Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Wielkie bitwy

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6456
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1092
x 320
Podziękował: 11570 razy
Otrzymał podziękowanie: 12015 razy

Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 07 wrz 2015, 21:47

Chocim 1621 - mało znane oblicze bitwy

7 września 1621 roku, szarża około 600 husarzy rozbiła i spędziła z pola około 10 000 żołnierzy Imperium Osmańskiego, na widok czego młody sułtan Osman II rozpłakał się z bezsilności.

Obrazek

Turcy uszykowali swoje szyki, [
] 15 000 ludzi ponownie wyciągnęło w pole i z wielką siłą, i gwałtownością ruszyło prosto w kierunku bramy polskiego obozu, gdzie stacjonował hetman polny [Stanisław Lubomirski], jako że były tam 2 bramy od strony tureckiej. Przy innej bramie stał hetman [Jan Karol Chodkiewicz]. W bramie hetmana [Chodkiewicza], jako dzienna straż stały 3 roty [husarii], które niczego się nie spodziewały. Ale widząc, że niewierni poszli prosto na bramę hetmana polnego [Lubomirskiego], w mgnieniu oka hetman [Chodkiewicz] ruszył konno przeciwko nim. Wtedy owe 3 roty [husarii], widząc wielki zapał hetmana [Chodkiewicza], nie dopuściły aby ruszył on [samotnie] do walki. Ale naprzód kasztelan połocki i Prokop Sieniawski zaatakowali nieprzyjaciela swoimi chorągwiami, zrobiła to również chorągiew [husarska] hetmana [Chodkiewicza], która była tam jako rezerwa. Wzywając Boga na pomoc, 300 ludzi [husarzy] rzuciło się do walki tak, że żadna z ich kopii nie pozostała pusta, ponieważ mocnymi dłońmi potkali się jedni z drugimi, od razu [uderzając] ze skrzydła a nie z frontu. I każdy z nich powalił 2-3 ludzi, gdyż taki tam był ścisk. Potem wyciągnęli pałasze i zabili tylu ilu chcieli. Kiedy niewierni [Turcy] to zobaczyli, ratowali się ucieczką, tratując się nawzajem. A nasi ludzie ścigali ich aż do obozu Turków, bijąc ich i zabijając. [
] Wśród Turków poległo mniej więcej 1200.”

Tak o szarży husarii 7 września 1621 roku pisał Auxent, ormiański tłumacz i uczestnik bitwy. W rzeczywistości szarżowały 4 chorągwie husarii o liczebności do 600 koni, spędzając z pola około 10 tys. nieprzyjaciół.

Starcie to szczegółowo opisałem w książce "Niezwykłe bitwy i szarże husarii"
Obrazek
Był to bardzo spektakularny moment, jednak ta batalia, to przede wszystkim ciche zmagania o przetrwanie zgromadzonych na polach chocimskich ludzi i koni, a nie spektakularne akcje militarne. I o tym jest niniejszy artykuł. Zanim jednak opowiem o tym, jak zmieniała się sytuacja aprowizacyjna wojsk Rzeczpospolitej, warto kilka słów powiedzieć o jej liczebności.

Jak liczne było wojsko Rzeczypospolitej, zablokowane w chocimskim obozie, na ówczesnej granicy Polski i Mołdawii? W źródłach spotyka się wiele, dość znacznie różniących się od siebie liczb, które jednak wcale nie muszą być ze sobą sprzeczne. Rzecz w tym, że ówczesną armię można opisać na kilka sposobów. I tak, najczęściej podawało się etatową liczbę wojska, czyli liczbę stawek żołdu przeznaczonych na opłacenie tej armii. Tyle, że etatowa liczebność wojska nigdy nie odpowiadała jej wielkości rzeczywistej. Cóż z tego, że wiemy, iż na przykład jeden z rejestrów wojska walczącego pod Chocimiem, wyliczając jego skład, podaje liczbę 72 510, skoro ma się ona nijak do rzeczywistej liczby żołnierzy? Tę ostatnią, Albrycht Stanisław Radziwiłł, który będąc podkanclerzym litewskim, w czasie bitwy towarzyszył polskiemu królowi Zygmuntowi III Wazie, szacował na zaledwie 40 000. Z drugiej strony, rzeczywista liczba żołnierzy nie była równa liczbie ludzi w obozie. Ta, ze względu na obecność luźnej czeladzi, a także ciągnących z wojskiem dzieci i kobiet, była znacznie wyższa. Wydaje się, że rację mają te źródła, które całkowitą liczebność wojsk Rzeczypospolitej zamkniętych w obozie chocimskim szacują na 100 000.

100 000 – tyle ludzi trzeba było wykarmić w zablokowanym przez wojska osmańskie obozie Chodkiewicza. Nie wszyscy jednak weszli do obozu w jednym dniu. Koncentracja wojsk trwała nieco ponad miesiąc, gdyż pierwsze oddziały zajęły teren przyszłego obozu już 1 sierpnia, a ostatnie dotarły tam dopiero w pierwszych dniach września. Zanim doszło do walk, sytuacja już była niezadowalająca. Brakowało żywności i paszy. Jedni żołnierze głodowali, inni dojadali przywieziony na wozach prowiant, wielu chorowało na dyzenterię, niektórzy umierali. Naturalnym w tej sytuacji sposobem uzupełnienia braków byłoby splądrowanie podległej sułtanowi Mołdawii. I rzeczywiście, jedna z czat, która opuściła obóz 10 sierpnia, powróciła doń trzy dni później prowadząc kilkaset sztuk zrabowanego bydła. Ale 18 sierpnia Chodkiewicz surowo zakazał nękać mieszkańców chrześcijańskiej Mołdawii, co spotkało się z niezadowoleniem wojska.

W trakcie oblężenia sytuacja aprowizacyjna uległa pogorszeniu, choć próbowano temu przeciwdziałać na różne sposoby. I tak na przykład Kozacy płynęli w górę Dniestru (Chocim leży nad tą rzeką) i spławiali stamtąd do swojego obozu tratwy z żywnością. Stało się to w pewnym momencie powodem problemów reszty wojska, bo 25 września tratwy te zerwały most łączący obóz wojsk litewsko-polskich z polskim brzegiem Dniestru.

Innym sposobem uzupełnienia braków żywnościowych, były próby sprowadzenia jej z oddalonego o ponad 20 km Kamieńca Podolskiego. W trakcie bitwy zorganizowano kilka wypraw do tego miasta. Lecz dopiero ostatnia, która rozpoczęła się 23 września, zakończyła się częściowym sukcesem. Mikołaj Kossakowski, któremu powierzono tę misję, niepostrzeżenie dla nieprzyjaciela, który zajęty był odpieraniem ataku Kozaków, nocą opuścił obóz pod Chocimiem. Szło z nim 3000 ludzi – tak żołnierzy, jak i luźnej czeladzi. Trudniejszy był powrót, gdyż przeciwnik wiedział już o jego konwoju. Kossakowskiemu udało się jednak wymanewrować czyhające na niego oddziały wroga i 1 października wprowadził do obozu wozy z żywnością. Niestety, główny cel jego misji, czyli dostarczenie prochu i kul, nie powiódł się. Kossakowski przywiózł ledwie dwie beczki prochu, a jakiś chłop z Kamieńca Podolskiego przyniósł kilka kul w worku. Trzeba tu wyjaśnić, że po odparciu gwałtownych tureckich szturmów 28 września, Litwinom i Polakom miała pozostać ledwie jedna beczka prochu i „sztuczek parę ołowiu”. Znacznie lepiej w proch zaopatrzeni byli Kozacy, bo jeszcze 13 października, żegnając królewicza Władysława Wazę, przez dwie godziny strzelali na wiwat. Na szczęście szturmy z 28 września były już ostatnią, tak poważną, próbą zdobycia obozów wojsk chrześcijan. Po tym dniu walki niemal wygasły.

Ostatnim sposobem poprawienia sytuacji aprowizacyjnej, było zdobywanie jej na nieprzyjacielu. W trakcie bitwy chocimskiej wielokrotnie urządzano zbrojne „wycieczki” do obozów przeciwnika, porywając tam bydło, konie i wielbłądy. W akcjach tych szczególnie odznaczyli się Kozacy.

