Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 18 wrz 2017, 23:54

OBCY zaatakują we WRZEŚNIU 2017! :shock:

https://www.youtube.com/watch?v=uwfP63wUesY

Opublikowany 6 wrz 2017

Atak kosmitów nadchodzi - potwierdza to spotkanie Joe Bidena z Vladimirem Putinem. Poznaj wszystkie informacje o nadchodzącym ataku i przygotuj się na wojnę. Czy Rosja i Stany Zjednoczone połączą siły w nadchodzącym konflikcie?

Facebook: http://facebook.com/TopoweTeorieSpiskowe
Instagram: https://www.instagram.com/topoweteori...
0 x



Piter1974
x 116

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » wtorek 19 wrz 2017, 11:00

To muszą się spieszyć, bo już jest 19 września. :D ;)
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 19 wrz 2017, 22:13

Piter1974 pisze:
wtorek 19 wrz 2017, 11:00
To muszą się spieszyć, bo już jest 19 września. :D ;)
A 23 Wrzesnia ma pojawić się Nibiru ,nie wiadomo co gorsze :D
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Piter1974
x 116

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: Piter1974 » wtorek 19 wrz 2017, 22:40

Może będzie pochmurno to będę spokojniejszy. ;)
0 x



Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: janusz » piątek 22 wrz 2017, 22:31

Bliskie Spotkania Na Syberii

https://youtu.be/e9DSt5_l2VA

Dokumentalnye filmy HD
Opublikowany 2 kwi 2017
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » sobota 23 wrz 2017, 12:19

UFO - powrót do Emilcina - wywiad z Martą Małochą badaczką zjawisk typu UFO

https://youtu.be/m9-vkQ3MBNg
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 24 wrz 2017, 20:49

Procedury Pokładowe

https://youtu.be/b1aTWvj5Fx4
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 25 wrz 2017, 19:14

Incydent UFO w Papui Nowej Gwinei w 1959 roku

https://youtu.be/jwW5GcZldxY

Ludzie od wieków obserwują dziwne obiekty poruszające się po niebie. Obserwacje UFO mają miejsce w niemal każdym zakątku naszej planety. Do jednego z ciekawszych incydentów UFO doszło w 1959 roku na terytorium Papui Nowej Gwinei. Wówczas to grupa 38 osób, wśród których był duchowny William Gill, widziała na niebie niezwykły obiekt. Ich zdaniem, na pokładzie widoczne były cztery tajemnicze postacie. Nawet zdaniem sceptyków, duchowny był bardzo wiarygodnym świadkiem, a jego zeznania potwierdziły inne osoby. Pozostaje zatem pytanie o to, czy incydent ten był związany z tajną ziemską technologią, czy też może był to kolejny przykład na to, że przybysze z kosmosu monitorują rozwój życia na naszej planecie.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 13 paź 2017, 11:03

Miastko: spotkanie z figlarnymi karłami (lipiec 1996 r.)

Biegające po domu skrzaty, owłosione humanoidy albo małe chochlicze karły. W badaniu zjawisk anomalnych często można natknąć się na mur, który może okazać się dla wielu badaczy barierą nie do przeskoczenia. Wszak, jak bowiem podejść do spraw, gdzie grupka małych istot atakuje w lesie przechodnia i kradnie mu buty ? Takie zdarzenie miało miejsce niedaleko miejscowości Miastko, w woj. wielkopolskim.


Zdarzenia z udziałem małych humanoidalnych istot, często przypominających postacie z baśni i folkloru, to sprawy szczególne na tle zjawisk, które zwykło określać się anomalnymi. Wielu badaczy nieznanego posiada wiele tego typu przypadków w swoich archiwach, ale ze względu na wręcz kłującą w oczy niezwykłość tych incydentów po prostu wstrzymuje się z ich upublicznieniem. Trudno bowiem traktować poważnie incydenty, gdzie świadek spotyka na swojej drodze postać wyglądającą jak – wypisz, wymaluj – skrzat lub chimerę. Zwykle wystawia się takiemu świadkowi notę dziwaka lub uznaje się, że uległ jakiemuś urojeniu. Często jednak osoby, które doświadczają takich zdarzeń to wiarygodni ludzie, którzy w zetknięciu z taką siłą nie potrafią poradzić sobie z jej interpretacją; są bezradni i wewnętrznie rozdarci. Wielu nie decyduje się nawet nikomu o tym mówić z obawy o drwinę i powszechną wzgardę.

Bez wątpienia Krzysztof M. (lat 44), obecnie mieszkaniec Leszna, po spotkaniu z tajemniczymi postaciami w lesie przez wiele lat ukrywał się ze swoją historią. Dopiero moje próby kontaktu z nim zachęciły go do zwierzenia się ze swojego przeżycia. Zdecydowanie nie było to łatwe dla niego i bardzo długo musiałem czekać na odpowiedź Krzysztofa na mojego maila z prośbą o kontakt. O sprawie dowiedziałem się zupełnie przypadkiem podczas dokumentowania pewnej obserwacji UFO w Lesznie. Świadkiem zdarzenia był brat Krzysztofa – to on opowiedział mi, że w jego rodzinie kiedyś doszło do przedziwnego epizodu.

Krzysztof streścił mi swoje przeżycie w mailu, nie co później udało mi się przeprowadzić z nim kilka rozmów telefonicznych. Po latach zdecydował się nawet wrócić w to miejsce i specjalnie dla mnie wykonać kilka fotografii. ,,Przez lata starałem się nie chodzić tą drogą, omijałem ją szerokim łukiem. Jak już, to raczej z kimś. To, co mnie spotkało było na tyle przerażające, że następnego dnia obudziłem się z pierwszym kosmykiem siwych włosów, a miałem raptem 23 lata wówczas. To świadczyło, że przeżyłem to na prawdę I nie przyśniło mi się to niestety”. – relacjonował w rozmowie telefonicznej.

,,To mógł być rok 1996 r, na pewno lipiec”. – pisze w liście Krzysztof. - ,,Byłem ja, moja dziewczyna i dwóch naszych znajomych. Siedzieliśmy nad jeziorem Brzeźnie do późnego wieczora, koło miejscowości Zaborówiec. Tak często spędzaliśmy wieczory, gadając i grając na gitarze. Tego wieczora siedzieliśmy do godziny 23, mogła to być sobota, bo wiem, że miałem w tedy dzień wolny od pracy. Kiedy zrobiło się już późno, odprowadziłem swoją dziewczynę do wioski (Zaborówiec), nasi znajomi też mieszkali w Zaborówcu i z nimi również się pożegnaliśmy. Choć była propozycja, aby pójść jeszcze coś wypić, ale ja już byłem zmęczony i chciałem wrócić do domu. Wracałem do Miastka na przełaj przez łąki, mając po prawej stronie jezioro. Doszedłem do polnej drogi łączącej Miasto z miejscowością Papiernia i kierowałem się na zachód. Po prawej stronie miałem las, po lewej stronie pole i otwartą przestrzeń, za chwilę wszedłem w las.

