Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Tajemnice ukryte w obrazach.

Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: św.anna » niedziela 21 paź 2018, 00:06

Tworzył tak dobre dzieła, bo miał zeza? Obrazek

Analiza portretów i autoportretów Leonarda da Vinci pokazała, że renesansowy mistrz miał najprawdopodobniej zeza, co ułatwiało mu odtwarzanie trójwymiarowych kształtów w obrazach i rzeźbach.

Prof. Christopher Tyler z City, University of London analizował relatywne położenie źrenic w szparach ocznych w 6 dziełach sztuki będących portretami bądź autoportretami da Vinciego (2 rzeźbach, 2 obrazach olejnych i 2 szkicach): u człowieka witruwiańskiego (autor: da Vinci), Dawida (Andrea del Verrocchio), "Młodego wojownika" (del Verrocchio), "Jana Chrzciciela w wieku młodzieńczym" (da Vinci), a także u "Zbawiciela świata" (da Vinci) i na kolejnym prawdopodobnym autoportrecie da Vinciego.

Wyniki pomiarów wskazują, że mistrz miał zeza okresowego (intermittent strabismus), który pozwalał mu się przełączać między wykorzystywaniem dwojga oczu - widzeniem stereoskopowym z postrzeganiem głębi - a posługiwaniem się jednym okiem, czyli widzeniem jednoocznym. To ostatnie przydawało się, gdy chciał zinterpretować trójwymiarowy obraz na płaskim dwuwymiarowym płótnie.

Uważa się, że zeza miało kilku wielkich artystów - od Rembrandta po Picassa. Wydaje się, że da Vinci także należał do tego grona.

Dowody pokazują, że da Vinci miał zeza rozbieżnego (jedno oko "uciekało" na zewnątrz), a średnia wielkość odchylenia zezowego, czyli kąt zeza, z 5 dzieł wynosi −10,3°.

https://kopalniawiedzy.pl/Leonardo-da-V ... yler,28984
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 24 paź 2018, 00:03

NOSOWSKA - Nagasaki ;)

https://www.youtube.com/watch?v=dIngXupNdVM

Opublikowany 11 wrz 2018
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 02 lis 2018, 00:26

0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 02 lis 2018, 14:59

Parada atrakcji :D
Janusz, a Ty w ramy którego obrazu byś się przyodział?
Ja mogłabym być Matką Whistlera, ale w wersji Jasia Fasoli :mrgreen:

Bean's_mother.jpeg
Bean's_mother.jpeg (112.41 KiB) Przejrzano 5462 razy
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 02 lis 2018, 15:33

Obrazek

Może nie obraz, ale krajobraz, byłby moim przyodziewkiem... bo szukam krainy wiecznego szczęścia ;)
1 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 02 lis 2018, 19:00

Podróż marzeń. Boska 8-)

I choć każdy ma krainę szczęścia na swoją miarę szytą, to liczę na obrazek, może być i "pocztówka". 8-)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 02 lis 2018, 23:08

Obrazek

To miejsce, w którym moc jest z nami...a ze mną szczególnie :D

Acha...ma swoje tajemnice. 8-)
1 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: św.anna » sobota 03 lis 2018, 14:24

No i masz już Janusz swoją postać na paradę portretów 8-)

Dzięki za pocztówkę!
Widać wyraźnie, że to mocarne miejsce 8-)

Pozdrawiam
:D
0 x



Piter1974
x 115

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » wtorek 06 lis 2018, 19:56

Obrazek

Obraz żartobliwie ilustruje autentyczne wydarzenie z życia Henryka Sienkiewicza, kiedy w 1888 r., tuż po ukończeniu Trylogii, pisarz otrzymał od nieznanego ofiarodawcy, ukrywającego się pod pseudonimem "Pan Wołodyjowski", kwotę 15 tys. rubli. Sienkiewicz, człowiek z natury raczej skromny, starał się zwrócić darczyńcy całą sumę, oddając pieniądze w depozyt Towarzystwu Kredytowemu Ziemskiemu, skąd ów "Wołodyjowski" mógł je podjąć w ciągu trzech lat. Pisarz zadbał, aby stosowne ogłoszenia na ten temat zamieściła prasa.
Po pieniądze nikt się jednak nie zgłosił, dlatego Sienkiewicz przekazał nadzór nad nimi Akademii Umiejętności w Krakowie. Ufundowano z nich specjalną zapomogę dla artystów zagrożonych gruźlicą. Stypendium nazwano imieniem pierwszej żony pisarza – Marii z Szetkiewiczów Sienkiewiczowej – zmarłej kilka lat wcześniej na tę właśnie chorobę.
Zasady korzystania z zapomogi ustalał stworzony przez Sienkiewicza specjalny regulamin. Choć stypendium przyznawano anonimowo, wiadomo, że skorzystało z niego co najmniej szesnastu artystów, wśród których znaleźli się m.in.: Maria Konopnicka, Stanisław Wyspiański, Stanisław Przybyszewski, Stanisław Witkiewicz, Gustaw Daniłowski, i Kazimierz Przerwa-Tetmajer.
Obraz stanowi obecnie jeden z najciekawszych eksponatów w Pałacyku Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku. Datowany jest na rok 1889. Był on darem malarza Jana Rosena dla autora Trylogii i początkowo zawisł nad biurkiem w gabinecie warszawskiego mieszkania pisarza. W roku 1902 został przywieziony do jego podkieleckiej rezydencji.
Akwarela przedstawia Henryka Sienkiewicza stojącego na niewielkim wzniesieniu, do którego konno podjeżdża Wołodyjowski i wręcza mu pękaty trzos. Postawa i gesty Sienkiewicza (zgięta w geście obronnym lewa ręka i cofnięta prawa) wskazują, że pisarz wzbrania się przed przyjęciem daru. Nad Sienkiewiczem stoi w obłokach skrzydlata Polonia, wieńcząc pisarza laurem. Polonia odziana jest w białą tunikę z orłem na piersiach, ma koronę królewską, miecz oraz tarczę z godłem Polski u boku. Sienkiewicz ubrany jest w szare spodnie i$nbsp;surdut. Wołodyjowski ma wysokie, sięgające aż do połowy ud buty, kaftan z pasiastymi rękawami i szeroki biały kołnierz. Przy boku ma rapier, zaś w prawej ręce trzyma wyciągnięty w geście powitania kapelusz ze strusimi piórami. Za Wołodyjowskim widać husarskie hufce. U góry, po prawej stronie, w chmurach widoczna jest Jasna Góra z wizerunkiem Matki Boskiej, a przy Polonii panorama Zbaraża. Na pierwszym planie, z lewej strony znajduje się złożony sztandar, karabele i hełm.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » czwartek 08 lis 2018, 23:48

Tajemnice historii - Gdzie jest "Młodzieniec"? #1

https://www.youtube.com/watch?v=qagCQ2ijP5c

Opublikowany 3 kwi 2017
Szersza wersja poszukiwań
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 09 lis 2018, 14:41

Nieco krótsze wideo z poszukiwań Portretu młodzieńca jest kilka stron wcześniej. W każdym razie to bardzo ciekawa historia.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 11 lis 2018, 13:31

Obrazek
Portret Józefa Piłsudskiego z Wernyhorą i Stańczykiem 1917
Autor - malarz: Sichulski, Kazimierz (1879-1942)

Kazimierz Sichulski od roku 1914 służył w stopniu chorążego, a później porucznika, w Legionach Polskich.
W Zakopanem powstały trzy wersje alegoryczno-satyrycznego portretu Józefa Piłsudskiego. Sichulski darzył Komendanta szacunkiem i trudno ten wizerunek określić jako satyryczny. We wszystkich wersjach portretu Sichulski ukazał Piłsudskiego wspartego na obnażonej szabli – symbolu walki i niezłomności, w otoczeniu postaci wziętych z obrazów Jana Matejki: Wernyhory – wieszczącego wizję dalszych losów Polski, o rozbiorach i jej odrodzeniu i królewskiego błazna Stańczyka z „Hołdu Pruskiego”.

Obrazek

Obrazek
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 13 lis 2018, 23:34

Praca Tamary Łempickiej sprzedana za ponad 34 mln zł. To najdroższy obraz polskiego malarza.

Obrazek
"La Musicienne" Tamary Łempickiej

Na aukcji "Impressionist and Modern Art" domu aukcyjnego Christie's praca Tamary Łempickiej "La Musicienne" została sprzedana za 9 mln 87 tys. 500 dol., czyli ponad 34 mln zł. Tym samym ustanowiono nowy rekord cenowy za obraz polskiego artysty-malarza.
Obraz wybitnej polskiej malarki i głównej przedstawicielki stylu art déco, Tamary Łempickiej, został sprzedany na aukcji "Impressionist and Modern Art" domu aukcyjnego Christie's za 9 mln 87 tys. 500 dol., czyli ponad 34 mln zł. To nowy rekord za pracę polskiego malarza.
Łempicka jest polską artystką, której obrazy osiągają największe ceny na aukcjach. Już ponad 20 jej dzieł zostało sprzedanych za ponad 1 mln dol. Do najdroższych należą: "Le rêve" (ok. 8,5 mln dol.), "La Dormeuse" (6,6 mln dol.), "Portret Madame M." (6,1 mln dol).

W Polsce rekordzistą było "Macierzyństwo" Stanisława Wyspiańskiego, które w grudniu 2017 roku na aukcji organizowanej przez DESA osiągnęło zawrotną jak na polskie warunki cenę 4,36 mln zł.

Jak podaje "Aktivist", najdroższym obrazem znajdującym się w Polsce jest należąca do Skarbu Państwa "Dama z Gronostajem" Leonarda Da Vinci, która ubezpieczona jest na kwotę 1,4 mld zł.

