Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 07 mar 2017, 23:56

Chicago własnością Kazimierza Pułaskiego? Miasto zbudowano na ziemi podarowanej generałowi

Obrazek

Wokół polsko-amerykańskiego bohatera Kazimierza Pułaskiego krążą legendy podsycane brakiem dowodów dotyczących zarówno jego urodzin, jak i śmierci. Historycy i naukowcy nie potrafili ustalić, gdzie i kiedy urodził się przyszły generał. Jedne zapisy świadczyły, że przyszedł na świat w Warszawie i z racji słabego zdrowia został ochrzczony w rodzinnym domu, inne – że chrzest miał miejsce w majątku rodzinnym w Warce. Do tej pory nie ma zgodności także co do tego, gdzie spoczęły zwłoki śmiertelnie rannego pod Savannah generała, którego za zasługi w wojnie o niepodległość nagrodzono 450 akrami ziemi, na której powstało Chicago.

Prezes Instytutu Genealogii – Polskiej Kapituły Heraldyków i Genealogów Andrzej Zygmunt Rola-Stężycki za słuszne uważa ustalenia księdza dr. Stanisława Makarewicza, który na podstawie badań przeprowadzonych w latach 1996−1997 wykazał, że Pułaski urodził się 6 marca 1745 roku w Warszawie, a nie jak wcześniej sądzono 3 kwietnia 1747 roku w rodzinnym majątku w Warce.

Jeśli chodzi o miejsce spoczynku generała, to także istnieją różne wersje. Według pierwszej, postrzelonego 9 października 1779 roku pod Savannah generała doprowadzono na pokład brygu „Vasp”, który miał przewieźć go do szpitala w Charleston. Pułaski zmarł najprawdopodobniej tego samego dnia. Z powodu szybkiego rozkładu ciała pochowano go w morzu w pobliżu wyspy św. Heleny. Taki przebieg wydarzeń potwierdzili naoczni świadkowie, w tym towarzysz broni Pułaskiego kapitan Paweł Bentalou. Natomiast z zapisków Williama P. Bowena z 1855 roku wynika, że jego babka i ciotka obserwowały pogrzeb Pułaskiego w nieoznaczonym grobie na plantacji Greenwich, a kapitan „Vaspa” utrzymywał, że ciało zabrano łodzią na wyspę św. Heleny i tam złożono je pod dużym drzewem. Gdzie rosło? Nie wiadomo.

Gdzie spoczął generał Pułaski?

Niepewność przyczyniła się do wszczęcia poszukiwań zwłok bohatera, prowadzonych jeszcze w latach 90. XX wieku. I tu znów doszło do nieporozumień.

W 1853 roku, gdy w Savannah podjęto decyzję o budowie pomnika Pułaskiego, zaczęto przeszukiwać plantację w Greenwich, gdzie rzeczywiście znajdował się grób młodego legionisty. Pośpiesznie uznano, że są to prochy generała. Skrzynkę z prochami wbudowano w cokół przyszłego pomnika. Blisko 150 lat później, przy okazji remontu pomnika, postanowiono upewnić się, że spoczywające tam szczątki rzeczywiście należą do generała. Zapadła decyzja o zbadaniu materiału genetycznego. Ekshumacja zwłok Teresy Witowskiej, krewnej Pułaskiego w linii prostej, we wsi Promna w grójeckim dała negatywne wyniki. Zagadki nie rozwiązano, a mimo to niektórzy badacze utrzymują, że cokół w Savannah faktycznie zawiera prochy polsko-amerykańskiego bohatera, na co wskazują ślady kontuzji i urazów, jakie odniósł w życiu wypełnionym walkami.

Pułaski kobietą?

Wówczas padło także podejrzenie, że Pułaski mógł być kobietą, o czym rzekomo miał świadczyć kształt czaszki i ogólny zarys sylwetki. Zwolennicy tej teorii posunęli się nawet do wysunięcia przypuszczeń, że Kazimierz urodził się „z biologiczną i seksualną dwuznacznością”, co skłoniło rodziców do „przydzielenia” dziecku płci męskiej, by nie dopuścić do zachwiania dziedzicznych praw rodu do ziemi. Pochopne wnioski wywodzą się z niewiedzy amerykańskich badaczy, przekonanych, że państwo Pułascy mieli same córki, w związku z czym znaczna część rodzinnego majątku przeszłaby na własność ich mężów. Gdyby zadali sobie trud zapoznania się z historią rodziny, dowiedzieliby się, że Kazimierz miał siedem sióstr, ale również trzech braci. Zatem podejmowanie tak drastycznych decyzji, jak ukrywanie płci dziecka, nie miałoby sensu.

Testament

Z ciekawszych, a mniej znanych, epizodów z życia bohatera obojga narodów należy zawarcie braterskiego „kontraktu testamentowego” o którym rozmawialiśmy z prezesem Instytutu Genealogii Andrzejem Rola-Stężyckim. Otóż Pułaski miał przyjaciela Kazimierza Stanisława Kozłowskiego. Z nim też zawarł porozumienie, że w razie śmierci jednego z nich cały majątek przechodzi na własność drugiego. Jak wszystko w życiu generała, tak i ta sprawa nie jest do końca jasna. Nie ma pewności, jak i gdzie w 1776 roku doszło do podpisania kontraktu sporządzonego przez prefekta Augustyna Bogarki, dowódcy straży naczelnej siły zbrojnej w powiecie brzesko-kujawskim. Już samo stanowisko Bogarki budzi zastrzeżenia, ponieważ stanowisko perfekta wprowadzono w Polsce dopiero po wojnach napoleońskich.

Rola-Stężycki zwraca uwagę, że w tym czasie Pułaski znajdował się w więzieniu w Marsylii. Jako uczestnik porwania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego został skazany na karę śmierci i nie mógł powrócić do kraju. Zatem dokument wystawiony na polecenie obu zainteresowanych mógł być sfabrykowany, chyba że Bogatko urzędował w tym czasie we Francji.

Testament ten został odkryty przez amerykańskiego korespondenta „Wieczoru Warszawy” w waszyngtońskim archiwum. Treść testamentu znał także Antoni Gradek, komisarz miasta Perth Amboy, który przed II wojną światową w imieniu spadkobierców Kazimierza Stanisława Kozłowskiego próbował odzyskać spadek.

Pułaski i Kozłowski za zasługi wojenne otrzymali po 450 akrów ziemi na obszarze, na którym później wybudowano Chicago i prawdopodobnie Filadelfię


Darowizna za wojenne zasługi

Zgodnie z umową majątek wcześniej zmarłego generała Pułaskiego przeszedł na własność Kozłowskiego. Jego wartość oszacowano na 84 mln dolarów. Prezes Instytutu Genealogii wyjaśnia, że w jego skład wchodzi amerykańska darowizna dla bohaterów rewolucji, majątek osobisty i odsetki od tych kwot za ponad 200 lat.

