Drodzy forumowicze i goście!

Przeżyliśmy przestój związany z migracją z serwera na serwer i zmianą istotnych danych adresowych dla hostingu. Teraz forum powinno działać szybko, bez długiego oczekiwania na odpowiedź serwera. Zależy to też od szybkości waszych łącz, ale do któregoś września serwer był trudny do zaakceptowania.
Niestety technicznie wielkość naszego forum się mocno powiększyła i musimy zwracać większą uwagę na wykorzystanie przestrzeni dyskowej, nie duplikować postów (dawać linki) itp., bo nie utrzymamy baz danych w limitach dostawcy hostingu, a upgrade jest finansowo nieopłacalny.

W związku z "wysypem" reklamodawców informujemy, że konta wszystkich nowych użytkowników, którzy popełnią jakąkolwiek formę reklamy w pierwszych 3-ch postach, poza przeznaczonym na informacje reklamowe tematem "... kryptoreklama" będą usuwane bez jakichkolwiek ostrzeżeń. Dotyczy to także użytkowników, którzy zarejestrowali się wcześniej, ale nic poza reklamami nie napisali. Posty takich użytkowników również będą usuwane, a nie przenoszone, jak do tej pory.
To forum zdecydowanie nie jest i nie będzie tablicą ogłoszeń i reklam!
Administracja Forum

To ogłoszenie można u siebie skasować po przeczytaniu, najeżdżając na tekst i klikając krzyżyk w prawym, górnym rogu pola ogłoszeń.

Uwaga! Proszę nie używać starych linków z pełnym adresem postów, bo stary folder jest nieaktualny - teraz wystarczy http://www.cheops4.org.pl/ bo jest przekierowanie.


/blueray21

Brzuch boli... żyć nie daje

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 11602
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 62
x 559
Podziękował: 26956 razy
Otrzymał podziękowanie: 17430 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » czwartek 25 lut 2016, 16:07

Nawet jeśli żołądek czegoś nie nadtrawi i sok trzustkowy tez nie podoła to zdrowe jelito to przerzuci dalej i wydali na zewnątrz.

Nie tak prosto i nie bez konsekwencji.. Anemia, choroby autoimmuno itd.
Nie strawione czy nie-nadtrawione pożywienie dziurawi jelita i potem już poczatek chorób tzw. 'przewlekłych'.
Zauważ, że ludzie zdrowi to właśnie ci ze zdrowym żołądkiem ;)
Pierwszy rozkład następuje w (zdrowym-kwaśnym) żołądku.
Przy braku kwasu choroby sypia się jak z przysłowiowego rękawa.

Sok żołądkowy ma za zadanie nadtrawić i przede wszystkim odkazić spożyty pokarm

I przy braku kwasu zaczyna się 'jazda'! ;)

To musi działać w symbiozie, dlaczego to dzielisz i umniejszasz rolę żołądka?.. ;)
Polecam Małachowa, ładnie to opisuje, trawienie białek itd.:
ftp://v095245.home.net.pl/Ksiazki/Oczys ... lachow.pdf
od str.70 ...
W każdym z tych elementów układu trawiennego występuje swój rodzaj trawienia za pomocą
"swego" fermentu.
1. W jamie ustnej za pomocą własnych fermentów jest trawiona skrobia (stadium początkowe).
2. W żołądku pokarm zostaje trawiony przy pomocy fermentów własnych i znajdujących się w
pokarmach (autoliza).
3. W jelicie cienkim pokarm jest trawiony w obrębie jelita i przy jego
ściance. W tym procesie zostają wykorzystane fermenty własne i powstałe w rezultacie
autolizy oraz flora bakteryjna.
4. W jelicie grubym do pracy włączone są przewaŜnie drobnoustroje - tzw. trawienie
symbiozowe.


System połączeń szeregowych nie może działać przy zaburzeniu jednego z elementów, ale może elektryk sie wypowie.. ;)
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

AgaJaga
Posty: 141
Rejestracja: niedziela 21 lut 2016, 14:44
x 2
x 16
Podziękował: 291 razy
Otrzymał podziękowanie: 254 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: AgaJaga » czwartek 25 lut 2016, 16:25

Nie chciałam umniejszyć. Dla mnie cały człowiek jest cudem, pięknie obmyślonym. Mnie od długiego czasu nic nie boli, a jak pobolewa brzuch z nerwów, przykładam rękę i przestaje. Moze dlatego nigdy nie myślałam nad dokwaszaniem soku żołądkowego dla profilaktyki.