Obrazek

Tamara Łempicka należy do najbardziej znanych na świecie twórców urodzonych w Polsce. Przyszła na świat 16 maja 1898 roku, prawdopodobnie w Moskwie, choć niektóre źródła jako miejsce urodzenia podają Warszawę. Być może nieścisłości są wynikiem działania samej artystki, która miała podrobić akt swego urodzenia, wpisując weń Warszawę. Łempicka podkreślała, że jest Polką.

W 1918 r. wyjechała do Paryża i podjęła studia na Academie Ranson, gdzie spotkała Andre Lhote'a, malarza, krytyka, teoretyka sztuki i nauczyciela. Łempicka nauczyła się od niego łącznia tematyki nowoczesnej z formą, znaną z klasycznych prac malarskich.

Jej prace publicznie wystawiono dopiero w 1922 roku, wywołując poruszenie entuzjastów sztuki, podkreślających indywidualny styl artystki. Styl zapewnił jej sukces finansowy. Wypracowana przez nią estetyka odpowiadała gustom burżuazji, jak również tematyka prac, wśród których przeważają portrety, martwe natury i akty. Krytycy spoglądali na jej obrazy niechętnie, wyrzucając propagowanie "perwersyjnego malarstwa".

W 1938 roku, zaniepokojona rosnącą siłą partii faszystowskich na Starym Kontynencie, wyjechała do Stanów Zjednoczonych, stając się jedną z najpopularniejszych portrecistek Hollywood. Nie odnalazła jednak swojego miejsca w świecie sztuki, podlegającym kolejnym przemianom stylistycznym. Porzuciła malarstwo na początku lat 60. i wyjechała do Meksyku, gdzie zmarła w 1980 roku.

Dzieła jej autorstwa w swoich prywatnych kolekcjach posiadają m.in. Jack Nicholson czy Madonna.

https://kultura.onet.pl/wiadomosci/prac ... cs&utm_v=2
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: św.anna » środa 14 lis 2018, 11:12

Dzięki Ci Janusz za post o Tamarze, mojej ulubienicy z dawnych lat. Mimo że nie należy już do kręgu moich zainteresowań, to sentyment pozostał.
Gdy będę miała dostęp do komputera - wstawię jakiś artykuł poświęcony jej twórczości, ale i życiu - bo to barwna osoba była.
0 x



Awatar użytkownika
BABA
Posty: 1226
Rejestracja: niedziela 09 wrz 2018, 11:31
x 218
x 128
Podziękował: 4113 razy
Otrzymał podziękowanie: 2442 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: BABA » piątek 16 lis 2018, 20:41

Udzielę się w tym temacie troszkę nietypowo, z góry przepraszam autora wątku i mam nadzieję, że Go to nie urazi. Miałam to wkleić najpierw w muzykę, potem w Człowieka Energetycznego ale doszłam do wniosku, że tutaj najbardziej pasuje. Obraz jest nie tylko współczesny ale też żywy. I to mocno żywy jak Mi się wydaje (czyli temperamentny jak to się dawniej mawiało :D ). Proszę zwrócić uwagę na symbolikę wybuchających i powstających wszędzie znaków. O ile oczywiście Panom uda się oderwać oko od Tancerki.. :lol:

Jak dla Mnie ewidentnie są tam i runy i inne symbole energetyczne, może tylko torusa brakuje ale nie jestem pewna, jeszcze tego dokładnie nie obejrzałam kilkakrotnie - wklejam i dzielę się tym na szybko. Anastasia Volochkova dziwnym trafem tańczy utwory, które szczególnie lubię w danym momencie życia, trafiam na nią "przypadkiem" słuchając różnych wersji tego co Mnie akurat pociąga. A tańczy pięknie ten "żywy obraz". Też wybitne dzieło sztuki. 8-)

Jeśli komuś uda się znaleźć lepsze wideo będę wdzięczna - to niestety ma uciętą końcówkę. Format jest taki dziwny bo dobierałam na oko, nie znam niestety poprawnych wartości, może trochę zniekształcać albo się zacinać. Choć samo wideo też jest kiepskiej jakości.

https://youtu.be/pzl5Crv2AFw
0 x


Zawsze bierz pod uwagę fakt, że możesz się mylić - Terry Pratchett

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 02 gru 2018, 23:39

Rysunki w prehistorycznych jaskiniach to nie sztuka, a mapy gwiazd!

https://www.youtube.com/watch?v=CBCUNc2fGfQ

Opublikowany 2 gru 2018
Zgodnie z ostatnim ogłoszeniem naukowców z Uniwersytetu w Edynburgu, prehistoryczni ludzie żyjący ponad 40 tysięcy lat temu, byli o wiele bardziej inteligentni niż zdawało się do tej pory. Okazuje się, że już tak dawno temu, tworzyli oni mapy nocnego nieba. Zdaniem badaczy, prehistoryczne rysunki zwierząt odnajdywane w jaskiniach w całej Europie, są pozostałością po takiej ogromnej gwiezdnej mapie.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 07 gru 2018, 23:27

Obraz "Upadła Madonna z Wielkim Cycem" znany z serialu "Allo 'Allo" sprzedany za 15 tys. funtów ;)

Obrazek

Obraz "Upadła Madonna z Wielkim Cycem" został sprzedany na aukcji za 15 tys. funtów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że dzieło pędzla fikcyjnego malarza Van Clompa powstało specjalnie na potrzeby brytyjskiego serialu komediowego "Allo 'Allo".
Jak podało BBC, obraz "Upadła Madonna z Wielkim Cycem" ("The Fallen Madonna with the Big Boobies") pędzla fikcyjnego malarza Van Clompa został wystawiony na aukcję i zlicytowany za kwotę 15 tys, funtów. Po raz pierwszy sprzedano je w 2007 roku za 4 tys. funtów.
Dzieło w serialu przedstawiane jest jako wyjątkowo cenne i było obecne niemal w każdym odcinku. Przedstawia rozebraną do połowy młodą kobietę, okrytą częściowo czerwoną narzutą, na tle brązowej zasłony z prawej strony i zatoki pośród gór z lewej.

Obrazek

"Upadła Madonna..." w produkcji BBC uważana była za arcydzieło i z tego powodu bohaterowie starali się go sobie przywłaszczyć - w ten sposób chcieli zapewnić sobie przyszłość po wojnie. Obraz został zdeponowany przez niemieckich oficerów w kawiarni Café René we francuskim miasteczku Nouvion. Przez większość czasu wisiał na ścianie lokalu, ukryty przez właściciela, René Artois, pod reprodukcją "Słoneczników" van Gogha albo w kiełbasie w piwnicy.

Zainteresowany nim był także francuski ruch oporu oraz sam Adolf Hitler i gestapo, które przysłało po niego nawet do Nouvion swoich oficerów. W kawiarni pracował fałszerz Roger LeClerc, dzięki któremu pojawiło się kilkanaście kopii "Upadłej Madonny...".

W 8. sezonie szeregowa Helga Geerhart wycięła z obrazu pierś, chcąc zabezpieczyć swoje prawo do obrazu. W ostatnim odcinku serialu – którego akcja rozgrywała się w czasach współczesnych – wpadł w ręce René Artois, który (prawdopodobnie) zdołał z nim uciec.

Nowym nabywcą dzieła jest mieszkaniec Nouvion we Francji, gdzie był kręcony serial. Prowadzący aukcję obrazu Andy Stowe przyznaje, że suma 15 tys. funtów to więcej niż często udaje mu się wylicytować za dzieła uznanych mistrzów malarstwa.

Inna kopia obrazu znajduje się w posiadłości Henry'ego Thynne'ego, 6. markiza Bath, w Longleat House w Wiltshire. Została mu ona podarowana w ramach wdzięczności za pomoc przy realizacji serialu.

"Allo, Allo" to jeden z najpopularniejszych brytyjskich seriali komediowych nadawany w Wielkiej Brytanii w latach 1982-1992. Jego akcja rozgrywa się w okupowanej przez Niemców podczas II wojny światowej Francji. Głównym bohaterem jest właściciel niewielkiej kawiarni Café René, René Artois. Cieszy się on niezwykłym powodzeniem u kobiet, a jednocześnie jest angażowany w działania francuskiego ruchu oporu. To właśnie w jego lokalu spotykają się zarówno notable nazistowskiej władzy we Francji, jak i partyzanci. Pragnący spokojnego życia René Artois, musi więc wykonywać polecenia ruchu oporu i różne usługi na rzecz skorumpowanych niemieckich władz wojskowych, w przeciwnym wypadku grozi mu śmierć albo z rąk Niemców, albo ruchu oporu.

https://kultura.onet.pl/sztuka/obraz-up ... cs&utm_v=2
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: św.anna » poniedziałek 10 gru 2018, 17:37

Nie moja bajka. Zdecydowanie wolę "Upadłą Madonnę z wielkim cycem" :D

Obrazek
„M39” Wojciech Fangor (Fot. DESA Unicum)

Rekord na rynku sztuki. Prawie 5 mln zł za dzieło Fangora.

Padł nowy rekord Polski – 4 mln 720 tys. zł. Kwotę tę uzyskano za pracę „M 39” Wojciecha Fangora podczas piątkowej aukcji DESY Unicum.
„Tej jesieni padł rekord na rynku sztuki!” – poinformowali PAP organizatorzy aukcji „Sztuka Współczesna. Op-Art i abstrakcja geometryczna”, jaka odbyła się 29 listopada w siedzibie Domu Aukcyjnego DESA Unicum w Warszawie.

