Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Anegdoty o znanych i nieznanych.....

kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » sobota 02 mar 2013, 20:20

Obrazek

Pewnego dnia spotkałam starą, stareńką wróżkę leśną. Szczerze mówiąc trochę się zdziwiłam, bo byłam pewna , że jestem jedną jedyną na świecie leśną wróżką. No cóż, to przekonanie, nie świadczyło o mojej skromności. Często tak mamy, że wydaje nam się iż jesteśmy jedyni i niepowtarzalni, że mamy najlepszy na świecie pomysł, lub że wymyśliliśmy coś całkiem nowego. A potem okazuje się, że wszystko już było. Ale nie o tym chciałam pisać. Stareńka wróżka leśna była bardzo pogodną istotą. Miła długie, siwe włosy, które mieniły się w słońcu wieloma odcieniami zieleni. Miała błękitne jak niebo oczy i rumiane od wiatru policzki. Musze się Wam do czegoś przyznać. Zamówiłam sobie, żeby na starość mieć tyle uśmiechu i radości w oczach. Tyle dobroci i wyrozumiałości w każdym geście, tyle spokoju i miłości do wszystkich istot, co miała ona.
- Mogę ci w czymś pomóc? – Zapytała gdy wreszcie przestałam się na nią gapić z dziecięcym zachwytem i spojrzałam nieco trzeźwiejszym wzrokiem.
- Chciałabym uwierzyć w magię – odpowiedziałam.
- Więc przestań tak często myśleć i chcieć. Po prostu uwierz. – Odpowiedziała. Magia zdarza się każdego dnia i w każdej chwili. I jest osiągalna dla wszystkich.
- Moja koleżanka mówi: – Wyczaruj mi narzeczonego.
- Phi – zaśmiała się drzewna wróżka. – Niech sobie sama wyczaruje.
- Jak? –zapytałam.
– Zwyczajnie, niech przestanie w kółko o tym myśleć.
I stareńka wróżka sobie poszła, a ja dalej stałam na leśnej ścieżce z magicznym zawrotem głowy.
Bardzo dziwne są zasady magii – pomyślałam i poszłam dalej.
Chcesz cudu? Doceń to, co masz i nie oczekuj na więcej. To chyba najprostsza zasada.
Z sobotnimi pozdrowieniami

Wróżka drzew
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » poniedziałek 04 mar 2013, 18:33

Obrazek
Stara wróżka drzew odeszła do innego świata, wiedziała, że czas jest dobry. Nie musiała bać się, że jej następczyni sobie z czymś nie poradzi. Była co prawda jeszcze bardzo młoda, ale przecież całe życie pobierała nauki u swojej mądrej nauczycielki. Teraz pozostało tylko jedno: zaufać swojej wiedzy, oprzeć się na doświadczeniu odchodzącej mistrzyni, słuchać swojego serca i czynić najlepiej jak się tylko potrafi. Dzień, w którym została sama, nie był najłatwiejszy, nagle zrozumiała, że bycie wróżką drzew nie jest tylko zabawą w podglądanie cudów, jakich dokonywała stara mistrzyni, ale wejście w ten świat, zrozumienie go i zakasaniem rękawów, by pomagać. Otarła więc łzy i otworzyła drzwi swojego serca. Pierwsza przyszła do niej kobieta, którą obie z mistrzynią od dawna obserwowały. „Oho, wieczna maruda, wreszcie będę miała okazję powiedzieć jej co myślę” – powiedziała do siebie młoda wróżka. Smutna kobieta szła w jej stronę, a ta myślała dalej: „ Jak można tak narzekać. Nie widziałam nigdy, przenigdy, żeby ona spojrzała w niebo, żeby ucieszył ją promień słońca, nie tańczyła z wiatrem, ba! Nawet nie pozwoliła, żeby wiatr osuszył jej łzy. Ciągle tylko opowiada o swoich nieszczęściach, o bólu, pechu, braku powodzenia, braku miłości i kłopotach w pracy. Tego nie da się słuchać!! Doprawdy, ona karmi się swoim nieszczęściem. Musi to bardzo lubić, nie ma co, zmierza do mnie najcięższy przypadek jaki mogło mi zaserwować niebo w moim pierwszym dniu w pracy” – westchnęła wróżka i pomachała do nadchodzącej smutnej kobiety.
- Każdego ranka wstaję specjalnie po to, żeby usłyszeć jak śpiewasz, twój głos roznosi się po lesie i biegnie daleko, daleko hen za pola do chatki w której mieszkam. Dzięki temu jestem w stanie wstać z łóżka i wyruszyć do świata. Przyszłam, żeby ci za to podziękować.
I smutna kobieta odeszła nie złożywszy u stóp wróżki żadnej prośby.
A drzewna młoda istota zamyśliła się i posłała za nią kolorową chmurę ciepłych myśli. Od tej pory do swoich porannych pieśni dołącza kolorową, wypchaną uśmiechem pierzynkę z chmur i posyła w stronę chatki hen za lasem, na skraju pól, gdzie smutek jeszcze gości, ale czasem słychać radosny śmiech



Wróżka drzew (w średnim wieku)
/P.C-Szept/
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » poniedziałek 04 mar 2013, 23:16

Dylemat staruszka, czyli opowieści lekkiej treści.


Przepraszam, kto z państwa jest ostatni do doktora Gołębiowskiego.? Wie, pani to zależy, jest duży poślizg, ja mam akurat na 14.30. - a to dobrze się składa - powiedziałam - bo ja nieco później, dokładnie po panu. Usiadłam więc na ławce obok przemiłego staruszka, który skwapliwie udzielił mi odpowiedzi, a następnie wstał i podszedł do starszego mężczyzny, by prowadzić ożywioną rozmowę.

- Wie, pani co? Ten poślizg do doktora, to jest przez tego staruszka właśnie, bo to on wziął i wpuścił kilka osób przed sobą i to bez kolejki. Widział ktoś coś podobnego? – powiedziała jedna z oczekujących pacjentek tonem, o dziwo, lekkim i bez specjalnej pretensji.

A gdy już starszy pan wrócił i usiadł obok mnie, powiedziałam do niego z humorem, bowiem wielka to rzadkość w poczekalniach, taka uprzejmość wobec drugiego - widzę, że pan dywersję urządzasz, wpuszczając innych przed sobą, na co staruszek z wdziękiem godnym swojego wieku odpowiedział, ależ proszę pani, no jakże miałem nie wpuścić tego oto staruszka ( już na oko widać było, że wymieniony przez mojego staruszka staruszek wyglądał od niego zdecydowanie młodziej), skoro widać, że on bardziej, niż ja, cierpiący jest. No, albo ta pani, tyle się biedna naczekała
Wie pani, jestem lekarzem, to mam jako taką orientację, a ja przecież do doktora tylko po receptę idę, a on ten staruszek, widać , że taki zbolały i choreńki jest, że aż żal patrzeć.