Wszystkie te metody były jednak dalece niewystarczające. Z powodu głodu, niewypłaconego żołdu i zwykłego strachu panowała duża dezercja. Jan Czapliński, czyli polski uczestnik bitwy, szacował, że do 18 września zdezerterowało 10 000 ludzi. Inny polski uczestnik tej bitwy podał, że w jej trakcie zdezerterował co trzeci kawalerzysta. Przy etatowej liczebności zaciężnej jazdy litewskiej i polskiej wynoszącej nieco ponad 19 000 porcji, oznacza to, że liczba dezerterów musiała iść w tysiące. Przy czym w zdecydowanej większości uciekali pocztowi, gdyż zachowana do naszych czasów lista towarzyszy, którzy zdezerterowali w trakcie tej kampanii, obejmuje 500 nazwisk.

Ale dezercja, w szczególności kawalerii, nie była jedynym problemem Chodkiewicza i Lubomirskiego. Fatalna była bowiem sytuacja piechoty niemieckiej, która masowo umierała z głodu i od chorób. Już w drodze na Chocim piechota ta mocno chorowała. W czasie bitwy zdarzały się wśród niej nawet przypadki samobójstw spowodowanych skrajnym wygłodzeniem. Straty w tym rodzaju wojska były olbrzymie. Jak notował jeden z zaciężnych Niemców, w połowie września regiment piechoty niemieckiej Jana Wejhera, liczył sobie 500 – 600 żołnierzy. To ledwie 1/4 jego etatowej liczebności, która wynosiła 2200 porcji.

Stan piechoty, a w szczególności piechoty niemieckiej, po ponad miesięcznym oblężeniu był tragiczny. Jeżeli wierzyć anonimowemu, polskiemu uczestnikowi bitwy, gdy skończyły się działania zbrojne, w obozie chocimskim było ledwie nieco ponad 2000 piechoty, gdyż „jedni pomarli, jako Niemcy, drudzy pouciekali dla nędze”. To wszystko przy etatowej liczebności tego rodzaju wojska, wynoszącej nieco ponad 14 000 porcji, z czego 6450 porcji piechoty niemieckiej. Koniec bitwy nie był jednak końcem problemów żołnierzy. Inny uczestnik tych wydarzeń, Jakub Sobieski, pisał, że gdy Niemcy opuścili obóz, to byli w tak złej kondycji, że „wiatr prawie ich powiewał”. Auxent, czyli ormiański mieszczanin Kamieńca Podolskiego stwierdził, że w jego mieście, już po bitwie zmarło 1700 jej uczestników, to jest piechurzy niemieccy i pacholikowie, czyli czeladnicy. Na dalszej drodze Niemców znalazł się Lwów, gdzie ich marsz opisano jako pochód „szeregów trupów”. W mieście tym, w jednym tylko szpitalu św. Łazarza zmarło więcej niż 2000 ludzi, choć nie tylko Niemców, ale także i innych uczestników kampanii chocimskiej. Zdaniem Auxenta z 8000 piechoty niemieckiej 5000 zmarło czy to w obozie pod Chocimiem, czy też w drodze z obozu do Lwowa.

Stosunkowo nieźle oblężenie zniosła kawaleria litewska i polska. Co prawda i ona nie uchroniła się strat, zwłaszcza wśród chorujących i głodujących koni, ale jeszcze 13 września jej część była na tyle dobrze zaopatrzona, że potrafiła dzielić się z Kozakami czy to sucharami, czy też sianem. Kawaleria Zaporożców, którą liczono na 5000 koni, miała się znacznie gorzej. Kozacy przybyli pod Chocim tuż przed wojskami osmańskimi i dlatego ich sytuacja aprowizacyjna była szczególnie ciężka, gdyż nie zdążyli przygotować zapasów siana dla swoich koni. Jedno ze źródeł notuje, że do 14 września Zaporożcom „konie wyzdychały”, co nie do końca było prawdą bo w tym samym czasie 300 koni kozackiej artylerii swoim sianem karmił Stanisław Lubomirski. Mimo to straty wśród koni i to nie tylko koni Kozaków, były olbrzymie. Wspomniany już zaciężny Niemiec notował, że przed 29 września w obozach wojsk Rzeczypospolitej zdechło 24 000 koni. Czapliński podał jeszcze wyższe dane. Jego zdaniem, do 18 września zdechło 50 000 koni. Jemu samemu do 25 września zdechło 18 koni. Z kolei Auxent uważał, że wielu z tych, którzy zaczynali tę wojnę mając 10 koni, kończyło ją z dwoma – trzema, a czasami żadnym.

W oblężonym obozie brakowało paszy. Gdy nie było już siana, konie karmiono liśćmi i zmieloną korą dębową. Wysyłano co prawda luźną czeladź poza obóz, aby ścinała trawę, ale to nie wystarczało dla tak licznej armii, zwłaszcza, że część tej czeladzi wpadała w ręce polujących na nią Tatarów. Po trawę, na polski brzeg Dniestru, regularnie przeprawiały się kilku – kilkunastoosobowe grupki Kozaków, staczając o nią boje z Tatarami.

Dzięki Janowi Czaplińskiemu znamy ceny, jakie płacono za niewielkie bochenki chleba o jakości „jak glina”. I tak 18 września chleb taki kosztował 20 groszy, a 1 października już 30 – 40 groszy. Również 1 października kwarta gorzałki i to takiej jakości, że „mógłby nią garki płukać” kosztowała 3 złote (czyli 90 groszy), główka kapusty 10 groszy, 1 jajko 5 groszy. Zbliżone ceny podaje Auxent. I tak, jego zdaniem, bochenek chleba, który normalnie kosztował 1 akcze (nieco ponad 1 grosza), sprzedawano za 20 groszy. Cebula kosztowała 1 grosz, jajko 1 grosz, garniec miodu 24 grosze, kwarta gorzałki 3 złote (czyli 90 groszy), ryba 12 groszy, kwarta octu 20 groszy, główka czosnku 1 grosz, ser 24 grosze, 2 kwaśnice (jogurty?) 1 grosz, główka kapusty 10 groszy. Były to ceny kilkadziesiąt razy wyższe niż te, które w tym samym czasie panowały w oddalonych od Chocimia miastach polskich. Za to, jak podkreślał Auxent, wołowina była tania, gdyż Kozacy regularnie zdobywali bydło i sprzedawali je w polskim obozie.

To wszystko przy miesięcznym żołdzie wynoszącym: 5 zł (czyli 150 groszy) dla piechura polskiego, 6 zł (czyli 180 groszy) dla piechura niemieckiego, 10 zł (czyli 300 groszy) dla husarza i rajtara. Żołdzie, który nie wypłacono ani przed, ani w trakcie bitwy. Jakby tego było mało, nie wszystko można było kupić. Na przykład już 18 września piwo było nie do kupienia. Brakowało też soli.

Warto na końcu zadać pytanie – skoro sytuacja aprowizacyjna wojsk Rzeczypospolitej przedstawiała się aż tak źle, to dlaczego sułtan nie wygrał tej wojny? Odpowiedź jest banalna. Z jednej strony wszystkie szturmy prowadzone do obozów wojsk kozacko-litewsko-polskich spełzły na niczym. A z drugiej strony przygotowanie armii osmańskiej do tej wojny było równie słabe co jej przeciwników. Już maszerująca pod Chocim armia sułtana głodowała. W trakcie bitwy, choć to nie ona była zamknięta w okopach, miała bardzo poważne trudności z zaopatrzeniem w żywność. Okoliczni mieszkańcy uciekli przed żołnierzami, rzecz jasna zabierając ze sobą dobytek i prowiant. Nawet poddani sułtana, czyli Mołdawianie, uciekli przed jego armią w góry, urządzając sobie polowania na pomniejsze grupy osmańskich picowników. A ponadto nadchodząca zima (pierwszy śnieg pod Chocimiem spadł 27 września) wróżyła poważne kłopoty wojskom przywykłym do znacznie cieplejszego klimatu i nieprzygotowanym do zimowej kampanii. Sułtan w trakcie tej wojny poniósł jeszcze cięższe straty niż wojska Rzeczypospolitej. Według raportu Thomasa Roe, angielskiego posła w Stambule, w armii osmańskiej, z głodu, chorób, zimna i od oręża zmarło aż 80 000 ludzi i ponad 100 000 koni. Dla wojsk liczących łącznie około 150 – 160 000 ludzi (z czego około 50-60 000 żołnierzy), były to straty gigantyczne. Chyba jedynie posiłkowe wojska tatarskie (około 50 000 ludzi, z czego kilkanaście tysięcy wojowników) nie mogły za bardzo narzekać na wynik tej wojny. To nie one ponosiły jej główny ciężar, a panując w polu, miały paszy pod dostatkiem. Co więcej, Tatarzy urządzali dalekie rajdy w głąb ziem koronnych, paląc, plądrując i biorąc w jasyr wielu ludzi. Tylko, że te działania nie mogły przesądzić o wyniku całej wojny.