Rola-Stężycki twierdzi, że Pułaski i Kozłowski za zasługi wojenne otrzymali po 450 akrów ziemi na obszarze, na którym później wybudowano Chicago i prawdopodobnie Filadelfię. Za tę ziemię nikt nigdy spadkobiercom nie zapłacił. Dziś jej wartość byłaby liczona na setki miliardów dolarów, a nawet więcej.

Obrazek
Stacja “Pulaski” Różowej Linii kolejki CTA w Chicago. Portret Pułaskiego niezidentyfikowanego autora z kolekcji Muzeum w Savannah fot.Zol87/Marcin K./Wikipedia

Próby odzyskania spadku

Reprezentujący interesy rodziny Kozłowskich Antoni Gradek po latach starań dotarł ostatecznie do Kongresu Stanów Zjednoczonych, gdzie sprawa została rozstrzygnięta na korzyść spadkobierców. Jednak wybuch wojny przekreślił realizację tej decyzji. Wojenne przemiany uniemożliwiły przejęcie spadku, ponieważ testament zawierał zakaz przekazania należnej kwoty, jeśli Polska nie będzie w pełni wolna.

− Majątkiem zarządza waszyngtoński bank na podstawie tzw. prawa starokrajskiego, które mówi, że spadek nigdy nie ulega przedawnieniu. Nic dziwnego, że rząd USA nie spieszy się z zakończeniem sprawy − podkreśla Rola-Stężycki.

Po obaleniu poprzedniego ustroju dziś można powrócić do sprawy. Jednak spośród siedmiu żyjących spadkobierców nikt nie wierzy w odzyskanie majątku. Bezpośredni potomek Kazimierza Stanisława Kozłowskiego, właściciel małego antykwariatu we Wrocławiu, Jerzy Wojciech Bączkowski uważa, że na podjęcie procesu po prostu go nie stać. Dziwić może brak zainteresowania sprawą ze strony instytucji rządowych, którym również przypadłyby w udziale spore kwoty, gdyż sygnatariusze testamentu zastrzegli, że część spadku ma być przeznaczona na szkoły wojskowe, teatry i inne cele publiczne.

Kłopoty z pomnikami

Obrazek
Pomnik Pułaskiego w Savannah (Georgia) fot.Ken Lund/Flickr

Stany Zjednoczone ociągały się również z wystawieniem pomnika Kazimierza Pułaskiego, choć pod świeżym wrażeniem jego bohaterskiej śmierci Kongres Kontynentalny powziął taką decyzję już w 1779 roku. Uchwały nie wykonano. Dopiero po wzmożonych naciskach Polonii w 1901 roku na jednym ze skwerów amerykańskiej stolicy stanął pomnik bohatera.

Z kolei pomnik wzniesiony ze składek społecznych przed II wojną światową w parku przypałacowym w uzdrowisku Krynica został odcięty od publiczności, gdy w 1998 roku miasto sprzedało pałac z parkami prywatnemu nabywcy. Nowy właściciel ogrodził posiadłość i nikogo nie wpuszcza. Nie zezwolił nawet na złożenie wieńców pod pomnikiem przez amerykańską delegację.

Natomiast Łemkowie z miejscowości Izby-Szubieniczny Wierch i Wysowa w ogóle nie życzą sobie pomnika Kazimierza Pułaskiego. W proteście wysłanym do wojewody małopolskiego w związku z planem wzniesienia pomnika w Wysowej wyjaśniają, że postać Pułaskiego zachowała się w pamięci dzisiejszych Łemków, a ówczesnych Rusinów, jako okres gwałtów, zniszczeń i grabieży dokonywanych przez konfederatów barskich pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego. „Gazeta Krakowska” przytoczyła też wypowiedź byłego przewodniczącego Zjednoczenia Łemków, Aleksandra Maśleja, który stwierdził, że dla niego Pułaski to taki sam bohater jak Bandera. − Po obu zostały tylko ruiny. Mordercy, a nie bohaterowie − oświadczył Maślej.

Dzień Kazimierza Pułaskiego

Obrazek

O ustanowienie w USA Dnia Kazimierza Pułaskiego usilnie zabiegał Mieczysław Haiman – pisarz, dziennikarz, archiwista, działacz i pierwszy kustosz Muzeum Polskiego w Ameryce. W tym celu aktywnie współpracował z przedstawicielami Kongresu USA. W 153. rocznicę śmierci generała po raz pierwszy obchodzono 11 października 1932 roku Dzień Pamięci gen.Pułaskiego.

W stanie Illinois General Pulaski Day obchodzimy w pierwszy poniedziałek marca. W stanach Arkansas, Georgia, Illinois, Indiana, Kentucky, Missouri i Wirginia istnieją powiaty Pulaski, nazwane tak na cześć generała.

A jeśli chodzi o niego samego, pewne jest tylko to, że był typowym przedstawicielem swojej epoki, porywczym szlachcicem gotowym do „bitki i wypitki” oraz do poświęcenia życia za wolność, ojczyznę i honor.

Elżbieta Glinka

“Dziennik Zwiąkowy” dziękuje Panu Andrzejowi Zygmuntowi Rola-Stężyckiemu za podzielenie się z naszymi Czytelnikami dużą wiedzą nt. zagadek związanych z osobą gen. Pułaskiego

http://dziennikzwiazkowy.com/ameryka/ch ... eneralowi/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 08 kwie 2017, 23:47

"Prawdziwa Historia Drakuli" - film dokumentalny.

https://www.youtube.com/watch?v=kohSvX_5Rjc
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 09 kwie 2017, 22:24

„Straciliśmy naszą polską historię na rzecz brytyjskiej czy amerykańskiej. Każdy z nich mógłby być bohaterem takiej sagi jak dynastia Tudorów”

Obrazek

Znakomita pisarka Elżbieta Cherezińska rozmawia z red. Dorotą Łosiewicz z portalu wPolityce. Tematem jest m.in. historia Polski, która wciąż pozostaje nieodkryta przez samych Polaków


Cherezińska, autorka m.in. powieści o Brygadzie Świętokrzyskiej „Legion”, ale także książek odkrywających mało znane karty z dawnej historii Polski, mówi o swoim celu jako pisarki:
Utraciliśmy jako Polacy łączność, straciliśmy naszą polską historię, ona wypadła z popkultury. Zostaliśmy zapłodnieni kulturą brytyjską, amerykańską, francuską, niemiecką, a w tej chwili nawet turecką, a gdzieś zupełnie odeszła nasza fantastyczna historia

– twierdzi.

Łosiewicz podaje przykłady rodziny Borgiów czy Tudorów, których losami fascynują się Polacy, a tak mało wiemy o dynastii Piastów czy Jagiellonów.