Zrobiło się nagle cicho

,,Była już może 24, pięknie słychać było leśną zwierzynę, sowy, coś tam nagle przebiegło, ale byłem do tego przyzwyczajony, wiedziałem, że to jakaś może kuna, czy coś takiego. Znałem dobrze te okolice więc się nie bałem. Ale nagle stało się coś dziwnego, nie wiem czy to moje zmęczenie, ale nagle poczułem niezrozumiały niepokój. Zrobiło się tak jakoś groźnie, poczułem gęsią skórkę, zrobiło mi się zimno nagle, a było to lato i było dość ciepło więc trochę dziwne. W pewnym momencie nic już nie słyszałem, taka cholerna cisza się zrobiła, że aż stwierdziłem o kurcze trzeba biec, coś się dzieje, bo czułem spojrzenie. Myślałem, że to może kłusownicy są w lesie, i zacząłem biec, ale było to dziwne, nogi miałem jak z waty, nie mogłem biec, powłóczałem nogami, przeszedłem tak może 5 metrów. To było takie uczucie, jak w śnie czasami próbuje uciekać, a nie mogę. I w tedy usłyszałem taki rechot, ale nie żaby tylko ludzki, taki śmiech przechodzący w rechot. Stanąłem jak wryty, czułem że stoją mi wszystkie włosy na głowie. Nie mogłem się w tedy ruszyć i usłyszałem, że coś się szamocze w krzakach. Prawie łzy mi naszły ze strachu, bo chciałem uciekać, a nie mogłem. I wtedy zobaczyłem jakieś cienie, sylwetki postaci wychodzące z tych krzaków, ode mnie to było może 3 m. Była jasna noc, więc widziałem tylko cienie postaci, było ich może trzech, czterech. Niskiego wzrostu może 1 m. Wyglądały i miały sylwetki ciała jak dzieci, ale dziećmi raczej nie były. Wylazły z tych krzaków i świergotały, skrzeczały jak jakieś dzikie zwierzęta, to już nie był dźwięk człowieka, to był dźwięk jakiegoś potwora. Zbliżały się w moją stronę, skacząc, podskakując odbijały się lekko od ziemi i rzuciły się na mnie. Poczułem, jak upadłem i czułem, jak skakały po mnie.

,,Ukradli mi buty”



,,Nie mogłem nic zrobić, padłem jak kłoda. Po chwili straciłem przytomność. Obudziłem się i już nikogo nie było obok mnie. Podniosłem się i zacząłem biec, ale nagle stanąłem, patrzę nie mam butów. Ukradli mi buty pomyślałem, miałem gołe stopy zabrali mi buty ze skarpetkami. Stanąłem, rozejrzałem się, ale obok mnie nie było moich butów więc zacząłem biec co sił do domu. Przebiegłem odcinek 500 metrów jak strzała. Wpadłem do domu i pobudziłem swoich rodziców krzycząc, że mnie napadli w nocy i ukradli buty. Ale rodzice nie uwierzyli, stwierdzili że popiłem sobie i mam się położyć spać, bo gadam głupoty. Nigdy więcej tamtą drogą już nie chodziłem sam, balem się zwyczajnie. To coś nie było ludzkie, choć miało sylwetkę człowieka. Następnego dnia poszedłem, pamiętam, do kościoła, choć nie uważałem się za wierzącego, ale nie wiem czy to coś nie miało jakiś diabelskich zamiarów. Pomodliłem się tak szczerze, ale nigdy więcej już niczego takiego nie spotkałem w swoim życiu. To było tylko raz na tej drodze koło Miastka”.

Krzysztof nie wiele zapamiętał szczegółów w wyglądzie postaci, które go napadły w lesie. Obserwację utrudniały nocne warunki. Widział jedynie sylwetki postaci. Był jednak pewien, że nie były to zwierzęta. ,,Widziałem kontury ludzkiej postaci. Oni wyglądali, jak ludzie, ale były niskiego wzrostu. Nie mogły to być dzieci. Co niby dzieci o tej porze robiłyby w lesie ? Poza tym siłą, jaką dysponowały nie wskazywała na to, że to dzieci. Powaliły mnie bez problemu na ziemię. Miały siłę, jak dorosły człowiek, ale ten wzrost był mylący. Na moje oko mogły mieć jakieś 1,20 m. wzrostu. To jest wzrost co najwyżej ludzkiego karła, ale co robiła trójka bądź czwórka, teraz już nie pamiętam dokładnie, ile tych postaci było, w lesie ? To jest wieś, tu się wszyscy znają. Na pewno mieszkańcom byłoby wiadomo, że w okolicy mieszkają karły. Poza tym dźwięki, jakie wytwarzały nie były ludzkie. To przypominało rechot pomieszany z jękami. Coś przerażającego. To mogło mi się skojarzyć z jakimś diabłem albo siłą nieczystą”. – zwierzył się Krzysztof.

Obrazek
Miejce gdzie wyłoniły się istoty

Obrazek
Droga,którą poruszał się świadek


Szczególnie interesujące było tutaj porównanie świadka do demonicznych postaci. Faktycznie, słuchając opowieści Krzysztofa ma się wrażenie, że jest rodem z jakiegoś filmu grozy. Problem w tym, że wydarzyła się ona realnie, o czym świadczył brak obuwia na stopach Krzysztofa, kiedy obudził się na drodze leśnej.

Możemy oczywiście skwitować przeżycie Krzysztofa jako zwykłe złudzenie. Wiadomo, że podczas towarzyskiego spotkania nad jeziorkiem sięgnął po alkohol. ,,Wypiłem co najwyżej dwa piwa, nie więcej. Trudno uznać, że mi się to przewidziało po alkoholu. To było zbyt realne. Coś ewidentnie mnie przestraszyło i napadło. Jak sobie to nawet dzisiaj przypominam, to mam gęsią skórkę na ręce”. – twierdził.

Gdy rozłożymy na czynniki pierwsze relację Krzysztofa, dostrzeżemy wiele elementów wspólnych z bliskimi spotkaniami UFO i zdarzeniami o charakterze paranormalnym. Przede wszystkim charakterystyczne jest tutaj uczucie grozy i zimna. ,,Poczułem, że narasta, jakaś groza, coś się zaraz wydarzy i jeszcze ten chłód i gęsia skórka”. To są przypadki świadczące, że w takich momentach dochodzi do odziaływania silnej energii (być może elektromagnetycznej), która zmienia potencjał pól elektrostatycznych. Wówczas świadek może odczuwać chłód, mieć gęsią skórkę a nawet będą mu stawać włosy dęba.