Dr Radosław Sikora
http://www.kresy.pl/kresopedia,historia ... icze-bitwy

Wygląda na to ,że historia się powtarza ,znowu mamy hordy otomańskie w Europie. ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9314
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 400
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13456 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » poniedziałek 07 wrz 2015, 22:00

Przecież były takie "przepowiednie", że Islam zaleje Europę.
Kto powiedział, że przy pomocy oręża?
To się dzieje na naszych oczach, nawet jeśli skala zjawiska jest dziś relatywnie mała. I proszę mnie źle nie rozumieć jestem zawsze za pomocą dla ludzi, ale chciałbym zobaczyć świat bez żadnej religii zanim jeszcze opuszczę ten padół.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: abcd » poniedziałek 16 maja 2016, 10:47

Białczyński pisze:Powstania Śląskie – niedoceniana i zafałszowana karta w historii Polski!
4 maja 2016

Pamiętajmy!
Nie po to nasi dziadowie o Polski Śląsk walczyli, żeby go teraz zawłaszczyli Niemcy przy pomocy V Kolumny (RAŚ), którą tak mocno wspierała PO – partia obozu niemieckiego, ufundowana za niemieckie pieniądze w Polsce. Ta partia zresztą i jej poczwarka NO(woczesna) coraz otwarciej pokazuje jakie ma korzenie i gdzie jest jej zdaniem stolica naszego kraju – według nich na pewno nie w Warszawie. CB.


Piotr Spyra


III POWSTANIE ŚLĄSKIE – Trzy rzeczy, które musicie wiedzieć o śląskich powstaniach

„Kto by wiedział o miejscu pobytu Stefana Primscha, który uciekł z domu do szeregów powstańczych, raczy donieść łaskawie do redakcji „Powstańca”, Szopienice, Rawa 6, celem podania dalszych wiadomości ojcu.” („Powstaniec” nr 15 z 3 czerwca 1921 roku)

Obrazek Żandarmeria polowa w czasie III powstania śląskiego (© NAC)

Nie znalazłem żadnych innych informacji o Stefanie Primschu. Nie ma go w internetowym archiwum powstań śląskich. Nie widnieje w „Księdze Poległych w Powstaniach Śląskich” z 1936 roku. Nawet Google o nim milczy. Skoro uciekł z domu, musiał być niepełnoletni. Skąd pochodził? Z jakiej był rodziny? Czy znalazł go ojciec? Czy znalazł go żywego? A może młody Stefanek spoczął w którejś z bezimiennych mogił powstańczych rozsianych po Górnym Śląsku? Nie wiem. Może ktoś z was to wie? reklama Zacząłem od ogłoszenia w „Powstańcu” – organie prasowym Naczelnej Komendy Wojsk Powstańczych. Chciałem wam pokazać, jak wiele w tych naszych, powstańczych dziejach jest do odkrycia i ile ludzkich losów – wprzęgniętych w śląską, powstańczą epopeję – czeka na swoich kronikarzy. Ale, ale, ja właściwie nie o tym. Chcę napisać, co w powstaniach śląskich jest ważne, co jest ich istotą i specyfiką. Rzecz pierwsza: Tragedia Górnośląska 1918-1922. Terror niemiecki „Mikulczyce. Z Kalinowa przewieziono do Mikulczyc zwłoki 16 dawniejszych obywateli naszej gminy, których Niemcy podczas powstania w okrutny sposób zamordowali. (
). Pogrzeb był zarazem protestem ludności przeciw okrucieństwom wrogów, popełnionym na synach ziemi naszej.” („Sztandar Polski” nr 162 z 19 lipca 1921 roku) Terror niemiecki był na Górnym Śląsku wszechobecny od 31 grudnia 1918 roku, kiedy to Prezydent Rejencji Górnośląskiej wydał rozporządzenie, w którym czytamy : „Wszystkie dążenia zmierzające do oderwania Górnego Śląska od Rzeszy Niemieckiej stanowią przestępstwo zdrady stanu.”. Była to odpowiedź na coraz mocniej wyrażaną wolę polskiej ludności Górnego Śląska powrotu do Macierzy. Rzesza Niemiecka została zjednoczona „krwią i żelazem” i w taki sam sposób postanowiła bronić swojej jedności. Franciszek Marek określił krótki okres dziejów regionu, zamykający się latami 1918-1922, mianem „Tragedii Górnośląskiej”. Podzielam ten pogląd. Górnoślązakom nie pozwolono decydować o swoim losie. Terror i mordy polityczne na masową skalę były odpowiedzią na wspaniały rozkwit polskości i nadzieje uwolnienia się spod pruskiego buta. Terror niemiecki towarzyszył Górnoślązakom w czasie akcji plebiscytowej i po plebiscycie. Terror był przyczyną wybuchu I i II Powstania Śląskiego, był główną metodą walki z powstańcami i jedynym środkiem stabilizacji po ich zakończeniu. Bestialski terror mordów kapturowych spadł na Polaków, którzy po 1922 roku pozostali w granicach państwa niemieckiego. Śmierć zadawano polskim działaczom plebiscytowym i rannym powstańcom na polu bitwy. Szczególnie nienawistnie traktowano, wspierających polskie dążenia narodowe, księży, których kilku zabito w bestialski sposób (jak niemieckiego proboszcza ze Starego Olesna, ks. Franciszka Marxa, którego ciało poćwiartowano i spalono w gazowni, bo solidaryzował się ze swoimi polskimi parafianami). Wobec takiej żądzy krwi nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Przekonali się o tym mieszkańcy Strzebniowa koło Gogolina, kiedy do ich wioski wkroczył oddział Selbstschutzu, w czasie bitwy o Górę św. Anny. Bojówkarze najpierw dokonali masakry na wziętych do niewoli powstańcach z Pułku Pszczyńskiego, a potem zaczęli mordować mieszkańców. Nie chcę więcej epatować przemocą. Przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Dość wspomnieć, że ofiarami podobnych mordów ze strony niemieckich formacji wojskowych, policyjnych i paramilitarnych padło co najmniej kilkanaście tysięcy Górnoślązaków. Zresztą pełny wymiar (łącznie z dokładnym określeniem liczby ofiar) niemieckiego terroru w latach 1918-1922 wciąż nie doczekał się opracowania.

Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/historia/a/ii ... h,9950977/

Nie da się zrozumieć powstań bez zrozumienia, czym była Tragedia Górnośląska, która miała złamać śląskiego ducha. Gdyby nie agresywna, represyjna polityka II Rzeszy, a potem Republiki Weimarskiej po 1918 roku, późniejsze dzieje regionu pewnie potoczyłyby się inaczej. Może nie tak burzliwie, nie tak krwawo i bez tylu bolesnych podziałów.

Rzecz druga: Armia ludowa i wyzwoleńcza

„Na szosie ukazuje się oddział powstańców. Idą krokiem marszowym. Nie ma w nich nic „czarmarkowego”. Niby rok 1863, a jednak zgoła inny świat. Idzie twardy, roboczy lud. Żadnego „stylu” w ubraniu. Jak kto stał, tak poszedł. (
). Spodnie w butach, karabiny na ramionach, naboje w kieszeniach, czasem jakiś pas i przyczepione do niego granaty. Idą prawie ponuro. Mocni, zawzięci, jakby nieśli śmierć
(W.R., „Kurier Warszawski”, nr 129 z 11 maja 1921 roku)

W 1919 roku do powstania poszło 15 tysięcy chłopa. Rok później było ich już 20 tysięcy. W III Powstaniu Śląskim uczestniczyło co najmniej 60 tysięcy ludzi. To dużo, zważywszy, że w tym czasie cała populacja Rejencji Opolskiej liczyła ok. 2 mln 200 tys. mieszkańców. Polaków (według spisu powszechnego z 1910 roku) było na Górnym Śląsku ponad 1 mln 250 tys. Możemy śmiało przyjąć, że prawie z każdej polskiej, górnośląskiej rodziny ktoś walczył. I pokażcie mi drugie polskie powstanie z takim procentowym udziałem społeczeństwa! Wojska Powstańcze (taką oficjalną nazwę przyjęli powstańcy w 1921 roku) miały wybitnie plebejski charakter. Motywacją do walki był nie tylko polski patriotyzm, ale również niechęć do pruskich feudałów, właścicieli zakładów przemysłowych i administracji państwowej. Polscy Górnoślązacy uważali, iż są traktowani jak ludzie drugiej kategorii na własnej ziemi i szli do powstań, żeby to zmienić. W II Powstaniu Śląskim powstańcy wyzwolili prawie cały Powiat Pszczyński, z wyjątkiem Pszczyny i Mikołowa, gdzie stacjonowały włoskie garnizony z Sił Międzysojuszniczych. Taka sytuacja trwała już kilka dni, kiedy spontanicznie i wbrew rozkazom dowódców chłopy z okolicznych wiosek postanowiły uderzyć na Pszczynę i wyrzucić stamtąd księcia pszczyńskiego – Jana Henryka XV Hochberga, któremu pamiętano, jak podle obchodził się z powstańcami rok wcześniej. Być może doszłoby do tego, gdyby włoscy oficerowie z Pszczyny nie poprosili o pomoc ks. Jana Kapicę, proboszcza z niedalekich Tychów, który wśród Ślązaków cieszył się szacunkiem. Dopiero tyski farorz, nie bez trudu, odwiódł krewkich wojaków od tego zamiaru. I tacy byli właśnie nasi powstańcy – „śląscy szeregowcy” – jak sami się nazwali w jednej ze swoich piosenek.