– Nie odnajdujemy takich samych bohaterów w naszej przeszłości, a oni tam są od lat, są znani historykom, pojawiają się w pracach historycznych z ich nieprawdopodobnymi biogramami. Każdy z nich mógłby być bohaterem takiej sagi jak dynastia Tudorów. Pomyślałam sobie: ,,Boże, to nie może tak być, że Elżbietę I znamy lepiej niż Piastówny czy Jagiellonki. Żadna z naszych królowych i księżniczek nie ustępuje w niczym Elżbiecie angielskiej. To jest tylko kwestia odkrycia

– podkreśla...

https://www.youtube.com/watch?v=2z2W00hdopA


18 lutego 1386: początek najszczęśliwszego okresu w dziejach Rzeczypospolitej

Ten dzień powinien być co roku przypominany jako początek panowania najpotężniejszej polskiej dynastii i początek najszczęśliwszego okresu w dziejach Rzeczypospolitej. Tego dnia 1386 r., Władysław Jagiełło poślubił polską królową Jadwigę Andegaweńską – św. Jadwigę.

Obrazek
Państwa we władaniu dynastii Jagiellonów w 1490 roku

Polska zwracała się ku Księstwu Litewskiemu, budowano pierwociny potężnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, której władcy wkrótce zapanują nad olbrzymimi połaciami Europy, na tronach polskim, czeskim i węgierskim (ponad 2 mln km2, 4-krotnie więcej niż dzisiejsza Francja!). Prawdziwa Unia Europejska tamtych czasów!

Władysław Jagiełło miał cztery żony. Matką królów potężnej dynastii Jagiellonów nie była ani królowa Jadwiga, ani królowa Anna (wnuczka Kazimierza Wielkiego), ani Elżbieta Granowska. Była nią dopiero królowa Sonka, czyli Zofia Holszańska, matka Władysława III Warneńczyka i Kazimierza IV Jagiellończyka.

Prawdziwą Matką Królów w rodzie Jagiellonów okazała się w następnym pokoleniu królowa Elżbieta Rakuszanka z Habsburgów, żona Kazimierza IV Jagiellończyka, która dała najwybitniejszemu polskiemu władcy wszech czasów 13 dzieci, w tym 6 synów, z których 4 było królami! Wśród nich był Zygmunt I Stary.

Piotr Szubarczyk, źródło: Wolna Polska
1 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 09 kwie 2017, 23:42

Frankiści

Frankiści – zwolennicy Jakuba Franka, członkowie żydowskiej grupy religijnej, sekty heretyckiej w stosunku do judaizmu. Sekta istniała w drugiej połowie XVIII wieku do około 1820 roku, głównie na terenach południowej Polski oraz w Czechach, Austrii, Turcji, Rumunii i południowych Niemczech. Frankizm jako ruch religijno-społeczno-polityczny cechował się asymilacją, powierzchownością, synkretyzmem, mesjanizmem i ezoteryzmem.

Historia

Za początek frankizmu uznaje się rok 1755, kiedy to Jakub Frank po powrocie z Turcji ogłosił, że jest Mesjaszem. Korzenie frankizmu znajdują się w sabataizmie i mesjanizmie żydowskim XVII i XVIII wieku. Frankiści odrzucali prawo Mojżeszowe i Talmud, a opierali się na kabalistycznej księdze Zohar i jej sabataistycznych interpretacjach. Frank miał być trzecim po Sabataju Cwi i Baruchji Russo Mesjaszem, utożsamianym z Jezusem Parakletem – ostatecznym zbawicielem.

W okresie po konwersji na katolicyzm przestano uznawać Franka za Mesjasza. Sabataj Cwi i Baruchja Russo, zostali odpowiednikami Abrahama i Izaaka, przygotowującymi misję Franka. Stało się nią uwolnienie Panny (Szechiny czyli obecności bożej) z wizerunku chrześcijańskiej Panny Marii i służenie jej jako naczynie, zanim połączy się ona z Wielkim Bratem, co zapoczątkuje okres mesjański. Frankiści utożsamiali bowiem swego Dobrego Boga, Ejn-Sof (hebr. Nieskończony), Wielkiego Brata, odpowiednik kabalistycznej sefiry Tiferet (hebr. Piękno) i Pannę, odpowiednik kabalistycznej Szechiny (hebr. Obecność boża) z Trójcą Świętą. Konieczność uwolnienia Szechiny usprawiedliwiała przejście na katolicyzm, który był „ostatnią zasłoną” oddzielającą od Boga. W zewnętrznej formie obrzędowości frankiści nawiązywali do religii edomickiej. Talmudyści zarzucali im praktyki orgiastyczne.

Niektórzy z polskich hierarchów katolickich, zachęceni przychylnym stanowiskiem frankistów wobec katolicyzmu, dostrzegli możliwość doprowadzenia do ich konwersji, co miało zapoczątkować chrystianizację żydów. Częściowo nie rozumiejąc zawiłości nauk Franka i celów frankistów, a w części mając nadzieję na oddziaływanie „prawdziwego Słowa Bożego”, które mieli poznać frankiści dogłębnie przed przyjęciem chrztu, biskupi popierali frankistów przeciwko tradycjonalistycznej większości talmudystów. W celu powiększenia ilości zwolenników Franka biskup kamieniecki Mikołaj Dembowski zorganizował w 1757 roku dysputę między frankistami a talmudystami w Kamieńcu Podolskim. Dysputa zakończyła się spaleniem ksiąg talmudystów. Po śmierci biskupa Dembowskiego w tym samym roku, Jakub Frank z grupą zwolenników udał się na Wołoszczyznę w obawie przed zemstą talmudystów. Tam przyjęli oni islam.

W 1758 roku król August III Sas zezwolił na ich powrót do Polski, obiecując wzięcie w opiekę. W 1759 roku została zorganizowana we Lwowie kolejna dysputa z talmudystami, w której frankiści oskarżali tych ostatnich o mord rytualny. Po dyspucie kilkuset frankistów przyjęło chrzest[a]. Zostali oni obsypani łaskami i przywilejami w celu zachęcenia kolejnych. Niektórzy zostali zapewne przez swych rodziców chrzestnych adoptowani do herbu[b], co było pozbawione znaczenia prawnego, wobec przepisów według których nobilitacji mógł dokonać jedynie Sejm.[c] Sam Frank począł się tytułować generosus (łac. „urodzony” czyli szlachcic), co spowodowało protesty ze strony szlachty. Sejm konwokacyjny (1764) roku uregulował ich status następująco:

Neofici, lub od nich descendentes (pochodzący) którzy by się do miejskiej kondycyi udać chcieli i byli sposobnymi, tych wszystkich wolności jako i szlachetni mieszczanie używali, a którzyby około roli pracować chcieli, aby czynsz z tejże roli i gruntu przyzwoity, panom gruntu tego własnym płacili, a jeśliby się który z neofitów, lub od nich pochodzący, na urzędzie jakowym, przez niewiadomość kondycyi i urodzenia, sobie konferowanym znajdował, lub dobra jakowe, dziedzictwem nabyte, czyli sposobem zastawnym posiadał, tedy zapozwany ad competens forum (do właściwego sądu), ma podlegać teraźniejszemu postanowieniu, dobra zaś, od czasu niniejszej ustawy, do lat dwóch szlachcie rodowitym sprzedać, a z dóbr zastawnych summy podnieść i z tychże dóbr ustąpić starał się, a to sub confiscatione bonorum et summarum per medium delatori, per medium fisco cedendorum, et cedendarum (pod konfiskatą dóbr i summ, w połowie delatorowi, w połowie skarbowi przyznać się mających). O co, forum Trybunałów i regestr deductionis nobilitatis (wywodzenia szlachectwa), tak w Koronie, jako i w W. X. L. naznaczamy.