Inna sprawa to wspomniana ,,cisza”, o niej bardzo często możemy usłyszeć od świadków, którzy przeżyli bliskie spotkanie z UFO. W literaturze ufologicznej zwykło określać się ją ,,czynnikiem OZ”. Często świadkowie mają problemy z jej opisaniem. Jest to stan psychofizyczny wywołany jakimś czynnikiem zewnętrznym, kiedy dochodzi do całkowitego wyłączenia świadka, chwilowego oderwania go od rzeczywistości. Z czymś takim spotkał się również Krzysztof, kiedy zza krzaków wyskoczyły postacie i rzuciły się na niego.

To, co szczególnie fascynuje w przeżyciu Krzysztofa, dotyczy wspólnych elementów z ,,żywym folklorem”. Tym terminem posługują się badacze dokumentujący przypadki o wysokim ,,współczynniku dziwności”. Kiedy mówimy o spotkaniach z istotami wyglądającymi, jak gnomy, skrzaty i chimery, swoim wyglądem wpisujące się w dawny folklor. Takich spraw udokumentował bardzo wiele Arkadiusz Miazga, autor słynnego cyklu ,,Magonia po polsku”. Te kontrowersyjne przypadki opisuje również w swojej książce ,,Magiczna rzeczywistość”.

Motyw karła jeszcze do niedawno często gościł w bliskich spotkaniach z UFO. Kiedy sięgniemy do historii ufologii, zauważymy, że podczas słynnej fali UFO w latach 50 – tych we Francji wielokrotnie doszło do spotkań z małymi, brodatymi postaciami, które wychodziły z groteskowo wyglądających pojazdów latających w kształcie jaja i często zaczepiały ludzi.

W folklorze ludowym demoniczne postacie typu skrzaty, elfy i gnomy znane są ze swojej chochliczej natury. Opisy etnograficzne bardzo często wskazują, że krasnale potrafiły wykradać ze spichlerza mąkę, podkradać z domu jedzenie, niekiedy ich łupem padały różne przedmioty i rzeczy osobiste. Przykładowo w irlandzkim folklorze funkcjonuje mit o Leprechaunie, skrzacie uwielbiającym płatać figle, mającym skłonność do podkradania ludziom różnych rzeczy.

Czy z czymś takim spotkał się Krzysztof w lesie, nieopodal miejscowości Miastko ? Nie wiadomo. Takie zdarzenia dzisiaj uchodzą zdecydowanie za rzadkość. Nie wykluczone, że nie są to istoty z krwi i kości, ale efemeryczne emanację jakieś siły, która wchodząc w kontakt z ludźmi dopasowuje swój wygląd do naszych wierzeń, religii i przekonań. Jest zwodnicza i bardzo często ma naturę psotnika.


Wszystkich świadków podobnych zdarzeń proszę o kontakt na maila: dam.trela@gmail.com
autor : Czas Tajemnic
https://czastajemnic.blogspot.com/2017/ ... 1193426059


Myslę że to klasyczny przypadek bliskiego spotkania ;)
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » środa 01 lis 2017, 20:36

0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 02 lis 2017, 08:49

Cywilizacje pozaziemskie, cz. 4 - Zaginięcie Valenticha - Grzegorz Sławicki


https://youtu.be/7cH_lOmpVh4


niezaleznatelewizja
Opublikowany 2 paź 2015


W 4-tym odcinku Grzegorz Sławicki opowiada o jednym z najgłośniejszych kontaktów z UFO. Przypadek Fredericka Valentich'a miał miejsce 21 października 1978 r.


Mamy dzisiaj 2 listopada ,warto wspomnieć postać pana Grzegorza Sławickiego ,który odszedł w inny wymiar 18 kwietnia 2017 . Pozostały po nim wspaniałe audycje a tej chyba nie ma na naszym forum.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » czwartek 16 lis 2017, 23:30

Obrazek
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: janusz » środa 22 lis 2017, 00:05

0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 26 lis 2017, 21:41

Procedury Pokładowe -02

https://youtu.be/omFCvMFkggw

zalwit
Opublikowany 26 lis 2017


Hybrydy-Hubrydy -Edukacja na pokładzie-Wgląd w metodykę "szkolenia"
To nie jest ostatni "odcinek Prozedur"....
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 10 gru 2017, 18:26

Procedury Pokładowe -03 - Odwiedziny

https://youtu.be/1IvEtnLvkXY

zalwit
Opublikowany 10 gru 2017


....Lodówka -Zmywarka-Tv-zepsuty kran -komputer oraz E-Bay....."reguły gry"..."....nic nie będziesz pamiętać"-
Materiały pochodzą w dużej części z pozycji książkowych Davida Jacobsa: "Obcy i Hybrydy- Oni są między nami" oraz "Zagrożenie- Ukryta inwazja Obcych"
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: janusz » poniedziałek 25 gru 2017, 22:36

Nie chcesz przeżyć koszmaru to uciekaj widząc UFO - Butch Witkowski

https://www.youtube.com/watch?v=njZuDEUjcb4

Opublikowany 23 gru 2017
0 x



Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 22 sty 2018, 10:28

UFO w Polsce. Kto ukrył „Teczkę Grundmana”?

W latach 80. powstała tzw. „Teczka Grundmana” – zbiór raportów dotyczących kontaktów z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Na początku lat 90. teczka zaginęła. Co zawierała?


Autor teczki, płk dypl. pil. Ryszard Grundman, zmarł w 2015 roku. Był jednym z najbardziej doświadczonych pilotów myśliwskich w Polsce. Ogółem wylatał 3051 godzin za sterami różnych typów samolotów oraz trzy loty bojowe w celu przechwycenia samolotów rozpoznawczych naruszających polską przestrzeń powietrzną. Przez 9 lat dowodził 1.Pułkiem Lotnictwa Myśliwskiego "Warszawa". Od 21 sierpnia 1980 roku przez kolejne 11 lat był szefem Służby Ruchu Lotniczego. To wówczas zaczął zbierać informacje o kontaktach z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi.

Do teczki trafiały wszystkie raporty dotyczące niezidentyfikowanych kontaktów. Ostatnie wpisy były w niej umieszczone w grudniu 1992 roku, kiedy płk Grundman odchodził do rezerwy. Po jego odejściu ze służby teczka zaginęła, według pułkownika nikt później nie prowadził obserwacji UFO. Co zawierała teczka?

Raporty pilotów

Piloci myśliwscy bali się meldować spotkania nierozpoznanymi obiektami podczas wykonywania zadań. Wynikało to z obawy o utratę prestiżu i możliwość narażenia się na drwiny kolegów. Jedne z pierwszych raportów, jakie oficjalnie powstały dotyczył wydarzenia z nocy 27 marca 1968 roku. Około godziny 22.30 z Siemirowic startuje na lot treningowy UTMiG-15 z załogą kmdr ppor. pil. 1 klasy Tadeusz Szostek i kmdr ppor. pil. 1 klasy Jerzy Kawecki. W połowie trasy pomiędzy Siemirowicami a Pruszczem Gdańskim obaj piloci równocześnie zauważyli na prawym skrzydle nieruchomy, świecący obiekt w kształcie kuli, który po 90 sekundach zniknął z zawrotną prędkością.