Rzecz trzecia: Powstania śląskie nie były „śląską wojną domową”!

„Powstańcy zdobyli miasto (Wodzisław Śląski – PS) dnia 3 maja o godz. 5 rano. (
). Obecnie w mieście panuje zupełny spokój. Niemieccy stostruplerzy (potoczna nazwa niemieckich bojówkarzy – PS) znajdują się w niewoli, a spokojni obywatele miasta, tak Polacy, jak i Niemcy, żyją w najlepszej zgodzie. Jest to dowodem, że gdyby nie przybłędowie z głębi Niemiec, panowałaby na Górnym Śląsku zgoda i święty spokój.”
(„Górnoślązak” nr 110 z 15 maja 1921 roku)

W czasach dzisiejszych zdarzają się opinie dyskredytujące powstania śląskie i podważające ich rodzimy, górnośląski charakter. Pisze się, że powstanie było inspirowane z zewnątrz, że spokojni mieszkańcy Rejencji Opolskiej zostali zbałamuceni przez polską, nacjonalistyczną propagandę. Piszą wreszcie niektórzy, iż była to bratobójcza, śląska wojna domowa.

Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/historia/a/ii ... 9950977/2/

Patrz także: http://www.solidarnosckatowice.pl/pl-PL ... tanie.html
http://bialczynski.pl/2016/05/04/powsta ... ii-polski/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: abcd » wtorek 31 maja 2016, 10:43

Tajne Archiwum Watykańskie pisze:HOŁD RUSKI, czyli najbardziej ukrywana data w historii Polski oraz najbardziej ukrywany polski obraz. 29 października 1611 r. w Warszawie car Rosji Wasyl IV Szujski złożył – klękając, bijąc czołem i całując królewską dłoń – hołd siedzącemu na tronie Zygmuntowi III Wazie
Oct 29

Obrazek

„Bywało siła triumfów, bywało za pradziadów naszych siła zwycięstw (
) ale hospodara moskiewskiego tu stawić, gubernatora ziemi wszystkiej przyprowadzić, głowę i rząd państwa moskiewskiego tego panu swemu i Ojczyźnie oddawać, to dopiero dziwy, nowina, męstwo rycerstwa (
) sama sława!”. Tak przemawiał podkanclerz
Feliks Kryski na uroczystym wspólnym posiedzeniu Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej na Zamku Królewskim w Warszawie 400 lat temu 29 października 1611 roku – przypominał trzy lata temu prof. Józef Szaniawski.

To był hołd ruski. Obecny był król, prymas, biskupi, wojewodowie, posłowie i senatorowie, czołowi politycy i dowódcy wojska. Ale najważniejszy wśród nich był wielki mąż stanu, wódz i hetman Stanisław Żółkiewski. To właśnie on rozbił w bitwie pod Kłuszynem potężną armię rosyjską, zdobył Moskwę, a 29 października 1611 roku przywiódł do Warszawy wziętych do niewoli wrogów Polski. Byli to car Rosji Wasyl IV, jego żona caryca Katarzyna, dowódca armii rosyjskiej – wielki kniaź Dymitr oraz następca moskiewskiego tronu – wielki książę Iwan. U wylotu Krakowskiego Przedmieścia na plac Zamkowy został wybudowany łuk triumfalny.



U wylotu Krakowskiego Przedmieścia na plac Zamkowy został wybudowany łuk triumfalny.

Na ulice wyległy tysiące warszawiaków i przyjezdnych gości z całej Polski, aby z bliska obejrzeć wziętego do polskiej niewoli Wasyla IV, który sam siebie tytułował carem i samowładcą całej Rosji. Pod łukiem triumfalnym przejechał najpierw zwycięski wódz i hetman Stanisław Żółkiewski, za nim inni dowódcy wojska polskiego, zwycięscy żołnierze, a na końcu car i jeńcy rosyjscy.

Obrazek

W konwoju i pod eskortą polskich dragonów przez Krakowskie Przedmieście zostali doprowadzeni na Zamek Królewski.

Obrazek

Tutaj nastąpił moment kulminacyjny, oczekiwany przez wszystkich hołd ruski. Car Rosji schylił się nisko do samej ziemi, tak że musiał prawą dłonią dotknąć podłogi, a następnie sam pocałował środek własnej dłoni. Wasyl IV złożył przysięgę i ukorzył się przed majestatem Rzeczypospolitej, uznał się za pokonanego i obiecał, że Rosja nigdy już więcej na Polskę nie napadnie.

Obrazek

Dopiero po tej ceremonii król Polski Zygmunt III Waza podał klęczącemu przed nim rosyjskiemu carowi rękę do pocałowania.

Z kolei wielki kniaź Dymitr, dowódca pobitej przez wojsko polskie pod Kłuszynem armii rosyjskiej, upadł na twarz i uderzył czołem przed polskim królem i Rzecząpospolitą, a następnie złożył taką samą przysięgę jak car. Wielki kniaź Iwan też upadł na twarz i trzy razy bił czołem o posadzkę Zamku Królewskiego, po czym złożył przysięgę, a na koniec rozpłakał się na oczach wszystkich obecnych. W trakcie całej ceremonii hołdu ruskiego na podłodze przed zwycięskim hetmanem, królem i obecnymi dostojnikami Rzeczypospolitej leżały zdobyte na Kremlu rosyjskie sztandary.

W roku 1612 car Wasyl i towarzyszące mu osoby zginęli w tajemniczych okolicznościach w Gostyninie k. Płocka, zamordowani przez rosyjską agenturę działającą w Polsce. Dopóki żył Wasyl IV, bojarzy nie mogli wybrać nowego cara. Jednym z inicjatorów zgładzenia Wasyla IV był założyciel nowej carskiej dynastii Michaił I Romanow, od 1613 roku rządzący na Kremlu.

Obrazek

Takich wielkich zwycięstw jak Kłuszyn i triumfów jak hołd ruski mieliśmy w naszej historii zaledwie kilka. Zdecydowanie więcej doświadczyliśmy wielkich klęsk narodowych. Wszystkie przegrane powstania, tragiczny wrzesień 1939 r., klęska Polski w II wojnie światowej, Katyń, Oświęcim, deportacje na Syberię. Tak – rocznice tych tragicznych wydarzeń są na ogół czczone uroczyście, są odsłaniane, a zwycięstw często jakbyśmy się wstydzili. Dotyczy to przede wszystkim hołdu ruskiego i Kłuszyna, które są dla Rosjan od 400 lat ważnym memento. W rosyjskiej tradycji po dziś dzień (!) funkcjonuje charakterystyczny respekt przed Polakami oraz Polską dużo słabszą od Rosji.

Prof. Józef Szaniawski

Obrazek

radiomaryja.pl



Audycja z 28 października 2011 r.:



Wikipedia:

Carowie Szujscy przed Zygmuntem III,

Hołd Szujskich,

Sejm 1611



Obrazek

„Hołd ruski” Jana Matejki. Katalogowany pod manipulatorskimi umownymi tytułami: „Carowie Szujscy na sejmie warszawskim”, „Bracia Szujscy na Sejmie Warszawskim”, „Hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski przedstawia carów Szujskich na sejmie warszawskim 1611” czy „Pokłon byłego cara Wasyla IV Szujskiego z braćmi przed królem polskim Zygmuntem III Wazą na sejmie w Warszawie 29.10.1611”. Zaklasyfikowany jako „szkic do obrazu” (jeśli to jest szkic, to gdzie jest oryginał?
). Obraz stanowi ideową analogię do "Hołdu pruskiego". Sceny hołdów: pruskiego przed Zygmuntem I Starym, moskiewskiego przed Stefanem Batorym i ruskiego przed Zygmuntem III Wazą − to szczytowe momenty polskiej dominacji politycznej.