To była niewątpliwie aukcja światowej klasy, taka, której nie powstydziłyby się najlepsze zachodnie domy aukcyjne. Nigdy jeszcze w Polsce nie sprzedano w ciągu niecałych dwóch godzin prac o łącznej wartości 20,8 mln złotych. Do tej pory nie zdarzyła się w Polsce licytacja, na której tak duża liczba dzieł zostałaby sprzedana powyżej miliona złotych – powiedział Juliusz Windorbski, prezes Domu Aukcyjnego DESA Unicum.

Całościowa kwota uzyskana za „M 39” Wojciecha Fangora wyniosła 4 mln 720 tys. zł. Wartość obrazu „M 39” z 1969 roku autorstwa Wojciecha Fangora przed aukcją była szacowana na 2 miliony złotych.

„M39” ma niezwykłą historię. Artysta stworzył tylko kilka płócien, na których wykorzystał motyw rozety. Namalowane w 1969 roku „M39” powstało specjalnie na indywidualną wystawę artysty w prestiżowym nowojorskim Guggenheim Museum.

Z kolei sprzedany za 2 mln 590 tys. zł „Detail 2890944 - 2910059” to część jednego z najsłynniejszych w historii współczesnej cykli.

Opałka rozpoczął tworzenie cyklu prac złożonych z kolejnych liczb w 1965 roku i kontynuował je do śmierci w 2011 roku. Prace tego artysty wielokrotnie biły rekordy sprzedaży, tym razem jednak wybitny konceptualista został pokonany przez Fangora – mistrza op-artu – komentowali organizatorzy aukcji.

https://kultura.dziennik.pl/sztuka/arty ... ngora.html

PS. Korzystam z telefonu i, niestety, mam problem z załączeniem obrazu.
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 12 gru 2018, 23:50

Parodia PRL-u

Był uzależniony od wszystkiego, co polskie - w tym od polskiej literatury, od naszego malarstwa. Nie byłby w stanie tworzyć poza Polską - opowiada o swoim ojcu, Jerzym Dudzie-Graczu, jego córka - Agata Duda-Gracz.

Obrazek
“Jestem chory na Polskę”

Obrazek
Duda-Gracz -motyw polski - wielka emigracja 1983 wł.muzeum-śląskie

Na polskim rynku wydawniczym ukazał się album zatytułowany "My, Polacy", w którym skonfrontowano wybrane obrazy Jerzego Dudy-Gracza z fotografiami Chrisa Niedenthala. Album został przygotowany przez krakowską Fundację Conspero, dbającą o dziedzictwo malarza i starającą się o utworzenie muzeum artysty.
Publikacja zawiera wybrane obrazy Dudy-Gracza, pochodzące ze wszystkich okresów twórczości artysty, zestawione z fotografiami Chrisa Niedenthala z Polski lat 70., 80., i 90. XX w.

Obrazek
Daremna pokuta

Córka artysty, Agata Duda-Gracz podkreśla w rozmowie z, że jej ojciec nie był w stanie tworzyć poza Polską i - nie o Polsce. - Namalował kiedyś cykl obrazów holenderskich - kilkanaście prac - nie lubił ich. Był uzależniony od wszystkiego co polskie, od literatury polskiej, malarstwa, pejzażu. Żył przemianami polityczno-ustrojowymi zachodzącymi w naszym kraju - opowiadała.

Jak mówiła, dla Jerzego Dudy-Gracza polityka była ważna do momentu, w którym poczuł, że w jakiś sposób został oszukany. - To, w co wierzył, okazało się kolejnym rozczarowaniem - wtedy namalował swój obraz pożegnalny pt. "I co dalej, najmilsza moja, jedyna?". Potem nie poruszał już tego tematu na płótnach, w swoim malarstwie. Skończył się cykl obrazów dotyczący przemian i historii Polski. To miejsce zajęły studia pejzażu Polski "prowincjonalnej", cykl obrazów inspirowanych muzyką Chopina, portrety ludzi i zdarzeń. - opowiadała Duda-Gracz.

Obrazek
Śniadanie na trawie

W publikacji "My, Polacy" znalazły się obrazy Dudy-Gracza m.in.: "Krzyż polski", "Narodowe zabawy dziecięce z białą flagą", "Upragniony rok 1990" czy "Golgota Jasnogórska - Stacja I". Wśród zdjęć Niedenthala zaprezentowanych w albumie zobaczyć można "Coś dla ciała" - fotografię pokazującą kolejkę przed sklepem Mody Polskiej (Warszawa, 1982) czy zdjęcia dokumentujące polską wieś, pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny.

Obrazek
Kamion Parada Niedzielna

"Zamieszczone w książce obrazy Jerzego Dudy-Gracza nie stanowią przeglądu całej jego twórczości, choć wybór - zgodny z tytułem publikacji - dotyczy chyba najważniejszego dla artysty motywu, co sam wielokrotnie podkreślał. Zderzenie z fotografiami Chrisa Niedenthala z trzech końcowych dekad XX w. ukazuje czasem spodziewane, czasem zaskakujące walory tego zbiorowego portretu" - napisał we wstępie do książki Andrzej Giza, autor koncepcji wydawnictwa.

Agata Duda-Gracz zwraca uwagę, że w jej domu rodzinnym temat patriotyzmu był ciągle obecny. - Ale to nie była ta powszechna odmiana patriotyzmu patetyczno-moralizatorska. Była surowa. Gorzka. Tak samo jak gorzko ojciec malował samego siebie, tak i malował tę swoją ukochaną Polskę. I swoich bliskich. Proszę mi wierzyć, trzeba wiele miłości, żeby znieść taki portret - mówiła.

Obrazek
Ostatnie żniwa

Jej zdaniem zestawianie malarstwa jej ojca ze zdjęciami Niedenthala to przykład świetnego partnerstwa. - To są dwie dziedziny sztuki absolutnie sobie zaprzeczające, pozornie tylko podobne. W sumie to zestawienie fotografii z malarstwem jest mało odkrywcze i stare jak świat, ale genialne w swej prostocie. To fenomenalny pomysł: skonfrontować twórczość dwóch twórców, z różnych kultur i szerokości geograficznych, patrzących na ten sam kraj, z podobnym poczuciem humoru i podobnym stosunkiem, do tego co widzieli. W zdjęciach Niedenthala jest miłość, pochylenie się nad ludźmi, przedziwna czułość. Z drugiej strony - jest też surowy zapis tego, co się działo, który mówi - tak było, tacy jesteście. A tata mówił - tacy jesteśmy. Na tym polega różnica - opowiadała Duda-Gracz.

Jerzy Duda-Gracz mówił że maluje "rekonstrukcje tego, co przemija, odchodzi, rozpada się. Byłe ulice, stare kościółki, resztki chałup, fragmenty pejzażu".

Obrazek
Zmartwychwstanie Jaśnie Pani

Jego córka wspomina, że obrazy ojca powstawały trochę jej kosztem. - Kiedy je malował, a nie był w stanie malować w domu, to nie był ze mną. Z drugiej strony fakt, że obrazy powstawały, niósł ze sobą możliwość kupienia sobie nowych dżinsów czy wyjechania na wakacje. Te obrazy pełniły więc różne funkcje - podkreśliła.

- Kiedy byłam mała obrazy ojca strasznie mi się nie podobały. Bardzo mnie drażniło, że mój tata nie rysuje jak Walt Disney, tylko tworzy te swoje koszmarne bazgroły. Potem, przechodząc fascynacje kolejnymi malarzami, mój stosunek do obrazów taty się zmieniał. Pojawił się podziw. W miarę upływu czasu, zaczęłam to rozumieć coraz bardziej: że oto mieszkam pod jednym dachem z człowiekiem, który jest w stanie namalować wszystko, w każdej konwencji, na każdy sposób - proszę mi wierzyć, że to jest coś niesamowitego - mówiła Agata Duda-Gracz.

Obrazek
Sierotom po komuniźmie

Wydawcą publikacji jest Fundacja Conspero /www.conspero.pl/, dystrybutor albumu. Fundacja od 2006 r. stara się o utworzenie w Krakowie pierwszego w Polsce muzeum Dudy-Gracza. Ekspozycja miałaby objąć ok. 900 dzieł, przekazanych w tym celu przez spadkobierców, m.in. 313 prac, składających się na sławny cykl "Chopinowi Duda-Gracz" - plastyczną interpretację wszystkich dzieł kompozytora.
Jerzy Duda-Gracz (1941-2004) to malarz, rysownik i scenograf. Urodził się 20 marca 1941 roku w Częstochowie. Zmarł 5 listopada 2004 roku w Łagowie. Ukończył Wydział Grafiki filii Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, na którym zrobił dyplom w 1968 r. Tam też wykładał do 1982 r. W latach 1992-2001 wykładał w Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie, a później, aż do śmierci, pracował na stanowisku profesora na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Miał 168 wystaw indywidualnych w kraju i za granicą, m.in.: w Berlinie, Londynie, Budapeszcie, Paryżu, Moskwie, Rzymie. Jego najważniejsze cykle malarskie to "Motywy i Portrety Polskie", "Motywy, Tańce, Dialogi Polskie", "Obrazy Jurajskie", "Pejzaże Polskie" i "Obrazy Prowincjonalno - Gminne".
Agata Duda-Gracz jest reżyserem i scenografem; ukończyła reżyserię na krakowskiej PWST. Jest także absolwentką historii sztuki na UJ. Jako reżyser, scenograf i twórca kostiumów zrealizowała kilkadziesiąt spektakli w teatrach dramatycznych i operowych w m.in. Zakopanem, Krakowie, w Teatrze Polskim we Wrocławiu, w Kaliszu, Warszawie i Łodzi - m.in. "Woyzecka" Buechnera, "Galgenberga" wg Michela de Ghelderode'a, "Kaligulę" wg Camusa, "Wybranych" i "Balkon" wg Geneta, "Romeo i Julię" oraz "Otella - wariacje na temat" wg Shakespeare'a, "Według Agafii" na motywach "Ożenku" Gogola, "Cyganerię" Pucciniego i autorski spektakl "Apokalipsa czyli skrócona historia maszerowania".
Czytaj więcej: https://dziennikzachodni.pl/agata-dudag ... /ar/518671
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » niedziela 13 sty 2019, 22:40

