Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

WOŁYŃ 1943

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 18 paź 2017, 21:52

Marek A. Koprowski pisze:Koprowski: Wojenny terror w Kowlu. Najpierw Rosjanie, później Niemcy i Ukraińcy. Świadectwo Franciszka Leszczyńskiego
16 października 2017

Obrazek

Franciszek Leszczyński urodził się w Kowlu w 1920 roku. Ma więc 97 lat i jest chyba najstarszym żyjącym żołnierzem 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Przeszedł nie tylko cały jej szlak bojowy, ale wcześniej walczył w oddziale „Jastrzębia”. W sumie w partyzantce spędził jedenaście miesięcy, chociaż w konspiracji był jeszcze dłużej.

Jego mama miała na imię Paulina, a tata Albin. Mama prowadziła dom i niewielkie gospodarstwo przydomowe, a ojciec, jak większość mężczyzn w Kowlu, pracował na kolei. Mieszkali we własnym domu przy ulicy Maciejowskiej, która biegła między torami a szosą prowadzącą w stronę koszar. Dalej, kawałek za ich domem, tory się rozdzielały. Jedne odchodziły na Chełm, a drugie na Włodzimierz Wołyński i Kamień Koszyrski, dalej na Sarny, a później do sowieckiej granicy.

Miał jeszcze dwóch braci. Razem we trójkę pomagali mamie przy gospodarstwie, w którym było co robić. Mieli zawsze dwie krowy, dwa, trzy świniaki i sporo gęsi. Naokoło było dużo bagien, różnych sadzawek, stanowiących dla gęsi prawdziwy raj. – Trzymaliśmy zawsze dużo kur, około pięćdziesięciu sztuk – wspomina Franciszek Leszczyński. – Wyganialiśmy te kury na łąkę, żeby skubały trawę. Gdy skończyłem siedem lat, tak jak wszystkie dzieci, rozpocząłem naukę w szkole podstawowej. Gdy skończyłem szóstą klasę, rodzice zadecydowali, że będę kontynuował naukę w gimnazjum mechanicznym. Wtedy była taka zasada, że jak ktoś po podstawówce kształcił się dalej, to do gimnazjum szedł po szóstej klasie. Jeżeli zaś kończył naukę na podstawówce, to musiał jeszcze zakończyć siódmą klasę. Nauka w gimnazjum trwała pięć lat i ja nie zdążyłem go ukończyć z powodu wybuchu wojny. Przerwałem naukę po trzech latach.

Okres międzywojenny pamiętam dość dobrze. Powodziło się nam całkiem nieźle. Tato na kolei zarabiał przyzwoicie. Na każde dziecko dostawał po 25 złotych dodatku, a 25 złotych przed wojną to było bardzo dużo! Jedzenie mieliśmy swoje. Produktów żywnościowych praktycznie się nie kupowało – wspomina Leszczyński. O tym, że zbliżała się wojna, jego rodzina wiedziała bardzo dobrze. Nawet o tym, że Sowieci wbiją Polsce nóż w plecy. Obok nich mieszkał Saweryn, Białorusin, który później okazał się sowieckim szpiegiem. Podawał im informacje o zbliżającej się wojnie, które zawsze się sprawdzały.

Jutro wkroczą Sowieci

– 16 września powiedział, że jutro wkroczą do Kowla Sowieci – wspomina pan Leszczyński. – Potrafił nawet przewidzieć, o której to będzie godzinie. Jego siostra przed tym wydarzeniem uciekła do Wołkowyska, gdzie miała rodzinę. Ona też zajmowała się szpiegowaniem na rzecz Sowietów. Dwaj jego synowie poszli na wojnę i dostali się do niewoli niemieckiej. Zięć zginął za Polskę we wrześniu 1939 roku. On sam był taką gadziną. Jak Sowieci wkroczyli, to nasz sąsiad dalej dla nich pracował, chociaż munduru NKWD nie założył. Nie uciekł też z nimi, gdy wycofywali się przed naporem Niemców. Ci się jednak zorientowali, że pracuje dla Sowietów, i go aresztowali. Nie zdołali jednak nic z niego wyciągnąć, bo popełnił samobójstwo w celi. Powiesił się na jakimś sznurku. Zanim zaczęła się okupacja niemiecka, wcześniej była sowiecka, która dla Kowla zapisała się tragicznie. Mój starszy brat od razu został aresztowany. Odnalazł się dopiero po wojnie.