Dowódca kmdr ppor. pil. Tadeusz Szostek rozkazał zameldować o obserwacji na stanowisko kontroli lotów. Jednak zestresowany Kawecki meldował bardzo nieprecyzyjnie i na ziemi nie znano sytuacji. Piloci zastanawiali się nad przerwaniem zadania, jednak doszli do wniosku, że doprowadzą zadanie do końca i wylądują w macierzystej bazie. Po drodze oficerowie uzgodnili, że nie będą meldować o zauważonym obiekcje.


Po wylądowaniu faktycznie nie wspomnieli w raporcie o niespodziewanym spotkaniu. Temat jednak wrócił, gdyż podobne obserwacje zameldowali piloci z Pruszcza Gdańskiego i obsługa naziemna tego lotniska. Uznano zjawisko za niewyjaśnione i odłożono ad acta.

Obrazek
11 grudnia 1982 roku zostały poderwane wszystkie samoloty dyżurne w krajach UW. Alarm wyłołany został przez nierozpoznane obiekty /Zvjagelskiy R./Russia Novosti /East News


Szalone lata 80.

Choć piloci wojskowi wspominali o dziwnych spotkaniach już w latach 40., to najwięcej takich spotkań miało miejsce na początku lat 80. W 1980 roku siedem MiGów-21 z 39 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Mierzęcicach natknęło się na świecący obiekt w kształcie spodka. Obiekt krążył wokół formacji, podlatując do niej na bliską odległość. Piloci jak najszybciej chcieli wylądować. Byli przerażeni. Jeden z żołnierzy zrobił zdjęcia fotokarabinem. Według wspomnień płk. Grundmana na zdjęciach widać jedynie czarno-biały punkt. Po wylądowaniu żaden z pilotów nie wspomniał o wydarzeniach w powietrzu. Dopiero po dłuższej chwili przerwali milczenie.

11 grudnia 1982 roku niezidentyfikowane obiekty latające postawiły na nogi cały system obrony przeciwlotniczej krajów Europy Środkowej, nie tylko państw Układu Warszawskiego, ale też NATO. Nad terenem Polski radary wykryły 16 szybko poruszających się obiektów. Poderwane zostały pary dyżurne. Uruchomiono cały system obrony. Najpierw w NRD, potem w Polsce, Czechosłowacji i we wschodniej części ZSRR. Podobnie stało się po drugiej stronie Żelaznej Kurtyny. Obie strony sądziły, że zaczęła się inwazja wrogiego obozu. Wysłane w powietrze pary dyżurne nie znalazły żadnego przeciwnika. Do przechwyceń nie doszło. Dziesiątki pilotów meldowało o szybko poruszających się światłach poza zasięgiem rakiet.
Podobne zgłoszenie meldował mjr pil. Roman Harmoza, następca Grundmana na stanowisku dowódcy 1 PLM. Podczas nocnego lotu na MiGu-21U, zwanym popularnie "Szparką", wychodząc z trzeciego zakrętu podczas podejścia do lądowania, zauważył podłużny obiekt z rzędem świateł. Harmoza wiedział, że w powietrzu nie ma żadnego innego samolotu. Obiekt przeleciał nad myśliwcem i oddalił się z dużą prędkością. Obiekt widziany był także z ziemi. Radary z kolei go nie wykryły.

Obrazek
Już w latach 50. piloci polskich myśliwców stykali się z dziwnymi obiektami w przestrzeni powietrznej /East News

Tajne łamane przez śmieszne

Takich raportów w teczce znalazło się do końca 1992 roku kilkadziesiąt. Oficerowie zajmujący się bezpieczeństwem lotów zbierali je nie tylko ze względu na zainteresowania pozaziemską cywilizacją, ale głównie przez procedury bezpieczeństwa. Co prawda nie obejmowały one pojęcia kosmitów i obejmować nie mogły, bo wówczas wojsko musiałoby uznać istnienie obcych cywilizacji.

Tego typu sprawy lądowały ostatecznie w teczce spraw niewyjaśnionych. Płk. Grundman wraz z przełożonym, płk Jerzym Topolnickim, zdecydowali, że może w przyszłości ktoś będzie potrafił znaleźć wytłumaczenie dla zjawisk, które prawie 40 lat temu były zupełnie niezrozumiałe.

Na początku lat 90. teczka zaginęła. Według pułkownika nie było to celowe działanie, czy próba ukrycia tajemnic związanych z kosmitami. Nikt w ówczesnym dowództwie Wojska Polskiego nie traktował tego poważnie. Jakie UFO? Jakie niezidentyfikowane obiekty? Wojsko w 1993 roku miało znacznie poważniejsze problemy, niż pilnowanie jakiejś teczki.

W jednym z wywiadów pułkownik Grundman stwierdził, że prawdopodobnie ktoś wziął sobie teczkę na pamiątkę, jako ciekawostkę. Od tamtej pory w Siłach Zbrojnych RP oficjalnie nikt nie zbiera informacji dotyczących spotkań z nierozpoznanymi obiektami. Takie rejestry prowadzą m.in. Amerykanie i Rosjanie. Czy polscy piloci napotykają jeszcze niezidentyfikowane obiekty w polskiej przestrzeni powietrznej? Tego nie wiemy.

Sławek Zagórski


Czytaj więcej na http://on.interia.pl/historia/news-ufo- ... ign=chrome
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » piątek 02 mar 2018, 16:38

Kto pamięta ten program ? Lubiłam go oglądać i z niecierpliwością czekałam na każdy odcinek ,choć nie wszystkie tematy mnie interesowały ;)

NA KAŻDY TEMAT odcinek o UFO, archiwum Fundacji NAUTILUS

https://youtu.be/yN5vTrwKDTg
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 18 mar 2018, 12:25