Natchnieniu Mocy ku Nieskończoności - Marzena Cebrat, Mirosław Zakrzewski - Mysłaków 2018 r.

https://www.youtube.com/watch?v=sChS76631Ok

Opublikowany 12 sty 2019
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 22 sty 2019, 22:10

Malarstwo z głębi Duszy - Zbigniew K. Marzec.

https://www.youtube.com/watch?v=2qzYeG2J098
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 01 lut 2019, 23:07

Tintoretto

Od dzisiaj we Wrocławiu można podziwiać "Narcyza" - bezcenny obraz Jacopo Tintoretta - jednego z najlepszych włoskich malarzy XVI wieku. Tintoretto to obok Tycjana - najsłynniejszy wenecjanin. Jego obraz w 2017 roku został zakupiony przez wrocławskie Muzeum Narodowe od prywatnych właścicieli. Teraz po raz pierwszy będzie dostępny dla publiczności.

https://www.facebook.com/WysokieC/videos/1985861521709602/UzpfSTEwMDAwMTY0OTQ2NjcxMDoyMTgzNDg2NDQ1MDQ5NjUw/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 20 lut 2019, 22:32

Z Madonną były problemy, nie było tak różowo. :o

https://www.facebook.com/BBCBritPolska/videos/288646741854363/
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15551
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 825
Podziękował: 29101 razy
Otrzymał podziękowanie: 23404 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 27 lut 2019, 23:09

Dziki Łów

Dziki Łów, Dziki Gon, Dzikie Polowanie, a także Dzikie Zastępy – mit ludowy rozpowszechniony w dawnych czasach w północnej, zachodniej i środkowej Europie. Głównym założeniem tego mitu, niezależnie od jego wersji, są łowy, w których udział bierze gromada myśliwych-zjaw, w pełnym rynsztunku myśliwskim, gnających konno jak szaleni przez nieboskłon, z towarzyszącymi im psami i innymi nieodłącznymi elementami polowań.

Ujrzenie Dzikiego Łowu uważano za przepowiednię jakiejś katastrofy, np. wojny czy plagi, a w najlepszym wypadku – śmierci tego, kto go ujrzał. Śmiertelnicy, którzy przecięli trasę Łowu lub nią podążali, mogli zostać porwani i zabrani do krainy zmarłych.

Jak to wyczerpująco opisała Kris Kershaw w swej monografii The One-Eyed God: Odin and the Indo-Germanic Mannerbuende, Dziki Łów to fenomen historyczny wśród wszystkich ludów indoeuropejskich. Ich germańskim przejawem byli Hari (później zwane Herilaz, lub, po łacinie, Heruli) – wędrowni, pozostający w ekstazie wojownicy-wilki oddający cześć Wodanowi (którego nordyckim odpowiednikiem był Odyn). Łączyli się oni w 'wilcze stada' złożone ze starszych doświadczeniem i wiekiem trenerów, i orszaku młodszych mężczyzn. Rytualnie najeżdżali wioski w okresie pomiędzy 1 maja a celtyckim świętem Samhain (Halloween), przeważnie w czasie nowiu. Te rytualne najazdy uważano za sposób na utrzymanie świata w harmonii i równowadze. W czasach, gdy ludzie stali się bardziej „cywilizowani” i osiadli (w przeciwieństwie do przodków, którzy byli zbieraczami i myśliwymi), te najazdy dzikich ludzi z lasów i bagien stanowiły przeciwwagę dla „nienaturalności” osiadłego życia wiejskiego lub miejskiego.

Obrazek
Peter Nicolai Arbo: Åsgårdsreien (1872)

Występujący pod wieloma postaciami bóg Odyn z mitologii nordyckiej, dosiadający swego ośmionożnego rumaka, Sleipnira, był – szczególnie w Skandynawii – mocno powiązany i kojarzony z Dzikim Łowem. On i bogini Frigga byli jego stałymi uczestnikami i zwano ich Dzikimi Łowcami, co było kolejnym atrybutem i przydomkiem dla obojga. Sam łów zaś opisywano jako Łów Odyna lub Asgardareię. W krajach celtyckich, Dziki Łów był domeną Sídhe czyli elfów; tam wśród jego przywódców bywali: Gwydion, Nuada i Herne Myśliwy.

Postacie historyczne, które miały uczestniczyć w Dzikim Łowie, to św. Guthlac (683–714) i Hereward (zmarł ok. 1070).

Mit Dzikiego Łowu był zmieniany na przestrzeni dziejów, aby można było go dopasować do różnych bogów i bohaterów ludowych, wśród nich Króla Artura czy – w pochodzącej ze znacznie bliższych nam czasów z Dartmoor legendzie o Sir Francisie Drake’u.

Obrazek
Friedrich Wilhelm Heine: Wodan's wilde Jagd (1882)

Dziki Łów pojawił się w opowieściach Andrzeja Sapkowskiego (tam pod nazwą Dziki Gon) oraz w opartej na nich komputerowej grze fabularnej Wiedźmin 3: Dziki Gon, książce Michaela Scotta Czarodziejka, a także w książce Cassandry Clare pt. Miasto niebiańskiego ognia.

Echa mitu pobrzmiewają też w V rozdziale pierwszego tomu Potopu Henryka Sienkiewicza: „I w tych lasach, i na pustych polach lecieli jak ów orszak piekielny rycerzy krzyżackich, o których lud powiada na Żmudzi, iż czasami, wśród jasnych nocy miesięcznych, zjawiają się i pędzą przez powietrze zwiastując wojnę i klęski nadzwyczajne”.

Opis Łowu pojawia się również w dramacie "Wesele", autorstwa Stanisława Wyspiańskiego. W scenie XXXIII, w czasie, w którym ma dojść do powstania kosynierów, Haneczka opisuję zjawiska zachodzące na niebie. Nie jest powiedziane wprost, że chodzi tu o Dziki Łów, aczkolwiek z opisu, jak również z sytuacji, można wywnioskować, iż chodzi o to zjawisko.

"Gonitwy po niebie konne;

rycerze jacyś ogromni

stoją równo w dwa szeregi

i dalekim łanem drzewców

godzą na się wielkim pędem."

W kanadyjskiej prowincji Quebec, popularna jest legenda o „chasse-galerie”, czyli „nawiedzonym canoe”.

Porównaj z inną upiorną drużyną: Santa Compaña z Galicji w Hiszpanii.

W oparciu o mit o Dzikim Łowie jest zrealizowany 6. sezon serialu Teen Wolf, w którym Dziki Łów to jeźdźcy na koniach, którzy porywali ludzi z miasteczek. Jeźdźcy widmo sprawiali, że porwana osoba była wymazywana z pamięci osób, które ją znały.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziki_%C5%81%C3%B3w

Sídhe - Elfy
Tak długo, jak elfy przetrwały, pozostały nieuchwytne. Lewis
Elfy w mitologii słowiańskiej przez część badaczy utożsamiane są z rusałkami i wiłami. W mitologii greckiej elfy przez część badaczy utożsamiane są z nimfami. Według niektórych dzisiaj żywych tradycji elfy wyręczają Świętego Mikołaja w rozdawaniu prezentów pod choinkę lub mu w tym pomagają. :D

Obrazek
Taniec elfów, August Malmström, 1866; Muzeum Narodowe, Sztokholm

Elf – stworzenie rodem z mitologii germańskiej, wykorzystywane w licznych książkach, filmach i grach w konwencji fantasy. Z początku elfy były pomniejszymi bożkami natury i płodności, później były przedstawiane jako chochliki lub duszki leśne bądź wodne. W folklorze przedstawiane są jako małe, wyglądające młodzieńczo ludziki wielkiej piękności, żyjące w lasach, źródłach, studniach, a nawet pod ziemią. Wierzono, że są długowieczne, jeśli nie nieśmiertelne i posiadają różnorakie magiczne moce.


Germańskie elfy nazywane być musiały w okresie wspólnoty pragermańskiej *albaz, alba-. Od tej zrekonstruowanej nazwy pochodzą zanotowane w źródłach nazwy: gocka albs. *alfs 'elf; demon'; staroangielska ielf, ylf, aelf 'elf; demon'; starowysokoniemieckia alb 'nocna mara; leśny człowiek, faun'; staronordyjskie alfr 'elf'; starosaskie alf 'elf; nocna mara; głupiec'.

Pragermańskie *albaz wywodzi się rzeczywiście od ie. *albhos 'biały' : *al-, *aló u-, *aleu- 'biały; świetlisty' .

Wszystko to wskazuje, że dla dawnych Germanów elfy musiały być świetlistymi, jasnymi istotami. Mitologia wczesnośredniowiecznej Islandii i Norwegii ukazuje elfy jako istoty tajemnicze i niebezpieczne, stojące między bogami i ludźmi. C. S. Lewis w Odrzuconym obrazie mówi o elfach jako o Longaevi (łac. 'Długowieczni') i przedstawia cztery teorie, które pozwalały umieścić te istoty w modelu świata, który obowiązywał od starożytności do czasów nowożytnych. Wg tych teorii Elfy (Długowieczni) to:

(1) trzeci gatunek rozumny odrębny od aniołów i ludzi,

albo

(2) aniołowie specjalnej klasy,

albo

(3) umarli albo specjalna klasa umarłych,

albo

(4) upadli aniołowie, demony.