Sowieci po zajęciu Kowla od razu zaczęli wprowadzać swoje porządki. Zlikwidowali polskie szkoły, zaczęli aresztować wszystkich patriotycznie nastawionych Polaków. Franciszek Leszczyński musiał iść do pracy na kolei w warsztatach sygnałowych. Zatrudniono go tam jako kierowcę. W budynku, w którym mieściło się gimnazjum, Sowieci urządzili szpital wojskowy i tzw. odwszalnię, w której palili książkami ściąganymi ze wszystkich polskich bibliotek w okolicy. Zanim Niemcy wkroczyli do Kowla, Sowieci wypalili wszystkie książki co do jednego egzemplarza. Okupacja sowiecka była straszna, bo nikt nie był pewny dnia ani godziny. NKWD prowadziło stale aresztowania, usiłując sparaliżować rodzący się ruch oporu. Polowało przede wszystkim na oficerów rezerwy, którzy do działalności podziemnej najbardziej się nadawali. NKWD w polowaniu na nich pomagali przede wszystkim milicjanci, głównie żydowskiego pochodzenia. W lutym 1940 roku Sowieci dokonali pierwszej wywózki. Odbywała się ona w koszmarnych warunkach, podczas silnych mrozów, sięgających minus 40 stopni Celsjusza. W Kowlu do wywózki zaangażowano też siły cywilne.

– Ze względu na to, że ja pracowałem w warsztacie jako kierowca, to kazali mi samochodem zwozić na stację rodziny przeznaczone do deportacji – wspomina Franciszek Leszczyński. – Jeździłem wtedy takim dużym, ciężkim samochodem ciężarowym. Na pakę takiego samochodu zabierało się sześć rodzin i zawoziło na dworzec w Kowlu. Wśród wywożonych było też wielu naszych znajomych. Wywozili osadników wojskowych, leśników, nauczycieli, ziemian i w ogóle inteligencję. Od razu było widać, że Sowieci chcą „odgłowić” polską społeczność, pozbawić jej przywódców, niszcząc jednocześnie podglebie dla ruchu oporu. Deportowane rodziny miały najwyżej dwie godziny na spakowanie się i zabranie najpotrzebniejszych rzeczy. Były całkowicie nieprzygotowane do wywózki. Zaskoczone pakowały do węzełków rzeczy najcenniejsze, a niekoniecznie najpotrzebniejsze w nowych warunkach życia na Syberii i dalekiej północy w rejonie Archangielska, gdzie znaczna część Wołyniaków z tej pierwszej wywózki trafiła. Po tej pierwszej wywózce ludzie zaczęli spodziewać się – całkiem słusznie – następnych i zaczęli się do nich przygotowywać, gromadząc suchary i inną żywność nadającą się do dłuższego przechowywania. Wszystko to stało popakowane w workach, stojących blisko drzwi, żeby w razie potrzeby wszystko było pod ręką. W sieni każdy trzymał również ciepłą odzież, zwłaszcza kożuchy, buty i czapki. Moi rodzice też liczyli się w możliwością wywózki i byli na nią przygotowani.

Bezwartościowe ruble

Sytuacja Polaków w Kowlu z miesiąca na miesiąc się pogarszała. Ludziom powoli wyczerpywały się zapasy. Sprzedawali wszystko, często dorobek całego życia, by zdobyć pieniądze na zakup żywności na wsi czy na bazarach. Po wkroczeniu Sowietów początkowo była w obiegu polska złotówka. Szybko się jednak okazało, że zostawili ją to tylko po to, żeby wydrenować polski rynek. Sowieci po zajęciu Wołynia zaczęli osiedlać na nim nie tylko enkawudzistów i żołnierzy, ale również urzędników, nauczycieli, milicjantów itp. Dysponowali oni tylko rublami, których siła nabywcza byłą czterokrotnie niższa niż polskiego złotego. Wszystkie sklepy musiały je przyjmować w stosunku jeden do jednego. Sowieci natychmiast rzucili się na sklepy i za swoje bezwartościowe ruble wykupili wszystko, co tylko w nich było! Wartość złotówki drastycznie spadła. W końcu 1939 roku w ogóle złotówkę wycofano z obiegu. Wszystkie przedsiębiorstwa i banki zostały znacjonalizowane. Kto nie miał pracy, ten nie miał środków do życia. Od początku wszyscy byli poddani totalnej propagandzie, mającej przekonać mieszkańców Kowla, że w Związku Sowieckim wszystko jest lepsze. Na każdym kroku wisiały plakaty zachęcające do akceptacji nowego porządku. Sowiecka agitacja podjudzała też Ukraińców przeciwko Polakom. Wytwarzała ona atmosferę wrogości, wynikającą z utożsamiania niesprawiedliwości społeczno-narodowej z pojęciem Polski. Wmawiano Ukraińcom, że Sowieci wkroczyli na Wołyń, żeby ich uwolnić od polskiego jarzma!