UFO nad Gettem Warszawskim w 1943

Z Archiwum Kazimierza Bzowskiego

Była to wiosna, 9 kwietnia 1943 roku. Dzielnicę żydowską w Warszawie otaczać zaczynały samochody pełne uzbrojonych esesmanów oraz inne obcokrajowe formacje, o których obecnie przeważnie zapomina się opisując tamte dni. Dlaczego nie spotkałem w żadnym z opracowań o ostatnich dniach getta wzmianki o sąsiadach z za północnej dawnej polskiej granicy? Może dlatego by nie pogarszać stosunków z Litwą? Byli to bowiem znani z okrucieństw litewscy „szaulisi”(strzelcy) tym groźniejsi, że większość z nich mówiła dobrze po polsku. Ich mundury koloru zgniłej zieleni wyróżniały się czarnymi mankietami rękawów płaszczy i czarnymi kołnierzami. Pamiętam z tamtego nieludzkiego czasu, że tych s…synów trzeba było się bardziej pilnować niż rodowitych Niemców, którym wysługiwali się na każdym kroku. Polaków nienawidzili chyba jeszcze bardziej niż Żydów, których mieli pilnować. Mam – po tylu latach – przed oczami każdy szczegół ich umundurowania i uzbrojenia….pamiętam również polskich policjantów w ich granatowych mundurach, do których jednak Niemcy nie mieli zaufania domyślając się, że wielu z nich nie tylko lituje się nad skazanymi na śmierć Żydami zamkniętymi w getcie ale i w każdej formie stara się im pomagać.Dlatego też zatrudniano ich wyłącznie przy bramach wiodących do tej dzielnicy zawsze dodając im jako nadzorcę jakiegoś z „Schupo”(Schutz-Polizei, policji ochronnej), niemieckiego policjanta i zdarzało się, że starszy przodownik (starszy sierżant) Polak był nadzorowany przez szeregowca, ale Niemca… Zbliża się godzina wczesnego poranku. Obserwujemy z zewnątrz, z dzielnic „aryjskich”, czyli po prostu z terenu Warszawy pobliże bram getta. Wewnątrz otoczonej dzielnicy ani żywej duszy. Mieszkańcy getta zdawali sobie sprawę, że nadchodzi to najgorsze. Wielu z nich wiedziało zresztą o tym, że nadejdzie to właśnie tego dnia i byli w pogotowiu. Członkowie żydowskiej organizacji bojowej mimo nielicznego i słabego uzbrojenia gotowi byli umrzeć, w walce, z bronią w ręku. Nie dać się zarzynać jak bezbronne barany. Czemu piszę o tym? Nie byłem przecież obrońcą getta, obserwowałem to wszystko z terenu Warszawy, z jej „aryjskiej” strony. Rzecz w tym, że wówczas jako osiemnastoletni młodzieniec, posiadający wrodzoną ,wręcz fotograficzną pamięć wzrokową ,wykonywałem zadania „zwiadowcy” w ramach AK co było szczególnie istotne przy rozpoznawaniu różnych rodzajów formacji wojskowych i policyjnych z większych odległości. Przeszedłem w tym kierunku specjalne przeszkolenie i to był jeden z kolejnych sprawdzianów moich umiejętności. Wraz z moim dowódcą, starszym wiekiem i stopniem kolegą penetrowaliśmy od rana, od momentu rozpoczęcia holocaustu, pobliże zewnętrznych murów otaczających getto, zapamiętując i nanosząc na plany dokładne miejsca ustawienia cięższej broni, zaznaczając ich kaliber, donośność, pole ostrzału itp. dane, przydatne przy jakimś ewentualnym ataku z zewnątrz – a jak się domyślaliśmy dane te mogły zostawać przekazywane i do wnętrza getta, do wiadomości jego obrońców.Towarzyszył mi kolega „Bruno”, sierżant podchorąży ps. „Wąż”, tym cenniejszy przy tego rodzaju zadaniach, że mówił po niemiecku jak rodowity berlińczyk. Po południu owego dnia musieliśmy się już oddalić z najbliższej okolicy murów otaczających getto od północy. Każdy ktokolwiek się tam pojawiał a nie był umundurowany był ostrzeliwany właśnie przez tych szaulisów, których Niemcy wysyłali na tereny narażone na ogień obrońców getta. Dzielnica płonęła, słyszeliśmy nieludzkie krzyki ludzi palonych żywcem, mury starych kamienic północnej dzielnicy zbliżonej do torów w pobliżu Dworca Gdańskiego i obecnych terenów Instytutów Chemicznych, w których wówczas mieściły się magazyny SS ,otoczone były kłębami dymu. Domy podpalane były ogniem miotaczy płomieni ,ostrzeliwane z kilku samochodów pancernych i granatników, które widzieliśmy stojąc teraz na szczycie wiaduktu nad torami Dworca Gdańskiego, po którym normalnie kursowały tramwaje łączące Warszawę z jej północną dzielnicą , Żoliborzem. Jednak w tramwajach tego pierwszego dnia walk w getcie było bardzo niewielu pasażerów. Razem z nami i koło nas stały grupki cywilnych Niemców i paru umundurowanych niemieckich kolejarzy robiących ze śmiechem zdjęcia w stronę walczącej dzielnicy i zabawiających się niewybrednymi, chamskimi żartami z jej obrońców. Tu przydała się znajomość języka niemieckiego mojego dowódcy. Dołączył się do tego chóru i bezczelnie pożyczył od któregoś z umundurowanych Niemców trzymaną przez niego wojskową lornetkę Zeissa. Teraz obaj popatrywaliśmy w tamtą stronę, z odległości około kilometra precyzyjnie namierzając lornetką z wewnętrzną podziałką dziesiętną parametry dział samobieżnych, które nadjeżdżały ku kościołowi św. Jana Bożego przy wylocie ulicy Bonifraterskiej , stanowiącej północno-wschodnią granicę getta Było około godziny piątej po południu i kilkanaście minut po wypożyczeniu lornetki, gdy nad mury i domy płonącej dzielnicy od strony zachodniej, od cmentarza powązkowskiego zaczęło nadlatywać coś dziwnego. Była to kula o ostrych konturach, wewnątrz której widać było wyraźnie mieszające się ze sobą i przeplatające się palczasto-zaokrąglone pasy dwóch ostro widocznych barw : malinowej i ciemno-zielono-niebieskiej, tak zwanej „pawiej”.Kula poruszała się ruchem falistym, podwyższając lekko i obniżając swój lot. Mając już wyrobione , rutynowe nawyki obserwacyjne określiliśmy obaj jej prędkość na porównywalną z niemieckim samolotem zwiadowczym typu Fieseler Storch, to jest około 80 do 100 km w powolnym locie nisko nad ziemią. Przez lornetkę widać było pojedyńcze okna górnych pięter płonących domów. Kula miała średnicę „czterech okien w starym budownictwie”, zaś wysokość lotu kuli nad domami określiliśmy jako „trzy kamienice nad kamienicą”. Przeciętna wysokość tych starych domów to cztery piętra plus parter, daje to około dwudziestu metrów, a zatem kula była nie wyżej niż sześćdziesiąt metrów nad domami i miała około ośmiu metrów średnicy. Tu przydała się podziałka kątowa w wypożyczonej niemieckiej lornetce ; biorąc pod uwagę te parametry lotu , nieco później obliczyliśmy, iż „obiekt ” był od nas oddalony w poziomie o około tysiąc sześćset metrów.Niemcy i szaulisi strzelający ku oknom budynków , w których czasami się ktoś pojawiał, przeważnie nie żaden obrońca a tylko ktoś usiłujący się ratować z ognia, prawie jednocześnie na chwilę przerwali ogień – gdy kula wynurzyła się zza ściany dymów i nadleciała nad ich stanowiska u wylotu ulicy Bonifraterskiej, w pobliże dolnej południowej części wiaduktu nad torami kolejowymi., nad miejsce dobrze widziane zarówno przez nas jak i przez tych przygodnych widzów z „rasy panów”, którzy zresztą w tym momencie przypomnieli sobie o lornetce i zabrali ją „Brunowi”.. Ale my już zdążyliśmy za pomocą tego niemieckiego sprzętu wykonać pracę zwiadowczą przeciwko ich samym…Tam na sekundę zatrzymała się nieruchomo po czym wzbiła się prawie pionowo wzwyż niknąc na wysokościach z niewiarygodną prędkością. Tu nasze wprawione do obserwacji oczy zauważyły szczegół tego lotu, który przez dziesiątki lat nie miał nie tylko żadnego znaczenia ale i był niewyjaśniony…pozornie nawet nielogiczny. Otóż kula nadleciała od zachodu ale po sekundowym zatrzymaniu się, ulatując wzwyż odchyliła tor swojego lotu o kilka-kilkanaście stopni kątowych ku zachodowi, jakby z powrotem w stronę skąd przybyła…O tym czym ona była, dlaczego pojawiła się właśnie w tym czasie i co znaczyło to odchylenie lotu ku zachodowi dowiedziałem się z badań nad UFO i „Siecią Wilka” dopiero czterdzieści lat później. My sami wówczas podejrzewaliśmy, że może to być jakiś niezwykły obiekt latający, ale z pewnością nie – niemiecki , skoro właśnie oni tak do niego strzelali. Nie wyglądało to jednak na coś skonstruowanego przez obrońców getta, prędzej na jakiś „aparat zwiadowczy” jednej ze stron biorących udział w wojnie.