Sejm koronacyjny 1764 nobilitował grupę czterdziestu ośmiu neofitów dystyngowańszych litewskich (protegowanych magnaterii Wielkiego Księstwa), wyłączając ich spod rygoru poprzedniej uchwały, i dozwolił, by Stanisław August Poniatowski dokonał w przeciągu roku nobilitacji dalszych 10 według swego uznania:

Oprócz tego, gdy Nam, Królowi, Stany Rzplitej, za takowąż powszechną zgodą tejże neofitów kondycyi, czyli od nich pochodzącym osobom, nie więcej jako dziesięciu, i to nie duchownego lecz świeckiego stanu, bądź z Korony, bądź W.X.L., którychbyśmy takowego łaskawego naszego względu godnemi być uznali, praecisio similiter scartabellatu (bez ograniczeń skartabellatu), tymże klejnotem szlachectwa zaszczycić dozwoliły, My, Król, takowe przywileje najdalej w czasie roku całego pod nieważnością późniejszych lub nad liczbę wyrażoną danych przywilejów, tym osobom, z tychże naszych kancellaryj obojga Narodów, mocą niniejszej Konstytucyi wydać każemy.

Frank odradzał swym wyznawcom pożądanie dóbr i zaszczytów, sam dając przy tym zupełnie odmienny przykład.

Nadzieje katolików na prawowierność ochrzczonych frankistów okazały się płonne. Nie odstąpili oni od traktowania katolicyzmu jako etapu przejściowego do prawdziwej wiary. Wówczas uwięziono ich dużą część. Sam Frank przebywał początkowo w przymusowym odosobnieniu u kamedułów w Warszawie, a później na Jasnej Górze, gdzie w styczności z kultem Matki Boskiej modyfikował częściowo swe nauki. To wówczas ujrzał w obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej uwięzioną Szechinę. Uwolnieni po I rozbiorze frankiści udali się częściowo z Frankiem na Morawy, a później do Offenbach koło Frankfurtu nad Menem. Na terenach tych zdobyli kolejnych zwolenników.

Pozostali w Polsce frankiści, w liczbie około 24 000, oczekiwali na przyjście obiecanego królestwa mesjańskiego, którego miejscem powstania miała być Polska. Po śmierci Jakuba Franka w 1791 roku ruch frankistów, pozbawiony charyzmatycznego przywódcy (roli tej nie potrafiła spełnić wyznaczona przez Franka jego córka Ewa), osłabł. Na początku XIX wieku większość z nich przyjęła katolicyzm. Ostatni około 1820 roku. Uważa się, że zasada żenienia się wyłącznie między sobą zaczęła być przez frankistowskie rodziny łamana około 1850 roku, a rozpoczęły ten proces rodziny Wołowskich i Szymanowskich.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Franki%C5%9Bci
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 10 kwie 2017, 07:00

To dobrze, że zamiast peleryny noszę płaszcz, że zamiast kapoty noszę kurtkę (palta nie noszę, bo w samochodzie mi się nie mieści :D )...

Te wszystkie ucieczki religijnych dogmatów na boczne tory skupiają jedynie tych, którzy sami nie są w stanie iść swoją własną DUCHOWĄ ścieżką.

Znaleźliśmy się w czasie, gdzie ilość zagubionych duchowo istot przekracza wszystkie możliwości religijnych indoktrynacji, MUSI dokonać się przełom i wylew w postaci wodospadu prawd!!!



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 22 kwie 2017, 23:10

Prawdziwa historia Robin Hooda
Opublikowany 22 mar 2017

https://www.youtube.com/watch?v=0d6-Y3aXQ_E
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 29 kwie 2017, 23:57

Nieznane dzieje Polski - dr Franc Zalewski

https://www.youtube.com/watch?v=QGBSgwmsEjM

Opublikowany 28 kwi 2017
Nie trzeba wyjeżdżać z naszego kraju aby poszukiwać śladów dawnych cywilizacji. Są miejsca w naszym kraju które są równie ciekawe jak Egipskie piramidy czy Boliwijskie Puma Punku. Jeszcze wiele zagadek czeka na odkrycie i wyjaśnienie.
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 30 kwie 2017, 09:00

Dr.Franc Zalweski już kiedyś udzielał wywiadu w NTV ,chyba ze dwa lata temu.Nawet pisałam że pójdę sprawdzić to o czym mówi i zobaczyc na własne oczy. W Parku Bednarskiego bywam często ale nigdy nie przyglądałam się skałom pod tym kątem. Jednak jak pomyślę i przypomnę sobie ich widok to mogę potwierdzić to co mówi. Pojadę tam jutro, może nie będzie padać i zrobię kilka zdjęć.
Dzieki Janusz za filmik :) Dzisiaj pojawił się wpis na bolgu pana Białczynskiego. Wstawiam link jako uzupełnienie twojego posta.


http://bialczynski.pl/2017/04/30/tagen- ... -zalewski/
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 07 maja 2017, 00:42