Straciłam serce do tematyki żywieniowej(nie pracuje w zawodzie), kiedy odkryłam, ze jest milion prawd, i każdą da się potwierdzić i obalić.
0 x



AgaJaga
Posty: 141
Rejestracja: niedziela 21 lut 2016, 14:44
x 2
x 16
Podziękował: 291 razy
Otrzymał podziękowanie: 254 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: AgaJaga » czwartek 25 lut 2016, 16:29

blueray21 pisze:@AgaJaga, generalnie z probiotykami masz rację. Jednak jest z tym dość duży problem, ponieważ większość z tych bakterii w momencie pobierania jest już martwa. Trzeba wybierać te specyfiki, które mają najbliższą datę produkcji, ale to i tak nie gwarantuje ich jakości. Dlatego trzeba próbować dostarczać to, co można naturalnymi sposobami, samemu robione jogurty, kiszonki itd.
Czasami dobrze jest wyspać probiotyki z kapsułki pod język i potrzymać je tam nieco, aby się namnożyły, ale smak może nie być ciekawy.
Można byłoby też wysypać je przed pobraniem do jakiejś ciepłej pożywki, aby się namnożyły, ale czym to mogłoby być ty wiesz lepiej ode mnie.
W kwestii ogólnej, owszem należy działać kompleksowo, ale w takich przypadkach jak ten tytułowy, trzeba zachować jakieś priorytety, a tu priorytetem jest pozbycie się stanu zapalnego / podrażnienia żołądka.
Na dodatek jeszcze paru rzeczy o tym przypadku nie wiemy.


Mnie zastanawia czy np. lewatywy z dodanym probiotykiem nie byłyby najlepszym rozwiązaniem...
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 11602
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 62
x 559
Podziękował: 26956 razy
Otrzymał podziękowanie: 17430 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » czwartek 25 lut 2016, 16:40

AgaJaga pisze:Nie chciałam umniejszyć. Dla mnie cały człowiek jest cudem, pięknie obmyślonym. Mnie od długiego czasu nic nie boli, a jak pobolewa brzuch z nerwów, przykładam rękę i przestaje. Moze dlatego nigdy nie myślałam nad dokwaszaniem soku żołądkowego dla profilaktyki.

Straciłam serce do tematyki żywieniowej(nie pracuje w zawodzie), kiedy odkryłam, ze jest milion prawd, i każdą da się potwierdzić i obalić.

Coś w tym jest.. A wystarczy (podobno) wrócić do odżywiania sprzed 150-200 lat.. ;)
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

dom90
Posty: 29
Rejestracja: poniedziałek 01 lut 2016, 18:11
x 1
Otrzymał podziękowanie: 19 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: dom90 » niedziela 28 lut 2016, 10:24

Więc tak...

Żona stara się pić jodynę, średnio to wychodzi. Pije przeważnie dwie krople jodyny po pracy i tyle. Robiła test na candidę, wyszło że ma. Test powtórzyła trzy razy, zawsze wynik był ten sam. Biorezonans miała robiony rok temu i wyszło na nim że bakterie, candidę. Jest problem w leczeniu. Ciężko z nią jest, bo czego nowego się nie chyci to stosuje to tydzień lub dwa i koniec, bo nie pomaga i tyle. Albo znajduje setki przyczyn, tak żeby czegoś nie brać np. jodyna. Ja już nie mam do niej słów. Czy jeżeli ktoś jest chory przez taki długi okres to nie powinien walczyć o zdrowie? :(
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 11602
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 62
x 559
Podziękował: 26956 razy
Otrzymał podziękowanie: 17430 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » niedziela 28 lut 2016, 11:42

Albo znajduje setki przyczyn, tak żeby czegoś nie brać np. jodyna. Ja już nie mam do niej słów.

Na siłę nic się nie da zrobić ..
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9213
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 387
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13251 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 28 lut 2016, 11:47

Wszystkie te nasze "procedury" to są działania na co najmniej miesiące. Tego nigdy nie da się załatwić jedną tabletką, czy nawet ich setką.
Wiem, perspektywy nie są pociągające, ale takie są przynajmniej moje doświadczenia.
Z drugiej strony istnieje i ma się dobrze teoria, że wszystkie choroby są psychomotoryczne i skłaniam się ku twierdzeniu, że tutaj mamy też taki przypadek.
Jeśli chce z tego wyjść, musi, chce czy nie, świadomie i podświadomie być przekonana, że z tego wyjdzie i sama musi tego chcieć, bo pozory i na dodatek brak cierpliwości nie pozwolą jej na zrealizowanie takiego zamiaru.
Jak widzę jest z tym duży problem i dlatego zaczynam podejrzewać silne blokady energetyczne.
Więc potrzeba skonsultowania się z dobrym bioenergoterapeutą, lub na przykład kimś takim jak Krzysztof Tarasiewicz wychodzi przed wszystko inne.
Bo żadne działania nie będą skuteczne dopóki ona nie uwierzy, że takie być mogą.
1 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

dom90
Posty: 29
Rejestracja: poniedziałek 01 lut 2016, 18:11
x 1
Otrzymał podziękowanie: 19 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: dom90 » niedziela 28 lut 2016, 16:39

Żona przyjmuje teraz od kilku miesięcy probiotyk SANPROBI IBS super formuła. Co o nim myślicie?
-Jak to jest z tymi probiotykami? czy można ich zawartość wsypać do jedzenia, czy trzeba zawsze w całości połknąć kapsułkę?
-Nie wiedziałem, że powinno się trzymać pod językiem zawartość kapsułki.
-Możecie polecić jakiś dobry probiotyk (może być też zagraniczny, bo u nas w Polsce dość mało jest probiotyków z dużą zawartością róznych szczepów.)

