokrotnie i na trzeci dzień karteczkę tę znaleźliśmy. Zawierała ona jakieś ważne informacje. Stryj nie zrezygnował jednak ze mnie jako gońca i często wysyłał mnie z różnymi przesyłkami. Otrzymałem od niego pas parciany, do środka którego wkładał różne przesyłki. Często nosiłem mydło. Tak mi się przynajmniej zdawało.
Dopiero później dowiedziałem się, że owe kostki z dziurką w środku to nie było mydło, tylko trotyl. Nosiłem je na ulicę Białą do pana Generowicza do mieszkania zajmowanego przez stryja. Już po wojnie dowiedziałem się, że miał stopień sierżanta i pseudonim „Wacek”, a w konspiracji jako saper wysadzał w powietrze różne obiekty. Nosiłem również gazetki do jakiegoś szewca mieszkającego koło browaru. Chodziłem z przesyłkami ściśle wyznaczonymi trasami. Znajdowali się na nich obserwatorzy z konspiracji sprawdzający, czy wykonuję zlecone zadanie.
Przygotowania do mordu
Pasąc dziadkową „Białkę” pan Julian był świadkiem przygotowań do mordu grupy więźniów, wśród których co najmniej stu należało do polskiej konspiracji. Mordu dokonano na przedmieściach Równego – w tzw. Cegielni. Jego autorem było gestapo i policja ukraińska.
– Owa Cegielnia to były tzw. glinianki, czyli doły, z których wybierano glinę na cegły do budowania Równego – mówi. – Otoczone były łąkami , na które w porze kwitnienia kwiatów tutejsi mieszkańcy nie radzili wchodzić. Wydzielały one tak intensywny zapach, że powodował zawroty głowy, a nawet utratę przytomności. W jednym z dołów, z którego wybrano glinę Niemcy zorganizowali „mordownię”. Mnie i grupkę chłopaków często towarzyszących mi przy pasieniu krowy zainteresowało, po co Niemcy jeżdżą do tej glinianki.
Podkraść się do niej nie było łatwo. Przy gliniance stała warta. Nam jakoś się udało. Na własne oczy widziałem jakieś belki, deski, kupę sznurów, dużo ściętych choinek, siekiery i jakieś beczki z czarną mazią. W kilka dni później nad Równem od strony glinianek zaczął snuć się czarny dym. Okazało się, że Niemcy w gliniance zbudowali szubienice i część więźniów powiesili. Innych rozstrzelali. Zwłoki pomordowanych ułożyli w pryzmy, obłożyli choinkami, oblali mazią z beczek i podpalili. Ludzie wiedzieli, co się dzieje. Chodzili przygnębieni, modlili się itp. Dzisiaj przypominam sobie, że chociaż historycy piszą tylko o jednym mordzie, to w tych gliniankach było prawdopodobnie więcej. Jeden z nich miał miejsce na przełomie lipca i sierpnia. Część zbóż stało bowiem jeszcze na polach. Niemcy również wtedy jeździli do glinianek.
Miał narobić rumoru
Z konspiracją pan Julian był związany aż do wkroczenia oddziałów Armii Czerwonej. Otarł się on nawet o kapitana Leopolda Świklę, dowódcę okręgu, który przyjeżdżał do dyrektora poczty Antoniego Wróblewskiego na naradę. Spotykał się z nim zawsze w gabinecie na pierwszym piętrze. Mnie stryj ustawiał wtedy przy poczcie z drabinką. Gdybym zobaczył Niemców lub policję ukraińską, miałem tę drabinkę rzucić, narobić rumoru i uciekać. Taki przypadek na szczęście nigdy nie miał miejsca.
Sowieci wzięli Równe niejako z marszu, zaskakując Niemców. 2 lutego 1944 r. ich czołówki pojawiły się na ulicach miasta. Przez całą noc prowadziła ogień niemiecka artyleria. Strzelała też bateria ustawiona niedaleko domu, w którym mieszkaliśmy. Nad ranem wszystko nagle ucichło. Mój ojciec był tym bardzo zaniepokojony. Obawiał się, że za nimi wkroczą banderowcy i wszystkich nas wymordują. W pewnym momencie, może to była czwarta czy piąta nad ranem, zobaczyliśmy na ulicy kilkunastu idących ulicą partyzantów. Byli ubrani w kufajki , na głowie mieli uszanki, a uzbrojeni byli w pepesze i karabiny pomalowane na czerwono. Poszli szybko dalej i w chwilę po tym pojechała ulicą tankietka z czerwoną gwiazdą. Dopiero wtedy żeśmy odetchnęli. Wcześniej nie widzieliśmy czerwonych gwiazd na uszankach partyzantów i nie wiedzieliśmy, do jakich formacji należą. Na wkroczenie głównych sił radzieckich przyszło nam jednak trochę poczekać. Tuż po przejeździe tankietki przed oknami naszego budynku przebiegł zakwaterowany w pobliżu Niemiec, kompletnie zaskoczony.
W koszuli i w gaciach
– Zaspany w koszuli i w gaciach bez munduru, tylko w butach i z rewolwerem w ręku. Przytrzymując gacie, biegł w stronę poczty. Nie wiem, co się z nim stało. Być może Sowieci go zastrzelili. Po kilku dniach, gdy Sowieci na dobre zagościli w Równem odnalazł nas znany z Międzyrzeca już nie lejtnant, ale kapitan z NKWD. Przyszedł do ojca z butelką wódki. Oświadczył mu, że teraz Sowieci i Polacy nie są już wrogami i będą ze sobą współpracować. Wypił z ojcem tę butelkę i nadmienił mu, ze będzie teraz Armii Czerwonej potrzebny. Szybko zmobilizowano go do Armii Czerwonej razem z maszyną do szycia. Ojciec chciał się wymówić i pójść do polskiej armii. Dywizja generała Zygmunta Berlinga stała przecież wówczas w Kiwercach. Nowikow jednak twardo oświadczył, że jest on potrzebny Armii Czerwonej. W dywizji, do której go wcielono zajmował się przede wszystkim obszywaniem żołnierzy. Brał też udział w walkach o Dubno i Łuck. Spod Warszawy jego zgrupowanie skierowano na Węgry. Zdobywał m.in. Budapeszt. Za końskim ogonem przepływał wraz z innymi żołnierzami Dunaj. Sporo czerwonoarmistów, jak mi ojciec opowiadał, zginęło podczas forsowania Dunaju i zdobywania Budapesztu. Ci, co przeżyli, pofolgowali sobie również z Węgierkami, gwałcąc wszystkie, które się nawinęły. To też był zapewne przyczynek do „umocnienia” przyjaźni węgiersko-sowieckiej. Za stolicą Węgier mój ojciec został ciężko ranny w nogi i trafił do szpitala. W maju 1945 r. dostał urlop i przyjechał do Równego. Gdy ojciec pana Juliana walczył w szeregach Armii Czerwonej jego rodzina została bez środków do życia.
Nosił wodę ze studni
– Każdy z nas musiał coś robić, żeby zarobić na utrzymanie – wspomina Julian Jamróz.- Macocha gotowała jakąś zupę i sprzedawała na targu. Ja najmowałem się w piekarni do noszenia wody. Wówczas bowiem bieżąca woda i kanalizacja były tylko w centrum miasta. Na przedmieściach wszyscy brali wodę ze studni. Brałem więc dwa wiadra, koromysło i nosiłem wodę ze studni do wanny w piekarni. Jak nawiozłem całą, to dostawałem bochenek chleba. Jak przy okazji udało mi się ukraść drugi, to chodziłem dumny jak bohater, bo byłem żywicielem rodziny. Pomagałem też dziadkowi w rżnięciu drewna itp. Jak ojciec wrócił do Równego, szybko załatwił papiery wyjazdowe i w początku maja jeszcze przed zakończeniem wojny, w ramach tzw. repatriacji, wyjechaliśmy jednym z pierwszych transportów do Polski. Nasz pociąg skierowano na północ do Działdowa. Tam jednak nie dojechaliśmy. W Lublinie zostaliśmy zawróceni do Rawy Ruskiej. Wcześniej wykorzystując postój, wymknąłem się , żeby zobaczyć obóz koncentracyjny na Majdanku. Dostałem za to lanie od ojca, który obawiał się, że gdzieś zaginę, a pociąg odjedzie. Ze mną był jednak kierownik transportu i wiedziałem, że bez nas on nie odjedzie.

Wyświetl większą mapę
Wybuchła panika
– Jak ludzie zorientowali się, że pociąg z Lublina kieruje się na Rawę Ruską , czyli zawraca na Ukrainę, w konwoju wybuchła plotka, ze Polacy nas nie chcą i Ruscy wywiozą nas na Sybir. Niektórzy z „repatriantów” na dworcu w Lublinie mówili po ukraińsku i pozostali zgłaszali do nich pretensje, że przez nich polskie władze wzięły cały transport za szukających schronienia w Polsce rezunów z UPA. W niektórych wagonach wybuchła panika. Ludzie zaczęli wyładowywać dobytek, w tym krowy i konie. Mnie było do tego oczywiście warunków i zwierzęta łamały sobie nogi. Trzeba było je dorzynać. Na dobitek złego z Rawy Ruskiej na drugim torze jechał na obławę oddział NKWD, którego większość żołnierzy miała mongolskie rysy twarzy.

Jak ludzie zobaczyli czerwone otoki na czapkach i azjatyckie twarze, to się dopiero przerazili i rzucili się do pobliskiego lasu. Enkawudziści chcieli zaprowadzić porządek, strzelali z pepesz w powietrze i krzyczeli- pastoj! To jednak wywołało odwrotny skutek. My z ojcem też całą noc przesiedzieliśmy w lesie. Rano wszystko się uspokoiło. Enkawudziści odjechali i wyjaśniło się, ze nasz transport skierowano na Rawę, bo tory w stronę Warszawy były zajęte przez wojskowe eszelony i dalsza marszruta naszego konwoju będzie biegła przez Jarosław – Rzeszów.

Marek A. Koprowski

http://niezlomni.com/?p=5258

===========

Żydowska obłuda i kłamstwo wobec Polaków – wreszcie OBNAŻONE !

https://gloria.tv/media/TdJG5EdDHyh
https://justice4poland.com/2016/02/01/z ... owej-1939/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 17 wrz 2017, 20:32

nacjonalista.pl pisze:Henry Ford: Środowiska żydowskie przeciwko odrodzonej Polsce
15 września 2014

Ponieważ Żydzi w Stanach Zjednoczonych powołują się ze względów propagandy na Polskę, ponieważ, według statystyki żydowskiej, przybywa obecnie do Ameryki 250 tys. Żydów z Polski i wreszcie z uwagi na to, że Polska na zasadzie własnego doświadczenia miała sposobność zapoznać się z programem wszechświatowym, – możemy się coś niecoś od Polski w kwestii żydowskiej nauczyć.

Doszło dziś u nas do tego, że nie można wziąć do ręki żadnego dziennika amerykańskiego, by w nim nie znaleźć śladów żydowskiej propagandy antypolskiej, propagandy, mającej na celu odwrócenie naszej uwagi od tego, co się dzieje w porcie nowojorskim. Jeśli czytelnik powie: „Nie myślimy o Polsce, myślimy o Stanach Zjednoczonych”, – odpowiemy mu na to, że właśnie myśli już o Polsce w ten sposób, w jaki Żydzi amerykańscy chcą, by myślał, a fakt, że myśli o tym w sposób zgodny z życzeniem żydowskim czyni go w pewnej mierze niezdolnym do zrozumienia całokształtu kwestii żydowskiej w Stanach Zjednoczonych. Słusznym jest tedy, byśmy dowiedzieli się coś o kraju, z którego w tak szybkim tempie przybywa do nas ćwierć miliona ludzi, dla przekonania się, co ci ludzie tam robili i wreszcie, byśmy stwierdzili, na jakich podstawach opiera się oświadczenie Żydów, iż uciekają przed `prześladowaniem´.

Posiadamy pięć dokumentów urzędowych, zaopatrzonych w pieczęcie Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, a dokumenty te zawierają sprawozdania naocznych świadków. Dokument amerykański nosi tytuł „List Prezydenta Stanów Zjednoczonych, zawierający, stosownie do rezolucji Senatu z dnia 28 października 1919 r., raport czcigodnego Henryka Morgenthau o działalności Misji Stanów Zjednoczonych w Polsce’. Ten dokument senatu nosi numer 177. Dokument ten zawiera nadto raport dodatkowy, podpisany przez generała-brygadiera armii Stanów Zjednoczonych Edgara Jadwina.

Dokument ów otacza jakaś tajemnica. Jakkolwiek wydano go w druku dla użytku publiczności, niebawem jednak wydanie jego stało się niezmiernie rzadkie. Zniknęło w ciągu jednej niemal nocy. Egzemplarz, który dostarczył nam materiału do obecnego badania, udało nam się zdobyć z niesłychanym trudem. Szefem tej misji amerykańskiej, która bawiła w Polsce od 13 lipca do 13 września 1919 r. był Henryk Morgenthau, Żyd amerykański, były poseł Stanów Zjednoczonych w Turcji, człowiek cieszący się doskonałą opinią zarówno prywatną, jak publiczną.

Powiadają ogólnie, iż Żydom nie podoba się jego raport, jako zbyt mało wyczerpujący. W każdym razie jedno jest pewne: prasa żydowska nie uczyniła z niego użytku; nie powołują się nań w propagandzie żydowskiej; nie posiada poręczenia żydostwa amerykańskiego. Przyczyną tego stanowiska Żydów wobec raportu Morgenthau’a jest fakt, że dokument ten przedstawia położenie Żydów w Polsce w sposób ściśle prawdziwy i zawiera przy tym bardzo ciekawe spostrzeżenia

Opinię tę wszakże o raporcie Morgenthau’a Żydzi amerykańscy ujawniają jedynie pośrednio. Mianowicie z chwilą, gdy Misja Amerykańska opuściła Polskę, przybyła Misja Angielska i pozostała do grudnia. Głównym członkiem Misji Angielskiej był Sir Stuart Samuel, którego brat, Herbert, piastuje obecnie godność Wysokiego Komisarza w Palestynie. Wraz z nim przybył do Polski oficer angielski, kapitan P. Wright, który złożył również raport dodatkowy. Oba te raporty zaopatrzył raportem wstępnym Sir H. Rumbold, przedstawiciel Wielkiej Brytanii w Warszawie. Otóż z tych pięciu raportów, złożonych przez Morgenthau’a, Samuela, Jadwina, Wrighta i Rumbolda, Żydzi w Stanach Zjednoczonych rozpowszechnili tylko jeden, raport Samuela. Dzienniki podawały go w całości, rozdawano go jako biuletyn Amerykańskiego Kongresu Żydowskiego. Raport Samuela można nabyć wszędzie w każdej liczbie egzemplarzy, nie można tylko za żadną cenę dostać raportu, złożonego przez członka Amerykańskiego ciała dyplomatycznego, i przesłanego Senatowi w formie listu przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czemu? Ponieważ owe cztery raporty przedstawiały sytuację prawdziwie na podstawie przeprowadzonych na miejscu badań, i gdyby je wydrukowano w Stanach Zjednoczonych i rozrzucono wśród ogółu, spojrzałby on wówczas inaczej na masową imigrację Żydów z Polski do Ameryki.