„Święci w dziejach Narodu Polskiego” – Hetman Stanisław Żółkiewski

Obrazek
Mirosław Szeib – Husaria – Żółkiewski pod Smoleńskiem

„Wielki Zamojski pozostawił Polsce po sobie wielkiego ucznia: Stanisława Żółkiewskiego. Ten, urodzony w r. 1547, we wsi Turynce (województwo lwowskie) w rodzinie senatorskiej, po skończeniu szkół oddany był na dwór Zamojskiego, żeby się zaprawiać do spraw publicznych, politycznych i rycerskich. Na samym wstępie panowania Batorego dowodził w gdańskiej wyprawie rotą wystawioną przez Zamojskiego. Podczas następnego bezkrólewia odznaczył się nawet w bitwie pod Byczyną; walcząc na czele jazdy zdobył wielką chorągiew arcyksięcia Maksymiliana, żółtą z czarnym orłem cesarskim. Odniósł tam ranę i to ciężką, ale też otrzymał nominację na hetmana polnego. Towarzyszył nadal swemu mistrzowi Zamojskiemu w wyprawie na Wołoszczyznę i w początkach wojen szwedzkich; on sam wziął do niewoli wodza szwedzkiego, Jakuba de la Gardie. Ten dzielny hetman był więc jakby kontynuatorem Zamojskiego wobec rokoszu, jaki wybuchł wnet po zgonie tamtego. Było to w r. 1606.
Nie można przyznać roztropności głowie rokoszu, wojewodzie krakowskiemu Mikołajowi Zebrzydowskiemu. A był to gorliwy katolik. Był tercjarzem bernardyńskim, wielkim dobrodziejem ich najstarszego klasztoru, tego „kapistrańskiego” pod Wawelem w Krakowie. Potem zaś ufundował sławną na cały świat Kalwarię Zebrzydowską, o pięć mil od Krakowa, w sąsiedztwie swego zamku w Lanckoronie. Syn jego i bratanek wstąpili nawet do Bernardynów. Był to więc dom na wskroś katolicki, który stanął do rozprawy orężnej z królem również katolickim. Nie o wyznaniowe spory chodziło, lecz o to, że król łamał coraz bardziej prawo krajowe. Ale gdy rokosz wybuchł, przyłączyli się do niego od razu dysydenci, tj. protestanci wszystkich sekt, tudzież dyzunici, tj. prawosławni przeciwnicy unii brzeskiej. Ci chcieli pozbyć się króla, który był surowym katolikiem, i powołać na jego miejsce jakiegoś sympatyka protestantyzmu; takiemu chętnie pozwoliliby rządzić absolutystycznie. Panował więc w obozie Zebrzydowskiego prawdziwy galimatias pojęć; łączy ich tylko sam początek sprawy, wybuch zbrojnego oporu, ale cele rokoszu pojmowano rozmaicie.
Ksiądz Piotr Skarga stanął z całą energią po stronie królewskiej. Jakże to? Dookoła Turek, Moskal, Szwed, a oni tu urządzają wojnę domową? Na próżno jednak jeździł do Lanckorony, żeby przywieść wojewodę do opamiętania. Wystąpili więc w obronie porządku publicznego hetmani Chodkiewicz i Żółkiewski, powołując wojsko do broni przeciw rokoszanom i rozbili ich pod Guzowem w r. 1607. Nie miało to znaczyć, żeby byli zwolennikami absolutyzmu. Zaznaczał Skarga swe stanowisko wyraźnie: „Nie taką monarchię chwalimy, jaka jest u Turków, Tatarów i Moskali, która ma bezprawne panowanie, ale taką, która sprawiedliwymi prawy i radą mądrą podparta jest, i moc swoją ustawami pobożnymi umiarkowaną i określoną ma”.
Hetman zaś Stanisław Żółkiewski pobiwszy rokoszan, nie żywił żadnej mściwości, lecz ze wszystkich sił swoich starał się, żeby przywrócić w Polsce zgodę. I osiągnął ten cel; on sam prowadził na sejmie r. 1608, Zebrzydowskiego przed tron królewski; rokoszanin przeprosił i przyrzekł dotrzymywać wierności, a król wielkodusznie przebaczył.
Wsławiony już kilkakrotnie Żółkiewski wyróżniał się prostotą i skromnością. Zasłynął z niezwykłej bogobojności, z ofiarnej miłości Ojczyzny i z nadzwyczajnego przywiązania do wiary świętej. Całe życie jego prywatne i publiczne było doprawdy jednym pasmem świętości i zwano go też często „świętym hetmanem”. Nieraz już występowano z myślą, żeby się zająć jego beatyfikacją.”

źródło: Polecam poczytać Feliksa Konecznego

polecam również: Kłuszyn 4 lipca 1610 roku – „Necessitas in loco, spes in virtute, salus in victoria” czyli
oraz: Staropolscy kondotierzy Lisowczycy, elearzy, Die Polnische Kosacken, Teufel und Bluthunde, homo lissovianus

Obrazek
Bitwa pod Cecorą 1620 – Śmierć Stanisława Żółkiewskiego (obraz Walerego Eljasza Radzikowskiego)
0 x



Piter1974
x 116

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » niedziela 07 maja 2017, 22:35

Świętokrzyskie/ Poszukiwania domu rodzinnego Zawiszy Czarnego

Obrazek

Jego sława sięgała krańców Europy. Niepokonany na turniejach, zwycięzca na polu walki, dyplomata – Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima. Niebawem naukowcy rozpoczną badania, dzięki którym może zostać odnaleziony jego rodzinny dom pod Sandomierzem.

Stary i Nowy Garbów, niewielkie, sąsiadujące ze sobą wsie leżą niespełna 15 km na północ od Sandomierza, w gminie Dwikozy (Świętokrzyskie). Nie wyróżniają się niczym spośród okolicznych miejscowości otoczonych przez szachownicę pól i sadów. Wyróżnia je jednak historia. Naukowcy potwierdzili już ponad wszelką wątpliwość, że to właśnie stąd, z „tego” Garbowa wywodził się najsłynniejszy polski rycerz Zawisza Czarny (ok. 1370-1428), który poprzez zwycięstwa w licznych europejskich turniejach zdobył na przełomie XIV i XV wieku sławę, jaka dziś przypada w udziale największym gwiazdom sportu czy popkultury.

„Mamy pewność, że chodzi o tę miejscowość choć jeszcze 20 lat temu, w historiografii nie było to wcale pewne” - powiedział PAP dr Tomisław Giergiel z Instytutu Historii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Dodał, że dzięki badaniom prowadzonym w ostatnich latach wiele wątpliwości udało się jednak rozwiać. „Wiemy, że on się tam urodził i był dumny ze swojego pochodzenia. To poczucie nie zmniejszyło się mimo zawrotnej kariery na średniowiecznych turniejach. Zawsze gdy przebywał na zachodzie Europy, mówił o sobie tak, jak jego ojciec i dziadek: +z Garbowa+” - podkreślił dr Giergiel.

Ale gdzie dokładnie znajdował się rodzinny dom rycerza? W Garbowie Starym czy Nowym? A może gdzieś pośrodku? Jak wyglądał? Czy był podobny do innych siedzib zamożnych rodów? „Pochodził z Garbowa. Tego Garbowa” – i na tym kończy się wiedza historyków, regionalistów, znawców tematu.

Przez mgłę przypuszczeń i hipotez chce przebrnąć archeolog, dyrektor Muzeum Okręgowego w Sandomierzu dr Dominik Abłamowicz. „Pracuję w Sandomierzu od roku. Odkąd tutaj jestem poznaję tę ziemię, zabytki. Jestem zadziwiony liczbą zabytków, których jest tutaj bardzo wiele. Podczas zwiedzania okolic Sandomierza trafiłem do Garbowa” – powiedział w rozmowie z PAP.