Hołd ruski i data 29 października 1611 r. nie istnieją nie tylko w podręcznikach, encyklopediach, książkach, ale zostały wymazane celowo ze świadomości i pamięci narodowej Polaków. To najdłużej istniejąca biała plama dziejów Polski, nadal skutecznie utrzymywana przez agenturę rosyjską w Polsce, historyków złej woli oraz przez polityczną poprawność! (prof. Józef Szaniawski).

(taw)
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpr ... iii-wazie/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 09 wrz 2016, 11:08

niezlomni.com pisze:
Obrazek

8 września 1514: bitwa pod Orszą, czyli jedno z największych zwycięstw polskiego oręża. „Zapomniano” o niej na wiele lat

2016/09/08

Bitwa pod Orszą okazała się wielkim zwycięstwem Polaków i Litwinów nad mającymi przewagę liczebną żołnierzami Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Upamiętniona została jedną z tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Do bitwy doszło 8 września 1514 r. podczas trwającej w latach 1512-1522 wojny litewsko-moskiewskiej. Doszło do niej, choć formalnie między Wielkim Księstwem Moskiewskim a Wielkim Księstwem Litewskim istniał pokój wieczysty. Do wojny pretekst znaleźli Rosjanie. Otóż król Polski Zygmunt I Stary zawarł z chanem krymskim Menglim I Girejem sojusz obronny, a Tatarzy krymscy mieli za zgodą polskiego króla wyprawiać się zbrojnie na Moskwę. Doszły do tego pretensje Rosjan o sposób traktowania w Polsce Heleny Moskiewskiej, wdowy po Aleksandrze Jagiellończyku, której odmówiono koronacji, gdy nie zgodziła się zostać katoliczką.

Obrazek
Iwan Czeladnin

Przygotowania Moskwy do wojny przebiegały planowo. Główną rolę odegrał w nich niezwykle zdolny dyplomata, wielki książę moskiewski Wasyl III (1479-1533). Rozbudował artylerię i piechotę. Zlikwidował większość przywilejów dla książąt i bojarów. Nawiązał stosunki dyplomatyczne z wieloma dworami Europy.

Wojnę z Wielkim Księstwem Litewskim rozpoczął Wasyl III już w listopadzie 1512 r. W zimie 1512 r. i latem 1513 r. próbował bezskutecznie zdobyć Smoleńsk. Litwini z wielką determinacją przez wiele tygodni bronili miasta-twierdzy, które stało się symbolem oporu przeciw Moskwie.

Wasyl III nie miał zamiaru rezygnować. Wiosną 1514 r. wyruszył z armią liczącą 80 tys. żołnierzy i kilkaset armat. Oblężeniem kierował kniaź Michał Gliński. To postać niezwykle ciekawa. Sam wywodził się z rodu tatarskiego, co nie przeszkadzało mu wcześniej walczyć z Tatarami. Jako marszałek nadworny litewski odniósł spektakularne zwycięstwo nad nimi w bitwie pod Kleckiem na Rusi Czarnej. Teraz stanął na czele wojsk moskiewskich przeciwko Litwinom i Polakom.

Jego wojska zastosowały skuteczną tym razem taktykę ostrzału artyleryjskiego Smoleńska, w rezultacie czego 30 lipca 1514 r. obrońcy miasta poddali się, a 31 lipca do Smoleńska przyjechał sam Wasyl III.

Już w sierpniu 1514 r. doszło do skierowanego przeciwko Polsce i królowi Zygmuntowi Staremu sojuszu. Zawarli go wielki książę moskiewski Wasyl III, król Niemiec i cesarz rzymski Maksymilian I Habsburg oraz wielki mistrz zakonu krzyżackiego Albrecht Hohenzollern. Wspólnie mieli rozpocząć wojnę przeciwko Polsce i Litwie, a potem podzielić łupy. Moskwa miała zagarnąć znaczny obszar Wielkiego Księstwa Litewskiego (dzisiejszy teren Ukrainy i Białorusi), a cesarstwo niemieckie ziemie należące do zakonu krzyżackiego.

Obrazek
Konstanty Ostrogski

Tymczasem król Polski Zygmunt Stary postanowił przyjść z odsieczą Smoleńszczyźnie zajętej przez Moskwę. Zorganizował wyprawę wojenną. Na czele armii polsko-litewskiej stanął hetman wielki litewski książę Konstanty Ostrogski, doświadczony dowódca, który jeszcze za rządów króla Jana Olbrachta odnosił zwycięstwa nad Tatarami. Jego pierwszym podkomendnym był Jerzy Radziwiłł Herkules, wcześniej pogromca Tatarów, Krzyżaków i Rosjan, ojciec Barbary Radziwiłówny, przyszłej królowej Polski.

Do decydującej o losach wojny bitwy doszło pod Orszą. Nieoceniona okazała się w niej lekka jazda litewska, lekka i ciężka jazda polska, piechota najemna, głównie ze Śląska, ochotnicy z Czech, a także sprzęt artyleryjski oraz umiejętności inżynieryjno-saperskie. Rosjanie nie przewidzieli, że wojska polskie i litewskie przeprawią się przez Dniepr mostem pontonowym zbudowanym z bali, łodzi i opróżnionych beczek po piwie i winie. Przeprawę przez rzekę zorganizował Jan Baszta z Żywca, którego polski król wynagrodził za ten czyn nadając mu przywilej zwolnienia od cła pobieranego na Wiśle od tratew z drzewem. Według pobożnej tradycji, żołnierzom polskim i litewskim uczestniczącym w bitwie ukazał się św. Kazimierz, patron Polski i Litwy.

Obrazek
Przeprawa polskiej artylerii po improwizowanym moście pontonowym, widoczne pod deskami łodzie i beczki

W bitwie zginęło kilkanaście tysięcy żołnierzy moskiewskich, a wielu z najznakomitszych rodów (np. Rurykowiczów, Bułhakowów) dostało się do niewoli. Do niewoli dostał się też dowódca wojsk moskiewskich książę Iwan Czeladin. Bitwa dowiodła, że wojska polskie i litewskie skutecznie mogą bronić swojego terytorium.

O zwycięstwie król Zygmunt Stary powiadomił papieża i monarchów europejskich.

Obrazek
Oddział ciężkiej jazdy

Bitwa pod Orszą była jedną z trzech zwycięskich dla wojsk litewsko-polskich. Także pod Orszą zostały odniesione inne polskie zwycięstwa nad Moskalami 13 lipca 1508 r. i 7 lutego 1564 r.

Warto dodać, że licząca dziś 120 tys. mieszkańców i leżąca w regionie witebskim Orsza jest jednym z najstarszych miast Białorusi. Pierwsza wzmianka o jej istnieniu pochodzi z 1066 r. Kolejno należała do księstw połockiego, smoleńskiego i witebskiego. W XIII w. została włączona do Litwy, a w 1567 r. do Korony Królestwa Polskiego. W 1620 r. otrzymała od króla Zygmunta III Wazy prawa miejskie, a monarcha ufundował tu kolegium jezuickie. Po I rozbiorze zajęła ją Rosja. W latach 1922-1991 należała do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Obrazek

O bitwie pod Orszą „zapomniano” na wiele lat. Nie godziło się przypominać porażek, które odnosili władcy Kremla. Dopiero w 1995 r. staraniem pracujących w Orszy księży marianów postawiono krzyż na miejscu bitwy, a w miejscowym kościele zawieszono kopię obrazu „Bitwa pod Orszą”, którego oryginał znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie.

W Antowilu, wiosce należącej do parafii w Orszy, urodziła się 29 października 1833 r. Celina Borzęcka, współzałożycielka ss. zmartwychwstanek, wyniesiona na ołtarze w 2007 r.