Ten ostatni pogląd rozpowszechnił się w okresie późnorenesansowej fobii wobec czarownic. Zdaniem Lewisa to właśnie wyjaśnia zwyrodnienie elfów od ich średniwiecznej żywotności do stanu zabaweczek Draytona lub Williama Browne'a. Zapach cmentarza lub siarki zaczął się unosić nad każdym sposobem ich przedstawienia (...). Można by się spodziewać, że Wysokie Elfy zostały wypędzone przez naukę.

Obrazek
Elfy tańczące na łące, Nils Blommér, 1850

Świat WarCrafta

W świecie WarCrafta występuje kilka ras elfów. W World of Warcraft są to 2 rasy grywalne, czyli Nocne Elfy, zwane Kaldorei (w języku nocnych elfów „dzieci gwiazd”), Krwawe Elfy (niegdyś zwane Wysokimi Elfami, w języku krwawych elfów który jest lekko odmienny od języka nocnych elfów Sin'dorei czyli dzieci krwi), Elfy Piekielnej Krwi (ang. Felblood Elves, Krwawe Elfy splugawione przez wpływ demonów), Satyry (Nocne Elfy splugawione przez wpływ demonów), Nagi (wężowate istoty, niegdyś elfy, pochłonięte przez morze. Wyszły na ziemię z woli Illidana ), Wretched (Krwawe oraz Wysokie Elfy które przez dłuższy czas nie miały dostępu do energii magicznej, jest to mutacja) oraz mieszańce ludzi oraz elfów.

Nocne Elfy są jedną z pierwszych ras w świecie WarCrafta, jako pierwsze zgłębiły tajniki magii, którą zaczęły praktykować w świat blisko 10 tys. lat przed wydarzeniami z pierwszej części gry. Z natury prowadzą nocny tryb życia, doskonalą się w walce na dystans używając łuków bądź glewii (Dyski z trzema ostrzami wystającymi po bokach zdolne do odbijania się od trafionych przeciwników. Istnieje też oblężnicza wersja glewii wystrzeliwana przez maszynę wojenną na kształt balisty).

Natomiast Krwawe Elfy są potomkami Nocnych Elfów których wygnano po Wojnie Prastarych (War of the Ancients) przepłynęły Wielkie Morze (Great Sea) i którzy przybili do brzegu wschodniego kontynentu gdzie żyli ludzie, krasnoludy oraz gnomy. Osiedlili się na północy kontynentu i założyli państwo Quel'Thalas (Quel – wysokie, Thalas – kraj, kraina) w pobliżu wysepki na której znajdowało się wielkie skupienie magicznej energii, znane później jako Sunwell (ang. Słoneczna Studnia). Z czasem ich skóra pojaśniała, upodabniając ich do ludzi.

W grze Warcraft III: Reign of Chaos królestwo zostało zaatakowane przez księcia Arthasa, w wyniku czego ostała się jedynie dziesiąta część populacji. Po ataku książę wykorzystał moce Studni do wskrzeszenia nekromanty Kel'thuzada. Czyn ten splugawił moce znajdujące się w studni i wymusił na elfach całkowite jej wygaszenie. To spowodowało odnowienie się głodu magii (dotychczas zaspokajanego przez Studnię), a następnie do uzależnienia się od energii demonów którą używano jako substytut. W wyniku wydarzeń z gry World of Warcraft: The Burning Crusade, Studnia została oczyszczona i odnowiona.

Obrazek
Posąg Króla Elfów w Jenie

Cytat:
ELF - istota nadprzyrodzona, mieszkaniec FAERIE. Źródłosłów: germańskie (gockie) Alf (obecnie w postaci Alp, oznacza zmorę nocną; słowo Alptraum to koszmar senny). Skandynawskie Alfar znajdziemy już w Eddzie - urodziwe elfy świetlane (Liosalfar) i paskudne elfy czarne (döckalfar a. svartalfar).

Jest to rasa prastara, bytująca na świecie od zarania dziejów, a kto wie, może i jeszcze dawniej.

W odróżnieniu od fairies, które mogą mieć przeróżne formy i rozmiary, elfy są gabarytowo równe ludziom.

Elfy cechuje bardzo jasna, wręcz blada karnacja. Elf nie opala się, choćby miesiącami przebywał na słońcu. Jeśli chodzi o kolor włosow i oczu, są dwa typy elfów: jaśni blondyni o bladoniebieskich oczach i bruneci (a nawet czarnowłosi) o oczach jadowicie zielonych. Niezbyt typowe są elfy u Poula Andersona (Zaklęty miecz) o oczach barwy mieniącej się perłowo, migotliwej mgły.

Elfy dożywają nawet 500-600 lat. Poniżej granicy 100 lat elfa uważa się za młodzieniaszka, wiek 150-250 to wiek dorosły. Powyżej 250 lat oznacza dla elfa wiek starszy, a przekroczenie 350 czyni go sędziwym.

Elfy są szczupłe, delikatnej budowy i bardzo piękne. Elfów kalekich, otyłych, łysych i brzydkich po prostu nie ma. Mimo to nie tak łatwo jest rozpoznać elfa w tłumie ludzi. Najbardziej rzucającą się w oczy elfią cechę - szpiczasto zakończone małżowiny uszne - zwykle kryją włosy. Można też elfa rozpoznać po zębach (choć elfy rzadko je szczerzą). Elfy, mianowicie, nie będąc płodem ewolucji, nie posiadają w uzębieniu kłów.

Elfy miłe, dobre i generalnie raczej przyjazne, chętne do przysług, zgrupowane są we Dworze Seelie (Seelie Court). Natomiast Dwór Unseelie grupuje elfy zdecydowanie złe i nieprzyjazne, od których oczekiwać można tylko przykrości i kłopotów. Nieraz bardzo dużych kłopotów.

W Walii elfy nazywają się TYLWYTH TEG, w Irlandii DAOINE SIDHE.
Więcej...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Elf_(fantastyka)
http://elendili.pl/viewtopic.php?t=104
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Tajemnice ukryte w obrazach.

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 01 mar 2019, 16:24

Teofil Ociepka i jego uniwersum. Malarstwo, okultyzm i podróże w kosmos

Teofil Ociepka (1891-1978) był malarzem samoukiem i niebanalną osobowością. Nazywano go „człowiekiem nie z tej ziemi”. Zawodowo związany ze śląską kopalnią, po pracy zamieniał się w badacza zjawisk tajemnych. Członek Lwowskiego Towarzystwa Parapsychicznego i Loży Różokrzyżowców. Mistrz nauk tajemnych. Zgłębiał tajniki jasnowidzenia, telepatii, hipnozy, badał znaczenie snów. Wierzył w życie na innych planetach i możliwość duchowego kontaktu między istotami.

Obrazek
Teofil Ociepka, 1962/63, fot. Eustachy Kossakowski, źródło: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, © Anka Ptaszkowska

Astrologia, teozofia, kabała, wreszcie okultyzm – jego mieszkanie było wypełnione książkami z tych dziedzin. Uznał, że ani nauki ścisłe, ani teologia nie dają odpowiedzi na fundamentalne pytania o istotę bytu, nie są też w stanie jednoznacznie potwierdzić lub wykluczyć istnienia życia duchowego, dlatego szukał oświecenia poza głównym nurtem. Związał się z kobietą, która – tak jak on – była malarką amatorką, miała też posiadać zdolności mediumiczne i prorocze. Jak twierdził, genezy jego malarstwa należy szukać w wewnętrznym nakazie duchowym, któremu się podporządkował.

Zaczął malować w dojrzałym wieku. Jego obrazy to kłębowiska osobliwości. Hybrydy ludzi, ptaków i zwierząt, bujna roślinność, postacie z baśni i legend, wreszcie pozaziemskie istoty zamieszkujące Saturna i Księżyc.

Obrazek
Teofil Ociepka, Autoportret |1960, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie

Historykom sztuki do tej pory nie udało się w pełni przeniknąć istoty malarstwa Ociepki. Owoce nieokiełznanej wyobraźni malarza określano mianem malarstwa okultystycznego, mistyczno-symbolicznego a nawet moralizatorskiego. Metafizyka malowideł była odczytywana jako sprzeciw wobec ateizmu i marksizmu epoki, w której tworzył. Powszechne jest zaliczanie Ociepki do grona malarzy naiwnych, prymitywistów, ale chyba lepiej pasuje do niego określenie „artysta intuicyjny”.

Sławę zyskał w latach pięćdziesiątych XX wieku. Obrazy nietuzinkowego malarza rozpoczęły podróż po całym świecie. Pierwszym kupcem malowidła Ociepki był Julian Tuwim. Prace artysty trafiły także do Marthy Gellhorn, korespondentki wojennej i byłej żony Ernesta Hemingwaya, do premiera Indii oraz Józefa Stalina. Ociepka sportretował Mahatmę Gandhiego i zaprojektował promujący pokój plakat Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Artysta był związany z dwoma miastami – Katowicami i Bydgoszczą. Jego historia zaczyna się na Górnym Śląsku w 1891 roku.