Skąd mogłem wówczas wiedzieć, że po raz pierwszy w życiu dane mi było oglądać to, co w kilkanaście lat później zostanie nazwane mianem UFO ?

Tu właśnie przydała się fotograficzna pamięć. Ile razy znajdę się w pobliżu tego terenu przypomina mi się wszystko : walki w getcie, płonące domy, dym i krzyki ludzkie. Strzały esesmanów i ta kula majestatycznie przelatująca nad mordowaną, prawie bezbronną resztką mieszkańców. Faktem jest jednak, iż od tego momentu – szczególnie w kilka lat po zakończeniu wojny – narastała we mnie chęć poznania tajemnic tego, co potocznie nazywamy UFO. Minęło już ponad trzydzieści pięć lat gdy po uszy wszedłem w tą tematykę. Chętnie podzielę się z Czytelnikami wiedzą na ten temat jaką zdobyłem przez ten czas.

13 stycznia 1983 r, jeden z ufologów, Tadeusz J. z Warszawy idąc od strony północnej ze śródmieścia chciał dotrzeć do ulicy Bernardyńskiej w dzielnicy Czerniaków. W tym celu z ul.Wolickiej – blisko jej styku z ul. Czerniakowską zszedł na nieużytek, na załączonej mapce zaznaczony czerwonym napisem „Czerniaków” i w miejscu zaznaczonym czarnym owalem natknął się na dziwny ślad : był to owal o długości 4,40 m i szerokości 3,20 m (wg późniejszych pomiarów). Zima owego roku była bezśnieżna i temperatura powietrza oscylowała w pobliżu zera stopni Celsiusza. Cała powierzchnia owalu była wypalona na czarno, przy czym w kilku miejscach zauważono niewielkie porosty białej jakby pleśni. Teren w tym miejscu leżał w obniżeniu około 2 m w stosunku do ulicy Wolickiej.

Tadeusz J. poszedł dalej na południe, aż do domu przy ul.Bernardyńskiej. Z tego miejsca na mapce wybiegają narysowane dwie czarne linie w kierunku płn/wschodnim i płn/zachodnim. Otaczają one wycinek terenu, na którym od 25 czerwca 1981 roku obserwowano kilka razy dziwne zjawiska podobne do UFO.

Czarny wypalony owal leżał w tym terenie. Mężczyzna ten , dotarł do domu na ul.Bernardyńskiej do mieszkania Kazimierza Bzowskiego i zawiadomił go o znalezisku. Już po godzinie przy owalu zeszło się kilku badaczy: Tadeusz J, ten który pierwszy znalazł „wypalenisko”, Kazimierz Bzowski oraz inż. Paweł Żar, który przyniósł mikroskop. Łopatą wycięto kawałek wypaleniska. Miejsce pionowego wcięcia w głąb ziemi pokazało,że korzenie roślin są do głębokości 15 cm pod powierzchnią całkowicie zwęglone, przy czym brak śladów oddziaływania ewentualnego ognia na caliznę ziemi.

Mikroskop laboratoryjny, przy powiększeniu 300-krotnym pozwolił na zbadanie zarówno zwęglonych korzeni jak i zwęglonych nadziemnych części trawy. Stwierdzono, iż struktura komórkowa roślin, zarówno nad ziemią jak i pod ziemią nosiła cechy rozkładu termicznego przy braku oddziaływania otwartym płomieniem i spalenia roślin. Brak było zupełnie popiołu. Stąd pierwszy wniosek: na rośliny działało nieznane silne promieniowanie a nie otwarty utleniający płomień.

Na śladzie (wypalenisku) położono precyzyjny kompas geologiczny. Porównanie jego wskazań z mapą terenu wykazało, że na środku śladu igła kompasu dawała odchylenie 17 stopni ku wschodowi od prawidłowego kierunku północnego. W czterech miejscach, każde o 100 m od śladu – kompas pokazywał kierunek północny prawidłowo.

Styczeń 1983 roku – to był jeszcze okres stanu wojennego, czas wybitnie nie sprzyjający podejmowaniu jakichś bardziej szczegółowych badań w terenie miejskim. Nie mieliśmy więc np. jeszcze aparatury do badania ewentualnego promieniowania jonizującego w paśmie gamma i beta w tym miejscu.

15 stycznia spadł pierwszy śnieg i wówczas z ulicy Powsińskiej, przy styku z ulicą Wolicką wykonano jedno zdjęcie tego terenu, kierując obiektyw ku wschodowi. Nikt nie przypuszczał co się sfotografuje. Otóż na zdjęciu okazało się, że „nasz” ślad jest jednym z pięciu identycznych, starych śladów o podobnych rozmiarach, które nie zachowały się jako wypaleniska, a tylko jako minimalne zagłębienia terenu a stały się widoczne gdy na nie spadł świeży śnieg. Ponadto na wschód od śladu wypalonego – nie widać dalszego krajobrazu, a tylko jakby białą zasłonę…

Nieco później ale tego samego dnia wykonano jeszcze dwa zdjęcia tym razem na slajdach. Tadeusz J., oraz jego znajoma stanęli po obu końcach wypaleniska, a K.Bzowski wykonał jedno ujęcie. Na niebie jest UFO, którego wzrokowo nie było widać Na następnym zdjęciu obok śladu stał już tylko Tadeusz J., ale na niebie to UFO jest nadal.