– Pamiętam taki plakat, którego bohaterem był dyrektor szkoły podstawowej, do której uczęszczałem – kontynuuje wspomnienia Franciszek Leszczyński. – Był to otyły, bardzo gruby mężczyzna. Chorował na cukrzycę i ledwo się ruszał. Sowieci przebrali go za kułaka, zaprowadzili na pole i posadzili na worku pełnym zboża, obok którego stało jeszcze kilka worków. Obok zaś pięciu ukraińskich chłopów ciągnęło pług, poganianych batem przez jakiegoś pomocnika tego kułaka. Propaganda taka budziła niechęć Ukraińców do Polaków, skłaniała ich do donoszenia na nich do Sowietów itp. Sowiecka propaganda nachalnie atakowała mieszkańców Kowla niemal z każdej witryny.

Przedstawiała ona w czarnych kolorach sytuację nie tylko w Polsce międzywojennej, ale również w USA. Przekonywała, że w Ameryce ludzie mieszkają w kartonach na ulicy, że umierają z głodu itp. Człowiek w miejscach publicznych musiał uważać na każde słowo. Nie mógł powiedzieć nic krytycznego pod adresem władz, bo zaraz ktoś mógł donieść i człowiek mógł trafić za kraty. Więzienie w Kowlu było zapchane do granic możliwości. W czasach polskich był to niewielki areszt na około dwustu więźniów. Sowieci upchnęli w nim jednak cztery razy więcej ludzi. Warunki bytowe musiały tam być koszmarne. Polak w tamtym czasie nie znaczył nic! Był na dole drabiny społecznej. Gdyby okupacja sowiecka trwała dłużej, to pewnie wszystkich Polaków by wywieźli jako element niepożądany.

Z deszczu pod rynnę

Tuż przed wybuchem wojny niemieckosowieckiej na stację w Kowlu podstawiono około stu towarowych wagonów. Na wszystkich padł blady strach. Mieszkańcy Kowla zdawali sobie sprawę, że Sowieci szykują kolejną wielką deportację ludności polskiej na Wschód. Wywózka miała się zacząć 24 czerwca, ale 22 czerwca nad ranem na Sowiety uderzyli Niemcy. Ich napaści Sowieci w ogóle się nie spodziewali! Był to dla nich grom z jasnego nieba. Wcześniej często publicznie mówili, że Niemcy to nasi druzja – przyjaciele. Jak ich ci „przyjaciele” zaatakowali, to uciekali, gdzie pieprz rośnie.

Niemcy hurtem brali ich do niewoli i traktowali gorzej niż bydło. W Kowlu urządzili dla nich obóz jeniecki. Mieścił się on w magazynach koło koszar wojskowych. Magazyny te mieściły się w murowanych barakach. Niemcy te baraki ogrodzili drutem i stłoczyli w nich ogromną masę jeńców. Byli oni dziesiątkowani przez choroby. Nie było dnia, żeby nie wywieziono z obozu kilka furmanek trupów. Jak wychodzili na robotę, to też wszyscy żywi nie wracali. Niemcy karmili ich rozgotowaną brukwią i obierkami przywożonymi z kuchni niemieckich koszar, a do pracy pędzili przy układaniu torów. Na odcinku do Chełma do Dęblina biegła podwójna linia do torów, a od Chełma dalej na wschód pojedyncza. Niemcy, chcąc zwiększyć przepustowość linii, zaczęli układać drugą nitkę torów i gonili do tego sowieckich niewolników, których traktowali jak dzicz.