Blueray21, czemu sugerujesz bioenergoterapeutę, skoro koleżanka wcześnie napisała, że to m.in może być zniszczona flora bakteryjna a tego bioenergoteraputa nie naporawi? O co chodziło Ci z tą chorobą psychomotoryczną?

Ona w nic nie wierzy, tkwi w przekonaniu że to leki 6 lat temu zniszczyło wszystko i teraz już się z tym nic nie zrobi.
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9213
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 387
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13251 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 28 lut 2016, 17:42

Dokładnie o to chodzi w co ona wierzy, choć ma rację, że to lekarstwa zniszczyły i zmieniły jej florę bakteryjną i zapewne nie tylko. Jednak odbudowa jest bardziej skomplikowana niż samo pobieranie probiotyków.
Nie da się uzdrowić kogoś, kto nie chce uwierzyć, że może być uzdrowiony, to taka blokada mentalna i zwykle też blokady energetyczne idące w ślad za tym. I to siedzi już w podświadomości.
Czyli krótko mówiąc psychomatyczne oznacza, że choroba bierze się "z głowy", czyli oprócz fizycznego ma też podłoże psychiczne.
Bioenergoterapeuta potrafi, zwykle przynajmniej na jakiś okres czasu, usunąć blokady energetyczne, co może pomóc jej "zaskoczyć" w normalny tryb uzdrawiania. I jak wspomniałem musi to być dobry bioenergoterapeuta,
zdalnie widzący, czy odczuwający, czy tzw. jasnowidzący, bo nie sądzę, aby jakiś praktykujący psycholog, czy psychiatra mógł jej pomóc.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
euroscan
Posty: 594
Rejestracja: sobota 02 sie 2014, 11:58
x 1
x 19
Podziękował: 899 razy
Otrzymał podziękowanie: 816 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: euroscan » niedziela 28 lut 2016, 19:02

- rezonans wegetatywny (Voll, Vega-test) potrafi odblokować te blokady mentalne, stosuje sie w tym przypadku element "Kwiaty Bacha" oraz preparaty firmy Roy Martina "Flower Flex".
- znane mi probiotyki to: Lineks, Acidophilus Extra, Darm-simbionten Pascoe.
- z naturalnych to Bactisuptil, biosporin,Clorella oraz Spirulina.
- chociaz Spirulina powoduje wzrost Candidy, wtedy trzeba stosować Stewię przeciw Candidzie.
0 x


"własnymi zębami kopiemy sobie grób" Thomas Maffet

dom90
Posty: 29
Rejestracja: poniedziałek 01 lut 2016, 18:11
x 1
Otrzymał podziękowanie: 19 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: dom90 » niedziela 28 lut 2016, 19:28

Blueray21, znasz jakiegoś dobrego bioenergoterapeutę? kiedyś polecałeś filmik z Magdalena Dapczyńska?

euroscan, dziękuję bardzo za wymienione probiotyki. Będę wdzięczny jeśli znacie jeszcze inne z bardziej rożnorodną ilością szczepów.
0 x



Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9213
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 387
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13251 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » niedziela 28 lut 2016, 20:20

W/g mojej wiedzy, to, co wymienił @euroscan, to nie są probiotyki.
Film polecałem żonie, aby zobaczyła jak bioenergoterapeuta może, czy powinien pracować. W filmie Krzysztofa Tarasiewicza wstawionym wczoraj w temacie "Kontrola umysłu" wspomina on mimochodem jak w swoim gabinecie zdejmuje obciążenia / blokady z ludzi. Nie miałem styczności z tymi ludźmi, ani ich pacjentami, więc polecał nie będę.
O tym, że dolegliwość żony jest w dużej mierze psychomatyczna świadczy twój pierwszy post, bo są takie stany, kiedy ona tego nie odczuwa. To nie świadczy, że trzeba ograniczyć, czy zastopować działania fizyczne, ale świadczy, że do tematu trzeba podejść bardziej kompleksowo.
Jak widzisz same probiotyki, rzekomo dobre i zapewne drogie, sprawy nie rozwiązują, mimo kilkumiesięcznego stosowania, o czym zresztą wcześniej nie wspominaliście. Na waszym miejscu nie liczyłbym na to, że inne probiotyki mogą mieć cudowne działanie w tym przypadku, więc narażanie was na jeszcze większe koszty byłoby bez sensu.
Lepsze działanie będą miały kefiry i tybetański grzybek zrobione samemu na niepasteryzowanym mleku prosto ze wsi. Również kiszonki własnej roboty w tym z burakami, czy kwasem z buraków włącznie.
O candida napiszę osobno.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

dom90
Posty: 29
Rejestracja: poniedziałek 01 lut 2016, 18:11
x 1
Otrzymał podziękowanie: 19 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: dom90 » poniedziałek 29 lut 2016, 06:10

wątpię, że to choroba psychosomatyczna, bo Ona przed braniem tych leków wszystkich 6 late temu, była zdrowa.
0 x