Ulica Wolicka styka się w swej zachodniej części z ul. Czerniakowską ale w biegnąc dalej ku wschodowi ogranicza teren ogródków działkowych. W części przyległej do ul. Czerniakowskiej stoi duży kompleks budynków Naczelnej Dyrekcji ZUS, frontem ku ul.Wolickiej. Wypalenisko było usytuowane około 140 metrów na południe od tych budynków. Obecnie nad miejscem „wypaleniska” przebiega estakada Trasy Siekierkowskiej, prowadzącej do mostu Siekierkowskiego na Wiśle i zarazem przebiega ona nad wszystkimi starymi miejscami lądowań UFO, widocznymi na zdjęciu.

W następnych latach , do 1988 sprawdzano, że teren wypalonego owalu nie zarastał roślinnością, a anomalia magnetyczna trwała nadal. Wówczas w 1983 r. nie potrafiliśmy określić daty powstania wypaleniska.

Latem 1983 r. prowadziłem prelekcję w jednym z klubów osiedlowych na Czerniakowie w Warszawie i gdy na ekranie pokazałem zdjęcie malowidła zrobionego przez naocznego świadka z lądowania UFO w Chałupach na Helu w 1981 r. – gdy na ekranie pojawiła się ciemno-zielona postać „ufoluda” z ciemności sali padła uwaga : „myśmy też takich widzieli !”

Przewałem prelekcję…. Cóż się okazało ? Pan S., lat 43 z 12-letnim synem wieczorem 29 września 1982 roku poszli na działki położone przy ul.Wolickiej by zebrać z drzewek jabłka, gdyż radio zapowiadało nadejście nocnych przymrozków. Pamiętajmy – to był jeszcze okres stanu wojennego i chodzenie nocą było surowo zakazane!

Pracowali do godziny drugiej w nocy i mimo obawy przed spotkaniem patrolu Milicji zdecydowali się i.ść do domu na bliskim Czerniakowie… Szli ulicą Wolicką w kierunku zachodnim, gdy nagle poczuli dym, a w chwilę później na nieużytku w zagłębieniu terenu pobłyski pomarańczowego światła…

„To wyglądało z daleka jak przygasające ognisko” – mówił pan S. Teraz podchodzili już chyłkiem, kryjąc się za rosnącymi wzdłuż ul. Wolickiej krzakami dzikiego bzu. Gdy byli nie dalej niż 20 m. od „ognia” – ujrzeli:

„To ziemia jarzyła się tym pomarańczowym promieniowaniem tuż nad nią , nie wyżej niż 3/4 metra unosił się płaski od dołu ale wypukły od góry dysk, średnicy około sześciu metrów, barwy starej miedzi on nie promieniował. Na tle tego dysku widać była postać niby-ludzką, wzrostu około półtora metra, ubraną w ciemny, być może ciemnozielony kombinezon. W każdym razie widzieli podobną barwę w momentach gdy oświetlało ją to promieniowanie od ziemi. Ta postać trzymała w ręku poziomo kółko o średnicy około 1/4 metra. Z tego kółka w dól biło słabe pomarańczowe promieniowanie. Ten osobnik dreptał w miejscu z tym kółkiem. Za chwilę z za tego dysku wyszedł drugi taki sam z takim samym kółkiem.Ten powoli obchodził dysk wokoło.

„Gdy zaszedł za dysk, a ten bliższy odwrócił się plecami do nas pomału, cichutko zawróciliśmy z synem i chyłkiem wróciliśmy na działki, gdzie przesiedzieliśmy do świtu…” – opowiadał świadek. W owym okresie byłem już dość znanym ufologiem i otrzymywałem od wielu fotoanatorów sporo zdjęć i słajdów, na których chwytali różne niewytłumaczalne zjawiska. Teraz już wiedziałem czego szukać: wszystkiego, co miało miejsce w zbliżonej okolicy nocą z 29 na 30 września 1982 r.

Znalazłem negatyw wykonany przez fotoamatora-astronoma, który uchwycił owej nocy teleobiektywem 600 mm. około godz.01,30 do 02,00 jakby odlot z ziemi dziwnego czerwono – świecącego krążka.Bliższe badanie okoliczności wykazało, iż „krążek” mógł odlecieć z okolicy leżącej blisko styku ul. Wolickiej i Czerniakowskiej. Być może start tego UFO? Napisałem wówczas o tym niewielki artykuł, który wydrukował mi miesięcznik „Stolica” (nie ukazuje się już od kilkunastu lat). Któregoś wieczoru zapukał do mnie sąsiad mieszkający dwa piętra wyżej niż ja.

„Czytałem pański artykuł w „Stolicy” i przyszedłem coś panu powiedzieć… Otóż owej nocy wróciłem do domu około północy z pracy. Wyszedłem na balkon wychodzący w tamtą stronę by wypalić papierosa i patrząc w ciemność nocy widziałem to jarzenie się nisko na trawie. Myślałem, że to może rzeczywisty ogień, poszedłem więc po lornetkę. Z pomocą dobrej ośmiokrotnej lornety myśliwskiej, widziałem tych ufoludów, o których pan pisał i to wszystko co się tam działo. Byłem tak zafascynowany, że obserwowałem ich ponad godzinę widziałem też jak później kolejno znikali, chyba wsiadali do tego ich pojazdu. Stał on nadal nieruchomo nad ziemią, a ziemia pod nim jarzyła się. W końcu, około godziny pierwszej lub nieco później ujrzałem tylko pomarańczową słabą smugę , któtra wybiła się wzwyż i wszystko znikło.

Ten świadek jest absolutnie wiarygodny, prosił o nie ujawnianie go, gdyż był wysokim funkcjonariuszem – i dawniej i obecnie. Ślad po paru dniach był badany radiestezyjnie przez pana Miłosława Wilka. Stwierdził on, iż jest usytuowany na identycznym „podwójnym ” oczku Sieci Wilka, o takich samych rozmiarach jak przy lądowaniu UFO w Chałupach na Helu w dniu 08.08.1981r. tj o rozmiarze 4 x 5 m.