Naukowca zainteresował fakt, że w dostępnej dokumentacji archeologicznej z okolic Garbowa nie figuruje ani jedno stanowisko z okresu średniowiecza. Zdaniem dyrektora muzeum, mimo braku znanych obiektów archeologicznych z okresu średniowiecza w tym miejscu ponad wszelką wątpliwość można stwierdzić, że osadnictwo w Garbowie jest o wiele starsze. „Musiał istnieć tam ośrodek feudalny, łączący się z faktem, że mieszkał tam ród Zawiszów, który władał tą ziemią. Musiały znajdować się tam osady wiejskie” – powiedział.

Tak narodził się pomysł, aby wykorzystując techniki, którymi dziś dysponuje archeologia i nauki pokrewne spróbować poszukać lokalizacji tej siedziby. „Grant który udało nam się pozyskać nie jest grantem inwazyjnym. Nie będziemy dysponowali środkami na badania takie jak wykopaliska. Archeologia zna przeróżne techniki rozpoznania terenu. Z jednej strony to metoda tradycyjna taka jak poszukiwania powierzchniowe, szczególnie sprawdzające się w okresie wczesnowiosennym, kiedy na polach ornych, w wyniku procesów mrozowych oraz działalności rolniczej pojawiają się na powierzchnie różne zabytki. To jeden ze sposobów” – powiedział.

Można spodziewać się, że siedziby możnowładców miały charakter obronny i były budowane w miejscach naturalnie obronnych. „Oprócz tych przesłanek archeologicznych ważne jest ukształtowanie terenu, dlatego zamierzamy spotkać się z mieszkańcami Garbowa, z młodzieżą i zapytać ich czy kiedykolwiek coś znaleźli, czy w przeszłości niwelowany był jakiś kopiec, wzniesienie” – zapowiedział dyrektor.

Na przełomie XIV i XV stulecia popularną formą siedzib możnowładczych były tak zwane gródki stożkowate, których ślady do dziś pozostały w wielu miejscach dawnego województwa sandomierskiego. Jeden z dobrze zachowanych, znajduje się we Włoszczowie w zachodniej części Świętokrzyskiego. Regularny kopiec wysoki na pięć metrów wyraźnie wyróżnia się na tle płaskich jak stół pól i łąk. Kiedyś na jego szczycie znajdowała się zapewne obronna wieża mieszkalna.

Jakakolwiek informacja od mieszkańców, pochodząca choćby z przekazów rodzinnych, że gdzieś w Garbowie znajdowało się jakieś wzniesienie czy „kopiec” mogłaby naprowadzić archeologów dokładnie w miejsce, gdzie znajdował się dom Zawiszy Czarnego; zakładając, że był to gródek stożkowaty, a takiej pewności nie ma. „To jedna z hipotez” – podkreśla archeolog.

Inną wskazówkę, która może przybliżyć naukowców do znalezienia poszukiwanej lokalizacji, może być historia dużo nowsza. „W Garbowie znajdował się dwór, w którym urodził się gen. Józef Dowbor-Muśnicki (1867-1937). Tego dworu też nie ma. Wspominam o tym, bo jest to druga osoba wpisana w historię Polski, która tam mieszkała. Często nowe założenia możnowładcze, np. dwory były budowane w miejscach starych siedzib, jako +usankcjonowane miejsce władzy+; to dodatkowy aspekt sprawy – powiedział.

Oprócz badań powierzchniowych naukowcy zamierzają sięgnąć po najnowsze techniki badawcze. Między innymi zdjęcia lotnicze, których odpowiednia obróbka umożliwia dokładną analizę morfologii terenu dla rozpoznania konfiguracji krajobrazu. „W interesujących miejscach zostaną przeprowadzone badania fizyczne użyciem aparatury elektrooporowej, podobne nieco do tych, które stosuje się w poszukiwaniu +złotego pociągu+ na Dolnym Śląsku” – wyjaśnił.

Innym nurtem archeologii, który może nas przybliżyć do rozwiązania tej zagadki jest tzw. archeologia środowiskowa, która bada związek człowieka i jego gospodarki z krajobrazem. „Często w naszej dziedzinie nauki zadajemy sobie pytanie z zakresu geografii historycznej, dlaczego człowiek wybrał akurat to miejsce, dlaczego tutaj powstała osada? Jak zmieniał swoje otoczenie?” – powiedział dr Abłamowicz. Jak zaznaczył, wbrew obiegowej opinii zmiany krajobrazu nie są jedynie cechą dla epoki przemysłowej, na krajobraz wpływa bowiem także gospodarka rolna.

Z tego powodu naukowcy zamierzają pobrać próbki w okolicach rzeki Opatówki lub w starorzeczach Wisły, gdzie może występować torf. „Torfy tworzą swoisty mikroklimat przechowując niczym lodówka dane z przeszłości. (...) Mogą przechowywać szczątki roślin. Ich badanie oraz datowanie pozwala stwierdzić czy odkładały się tam szczątki botaniczne wytwarzane przez człowieka, na przykład pyłków zbóż, czy innych roślin uprawnych. Jeżeli udałoby się coś takiego stwierdzić pomogłoby nam ustalić wiele aspektów gospodarki rolnej czasów Zawiszy” – powiedział.

Odkrycie miejsca, w którym znajdował się dom Zawiszy Czarnego byłoby kolejnym ważnym wydarzeniem dla tej miejscowości, w której pamięć po średniowiecznym rycerzu jest bardzo żywa. Znajduje się tam jego pomnik, jego imię nadano miejscowej szkole. Prężnie działa także Stowarzyszenie Pamięci Zawiszy Czarnego Herbu Sulima z Garbowa, którego działalność można śledzić poprzez ciekawie prowadzoną stronę internetową.

Badania zostaną wsparte grantem z Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Warszawie z programu „Dziedzictwo kulturowe – priorytet: ochrona zabytków archeologicznych”. Łącznie z wkładem własnym planowane prace będą kosztowały około 40 tys. złotych.

Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima występujący w łacińskich kronikach jako Zawissius Niger de Garbow urodził się około 1370 roku, właśnie w Garbowie. Zginął z rąk tureckich w czerwcu 1428 w twierdzy Golubac, której ruiny można oglądać do dziś we wschodniej Serbii na prawym brzegu Dunaju. Poprzez zwycięstwa w licznych turniejach oraz bohaterstwo na polu walki urósł do rangi „symbolu cnót rycerskich”. Był także sprawnym dyplomatą króla Władysława Jagiełły, którego reprezentował podczas Soboru w Konstancji w latach 1414-1418.