– Ja już podczas okupacji sowieckiej byłem związany z konspiracją. Należałem do tzw. grupy Maciejowskiej – wspomina Franciszek Leszczyński. – Aktywnej działalności ona nie prowadziła i była mocno zakonspirowana. NKWD tępiło polskie podziemie z całą bezwzględnością. Najbardziej trzeba było uważać na donosicieli. Za bochenek chleba ludzie sprzedawali swoich sąsiadów. Rekrutowali się oni nie tylko z Ukraińców czy Żydów, ale także niestety spośród Polaków. Nasza grupa spotykała się ukradkiem, najczęściej nocami. Na zebraniach zaznajamiano nas z ogólną sytuacją, uczono podstaw konspiracji, zasad prowadzenia działalności wywiadowczej i kontrwywiadowczej, metod obserwacji np. ruchu kolejowego itp. – podsumowuje pan Leszczyński.

Gdy Niemcy wkroczyli do Kowla, to wielu ludzi odetchnęło i zaczęło traktować ich niemalże jak wyzwolicieli. Ci, którzy tak jak Franciszek Leszczyński pracowali na kolei, nie mogli narzekać. W porównaniu z czasami sowieckimi sytuacja na kolei się poprawiła. Jak na warunki okupacyjne kolejarze mieli całkiem nieźle. Też oczywiście trzeba było uważać, bo Niemcy także ze wszystkimi podejrzanymi o przynależność do podziemia się nie patyczkowali. Po umocnieniu się w Kowlu Niemcy zajęli się w pierwszej kolejności Żydami. Po ich wymordowaniu Polacy spodziewali się, że zajmą się nimi. To mieli jednak w planach Ukraińcy. OUN już przygotowywała wielką akcję „oczyszczania” z polskiego elementu całego Wołynia…

http://czashistorii.pl/marek-a-koprowsk ... zynskiego/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 22 lis 2017, 07:13

Obrazek
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 22 lis 2017, 22:09

Stanisław Lewicki pisze:Lewicki: Przyczyny Rzezi Wołyńskiej. Cz. 2. Dlaczego banderowcy nakazywali w rodzinach mieszanych mordowanie polskich, czyli rzymsko-katolickich członków rodziny?
22 sierpnia 2017

Obrazek

Ten przypadek kompletnego zwyrodnienia ukraińskiego nacjonalizmu integralnego budzi szczególne przerażenie, gdyż dotychczas w żadnej cywilizacji nie obserwowano czegoś takiego, żeby w przypadku małżeństw mieszanych nakazywano mordowanie członków rodziny przynależących do jednej grupy etnicznej przez ich mężów, czy synów, należących do innej grupy. To zdarzyło się, i jest na to bardzo dużo relacji, właśnie na terenach gdzie działała OUN-UPA. Są to fakty absolutnie mrożące krew w żyłach i oszczędzę tutaj przytaczania relacji, gdy zmuszano męża, pod groźbą pozbawienia życia, by zamordował swoją żonę Polkę, zmuszano syna by zamordował matkę. Tam gdzie spotkano się to z odmową, natychmiast zabijano tych, którzy sprzeciwili się wykonaniu poleceń aktywistów OUN-UPA.

Jak zaznaczyłem, w społeczeństwach cywilizowanych nie były znane takie przepadki kompletnego odczłowieczenia, gdyż uważa się powszechnie, że więzy rodzinne i wzajemna lojalność wobec członka rodziny są ważniejsze i istotniejsze niż kwestie przynależności etnicznej, politycznej, czy państwowej. Zwróćmy chociażby uwagę na występujący w „Potopie” Sienkiewicza epizod, gdzie po bitwie pod Prostkami za schwytanym w niewolę księciem Bogusławem Radziwiłłem wstawia się jego brat Michał, który przecież walczy po drugiej stronie.Powszechnie też w prawie stosuje się zasadę, że członkowie rodziny nie są zobowiązani do składania zeznań przeciwko innym członkom rodziny.

Czy zatem wymuszanie przez OUN-UPA mordowania członków rodziny o innej niż ukraińska przynależność etniczna to był wymysł nacjonalistów, czy też takie motywy funkcjonowały już wcześniej na tym obszarze? Niestety, to nie był wymysł banderowców a tylko kontynuacja i rozwinięcie wcześniej istniejących w obiegu potocznym, a nawet w literaturze, tendencji, uprzedzeń i wypaczonych, nienaturalnych przedstawień relacji między Polakami a Ukraińcami.