Nawet ogłaszając drukiem raport Samuela, Żydzi nie publikują dołączonego doń raportu kapitana Wrighta. W biuletynie Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego raport Wrighta ukazał się w postaci skróconej, zmniejszonej, pozbawionej istotnego znaczenia; w wydawnictwie zaś `Maccabean´ – raporty Rumbolda i Wrighta potraktowano bez wszelkiej kurtuazji, natomiast raport Samuela ogłoszono w całości. Aby czytelnik mógł wyrobić sobie sąd o tej sprawie, podamy poniżej świadectwo owych pięciu (a nawet sześciu, jeśli policzymy Homera H. Johnsona, który podpisał raport amerykański wspólnie z generałem Jadwinem) świadków, streszczając najważniejsze tych raportów punkty; w ten sposób uwidoczni się zgodność i różność opinii poszczególnych sprawozdawców.

1. Co do prześladowania w ogóle.

Sir Stuart Samuel mówi: „Polacy na ogół mają naturę szlachetną i gdyby silna dłoń rządowa poskromiła obecne podniecenie prasy, Żydzi, jak w ciągu ubiegłych lat 800, mogliby żyć i nadal w Polsce w dobrych stosunkach ze swymi współobywatelami”.

Zauważmy jak lekko wspomina Sir Stuart o represjach prasowych. Pol-ska prasa uzyskała wreszcie swobodę słowa pisanego. Korzysta obecnie z przywileju, jaki prasa żydowska posiadała w Polsce zawsze. Ale dziś, gdy pisze swobodnie o Żydach, – nałóżcie jej mocny kaganiec, – woła Sir Stuart. Nie ośmieliłby się żądać tego w Anglii, gdzie prasa też posiada swobodę. Co do prasy żargonowej w Polsce, to czytelnik znajdzie informacje w tym względzie w szkicu Izraela Friedlaendera pt. „Problemat Żydostwa Polskiego”. Friedlaender był Żydem, a książkę jego wydała żydowska firma wydawnicza w Cincinnati. Mówi on:

„Powstała prasa żargonowa i stała się potężnym czynnikiem cywilizacyjnym wśród Żydów w Polsce. O doniosłości jej wpływu może świadczyć fakt, który, rzecz szczególna, Polacy stwierdzają z wyrzutem, że główny dziennik żargonowy w Warszawie rozchodził się przed paru laty w większej liczbie egzemplarzy, niż wszystkie czasopisma polskie razem wzięte”.

Henryk Morgenthau pisze (par. 7). „Żołnierzy podburzano zarzutem, że Żydzi są bolszewikami, we Lwowie zaś twierdzono, iż Żydzi trzymają stronę Ukraińca. Toteż te ekscesy miały nie tylko antysemicki, ale również i polityczny charakter”.

A dalej (par. 8). „Podobnie jak Żydzi oburzyliby się, gdyby cały naród żydowski potępiono za czyny poszczególnych jednostek spośród ich współwyznawców, tak również niesłusznym byłoby potępiać naród polski jako taki za gwałty popełniane przez niekarne oddziały wojskowe lub też podczas rozruchów lokalnych. Ekscesy te były najwidoczniej popełniane bez premedytacji, gdyby bowiem były wynikiem poprzedniego obmyślonego planu, wówczas liczba ofiar dosięgłaby tysięcy, nie zaś 280. Przypuszczają na ogół, że ekscesy wynikły na podłożu ogólnego antysemityzmu wywołanego przekonaniem, iż ludność żydowska jest politycznie wrogą państwu polskiemu”.

Sir H. Rumbold mówi: „Bardzo wątpliwą usługę Żydom oddaje potępianie, jak się to niekiedy dzieje, państwa, gdzie Żydzi prawdopodobnie najmniej cierpieli”.

Kapitan P. Wright pisze: „Bardzo często tłumaczą nam pochodzenie ujemnych cech żydowskich tym, że Żydzi byli narodem uciskanym i prześladowanym. Jest to myśl tak ludzka i tak wzruszająca, że pragnąłbym mieć to przekonanie nie tylko o Żydach ale o każdym innym narodzie. Jako teoria ma to wiele stron dodatnich, brak jej jednej tylko, a mianowicie – prawdy. Gdy pomyślimy, jaki los przypadł w udziale innym „rasowym, religijnym i językowym mniejszościom narodowym” w europejskiej historii nowożytnej… wówczas przekonamy się, że Żydzi byli narodem nie najbardziej prześladowanym, lecz najbardziej uprzywilejowanym w Europie”.

Generał brygadier Jadwin stwierdza wyraźnie, że „prześladowanie” można uważać jedynie za hasło używane w celu propagandy. Mówi on:

„Zaburzenia we Lwowie w okresie od 21 do 23 listopada stały się, podobnie jak ekscesy na Litwie, bronią w zagranicznej propagandzie antypolskiej. Biuro prasowe państw centralnych, w których interesie leżało zdyskredytowanie Rzeczypospolitej Polskiej wobec świata, pozwoliło na ogłoszenie artykułów… gdzie naoczny rzekomo świadek ocenił liczbę ofiar na 2,5 do 3 tys. osób, jakkolwiek najwyższa liczba, podawana przez miejscowy komitet żydowski wynosiła 76 osób”. (Str. 15).

A dalej: `Wraz ze wszystkimi wolnymi państwami na świecie Polska jest narażona na niebezpieczeństwo propagandy politycznej i międzynarodowej, którą wznieciła wojna. Tendencyjne zabarwianie, przesada, zmyślanie i przemilczanie faktów, jednym słowem wszystkie metody złośliwej propagandy – oto zło, z którego przyczyny Polska musi cierpieć”. (Str. 17).

Oczywiście cała ta propaganda była żydowska. Opisane metody są typowo żydowskie.

Mówiąc o liczbie zabitych p. Morgenthau wymienia cyfrę 258, Sir H. Rumbold mówi, że zabito tylko 18 osób `w Polsce właściwej”, inni zaś zginęli w strefie działań wojennych podczas zaburzeń. Sir Stuart Samuel ocenia liczbę wszystkich zabitych na 348 osób.

2. Co do ogólnych przyczyn zamieszek żydowskich przed wojną.

Sir Stuart Samuel: „Liczba Żydów w Polsce wynosi około 3 mln… Opinię publiczną przeciwko nim podburzył zjadliwy bojkot. Bojkot ten datuje od okresu, który nastąpił po wyborach do Dumy w Warszawie w r. 1912… Stosunki handlowe pomiędzy Polską a Rosją były dawniej bardzo ożywione: handel ten znajdował się na ogół w rękach żydowskich i to nie tylko sama sprzedaż wywożonych towarów, ale ich produkcja… Inicjatywa w Sferze handlowej jest niemal wyłączną prerogatywą ludności żydowskiej… Wszyscy niemal ajenci rolni, którzy pośredniczą w handlu ziemiopłodami i oddają usługi polskiemu ziemiaństwu, są narodowości żydowskiej… Należy zwrócić uwagę na to, że Żydzi tworzą niemal całkowicie stan średni. Wyżej jest arystokracja, niżej – chłopi. Ich stosunki z chłopami nie są złe. Młodzi wieśniacy nie czytają gazet, toteż są bardzo mało zrażeni antysemityzmem przed wstąpieniem do wojska. Mówiono mi, że zwracanie się chłopów polskich do sądów rabinów celu rozstrzygnięcia sporów nie jest wcale zjawiskiem niezwykłym”.

Dowodzi to, iż Żydzi zajęli w Polsce pozycję bardzo korzystną, o czym należy pamiętać w związku z poprzednim cytatem z raportu Sir Stuarta, gdzie mówi o tym, że gdyby rząd silną ręką poskromił podniecenie prasy Żydzi mogliby żyć w Polsce w zgodzie ze swymi współobywatelami, jak żyli w ciągu minionych lat 800´.

Zanalizujmy teraz, co powiedział Sir Stuart, i porównajmy z tym, co o tych samych kwestiach mówią inni świadkowie.

a) zacznijmy od sprawy monopolu żydowskiego w dziedzinie handlu polskiego:

Sir H. Rumbold: `Sir Stuart Samuel niewłaściwie, jak się zdaje, ocenia rolę Żydów w przedwojennych stosunkach handlowych pomiędzy Polską a Rosją i w przemyśle polskim. Jakkolwiek bowiem prawda, że towary wywożone z Polski przechodziły w znacznej mierze przez ręce żydowskie, to jednak bardzo niewielki tylko ich odsetek stanowił istotnie wytwór żydowski´.

Kapitan P. Wright: „W Polsce aż do ostatniego pokolenia wszyscy kupcy byli Żydami: Polacy to byli chłopi i właściciele ziemscy, którzy pozostawiali handel Żydom; obecnie nawet jeszcze, na pewno więcej niż połowa, a być może trzy czwarte ogólnej liczby kupców – to Żydzi”.

„Można powiedzieć ogólnie, że zarówno w mieście jak i na wsi Żydzi byli bardzo rzadko wytwórcami, a prawie zawsze pośrednikami”.

„Pod względem ekonomicznym Żydzi stają się od samego początku kupcami nie wytwórcami; nawet nie rzemieślnikami lecz kupcami, handlującymi głównie pieniędzmi; z biegiem czasu zagarnęli cały handel polski i nie zajmowali się, niczym innym”.

b) Co do ”agentów rolnych”, „faktorów”, o których wspomina Sir Samuel:

Kapitan P. Wright: „Polska jest krajem rolniczym, lecz Żydzi wschodni, w przeciwieństwie do Żydów zachodnich, odgrywają znaczną rolę w jej życiu wiejskim. Każdy majątek i każda wieś ma swojego Żyda, który zajmuje pewnego rodzaju stanowisko dziedziczne; sprzedaje produkty wieśniaków i załatwia dla nich sprawunki w mieście; każdy właściciel ziemski i szlachcic polski miał swego Żyda, który załatwiał mu różne sprawy, zarządzał handlową stroną jego majątku i starał się dlań o pieniądze… Poza tym cała prawie ludność wszystkich niemal miasteczek jest żydowska; Żydzi są tam kupcami zbożowymi, handlarzami skór, właścicielami sklepów, kramarzami itp´.

c) Co do twierdzenia Sir Stuarta, że Żydzi `tworzą prawie całkowicie stan średni”, przy czym nad nimi znajduje się arystokracja, poniżej ich – chłopi.

Jest to stanowisko typowe dla Żydów; dzielą społeczeństwo chrześcijańskie stojąc pomiędzy dwiema jego warstwami. Zwróćmy uwagę na poniższą ilustrację:

Kapitan P. Wright: „Pouczającym będzie wyobrazić sobie, jakby w tych samych warunkach wyglądała Anglia. Cudzoziemiec, przybywający do Londynu, spotykałby co drugą albo co trzecią osobę – Żyda; wszystkie prawie dzielnice uboższe byłyby zamieszkane przez Żydow; w mieście znajdowałyby się tysiące synagog. W Newbury okazałoby się, że cała niemal ludność jest żydowska, a każdy napis byłby wydrukowany hebrajskimi literami. W Berkshire przekonałby się, że właścicielem jedynego sklepu w większości wiosek jest Żyd i że miasteczka targowe składają się przeważnie z szop i ruder żydowskich. W Birmingham wszystkie domy handlowe stanowiłyby własność Żydów, a na trzy sklepy – dwa byłyby żydowskie”.

Kapitan Wright usiłuje dać swoim rodakom pojęcie o warunkach, panujących w Polsce, aby mogli zrozumieć, jak się Polska czuje. Prasie żydowskiej mocno się to nie podobało. Natomiast raport Sir Stuarta Samuela odznacza się tym, że o bardzo wielu sprawach wspomina, a żadnej nie wyjaśnia.

3. O ogólnych przyczynach rozruchów podczas wojny.

Sir Stuart Samuel: „Z powodu, że język ich jest podobny do języka niemieckiego, Niemcy podczas okupacji korzystali z ich usług chętniej niż z usług Polaków. Ta okoliczność wywołała zarzut, że Żydzi utrzymywali stosunki handlowe z Niemcami… Rząd złożył publiczne oświadczenie, że potępia bojkot, ale zdaje się, że zachowano pewną różnicę w traktowaniu ludzi, którzy służyli podczas okupacji niemieckiej. Uważam, że wielu Żydów, którzy służyli Niemcom, zwolniono z urzędów i nie przyjęto ich z powrotem, gdy tymczasem nie zauważyłem podobnego postępowania w stosunku do innych Polaków”.

Sir H. Rumbold: „Fakt podobieństwa żargonu żydowskiego do języka niemieckiego mógł być powodem, że Niemcy w trakcie swej okupacji w Polsce zatrudniali znaczną liczbę Żydów, choć mogli znaleźć wielu Polaków, posiadających dobrą znajomość tego języka. Była wszakże ta wielka różnica, że Polacy służyli tylko z musu Niemcom, których uważali za swoich wrogów”.

Generał brygadier Jadwin: „Podczas okupacji niemieckiej w Polsce, germański charakter ludności żydowskiej i gotowość pewnych żywiołów żydowskich do nawiązania stosunków ze stroną zwycięską, skłoniły nieprzyjaciela do używania Żydów jako agentów w rozmaitych sprawach i do udzielenia ludności żydowskiej nie tylko wyjątkowej protekcji, ale nawet obietnicy autonomii. Powiadają, że Żydzi prowadzili ożywioną spekulację artykułami żywnościowymi, do czego zachęcały wojska okupacyjne w celu ułatwienia wywozu tych artykułów do Niemiec i Austrii”. Znaczy to innymi słowy, że za pośrednictwem Żydów Polska miała być zagłodzona.