Narodziny gwiazdy
Ociepka przyszedł na świat w Janowie Śląskim, który obecnie jest dzielnicą Katowic. Na chrzcie otrzymał imię Teofil, oznaczające dosłownie „przyjaciel Boga”. Jego matka Franciszka była gospodynią domową u burmistrza Szopienic, a ojciec Piotr – górnikiem w kopalni Kaiser (później nazwę zmieniono na Wieczorek) w Nikiszowcu. Teofil miał czternaście lat, kiedy w kopalni doszło do katastrofy górniczej, w której zginął ojciec. Jako najstarszy z rodzeństwa musiał zadbać o bliskich, zarobić na utrzymanie i spłacenie długów związanych z budową rodzinnego domu. Pracował jako kolejarz, goniec, urzędnik pocztowy, pomocnik w gospodzie. Nie bał się żadnej pracy. Wreszcie został maszynistą obsługującym turbinę w elektrowni kopalni, w której wcześniej pracował ojciec. Pozostał na tym stanowisku aż do emerytury.

Obrazek
Teofil Ociepka, 1962, fot. Eustachy Kossakowski, źródło: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, © Anka Ptaszkowska

Ociepka ukończył tylko szkołę podstawową. Później odbył służbę wojskową. W czasie I wojny światowej służył w armii niemieckiej, skąd przywiózł zainteresowanie literaturą okultystyczną. Wkrótce nawiązał korespondencję z Filipem Hohmannem z Wittenbergi. Samozwańczy filozof oraz mistyk stał się duchowym przywódcą i nauczycielem Ociepki. Listownie przekazywał uczniowi książki, a także konkretne zadania, które miały służyć rozwojowi duchowemu. Jednym z takich zadań miało być podjęcie pierwszych prób malarskich. To właśnie Hohmann zasugerował Ociepce, że powinien sięgnąć po farby, by wyrazić swoje emocje i utrwalić okultystyczne koncepty. Sztuka miała być jedną z dróg wiodących do wtajemniczenia i dotarcia do Absolutu. Tym sposobem powstał pierwszy obraz Ociepki – moralitet Droga człowiecza z 1927 roku. Drugim równie istotnym wyzwaniem było założenie stowarzyszenia w miejscu zamieszkania. Tak powstała Janowska Gmina Okultystyczna, do której wkrótce przystąpili inni malarze nieprofesjonalni. Adepci sztuk tajemnych co roku zdawali korespondencyjny egzamin i przechodzili kolejne stopnie wtajemniczenia.

Wczesne – uznane po latach za najlepsze w jego dorobku – prace Ociepki spotkały się z ostrą krytyką. Wrażliwy malarz amator poczuł się zniechęcony i porzucił sztukę na blisko dwie dekady. Do malowania wrócił w latach powojennych. Obrazy z tego okresu przyniosły mu wkrótce sławę w Polsce i na świecie.

W maju 1947 roku rozpoczął działalność Warszawski Klub Młodych Artystów i Naukowców, który promował wszechstronną działalność kulturalną. Zrzeszonych tam artystów cechowała nowoczesność oraz otwartość na nowatorskie formy ekspresji. Sekcja malarska, organizująca wystawy zbiorowe i indywidualne, postanowiła stworzyć ekspozycję twórczości malarzy naiwnych. Właśnie wtedy obrazy Teofila Ociepki zostały po raz pierwszy pokazane publicznie.

„Malarz Ery Wodnika”
Sonia Wilk napisała o Ociepce: „Janowski okultysta wyprzedził swoją epokę, jest twórcą rodem z Ery Wodnika”1 . Według Marii Żywirskiej tematyka obrazów mistrza z Janowa jest oczywistą konsekwencją dorastania i życia w specyficznej atmosferze Śląska i jego kultury ludowej.

Obrazek
Teofil Ociepka, Górnik w lesie | 1956, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie

Wśród znaków rozpoznawczych twórczości Ociepki wymienia: antropomorfizację przyrody, obecność chimer i bujnej, fantastycznej roślinności; statyczność postaci i kompozycji; „płaskie” malowanie, czyli niestosowanie się do zasad światłocienia; charakterystyczne dla ekspresji ludowej kolory i ich sąsiedztwo; egzotyzm; przesadę graniczącą z groteską.

Podobnego zdania był Seweryn Wisłocki, który stwierdził: „Okres wielowiekowego niemieckiego panowania na tej ziemi wytworzył specyficzną formację kulturową (…) Wszelkiego rodzaju czary, gusła, jak i magia były wszechobecne i w przedziwny sposób koegzystowały zarówno z powszechnym u Ślązaków katolicyzmem, jak i nielicznie reprezentowanym ewangelizmem. Wierzono powszechnie w istnienie takich stworów jak koboldy, utopce, zaczarowane żaby, wilkołaki, skarbnik, topielice, zielone duchy leśne i inne fantastyczne byty”2.

Ociepka nie był jedynym śląskim malarzem, którego wyobraźnię pobudzały baśnie i legendy, tajemnicze istoty i zjawiska oraz wiara w nadprzyrodzone. Gdyby tak było, nigdy nie udałoby mu się zintegrować ludzi o podobnych zainteresowaniach, stworzyć zgłębiającej okultyzm Grupy Janowskiej, której członkowie byli jednocześnie zrzeszeni w Kole Malarzy Nieprofesjonalnych przy kopalni Wieczorek.

Obrazek
Teofil Ociepka, Elektrociepłownia, 200 x 300 cm, olej, deska, Muzeum Historii Katowic

Przez wiele lat odbywały się tam spotkania i dyskusje. Poszukujący duchowego oświecenia mężczyźni pożyczali książki z bogatej kolekcji Ociepki. W skrócie – ich celem było uzyskanie tak zwanego „kamienia mędrców”, mitycznego kamienia filozoficznego, który daję nie tylko mądrość i oświecenie, ale też długowieczność oraz materialne bogactwo. To wszystko można było osiągnąć poprzez modlitwę, medytację, ascezę, wstrzemięźliwość seksualną oraz nauczanie, czyli przekazywanie dalej okultystycznych idei.

Obrazek
Teofil Ociepka, Mała dżungla |1966, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie

Okultyzm wyrósł ze średniowiecznej teologii. Wbrew powszechnym pejoratywnym skojarzeniom z satanizmem, okultyzm ma swoje korzenie w chrześcijaństwie. To eklektyczne połączenie wielu wierzeń m.in. mistyki Dalekiego Wschodu, buddyjskiej wiary w nirwanę, kabały, antropozofii. Okultyści z Janowa wierzyli ponadto, że wszelkie ziemskie procesy mają związek z tym, co dzieje się na Saturnie, bo właśnie na tę planetę wędruje ciało astralne – synonim duszy – po śmierci.

Uniwersum Ociepki
Niezwykle trudno prześwietlić i scharakteryzować malarstwo mistrza z Janowa. Można natomiast wskazać pewne jego elementy charakterystyczne, powracające motywy, symbole i alegorie. Jego główną inspiracją była książka Saturn autorstwa Jakoba Lorbera. Odnalezienie jej w biblioteczce malarza i analiza fragmentów ujawniły, że niektóre z fantastycznych postaci Ociepki są bardzo wierną ilustracją istot opisanych w traktacie dziewiętnastowiecznego mistyka.

Obrazek
Teofil Ociepka, Latająca Krówka z Saturna, 1956, Muzeum Historii Katowic

Wisłocki ocenił, że „twórczość Ociepki cechowała specyficzna fantastyka i oryginalna wizyjność, jednak przede wszystkim była ona podporządkowana celowi dydaktycznemu. Te barwne opowieści miały być ilustracją myśli teozoficznej, przekazywać wiedzę o innym świecie. Malarstwo Ociepki jest malarstwem wizji pozaplanetarnych, to nie jest wyobraźnia wyniesiona z przeżyć sensualnych, z obserwacji bezpośredniej przyrody. Rzecz całą trzeba widzieć w ramach aparatury pojęciowej teozofii”3.

Z tego powodu laikom trudno docenić głębię malarstwa Ociepki. Dla jednych będzie to „sztuka jarmarczna”, barwne i oryginalne, ale infantylne malarstwo; inni sprowadzą twórczość mistrza z Janowa do symbolicznego portretu trzech światów: ziemskiego, podziemnego i niebieskiego, dostrzegą w nim ilustrację zagadnień etyczno-moralnych, odwieczną walkę dobra ze złem; jeszcze inni skupią się na demonicznych postaciach i stwierdzą, że malarz stworzył własny bestiariusz, przedziwny atlas istot zamieszkujących różne planety. Każdy widzi na obrazach Ociepki coś innego. W zależności od tego, co odbiorcę ukształtowało, przez pryzmat jakich poglądów i doświadczeń spogląda na świat.

Pozorna jednorodność
Twórczość Ociepki wydaje się jednorodna, jeśli jednak przyjrzeć się jej bliżej, widać, że artysta miał wiele zainteresowań i kreatywnych koncepcji. Jeszcze przed wojną stworzył obrazy inspirowane Starym i Nowym Testamentem, swoiste reinterpretacje motywów biblijnych. Ten wyimek jego malarstwa często bywa określany jako moralitety. Ich tytuły – między innymi Pokuszenie w Ogrójcu, Pocałunek Judasza – wymownie wyznaczają kierunek interpretacji.

Dużą część artystycznej spuścizny Ociepki stanowią obrazy inspirowane śląskim folklorem i lokalnymi legendami. Zachowały się nie tylko obrazy olejne, ale też szkice ołówkiem lub piórkiem, na których można oglądać takie postaci jak Skarbnik, Strzygoń czy Bazyliszek. Malarz nie ograniczał się tylko do lokalnych legend, tworzył też malowidła inspirowane baśniami i mitologią różnych kultur, utrwalając na płótnie swoje niepowtarzalne wyobrażenia smoków, syren, pegaza, etc.