AgaJaga
Posty: 141
Rejestracja: niedziela 21 lut 2016, 14:44
x 2
x 16
Podziękował: 291 razy
Otrzymał podziękowanie: 254 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: AgaJaga » poniedziałek 29 lut 2016, 09:48

Pierwsze co mi przyszło na myśl to "tul cierpliwie żonę za każdym razem, gdy jej gorzej". Możliwe, ze ciężkie przeżycia z przed lat nauczyły ja ze samokaranie siebie jest ok. Stad niechęć do walki i przeświadczenie, ze nic już nie pomoże. Candida to straszne paskudy, wpływają na psychikę człowieka i zniechęcają do leczenia bo, podczas trapi człowiek czuje się gorzej niż przed.

Pozdrawiam Was ciepło
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 11602
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 62
x 559
Podziękował: 26956 razy
Otrzymał podziękowanie: 17430 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » poniedziałek 29 lut 2016, 10:39

Candida> WU + woda + sól i po kłopocie!

Bołotow:
- ale sól jest potrzebna, spójrzcie na Morze Martwe, tam nie żyje żaden pasożyt, żaden wirus ani
komórka rakowa, żaden wirus opryszczki, (....)
- wszystkie byty chorobotwórcze są słodkowodne..
- przede wszystkim należy przywrócić sól limfie (białej krwi), starożytni lekarze mawiali, że limfa musi być słona,
Trzeba ją dosalać, jak należy to robić.. woda ma być gorąca (40-42 st.), na ciało sypie się sól....
10-15 minut i człowiek nie może na nic zachorować.

Ja, pomimo, że w tym roku będę miał 84 lata, na nic nie choruję, na nic nie chorowałem, i niestety nie jestem w stanie
na nic zachorować...
Lekarze nie chca mnie wysyłać na leczenie (sanatorium ?)

Nie należy, leczyć chorób, tylko usuwać przyczyny, jest ich 9, nie 12, ja sam znalazłem jeszcze trzy.
Jedną z nich jest brak soli w białej krwi, biała krew to limfa, człowiek się poci, a pot jest słony, w ten sposób tracimy
sól , a mówi się, że soli nie wolno jeść,
do tego jeszcze słuchamy bredni białych fartuchów, żeby nie jesć soli, bo sól
to biała śmierć, że jak będziecie jeść sól, to jutro umrzecie przed obiadem.
Wyobraźcie sobie jacy są bezczelni, nawet nie pozwalaja zjesć obiadu..
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9213
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 387
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13251 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » poniedziałek 29 lut 2016, 10:58

@dom, oczywiście że 6 lat temu była zdrowa, dopóki nie nafaszerowali jej wymysłami Big Pharma. Jednak do wystąpienia blokady mentalnej wystarczy jedno wydarzenie, a co dopiero mówić o 6-ciu latach cierpień. Możesz w to nie wierzyć, nie mam zamiaru nikogo przekonywać, nic na siłę. Ja po prostu tak to kojarzę z tego, co obydwoje tu napisaliście.
Już na samym początku gdzieś napisałem, że musi uwierzyć, że wyzdrowieje, że to, co będzie robiła ma sens.
Jeżeli ja jej nie przekonam o tym, ty też nie, to kto ma lub może to zrobić?
To nie ja napisałem poniższe zdanie:
Ona w nic nie wierzy, tkwi w przekonaniu że to leki 6 lat temu zniszczyło wszystko i teraz już się z tym nic nie zrobi.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
euroscan
Posty: 594
Rejestracja: sobota 02 sie 2014, 11:58
x 1
x 19
Podziękował: 899 razy
Otrzymał podziękowanie: 816 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: euroscan » poniedziałek 29 lut 2016, 19:11

@blue
W/g mojej wiedzy, to, co wymienił @euroscan, to nie są probiotyki.