Aby to przedstawić zacząć można od powieści „Taras Bulba” autorstwa Mikołaja Gogola. Powieść ta traktuje o relacjach polsko-kozackich w XVII wieku i jest faktycznie antypolskim paszkwilem rozdymającym do absurdu rzekome polskie niesprawiedliwości i okrucieństwa względem kozaków zaporoskich. Można też uważać, że w tej powieści Gogol rozliczył się w jakiś sposób z historią także własnej rodziny. Jednym z jego przodków był niejaki Ostap Gogol (Hohoł), który przed powstaniem Chmielnickiego był rotmistrzem wojsk kozackich na służbie polskiej. Przeszedł on razem z tym swoim oddziałem na stronę Chmielnickiego. Po jego śmierci i ugodzie w Cudnowie wrócił pod władzę Rzeczpospolitej, która nagrodziła go nadaniem szlachectwa. Jednak niedługo potem znowu dopuścił się zdrady przechodząc na stronę buntowników Tetery a potem Doroszenki. Ostatecznie pokajał się przed królem Janem Sobieskim, który uczynił go kozackim hetmanem nakaźnym i obdarował majątkiem ziemskim. Od tego czasu Gogol używał nazwiska Janowski a imienia Eustachy. Nazwisko Janowski, od imienia króla Jana, zaczęło potem funkcjonować w tej rodzinie jako dwuczłonowe nazwisko Gogol-Janowski. Tak też nazywał się ojciec pisarza Mikołaja Gogola. Na podstawie dziejów choćby tej jednej osoby, Ostapa Gogola (Eustachego Janowskiego), widać, że wybór współpracy z Polską nie był dla niego żadnym wyborem na stałe a był tylko pewną zmienną opcją uwarunkowaną okolicznościami, interesami, czy bieżąca koniunkturą.

I tak to zawsze było i jest także dzisiaj, niezależnie od tego co wmawiają sobie wyznawcy doktryny Giedrojcia, którzy swoje chore, ahistoryczne,rojenia biorą za rzeczywistość.

Mikołaj Gogol w tej swojej powieści ostatecznie odrzucił i zanegował, także rodzinne, związki z polskością. Osnową powieści jest historia jednej rodziny kozackiej -Tarasa Bulby i jego dwóch synów – w czasach Rzeczpospolitej. Jeden z synów Tarasa – Andrij -zakochuje się w pięknej szlachciance i podczas walk jakie w międzyczasie wybuchają między Polakami i Kozakami przechodzi on na stronę Polaków, ale w decydującej bitwie Kozacy pokonują Polaków i Andrij staje oko w oko ze swoim ojcem Tarasem. Ten zaś zarzuca mu zdradę i następnie, nie w gniewie, ale spokojnie wyjaśniając powody swojego czynu, zabija go strzałem w serce.

I to jest najbardziej przejmująca scena w całej tej, przecież ogólnie słabej, powieści. Tak też, jako coś niebywale poruszającego i intrygującego, odebrane to zostało na całym świecie, albowiem nigdzie nie spotkano się z tym, by zabijać na zimno, nie w ataku gniewu, członka rodziny, który wybrał zobowiązania i związek z kobietą pochodząca z innej nacji. Tak mamy chyba tylko na Ukrainie.

Co ważne, Gogol nie wymyślił sobie tego wątku a dowiedział się o czymś takim z przekazów dotyczących rzeczywistych postaci i zdarzeń. Pierwowzorem postaci Tarasa Bulby był autentyczny kozak ze Staroduba, Ochrym Makłucha, który w podobnych okolicznościach jak te przedstawione w powieści, zabił swojego starszego syna, zaś historię tę przekazał Gogolowi jego przyjaciel, Nikołaj Mikłucho-Makłaj, znany etnolog, którego przodkiem był wspomniany kozak Makłucha[ii]

Ten przypadek zabójstwa w rodzinie z powodów różnic politycznych stanowiący ewenement w kulturze intryguje i przyciąga uwagę co spowodowało, że powieść Taras Bulba, była wielokrotnie wykorzystywana w sztuce filmowej. Powieść była ekranizowana chyba z dziesięć razy i to różnych krajach: Niemczech, Anglii, USA, Rosji, Włoszech, a nawet w Indiach. Najbardziej znane są adaptacje: amerykańska z roku 1962 z Yulem Brynnerem w roli głównej oraz rosyjsko-ukraińska z roku 2010 z Bohdanem Stupko, ale i z polskimi aktorami: Magdaleną Mielcarz, Danielem Olbrychskim i Michałem Żurawskim. Film jak i powieść w Polsce są prawie całkowicie nieznane. Bardzo poruszające są sceny zabójstwa syna, którego ojciec, z powodu jego kontaktów z Polakami uznał za zdrajcę niegodnego żyć. Tutaj ta poruszająca scena z filmu rosyjsko-ukraińskiego „Нучтосынку, помогли тебе твои ляхи?” („I co synku, pomogli ci twoi Polacy?”)[iii]