Wojciech Świątkiewicz, Idziemy nr 36 (468), 7 września 2014 r. / fot. Wikipedia

Obrazek

Piękna pieśń chwały, która przypomina o polskim triumfie w Bitwie pod Orszą, kiedy wojska polskie i litewskie zatrzymały nawałę moskiewską [wideo]
http://niezlomni.com/8-wrzesnia-1514-bi ... no-o-niej/
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 13007
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 903
x 326
Podziękował: 12961 razy
Otrzymał podziękowanie: 19682 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: songo70 » sobota 10 wrz 2016, 16:58

Wizna – Polskie Termopile. Pamięci tych, dzięki którym żyjemy i mówimy po polsku

Wrz 8

Kpt. Władysław Raginis – bohater Obrony Wizny 1939. Fot. Marek BerkanŻołnierze września 1939
Wizna.png
(398.95 KiB) Pobrany 425 razy

Waleczni obrońcy
Skazani na siebie
Osamotnieni
Piechurzy, ułani, strzelcy, szwoleżerowie
Wierni do końca
Przegrani, ale zwycięzcy
Ich krew wsiąkła w polską ziemię
Wyrosły piękne kwiaty
Dali nadzieję, że
Jeszcze Polska nie zginęła
Bo się nie poddała
Bo ma takich synów
Gloria
Gloria victis

(mk)

źródło:

https://spiewptaka.blogspot.com/2016/09 ... -1939.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82ad ... aw_Raginis

https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Wizny

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpr ... termopile/
0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 13007
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 903
x 326
Podziękował: 12961 razy
Otrzymał podziękowanie: 19682 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: songo70 » poniedziałek 12 wrz 2016, 18:24

0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 01 paź 2016, 22:00

Bitwa pod Kircholmem - wielki tryumf Husarii - CO ZA HISTORIA

https://www.youtube.com/watch?v=PGaon_xc2kM

Opublikowany 29.01.2016
Husaria to owiana legendą formacja wojska polskiego, która wsławiła się w wielu historycznych starciach. W dzisiejszym odcinku Hardkor History prezentujemy jej rolę w Bitwie pod Kircholmem - czyli jednego z najbardziej tryumfalnych zwycięstw Rzeczpospolitej.
0 x



Awatar użytkownika
abcd
Posty: 5771
Rejestracja: środa 17 wrz 2014, 20:13
x 383
x 227
Podziękował: 32225 razy
Otrzymał podziękowanie: 9245 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: abcd » piątek 01 wrz 2017, 11:38

Dariusz Andrzej Czaja pisze:Jak Bolesław Chrobry w krainie Dziadoszan wojska cesarskie pokonał
2017-08-31 20:29

Tysiąc dwa lata temu doszło do starcia zbrojnego, które rozegrało się na ziemi Dziadoszan. Bitwa odbyła się pomiędzy wojskami księcia Bolesława Chrobrego a najeźdźcą – armią cesarza niemieckiego Henryka II, wspartą przez wasali czeskich i wieleckich.

Starcie to było epizodem zmagań cesarskich z państwem piastowskim w 1015 roku, jednak na tyle istotnym, by przybliżyć go lokalnej społeczności. Historycy poświęcili bowiem samej bitwie niewiele miejsca w swoich badaniach.

Obrazek
Strona z Kroniki Thietmara (domena publiczna).

1 września 1015 roku wojska piastowskie, dzięki śmiałemu manewrowi i użyciu licznych zastępów łuczników, zniszczyły tylną straż cofającego się nieprzyjaciela. Dokładna lokalizacja miejsca starcia nie jest znana. Informacje o bitwie czerpiemy głównie z kroniki Thietmara. Jej autor był wprawdzie zagorzałym przeciwnikiem księcia Bolesława Chrobrego, lecz na łamach kroniki klęski tej nie przemilczał. Bitwę krótko wspomina również inne niemieckie źródło, Roczniki Kwedlinburskie.

U schyłku X wieku stosunki państwa Piastów z Cesarstwem układały się raczej bezkonfliktowo. W 1000 roku, podczas zjazdu gnieźnieńskiego, między Bolesławem Chrobrym a cesarzem Ottonem III zapanowały wręcz przyjazne stosunki. Dwa lata później jednak Otton III zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego następca, król i późniejszy cesarz Henryk II nie zamierzał kontynuować polityki swego poprzednika. Bolesław Chrobry, wykorzystując opór części książąt niemieckich przeciw wyborowi nowego władcy, opanował jeszcze w 1002 roku Marchię Miśnieńską, Milsko i Łużyce, a w następnych latach Morawy i Czechy. Ekspansywna i niezależna polityka piastowskiego sąsiada wywołała reakcję niemieckiego króla. Konflikty zbrojne, wśród których najgłośniejszym echem odbiły się wielkie wyprawy na Polskę, trwały z przerwami kilkanaście lat i zakończyły się kompromisowym pokojem w Budziszynie w 1018 roku.

Państwo Bolesława Chrobrego zabezpieczał przed ekspansją niemiecką system obronny granicy, składający się z umocnień stałych i polowych. Główną linią obrony była Odra oraz przyległe do niej bagna. Przedarcie się na wschód utrudniały poprzedzające Odrę jej dopływy: Nysa Łużycka i Bóbr. Przepraw rzecznych broniły garnizony w grodach. Ogromną rolę w tej strategii odegrały największe piastowskie grody na środkowym Nadodrzu: Krosno (Odrzańskie) i Głogów. Utrata kontroli nad jedną z tych warowni otwierała drogę wrogim armiom w kierunku centralnych grodów Wielkopolski...

Cesarski atak

Po dwóch kampaniach wojennych pomiędzy Polską a Cesarstwem (1002-1005 i 1007-1013), nowy konflikt wybuchł już w 1015 roku. Wobec niedotrzymania postanowień układu merseburskiego (1013) przez Bolesława Chrobrego i zapowiedzi interwencji zbrojnej ze strony cesarza, piastowski książę miał dumnie odpowiedzieć Henrykowi: „Nie tylko chcę zatrzymać własne ziemie, lecz również pragnę złupić cudze!”, co odnotowały Roczniki Kwedlinburskie.

W lipcu 1015 roku ruszyła z Magdeburga na Polskę armia cesarska. Cesarz starannie przygotował się do wyprawy. Jego sprzymierzeńcami byli książę czeski Udalryk, książę saski Bernard oraz pogańscy Wieleci. Całość wojsk podzielono na trzy skrzydła: siły główne uderzały na Krosno, południowe na pogranicze śląsko-czeskie, a skrzydło północne na rejon Lubusza. Plan niemiecki zakładał ścisłe współdziałanie wszystkich trzech skrzydeł. Rozpoznanie zamiarów agresora, dzięki sprawnemu wywiadowi, pozwoliło polskiemu księciu rozlokować siły w miejscach spodziewanych ataków. Wzmocniono również m.in. warownię głogowską, dla obrony w tym miejscu przeprawy rzecznej.

Obrazek
Wizerunek Henryka II z jego sakramentariusza (domena publiczna).

Główna armia uderzeniowa – po potyczce pod grodem Ciani (obecna miejscowość Zützen na północnych Łużycach) i po przekroczeniu Szprewy, omijając nadrzeczne bagna dotarła do Krosna Odrzańskiego. Mimo kontaktu z oddziałami syna Bolesława, księcia Mieszka, cesarzowi udało się 3 sierpnia sforsować Odrę. Wobec braku możliwości dalszych manewrów – z tyłu jego armii Odra, a z przodu w dalszym ciągu silnie broniony gród krośnieński – armia Henryka odstąpiła od oblężenia, oczekując na wojska sojuszników, które miały nadejść z dwóch zaplanowanych kierunków.

Druga armia, pod dowództwem księcia saskiego Bernarda, stojącego na czele Sasów i posiłków wieleckich, kierowała się od północy ku przeprawom na wysokości ziemi lubuskiej. Na drugim brzegu Odry oczekiwały na nią oddziały Bolesława, który miał dowodzić obroną osobiście. Wobec silnego oporu polskiego Sasi użyli łodzi, szukając dogodnego i niestrzeżonego miejsca do przeprawy. Po pokonaniu 30–40 km w dół rzeki Niemcom udało się przeprawić na drugi brzeg Odry. Ich wojsko, po spaleniu kilku miejscowości, podjęło marsz na południe w celu połączenia się z główną armią. Książę polski, mimo początkowych niepowodzeń, zablokował jednak napastnikom możliwość połączenia się z Henrykiem II i zmusił Bernarda do odwrotu.

Od południa na Polskę mieli uderzyć Czesi pod dowództwem Udalryka. Wyprzedzające uderzenie wojsk polskich znacznie jednak osłabiło kontyngent czeski, który w toku dalszej kampanii, wobec niemożliwości połączenia sił z pozostałymi armiami, spustoszył gród Bożęcin (łac. Businc – dziś Gross i Klein Biesnitz koło Zgorzelca). Po zniszczeniu grodu książę czeski wycofał się z Polski.