A ja kochanieńka mam jeszcze czas, no bo widzi pani, mam jeszcze przed sobą trzy miesiące życia - a skąd pan to wie, zapytałam zaciekawiona spokojem z jaką to powiedział – ano, stąd wiem, że mam wyznaczoną wizytę do kardiologa za trzy miesiące. Kochana, jestem przyzwoitym i odpowiedzialnym człowiekiem. Jeśli umówiono mnie dopiero za trzy miesiące, to jak mam zawieść lekarza i nie przyjść, toż to się w głowie nie mieści, bym nie dotrzymał swego słowa. I tyle.

Panie, ktoś wtrącił niecierpliwie - cała ta służba zdrowia chora jest. Kto to widział tyle do specjalisty czekać, zresztą nie tylko do specjalisty. A pan lekarz i w kolejce z nami czeka? To czemu recepty pan se nie weźmie i sam nie wypisze? A staruszek na to rezolutnie, że to my mamy ją uzdrawiać, tę służbę zdrowia, takim nastawieniem jakie on właśnie posiada. A tak w ogóle, ciągnął dalej nie zrażony atakiem, proszę pana, już moja mama we Lwowie, bo ja ze Lwowa pochodzę, tata był zwykłym tramwajarzem, mama nie pracowała, bo zajmowała się mną i siostrą; otóż kochanieńki, mama moja, prosta kobieta, mówiła, im mniej chodzisz do lekarza, tym mniej chorujesz, a jak już idziesz, to masz żyć tyle, by doczekać spokojnie do wyznaczonej wizyty.

Czyli nie tylko w zdrowym ciele zdrowy duch, ale w zdrowym duchu zdrowe ciało – wtrąciłam. O to, to, grunt to zdrowe myślenie, szanowna pani, bo ja akurat psychiatrą jestem, ( tu pokazał mi stosowny dokument zaświadczający, że mówi prawdę), i to wojskowym do tego. Przedwojennym jeszcze, bo mi stuknęło, szanowna pani 96 lat, a moja mama, to jeszcze dłużej żyła.

Ale skoro mam pewne te trzy miesiące, to jestem wesół i całkiem jeszcze zdrów, nie mówiąc, że mam jeszcze inny powód. Otóż, proszę sobie wyobrazić, że akurat sprzedałem swoje mieszkanie.

Swada i niezwykła żywiołowość z jaką staruszek opowiadał swoją historię wciągnęła wszystkich oczekujących w kolejce. Jak to pozbył się pan mieszkania, ma pan zapewne drugie? – O, nie szanowni państwo, nie mam, po prostu nie mam. - No, to pewnie dzieci przyjęły pana do siebie? - Ależ nic z tego. Córka mieszka na stałe w Madrycie, i nawet chciała mnie do siebie wziąć na stałe, ale gdzież ja tam będę na stare lata mieszkał, pani ja ze Lwowa jestem, rozumie pani, ze Lwowa. A to całkiem inny świat, ta cała ich Hiszpania. Owszem, byłem niedawno widziałem, piękna jest


Zatem gdzie pan teraz mieszka ? – nie dawałam za wygraną, tym razem ja. - I dlaczego pozbył się pan mieszkania? - Ano, bo niech pani weźmie tak na zdrowy rozsądek, zapłacę za czynsz, gaz, prąd itd. ; to co mi zostaje? I z tego mam wyżyć, nie da się droga pani, po prostu, nie da. - -- No, tak doskonale pana rozumiem, odpowiedziałam zamyślona, snując przed sobą bardzo niewesołą wizję mojej ewentualnej przyszłości, nie jestem wszak lekarzem, i to przedwojennym jeszcze, więc ta moja emeryturka jest nieporównywalnie mniejsza
– czyli, t o oznacza, że zdecydował się pan na dom opieki, czy coś w tym rodzaju? Zawsze to jakieś rozwiązanie


Ależ, skądże moja droga pani, skądże. Są inne sposoby. Najpierw to ja swojemu mecenasowi obiecałem odpalić dwadzieścia tysiączków, by mi niezwłocznie załatwił sprzedaż tego mieszkania, a żeby było szybciej, zamiast za dwieście tysięcy, sprzedałem je za sto sześćdziesiąt, minus te dwadzieścia dla mecenasa, to razem zostało mi sto czterdzieści. Z tego, sto trzydzieści wpłaciłem na konto, a dziesięć tysięcy zatrzymałem, by rozdać ubogim. Co też się stało. A nieco wcześniej poszedłem do kościoła, bo wie pani, tam jest taka organizacja, nazywa się: Cnotliwe wdowy i cnotliwi wdowcy.

Otóż, wybrałem sobie taką cnotliwą wdówkę, a że to przy okazji była żona mojego śp. pamięci kolegi, co to kazał mi się nią zaopiekować po jego śmierci, to tym lepiej się złożyło, no i mieszkamy sobie razem, choć obok siebie, jak na cnotliwych przystało i wiem, że moja Marysia jest zadowolona, tam w niebie, że jej Tadzio taki zaradny i nie samotny wreszcie, no bo nie ma, proszę panią nic gorszego jak samotność na stare lata. A ta wdówka, jaka ona teraz wreszcie szczęśliwa, ja jej te tysiąc pięćset co miesiąc na rączkę, ona mi pysznie ugotuje i gdzież bym miał lepiej? Córka zadowolona, bo nie musi się martwić o ojca na stare lata. Do tego mam osobny pokój i nawet własny kącik do rozmyślań.

No i jak tu nie być szczęśliwym, jest mi cudownie wręcz, gdyby nie jeden szkopuł, otóż cnotliwą wdówkę zaoferował mi kościół, ale ja tam nie chodzę za często, no i powiedziałem księdzu, że nie za bardzo mam po co, ponieważ zwyczajnie nie grzeszę, a jeśli już to bardzo rzadko, ale wtedy się wyspowiadam i mam na długi czas spokój. Na co ksiądz oburzony, że jak tak mogę, że to niemożliwe, bo rodzimy się już grzeszni itp., itd
Jednym słowem, zrozumiałem, że moim największym grzechem jest to, że nie grzeszę. Że jestem bardzo pyszny i że mam przychodzić do spowiedzi i to często. I oczywiście z grzechami.