Kapitan P. Wright: „Okupacja niemiecka była dla Żydów okresem radości i triumfu. Żydzi w Polsce są silnie zgermanizowani, toteż z językiem niemieckim można kraj przejechać, ponieważ Żydzi są wszędzie. Tym sposobem Niemcy znajdowali wszędzie ludzi, którzy znali ich język i mogli im oddawać usługi. Z pomocą Żydów właśnie Niemcy stworzyli organizację w celu wyeksploatowania i zagłodzenia Polski – co się odbiło potem na Polakach i na Żydach w równej mierze. W porozumieniu z Żydami urzędnicy i oficerowie niemieccy pod koniec okupacji skupowali i wywozili z kraju, co się dało. W każdej dzielnicy, w każdym okręgu byli oni powolnym narzędziem w ręku Niemców, a ubodzy Żydzi stali się bogaczami, jako wierni słudzy swych panów. Ale jakkolwiek są oni zgermanizowani, zarzut Polaków, że Żydzi są oddani Niemcom jest nieuzasadniony… Nie są bardziej lojalni w stosunku do Niemiec – mam na myśli siedliska antysemityzmu – niż wobec Polski. Żydzi w Europie Wschodniej – to Żydzi i tylko Żydzi.

„Zdawało się rzeczą pewną, że jedno z dwóch mocarstw, Niemcy albo Rosja, musi zwyciężyć, i że Żydzi, którzy dali pieniądze obydwu stronom, są zupełnie zabezpieczeni. Tymczasem pogardzana przez nich Polska zmartwychwstała wcześniej. Dziś nawet Żydom trudno uwierzyć w jej wskrzeszenie, a jeden z nich powiedział mi, że mu się to snem wydaje´.

P. Morgenthau nie dotyka tego przedmiotu w swoim raporcie.

4. Co do bojkotu, tj. metody, za której pomocą Polacy usiłowali uwolnić się z zaciskanej przez Żydów pętli.

Sir Stuart Samuel: „Bojkot ten datuje od okresu, który nastąpił po wyborach do Dumy w Warszawie w r. 1912… Podczas wojny, z powodu trudności w nabyciu niemal wszystkiego, bojkot osłabł, lecz po rozejmie rozgorzał z dawną niemal gwałtownością… Ostry prywatny, społeczny i handlowy bojkot trwa wśród ogółu, popierany usilnie przez prasę polską. We Lwowie istnieje tak zwany sąd społeczny, którego przewodniczącym jest p. Przyłuski, były wiceprezes austriackiego Sądu Apelacyjnego, który to sąd społeczny posuwa się do tego, iż wzywa osoby, utrzymujące stosunki handlowe z Żydami do tłumaczenia się ze swego postępowania. Poniżej podaję typowy wycinek z gazety polskiej, ogłaszający nazwisko pewnej księżnej, która sprzedała posiadłość swoją Żydom. Ogłoszenie to ujęte było w czarną obwódkę, jak to się w Polsce praktykuje w nekrologach:

„Księżna Anna Jabłonowska, zamieszkała w Galicji, sprzedała dwa swoje domy przy ulicy Stryjskiej No. 18 i 20 Żydom, Dogilewskiemu, Hubnerowi i Erbsenowi. Adwokatem księżnej był dr. Dziedzic, administratorem – p. Naszkowski. Czy ogół polski pozostanie zawsze obojętnym i biernym w podobnych wypadkach?´

Ten cytat, przytoczony przez Sir Stuarta przypomina żywo stosunki angielskie. Na stornie 123 książki Johna Fostera Fraser, pt. „Żyd zwycięski, wydanej przez firmę Funk et Wagnalls, New York 1916, czytamy: „Sprawa nieruchomości miejskiej w okręgu Whitechapel przedstawia się dziś już tak, że istnieją całe wielkie bloki kamienic, na których by można umieścić hasło:

„Anglicy niech się nie zgłaszają”. Całe ulice zostały wykupione przez syndykaty żydowskie, których pierwszym zarządzeniem jest wypowiedzenie mieszkań wszystkim lokatorom chrześcijanom”.

W związku z tym warto zaznaczyć, że rozruchy rasowe, jakie wynikły niedawno w niektórych miastach amerykańskich, były wywołane postępowaniem drobnych syndykatów żydowskich, które nabywały w najlepszych dzielnicach miasta, w grupie najpiękniejszych nieruchomości – dom środkowy, wypowiadały w nim mieszkania chrześcijanom i instalowały na ich miejsce rodziny murzyńskie; w ten sposób wyzyskiwali Żydzi uprzedzenie rasowe Amerykanów w celu obniżenia wartości całego bloku domów, aby móc je potem nabyć za niską cenę. Następnie domy te są stracone dla chrześcijan, którzy ani ich właścicielami ani nawet lokatorami zostać już nigdy nie mogą.

Być może, że i w Polsce istnieją podobne warunki, które sprawiają, iż sprzedaż nieruchomości w ręce żydowskie jest czymś w rodzaju nielojalności wobec społeczeństwa polskiego. Najwidoczniej Polacy mają to przekonanie. „Uprzedzenie rasowe” nie tłumaczy dostatecznie istnienia takiego przekonania; tkwi bowiem w nim zawsze coś bardziej realnego.

Bojkot polegał wyłącznie na umowie pomiędzy Polakami, że będą kupowali tylko u Polaków i tylko Polakom sprzedawali. Żydów było bardzo wielu, było też wielu zamożnych, zawładnęli wszystkimi drogami i rynkami handlowymi. W rzeczywistości są oni posiadaczami całej własności nieruchomej w Warszawie. Żydzi głosili, że tak zwany bojkot (Polacy określają to jako kooperację) jest „prześladowaniem”.

Sir H. Rumbold: „Należy pamiętać dalej, że pod wpływem zmian ekonomicznych a także z uwagi na fakt, że od roku 1832 Polaków nie dopuszczano na stanowiska rządowe, musieli oni stopniowo szukać pracy przy w handlu, co dało początek konkurencji pomiędzy nimi a ludnością żydowską. Konkurencja ta wzmogła się z chwilą, gdy rząd rosyjski pozwolił na zakładanie w Polsce kooperatyw i towarzystw rolniczych. Ruch kooperacyjny wzmaga się bardzo i stanie się niewątpliwie doniosłym czynnikiem w rozwoju życia ekonomicznego w Polsce, co pośrednio może odbić się ujemnie na drobnym handlu żydowskim”.

„W miarę możności, rząd polski czyni wszystko, aby w drodze prawodawstwa i za pośrednictwem odpowiednich odezw do ludności powściągnąć bojkot Żydów. Ale muszę zaznaczyć, że zmuszenie obywateli do handlu z ludźmi, z którymi ci obywatele handlować nie chcą, nie leży w mocy żadnego rządu”.

Henryk Morgenthau zajmuje stanowisko znacznie rozsądniejsze niż jego angielski współwyznawca, Sir Stuart Samuel. Pan Morgenthau mówi:

„Następnie wielu kupców żydowskich uważa zakładanie kooperatyw za formę prześladowania. Tymczasem ruch ten jest uprawnionym dążeniem do ograniczenia działalności a zatem i zysków pośrednika. Niestety, gdy składy te zaczęto w Polsce otwierać, głoszono, że mają one za zadanie wyrwanie handlu z rąk kupca-Żyda. Dlatego też Żydzi zrozumieli, że zakładanie kooperatyw jest wymierzonym przeciwko nim atakiem. Jakkolwiek jednak zakładanie i prowadzenie kooperatyw mogło poniekąd wyniknąć z uczucia antysemityzmu, jednak stanowią one formę działalności ekonomicznej, którą każde społeczeństwo ma zupełne prawo rozwijać”.

Nietrudno, naszym zdaniem, przez oczy i umysły tych pięciu ludzi przejrzeć sytuację, panującą w Polsce. Przed ośmiuset laty Polska otworzyła swe granice dla przyjęcia prześladowanych w całej Europie Żydów. Osiedlili się tam tłumnie i korzystali z pełni swobody; pozwolono im nawet utworzyć „państwo w państwie”, rządzące się autonomicznie w sprawach żydowskich i pertraktujące z rządem polskim wyłącznie za pośrednictwem własnych wybranych przedstawicieli. Naród polski był im przyjazny i nie ujawniał w stosunku do nich niechęci ani religijnej, ani rasowej. Potem Europa napadła na Polskę, rozerwała ją na części i wymazała z karty świata; Polska żyła tylko w sercach narodu. W tym właśnie okresie, upokorzenia i pognębienia Polski Żydzi stali się potęgą rządzącą Polską, regulującą nawet życie jej obywateli. A potem przyszła Wielka Wojna, niosąc zapowiedź wyzwolenia i wskrzeszenia Polski jako wolnego państwa. Żydzi nie sprzyjali temu wskrzeszeniu. Nie byli przyjaciółmi Polski. Polacy przekonali się o tym, toteż z chwilą podpisania rozejmu, gdy wolno im było dać wyraz swojej względem Żydów niechęci, – uczynili to. Zaszło wiele pożałowania godnych wypadków: nie były to jednak fakty niezrozumiałe. Wynikły one z przyczyn, które te fakty tłumaczyły. Nawet rozejm nie zakończył tej sprawy. Bolszewicy rosyjscy napadli na Polskę, i tym razem także, jak Polacy uroczyście oświadczają, Żydzi zajęli stanowisko wrogie państwu, które przez lat osiemset dało im schronienie.

Oto kilka zaledwie faktów. Poświęcimy tej kwestii jeszcze jeden rozdział. Tymczasem jednak to, cośmy już powiedzieli dowodzi, jaką niezasłużoną krzywdę wyrządziła Polsce propaganda żydowska w Stanach Zjednoczonych. Celem tej propagandy było nie tylko oczernienie Polski, ale także oślepienie narodu amerykańskiego, by patrzył obojętnie na olbrzymi napływ tychże Żydów do Ameryki.

Istnieje różnica pomiędzy raportem Sir Stuarta Samuela a raportami innych delegatów, ilustrująca odmienność umysłowości żydowskiej od umysłowości ogółu ludzi. Inni badacze kwestii żydowskiej w Polsce, kapitan Wright, generał-brygadier Jadwin, Sir H. Rumbold, a nawet Henryk Morgenthau – reprezentują myśl ogółu ludzkości, która poza skutkami dopatruje się przyczyn.

Mamy tu do czynienia na przykład z zatargiem pomiędzy Żydami a jakimś innym narodem. Położenie to trwa stale. Zawsze w takiej sytuacji wynika zatarg. Rzadko jednakże dochodzi do naszej wiadomości o ile Żydzi są górą. Dowiadujemy się o tym dopiero wtedy, gdy szanse zwycięstwa Żydów zaczynają słabnąć. Dopóki Żydzi zwyciężają, dopóki chrześcijanie służą ulegle planom żydowskim, – jest zupełnie cicho. Chrześcijanie mogą się skarżyć, ile im się żywnie podoba, mogą buntować się i protestować, – żadna międzynarodowa komisja nie przybędzie dla zbadania sprawy.

Zatarg pomiędzy Żydami a innym narodem otrzymuje nazwę zatargu dopiero wtedy, gdy zaczyna być niedogodny dla Żydów. Wtedy poczynają krzyczeć wniebogłosy, że ich prześladują, choć być może uwikłali się tylko we własne sieci. Polacy przekonali się, że Żydów łączą węzły przedziwnej solidarności, co pozwoliło im stać się mniejszością panującą wszechwładnie nad większością, ponieważ tworzyli zwartą organizację, a większość była rozproszona. Toteż Polacy powiedzieli sobie: „Postąpimy tak jak Żydzi. Oni współdziałają ściśle ze sobą, – my więc także przystąpmy do pracy spółdzielczej”. Jak pomyśleli, tak zrobili. A wtedy od razu zabrzmiał na świat cały okrzyk: „Prześladowanie!”

Wszczęto propagandę ku zohydzeniu dobrego imienia Polaków, co wywołało rozgoryczenie i niechęć, wynikły pożałowania godne gwałty, a spór trwa ciągle.

Sprawozdania żydowskie o tych zaburzeniach rzadko wznoszą się ponad fakt, że Żydzi cierpią z powodu pewnych wystąpień ludności polskiej. Podają wypadek za wypadkiem z wielką obfitością szczegółów, z dziennikarskim nie wolnym od sensacji podkreślaniem ich okropności. Nazwiska, daty, miejscowości, okoliczności, – wszystko niby się zgadza, jest w porządku.

Bardzo pięknie. Nie mamy bynajmniej zamiaru zaprzeczać cierpieniom Żydów ani tych cierpień bagatelizować bez względu na to, gdzie i z jakiego one wynikają powodu. Nie ma usprawiedliwienia dla krzywdy wyrządzonej choćby najnędzniejszej istocie ludzkiej. Morderstwo choćby jednej tylko osoby, sterroryzowanie jednej choćby rodziny, – to rzecz straszna. Niestety jednak ludzkość tak przywykła do okrucieństw wojennych, że nie posiada już dostatecznej wrażliwości do odczuwania należytego wstydu i upokorzenia z powodu takich wypadków. Od chwili pogwałcenia neutralności Belgii cierpiały wszystkie narody Europejskie, a wraz z nimi przez sympatię cierpiały wszystkie ludy amerykańskie, jakkolwiek należy stwierdzić, że o cierpieniach Żydów słyszeliśmy i słyszmy więcej, o wiele więcej, niż o cierpieniach jakiegokolwiek innego narodu.

Jako reakcja umysłu praktycznego staje przed nami wszakże zagadnienie: „Czemu się to dzieje? Przypuśćmy, że istotnie zachodziły wypadki rabunków, napadów i mordów opisywanych w skargach żydowskich, jaka jest ich przyczyna?

Czy naród polski jest z natury swej skłonny do tego rodzaju czynów? Czy podobne wypadki cechowały 800-letni okres przebywania Żydów w Polsce? A jeśli naród polski nie jest z natury okrutny, jeżeli historia Żydów w Polsce ma tylko jasne karty, – co wpłynęło na zmianę stosunków obecnie? Umysł praktyczny bowiem szuka przyczyn.

Widocznie p. Morgenthau zbyt pilnie doszukiwał się tych przyczyn, jakkolwiek mniej pilnie, niż inni delegaci – za wyjątkiem p. Samuela. Dlatego też Żydzi amerykańscy nie chwalili się wcale raportem p. Morgenthau’a, gdyż fakty same dostarczają materiału zbyt bladego dla tej propagandy, jaką mają na widoku przywódcy żydowscy w Ameryce. Najwidoczniej nie ośmielili się skrytykować i potępić tego raportu publicznie; po prostu przemilczeli o nim tylko. Kapitana Wrighta, który usiłował ustalić podłoże wypadków na zasadzie tego, o czym się osobiście przekonał, aby umożliwić Anglikom zrozumienie obecnego położenia w Polsce, prasa żydowska zasypała obelgami. Żydzi nie chcą badania tej sprawy. Chcą tylko sympatii dla siebie, potępienia dla Polski.