Co ciekawe, po uchwale polskiego sejmu uznającej Rzeź Wołyńską za ludobójstwo spotkałem na FB link do tego właśnie fragmentu, który wielu Ukraińców zamieściło jako komentarz. Przeraża to co w niech siedzi i to co chcieli przez to powiedzieć.

I to nie jest jedyny, niestety, przypadek tego rodzaju mający wpływ na kompletne wypaczenie i zwyrodnienie świadomości tamtych ludzi. Jeszcze bardziej bezpośrednie i brutalne przesłanie znajduje się w znanym poemacie wieszcza Ukrainy – Trasa Szewczenki – „Hajdamacy”. Według tego przekazu, jeden z przywódców masowych mordów na Żydach i Polakach, Iwan Gonta, własnoręcznie zamordował dwóch swoich synów, które urodziła mu żona Polka.

Oto krótki, odnośny, fragment poematu „Hajdamacy”

„Nie ja was zabiję,

A przysięga.

Machnął nożem

I dziatki nie żyją.

Popadały krwią oblane:

„Ojcze!” bełkotnęły”

Ojcze, ojcze… my nie Lachy!

„My…” i zamilczały.

— „Trza pochować?”

— „ Nie potrzeba!

Oni odszczepieńcy.

Syny moje, syny moje!

Czemu wy maleńcy?

Czemu wroga wy nie rznęli?

Matki nie zabili,

Tej przeklętej katoliczki,

Co was porodziła?…

Chodźmy, bracia!” [iv]



Lektura Szewczenki była preferowana przez aktywistów OUN-UPA. Z nimi, gdy mordowali swoje żony i matki Polki, było podobnie jak z tym Gontą – to przysięga składana OUN i UPA kazała im zabijać bliskich, no i tak samo ofiar chować nie trzeba było, bo to katolicy i Polacy.Nietrudno teraz zrozumieć dlaczego oni robili to, co robili, gdy naczytali się czegoś takiego.

Czego się można było innego spodziewać po takim zasiewie, po takim przekazie Szewczenki? A dziś Taras Szewczenko to wieszcz Ukrainy, wieszcz Majdanu i także w Polsce poświęcony mu jest pomnik (Warszawa) i wiele nazw ulic i skwerów (Lublin, Olsztyn, Wrocław, Katowice, Legnica, Przemyśl).

Podsumowując, stwierdzić trzeba, że pomysł etnicznej morderczej nienawiści i to dotykającej także rodziny to nie był pomysł wprowadzony przez ideologów OUN-UPA, ale zaistniało to o wiele wcześniej i ma swoje źródła w rozlicznych wątkach lokalnej tradycji, która przeniknęła także potem do literatury i sztuki.

Co najgorsze, te przerażające treści, nie odeszły w przeszłość a pojawiają się na Ukrainie w kulturze masowej. Kilka lat temu na Ukrainie głośna byłą sprawa reklamy, której treść można przedstawić tak: „kozacki watażka Maksym Żeleźniak [obok Gonty przywódca Rzezi Humańskiej] po wypiciu „Lwowskiego” [piwa] zaczyna chwalić się, jak to podczas rzezi polskiej ludności w Humaniu powiesił na wieży kościoła „Polaka, Żyda i psa- bo ich wiara jednakowa”[v].

I co z tym zrobić, jak rozmawiać z ludźmi, dla których taka reklama jest dopuszczalna? Będzie trudno, bo tu nie chodzi tylko o Banderę, ale to ma o wiele głębsze źródła.