Więc tak myślę sobie, no ale z czym to ja mam niby przychodzić, kiedy wszystko mnie raduje, nic nie złości, no, bo kochanieńka, my we Lwowie, ruskich, Niemców znieśli jakoś i przeżyli, to na co ja mam teraz narzekać, jeśli i problem swój rozwiązałem na stare lata jak należy. I skąd ja mu teraz wezmę te grzechy, na miłość boską? Toteż, myślałem, myślałem i wymyśliłem wreszcie, że muszę się bliżej przyjrzeć mojej wdówce i pani szanowna, jak się okazało, to ona bardzo jest powabna, ta moja wdówka i to jak powabna, że od teraz to nawet przez dziurkę od klucza, jak się kąpie zacząłem ją podglądać, no i już mam grzech gotowy. Ale z drugiej strony patrząc, to jakże to tak, przecież obiecałem koledze, że się nią zaopiekuję, no wie pani, bez tych takich tam, a że rozochociła mnie ta cnotliwa wdówka, to mam niemały dylemat, więc myślę sobie, że jednak będą się z nią żenił, żeby przed kolegą z honorem wyjść, ale znowu co z tymi moimi grzechami będzie, to nie wiem? Naprawdę nie wiem.




autorem jest koliberek333, kiedy czasu swego w poczekalni sobie siedział i kobrze to dobrze opowiedział. :lol:
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » środa 06 mar 2013, 18:13

Obrazek
Dawno, dawno temu, daleko, daleko stąd była sobie piękna kraina a w niej rosły magiczne drzewa. Jedno drzewo uzdrawiało, drugie rozwiązywało problemy z dziećmi, inne zajmowało się magią dla par, jeszcze inne spełniało urodzinowe życzenia, oczywiście było też drzewo, które sprawiało, że nikomu niczego nie brakowało. W tej pięknej krainie i ludziom i zwierzętom żyło się naprawdę cudownie. Jeśli ktokolwiek czegokolwiek zapragnął, natychmiast biegł do właściwego drzewa, a ono natychmiast spełniało jego życzenie.
Pewnego dnia jak zwykle od rana zaczęły ustawiać się kolejki pod odpowiednimi drzewami. Oczywiście zawsze najdłuższa była do tego, który „rozdawał” pieniądze i władzę. Ale inne drzewa też nie narzekały na brak zajęć. Można by pomyśleć, że wszyscy byli zadowoleni. Ludzie, bo mają, czego zapragną, i drzewa, bo czują się ważne i potrzebne dając swoją magię. W pewnym momencie nagle zgasło słońce, zerwał się silny wiatr i spadł ulewny deszcz. Zdenerwowani ludzie zaczęli przeklinać i uciekać do swoich domów. Jeszcze nigdy nic takiego się nie zdarzyło. Kraina była do tego stopnia zaczarowana, że jeśli zdarzały się jakieś anomalia w pogodzie, to dopiero wtedy, gdy jej mieszkańcy spokojnie pławili się w spełnionych życzeniach danego dnia. Nigdy wcześniej! Nigdy wtedy, gdy właśnie stali w kolejce po dar

Tym razem było inaczej, wiatr przybierał na sile, stawał się coraz bardziej niebezpieczny. Ludzie uciekli do domów klnąc i przeklinając Wielkiego Ducha. – Jak mógł nam coś takiego zrobić? – Pytali jeden drugiego. Dlaczego nam? Czy my zrobiliśmy coś złego? Codziennie rano grzecznie ustawiamy się w kolejce do drzew i żyjemy sobie szczęśliwie nikomu nie wadząc

Huragan powyrywał drzewa z korzeniami i zaniósł do innego świata i nowej krainy, by z jej mieszkańcami dzielić się szczęściem.
Tak to już jest. Nigdy nie wiadomo, kiedy szczęście nas dopadnie i kiedy zostanie nam odebrane.
Tylko jeden mieszkaniec krainy, której huragan pozbawił magicznych drzew, zasadził nowe, dziękując za to, co dostał. Reszta utonęła w swoim żalu.
Tymczasem drzewa spełniające marzenia zakwitły w innym świecie i tam zaczęły ustawiać się kolejki po spełnienie. Kolejki, które bardzo szybko pomyślą, że szczęście zostało dane im na wyłączność i na zawsze.
Ale my wiemy, że fortuna kołem się toczy i że nic wiecznie nie trwa, ani szczęście, ani nieszczęście


Cudownego dnia
Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » niedziela 10 mar 2013, 01:30

Obrazek
Nie pamiętam
Gdzie zawiesiłam myśl
Ale chyba było wtedy lato
Nie pamiętam
Czy na ciebie patrzyłam
Ale chyba wtedy dla ciebie
Żyłam
Nie pamiętam skąd przyszłam
Może z zielonej drogi
Szłam długo, daleko
Błądziłam szukałam
Upadałam, wstawałam
Szłam, gdzie niosły mnie nogi
Serce


Dusza patrzyła wielobarwną źrenicą
Nie pamiętam, czy ciebie znalazłam
To już nie ma znaczenia
Wyrosłeś w moim sercu
Bez słów i bez korzenia

/P.C-Szept/

Obrazek
Proszę
Oto moje życie
Ukryte w tobie
W pragnieniach lasu
W rozkoszy drzew
Proszę
Weź je całe
W objęcia silne
Zakwitnę pod twoim
Spojrzeniem
Zapuszczę korzenię
W twoich objęciach
Odlecę dzięki
Pieszczotom
Lecz jeszcze nie teraz
Jeszcze nie teraz
.
Chcę czuć twój oddech
Zielony
Umierać i rodzić się
W tobie
Proszę
Bądź mi życiem
Zielonym
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » niedziela 10 mar 2013, 20:20

Obrazek
Przyszło raz drzewo do wielkiego czarownika i powiedziało: - Moim największym marzeniem jest niebo. Chciałbym każdego dnia tańczyć z chmurami, całować się z ich puchem, rozmawiać z gwiazdami i wtulać się w błękitną przestrzeń.
- To jest możliwe – odpowiedział czarodziej. Jest też jeden warunek, który będziesz musiał spełnić. Ale dobrze się zastanów. Bo jeśli się zdecydujesz, nigdy już nie będziesz zwyczajnym drzewem.
- Ależ ja na wszystko się godzę! – Odpowiedziało drzewo! – Oddam wszystko, żeby tylko moje marzenie się spełniło.
- Możesz być wyśmiewany i nierozumiany. Możesz stracić przyjaciół i rodzinę. Uprzedzam, że cena za spełnianie marzeń bywa bardzo duża.
Drzewo się zastanowiło. Zrozumiało, bowiem, że czarodziej mówi całkiem poważnie.
Minęło kilka dni. Marzenie o niebie ciągle wracało, uporczywie wierciło dziurę w korze biednego drzewa. W końcu powzięło decyzję i zwróciło się do czarodzieja:
- Jestem gotowe. Ważniejszy jest dla mnie pocałunek nieba niż to, co pomyślą sobie o mnie inni.
I tak oto mój drzewny bohater, jako jeden z wybryków natury ma w górze korzenie, a koroną wrasta do ziemi.
– Przewróciło mu się w głowie – mówią drzewa i ludzie, rośliny i zwierzęta i bardzo, ale to bardzo zazdroszczą mu odwagi w spełnianiu swoich pragnień.
A drzewo jest bardzo szczęśliwe. Czasem tylko słońce mocniej sparzy nagie korzenie, ale zaraz nadlatuje jego przyjaciółka chmura i osłania go przed spiekotą dnia.
I wszystko jest tak, jak drzewo sobie wymarzyło
.