W Ameryce mamy skłonność do przekonania, że każde położenie można wytłumaczyć; wypadek jakiś może zasługiwać na potępienie, ale musi być zrozumiały. Jesteśmy zdania, że wyjaśnienie jest pierwszym krokiem do zaradzenia złemu.

P. Morgenthau nie mówił wcale o „pogromach”. Daje on tym sposobem godny naśladowania przykład rozhisteryzowanym Żydom amerykańskim. Obecna seria artykułów w „Dearborn Independent” jest „pogromem” (niektórzy przedstawiciele Żydów mówią nawet o nich w ten sposób, jak gdyby każdy poszczególny artykuł stanowił „pogrom’) według efektownego lecz niezbyt ścisłego krasomówstwa, uprawianego na posiedzeniach lóż żydowskich. Ale p. Morgenthau jest znacznie ściślejszy w używaniu terminów specjalnych. Powiada on:

„Misja unikała celowo używania wyrazu „pogrom”, termin ten bowiem stosowany bywa dowolnie zarówno do drobnych zniewag, jak i do uplanowanych i starannie zorganizowanych rzezi…”

Co do jednego punktu wszystkie raporty są zgodne, a mianowicie, że niezasłużone zabójstwa Żydów były bez żadnego porównania mniej liczne, niż to głosiła propaganda żydowska. W tej części Polski, gdzie wypadki wojenne toczyły się z mniejszą gwałtownością, straciło życie tylko 18 osób. Na całym terytorium w ciągu całego okresu zalewu kraju przez różnorodne żywioły, jak z widoczną niechęcią przyznaje Sir Stuart, mógł on naliczyć zaledwie 348 wypadków zabójstw Żydów. Kapitan Wright pisze: `Sądzę, że zabito niesprawiedliwie nie więcej niż od 200 do 300 osób. Mierząc tę liczbę miarą ekscesów, jakich się dopuszczono, dziwi mnie raczej nie wielkość tej liczby, lecz raczej jej nikłość”. Sir H. Rumbold powiada: „Gdyby do ekscesów były zachęcały lub gdyby je organizowały władze cywilne lub wojskowe, liczba ofiar byłaby prawdopodobnie znacznie większa´.

Dla orientacji czytelnika podajemy poniżej zestawienie tych punktów w raportach, które traktują specjalnie o wypadkach brutalności i gwałtów. Z zestawienia tych punktów łatwo będzie zdać sobie sprawę, w czym te raporty różnią się między sobą, a w czym są zgodne.

1. Ekscesy zaszły we Lwowie od 21 do 23 listopada 1918 r. Miasto zostało zdobyte przez wojska ukraińskie, będące przedtem w służbie austryjackiej. (Samuel, Morgenthau, Wright, Jadwin).

2. Generał Mączyński zebrał oddział polski liczący około 1500 ludzi, złożony z mężczyzn, kobiet, wyrostków, z których część była przestępcami, i po zaciętej walce zdobył połowę miasta. Druga połowa pozostała w ręku Ukraińców´. (Samuel) `Paręset chłopców polskich wraz z ochotnikami wątpliwej reputacji odbili połowę miasta i utrzymali się na zdobytych pozycjach aż do przybycia posiłków polskich w dniu 21 listopada”. (Morgenthau) „Gdy wojska niemieckie zbuntowały się w czasie okupacji w Polsce i gdy runął cały gmach organizacji niemieckiej, kilku oficerów polskich zebrało we Lwowie niewielki oddział ochotniczy, złożony z 1,000 do 2,000 ludzi spośród mętów społecznych i przestępców, a nawet kobiet w mundurach. W ciągu dwóch tygodni blisko walczyli oni z Ukraińcami na ulicach miasta, wreszcie po nadejściu posiłków wyparli przeciwnika. Był to istotnie wspaniały czyn orężny. (Kapitan Wright).

3. „Żydowska część ludności Lwowa oświadczyła, że jest neutralna” (Samuel). „Ludność żydowska oświadczyła, że jest neutralna; fakt jednak, że dzielnica żydowska znajdowała się w części miasta, zajętej przez Ukraińców i że Żydzi zorganizowali własną milicję, a także pogłoska, że niektórzy Żydzi strzelali do żołnierzy, wywołała wśród ochotników odruch antysemityzmu, który udzielił się szybko wojsku, przybyłemu na odsiecz”. (Morgenthau).

„Podczas walki Żydzi ogłosili, że pozostaną neutralni; lecz, jakkolwiek nie sądzę, by udzielili pomocy zbrojnej Ukraińcom, naturalność ich jednak w stosunku do Ukraińców nosiła cechy wyraźnej, a prawdopodobnie i skutecznej życzliwości. (Kapitan Wright).

4. W rezultacie żaden z dowódców wojskowych, odpowiedzialnych za te wypadki, nie był ukarany. (Samuel). `Już 24 grudnia 1918 r. rząd polski za pośrednictwem ministerstwa sprawiedliwości wszczął ścisłe dochodzenie w sprawie zajść z 21 i 23 listopada… Pomimo przeciążenia sądów lokalnych, gdzie jest obecnie w toku 7 tys. spraw, wytoczono śledztwo przeciwko 164 osobom, w tej liczbie dziesięciu Żydom, za współudział w rozruchach listopadowych; liczne podobne sprawy oczekują jeszcze swojej kolei. Czterdzieści cztery osoby skazano na karę od 10 dni do 18 miesięcy więzienia. Niezależnie od sądów cywilnych, miejscowy sąd wojskowy skazał osoby wojskowe na więzienie aż do lat trzech za dopuszczenie się czynów bezprawnych w odnośnym okresie´ (Morgenthau). Mówiąc ogólnie o sprawie kar wymierzonych, kapitan Wright pisze: „Rząd wymierzył wiele, jakkolwiek nie dosyć kar; o karach tych nie ogłaszał w obawie przed opinią publiczną”. A generał-brygadier Jadwin z Misji Stanów Zjednoczonych mowi: „Skargi na opieszałość i łagodność w wymierzaniu kar przez sądy wojskowe i przez rząd wskazują jednakże, że działała tu w przepisanym porządku sprawiedliwość państwowa”.

5. „Nie wypłacono odszkodowań za wyrządzone szkody”. (Samuel).

„Misja nasza została zawiadomiona, że na zasadzie dochodzeń urzędowych rząd rozpoczął wypłatę odszkodowań za szkody wyrządzone w związku z tymi wypadkami” (Morgenthau).

„Rozpoczęto wypłatę odszkodowań w Wilnie, Pińsku i Lwowie przed naszym wyjazdem z Polski” (Generał Jadwin).

Oczywiście, we Lwowie niedobrze się działo. Ale Sir Stuart Samuel dawał do zrozumienia, że cała wina była po stronie Polaków. Inni delegaci w raportach swoich podają szczegóły, które wyjaśniają, tłumaczą wypadki, choć żaden raport nie może ich usprawiedliwić. Wszyscy za wyjątkiem Sir Stuarta Samuela, zgadzali się na to, iż rząd polski uczynił, co było w jego mocy dla zadośćuczynienia temu, co się stało i dla zapobieżenia podobnym wypadkom na przyszłość. Warto przytoczyć następujący szczegół z raportu amerykańskiego: `Generał Jadwin był obecny przy wzięciu Mińska i był osobistym świadkiem wytężonych usiłowań władz wojskowych w celu zapobieżenia aktom gwałtu”. Faktem jest tedy, że z chwilą, gdy można było zaprowadzić w chaosie wojennym jakikolwiek porządek, nieporządki ustawały. A jednak dziś jeszcze nawet czytamy w naszych gazetach o „tysiącach i dziesiątkach tysięcy Żydów pomordowanych w Polsce”.

Następnie, jako wskazówka, że te wypadki do pewnego stopnia nie wynikły bez prowokacji ze strony Żydów, przypatrzmy się, co było w Pińsku. Działo się to 5 kwietnia 1919 r.

1. Pińsk odebrano bolszewikom na krótko przedtem. Ludność miasta jest w znacznej większości żydowska, liczy bowiem zaledwie 25% Polaków (Generał Jadwin, Kapitan Wright). Oficer polski posiadał bardzo nieliczny oddział żołnierzy, a front bolszewicki był zupełnie blisko. Żydzi potraktowali niechętnie oficera, co wywołało w nim podejrzenie, iż muszą pozostawać w przyjaznych stosunkach z bolszewikami; zaniepokojony tym, kazał rozlepić na ulicach ogłoszenie, że pod karą śmierci nie wolno bez pozwolenia władzy urządzać wieców i zebrań publicznych (Kapitan Wright).

2. Organizator rządowy stowarzyszeń spółdzielczych pozwolił członkom kooperatyw żydowskich urządzić zebranie celem omówienia sprawy łączenia się z innymi kooperatywami (Samuel, Morgenthau, Wright).

3. „Jak się zdaje, dwaj żołnierze polscy… i inny jakiś żołnierz… zawiadomili władze wojskowe, iż Żydzi mają zamiar odbyć wiec bolszewicki w sobotę w Domu Ludowym, stanowiącym siedzibę główną syjonistów´ (Samuel). „Wiec ten odbył się w pomieszczeniu organizacji syjonistycznej, znanej z tendencji wybitnie antypolskich” (Wright).

„…Stwierdzono, że wiadomość o bolszewickiej działalności w Pińsku otrzymano od dwóch żołnierzy Żydów…” (Morgenthau).

„Komendant miasta w obawie buntu bolszewickiego, o czym go ostrzegali dwaj żołnierze Żydzi…” (Generał Jadwin).

„Po zakończeniu i formalnym zamknięciu wiecu znaczna liczba członków stowarzyszenia spółdzielczego pozostała nadal w sali, inni uczestnicy, należący do organizacji syjonistycznej zostali tam również. Zebranie to musiało mieć pozór wiecu, a sądzę, że liczba pozostałych w sali była tak znaczna, że mogła technicznie stanowić wiec. W tym zachowaniu się Żydów, podobnie jak i w poprzednim ich postępowaniu była pewna prowokacja: Sir Stuart Samuel zaznaczył wobec świadków, że nawet wiec, na który mieli pozwolenie, stanowił sam przez się pogwałcenie sabatu, i był ciężkim przestępstwem religijnym” (KapitanWright).

Wszyscy delegaci potępiają zgodnie to, co potem nastąpiło. Kapitan Wright powiada, że oficer polski nie byłby zapewne działał z takim pośpiechem, gdyby zgromadzeni nie byli Żydami.

Generał Jadwin streszcza wypadki w ten sposob: „gwałty pińskie… to sprawa czysto wojskowa. Komendant miasta w obawie buntu bolszewickiego, o którym ostrzegli go dwaj żołnierze Żydzi, usiłował sterroryzować ludność żydowską (około 75% ogólnej liczby mieszkańców) przez stracenie 35 obywateli narodowości żydowskiej bez śledztwa i sądu, przez uwięzienie i pobicie innych i przez zagrożenie represjami wszystkim Żydom. Nie można przypisać w tym udziału ani nikomu z wyższych oficerów, ani żadnemu polskiemu urzędnikowi cywilnemu, ani nielicznym Polakom, zamieszkałym w tej części Białorusi”.

Sir Stuart pisze: „ obecną administracją miejscową w Pińsku jest znowu spokojnie, a pomiędzy ludnością chrześcijańską i niechrześcijańską zapanowały normalne stosunki”.

W Stanach Zjednoczonych zapomina się niekiedy, że dla Polski wojna się jeszcze nie skończyła. Polska jest dziś narodem wolnym – na papierze – lecz wolność jej wisi na włosku i może przepaść z dnia na dzień, zależnie od wyników walki. (Pisane w końcu roku 1920). Bolszewicy zapuścili w kraj głębokie zagony. Gdziekolwiek dotarły wojska czerwone, wszędzie Żydzi witali je z radością. Nikt temu nie przeczy, nawet w Stanach Zjednoczonych: tłumaczą to tym, że bolszewicy bardziej sprzyjają Żydom niż Polacy, – co zresztą na podstawie faktów, podanych w poprzednich rozdziałach a stwierdzających żydowski charakter sowietyzmu jest dla czytelnika naszego zupełnie zrozumiałe.

Gdy Polacy wypędzali bolszewików, przekonywali się na ogół, że tam, skąd wyparli czerwone wojska, Żydzi zdążyli już zaprowadzić ustrój sowiecki, zupełnie jak gdyby go z dawna oczekiwali i byli do tego znakomicie przygotowani. Nie dziwi chyba, że Polacy nie mogą się dotychczas wyzbyć swoich podejrzeń.

Żydzi nie chcą zostać Polakami. W tym tkwi przyczyna obecnej trudnej sytuacji pomiędzy obydwoma narodami. Sir Stuart Samuel dotyka tylko powierzchownie tego przedmiotu.

„W niektórych wypadkach niechęć żołnierzy i ludności cywilnej wywołali syjoniści, którzy głosili, że narodowość żydowska jest przeciwniczką narodowości polskiej. P. Morgenthau posuwa się o krok dalej: „Doprowadziło do konfliktu oświadczenie nacjonalistycznych organizacji żydowskich, które żądają autonomii kulturalnej, subsydiowanej finansowo przez państwo. P. Morgenthau, jak widzimy, wgląda głębiej w położenie.

Najlepszą jednak charakterystykę istniejącego stanu rzeczy znajdujemy w raporcie kapitana Wrighta: „Częścią ich (Żydów) programu partyjnego w Polsce jest wciągnięcie wszystkich Żydów na jedną osobną listę. Żydzi w ten sposób zarejestrowani mają wybierać reprezentacyjne ciało żydowskie z rozległymi pełnomocnictwami prawodawczymi i podatkowymi, tj. mające prawo ściągać podatki na cele emigracyjne. Temu ciału reprezentacyjnemu rząd polski ma dawać odpowiednią ilość pieniędzy na żydowskie instytucje dobroczynne i finansowe. Poza tą odrębną organizacją mają mieć zarezerwowaną proporcjonalną do ich liczby ilość miejsc w lokalnych państwowych ciałach prawodawczych. W szóstym lub siódmym z kolei Sejmie Polskim mają zająć miejsca tylko Żydzi wybrani tylko przez Żydów. Niektórzy Żydzi żądają także odrębnych sądów, albo przynajmniej równouprawnienia w procedurze prawnej żargonu z językiem polskim. Taki jest program praktyczny; lecz ambicją frakcji postępowej jest narodowa autonomia personalna, zagwarantowana Żydom przez jeden z przejściowych rządów ukraińskich, mianowicie przez Ukraińską Radę Centralną, w dniu 9 stycznia 1918 r. zwana Statutem Narodowej Autonomii Personalnej; odpis tego statutu jest w moim posiadaniu. Organizuje on Żydów jako naród o pełni praw suwerennych; banknoty ukraińskie były drukowane w żargonie i w języku ukraińskim´.