- aż podskoczyóem jak to przeczytałem, na wszelki wypadek odświeżyłem sobie informacje.
- no i dobrze napisałem, patrz ksiązka "Dysbakterioza" Genady Garbuzow, strona 54 do strony 59, Warszawa 2013.
0 x


"własnymi zębami kopiemy sobie grób" Thomas Maffet

Awatar użytkownika
blueray21
Administrator
Posty: 9213
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
x 44
x 387
Podziękował: 452 razy
Otrzymał podziękowanie: 13251 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: blueray21 » poniedziałek 29 lut 2016, 20:09

Masz rację!
Mnie chodziło o ten "Flower Flex" i do niego się odnosiłem.
A reszta twojej listy dziwnym trafem uleciała mi z pamięci, gdy odpisywałem, wiesz, starsi ludzie czasami miewają luki w pamięci, chyba za mało jaj zjadam.
0 x


Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

Awatar użytkownika
euroscan
Posty: 594
Rejestracja: sobota 02 sie 2014, 11:58
x 1
x 19
Podziękował: 899 razy
Otrzymał podziękowanie: 816 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: euroscan » wtorek 01 mar 2016, 09:49

- niestety kobiety od 45+ a mężczyzni od 55+ powinni dbać o swoją pamięć.
- po to jest forum, aby sie wzajemnie korygować i kontrolować
- w książce "Szkoła Zdrowia" Nadzieji Siemionowej polecają trening liczenia, ale z zamknietymi oczami, wtedy nie tracimy energii na wzrok.
0 x


"własnymi zębami kopiemy sobie grób" Thomas Maffet

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 11602
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 62
x 559
Podziękował: 26956 razy
Otrzymał podziękowanie: 17430 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » wtorek 01 mar 2016, 10:14

Sircus wszystkim po 45 r.ż. zaleca spożywanie wodorowęglanów, ze względu na naturalne ich
ubytki i zakwaszanie wraz z jednoczesnym ubytkiem tlenu w komórkach.
Prosta to i tania suplementacja.. ;)
I soli kamiennej oczywiście..
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

To masz
Posty: 62
Rejestracja: czwartek 24 wrz 2015, 14:53
x 1
x 6
Podziękował: 41 razy
Otrzymał podziękowanie: 124 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: To masz » środa 02 mar 2016, 00:06

Podstawowym warunkiem jest zakwaszenie żołądka, jeśli występuje niedobór kwasu solnego.
Miałem zaparcia, zgagę, wzdęcia, kłujące bóle w podbrzuszu, przelewanie w jelitach, jedzenie zalegało mi w żołądku i cały czas chodziłem z wydętym brzuchem. Brałem przez dłuższy okres Beatine HCL z pepsyną. Zaparcia zniknęły, wyprózniam się 3-4 razy dziennie, nie pamiętam już czym są wzdęcia, bóli w podbrzuszu nie mam od dawna, zgaga również zniknęła. Oczywiście przed przyjmowaniem kwasu solnego trzeba najpierw wyleczyć nadżerki, jeśli takowe się pojawiły.
Moja kuracja wyglądała tak, że ograniczyłem przez pierwsze dwa tygodnie kuracji ilość spożywanego błonnika i mięsa, którego trawienie jest prawdziwą katorgą przy słabo zakwaszonym żołądku. Spożywałem dużo jajek i innych produktów odzwierzęcych np prawdziwego masła. Po dwóch tygodniach stopniowo wprowadzałem do diety mięso i spożywałem więcej produktów surowych ( latem spożywam ich najwięcej, zimą praktycznie same gotowane), dodam jeszcze, że na początku zrezygnowałem ze smażonego jedzenia. Potem zacząłem smażyć, ale zachowałem umiar.
Nie nastawiajcie się od razu na Bóg wie jakie efekty. Potrzeba czasu, żeby wszystko zaczęło działać jak należy. U mnie Betaina rozkręcała się przez dobre pół roku ( u mojej mamy efekty pojawiły się już po 2 tygodniach !) i była połączona z odpowiednią dietą, bo bez tego i kwas solny nic nie da. Jak człowiek nie poje prawdziwego, porządnego jedzenia, to nigdy nie wróci do świata żywych.
Blueray mądrze prawi o przekonaniach, które nas programują. Też kiedyś myślałem, że to głupoty, ale różne wydarzenia odmieniły moje przekonania. Także nie bagatelizujcie tego.
0 x



To masz
Posty: 62
Rejestracja: czwartek 24 wrz 2015, 14:53
x 1
x 6
Podziękował: 41 razy
Otrzymał podziękowanie: 124 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: To masz » środa 02 mar 2016, 00:06