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » wtorek 12 mar 2013, 04:34

Obrazek
Był sobie raz człowiek, który bardzo prosił o pomoc. Wołał do nieba i ziemi. Błagał Wielkiego ducha i Aniołów o łaskę, która pozwoli mu zmienić życie. Trwało to wiele, wiele dni , potem dni zamieniły się w tygodnie, a tygodnie w miesiące. Nic się nie zmieniało. Człowiek prosił, a niebo milczało. Człowiek jednak nie poddawał się i składał ofiary, szukał różnych rozwiązań, najwłaściwszej drogi, jedynej słusznej religii. Chodził i szukał, poznawał, rozwijał się i tęsknił za dniem, w którym usłyszy głos z nieba: „Oto twoje wysłuchanie, to jest droga, którą masz iść. Zrobiłeś tyle dobrego, twoje szukanie zostało nagrodzone. Od dzisiaj spotykać cię będzie tylko szczęście”. Człowiek ów wierzył, że tak właśnie będzie, że lada dzień, lada godzina tak się stanie. W końcu przecież – przynajmniej wg jego mniemania – na to zasłużył.
Tymczasem jego życie się nie zmieniało, co gorsza, stawało się coraz smutniejsze i smutniejsze
odpowiedź z nieba nie nadchodziła

Minęły lata, człowiek nie patrzył już w niebo, nie prosił o nic. Przestał się nawet starać. Aż pewnego dnia, ktoś go zapytał:, „dlaczego nie skorzystałeś z pomocy?” Tyle razy wyciągałem do ciebie rękę, a Ty czekałeś na ratunek z nieba. Naprawdę chciałem ci pomóc. O to samo zapytała druga i trzecia i dziesiąta osoba.
Niebo pomaga przez innych. Rzadko kiedy spotykamy prawdziwych Aniołów, ale zdarza się, że spotykamy ludzi o anielskich sercach. Nie dostajemy listów z nieba, ale pewne okoliczności składają się na odpowiedź, której oczekujemy. Tylko umieć to zauważyć, umieć zauważyć.
Nie przegapcie codziennych cudów, one naprawdę się dzieją
.

Dobrego dnia
Wróżka drzew
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » środa 13 mar 2013, 18:25

Obrazek
Rośnie sobie magiczne drzewo, a na jednej z gałęzi siedzi zaczarowany staruszek. Rozdaje różne dary, spełnienia, talenty, a nawet od czasu do czasu cuda. Podchodzę i nic nie mówię, wiem, że chwila jest podniosła i magiczna, czuję, że miejsce owiane jest jakąś niesamowitą aurą. Długo zastanawiałam się, czy powinnam, czy wypada, czy zasługuję na łaskę daru zaczarowanego staruszka. Jednak coś kazało mi podejść najbliżej jak to możliwe. Mag jak dziecko machał nogami i przejęciem rozmawiał z drzewem. Gdy mnie zobaczył, przeprosił uprzejmie swojego rozmówcę i tak powiedział:
- Otrzymasz dar, ale setki razy będziesz miała wątpliwości. Dokładnie powiem ci, co masz robić i co da ci spełnienie. Lecz ty, będziesz szukać ciągle nowych dróg. Wiele lat będziesz nie dowierzała, ale to dobrze, dzięki temu przekonasz się, że wszystkie inne drogi są nic warte. Bo dla ciebie jest tylko jedna droga. Możesz wziąć ją od razu, mogę zaczarować, że wejdziesz na nią natychmiast i nigdy nie zwątpisz, ale tego nie zrobię.
- Dlaczego? Zmartwiłam, się, chciałam natychmiast zajmować się tym, do czego jestem stworzona.
- Ponieważ ty na swoją ścieżkę wejdziesz w swoim czasie. Nie w moim, ani nawet nie w czasie Wielkiego Ducha. Zmartwiłam się, bałam się nadchodzących lat, które jednoznacznie zapowiadały tułaczkę.
Magiczny mieszkaniec drzewa znów zaczął machać nogami, co oznaczało koniec rozmowy.
Przeszłam wiele dróg, błądziłam i szukałam dobrze wiedząc, co jest moją drogą

Moją drogą jest magia opowieści.
I dlatego Wam opowiadam. Mam w zanadrzu coś jeszcze. Mogę opowiedzieć każdemu z Was z osobna jego baśń
ale to już całkiem inna opowieść


Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » sobota 16 mar 2013, 22:15

Obrazek
Bądźmy jak pory roku,
Cierpliwie czekająca zima
Odwiecznie kreatywna wiosna
Ukwiecone lato
Powściągliwa jesień

Bądźmy jak pory roku,
niechaj zbudzi się w nas
Odwaga
Aby osiągnąć dojrzałość,
tak, byśmy znalazły swoje miejsce
na sutym stole
Żniw Ziemi

Niech każdy kolejny dzień, będzie Dniem Kobiet :)
Obrazek

-Jak ci na imię-spytałem.
-Wolność –odpowiedziała piękna kobieta i usiadła koło mnie na świeżej trawie.
-Szukałem cię cale życie ,czemu dziś do mnie przyszłaś?
-Moja siostra mówiła mi że jesteś gotowy- spojrzała na dziewczynę która od dłuższego czasu nie odstępowała mnie na krok.
–To samotność – powiedziała zanim zdążyłem zadać pytanie.
-Co ona ma z tobą wspólnego? – padło z moich ust.
-Widzisz Jim człowiek nigdy nie będzie wolny gdy inne osoby będą go ograniczać
-Myślałem że jesteś piękna dążyłem do poznania ciebie a ty okazałaś się bezduszną i samolubną pokraką
-Nikt nie chce mnie poznać w pełni bo wiążę się z wyrzeczeniami.
Obejrzałem się w wokół siebie i ujrzałem szkaradne postaci których wcześniej starałem się nie zauważać : Samolubność o twarzy paskudnej , Obojętność bez oczu ,Pycha bez rąk i inne których boje się opisać.


[Jim Daniels]
0 x



kobra8
Posty: 452
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował: 65 razy
Otrzymał podziękowanie: 172 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: kobra8 » niedziela 17 mar 2013, 18:04

Obrazek
W malowanej krainie rośnie sobie malowany kwiat. Malowane światy malują się w oczach jego mieszkańców. Nikomu niczego nie brakuje do szczęścia. Każdy ma to, czego potrzebuje. Wszyscy sobie pomagają. Wspierają się, obdarowują przyjaznymi gestami, uśmiechem, dobrym słowem. W malowanej krainie zawsze świeci słońce, a jeśli na niebie zjawi się jakaś chmura, to tylko dlatego, że ktoś zapragnął odrobinę cienia. Zjawia się jakby na zawołanie. To samo jest z ciepłym deszczem, tęczą i cudownie orzeźwiającym wiatrem. W malowanej krainie nikt nikomu nie dokucza, nikt się z nikogo nie naśmiewa, dzieci nie mają kłopotów w szkole, a rodzice problemów ze swoimi dziećmi. Praca jest przyjemnością, a wakacje
wystarczy zamknąć oczy i już są.
Kiedyś napisałam takie zdanie: Widzisz, to, co chcesz. Masz to, jak myślisz.
A wiesz, że malowana kraina jest w zasięgu Twojego widzenia? A może czasami trzeba zamknąć oczy, wymalować ją w wyobraźni, a potem zobaczyć to, co się chce?
Ktoś niedawno napisał, że widocznie wróżka drzew nie miała w swoim życiu żadnych kłopotów, skoro tak pisze. A może ona mimo wielu burz nauczyła się malować swoją krainę?
Tego i Wam w ten niedzielny poranek kochani życzę. Malujcie swój świat tak, jak chcecie!!!