Obrazek
https://niezlasztuka.net/wp-content/upl ... braz_2.jpg

Tym, co charakterystyczne i wyróżniające Ociepkę spośród innych artystów, jest cykl malowideł o Saturnie. Odbiorcy, którzy niekoniecznie są skupieni na polskim malarstwie prymitywnym, ale zgłębiają różne wymiary sztuki, na pewno zetknęli się ze słynnymi zwierzętami z Saturna. Fruwającą krówką, słoniem czy niedźwiedziem, których nazwa jest bardzo umowna, ponieważ zupełnie nie przypominają tych znanych z książek przyrodniczych. Ociepka stworzył własny ilustrowany atlas zwierząt fantastycznych.

Na szczególną uwagę zasługują nieliczne portrety pędzla Ociepki, w tym zachwycający przepychem Autoportret artysty, który można uznać za summę jego dokonań. Widzimy na nim malarza wrośniętego w swoje wyimaginowane uniwersum. Charakterystyczna dla portretującego siebie malarza postawa połączona z zupełnie niepospolitą scenografią. Ułożenie dłoni wskazuje na proces twórczy, ale zamiast pędzla i palety z farbami, Ociepka trzyma w dłoniach niewielkie stworzenia przypominające ptaki. Zamiast stojącej przed nim sztalugi, jest… inny świat. Malarz wkroczył do jednego z własnych obrazów i zamieszkał na płótnie razem z aniołami i demonami, fantastycznymi zwierzętami i rośliny, można by powiedzieć: swoimi „dziećmi”, płodami wyobraźni. W podobnej, choć dużo bardziej stonowanej stylistyce wykonał Ociepka Portret żony.

Obrazek
Teofil Ociepka, Portret żony |1964, Muzeum Historii Katowic

Przyroda wybitnie fascynowała Ociepkę. Stałym motywem w jego malarstwie była dżungla. Wiele z obrazów nosi taki właśnie wspólny tytuł i przedstawia bujne lasy, puszcze, czasami niezamieszkane, innym razem pełne fantastycznych istot.

Obrazek
Teofil Ociepka, W puszczy, 1970, Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy

Przyroda Ociepki nie zna granic. Ludzie, rośliny, zwierzęta, diabły, smoki, etc. Artysta odmalował wszelkiego rodzaju deformacje i metamorfozy. Pozszywał różne gatunki w hybrydy. Karykaturalne, tyleż straszne, co wywołujące rozbawienie. Może właśnie te mitologiczno-demonologiczne elementy jego malarstwa skłaniają widzów do porównywania Ociepki z mistrzem makabry i groteski, Hieronimem Boschem. A także nuta nadrealizmu. Łączenie prostej codzienności ze scenerią z barwnej fantazji bądź koszmarnego snu.

We wczesnym okresie twórczości artysta namalował kilka realistycznych pejzaży (Przesmyk wulkanu w Rumunii, Morskie Oko), jednak upersonifikowane żywioły natury i „pejzaże fantastyczne” inspirowały go dużo bardziej.

Obrazek
Teofil Ociepka, Łączka | 1960, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie

Czasami artysta malował coś zupełnie dla siebie nietypowego. Z wiekiem coraz częściej decydował się tworzyć obrazy na zamówienie. Często zleceniodawcy prosili o charakterystyczny dla Ociepki pejzaż fantastyczny – stąd zarzuty, że pod koniec życia artysta się powtarzał, zabrakło mu oryginalnych wizji – ale zdarzały się też portrety lub martwe natury.

Niewątpliwie oprócz wyobraźni miał także specyficzne poczucie humoru. Lubił zaznaczać własną indywidualność i pozostawiać na obrazach swoją unikatową sygnaturę. Poproszony o namalowanie portretu profesora Jana Kotta, namalował fantastyczny pejzaż, w którym umieścił dużego kota wraz z kocią rodziną i symbolicznym atrybutem mądrości – czajką.

Malarz (nie)naiwny
Twórczość Ociepki to paradoks. „Fantastyka najbardziej szalona, kompozycja swobodna, dekoracyjność linii i kaligraficzna zdobność konturu”4, za którymi stoi cierpliwy i sumienny starszy człowiek. Godzinami pochylony nad sztalugą, mozolnie, ale niestrudzenie kreślący scena po scenie. Ociepka spędzał nad jednym obrazem miesiące, czasem lata. Artysta spotkał się z zarzutami, że nie umie zaplanować kompozycji obrazu, zamiast syntezy na jego malowidłach panuje anegdotyczność i chaos. Istotnie, malował z przerwami, przez dodawanie kolejnych elementów, nie trzymał się żadnego planu, dawał się ponieść imaginacji.

Często dokładał coś do pozornie ukończonego dzieła. Wykończenie obrazu, który zaczął malować w latach trzydziestych, zajęło artyście dwie dekady. Osobnym zagadnieniem są kolory Ociepki. Według anegdoty, na zarzut, że barwy na jego obrazach są nieestetyczne, miał odpowiadać, że takie kupił wraz z farbami u handlarza. Rzeczywiście kolorystyka jego obrazów jest bardzo charakterystyczna, trudno nazwać ją subtelną. Ociepka nie mieszał kolorów, każdy detal to odrębna barwna plama, bez cieniowania i załamań światła. Malarz zupełnie ignorował zasady sąsiedztwa barw. Stosował jaskrawe kolory – zielenie, błękity, fiolety, czerwienie i róże – łączone na zasadzie dysonansu. Czerwony koń czy niebieski kot to u Ociepki nic nadzwyczajnego. Zdaniem niektórych badaczy każdy z kolorów miał u niego stałe metaforyczne znaczenie i właśnie tej symbolice – a nie wrażeniem estetycznym – podporządkował kolorystykę swoich malowideł.

Obrazek
Teofil Ociepka, Lew z Saturna | 1954, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, fot. Krystyna Wodecka

Dorobek malarza wpisuje się w dyskusję o istocie i definicji sztuki naiwnej, która wciąż jest płynna. Z założenia jest to twórczość naturszczyków, ludzi prostych i niewykształconych, którzy nigdy nie uczyli się malarstwa, rzeźby, etc., świadomie nie szkolą warsztatu, by ich sztuka pozostała naturalna i niezafałszowana. Ociepka, owszem, nie studiował malarstwa, ale nie można powiedzieć, że się nie rozwijał. Mistrz z Janowa wymyka się definicjom. Całe życie dużo czytał i rozwijał swoje zainteresowania. Znał języki obce, był kulturalny i elegancki, wypowiadał się elokwentnie. Czy kogoś takiego można nazwać prymitywistą, malarzem naiwnym?

Ociepka miał ogromną wiedzę i cieszył się autorytetem. W dzienniku jego żony znajdziemy taki oto ustęp: „Dziś mieliśmy kolędę. Teoś się narozmawiał z księdzem. Zamiast ksiądz mu wskazówki dawać, to było przeciwnie. Siedział u nas dość długo i prosił czy by mógł przyjść na dłuższą pogawędkę, na co żeśmy się zgodzili. Teoś wołał po jego wyjściu, że ksiądz przyjdzie do niego na naukę”5.

Andrzej Banach w latach pięćdziesiątych naszkicował portret Ociepki jako „niedzielnego malarza”. Człowieka, który przez sześć dni w tygodniu poświęcał się pracy zawodowej, a siódmego hobbystycznie malował. Jest to raczej nietrafiona charakterystyka, ponieważ malarstwo – mimo początkowych trudności i zniechęceń – stało się dla Ociepki czymś więcej niż hobby i sposobem na zabicie nudy. Było odzwierciedleniem życia wewnętrznego, sposobem na oddanie hołdu światu, Bogu, życiu. Wreszcie malarstwo było jego przeznaczeniem i posłannictwem, sposobem na zilustrowanie doktryn teozoficznych, a zatem podzielenie się z innymi swoim światopoglądem, wszystkim tym, w co niezachwianie wierzył.

Mit Ociepki
O Teofilu Ociepce krążyły i nadal krążą liczne legendy. Gdybyśmy mogli przenieść się w czas i miejsce, by podsłuchać tych, którzy go wspominali, obmawiali, dyskutowali na temat jego poglądów i poczynań, moglibyśmy usłyszeć między innymi takie wyrwane z kontekstu zdania i opinie, którym trudno dać wiarę: „Jego obrazy to starannie zaszyfrowane przekazy z kosmosu… Miał prorocze sny, z których odczytywał przyszłość… Organizował mroczne seanse spirytystyczne, na których osobiście wywoływał duchy. Pewnego razu pomylił formułę i duch zamiast do jego mieszkania, trafił na poddasze sąsiadów, których porządnie wystraszył… Zanim Ociepka sięgnął po pędzel, jego mistrz – Hohmann – zapowiedział, że przyśle ducha, który go natchnie. Tak się stało i bezpośrednio po „nawiedzeniu” Ociepka zaczął malować… Nie, nie, było trochę inaczej. Ociepka pragnął nauczyć się gry na skrzypcach i poprosił Hohmanna, by ten przysłał do niego ducha, który go tego nauczy. Mistrz zdecydował jednak, że zamiast muzyki, prześle mu dar malowania, bo wyśnił, jak Ociepka zostaje wielkim artystą.”

Obrazek
Teofil Ociepka, Autoportret |1960, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie

Te niewiarygodne stwierdzenia paradoksalnie są mniej szkodliwe, niż świadomie zafałszowana biografia artysty. Ociepka tworzył w specyficznych momencie historycznym. Znaleźli się ludzie, którzy, owszem, chcieli wypromować jego malarstwo, ale na swoich zasadach. Ociepka odcinał się w swej twórczości od socrealizmu. Podjął co prawda kilka prób sportretowania socjalistycznej rzeczywistości z jej kultem wspólnoty i pracy, ale zrobił to w charakterystyczny dla siebie sposób, łącząc realizm z poetyką snu. Wizerunki postaci z legend i baśni, kosmos, życie po życiu, wędrówka dusz – taka tematyka nie spełniała wymogów realizmu socjalistycznego i nie mogła służyć ukrytym celom propagandowym. Malarz był krytykowany za oderwanie od ludu i ideałów kolektywnej pracy. Kiedy jednak odniósł nieoczekiwany i ekspresowy sukces artystyczny za granicą, dostrzeżono w jego obrazach potencjał i postanowiono przymknąć oko na wątki fantastyczne.