PAP - Nauka w Polsce, Marek Klapa

Źródło: http://naukawpolsce.pap.pl/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 18 maja 2017, 22:06

Nieznane dzieje Polski 2 - dr Franc Zalewski

https://www.youtube.com/watch?v=h0VPeH18iA8

Opublikowany 13 maj 2017
Na terenie Polski wciąż znajdują się ślady dawnej cywilizacji. Kim byli ? Jak żyli ? Tego nie wiemy bo nauka głównego nurtu postanowiła nie zwracać uwagi na artefakty z przeszłości.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 13 cze 2017, 23:10

0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 09 lip 2017, 22:42

Świat jest inny odc.44 - Tajne komplety

https://www.youtube.com/watch?v=S_us3eXI7MQ&feature=youtu.be

Opublikowany 7 lip 2017
Niektóre informacje o naszej historii nigdy nie mogą być ujawniane. Bez względu na ustrój jaki panuje na danym terenie, ludzie nie mogą znać prawdy. Prawdziwym rządzącym jest obojętne czy jest to komunizm, kapitalizm, demokracja czy dyktatura - liczy się tylko kontrola.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 21 lip 2017, 00:23

Tajemnice historii - Kim jesteśmy? O Słowianach #10

https://www.youtube.com/watch?v=ZnrXJ6CQ5us
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 27 lip 2017, 00:06

Zawisza Czarny. Historia Bez Cenzury

https://www.youtube.com/watch?v=b-DiY8wzoAg
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 07 sie 2017, 23:23

Historia, o której się nie mówi

Niesamowita odwaga i patriotyzm

Obrazek

Zdjęcie z Hitlerem

Jest sierpień 1936 roku. Igrzyska olimpijskie w Berlinie. Na stadionie trwa właśnie konkurs oszczepniczek. Do rzutu przygotowuje się dwudziestotrzyletnia Polka, Marysia Kwaśniewska. Ciemnooka, zgrabna i śliczna. Staje na starcie, dmucha w grot oszczepu, jakby chcąc dodać mu lekkości, potem rozbieg, rzut i... świetnie! Oszczep wbija się w trawę ponad czterdzieści metrów dalej. Wynik jest znakomity, ale dwie Niemki rzucają jeszcze lepiej. Polka zdobywa brązowy medal.
W czasie dekoracji stoi na podium wyprostowana, w dresie z orłem na piersi, jak wycięta z innego świata, bo wszyscy wokół niej unoszą rękę w hitlerowskim pozdrowieniu. Na trybunach siedzi Adolf Hitler. Nikt z organizatorów nie miałby nic przeciwko temu, by to on dekorował najlepszych, na szczęście regulamin olimpijski tego zabrania. Natomiast Führer chce osobiście pogratulować medalistkom. Prowadzą je do loży honorowej. Wokół wodza cała nazistowska wierchuszka, jest Göring i Goebbels. Uśmiechnięty Hitler ściska dłonie dziewcząt, a do Marysi mówi:
- Gratuluję małej Polce.
Na to ona, niewiele myśląc: - Pan też niezbyt wysoki.

Wszyscy wybuchają śmiechem, ale potem Goebbels nieźle się namęczy, żeby do niemieckich gazet nie przedostała się błyskotliwa i odrobinę bezczelna riposta "małej Polki". Usłużni pismacy będą donosić, że Führer gratulował małej Polsce, a nie Polce. Tak czy inaczej niewysoki wąsaty (165 cm) najwyraźniej bardzo chce mieć zdjęcie ze śliczną Polką (166 cm), którą wybrano Miss Olimpiady. Mocno zażenowany wąsacz, wyginający wargi w coś, co ma przypominać uśmiech, niezgrabnie pozuje do zdjęć z ładnymi medalistkami... Dziewczyny z 1936 roku pewno wybuchały śmiechem, patrząc na jego miny. Wtedy nikt nie przypuszczał, że już wkrótce za sprawą tego groteskowego Niemca cały świat stanie na głowie. Że od jednego jego słowa będzie zależało być albo nie być pojedynczych ludzi i całych narodów.

Obrazek

Kiedy Marysia wrzuca do walizki "zdjęcie z Hitlerem", jako zabawną pamiątkę berlińskich igrzysk, nie ma pojęcia, że kiedyś ta fotografia pomoże jej ocalić życie setkom ludzi. Na razie to zwykła fotka, wspomnienie startu na berlińskiej olimpiadzie, który okazał się bardzo udany. Wiecie, że możemy go obejrzeć? Występ Polki zarejestrowała kamera Leni Riefenstahl, reżyserki hołubionej przez Führera, która nakręciła film pokazujący zmagania sportowców na igrzyskach.Dziwnie jest myśleć, że już za trzy lata ci młodzi ludzie ścigający się na stadionach będą do siebie strzelać. Jeszcze żyją tak, jakby mieli przed sobą całą dobrą przyszłość. Marysia myśli o następnej olimpiadzie. Za cztery lata, w 1940 r. mają spotkać się w Tokio. Kwaśniewska jest jedną z naszych największych sportowych nadziei, więc Polski Związek Lekkiej Atletyki daje jej stypendium i wysyła na południe Europy. Mieszka nad ciepłym morzem Lazurowego Wybrzeża, trenuje i cieszy się życiem, w którym wszystko co najlepsze dopiero przed nią.Gdy wybucha wojna, Maria jest wciąż na południu Europy. Ale w jednej chwili jest gotowa wracać do Polski. Namawiają ją, by została. Nie mogą zrozumieć, dlaczego rwie się tam, skąd wszyscy uciekają. No jak to dlaczego! Patriotyzm - a ona nie boi się tego słowa - to nie tylko olimpijskie podium. Pakuje się i 2 września rusza do domu. Wiele lat później w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" powie, że jechała pod prąd: "Na granicy w Zebrzydowicach patrzyli na mnie trochę jak na wariata. Tabuny ludzi wyjeżdżały z kraju, a ja wracałam do Warszawy, chociaż nie bardzo miałam czym i jak. Podróżowałam różnymi środkami lokomocji, wozami, pociągami. W końcu trafiłam".

Jest młoda, silna, sprawna i sporo umie - przed wojną skończyła kurs sanitarny i samochodowy. W bombardowanej, płonącej Warszawie tacy ludzie są na wagę złota. Trafia do sanitarki przeciwlotniczej na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Na ramionach wynosi żołnierzy z okopów znad Wisły, siada za kierownicą sanitarki ("kierowcę zabili, nie było komu jeździć, jeździłam ja"). Od prezydenta stolicy Stefana Starzyńskiego dostanie za to Krzyż Walecznych. Druga ważna próba przyjdzie pięć lat później, gdy w Warszawie wybuchnie powstanie.
Gdy zaczyna się powstanie, Maria mieszka w podwarszawskiej Podkowie Leśnej. W sąsiedniej gminie Niemcy już 5 sierpnia zakładają niesławnej pamięci Dulag 121 Pruszków, obóz przejściowy dla wypędzanej ludności Warszawy. Przez całe powstanie i później będą szły tam transporty. Ponad pół miliona warszawiaków. Po brutalnej segregacji i rozdzielaniu rodzin, młodszych i silnych wyślą na roboty do Rzeszy, starszych i słabszych - czesto do Auschwitz. W tym strasznym miejscu umrą tysiące ludzi, ale też blisko trzydzieści tysięcy uda się ocalić. Dla wielu przepustką do życia będzie marysine zdjęcie z Hitlerem.