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » czwartek 21 mar 2013, 17:22

Obrazek

Pewnego razu dostała prezent. Był pięknie opakowany i ozdobiony kokardą w kolorze wiosny. Nie spodziewała się żadnej niespodzianki, nie zbliżały się jej urodziny, imieniny, ani żadne rocznice. Tym bardziej była zdziwiona, że od wielu lat prześladował ją permanentny pech. Prezent z piękną kokardą w kolorze wiosny był ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewała. W pierwszej chwili pomyślała, że to na pewno jakaś pomyłka, ale do paczki dołączona była piękna, ozdobna karteczka, a na niej wykaligrafowane jej imię i nazwisko. Odpakowała więc papier i wyjęła ze środka pudełko. W pudełku było mniejsze, a w tym mniejszym jeszcze mniejsze. Na każdym z nich widniał napis: „ Kiedy otworzysz kolejne, spełnią się twoje marzenia”. Pudełek było bardzo dużo. Otwierała je, i za każdym razem ten sam napis. Kiedy była przy najmniejszym, zatrzymała się.
– Nie zniosę tego dłużej, los znów ze mnie kpi- zaśmiała się z goryczą. – Jak mogłam być tak głupia, jak mogłam dać się nabrać, że w paczce jest dla mnie jakiś dar. Jestem przekonana, że jakbym otworzyła ostatnie, los ukarałby mnie za zachłanność. Lub co najmniej wyśmiał za głupotę. Potargała więc wszystkie pudełka łącznie z tym najmniejszym, w którym był cudowny eliksir mający moc zmieniać życie, spełniający marzenia i przenoszący w czasie i miejscu jeśli się tylko tego zapragnie. Eliksir, o którym czytała jej babcia w starym pamiętniku prababci. – Kiedyś go znajdziesz- mówiła do swojej wnuczki, gdy ta zasypiała.
Mijały lata, wnuczka przestała wierzyć w bajki i cuda. O tę jedną chwilę za szybko się poddała. Przestała widzieć znaki

Nigdy, przenigdy nie przestawaj wierzyć w cudowny eliksir, który ma moc zmienić Twoje życie.

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » piątek 22 mar 2013, 05:11

Obrazek
Lubisz to · 9 marca

Zatrzymaj się na chwilę, nie możemy ryzykować. Jest za duży lód, ziemia całkowicie zmarznięta. Nie słyszałeś, czego nas uczono, gdy byliśmy jeszcze ziarnami? Mamy poczekać na podmuch wiosny, na odrobinę choćby ciepłego powietrza. Jeśli zakwitniemy na skutej lodem ziemi, bardzo szybko umrzemy. Lub wdepczą nas w ziemię pędzący do ciepłych domów ludzie. Tak, wiem, wiem. Ciągle mi powtarzasz, że wszystko dzieje się w swoim czasie, że jest jak ma być, że musimy tylko się odważyć, bo zawsze będzie jakieś „ale” i nie ten czas. Ja to wszystko rozumiem, ale proszę, nie szalej, nie szalej. Nic z nas nie będzie, jak wyrośniemy teraz.
Ucieszymy świat swoim widokiem, zapowiemy wiosnę, porozmawiamy z nieśmiałym słońcem, damy ludziom znak, że kończy się zima. Wypełnimy swoje zadanie. Nie poddamy się. A lód ustąpi, ponieważ MY MAMY ZADANIE DO WYPEŁNIENIA!! Nikt i nic nie może nam w tym przeszkodzić. A ty weź się w garść i rośnij, nie można wiecznie bać się lodu i nie można być ciągle ziarenkiem.
I wyrosły, nie poddały się, bo wiedziały, że mają zadanie do wykonania!
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » sobota 23 mar 2013, 20:10

Obrazek

Kobieta dostała kwiat. To nie był zwykły, lecz bardzo, bardzo zaczarowany kwiat. Kiedy trzymała go w dłoniach, jaśniał wszystkimi kolorami tęczy, mienił się, błyszczał, żył
Ktoś, kto przyłożył do niego ucho, mógł usłyszeć szum wiatru, bicie serca ukochanej osoby, a czasami nawet wróżbę na przyszłość. Kwiat miał moc uzdrawiania. Jednak „działał” tylko w dłoniach kobiety, która ten dar otrzymała. Zostawiony sam sobie, był zwykłym kwiatem. Ona od początku wiedziała, jakim cudem została obdarowana. Wiedziała, że tylko ona może się nim posłużyć i tylko za sprawa ciepła jej dłoni kwiat ów może wykazywać cudowne właściwości. Czasami brała go rąk, przyglądała mu się, nasłuchiwała, głaskała. Czasami, gdy ktoś był w pobliżu, nieśmiało pokazywała magiczną roślinę. Ludzie patrzyli z niedowierzaniem i odchodzili. Nigdy nikomu nie pomogła. Ze strachu. Bała się, że się nie uda. Że to wszystko jej się wydaje, że to niemożliwe, żeby akurat ona otrzymała taki dar. Za każdym razem, kiedy spotykała kogoś, kto był chory, lub nieszczęśliwy, miała wrażenie, że kwiat aż podskakuje z niecierpliwości, żeby pomóc, jednak nie mógł zrobić tego sam. Potrzebował jej dłoni. A dłonie były sparaliżowane strachem trwały w bezruchu i z każdym dniem coraz bardziej kostniały.
Pewnego dnia, kwiat zniknął i w sobie tylko znany, zaczarowany sposób pojawił się u małej dziewczynki, która od razu wiedziała, co z nim zrobić. I robiła to! I stała się najbardziej znaną uzdrowicielką w okolicy. A kwiat jaśniał i nie podskakiwał już z niecierpliwości, gdy komuś potrzebna była pomoc.
Tymczasem kobieta, której dłonie skostniały długo zastawiała się, czy pójść po pomoc do małej dziewczynki i jej kwiatu. Ale myślała tak długo, aż skostniało jej serce

Masz dar? Więc nie bój się go użyć !!