Podstawowym warunkiem jest zakwaszenie żołądka, jeśli występuje niedobór kwasu solnego.
Miałem zaparcia, zgagę, wzdęcia, kłujące bóle w podbrzuszu, przelewanie w jelitach, jedzenie zalegało mi w żołądku i cały czas chodziłem z wydętym brzuchem. Brałem przez dłuższy okres Beatine HCL z pepsyną. Zaparcia zniknęły, wyprózniam się 3-4 razy dziennie, nie pamiętam już czym są wzdęcia, bóli w podbrzuszu nie mam od dawna, zgaga również zniknęła. Oczywiście przed przyjmowaniem kwasu solnego trzeba najpierw wyleczyć nadżerki, jeśli takowe się pojawiły.
Moja kuracja wyglądała tak, że ograniczyłem przez pierwsze dwa tygodnie kuracji ilość spożywanego błonnika i mięsa, którego trawienie jest prawdziwą katorgą przy słabo zakwaszonym żołądku. Spożywałem dużo jajek i innych produktów odzwierzęcych np prawdziwego masła. Po dwóch tygodniach stopniowo wprowadzałem do diety mięso i spożywałem więcej produktów surowych ( latem spożywam ich najwięcej, zimą praktycznie same gotowane), dodam jeszcze, że na początku zrezygnowałem ze smażonego jedzenia. Potem zacząłem smażyć, ale zachowałem umiar.
Nie nastawiajcie się od razu na Bóg wie jakie efekty. Potrzeba czasu, żeby wszystko zaczęło działać jak należy. U mnie Betaina rozkręcała się przez dobre pół roku ( u mojej mamy efekty pojawiły się już po 2 tygodniach !) i była połączona z odpowiednią dietą, bo bez tego i kwas solny nic nie da. Jak człowiek nie poje prawdziwego, porządnego jedzenia, to nigdy nie wróci do świata żywych.
Blueray mądrze prawi o przekonaniach, które nas programują. Też kiedyś myślałem, że to głupoty, ale różne wydarzenia odmieniły moje przekonania. Także nie bagatelizujcie tego.
0 x



Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 11602
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 62
x 559
Podziękował: 26956 razy
Otrzymał podziękowanie: 17430 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » wtorek 19 kwie 2016, 13:28

Dr Jerzy Jaśkowski: Choroba wrzodowa żołądka a Twoje serce. Czyli jak Ciebie robią w „KONIA”

Zdrowie to sprawa zbyt poważna, aby zostawiać ją w rękach urzędników”

Od szeregu lat na pierwszym miejscu sprzedaży we wszelkiego rodzaju chorobach przewodu pokarmowego, czyli chorobie wrzodowej żołądka, dwunastnicy, refluksu, nawet u małych dzieci, znajdują się inhibitory pompy protonowej – IPP – zwane Omeprazolami, na przykład Nexium, Omaprazol, Pantoprazol itd.

Inhibitory pompy protonowej są promowane jako cud zmieniający Twoje życie, Dobry Człeku. Bierzesz zwykłą tabletkę i zgaga mija, szalejący pożar refluksu żołądkowego mija. Leki te zmieniają Twoje życie. Tyle reklama!

Niestety prawda jest zupełnie inna.

Przyjmując te leki systematycznie sam sobie szkodzisz.


Po pierwsze udowodniono, że leki te zwiększają ryzyko zawału serca aż o 21 %.

Leki te hamują wchłanianie pewnych związków i pierwiastków, na przykład magnezu.

Blokują przyjmowanie witaminy B-12 i wapnia.

Przyjmowanie tych leków związane jest ze wzrostem złamań nadgarstka, złamań biodra szczególnie u osób starszych i długotrwale przyjmujących IPP, czy złamań kręgosłupa.

Leki te mogą zwiększyć ryzyko wystąpienia niewydolności nerek.

Leki te, zmieniając koncentracje kwasu solnego w żołądku, wpływają na stan flory bakteryjnej.


Ale od początku.

Choroba wrzodowa żołądka tak naprawdę ma niewyjaśnioną etiologię, czyli przyczyny powstawania. Od mniej więcej 1940 lat panowała wiara, że to głównie pobudzenia układu nerwowego powodują wzrost wydzielania kwasu żołądkowego. Wymyślono nawet metodę chirurgiczną leczenia, poprzez przecięcie nerwu błędnego. Stosowano ten zabieg w przypadku powikłań typu krwawienie z przewodu pokarmowego. Od biedy można było taki zabieg przeprowadzić w znieczuleniu miejscowym i zajmowało to około 20 minut. Czyli nawet ciężko chory spokojnie przeżywał operację.

Niestety, występował szereg powikłań i po dekadzie zmieniono zabieg z wagotomii na selektywną wagotomię, czyli poprzecinanie tylko części unerwienia z krzywizny mniejszej żołądka. To niestety także powodowało w okresie pooperacyjnym występowanie powikłań, więc po następnych dekadach przeprowadzono kolejną modyfikację, zwaną super wagotomią. Zawsze występowały powikłania. A z zabiegu 20 minutowego zrobiono operację ponad dwugodzinną. Więc chory kwalifikowany do tej operacji musiał być w dobrej kondycji zdrowotnej.

Obecnie nawet to jest nie bardzo możliwe, ponieważ do zabiegu przygotowują gastrolodzy, a chirurdzy nawet nie kontrolują stanu chorego po operacji.

W Polsce w ogóle od tzw. przemian nie prowadzi się żadnych kontroli chorych po zastosowaniu procedur. Procedury, uważają urzędnicy, są święte.

A prawda jest zupełnie inna.

Prawda jest też zdecydowanie tańsza, dlatego jest niebezpieczna dla systemu. Nie można na niej zarabiać, czyli skubać naiwnego, a obolałego pacjenta.