Stanisław Lewicki

http://www.dk.com.ua/post.php?id=2766

[ii]http://uargument.com.ua/istoriya/kak-oh ... om-bulboy/

[iii]https://www.youtube.com/watch?v=7xAXyjhI74M

[iv]https://wolnelektury.pl/katalog/lektura ... amacy.html

[v]http://polskiekresy.intarnet.pl/index.h ... lldb&id=90
https://konserwatyzm.pl/lewicki-przyczy ... w-rodziny/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1246
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 89
Podziękował: 2395 razy
Otrzymał podziękowanie: 2857 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 01 gru 2017, 20:29

Obrazek

Niewielu o nim dziś słyszało, a uratował tysiące Polaków przed śmiercią z rąk UPA. ,,Kilka tysięcy Ukraińców czekało, aby ich wymordować…”

Kpt. Władysław Kochański ,,Bomba” to postać, której próżno szukać w podręcznikach historii. Kiedy w 1943 r. dla Polaków na Wołyniu rozpoczął się koszmar, dzięki niemu życie ocaliło wielu rodaków.


W cyklu ,,Bohaterowie” na łamach ,, Do Rzeczy” historyk Wojciech Königsberg przypomniał postać Kochańskiego.

Dzięki jego dowództwu od pięciu do dziesięciu tysięcy ludzi zdołało ewakuować się z Huty Stepańskiej, podczas gdy kilka tysięcy Ukraińców czekało, aby ich wymordować
– powiedział.
wideo:
https://niezlomni.com/niewielu-o-nim-dz ... wac-wideo/
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 01 gru 2017, 22:14

No i skoro te nasze darmozjady u koryta śmią stawiać pomniki bohatyrom UPA w naszym kraju to naszym obowiązkiem jet wymóc na tych faszystach ukraińskich by stawiali - w ramach solidarności ;) :lol: - pomniki takim jak w powyższym poście bohaterom polskim.
Wet za wet, a kultura musi być. ;)
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1246
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 89
Podziękował: 2395 razy
Otrzymał podziękowanie: 2857 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 01 gru 2017, 23:22

Skoro nasze lwy z Cmentarza Orląt Lwowskich obrażają uczucia Ukraińców, to co dopiero taka bomba jak kpt. "Bomba" ;)
Po 44 latach „wygnania” przez Sowietów na obrzeża Lwowa, dwa kamienne lwy, stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały, w połowie grudnia 2015 r powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich. Pierwsza z rzeźb trafiła na cmentarz w ostatnim dniu wizyty na Ukrainie prezydenta Andrzeja Dudy. Jednak już w styczniu 2016 obie rzeźby zostały zasłonięte po tym, jak lwowska rada obwodowa zwróciła się do służb z wnioskiem o zbadanie, czy „nie mają charakteru antyukraińskiego”. Zakwestionowała także legalność powrotu lwów przed bramę cmentarza. Pat w sprawie usunięcia osłon z pomników trwa.
https://kresy24.pl/nielegalne-antyukrai ... ach-wideo/
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: abcd » środa 03 sty 2018, 22:34

Wieszanie banderowców 28 stycznia 1946 roku w Kijowie
img]https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/ ... e=5ABABF12[/img]
https://www.facebook.com/wojtek.wojtek.7
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 07 kwie 2018, 22:41

Rzeź Wołyńska - Stanisław Srokowski i Czesław Cieślak - Nagranie archiwalne 2013 r

https://www.youtube.com/watch?v=yDM6DHYgg-M

Opublikowany 7 kwi 2018
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: Thotal » wtorek 16 kwie 2019, 11:32

wymowny gest ...


https://www.facebook.com/piotr.pawlik.7 ... 6780615968

Obrazek





Pozdrawiam - THoTal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 14 maja 2019, 23:34

Wołyń - inne oblicze - Marian Pietrzyk (Artur Marino).

https://www.youtube.com/watch?v=wJSUYl80fCI

Nadawane na żywo 5 godzin temu
0 x



Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: Thotal » sobota 07 wrz 2019, 21:22

SKANDAL !

https://www.youtube.com/watch?v=pthMFsfUnn8




Pozdrawiam - THoTal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: WOŁYŃ 1943

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 09 wrz 2020, 23:06

WŁADYSŁAWA KAMIŃSKA - świadek rzezi wołyńskiej cz. I
29 gru 2016

https://www.youtube.com/watch?v=lwf5nVkGE8A

WŁADYSŁAWA KAMIŃSKA - świadek rzezi wołyńskiej cz. II
13 maj 2018

https://www.youtube.com/watch?v=_V_u1yBH9EY

ON SCREEN
0 x



ODPOWIEDZ