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » poniedziałek 25 mar 2013, 20:08

Obrazek


Dawno, dawno temu, daleko, daleko stąd w krainie dziwnej i ciemnej. W krainie, której mieszkańcy nie wiedzieli, kim są, skąd się wzięli i po co żyją, każdego dnia było coraz ciszej i smutniej. Ludzie nie mieli nic do powiedzenia, nie śmiali się, nie dyskutowali, nie wymieniali poglądów. Jeszcze nie tak dawno temu chcieli odnaleźć sens swojego istnienia. Czytali mądre księgi i zasięgali rad uczonych. I choć dostawali dobre i mądre rady, jednak nikt nie dotarł do sedna ich serc. Żadna mądra księga nie była w stanie powiedzieć, co gra im w duszy. I tak mijały lata

Pewnego dnia do krainy przywędrował dziwak. Każdy mieszkaniec dostał od niego inną pelerynę. I każdy bez wahania ją zakładał. Jeden dostał pelerynę- skorupę i odtąd zaczął się w nią chować, inny z pawimi piórami i w nie obrósł, ktoś inny złożoną ze skorup jajek i stał się delikatny na każde uderzenie. Jeden mieszkaniec krainy dostał pelerynę ze skorpionim ogonem co uczyniło go jadowitym, były peleryny – książki, peleryny – telefony, lalki, wózki dziecięce, peleryny – kuchenne garnki, peleryny- plecaki na dalekie podróże. Peleryny – wysokie obcasy. Czego tam nie było! Cała gama pelerynich możliwości. Dziwak sam dobierał, co dla kogo. Mieszkańcy krainy nie mogli sami zdecydować, ale – mimo początkowych obaw- wybór okazywał się nader trafny. I tak oto dzięki dziwakowi, każdy odnalazł swoją rolę w życiu. I znów mijały lata

Dziwak już dawno odszedł, a ludzie zaczęli się męczyć w swoich rolach. Nagle pojęli, że życie to coś o wiele więcej niż zadane zadanie, narzucona taka, czy inna peleryna. I zdejmowali je. Jedni szybciej, inni wolniej, ale pozbywali się narzuconych ról. Dzięki temu, że już nie musieli, większość z nich bardzo szybko odnalazła prawdziwy sens życia.
Ale czy znaleźliby go, gdyby nie dziwak i jego wariacki dar?
Pod odgrywaną rolą kryje się prawdziwe ja. Ale nie ma co na pelerynę narzekać, ciężar czasem pomaga odkryć to, co najcenniejsze.

Cudownej niedzieli
Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » wtorek 26 mar 2013, 20:15

Obrazek

Czasami bywa tak, że wiosna nadeszła, a na świecie dalej zimno, że spełnienie nadeszło, a w duszy chłód, że miłość stoi na progu serca, a ono ciągle pokryte lodem. Bywa tak, że to, na co latami czekaliśmy wreszcie otrzymujemy w darze, prezencie, lub po prostu sami na to zapracowaliśmy, a kiedy mamy marzenie podane na tacy, boimy się po nie sięgnąć. No i tu się sprawdza powiedzenie, że to nie osiągnięcie celu uszczęśliwia, tylko dążenie do niego. I coś w tym jest, jednak
Ileż można gonić króliczka? A może przestać się bać, odmrozić serce, ocieplić duszę i zaczarować świat, żeby upragniona wiosna nareszcie nadeszła?
Tego Wam kochani i sobie życzę

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » sobota 30 mar 2013, 20:37

Obrazek


Bardzo długo byłam sama. Nie miałam z kim pogadać, do kogo się odezwać. Nikt nie pytał jak się czuję i ja nie pytałam, bo po prostu byłam całkowicie sama. Nie miałam sąsiadów, znajomych ptaków, drzew z mojego ani innego gatunku. Nie zaprzyjaźniłam się z niebem ani wiatrem. Nie wiem dlaczego tak było. Myślę, że samonapędzające się maszyny życia działają w każdą stronę. Nie miałam obok siebie drzew z mojego gatunku, nie miałam sąsiadki, to myślałam, że wiatr, śpiew ptaków i niebo są równie niedostępne. Brak podstawowych dóbr sprawia, że boimy się sięgać po rzeczy większe. I odwrotnie, gdy trybiki maszyny zaczynają zaskakiwać, okazuje się, że nawet taniec w chmurach nie jest niemożliwy, mimo, że korzenie tkwią głęboko w ziemi.
Moja samotność trwała bardzo długo. Skończyła się nagle i niespodziewanie. Pewnego dnia obudziły mnie ostre promienie wiosennego słońca i głośniejszy niż zwykle śpiew ptaków. Nie wiem, co się we mnie stało, ale zdarzyło się coś poza moją świadomością. Może po prostu uśmiechnął się do mnie Wielki Duch, a może jakiś elf postanowił machnąć nade mną zaczarowaną różdżką. Nie ma to znaczenia, ważne, że wyciągnęłam rękę, zrobiłam gest w stronę innego życia, przestałam się chować w sobie. Skończyłam ze strachem i rozpaczą nad swoją samotnością. Pierwsza wyciągnęłam rękę, zrobiłam krok wiary. Okazało się, że nie jestem sama. A może byłam samotna, bo tego chciałam?

Do nas należy pierwszy krok. Cokolwiek byśmy chcieli zmienić, w jakąkolwiek pójść stronę, to my musimy podjąć decyzję. Nikt za nas tego nie zrobi. Przydaje się tylko przychylność dobrych duchów i tego Wam życzę.

Słonecznej niedzieli
Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » wtorek 02 kwie 2013, 20:47

Obrazek
Pewna kobieta odziedziczyła piękny sad. Była jednak młoda i niedoświadczona. Nie miała pojęcia o uprawie roślin, sadzonkach, nasionach, ziarnach i owocach. Nie wiedziała jak przycinać gałęzie, jak pielęgnować i kochać drzewa. Niestety nikt nie powiedział jej, że do roślin się mówi, wsłuchuje w ich potrzeby i po prostu kocha. My dobrze wiemy o tym, że żeby cokolwiek odniosło sukces, trzeba podejść do tego z miłością. Ona wyglądała na taką, która nie wie
Wezwała więc ogrodnika i zażyczyła sobie, by ten dokonał pewnych zmian. W tym rzędzie mają kwitnąć jabłonie, w następnym brzoskwinie, dalej grusze. Proszę postarać się, żeby drzewa nie były tak wymieszane – powiedziała nieznoszącym sprzeciwu głosem.
-Ale jak to? Zapytał ogrodnik? Przecież ja nie mogę tego zrobić, drzewa rosną jak rosną od wielu lat.
- Więc proszę to zmienić – odparła i odeszła.
- Czego ta kobieta ode mnie żąda? – Zastanawiał się ogrodnik, jest szalona i w dodatku nic nie rozumie.
Następnego dnia właścicielka sadu przyszła sprawdzić jak radzi sobie ogrodnik i czy drzewa są już ustawione we właściwy sposób, ze zgrozą jednak spostrzegła, że nic się nie zmieniło!
- Jeśli do jutra rana nie będzie tak, jak powiedziałam, zwolnię pana – rzuciła biednemu ogrodnikowi, który znał sad jak własną kieszeń.
- Nie mogę tego zrobić, może sobie pani przesuwać wazony z kwiatami, krzesła przy stole, nawet dzieci może pani ustawiać jak zechce, ale na litość Driady, to jest niemożliwe z drzewami!!
- Więc proszę pozrywać owoce i pozawieszać je na odpowiednich drzewach, żeby było tak, jak sobie zażyczyłam, skoro nic nie da się zrobić z drzewami, to chyba można pozamieniać owoce, prawda?
- Załamany ogrodnik spakował małą torbę i odszedł w sobie tylko znaną stronę. Tymczasem drzewa pod osłoną nocy zmieniły się miejscami i ustawiły tak, jak życzyła sobie właścicielka sadu.
Ta zobaczywszy, co się stało, bardzo się ucieszyła. Od tej pory dokonywała ciągłych zmian, aż drzewa straciły korzenie i uschły. Ona straciła sad, ale nigdy nie zrozumiała, że to miłość i akceptacja, a nie rozkazy hodują najpiękniejsze sady.