Ludzie pytają niekiedy, gdzie są dowody istnienia programu Protokołów. Dowody te znajdziemy wszędzie, gdzie Żydzi doszli do władzy i gdzie do władzy dążą. Protokoły można napisać na podstawie żydowskich ksiąg rabinicznych; można je napisać na zasadzie dążności żydowskich w Stanach Zjednoczonych; można je napisać na podstawie żądań żydowskich na Bałkanach; można je napisać z tego, co Żydzi zrobili w Rosji. Przedstawiają one program żydowski, idealny i realny w każdej dziedzinie i w każdym okresie historii współczesnej.

Czy słyszycie kiedy o tym programie w Polsce, gdy żądają od was współczucia i sympatii dla 250 tys. Żydów, przybywających stamtąd do Stanów Zjednoczonych? Czy ci ludzie porzucili swoje idee przed przybyciem do portu nowojorskiego? Ścisłe zbadanie programu żydowskiego przez kapitana Wrighta jest właśnie przyczyną, która sprawia, że Żydzi nie chcą rozpowszechniać jego raportu, jakkolwiek złożony on był przy raporcie Sir Stuarta Samuela, tak przez nich usilnie propagowanym. Jednakże, aby rząd Wielkiej Brytanii mógł zdać sobie dakładnie sprawę z położenia, kapitan Wright przeprowadza następującą paralelę:

„Gdyby Żydzi w Anglii” – wzrósłszy liczebnie dwudziesto lub trzydziestokrotnie – zażądali, aby Żydowska Izba Opiekuńcza posiadała rozległe prawa, nie wyłączając prawa ściągania podatku na cele imigracyjne, by oznaczona liczba miejsc w Londyńskiej Radzie Hrabstw, w Manchesterskiej Radzie Miejskiej, w Izbie Gmin i w Izbie Lordów była zarezerwowana dla Żydów wybieranych głosami żydowskimi; aby przewodniczący Izby Wychowawczej wypłacał corocznie Żydom sumy proporcjonalne do ich liczby; gdyby zażądali prawa zakładania odrębnych sądów żydowskich z językiem angielskim w Sądzie Królewskim lub Wydziale Kanclerskim; gdyby najbardziej postępowi spośród Żydów dążyli nawet do tego, aby asygnaty Banku Angielskiego były drukowane w żargonie obok języka angielskiego, – wówczas prawdopodobnie nawet w Anglii opinia publiczna byłaby mniej życzliwie w stosunku do nich usposobiona…”

W tym stanie rzeczy jest faktem niemałego znaczenia, że Żydzi którzy wiedzieli o wszystkim, ukrywali istotne położenie, i że inni delegaci podali to do wiadomości publicznej. Znamiennym jest także, iż prasa żydowska przemilczała całkowicie o tych faktach, jakkolwiek pozornie podawała rzekome wyniki dochodzeń przeprowadzonych przez Misję Angielską. W jednym z przyzwoitszych organów prasy żydowskiej zamieszczono obrażające wzmianki o raporcie kapitana Wrighta, ponieważ w raporcie tym wspominał autor o pewnych praktykach uprawianych pospolicie przez Żydów w Polsce. Należy wszakże zaznaczyć, że aluzje do tych spraw zamieszczone w raporcie kapitana Wrighta, są bardzo powściągliwe w porównaniu, ze szczegółami, zamieszczonymi w nowej książce Artura Goodhart. Nie potrafimy powiedzieć obecnie, czy p. Goodhart jest Żydem czy też nie. Jest członkiem kolegium Corpus Christi w Cambridge. Jest „b. kapitanem armii Stanów Zjednoczonych”. Na wniosek p. Morgenthau’a został odwołany z wojska dla objęcia stanowiska radcy w Misji. Mówił on na str. 161: „Po obiedzie p. Morgenthau wziął udział w zebraniu loży B’nai B’rith, jedynej loży tej organizacji żydowskiej w Polsce. Nie pozwalano na zakładanie lóż w Rosji przed wojną, było to bowiem stowarzyszenie tajne, a więc nielegalne w państwie cara. Major Otto i ja, jako nienależący do członków, udaliśmy się na przechadzkę po mieście”. P. Goodhart, jako radca Misji Amerykańskiej, może doskonale zaświadczyć, co to za ludzie przybywają z Polski do nas w tak wielkiej liczbie. Najważniejszą wszakże dla Amerykanów cechą tych przybyszów jest tkwiące w nich poczucie własnego politycznego znaczenia i potęgi.

Konferencja Pokojowa nie dążyła wcale do utrwalenia w Polsce jedności i zgody; rzuciła ona raczej ziarno niezgody, które panować tam będzie dopóty dopóki Traktat Wersalski będzie rządzić światem. Czytelnik przekonał się z raportu kapitana Wrighta, czego żądają Żydzi. Niechże teraz się dowie, co postanowiła Konferencja Pokojowa. W państwie polskim nie wolno ogłosić wyborów w sobotę. Nie wolno w sobotę przeprowadzać rejestracji ludności. Sabat żydowski jest ustanowiony przez prawo, a rząd i sądy muszą się do tego stosować. W niedzielę możecie czynić, co się wam podoba, możecie zarządzać wybory, – byle nie w sobotę, bo to jest święto żydowskie!

„Artykuł 11. Żydzi nie będą przymuszani do wykonywania jakichkolwiek czynności, stanowiących pogwałcenie szabasu i nie powinni doznać jakiegokolwiek umniejszenia swej zdolności prawnej, jeżeli odmówią stawienia się w sądzie lub wykonania czynności prawnych w dzień szabasu… Polska wyraża zamiar nie zarządzania i nie udzielania zezwolenia na wybory, czy to ogólne czy lokalne, które miałyby się odbywać w sobotę; żadne wciąganie na lisy wyborcze lub inne nie powinno się odbywać obowiązkowo w soboty”.

Konferencja pokojowa nakazała w Polsce to, co bolszewicy narzucili Rosji, a mianowicie święcenie żydowskiego szabasu.

Ludzie, którzy zabaczyli, że obyczaje żydowskie, – pod presją, Prezydenta Stanów Zjednoczonych, zostały zastrzeżone w konstytucji polskiej, – obecnie ze wszech stron napływają do Ameryki. Czyż niedorzeczne jest ich przypuszczenie, że skoro Prezydent Stanów Zjednoczonych narzucił Polsce obyczaje żydowskie, to nagnie do nich również i Amerykę? Ponadto prawo ustanowiło założenie odrębnych szkół żydowskich w Polsce. Wielką bolączką Polski był brak szkół, w których by w całą ludność można było wszczepiać polskie ideały narodowe w języku ojczystym. Konferencja pokojowa uprawnia trwanie tego stanu rzeczy nadal. Artykuł 11 mówi o Żydach. W artykule 9 użyto terminu „obywatele polscy”.

Jeśli czytelnik pragnie uniknąć nieporozumień przy odczytywaniu wiadomości, pochodzących z Europy, niechaj przez termin: „mniejszości rasowe, religijne i językowe rozumie po prostu Żydów”. Ta bowiem mniejszość tkwi w istocie wszystkich niemal trudności, Żydzi właśnie stanowią mniejszość, o której najczęściej słyszymy. Mniejszość ta opanowała konferencję pokojową.

„Artykuł 9. W miastach i okręgach, zamieszkałych przez znaczny odłam obywateli języka innego niż polski, Rząd polski udzieli w sprawach nauczania publicznego odpowiednich ułatwień, aby zapewnić w szkołach początkowych udzielanie dzieciom – takich obywateli polskich… nauki w ich własnym języku… W miastach i okręgach, zamieszkałych przez znaczny odłam obywateli polskich, należących do mniejszości etnicznych, religijnych lub językowych, tym mniejszościom zostanie zapewniony słuszny udział w korzystaniu oraz w przeznaczaniu sum, które budżet państwowy, budżety miejskie lub inne przyznają z funduszów publicznych na cele wychowawcze, religijne lub dobroczynne”.

Ale i to nawet nie wszystko. Państwo polskie ma dostarczyć pieniędzy, lecz Żydzi będą je rozdzielali:

„Komitety wychowawcze, wyznaczone lokalnie przez gminy żydowskie w Polsce, podlegając ogólnej kontroli państwowej, będą czuwały nad przydziałem proporcjonalnej części funduszów publicznych, przyznanych szkołom żydowskim zgodne z artykułem 9…”

Zdumiewająca rzecz, że z chwilą, gdy mowa o pieniądzach, zarzucono wyrażenie `mniejszości etniczne” i zastąpiono je przez określony termin „Żydzi”.

Co więcej jednak, „Stany Zjednoczone Ameryki, imperium Wielkiej Brytanii, Francja, Włochy i Japonia, główne mocarstwa sprzymierzone i stowarzyszone z jednej strony, a Polska – z drugiej strony” (tak brzmią początkowe słowa traktatu) czynią z tych przywilejów specjalnych nie układ narodowy ze strony przymuszonej Polski, lecz żądanie międzynarodowe ze strony Ligi Narodów. Artykuł 12 zastrzega, że wszelkie układy, dotyczące „mniejszości etnicznych, językowych i religijnych”, – co jest dyplomatycznym omówieniem oznaczającym Żydów – będą gwarantowane przez Ligę Narodów. Zwalnia to całkowicie Żydów w Polsce ze wszelkich zobowiązań w stosunku do państwa polskiego. Na przyszłość winni zwracać się jedynie do Ligi Narodów, – Żyd Międzynarodowy uczyni resztę.

Stany Zjednoczone przyczyniły się do zapisania tych zastrzeżeń w traktacie pokojowym. Naród amerykański nie przyczynił się dotychczas jeszcze do przeforsowania ich w praktyce. Ćwierć miliona tych Żydów przybywa obecnie z Polski do Stanów Zjednoczonych. Widzieliśmy, czego żądają oni w Polsce. Przekonaliśmy się, co osiągnęli podczas konferencji pokojowej. Czy powiemy teraz, jako obywatele amerykańscy, że jesteśmy gotowi w imieniu Stanów Zjednoczonych przyjąć tę dozę żydowskiego lekarstwa, jakie konferencja pokojowa zaaplikowała Polsce? Czy nie powiemy wobec tego, cośmy wyżej przeczytali, że Żydzi, upokorzywszy Polskę podczas konferencji pokojowej, w propagandzie swej przeciwko Polsce ujawnili jedynie niegodziwą i nienasyconą żądzę zemsty?



Henry Ford

Fragment głośnej książki „Międzynarodowy Żyd” autorstwa twórcy koncernu Ford. Tytuł pochodzi od Redakcji.

Obrazek
http://www.nacjonalista.pl/2014/09/15/h ... ej-polsce/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 03 paź 2017, 00:23

Last updated pisze:Prof. J.R. Nowak: „Rozbić fałszywe mity o historii stosunków polsko-żydowskich”. CZ 3/3
Wrz 28, 2017

Żydowski pęd do ksenofobicznej samoizolacji od Polaków

Niejednokrotnie upowszechnia się fałszywe mity obciążające głównie polskich chrześcijan winą za wzajemne wyobcowanie społeczności mieszkających przez stulecia obok siebie. Niektórzy szukają w tym, tak jak S. Blumsztajn, dowodów na brak prawdziwej miłości Polaków do swych bliźnich – Żydów i przejawów domniemanego polskiego antysemityzmu oskarżając nas o to, że zmuszaliśmy Żydów do tworzenia gett. Nic bardziej kłamliwego. Powyższy jednostronny obraz pomija zupełnie własne skłonności Żydów do wyobcowania i samoizolacji w przeszłości.

Wynikały one głównie z postaw rabinów obawiających się, że bliższe kontakty z Polakami doprowadzą do powszechnego poznania języka polskiego przez Żydów i ich polonizacji, a w rezultacie spowodują rzecz, której najbardziej się bali – wyrzeczenie się wiary mojżeszowej. W efekcie takiej postawy ogromna część Żydów nie mówiła po polsku, czyli w języku mieszkańców kraju, gdzie udzielono im najbezpieczniejszego schronienia w Europie. Wciąż mówili językiem jidysz, a więc zdegenerowaną odmianą języka niemieckiego, czyli języka kraju, gdzie poddawano ich wcześniej najokrutniejszym prześladowaniom. Cóż za paradoks!

To Żydzi sami wykazywali skłonność do tworzenia gett i starannego izolowania się od Polaków. Ułatwiały im to nadmierne przywileje i nadmierna zbyt wielka autonomia uzyskana przez lekkomyślność i niefrasobliwość polskich władców. Są na to rozliczne potwierdzenia w tekstach uczciwych autorów żydowskich. Np. wybitny żydowski historyk i publicysta Hilary Nussbaum pisał w wydanej w 1881 r. w Warszawie książce „Szkice historyczne z życia Żydów” (s. 35) : „Nadaniem żydom w Polsce bezgranicznej autonomii, odwracaniem oczu od wewnętrznych ich spraw, zostawieniem im sądownictwa cywilnego i kryminalnego, wytwarzały rządy z żydów państwo w państwie. Korzystali żydzi z takiego położenia rzeczy, usuwali się od przyjęcia zwyczajów i ogłady społeczeństwa krajowego, dążąc do zapewnienia sobie bytu materialnego, do skupienia się w swoim zakonie i do zjednoczenia wszystkich współwierców w Koronie i na Litwie osiadłych w jedną całość (…)”.

Jeden z najgłośniejszych żydowskich przywódców syjonistycznych XX wieku Władymir Żabotyński pisał: „Ghetta tworzyliśmy sami, dobrowolnie, z tej samej przyczyny, z jakiej Europejczycy w Szanghaju osiedlają się w odrębnej dzielnicy, aby przynajmniej tutaj, w odciętej sferze zaułka, żyć po swojemu (…) Przez całą historię naszej diaspory ciągnie się ta sama czerwona nić: odgraniczać się (…) właśnie w diasporze żydostwo rozwinęło, pomnożyło tę wszechobejmującą sieć przepisów obrzędowych, która na każdym kroku miała chronić członków społeczeństwa przed nazbyt intymnym zetknięciem się z otaczającym środowiskiem”. (Por. W. Żabotyński: „Państwo żydowskie”, Warszawa 1937,ss.29-30).