Planu połączenia trzech armii nie udało się cesarzowi zrealizować. Powstało zagrożenie osaczenia przez Polaków jego głównych sił, znajdujących się po prawej stronie Odry. Henryk widząc, że stracił jakiekolwiek pole manewru i świadomy niepowodzeń wojsk na skrzydle północnym i południowym, zdecydował się na odwrót. Pustoszył przy okazji wszystko, co napotkał na swojej drodze. Główne siły cesarskie przeprawiły się na lewy brzeg Odry, między dzisiejszymi miejscowościami Cigacice i Zawada, kierując się przypuszczalnie ku staremu szlakowi z Krosna Odrzańskiego na Śląsk. Najwyraźniej zrezygnowano jednak z marszu na Głogów i skierowano się w stronę Łużyc, co odnotowano w dalszej części relacji biskupa Thietmara.

Bolesław kontratakuje

Obrazek
Bolesław I Chrobry (aut. Aleksander Lesser domena publiczna).

W ślad za wojskami cesarskimi postępowały oddziały polskie, podejmując próbę wciągnięcia ich w pułapkę, poprzez podstawionych przewodników, by przy nadarzającej się okazji zaatakować. Kronikarz Tiethmar zanotował:

Cesarz (…) trzymał się silnie, jak długo chciał, w tych stronach, choć bardzo się martwił małą ilością żołnierzy, którą rozporządzał. Kiedy w drodze powrotnej przybył do kraju Dziadoszan, rozbił na swoje nieszczęście, obóz w pewnym, ciasnym pustkowiu, którego jedynym mieszkańcem był pewien hodowca pszczół, później zresztą zabity.
Bolesław tymczasem dowiedziawszy się, że cesarz obrał inną drogę powrotu, niż tę, którą przybył, umocnił na wszelki sposób swoje terytorium nad Odrą. A gdy zawiadomiono go, że cesarz już się wyniósł, wysłał wielką liczbę pieszych do miejsca, w którym obozowało wojsko, z rozkazem, by starali się choć część tegoż zniszczyć, jeżeli nadarzy się do tego korzystna okazja.

https://histmag.org/Jak-Boleslaw-Chrobr ... onal-15641

Dariusz Andrzej Czaja pisze:Jak Bolesław Chrobry w krainie Dziadoszan wojska cesarskie pokonał
2017-08-31 20:29

Przed uderzeniem na nieprzyjaciela książę Bolesław próbował pertraktacji:

…wysłał do cesarza swojego opata, imieniem Tuni, z udanymi propozycjami pokojowymi. Cesarz jednak rozpoznał w nim zaraz szpiega i zatrzymał go, dopóki całe wojsko nie przeszło przez znajdujące się na drodze bagna przez mosty ułożone poprzedniej nocy.

Było to 1 września 1015 roku. Kronikarz relacjonuje, że odwrót ubezpieczała tylna straż wojsk cesarskich, składająca się z „najprzedniejszych” rycerzy i dowodzona przez znamienite osobistości – biskupa magdeburskiego Gerona, saskiego palatyna Burcharda oraz margrabiego Gerona.

Obrazek
Thietmar z Merseburga, wizerunek z tablicy na fontannie przed kościołem św. Stefana w Tangermünde (fot. Harald Rossa, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

Wtedy Bolesław Chrobry zdecydował się na uderzenie:

Po pewnym czasie nieprzyjaciele ukryci w pobliskim lesie wznieśli potrójny okrzyk i zaraz potem rzucili się na nasze wojsko z łucznikami, którzy nadbiegli w zamieszaniu. Nasi dzielnie stawiali opór przy pierwszym i drugim ataku, i zabili wielu spośród nadbiegających. Lecz nieprzyjaciele, nabrawszy otuchy na widok ucieczki niektórych spośród naszych, zwarli się i uderzywszy powtórnie, rozpędzili wszystkich i wybili pojedynczo przy pomocy zdradzieckich strzał. Arcybiskup Gero i ranny palatyn Burchard ledwie uszli z życiem i donieśli o tym cesarzowi. Młodociany Rudolf dostał się z garstką do niewoli. Polegli i ze zbroi odarci zostali: grafowie Gero i Folkmar oraz dwustu najprzedniejszych rycerzy, o których imionach i duszach niechaj Bóg wszechmogący w swym miłosierdziu pamięta! Nam zaś, z których winy oni polegli, niechaj Bóg przebaczy w imię Chrystusa i chroni nas łaskawie, byśmy nie doznali czegoś podobnego w przyszłości!.


Tak oto oddział cesarski został rozbity. Ci, którzy zbiegli z pola walki, informowali cesarza o klęsce:

Kiedy cesarz wysłuchał smutnej o tym relacji, chciał powrócić na miejsce, by zabrać zwłoki zabitych, lecz odwiedziony od tego zamiaru przez wielu doradców, zaniechał go nie bez oporu i wysłał tylko biskupa Idziego, aby wyprawił im pogrzeb za zgodą niegodziwego księcia i zażądał zwłok margrabiego Gerona [o jego śmierci informują też Roczniki Kwedlinburskie]. Dostojny pasterz spełniając chętnie życzenie cesarza podążył tam szybko, a gdy ujrzał ślady żałosnego pogromu zaniósł się od płaczu i modlił się na klęczkach za poległych. Kiedy zwycięzcy, zajęci ciągle jeszcze tylko szukaniem łupów, spostrzegli go z daleka, uciekli zrazu w obawie, iż nadciąga nowe wojsko, potem jednak, gdy się przybliżył, pozdrowili go i pozwolili mu odejść nie czyniąc mu żadnej krzywdy. Uzyskawszy od Bolesława radującego się naszą klęską to, o co prosił, Idzi pogrzebał z wielkim trudem przy pomocy nieprzyjaciół ciała towarzyszy, po czym niezwłocznie odjechał.


Epizod „dziadoszański” był pierwszym, ale nie jedynym ofensywnym manewrem oddziałów Bolesława Chrobrego w tej kampanii. Wojska polskie pod dowództwem księcia Mieszka nękały oddziały cesarskie aż do grodu Miśni.

Do dziś nie zlokalizowano dokładnie miejsca bitwy. Za najbardziej prawdopodobne uznaje się teren bagien i mokradeł między Przemkowem a Szprotawą. W 2013 roku przedstawiciele Muzeum Ziemi Szprotawskiej zaproponowali lokalizację starcia w okolicy dzisiejszej wsi Lubiechów, leżącej w powiecie żagańskim. Bitwę wiąże się jeszcze z innymi miejscami: terenem między Ochlą a Brzeźnicą pod Zieloną Górą oraz na obszarze bagiennym w gminie Gromadka.

Kampania z 1015 roku, zorganizowana przez Cesarstwo z szerokim rozmachem, zakończyła się dla najeźdźcy niesławnym odwrotem i utratą tylnych straży na ziemi Dziadoszan. A już dwa lata później kolejna wyprawa cesarska oblegała ważne śląskie grody: Głogów i Niemczę.

Obrazek
Łucznicy walczący z wojskami Henryka II wg Antoniego Boka, rysunek z okładki książki D. A. Czai, 1015 Bitwa w krainie Dziadoszan, wydanej przez Towarzystwo Ziemi Głogowskiej w 2015 roku.

Dziadoszanie – lud pogranicza

Plemię Dziadoszan było największym, obok Ślężan, na Śląsku. Terytorium, na którym miało swoje siedziby, liczyło od około 2500 do ponad 3000 kilometrów kwadratowych.

Kraina Dziadoszan pokryta była w większości puszczami i borami, nie różniąc się pod tym względem od innych ziem przyszłej Polski.

Dziadoszanie są najczęściej wzmiankowanym plemieniem w źródłach pisanych dotyczących Śląska. Najstarsze z nich, Opis grodów i krain z północnej strony Dunaju, znane pod nazwą Geograf Bawarski (z około 845 roku), zawiera między innymi nazwy śląskich plemion oraz wykaz ich grodów lub okręgów grodowych. Dziadoszanom przypisano w tym dokumencie 20 grodów (civitates). W okolicach Głogowa wybudowali oni m.in. grody w sąsiedztwie obecnych miejscowości Chobienia, Dalków, Dankowice, Dobrzejowice, Jakubów, Obiszów, Orsk czy Przedmoście. Stanowiły one linię obronną wzdłuż Odry i Wzgórz Dalkowskich, skierowaną prawdopodobnie przeciw ekspansji sąsiadów. W X wieku tereny Dziadoszan dostały się pod wpływy czeskie, a około 990 roku ich ziemie wchłonęło tworzące się państwo Mieszka I. Mimo tego przekonanie o rozległym terytorium Dziadoszan, silnym znaczeniu i ich odrębności w tej części Śląska, utrzymywało się jeszcze wiele lat, czego dowodzą choćby liczne wzmianki o nich w kronice biskupa Tiethmara.