Stosowanie wszelkich metod, z badaniami z gastroskopią włącznie, wcale nie poprawiło stanu zdrowia chorych. Za to w sposób istotny zwiększyło wydatki, czyli zarobili banksterzy finansujący takie procedury.

Podobnie wszelkie testy na rozpoznawanie bakterii H.Pylori są mało wiarygodne. Pamiętam jak to wprowadzono. Do lat 80. wiadomo było, że przebieg naturalny choroby jest taki: na wiosnę i jesień występują zaostrzenia, czyli nasilenie się dolegliwości.

A tutaj nagle pojawiają się masowe publikacje, że to powoduje jakaś tam bakteria i oczywiście odkrywcą był 86-letni staruszek – medyk z bodajże Australii.

Nigdy nikt nie pokusił się o wyjaśnienie, że niby skąd ta bakteria w żołądku ma wiedzieć, czy jest wiosna, czy jesień?

Każdy „głupi” przecież wie, że człowiek jest zwierzęciem według darwinistów, ale stałocieplnym, czyli, czy to zima, czy lato, zawsze mamy te 36,6 średnio, stopni Celsjusza.

Problem polega na tym, że antybiotyk z grupy makrocyklin powodował liczne powikłania i został zabroniony dla dzieci koło 1980 roku. Rynek więc stracił. I już po 3-4 latach okazało się, że właśnie bakteria jest przyczyną choroby wrzodowej żołądka i najlepszym lekiem są makrocykliny.

Czyli sprzedaż utrzymała się na tym samym poziomie. I o to chodziło, a inteligentne inaczej Biologiczne Roboty spokojnie wypełniały procedury. Nie trudno było osiągnąć ten stan, skoro wymordowano większość polskiej inteligencji. [Zbrodnia na Morzu Białym 1940].

Na czym polega problem?

Otóż dolegliwości bólowe ze strony przewodu pokarmowego, szczególnie u osób starszych, mogą być zarówno z powodu nadkwasoty, jak i niedokwasoty. Na pierwszy rzut trudno to odróżnić. Ale reklama w „medycznych” biuletynach mówi, że jak czujesz pieczenie, to bierz omeprazole.

Dlatego w przychodniach najczęściej się przepisuje te preparaty. Wszyscy robią gastroskopię, ale nie wykonuje się testu na kwasowość żołądka.



Rady starego „Dochtora”.



Moim zdaniem, jak odczuwasz odbijanie, bóle w żołądku występujące po 30 – 60 minutach po posiłku, to kup sobie zioła o nazwie gastrogran. Jak nie będą mieli, to kup pojedyncze torebki tych 8 ziół. Wsyp to wszystko do dużego słoja i dokładnie zmieszaj.

Następnie masz do wyboru.

Jako normalny chłop możesz zalać to 60 % spirytusem i odstawić na 10 – 14 dni do ciemnego zakątka szafy. Po tym okresie codziennie na czczo pić po 25 ml. Metoda leczenia owrzodzenia żołądka spirytusem była metodą kliniczną, stosowaną w Akademii Medycznej przez p. prof. Gamskiego jeszcze w latach 70. Dawała doskonałe efekty. Taka 10-dniowa kuracja i na rok lub dwa miało się spokój.

Jeżeli masz problem psychiczny z piciem alkoholu [kobiety, młodzież], czy konieczność dojazdu samochodem do pracy, to codziennie należy łyżkę tych ziół zalać wodą o temperaturze około 80 C i po 30 minutach wypić, dwa – trzy razy dziennie.

Oczywiście wiedząc, że choroba pojawia się na wiosnę, już w lutym można sobie przygotować nalewkę.

Najlepiej jeszcze pod koniec maja zebrać orzechy włoskie, takie miękkie zielone i także zalać spirytusem. Potem zmieszać część nalewki orzechowej z nalewką ziołowa w/w.

Jest to kuracja znacznie zdrowsza i o wiele tańsza.


Jeżeli masz dolegliwości bólowe występujące po 2-3 godzinach po posiłku, lub w nocy, to świadczy o wrzodzie dwunastnicy. W tej sytuacji lepiej popijać tylko napar. Jedynym problemem jest dwu – trzykrotne zmywanie kubków.

Jeżeli natomiast poprawia się trawienie po wypiciu soku z kwaśnej kapusty, lubisz kiszone ogórki, to prawdopodobnie masz niedokwas żołądka i wskazane byłoby do posiłku popijanie czy to kwaśnego mleka, czy właśnie kapusty kiszonej itp.

Jeżeli poobserwujesz reakcje swojego żołądka przez 2-3 tygodnie to doskonale postawisz sobie rozpoznanie. Występowanie dolegliwości po słodkich posiłkach, po 2-3 godzinach, to na pewno dwunastnica reaguje. Występowanie w trakcie jedzenia, to żołądek i nalewka.