Współczesna autorka Ewa Świderska przyznawała na łamach skrajnie filosemickiego „Znaku”: „Separacja ludności żydowskiej była głównie rezultatem posiadanej autonomii, a więc poddania ich własnej, odrębnej jurysdykcji i administracji, spoczywających w rękach władz kahalnych. Potrzebę reformy istniejącego stanu rzeczy dostrzegali zarówno światli obywatele żydowscy jak i polscy (…) Salomon Majmon (polski Żyd z Wilna, filozof 1755- 1800) w swojej autobiografii stwierdził : „To właśnie ich (Żydów) obskurantyzm, ich wrogość do wszystkiego, co implikuje zdrowy charakter i zbawienną naprawę, były przyczyną nieszczęść, które spadły na nich”. (Por. E. Świderska: Tendencje społeczno-kulturowe wśród Żydów polskich w XIX wieku, „Znak”, luty-marzec 1983, ss. 346-347,348).

Szczególnym wyrazem tendencji do samoodgraniczania się Żydów od polskich chrześcijan był prawie nieznany dziś fakt, że Żydzi w Polsce niejednokrotnie uzyskiwali przywileje „de non tolerandis christianis” (o nietolerowaniu chrześcijan) na obszarach przez nich zamieszkanych. Żydzi starali się dzięki temu przywilejowi o usuwanie mieszkańców nie żydowskich z terenów gett lub też o nie wpuszczanie doń nie- Żydów.

Mieszkający w Polsce słynny historyk żydowski Meier Bałaban wyjaśniał: „Taki przywilej (o nietolerowaniu chrześcijan -JRN) uzyskała gmina żydowska w Krakowie w r.1568 r., gmina w Poznaniu w 1633 r., a wszystkie gminy litewskie w 1645t r. (Por. M. Bałaban: „Historia i literatura żydowska ze szczególnym uwzględnieniem historii Żydów w Polsce’, 1925 r.). Czyż nie była to prawdziwa groteska? W chrześcijańskiej Rzeczpospolitej Obojga Narodów zapewniono Żydom w różnych regionach Polskim i Litwy prawo „nietolerowania chrześcijan”. Jakiś szczególny masochizm dawnych Polaków !

Niezwykle obiektywny izraelski naukowiec Izrael Shahak pisał w swym znakomitym, a wciąż za mało znanym w Polsce dziele: „Żydowskie dzieje i religia. Żydzi i goje- XXX wieków historii” (Warszawa-Chicago 1997 ,s.89): „W latach 1500-1795, jednym z okresów w dziejach judaizmu, całkowicie zdominowanym przez przesąd, polscy Żydzi należeli do najbardziej zabobonnych i fanatycznych społeczności żydowskich. Spora autonomia, jaką się cieszyli w Polsce, wykorzystywana była do tłumienia wszelkiej oryginalnej i nowatorskiej myśli, do propagowania najbardziej bezwstydnego wyzysku biednych Żydów przez Żydów bogatych, przy wsparciu rabinów, oraz do usprawiedliwiania ich roli jako gnębicieli chłopów, w służbie szlachty”.

Wielki historyk żydowski H. Graetz o wyjątkowo silnej skłonności Żydów polskich do krętactwa


Żyjący w Niemczech żydowski historyk Heinrich Graetz był niepodważalnie największym historykiem żydowskim XIX wieku. W tak podstawowym dziele jak „Słownik Judaistyczny” pisano o Graetzu m.in.: „twórca nowoczesności żydowskiej”. O jego głównym dziele „Historii Żydów” pisano zaś w tymże „Słowniku Judaistycznym”, iż: „Była ona najpoczytniejszym dziełem historiografii żydowskiej XIX i początków XX w. Ukazywało się ono w licznych tłumaczeniach i w różnych wersjach; odegrało ważną rolę w sferze budzenia świadomości, także wśród Żydów polskich”. (Por.: „Słownik Judaistyczny” (oprac. ofia Borzymińska i Rafał Żebrowski), Warszawa 2013,t.I,ss.513-514).

Tym bardziej warto więc zacytować to, co ten wielki autorytet żydowski napisał o Żydach polskich w XVIII wieku w swej znakomitej „Historii Żydów”: „Krętactwo, sztuczki adwokackie, przemądrzałość i i pochopność do odsądzania od wartości wszystkiego, co leżało poza horyzontem ich myśli, oto cechy charakteru ówczesnych Żydów (… ) Rzetelność i prawość nie wiedzieć gdzie się u wielu podziały (…)Tłum przyswoił sobie tę krętą dialektykę szkół talmudycznych i posługiwał się nią do wyprowadzenia w pole mniej sprytnych osobników. Co prawda, trudno było zażyć z mańki kutych na cztery nogi współwyznawców, ale świat nieżydowski, z którym obcowali, poznał ku swej szkodzie tę przewagę pomysłowego ducha Żydów polskich”. (Por. H. Graetz: „Historia Żydów”, Warszawa 1929 ,t.VIII,ss.366-367). Graetz ostro potępił Żydów polskich za „oszukiwanie i krzywdzenie innowierców”. (Tamże, s. 367). Ciekawe, że żydowskim krętaczom zawdzięczamy wzbogacenie języka polskiego o wywodzące się od nich słowo „machlojka” („Machlojkes” w jidysz) jako „synonim kantów u władzy”. (Por. Stefan Bratkowski: „Pod wspólnym niebem”, Warszawa 2001, s. 37).

Jak widać, ta wielka skłonność Żydów polskich do krętactwa utrzymała się do dziś w oryginalnym stanie, nienaruszonym przez stulecia. Dość przypomnieć niebywałe kłamstwa takich współczesnych Żydów polskich jak Adam Michnik, Bronisław Geremek, Dawid Gebert (Warszawski) czy Paweł Śpiewak. Przypuszczalnie niezbyt oczytany w historii prezydent A. Duda ie zapoznał się i z tym dziełem świetnego historyka żydowskiego. A szkoda- może byłby bardziej krytyczny wobec tak hołubionego przez niego współczesnego super krętacza żydowskiego – Szewacha Weissa.

Odwiedzający Polskę cudzoziemcy o oszustwach i szalbierstwach polskich Żydów


Podobne jak H. Graetz opinie o krętactwach i szalbierstwach polskich Żydów mieli rozliczni cudzoziemcy odwiedzający Polskę w XVII i XVIII wieku. Oto parę typowych świadectw. Poseł wenecki do króla Zygmunta III Pietro Duodo pisał: „Dlatego, że szlachta wstydzi się handlu, wieśniacy zbyt ciemni i uciśnieni, mieszczanie zbyt leniwi, cały handel polski jest w ręku żydowskim. Okrywają ich panowie swą powagą, bo mają z nich dochody, okrywa i rząd, bo w potrzebie znaczne sumy wyciskać z nich może. Nikt nie uważa, że Żydzi nawzajem i panów i chłopów zdzierają”. (Cyt. za: „Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie”, wybrał i opracował Jan Gintel, Tom I, s.183).

Zwiedzający Polskę w XVIII wieku wysoki urzędnik angielski Nathaniel William Wraxall pisał: „Warszawę zalewa żydostwo, stanowiące poważną część stolicy; noszą swoje charakterystyczne stroje i wiodą niepewną egzystencję, trudniąc się szalbierstwem”. (Por. N. W. Wraxall: „Wspomnienia z Polski” w książce „Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców”, Warszawa 1963, tom I, s.494).

XVIII- wieczny lekarz niemiecki J. J. Kausch pisał: „Po polskich Żydach, którzy są chyba najnędzniejszymi spośród wszystkich Żydów europejskich wspomnę tylko, że państwo polskie mogłoby ich przekształcić na pożytecznych mieszczan (…) żydowskich włóczęgów, których wszędzie pełno, należałoby osadzić w nowych holenderskich (koloniach wiejskich), a wszystkim ubogim Żydom zabronić handlu. Utrudniają oni porządnym kupcom wydźwignięcie się, ponieważ ich główny interes polega na oszustwie. W Polsce rachują Żydów ponad sześćset tysięcy, sadzę jednak, że będzie ich około miliona, albowiem z powodu pogłównego starają się na wszelkie sposoby podawać wszędzie liczbę mniejsza niż w rzeczywistości”.

Zgodne opinie o nagminnych skłonnościach polskich Żydów do wszelkiego typu szalbierstw tłumaczą, dlaczego spotykali się oni z taką niechęcią w środowiskach mieszczan polskich, m.in. słynnego J. Dekerta, przywódcy mieszczan warszawskich. Tym bardziej groteskowe są próby oskarżania polskich mieszczan, broniących się przed szalbierstwami Żydów, o rzekomy antysemityzm, jak to robili niektórzy historycy żydowscy.

Ksiądz Hubert. Vautrin tak określił specyficzną rolę Żydów w Polsce: „Dziesiąta część ludności stanowią Żydzi; są niby olbrzymia pijawka, która przywarła swym wygłodniałym ciałem do wszystkich członków organizmu społecznego i wysysa zeń najczystszą krew, nie dając nic w zamian, pochłania ona w naturze lub pieniądzach wszystko, co kraj wytwarza, proporcjonalnie do możności swego gatunkuj, gromadząc pieniądze, jedyne, co jej wolno posiadać, hamuje obieg gotówki, rujnuje obywateli lichwą. Jedynym pożytkiem, jaki przynoszą Żydzi jest faktorstwo na rzecz cudzoziemskich kupców, przez których wywożą część pieniędzy za granicę. Rozmnażają się, przyczyniając się do zmniejszenia liczby ludności tubylczej (…) Żydzi w Polsce są większymi oszustami niż gdzie indziej, mają bowiem więcej okazji do szalbierstw, jako że spotyka się ich w różnych zawodach, oni jedynie uprawiają handel i rzemiosło, oszukując przy tym bez skrupułów” (Por. H. Vautrin: „Obserwator w Polsce” w książce „Polska stanisławowska…op. cit., t. I, ss. 714,814)

Czytając tak ostre osądy zachowań Żydów wobec polskiej ludności pamiętajmy, że winę za to ponosili nie tylko Żydzi, ale także i Polacy, którzy przez skrajną naiwność pozwalali sobie na tak nikczemne oszukiwanie ich przez żydowskich szalbierzy. Nasuwa się mocne pytanie: dlaczego Kościół katolicki w Polsce tolerował te żydowskie szalbierstwa i nie zrobił dosłownie nic dla położenia im kresu? Nie ma na to usprawiedliwienia, podobnie jak dziś dla zachowania różnych złych antynarodowych hierarchów typu „TW Filozofa” Jozefa Życińskiego, i księży zdrajców – typu długoletniego agenta SB i szabesgoja Michała Czajkowskiego, czy zajadłego obrońcy polakożercy J. T. Grossa – innego szabesgoja księdza Bonieckiego. Hańba tym szkodzącym Polsce wilkom w sutannach, które dawno powinny być z nich zdarte. Mam nadzieję, że Kościół katolicki w Polsce w końcu nadrobi to zaniedbanie!

Rozliczne świadectwa cudzoziemców o niebywale wielkim ucisku chłopów polskich przez Żydów

Pozostało bardzo wiele świadectw odwiedzających Polskę w XVII i XVIII wieku o ogromnym ucisku chłopów polskich przez Żydów. Słynny uczony niemiecki Georg Forster pisał : „Żydzi są zgubą kraju (…) Żydzi rujnują chłopów, sprzedają im na kredyt wódką, niszczą zdrowie całych pokoleń. Nędznym, niewypieczonym chlebem zwabiają dzieci wiejskie do swych szynków i dają im do picia wódkę, aby ich od młodości przyzwyczajać. Nieludzkie brudy Żydów”. (Por. Georg Forster : „Dziennik podróży po Polsce” w książce „Polska stanisławowska…op. cit., t.II, ss. 44 i 69 ),

Ciekawe, co myślą współcześni Żydzi polscy czytający tak jednoznaczne i jednorodne opinie cudzoziemców odwiedzających Polskę w XVII i XVIII wieku o pasożytniczym i eksploatującym chłopów polskich trybie życia ówczesnych Żydów. Czy stać ich na choćby odrobinę samokrytyki, a nawet pokory, za taką przeszłość polskich Żydów?! A swoją drogą jakże żal naiwnych Polaków, którzy przez stulecia dają się tak łatwo oszukiwać różnym przybyszom z zagranicy. A co o tym wszystkim napisałby wciąż piętnujący domniemany „polski antysemityzm” głupawy „judeochrześcijanin” Tomasz Terlikowski?

Jak Żydzi sprowokowali swym uciskiem Kozaków do okrutnych rzezi!


Obiektywni żydowscy autorzy wskazują na fatalne skutki, jakie miała rola Żydów jako głównych pomocników magnatów i szlachty w uciskaniu chłopów. Spowodowało to ogromne pogorszenie stosunków Żydów z niższymi warstwami Rzeczpospolitej Obojga Narodów, zwłaszcza z chłopstwem i z Kozakami. Wstrząsająca jest pod tym względem relacja już cytowanego żydowskiego historyka Heinricha Graetza.

W swym monumentalnym dziele „Historia Żydów” Graetz tak pisał o roli Żydów w ujarzmianiu Kozaków na Ukrainie: „Koniecpolscy, Wiśniowieccy i Potoccy (…) nałożone na Kozaków uciążliwe podatki wypuszczali w dzierżawę swoim plenipotentom Żydom. Kozacy musieli opłacać podatek od każdej świeżo poślubionej pary, od każdego nowo narodzonego dziecka. Aby nie można było ominąć tej daniny, arendarze żydowscy przechowywali u siebie klucze od kościołów greckich. Ilekroć duchowny miał ochrzcić dziecko lub połączyć ślubem jakie stadło, musiał o nie prosić arendarza, który je wręczał dopiero po uiszczeniu daniny. To podało Żydów w nienawiść u Kozaków.(…) W niepojętym zaślepieniu podali dłoń pomocną uciskającej Kozaków szlachcie i jezuitom. Magnaci chcieli Kozaków przerobić na przynoszących zyski poddanych (…) a Żydzi przy cudzym ogniu upiec własną pieczeń i grać rolę panów nad tymi pariasami. Przywłaszczyli sobie nad nimi władzę sędziowską i krzywdzili ich w sprawach cerkiewnych. Nic też dziwnego, że gnębieni Kozacy jeszcze bardziej może nienawidzili Żydów niż swych wrogów szlacheckich i duchownych, gdyż więcej mieli z nimi do czynienia (…) Gdy po stłumieniu buntu (Pawluka -JRN) wzmogła się jeszcze niedola Kozaków, służyli Żydzi, jak przedtem, za narzędzie ich ucisku. Wierząc w przepowiednię kłamliwego Zohara, oczekiwali w roku 1648 przybycia Mesjasza i doby zbawienia, w której mieli zapanować nad światem, i z tego powodu poczynali sobie bezwzględniej niż zwykle. Nie ominęła ich krwawa pomsta i dotknęła zarówno winnych jak niewinnych (…) Sprawcą jej był mąż, który umiał wykorzystać dla swych celów spotęgowaną nienawiść Kozaków. Bogdan Chmielnicki (…) stał się dla Żydów prawdziwym biczem bożym (…) Kiedy zagrzewał „matkę kozaczą”, całą Ukrainę, do fanatycznej wojny religijnej i plemiennej przeciw Polsce, pierwsze słowa, z którymi zwrócił się do Kozaków brzmiały : „Polacy oddali nas w niewolę przeklętemu nasieniu żydowskiemu”. I to wystarczyło, aby ich nakłonić do wszystkiego”. (Por. H. Graetz, op. cit., t.VIII,ss. 367- 368),

Tak pisał uczciwy żydowski historyk Heinrich Graetz, jakże odmienny od przeważającej dziś wśród żydowskich historyków sfory kłamców i hochsztaplerów w stylu Jana Tomasza Grossa!