Zastanawiające jest, iż przy tych obu lądowaniach – w Chałupach i w Warszawie brali udział dwaj identycznie opisani humanoidzi.

https://www.facebook.com/alienconnector ... 6655616106
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » wtorek 03 kwie 2018, 22:55

UFO W KSZTAŁCIE POMARAŃCZOWEJ KULI - relacja o obserwacji w latach 90-tych, FN 2018

https://youtu.be/oYXnqV5j_ZU


Fundacja Nautilus
Opublikowany 27 mar 2018

Czytelnik serwisu Fundacji Nautilus zdecydował się opowiedzieć o swojej obserwacji UFO, która miała miejsce pod koniec lat 90-tych. Rozmowa telefoniczna została nagrana z Bazy FN 26 marca 2018.
UWAGA!
Film z przelotem "małej czerwonej kulki w domu" z Archiwum FN można zobaczyć po kliknięciu na link poniżej.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » niedziela 08 kwie 2018, 14:30

UFO - NIGHT VISITORS czyli "nocni goście", HISTORIA SŁAWKA Z NYSY


https://youtu.be/CyzS8ihDyiM

Fundacja Nautilus
Opublikowany 8 kwi 2018

Historia zaczęła się kilkanaście lat temu, kiedy mieszkaniec Nysy (wtedy kilkunastoletni chłopak) zauważył razem z kolegami przelot latającego dysku nad dachami bloków. Ale najciekawsze stało się kilka miesięcy później, kiedy w jego pokoju pojawili się obcy. Klasyczna historia z cyklu "Night Visitors", ale wszystko dzieje się w polskiej Nysie. Polecamy uważne wysłuchanie rozmowy przez skype ze świadkiem. Uwaga, głos p. Sławka został zmieniony poprzez użycie specjalnego oprogramowania.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 16 kwie 2018, 07:57

Kontakt

https://youtu.be/8CHF0tTnnQE


zalwit
Opublikowany 15 kwi 2018

Dzisiaj relacja świadka."Niejesteśmy sami "Głos świadka jest z wiadomych względów nieco zniekształcony.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
songo70
Moderator
Posty: 12957
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Carlton
x 900
x 319
Podziękował: 12891 razy
Otrzymał podziękowanie: 19597 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: songo70 » wtorek 17 kwie 2018, 08:16

0 x


panta rhei

Awatar użytkownika
chanell
Administrator
Posty: 6444
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
x 1077
x 319
Podziękował: 11527 razy
Otrzymał podziękowanie: 11995 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: chanell » poniedziałek 14 maja 2018, 16:58

Historia Lecha Chacińskiego i jego spotkania z UFO /2003/

https://youtu.be/rebrfIJcQuo


Fundacja Nautilus
Opublikowany 31 maj 2011

Przeglądając materiały archiwalne FN postanowiliśmy przypomnieć zapis rozmowy reportera telewizyjnego z mieszkańcem Szczecinka, Lechem Chacińskim. Według jego relacji 11 sierpnia 2003 roku przeżył on spotkanie z dziwnymi istotami z obiektu UFO. Ten przypadek jest osobliwy z kilku powodów. Po pierwsze główny świadek i uczestnik tego spotkania jest człowiekiem, który przez wiele lat był wielokrotnie proszony o opowiadanie tej samej historii. Mamy doświadczenie z ludźmi, którzy sobie wymyślili historię. Zauważyliśmy, że oni gubią się w szczegółach, jeśli mają opowiadać tę samą historię po dwóch, trzech latach milczenia. Pamięć ludzka jest bowiem zawodna, człowiek nie pamięta, co zmyślił dwa lata wcześniej... Poproszony o ponowne opowiedzenie historii gubi się, kręci, tworzy nowe fakty, potyka się o szczegóły. Opis obiektu różni się od tego, który podawał wcześniej, istoty trochę inaczej są ubrane itp. Ten mechanizm działa zawsze i możecie nam wierzyć, że kłamca na teście „2, 3 i więcej lat" wykłada się jak długi. Tymczasem Lech Chaciński ten test zdawał wielokrotnie na piątkę. na piątkę i to wiele razy! Jego opowieść mimo upływu lat jest cały czas taka sama, on wyraźnie przypomina sobie z pamięci to, co naprawdę przeżył. Po drugie jest jeszcze sprawa innych świadków, którzy widzieli tego dnia i o tej godzinie obiekt UFO, co potwierdza relację Chacińskiego. Po trzecie na polu były wyraźne ślady po lądowaniu UFO. Przypadek został - jak to jest oczywiście w modzie wśród postępowej części naszego kraju - wyśmiany, wykpiony i opluty. Z Lecha Chacińskiego zrobiono najpierw pijaka, potem fantastę i bajkopisarza, a wreszcie na siłę chciano mu także zasugerować chorobę psychiczną. Efektem zdecydowania się opowiedzenia tej historii nie były wcale "kasa i sława" jak mówili głupi i nie mający o tym pojęcia ludzie, ale kłopoty w pracy i bardzo trudna sytuacja rodzinna. Mimo dramatu, który przeżył świadek po zdecydowaniu się publicznie ujawnić szczegóły tej historii, mimo upływu lat cały czas konsekwetnie twierdzi, że tego dnia 11 sierpnia 2003 roku przeżył coś, co zupełnie wywróciło jego światopogląd.

Nie wszyscy znają jego opowieść, więc warto ją sobie przypomnieć. Nagranie było realizowane tuż po tym, jak doszło do spotkania świadka z dziwnymi istotami na wiadukcie w Szczecinku.


OD SPOTKANIA Z UFO MINĘŁO 13 LAT - Lech Chaciński o swojej historii z 2003 roku

https://youtu.be/IN6LTWJU5J4
Fundacja Nautilus
Opublikowany 12 lis 2016

To wydarzyło się 11 sierpnia 2003 roku. Mieszkaniec Szczecinka Lech Chaciński wracał z pracy do domu. Właśnie kończyła się noc, kiedy na wiadukcie zobaczył dziwne sylwetki... tak rozpoczęła się historia, która zmieniła jego życie i trwa do dzisiaj. Jesteśmy w stałym kontakcie z p. Lechem, widzieliśmy się z nim od tego czasu setki razy, rozmawialiśmy nawet wczoraj przez telefon. Czy mówi prawdę? Absolutnie tak. Dlaczego? Nie miejsce tu na taki wywód, ale warto tylko dla porządku przypomnieć, ile spotkało go nieprzyjemności po tym, jak opowiedział o tym wydarzeniu, a także jego rodzinę.
11 września 2016 ponownie spotkaliśmy się z p. Lechem Chacińskim w miejscu, gdzie przeżył najbardziej nieprawdopodobne wydarzenie w swoim życiu.
0 x


Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........

Awatar użytkownika
janusz
Administrator
Posty: 15578
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:25
x 27
x 827
Podziękował: 29137 razy
Otrzymał podziękowanie: 23446 razy

Re: Bliskie spotkania z UFO trzeciego i czwartego stopnia

Nieprzeczytany post autor: janusz » wtorek 15 maja 2018, 00:42

Dr. Jan Pająk - cz.1/2

https://www.youtube.com/watch?v=fnzGURyuIVc

https://www.youtube.com/watch?v=cWM1-F5HFr0

Przebiegunowani Tv
Opublikowany 6 wrz 2016
1 x



ODPOWIEDZ