Bibliografia:

* Źródła:


- Kronika Tiethmara, t. I-II, Wrocław 2006
- Die Annales Quedlinburgenses [Roczniki Kwedlinburskie], Hannover 2004.

* Opracowania:


- Althoff Gerd, Ottonowie. Władza królewska bez państwa, Warszawa 2009.
- Blaschke Julius, Geschichte der Stadt Glogau und des Glogauer Landes, Glogau 1913.
- Bogacki Michał, Przemiany w wojskowości polskiej od połowy X wieku do 1138 roku. Kształt i organizacja armii, Toruń 2007.
- Bogacki Michał, Broń wojsk polskich w okresie średniowiecza, Zakrzewo 2009.
- Bogusławski Wilhelm, Słowianie Zachodni. Dzieje, obyczaje, wierzenia [w:] Słowiańszczyzna północno-zachodnia od VI do połowy XIII wieku. Zmiana stosunku Polski do Niemiec, Czech i Słowian zaodrzańskich, Warszawa 2014.
- Boryna Maciej, Dawne życie mieszkańców Borów Dolnośląskich na przykładzie Lubiechowa w byłym powiecie szprotawskim, Szprotawa 2013.
- Bunar Piotr, Sroka Stanisław, Słownik wojen, bitew i potyczek w średniowiecznej Polsce, Kraków 2004.
- Czaja Dariusz Andrzej, Warownia głogowska w dobie pierwszych Piastów. Znaczenie militarne Głogowa w X-XII wieku, Głogów 2010.
- Czaja Dariusz Andrzej, 1015. Bitwa w krainie Dziadoszan, Głogów 2015.
- Czapla Krzysztof, Dziadoszanie. Plemię zamieszkujące ziemię głogowską w X wieku, Głogów 2014.
- Dąbrowski Edward, Funkcje obronne przejść w rejonie ujścia Bobru za pierwszych Piastów [w:] Archeologia w studiach nad najstarszymi dziejami Krosna Odrzańskiego, pod red. M. Magdy-Nawrockiej, A. Nawojskiej, J. Szymczaka, Krosno Odrzańskie 2006.
- Grabski Andrzej Feliks, Bolesław Chrobry. Zarys dziejów politycznych i wojskowych, Warszawa 1964.
- Labuda Gerard, Mieszko II. Król Polski (1025-1034), Poznań 2008.
- Matuszkiewicz Feliks, Historia Szprotawy, tłumaczenie i opracowanie Kuczer Jarosław, Szprotawa 2010.
- Miśkiewicz Benon, Studia nad obroną polskiej granicy zachodniej w okresie wczesnofeudalnym, Poznań 1961.
- Nowakowski Andrzej, Wojskowość w średniowiecznej Polsce, Malbork 2005.
- Olejnik Karol, Cedynia, Niemcza, Głogów, Krzyszków, Kraków 1988.
- Pastuszka Wojciech, Gdzie Chrobry pobił Niemców? [w:] „Archeowieści”, 13 grudnia 2013 roku [dostęp: 29 sierpnia 2017 roku[ <https://archeowiesci.pl/2013/12/13/gdzi ... l-niemcow/>.
- Polska technika wojskowa do 1500 roku, pod redakcją Andrzeja Nadolskiego, Warszawa 1994.
- Rochala Paweł, Niemcza 1017, Warszawa 2004.
- Strzelczyk Jerzy, Bolesław Chrobry, Warszawa 2014.
- Ze studiów nad średniowiecznym Głogowem i Krosnem, pod redakcją Stanisława Kowalskiego, Zielona Góra 1970.
- Żukowski Robert, Rycerstwo polskie X-XV w., Warszawa 1999.

https://histmag.org/Jak-Boleslaw-Chrobr ... al-15641/2
0 x


Gdzie rodzi się wiara, tam umiera mózg.

Awatar użytkownika
Thotal
Posty: 7677
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
x 27
x 254
Podziękował: 6077 razy
Otrzymał podziękowanie: 12111 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: Thotal » poniedziałek 22 sty 2018, 16:26

LAS TEUTOBURSKI...


http://wmrokuhistorii.blogspot.de/2014/ ... m.html?m=1



Pozdrawiam - Thotal :)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 09 paź 2018, 23:16

Bitwa - Jak pokonaliśmy wroga pod Beresteczkiem 1651

https://www.youtube.com/watch?v=JqrQ7I703WE

Opublikowany 11 lis 2017
Jedna z większych bitew tamtego okresu. Pomijając to co się stało później jest czym się chwalić.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 11 paź 2018, 23:29

Jak zdobyliśmy i straciliśmy Moskwę
https://www.youtube.com/watch?v=IfHqvPMvdP0

Opublikowany 14 sie 2017

Rosja pod polskim butem. Historia Bez Cenzury

https://www.youtube.com/watch?v=GB078m2vFyI

Opublikowany 14 lut 2015
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: janusz » sobota 27 paź 2018, 21:11

Legenda Zbaraża

https://www.youtube.com/watch?v=73kmuDYmeAE

Opublikowany 7 maj 2016
Program przedstawia genezę i przebieg oblężenia Zbaraża (1649) przez wojska kozacko - tatarskie. Od 10 lipca do 22 sierpnia 1649 r. (po klęskach pod Żółtymi Wodami i Korsuniem) broniła się tu około 15 - tysięczna armia koronna i oddziały prywatne. Faktycznym wodzem i mózgiem obrony był stojący na czele swych własnych wojsk wojewoda ruski książę Jeremi Wiśniowiecki. Oblegająca armia kozacko - tatarska Bohdana Chmielnickiego i chana krymskiego Islama III Gireja liczyła znacznie ponad sto tysięcy żołnierzy, nie licząc chłopstwa. Ze względu na nikłe rozmiary zamku wojsko broniło się w obozie warownym. W dramatycznej sytuacji, kiedy w obozie zaczął szerzyć się głód i choroby, z wezwaniem o pomoc wysłano Mikołaja Skrzetuskiego i Krzysztofa Stapkowskiego. Wbrew wizji Sienkiewicza, który „uśmiercił ” Podbipiętę, oficerom udało się dotrzeć do obozu króla Jana Kazimierza w Toporowie. Na odsiecz załodze Zbaraża ruszyła 15 - tysięczna armia na czele z królem. Została jednak osaczona pod Zborowem nad Strypą przez wojska kozacko - tatarskie. Dzięki przekupieniu chana krymskiego udało się zmusić Chmielnickiego do zawarcia ugody pozostawiającej dużą część Ukrainy w rękach powstańców. W lutym 1651 r. działania wznowiła strona koronna. Armia kozacko - tatarska została rozgromiona pod Beresteczkiem.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15643
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 834
Podziękował: 29214 razy
Otrzymał podziękowanie: 23547 razy

Re: Wielkie bitwy

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 08 lip 2020, 17:52

Bitwa pod Konotopem. 361 lat temu Rosjanie ponieśli miażdżącą klęskę od połączonych sił kozacko-polsko-tatarskich


Obrazek
BITWA POD KONOTOPEM, ARTUR ORLONOW

361 lat temu, 8 lipca 1659 r. odbyła się słynna bitwa pod Konotopem, w której Rosjanie dowodzeni przez księcia Aleksieja Trubeckiego i księcia Semena Pożarskiego ponieśli miażdżącą klęskę od połączonych sił kozacko-polsko-tatarskich pod dowództwem kozackiego hetmana Wyhowskiego, polskiego stolnika kijowskiego Krzysztofa Łasko oraz Chana Krymskiego Mehmeda IV Gireja. Kiedy wieść o tej porażce dotarła do Moskwy, miasto opanowały rozpacz i panika. „Kwiat moskiewskiej kawalerii, co odbył szczęśliwe walki w latach 1654 i 1655, zginął w jeden dzień i już nigdy po tym car moskiewski nie był w stanie wystawić do walki takiego świetnego wojska. W ubraniu żałobnym wyszedł car Ołeksij Mychajłowycz do narodu i strach objął Moskwę. (…) …carskie miasto zadrżało o własne bezpieczeństwo. W sierpniu według ukazu monarchy ludzie wszystkich warstw wykonywali prace ziemne dla umocnienia Moskwy. Sam car z bojarami często był obecny przy pracach. Mieszkańcy okolic z rodzinami, dobytkiem wypełniali Moskwę i chodziły słuchy, że monarcha wyjeżdża za Wołgę, za Jarosław”. – pisał w swoim czasie Siergiej M. Sołowiow, historyk, profesor Uniwersytetu Moskiewskiego.

Source: https://jagiellonia.org/bitwa-pod-konot ... pXrgYXJnY8
0 x



ODPOWIEDZ