Fałszowanie pieniędzy polskich przez grupę Żydów w służbie króla Prus. Zalew Polski przez tzw. efraimki

W XVIII wieku szczególnie wielkie szkody Polsce przyniosło fałszowanie pieniędzy przez grupę Żydów w służbie śmiertelnego wroga Polski Fryderyka II. Na czele tych Żydów stał Veitel Heine Ephraim (ur. 1703 w Berlinie, zm. 16 maja 1775 tamże) – pruski faktor dworu Fryderyka II Wielkiego, jubiler i dzierżawca mennic, przewodniczący gminy żydowskiej w Berlinie, a zarazem doradca i pomocnik Fryderyka II. Od jego nazwiska fałszowane monety nazywano efraimkami.

Na temat tego skrajnie niszczącego dla Polski procederu przytoczę relacje z Salonu 24 w internecie: „Na polecenie Fryderyka II spółka bankierska Ephraim-Itzig w mennicach w Królewcu, Szczecinie i we Wrocławiu biła posrebrzane fałszywe monety Augusta III Sasa. W czasie wojny siedmioletniej był dzierżawcą mennic w Lipsku i Dreźnie, gdzie bił zdobytymi stemplami monety polsko-saskie Augusta III tzw. efraimki. Dukaty (augustdory) bite były przez Ephraima ze złota jedynie 7-karatowego, podczas gdy oryginalne emitowane były ze złota 23 i pół karatowego. Talary robił ze srebra czterokrotnie gorszej próby od oryginału. Monety 8-groszowe, orty, i inne mniejszej wartości wykonywał przeważnie tylko z posrebrzanej miedzi. Dobre monety polsko-saskie Augusta II Mocnego i Augusta III wyławiali w Rzeczypospolitej dla mennic Ephraima brandenburscy kupcy i agenci. Emisja fałszywych monet pokrywała wówczas część budżetu wojennego Królestwa Prus. Wywóz dobrej monety i zalew fałszywej gorszej jakości spowodował wzrost cen w Rzeczypospolitej. Według oszacowań Stanisława Augusta, króla polskiego, ów zysk [z fałszowania monet] wynosił około 25 milionów pruskich talarów. Była to na owe czasy ogromna suma. Zaś ta ogromna organizacja, która zajmowała się wymianą tych monet, była wyłącznie żydowska. Takie zakłady, jak Ephraim i Synowie, Mojżesz Izaak, Daniel Itzig, Mojżesz Pinkas Schlasinger i Aleksander Mojżesz, stały na czele tych organizacji (…) Z zysków Prusy sfinansowały wojnę siedmioletnią „ (Por. Fałszywe Ephraimity – jak nas rabowali – blog szpak80nick.salon24.pl/713781,falszywe-ephraimity-jak-nas-rabowali 20 maj 2016).

Buntownicy przeciw ksenofobii i samoizolacji starszyzny kahałów

Zajadły konserwatyzm i samoizolacja polskich Żydów niejednokrotnie prowokowały próby protestu ze strony światlejszych Żydów, którzy chcieli przełamać ksenofobiczne tendencje do samoodgraniczania się Żydów od nie żydowskiej większości mieszkańców Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Z głośną inicjatywą w tej sprawie wystąpił w 1785 r. były rabin i były profesor języka hebrajskiego Jan Antoni Opolski. W książce „O zabobonach ludu żydowskiego” Opolski bardzo ostro skrytykował ksenofobiczne tendencje, nietolerancję i fanatyzm wśród polskich Żydów, winą za nie obciążając podsycaną przez judaizm wrogość do innowierców.

Niestety duchowieństwo katolickie nie popisało się w tej sprawie i nie udzieliło Opolskiemu należytego poparcia w walce z żydowska nietolerancją. (Por. szerzej opracowany przez W. Baczkowską biogram Opolskiego„ „PSB” t. XIV (1), Warszawa 1979,ss.130-131).

Parę lat później zdecydowane działania na rzecz przezwyciężenia wszystkiego, co separuje Żydów od społeczności polskiej, a zwłaszcza instytucji kahałów, podjął trybun ludu żydowskiego w Wilnie, Szymon Wolfowicz, reprezentujący jego najuboższe warstwy. Był on niezwykle gwałtownie zwalczany przez kahały. W 1788 r. król Stanisław August Poniatowski wydał Wolfowiczowi i jego współpracownikom list protekcyjny, chroniący ich przed przemocą ze strony władzy kahałów. (Por. „Polski Słownik Juidaistyczny” (opr. Z. Borzymińska i R. Żebrowski), t.2, s 807). Protekcja króla S. Poniatowskiego niewiele pomogła Wolfowiczowi. Zacietrzewiony kahał wileński rzucił na niego klątwę, a wojewoda wileński Karol. S. Radziwił, przypuszczalnie podkupiony przez starszyznę żydowską, nakazał uwięzić Wolfowicza. Był więziony przez 20 miesięcy. Nie zaniechał jednak swej walki przeciw dominacji kahałów.

Na początku 1790 r. Wolfowicz opublikował projekt gruntownego zreformowania sytuacji prawnej i społecznej Żydów pt. „Więzień w Nieświeżu do Stanów Sejmujących o potrzebie reformy żydów”. Przeciwstawiając się utrzymywaniu w Polsce statusu Żydów jako swoistego „państwa w państwie”, temu, że „Żydzi są narodem udzielnym, statu in statu”, domagał sie likwidacji kahałów i podporządkowania Żydów polskiemu rządowi krajowemu przy zachowaniu jedynie odrębnej religii żydowskiej.

Rola Żydów frankistów w upowszechnieniu oskarżeń wobec Żydów o mordy rytualne.

Malo znany jest dość paradoksalny fakt, że to sami Żydzi, a ściślej sekta frankistów, najbardziej przyczynili się do upowszechnienia w Polsce oskarżeń wobec Żydów o mordy rytualne. Oskarżenia te niespodziewanie pojawiły się na szerszą skalę w Polsce 2 polowy XVIII wieku głównie za sprawą Żydów frankistów. Było wśród nich m.in. kilku rabinów – kaznodziejów, w tym J. Leb Krysa, rabin z Nadwórnej i N. Ben- Samuel Lewi, rabin z Buska.

Najwybitniejszy XIX-wieczny historyk żydowski Heinrich Graetz pisał w swej „Historii Żydów” o frankistach: „Aby swe zerwanie z judaizmem wystawić w świetle jak najjaskrawszym, lub by się jak najsrożej zemścić na przeciwnikach, uciekli się do kłamliwych oskarżeń, twierdząc, że zwolennicy Talmudu używają krwi chrześcijańskiej i że Talmud wpaja mordowanie chrześcijan jako przepis religijny. Jakże łatwo było dowieść tych zarzutów! Dość, żeby zaginęło jedno dziecko chrześcijańskie (…) Przedstawili pismo, coś w rodzaju creda, w którym szczególny nacisk położyli na rzekomy fakt,, że Talmud zawiera najohydniejsze rzeczy, „że Żydom wolno oszukiwać i zabijać chrześcijan”. (Por., H. Graetz : „Historia Żydów”, Warszawa 1929, t.VIII,ss.493-494),.

Przeważali wśród carskich szpiclów w Polsce

Już w czasie powstania kościuszkowskiego w 1794 r. obok pięknych propolskich patriotycznych postaw (słynny oddział Berka Joselewicza) nie brakowało Żydów działających na rzecz Rosji. Według słynnego historyka Jana Kucharzewskiego „czyn Berka Joselewicza nie był wyrazem orientacji większości jego rodaków na głównym terenie walki polsko-rosyjskiej” (Por. J. Kucharzewski: op. cit., t.VI, s. 290). Według Kucharzewskiego: „W czasie Powstania Kościuszkowskiego w 1794 roku Żydzi okazywali przychylność dla wojsk imperatorowej i świadczyli im liczne przysługi, zwłaszcza przez swą służbę szpiegowską”. (Tamże,s.290).

W czasie wojny 1812 roku Żydzi, w odróżnieniu od przeważającej części Polaków, gremialnie poparli wojsko cara i byli najlepszymi szpiegami przeciw wojskom francuskim i polskim. Bardzo ostro piętnował ich zachowanie słynny historyk prof. S. Askenazy. W czasie Królestwa Kongresowego Żydzi dominowali wśród 10 agentów zbierających informacje szpiclowskie dla głównego agenta rosyjskiego Henryka Mackrotta. Z kolei do czołowych agentów szefa policji Mateusza Lubowidzkiego należeli żydowscy szpicle: Josel Mosiek Birnbaum, powieszony przez lud warszawski po wybuchu powstania listopadowego i Mojzesz Hournitz. Według słynnego katolickiego pisarza pochodzenia żydowskiego Romana Brandstaettera Żydem z pochodzenia był W. Pelikan, osławiony kompan Mikołaja M.Nowosilcowa, hulaka i donosiciel, tak ujemnie przedstawiony w III części „Dziadów” Adama Mickiewicza.

Warto tu przy okazji dodać, że zajadły wróg polskości, łapownik i prowokator Nowosilcow przy każdej okazji starał się wspierać Żydów, aby doprowadzić do zwiększenia podziałów między nimi a Polakami. (Por. Heiko Haumann: „Historia Żydów w Europie Środkowej i Wschodniej”,Warsawa 2000,ss. 83-85 i Andrzej Żbikowski: „Żydzi”, Warszawa 2000, ss 69 -70 ). Dość znamienne jak chętnie wspierali Żydów przeciw Polakom najwięksi wrogowie Polski typu Nowosilcowa czy Murawiewa -Wieszatiela.

W czasie Powstania Listopadowego wyróżniło się wielu patriotycznych Polaków żydowskiego pochodzenia. Najsłynniejszym z nich był wiceprezes Towarzystwa Patriotycznego Jan Czyński. Była to jednak postać dość kontrowersyjna. Szczerze nie lubiący go Adam Mickiewicz napisał w wierszu „W pół jest Żydem” o Czyńskim: „W pół jest Żydem, w pół Polakiem, W pół jakobinem, w pół żakiem,W pół cywilnym, w pół żołdakiem,Lecz za to całym łajdakiem”.

Niestety i wtedy też nie brakowało rozlicznych żydowskich wywiadowców na usługach carskiej armii. W późniejszych latach także zdarzały się przykłady haniebnej zdrady ze strony Żydów. Dość przypomnieć np. N. Rosenthala, który wydał w ręce Rosjan najsłynniejszego polskiego emisariusza Szymona Konarskiego lub sekretarza Wydziału Skarbu Rządu Narodowego Artura Goldmana, który wydał na śmierć Romualda Traugutta, albo J. Butlefa, który spowodował uwiezienie Ludwika Waryńskiego.

Emigracyjny działacz patriotyczny Leon Hollenderski, karcący Żydów za niedostateczne związanie z Polska


Pomimo, że zdecydowana większość Żydów była obojętna na los Polski, a spora część popierała zaborców, w każdym dziesięcioleciu zauważało się Żydów bezgranicznie oddanych Polsce. Pamiętam jak z 30 lat temu z ogromnym wzruszeniem czytałem wydaną po francusku w Paryżu w 1846 r., bardzo popularna w swoim czasie około 200-stronnicową książkę Leona Hollenderskiego, „Les Israelites en Pologne”. Była ona przepojona głębokim patriotyzmem i nostalgią za Polską. Hollenderski uciekł na emigrację w 1843 r. po skonfiskowaniu jego mienia za sprzyjanie polskim dążeniom niepodległościowym.

We wspomnianej wyżej książce bardzo ostro karcił swych żydowskich rodaków za niedostateczne związanie z Polską i apelował do Żydów, aby wreszcie przezwyciężyli swą obcość językową i obyczajową oraz w pełni zidentyfikowali się z polskim patriotyzmem. Akcentował : „Możemy śmiało powiedzieć, że dzieci Izraela mają tysiąc razy więcej powodów, by się skarżyć na Niemców, Hiszpanów i nawet Francuzów niż na Polaków”. Bardzo krytycznie oceniał skargi niektórych Żydów na rzekome złe traktowanie w Polsce. Wyrażał wątpliwość ,,czy w ogóle są godni innego traktowania, podtrzymując wciąż swą obcość językową i obyczajową , pytał: „gdzie jest ich przywiązanie do kraju, w którym mieszkają”.

Piętnując postawy Żydów niechętnych asymilacji z Polakami, Hollenderski pisał: „Chcecie pozostać zawsze obcymi w obyczajach, przesądach i w tym samym czasie być lepiej traktowani niż jesteście”. Hollenderski przypomniał swym żydowskim współziomkom o obowiązku wdzięczności wobec Polski, która dała im przytułek przed wiekami, apelując, aby okazali przynajmniej tyle patriotyzmu, co korzystający od stuleci z gościny w Polsce mahometańscy Tatarzy. Zalecał im, by wysłuchali „twardych prawd” i odeszli od fanatyzmu systemu rabinackiego, zakazującego jakichkolwiek związków z chrześcijanami. Przypominał: „czyż we Francji, Anglii, Holandii, Belgii, a szczególnie w wielkiej części Niemiec, Izraelici nie wzywają do mówienia i pisania w językach tych krajów i czyż nie ubierają się jak krajowcy? (Por. L. Hollenderski: „ Les Israelites de Pologne”, Paris 1846,s. 197).