Obrazek
Teofil Ociepka, Ucieleśnienie morza , przed 1950, Muzeum Etnograficzne w Krakowie

Nie ma sensu ukrywać – malarz posiadał wpływowych protektorów i „mecenasów”, którzy promowali jego dzieła, ale też próbowali wpływać na kształt jego malarstwa. A kiedy się nie ugiął, postanowili inaczej poskromić „tego wariata, co nie chce zrozumieć dziejowej konieczności i nie bierze udziału w realizacji postulatów realizmu socjalistycznego.”6. Niech maluje to, co chce i tak, jak chce, orzekli. Nasza w tym rola, by wyjąć malarstwo Ociepki z kontekstu teozoficznego, obedrzeć z symboliki, wysmażyć naprędce fałszywą interpretację, która wpisuje się w ówczesną ideologię i mamy skrojonego na miarę potrzeb legendarnego malarza l u d o w e g o.

Pierwsza indywidualna wystawa Ociepki odbyła się w grudniu 1948 roku. Promowano go jako polskiego Celnika Rousseau. Wystawa ta otworzyła malarzowi drzwi do międzynarodowej kariery. Zachwycił Paryż – w którym w tym okresie uwielbiano malarstwo „naiwne” – następnie Londyn, Amsterdam, Wiedeń, Rzym, Wenecja i Madryt. Wszystkie europejskie stolice kultury. Niespotykane połączenie okultyzmu z górniczym folklorem – jak powszechnie odczytywano malarstwo Ociepki – fascynowało badaczy i miłośników sztuk pięknych. Oszacowano, że Ociepka był polskim artystą, o którym najczęściej wspominano w prasie i telewizji.

Ociepka prawdopodobnie długo nie był świadomy odbywającej się mistyfikacji. Oficjalnie – zgodnie z linią partii – był za granicą przedstawiany jako górnik. Spędzający długie godziny pod ziemią pracownik kopalni, który, stęskniony za przyrodą, maluje baśniowe krainy. Wyrażona charakterystycznym językiem propagandy nota prasowa dotycząca biografii i źródeł twórczości Ociepki brzmi współcześnie komicznie.

„Ociepka to dodatnia w społeczeństwie jednostka, odprężająca po ciężkiej, zawodowej pracy swe mięśnie i swe myśli w wypowiadaniu swej dynamicznej wrodzonej radości życia w malarstwie prymitywnym, lecz własnym, z trudem wśród przeciwieństw losu zdobytym (… ) W kopalni widział Ociepka odbicie paprociowych przedpotopowych lasów w lśniącym czarnym węglu, które wydobył na światło dzienne w swej Dżungli i Madagaskarze7.

Miał być wzorowym przedstawicielem ludu, przodownikiem pracy, robotnikiem i artystą ludowym skoncentrowanym na tradycji oraz budowaniu potęgi państwa socjalistycznego. Nie był nim. Całe dorosłe życie pracował jako maszynista i prawdopodobnie nigdy nie zjechał szybem kopalnianym w głąb ziemi. Był wizjonerem, indywidualnością, wolnomyślicielem, a więc zaprzeczeniem wizerunku, który mu stworzono i przez lata powielano w mediach.

Co ciekawe, malarz bardzo chętnie rozmawiał o swojej twórczości i jej metafizycznej wykładni. Miał zwyczaj wygłaszać na wernisażach wykłady – po polsku i niemiecku – nie wzbraniał się przed objaśnianiem swoich inspiracji. Jednak jego słowa były później „prostowane” przez czuwających cenzorów.

Życie przyziemne
W latach pięćdziesiątych Ociepka nawiązał korespondencję z Julią Ufnal. Kobieta twierdziła, że posiada zdolności jasnowidzenia. Bardzo otwarcie wyznała malarzowi, że miewa prorocze sny, między innymi na temat ich przyszłego związku i wspólnego życia. Podobnie jak większość janowskich okultystów Ociepka był starym kawalerem i zgodnie z zasadami teozoficznymi praktykował celibat, jednak wreszcie stwierdził, że brakuje mu towarzyszki życia i w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat postanowił się ożenić. Ociepka był wierzący, dużo się modlił i był przekonany, że Julia została mu przeznaczona. Dla niej opuścił rodzinne strony.

Z zaprzyjaźnionymi malarzami i członkami grupy okultystycznej rozstał się w dość ponurej atmosferze. Wytknięto mu naiwność, to, że latami nie przejrzał intencji Hohmanna, wyrachowanego szarlatana, który w zamian za książki, korespondencję i duchową opiekę naciągał Ociepkę i innych na bajońskie sumy. Mężczyźni byli mocno rozczarowani, że pomimo lat nauki i wyrzeczeń nie udało się im osiągnąć obiecywanego duchowego oświecenia. Wiara podupadała.

Tymczasem Ociepka nadal robił swoje. Odciął się co prawda od okultystycznych kręgów, ale nadal malował. Po przeprowadzce do Bydgoszczy w 1968 roku spędzał dużo czasu na łonie przyrody, przesiadywał w ogrodzie pod ulubioną brzózką i rozmyślał. Na długie godziny zasiadał przed sztalugą, malując to, co widział oczyma wyobraźni – dżunglę, fantastyczne pejzaże.

Obrazek
Teofil Ociepka, Alegoria Męczeństwa Bydgoszczy , 1968, Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy

Julia Ociepka okazała się troskliwą i gospodarną żoną. Mimo zainteresowań spirytyzmem i amatorskim malarstwem, była jednak zupełnie inną osobowością niż Teofil. Sam malarz zdawał się tego nie dostrzegać, ale inni wspominali, że kobieta miała „żyłkę do biznesu”. Zajmowała się promowaniem i sprzedażą dzieł męża, pilnowała cen i terminów, nie bardzo interesowały ją symboliczne treści ukryte na jego malowidłach, dużo bardziej zysk materialny, na który wizje Ociepki się przekładały.

Obrazek
Teofil Ociepka z żoną, 1962, fot. Eustachy Kossakowski, źródło: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, © Anka Ptaszkowska

Artysta malował niestrudzenie niemal do śmierci. Przeżył 87 lat i zostawił po sobie około dwustu obrazów. Obok Nikifora, jest uznawany za najpopularniejszego polskiego malarza prymitywistę. Doczekał się kilku pośmiertnych wystaw retrospektywnych, a jego popularność nie maleje. Rysunki i olejne obrazy spod pędzla mistrza z Janowa osiągają na rynku sztuki ceny od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jego obrazy można oglądać nie tylko w polskich, ale też europejskich renomowanych galeriach.

Z jednej strony cieszy, że to wyjątkowe malarstwo jest cenione, z drugiej smuci, że jego geneza i nietuzinkowy światopogląd Ociepki przez lata się rozmyły. W powszechnej świadomości funkcjonuje jako genialny malarz naiwny, mało kto zwraca uwagę na metafizyczny aspekt jego twórczości.

Sam artysta powiedział o sobie: „Los włożył mi do kolebki szalone zamiłowanie do filozofowania i badania natury, tej części nieznanej, a usposobienie moje było bardzo religijne i do tego cierpiałem na chorobliwą ciekawość i maniacki sceptycyzm”. Ten sceptycyzm wydaje się do niego nie pasować. Przeciwnie, Ociepka jawi się jako człowiek o niezachwianej wierze. Mimo upływających lat cechujący się dziecięcą fantazją i idealizmem.

Obrazek
Teofil Ociepka, Bazyliszek |1964, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie

Porównywano go z Rousseau, Goyą i Boschem. Czy słusznie? Jeśli miałabym wskazać swoje bardzo swobodne skojarzenia, powiedziałabym, że dostrzegam pokrewieństwo między Teofilem Ociepką a Williamem Blakiem. Podobna wyobraźnia, analogiczne zainteresowania, poziom uduchowienia i motywacje – tworzenie pod wpływem natchnienia, boskiej iluminacji. Reinterpretacja motywów biblijnych, budowanie niepowtarzalnej kosmogonii – a więc systemu filozoficznego, który wyjaśniałby genezę powstania wszechświata, bytu, człowieka i Boga.

Wielu zadawało sobie pytanie, dlaczego Ociepka nie pisał. Artysta prowadził ożywioną korespondencję, ale poza listami do znajomych i redakcji „Przekroju” nigdy nie skierował swojej energii na pisanie prozy lub poezji, co mogłoby przynieść interesujące efekty. Z jego wyobraźnią, darem opowiadania i kreowania fantastycznych światów… Miałby jeszcze jedną cechę wspólną z Blakiem.

Kim był William Blake? Szaleńcem, fantastą i ekscentrykiem, czy może mistykiem zaglądającym i czującym głębiej niż inni – pisałam przed laty. Dokładnie to samo pytanie zadaję sobie zgłębiając życiorys i niepowtarzalne obrazy Teofila Ociepki. Kim był? Co takiego widział patrząc na zwyczajny świat? Czy za kurtyną banalności i szarości odsłaniał się dla niego inny wszechświat?

https://niezlasztuka.net/o-sztuce/teofi ... ze-kosmos/
0 x



ODPOWIEDZ