Obrazek

Kiedy czytam, jak Maria Kwaśniewska opowiada o wyciąganiu ludzi z obozu, brzmi to tak, jakby wszystko było nieziemsko proste. "Był w tym obozie tzw. barak chorych. Z tego baraku wyprowadzało się ludzi po stu, stu pięćdziesięciu... Pokazywałam przy bramie tę moją fotografię z Hitlerem. Żandarmi traktowali ją jak ausweis. Bili w czapę i przepuszczali mi transport". Jakoś nie dodaje, jak ryzykowne były to akcje. Wiele kończyło się aresztem, wysyłką do obozu, a nawet kulką w łeb, a nie żadnym "biciem w czapę"!

Ale jej się udaje. Teraz we własnym domu zakłada obóz przejściowy. Przez jej mieszkanie przewijają się całe tłumy ludzi, znanych i nieznanych, jednakowo ważnych - Ewa Szelburg-Zarembina, Stanisław Dygat i chłopiec z przestrzelonym płucem, który, jak Maria będzie wspominać później, "dziś ma 70 lat i nadal pisze do mnie kartki". No, czy to nie piękne, że "małej Polce" znów udało się dać Hitlerowi przytyczka w nos?
Już niedługo wojna się skończy. Warszawiacy wrócą do swoich ruin i zaczną zmieniać je w dom. Pochowają zmarłych, przywitają ocalałych, posprzątają ulice, a zdjęcia Hitlera wyrzucą na śmietnik.
Maria Kwaśniewska dożyła sędziwego wieku 94 lat. Zmarła całkiem niedawno, w 2007 roku. Po wojnie pracowała w Polskim Komitecie Olimpijskim, objeżdżała kraj, aktywna do ostatnich dni, wspierając zwłaszcza małych sportowców. Tym, którzy mieli szczęście ją znać, zostawiła po sobie mnóstwo jasnych wspomnień, ale nikt nie zadał sobie trudu, by jej ciekawe życie zamknąć w książce. Zła jestem, że tak długo nie miałam pojęcia, że istniała.

http://kobietyihistoria.blogspot.com/
1 x



Piter1974
x 116

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » piątek 11 sie 2017, 21:52

Obrazek
0 x



Piter1974
x 116

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » sobota 19 sie 2017, 21:15

Drzwi z Czerwińska nad Wisłą, XII-XIII w.

Obrazek

Piękne średniowieczne drzwi z kolegiaty w Czerwińsku nad Wisłą. Ich datowanie jest podwójne – same drzwi prawdopodobnie pochodzą z czasów budowy kościoła czyli z lat 1125-1150, a w XIII wieku zostały wzmocnione widocznym romańskim okuciem. W tym niespokojnym bowiem czasie Kościół zmagał się z plagą natrętów, którzy dosłownie interpretowali „pukajcie, a będzie wam otworzone”. Do ostatniej wojny nasz zabytek posiadał też piękną romańską kołatkę zrabowan
ech, „zabezpieczoną” przez Niemców. Tak dokładnie, że do dziś się nie odnalazła. Szkoda to wielka, ale zostały drzwi. Przez nie patrzą na nas stulecia
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 19 sie 2017, 22:39

0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Piter1974
x 116

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » czwartek 31 sie 2017, 20:29

Bona - film dokumentalny

We Włoszech ledwie kojarzona, w Polsce budzi emocje: Bona Sforza. Film o perypetiach i dziwactwach polskiej królowej, od kolekcjonowania zegarów i zacięcie ekolożki, przez manię pisania listów, po doniesienia, że Leonardo da Vinci był ojcem Bony.

Link: https://vod.tvp.pl/sess/player/video/29640741
0 x



Piter1974
x 116

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » sobota 16 wrz 2017, 20:30

Odtworzyli twarz Marii Magdaleny. Wielka tajemnica chrześcijaństwa rozwiązana

Naukowiec Philippe Charlier z Uniwersytetu w Wersalu oraz grafik Philippe Froesch odtworzyli twarz świętej Marii Magdaleny.

Obrazek

Trójwymiarową rekonstrukcję stworzono na podstawie 500 zdjęć czaszki kobiety. Później za pomocą programu graficznego Zbrush nałożono wirtualną skórę. To sposób, z którego niejednokrotnie korzysta policja na całym świecie. W efekcie powstała realistyczny portret kobiety, która według Biblii była przy ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa - podaje serwis http://news.com.au.

https://youtu.be/ARzeCHuz8_I

Czaszka, na której się wzorowano, pochodzi z bazyliki w Saint-Maximin-la-Sainte-Baume we Francji. To właśnie na Lazurowe Wybrzeże miała uciec Maria Magdalena wraz z łazarzem i Martą z Betanii w czasie prześladowań wyznawców Chrystusa. Jej sarkofag wykonany z marmuru odkryto w XIII wieku podczas renowacji tamtejszej bazyliki. Po podniesieniu wieka świadkowie czuli podobno słodki zapach.
W sarkofagu znaleziono też notkę. Na kawałki glinianej tabliczki pokrytej woskiem było napisane "To ciało błogosławionej Marii Magdaleny". Mimo tego naukowcy wciąż nie są do końca pewni, czy to rzeczywiście ciało bohaterki Pisma Świętego. Jak jednak mówi Philippe Charlier, to bardzo ważne znalezisko i chcieli po prostu nadać mu ludzkich cech.
Czaszka oraz włosy rzekomo należące do Marii Magdaleny wciąż znajdują się w bazylice. Osadzone w złotym relikwiarzu za kuloodpornym szkłem są celem wielu pielgrzymek. W sarkofagu były też jeszcze pozostałe kości, ale zaginęły podczas rewolucji francuskiej.


Źródło: https://www.o2.pl/
1 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: abcd » sobota 16 wrz 2017, 23:38

Za jakiś czas poczęstują "nas" pewnie informacją, że to jednak nie ona tylko jej służąca. :lol: ;)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 20 wrz 2017, 23:47

Świat jest inny odc. 50 - W konspiracji wiedzy

https://www.youtube.com/watch?v=d8YPTga1SoY

Opublikowany 19 wrz 2017

Wpływy obcych agentów w Polsce są tak ogromne i trwają już tak długo, że wydaje nam się iż to nasi rodacy są tacy okrutni. Niestety Polska nigdy nie wyszła spod okupacji. Uwolnijcie umysły !
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 22 wrz 2017, 22:51

Śladami Kolumba Poszukiwania Santa Marii

https://www.youtube.com/watch?v=AONeRFe2IN4

Opublikowany 16 wrz 2017
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Re: Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 24 wrz 2017, 11:28

Historia z komicznej strony ( choć czasem poważnej )

Kabaret Moralnego Niepokoju Historia Polski

https://youtu.be/zfZLz9fpgH8
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

ODPOWIEDZ