Bardzo interesująca w swej wymowie książka Leona Hollenderskiego jest dziś niemal całkowicie przemilczana. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że Hollenderski, jeden z najwybitniejszych żydowskich XIX-wiecznych działaczy politycznych i publicystów związanych z polskością, bez ogródek krytykował polskich Żydów za wyobcowanie z polskiego społeczeństwa. A żydowscy fanatycy i cenzorzy nie śpią! (Na temat propolskiego nurtu Żydów asymilatorów, którego jednym z wybitniejszych przedstawicieli był L. Hollenderski, zob. szerzej moją książkę: „Przemilczani obrońcy Polski”, Warszawa 2009,.ss. 3-4,7-8).

Rabin A. Kohn, otruty przez żydowskiego fanatyka za swą propolskość

Jakże niesłusznie przemilczana jest postać wspaniałego propolskiego rabina Abrahama Kohna, który życiem zapłacił za swe oddanie polskiej sprawie. Zginął z poduszczenia żydowskich ortodoksów, wrogich Polsce i Polakom. Rabin Kohn (1807 – 1849), znienawidzony przez proaustriackich serwilistów i wciąż denuncjowany do władz zaborczych, konsekwentnie głosił, że Żydzi żyjący od wieków wśród Polaków są dziećmi polskiej ziemi i powinni obowiązkowo znać język polski. W pierwszą rocznicę stracenia przez Austriaków polskich emisariuszy: T. Wiśniowskiego i J. Kapuścińskiego 31 sierpnia 1848 r. Kohn odprawił uroczyste nabożeństwo za nich w żydowskim templum.

Kohn wszedł jako przedstawiciel żydostwa w skład patriotycznej polskiej Rady Narodowej we Lwowie. Przy okazjach występował publicznie za umacnianiem zbliżenia polsko-żydowskiego. Zaakcentował to również w druku w książce „Listy z Galicji”. Niebywale mocne propolskie zaangażowanie rabina Kohna wzbudzało ku niemu skrajną niechęć w kręgach żydowskich ortodoksów. W końcu padł jej ofiarą otruty arszenikiem przez żydowskiego zamachowca B. Pilpela. Fanatyczny Pilpel zdradziecko zakradł się do kuchni rabina w porze obiadowej pod pozorem zapalenia fajki i wrzucił arszenik do rosołu. Zaledwie 42-letni rabin zmarł w strasznych męczarniach, podobnie jak jego najmłodsza córeczka; resztę domowników udało się uratować. (Por. szerzej opracowany przez K. Lewickiego biogram A. Kohna w XIII tomie „PSB”).
http://wprawo.pl/2017/09/28/prof-j-r-no ... ich-cz-33/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: Thotal » niedziela 08 paź 2017, 22:41

0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 10 paź 2017, 23:01

trudne sąsiedztwo po 45...

https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/pols ... a-polakow/




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: Thotal » niedziela 12 lis 2017, 21:17

jak zwykle to samo...


http://jbc.bj.uj.edu.pl/Content/321161/ ... 25_012.pdf




Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » niedziela 19 lis 2017, 22:58

Konwent Narodowy Polski pisze:Na żydowskim cmentarzu znaleziono grób szefa gestapo
Listopad 30, 2013

Obrazek

HEINRICH MUELLER, SZEF NIEMIECKIEGO GESTAPO BYŁ … ŻYDEM?!!!

*****

Na żydowskim cmentarzu w Berlinie znaleziono miejsce pochówku szefa gestapo Heinricha Muellera, który kierował tajną policją III Rzeszy. Weterani walki z nazizmem i historycy badający tragedię holokaustu wyrazili oburzenie tym faktem. Uważa się, że Mueller był odpowiedzialny za masowe morderstwa Żydów podczas II wojny światowej.

Na chwilę obecną Mueller oficjalnie uznawany jest za zaginionego. Wokół zniknięcia jednej z kluczowych figur III Rzeszy narosło wiele sprzecznych wersji. Stawiane były hipotezy, że udało mu się uciec z Niemiec i emigrować do Ameryki Łacińskiej. Inni uważali, że przeszedł on na stronę armii radzieckiej.

https://konwentnarodowypolski.wordpress ... a-gestapo/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 22 lis 2017, 07:16

Obrazek
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1239
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2381 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 09 lut 2018, 22:32

Dmowski:
Jeśli chodzi o Polskę, Żydzi niezależnie od swoich interesów w Niemczech mieli inny jeszcze bardzo ważny motyw do walki przeciw jej niepodległości. Rzeczpospolita, przez swą fatalną politykę w ciągu paru stuleci poprzedzających rozbiory, doprowadziła do takiego zażydzenia kraju, że posiadał on ich więcej, niż cały świat pozostały, zdobyła dla Polski niejako tytuł europejskiej ojczyzny Żydów (w obrębie granic Rzeczypospolitej mieszkało u progu XX wieku prawie 3 miliony Żydów). Tym samym Polska w oczach Żydów podpisała na siebie wyrok. Żydzi patrzyli
na nią jak na nową Palestynę i Polakom przeznaczyli w niej na przyszłość rolę mniej więcej podobną do tej, jaka miała w czasach biblijnych nie-izraelska większość ludności Chanaanu, jego odwieczni mieszkańcy. Osiągnięcie tego celu było najłatwiejsze przez doprowadzenie państwa polskiego do upadku i do przejścia ziem polskich pod władzę obcą. która by mogła korzystać z Żydowskiej pomocy do panowania w Polsce.
Jakie to aktualne i dzisiaj!

(...)

Jest więc rok 1919, trwa pokojowa konferencja w Paryżu, gdzie decyduje się sprawa międzynarodowego uznania granic świeżo odrodzonej Polski. Dmowski, główny negocjator polskiej delegacji państwowej, pisze:
Tymczasem na Zachodzie szła kampania przeciw Polsce ze strony Żydów. W prasie zaczęły ukazywać się najpotworniejsze wieści o pogromach Żydów w Polsce, o barbarzyńskim znęcaniu się nad nieszczęśliwymi itd. Nasz Komitet Narodowy był w trudnym położeniu, bo nie posiadał tak szybkiej komunikacji z krajem, żeby każdy taki fałsz dokładnie i szybko prostować. Przy środkach propagandy, jakie posiadają Żydzi, zaczęto wytwarzać sztucznie atmosferę oburzenia na naród, który dla siebie woła o wolność, a innych dziko prześladuje. Doszło do tego, że rząd angielski Lloyda Georga wystosował notę do polskiego Komitetu Narodowego z remonstracjami. Na podstawie otrzymanych z kraju wiadomości odpowiedzieliśmy na tę notę, iż nie można zaprzeczyć, że zaszły w Polsce wypadki, w których ucierpieli Żydzi, ale wszystkie rozruchy skierowane były przeciw handlarzom ukrywającym żywność lub przeciw manifestującym zwolennikom bolszewików; jeżeli tymi handlarzami i bolszewikami okazali się Żydzi, to już ich wina. W każdym razie władze polskie starają się do żadnych rozruchów nie dopuszczać. Znamienne było, że na pogromy robione przez Rusinów czy na rozruchy przeciw Żydom w Czechach i na Węgrzech „ humanitarna prasa ” nie reagowała... Ataki przychodziły czasem z najbardziej nieoczekiwanej strony. Zdarzyło mi się być na obiedzie wojskowym francusko-polskim, na którym przemawiał Władysław Mickiewicz, syn nieśmiertelnego Adama, uskarżając się na nacjonalizm polski, który urządza pogromy żydowskie.


Dmowski, który akurat znał sprawę, o której mówił syn Mickiewicza, zabrał głos i poinformował zebranych:
- Właśnie, proszę panów, otrzymałem wiadomość o nowym „pogromie ” w Polsce. W Kielcach paruset młodych Żydów wyszło z kinematografu, ciągnęło ulicami z okrzykami: „Niech żyje Lenin! Niech żyje Trocki! Precz z Polską! ”. Tłum rzucił się na nich padły ofiary. Co by panowie zrobili, gdyby w którymś z miast

francuskich pokazała się na ulica banda z podobnymi okrzykami, wołająca: „ Precz z Francją ”?
- To samo - odpowiedzieli jednogłośnie obecni na obiedzie.
Dmowski kończy:
Muszę zauważyć, że pierwszym kanałem, przez który wieści o pogromach szły na Zachód, była prasa niemiecka.
„Na świecie, nigdy nie dzieje się nic nowego”...

książka: Miszalski M., Żydowskie lobby polityczne w Polsce Geneza historia współczesność

https://docer.pl/doc/5n5vv5
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 10 lut 2018, 11:28

Szokujące INFO! Żydzi zdradzali ziomków i masowo kolaborowali z Niemcami podczas II WŚ!

https://youtu.be/1TQaDZq5IQk

wRealu24.pl
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: Thotal » niedziela 11 lut 2018, 16:26

kto to jest żyd i "nieżyd" ?

https://www.youtube.com/watch?v=VRRxdDeCwrg&feature=youtu.be

Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: Thotal » środa 28 lut 2018, 18:22

pytania o prawdę bulwersują rabina...


https://niezlomni.com/pani-dobrze-przyg ... cie-wideo/
Obrazek
,,Pani nie jest dobrze przygotowana do rozmowy”.

Ostra dyskusja w studiu o Jedwabnem. Rabin Schudrich skończył rozmowę w najciekawszym momencie (wideo)

https://youtu.be/k616fWOC5CY
Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: abcd » czwartek 15 mar 2018, 14:26

Stanisław Krzywda pisze:Sejm Koronny 1616 roku o Żydach… UWAGA! MOCNO NIEPOPRAWNE!
Marzec 13, 2018

Obrazek

W ciągu trwającej od kilku tygodni ciężkiej dyskusji na temat relacji polsko-żydowskich wielokrotnie sięgano po różne historyczne fakty, często znacznie starsze niż szczególnie dramatyczny okres jakim były lata II wojny światowej. Odwoływano się nawet do czasów I Rzeczpospolitej przypominając tradycje tolerancji i swobody religijnej jakimi obdarzano m.in. mniejszość żydowską, która mogła żyć, prowadzić swoje interesy i rozwijać kulturę na obszarze Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Jednym z unikalnych i najbardziej wiarygodnych źródeł pozwalających zrozumieć jakie problemy trapiły I Rzeczpospolitą i jak próbowano je rozwiązywać, są wydawane drukiem po każdym sejmie „Constytucje Seymowe”, będące zbiorem uchwał jakie przyjęto i które ogłaszano do wiadomości publicznej. Warto zagłębić się w ich lekturę, przede wszystkim aby zrozumieć dawną, mocarstwową, nieskażoną zaborami, okupacją, czy komunizmem mentalność dawnych Polaków, oraz odkryć, że wizerunek pijanego szlachcica krzyczącego veto jest wymysłem propagandy lat PRL-u, a staropolscy mężowie stanu reprezentowali sobą powagę i mądrość o jakiej większość obecnych polityków może najwyżej marzyć.

Z tej właśnie mocarstwowej perspektywy warto spojrzeć również na kwestię relacji polsko-żydowskich. Jak widzieli je nasi przodkowie, którzy dali Żydom możliwość przetrwania na naszych ziemiach podczas trwających w Europie pogromów i zastanowić nad ich obserwacjami.

Jak się okazuje, staropolska tolerancja, wbrew współczesnym interpretacjom niektórych, nie oznaczała bowiem podejścia bezkrytycznego…

„…zawsze zwykli oszukiwać…”

Obrazek

Ciekawa wzmianka na ten temat znajduje się w Constytucjach Seymu Koronnego w Warszawie Roku 1616, gdzie przeczytać możemy następującą uchwałę dla Województwa Sandomierskiego:

Za(po)biegając temu, aby pozostałe potomstwo Narodu Szlacheckiego do zguby dóbr ojczystych, z których służba Rzeczypospolitej (być) powinna, przez oszukanie nie przychodziło: uchwałą Seymu niniejszego postanowiliśmy: Aby żaden lub Szlacheckiego, lub Mieyskiego narodu, nie ważył się przyjmować na się za dług Rejestrowy Żydowski, którzy zawsze zwykli oszukiwać młodych ludzi…


Wygląda na to, że nasi przodkowie, będąc gospodarzami we własnym imperium, jakim była Rzeczpospolita, nie mieli zamiaru silić się na jakąkolwiek polityczną poprawność i pewne oczywiste dla nich rzeczy nazywali po imieniu. Dzisiaj tego typu treści zapewne okrzyknięto by stereotypami, czy wręcz ksenofobią i szerzeniem nienawiści.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gdyby nie II Rzeczpospolita nie wiadomo czy powstałoby państwo Izrael [WYWIAD WIDEO]

W czasach naszej świetności Sejm Koronny jak widać nie miał jednak żadnych oporów, aby ustawowo zabronić zaciągania przez szlachtę i mieszczan pożyczek u Żydów, w szczególności pod zastaw własnych majątków, które nadane zostały przecież z obowiązkiem służby Rzeczpospolitej. Nie widać też oporów przed zapisaniem dla potomnych w oficjalnych dokumentach państwowych wiele znaczącego zdania, że Żydzi „zawsze zwykli oszukiwać młodych” w swoim lichwiarskim procederze.

Tylko studiowanie dzieł i dokumentów z okresu naszej świetności pozwoli zrozumieć mentalność, która stanowiła nasz kraj od Gdańska po Sicz i od Lubowli po Połock… Od bitwy pod Orszą, po Viktorię Wiedeńską. Kluczowe jest zrozumienie naturalnej zależności pomiędzy tym, kto w tym kraju był i jest gospodarzem, a kto był i jest gościem… wówczas najbardziej nawet propagandowe wystawy z Muzeum Polin, ani kolejne dzieła Żydowskiego Instytutu Historycznego nie zafałszują nam obrazu, który znamy z naszych własnych doświadczeń, a który pokrywa się z obserwacjami naszych przodków sprzed czterech stuleci.

Stanisław Krzywda
http://echointernetu.pl/2018/03/13/sejm ... epoprawne/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12957
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12891 razy
Otrzymał podziękowanie: 19597 razy

Re: POLACY I ŻYDZI – TRUDNE SĄSIEDZTWO ok.1000-1945

Nieprzeczytany post autor: songo70 » czwartek 15 mar 2018, 16:34

Tak to właśnie RP dała dom wielu przybyszom traktując ich jak rodowitych- lista jest długa, i kiedy to było. Śmieszne są zarzuty do Polski od tych co nauczyli się krzyczeć wczoraj dopiero o tolerancji do innych.
0 x


panta rhei

ODPOWIEDZ