Wyhodujcie sobie piękny dzień, ale nie zapominajcie, że na jabłoni nigdy nie wyrośnie figa, no chyba, że z makiem ;) !

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » niedziela 07 kwie 2013, 18:05

Obrazek

Pamiętacie wczorajszą opowieść o ogrodzie, w którym kobieta sadziła smutek, rozczarowanie, niewybaczenie i żal do całego świata? Dzisiaj też chciałam Wam opowiedzieć o ogrodzie i pewnej kobiecie, która również sadziła warzywa. Owoce i kwiaty. I ona pielęgnowała przycinała, nawoziła, uwalniała od chwastów, podlewała i zapewniała odpowiednie nasłonecznienie. Podobnie jak wczorajsza bohaterka, miała piękny ogród owocowo- warzywny. Lecz w przeciwieństwie do tamtej, hodowała dobro, miłość, wybaczenie, ciepłe słowa, uśmiech, nadzieję, wiarę i zwyczajne, ludzkie dobro. To był dopiero piękny ogród!! Nie dosyć, że rośliny były zdrowe, zadbane, bez robaków, bez sztucznych nawozów, to jeszcze tak cudownie łagodzące niespokojną duszę. Może nie uwierzycie, ale i w tym ogrodzie było coś nie tak, coś, co sprawiło, że postanowiłam o tym napisać. Otóż dumna właścicielka owocowej miłości i dobroci, warzyw, które zakwitały przebaczeniem i nadzieją, nigdy przenigdy nie korzystała z ich owoców. Była dumna, że je wyhodowała, jednak nikt nie mógł ich zerwać, ani nawet dotknąć. Urządziła muzeum pięknych cech. Mówiła o nich, opowiadała, dawała lekcje jak hodować, pyszniła się ich kolorem, i przekonywała jak cudowne są w smaku, jednak nikt nigdy nie mógł ich spróbować. Nawet ona sama nie skosztowała jak smakuje uprzejmość, nie doznała rozkoszy zatopienia zębów w szalonej miłości, nie pozwoliła, żeby przebaczenie spłynęło jej z ust do serca. Kobieta ta miała piękny ogród z cudownymi owocami, jednak nigdy nie skorzystała z ich błogosławieństw.
Tego dnia, jak zawsze rano siedziała na małym stołeczku i rozkoszowała się swoim ogrodem, nagle nadciągnęły ołowiane chmury, a z nieba spadł deszcz. Padało i padało, aż ogród utonął
Moja bohaterka tymczasem podniosła ostatni cudem ocalały owoc i zjadła go. – Dlaczego dopiero teraz pojęłam czym jest, czym mogła być radość? Teraz, gdy już nie ma się z czego cieszyć
.
Nie wiem jak potoczyły się jej losy, mam jednak nadzieję, że jej następny ogród był nie tylko muzeum pięknych słów, ale że wszyscy, a przede wszystkim ona sama korzystali z jego owoców.


Wspaniałej soboty, wiosna już jest tuż, tuż. Wiem to!! :)
Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » czwartek 11 kwie 2013, 20:05

Obrazek

Czasami wydaje nam się, że wszystko jest stracone. Ale w życiu nie ma rzeczy niemożliwych. Dopóki żyjemy jest nadzieja.
Niech Wam się urodzą nowe siły.

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » niedziela 14 kwie 2013, 18:28

Obrazek


Wyruszyłem samotnie. Liczyłem, że w ciągu kilku, może kilkunastu dni znajdę towarzysza podróży. Miałem nadzieję, że ktoś się do mnie przyłączy, że są ludzie, którzy tak jak ja podejmują ryzyko wyprawy w nieznane. Wyobrażałem sobie, że nasze drogi prędzej czy później się zetkną. Nie chciałem być sam
Pływałem od wyspy do wyspy, zagajałem rozmowę, nawet napisałem ogłoszenie: szukam towarzysza podróży. Ale nie zgłosił się nikt. Zupełnie nikt. Cóż było robić, skoro wyruszyłem, nie było już odwrotu, musiałem płynąć.
Tymczasem w okolicy rosło bardzo stare drzewo. Wiele już widziało, wiele doświadczyło. Jednak nigdy nie spotkało człowieka, który postanowiłby samotnie zapuścić się w tak odległe rejony. Dobrze wiedziało, że miejsce jest niebezpieczne. Wiały tu zdradliwe wiatry i padał trujący deszcz. Ono samo już dawno straciło wszystkie liście. Spadły jak zawsze jesienią, ale już nigdy nie odrosły

- Spójrz na tego człowieka – powiedziało drzewo do swojego przyjaciela ptaka – jego nie powinno tutaj być. Dlaczego mu nikt nie powiedział. Przecież inni ludzie powinni go ostrzec!!
– Tacy są ludzie- powiedział ptak. Musimy go jakoś ostrzec. I drzewo zaczęło rozpaczliwie szumieć, a jego skrzydlaty przyjaciel wyśpiewywał najsmutniejszą pieśń świata. Nic to nie dało, człowiek nie zrozumiał ostrzeżenia
.
Kiedy już się wydawało, że jego smutny los jest przesądzony, nagle drzewo przemówiło ludzkim głosem. Tak bardzo chciało pomóc człowiekowi, że w końcu mu się udało. I człowiek zawrócił z drogi. Wracał tylko po to, żeby pogadać ze swoimi nowymi przyjaciółmi. Drzewem i ptakiem.
Ludzie nie zawsze są ludźmi, a drzewa, nie zawsze są nieme. Nawet, jeśli wszyscy cię zawiodą, nie trać nadziei, kiedy idziesz swoją drogą, za głosem swojego serca, otrzymasz wsparcie z najmniej spodziewanej strony, ale go otrzymasz!!!