Oczywiście możesz do smaku dodać więcej mięty, lub orzecha. To już kwestia gustu.

Jak to się mówi, jeden woli brunetki, drugi blondynki, ale w tym samym celu.

A tak na marginesie, Pan Bóg zrobił ludziom nieziemski kawał, dając im wolną wolę i rozum.

Z jednej strony bowiem daje Tobie Człeku wiedzę, co trzeba robić, aby być zdrowym, a kiedy możesz zachorować.

I sam wybieraj. Ale potem nie skarż się na wszystkich dookoła, że zachorowałeś!

To zrobili w 1789 roku, zrzucając Pana Boga z ołtarza i kładąc na nim tzw. rozum ludzki. Oczywiście w sensie składu chemicznego zarówno u profesora, czy mędrca, jak i u pijaczka, jest taki sam. Ale efekty działania zasadniczo różne. Więc jak tu można mówić o równości?

Ale na wyjściu mają te same możliwości, jeden pracuje, drugi pije, lub, tak jak w komunizmie, odwrotnie.



http://www.framer.pl z 16.11.2015r.; 11.31
http://www.farmer.pl z 16.11.2015.r; 10.58
BestHealth Nutritional 28 czerwca 2015r.


Dr Jerzy Jaśkowski
jerzy.jaskowski@o2.pl
Gdańsk, 4 kwietnia 2016

http://www.polishclub.org/2016/04/13/dr ... a-w-konia/

Ciekawe.. ;)
Ostatnio zmieniony wtorek 19 kwie 2016, 13:43 przez grzegorzadam, łącznie zmieniany 1 raz.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

Awatar użytkownika
grzegorzadam
Moderator
Posty: 11602
Rejestracja: czwartek 26 cze 2014, 17:02
x 62
x 559
Podziękował: 26956 razy
Otrzymał podziękowanie: 17430 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: grzegorzadam » wtorek 19 kwie 2016, 13:41

Marchew na Wschodzie, marchwią leczą nieżyt jelit, biegunki, wszelkiego rodzaju stany zapalne, ślepotę i przedwczesne zmarszczki.

Gotuje się pół kg marchwi w wodzie lekko osolonej i dodaje łyżkę masła.

Tak przyrządzone śniadanie zjadać na: wrzody żołądka, grubego jelita, inne problemy. Zauważono, że przy usilnym kurowaniu przewodu pokarmowego marchwią, ludzie tracili zmarszczki na buzi. I to w 90 proc. pokrywa się z prawdą. A u nas jak się ugotuje trzy marchwie w wielkim garnku rosołu, to dla oszczędności wyciąga się, aby potem dodać do sałatki. ;) Po co to dodawać do sałatki, jak można wziąć tyle marchwi, ile osób do posiłku potarkować na grubej tarce i wrzucić tę marchew do zupy niech się rozgotuje jak płatki marchwiane, niech też cebuli będzie tyle ile talerzy na stole, też drobno posiekanej, rozgotowanej.

A tam, gdzie już koniecznie musi być mięso w zupach, niech też będzie kminek. Kminek jest kopalnią żelaza, a poza tym całkowicie hamuje niepotrzebną nadgorliwość jelit i przy tym powstawanie nadmiaru gazów
Jeżeli z powodu dużej dawki fosforu zbierają się gazy to łatwo wówczas odchodzą z organizmu i nie ma wzdęć. Osoby starsze lub znerwicowane, mające złe trawienie powinny zażywać po obiedzie łyżeczkę zmielonego kminku i popić letnią wodą. Wtedy nie będzie wzdęcia, ani zaparcia, ani Żadnych problemów z trawieniem.

Na 20 dkg kminku dodać 3 dkg jałowca i to zmielić w młynku do kawy.


z ojca Grande.
0 x


czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...

dom90
Posty: 29
Rejestracja: poniedziałek 01 lut 2016, 18:11
x 1
Otrzymał podziękowanie: 19 razy

Re: Brzuch boli... żyć nie daje

Nieprzeczytany post autor: dom90 » poniedziałek 16 maja 2016, 17:09

Witam,
Wiem że dawno się nie odzywałam, przepraszam. Brakuję nam sił, na te wszystkie sposoby o których piszecie. Jestem już zmęczona tymi próbami że naprawdę nie tylko fizycznie co umysłowo już wysiadam :( Co myślicie o tym że to nie jest wina kwasów itp. ale wina złej flory bakteryjnej, która wyeliminowała dobrą ( przez antybiotyki) jak ją odbudować?

Znalazłam energoterapełte z Warszawy https://www.facebook.com/adrian.jakus Adrian Jakus, zna go ktoś? leczy na ogległość, 90% skuteczność, jak to powiedział reguluję energię w człowieku. Za sesję liczy sobie 150-200 zł. Żeby wszystko zrobił tak jak powinien to potrzebuje tylko dwa zdjęcia.

Proszę o pomoc i wyrozumiałość
0 x



ODPOWIEDZ