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » wtorek 16 kwie 2013, 01:39

Obrazek

Wszystko było zaplanowane, dopięte na ostatni guzik. Drzewa ustawione w równych rzędach w odpowiednim momencie miały pochylić się udając, że kołysze nimi wiatr. Gałęzie miały wypuścić pąki w jednej chwili, jakby wróżka machnęła nad nimi swoją różdżką. Niemal niewyczuwalny deszczyk miał delikatnie zrosić zieloną trawę, a potem na scenę tego przyrodniczego przedstawienia wkraczała tęcza. Na koniec kilka grzmotów niczym głos bogów. Wszystko było zaplanowane, wszystko miało się udać, przeprowadzono przecież wiele prób. Dziesiątki godzin na przygotowywaniu się do najpiękniejszego przedstawienia na cześć króla i królowej lasu. To miała być niespodzianka z okazji 400- lecia ich panowania w lesie. Dyrygentem i reżyserem był dostojny paw. Zadbał o wszystko. Chór ptaków już stroszył piórka i ćwiczył głosy.
Uroczystość miała zacząć się lada chwila. Lecz coś pękło w powietrzu, ktoś, lub coś się zbuntowało, a może zachorowało, zaniemogło, lub zapomniało swojej roli. Nikt nie wie, co mogło się stać, jednakże umówione z deszczem słońce nie wyszło
Tymczasem niczego nieświadomi król i królowa przywitali ten wspaniały dzień dziękując niebu i ziemi za jeden, wymarzony pochmurny dzień, dzień, w którym będą mogli odpocząć od doskonałego świata ( trzeba bowiem wiedzieć, że dyrygent paw takie przedstawienia urządzał ciągle, nie tylko od święta, a król i królowa byli tym już prawdziwie zmęczeni)

Czasami bywa tak, że to, co zaplanowaliśmy, mimo wielkich chęci i starań z naszej strony, nie wychodzi, wymyka się z rąk, przechodzi koło nosa. Możemy wtedy rozpaczać, lub podziękować niebu i ziemi, za to, że są i że my jesteśmy.
Nigdy nie wiadomo, jak „pech” może obrócić się na naszą korzyść
Trzeba mieć tylko bardzo szeroko otwarte oczy naszej duszy


Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » sobota 20 kwie 2013, 14:24

Obrazek

Doszedł do mety. Przynajmniej tak mu się wydawało. Metą było jego zmęczenie, brak pomysłów na sens dalszego wędrowania, bezsilność. No i koniec drogi. Doszedł w końcu do miejsca, gdzie wielki mur nie dawał mu szans na zrobienie kroku dalej. Odebrał to, jako prawdziwe wybawienie. Nie miał już ochoty na dalsze szukanie sensu życia. Usiadł więc pod murem, żeby wreszcie odpocząć i zastanowić się co dalej. Pierwszą myślą, jaka przyszła mu do głowy, było: - Wracam, to jest kompletnie bez sensu, jestem starym zmęczonym człowiekiem. Nie znalazłem, czego szukałem, nie znalazłem siebie, ani odpowiedzi na pytania. Ale kiedy oparł się o mur, coś pod jego plecami zadrżało, coś się przesunęło, mężczyzna prawie spadł na schody, które prowadziły do tajemniczego ogrodu. I oto w chwili, gdy pomyślał, że świat go uwolnił od dalszych poszukiwań, w chwili, gdy z ulgą miał ochotę się poddać i wrócić skąd przyszedł, otworzyły się bramy tego, co wydawało się niemożliwe. Zszedł więc ostatkiem sił do tajemniczego ogrodu, a kiedy usiadł pod kwitnącym drzewem, odkrył, że oto znalazł sens swojego życia. Co nim było? Nie wiadomo, nie dopytywałam, ważne, że nie poddał się na ostatniej prostej, ważne, że mimo braku sił zmusił się, by zejść po schodach, ważne, że nie wykorzystał sytuacji jaką był wielki, pozornie nie do pokonania mur. Ważne, że nie uległ swoim słabościom
.

Kiedy Ci się wydaje, że zrobiłeś ostatni krok, zrób jeszcze jeden. SENS SIĘ RODZI, GDY JUŻ NIC NIE MA SENSU


Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » sobota 27 kwie 2013, 16:05

Obrazek

Wieść o tej magicznej kobiecie rozniosła się po całej okolicy, po kraju, a nawet poza jego granice. Mówiono, że zna mowę gór i lasów, że rozmawia ze zwierzętami, czyta w ludzkich słabościach i potrafi pomóc nawet temu, kto zakwalifikowany jest jako „ciężki przypadek”, ponoć, potrafi odgadnąć w czym jest problem, dotrzeć do sedna sprawy, załagodzić największy ból, ukoić duszę. Ma lekarstwo na każdy ból i radzi sobie z niemożliwym. Oczywiście od rana do świtu ustawiają się do niej kolejki. Tłumy ludzi czekających na pomoc, rzesze uzdrowionych

Pewnego dnia do jej drzwi zapukała nie młoda już kobieta.
- Całe życie uczę się, szkolę, trenuję, walczę ze swoimi słabościami. Szykuję się do tego, żeby robić to, co kocham, ale ciągle czegoś nie potrafię, czy możesz mi powiedzieć, co zrobić, żeby stać się doskonałą i wreszcie zacząć pracować, zamiast cały czas się uczyć?
- Więc uważasz, że będziesz mogła dać coś z siebie światu dopiero wtedy, jak będziesz doskonała i nieomylna?
- Właśnie tak – dopowiedziała kobieta.
- Czy widzisz aureolę nad moją głową?
Kobieta zastanowiła się

Szamanka kazała jej zamknąć oczy. Wtedy kobieta jak na filmie zobaczyła, że życie uzdrowicielki również nie było doskonałe i zrozumiała, że gdyby ta czekała aż wyrosną jej anielskie skrzydła, nigdy nie zajęłaby się pomaganiem innym

- Nie musisz być doskonała, bez winy, bezbłędna i święta, żeby robić coś dobrze. Twój czas nauki skończył się już dawno temu, zajmij się tym, do czego cię przeznaczono i nie czekaj, aż nad twoją głową ukarze się aureola.
A jeśli ktoś ci powie: Nie rób tego, bo sama nie jesteś doskonała, to przyślij go do mnie – powiedziała szamanka i mrugnęła pięknym, zielonym okiem


Pieknej soboty :) !!
Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
koliberek333
Posty: 457
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował: 62 razy
Otrzymał podziękowanie: 157 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: koliberek333 » poniedziałek 29 kwie 2013, 17:49

Obrazek
Każda sekunda naszego życia jest jedyna w dziejach wszechświata. Jest jedyną chwilą, która już nigdy się nie powtórzy. Właśnie dlatego w tej chwili, chciałam powiedzieć, że jesteś cudem. Przez setki milionów lat, które dotąd minęły, nie było jeszcze takiego człowieka jak TY. Nikt tak nie patrzył, nie myślał, nie czuł, nie poruszał się i nie kochał jak TY. Jesteś jedyny i niepowtarzalny. Kiedy sobie to uświadomimy, kiedy uwierzymy w cud, jakim każdy z nas jest, o wiele trudniej będzie ranić druga osobę, która przecież też jest cudem...

Wróżka drzew
/P.C-Szept/
0 x



Awatar użytkownika
św.anna
Posty: 1238
Rejestracja: środa 24 sie 2016, 12:41
x 77
x 87
Podziękował: 2377 razy
Otrzymał podziękowanie: 2844 razy

Re: Anegdoty o znanych i nieznanych.....

Nieprzeczytany post autor: św.anna » piątek 12 sty 2018, 23:01

8-)
18341668_127578954459461_3307595256383045157_n.jpg
18341668_127578954459461_3307595256383045157_n.jpg (95.51 KiB) Przejrzano 2888 razy
0 x



ODPOWIEDZ